elodia
31.01.04, 08:04
T.King mnie kiedyś obsztorcował za kilka wersów Szymborskiej- wrzasnął :
Komunistka!
Hmm... dla mnie ważniejsze jest, że pisze piękne wiersze. Poza tym żyłam w
czasach socjalizmu( ci, którzy twierdzą, że to był komunizm niech pojadą do
Korei albo na Kubę- zobaczą różnicę i... nie będą gadać głupot!) i wiem, że
tzw. partyjni byli różni...
- tacy , którzy wierzyli w te niewątpliwie piękne choć utopijne idee,
powiadali - ludzie są równi... a po zapisaniu się do partii dowiadywali
się ...ale niektórzy są równiejsi.
-tacy, którzy musieli jeśli chcieli wykonywać swój ukochany zawód
-tacy, którzy wierzyli, że będąc wewnątrz będą mogli zrobić coś dobrego...
no, potem okazywało się, że niewiele mogą ale troszkę - załatwić komuś
mieszkanie, wyciągnąć z więzienia ( za politykę) itp
-karierowicze
- i tacy, którzy wychowali się w czerwonej rodzinie i dobrze wiedzieli czym
to pachnie...
-zwykłe świnie, które i bez PZPR świniami by były
Jednak są dla mnie przypadki szczególne : Szymborska, Łomnicki, Trela, Herman
(dyrektor mojej szkoły - oszczędził nam wielu przykrości stanu wojennego, ot
choćby takich które można zobaczyć w Ostatnim dzwonku, w innych szkołach
różnie to było)...
To są ludzie, których cenię za to co w życiu dokonali i gó*** mnie obchodzi
ich przynależność partyjna tym bardziej, że nic nie wiem o dokonanych przez
nich świństwach a np J.Trela wiele dobrego zrobił właśnie dzięki temu, że był
w partii - narażając się poręczył za kogoś by ten nie trafił do paki
(politycznie), ściągnął Tischnera do PWST i samą szkołę uchronił przed bagnem
itd
Oczywiście wiem o innych przypadkach bardziej dyskusyjnych - ludzi
wspaniałych zawodowo a świńskich partyjnie ale to temat na inny wątek!
Wracając do początku, co z tą Szymborską? Czyż nie ważniejszy jej Nobel dla
Polski, piękno jej poezji?? Czy "komunistka" przekreśla wszystko piękne co
nam po sobie zostawi??