Dodaj do ulubionych

2 Wojna Światowa

IP: *.hrubieszow.sdi.tpnet.pl 28.11.03, 13:48
Sądze że rząd polski podją właściwą decyzje co do niechęci do oddania
gdańska.
Obserwuj wątek
    • Gość: Tomasz Polski rząd "grał" o Gdańsk. IP: *.ibch.poznan.pl 28.11.03, 13:59
      Polski rząd aż do samego końca uważał, że "gra" idzie o Gdańsk. Tymczasem Hitler
      już w kwietniu podjął decyzję o zniszczenia państwa polskiego. To jest ta subtelna
      różnica, której się zwykle u nas nie dostrzega.
      To tłumaczy zaskoczenie naszych elit rozwojem wypadków we wrzesniu 39 r. Przypuszczam,
      że gdyby własciwie rozpoznano sytuację to Polska uległaby presji Niemiec.
      • Gość: kpt. Żbik Re: Polski rząd "grał" o Gdańsk. IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 28.11.03, 14:12
        A ja myślę, że wcale nie. Powiedzymy, że ok, oddajemy Gdańsk, korytarz itd
        itp. I co? Na tym koniec żądań Hitlera? Hahahahaa. II RP była mądrzejsza o
        doświadczenia Czechosłowacji i Monachium (w końcu sami pomogliśmy ją rozebrać -
        wstyd!!!). Czechosłowacja zgodziąła się na oddanie Sudetów (u nas bylby to
        Gdańsk) i myślała, że koniec. Tak samo myślał też naiwniak Chamberlain. I co?
        Nie minłą rok i Czechosłowacji już nie bylo... Polacy słusznie myśleli, że jak
        się postawią, to uratują pokój. Ustępstwa prowadziły do nikąd. Pozdr
        • Gość: Tomasz Re: Polski rząd "grał" o Gdańsk. IP: *.ibch.poznan.pl 28.11.03, 18:04
          To jest standartowe tłumaczenie, tyle że odnosi się do sytuacji ex post. Nie sądzę, że
          gdyby nasze elity zdawały sobie sprawę z rzeczywistego zagrożenia to zachowałyby się
          w podobny sposób.
          • Gość: kpt. Żbik Re: Polski rząd "grał" o Gdańsk. IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 01.12.03, 16:46
            Gość portalu: Tomasz napisał(a):

            > To jest standartowe tłumaczenie, tyle że odnosi się do sytuacji ex post.

            Tak. Bo takie są fakty.
        • Gość: pebepe Re: Polski rząd "grał" o Gdańsk. IP: *.radio.com.pl 30.11.03, 17:17
          Chamberain nie był naiwniakiem. Podpisując kwitki w Monachium doskonale
          wiedział, że wojna jest nieunikniona. Ponieważ oceniał, że jej odwleczenie jest
          na rękę Brytyjczykom to rzucił goniącym go Niemcom Czechosłowacje ty6lko dla
          zyskania na czasie.
    • Gość: BRvUngern-Sternber Nikomu nie chodzilo o Gdansk. IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 28.11.03, 18:17
      I Polska o tym wiedziala.Chyba zasugerowales sie haslem francuskich Matolow-nie
      chcemy umierac za Gdansk,zreszta powtorzyli to przy okazji iraku.Te balwany
      niczego sie nie nauczyly.A chodzilo oczywiscie o swiat...
      • Gość: Tomasz Re: Nikomu nie chodzilo o Gdansk. IP: *.ibch.poznan.pl 28.11.03, 18:33
        Polecam książkę Stanisława Żerko "Stosunki polsko-niemieckie 38-39".
        • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Nikomu nie chodzilo o Gdansk. IP: *.bg.am.lodz.pl 01.12.03, 13:08
          Dzieki ale sadzac z tego co piszesz nie jest to zbyt sensowna ksiazka.Juz sam
          fakt ze nic o niej nie slyszalem moze budzic zastrzerzenia.A sadzac po tym co
          napisales to tylko jest potwierdzenie.Zastanow sie nad jednym drobiazgiem.Skoro
          rzad polski myslal ze to tylko Gdansk.Po co budowal umocnienia i rozmieszczal
          wojska nad granica uaktualnial plany?Wystarczalo tylko rozmiescic nad granica z
          Gdanskiem prawda?I taniej i prosciej.Niestety myslenie jest rzecza trudna...
    • Gość: bonzo7 Re: 2 Wojna Światowa IP: *.k1.isko.net.pl 28.11.03, 19:13
      A może własnie należało oddać Gdańsk i zgodzić się na autostradę przez
      korytarz , aby zyskać na czasie i lepiej przygotować się do wojny
      • patmate Re: 2 Wojna Światowa 28.11.03, 19:45
        Niemcy rozkręcali zbrojenia i im później zaczęłaby się wojna tym wieksze
        byłyby dysproporcje między Polską a III Rzeszą.
    • Gość: Kuba Re: 2 Wojna Światowa IP: *.nat2.kon.tvknet.pl 29.11.03, 00:05
      Nasz rząd wiedział, że gra nie idzie o Gdańsk i mniejszość niemiecka w Polsce,
      ale o Polske jako całość, jako podmiot... Zrzeczenie się Gdańska i "korytarza"
      pomorskiego byłoby zwasalizowaniem Polski i wciągnięciem do paktu
      antykominternowskiego czego nie chcieliśmy...

      Ciekawe czy Misza wie, że jego kraj właśnie, rozpętał II wojnę swiatową
      podpisując pakt z Hitlerem... tak oto Rosja radziecka jest głownym winnym,
      motorniczym tragedii milionów ludzi na świecie. bez radzieckiej zgody Hitler
      wojny by nie rozpętał...
      • Gość: and Zgoda, ale IP: *.nsa.gov.pl / *.nsa.gov.pl 01.12.03, 08:31
        Przyczyny wybuchu IIWŚ tkwią w rezultatach Wielkij Wojny. W Europie przegranymi
        w konflikcie lat 1914-1918 (a może raczej 1914-1921) były Niemcy i Rosja. I
        chyba oczywiste było dążenie tych państw do rewizji systemu wersalskiego. Co
        nie zmienia faktu, że sojusz niemiecko-sowiecki był czasowy i traktowany przez
        obie strony instrumentalnie.

        Pozdrawiam
      • Gość: kpt. Żbik Pakt Hitlera ze Stalinem IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 01.12.03, 13:39
        Zgadzam się. Tyle że J.W.Stalin się pzreliczył. On jak najbardziej chciał
        wojny. Liczył, podobnie jak prawie wszyscy wtedy (co nie jest zarzutem),ze
        nadciągająca wojna będzie podobna do I WW. Niemcy mając wolne tyły (czytaj
        Polskę i "przyjazny ZSRR" rzucą się na Francję i Anglię (co tez się stało). I
        tam ugrzęzną na długie miesiące / lata. Linia Maginota + poteżna armia
        francuska+ BKE vs. Wehrmacht będą się spokojnie nawzajem wykrwawiać. A jak już
        się wykończą to tow. Stalin wyzwoli Europę Zachodnią, a przynajmniej Niemcy.
        Stąd gigantyczne przygotowania ofensywne w ZSRR. Ale los chciał inaczej.
        Hitler nadspodziweanie szybko pokonał Francję. Pakt był dalej potrzebny.
        Stalin nie był gotowy do wojny na swoich warunkach (a na innych się nie
        rozpoczyna). Hitlerowi też był potrzebny - w końcu przerzucić wielką armię na
        wschód do duża operacja. A jak już się to stało to pakt nie był już do niczego
        potrzebny... Pozdr
        • Gość: Tomasz Brednie IP: *.ibch.poznan.pl 01.12.03, 14:19
          Poglądy jakie Ty kapitanie i Kuba reprezentujecie są typowe dla obecnych czasów.
          Nie ma potrzeby dowodzić, ze reprezentują je historycy, którzy nadal uprawiają
          "polityczną" historię. Jest to taka swoista antyteza poglądów jakie obowiązywały
          za komuny, i to tej z czasów Gomułki, o ile nie Bieruta.

          Stalin ponosi odpowiedzialnosć za wybuch wojny, podobnie jak Chamberlaien, Daladier,
          Beck, Mussolini nie wspomijając o Hitlerze. Prawdą jest że Niemcy i Rosja dążyły do
          zmiany postanowień Traktatu Wersalskiego, tyle że głównym obrońcą tegoż traktatu
          była Francja. Pozostałe kraje (w tym Polska) dopuszczały zmiany w tym traktacie.

          Układ Ribentrop-Mołotow został podpisany w momencie gdy armie niemieckie stały już
          u granic Polski będąc w pełnej gotowosci do wojny. Decyzję o zniszczeniu Polski Hitler podjął
          już w kwietniu 39 r, negocjacje ze Stalinem podjęto znacznie później.

          Stalin w swojej polityce chciał uniknąć sytuacji gdy Hitler (sam lub nie) zaatakuje ZSRR.
          Stalin najbardziej obawiał się porozumienia przeciwko ZSRR pomiedzy zachodnimi demokracjami a Niemcami.
          Z drugiej strony Francja i Anglia chętnie widziałyby ekspansję niemiecką na wschód, same w niej
          nie uczestnicząc. Stalin dlatego obawiał się wciągnięcia w wojnę, która nie leżała w interesie Rosji.
          Stąd jego powiedzenie, że "ZSRR nie zamierza wyciągać kasztanów z ognia..."

          Rozmowy jakie prowadzono z Francuzami i Anglikami w lecie 39 r pokazały mu, ze Zachód nie traktuje Rosji
          poważnie jako sojusznika, a kategoryczna odmowa Polski na przemarsz Armii Czerwonej
          przez swoje terytorium sprawiała, że żaden sojusz militarny nie miał sensu.
          Z drugiej strony wywiad przekazał mu informację, że Niemcy są zdecydowane zniszczyć Polskę za
          wszelką cenę, przy biernej postawie Zachodu. Układ z Niemcami był więc logiczną konsekwencją
          ówczesnych wydarzeń i trudno zaliczać go do błędów.
          • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Brednie IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 01.12.03, 17:58
            Oczywiscie ze brednie.To co piszesz to jest czysto komunistyczna teoria II
            wojny swiatowej nie majaca zadnego pokrycia w faktach.Wzieta z radzieckich
            ksiazek ,,naukowych''.Oczywistym jest dzisiaj ze to Stalin rozpoczal II wojne
            swiatowa.Posluzyl sie w tym celu Hitlerem,ktory dzieki niemu doszedl do wladzy
            jeszcze w 1933 roku...
            • Gość: Tomasz Re: Brednie IP: *.ibch.poznan.pl 01.12.03, 18:46
              Powyżej polecam książkę pana Żerki na ten temat. Pan Żerko pracuje w Instytucie Zachodnim,
              a książkę wydano w 1998 r.
              Z kolei Twoja odpowiedź jest typowym zagraniem erystycznym kogos kto nie posiada własnych
              argumentów. Radzę nieco się dokształcić, i potem podyskutujemy.
              • Gość: kpt. Żbik Re: Brednie IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.12.03, 12:32
                Tomaszu!
                "Poglądy jakie Ty kapitanie i Kuba reprezentujecie są typowe dla obecnych
                czasów." - oczywiście! Od wojny upłnło już ok 60 lat, coraz więcej faktów,
                dokumentów wychodzi na jaw. Stąd oczywieste są rewizje dotychczasowego stanu
                wiedzy... I nie ma tu polityki, choć zapewne są tacy historycy co by chcieli
                uniwiennić Hitlera... Ale to już inna sprawa. Chamberlaien, Daladier,
                Beck nie byli tyranami / desptami ale pzredstawicielami demokratycznych krajów
                i na pewno nie mogą ponosić odpowiedzialności za wywołanie wojny; To Hitler,
                Stalin dążyli do eksapnsji przemocą (i to na mega-skalę). Więc oni są winni.
                Kwestaia sporna tylko w jakim stopniu który.

                "Prawdą jest że Niemcy i Rosja dążyły do
                zmiany postanowień Traktatu Wersalskiego, tyle że głównym obrońcą tegoż
                traktatu
                była Francja." Zgadza się.

                "Pozostałe kraje (w tym Polska) dopuszczały zmiany w tym traktacie"- tego nie
                rozumiem?????

                "Stalin w swojej polityce chciał uniknąć sytuacji gdy Hitler (sam lub nie)
                zaatakuje ZSRR. Stalin najbardziej obawiał się porozumienia przeciwko ZSRR
                pomiedzy zachodnimi demokracjami a Niemcami.
                Z drugiej strony Francja i Anglia chętnie widziałyby ekspansję niemiecką na
                wschód, same w niej nie uczestnicząc. Stalin dlatego obawiał się wciągnięcia w
                wojnę, która nie leżała w interesie Rosji." - oczyswiście. Tylko gdzie tu
                spzreczność z tym co ja napisąłem??? Stalin chciał NAPAŚĆ a nie zostać
                NAPADNIĘTY.

                "Rozmowy jakie prowadzono z Francuzami i Anglikami w lecie 39 r pokazały mu,
                ze Zachód nie traktuje Rosji poważnie jako sojusznika, a kategoryczna odmowa
                Polski na przemarsz Armii Czerwonej przez swoje terytorium sprawiała, że żaden
                sojusz militarny nie miał sensu" - chyba sobie jaja robisz! Przemarsz wojsk
                radzieckich pzrez terytorium Polski!!!!!! Tak jak to potem zrobli w
                Pribałtyce? Też weszli na chwlile. I potem 99.9% w wyborach głosowało za
                przyłaczeniem do ZSRR... Jaki sojusz polsko-sowiecki???? To jest brednia jak z
                Wielkiej Encyklopedi Radzieckiej z 1940 r...

                "Z drugiej strony wywiad przekazał mu informację, że Niemcy są zdecydowane
                zniszczyć Polskę za wszelką cenę, przy biernej postawie Zachodu. Układ z
                Niemcami był więc logiczną konsekwencją ówczesnych wydarzeń i trudno zaliczać
                go do błędów." Jasne, że błedem nie był... Tylko intencje były inne. Patrz mój
                post, który nazwałeś brednią... Pozdr
                • Gość: and "Pohipotezujmy..." IP: *.nsa.gov.pl / *.nsa.gov.pl 02.12.03, 13:39
                  1. Czy gdyby nie doszło do paktu Stalin - Hitler IIWŚ nie wybuchłaby?
                  2. Kiedy był najlepszy momen, żeby powstrzymać wojnę: Nadrenia, Sudety, a może
                  kiedyś indziej?
                  3. Jaki był realny wpływ czynników zewnętrznych na politykę Stalina?
                  4. Co by się stało, gdyby Piłsudski w roku 1919 wsparł Białych w wojnie domowej
                  i obalił wspólnie z nimi reżim bolszewicki?

                  Pytania podobne można mnożyć...

                  Pozdrawiam
                  • kapitan.kirk Re: "Pohipotezujmy..." 02.12.03, 15:03
                    Gość portalu: and napisał(a):

                    > 1. Czy gdyby nie doszło do paktu Stalin - Hitler IIWŚ nie wybuchłaby?

                    Wybuchłaby i akurat w samym 1939 r. toczyłaby się pi razy oko tak samo lub
                    bardzo podobnie (tyle, że Niemcy zajęliby większą część Polski, a może i
                    całość).

                    > 2. Kiedy był najlepszy momen, żeby powstrzymać wojnę: Nadrenia, Sudety, a
                    może
                    > kiedyś indziej?

                    Im wcześniej tym lepiej - a najlepiej już w 1934 r., o czym pisałem w jakimś
                    innym wątku.

                    > 3. Jaki był realny wpływ czynników zewnętrznych na politykę Stalina?

                    Stosunkowo niewielki - żywił on w dużej części uzasadnione przekonanie, że
                    reszta świata może mu, jak to się mówi, skoczyć na warstat.

                    > 4. Co by się stało, gdyby Piłsudski w roku 1919 wsparł Białych w wojnie
                    domowej
                    >
                    > i obalił wspólnie z nimi reżim bolszewicki?

                    Za chwilę sam zostałby obalony przez białych, przy jeszcze bardziej biernej
                    postawie zachodu niż miało to miejsce w 1920 r.

                    Pozdro
                    • Gość: kpt. Żbik Re: "Pohipotezujmy..." IP: *.espol.com.pl 02.12.03, 19:02
                      Popieram w całej rozciągłości... pozdr
                    • bonzo7 Re: "Pohipotezujmy..." 02.12.03, 21:50
                      1 Może Hitler po aneksji Gdańska i Korytarza zakończyłby wojne ,? Gdyby nie
                      wujaszek S i 17 Wrzesnia ,wojna z Polską trwałaby znacznie dłużej , siły
                      niemieckie były już wyczerpane i realna była obrona Przedmościa , wtedy
                      możliwy byłby jakiś kompromis ?
                      2 Zgadzam się że połowa lat to był najlepszy moment na wojnę prewencyjną .
                      3 ?
                      4 Mogło być różnie . Może jednak jakieś porozumienie z Białymi należało
                      zawrzeć . Carscy oficerowie byli ludzmi honoru i pewnie zawartego traktatu by
                      przestrzegali , pozatym sytuacja geopolityczna była już zupełnie inna
                      Rzeczpospolita i tak musiała powstać

                      Pozdro.
                      • kapitan.kirk Re: "Pohipotezujmy..." 03.12.03, 09:21
                        > 1 Może Hitler po aneksji Gdańska i Korytarza zakończyłby wojne ,?

                        Toż przecie zaanektował Gdańsk już pierwszego dnia wojny, a korytarz - drugiego
                        i jakoś wojny nie skończył.

                        > Gdyby nie
                        > wujaszek S i 17 Wrzesnia ,wojna z Polską trwałaby znacznie dłużej , siły
                        > niemieckie były już wyczerpane i realna była obrona Przedmościa , wtedy
                        > możliwy byłby jakiś kompromis ?

                        Ależ jaki kompromis? To fakt, że armia niemiecka była wówczas wyczerpana, ale
                        co w takiej sytuacji powiedziec o polskiej, na bogów?! Obrona przedmościa to
                        były mrzonki; wystarczyłoby przecież żeby Niemcy tupnęli nogą na Rumunów i
                        byłoby po wszystkim. Skoro wcześniej pokonali całą armię, to jaki mieliby
                        kłopot z resztkami, pozbawionymi praktycznie zaplecza?

                        > 4 Mogło być różnie . Może jednak jakieś porozumienie z Białymi należało
                        > zawrzeć . Carscy oficerowie byli ludzmi honoru i pewnie zawartego traktatu by
                        > przestrzegali

                        Niewątpliwie, kilkakrotnie w historii naszych stosunków od XVIII dobitnie
                        pokazali swoje poczucie honoru. Taki np. Denikin, już w momencie gdy mocno
                        dostawał w d... od czerwonych i ewentualna pomoc Piłsudskiego była dlań na wagę
                        złota, zniżył się do zaproponowania nam (nie wprost naturalnie, bo co się
                        będzie pospolitował, tylko przez zachodnią prasę) "szerokiej autonomii w ramach
                        odrodzonego państwa rosyjskiego" :-D

                        > , pozatym sytuacja geopolityczna była już zupełnie inna
                        > Rzeczpospolita i tak musiała powstać

                        A gdzie tak było napisane? Przecież mnóstwo państw, nie mniej "uzasadnionych"
                        wówczas powstać nie zdołało.

                        Pzdr
                        • Gość: bonzo7 Re: "Pohipotezujmy..." IP: *.k1.isko.net.pl 03.12.03, 15:46
                          Kapitanie jeżeli twierdzisz że mnóstwo uzasadnionych państw nie powstało, to
                          powiedz które masz na myśli ,bo ja w Europie takowych nie dostrzegłem , może
                          poza Ukrainą .
                          • kapitan.kirk Re: "Pohipotezujmy..." 03.12.03, 16:03
                            No cóż, można tu dorzucić choćby Białoruś i Gruzję, które również skończyły
                            jako fragmenty ZSRR (co prawa ta pierwsza wskutek słabego zainteresowania
                            niepodległością). Z bliższych można by wymiecić Słowację (zmuszoną do mariażu z
                            Czechami), oraz Słowenię, Chorwację i Czarnogórę (na siłę przyklejone do
                            Serbii). Nie powstała od razu również Irlandia (potrzeba było kolejnego
                            krwawego powstania); to samo - do dziś - tyczy się Szkocji. Warto też pamiętać
                            o Kurdystanie, który wprawdzie nie był w Europie, ale znajdował się w orbicie
                            działań I wś.
                            Pozdro
                            • Gość: Bonzo7 Re: "Pohipotezujmy..." IP: *.k1.isko.net.pl 03.12.03, 16:41
                              Białoruś do dnia dzisiejszego nie chce wybić się na niepodległość , ten naród
                              boi się samodzielnie egzystować zawsze byli wasalami albo Rzeczpospolitej albo
                              Rosji .
                              Nie orientuję się jak silna była świadomość narodowa w takiej Gruzji na
                              poczętku xx wieku ?
                              Ale odbiegamy od tematu , kilka wątków niżej ktoś obliczył liczebność WP w
                              dniu 17 09 na ok 700 tyś ludzi , jeżeli nawet większość była rozproszona i
                              rozbita to ok 300 tyś wojska mogło jeszcze skutecznie opierać się Niemcom.
                              Nie wiem ile jest prawdy czy tylko propagandy Zachodu o rzekomych dostawach
                              sprzętu dla Polski przez Rumunię ale gdyby do tego doszło na wielką skalę ,
                              skuteczne opieranie się Niemcom na Przedmościu byłoby realne ?
                              • god_save_the_queen Re: "Pohipotezujmy..." 03.12.03, 17:42
                                nawet jak zostało te 300tys., a w zasadzie 299 999 bo pieczarka już uciekł, to
                                co oni mogli? Wystarczyło ok. 600-700 tys. szkopó, a na tyle było ich stać i
                                pac... a dostawy broni przez rumunię to bzdety...
                                Gdyby po ataku niemiec, ruszyli dupę francuzi to hitler zmuszony by był do
                                odciążenia frontu w polsce. nasi by się trochę podnieśli, może nad bzdurą by się
                                udało, a stalin prawdopodobnie wycofał by się, bo i tak teoretycznie miał
                                atakować 1 IX, ale bał się reakcji zachodu... potem i tak by wojował, ale tu juz
                                po niekąd jakby raczej na pewno żaboja dy i anglicy nie dłubali w nosie tylko b
                                coś zrobili, bo mięć za sąsiada sztalina to nie było to czego chcięli...
                              • kapitan.kirk Re: "Pohipotezujmy..." 04.12.03, 09:17
                                Gość portalu: Bonzo7 napisał(a):

                                > Białoruś do dnia dzisiejszego nie chce wybić się na niepodległość , ten naród
                                > boi się samodzielnie egzystować zawsze byli wasalami albo Rzeczpospolitej
                                albo
                                > Rosji .

                                To je fakt; marzenia niepodległościowe w 1918 roku, podobnie jak i teraz, były
                                tam udziałem stosunkowo niewielkich grup inteligencji.

                                > Nie orientuję się jak silna była świadomość narodowa w takiej Gruzji na
                                > poczętku xx wieku ?

                                :-) Gruzja była przez wieki (ok. 700 lat dłużej niż Polska) samodzielnym silnym
                                królestwem, a okresowo nawet mocarstwem, które toczyło wojny z Turkami i
                                Persami. Historia czasami bywa zabawna - skąd my to znamy? W XVII wieku zaczął
                                sie okres upadku państwa i narastania wpływów Rosji, która w połowie XVIII
                                wieku posadziła na tronie uległego sobie króla, a pod koniec stulecia
                                zaanektowała Gruzję i wcieliła ją do imperium. Po kilku krwawo stłumionych
                                powstaniach w XIX wieku, w 1918 roku Gruzja odzyskała niepodległość i nawiązała
                                normalne stosunki dyplomatyczne z państwami Europy (była tam m.in. baza floty
                                brytyjskiej). Kilka lat później bolszewicy ponownie zdobyli i krwawo
                                spacyfikowali Gruzję - ogół państw Europy jakoś nie protestował. Pamiętaj, że w
                                czasie I wś rządy dzierżyło wszędzie trzecie już, czy czwarte pokolenie, dla
                                którego takie nazwy jak Polska, Litwa, Gruzja, Ukraina czy Czechy nic nie
                                znaczyły, a dążenia niepodległościowe oparte na roszczeniach sprzed ponad wieku
                                wydawały im się tyleż niedorzeczne, co kłopotliwe.

                                > Ale odbiegamy od tematu , kilka wątków niżej ktoś obliczył liczebność WP w
                                > dniu 17 09 na ok 700 tyś ludzi , jeżeli nawet większość była rozproszona i
                                > rozbita to ok 300 tyś wojska mogło jeszcze skutecznie opierać się Niemcom.
                                > Nie wiem ile jest prawdy czy tylko propagandy Zachodu o rzekomych dostawach
                                > sprzętu dla Polski przez Rumunię ale gdyby do tego doszło na wielką skalę ,
                                > skuteczne opieranie się Niemcom na Przedmościu byłoby realne ?

                                Raczej nie. WP nie miało już żadnych zapasów ani rezerw ludzkich czy
                                materiałowych, nie było też żadnego zaplecza produkcyjnego, zas postawa
                                ludności miejscowej była aktywnie wroga. Ewentualne większe dostawy przez
                                Rumunię to były kwestie odległych tygodni (to co było wysłane stanowiło
                                zaledwie drobny ułamek potrzeb), przy czym urwałyby się na pierwsze żądanie
                                Niemców.

                                Pozdro
                                • Gość: bonzo7 Re: "Pohipotezujmy..." IP: *.k1.isko.net.pl 04.12.03, 18:23
                                  Raczej nie. WP nie miało już żadnych zapasów ani rezerw ludzkich czy
                                  > materiałowych, nie było też żadnego zaplecza produkcyjnego, zas postawa
                                  > ludności miejscowej była aktywnie wroga. Ewentualne większe dostawy przez
                                  > Rumunię to były kwestie odległych tygodni (to co było wysłane stanowiło
                                  > zaledwie drobny ułamek potrzeb), przy czym urwałyby się na pierwsze żądanie
                                  > Niemców.
                                  >
                                  > Pozdro
                                  Jest oczywiste że sami nie zdołalibśmy wygrać tej wojny , chodziło mi tylko o
                                  przetrwanie do zimy ponieważ przejęcie władzy przez Churchilla może zmieniłoby
                                  obraz działań wojennych. Hitler mając otwarty front na wschodzie nie
                                  zaatakowałby zachodu ,Churchill będący zgoła innym politykiem niż Chamberlin
                                  nie siedziłby
                                  z założonymi rękami tylko pewnie zaczął jakieś działania , większe lub
                                  mniejsze natarcie zaczeliby wtedy Francuzi . Wewnętrzna opozycia pewnie
                                  pozbawiłaby Hitlera władzy . Obraz Drugiej Wojny wyglądałby wtedy zgoła
                                  inaczej...
                                  • kapitan.kirk Re: "Pohipotezujmy..." 05.12.03, 09:10
                                    Przetrwanie "do zimy" wydaje mi się mrzonką. Biorąc pod uwagę tempo całej
                                    kampanii, rozbicie "przedmościa" zajełoby Niemcom najwyżej tydzień - bo to
                                    prawda oczywiście, że amunicji mieli mało i stracili dużo sprzętu, ale stan
                                    strony Polskiej przedstawiał się jeszcze o wiele tragiczniej.
                                    Pozdro
                        • dreaded88 Denikin itp. 03.12.03, 18:18
                          Temat był tu kiedyś wałkowany. Wg mnie poparcie białych, nawet bez ściśle
                          wytyczonych ram współpracy, nie niosło zbyt wielkiego ryzyka.
                          1. Niepodległa Polska była w interesującym nas okresie faktem dokonanym i
                          deklaracje głupka D. nie mogły tego zmienić.
                          2. Gdyby nie chciał poprzestać na deklaracjach - skoro udało się oprzeć w 1920
                          nawale bolszewickiej, udałoby się i białej. Ewentualne pokonanie bolszewików
                          kosztwałoby Rosję bardzo wiele krwi, zwycięzca musiałby sobie poradzić z
                          zeserysowanymi masami chłopskimi, niechętnymi powrotowi właścicieli gruntów,
                          poborom itp. Można sobie wyobrazić, że dość umiarkowani monarchiści stosowaliby
                          środki mniej radykalne niż Lenin i Trocki, przez co zmitrężyliby więcej czasu.
                          3. Stanowiący o sile białych autonomizujący Kozacy na pewno z wielkim
                          entzuzjamem powitaliby wezwanie do porzucenia stanic zbiorów i realizacji
                          miraży Denikina nad Wisłą i Wartą...
                          4. Piłsudski mógłby grać na zachodniej opinii publicznej w razie zagrożenia
                          kartą socjalisty-postępowca zagrożonego przez reakcjonistów.
                          • Gość: bonzo7 Re: Denikin itp. IP: *.k1.isko.net.pl 03.12.03, 18:26
                            Popieram w całej rozciągłości
                          • kapitan.kirk Re: Denikin itp. 04.12.03, 09:38
                            dreaded88 napisał:

                            > Temat był tu kiedyś wałkowany. Wg mnie poparcie białych, nawet bez ściśle
                            > wytyczonych ram współpracy, nie niosło zbyt wielkiego ryzyka.
                            > 1. Niepodległa Polska była w interesującym nas okresie faktem dokonanym i
                            > deklaracje głupka D. nie mogły tego zmienić.

                            Niepodległość nie jest dana raz na zawsze, o czym kilkakrotnie mieliśmy okazję
                            się przekonać w historii. Gdyby biali zdobyli władzę w Rosji, temat
                            powrotu "Priwislinja" do macierzy prędzej czy później (raczej prędzej) stanąłby
                            na porządku dziennym. Bolszewicy przynajmniej czasem udawali, że uznają
                            niepodległość Polski, podczas gdy białym nigdy nawet to przez myśl nie przeszło.

                            > 2. Gdyby nie chciał poprzestać na deklaracjach - skoro udało się oprzeć w
                            1920
                            > nawale bolszewickiej, udałoby się i białej.

                            Czy znowuż tak wiele nam wtedy brakowało do klęski?

                            > Ewentualne pokonanie bolszewików
                            > kosztwałoby Rosję bardzo wiele krwi, zwycięzca musiałby sobie poradzić z
                            > zeserysowanymi masami chłopskimi, niechętnymi powrotowi właścicieli gruntów,
                            > poborom itp. Można sobie wyobrazić, że dość umiarkowani monarchiści
                            stosowaliby
                            >
                            > środki mniej radykalne niż Lenin i Trocki, przez co zmitrężyliby więcej czasu.

                            Myślę, że wręcz przeciwnie. W końcu w "białej" Rosji panowałaby zapewne jakaś
                            tam gospodarka rynkowa i napływałby kapitał zagraniczny. Historia uczy, że
                            odbudowie państw sprzyja to bardziej niż "centralizm demokratyczny" w
                            gospodarce.

                            > 3. Stanowiący o sile białych autonomizujący Kozacy na pewno z wielkim
                            > entzuzjamem powitaliby wezwanie do porzucenia stanic zbiorów i realizacji
                            > miraży Denikina nad Wisłą i Wartą...

                            Po kilku latach, gdyby zatęsknili do wojaczki - z pewnością.

                            > 4. Piłsudski mógłby grać na zachodniej opinii publicznej w razie zagrożenia
                            > kartą socjalisty-postępowca zagrożonego przez reakcjonistów.

                            Pies z kulawą nogą by na niego nie zwracał uwagi. Dla Francji i Anglii przez
                            cały okres międzywojenny Polska była "sojusznikiem zastępczym" na wschodzie,
                            czymś nowym i trochę niezrozumiałym. Tradycyjnie, najchętniej widzieliby po
                            wschodniej stronie Niemiec sprawdzonego i mocarstwowego sojusznika,
                            czyli "białą" Rosję i jej odbudowę powitaliby z aplauzem. Jeśli nawet w obliczu
                            zagrożenia komunistycznego polityka państw zachodnich była tak kunktatorska (że
                            wspomnieć choćby "pokojowe" propozycje Curzona czy masowe poparcie bolszewików
                            we Francji), to można się domyślać jaka by była gdyby to "legalna" Rosja -
                            sprawdzony sojusznik wojenny - chciała po prostu przywrócić odpowiadające
                            wszystkim status quo z 1914 roku.

                            Pozdro
                            • dreaded88 Re: Denikin itp. 04.12.03, 17:24
                              kapitan.kirk napisał:
                              > Niepodległość nie jest dana raz na zawsze, o czym kilkakrotnie mieliśmy
                              okazję
                              > się przekonać w historii. Gdyby biali zdobyli władzę w Rosji, temat
                              > powrotu "Priwislinja" do macierzy prędzej czy później (raczej prędzej)
                              stanąłby
                              >
                              > na porządku dziennym. Bolszewicy przynajmniej czasem udawali, że uznają
                              > niepodległość Polski, podczas gdy białym nigdy nawet to przez myśl nie
                              przeszło.

                              Biali wszak nie mieli czasu, żeby zabrać się za porządny namysł nad swoim
                              miejscem w szerszym świecie - imperatywem było nie dać się czerwonym, przez
                              chwilę w 1919 wydawało się, że dochodzi drugi - wygrać; wszystko inne było
                              pisaniem po wodzie. Zresztą już Wrangel zdaje się nie był fundamentalistą w
                              kwestii polskiej.


                              > Czy znowuż tak wiele nam wtedy brakowało do klęski?

                              Może nie aż tak wiele, ale czerwonych od białych odróżnia to, że jakiś tam
                              rewolucyjny zapał w ich wojsku był - Denikinowi czy komukolwiek innemu ciężej
                              byłoby wskrzesić jakiś analog i może różnica byłaby taka jak między walką z
                              Napoleonem a naparzaniem się z Austriakami et cons. w wiadomym okresie.

                              > Myślę, że wręcz przeciwnie. W końcu w "białej" Rosji panowałaby zapewne jakaś
                              > tam gospodarka rynkowa i napływałby kapitał zagraniczny. Historia uczy, że
                              > odbudowie państw sprzyja to bardziej niż "centralizm demokratyczny" w
                              > gospodarce.

                              OK, ale kiedy ten koniec by nastąpił? Nie sugerujesz chyba, że w 1920 czy 21
                              roku biali triumfatorzy mogliby ze swoją odbudowaną dzięki inwestycjom potęgą
                              runąć na Polskę :-) Odbudowa oczywiście by nastąpiła, ale jak się można
                              spodziewać ukierunkowana mniej militarnie niż za bolszewików i pozbawiona rysu
                              totalnej mobilizacji, jeżeli za modele porównawcze przyjąć rządy Franco czy
                              Horthy'ego.

                              > Po kilku latach, gdyby zatęsknili do wojaczki - z pewnością.

                              No tak, tęskno by im było do uroczych i zabawnych szarż na stanowiska ckmów,
                              bez dwu zdań. Wrangel wspomina, że ciężko było Kozaków skłonić do walki z
                              bezpośrednio i śmiertelnie zagrażającymi bolszewikami, kiedy już odbili swoje
                              stanice (do tego momentu faktycznie bili się dzielnie).

                              > Pies z kulawą nogą by na niego nie zwracał uwagi. Dla Francji i Anglii przez
                              > cały okres międzywojenny Polska była "sojusznikiem zastępczym" na wschodzie,
                              > czymś nowym i trochę niezrozumiałym. Tradycyjnie, najchętniej widzieliby po
                              > wschodniej stronie Niemiec sprawdzonego i mocarstwowego sojusznika,
                              > czyli "białą" Rosję i jej odbudowę powitaliby z aplauzem. Jeśli nawet w
                              obliczu
                              >
                              > zagrożenia komunistycznego polityka państw zachodnich była tak kunktatorska
                              (że
                              >
                              > wspomnieć choćby "pokojowe" propozycje Curzona czy masowe poparcie
                              bolszewików
                              > we Francji), to można się domyślać jaka by była gdyby to "legalna" Rosja -
                              > sprawdzony sojusznik wojenny - chciała po prostu przywrócić odpowiadające
                              > wszystkim status quo z 1914 roku.

                              To i być może, ale wątpię, żeby nie udało się rozwinąć porządnej agitacji w
                              środowiskach socjalistycznych, choćby żeby dokerzy nie ładowali broni dla
                              białych... Na pewne usprawiedliwienie Zachodu można w zasadzie nadmienić, że
                              nikt jeszcze do końca nie wiedział, co to za cholera ten komunizm - tak samo
                              jak w 1933 nie wiedziano, co się z Hitlera wylęgnie...
                              • Gość: NEMO Re: Denikin itp. IP: 5.5R1D* / *.saix.net 05.12.03, 08:59
                                A problem jest w tym, ze Pilsudski mial zla opinie o "bialych" i nie zamierzal
                                w nich "inwestowac". Dla Pilsudskiego ( i nie tylko ) byla to przegrana sprawa.


                                Pozdrawiam
                                • dreaded88 Re: Denikin itp. 05.12.03, 18:51
                                  Zła opinia o białych o socjalisty w zasadzie nie może dziwić. Problem w tym, że
                                  ci, o których miał lepszą opinię ("trzecia Rosja", uosabiana przez Sawinkowa
                                  itp., Petlura) jeszcze mniej nadawali się aby w nich inwestować.
                                  Pozdr.
                • Gość: indis Re: Brednie IP: *.lubin.dialog.net.pl 03.12.03, 09:54
                  Gość: kpt. Żbik 02.12.2003 12:32
                  "Tomaszu!
                  " Chamberlaien, Daladier, Beck nie byli tyranami / desptami ale
                  pzredstawicielami demokratycznych krajów "

                  Ta demokracją po przewrocie majowym zasługuje chyba na epitet typu
                  demokracja "inaczej"

                  "i na pewno nie mogą ponosić odpowiedzialności za wywołanie wojny; "


                  Czy istnieje sztywny zwiazek logiczny pomiędzy byciem krajem demokratycznym i
                  nieposiadaniem zdolności do ekspansji (co czasem = wywoływaniem wojny)?
                  Np. Wlk. Brytania demokratyczna, mniej lub bardziej, od XIII wieku a wojenek
                  wywołała ho, ho. O ekspansji nie wspomnę.


                  "To Hitler,
                  Stalin dążyli do eksapnsji przemocą (i to na mega-skalę). Więc oni są winni.
                  Kwestaia sporna tylko w jakim stopniu który."


                  Jeżeli tyran/despota jest ekspanywny to jest be. A jeżeli ekspansywny (również
                  manu militari ) jest kraj całkowicie demokratyczny (np. USA w wojnie z
                  Meksykiem o Texas, Kalifornię itp) to jest OK?

                  Pzdr
                  indis
                  • Gość: kpt. Żbik Re: Brednie IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 03.12.03, 10:11
                    Indis!
                    Nie przesadzasz??? Stosujesz dzisijsze kategorie poprawności politycznej do
                    ustrojów z lat 20-tych i 30-tych. Oczywiście że sanacja, Bereza Kartuska
                    itd... Oczywiście że Angole (szczególnie w XVIII i XIX wieku) to nieustanna
                    ekspansa i agresja. Jasne. Nie podważam tego. [Zresztą to Anglicy założyli
                    pierwszy obóz koncentracyjny w swojej kolonii.] Ale jeśli nie widzisz różnicy
                    w dążeniu (i odpowiedzialności) do wybuchu II WW między Anglią a ZSRR / III
                    Rezeszą to sorki... Pozdr
                    • Gość: indis Re: Brednie IP: *.lubin.dialog.net.pl 03.12.03, 10:36
                      Gość portalu: kpt. Żbik napisał(a):
                      Stosujesz dzisijsze kategorie poprawności politycznej do
                      > ustrojów z lat 20-tych i 30-tych.

                      No, zgadza się. W końcu dyskutujemy dzisiaj o wydarzeniach z z lat 20-tych i 30-
                      tych, które miały bezpośredni wpływ na wybuch wojny.

                      " Chamberlaien, Daladier, Beck nie byli tyranami / desptami ale
                      pzredstawicielami demokratycznych krajów "

                      Przyznam, że czepiłem się szczegółów, bo nie zauważyłem bezpośredniego związku
                      pomiedzy byciem lub nie krajem demokratycznym a zdolnością do wywoływania wojny.
                      Co do odpowiedzialności Anglii rozważanej zgodnie z teorią gdybania;
                      Gdyby Anglia (oraz Francja) potraktowały Polskę w 1939 uczciwie, tak jak
                      Czechosłowację rok wcześniej, i nie dały nam żadnych bezwartościowych
                      gwarancji, z których ani nie były w stanie ani nigdy nie nie miały zamiaru się
                      wywiązać - to jak wyglądałby nasz udział w IIWW?
                      Pzdr
                      i.

                      • Gość: kpt. Żbik Re: Brednie IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 03.12.03, 10:48
                        No, to ciekawie postawione pytanie. Gdyby nie dale gwarancji.... Hmmmmm.
                        Pomyśle nad tym i coś napisze. Zauważ, że te gwarancje nie wyglądały na
                        bezwartościowe (co jeszcze zwieksza oszustwo wobec Polski) - Stalin czekał na
                        reakcję Anglii i Francji aż do 17. września. Zapewne mógł wejść znacznie
                        wcześniej. Ale słusznie czekał. Pozdr
                        • kapitan.kirk Re: Brednie 03.12.03, 11:21
                          O wiele pamiętam, to mieli wkroczyć już 3 wrzesnia, ale tow. S. wolał odczekać
                          czy aby na pewno zacchód nie wkroczy fizycznie do akcji. Byłyby jaja, jakby S.
                          faktycznie zaatakował już trzeciego - przecież na fali ogólnego wypowiadania
                          wojen Francja i Anglia zapewne wypowiedziałyby wojne również i ZSRR; tak
                          przynajmniej można wnioskować z ich późniejszych ruchów z okacji Wojny Zimowej.
                          Pzdr
    • being28 Re: 2 Wojna Światowa 04.12.03, 10:01
      Stalin mial mase ludzi, ogromny przemysl, ogromne zasoby surowcow. Mozna
      powiedziec, ze mial wszystko co bylo potrzeben do prowadzenia wojny.
      Inteligencji nie bylo (poza pracownikami pracujacymi nad bronia), przeciwnicy
      wycieci w pien. Mogl atakowac co chcial. Do tego kilka malych wojenek
      przeprowadzil (Japonia, Hiszpania) i mogl sie troche nauczyc. Czolgi w CCCP
      produkowano od zakonczenia rewolucji, samoloty klepano w seriach liczacych
      tysiace-z prawdopodobienstwa wynika, ze cos musial z tego dobrego powstac.
      Okrety budowali Wlosi, pomagali tez Niemcy, a jak byl problem to sie po prostu
      kupowalo w USA (najpierw tam jechali, ogladali fabryki i przywozili wiedze do
      CCCP).

      Jak ktos chce sie bronic to buduje umocnienia. W 1939 Anglia i Niemcy mieli po
      57 okretow podwodnych, CCCP ponad 220. W II wojnie byl tylko jeden samolot
      szturmowy-Il2. Bo po co innym ofensywna bron? Dlatego nikt nie mial takich
      samolotow bo zaprojektowanie nie jest az takie proste.

      Moral: Mozna bylo oddac Gdansk, Poznan, Slask, budowac autostrady, a i tak
      zostalibysmy "wyzwoleni" ze wschodu. Podejrzewam, ze straty w ludnosci
      polskiej bylyby takie same...
      • Gość: and zwracam uwagę Kolegów IP: *.nsa.gov.pl / *.nsa.gov.pl 04.12.03, 12:03
        Stalin zbudował jeden z potężniejszych instrumentów agresji (w owym czasie -
        najpotężniejszy). Jednocześnie czystki 2. poł. lat 30tych doprowadziły do tego,
        że ten wielki mechanizm praktycznie nie mógł spełnić postawionych przed nim
        zadań. Poza tym ogólny poziom życia (zaawansowania cywilizacyjnego) powodował,
        że sprzęt nie był ani dobrze wykonany, ani prawidłowo używany i obsługiwany, a
        w konsekwencji nieefektywny.
        Poza tym porównując poziom sprzętu sowieckiego i amerykańskiego w roku 1945
        dojdzie się do wniosku, że USA dysponowały o wiele sprawniejszym uzbrojeniem i
        armią, co wynikało z przewagi potencjału przemysłowego i intelektualnego
        Ameryki.
        Co jasno wykazał czerwiec 1941 i następne miesiące...
        • Gość: NEMO Re: zwracam uwagę Kolegów IP: 5.5R1D* / *.saix.net 05.12.03, 09:12
          W calej dyskusji chyba zapominamy, ze gospodarka III Rzeszy nieomal z dnia na
          dzien w 1933 roku zostala zamieniona na "gospodarke wojenna". Konsewkwencja byl
          albo absolutny krach gospodarczy ( i przypuszczalnie polityczny )albo wojna.
          Cala reszta to byly chyba " dodatki", ktore Hitler wykorzytal w mniejszym lub
          wiekszym stopniu.


          Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka