Dodaj do ulubionych

O "Bismarcku" ponownie ...

IP: *.adsl.hansenet.de 02.10.03, 12:09
... dla wszystkich ktorzy maja dostep do niemieckiego programu "RTL"
Dzis o 21:15 "Die Bismarck - Geheimnissvolle Expedition zur ... / James
Cameron's Expedition : Bismarck". To po prostu koniecznosc dla kazdego
marynisty ... tym bardziej ze za warsztat rezyserski (w tym wszelkie ujecia
podwodne) odpowiedzialny jest sam James Cameron.

Dzis 21:15 RTL !!!!




pozdr.


spoko
Obserwuj wątek
    • Gość: Flieger Bardzo dobrze, ze przypomniales n/t IP: 212.6.124.* 02.10.03, 14:36
      • Gość: Zulu Re: Bardzo dobrze, ze przypomniales n/t IP: *.telia.com 02.10.03, 14:39
        Dzieki ,bede nagrywal.Pozdr.Zulu
        P.S widzialem juz zdjecia zobaczycie te tysiace butow lezacych wokol
        pancernika stoi dumnie z fujarami opuszczonymi.
    • Gość: Zulu Re: O "Bismarcku" ponownie ... IP: *.telia.com 02.10.03, 16:42
      Sprawdzilem na TV- text dlugi prawie dwie godziny.tasme juz kupilem,specjalnie
      rowerkiem sie pofatygowalem.Jeszce raz dzieki.Pzdr.Zulu
    • Gość: Zulu Re: O "Bismarcku" ponownie ... IP: *.telia.com 03.10.03, 11:16
      Nagralem bite dwie godziny,film cholernie ciekawy,odslonilo sie wiele
      szczegolow co do ktorych byly tylko przypuszczenia.Krotki rys,wlasciwie to
      angielskie Swordish dwuplatowiec nosiciel Torped przyczynil sie do zatopienia
      Pancernika Bismarck.Ten kolos wazyl 100.000 T w momencie jak dostal torpede w
      aktern czyli w rufe i w usterowanie ,zostal ster wylkaczony z pracy,gorna
      czesc ulozyskowania steru odleciala i ster zostal na dolnej w pozycji
      przekrecoinej na poziomo.Okret w tym czasie mial full fart i zaczaol sie
      skrecac na pa bort czyli burte w lewo i tego nie wytrzymala masa olbrzyma i z
      przechylu powalil sie na prawa burte.Odrazu do gory stepka.W tym czasie
      odpadly glowne wieze artyleryjskie i polecialy w glebiny okret juz tonac na
      kikuset metrach sie odwraca zpowrotem do pozycji wlasciwej i tak
      opada.Dosiegajac dna okolo 5km.Tam dno jest pochylone w kierunku krateru.Okret
      zaczyna sunac jak sanki okolo 1km robiac row glebokosci okolo paru
      metrow,ktory do dzisiaj widac i przewala sie przez wieze artyleryjskie ktore
      pierwsze dosiegnely dna,mozna powiedziec ze one jego zatrzymaly.Po drodxze
      odpadl mostek kapitanski i wiele innych rzeczy.Film swietnie zrobiony,pierwszy
      raz w moim zyciu widzialem pokazany Haffen w Norymberdze z tym tysiacami
      wiwatujacyh zolnierzy na czesc Adzia i maszerujacych w rytmmie rock and
      roll.Tutaj Cameron przebil wszystkich,sam osobiscie krecilem takie film gdzie
      dawalem do scen dzisiejszych scenki z wojny lub przed ,ale zachowalem
      orginalny dzwiek,ale rock and roll ciekawe jak koledzy z Niemiec to odebrali?
      napiszcie wlasciwie sie mnie to podobalo.
      Wescie koledzy zmuscie do zakupu tego filmu TVN niech przetlumacza i puszcza.
      Pzdr.Zulu
      P.S sceny podwodne z akcji w czasie wojny byly animowane.Duzo uzyto materialu
      archiwalnego,jak wylatuyje w powietrze pancermnik Rodney dostal celna salwe w
      municyjne komory.Tutaj sie moge mylic Robin Hood albo Rodney.Musicie mnie
      poprawic przerabialem to 40 lat temu. Na filmnie mowa byla o Rodneyu.
      • Gość: Flieger Re: O 'Bismarcku' ponownie ... IP: *.pppool.de 03.10.03, 12:12
        Gość portalu: Zulu napisał(a):

        > angielskie Swordish dwuplatowiec nosiciel Torped przyczynil sie do zatopienia
        > Pancernika Bismarck.Ten kolos wazyl 100.000 T

        =:-O

        > w momencie jak dostal torpede w
        > aktern czyli w rufe i w usterowanie ,zostal ster wylkaczony z pracy,gorna
        > czesc ulozyskowania steru odleciala i ster zostal na dolnej w pozycji
        > przekrecoinej na poziomo.Okret w tym czasie mial full fart i zaczaol sie
        > skrecac na pa bort czyli burte w lewo i tego nie wytrzymala masa olbrzyma i z
        > przechylu powalil sie na prawa burte.Odrazu do gory stepka.

        Czlowieku, albo Twoj niemiecki jest do d..., albo za duzo piwa w trakcie
        ogladania spozyles.

        Do wszystkich innych: takich tekstow w powyzszym flmie nie bylo :-)
        Opis wkladu Swordfishow w zatopienie odpowiadal ogolnie znanym materialom.
        Pokazano natomiast pletwe steru zakleszczona w srube. Sprawa srodkami
        pokladowymi nie do usuniecia.

        No i w koncu potwierdzono niemieckie wypowiedzi, ktore dotychczas reszta swiata
        powatpiewala, dotyczace jakosci pancerza. Otoz znaleziono tylko KILKA powaznych
        przebic pancerza kadlubowego. Rowniez torpedy wystrzelone w celu dobicia nie
        odniosly wiekszego skutku. Natomiast rzeczywiscie mialo miejsce samozatopienie.

        > raz w moim zyciu widzialem pokazany Haffen w Norymberdze

        Gdyby tak bylo, byla by to rewelacja swiatowa. Norymberga jest w Niemczech
        polodniowych :->

        > orginalny dzwiek,ale rock and roll ciekawe jak koledzy z Niemiec to odebrali?

        To byl jakis metalowy rock. Zestawienie nieco dziwne, ale robilo wrazenie.

        Pozdr.

        F.

        P.S. nie obraz sie, ale o mechanizmie zatapiania to brednie prawiles.
        • Gość: Kubeł Robin Hood IP: *.uwoj.wroc.pl 03.10.03, 16:42
          Tak a Robin Hood w grobie, jezeli gdzies go rzeczywiscie ma, rzy ze smiechu ze
          od jego imienia brytyjczycy mieli nazwac swoj krazownik liniowy:->
          Oczywiscie od trafienia Bismarcka wyleciał w powietrze krazownik liniowy Hood,
          nazwany tak od admirala Hooda, a nie od rzezimieszka Robina.
          Rodney spokjnie doplywal cala wojne.
          A o ile wiem Swordfish rypnal w Bismarcka sporo przed zatopieniem
          I o ile wiem wypronosc Bismarcka nawet nie zblizala sie do 100.000 ton:-> Z
          pamieci to bylo chyba okolo 58.000, czy sie myle?

          A o Piorunie oczywiscie ani slowa? Chyba ze pod zbiorwa postacia Flotylli
          Viana.

          • Gość: Tom Re: Robin Hood IP: *.acn.waw.pl 06.10.03, 20:20
            z tego co pamietam torpeda ze swordfisha miala o tyle decydujace znaczenie ze
            cala flotylla okretow mogla dogonic Bismarcka. Potezny pancernik stracil
            sterownosc i, tym samym, sile bojowa. Jesli na niemieckiej TV bylo to samo co
            na Discovery, to ani slowem nie wspomniano tam o Piorunie. Tak naprawde sam
            jestem ciekaw, czy godzina pojednyku z Bismarckiem miala jakiekolwiek znaczenie
            dla efektu koncowego polowania na giganta. Historie ta znam tylko z polskich
            publikacji, wobec tego trudno mi jest powiedziec czy Piorun odegral taka role w
            zatopieniu Bismarcka, jaka mu sie przypisuje. Tymbardziej, ze w scenie
            finalowej nie bylo polskiego okretu na scenie - musial zawijac do portu z braku
            paliwa.
            • Gość: von omleth Re: Robin Hood IP: *.teleton.pl 07.10.03, 11:08
              walka Pioruna była chwalebna acz tak naprawde mało istotna dla samego pościgu -
              nie wspomniano o piorunie bo w pościgu brały dziesiątki okrętów - a Piorun był
              tylko cześcią tej flotylii ( konkretnie podlegał eskadrze niszczycieli
              komandora Viana) - ale przynajmniej my polacy możemy być dumni....to chyba
              dobrza - a co nas inne relacje obchodzą my wiemy że piorun walczył i to się
              liczy :)))
          • Gość: podroznik Re: Jaki Robin Hood !!!??? IP: *.dip.t-dialin.net 16.10.03, 02:24
            Ale salwa !!
            Anglicy nadajac imie "Hood" uhonorowali rodzine Hood ktora dala RN paru
            marynarzy a nie Robina Hooda z laso hrabstwa Nottingham !
            W programie RTL zabawnym byly podkreslenia ze "Bismarck" poszedl na dno po
            otworzeniu wentyle a nie po licznych trafieniach - widac jeszcze Niemcow wynik
            bitwy "ciampie". Tak jak by to bylo roznica jak ten plywajacy w kolko pancernik
            poczedl na dno.
            Ciekawostka jest ze "Bismarck" po probach na Baltyku byl uzbrajany i
            prowiantowany w ... Gdyni - a co robila w tym czasie Armia Krajowa !??
            Ciekawe artykuly o polskim wybrzezu mozna znalezc w archiwum magazynu "Yacht" ->
            www.yacht.de (widac po nich jak zmienial sie w "Reichu nastroj przed wojna)
            Zwlaszcza komentarze dotyczace zabudowan powstajacego portu w Gdyni ktore
            okreslano jako "zydowsko-amerykanska architekture".
            Pozdrawiam
            "podroznik"
        • Gość: Hood Re: O 'Bismarcku' ponownie ... IP: *.acn.pl / *.acn.pl 07.10.03, 12:52
          Gość portalu: Flieger napisał(a):
          Do wszystkich innych: takich tekstow w powyzszym flmie nie bylo :-)
          > Opis wkladu Swordfishow w zatopienie odpowiadal ogolnie znanym materialom.
          > Pokazano natomiast pletwe steru zakleszczona w srube. Sprawa srodkami
          > pokladowymi nie do usuniecia.
          >
          > No i w koncu potwierdzono niemieckie wypowiedzi, ktore dotychczas reszta
          swiata

          > powatpiewala, dotyczace jakosci pancerza. Otoz znaleziono tylko KILKA
          powaznych
          >
          > przebic pancerza kadlubowego. Rowniez torpedy wystrzelone w celu dobicia nie
          > odniosly wiekszego skutku. Natomiast rzeczywiscie mialo miejsce
          samozatopienie.

          Potwierdzam powyższe. Ten film był już dwa razy pokazywany na discovery.
          Torpedy nie odniosły żadnego skutku bo na burtach pod linią wodną Bismarck miał
          zbiorniki paliwa. Energię ich eksplozji po rozerwaniu burty pochłaniało paliwo,
          nie uszkadzając wewnętrznych ścian zbiorników. Natomiast pociski artyleryjskie
          nawet największych kalibrów tylko demolowały nawodną część okrętu nie powodując
          zatopienia.
          • Gość: Lechter Wszystko pięknie... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.03, 21:09
            ... tylko, że jeden mały szczegół mi nie daje spokoju. Torpedy niewiele
            zdziałały, (z wyjątkiem tej jednej od steru), a pociski artylerii trafiały w
            nieopancerzone części kadłuba, gdyż główny pas pancerny był zanurzony pod wodę.
            To skąd u diabła wzięło się takie zanurzenie??? sami sobie wody napuścili na
            złość anglikom? Albo były jeszcze inne uszkodzenia, albo tych kilka trafień
            miało większy efekt niż twierdzą autorzy, którzy chyba zbyt prostodusznie
            przyjmują argumenty strony niemieckiej. A trafienie trzema torpedami nawet przy
            obecności grodzi torpedowych też może zatopić pancernik - vide "Royal Oak",
            czy "Barham".
            Co zresztą nie wyklucza możliwości, że niemcy sami przyspieszyli zatonięcie
            przez otwarcie zaworów - pozostaje to jednak dla mnie nadal jedną z możliwych
            hipotez.
            PzDr
            • being28 Re: Wszystko pięknie... 07.10.03, 21:26
              Niemcy napisza, ze sami zatopili, dla Anglikow to Swordfishe i Rodney, dla
              Polakow Piorun mial kluczowa role, Amerykanie powiedza, ze na ich paliwie, do
              tego jeszcze mozna dodac kanadyjczykow np. w Catalinach, norweski ruch oporu,
              robotnikow przymusowych sabotujacych w portach, szpiegow Stalina i wiele,
              wiele innych...
            • Gość: Tom Re: Wszystko pięknie... IP: *.acn.waw.pl 07.10.03, 23:42
              z tego co wiem to pociski z praktycznie wszystkich dzial flotylli alianckiej
              nie wyrzadzaly krzywdy Bismarckowi. Z jednym wyjatkiem. Pancernik Rodney mial
              dziala kalibru zblizonego (a jesli dobrze pamietam minimalnie wiekszego) od
              dzial niemieckiego kolosa. Bezbronny i opuszczony przez zaloge Bismarck byl
              celem flotylli przez kilkanascie/kilkadziesiat minut. W momencie dobiajnia
              olbrzyma zainkasowal on jeszcze bodajze 3 torpedy, ktore nie zrobily mu
              wiekszej szkody... tzn. dalej utrzymywal sie on na powierzchni. Bardzo mozliwe
              iz wersja niemiecka jest bliska prawdy, ale nawet jesli Bismarck nie zostal
              zatopiony przez zaloge, dziala Rodneya nie pozwolilyby utrzymac sie
              niemieckiemu kolosowi na wodzie. Tak czy inaczej, trzeba oddac prawdzie hold,
              iz hitlerowcy zbudowali najpotezniejszy pancernik tamtego okresu, i gdyby nie
              malutki Swodfish pewnie nigdy nie zostalby zatopiony w rownej walce. Warto
              zauwazyc iz w polowaniu na Bismarcka bralo udzial okolo 30 okretow, z ktorych
              zaden nie mogl sie z nim w pojedynke rownac. No, moze tylko Rodney mial sile
              ognia porownywalna lecz ustepowal niemieckiemu okretowi szybkoscia, i o ile sie
              nie myle zwrotnoscia. Gdyby kolos doplynal do portu niemieckiego wojna na
              Atlantyku moglaby miec inny przebieg. PAmietac nalezy o potyczce Bismarcka i
              Prinz Eugen z Hoodem i Prince of Wales. Bismarck zatopil Hooda pierwsza salwa,
              Prince of Wales zostal uszkodzony i musial ratowac sie ucieczka. Sila ognia
              byla niezaprzeczalnie gigantyczna, natomiast odpornosc Bismarcka przetestowlo
              okolo 30 okretow na raz i zdal, mimo zatopienia go, ten egzamin na 6+. Gigant,
              nie okret. Mimo iz plywal pod wroga bandera nie waham sie powiedziec: czapki z
              glow przed Bismarckiem.
              • Gość: Lechter Re: Wszystko pięknie... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.03, 01:16
                Gość portalu: Tom napisał(a):
                Tak czy inaczej, trzeba oddac prawdzie hold,
                > iz hitlerowcy zbudowali najpotezniejszy pancernik tamtego okresu, i gdyby nie
                > malutki Swodfish pewnie nigdy nie zostalby zatopiony w rownej walce.
                No, Japończycy mieli tam to i owo na ukończeniu... Ponadto równorzedne mogły
                być okręty typu Richelieu czy Littorio. Siła ognia - jak na ten okres
                przeciętna (8x380). Natomiast nieprzeciętne były - i to od lat - umiejętności
                niemieckich artylerzystów (no i celowniki Zeissa). I to im należy sie uznanie
                za błyskawiczne zatopienie Hooda. Dla ścisłości to była piąta salwa, co i tak
                jak na standarty bitew morskich jest wynikiem rewelacyjnym. Z drugiej strony w
                końcowej walce po rozbiciu centrali kierowania ogniem Bismarck był bezradny -
                jakos nie pamiętam o istotnych uszkodzeniach Rodneya czy King George'a. Chociaz
                zresztą może i były - w końcu anglicy też niejedno potrafili zatuszować. Czy
                ktoś słyszal coś na ten temat?
                PzDr
                • Gość: von omleth Re: Wszystko pięknie... IP: *.teleton.pl 08.10.03, 08:47
                  ani king george ani rodney nie zostały uszkodzone w tej bitwie - nie było co
                  tuszować - po prostu niemcy z uszkodzoną centralką nic nie mogli zdziałać -
                  pojawiła się wypowiedz że gdyby bismarck dotarł do portu to mogło by to zmienic
                  losy wojny - nie zmieniłoby - może i bismarck był najpotężniejszym okretem w
                  tym rejonie - może by i niemcom udalo się przyłączyć tirpitza to jednak anglicy
                  posiadali przewagę ilościowa - może i większość tych okrętów byla przestarzała
                  ale nadal przedstawiala sporą wartość bojową - a wiadomo w kupie raźniej :)) -
                  anglicy przeprowadzali by szereg akcji żeby nie dopuścic pancerniki niemieckie
                  do wyjścia z portu (zresztą tak robili w rzeczywistości atakując brest i
                  stojące tam scharnhorst i gneisenau ), determinacja anglików byla ogromna -
                  zatrzymali by bismarcka za wszelką cene - ale to oczywiście gdybanie......
              • Gość: spoko Re: "Prince of Wales" IP: *.adsl.hansenet.de 08.10.03, 02:34
                Gość portalu: Tom napisał(a):

                > z tego co wiem to pociski z praktycznie wszystkich dzial flotylli alianckiej
                > nie wyrzadzaly krzywdy Bismarckowi. Z jednym wyjatkiem. Pancernik Rodney mial
                > dziala kalibru zblizonego (a jesli dobrze pamietam minimalnie wiekszego) od
                > dzial niemieckiego kolosa.





                Bismarck 15 cali = 380 milimetrow
                Rodney 16 cali = 406 milimetrow




                > Gdyby kolos doplynal do portu niemieckiego wojna na
                > Atlantyku moglaby miec inny przebieg. PAmietac nalezy o potyczce Bismarcka i
                > Prinz Eugen z Hoodem i Prince of Wales. Bismarck zatopil Hooda pierwsza
                salwa,
                > Prince of Wales zostal uszkodzony i musial ratowac sie ucieczka. Sila ognia
                > byla niezaprzeczalnie gigantyczna, natomiast odpornosc Bismarcka przetestowlo
                > okolo 30 okretow na raz i zdal, mimo zatopienia go, ten egzamin na 6+.
                Gigant,
                > nie okret. Mimo iz plywal pod wroga bandera nie waham sie powiedziec: czapki
                z
                > glow przed Bismarckiem.




                To wszystko jest tylko "gdybaniem" . Gdyby PRINCE of WALES byl w pelnej
                gotowosci bojowej ... a nie byl (wyszedl prosto ze stoczni z ekipami
                stoczniowymi na pokladzie do Scapa Flow, bez zgranej zalogi i setkami
                chorob "wieku dzieciecego" .... to tez niezle by sie BISMARSCK'owi mogl dac w
                znaki. Angole wypchneli wtedy przeciw BISMARCK'owi wszystko co mieli pod
                reka ... nawet bedacy na probach PRINCE of WALES.

                Reprezentacyjny admiralski krazownik liniowy, czyli ostatni "wielki kot" HOOD i
                bedacy na probach PRINCE of WALES z ekipami stoczniowymi na pokladzie jako
                zespol bojowy ... Niemcy mieli po prostu szczescie .... rownie dobrze mogli
                trafic na KING GEORGE V i RODNEY'a ... i wtedy ten pojedynek by troszke
                inaczej wygladal ... ale to tylko gdybanie.


                pozdr.
                spoko
                • Gość: Malkontent Re: "Prince of Wales" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.03, 23:13

                  Bismarck 15 cali = 380 milimetrow
                  Rodney 16 cali = 406 milimetrow
                  Bismarck 8 armat
                  Rodney 9 armat.
                  Kaliber 406,to jest też kolkaset kilo cięższy pocisk,a tym samym
                  skuteczniejszy.
                  Największy kaliber-456 mm miały pancerniki tyou Yamato,pocisk wagi ok.1500 kg.

            • Gość: nemo Re: Wszystko pięknie... IP: *.mitre.org 08.10.03, 13:11
              Gość portalu: Lechter napisał(a):

              > ... tylko, że jeden mały szczegół mi nie daje spokoju. Torpedy niewiele
              > zdziałały, (z wyjątkiem tej jednej od steru), a pociski artylerii trafiały w
              > nieopancerzone części kadłuba, gdyż główny pas pancerny był zanurzony pod
              wodę.
              >
              > To skąd u diabła wzięło się takie zanurzenie??? sami sobie wody napuścili na
              > złość anglikom?

              W bitwie z PoW Bismarck skasowal trafienie w lewoburtowe zbiorniki paliwa
              (sekcjaXX-XXl), w wyniku czego dostalo sie ok.4000 ton wody do kadluba.
              • Gość: erczy Re: Wszystko pięknie... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 08.10.03, 19:10
                Trochę sprawy morskie "nie leżą" tu wielu uczestnikom. Cameron jest tak
                wiarygodny w tych sprawach, jak z romansem Na Titanicu. Rzeczy miały się mniej
                więcej tak:
                1) "B" nie był najpotężniejszy, tylko (po wojnie) przereklamowany.
                Konstrukcyjnie był powtórzeniem OL "Baden" z I WŚ. Chodzi tu o artylerię, ale
                zwłaszcza system obrony, przede wszystkim przeciwpodwodnej. Natomiast sytem
                kieowania ogniem miał rzeczywiście niezły (choć daleki od np. tych z US Navy
                2)Miał szanse przetrwać tylko wtedy, gdyby się nie ruszał z fiordów zaraz po
                wykryciu przez RAF. W innym wypadku, gdziekolwiek by sie nie ruszył musiał
                napotkać RN - bo ona posiadała miażdżącą przewagę (tylko raz Gneisenau i
                Scharnhorst wybrały sie na łowy i wróciły cało, ale to było tylko raz).
                3. "B" odniósł uszkodzenia już w walce z "Hoodem" i PoW. Dlatego zawracał a nie
                ruszał na podbój oceanów
                4) Torpeda ze Swordwisha trafiła jak mogła najlepiej bo w stery. Prawdę mówiąc
                był to taki sam "fuks", jak zatopienie "Hoda" juz w trzeciej salwie. Takie
                rzeczy normalnie nie zdarzają się na odległość 20km i przy prędkości ponad 20w.
                No, ale... nie takie rzeczy swiat widział. Z kolei "B" uciekał przed torpedami
                i gdyby nie wykonał zwrotu torpeda (wyraźnie chybiona") poszłaby w siną dal, a
                tak dorwała go w najbardziej wrażliwe miejsce. Zabrakło dosłownie
                kilkdziesieciu metrów. No ale jeśli jednej kurze się udaje, to i drugiej może.
                5. W boju z Rodneyem i KGV "B" był bez szans bo bardzo szybko został
                zdemolowany do stopnia płonącego wraku. Mozna było weń bić dalej niczym w kaczy
                kuper, ale po co? Paliwo i U-Booty się kłaniały."B" tonął - teraz sprawa
                samozatopienia.
                6. Niemcy w ogóle mieli jakąś obsesję na punkcie tego, że ich okręty nie są
                zatapiane, ale same "dumnie z honorem" legną na dnie. A niech im będzie. Tylko
                co? robili to na złość Brytolom. Patrzcie, jakie z nas silne okręty, potężne
                (100 000 ton - Boże, to w porywach nawet Nimitze dzisiaj tego nie osiągają),
                ale my wam wytniemy numer i sami się zatopimy, nie damy wam takiej satysfakcji,
                że to wy nas wykańczacie. Tak było pod Coronelem, Jutlandem (Lutzow) (nie mówię
                o Scapa Flow), tak było z AGSpee i paroma niszczcielami.
                7. I na koniec Piorun. Hm. No był tam, pętał się nie bardzo wiedząc i umiejąc
                współpracować z flotyllą Viana (bo był nowy). Może nawet coś wystrzelił (ot
                tak, dla dodania sobie ducha). Ale źródła niemieckie (w tym wspomnienia
                ocalałych marynarzy z "B" nic nie mówią, że coś takiego zauważyli. No, gdyby
                Piorun przywalił im w jakies vitalia i zatopił to sprawy miałyby sie inaczej.
                Ale nawet gdyby stał metr od "B" to mógłby mu co najwyżej zedrzeć odrobinę
                farby z kadłuba. To nie umniejsza udziału Pioruna, bo był jednak jednym z
                okrętów całego zespołu szukającego I w końcu posyłającego na dno "B" i spisał
                sie tak, jak w danym momencie mógł i powinien się spisać.
                8. I już na koniec - to co Cameron mógł pokazać o odnalezionym Bismarcu i jego
                szcątkach to jedno, ale to co mówił o jego historii i walce to po prostu
                Hollywóód i takie drugie filmowe Pearl Harbour. Wcale nie jestem pewien czy w
                taki sposób należy mówić o grozie wojny i grozie tego, co przeżyli (a w
                większości - nie przeżyli) marynarze z tego okrętu. Wycisnęli z niego tyle ile
                mogli, ale mogli mniej niż się to powszechnie uważa - i może mniej pleść
                o "najpotężniejszym" okręcie świata ( bo to bzdura), a bardziej o kompetencjach
                tych prawie 2 tys. ludzi.
                • Gość: Lechter Re: Wszystko pięknie... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.03, 22:59
                  Gość portalu: erczy napisał(a):

                  > Trochę sprawy morskie "nie leżą" tu wielu uczestnikom. Cameron jest tak
                  > wiarygodny w tych sprawach, jak z romansem Na Titanicu. Rzeczy miały się
                  mniej
                  > więcej tak:
                  > 1) "B" nie był najpotężniejszy, tylko (po wojnie) przereklamowany...

                  Dobra i logiczna wypowiedź, popieram. Jednak z wrodzonej przekory korci mnie,
                  by zatrącić o parę szczegółów:

                  > 6. Niemcy w ogóle mieli jakąś obsesję na punkcie tego, że ich okręty nie są
                  > zatapiane, ale same "dumnie z honorem" legną na dnie. A niech im będzie.
                  Tylko
                  > co? robili to na złość Brytolom. Patrzcie, jakie z nas silne okręty, potężne
                  > (100 000 ton - Boże, to w porywach nawet Nimitze dzisiaj tego nie osiągają),
                  > ale my wam wytniemy numer i sami się zatopimy, nie damy wam takiej
                  satysfakcji,
                  >
                  > że to wy nas wykańczacie. Tak było pod Coronelem...

                  O ile pamiętam, to pod Coronelem do tego stopnia niemcy nie chcieli dać się
                  wykończyć anglikom, że sami ich rozbili w drobny mak...;-)

                  > 7. I na koniec Piorun. Hm. No był tam, pętał się nie bardzo wiedząc i umiejąc
                  > współpracować z flotyllą Viana (bo był nowy). Może nawet coś wystrzelił (ot
                  > tak, dla dodania sobie ducha)... No, gdyby Piorun przywalił im w jakies
                  vitalia i zatopił to sprawy miałyby sie inaczej.
                  > Ale nawet gdyby stał metr od "B" to mógłby mu co najwyżej zedrzeć odrobinę
                  > farby z kadłuba.
                  Na pewno te strzały miały znaczenie głównie dla morale załogi - w końcu lepiej
                  mieć w takiej sytuacji swiadomość, ze i my strzelamy. Ale nawet pancernik ma
                  wiele czułych punktów nieosłoniętych. Popuśćmy wodze fantazji - Piorun trafia w
                  wodnosamoloty - Bismarck z pożarem na pokładzie staje się łatwym celem...
                  Oczywiście byłby to jeszcze większy fuks niż torpeda w stery.

                  PzDr
                • Gość: Renton Re: Wszystko pięknie... IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.03, 23:45
                  Oczywiscie ze rola Pioruna nie byla zby wielka. Zdawal sobie z tego sprawe
                  doskonale jego dowódca. Wydajac rozkaz otwarcia ognia do pancernika dodal
                  przeciez "Panowie, 3 salwy na czesc Polski".
                • Gość: JOrl Re: Wszystko pięknie... IP: *.provector.pl / *.provector.gorzow.pl 11.10.03, 12:35
                  Ogladalem ta audycje w RTLu ale po prostu mnie znudzila i nie widzialem ja
                  cala. Byl to faktycznie egzaltowany film. Jedyne co bylo interesujace to te
                  rosyjskie lodzie podwodne. Chociaz tu tez ten film byl durnowato komentowany.
                  Jak dla dzieci.
                  A drugie moze bylo dla innych interesujace wypowiedzi niemieckich bylych
                  marynarzy. Ja to znam bo mieszkam w Niemczech. Chodzi mi o to jakie mieli
                  nastawienie w czasie wojny. Przyczynek do wychowanie ludzi na dobrych zolnierzy.
                  Pozdrowienia
              • Gość: Lechter Re: Wszystko pięknie... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.03, 23:07
                No, to już jest coś. Wiele obiegowych opinii lekceważy rolę Prince of Wales i
                jego trafień - o ile w ogóle są brane pod uwagę. Sam nie znałem tych
                szczegółów - wiedziałem tylko o wycieku paliwa po trafieniu.
                PzDr
                • Gość: nemo Re: Wszystko pięknie... IP: *.mitre.org 09.10.03, 10:54
                  Gość portalu: Lechter napisał(a):

                  > No, to już jest coś. Wiele obiegowych opinii lekceważy rolę Prince of Wales i
                  > jego trafień - o ile w ogóle są brane pod uwagę. Sam nie znałem tych
                  > szczegółów - wiedziałem tylko o wycieku paliwa po trafieniu.
                  > PzDr

                  Wiecej szczegolow:

                  www.bismarck-class.dk/index.html
                  www.kbismarck.com/operheini.html
                  www.schlachtschiff.com/index_00.htm
                  pozdr
                  • Gość: indis Piorun IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.10.03, 12:30
                    Tu

                    www.kbismarck.com/operheini.html
                    piszą o Piorunie:
                    At 2238, the Polish destroyer Piorun (Commander Eugeninsz Plawski) sighted the
                    Bismarck. The German battleship responded shortly thereafter with three
                    salvoes.
                  • Gość: indis świetna strona IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.10.03, 13:30
                    mam na myśli druga z podanych przez Ciebie.

                    Cytat z listy członków załogi (krzyż wiadomo co oznacza):

                    Soboll, Wilhelm +
                    Sobottka, Hans
                    Sohr, Karl +
                    Solarski, Hans +


                    Gdzie ja ostatnio słuszałem to drugie nazwisko????????
                    • Gość: nemo Re: świetna strona IP: *.mitre.org 16.10.03, 14:03
                      Gość portalu: indis napisał(a):

                      > mam na myśli druga z podanych przez Ciebie.
                      >
                      > Cytat z listy członków załogi (krzyż wiadomo co oznacza):
                      >
                      > Soboll, Wilhelm +
                      > Sobottka, Hans
                      > Sohr, Karl +
                      > Solarski, Hans +
                      >
                      >
                      > Gdzie ja ostatnio słuszałem to drugie nazwisko????????
                      Wez 3. link kliknij na operacje, potem na Rheinübung, skrolnij do 26.5.41 22:38
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka