Dodaj do ulubionych

Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie...

11.07.09, 02:04
Panowie, choć browiec1 w którymś ze swoich postów wspomniał już o tym
"pomyśle", to postanowiłem jednak rozpocząć poświęconemu temu nowy wątek. Moje
słowa sprzed kilku miesięcy, niestety, stały się ciałem. Przynajmniej w
zamierzeniach obecnego premiera i rządu. Tak jak czarno przewidywałem, program
NDR będzie ostatnim realnym wsparciem naszej obronności. Otóż, jak juz zapewne
wielu z Was wie, chcą obniżyć ustawowy obowiązek budżetowania MONu w wysokości
tych niecałych 2 proc.(dokładnie 1,95 proc.), lub w ogóle usunąć ten zapis.
Ministerstwo, zależnie od układanki politycznej i widzimisię danego ministra
finansów(w tym przypadku mgr Rostowskiego - tak, tak, ten facet nie ma żadnej
profesury czy nawet doktoratu, hehe), będzie otrzymywało dowolną sumę, czyli,
nic... Tyle, aby wystarczyło na pensje, rauty, delegacje i codzienne wydatki
polskiej armii. Zatem, panowie, zapomnijcie o nowych, kolejnych 48 F-16C/D, o
możliwości opracowania polskiej wersji F-16E/F, o przyłączeniu się do programu
F-35(mam tu na myśli choćby stanięcie w kolejce po kupno Lightningów, o
następnych Leopardach w nowocześniejszych wersjach A5/A6, o pozyskaniu
nowoczesnej artylerii(bye, bye Krabie), o jakichkolwiek uderzeniowych
śmigłowcach, o uratowaniu naszej obrony przeciwlotniczej, o Patriotach,
PACach, Asterach i MEADSach, o jakiejkolwiek sensownej obecności naszej
marynarki na Bałtyku, zatem o którejkolwiek nowej korwecie czy fregacie, czy
U-212/214 rodem z Niemiec. Po prostu, przez przynajmniej następne 5 lat nie ma
nawet co myśleć o jakichś zakupach. Dobrze będzie, jeżeli nie anulują programu
NDR. A ja pozwałam sobie czasem marzyć o 2/3 bateriach THAAS dla Polski, o
setce Leopardów 2A6, o ATACMSach, o czymś pokroju Type 45 pod polską
banderą... Cóż, ostatni gasi światło;)

Link:

www.dziennik.pl/polityka/article413468/Polska_armia_bedzie_piszczec_z_biedy.html
Obserwuj wątek
    • dirloff Ad vocem... 11.07.09, 02:16
      Poprawki, literówki i dodatki.
      Poświęcony temu, zamiast "poświęconemu" temu nowy wątek.
      THAAD, a nie "THAAS".

      Teraz merytorycznie.
      Nadzieja w prezydenckim BBNie i sejmowym, opozycyjnym larum. I przestroga dla
      antypisowskich histeryków lub rzeczy proplatformerskich tuskomatołków - nawet
      najwspanialsza medialnie i PRowsko władza, rząd, partia, nawet w
      nawydajniejszej, z doskonałymi procedurami systemowymi, demokracji, wymaga
      mającej realne wpływy w procesie ustawodawczo-administracyjnym, opozycji. Do
      tego wentyla bezpieczeństwa dla samowładztwa w postaci kotrolującego,
      oponenckiego ośrodka władzy w państwie, vide tak wykpiwany przez wielu Pałac
      Prezydencki z kaczorem i BBNem w tle.
      Konkludując, nadzieja w kaczorze;)
      • browiec1 Re: Ad vocem... 11.07.09, 14:11
        Ja to samo napisalem,tylko ze nadzieja pokladana w kaczorze jakos
        moze sie okazac matka glupich.
        A osrodek kontrolujacy druga wladze jest oczywisty,to nie podlega
        dyskusji.Tyle ze niekoniecznie w palacu musi siedziec zakompleksiony
        i zawistny cymbal.
        • bmc3i Re: Ad vocem... 11.07.09, 14:26
          browiec1 napisał:

          > Ja to samo napisalem,tylko ze nadzieja pokladana w kaczorze jakos
          > moze sie okazac matka glupich.
          > A osrodek kontrolujacy druga wladze jest oczywisty,to nie podlega
          > dyskusji.Tyle ze niekoniecznie w palacu musi siedziec zakompleksiony
          > i zawistny cymbal.

          Wiesz, trudno sie spodziewac rzeczywistej kontroli rzadu i parlamentu przez
          Prezydenta, gdyby glowa panstwa został Tusk, a Premierem.... Schetyna....

          • browiec1 Re: Ad vocem... 11.07.09, 14:35
            A czy ja napisalem ze prezydent ma byc z PO?pisze tylko zebu nie byl
            burakiem.
            Ja szczerze mowiac bede szedl w Olechowskiego.
            • dirloff Re: Ad vocem... 11.07.09, 22:17
              Problem w tym, browcu1, że Olechowski"prezydent Olechowski" prawdopodobnie
              podziela ten pomysł na likwidację/ograniczenie 2 proc. dla MON, a będąc
              "prezydentem Olechowskim" podzieliłby pogląd pseudoliberalnego(łże-liberalnego,
              hehe) rządu na tę sprawę.
              • browiec1 Re: Ad vocem... 12.07.09, 15:46
                To jedynie Twoje przypuszczenia.
                • dirloff Re: Ad vocem... 12.07.09, 16:39
                  > To jedynie Twoje przypuszczenia.

                  Wiesz, znając "wspólnotę programową" między Tuskiem i Olechowskim, odnoszę
                  wrażenie, jest to coś więcej, niż tylko moje przypuszczenie. Tym bardziej,
                  znając mentalność osób powiązanych z dawnym środowiskiem KLD(wiem, wiem,
                  Olechowski do niego nie należał). Lecz ok, masz rację, zawsze istnieje margines
                  błędu, i być może działania Olechowskiego byłyby rozsądne i bardziej
                  pragmatyczne. Prywatnie mogę dodać, że kilka lat temu mając wybór między
                  Scyllą(Kwaśniewski) a Charybdą(Krzaklewski), popierałem kandydaturę
                  Olechowskiego na urząd prezydencki:)
                  • browiec1 Re: Ad vocem... 12.07.09, 16:55
                    Teraz jest wlasnie podobnie,a Olechowski troche sie od tamtych
                    czasow zmienil.Poza tym,ludzie potrzebuja czegos nowego,innego niz
                    glupie popisy:) Dlatego takie wyniki miala kwasniewska.
            • billy.the.kid Re: Ad vocem... 11.07.09, 22:19
              piwuśko-łojezuniu- AGENT NA PREZYDENTA? przerażasz mnie.
        • dirloff Re: Ad vocem... 11.07.09, 22:23
          > Ja to samo napisalem,tylko ze nadzieja pokladana w kaczorze jakos
          > moze sie okazac matka glupich.

          Wiem o tym, nawet w swoim poście wspomniałem o Tobie. Nadzieja jako metafora, a
          raczej pragmatyzm.

          > A osrodek kontrolujacy druga wladze jest oczywisty,to nie podlega
          > dyskusji.Tyle ze niekoniecznie w palacu musi siedziec zakompleksiony
          > i zawistny cymbal.

          Wiesz, to tylko i aż Twoja interpretacja, względem adresu pobytu
          "zakompleksionego i zawistnego cymbała". Ja to określenie, zwłaszcza obserwują
          zachowania względem recesji gosp., adresuję w kancelarii szefa rządu:)
          Po prostu, jestem wręcz pewien, patrząc na polską scenę polityczną, że
          alternatywny prezydent z PO, PSL czy SLD "przełknąłby" sprawę budżetowania
          obrony narodowej, w przeciwieństwie do "zawistnego" kaczora...
          • browiec1 Re: Ad vocem... 12.07.09, 15:47
            To po raz kolejny jedynie domysly,wiec racje mozesz miec tak Ty jak
            i ja.
            • bmc3i Re: Ad vocem... 12.07.09, 15:48
              browiec1 napisał:

              > To po raz kolejny jedynie domysly,wiec racje mozesz miec tak Ty jak
              > i ja.


              Sam poslugujesz sie wlasnymi spekulacjami w co drugim poscie tego watku.
              • browiec1 Re: Ad vocem... 12.07.09, 15:56
                Dlatego napisalem,ze nie rozstrzygam kto ma racje-to sprawa
                przyszlosci a ja wrozka nie jestem.
                • dirloff Re: Ad vocem... 12.07.09, 16:40
                  > Dlatego napisalem,ze nie rozstrzygam kto ma racje-to sprawa
                  > przyszlosci a ja wrozka nie jestem.

                  Zawsze możesz być wróżem;) Fach w rękach to fach;)
                  • browiec1 Re: Ad vocem... 12.07.09, 16:59
                    Moge tez byc w rurze-i bawic sie w hydraulika
                    badz "kanalizacyjnego",bawic sie w roze-bedac ogrodnikiem,oraz bawic
                    sie na rurze...ale to juz innym zostawiam:P
      • browiec1 Re: Ad vocem... 11.07.09, 15:37
        To jest wlasnie odpowiedzialnosc i wiedza urzednikow preyzdenckich-
        czyli mierny bierny ale wierny.
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,6811864,Kownacki__Sikorski_wprowadza_w_blad_opinie_publiczna.html
        To sa slowa kogos w panstwie waznego:
        "Belize, Gwatemala, Honduras, Kostaryka, Salwador i Nikaragua - to
        są te kluczowe dla pana Sikorskiego kraje ironizował Kownacki."
        Taaa,oni wlasnie od tego sa co by sobie poironizowac.
        Ze tylko przypomne sprawe niejakiego obsmiewanego Gabonu-pantwa jak
        sie okazalo nie tak zacofanego jak zacofani w kancelarii
        mysleli,ktore na dodatek z tego co pamietam np. w pensjach
        nauczycieli czy jak sie ostatnio dowiedzialem wynikach reprezentacji
        w noge,scignelo konkretnie potege znad Wisly.
        • bmc3i Re: Ad vocem... 11.07.09, 15:50
          Browiec, jelsi poslki MSZ pyta panstwa do ktorych wysyla nowych ambasadorów, czy
          osoba kandydata im sie podoba, to to jest chyba osmieszanie panstwa polskiego.
          • browiec1 Re: Ad vocem... 11.07.09, 17:50
            No teraz to Ty sie i to nie chyba osamieszasz.Normalnym jest to ze
            panstwo wysylajac jakiegokolwiek dyplomate do obcego kraju na
            stanowisko ambasadora,konsula,attache wczesniej nieoficjalnie
            pyta/konsultuje czy ta osoba jest akceptowana przez kraj-
            gospodarza.jak inaczej wyobrazasz sobie wspolprace ambasadora np.
            Polski z rzadem obecego kraju,ktory to obcy rzad najchetniej by
            owego ambasadora od azu wydalil? A wracajac do podpisow,to z tego co
            jeszcze pamietam z tej dziedziny,to jesli prezio Lech nie podpisze
            nominacji nowemu ambasadorowi,podczas gdy staremu wygasnie
            akredytacja,to stary owszem jest w ambasadzie tyle ze nie moze
            podejmowac zadnych dyplomatycznych dzialan typu podpisyuwanie
            jakichs umow,oficjalne kontakty w imieniu Polski itd.
        • dirloff Re: Ad vocem... 11.07.09, 22:28
          > To jest wlasnie odpowiedzialnosc i wiedza urzednikow preyzdenckich-
          > czyli mierny bierny ale wierny.
          >
          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,6811864,Kownacki__Sikorski_wprowadza_w_blad_opinie_publiczna.html

          Co ma ta sprawa do skali finansowania MON?

          > To sa slowa kogos w panstwie waznego:
          > "Belize, Gwatemala, Honduras, Kostaryka, Salwador i Nikaragua - to
          > są te kluczowe dla pana Sikorskiego kraje ironizował Kownacki."
          > Taaa,oni wlasnie od tego sa co by sobie poironizowac.
          > Ze tylko przypomne sprawe niejakiego obsmiewanego Gabonu-pantwa jak
          > sie okazalo nie tak zacofanego jak zacofani w kancelarii
          > mysleli,ktore na dodatek z tego co pamietam np. w pensjach
          > nauczycieli czy jak sie ostatnio dowiedzialem wynikach reprezentacji
          > w noge,scignelo konkretnie potege znad Wisly.


          Wiesz, że dzwonią, lecz nie wiesz, w którym kościele. O Gabonie wspominał Jarek,
          i to nie o państwie jako takim, lecz o zbiorze gabońskich orzeszków ziemnych a
          odpowiedzialnością za to PiSu. Zakpił w ten sposób z antypisowskiej histerii w
          mediach. Podobnej do tej, którą teraz tu kreujesz. Piszemy o OBECNYM rządzie,
          POwskim, nie o tym sprzed dwóch lat, PiSowskim. Pamiętasz o tym? To premier i
          ministrowie tego rządu zast. się nad sensem istnienia tych 2 proc. czy nawet
          polskiej marynarki wojennej, nie poprzedni;)
          • browiec1 Re: Ad vocem... 12.07.09, 15:52
            Nie zrozumiales mnie-chodzilo o to zeby pokazac odpowiedzielnosc
            urzednikow prezydenckich (duza ich czesc wywodzi sie z poprzedniego
            rzadu "ocalenia narodowego":) na ktorych tak liczysz w ramach BBN i
            dobrego doradzania kaczorowi.Otoz on w wiekszosc ma tam jak pisalem
            doradcow beznadziejnych.Kownacki to tylko jeden z wielu
            przykladow,tak glupoty jak i nieodpowiedzianosci,bo w ten sposob
            nikt wplywowy nie wypowieada sie o obcych panstwach.Wiec licze na
            obrone tych 1,95% przez prezia,ale nie ze wzgledu na inteligencje
            ale niechec do rzadu i jakies wlasne inetersy.Ale lepsze to niz
            likwidacja ustawy.
            A z gabonem chodzialo o to czy jest w stanie zagrozic Polsce(wiesz
            ze dzwonie ale nie wiesz gdzie:)
            www.dziennik.pl/polityka/article332468/Jaroslaw_Kaczynski_obrazil_Gabon.html
            • bmc3i Re: Ad vocem... 12.07.09, 15:55
              browiec1 napisał:


              > A z gabonem chodzialo o to czy jest w stanie zagrozic Polsce(wiesz
              > ze dzwonie ale nie wiesz gdzie:)
              > www.dziennik.pl/polityka/article332468/Jaroslaw_Kaczynski_obrazil_Gabon.html


              Z Gabonem chodzilo o to, ze premier sam sobie wymysla zagrozenia, potem twierdzi
              ze je neutralizuje, aby na koncu stwierdzic ze odniósł sukces.
              • browiec1 Re: Ad vocem... 12.07.09, 15:57
                To chyba zrozumial kazdy kto umie czytac ze zrozumieniem-tyle ze nie
                o tym byla mowa a w jakim kontekscie zostal ow kraj uzyty.
                • bmc3i Re: Ad vocem... 12.07.09, 16:02
                  browiec1 napisał:

                  > To chyba zrozumial kazdy kto umie czytac ze zrozumieniem-tyle ze nie
                  > o tym byla mowa a w jakim kontekscie zostal ow kraj uzyty.


                  Ty naprawde uwazasz ze to obraza dla Gabonu?
                  • browiec1 Re: Ad vocem... 12.07.09, 16:53
                    Obraza jak obraza,nieodpowiedzialne wypowiadanie sie o niezawislym
                    kraju.
                    • bmc3i Re: Ad vocem... 12.07.09, 16:56
                      browiec1 napisał:

                      > Obraza jak obraza,nieodpowiedzialne wypowiadanie sie o niezawislym
                      > kraju.

                      ???
                      • browiec1 Re: Ad vocem... 12.07.09, 17:00
                        Co tu bylo zbyt skomplikowanego?
              • dirloff Re: Ad vocem... 12.07.09, 16:50
                Ok, tu masz rację, nie chodziło tym razem o gabońską uprawę i zbiór orzeszków
                ziemnych, lecz o ten żart o rzekomym ataku. Ok, to niezręczność, zwłaszcza w
                ustach urzędującego premiera. Lecz Kaczyński nie był wtedy już premierem, tylko
                szefem największej partii opozycyjnej. Nie widzę powodów do larum nad tą
                wypowiedzą. Gabon to mały, choć piękny, afrykański kraj, i nitk na świecie nie
                zwrócił uwagi na to. Czym innym natomiast są "murzyńskie" żarty z Obamy ministra
                Sikorskiego, na które sobie pozwolił już dwukrotnie. Tu widzę prawdziwy powód do
                niepokoju.

                A propos Niesiołowskiego... Cóż, tak aroganckiego, chorego z nienawiści
                polskiego polityka nie pamiętam. W każdej swojej wypowiedz aż się zaślinia z
                agresji. Zwróć na to uwagę, widząc go w tv, np. w tvn24. Dla mnie zarówno on
                sam, jak i jego wypowiedzi nie są w ogóle ujęte w formę arbiter elegantorum.
                • browiec1 Re: Ad vocem... 12.07.09, 16:57
                  I wlasnie ta "niezrecznosc" sie powtarza,czyli to raczej mentalnosc
                  pewnego kregu a nie wypadek przy pracy
                  A Niesiolowski?no coz,agresja wzbudza agresje.
    • dirloff Czy mar. woj. to w ogóle nam jest potrzebna?;) 11.07.09, 02:22
      Nie mogłem sobie tego darować, naprawdę nie mogłem.
      Tekst miesiąca? Nie, tekst roku 2009!

      <Mówią, że minister Rostowski nie zna się na wojsku. "Proszę sobie wyobrazić, że
      on na jednym z posiedzeń rządu całkiem poważnie publicznie spytał się premiera o
      to, czy marynarka wojenna to w ogóle nam jest potrzebna" - relacjonuje jeden z
      naszych rozmówców.>

      Hmm...?!
      Hahaha.

      • bmc3i Nie wiem co powiedziec.... 11.07.09, 02:46
        dirloff napisał:

        > Nie mogłem sobie tego darować, naprawdę nie mogłem.
        > Tekst miesiąca? Nie, tekst roku 2009!
        >
        > <Mówią, że minister Rostowski nie zna się na wojsku. "Proszę sobie wyobrazi
        > ć, że
        > on na jednym z posiedzeń rządu całkiem poważnie publicznie spytał się premiera
        > o
        > to, czy marynarka wojenna to w ogóle nam jest potrzebna" - relacjonuje jeden z
        > naszych rozmówców.>
        >


        Po prostu zatkało mnie....
        Kogo Wy wybraliscie w tej Polsce do władzy...?

        Juz lepiej oddajcie ten kraj Rosjanom albo Niemcom na 20 lat w dzierżawę, bo
        inaczej nawet zaorac juz nie bedzie czego, nie mowiac o jakimś świetle, który
        ostatni mógłby zgasic.

        • dirloff Re: Nie wiem co powiedziec.... 11.07.09, 03:01
          > Po prostu zatkało mnie....
          > Kogo Wy wybraliscie w tej Polsce do władzy...?

          Wiesz, będąc uczciwym trzeba dodać, ze jest to doniesienie medialne, i -
          przynajmniej narazie - nie możemy tego zweryfikować, czy minister naprawdę
          palnął tak kretyńską wypowiedż. Dziennik mógł to sfabrykować lub trochę
          ukoloryzować jego wypowiedż. Znając jednak mentalność niektórych polskich
          polityków, elit, a raczej pseudoelit, to jest to wielce prawdopodobne. A ja bym
          był tutaj już w pełni konsekwentny, w takim razie po co nam w ogóle lotnictwo
          myśliwskie? Lata to tylko nad Polską, hałasuje, zatruwa rakotwórczymi spalinami
          powietrze i nie daje żyć mieszkańcom Krzesin, a te marne 48 sztuk to i tak za
          mało na "ruskich", hehe... Zlikwidować Siły Powietrzne, a nasze eFy odsprzedać!

          Jak to kogo? Jedyną europejską, liberalną, obywatelksą partię! Obaliliśmy
          wstrętny, socjalistyczny, zagrażający demokracji kaczyzm. Tak przynajmniej
          twierdzą redakcje tusk vision network 24 i Wybiórczej;P
          • bmc3i Re: Nie wiem co powiedziec.... 11.07.09, 03:12
            dirloff napisał:

            > > Po prostu zatkało mnie....
            > > Kogo Wy wybraliscie w tej Polsce do władzy...?
            >
            > Wiesz, będąc uczciwym trzeba dodać, ze jest to doniesienie medialne, i -
            > przynajmniej narazie - nie możemy tego zweryfikować, czy minister naprawdę
            > palnął tak kretyńską wypowiedż. Dziennik mógł to sfabrykować lub trochę
            > ukoloryzować jego wypowiedż.


            Na taką manipulację nawet Fakt, Dzinnik, Nie i Super Ekspres, nie moglby sobie
            pozwolic... A za taką wypowiedź, gdyby chodzilo o jakis sektor siłą przebicia
            górników na przyklad, nastepnego dnia już bylby w lasce marszałkowskiej wniosek
            o wotum nieufnosci dla ministra.


            >
            > Jak to kogo? Jedyną europejską, liberalną, obywatelksą partię!


            To nie o partie nawet chodzi, nie o PO jako takie, lecz o ludzi ktorzy przejeli
            w niej wladze. O PO Tuska i Schetyny, a nie o PO trzech "ojców załozycieli".


            Obaliliśmy
            > wstrętny, socjalistyczny, zagrażający demokracji kaczyzm. Tak przynajmniej
            > twierdzą redakcje tusk vision network 24 i Wybiórczej;P
      • browiec1 Re: Czy mar. woj. to w ogóle nam jest potrzebna?; 11.07.09, 14:12
        Bo od tego jest minister finansow zeby sie zajmowal finansami,a
        obrony co by wojska bronil:) A my mamy podwojnie obsadzonych
        ministrow zdrowia:)
    • marek_ogarek Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 11.07.09, 07:02
      Taki jest efekt lansowania jednej opcji politycznej jako tej jedynej
      slusznej i wlasciwej.
      Ja tam nie jestem zwolennikiem eurosceptykow, pisu, rydzyka i calej
      tej bandy. Ale uwazam ze nie jest dobrze jesli z kazdego, kto
      osmieli sie neizgodzic z pramiaerem lub nie daj Boze zasiac chocby
      zarnko watpliwosci w sparwie nieybwalych korzysci plynacych z
      przyjecia konstytucji europejskiej, ciemniaka czy wrecz idiote. To
      przypomina mi wrecz retoryke pzpr-u ktory wszelkie dzialania
      opozycji pokazywal jako wysoce szkodliwe spolecznie.
      Platforma zawiodla na calej linii. Przeciez to co opowiada dzis Tusk
      niewiele rozni sie od pomyslow lepera.
      • dirloff Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 11.07.09, 22:33
        > Taki jest efekt lansowania jednej opcji politycznej jako tej jedynej
        > slusznej i wlasciwej.
        > Ja tam nie jestem zwolennikiem eurosceptykow, pisu, rydzyka i calej
        > tej bandy. Ale uwazam ze nie jest dobrze jesli z kazdego, kto
        > osmieli sie neizgodzic z pramiaerem lub nie daj Boze zasiac chocby
        > zarnko watpliwosci w sparwie nieybwalych korzysci plynacych z
        > przyjecia konstytucji europejskiej, ciemniaka czy wrecz idiote. To
        > przypomina mi wrecz retoryke pzpr-u ktory wszelkie dzialania
        > opozycji pokazywal jako wysoce szkodliwe spolecznie.
        > Platforma zawiodla na calej linii. Przeciez to co opowiada dzis Tusk
        > niewiele rozni sie od pomyslow lepera.


        Witaj w klubie, marku_ogarku. Odnoszę tożsamo wrażenie od dobrych kilku lat. W
        Polsce, w gruncie rzeczy wykreowany przez Wybiórczą, funkcjonuje kulturowy
        totalitaryzm "polskiej" pseudopoprawności politycznej. Każdy odmienny pogląd,
        opinia, zaraz na starcie zakrzykiwane są jako ciemnogród, komuszyzm, socjalizm,
        moherstwo, katolstwo, etc., etc.
        • browiec1 Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 12.07.09, 15:54
          No to jak za PiSu,gdzie inaczej myslacy byl SBekiem,tym co stoi w
          miejscu ZOMO(jak mogli billemu zajac miejscowke?),
          wuksztalciuchem,lze-elita itd.
          • dirloff Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 12.07.09, 16:57
            > No to jak za PiSu,gdzie inaczej myslacy byl SBekiem,tym co stoi w
            > miejscu ZOMO(jak mogli billemu zajac miejscowke?),
            > wuksztalciuchem,lze-elita itd.


            Nie osoby inaczej myślące, lecz osoby negujące potrzebę lustracji w Polsce, po
            '89r. Był to przytyk do dawnego środowiska UW i redakcji Wybiórczej, które to od
            samego początku funkcjonowania IIIRP histerycznie atakowały i krytykowały tę
            potrzebę.

            Wiesz, patrząc na wypowiedz ministra Rostowskiego(tak, tak, będącego polską
            pseudoelitą) naprawdę nie odczuwam niechęci do określenia łże-elity;)
            Oczywiście, jeżeli taka wypowiedz padła w rzeczywistości.

            PS. Spójrz, zatoczyliśmy koło - billy ma tożsame poglądy z Rostowskim, hehe, cóz
            za ironia;)
            • browiec1 Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 12.07.09, 17:03
              No to juz widze proby tlumaczenia na sile glupoty Jarka,ale dajmy
              spokoj,nie chce mi sie politycznie dyskutowac.
    • jorl Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 11.07.09, 07:57
      Przeciez problemy z finansowanie wojska jak i proby aby je mniej finansowac nie
      wynika z checi czy niecheci jakis politykow czy tez z ich np. glupoty a wynika z
      twardych realiow ekonomicznych. To niby podnoszenie sie ekonomiczne Polski w
      ostatnich paru latach bylo na kredyt. I kredyt sie skonczyl a wiec jest teraz ta
      prawda. I co teraz zrobic? Albo obnizyc ludziom i to radykalnie stope zyciowa
      aby bylo na wojsko albo obnizyc wojsku a ludziom nie tak radykalnie.
      Skad byly kredyty? To byly pieniadze uciekajacych przed podatkami w Niemczech na
      pare setek mild Euro ktore trafialy poprzez banki np. w Austrii do fili
      austriackich bankow w Polsce. Teraz ta droga wysycha. A wiec nie da sie dalej
      zyc na kredyt. Z EU subwencje na 5 miesiecy byly skreslone jako ze zamiast
      wydawac na autostrady wydawano na konsumpcje. Teraz zaczynaja plynac (nie za
      duzo ale cos) ale trzeba budowac autostrady bo zaraz znowu ich nie bedzie. Aby
      je budowac okzuje sie ze czesc polska ktora powinna byc z budzetu jest pokrywana
      z kredytow (jesli sie to uda). Czyli dalej nie z wlasnej produktywnosci a z
      produktywnosci z zagranicy.
      Gospodarka Polski oparta na Montowniach im. Balcerowicza jest bardzo malo
      dochodowa a wiec nie da sie za duzo wygrzebac na zakupy broni. Zwlaszcza ze te
      bronie oczywiscie maja byc kupowane za granica. Za ogromne pieniadze.
      Witamy w realnym Swiecie!

      Pozdrowienia
      • browiec1 Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 11.07.09, 14:17
        A ja sie ciagle nadziwic nie moge ze na tych montowniach mamy
        dodatni wzrost,a np. sprzedaz samochodow na rynek wewnetrzny slabo
        ale rosnie,mimo ze nie ma doplat jak w Niemczech,gdzie juz sprzedaz
        leci na ryj.
        • bmc3i Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 11.07.09, 14:26
          browiec1 napisał:

          > A ja sie ciagle nadziwic nie moge ze na tych montowniach mamy
          > dodatni wzrost,a np. sprzedaz samochodow na rynek wewnetrzny slabo
          > ale rosnie,mimo ze nie ma doplat jak w Niemczech,gdzie juz sprzedaz
          > leci na ryj.


          Mimo doplat?
          • browiec1 Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 11.07.09, 14:37
            Doplaty wlasnie maja sie skonczyc na poczatku wrzesnia(chyba dali na
            to 5 mld euro czy jakos tak),a i tak chyba jedynie zatrzymano
            spadek.U nas spadku nie bylo a jest malutki ale caly czas wzrost.
      • premier_stulecia Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 11.07.09, 14:45
        Polska żyje na kredyt? A inni to na co? Zadłużenie PKB Polski to około 50 proc.
        Ale np. Belgia jest zadłużona na kwotę 90 proc. PKB, Francja na blisko 80 proc.
        PKB, a Niemcy na ponad 60 proc PKB.
        • bmc3i Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 11.07.09, 15:51
          premier_stulecia napisał:

          > Polska żyje na kredyt? A inni to na co? Zadłużenie PKB Polski to około 50 proc.
          > Ale np. Belgia jest zadłużona na kwotę 90 proc. PKB, Francja na blisko 80 proc.
          > PKB, a Niemcy na ponad 60 proc PKB.


          Jorl specjalnie tego nie napisal.
    • browiec1 Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 11.07.09, 14:09
      Coz Klich to imbecyl bez jaj,a reszta to imbecyle bez wiedzy. Ladnie
      brzmi haselko pod publiczke:nie zarobia zagraniczne koncerny
      zbrojeniowe,ale jak jest w tekscie i jak mowiono wczoraj w TV,od
      cholery komponentow jest produkowanych za granica.Do wymienionych
      dodam chocby Spyke.A z czysto polskich to co beda kupowac? Kolejne
      Beryle? Wisty? ZURy? Czy moze jeszcze cos innego a zupelnie
      niepotrzebnego.Bo przeciez chocby Twardych nie zmodernizuja. Jak tak
      strasznie oszczedzaja to niech anuluja calkowicie te cholerne
      Bryzy,UTC jakos przezyje.
      • billy.the.kid Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 11.07.09, 20:49
        bardzo rozsądne pytanie. CZY MARWOJ JEST POTRzEBNY?????????
        wisi mi minister klich i ferajna, ale jakoś nie mogę znaleźc żadnej
        racjonalnej przyczyny ,dla której ta firma powinna w polsce
        funkcjonowac. jakoś od 20 i więcej lat czegoś takiego jak marwoj NIE
        MA, i jakoś szkody dla interesów najjaśniejszej nie stwierdzono.
        no może pare łódek podw.do ochrony obiektu w juracie.więcej chyba
        nie potrzeba.
        przy możlkiwościach finansowych państwa MARWOJU nigdy nie będzie a
        cały ruch w tym temacie to GRA POZORÓW.
        • dirloff Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 11.07.09, 22:35
          > bardzo rozsądne pytanie. CZY MARWOJ JEST POTRzEBNY?????????
          > wisi mi minister klich i ferajna, ale jakoś nie mogę znaleźc żadnej
          > racjonalnej przyczyny ,dla której ta firma powinna w polsce
          > funkcjonowac. jakoś od 20 i więcej lat czegoś takiego jak marwoj NIE
          > MA, i jakoś szkody dla interesów najjaśniejszej nie stwierdzono.
          > no może pare łódek podw.do ochrony obiektu w juracie.więcej chyba
          > nie potrzeba.
          > przy możlkiwościach finansowych państwa MARWOJU nigdy nie będzie a
          > cały ruch w tym temacie to GRA POZORÓW.


          Bez komentarza...
    • browiec1 Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 12.07.09, 15:41
      Nie tak do konca niczego nie bedzie,w Izraelu bedzie wystawa(moze
      Mosze sie wybierze:)
      www.reklamania.pl/reklamania/10,94783,6789476,______6_82MB.html
      • dirloff Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 12.07.09, 17:00
        Bar Rafaeli...:) Hmm...:) Dla takich Żydówek i dla baterii THAAD możnaby
        pomyśleć nad własnym napletkiem;)

        PS. Wreszcie jakiś ciekawy link:)
        • browiec1 Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 12.07.09, 17:01
          Mosze ma juz swoje lata to moze nas wysle na pierwsza linie walki o
          lepsze jutro:P
    • jorl premier 12.07.09, 19:02
      premier_stulecia napisał:

      > Polska żyje na kredyt? A inni to na co? Zadłużenie PKB Polski to około 50 proc.
      > Ale np. Belgia jest zadłużona na kwotę 90 proc. PKB, Francja na blisko 80 proc.
      > PKB, a Niemcy na ponad 60 proc PKB.

      Ja wiem ze to trudne dla ludzi z polska wiedza ekonomiczna ale sprobuje wytlumaczyc.
      A wiec tak naprawde liczy sie, jesli o kraj chodzi, importuje i konsumuje jakis
      kraj za wiecej niz sam produkuje czy odwrotnie. Takie Niemcy od wielu, wielu lat
      maja wiekszy export jak import. Czyli ze swojej produktywnosci konsumuja mniej
      jaka on jest. Dokladnie takim samym krajem jest (byla do niedawna) Japonia. A
      przeciwienstwem jest USA jak i takie male USA czyli Polska. USA do roku 2007
      importowala towarow o 800mild$ na rok wiecej jak exportowala. Czyli konsumowala
      duzo wiecej jak miala produktywnosc. I to ma niewiele wspolnego z zadluzeniami
      rzadow tych krajow. Co Ty przytaczasz drogi premierze. Bo ten dlug np. w
      Niemczech (i np w Japonii) jest dlugiem w stosunku do swoich (glownie) obywateli
      i swiadczy tylko o stosunkach konsumpcji w podziale na swoje warstwy spoleczne.
      A nie traktujac karaj w stosunku do zagranicy. Inaczej mowiac 60% dlugu
      nie4mieckiego budzetu znaczy ze Niemcy pozyczyli swojemu panstwu a 50% w Polsce
      znaczy ze mniej wiecej za ta kwote zaimportowano z zagranicy towary na swoja
      wewnetrzna konsunpcje. A nie sa to z wlasnej produktywnosci.
      I w USA jak i w Polsce ta wieksza konsumpcja ponad swoja produktywnosc nie
      "przechodzi" (w duzej czesci) przez budzet czyli nie jest widoczna w zadluzeniu
      tym ktore podajesz drogi premierza. Np w USA "placono" za te towary (ta nadwyzke
      importu nad exportem) oszukanczymi paczuszkami z nadrukami AAAAAA+++++ i
      pieniadze wplywajace do USA byly (w najwiekszej czesci) oszczednosciami ludzi
      (tych bogatszych) z celego Swiata z podzialem w rozny sposob na kraje. Z
      Niemiec/Japonii tak a z Polski nie. Jak bylo w Polsce? Ano znowu, pieniadze a
      tym samym towary bo kasa jest tylko odzwierciedleniem towarow wplywaly w formie
      latwych kredytow do Polskich obywateli poprzez polskie banki ktore z kolei sa w
      glownej mierze filaimi bankow zachodnich glownie austriackkich. I te pieniadze
      pompowane na zakop zachodnich towarow w Polsce (bo produktywnosc Polskiej
      gospodarki jest duzo mniejsza) byly z kolei z oszczednosci pieniedzy krajow
      gdzie export jest wiekszy nad importem. Glownie z Niemiec w wypadku Europy. A
      dlaczego z Niemiec? Bo odkladano w Austrii pieniadze zamiast w Niemczech jako ze
      w Austrii cos jak w Szwajcarii procenty nie sa opodatkowane i jest tajemnica
      bankowa ta ucieczke umozliwiajaca. Tez te pieniadze umozliwialy zakupy dla
      wojska polskiego broni z zagranicy. Nie tylko samochodzikow dla szarych Polakow.
      I sie koncza a wiec nie da sie dalej broni kupowac. A samemu juz sien jej nie
      umie produkowac.
      Wlasnie ten kryzys ktory mamy jest zawaleniem sie tej koncepcji. Nastepuje
      korekcja w tym kierunku ze kraja dotad zyjace w czesci z produktywnosci czyli z
      pracy innych krajow zaczynaja zyc (bo musza)za swoja produktywnosc. Oczywiscie
      kraje majace dotad nadwyzki exportu na importem ta nadwyzke traca. Japonia juz
      ma bilans handlowy na zero, Niemcy za chwile. To oczywiscie powoduje w takich
      krajach recesje bo nagle strumien towarow sie zmienia. To musi potrwac, takie
      przestawienie sie. Niemcy musza zwiekszyc swoja konsumpcje aby "zagospodarowac"
      swoja produktywnosc. To znacze ale ze taki kraj jak Polska musi swoja konsumpcje
      zmniejszyc. I to radykalnie. Stad wlasnie te szukanie oszczednosci, spadek PLN itp.
      Wiem, w ekonomii w Polsce czegos takiego nie ucza jak napisalem bo ucza tylko
      jak przesuwac pieniadze a nie co znaczy produktywnosc. I ze produktywnosc jest
      najwazniejsza bo przesuwaniem pieniedzy mozna troche pozyc z innych ale kiedys
      tam sie to zawala i jest klops.
      I USA tez traci te towary ze Swiata za ktore miala swoja i to spora czesc
      konsumpcji. Stad spadek stopy zyciowej. Nie ma na to rady.
      Dlatego Obama ma za zadanie przy spadku poziomu zycia jakos ten kraj utrzymac.
      To znaczy tez ze musi sie wycofac z kosztownych wojen i tez dlatego czolgal sie
      w Moskwie aby mu to wycofywanie jakos umozliwic bez wielkich strat.

      Gdzes ktos na tym forum napisal ze jakis polski oligarcha jak np. Kulczyk (?) ma
      tyle prywatnego majatku ze moglby dla Polski kupic baterie Patriotow. Bzdura. Ci
      oligarchowie maja niby majatki ale i ogromne dlugi w bankach. Po zbilansowani
      dlug/majatek sadze ze sa na minusie. Ich cala przebieglosc polegala na
      kumpelskich znajomoscich w bankach aby dostac kredyt. Na jakies "wielkie
      interesy". I wlasnie z czesci tych kredytow zyja sobie luksusowo ale cala ta
      machina polega na umiejetnosci pozyczania nastepnych pieniedzy. A teraz z nimi
      ciezej.

      Pozdrowienia
      • dirloff Re: premier 12.07.09, 20:31
        Trafna i wielce merytoryczna analiza, jorl. Dobrze opisałeś relacje gosp. w
        Polsce po '89r. i na całym globie, będące konsekwencjami globalizacji. Stany,
        dopóki dysponują dollarem jako światową walutą lokacyjną, dopóty jakoś dają radę
        i utrzymują status jedynego supermocarstwa. Do tego imperialny podatek
        inflacyjny, który pobierają ze wszystkich państw, instytucji i podmiotów gosp.
        lokujących swój własny kapitał, pieniądze w dollarze i/lub papierach
        wartościowych w nim nominowanych. Największym amer. skarber, wartością jest to
        znaczenie dollara, wynikające z powojennej konferencji/układu z Bretton Woods.
        Gdy dollar runie, padnie, ten system się załanie i Amerykanie jako obywatele
        będą kompleksowo niewypłacalni. Cóż, główny piewca i rentier globalizaji gosp. i
        wypychania produkcji(tej produktywności) poza własne terytorium staje się powoli
        największą tego ofiarą. Natomiast największym beneficjentem, wygranym tego
        procesu(globalizacji) państwo, które wchłania światową produkcję, wytwórczość,
        przynajmniej tego lwią część, czyli Chiny. Elity amer. już to dostrzegają, w tym
        adm. Obamy. Problem natomiast ma Polska i mamy my, Polacy. Przynajmniej Ci,
        którzy nie wybrali swojej drogi życiowej na emigracji. Wszystko co było moźliwe,
        całą wytwórczość w Polsce w większości uznano za ideologicznie zbędną,
        socjalistyczną, i wygenerowano zależną i podległą gosp. niemieckiej niszową
        wytwórczość podwykonawczą, oraz cały sektor opierający się wyłącznie na usługach
        wewnętrznych i narzędziach/instrumentach finansowych/bankowych. Na marginesie,
        opartą na kapitale obcokrajowym, który tylko łyknął polski sektor bankowy i
        wygenerowane przez niego ogromne zyski wytransferywuje poza nasz kraj, do swoich
        central.
        • jorl Re: premier 12.07.09, 21:06
          dirloff napisał:
          > Stany,
          > dopóki dysponują dollarem jako światową walutą lokacyjną, dopóty jakoś dają rad
          > ę
          > i utrzymują status jedynego supermocarstwa. Do tego imperialny podatek
          > inflacyjny, który pobierają ze wszystkich państw, instytucji i podmiotów gosp.
          > lokujących swój własny kapitał, pieniądze w dollarze i/lub papierach
          > wartościowych w nim nominowanych. Największym amer. skarber, wartością jest to
          > znaczenie dollara, wynikające z powojennej konferencji/układu z Bretton Woods.
          > Gdy dollar runie, padnie, ten system się załanie i Amerykanie jako obywatele
          > będą kompleksowo niewypłacalni. Cóż, główny piewca i rentier globalizaji gosp.
          > i
          > wypychania produkcji(tej produktywności) poza własne terytorium staje się powol
          > i
          > największą tego ofiarą.

          Nie calkiem tak. Globalizacja. I Niemcy i Japonia dzialaja tez w warunkach
          globalizacji. Z Chin importuje sie wyroby konsumpcyjne i do Niemiec czy Japonii
          ale zato exportuje sie maszyny technologie do Chin aby na niej mogli Chinczycy,
          co najmniej te lepsze towary, produkowac. Tak samo mogly postepowac i USA. W
          koncu przeed 20 laty byly wysokoproduktywnym krajem. Z tym ze USA wybralo inna
          droga jak Niemcy i Japonia. Nie exportowac do Chin maszyn czy technologii ale
          importowac towary. Wytworzone na japonskich i niemieckich maszynych. Tak ze
          globalizacja moze byc rozna. Amerykanska byla ta wyzyskujaca Swiat. Bo im wyszlo
          po upadku komuny TKM (Teraz k..My). A Niemcy i japoniia caly czas wiecej
          exportowaly jak imortowaly.

          Z tym ze glownie dzieki temu ze Rosja przezyla i stanowi militarna przeciwage
          (sily nuklearne!) USA nie da sie tak robic. Militarnie to stary Rzym rabowal
          swoj Swiat. Ale bo opanowal militarnie to i mogl. Z tym ze nawet jemu to na
          zdrowie nie wyszlo. Jak wiadomo. No a USA tym bardziej.

          >Natomiast największym beneficjentem, wygranym tego
          > procesu(globalizacji) państwo, które wchłania światową produkcję, wytwórczość,
          > przynajmniej tego lwią część, czyli Chiny.

          Chiny bez maszyn i technologii japonskiej i niemieckiej nigdzie daleko nie
          zajda. Niemcy i Japonia sa tymi produktywnymi biegunami Swiata. Glownie. A majac
          techologie nie swoje tez sie daleko nie zajdzie. Z tym ze dla Chin to moze byc w
          koncu jakas droga. Z 3 Swiata. Ale dla Polski?


          > całą wytwórczość w Polsce w większości uznano za ideologicznie zbędną,
          > socjalistyczną, i wygenerowano zależną i podległą gosp. niemieckiej niszową
          > wytwórczość podwykonawczą, oraz cały sektor opierający się wyłącznie na usługac
          > h
          > wewnętrznych i narzędziach/instrumentach finansowych/bankowych. Na marginesie,

          Montownie im Balcerowicza.


          > opartą na kapitale obcokrajowym, który tylko łyknął polski sektor bankowy i
          > wygenerowane przez niego ogromne zyski wytransferywuje poza nasz kraj, do swoic
          > h
          > central.

          Z tymi zyskami bankow zachodnich z Polski to nie przesadzajmy. Globalnie rzecz
          biorac wieksze pieniadze z central wplynely do Polski (szerzej innych krajow
          Europy Wschodniej) jak wyplynely. I te pieniadze widac bylo w wzroscie
          zamoznosci Polakow. Samochody domy towary z Zachodu. Tez bronie jak F16,
          Rosomaki itp.
          Oczywiscie to sa tez dlugi konsumentow w Polsce wzgledem bankow. Ale najpierw
          nie da sie pozyczac dalej i dlatego stopa zyciowa w Polsce sie obniza, dalej
          oczywiscie nie beda te kredyty splacone. I te banki w dluzszym okresie
          napewno poniosa straty. Nawet jak teraz ksiegowo maja zyski. Tak samo jak
          kasa wladowana w USA nie zwroci sie.
          Nie tak dawno pisano i w prasie polskiej jak to Austria (banki) pozyczyla duzy
          procen PKB Austrii poprzez swoje banki Europie Wschodniej. Oczywiscie sa to
          pieniadze uciekajace z Niemiec przed podatkiem z powodu roznicy w prawach
          bankowych. Ale teraz niemiecki rzad zatyka te dziury a wiec pieniadze z Niemiec
          juz nie wyplywaja czyli juz do np. Polski nie wplywaja a wiec towary ktorych
          obrazem sa te pieniadze sa do Polski z Niemiec nie exportowane. Bo jak w
          Niemczech pozostawaly pieniadze (przsylanie np. do Austrii) oznacza to ze czesc
          produkcji niemieckiej nie byla w Niemczech skonsumowana.
          Oczywiscie ta reorganizacja gospodarki Swiata jest przez doline lez. Ale
          nie ma na to rady.
          Pozdrowienia
          • bmc3i Re: premier 12.07.09, 21:14
            jorl napisał:

            >
            > Nie calkiem tak. Globalizacja. I Niemcy i Japonia dzialaja tez w warunkach
            > globalizacji. Z Chin importuje sie wyroby konsumpcyjne i do Niemiec czy Japonii
            > ale zato exportuje sie maszyny technologie do Chin aby na niej mogli Chinczycy,
            > co najmniej te lepsze towary, produkowac. Tak samo mogly postepowac i USA. W
            > koncu przeed 20 laty byly wysokoproduktywnym krajem. Z tym ze USA wybralo inna
            > droga jak Niemcy i Japonia. Nie exportowac do Chin maszyn czy technologii ale
            > importowac towary. Wytworzone na japonskich i niemieckich maszynych. Tak ze
            > globalizacja moze byc rozna. Amerykanska byla ta wyzyskujaca Swiat. Bo im wyszl
            > o
            > po upadku komuny TKM (Teraz k..My). A Niemcy i japoniia caly czas wiecej
            > exportowaly jak imortowaly.


            USA wciąż maja najwiekszy i najglebszy rynek na swiecie. Dzieki temu, w
            odroznieniu od Niemiec i Japonii, amerykanska gospodarka nie opiera sie na
            eksporcie, lecz na super chlonnym rynku wewnętrznym, stad deficyt w wymianie
            miedzynarodowej.

            • jorl Re: premier 12.07.09, 21:24
              bmc3i napisał:

              > USA wciąż maja najwiekszy i najglebszy rynek na swiecie. Dzieki temu, w
              > odroznieniu od Niemiec i Japonii, amerykanska gospodarka nie opiera sie na
              > eksporcie, lecz na super chlonnym rynku wewnętrznym, stad deficyt w wymianie
              > miedzynarodowej.

              Czlowieku! Rynek wewnetrzny? Czyli konsunpcja? Jasne, ma najwiekszy. Ale ja
              mowie o produktywnosci kraju! Do niedawna rabowala Swiat USA na
              800mild$/rok. To oznacza ze Swiat finansowal cale wojsko USA. I jeszcze
              zostawalo. Na stypendia dla matrkow.
              Ale teraz spada deficyt handlowy USA. Gwaltownie. Jakos dane nie sa podawane w
              mediach, szukac mi sie nie chce ale tak jest. Jasne. Handel miedzynarodowy jest
              gra na zero. Jak jeden wiecej exportuje jak importuje to inny musi odwrotnie. W
              Swiecie musi wyjsc to na zero. japonia gwaltownie zeszla na zero. Niemcy? Sam
              wiem jak w przemysle spadaja zamowienia. W przemysle budowy maszyn. To nie TV
              samochody, to linie produkcyjne do ich produkcji. To jest podstawa krajow 1 Swiata.

              Ale moze matrek poszukalbys w swoim jezyku dane statystyczne (urzedu) na temat
              handlu zagranicznego USA teraz? I podalbys link? Chetnie bym zobaczyl a szukac
              mi sie nie chce.

              Pozdrowienia

            • szatek100 Re: premier 20.07.09, 15:41
              bmc3i napisał:

              USA wciąż maja najwiekszy i najglebszy rynek na swiecie. Dzieki
              temu, w
              > odroznieniu od Niemiec i Japonii, amerykanska gospodarka nie
              opiera sie na
              > eksporcie, lecz na super chlonnym rynku wewnętrznym, stad deficyt
              w wymianie
              > miedzynarodowej.


              I tu jest Matruś pies pogrzebany. Dawno stwierdzoną cechą
              globalizacji jest generalny spadek popytu. Przenoszenie fabryk do
              III świata, lub sama tego groźba skutecznie hamuje wzrost
              wynagrodzeń. Od połowy lat 70tych do połowy lat dziewięćdzisiatych
              zarobki najbiedniejszych 80% Amerykanów spadły realnie o 20%. Jeżeli
              społeczeństwo zarabia coraz mniej, a eksport spada, to jedyną droga
              do dalszego wzrostu są ... kredyty. Hordy ekonomistów wyznajacych
              jedynie słuszną religię św. Miltona Friedmana przez lata
              przekonywały wszystkich, że im bardziej jakiś kraj zbliża się do
              neoliberalnego ideału, tym jaśniejsza jest jego przyszłość. USA,
              Wielka Brytania, Irlandia, Hiszpania czy republiki nadbałtyckie to
              byli prymusowie nowych czasów . I co? Dziś wszystkie te kraje są na
              progu bankructwa. Przez lata międzynarodowi bankierzy i spekulanci
              inwestowali w te kraje ogromne sumy licząc na jeszcze większe zyski
              w przyszłości. W swej chciwości nie zauważali, że zamiast super
              rozwoju gospodarczego w tych krajach dokonuje się raczej super
              rozwój zadłużenia i deficytu handlowego (na skutek szczególnie
              gorliwej deindustrializacji). Neoliberalizm z jednej strony prowadzi
              do pauperyzacji większości mieszkańców krajów rozwninietych (którzy
              docelowo zrównają się poziomem życia z III światem) a z drugiej
              prowadzi do wzbogacenia elit w krajach rozwijających się (które
              coraz bardziej przypominają elity zachodnie). Elity III świata swoje
              zyski pożyczały krajom zachodnim (zwłaszcza tym uznawanym za
              neoliberalne) stymulując popyt. Status światowych centrów
              finansowych, jakim cieszą się Nowy Jork i Londyn pomagał tym krajom
              przyciągać tanie pożyczki i inwestycje i dzięki temu podtrzymywac
              iluzję gospodarczego rozwkitu. W tym czasie zadłużenie i deficyt
              handlowy rosły, jak na drożdżach. Korzystały z tego także kraje
              Europy kontynentalnej, które były bardziej przywiązane do reguł
              klasycznej ekonomii nie zapożyczały się, a więc miały problem z
              wewnętrznym popytem - eksport od dawna jest głównym silnikiem
              europejskiej gospodarki a faktyczne bankructwo USA czy GB ten silnik
              podkopie.
              Gromadzenie rezerw walutowych przez Chiny ma na celu
              podtrzymanie jak najwyższego kursu dolara tak, aby ostatecznie dobić
              amerykańską gospodarkę coraz bardziej wyniszczaną przez śmiesznie
              tanią konkurencję ze wschodu. USA w zeszłym roku wyeksportowały
              towary za 1,3 biliona dolarów a import wyniósł 2,2 biliona. W GB,
              która jest niejako miniaturką USA liczby te wyglądały podobnie :
              Eksport: 458 miliardów Import: 654 miliardy dolarów. Jak pisze
              Emmanuel Todd, USA stały się czymś w rodzaju globalnej czarnej
              dziury pochłaniającej kapitał, towary i wykształcone kadry i nie
              dając w zamian nic. Jako, że to chłonięcie było finansoweane przez
              kredyty, teraz popyt się skończy, co także dla Europy będzie miało
              poważne reperkusje - lukratywny rynek amerykański się zmniejszy.
              Autor strony, do której link wklejam, twierdzi, że łączne zadłużenie
              USA wynosi niemal 500% PKB. problemem nie jest zadłużenie publiczne,
              ale gigantyczny zadłużenie prywatne, czyli długi firm i
              konsumentów.

              mwhodges.home.att.net/nat-debt/debt-nat.htm

              Gdzieś wyczytałem, że same kredyty hipoteczne zadłuzyły Amerykanów
              na ponad 100% PKB


              Podsumowująt tą pisaną na kolanie notke: dopóki nie skończymy z
              wolnym handlem, skazani jesteśmy, jako tzw. Zachód, na stopniowy
              upadek. W USA jedynie 20% miejsc pracy wymaga kompetencji na
              poziomie skończonego collegeu . Kilkanaście lat temu propagandziści
              neoliberalizmu przekonywali nas, że do III świata przeniosą się
              jedynie przestarzałe gałęzie gospodarki, a dzięki tzw. przewagom
              komparatywnym Zahcód bedzie kwitnął. Dziś Chińczycy przodują w
              tak "przestarzałych" branżach, jak produkcja komputerów, leków, czy
              elektroniki a zwolnieni pracownicy zamykanych zachodnich fabryk
              zajmują się dzidzinami "nowoczesnymi" jak np. wykładanie towaru w
              hipermarketach. Niestety postpolityczny globalny establishment
              gospodarczy czerpie z tego stanu ogromne zyski srenując de facto
              zachodnie spoleczeństwa i będzie gotowy walczyć na noże, byle tylko
              utrzymać status quo...

              Przepraszam za wszelkie błedy w tekscie. Jak wspomniałem,
              pisałem "na kolanie".

              pzdr


              • bmc3i Re: premier 20.07.09, 15:58
                Biednienie amerykanow powiadasz? Tylko ze te Twoje biedniejace 80% Amerykanow,
                jest w stanie za tygiodniowke kupic sredniej klasy laptop - rzecz nie do
                pomyslenia dla "bogacacych sie" Francuzow co obserwuje teraz na codzien, a dla
                "produktywnych Niemców", taki laptop to wydatek dwoch tygodni pracy.


                No jasne - ameryka rozwijajaca sie dzieki importowi specjalistów.... Typowy
                bajdurzenie oparte na kompleksach Europejczykow, nie mogacych dorownac
                tewchnologicznie Amerykanom. Dziwnym trafem, wysoko wyksztalceni specjalisi to
                dzis 1,2% imigrantow w USA rocznie, i ok. 3% rocznie imigrantow w Europie....

                • szatek100 Re: premier 21.07.09, 10:40

                  > Biednienie amerykanow powiadasz? Tylko ze te Twoje biedniejace 80%
                  Amerykanow,
                  > jest w stanie za tygiodniowke kupic sredniej klasy laptop - rzecz
                  nie do
                  > pomyslenia dla "bogacacych sie" Francuzow co obserwuje teraz na
                  codzien, a dla
                  > "produktywnych Niemców", taki laptop to wydatek dwoch tygodni
                  pracy.


                  Nie czytałeś uważnie. Nigdzie nie napisałem, że Francuzi się bogacą,
                  choć, że Niemcy sa bardzo produktywni, przyznaję. Problem spadku
                  popytu dotyka wszystkie kraje rozwinięte. NIe przeczę, że Amerykanie
                  są bogaci , tylko, że ich dochody powoli spadają. Realne pensję
                  rosną wolniej, niż inflacja i przez to dokonuje się pełzajace
                  ubożenie. Spadek popytu powoduje schłodzenie gospodarki, która dotąd
                  zyła z kredytów.

                  > No jasne - ameryka rozwijajaca sie dzieki importowi
                  specjalistów.... Typowy
                  > bajdurzenie oparte na kompleksach Europejczykow, nie mogacych
                  dorownac
                  > tewchnologicznie Amerykanom. Dziwnym trafem, wysoko wyksztalceni
                  specjalisi to
                  > dzis 1,2% imigrantow w USA rocznie, i ok. 3% rocznie imigrantow w
                  Europie....
                  >

                  Zważywszy na to, jak wielka armia imigrantów zalewa USA to, że
                  współczynnik wynosi tylko 1,2% (masz jakies źródło?) nic nie znaczy.
                  UE sprowadza selektywnie a w amerykańskiej ststystyce ci naukowcy
                  rozpływają się w armii meksykańskich chłopów. Jeszcze w 1990 roku
                  USA liczyły 248 milionów mieszkańców. W 2000 roku oficjalne
                  statystyki mówiły o 281 milionach obywateli USA. Dziś to ponad 307
                  milionów (CIA Factbook). Populacja "starej" UE pozostawała w tym
                  czasie na zblizonym poziomie - 375 mln obywateli. Już kilka lat temu
                  ocokrajowcy stanowili 50% kadry na kierunkach ścisłych
                  kalifornisjkich uczelni. Od dawna słyszymy, że Hindusi i Chińczycy
                  rządzą na politechnikach za oceanem. Nie przeczę, że USA mają
                  przewagę innowacyjności lecz, że przynajmniej po części zawdzięczają
                  ją napływowi kadr.

                  pzdr
                  • bmc3i Re: premier 21.07.09, 13:15
                    szatek100 napisał:

                    >
                    > > Biednienie amerykanow powiadasz? Tylko ze te Twoje biedniejace 80%
                    > Amerykanow,
                    > > jest w stanie za tygiodniowke kupic sredniej klasy laptop - rzecz
                    > nie do
                    > > pomyslenia dla "bogacacych sie" Francuzow co obserwuje teraz na
                    > codzien, a dla
                    > > "produktywnych Niemców", taki laptop to wydatek dwoch tygodni
                    > pracy.
                    >
                    >
                    > Nie czytałeś uważnie. Nigdzie nie napisałem, że Francuzi się bogacą,
                    > choć, że Niemcy sa bardzo produktywni, przyznaję. Problem spadku
                    > popytu dotyka wszystkie kraje rozwinięte. NIe przeczę, że Amerykanie
                    > są bogaci , tylko, że ich dochody powoli spadają. Realne pensję
                    > rosną wolniej, niż inflacja i przez to dokonuje się pełzajace
                    > ubożenie.


                    Dla przecietnego Amerykanina jednak, ktory zarabia te 12-16 dolarow na godzine,
                    wydatek 540 dolarow na zupelnie przyzwoitego laptopa z Best Bayu nie jest zadnym
                    niecodziennym wydatkiem. Mimo - jak twierdzisz - inflacji, bo z drugiej strony,
                    wraz z drastycnzym spadkiem cen nieruchomosci, spadaja tez czynsze ktore
                    Amerykanie musza placic co miesiac za mieszkania. Na drugim biegunie masz
                    Francje, gdzie pracownik biurowy w Strazy Pozarnej, kierowca autobusu
                    miejskiego, technik badan EEG w klinice uniwersyteckiej, czy sklepowa zarabiaja
                    1300 - 1500 Euro na miesiac, a za mieszkanie musza zaplacic 600 euro poza
                    miastem i 1000 euro w miastach. To ile im zostaje? A chociazby cena paliwa w USA
                    to 0,5 dolara za litr Pb95 w USA i 1,3 Euro we Francji. Niemcy mimo
                    produktywnosci i oragnizacji pracy nie zarabiaja duzo wiecej, tylko ze taniej
                    wszystko maja jak Francuzi, ale i tak znacznie drozej niz Amerykanie.

                    Z tym biednieniem amerykanow, to ostroznie, bo jak pisalem - nawet jesli wziac
                    pod uwage inflacje, to spadek innych istotnych cen inflacje amortyzuje, a
                    przypuszczam ze spadek cen czynszow jest wiekszy niz inflacja.



                    Spadek popytu powoduje schłodzenie gospodarki, która dotąd
                    > zyła z kredytów.
                    >
                    > > No jasne - ameryka rozwijajaca sie dzieki importowi
                    > specjalistów.... Typowy
                    > > bajdurzenie oparte na kompleksach Europejczykow, nie mogacych
                    > dorownac
                    > > tewchnologicznie Amerykanom. Dziwnym trafem, wysoko wyksztalceni
                    > specjalisi to
                    > > dzis 1,2% imigrantow w USA rocznie, i ok. 3% rocznie imigrantow w
                    > Europie....
                    > >
                    >
                    > Zważywszy na to, jak wielka armia imigrantów zalewa USA to, że
                    > współczynnik wynosi tylko 1,2% (masz jakies źródło?)

                    tak, artykul Wyborczej sprzed 3, czy czterech dni, wlasnie na temat odsetka
                    wysoko wyksztalconych imigrancow w roznych krajach. 1,2% w USA, ok. 3% w UE i
                    najwiekszy w Australii (nie [pamietam juz jaki). Ta Australia to akurat nic
                    dziwnego, dzieki innemu niz w Europie i USA systemowii imigracyjnemu, gdzie nie
                    wazne sa zwiazki rodzinne, a wazne sa kwalifikacje zawodowe kandydatow na
                    imigrantow i ich zgodnosc z australijska krajowa listą zawodów w ktorych ten
                    kraj posiada deficyt pracownikow.




                    nic nie znaczy.
                    > UE sprowadza selektywnie a w amerykańskiej ststystyce ci naukowcy
                    > rozpływają się w armii meksykańskich chłopów.


                    Mowa jest o imigrantach legalnych przeciez, a nie o przekraczajacych Rio Grande
                    przez zielona granice, czy pustynie. A nawet jesli jakis "profesor" przybywa
                    nielegalnie do USA, przeciez pracuje nielegalnie przy sprzataniu pokojow
                    hotelowych na Florydzie, a nie jako profesor uczelni czy w labolatorium IBM, i
                    amerykanskiej technologii nie rozwija.
                    .
                    Tak wiec w USa legalni, a wiec majacy prawo do pracy, imigranci z wysokim
                    wyksztalceniem stanowia zaledwie 1,2% ogolu legalnych imigrantow, a w Unii
                    Europejskiej dwukrotnie wiecej.




                    Jeszcze w 1990 roku
                    > USA liczyły 248 milionów mieszkańców. W 2000 roku oficjalne
                    > statystyki mówiły o 281 milionach obywateli USA. Dziś to ponad 307
                    > milionów (CIA Factbook). Populacja "starej" UE pozostawała w tym
                    > czasie na zblizonym poziomie - 375 mln obywateli. Już kilka lat temu
                    > ocokrajowcy stanowili 50% kadry na kierunkach ścisłych
                    > kalifornisjkich uczelni.

                    I co z tego? I jaki procent stanowia na Sorbonie, Padwie, czy Oksfordzie. O tym
                    twoje zrodlo juz nie mowilo?


                    Od dawna słyszymy, że Hindusi i Chińczycy
                    > rządzą na politechnikach za oceanem. Nie przeczę, że USA mają
                    > przewagę innowacyjności lecz, że przynajmniej po części zawdzięczają
                    > ją napływowi kadr.
                    >

                    Po czesci na pewno, ale twierdzenia ze głownie obcokrajowcom, sa absurdalne i
                    wynikaja wylacznie z kompleku nizszosci i zawisci tak twierdzacych.
                    • szatek100 Re: premier 22.07.09, 14:34

                      > Dla przecietnego Amerykanina jednak, ktory zarabia te 12-16
                      dolarow na godzine,
                      > wydatek 540 dolarow na zupelnie przyzwoitego laptopa z Best Bayu
                      nie jest zadny
                      > m
                      > niecodziennym wydatkiem. Mimo - jak twierdzisz - inflacji, bo z
                      drugiej strony,
                      > wraz z drastycnzym spadkiem cen nieruchomosci, spadaja tez czynsze
                      ktore
                      > Amerykanie musza placic co miesiac za mieszkania. Na drugim
                      biegunie masz
                      > Francje, gdzie pracownik biurowy w Strazy Pozarnej, kierowca
                      autobusu
                      > miejskiego, technik badan EEG w klinice uniwersyteckiej, czy
                      sklepowa zarabiaja
                      > 1300 - 1500 Euro na miesiac, a za mieszkanie musza zaplacic 600
                      euro poza
                      > miastem i 1000 euro w miastach. To ile im zostaje? A chociazby
                      cena paliwa w US
                      > A
                      > to 0,5 dolara za litr Pb95 w USA i 1,3 Euro we Francji. Niemcy mimo
                      > produktywnosci i oragnizacji pracy nie zarabiaja duzo wiecej,
                      tylko ze taniej
                      > wszystko maja jak Francuzi, ale i tak znacznie drozej niz
                      Amerykanie.
                      >
                      > Z tym biednieniem amerykanow, to ostroznie, bo jak pisalem - nawet
                      jesli wziac
                      > pod uwage inflacje, to spadek innych istotnych cen inflacje
                      amortyzuje, a
                      > przypuszczam ze spadek cen czynszow jest wiekszy niz inflacja.


                      Ależ Matrek ja piszę o tendencji długoterminowej. Jest taka książka
                      R. Senneta o tytule "korozja charakteru". Została zresztą wybrana
                      książką roku 1998 wg. "the Economist", "Business Week" i "New
                      Statesman". Tam znajdują się dane z lat 1973-1995 mówiące, że realne
                      dochody 80% społeczeństwa spadły wówczas o 20%. Facet jest
                      profesorem London School of Economics , więc nie można mu zarzucić
                      braku znajomości faktów


                      www.apeironmag.pl/literatura/korozja-charakteru-osobiste-konsekwencje-pracy-w-nowym-kapitalizmie-richard-sennett/


                      www.lideria.pl/sklep/opis?nr=87677
                      Od połowy lat 90, jak pisze E. Todd w książce "schyłek imperium"
                      ujemna dynamika się zakończyła i mieliśmy stagnację w dochodach
                      większości Amerykanów (tj. wzrost dochodów mniej więcej równy
                      inflacji). Ceną za to był ogromny wzrost długu (zobacz jeszcze raz
                      wczesniejszy link do strony Michaela Hodgesa. Amerykanie wciąż
                      kupowali, co ograniczyło konieczność cięcia kosztów pracy. Teraz ten
                      czas się kończy...

                      czytelnia.onet.pl/0,1132575,do_czytania.html


                      Wydaje się, że teraz inflacja w USA wzrośnie choćby dlatego, że rząd
                      pompuje w gospodarkę ogromne sumy pieniędzy. Tylko w FY2009 deficyt
                      budżetowy ma wynieść niemal 1,8 biliona dolarów. a w FY2010- 1,3
                      biliona. Klasyczna teoria głosi, że nadpodaż waluty powoduje spadek
                      jej wartości. Także sprowadzane towary staną się droższe ze względu
                      na spadek kursu dolara.



                      > Mowa jest o imigrantach legalnych przeciez, a nie o
                      przekraczajacych Rio Grande
                      > przez zielona granice, czy pustynie. A nawet jesli
                      jakis "profesor" przybywa
                      > nielegalnie do USA, przeciez pracuje nielegalnie przy sprzataniu
                      pokojow
                      > hotelowych na Florydzie, a nie jako profesor uczelni czy w
                      labolatorium IBM, i
                      > amerykanskiej technologii nie rozwija.
                      > .
                      > Tak wiec w USa legalni, a wiec majacy prawo do pracy, imigranci z
                      wysokim
                      > wyksztalceniem stanowia zaledwie 1,2% ogolu legalnych imigrantow,
                      a w Unii
                      > Europejskiej dwukrotnie wiecej.



                      Pozostaje zatem znaleźć dane odnośnie liczby legalnych imigrantów w
                      USA i UE


                      > I co z tego? I jaki procent stanowia na Sorbonie, Padwie, czy
                      Oksfordzie. O tym
                      > twoje zrodlo juz nie mowilo?

                      NIestety, książka , w której to wyczytałem nazywała się "Made in
                      USA" i o Europie raczej nie traktowała :)

                      pzdr
                      • bmc3i Re: premier 22.07.09, 14:51
                        Moze i Amerykanie biednieja, ale uwazam ze to bardzo relatywne biedniecie.
                        Wiekszosc Amerykanow nie mogla wyjsc z szoku, gdy galon beznyny 95 kosztowal w
                        pewnym momencie 4 dolary. I nie mogli zrozumiec, ze Europejczycy byliby w
                        euforii gdyby musieli placic jedynie 4 dolary za 3,7 litra benzyny, ktora
                        wowczas kosztowala we francji 1,65 Euro za litr.

                        Teraz benzyna spadal jednak do 2 dol za galon, gdy we francji kosztuje 1,3E za
                        litr, natomiast czynsze spadly nad Potomakiem znacznie. Nie wiem jak bylo w
                        loatach 60-tych, moze rzeczywiscie wowczas amerykanei mogli kupic wiecej, ale
                        jaka jest analogiczna relacja w tym wzgledzie w zachodniej Europie?

                        Niestety nie mam danych licbzowych dot. imigracjie w UE i USa, wiec trudno mi
                        odniesc ten odsetek do liczb bewzglednych imigracji, ale przypuszaczam ze
                        imigracja do UE nie jest mniejsza niz do USA, o ile nie jest w ogole wieksza.
          • jorl Re: premier 12.07.09, 21:34
            Tutaj link doskonale obrazujacy ta sytuacje. To ze pieniadze ktore z np. Niemiec
            wyplynely sa stracone:

            www.rp.pl/artykul/2,332723_Bankier_ofiara_gangu_emerytow_.html
            te pieniadze matrek przezarl. W wysokosci 800mild$/rok. Bo ci emeryci niemieccy
            ktorzy ta kase "zainwestowali" w USA ja zobacza jak ucho od sledzia.
            Ale teraz nastepni juz nie wplaca. I tutaj jest ten problem dla matrkow i
            Obamy. Stopa zyciowa w dol.

            Pozdrowienia
            • bmc3i Re: premier 12.07.09, 21:44
              jorl napisał:

              > Tutaj link doskonale obrazujacy ta sytuacje. To ze pieniadze ktore z np. Niemie
              > c
              > wyplynely sa stracone:
              >
              > www.rp.pl/artykul/2,332723_Bankier_ofiara_gangu_emerytow_.html
              > te pieniadze matrek przezarl. W wysokosci 800mild$/rok. Bo ci emeryci niemieccy
              > ktorzy ta kase "zainwestowali" w USA ja zobacza jak ucho od sledzia.
              > Ale teraz nastepni juz nie wplaca. I tutaj jest ten problem dla matrkow
              > i
              > Obamy. Stopa zyciowa w dol.
              >


              Dobry przyklad, jak to Amerykanie okradaja caly swiat, zwlaszcza Niemców.
        • browiec1 Re: premier 13.07.09, 08:23
          Jorlowi sie nie dziwie bo to glab,ktory pojecia nie ma o swiecie,Tobie widze
          natomiast klapeczki z napisem PiS przyslaniaja oczy.Ale ze z Toba mozna pogadac
          to tlumacze:
          Informacje z wczoraj
          -wedlug wszystkich ekspertow Polska jest liderem Europy w gospodarce(dzieki
          Montowniom,hehe,jak tak dalej pojdzie Niemcy beda je chceili odzyskac)
          -caly czas rosnie rynek wewnetrzny
          -wzrosl eksport co dalo wiecej podatkow dla budzetu
          -pomoglo oslabienie zlotego i wprowadzenie euro na SLowacji
          I co najwazniejsze - tu tez do Jorla - Polska trzyma sie tak dobrze wlasnie
          dzieki temu,ze polskie banki w przeciwienstwie do reszty swiata NIE UDZIELALY
          KREDYTOW na pale,ludziom bez zdolnosci kredytowej.
          I tak dla reszty niedowiarkow
          www.dziennik.pl/gospodarka/article362551/Mobius_Polska_liderem_Europy.html
          www.roadlook.pl/aktualnosci/infiniti-polska-liderem-w-sprzedazy-w-europie.html
          gospodarka.gazeta.pl/firma/1,31560,6771854,Budowlanka_nie_zwalnia.html
          www.gazetapodatnika.pl/artykuly/raport_inwestycyjny_polska_liderem_w_europie_srodkowo_wschodniej-a_8053.htm
          www.kprm.gov.pl/s.php?id=3312
          Szczegolnie dla Jorla
          www1.ihk.pl.impartner.pl/img_upload/files/20090419_ZIELONY_SZTANDAR.pdf

          I najwazniejsze,najnowsze
          gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,6812077,Eksperci__Polska_jedyna_w_UE_ze_wzrostem_gospodarczym.html
          Byle tylko Tusk nie skopal tego,np. kombinacjami przy NBP.
          • dirloff Re: premier 14.07.09, 22:56
            Forumowy towarzyszu pancerny browcu, ponieważ tematyka ekonomiczna w aspekcie
            pogrążonego świata w rececji gosp.(bo kryzys to dopiero moze nadejść, w latach
            2010-2015) jest wielce rozbudowana, wielowątkowa i wielowarstwowa, i nie chcąc
            rozbudzać emocji politycznych, powiem pass i zakończę ten wątek. Gdy sytuacja
            się wyklaruje, na jesieni, oraz podczas tworzenia budżetu na kolejny rok, jakoś
            się zmieni i odbije na budżecie MON, to wrócimy do sprawy, ok?
            Te linki, które tutaj powklejałeś, to tzw. zaklinanie rzeczywistości. Informacje
            w nich zawarte tworzą przyjazne zarówno rządowwi(Tuska), jak i koalicyjnej
            partii rządzącej(PO) grupy medialne(AGORA, ITI), media(GW, tvn24), instytucje i
            agencje rządowe, lobbystyczne konfederacje wszelakie, agencje ratingowe i
            audytorskie(vide upadły Arthur Andersen i sprawa Enronu), i wpływowi
            dziennikarze oraz analitycy(vide znani publicyści ekonomiczni Wybiórczej, którzy
            nigdy nie trafiają z prognozami, hehe), którzy robią za naganiaczy jeleni.
            Jeleni nadwiślańskich, które potraciły sporą część swoich oszczędności na warsz.
            giełdzie i funduszach inwestycyjnych. W domyśle - fundusze marnotrawne. Do tego
            wręcz generacyjny przekręt z OFE - spodziewane emerytury niższe od ZUSowskich,
            zysk mniejszy niż przy leniwym inwestowaniu w złoto lokacyjne(zatem po co ta
            cała infrastruktura, kadry, prezesi i rady, skoro ja siedząc w domu i kupując
            złoto uzyskuję większą rentowność, hmm?, a prowizja największa na globie.
            Hahaha. Wygenerowali w Polsce dwie banki, nieruchomościową i aukcyjną. Teraz
            próbują kolejną, bo ze starych jeleni skóra i poroże już ściągnięte, a dziczyzna
            się piecze i wędzi. Na te linki mógłbym przedstawić morze kontrlinków,
            sygnalizujących coś wręcz innego. Coś, co przypuszczalnie zacznie się na
            jesieni, przy nowym budzecie. Dopiero dziś Rostowski przyznaje rację opozycji,
            swoim działaniem(bo mowę ma ciągle kłamliwą), przez pół roku ściemniania i
            udawania, że Polska jest wyspą... Dopiero teraz, przy kolejnej noweli budżetu i
            udawaniu, że następnej już nie będzie, kreuje się deficyt w wysokości ok.30 mld
            zł, czyli taki, o jakim mówili te pół roku temu politycy - tak znienawidzonego
            przez Ciebie - PiS. Dopiero dziś wychodzi, że większość tegorocznych zadań
            inwestycyjnych min. finansów ukrył i przerzucił na przyszły budżet, a 2010 rok
            będzie fatalny, i bez płaczu do prezydenta kaczora "pomoz!" będzie krach
            finansów publicznych. Wszystko to tylko, żeby podczas eurowyborów ukryć
            rzeczywistą sttuację, w tym tak drańskie sprawy, jak zmuszanie agencji
            państwowych do zadłuzania się na rynku komercyjnym(droższym), w celu skrywania
            prawdziwego deficytu i emisji obligacji oraz bonów(tańszych)! Teraz np.
            Generalna Dyr. Bud. Dróg i Autostrad będzie spłacać większe odsetki. Nawt ten
            nasz wzrost PKB jest dyskusyjny i prawdopodobnie lekko "naciągnięty", ponieważ
            zmieniono sposób jego obliczania. Było o tym kilka artykułów, lecz sprawę szybko
            zatuszowano. O tym wszystkim nie dowiesz się na pierwszych stronach gazet i
            portali internetoych, trzeba poszukać głębiej. Poza takimi kwiatkami, jak
            lepperowskie pomysły na rezerwę rewaluacyjną NBP, które nam zaserwował minister
            Nowak. Zatem, zostamy to, czas pokaże.

            PS. Rostowski miał zapytać nie o marynarkę wojenną jako taką, lecz o...korwetę
            Gawron - czy jej potrzebujemy? W domyśle - finansowanie. Przy znikomych
            możliwościach uderzeniowych naszej MWpytanie jest rónie kontrowersyjne...
            • browiec1 Re: premier 15.07.09, 08:43
              Wiesz co,jak osobiscie Cie lubie,jak i Twoje posty,tak w tej dziedzinie jestes
              typowym betonem.Szkoda.Wszyscy,szczegolnie media klamia,a tylko miod spijany z
              ust najwiekszego z malych Prezesow jest prawda.Te wyniki publikowane przez UE
              jak i analizy europejskich analitykow to oczywscietez propaganda.Jakbym Jorla
              slyszal.Mysl sobie co chcesz,w tej dziedzinie mi to wisi.Ale zanim zaczniesz
              zarzucac wszystkim brak obiektywizmu,propagande,przeczytaj sobie swoj post raz
              jeszcze i zobacz ze odwaliles teraz lepsza propagandowke niz Radyjo(tak swoja
              droga to pewnie z ich serwisu albo ND chciales te setki linkow przeciwnych moim
              wrzucic,czy z jakiegos dziwnego lewactwa z ktorego czasem zrzuca cos Jorl?)
              Sam pisze ze rzad,szczegolnie z tym NBP daje du...,ale to co Ty robisz to to
              talne przegiecie.Tusk winny reformie emerytalnej,dobre.
              Jak cos takiego czytam,to jakbym czytal ludzi ktorzy sie ciesza ze wPolsce nie
              jest tak dobrze jakby byc moglo.
              A Rostowski?Teraz jego wypowiedz jesl juz sensowniejsza.
              • dirloff Re: premier 15.07.09, 16:44
                > Wiesz co,jak osobiscie Cie lubie,jak i Twoje posty,tak w tej dziedzinie jestes
                > typowym betonem.Szkoda.Wszyscy,szczegolnie media klamia,a tylko miod spijany z
                > ust najwiekszego z malych Prezesow jest prawda.Te wyniki publikowane przez UE
                > jak i analizy europejskich analitykow to oczywscietez propaganda.Jakbym Jorla
                > slyszal.Mysl sobie co chcesz,w tej dziedzinie mi to wisi.Ale zanim zaczniesz
                > zarzucac wszystkim brak obiektywizmu,propagande,przeczytaj sobie swoj post raz
                > jeszcze i zobacz ze odwaliles teraz lepsza propagandowke niz Radyjo(tak swoja
                > droga to pewnie z ich serwisu albo ND chciales te setki linkow przeciwnych moim
                > wrzucic,czy z jakiegos dziwnego lewactwa z ktorego czasem zrzuca cos Jorl?)
                > Sam pisze ze rzad,szczegolnie z tym NBP daje du...,ale to co Ty robisz to to
                > talne przegiecie.Tusk winny reformie emerytalnej,dobre.
                > Jak cos takiego czytam,to jakbym czytal ludzi ktorzy sie ciesza ze wPolsce nie
                > jest tak dobrze jakby byc moglo.

                Forumowy rozmówco browcu1, i ja darzę Cię sporą sympatią, jak wielu innych
                forumowiczów. Przynajmniej tych otwartych na rozmowę i nie będących zaślepionymi
                jakimkolwiek fanatyzmem. Dzięki za jakąś pozytywną relację i - z mojej strony -
                vice versa. Nie jestem i nie czuję się żadnym betonem. Co najwyżej, mogę być
                wzięty za okrętową, hartowaną stal, wzmocnioną tytanowym pokryciem;). Nie
                twierdzę i nigdy nie twierdziłem, że "media kłamią", lecz uważam, że wiele
                polskich(acz nie tylko polskich) mediów manipuluje ludzmi. Wystarczy spojrzeć na
                niedawną szopkę wykreowaną po śmierci M. Jakcosna. Są media lepsze, są gorsze.
                Kwestia żródeł. Jeżli już romawiamy o tym, to poleciłbym, chyba najrzetelniejszą
                na polskim rynu, Rzeczpospolitą. Co do wyników publikowanych przez instytucje
                unijne oraz ich przedstawicieli. Czy jesteś świadom, ze niedawno wybuchł mały
                skandalik z tym związany? Otóż minister finansów RP nie był w stanie podczas
                spotkania podać danych dot. Polski komisarzowi Almunii. Nie twierdzę, że
                propaganda, w przypadku instytucji unijnych czy swiatowych, vide Komisja
                Europejska, MFW czy Bank Światowy. Lecz wszystkie te instycuje, chcą "wykreować"
                impuls gosp., wygenerowały "lekko" zbyt optymistyczne prognozy, które musiały
                póżniej weryfikować. Propagandę i świadome, celowe zakłamywanie rzeczywistości(w
                celi owego uboju jeleni) zarzucam wyłącznie inst. komercyjnym, polskim i
                zagranicznym. Prześledz prasę z tamtego roku. Najwięcej jeleni nagoniono na
                rykowisko, gdy zaczynały się spadki, a ludzie tracili 2-3-5 letnie oszczędności.
                Choćby na forach Gazety.pl poczytasz o tym tysiące, jeżeli nie dziesiatki
                tysięcy postów na ten temat. Tożsamo z bańką na rynku nieruchomości. Jestem zbyt
                rozsądnym człowiekiem, aby łykać płyn wydalany przez ludzi pokroju dawnych
                managerów i audytorów Arthura Andersena. To była uznana, prestiżowa firma. A
                skończyła jak skończyła. Dlaczego mam się podkładać pod analizy kolejnych
                arthuroandersenowców? Miód z ust to spijam wyłącznie z ust mojej kobiety. Nie
                czytuję NDz ani nie słucham RM. Wolę Rzepę, Przekrój, Playboya, RadioPiN,
                RadioJazz, Trójkę i Radio Bis. Nie utożsamiaj mnie z Jorlem, choć z niektórymi
                jego tezami się zgadzam. Powtarzam - niektórymi. Tak jak i z Twoimi, matrka,
                pancervii, czy marka_boa, i wielu innych. Nie identyfikuję się z żadnym
                lewactwem czy ruchami anarchistycznymi. Identyfikuje się z sobą:) Nie obwiniam
                osobisie Donalda Tuska za porażkę nowego polskiego systemu emerytalnego(OFE).
                Obwiniam o to koalicyjny rząd AWS-UW, kierowany przez Buzka. Obwiniam o to
                tamtejszych polityków, doradców, analityków i rzekomych profesjonalistów w tej
                dziedzinie, którzy dziś nabrali wody w usta i milczą. Zwłaszcza dziennikarzy,
                którzy w tamtym czasie prowadzili odp. akcję lobbystyczną na łamach swoich
                czasopism i w studiach tv. Budzet jak dopłacał do FUS, tak będzie dopłacał,
                różnicą jest habiebna prowizja od jakiejkolwiek czynności w OFE, niezaleznie od
                zysków, czy wręcz ich braków! Dokładnie to samo, lecz bez milionowych
                wynagrodzen dla prezesow, rad i zarzadow, moze robic ZUS, taniej i przynajmniej
                bez strat na polskiej giełdzie. Przytoczyłem tylko przykład OFE, aby dać Ci do
                zrozumienia, ze to, co się lobbystycznie kreuje w mediach, nie zawsze, ba!
                zazwyczaj, daleko mija się z prawdą. Niepotrzebnie się uniosłeś i zarzuciłeś
                mi... ok, to co zarzuciłeś. Po prostu, mam inny pogląd na to, co próbujesz
                uargumentować swoimi linkami. Zostawmy to, najwyżej wrócimy do sprawy na
                jesieni, przy kolejnym budzecie i danych ze świata(zwłaszcza z powiązanej z
                naszą niem. gosp.). Na przyszłość tylko proszę, nie imputuj mi brak własnych
                rzetelnych poglądów i wiedzy, oszołomstwa i pisizmu, bo zaczynasz sam
                przypominać beton. Każdą krytykę względem rządu czy partii koalicyjnej odbierasz
                jako pisizm. W takim razie sam się w niego wpisujesz, taką postawą:)

                > A Rostowski?Teraz jego wypowiedz jesl juz sensowniejsza.

                Cóż, w pewnym sensie tak, bo nie jest aż tak kretyńska. Natomiast w praktyce.
                Wystarczająco słabo wyposażona w zdolności prawidziwie wojenne, uderzeniowe,
                jest nasza marynarka wojenna. Wiemy, że nie kupimy żadnej nowej, w pełni
                operacyjnej, uzbrojonej korwety czy fregaty. Ograniczyliśmy się do Gawrona. Czy
                słusznie, to inna kwestia. Bez programu Gawrona, będziemy z impotencką mar. woj.
                W rzeczywiśtości, z taką rozdmuchaną strażą wybrzeża. Zatem, to pytanie w dużej
                mierze pokrywa się z tezą o braku potrzeby naszej obecności na Bałtyku.
                Zezłomujmy wszystko, i kupmy kilkanaście nowoczesnych kutrów, co najwyżej
                rakietowych, i będzie git;)

                PS. Wiem i zauważam to, ze bywasz krytyczny względem obecnego polskiego rządu.
                Doceniam to...;)

                • bmc3i Re: premier 15.07.09, 16:54
                  dirloff napisał:


                  > Cóż, w pewnym sensie tak, bo nie jest aż tak kretyńska. Natomiast w praktyce.
                  > Wystarczająco słabo wyposażona w zdolności prawidziwie wojenne, uderzeniowe,
                  > jest nasza marynarka wojenna. Wiemy, że nie kupimy żadnej nowej, w pełni
                  > operacyjnej, uzbrojonej korwety czy fregaty. Ograniczyliśmy się do Gawrona. Czy
                  > słusznie, to inna kwestia. Bez programu Gawrona, będziemy z impotencką mar. woj
                  > .
                  > W rzeczywiśtości, z taką rozdmuchaną strażą wybrzeża. Zatem, to pytanie w dużej
                  > mierze pokrywa się z tezą o braku potrzeby naszej obecności na Bałtyku.
                  > Zezłomujmy wszystko, i kupmy kilkanaście nowoczesnych kutrów, co najwyżej
                  > rakietowych, i będzie git;)


                  Przesadzasz. A po coz nam kutry rakietowe? Kupmy mnotorówki do walki z
                  przemytnikami narkotykow, i wystarczy. W koncu, czy my sie szykujemy do ataku na
                  Rosje?
                  • dirloff Re: premier 15.07.09, 17:13
                    Na Bornholm... Rybacy zamieszkujący tę duńską wyspę w permamentny sposób
                    zagrażają naszym morskim interesom, przeławiając nasze łowiska(śledż, flądra,
                    dorsz, troć i łosoś bałtycie) w naszej strefie ekonomicznej. Powinniśmy dokonać
                    tam uprzedzającego uderzenia lotniczego (nasze F-16 z JASSMami i JSOWami), a po
                    nim dokonać desantu, niczym Brytyjczycy na Falklandach/Malwinach. Sądzę, że
                    dalibyśmy radę. W pierwszym rzucie Formoza i Grom, w kolejnym tzw. czerwone
                    berety. Z czasem przeruzt kilkunastu Twardych i Rosomaków, a wyspa nasza!:P
                    Póżniej przeprowadzić plebiscyt wśród ludności tubylczej. Oczywiście,
                    odpowiednio umotywowanymi wyrobami polskiego monopolu spirytusowego. Ważne jest,
                    jak wiemy, nie kto głosuje, lecz ten kto głosy liczy, hehe.

                    PS. Teraz na poważnie. Wyspa jest piękna, stołeczne Nexo również. Polecam
                    wyprawę promem z polskiego wybrzeza, zwłaszcza w sezonie, latem. Kursują z kilku
                    nadmorskich miast i miasteczek - Kołobrzeg, Darłowo, Ustka. Dobre trunki i
                    pyszne wędzone ryby. Fajna, skandynawska architektura. A samą wyspę można
                    zwiedzić rowerami.
                    • bmc3i Re: premier 15.07.09, 17:21
                      dirloff napisał:

                      > Na Bornholm... Rybacy zamieszkujący tę duńską wyspę w permamentny sposób
                      > zagrażają naszym morskim interesom, przeławiając nasze łowiska(śledż, flądra,
                      > dorsz, troć i łosoś bałtycie) w naszej strefie ekonomicznej. Powinniśmy dokonać
                      > tam uprzedzającego uderzenia lotniczego (nasze F-16 z JASSMami i JSOWami), a po
                      > nim dokonać desantu, niczym Brytyjczycy na Falklandach/Malwinach. Sądzę, że
                      > dalibyśmy radę. W pierwszym rzucie Formoza i Grom, w kolejnym tzw. czerwone
                      > berety. Z czasem przeruzt kilkunastu Twardych i Rosomaków, a wyspa nasza!:P
                      > Póżniej przeprowadzić plebiscyt wśród ludności tubylczej. Oczywiście,
                      > odpowiednio umotywowanymi wyrobami polskiego monopolu spirytusowego.


                      Od wyrobow polskiego monopolu spirytusowego to wara! Gdyby wszystkie polskie
                      produkty mialy taka marke na swiecie jak polskie wodki, to polska bylaby
                      supermocarstwem przemyslowym na skale co najmniej Japoni.



                      Ważne jest
                      > ,
                      > jak wiemy, nie kto głosuje, lecz ten kto głosy liczy, hehe.
                      >
                      > PS. Teraz na poważnie. Wyspa jest piękna, stołeczne Nexo również. Polecam
                      > wyprawę promem z polskiego wybrzeza, zwłaszcza w sezonie, latem. Kursują z kilk
                      > u
                      > nadmorskich miast i miasteczek - Kołobrzeg, Darłowo, Ustka. Dobre trunki i
                      > pyszne wędzone ryby. Fajna, skandynawska architektura. A samą wyspę można
                      > zwiedzić rowerami.


                      • dirloff Re: premier 15.07.09, 17:27
                        >
                        > Od wyrobow polskiego monopolu spirytusowego to wara! Gdyby wszystkie polskie
                        > produkty mialy taka marke na swiecie jak polskie wodki, to polska bylaby
                        > supermocarstwem przemyslowym na skale co najmniej Japoni.
                        >

                        Czy ja neguję jakość i popularność owych wyrobów? Wręcz przeciwnie, jestem
                        piewcą i populatorem tychże! To polski skarb, jedne z nielicznych na świecie
                        marek mających jakieś znaczenie, typowo polskich marek!
                        • bmc3i Re: premier 15.07.09, 17:30
                          dirloff napisał:

                          > >
                          > > Od wyrobow polskiego monopolu spirytusowego to wara! Gdyby wszystkie pols
                          > kie
                          > > produkty mialy taka marke na swiecie jak polskie wodki, to polska bylaby
                          > > supermocarstwem przemyslowym na skale co najmniej Japoni.
                          > >
                          >
                          > Czy ja neguję jakość i popularność owych wyrobów? Wręcz przeciwnie, jestem
                          > piewcą i populatorem tychże! To polski skarb, jedne z nielicznych na świecie
                          > marek mających jakieś znaczenie, typowo polskich marek!


                          W kazdym razie, w kazdym kraju jaki mialem okazje widziec, polskie wodki sa w
                          powszechnej sprzedaży, a najlepsze z nich, naleza do zdecydowanie najdrozszych.
                          I to tak bardzo, ze 0,75 takiego Chopina czy Belvederu, dorownuje, a czasem
                          nawet przewyzsza cena 1,75 Smirnoffa, czy innego Absoluta, nie mowiac juz o
                          Bolsach, czy Stolicznych.
                          • dirloff Re: premier 15.07.09, 17:48
                            > W kazdym razie, w kazdym kraju jaki mialem okazje widziec, polskie wodki sa w
                            > powszechnej sprzedaży, a najlepsze z nich, naleza do zdecydowanie najdrozszych.
                            > I to tak bardzo, ze 0,75 takiego Chopina czy Belvederu, dorownuje, a czasem
                            > nawet przewyzsza cena 1,75 Smirnoffa, czy innego Absoluta, nie mowiac juz o
                            > Bolsach, czy Stolicznych.

                            Wiem o tym. Nie ma na świecie naprawdę dobrego, eleganckiego klubu, baru, knajpy
                            czy restauracji, w których nie byłoby dostępnych polskich Belvedere czy Żubrówki.
                            • jorl Re: premier 15.07.09, 20:18
                              dirloff napisał:


                              > Wiem o tym. Nie ma na świecie naprawdę dobrego, eleganckiego klubu, baru, knajp
                              > y
                              > czy restauracji, w których nie byłoby dostępnych polskich Belvedere czy Żubrówk
                              > i.

                              Ja co prawda nie jestem pijacy wiec moze slepy ale jakos w restauracjach na
                              Zachodzie to widuje sie ludzi jedzacych kolacje i popijajacych wino. Ostatecznie
                              piwo. Ale wodke? Jakbym zobaczyl cos takiego bym pomyslal ze to ktos z Osteuropy
                              musi byc.
                              Pozdrowienia

                              • bmc3i Re: premier 15.07.09, 20:30
                                jorl napisał:

                                > dirloff napisał:
                                >
                                >
                                > > Wiem o tym. Nie ma na świecie naprawdę dobrego, eleganckiego klubu, baru,
                                > knajp
                                > > y
                                > > czy restauracji, w których nie byłoby dostępnych polskich Belvedere czy Ż
                                > ubrówk
                                > > i.
                                >
                                > Ja co prawda nie jestem pijacy wiec moze slepy ale jakos w restauracjach na
                                > Zachodzie to widuje sie ludzi jedzacych kolacje i popijajacych wino. Ostateczni
                                > e
                                > piwo. Ale wodke? Jakbym zobaczyl cos takiego bym pomyslal ze to ktos z Osteurop
                                > y
                                > musi byc.

                                To prawda. Ale on pisal o dostepnosci, a nie o piciu. Tak samo jest w USA,
                                Niemczech, Francji w Polsce. W USA w kazdym pubie stoja wystawione na wystawie
                                alkohole, zeby klient wiedzial co ma do wyboru, czy z czego drinki moze mu
                                barman zrobic. Ocziwiscie z wodek zawsze jest stoliczna, bols, jakies
                                amerykanskie generic, smirnoff, z polskich albo chopin, albo belvedere. Ale nikt
                                nie pije drinkow z Belvederu, ty;lko przewaznie albo ze stolicznej, albo
                                smirnofa, albo z z tej amerykanskiej low endowej. Czesto jeszcze z polskiej
                                luksusowej. Belveder, Chopin czy francuska Greey Goos sa zbyt drogie do drinkow,
                                wiec pije sie je wowczas, gdyu klient zamawia shooty. W Francji podobnie. U was
                                w niemczech to lodziarnie glownie rządza, ale w zachodniej czesci niemiec gdzie
                                czasami bywam, polskie wodki tez sa w pubach i w sklepach.

                              • browiec1 Re: premier 16.07.09, 12:22
                                Albo Japonii.
                        • browiec1 Re: premier 16.07.09, 12:19
                          Typowo polskich marek?Marek Boa?:)
                • browiec1 Re: premier 16.07.09, 12:15
                  rzepa jako zrodlo informacji?Chyba zartujesz,jakniezalezne opinie moze wydawac
                  cos co jest prawie wpolowie wlasnoscia skarbupanstwa.W ogole to oni ostatnio
                  zeszlibardziej na prawo.
                  Codo danych-a czyja wina jest niewiedza polskiego ministra,UE?
                  O ZUSie jako czym co moze sprawnie dzialac nawet nie ebde pisal.Ciekawe tylko ze
                  reformy Buzaka sa dzis calkiem dobrze oceniane.
                  I rzeby byla jasnosc-nigdy na PO nie glosowalem i nie mam zamiaru-ale takie
                  jechanie we wszystkim na nich i wybielanie PiSu zalatuje mi starym haslem ze
                  wszystkiemu winni sa Zydzi ktorzy rozpijaja polskiego chlopa.
                  Co do MW-coz,gawron to niepotrzebna porazka,mogly juz plywac dwie takie jak on
                  korwety kupione przed kryzysem.
                  A zakup partii kutrow rakietowych wcale glupi nie jest.
                  • bmc3i Re: premier 16.07.09, 12:18
                    browiec1 napisał:

                    > rzepa jako zrodlo informacji?Chyba zartujesz,jakniezalezne opinie moze wydawac
                    > cos co jest prawie wpolowie wlasnoscia skarbupanstwa.

                    Minister skarbu panstwa tez jest z PiS? (!!!)

                    • browiec1 Re: premier 16.07.09, 12:24
                      Ja nie pisze czy ktos jest z pis czy nie tylko ze tonie jest niezalezna
                      gazeta,niezaleznie od ekipy(tzn byla,ale juz nie jest)
                      • bmc3i Re: premier 16.07.09, 12:33
                        browiec1 napisał:

                        > Ja nie pisze czy ktos jest z pis czy nie tylko ze tonie jest niezalezna
                        > gazeta,niezaleznie od ekipy(tzn byla,ale juz nie jest)


                        Jak do tej pory, to wiele razy juz slyszalem, ze rzepa to pisowska gazeta. W
                        zwiakzu z tym, jesli rzepa jest pod egida min. skarbu, a jest zalezna, to jest
                        zalezna w swoim pisostwie od peowskiego ministra skarbu?

                        • browiec1 Re: premier 16.07.09, 13:42
                          Od jakiegos czasu zmierza w tym kierunku.
                          A skarb panstwa ma udzialy mniejsze niz 50%,ale jego interesy sa uwzgledniane.
    • jorl Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 15.07.09, 20:36
      Cos o polityce informacyjnej rzadu polskiego. Moze nie dokladnie oszukujacych
      ale tak kombinujacych aby dla niekumatych ukryc niewygodne sprawy.
      Mielismy juz na tym forum o subwencjach dla Polski z EU. Pokazalem tabele za rok
      2008 gdzie widac jak to Polska od wrzesnia do grudnia 2008 doplacala do Unii.
      Zamiasat dostawac subwencje. Tuataj link, ktory juz byl:

      www.mf.gov.pl/_files_/unia_europejska/programy_i_fundusze_ue/przeplywy_finansowe/2008/na_strone_grudzien_08.pdf
      Tutaj wlasnie w 1 tabelce w niebieskim wierszu mozna wyliczyc jak wlasnie jak to
      Polska 4 miesiace doplacala do Unii.


      Za styczen 2009. Tez linka:

      www.mf.gov.pl/_files_/unia_europejska/programy_i_fundusze_ue/przeplywy_finansowe/2008/tabela_przeplywy_styczen_2009__(v.2_).pdf
      Tutaj widac ze w styczniu Polska dostawala zero kasy od Unii. Rowno, od
      gory do dolu. I oczywiscie solidnie doplacila tym samym do UNII bo ma skladki.
      W sumie 5 kolejnych miesiecy Polska doplaca do UNii. Od lutego 2009 zaczela
      dostawac. Wlasnie wtedy PLN przestal spadac i sie zastabilizowal.

      Jak widac te linki dzialaja. Ale tylko linki. Ja je mam ze strony (z
      pomoca b1 kiedys!) Min Finansow. Polski.
      Tutaj ta strona gdze mozna bylo do nich dojsc:

      www.mf.gov.pl/dokument.php?const=1&dzial=408&id=42178#n
      A teraz? Juz ze strony Min Fin nie ma do nich dostepu. Rubryki zostaly
      skomasowane, widac tylko ostatni miesiac a reszta tylko skomasowana od poczatku
      roku a i od poczatku wastapienia do Unii.
      Poza moimi linkami nie ma dostepu do danych ktore np. pokazuja jak to Polska za
      5 kolejnych miesiecy (wrz.2008-stycz2009)doplacala do Unii

      Widac ludkowie zostali uznani za niegodnych takich szczegolowych informacjii.
      Mimo ze do niedawan one byly dostepne. Teraz juz nie.
      Ale coz przyklad idzie z gory. USA oszukuje to dlaczego nie brac z niej przykladu?
      Juz Churhill (podobno) powiedzial "nie wierze statystykom ktore sam nie
      sfalszowalem".
      Kapitalista, anglosas.

      Pozdrowienia

      • browiec1 Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 16.07.09, 13:47
        A masz gdzies(co juz ci kiedys pisalem) ujemne saldo rozliczen za dany rok?nie
        nie ma takich.Wiec Polska niczego nie doplacala,a jedynie w danych miesiacach
        nie wykorzystala przyslugujacej kasy.mozna ja odzyskac w kolejnych miesiacach.To
        nie pensja ktora przepada i jej nie bedzie.
        • cie778 Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 16.07.09, 14:40
          browiec1 napisał:

          > Wiec Polska niczego nie doplacala,a jedynie w danych miesiacach nie
          wykorzystala przyslugujacej kasy,
          > mozna ja odzyskac w kolejnych > miesiacach. To nie pensja ktora przepada i jej
          nie bedzie.

          Chłopie, no daj spokój, przecież się kompromitujesz.

          1. Pensje akurat w Polsce nie przepadają, a w przypadku bankructwa pracodawcy są
          na czele kolejki do zaspokojenia. Jeśli pracodawca nie zapłaci to jest jeszcze
          Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

          2. Założę się, że ie miałeś kiedykolwiek i cokolwiek wspólnego z funduszami z
          unijnymi i ich biurokracją a w szczególności sposobami rozliczania. Bo to co
          głosisz Waść to propaganda. A w realu tak znaczący spadek wykorzystania funduszy
          obniża możliwość wykorzystania całości przyznanych nam sum.

          3. Zdajesz sobie przy okazji sprawę, że ujemny bilans przepływów finansowych z
          UE w pokazanym przez jorla okresie jakoś tak ładnie się zgrał z zapaścią
          złotówki? Żeby było śmieszniej - rząd "podbijanie" złotówki zaczął od sprzedaży
          na rynku otrzymanych z UE euro. Które to euro najpierw z Polski dzięki swojej
          nieudolności wyprowadził...

          pozdrawiam
          jasiol
          • browiec1 Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 16.07.09, 14:50
            Chodzilo mi o to ze to nie jest pensja wyplacana z miesiaca na miesiac,tylko
            rozlicza sie to rocznie.Tu trzeba srodki wykorzystac z puli przyznanej na dany
            okres czasu.
            Wykorzystanie zalezy od rzadu,wiec baw sie dalej z Jorlem:)
          • ramyus Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 17.07.09, 00:28
            cie778 napisał:

            > browiec1 napisał:
            >
            > > Wiec Polska niczego nie doplacala,a jedynie w danych miesiacach nie
            > wykorzystala przyslugujacej kasy,
            > > mozna ja odzyskac w kolejnych > miesiacach. To nie pensja ktora przep
            > ada i jej
            > nie bedzie.
            >
            > Chłopie, no daj spokój, przecież się kompromitujesz.
            >
            > 1. Pensje akurat w Polsce nie przepadają, a w przypadku bankructwa pracodawcy s
            > ą
            > na czele kolejki do zaspokojenia. Jeśli pracodawca nie zapłaci to jest jeszcze
            > Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

            Na czele nie sa pensje, lecz zaleglosci wobec skarbu panstwa i zUS




            >
            > 2. Założę się, że ie miałeś kiedykolwiek i cokolwiek wspólnego z funduszami z
            > unijnymi i ich biurokracją a w szczególności sposobami rozliczania. Bo to co
            > głosisz Waść to propaganda. A w realu tak znaczący spadek wykorzystania fundusz
            > y
            > obniża możliwość wykorzystania całości przyznanych nam sum.
            >
            > 3. Zdajesz sobie przy okazji sprawę, że ujemny bilans przepływów finansowych z
            > UE w pokazanym przez jorla okresie jakoś tak ładnie się zgrał z zapaścią
            > złotówki? Żeby było śmieszniej - rząd "podbijanie" złotówki zaczął od sprzedaży
            > na rynku otrzymanych z UE euro. Które to euro najpierw z Polski dzięki swojej
            > nieudolności wyprowadził...


            Nie rozumiem. Rzad najpierw wyprowadzil euro z Polskie, a nastyepnie to samo
            wyprowadzone z Polski Euro w Polsce sprzedawaŁ?

            A co sie dzieje z wszelkimi walutami obcymi wplywajacymi do Polski w celu
            jakichs inwestycji lub pomocy celowych? W jaki sposob wyobrazasz sobie ich
            zainwestowanie, bez wczesniejszej zamiany ich na zlotowki?

            >
            > pozdrawiam
            > jasiol
            • browiec1 Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 17.07.09, 09:07
              tez nie zrozumialem o co z tym euro chodzilo.Owszem,sprzedano je,co wzmocnilo
              zlotego,ale z tego co wiem nie jest to prawnie zakazane.
              finanse.wnp.pl/rostowski-sprzedaz-euro-nie-jest-interwencja-walutowa,73050_1_0_0.html
              Poza tym jak odbywala sie spekulacja nasza waluta to nikt nie plakal.
              Niestety, cie778 mimo ze ma duza wiedze o militariach,to w dziedzinie
              politycznej wykazuje czasem podobny "poziom" co Jorl.
              • cie778 Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 17.07.09, 12:46
                browiec1 napisał:

                > tez nie zrozumialem o co z tym euro chodzilo.

                wyjaśniłem w poście do ramyusa

                > to w dziedzinie politycznej wykazuje czasem podobny "poziom" co Jorl.

                Ale co tutaj jest o polityce? Przecież ja pisałem wyłącznie o zależnościach ekonomicznych i prawnych :-(

                Wiesz browiec, ja Ciebie nie kumam. mi się wydaje, że forum jest po to, żeby się czegoś dowiedzieć i ewentualnie w dyskusji uzgodnić poglądy. Jak dla mnie - oznacza to, że przynajmniej rzeczy istotne dla dyskusji należy sprawdzić choćby z szacunku dla interlokutorów. Jak się nie wie - to się pyta a nie oznajmia. I cześć twoich wpisów taka jest.
                Ale spora część wygląda jak fragmenty bajdurzenia po 4 piwie. Coś nie pasuje - ciach, przełączasz się na mod bluzgów i lecą teksty a to o jorlu, a to o "Naszym dzienniku". Po co Ci to? Naprawdę nie mogłeś sobie wcześniej sprawdzić kolejności zaspokajania roszczeń? Wujek gugiel wyjechał czy co?

                pozdrawiam
                jasiol
                • browiec1 Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 17.07.09, 13:49
                  Ale oco Ciebie biega?Przeczytajsobie swoj poprzedni post o "rozdawaniu Misiakom"
                  i sie zastanow do kogo piszesz o normalnej rozmowie.No i bluzgi widac jakos
                  inaczej rozumiemy bo ja nikogo nie obrazam,no chyba ze porownanie do Jorla Cie
                  obraza:)
                  Ale dorzeczy: euro zostalo sprzedane pocalkiem korzytnym kursie wiec nie wiem o
                  co cala sprawa?
                  I wracajac do nieszczesnych pensji-podalem je tylko jako przyklad miesiecznych
                  rozliczen ktorych nie masz w Unii. czego widac Ty i wlasnie Jorl nie chcecie lub
                  nie mozecie zrozumiec. Liczy sie budzet roczny.Wiec prosze Cie bardzo pokaz mi
                  jakis rok gdzie byliosmy na minusie w rozliczeniach,a przyznam wtedy Wam racje
                  ze DOPLACAMY DO UNII o czy takladnie tu piszecie.Nie wspominajac juz ze
                  kasajest przznana naokres 5 lat. Od rzadu oczywiscie zalezy czy to sie uda czy
                  nie,nie przecze.Ale jak na razie nic nie stracilismy,choc oczywiscie tempo
                  wydawania powinno byc szybsze.Ale chyba zapomniales kto zostrawil PO pare chyba
                  lub zadnej podpisanej umowy na wykorzystaie srodkow z UE.
                  Wiec mniej sympatii politycznych a wiecej myslenia.
                  Przy okazji(to juz nie do Ciebie) niektorzy moga stracic swoje jedyne i ulubione
                  zrodlo obiektywnych informacji
                  wiadomosci.onet.pl/2010257,327,item.html
                  Jak i taka sprawa
                  biznes.onet.pl/islandia-negocjuje-pozyczke-od-polski,18512,3021773,1,news-detal
                • browiec1 Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 17.07.09, 13:51
                  A i zapomnialbym odnosnie sprawdzania
                  "Na czele nie sa pensje, lecz zaleglosci wobec skarbu panstwa i ZUS"
                  "Oki, mój błąd, nie sprawdziłem." Wujek gugiel wyjechal?
            • cie778 Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 17.07.09, 12:27
              ramyus napisał:

              > > 1. Pensje akurat w Polsce nie przepadają, a w przypadku bankructwa pracodawcy są
              > > na czele kolejki do zaspokojenia. Jeśli pracodawca nie zapłaci to jest jeszcze
              > > Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.
              >
              > Na czele nie sa pensje, lecz zaleglosci wobec skarbu panstwa i zUS

              Oki, mój błąd, nie sprawdziłem. Nie zmienia to faktu, że pensje są chronione znacząco lepiej niż jakiekolwiek inne zobowiązania (Fundusz....)

              > >
              > > 3. Zdajesz sobie przy okazji sprawę, że ujemny bilans przepływów fnansowych z
              > > UE w pokazanym przez jorla okresie jakoś tak ładnie się zgrał z zapaścią złotówki?
              > > Żeby było śmieszniej - rząd "podbijanie" złotówki zaczął od sprzedaży
              > > na rynku otrzymanych z UE euro. Które to euro najpierw z Polski dzięki swojej nieudolności wyprowadził...
              >
              >
              > Nie rozumiem. Rzad najpierw wyprowadzil euro z Polskie, a następnie to samo wyprowadzone z Polski Euro w Polsce sprzedawał?

              Spróbuję wytłumaczyć.
              Do bodaj września ubiegłego roku mieliśmy sytuację, w której miesięczny bilans przepływów z UE był każdorazowo dodatni. Przekładając to na złotówkę - więcej euro wymieniano na złotówki (w ramach wydawania pomocy UE w Polsce) niż złotych na euro (w ramach zakupów euro przeznaczonych do wpłaty do kasy UE w ramach składki), a to umacniało złotego.
              W praktyce wyglądało to pewnikiem tak, że rząd wymienia nadwyżki ale nie ma wiele do rzeczy - księgowania i tak muszą się odbywać po aktualnych kursach.

              Od września (października - wszystko jedno) na parę miesięcy sytuacja się zmieniła. Rząd musiał kupić więcej euro niż "dostał" z UE. Ponieważ musiał, to na pewno kupił, wszystko jedno po jakiej cenie. Akurat zbiegło się to w czasie z upadkiem złotówki, czyli rząd oficjalnie głosząc potrzebę obrony złotego jednocześnie pogłębiał zapaść.

              Oczywiście - nie miał wyjścia, zobowiązań trzeba dotrzymywać. Ale dlaczego nagle po paru latach pojawiła się tak niekorzystna zmiana? Owóż rząd PO pod koniec 2007 roku, zaraz po dojściu do władzy skasował wszystkie zatwierdzone przez poprzedników programy i rozpoczął od początku przydzielanie pieniędzy. Najbardziej widowiskowa były rozróba o geotermię Rydzyka, ale on nie miał nic do stracenia a reszta - znając mechanizmy przyznawania funduszy wolała się nie wychylać.
              Biorąc pod uwagę autorytet i samodzielność ministrów obecnego rządu - moim zdaniem decyzja zapadła na poziomie premiera Tuska. Nie jest istotne teraz z jakiego powodu podjęto taką decyzję. Istotne jest, że ewidentnie podjęli ją ludzie nie mający pojęcia o ograniczeniach formalnych i biurokratycznych rozdziału funduszy UE. Tego się nie da rozdać Misiakom tak jak budżetowej kasy na stocznie, bez przetargu i wedle uznania.

              Efektem powyższych działam było pojawienie się dziury w dopływie środków z UE. Dziury całkiem sporej, bo dopływ środków z UE w 2007 wyniósł 22 mld zł, plan na 2008 wynosił ponad 41 mld a udało się ściągnąć jedynie 16,5 mld.

              Dalej - jakie takie ustabilizowanie kursu złotego miało miejsce dopiero do interwencji rządu, który w pewnym momencie sprzedał na rynku znaczącą ilość euro otrzymaną akurat z UE. ztcp była to wartość porównywalna z wielkościami "dziury" w środkach z UE z poprzedniego roku. I całkowicie wystarczyło do ustabilizowania złotego.

              Mam nadzieję, że wyjaśniłem?

              > A co sie dzieje z wszelkimi walutami obcymi wplywajacymi do Polski w celu
              > jakichs inwestycji lub pomocy celowych? W jaki sposob wyobrazasz sobie ich
              > zainwestowanie, bez wczesniejszej zamiany ich na zlotowki?

              Oczywiście, że zamieniali na złote. Ale problemem jest kiedy i po jakim kursie i w jakim kierunku.

              pozdrawiam
              jasiol
    • jorl Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 19.07.09, 18:01
      Bylem w ten weekend w Polsce i mialem okazje porozmawiac z jednym Belgiem ktory ma w Polsce hotel. Mowil ze jest w Polsce spory kawalek autostrady ktory moze byc otwarty bo jest gotowy ale firma Strabag ktory go buduje nie oddaje go bo Polska nie chce/nie moze zaplacic za jej budowe. Mimo subwencji z EU ktore teraz plyna.
      Bo Polska nie wydaje je (nie wszystkie) na to co sie nalezy a po prostu pompuje w wydatki. Trzymajac PLN. Bo sporo kasy za te np. autostrady musza byc zaplacone w Euro. Strabag firma niemiecka. A lepiej Euro wymienic na PLN przeciez.
      Takiej Bulgarii od ponad roku EU za malwesacja nie daje subwencji. Cos slychac ze i Rumunii. Uwazam ze dlatego tez i Polska miala ten szlaban. Moze podniesiony za dobre polityczne zachowanie? Przed paru miesiacymi byl wybor sekretarza NATO. Niby Polska sie puszyla jak to weto postawi a sie okazalo tak jakby przez pomylke ze nawet prezydent Kaczynski poslusznie podniosl reke. Smiesznie to wygladalo jak potem sie premier z prezydentem naparzali dlaczego nikt weta nie postawil. Ale wtedy zaczyly subwencje plynac do Polski.
      Przeciez te mniejsze czy wieksze elity w Polsce wiedzialy ze jak Polska wejdzie do EU to jak sie bedzie subwecje przekrecalo to PLN bedzie rosl. Dlatego wprowadzono kredyty w frankach szw. I elity sobie pobraly kredyty ktore same z wzrostu PLN do Euro/fr spadaly. O duzo. I zabranie subwencji i spadek PLN (od wrzesien 2008) wywolal placz i zgrzytanie zebow. Czytalem jak to Dorn mowil ze to boli czytalem ze Kaczynski dla cory tez mial kredyt we frankach. Tez bolalo. A wiec latwo elity polskie subwencjami nauczac rozumu. I potem strach wetowac sekretarza NATO bo corka w placz.
      Pieniedzmi najpierw daniem a potem zabraniem mozna ladnie ludzi trzymyc pod butem.
      Bo darmowe, nie zapracowane to juz takie jest.
      Pozdrowienia
      • browiec1 Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 21.07.09, 13:21
        Co za cholerna niemiecka propagnda:)
        gospodarka.gazeta.pl/Gielda/1,94782,6842736,_FTD___Polska_moze_wzmocnic_swe_znaczenie_gospodarcze.html
        • bmc3i istotna teza 21.07.09, 13:29
          browiec1 napisał:

          > Co za cholerna niemiecka propagnda:)
          > gospodarka.gazeta.pl/Gielda/1,94782,6842736,_FTD___Polska_moze_wzmocnic_swe_znaczenie_gospodarcze.html


          "Według Deubera, Polska jest większą gospodarką i nie tak zależną od
          eksportu, jak pozostałe kraje regionu. "Jeśli dobrze przetrwa kryzys może
          jeszcze wzmocnić swą gospodarczą pozycję w regionie" - dodał Deuber
          "

          Wlasnie dlatego ze Niemcy sa calkowicie uzaleznieni od eksportu, recjesja w
          bundeslandzie siegnela 6%, a w opierajacych sie na rynku wewnetrznym USA, nie
          osiagnela nawet 3% spadku PKB.
          • browiec1 Re: istotna teza 21.07.09, 13:35
            Ja to wiem tak jak i Ty.Ale innych i tak sie przekonac nie da.
            • bmc3i Re: istotna teza 21.07.09, 14:21
              browiec1 napisał:

              > Ja to wiem tak jak i Ty.Ale innych i tak sie przekonac nie da.


              Oczywiscie ze nie da, bo to USA okradaja Niemcy, i dlatego bundesrepublik ma 6%
              PKB na minus, a USA tylko niecale 3
            • bmc3i Re: istotna teza 21.07.09, 16:36
              browiec1 napisał:

              > Ja to wiem tak jak i Ty.Ale innych i tak sie przekonac nie da.


              Niestey Niemcy siedza z palcem w ciemnym miejscu. Chinczycy moga szybko
              przestawic produkcje z T-shirtow na trampki, Jorlowe Dźwig.gmbh nie przestawi
              sie tak szybko z dzwigow na skarpetki. I dlatego oparcie calej gospodarki na
              eksporcie maszyn, to petla na szyje.

              • browiec1 Re: istotna teza 22.07.09, 08:16
                No chyba ze ich po prostu puszcza w skarpetkach:)
                A Niemcy?coz,nikt nie twierdzi ze to bantustan ale i nie raj na
                ziemi.Nie wspominajac nawet o jorlowych wizjach RFNu.
              • jorl Re: istotna teza 22.07.09, 20:26
                bmc3i napisał:
                > Niestey Niemcy siedza z palcem w ciemnym miejscu. Chinczycy moga szybko
                > przestawic produkcje z T-shirtow na trampki, Jorlowe Dźwig.gmbh nie przestawi
                > sie tak szybko z dzwigow na skarpetki. I dlatego oparcie calej gospodarki na
                > eksporcie maszyn, to petla na szyje.

                Po pierwsze to ja nie produkuje dzwigow. To znaczy oczywiscie ze firma w ktorej pracuje je nie produkuje. My opracowywujemy sensory jak i sterowania tez oczywiscie do dzwigow i koparek ale tez do wielkiej ilosci innych maszyn. Mamy kilkaset klientow o wielu (malych) nawet nie wiem kto to bo to zalatwia marketing standartowymi urzadzeniami a ja sie wlaczam jak trzeba nowe opracowac albo modyfikowac stare.

                Teraz przestawiania sie. Oczywiscie jest konieczne bo przeplywy towarow w Swiecie sie gwaltownie zmieniaja. USA przestaje dostawac kase ze Swiata a wiec i przestaje miec deficyt handlowy. A wiec Niemcy/Japonia nie moze exportowac np. do Chin maszyn produkcyjnych na ktorych biedni Chinczycy produkowali trampki dla matrkow i m_o.
                Jak sie przestawiac? Nie ma co kombinowac i teoretyzowac trzeba patrzec co chce rynek. W fabryce gdzie pracuje zmniejszyly sie serie produktow do dotychczysowych klientow a wiec nastepilo gwaltowne szukanie innych. Ostatnio to raz w tygodniu jestem u jakiegos klienta z ktorymi omawiamy nowe produkty. Tez i moi chlopcy sa z marketingiem wysylani bo ilez moge latac tymi paskudnymi samolotami. A sa paskudne bo jakos nie mam zaufania a ze w kryzysie gdzies sie zaoszczedza i w koncu prawdopodobienstwo bezpiecznego latania sie u mnie wyczerpie i walne na ziemie.
                Teraz, w kryzysie, oddzielaja sie ziarna od plew. Kto znajdzie nowych klientow czyli nowe rynki wyjdzie z kryzysu a inni utona. Zwlaszczy maja slabe karty firmy zyjace dotad na kredytach, moja taka nie jest.
                Ale prosto nie jest, jestem przywalony robota bo znalezienie nowego klienta znaczy oczywiscie trzeba opracowac nowe urzadzenie. Nie ma rady.
                Merkel powiedziala ze caly nastepny paralmentarny okres czyli od jesienie (wybory) nastepne 4 lata bedzie kryzys. I jakos mam tez takie wrazenie ze tak bedzie.
                Cieplo sie ubrac, do roboty to jakos sie przezyje. Ale wielu nie.

                Pozdrowienia

                • browiec1 Re: istotna teza 23.07.09, 11:08
                  Ale to wszystko wyjdzie Stanom jedynie na dobre.Skoro juz teraz
                  oplaca sie im nawet jednorazowe maszynki do golenia robic u siebie a
                  nie sciagac z Chin.
    • remov Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 20.07.09, 16:10
      dirloff napisał:

      > (w tym przypadku mgr Rostowskiego - tak, tak, ten facet nie ma
      > żadnej profesury czy nawet doktoratu, hehe)
      • dirloff Re: Cytując Kononowicza, to niczego nie będzie... 21.07.09, 01:00
        > > (w tym przypadku mgr Rostowskiego - tak, tak, ten facet nie ma
        > > żadnej profesury czy nawet doktoratu, hehe)--
        > Zdajesz sobie sprawę, że radośnie bredzisz? Albo po prostu
        > pokazujesz swoją kompletną ignorancję w kwestii tego, jak w różnych
        > państwach wygląda sprawa stopni naukowych, a zwłaszcza różnic między
        > systemem anglosaskim i polskim? Pomijając fakt, że gdybyś chciał
        > faktycznie dosłownie tłumaczyć tytuły, bo nawet nie stopnie, to
        > Rostowski jest magistrem inżynierem. I profesorem CEU w Budapeszcie.

        Czy Ty natomiast zdajesz sobie sprawę, że pomimo całej swojej wielkiej wiedzy,
        jesteś wielce arogancki? Czy ja twierdziłem, że nie był wykładowcą bądż nie nie
        uzyskał tutyłu mgr(master) na właściwych swojej drodze zawodowej uczelniach?
        Pomimo różnic między akademicko-uniwersyteckimi systemami, pomiędzy Polską a
        krajami anglosaskimi, Jan Rostowski nie podjął pracy stricte naukowej i nie
        zrobił doktoratu, a przez to nie uzyskał tytułu profesora. Czy uniwersytecki
        tytuł lecturer(lektor, wykładowca) uznajesz za profesurę? Czy pedagodzy uczący w
        liceach, mający tytuły/stopnie naukowe magistra są, pomimo grzecznościowej formy
        profesorskiej, prawdziwymi, uniwersyteckimi profesorami?

        pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Rostowski
        en.wikipedia.org/wiki/Jan_Vincent-Rostowski
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka