misza36
11.11.08, 09:36
Amerykanie zgubili w pobliżu swojej bazy lotniczej na Grenlandii
ładunek atomowy - ujawniło BBC. Zgubili w 1968 roku. I do dziś nie
znaleźli.
Do wypadku doszło w pobliżu lotniczej bazy Thule na Grenlandii. W
okresie zimnej wojny było to miejsce, gdzie stacjonowały bombowce B-
52, wyposażone w broń nuklearną.
Baza Thule powstała w latach 50. jako ośrodek radarowy, lecz w
obawie przed sowieckim atakiem atomowym w latach 60. została
włączona do programu Chrome Dome, mającego umożliwić lotniczy atak
na Moskwę, w razie ewentualnego rozpoczęcia trzeciej wojny światowej.
Katastrofa samolotu z bombą
21 stycznia 1968 roku jeden z samolotów rozbił się jednak kilka
kilometrów od bazy. Obaj piloci ocaleli, a w wyniku szybkiej akcji
wojskowej usunięto wrak samolotu. Cała transportowana przezeń broń
została oficjalnie uznana za zniszczoną. Bezpośredni świadkowie i
uczestnicy akcji ratunkowej, do których dotarło BBC twierdzą jednak,
że ładunek nuklearny pozostał nietknięty i nadal leży w pobliżu bazy
pod warstwą lodu i śniegu.
Przeprowadzone przez amerykańską armię - w tajemnicy przed duńskim
rządem - poszukiwania radioaktywnego ładunku zostały porzucone, gdyż
uznano za niemożliwe odnalezienie go na tak rozległym obszarze.
Gdyby doszło do rozszczelnienia bomby i wydostania się plutonu i
uranu, Grenlandii groziłaby ekologiczna katastrofa. Pentagon odmawia
komentarzy na ten temat, a miejscowi już zaczynają bać się
ewentualnych skutków wypadku z 1968 roku.
modlmy sie dobaracka obamy zeby jej turbanynieznalezligad blesju usa
gad blesju husajn obmaa