Dodaj do ulubionych

Robert Zimmerman

IP: *.dip.t-dialin.net 24.03.04, 13:07
Ponudze Was troche Bobem Dylanem :-)

I Threw It All Away

I once held her in my arms,
She said she would always stay.
But I was cruel,
I treated her like a fool,
I threw it all away.

Once I had mountains in the palm of my hand,
And rivers that ran through ev´ry day.
I must have been mad,
I never knew what I had,
Until I threw it all away.

Love is all there is, it makes the world go `round,
Love and only love, it can´t be denied.
No matter what you think about it
You just won´t be able to do without it.
Take a tip from one who´s tried.

So if you find someone that gives you all of her love,
Take it to your heart, don´t let it stray,
For one thing that´s certain,
You will surely be a-hurtin´,
If you throw it all away.


Slucha ktos z Was w ogole Dylana?
Obserwuj wątek
    • Gość: zonc Re: Robert Zimmerman IP: *.awacom.pl 24.03.04, 20:38
      nie no daj wersję niemiecką, angola nie lubię ;-)


      i podaj związek między Zimmerman'em a Bobem?
      • Gość: €uro Re: Robert Zimmerman IP: *.dip.t-dialin.net 24.03.04, 22:46
        Gość portalu: zonc napisał(a):

        > nie no daj wersję niemiecką, angola nie lubię ;-)
        > i podaj związek między Zimmerman'em a Bobem? <

        Robert Zimmerman to prawdziwe nazwisko Dylana.
        Pseudonim Dylan przybral od imienia brytyjskiego poety
        Dylana Thomasa.
        Specjalnie dla Ciebie tekst w jez. niemieckim :-)

        Ich warf es alles weg

        Einst hielt ich sie in meinen Armen,
        Sie sagte, sie ginge nie von mir weg.
        Doch ich war grausam,
        Ich behandelte sie wie ein Narr,
        Ich warf es alles weg.

        Einst hielt ich Berge in meiner Hand,
        Und Flüsse, die mich täglich erquickt.
        Ich war wohl verrückt,
        Daß ich nicht sah, was ich hatte,
        Bis ich es weggeworfen hatte.

        Liebe ist alles, sie macht, daß die Welt sich dreht,
        Wie jeder weiß, der sie je gesucht hat.
        Egal, was du je vernommen,
        Du wirst ohne sie einfach nicht auskommen.
        Laß dir das sagen von einem, der´s versucht hat.

        Drum, wenn du eine findest, die dir ihre ganze Liebe schenkt,
        Nimm sie in dein Herz, und gib sie nie mehr her,
        Denn eines ist gewiß,
        Daß du es schmerzlich vermißt,
        Wenn du es wegwirfst und alleine bist.

        Dla mnie wersja oryginalna jest duzo lepsza!
        No, to zycze przyjemnego tlumaczenia :-)
        pozdrowki
        • zinekk Re: Robert Zimmerman 24.03.04, 23:48
          Taaa... Dylan jest Wielki.Doceniam go,ale srednio lubie.Moze poza scioezka do
          Pat Garret i Billy Kid.

          Oh!! Przepraszam.Płyta "Oh ,mercy" z 1989 roku, jest genialna.Produkował Daniel
          Lanois.Mam i czasami słucham.

          Ale mało słucham Dylana.
          • Gość: €uro Re: Robert Zimmerman IP: *.dip.t-dialin.net 27.03.04, 18:41
            zinekk napisał:

            > Taaa... Dylan jest Wielki.Doceniam go,ale srednio lubie.Moze poza scioezka do
            > Pat Garret i Billy Kid.
            >
            > Oh!! Przepraszam.Płyta "Oh ,mercy" z 1989 roku, jest genialna.Produkował
            Daniel Lanois.Mam i czasami słucham.
            >
            > Ale mało słucham Dylana.

            A Ty czego sluchasz? Istnieje jakas muzyka poza Dylanem? :-))

            Muzyka Dylana, wbrew pozorom, jest bardzo roznorodna.
            Ja najbardziej lubie go z wczesniejszych lat, tak m.w. do plyty
            "Street legal" Plyta "Oh mercy" jest juz "nowsza" i nie jest moja
            ulubiona :-)
            Ale skoro Tobie sie podoba, radze Tobie isc na jego koncert,
            ja bylam w pazdzierniku i byl to niemal hardrockowy Dylan, zupelnie
            inny od "mojego", zupelnie nowy, ale oczywiscie swietny!
            Teraz czekam, az przyjedzie znowu do Europy, by pobiec ponownie
            na jego koncert.
    • Gość: [B]B Re: Robert Zimmerman IP: *.polkomtel.com.pl 25.03.04, 08:28
      To muzyka wybrancow.Chyba do nich nie naleze.
      Szanuje faceta za to co zrobil, jednak niekoniecznie do mnie przemawia.
      Mam dwie plyty: Desire i Greatest Hits.
      Znasz?
      BzT
      • zinekk Re: Robert Zimmerman 25.03.04, 11:56
        Desire znam,bo puszczał Szachowski w klubie płytowym pr 2 PR. Tak,sam z siebie
        bym chyba nie poznał. Europejka pewnie zna :D
        • Gość: zonc Re: Robert Zimmerman IP: *.awacom.pl 25.03.04, 22:58
          hmmm a mi sie z jakimś pianistą Zimmerman kojarzy ;-) A Dylana ojro zna na
          pewno wszystko ;-)


          • Gość: [B]B Re: Robert Zimmerman IP: *.polkomtel.com.pl 26.03.04, 08:44
            >A Dylana ojro zna na pewno wszystko ;-)
            nie sadze
            • Gość: €uro Re: Robert Zimmerman IP: *.dip.t-dialin.net 27.03.04, 18:48
              Gość portalu: [B]B napisał(a):

              > >A Dylana ojro zna na pewno wszystko ;-)
              > nie sadze

              ...., bo mnie nie znasz :-)
            • Gość: zonc Re: Robert Zimmerman IP: *.awacom.pl 27.03.04, 23:16
              Dylana BB ojro kocha bardziej niz wlasnego faceta ;-) Milosc jej pierwsza ;-)
              • ojro1 Re: Robert Zimmerman 19.04.04, 15:41
                Gość portalu: zonc napisał:

                > Dylana BB ojro kocha bardziej niz wlasnego faceta

                Zonc, wstaw przecinki, bo tak to nie wiadomo,
                kto kogo kocha :-))))))
                • Gość: [B]B Re: Robert Zimmerman IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.04.04, 21:21
                  > > Dylana BB ojro kocha bardziej niz wlasnego faceta
                  >
                  Taaa...
                  gulczas, milosc to bzdura.
                  Trzymaj sie
                  • Gość: zonc Re: Robert Zimmerman IP: *.awacom.pl 19.04.04, 22:39
                    > Dylana BB ojro kocha bardziej niz wlasnego faceta
                    >
                    Taaa...
                    gulczas, milosc to bzdura.
                    Trzymaj sie

                    BZDURA??? Czyżby jakaś niespełniona miłość :) może rozwiniesz...??
                    • Gość: [B]B Re: Robert Zimmerman IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.04.04, 22:42
                      > BZDURA??? Czyżby jakaś niespełniona miłość :) może rozwiniesz...??

                      hyba trohe za dorzy hlopiec jestem do takich basni

                      ok, nie bede Ciebie spaczal
                      BzT
                      • Gość: zonc Re: Robert Zimmerman IP: *.awacom.pl 19.04.04, 23:24
                        Gość portalu: [B]B napisał(a):

                        > > BZDURA??? Czyżby jakaś niespełniona miłość :) może rozwiniesz...??
                        >
                        > hyba trohe za dorzy hlopiec jestem do takich basni
                        >
                        > ok, nie bede Ciebie spaczal
                        > BzT


                        heh :) to miłych snów duży chłopcze... a mnie bardziej nie spaczysz :) Toż to
                        chodzące dziwadło ze mnie :) Możesz mówić śmiało :) Może i miłości nie ma, ale
                        na pewno może komuś na kimś zależeć, mi na kimś właśnie zależy i jest mi z tym
                        dobrze :) chyba nawet za :)


                        zdravim
                        • Gość: €uropejka Re: Robert Zimmerman IP: *.dip.t-dialin.net 20.04.04, 08:51
                          Gość portalu: zonc napisał:

                          > Może i miłości nie ma, ale
                          > na pewno może komuś na kimś zależeć, mi na kimś właśnie zależy
                          > i jest mi z tym dobrze :) chyba nawet za :) <

                          A moze to tak jest?:
                          "Woda Zycia nie istnieje, ale zawsze warto po nia isc" (J.Kaczmarski)
                          Albo tak?:
                          "Biedny, kto nie widzi gwiazd bez uderzenia w zeby" (S.J.Lec)
                          Nie, tak:
                          "Co trudno ukryc? Ogien, wierze,
                          Bowiem za dnia go zdradzi dym,
                          A w nocy plomien, dzikie zwierze.
                          Lecz trudno ukryc na rowni z nim
                          Milosc. Najglebiej choc ukryta,
                          Kazdy ja z oczu wyczyta" (J.W.von Goethe)

                          • Gość: zonc Re: Robert Zimmerman IP: *.awacom.pl 20.04.04, 10:05
                            "Biedny, kto nie widzi gwiazd bez uderzenia w zeby" (S.J.Lec)


                            po co to podpisujesz...i tak wiadomo ze jak cos dasz to musi byc Leca,
                            fantyczka ;)
                            • Gość: €uropejka Re: Robert Zimmerman IP: *.dip.t-dialin.net 20.04.04, 10:25
                              Gość portalu: zonc napisał(a):

                              > "Biedny, kto nie widzi gwiazd bez uderzenia w zeby" (S.J.Lec)
                              >
                              >
                              > po co to podpisujesz...i tak wiadomo ze jak cos dasz to musi byc Leca,
                              > fantyczka ;)

                              Nie jestem zadna fantyczka (kto to? Ja nie jestem wysoka!):-)
                              A to, ze podpisuje? - jako konglomerat moich korzeni i zawodu,
                              (nie tego milosnego:-) nie mam innego wyjscia, musze ;P


                              To masz jeszcze jedno: "Serce czlowieka bije drugiego niemilosiernie"
                              • Gość: zonc Re: Robert Zimmerman IP: *.awacom.pl 20.04.04, 23:30
                                > Nie jestem zadna fantyczka (kto to? Ja nie jestem wysoka!):-)

                                aaaaa wez idz! SPAĆ bo się zonczków czepiasz, fantyczko fanatyczna :)
                                • ojro1 Re: Robert Zimmerman 21.04.04, 11:46
                                  Gość portalu: zonc napisał(a):

                                  > > Nie jestem zadna fantyczka (kto to? Ja nie jestem wysoka!):-)
                                  >
                                  > aaaaa wez idz! SPAĆ bo się zonczków czepiasz, fantyczko fanatyczna :)

                                  Tak, jak przeczytalam Twoj wpis, to sie zaraz wzielam i poszlam
                                  spac.
                                  Mam nadzieje, ze Ty dzisiaj w szkole, a nie znowu na wagarach ;P
                                  A moze jednak - spawacz?
                                  • ojro1 Re: Robert Zimmerman 21.04.04, 11:56
                                    ojro1 napisała:

                                    > Gość portalu: zonc napisał(a):
                                    >
                                    > > > Nie jestem zadna fantyczka (kto to? Ja nie jestem wysoka!):-)
                                    > >
                                    > > aaaaa wez idz! SPAĆ bo się zonczków czepiasz, fantyczko fanatyczna :)
                                    >
                                    > Tak, jak przeczytalam Twoj wpis, to sie zaraz wzielam i poszlam
                                    > spac.
                                    > Mam nadzieje, ze Ty dzisiaj w szkole, a nie znowu na wagarach ;P
                                    > A moze jednak - spawacz?

                                    Cos znalazlam, zobacz Zonc :-)))))))
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=12122064
                                    • Gość: zonc Re: Robert Zimmerman IP: *.awacom.pl 22.04.04, 17:17
                                      ojro1 napisała:

                                      > ojro1 napisała:
                                      >
                                      > > Gość portalu: zonc napisał(a):
                                      > >
                                      > > > > Nie jestem zadna fantyczka (kto to? Ja nie jestem wysoka!):-)
                                      > > >
                                      > > > aaaaa wez idz! SPAĆ bo się zonczków czepiasz, fantyczko fanatyczna :)
                                      > >
                                      > > Tak, jak przeczytalam Twoj wpis, to sie zaraz wzielam i poszlam
                                      > > spac.
                                      > > Mam nadzieje, ze Ty dzisiaj w szkole, a nie znowu na wagarach ;P
                                      > > A moze jednak - spawacz?
                                      >
                                      > Cos znalazlam, zobacz Zonc :-)))))))
                                      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=12122064


                                      hmmmm no tylko przez Bydzie przejedz... wytarmosze za włosy :)
                                      • ojro1 Re: Robert Zimmerman 22.04.04, 19:07
                                        Gość portalu: zonc napisał:

                                        > hmmmm no tylko przez Bydzie przejedz... wytarmosze za włosy :)<

                                        Uffff, lepsze wytarganie za wlosy, niz to na "j" :-))
                                        A ja sie wlasnie wybieram, tylko jeszcze nie wiem
                                        dokad ;P
          • zinekk Re: Robert Zimmerman 26.03.04, 22:33
            I słusznie -z Krystianem Zimermanem. Najwybitniejszy Polski Pianista.
            • Gość: zonc Re: Robert Zimmerman IP: *.awacom.pl 27.03.04, 23:17
              I słusznie -z Krystianem Zimermanem. Najwybitniejszy Polski Pianista.


              ulga! Jednak nie mam aż takiej sklerozy ;-)
        • Gość: €uro Re: Robert Zimmerman IP: *.dip.t-dialin.net 27.03.04, 18:25
          zinekk napisał:

          > Desire znam,bo puszczał Szachowski w klubie płytowym pr 2 PR. Tak,sam z
          siebie
          > bym chyba nie poznał. Europejka pewnie zna :D

          Pewnie, ze zna ;P
          (odpisalam nizej w poscie do [B]B)
      • Gość: €uro Re: Robert Zimmerman IP: *.dip.t-dialin.net 27.03.04, 18:22
        Gość portalu: [B]B napisał:

        > To muzyka wybrancow.Chyba do nich nie naleze.
        > Szanuje faceta za to co zrobil, jednak niekoniecznie do mnie przemawia.
        > Mam dwie plyty: Desire i Greatest Hits.
        > Znasz?
        > BzT

        Jasne, ze znam! Desire to jego najbardziej "profesjonalna" plyta,
        zdaniem krytykow, ktorzy zawsze zarzucali mu niedopracowanie utworow,
        a w przypadku Desire wszyscy przynali zgodnie, ze nareszcie dopracowal
        cos do konca :-)
        Jesli chodzi o Greatest Hits, to nie wiem dokladnie, co na niej jest.
        Moze moglbys napisac tytuly?
        Pytam, poniewaz mialam kiedys te plyte, ale podarowalam ja komus,
        kogo baaaaaardzo lubie, a chetnie kupie ja sobie ponownie.
        W ogole po raz pierwszy oddalam komus "swojego" Dylana, ale to byla
        wyjatkowa osoba :-)
        DzT
        • ojro1 Re: Robert Zimmerman 23.04.04, 08:55
          Znalazlam artykul o Dylanie W.Manna, warto przeczytac :-)
          Tekst jest swietny, tlumaczony przez Manna (Desolation Row),
          a Dylan taki, jakim lubie Go najbardziej


          serwisy.gazeta.pl/muzyka/1,33223,1811012.html
          • Gość: €uro Re: Robert Zimmerman IP: *.dip.t-dialin.net 14.05.04, 11:31
            moze jednak kogos przekonam do poezji Dylana :-)

            I Don´t Believe You
            (She Acts Like We Never Have Met)

            I can´t understand,
            She let go of my hand
            An´ left me here facing the wall.
            I´d sure like t´ know
            Why she did go,
            But I can´t get close t´ her at all.
            Though we kissed through the wild blazing nighttime,
            She said she would never forget.
            But now mornin´s clear,
            It´s like I ain´t here,
            She just acts like we never have met.

            It´s all new t´ me,
            Like some mystery,
            It could even be like a myth.
            Yet it´s hard t´ think on,
            That she´s the same one
            That last night I was with.
            From darkness, dreams´re deserted,
            Am I still dreamin´ yet?
            I wish she´d unlock
            Her voice once an´talk,
            `Stead of acting like we never have met.

            If she ain´t feelin´ well,
            Then why don´t she tell
            `Stead of turnin´her back t´ my face?
            Without any doubt,
            She seems too far out
            For me t´ return t´ her chase.
            Though the night ran swirling an´ whirling,
            I remember her whispering yet.
            But evidently she don´t
            An´ evidently she won´t,
            She just acts like we never have met.

            If I didn´t have t´ guess,
            I´d gladly confess
            T´ anything I might´ve tried.
            If I was with ´er too long
            Or have done something wrong,
            I wish she´d tell me what it is, I´ll run an´ hide.
            Though her skirt it swayed as a guitar played,
            Her mouth was watery and wet.
            But now something has changed
            For she ain´t the same,
            She just acts like we never have met.

            I´m leavin´today,
            I´ll be on my way
            Of this I can´t say very much.
            But if you want me to,
            I can be just like you
            An´ pretend that we never have touched.
            An´ if anybody asks me, "Is it easy to forget?",
            I´ll say, "It´s easily done,
            You just pick anyone,
            An´ pretend that you never have met!"

            • zinekk Dylan 14.05.04, 13:33
              Mam Dylana dwie płyty. Na płycie Oh Mercy -gdzie produkował wszystko Lanois,
              Dylan spiewa swoim głosem fajne rzeczy. Wyłapuje niektróre zdania i
              sformuowania,ale nie o to chodzi.To dokadnie jak z Lou Reedem. Albo sie
              kocha,albo nie. I obaj sa genialni i wielcy.
              • Gość: €uro Re: Dylan IP: *.dip.t-dialin.net 14.05.04, 13:51
                zinekk napisał:

                > Mam Dylana dwie płyty. Na płycie Oh Mercy -gdzie produkował wszystko Lanois,
                > Dylan spiewa swoim głosem fajne rzeczy. Wyłapuje niektróre zdania i
                > sformuowania,ale nie o to chodzi.To dokadnie jak z Lou Reedem. Albo sie
                > kocha,albo nie. I obaj sa genialni i wielcy.

                Zinek, Tobie jako muzykowi nie zaprzecze ;-)
                (wyczytalam na forum o Twoich genialnych palcach)

                • Gość: Gall Re: Dylan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.04, 14:51
                  Tu się schowałaś !
                  Pozdrawiam
                  Gall
                  • zinekk Re: Dylan 14.05.04, 16:03
                    Czasami miewałem takie doswiadczenia-Puszczałem którąs z płyt Dylana. Na
                    poczatek irytacja z powodu koziego głosu. Potem nagłe olsnienie-ten człowiek
                    opowiada jakas historie. Mruczy pod nosem. I nagłe zrozumienie. Dla osób które
                    nie trawia w ogóle Dylana polecam przejsc najpierw Velvet Underground, Lou
                    Reeda a potem Dylana.


                    Osoby które rozumieja historie muzyki rockowej-z czego wyszła,jakie inne
                    rodzaje muzyki na nia wpłyneły, beda miały ułatwione zadanie.Folk,country,blues
                    z połódnia.
                    • Gość: S-S Re: Dylan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.04, 16:56

                      >
                      > z połódnia.

                      jeden palec dziś jakby mniej genialny
                      :-)))
                      • zinekk :)))) no racja... <n/t> 14.05.04, 17:15
                    • Gość: €uro Re: Dylan IP: *.dip.t-dialin.net 14.05.04, 22:26
                      zinekk napisał:

                      > Czasami miewałem takie doswiadczenia-Puszczałem którąs z płyt Dylana. Na
                      > poczatek irytacja z powodu koziego głosu. Potem nagłe olsnienie-ten człowiek
                      > opowiada jakas historie. Mruczy pod nosem. I nagłe zrozumienie. Dla osób
                      które
                      > nie trawia w ogóle Dylana polecam przejsc najpierw Velvet Underground, Lou
                      > Reeda a potem Dylana.
                      >
                      >
                      > Osoby które rozumieja historie muzyki rockowej-z czego wyszła,jakie inne
                      > rodzaje muzyki na nia wpłyneły, beda miały ułatwione
                      zadanie.Folk,country,blues
                      >
                      > z połódnia.

                      Zinek, fajnie to napisales, rzeczywiscie na poczatku, jesli
                      ktos nie poslucha tekstu, nie wglebi sie w to, co on ma do
                      powiedzenia, draznic moze jego zaciagajacy i "kozi" glos :-))
                      A poniewaz Dylan i ja juz od lat tworzymy pare, znam Go bardzo
                      dobrze i nikt nie jest w stanie wcisnac sie miedzy nas :-)
                      (no chyba tylko na krotko cos takiego jak "Since I´ve been.....")
                      Nikt nie potrafi przy gitarze tak opowiadac, nikt nie tworzy
                      swoja poezja takiej atmosfery, jak Dylan. On jest wyjatkowy,
                      "mam Go wisiec" nad biurkiem, tzn. zdjecie ;-)


                  • Gość: €uro Re: Dylan IP: *.dip.t-dialin.net 14.05.04, 22:18
                    Gość portalu: Gall napisał(a):

                    > Tu się schowałaś !
                    > Pozdrawiam
                    > Gall

                    Gall, na pewno nie przed Toba, i Ty o tym wiesz :-)
                    A mi milo, ze mnie znalazles, ze w ogole zauwazyles,
                    ze mnie nie ma.
                    Co z HB? Ja ciagle cierpliwie czekam, ale nie poganiam,
                    zeby Ciebie nie zdenerwowac ;-)
                    Jak tu jestes, to napisz, czego Ty sluchasz sobie w domku?
                    pozdrawiam
                    Ojro
                    • Gość: Gall Re: Dylan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.04, 09:52
                      Rozleniwiłem się i nic mi się nie chce.
                      Byczę się i relaksuję (miałem teraz grać w piłkę, ale pada więc zasiadłem przed
                      kompem).

                      Stąd też braki HB.

                      Co do muzyki, to nic ciekawego. Mam konkurencję w obsłudze sprzętu, przez co
                      słychać bajki i piosenki dla dzieci (choć w ramach kuracji wstrząsowej będą
                      musiał wrzucić coś ostrzejszego, może stare dobre AC/DC).

                      Pozdrawiam
                      Gall
                      • Gość: €uro Re: Dylan IP: *.dip.t-dialin.net 15.05.04, 10:23
                        Gość portalu: Gall napisał(a):

                        > Rozleniwiłem się i nic mi się nie chce.
                        > Byczę się i relaksuję (miałem teraz grać w piłkę, ale pada więc zasiadłem
                        przed
                        >
                        > kompem).
                        >
                        > Stąd też braki HB.
                        >
                        > Co do muzyki, to nic ciekawego. Mam konkurencję w obsłudze sprzętu, przez co
                        > słychać bajki i piosenki dla dzieci (choć w ramach kuracji wstrząsowej będą
                        > musiał wrzucić coś ostrzejszego, może stare dobre AC/DC).
                        >
                        > Pozdrawiam
                        > Gall

                        Oj, leniwy-Gallu, Ty sobie pozwalasz na luksus zbijania bakow,
                        a ja wzielam sie ostro do pracy, skladam i rozkladam jakies
                        zdania, przygotowuje sie (od pazdz. bede chodzic w Twoich
                        dawnych murach :-)
                        Uwazaj, zeby Ci dzieci nie wlaczyly: "Na tapczanie siedzi....";-)
                        Moze jednak lepiej pograj w te pilke, co?!
                        pozdrawiam
                        Ojro
                        • Gość: Gall Re: Dylan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 08:37
                          Ależ różnorodne wieści płyną z Twojej strony.
                          Mam nadzieję, że wszystkie one ułożą się w pomyślną całość, czego życzę.

                          W moich - starych murach - mówisz o tych, co do nich "pod górkę" ?

                          W piłkę nie grałem, bo już mi przeszła ochota, by grać w deszczu i śniegu
                          (starość nie radość, a i o kontuzje wówczas łatwiej). Musi być sucho.

                          Pozdrawiam
                          Gall
                          • Gość: €uro Re: Dylan IP: *.dip.t-dialin.net 17.05.04, 12:16
                            Gość portalu: Gall napisał:

                            > Ależ różnorodne wieści płyną z Twojej strony.
                            > Mam nadzieję, że wszystkie one ułożą się w pomyślną całość, czego życzę. <

                            :-)))
                            Dziekuje!
                            Ja tez mam taka nadzieje, zdecydowalam sie na Sturm und Drang - okres
                            w moim zyciu, kierujac sie zdaniem Nietzsche´go: "Wo der Wille zur Macht
                            fehlt, gibt es Niedergang", bo nie chce tyc i glupiec, wiec musze byc
                            aktywna, nie ?! ;-)

                            > W moich - starych murach - mówisz o tych, co do nich "pod górkę" ? <

                            nie, Gall, nie tam, napisalabym wowczas "w naszych murach" :-))

                            > W piłkę nie grałem, bo już mi przeszła ochota, by grać w deszczu i śniegu
                            > (starość nie radość, a i o kontuzje wówczas łatwiej). Musi być sucho. <

                            Slomiany zapal? Stajesz sie malkontentny? Wymagania rosna?
                            Kanapka blizsza cialu? Leniuchowanie gora?
                            Wszystko przeszkadza?....., oj!, Gall, Gall ;-)

                            pozdrowienia
                            Ojro
                            • Gość: Gall Re: Dylan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 13:22
                              Dedukcja co do murów, fakt, zaszfankowała. Ale czy w połączeniu z
                              październikiem chodzi o sąsiednie, średniowieczne mury ?

                              Tylko nie słomiany, okazało się, że cała drużyna doszła do podobnych wniosków.
                              Ale za to w niedzielę się poprawiło i można było pójść na dłuższy spacer.

                              A leniuchowanie dotyczy całkoształtu i jest niezaprzeczalne.
                              Nawet fakt, że mniej zarobię nie stanowi mobilizacji. Ot widocznie tak działa
                              na mnie drugi etap wiosny. Za to wykazuję sporą inwencję w tym nicnierobieniu i
                              już zaplanowałem zajęcie na najbliższych kilka weekendów (dla siebie, rodziny i
                              znajomych).


                              Pozdrawiam
                              Gall
                            • Gość: Gall Re: nicze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 13:48
                              A co Pana Niczego,
                              to musiałem zlecić tłumaczonko, by dojść, że jest to cytat z "Antychrysta" i
                              oznacza dosłownie "tam gdzie brak jest woli mocy, tam jest upadek".

                              Czy dobrze ?
                              A co do meritum, to niech moc będzie z Tobą ;-)

                              Pozdrawiam
                              Gall
                              • Gość: €uro Re: nicze IP: *.dip.t-dialin.net 18.05.04, 00:35
                                Gall napisal:
                                >Dedukcja co do murów, fakt, zaszfankowała. Ale czy w połączeniu z
                                październikiem chodzi o sąsiednie, średniowieczne mury ? <

                                Tak, obok jest kosciol i wiezienie :-)

                                >A leniuchowanie dotyczy całkoształtu i jest niezaprzeczalne.
                                Nawet fakt, że mniej zarobię nie stanowi mobilizacji. Ot widocznie tak działa
                                na mnie drugi etap wiosny. Za to wykazuję sporą inwencję w tym nicnierobieniu i
                                już zaplanowałem zajęcie na najbliższych kilka weekendów (dla siebie, rodziny i
                                znajomych) <

                                I bardzo slusznie!! Zycie nie sklada sie tylko z zarabiania pieniedzy
                                i gromadzenia. Ja rezygnuje z przestrzeni na rzecz jednego pokoju, bo
                                nauka, wiedza, praca intelektualna sa dla mnie wazniejsze; niestety
                                nie moge zrezygnowac z autka, choc bardzo chcialam, ale bede musiala
                                czyms dojezdzac (wczesniej planowalam Bydgoszcz, ale bedzie inaczej,
                                i troche to mi plany pomieszalo :-) Mam nadzieje, ze moje prawko, ktore
                                robilam tutaj, bedzie akceptowanym dokumentem? I ze mi na drugi dzien
                                nie ukradna mojego samochodu!

                                > A co Pana Niczego,
                                > to musiałem zlecić tłumaczonko, by dojść, że jest to cytat z "Antychrysta" i
                                > oznacza dosłownie "tam gdzie brak jest woli mocy, tam jest upadek".
                                > Czy dobrze ?
                                > A co do meritum, to niech moc będzie z Tobą ;-) <

                                Gall, dales komus do tlumaczenia!, a ja chcialam Tobie potrenowac troche szare
                                komorki, chcialam sciagnac Cie z tej kanapy :-) Ty tez zajmujesz sie moja
                                edukacja, za co jestem wdzieczna (np.HB), i prosze czesciej!
                                Tak, to jest z "Antychrysta", a Twojego tlumaczenia nie bede zmieniac, bo
                                oddaje sens zdania, i to chodzi.
                                Ale, jak brakuje mocy, trzeba koniecznie trenowac wole, inaczej - porazka,
                                czyli: chciec to moc, choc tu bym ostro dyskutowala :-), bo samo chcenie
                                nie wystarczy. A moze trzeba najpierw chciec chciec, zeby moc moc? ;-)
                                Ide spac, tzn. czytac "Mistrza kaligrafii" (niezupelnie przekonana, czy
                                nie trace czasu, moze lepiej cos lepszego poczytac, ale jeszcze pare stron,
                                i albo rzne w kat, albo przeczytam cala :-)

                                pozdrawiam
                                Ojro

                                P.S.Ja tu pisze, a Ty sobie smacznie chrapiesz! :-))

                                • Gość: Gall Re: nicze IP: 217.97.147.* 18.05.04, 09:23
                                  Mhm, ale nie będziesz grypsować tym w okrąglaku, co? ;-)))))))))
                                  Zawsze lubiłem obserwować te rodziny wyczekujące pod i wymianę ich gestów
                                  (podobno w latach siedemdziesiątych jakaś łachudra przetłumaczyła ten język
                                  policji - ups milicji, za co bardzo odpokutowała).

                                  Co do prawa jazdy to była ogólna akcja ich wymiany (no w końcu Unia nas
                                  przygarnęła). Nie wiem, jak to jest i czy wszystkie, ale podejrzewam jednak, że
                                  bedziesz musiała dokonać wymiany (najlepiej zadzwoń do Urzedu Miasta).

                                  Co do kradzieży, to jeśli jest to w miarę nowy VW, Merc lub Beemka, to ryzyko
                                  jest, ale bez przesady. W przeciwnym wypadku bym się nie martwił, choć na
                                  wszelki wypadek sprawdź, czy z twoim ubezpieczeniem wszystko jest o.k.

                                  Odnośnie treningu szarych komórek, to nie było szans. Niemiecki to dla mnie
                                  kilka słow, w dodatku z zawodowego żargonu, a po drugie - to też lenistwo -
                                  klikam, wysyłam i za chwilę dostaję tłumaczonko.

                                  W kwestii chcenia, to ja widzę tak - najpierw plan, a potem to już "tylko"
                                  realizacja - idea staje się materią.
                                  Ważne jest, by plan nie zakładał cudów i dzięki temu przy realizacji pada
                                  słowo "tylko". Dodatkowo, poprzeczka nie może być zbyt nisko położona, bo wtedy
                                  taki plan jest do niczego. Ot co.

                                  Ja najwięcej wysiłku wkładam w kreaowanie planu (zawsze ku utrapieniu bliskich -
                                  "znowu"), bo jak go już ukształtuję, to "chcieć" musi być "móc".
                                  Przyznam jednak, że w obecnej chwili nie zakładam sobie niczego
                                  ambitniejszego . Ot ten rok, to będzie właśnie faza realizacji, bez nowinek (a
                                  tych miałem w ostatnich latach aż nadto). Czas zwolnić.

                                  A żeby nie było tak bunczucznie, to parę planów legło w gruzach, ale wiele
                                  radości sprawiło same planowanie.

                                  Tak, tak to godzina spania. Ale za to przed szóstą mogę się cieszyć
                                  nadchodzącycm porankiem.

                                  Aha, z tym gromadzeniem, to u mnie nigdy nie było dobrze. Easy (choć nie
                                  całkiem) come easy go.

                                  Pozdrawiam
                                  Gall
                                  • Gość: €uro Re: nicze IP: *.dip.t-dialin.net 18.05.04, 20:31
                                    Gość portalu: Gall napisał:

                                    > Mhm, ale nie będziesz grypsować tym w okrąglaku, co? ;-))))))))) <

                                    Gall, nie bede, chocby z tego powodu, ze nie jestem "in",
                                    nie znam grypsu.
                                    Ale teraz wiem, ze mowimy o tych samych murach :-))

                                    > Co do prawa jazdy to była ogólna akcja ich wymiany (no w końcu Unia nas
                                    > przygarnęła). Nie wiem, jak to jest i czy wszystkie, ale podejrzewam jednak,
                                    że bedziesz musiała dokonać wymiany (najlepiej zadzwoń do Urzedu Miasta).<

                                    Dzieki za informacje. Aby dokonac wymiany, musze okazac jakis polski
                                    dokument, i tu musze zaczac od "zera", bo nie mam nic rodzimego,
                                    wszystko obce, oj, bedzie biegania!

                                    > Co do kradzieży, to jeśli jest to w miarę nowy VW, Merc lub Beemka, to ryzyko
                                    > jest, ale bez przesady. W przeciwnym wypadku bym się nie martwił, choć na
                                    > wszelki wypadek sprawdź, czy z twoim ubezpieczeniem wszystko jest o.k. <

                                    Choc to jeden z tych, jednak ma swoje latka, wiec nie jest dobrym kaskiem,
                                    choc aluminiowe felgi i szerokie oponki moga kogos przyciagnac, a bez kol
                                    nie da sie jechac, tak mysle ;-)
                                    Jakies tam ubezpieczenie mam, ale jak przemelduje, musze na nowo ubezpieczyc.
                                    Nie wiem, moze nie oplaca sie przyjezdzac tym autkiem, moze lepiej kupic
                                    cos w Polsce, musze to jeszcze przemyslec.

                                    > W kwestii chcenia, to ja widzę tak - najpierw plan, a potem to już "tylko"
                                    > realizacja - idea staje się materią.
                                    > Ważne jest, by plan nie zakładał cudów i dzięki temu przy realizacji pada
                                    > słowo "tylko". Dodatkowo, poprzeczka nie może być zbyt nisko położona, bo
                                    wtedy taki plan jest do niczego. Ot co. <

                                    Rozumiem. Wiesz, u mnie chodzi o czas, chcialabym skrocic czas nauki
                                    do minimum, musze to jakos eksternistycznie..., nie wiem, ale wszystko,
                                    co uda mi sie wywalczyc, to skrocenie do trzech lat, choc teoretycznie
                                    moglabym zdac od razu egzamin koncowy :-) Tak wiec "Twoja poprzeczka"
                                    jest dla mnie z jednej strony za wysoka, z drugiej za niska.....

                                    > Czas zwolnić.
                                    > Aha, z tym gromadzeniem, to u mnie nigdy nie było dobrze. Easy (choć nie
                                    > całkiem) come easy go. <

                                    Gall, bardzo madre masz podejscie!
                                    Wiesz, ja tez nie przykladam przesadnej wagi do rzeczy materialnych, tzn.
                                    w domu jak potrzebowalam na cos pieniadze, dostawalam, zawsze byly, wiec
                                    nie nauczono mnie oszczedzac i nie cierpie teraz z tego powodu, ze nie
                                    gromadze w skarpete, tylko zyje tak, by starczalo to, co mam, i starcza,
                                    wydaje pieniadze na ksiazki, a brylanty nie powoduja u mnie wypiekow na
                                    twarzy ;-)

                                    Inna strona chcenia:
                                    ... tak najbardziej to bym chciala miec maly domek z podstawowymi
                                    wygodami, ale bez przesady, gdzies w okolicach Klodzka, taki drewniany,
                                    ze skrzypiaca podloga i duzym drewniynm stolem, wzielabym
                                    swoje wszystkie ksiazki, bym czytala i pisala, zyla z dala od zgielku,
                                    wypiela sie na wszystko, co stresuje, co kaze mi cos tam robic, by
                                    funkcjonowac, by dotrzymac kroku. Chodzilabym na dlugie spacery w gory,
                                    zima na narty, ... eh, to pozostanie marzeniami...

                                    pozdrawiam
                                    Ojro

                                    P.S.
                                    Dzisiaj tez ide wczesniej spac :-)


                                    • Gość: Gall Re: nicze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 08:01
                                      Mury te samy, lecz chyba nie ma już w nich księgarni (ale mogę się mylić).

                                      Co do edukacji, to niestety tam skróty są trudne. Sam przeszedłem (i nadal idę)
                                      tą długą drogą.

                                      Jeśli nie masz polskich papierów, to współczuję załatwiania formalności.
                                      Zakładam, że nadal posiadasz polskie obywatelstwo. Tym niemniej odwiedziny w
                                      urzędach to droga przez mękę.

                                      Co do auta, to nie wiem, czy jest sens kupować inne. Warto mieć je dobrze
                                      ubezpieczone, choć niemieckie ubezpieczalnie patrzą nieufnie na kradzieże w
                                      Polsce (znaczna cześć aut została w Polsce "skradziona" za przyzwoleniem ich
                                      niemieckich właścicieli). Przetestuj obecny system, a po pierwszej kradzieży
                                      kup pomyśl nad alternatywą (choć uważam, że prawdopodobieństwo jest to samo w
                                      przypadku aut z polską rejestracją).

                                      Inna strona chcenia:
                                      > ... tak najbardziej to bym chciala miec maly domek z podstawowymi
                                      > wygodami, ale bez przesady, gdzies w okolicach Klodzka, taki drewniany,
                                      > ze skrzypiaca podloga i duzym drewniynm stolem, wzielabym
                                      > swoje wszystkie ksiazki, bym czytala i pisala, zyla z dala od zgielku,
                                      > wypiela sie na wszystko, co stresuje, co kaze mi cos tam robic, by
                                      > funkcjonowac, by dotrzymac kroku. Chodzilabym na dlugie spacery w gory,
                                      > zima na narty, ... eh, to pozostanie marzeniami...


                                      U mnie właśnie jest etap realizacji czegoś zbliżonego, ale nie w górach tylko
                                      bliżej (ot takie weekendowe ucieczki od stresu i miasta).

                                      Pozdrawiam
                                      Gall
                                      • ojro1 Re: nicze 21.05.04, 02:26
                                        Gość portalu: Gall napisał:

                                        > Mury te samy, lecz chyba nie ma już w nich księgarni (ale mogę się mylić).
                                        >
                                        > Co do edukacji, to niestety tam skróty są trudne. Sam przeszedłem (i nadal
                                        idę) tą długą drogą. <

                                        Moje gratulacje, a wiec nie jestes az TAK leniwy ;-)
                                        Ja jeszcze jestem w trakcie zalatwiania i pertraktacji i mysle,
                                        ze sie uda to skrocic jakas eksternistyczna praca pisemna.

                                        > Jeśli nie masz polskich papierów, to współczuję załatwiania formalności.
                                        > Zakładam, że nadal posiadasz polskie obywatelstwo. Tym niemniej odwiedziny w
                                        > urzędach to droga przez mękę. <

                                        Najwiekszym udogodnieniem jest fakt, iz Polska jest w UE, ja juz
                                        dawno chcialam wyrobic sobie polskie dokumenty, bo obywatelstwo mam,
                                        oczywiscie, i nigdy sie nie zrzekne.
                                        Zreszta, jak narazie, brne do przodu z paszportem UE, moze gdzies
                                        utkne, jednak dopiero jak bede na stale, zaczne zalatwiac polskie
                                        dokumenty. Teraz jezdze tu i tam, nie mam glowy ani czasu do tego,
                                        sa wazniejsze sprawy; najpierw przytulne gniazdko i szkolka :-)


                                        > Co do auta, to nie wiem, czy jest sens kupować inne. Warto mieć je dobrze
                                        > ubezpieczone, choć niemieckie ubezpieczalnie patrzą nieufnie na kradzieże w
                                        > Polsce (znaczna cześć aut została w Polsce "skradziona" za przyzwoleniem ich
                                        > niemieckich właścicieli). Przetestuj obecny system, a po pierwszej kradzieży
                                        > kup pomyśl nad alternatywą (choć uważam, że prawdopodobieństwo jest to samo w
                                        > przypadku aut z polską rejestracją). <

                                        Z tymi "organizowanymi na zamowienie" kradziezami masz zupelna racje,
                                        wiem, ze tak jest, bo mowi sie o tym w tutejszej TV, tez o miedzynarodowych
                                        gangach, ktorych czlonkami sa takze Niemcy.

                                        Z niemieckimi tablicami moglabym jezdzic tylko jakis czas, az by mnie
                                        drapneli chlopcy radarowcy :-)
                                        a przerejestrowanie samochodu z jednego panstwa do innego wymaga
                                        znowu chodzenia i pieniedzy - wiem, bo juz to robilam i dotyczylo to
                                        panstw z UE. Najlepiej, gdybym w ogole nie potrzebowala samochodu.


                                        > U mnie właśnie jest etap realizacji czegoś zbliżonego, ale nie w górach tylko
                                        > bliżej (ot takie weekendowe ucieczki od stresu i miasta). <

                                        Ojejku, Gall, cudownie, ale bedziesz sie byczyl w weekend, no...
                                        jak akurat nie bedzie trzeba przekopac ogrodka, czy nakarmic
                                        inwentarz, wydoic krowy, zniesc siano z pola, czy zasiac, etc. :-))
                                        Bedziesz obszarnikiem?

                                        Pozdrowienia
                                        Ojro

                                        P.S. Czego szukalam, znalazlam, notariusz juz czeka z aktami,
                                        wiec w samochod i w droge, ...znowu!! :-)
                                        • ojro1 Re: Dylan 23.05.04, 11:02
                                          Czas na nastepny tekst :-)
                                          To jest jeden z najpiekniejszych utworow Dylana:

                                          Lay, Lady, Lay

                                          Lay, lady, lay, lay across my big brass bed
                                          Lay, lady, lay, lay across my big brass bed
                                          Whatever colors you have in your mind
                                          I´ll show them to you and you´ll see them shine

                                          Lay, lady, lay, lay across my big brass bed
                                          Stay, lady, stay, stay with your man awhile
                                          Until the break of day, let me see you make him smile
                                          His clothes are dirty but his hands are clean
                                          And you´re the best thing that he´s ever seen

                                          Stay, lady, stay, stay with your man awhile
                                          Why wait any longer for the world to begin
                                          You can have your cake and eat it too
                                          Why wait any longer for the one you love
                                          When he´s standing in front of you

                                          Lay, lady, lay, lay across my big brass bed
                                          Stay, lady, stay, stay while the night is still ahead
                                          I long to see you in the morning light
                                          I long to reach for you in the night
                                          Stay, lady, stay, stay while the night is still ahead




                                          • Gość: €uro Re: Dylan IP: *.dip.t-dialin.net 06.06.04, 12:09
                                            Dylan; z dedykacja dla Kogos ;-)

                                            To Be Alone with You

                                            To be alone with you
                                            Just you and me
                                            Now won´t you tell me true
                                            Ain´t that the way it oughta be?
                                            To hold each other tight
                                            The whole night through
                                            Ev´rything is always right
                                            When I´m alone with you.

                                            To be alone with you
                                            At the close of the day
                                            With only you in view
                                            While evening slips away
                                            It only goes to show
                                            That while life´s pleasures be few
                                            The only one I know
                                            Is when I´m alone with you.

                                            They say that nighttime is the right time
                                            To be with the one you love
                                            Too many thoughts get in the way in the day
                                            But you´re always what I´m thinkin´ of
                                            I wish the night were here
                                            Bringin´ me all of your charms
                                            When only you are near
                                            To hold me in your arms.

                                            I´ll always thank the Lord
                                            When my working day´s through
                                            I get my sweet reward
                                            To be alone with you.










                                            • Gość: Gall Re: Dylan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 08:25
                                              Pozwól Ojro, że się wtrącę.
                                              Widzę, że dostałaś kopa w górę (emocjonalną, organizacyjną itp. itd), co cieszy.
                                              Gratuluję i pozdrawiam
                                              Gall
                                              • Gość: €uro Re: Dylan IP: *.dip.t-dialin.net 10.06.04, 00:44
                                                Gość portalu: Gall napisał(a):

                                                > Pozwól Ojro, że się wtrącę.
                                                > Widzę, że dostałaś kopa w górę (emocjonalną, organizacyjną itp. itd), co
                                                cieszy
                                                > .
                                                > Gratuluję i pozdrawiam
                                                > Gall

                                                Mi jest zawsze milo, jak Ty sie "wtracisz" :-)

                                                Gall, odpisuje doslownie na jednej nodze, bo druga juz
                                                jestem za drzwiami :-)
                                                Nie bedzie mnie dluzej troche, ale mam nadzieje, ze nie
                                                zapomnisz, iz fajnie nam sie zawsze rozmawialo.
                                                Mam ostatnio tyle na glowie i w glowie, ze sie chyba
                                                rozerwe.
                                                Wiesz, ja realizuje w zasadzie to, o czym myslalam juz
                                                na poczatku grudnia, i choc trwalo to dluzej, jednak
                                                nie popuscilam i krocze dalej do wybranego celu.
                                                Jak ja sobie cos postanowie, to moze to wyciagnac sie
                                                w czasie, ale nie znaczy, ze zaniecham, bo jestem
                                                uparta ;-)
                                                Za 3 moze 4 tygodnie wracam do Monachium (tak bede sobie
                                                w te i z powrotem jezdzic),to sie odezwe.
                                                pozdrawiam Ciebie
                                                Ojro
                                                • Gość: €uro Re: Dylan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.05, 11:16
                                                  A moze przy niedzieli troche
                                                  pieknej poezji o kaprysnym
                                                  fatum, he?
                                                  ;-)



                                                  Simple Twist Of Fate

                                                  They sat together in the park
                                                  As the evening sky grew dark,
                                                  She looked at him and he felt a spark tingle to his bones.
                                                  ´Twas then he felt alone and wished that he´d gone straight
                                                  And watched out for a simple twist of fate.

                                                  They walked along by the old canal
                                                  A little confused, I remember well
                                                  And stopped into a strange hotel with a neon burnin´ bright.
                                                  He felt the heat of the night hit him like a freight train
                                                  Moving with a simple twist of fate.

                                                  A saxophone someplace far off played
                                                  As she was walkin´ by the arcade.
                                                  As the light bust through a beat-up shade where he was walkin´ up,
                                                  She dropped a coin into the cup of a blind man at the gate
                                                  And forgot about a simple twist of fate.

                                                  He woke up, the room was bare
                                                  He didn´t see her anywhere.
                                                  He told himself he didn´t care, pushed the window open wide,
                                                  Felt an emptiness inside to which he just could not relate
                                                  Brought on by a simple twist of fate.

                                                  He hears the ticking of the clocks
                                                  And walks along with a parrot that talks,
                                                  Hunts her down by the waterfront docks where the sailers all come in.
                                                  Maybe she´ll pick him out again, how long must he wait
                                                  Once more for a simple twist of fate.

                                                  People tell me it´s a sin
                                                  To know and feel too much within.
                                                  I still believe she was my twin, but I lost the ring.
                                                  She was born in spring, but I was born too late
                                                  Blame it on a simple twist of fate.














                                            • Gość: bynCQ640bLKs Re: Dylan IP: 94.203.111.* 14.04.14, 17:38
                                              cheap cialis generic online vehicle insurance goods car insurance quote insurance auto quotes click here
                                            • Gość: 1Z1HaFB6M Re: Dylan IP: 202.108.50.* 15.04.14, 01:35
                                              buy viagra online cheap doessayonline.com government help auto insurance cealisi
                                            • Gość: cxAN4MWxB7 Re: Dylan IP: 186.88.224.* 15.04.14, 07:03
                                              write my essay cheapautoinsuranceratesrp.com cheapestcarinsurancerateswq.com assignment writing writing an essay
    • Gość: Gall Re: Robert Zimmerman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.05, 08:45
      Hi
      Obiecałem i jestem.

      Niezmiernie się ucieszyłem Waszą reakcją na mój krótki post w "FAIR". Widzę, że
      nie tylko Ty Ojro, lecz także i Deja vu spoglądacie okazjonalnie na foroom.
      Podejrzewam, że Was również dopadł wirus niechciejstwa pisania. Może tak to już
      jest, że po jakimś czasie, nawet gdy panuje pokojowa atmosfera, to brak
      motywacji do pisania. U mnie to szerszy problem, bo ogólnie się chyba na
      starość rozleniwiam (no może jednak nie do końca, bo rozpocząłem parę rzeczy na
      innych niwach). Ogólne założenie na ten rok to więcej byczenia się i ładowania
      akumulatorów. realizacja bywa różna, ale kierunek udaje mi się utrzymywać.

      Jak mniemam Ojro dalej okazjonalnie odwiedzasz Bydgoszcz, a Deja vu odpoczęłaś
      po naukowych zmaganiach. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie wiosna to
      najpiękniesza pora roku i ogromnie się cieszę, że powoli nadchodzi. Już planuję
      krótkie wyjazdy i pikniki.

      Odnośnie czytelnictwa, to nadal pozostaję w kręgach S-F, choć wracam także do
      jednego z moich ulubieńców tj. Thomasa Bergera. Jeśli Ojro miałabyś okazję, to
      zaczerpnij z czystego i smakowitego źródła polskiej fantastyki i poczytaj
      Zajdla. Wiem, że S_F to nie Twoja działka Ojro, ale jeśli chcesz poczuć klimat
      Orwella, i jak śmiem twierdzić w co najmniej tak samo dobrej formie, to możesz
      spróbować.

      Skoro już jesteśmy w wątku B. Dylana, to ostatnio zamierzałem obejrzeć Jeźdźców
      apokalipsy z nim w roli głównej i całą plejadą innych gwiazd. Ale być może pora
      była dla mnie zbyt późna, ale nie dotrwałem do końca i jakoś nie ciągnie mnie
      do obejrzenia końcówki. Może za jakiś czas.

      Pozdrawiam wiosennie
      Gall
      • zinekk Gallu, co prawda Twój post jest odpowiedzią.. 01.04.05, 02:43
        ... dla Ojro. Niemniej chce Ci powiedziec, ze cieszy to, ze pokazujesz sie na
        forum. Jestes człowiekiem zawsze miłym, kulturalnym, umiejacym sie zachowac.
        Masz takie cechy, których ja nie posiadam. Chce Cie jedynie pozdrowic i znikam
        do swojego Switu, bo tam mam spokój, nikt mnie nie drazni, moge sobie cos
        napisac, nawet sam dla siebie. Kilkoro miłych ludzi tam sie czasami wpisze i to
        tez cieszy. I jest sympatyczne.


        Pozdrawiam Ciebie. Polecam Philipa Dicka. Wszystko. Bo Asimova pewnie znasz i
        masz "przeczytanego"


        Osobne Specjalne Pozdrowienia dla Ojro i Deja Vu.

        Ojro, spaprałem Ci nieco watek, ale ucieszyłem sie, ze Gall sie odezwał, bo to
        miły facet.
        • Gość: Gall Spokojnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.05, 08:17

          A dziękować, dziękować. Z tym "miły" wiele osób w realu by polemizowało i
          pewnie miałoby rację ;-)

          Nie przejmuj się i wtrącaj, bo z Ojro mamy taki układ, że zaczynamy pogaduchy
          dwustronne i specjalnie wrzucamy wątki poboczne, by więcej osób przyłączyło się
          do dyskusji. Ja zawsze sobie wyobrażam to tak, że dwoje znajomych spotyka się
          na ulicy (lub w innym publicznymn miejscu) i zaczyna dialog, obok śpieszących
          gdzieś przechodniów. Przy okazji spotykają znajomych (lub nie), którzy
          zatrzymują się (lub nie) i grono konwersatorów się poszerza. Ideałem jest, gdy
          robi się większa grupka. A jeśli nie to cieszy sam fakt, że ktoś na chwilę
          przystanął i można się było wymienić pozdrowieniami.

          Barierą dla mnie jest ilość wpisów, bo jak jest ich zbyt dużo, to potem ja już
          się gubię i denerwuje mnie to przeskakiwanie na kolejne strony (dlatego też
          odpuściłem sobie zgadywanki filmowe, problemy z orientacją).

          Dick i owszem, zwłaszcza, że ekranizacje jego powieści daleko odchodzą od
          oryginałów i warto sobie czasmai to przypomnieć.

          Pozdrawiam i przepraszam za brak odpowiedzi, bo znikam z foroom na jakiś czas.
          Gall
        • Gość: €uro Re: Gallu, co prawda Twój post jest odpowiedzią.. IP: *.dip.t-dialin.net 03.05.05, 09:49
          zinekk napisał wprawdzie do Galla,
          ale nie omieszkam wtracic swoich
          trzech centow:

          > Niemniej chce Ci powiedziec, ze cieszy to, ze pokazujesz sie na
          > forum. Jestes człowiekiem zawsze miłym, kulturalnym, umiejacym sie zachowac.
          > Masz takie cechy, których ja nie posiadam. >

          ?
          Wyciagajac proste wnioski (bo ja jestem prosta
          kobieta), skradajac sie do Twojej wypowiedzi
          antonimowo-analityczno-dedukcyjnie, stwierdzam:
          Zinek nie jest nie zawsze niemily, niekulturalny,
          nieumiejacy sie nie zachowac.
          ;-)


          > Ojro, spaprałem Ci nieco watek, ale ucieszyłem sie, ze Gall sie odezwał, bo to
          > miły facet. <

          A co Ty, Zinek, tu sadzisz?! Blekotu sie objadles?!
          Wiesz dobrze, ze Twoje wpisy sa zawsze mile widziane
          i prosze mi tu nie kokietowac, tudziez wyludzac
          komplementy!
          :PP

          pozdrawiam Cie, demiurgowaty Zinku
          ;-)
          • zinekk Europejko Serdeczna 03.05.05, 22:06
            Nie jestes prostą kobietą, wnoszę to, po rodzaju języka, jakim się posługujesz
            pisząc posty i ogólnej ogładzie, którą prezentujesz

            Bardzo cenię Twoja niechęć do kłótni forumowych i brak reakcji na zaczepki, ze
            strony innych forumowiczów. Ty się po prostu nie brudzisz takimi rzeczami, bo to
            nie Twój poziom. I tak powinna zachowywac się kobieta.

            W ogóle wszyscy powinni. Niestety, ja bywam niekulturalny i na zaczepki reaguję,
            piętnując utajoną agresję, miłość do intryganctwa i prostacki analfabetyzm. Nie
            mogę znieść, gdy komuś wydaje się , ze jest mądrym, a w rzeczywistosci jest
            burakiem.


            Ciesze sie, ze mogę miło z Tobą porozmawiac na forum. Pozdrawiam serdecznie !
      • Gość: Déjà vu Re: Robert Zimmerman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.05, 23:00
        ano!witam! wiiiitaaaam!!
        tak Gallu... to prawda, ze od jakiegos juz czasu na forum bardziej wdeptuje niz
        bywam. powod? hm... to chyba znuzenie panujaca onegdaj wszechobecna atmosfera
        bokserska. znuzenie, ktore przepoczwarzylo sie w irracjonalne bywactwo i
        pistactwo do tych niedobitkow, ktore jeszcze znajomym nikiem sie jawia. poza
        tym zycie upomina sie o moja czestsza niz w ostatnich latach atencje - co
        czynie z przyjemnoscia oddajac sie dniu powszedniemu bez reszty i pelna geba ;)

        wsluchujac sie Present Tense PearlJam, pozdrawiam serdecznie dziekujac wiosnnym
        dygnieciem za pamiec o mej skromnej osobie
        he, he
        Déjà vu

        PS ot, nieuprzejmosc...z mej strony of course, gdyz dopiero w peesie sle
        pomachy znad klawitury dla WSZYYYYSTKIIIIIIICH, ktorym moj nick mowi cokolwiek
        (a jak nic nie mowi, to uklony pozdrowne tez uprasza sie przyjac)
        • Gość: €uro Re: Robert Zimmerman IP: *.dip.t-dialin.net 07.04.05, 13:20
          Ciesze sie bardzo, ze widze Was "w komplecie",
          z "pelnymi gebami", energetycznych :-)

          Mnie wygiela jakas pokraczna i paskudna grypa,
          wiec wole nie pisac jakichs nieskladnych,
          tohuwabohu´owatych fantasmagorii, by Was do
          siebie nie zrazic.
          Lyzki jeszcze jednak nie zamierzam oddac;
          napisze, jak sie jakos z tego wygrzebie.

          podrawiam Niedobitkow

          Ojro-jeszcze-nie-dobita-choc-czasowo-
          -rzezaca-w-goraczce-ale-chyba-nie-
          -bredzaca-w-mailgnie
          (tak przynajmniej mysle ja i tej wersji
          bede sie trzymac ;-)
          • Gość: Joey Re: Robert Zimmerman IP: *.gdynia.mm.pl 29.04.05, 23:01
            W Bydgoszczy się urodziłem; piękne, bezstresowe dzieciństwo na Leśnym - mimo
            czasów nieciekawych (kartki na buty, zeszyty i gumę Myszkę do wymazywania);
            ciężar dorastania - przyjaźń, miłość - czasy jeszcze gorsze; studia i trochę
            muzyki (już w wolnej Polsce) - wszystko na Leśnym. Grałem po knajpach w
            Bydoszczy: i rocka - All Along The Watch Tower, i folkowo Knockin' on Heawens
            Door. Wydawało mi się wtedy, że Dylana słuchają w Bydgoszczy cztery osoby:
            jeden redaktor PiK; jeden anglista (dziś z Torunia), z którym zresztą grałem i
            bardo sobie mile to wspominam, mój Brat i ja.
            W 1994 roku podjąłem pracę: 16 h w codzień i 15 w sobotę. Takie czasy! Wzięcie
            w tym czasie urlopu wiązało się z wypowiedzeniem! - Piszę to tylko po to, żeby
            się wytłumaczyć dlaczego do końca życia będę żale wyleać z mojej nieobecności w
            Kongresowej!


            There must be some way out of here
            • Gość: €uro Re: Robert Zimmerman IP: *.dip.t-dialin.net 30.04.05, 00:14
              Gość portalu: Joey napisał:

              > W Bydgoszczy się urodziłem; piękne, bezstresowe dzieciństwo na Leśnym - mimo
              > czasów nieciekawych (kartki na buty, zeszyty i gumę Myszkę do wymazywania);
              > ciężar dorastania - przyjaźń, miłość - czasy jeszcze gorsze; studia i trochę
              > muzyki (już w wolnej Polsce) - wszystko na Leśnym. Grałem po knajpach w
              > Bydoszczy: i rocka - All Along The Watch Tower, i folkowo Knockin' on Heawens
              > Door. Wydawało mi się wtedy, że Dylana słuchają w Bydgoszczy cztery osoby:
              > jeden redaktor PiK; jeden anglista (dziś z Torunia), z którym zresztą grałem
              i
              > bardo sobie mile to wspominam, mój Brat i ja.
              > W 1994 roku podjąłem pracę: 16 h w codzień i 15 w sobotę. Takie czasy!
              Wzięcie
              > w tym czasie urlopu wiązało się z wypowiedzeniem! - <

              Witam Cie, Desirable Joey ;-)

              A ja myslalam, ze Dylana sluchaly wtedy w Bydgoszczy
              dwie osoby: moj przyjaciel i ja.

              Smutny troche, a moze raczej nostalgiczny ten Twoj
              wpis ...
              Posluchaj sobie "Positively 4th street", choc
              w zasadzie niczego pozytywnego tam nie ma, ale
              tekst jest piekny i ma swoja wage.

              >Piszę to tylko po to, żeby
              > się wytłumaczyć dlaczego do końca życia będę żale wyleać z mojej
              > nieobecności w Kongresowej! <

              Tylko po to? Oj! :-)
              A po ktorej stronie nie bylo Cie w Kongresowej?
              :-)

              > There must be some way out of here <

              Tak, na pewno, bowiem czas, czas wszystko zmienia ....

              • Gość: Joey Re: Robert Zimmerman IP: *.gdynia.mm.pl 30.04.05, 15:38
                > Smutny troche, a moze raczej nostalgiczny ten Twoj
                > wpis ...
                > Posluchaj sobie "Positively 4th street", choc
                > w zasadzie niczego pozytywnego tam nie ma, ale
                > tekst jest piekny i ma swoja wage.

                No! No! No! Żeby tego posłuchać nie wystarczy mieć płyty katalogowe. Smutny mój
                wpis - gdyż ja jestem smutny.

                Dziękuję za troskę, iście Dylanowską troskę:
                When I was down You just stood there grinning

                > A ja myslalam, ze Dylana sluchaly wtedy w Bydgoszczy
                > dwie osoby: moj przyjaciel i ja.

                No to było nas sześciu! Chyba, że twoim przyjacielem był ktoś z ww.

                > Tylko po to? Oj! :-)
                > A po ktorej stronie nie bylo Cie w Kongresowej?
                > :-)

                Chodziło mi tylko o ostatnią myśl mego wpisu – ostatni akapit.

                Wpisałem się bo bardzo mnie zaskoczyło to, że w Bydgoszczy, w której przeżyłem
                25 lat i której dawno, dawno już nie widziałem ktoś rzucił Robert Zimmerman.
                Chciałem odpowiedzieć na wasze wątpliwości na temat Dylana . Bardzo lubię
                słuchać jego koncerty. Sam zacząłem zbierać jego płyty od tzw liveów...

                Reszta następnym razem!


                There must be some way out of here
                • Gość: €uro Re: Robert Zimmerman IP: *.dip.t-dialin.net 03.05.05, 00:14
                  Gość portalu: Joey napisał:

                  > Smutny mój wpis - gdyż ja jestem smutny. <

                  Dlaczego jestes smutny?
                  Nie oczekuje, ze napiszesz o tym, jednak
                  jedynymi slowami jakich moge tu uzyc, to
                  napisanie: nie badz smutny!
                  Moge sie jeszcze do Ciebie serdecznie
                  usmiechnac, o, tak: :-)

                  > Dziękuję za troskę, iście Dylanowską troskę:
                  > When I was down You just stood there grinning <

                  Ale zdanie wybrales z tego utworu!, ... masochistyczne?,
                  bo ja nigdy nawet nie pomyslalabym o tym, by tak sie
                  zachowac, poza tym jest to zdanie wyrwane z kontekstu,
                  z pewnej opowiesci, jakiejs calosci, smutnej, tak, choc
                  w pewnym sensie prawdziwej...
                  Lepiej byloby gdybym zadedykowala Tobie "Desolation Row"?
                  :-P
                  (slucham tego ostatnio namietnie)

                  Wiesz, szukam myslami w tekstach Dylana i nie wiem, jaki
                  bylby "budujacy", wszystkie sa w sumie bardzo smutne...
                  Moze Ty podasz jakis optymistyczny tekst, jesli taki
                  znajdziesz :-)

                  > > A ja myslalam, ze Dylana sluchaly wtedy w Bydgoszczy
                  > > dwie osoby: moj przyjaciel i ja.
                  >
                  > No to było nas sześciu! Chyba, że twoim przyjacielem był ktoś z ww.<

                  Chociaz mam "powiazania" z Lesnym w Bydgoszczy w roznorodny
                  sposob, najczesciej dwa, trzy razy w roku, jednak sadze,
                  ze moj przyjaciel jest piatym, a ja szosta na liscie milosnikow
                  Dylana.


                  > Wpisałem się bo bardzo mnie zaskoczyło to, że w Bydgoszczy, w której
                  przeżyłem
                  > 25 lat i której dawno, dawno już nie widziałem ktoś rzucił Robert Zimmerman.
                  > Chciałem odpowiedzieć na wasze wątpliwości na temat Dylana . Bardzo lubię
                  > słuchać jego koncerty. Sam zacząłem zbierać jego płyty od tzw liveów...<

                  Masz moze plyte Dylana "Nashville Skyline"?
                  Ja nie moge jej nigdzie dostac.

                  > Reszta następnym razem!<

                  No, to ja cierpliwie czekam :-)

                  Byles kiedys na koncercie Dylana?
                  • Gość: Joey Re: Robert Zimmerman IP: *.gdynia.mm.pl 07.05.05, 02:48
                    > Lepiej byloby gdybym zadedykowala Tobie "Desolation Row"?
                    > :-P
                    > (slucham tego ostatnio namietnie)

                    Może i lepiej, bo „Desolation Row” bardzo lubię, choć nie do końca pojmuję tę
                    wyliczankę. Zresztą jest tyle rzeczy, których nie pojmuję ... :-(

                    > ze moj przyjaciel jest piatym, a ja szosta na liscie milosnikow
                    > Dylana.

                    Nie! Nie! Nie! to ja zawsze rezerwuję dla siebie ostatnią, tu szóstą pozycję.
                    :-)

                    Tak naprawdę to była tylko prowokacja. Wydaje mi się, że takiego Artysty, z
                    którego czerpali wtedy nasi bardowie np. J. Kaczmarski (RIP) słuchało dużo,
                    dużo.

                    > Masz moze plyte Dylana "Nashville Skyline"?
                    > Ja nie moge jej nigdzie dostac.

                    No co! A od tego wszystko się zaczęło. Kto tu cytował „I Threw It All Away”

                    www.amazon.com/exec/obidos/tg/detail/-/B00028HODG/qid=1115424163/sr=8-2/ref=pd_csp_2/103-4702907-6705451?v=glance&s=music&n=507846

                    > Byles kiedys na koncercie Dylana?

                    Słyszałem „Desolation Row” na żywo, choć nie wszystkie zwrotki, teraz to norma.


                    There must be some way out of here
                    • Gość: €uro Re: Robert Zimmerman IP: *.dip.t-dialin.net 08.05.05, 11:40
                      Gość portalu: Joey napisał:

                      > ..., bo „Desolation Row” bardzo lubię, choć nie do końca
                      > pojmuję tę wyliczankę. Zresztą jest tyle rzeczy, których nie pojmuję ... :-(<

                      U Dylana trzeba chyba myslec obrazami i wyobraznia,
                      tak do konca nie zawsze mozna "dotknac" jego, Dylana,
                      wnetrza, najwazniejsza jest atmosfera, ktora on swoja
                      poezja tworzy, a ta jest wyjatkowa i jedyna.
                      Ja tez wiele rzeczy nie rozumiem, czesto mysle, ze
                      umre tak samo glupia, jak sie urodzilam, no, moze
                      raczej nalezaloby powiedziec, ze pozostane amatorska
                      i naiwna w tlumaczeniu sobie swiata i ludzi? ;-)
                      Jednak jedno jest tu wazne: do mnie przemawia Dylan
                      (do Ciebie tez, wiec rozumiesz, o czym pisze) i jest
                      mi z tym bardzo dobrze, ciesze sie, ze mam taka
                      konstytucje duchowa, ze potrafie u niego tyle dla
                      siebie wypatrzec, tyle wyczytac, przenosic sie na inne
                      poziomy. Powiedz, czy to nie jest caly ogrom i bogactwo?


                      > Nie! Nie! Nie! to ja zawsze rezerwuję dla siebie ostatnią, tu szóstą pozycję.
                      > :-)
                      >
                      > Tak naprawdę to była tylko prowokacja. Wydaje mi się, że takiego Artysty, z
                      > którego czerpali wtedy nasi bardowie np. J. Kaczmarski (RIP) słuchało dużo,
                      > dużo.<

                      Wiem, ze Kaczmarski bardzo cenil Dylana, ja tez lubie
                      sluchac Kaczmarskiego, pod warunkiem, ze spiewa (spiewal)
                      tylko swoje piesni ;-)
                      Z tym "sluchalo duzo, duzo" bym nie przesadzala,
                      w mojej szkole sredniej (II LO) nie znalazlam nikogo,
                      kto sluchalby Dylana, malo tego, wszyscy sie dziwili,
                      ze ja go z takim zapamietaniem slucham!

                      >
                      > > Masz moze plyte Dylana "Nashville Skyline"?
                      > > Ja nie moge jej nigdzie dostac.
                      >
                      > No co! A od tego wszystko się zaczęło. Kto tu cytował „I Threw It All A
                      > way”

                      Jak to od tego sie zaczelo? Co sie zaczelo?
                      U kogo sie zaczelo?

                      Wkleje Tobie, Joey (masz ladny nick :-)), chronologiczna
                      dyskografie:

                      1962 Bob Dylan
                      1963 The Freewheelin' Bob Dylan
                      1964 The Times They Are A-Changin'
                      1964 Another Side Of Bob Dylan
                      1965 Bringing It All Back Home
                      1965 Highway 61 Revisited
                      1966 Blonde On Blonde
                      1967 John Wesley Harding
                      1969 Nashville Skyline
                      1970 Self Portrait
                      1970 New Morning
                      1973 Pat Garrett & Billy The Kid
                      1973 Dylan
                      1974 Planet Waves
                      1974 Before The Flood
                      1975 Blood On The Tracks
                      1975 The Basement Tapes
                      1976 Desire
                      1976 Hard Rain
                      1978 Street Legal
                      1979 Slow Train Coming
                      1979 At Budokan
                      1980 Saved
                      1981 Shot Of Love
                      1983 Infidels
                      1984 Real Live
                      1985 Empire Burlesque
                      1986 Knocked Out Loaded
                      1988 Down In The Groove
                      1989 Dylan & The Dead
                      1989 Oh Mercy
                      1990 Under The Red Sky
                      1992 Good As I Been To You
                      1993 World Gone Wrong
                      1995 Mtv Unplugged
                      1997 Time Out Of Mind
                      2001 Love And Theft
                      2003 Masked And Anonymous

                      > www.amazon.com/exec/obidos/tg/detail/-/B00028HODG/qid=1115424163/sr=8-
                      2/ref=pd_csp_2/103-4702907-6705451?v=glance&s=music&n=507846 <

                      Dzieki za link.

                      A, powiedz, jestes jeszcze smutny?
                      ;-)

          • Gość: Déjà vu Re: Robert Zimmerman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.05, 21:44
            Ojro,hope zes pani juz zdrowsza na ciele i uroki wiosenne podziwiasz.
            pozdrawiam i znikam zasluchana w kolysaniki afrykanskie
            Déjà vu - pogieta od lopaty (w koncu trzeba bylo jakos uczcic swieto pracy :)
            • Gość: €uro Re: Robert Zimmerman IP: *.dip.t-dialin.net 02.05.05, 23:14
              Gość portalu: Déjà vu napisała:

              > Ojro,hope zes pani juz zdrowsza na ciele i uroki wiosenne podziwiasz.
              > pozdrawiam i znikam zasluchana w kolysaniki afrykanskie
              > Déjà vu - pogieta od lopaty (w koncu trzeba bylo jakos uczcic swieto pra
              > cy :)<


              O! Zakolysana Sluchaniem, jestes! :-)

              Na cielem juz zdrowa, ale dusza..., czy ona zdrowa?
              Komu to ocenic?
              Fakt, podziwiam uroki wiosny, ale jak napisze,
              ze udalo mi sie wyhodowac najwyzsza trawe w okolicy,
              to mnie zaraz, nieslusznie, zle zinterpretuja ;-P
              A, mowiac powaznie, to nie daje jej kosic; wyrosly
              sobie takie slodkie niebieskie i biale kwiatuszki,
              ze zal serce sciska, by je unicestwic.

              Jesli Ciebie raz w roku wygnie lopata, czy jakies
              inne grabie, to za jakis czas wyprostuje Cie duma
              z przekopanych grzadek, a moze nabierzesz krzepy
              i Ty kiedys wygniesz lopate?

              Bezpolotowa Dzisiaj, Wygladajaca Weny,
              ale, jak zawsze cieszaca sie z Twojej
              kazdej niezapowiedzianej wizyty
              Ojro

              • Gość: Déjà vu Re: Robert Zimmerman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 02:11
                Gość portalu: €uro napisał(a):

                > O! Zakolysana Sluchaniem, jestes! :-)
                >
                > Na cielem juz zdrowa, ale dusza..., czy ona zdrowa?
                > Komu to ocenic?
                > Fakt, podziwiam uroki wiosny, ale jak napisze,
                > ze udalo mi sie wyhodowac najwyzsza trawe w okolicy,
                > to mnie zaraz, nieslusznie, zle zinterpretuja ;-P
                > A, mowiac powaznie, to nie daje jej kosic; wyrosly
                > sobie takie slodkie niebieskie i biale kwiatuszki,
                > ze zal serce sciska, by je unicestwic.
                >
                > Jesli Ciebie raz w roku wygnie lopata, czy jakies
                > inne grabie, to za jakis czas wyprostuje Cie duma
                > z przekopanych grzadek, a moze nabierzesz krzepy
                > i Ty kiedys wygniesz lopate?
                >
                > Bezpolotowa Dzisiaj, Wygladajaca Weny,
                > ale, jak zawsze cieszaca sie z Twojej
                > kazdej niezapowiedzianej wizyty
                > Ojro


                wysoka trawa - rzecz piekna
                owszem, posiadam takowa. tyle, ze mleczami przetkana. tysz pikna.
                a interpretacja? coz, zalezy od glodnego i mysli kicajacych mu po lbie lub
                innej okolicy mniej lub bardziej zarosnietej czy przystrzyzonej. niech sie sam
                wydepiluje z krzaczorow skojarzeniowych :))) na pohybel kosiarkom! noze precz
                od traw wiosennych! )

                co zas sie duszy tyczy i stanu jej nieokreslonego, to zalecam profilaktycznie w
                celu jej podlewarkowania: duszkiem pic co papadnie, na poduszce czesto skron
                ukladac, dusznosci miewac sporadycznie a i udusic w garnku cos lub kogos* tez
                nie zawadzi od czasu do czasu. no i oczywiscie posiadac kogos czasem w duszy
                tez warto (nawet jak nie uchodzi:)

                w nadziei, ze wena cie upuscila niezbyt brutalnie i na krotko
                uklony odcieszajace i wybicepsowane od lopat + innych narzadow rolnych (prosze
                bez skojarzen) przesylam,
                duszna Déjà vu z kotlowni

                * wirtualnie duszko moja, wirtualnie
                • Gość: Euro Re: Robert Zimmerman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.05, 00:39
                  Gość portalu: Déjà vu napisała:

                  > wysoka trawa - rzecz piekna
                  > owszem, posiadam takowa. tyle, ze mleczami przetkana. tysz pikna.
                  > a interpretacja? coz, zalezy od glodnego i mysli kicajacych mu po lbie lub
                  > innej okolicy mniej lub bardziej zarosnietej czy przystrzyzonej. niech sie sam
                  > wydepiluje z krzaczorow skojarzeniowych :))) na pohybel kosiarkom! noze precz
                  > od traw wiosennych! )<

                  :-)))
                  Wlasnie obecnie kica ktos po mojej trawie.
                  W rozjazdach jestem, a ogrodek swoj powierzylam najszybszemu zajacowi
                  w Bawarii (z punktu widzenia uzebienia), i pozostawilam to w jego gestii,
                  czy uzyje kosiarki, czy z racji wyposazenia naturalnego ze swoich
                  nieprzecietnosci uzytek jakowys zrobi ;-)
                  (inaczej nie przedre sie do domu)

                  > co zas sie duszy tyczy i stanu jej nieokreslonego, to zalecam profilaktycznie
                  w celu jej podlewarkowania: duszkiem pic co papadnie, na poduszce czesto skron
                  > ukladac, dusznosci miewac sporadycznie a i udusic w garnku cos lub kogos* tez
                  > nie zawadzi od czasu do czasu.<

                  Jak zawadza, to dodusic trzeba, lub przydusic troszku poduszka,
                  by duszy utrapionej dac szeroki odduch

                  > no i oczywiscie posiadac kogos czasem w duszy
                  > tez warto (nawet jak nie uchodzi:)<

                  gdy, jesli, wlasnie problem w tym, ze uszedl... ;-)
                  Ale, nie szkodzi, i dusza musi byc czasem na diecie,
                  bo jak sie zrobi za obszerna, to i ugniata w rozne miejsca,
                  czasem za serce dusi, a i za gardlo potrafi chwycic.

                  > w nadziei, ze wena cie upuscila niezbyt brutalnie i na krotko
                  > uklony odcieszajace i wybicepsowane od lopat + innych narzadow rolnych (prosze
                  > bez skojarzen) przesylam,
                  > duszna Déjà vu z kotlowni<

                  A ja jestem bunczuczna i zadziorna i wlasnie natychmiast mialam skojarzenia,
                  ale balam sie pisac, jak Ty taka rozatletyzowana i wyposazona w rozniste
                  grabiace (spokoj innym duszom?)narzady, czy urzadzenia rolne (to nie literowka ;-P)

                  Wena zagladala niesmialo przez okno, ale wyparl ja skwar duszacy ...
                  Czekam na Zaduszki, bo wtedy chlodek, choc dusze nieziemskie
                  kraza niebezpiecznie i targaja dusze.

                  > * wirtualnie duszko moja, wirtualnie <

                  No, mam nadzieje, ze wirtualnie, bo biceps w polaczeniu z lopata
                  to duszaca krew w zylach konotacja ;-)

                  Kotlujesz sie jeszcze duchowato?

                  zaduszana stopniowo upalem, wygladajaca
                  wiatrow zachodnich (z zewnatrz!)
                  Ojro
        • Gość: Gall Re: Robert Zimmerman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 09:28
          Pozdrawiam pozdrawiam i ceniąc trud benedyktyńskiej i łopatologicznej formy
          wypoczynku w stylu agro polecam się uwadze i przypominam. Twoje zawijasy
          językowe zawsze stanowią dla mnie zdrowszy od kawy, a przede wszystkim
          pogodniejszy sposób na otrzeźwienie poranne szarych komórek w celu ich dalszego
          komercyjnego wykorzystania.

          Więcej nowinek opisałem w odpowiedzi dla Ojro.

          Pozdrawiam ukłonnie
          Gall
          • Gość: Déjà vu Re: Robert Zimmerman gruntownie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.05, 01:53
            musialam ci ja przymiar pionowy wziac w dlon i wertykalnie dociec czy to aby ku
            mnie Gall szanowny uklonijne pozdrowienstwo kieruje ;) no i bingolandia! (tu
            nastepuje cos na ksztalt proby dygniecia z chrupotem kosci odlopatkowych)
            wracajac jednak do spraw gruntowych nadmienie, ze teraz to juz leje na te
            lopatologiczna robote - znaczy sie zalewam zraszaczem porecznym i poki co miast
            trawy mam jeno nowe mleczaki (te czasem przydalyby sie niejednemu w gebie, a
            tu: prosze! na glebie sie ukorzenily! durne jakies chyba...) niebawem, z braku
            efektow, ja zzielenieje dajac lekcje pogladowa nt "co kazda trawa o dorastaniu
            wiedziec powinna".
            ciekawe co jest teraz bardziej zalosne:
            a) zaglebiona zaliczka na trawe
            b) ja roszaca sobie prawo do pouczania nasion przez zalewanie o kolorach na
            mokro

            zmleczona nies'trawnymi efektami przyziemnymi
            gne sie w oduklonie pozdrawialnym
            Déjà vu - zdrowsza od porannej kawy? a jak! wezykiem, wezykiem (koniecznie z
            nadzieniem H2O :)
      • Gość: €uro Re: Robert Zimmerman IP: *.dip.t-dialin.net 03.05.05, 11:00
        Gość portalu: Gall napisał:

        > Hi
        > Obiecałem i jestem.<

        Byles! I znowu sie schowales gdzies na stronie,
        ale mam nadzieje, ze wkrotce wychyniesz zza
        anonimowego wegla.

        > Niezmiernie się ucieszyłem Waszą reakcją na mój krótki post w "FAIR". Widzę,
        że nie tylko Ty Ojro, lecz także i Deja vu spoglądacie okazjonalnie na foroom.
        > Podejrzewam, że Was również dopadł wirus niechciejstwa pisania. Może tak to
        już jest, że po jakimś czasie, nawet gdy panuje pokojowa atmosfera, to brak
        > motywacji do pisania.<

        Na pewno czasami nie chce sie pisac, zgadzam sie z Toba,
        ale u mnie wynika to tez ze zniechecenia do forumowej
        atmosfery, z braku ciekawych watkow, a i tez pogadac nie
        ma z kim. Ci, ktorych lubie pojawiaja sie rzadko, jednak
        to mi wystarcza, poniewaz sama ostatnio narzekam na brak
        czasu, odpisuje nieregularnie, jestem tzw. niesolidna
        na forum, nie naleze do inwentarza forum, i mnie to wcale
        nie smuci. Podobnie jak Ty, Deja vu, Zinekk mam tyle
        zajec w zyciu realnym, ze nie odczuwam potrzeby pisania
        na forum, ale bardzo sie ciesze, ze Wy tu jestescie, ze
        zagladacie, gdy macie na to czas i ochote, bo z Wami
        zawsze milo sie rozmawia, bo Wy macie Poziom i Pion :-)
        (czyt. kulture i prezencje)


        > U mnie to szerszy problem, <

        Gall, roztyles sie?
        ;P

        > bo ogólnie się chyba na starość rozleniwiam (no może jednak nie do końca,
        bo rozpocząłem parę rzeczy na innych niwach). Ogólne założenie na ten rok to
        więcej byczenia się i ładowania akumulatorów. realizacja bywa różna, ale
        kierunek udaje mi się utrzymywać. <

        Ty tu nie narzekaj! Zawsze byles pracowity i solidny.
        I najwazniejsze jest to, ze utrzymujesz kierunek, a jak
        Cie troche zniesie, na pewno pojawi sie szkwal, lub
        podciagniesz troche mocniej szoty i poplyniesz pelnym
        wiatrem :-)


        > Jak mniemam Ojro dalej okazjonalnie odwiedzasz Bydgoszcz, a Deja vu
        odpoczęłaś po naukowych zmaganiach. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie wiosna
        to najpiękniesza pora roku i ogromnie się cieszę, że powoli nadchodzi. Już
        planuję krótkie wyjazdy i pikniki. <

        Tak, tak, odwiedzam, poniewaz mam tam pewna wlasnosc,
        ale nie tylko dlatego (i tu prosze siegnac pamiecia
        do "Latarnika"). Lubie atmosfere Bydgoszczy, mam swoje
        ulubione miejsca, jak n.p. wieczorne pogaduszki przy
        dobrym obiedzie w Meluzynie, Filharmonia, teatr, no i
        oczywiscie buszowanie po ksiegarniach!
        Mam tez pewien plan, ale o tym przy nastepnej herbatce
        :-)

        Wiosna to piekna pora roku (choc ja jestem kobieta
        zimna i lubie zimno; nie cierpie lata i upalow, nie
        widze sensu smazenia sie w sloncu, etc.), szczegolnie
        jak w moim ogrodku kwitnie magnolia i cala masa pieknych
        kwiatow, siadam sobie na tarasie, na stole herbata,
        i czytam, czytam ...., i uswiadamiam sobie wtedy, jak
        niewiele potrzeba, byc czuc sie szczesliwym
        (haha, to "niewiele", to cena domu w najdrozszym regionie
        Niemiec, ale Ty, Obszarniku, wiesz o czym mowie :-))

        > Odnośnie czytelnictwa, to nadal pozostaję w kręgach S-F, choć wracam także do
        > jednego z moich ulubieńców tj. Thomasa Bergera. Jeśli Ojro miałabyś okazję,
        to zaczerpnij z czystego i smakowitego źródła polskiej fantastyki i poczytaj
        > Zajdla. Wiem, że S_F to nie Twoja działka Ojro, ale jeśli chcesz poczuć
        klimat Orwella, i jak śmiem twierdzić w co najmniej tak samo dobrej formie, to
        możesz spróbować <

        Gall, nie znam Th.Bergera, kto to?
        Orwell, owszem, owszem, i dlatego Twoja propozycja Zajdla
        brzmi zachecajaco. W jakim jezyku on pisze?
        (nie czytam tlumaczen, jesli znam jezyk oryginalu, dlatego
        pytam)

        pozdrowki, Gall
        Ojro
        • incognitto Re: Robert Zimmerman 07.05.05, 11:30
          Gość portalu: €uro napisał(a):

          >
          > Wiosna to piekna pora roku (choc ja jestem kobieta
          > zimna i lubie zimno; nie cierpie lata i upalow, nie
          > widze sensu smazenia sie w sloncu, etc.), szczegolnie
          > jak w moim ogrodku kwitnie magnolia i cala masa pieknych
          > kwiatow, siadam sobie na tarasie, na stole herbata,
          > i czytam, czytam ...., i uswiadamiam sobie wtedy, jak
          > niewiele potrzeba, byc czuc sie szczesliwym
          > (haha, to "niewiele", to cena domu w najdrozszym regionie
          > Niemiec, ale Ty, Obszarniku, wiesz o czym mowie :-))

          Ojro, przepraszam, ale moja patriotyczna wrazliwośc nie zdzierżyła:)
          Ja mam działkę w POD i tam też kwitnie magnolia, i cała masa innych kwiatow,
          mam taras w altanie jakies 6 mkw, ale i stól się miesci i herbata...
          a niebo i słońce to już mamy to samo, bez względu na cenę terenu:)
          • Gość: €uro Re: Robert Zimmerman IP: *.dip.t-dialin.net 07.05.05, 18:24
            incognitto napisała:

            > Gość portalu: €uro napisał(a):
            >
            > >
            > > Wiosna to piekna pora roku (choc ja jestem kobieta
            > > zimna i lubie zimno; nie cierpie lata i upalow, nie
            > > widze sensu smazenia sie w sloncu, etc.), szczegolnie
            > > jak w moim ogrodku kwitnie magnolia i cala masa pieknych
            > > kwiatow, siadam sobie na tarasie, na stole herbata,
            > > i czytam, czytam ...., i uswiadamiam sobie wtedy, jak
            > > niewiele potrzeba, byc czuc sie szczesliwym
            > > (haha, to "niewiele", to cena domu w najdrozszym regionie
            > > Niemiec, ale Ty, Obszarniku, wiesz o czym mowie :-))
            >
            > Ojro, przepraszam, ale moja patriotyczna wrazliwośc nie zdzierżyła:)
            > Ja mam działkę w POD i tam też kwitnie magnolia, i cała masa innych kwiatow,
            > mam taras w altanie jakies 6 mkw, ale i stól się miesci i herbata...
            > a niebo i słońce to już mamy to samo, bez względu na cenę terenu:)<

            Witam Cie
            Moj post byl kierowany do Galla i wydaje mi sie,
            ze On te moja powyzsza uwage odpowiednio zrozumial,
            tym bardziej, ze zahacza ona o nasze, Galla i moje
            wczesniejsze rozmowy i do nich nawiazuje; rozmowy,
            ktore prowadzimy juz ponad dwa lata, i rozumiem,
            i nie dziwi mnie, ze ktos "nie wtajemniczony" mogl
            to zrozumiec nie tak, jak bylo pomyslane.

            Bardzo milo uslyszec, ze masz dzialke, magnolie,
            inne kwiaty, altane, taras, stol.

            pozdrawiam

            • incognitto Re: Robert Zimmerman 07.05.05, 19:24
              Witam Cie
              > Moj post byl kierowany do Galla i wydaje mi sie,
              > ze On te moja powyzsza uwage odpowiednio zrozumial,
              > tym bardziej, ze zahacza ona o nasze, Galla i moje
              > wczesniejsze rozmowy i do nich nawiazuje; rozmowy,
              > ktore prowadzimy juz ponad dwa lata, i rozumiem,
              > i nie dziwi mnie, ze ktos "nie wtajemniczony" mogl
              > to zrozumiec nie tak, jak bylo pomyslane.

              nie złość się Euro, rzeczywiście odnioslam sie tylko do tego postu, nie śledzę
              przebiegu Twojej korespondencji z Gallem.
              Jak sie pisze na rodzimym forum publicznym post do 'obszarnika', trzeba się z
              tym liczyć, że ktos z proletariatu zechce to skomentować tak jak to zrozumial.


              > Bardzo milo uslyszec, ze masz dzialke, magnolie,
              > inne kwiaty, altane, taras, stol.

              nie mogłam wytrzymac żeby się nie pochwalić:)

              > pozdrawiam

              również, bardzo serdecznie.
        • Gość: Gall Zajdel, Berger i takie tam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 09:24
          Witam ponownie i przepraszam za opóźnienie w odbiorze.

          Ciągle jestem w drodze (na szczęście bardziej rekreacyjnie, niż zawodowo) a i
          dopadła mnie potrzeba rekonwalescencji.
          Tym niemniej musiałem wygospodarować wreszcie kilka chwil czasu, by wyżyć się
          epistolarnie.

          I a propos
          Zajdel to polski, niestety przedwcześnie zmarły już autor (choć czy śmierć
          zawsze nie przychodzi zbyt wcześnie). W dowód uznania jego twórczości
          przyznawane są corocznie nagrody tzw. nagrody Zajdla. Są to najważniejsze
          wyróżnienia w polskim środowisku S-F i fantasy, co wskazuje, jaką estymą cieszy
          się ten autor. Stąd też gorąco polecam lekturę.

          Co do Thomasa Bergera, to jego najbardziej znaną powieścią jest Wielki mały
          człowiek. Jest to amerykański autor, który w mojej ocenie bardzo trafnie, a
          przy tym ironicznie obserwuje rzeczywsitość . W Wielkim ... odnosi się do
          pacyfikacji indian, w "Wariacie w Berlinie" - do nazizmu, a przede wszystkim
          stanowi celny wizjer na społeczeństwo USA. Przy lekturze jego książek można się
          ubawić, a jednocześnie oddać refleksji. To połączenie bardzo mi pasuje. Warto
          także patrzeć, w jakim okresie była napisana książka, co pozwoli na lepsze
          wgryzienie się w perspektywę pisarza.

          To tyle jeśli chodzi o lektury. Dodam tylko, że na razie biorę oddech od S-F i
          dla szokującej odmiany od mrocznych klimatów (ostatnio trafiłem na kilka
          ponurych knig) próbuję zrozumieć, o co chodzi w obecnie tworzonych i wysoce
          popularnych wśród pań czytadeł, które podsuwa mi żona (zabrałem się za dwa,
          jedno skończyłem, drugiej końca nie dotrwałem. Teraz mam jakąś autorkę, co
          nazywa się Menzer, chyba. Dam jej szansę).

          Co do obaszrnictwa, to tutaj leniuchuję w całości. Jak sobie pomyślę, że mam
          coś podłubać w ziemii, chwycić za kosiarę, czy szpadel, to już kombinuję gdzie
          można zorganizować wypad. A jeśli chodzi o wspomniane przez incognito działki
          POD to jest to dla mnie fenomen. Zwłaszcza, gdy widzę jak niektórzy starają się
          wybudować tam spore domki, za niemałe pieniądze. Zostawiając sobie kilka metrów
          trawki pod grila. No cóż, nigdy nie rozumiałem satysfakcji w tym, by w asyście
          kilku radioodbiorników (zwłaszcza, gdy jest żużel) włączonych na innych
          działkach, w obłokach wszystkich sąsiednich grilowisk, i w chwilach przerwy
          pomiedzy przekrzykiwaniami się sąsiadów, szykać wytchnienia i relaksu.
          Widocznie ja mam takie skrzywienie, bo wiele osób to praktykuje i czują się z
          tym dobrze.

          Wracając do spraw foroom, to obecnie jest ono zdominowane przez sprawy bydgosko
          toruńskie. Ja już w tej sprawie powiedziałem co chciałem i nie widzę potrzeby,
          by się powtarzać.

          Ad R. Zimmerman, to Jeźdźców apokalipsy dalej nie dokończyłem. Jak dokona się
          to dzieło, to coś naskrobię. Może ktoś widział ten film ?

          Nie roztyłem się, a żona mnie nawet namawia do tego, bym złapał kilka kilo.

          Co do zimna, to nie lubię tego stanu i tu się znacznie różnimy. Nie lubię też
          upału, ale ta barwa słońca ładująca me akumulatory, a przede wszystkim
          ekspolzja kolorów po monochromatycznej zimie i szarej (z wyjątkiem gdy jest
          złota) jesieni, przyciągają mnie do wiosny i w następnym etapie - do lata.

          Co do miejsc odwiedziń, to Meluzyna się skiepściła. Może warto wiosną popatrzeć
          sobie na Wyspę Młyńką z perspekywy Wenecji na Poznańskiej, popierając to
          dawkąlodów z ciepłymi malinami (u dawno jużtam nie byłem, chyba trzeba to
          naprawić). Jeśli chodzi natomiast o księgarnie, to niestety wybór jest kiepski.
          Ja coraz częściej kupuję w necie. daleko większy asortyment, a i ceny
          korzystniejsze.

          Pozdrawiam
          Gall
          • Gość: Euro Re: Zajdel, Berger i takie tam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.05, 02:12
            Gość portalu: Gall napisał:

            > Witam ponownie i przepraszam za opóźnienie w odbiorze.<

            Witam tez i przepraszam za opoznienie w nadaniu ;-)

            > Ciągle jestem w drodze (na szczęście bardziej rekreacyjnie, niż zawodowo) a i
            > dopadła mnie potrzeba rekonwalescencji.
            > Tym niemniej musiałem wygospodarować wreszcie kilka chwil czasu, by wyżyć się
            > epistolarnie.<

            Fajnie, ciesze sie, ze znowu cos napisales.
            Ja tez jestem w drodze, i teraz bede jezdzic jak przyslowiowy kot
            z pecherzem; wracam niedlugo do M., poniewaz 16 czerwca ide na koncert
            Black Sabbath, nastepnie przyjezdzam ponownie, wybieram sie nad morze
            z przyjaciolmi, i nie wiem, jak dlugo pozostane w Polsce.
            Chcialabym wyremontowac tutaj kuchnie, poniewaz mieszkanie kupilam
            od tzw. partacza i wiele rzeczy mnie denerwuje. Lazienke tez trzeba zrobic
            na nowo, ale przynajmniej dam upust i zaspokoje moja wrazliwosc estetyczna ;-)

            > I a propos
            > Zajdel to polski, niestety przedwcześnie zmarły już autor (choć czy śmierć
            > zawsze nie przychodzi zbyt wcześnie). W dowód uznania jego twórczości
            > przyznawane są corocznie nagrody tzw. nagrody Zajdla. Są to najważniejsze
            > wyróżnienia w polskim środowisku S-F i fantasy, co wskazuje, jaką estymą
            cieszy się ten autor. Stąd też gorąco polecam lekturę.<

            Dzieki, Gall. Wlasnie w tym tygodniu wybieram sie do ksiegarni, wiec
            rozejrze sie i jak bedzie, kupie jedna ksiazke, by zobaczyc, co to jest.
            Ja ostatnio przeczytalam mojego ulubionego Austriaka (a takich malo!;
            Austriakow jest 9 milionow, ale z tymi ulubionymi to ciezko!), czyli
            Th.Bernharda Przegrany - ksiazka opowiada o zyciu i genialnosci pianisty
            G.Goulda, o konsekwencji tej genialnosci, ale w sumie chodzi o jedna rzecz,
            a mianowicie, ze zyciem rzadzi przpypadek.

            > Co do Thomasa Bergera, to jego najbardziej znaną powieścią jest Wielki mały
            > człowiek. Jest to amerykański autor, który w mojej ocenie bardzo trafnie, a
            > przy tym ironicznie obserwuje rzeczywsitość . W Wielkim ... odnosi się do
            > pacyfikacji indian, w "Wariacie w Berlinie" - do nazizmu, a przede wszystkim
            > stanowi celny wizjer na społeczeństwo USA. Przy lekturze jego książek można
            się ubawić, a jednocześnie oddać refleksji. To połączenie bardzo mi pasuje.
            Warto także patrzeć, w jakim okresie była napisana książka, co pozwoli na lepsze
            > wgryzienie się w perspektywę pisarza.<

            Maly Wielki Czlowiek jest mi znany. A nazizm jest juz od lat okresem
            w historii, ktory mnie bardzo interesuje, czytalam niemal wszystko, co wpadalo
            mi w rece. Ciekawa ksiazka byla Historia Monachium, bo choc Hitlera
            uksztaltowala Austria (poglady mnichow z klasztoru w Klamm, nacjonalistyczny
            burmistrz Wiednia Dr Karl Lueger, i w ogole mentalnosc austriacka), to caly
            ruch nacjonalistyczny rozpoczal sie wlasnie w Monachium, to tutaj mieszkaja
            niemal wszystkie dzieci najbardziej znanych nazistow (corka Himmlera, dzieci
            Bormanna, Hessa, Franka, corka Goeringa, Goetha i wiele innych).
            Dzisiaj to miasto wielonarodowosciowe, a ja mieszkalam w wielu miastach i
            panstwach, jednak nigdzie nie czulam sie tak dobrze, jak wlasnie tu, poza tym w
            roznych rankingach miast na calym swiecie, miast najlepszych do mieszkania i
            zycia, Monachium od lat znajduje sie w pierwszej 10-tce, nawet chyba na 5
            miejscu, ale dokladnie nie pamietam.

            > Teraz mam jakąś autorkę, co nazywa się Menzer, chyba. Dam jej szansę).<

            Nie znam. Jak przeczytasz, to opowiedz o wrazeniach :-)

            > Co do obaszrnictwa, to tutaj leniuchuję w całości. Jak sobie pomyślę, że mam
            > coś podłubać w ziemii, chwycić za kosiarę, czy szpadel, to już kombinuję gdzie
            > można zorganizować wypad.<

            :-)))
            A szkoda, bo bys mial takie bicepsy, jak Deja vu :-)

            > Wracając do spraw foroom, to obecnie jest ono zdominowane przez sprawy
            bydgosko toruńskie. Ja już w tej sprawie powiedziałem co chciałem i nie widzę
            potrzeby, by się powtarzać.<

            Ja w ogole nie widze nawet potrzeby, by sie na ten temat wypowiadac,
            smiesza mnie te antagonizmy i zacietrzewienie bez powodu.

            > Ad R. Zimmerman, to Jeźdźców apokalipsy dalej nie dokończyłem. Jak dokona się
            > to dzieło, to coś naskrobię. Może ktoś widział ten film ?<

            Naskrob, Gall, bo ja tego nie mialam okazji obejrzec, a jesli chodzi
            o Jezdzcow Apokalipsy, to jest to piekna piosenka spiewana przez Wojcickiego,
            slowa napisal W.Dymny, znasz?
            W poniedzialek bylam na koncercie Wojcickiego i Rybotyckiej w Operze, super!!!
            Czulo sie klimat Piwnicy Pod Baranami i Krakowa, ten niepowtarzalny i wyjatkowy.

            > Nie roztyłem się, a żona mnie nawet namawia do tego, bym złapał kilka kilo.<

            To moze wezmiesz pare kilo ode mnie, co? Ja chetnie odstapie! :-)
            Wtedy moglabym bez wyrzutow sumienia palaszowac czesciej zupke borowikowa
            u Sowy. Pamietasz? Ty mi ja poleciles, wiec jestes zobowiazany do przyjecia
            tych dodatkowych kilogramow ;-)

            > Co do miejsc odwiedziń, to Meluzyna się skiepściła. <

            Nie wiem, jak bylo w Meluzynie wczesniej. Co sie zepsulo? Kuchnia, czy
            towarzystwo?

            > Może warto wiosną popatrzeć sobie na Wyspę Młyńką z perspekywy Wenecji na
            Poznańskiej, popierając to dawkąlodów z ciepłymi malinami (u dawno jużtam nie
            byłem, chyba trzeba to naprawić).<

            Ja zjadlam w piatek dobre lody czekoladowe z wisniami u Sowy, co bylo
            wyjatkiem, bo prawie nigdy nie jadam lodow, ale bylo tak potwornie goraco,
            ze przyszla mi chrapka, i byly pyszne!
            A ta knajpka na Wyspie Mlynskiej jak sie nazywa?

            < Jeśli chodzi natomiast o księgarnie, to niestety wybór jest kiepski.<

            Zgadzam sie z Toba!! Zazwyczaj odchodze z kwitkiem, niestety.

            > Pozdrawiam
            > Gall <

            pozdrawiam
            z nadzieja na chlodniejsze dni :-)
            Ojro
    • Gość: [B]B Re: Robert Zimmerman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.05, 07:18
      Na przelonie lipca/sierpnia ma sie pojawic dwuplytowy krazek Dylana z koncertu
      w Stanach.
      • Gość: €uro Re: Robert Zimmerman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.05, 11:41
        Gość portalu: [B]B napisał:

        > Na przelonie lipca/sierpnia ma sie pojawic dwuplytowy krazek Dylana z koncertu
        > w Stanach.<

        > Na przelonie <
        lono nad lonami?, surlono, hiperlono?
        ;-PP


        Dzieki za info! :-)



        • Gość: Joey Re: Robert Zimmerman IP: *.gdynia.mm.pl 22.07.05, 19:15
          Nie przełom lipca i nie koncert:

          serwisy.gazeta.pl/muzyka/1,21329,2821759.html
          • Gość: €uro Re: Robert Zimmerman IP: *.dip.t-dialin.net 08.09.05, 00:07
            Wrocilam do domu zaopatrzona w 5 CD Dylana
            i 1 BS (Vol.4); jedna z nich jest tak dlugo
            poszukiwana Nashville Skyline (znalam ja,
            kiedys sluchalam, ale nie mialam w domu).
            Teraz bez wytchnienia, kilka razy dziennie,
            slucham jednego z najpiekniejszych utworow
            Dylana, od ktorego zreszta, z tego tez powodu,
            ale i innego, osobistego, rozpoczelam ten watek:
            I Threw It All Away
            • Gość: €uro I to by bylo na tyle... IP: *.dip.t-dialin.net 14.12.05, 00:07
              I WANT YOU

              The guilty undertaker sighs,
              The lonesome organ grinder cries,
              The silver saxophones say I should refuse you.
              The cracked bells and washed-out horns
              Blow into my face with scorn,
              But it´s not that way,
              I wasn´t born to lose you.
              I want you, I want you,
              I want you so bad,
              Honey, I want you.

              The drunken politician leaps
              Upon the street where mothers weep
              And the saviorswho are fast asleep,
              They wait for you.
              And I wait for them to interrupt
              Me drinkin´ from my broken cup
              And ask me to
              Open up the gate for you.
              I want you, I want you,
              I want you so bad,
              Honey, I want you.

              Now all my fathers, they´ve gone down,
              True love they´ve been without it.
              But all their daughters put me down
              ´Cause I don´t think about it.

              Well, I return to the Queen of Spades
              And talk with my chambermaid.
              She knows that I´m not afraid
              To look at her.
              She is good to me
              And there´s nothing she doesn´t see.
              She knows where I´d like to be
              But it doesn´t matter.
              I want you, I want you,
              I want you so bad,
              Honey, I want you

              Now your dancing child with his Chinese suit,
              He spoke to me, I took his flute.
              No, I wasn´t very cute to him,
              Was I?
              But I did it, though, because he lied
              Because he took you for a ride
              And because time was on his side
              And because I ...
              I want you, I want you,
              I want you so bad,
              Honey, I want you.




              Dziekuje za uwage.

              (troche pomieszane szyki,
              nie ta kolejnosc, nie ten
              poczatek, nie ten koniec,
              ale ...)
              • zinekk I WANT YOU 14.12.05, 03:35
                Gość portalu: €uro napisał(a):

                (...)



                Witaj Euro ! Rzadko tutaj zaglądam. To juz nie ta Kultura , co kiedyś.
                Zdominowana jest teraz przez wątki mało subiektywne. Miło , ze sie pojawiłas.

                Znam te piosenke. Jest beztroska, choć tekst nie jest. Pozdrawiam Cie serdecznie
                i wszystkich Twoich bliskich :)



                • Gość: Joey Re: I WANT YOU IP: *.gdynia.mm.pl 16.12.05, 22:22
                  Dziewczyno! Co mówi ten pan zinekk? – Przecież to chyba najbardziej subiektywny
                  wątek na forum. Minął rok i ponad pół od I Threw It All Away i tu wreszcie I
                  Want You. No właśnie a dlaczego nie I'll be your baby tonight. Trzymaj się i
                  pamiętaj, że Dylan napisała też Dignity!
                  • Gość: €uro Re: I WANT YOU IP: *.dip.t-dialin.net 17.12.05, 00:05
                    Gość portalu: Joey napisał(a):

                    > Dziewczyno! Co mówi ten pan zinekk? – Przecież to chyba najbardziej subie
                    > ktywny
                    > wątek na forum. Minął rok i ponad pół od I Threw It All Away i tu wreszcie I
                    > Want You. No właśnie a dlaczego nie I'll be your baby tonight. Trzymaj się i
                    > pamiętaj, że Dylan napisała też Dignity!<

                    Ha, ha, Joey, co ja tu czytam?!
                    Bardziej w swoich domniemaniach pomylic sie nie mogles!
                    Fakt, watek jest subiektywny (kierowany do jednej osoby,
                    i tylko On to wie, lub wiedzialby, lecz nie czyta tego,
                    ale ta osoba nie jest Zinekk) - i to jest jedyne Twoje
                    stwierdzenie odpowiadajace prawdzie, a reszta, przykro
                    mi, to pudlo!

                    Nie przeczytales chyba tych kilku moich slow pod tekstem
                    I Want You, albo ich nie zrozumiales, wiec powiem
                    wyrazniej - watek powinno zakonczyc I Threw It All Away
                    (wiosna, kiedy sniegi ciemnialy) - widzisz, jak bardzo sie
                    mylisz!

                    Wiesz, nie musisz mnie az tak obrazac, chocby dlatego,
                    ze mnie nie znasz.
                    Slowo "dignity" rozumiem, sadze nawet, ze dobrze, dlatego
                    pisze m.i. tu (bardziej dla siebie), a nie "osaczam" soba.


                    Joey, nieladnie napisales, wiesz?

                    Pozdrawiam

                    P.S. Lubie Cie, mimo to; wydajesz sie byc osoba wrazliwa,
                    skoro przemawia do Ciebie Dylan.
                    Badz, prosze, troche ostrozniejszy w rymowaniu, bo moze
                    stac sie to powodem brzydkiej insynuacji.

                    I pisz czesciej, ale .... o Dylanie :-)
                    • Gość: Joey Re: I WANT YOU IP: *.gdynia.mm.pl 23.12.05, 22:02
                      > Ha, ha, Joey, co ja tu czytam?!
                      > Bardziej w swoich domniemaniach pomylic sie nie mogles!

                      Powiem tak: gdyby BD rozumiał kobiety to pewnie nie wiedziałbym, że istniejesz!

                      > Wiesz, nie musisz mnie az tak obrazac, chocby dlatego,
                      > ze mnie nie znasz.
                      > Slowo "dignity" rozumiem, sadze nawet, ze dobrze, dlatego
                      > pisze m.i. tu (bardziej dla siebie), a nie "osaczam" soba.
                      >
                      Bardzo mocno muszę Ciebie przeprosic – myślałem, że wtedy straciłaś coś i teraz
                      bierzesz coś mimo wszystko!
                      >
                      > Joey, nieladnie napisales, wiesz?

                      Tak wiem! Ale z troski – żebyś nie skończyła tak jak ja.


                      There must be some way out of here


                      • Gość: €uro Re: Tangled Up In Blue? IP: *.dip.t-dialin.net 24.12.05, 01:52
                        Gość portalu: Joey napisał(a):

                        > > Ha, ha, Joey, co ja tu czytam?!
                        > > Bardziej w swoich domniemaniach pomylic sie nie mogles!
                        >
                        > Powiem tak: gdyby BD rozumiał kobiety to pewnie nie wiedziałbym, że
                        istniejesz! <

                        hm...

                        > Bardzo mocno muszę Ciebie przeprosic <

                        milo mi, dziekuje :-)


                        >– myślałem, że wtedy straciłaś coś <

                        tak

                        > i teraz bierzesz coś mimo wszystko! <

                        nie


                        > > Joey, nieladnie napisales, wiesz?
                        >
                        > Tak wiem! Ale z troski – żebyś nie skończyła tak jak ja. <

                        Smutne to, co piszesz.
                        Ale przeciez czas, czas wszystko zmienia!
                        (chociaz Lec pisal, ze "Czas goi rany,
                        ale blizny rosna wraz z nami" :-(

                        Na pewno spotkasz kogos, kto bedzie mial
                        w oczach zielone ogrody, dla Ciebie :-)


                        > There must be some way out of here <

                        Kupilam dzisiaj CD B.Dylan & The Band,
                        znasz? masz?


                        Joey, zycze Tobie pogodnych Swiat,
                        usmiechnij sie!

                        z Lesnymi pozdrowieniami
                        €uro


                        • Gość: Joey Re: Tangled Up In Blue? IP: *.gdynia.mm.pl 25.12.05, 20:53
                          Gość portalu: €uro napisał(a):

                          > > Powiem tak: gdyby BD rozumiał kobiety to pewnie nie wiedziałbym, że
                          > istniejesz! <
                          >
                          > hm...

                          Poza ratowaniem świata przed III wojną w kilku piosenkach z początku kariery i
                          ewangelizacją we wczesnych latach '80 (bardzo wczesnych bo od końca lat
                          siedemdziesiątych) piosenki BD traktują o sprawach współczesnego społeczeństwa,
                          opowiadają czyjąś historię, oddają stan ducha autora. Wiele z nich opowiada o
                          stosunkach kobiety z mężczyzną – o miłości. Ten temat – patrząc na cytaty –
                          jest chyba Tobie najbliższy. Słuchając tych piosenek i wiedząc cokolwiek o jego
                          życiu – tyle, ile wyciekło bo DB (teraz widzę, że taj jak Ty) chroni swoją
                          prywatność – można domyśleć się, że są jego wyznaniami. Zresztą większość tych
                          piosenek nagrywał od pierwszego podejścia, z błędami i z niewy...
                          No nie! Co to! Jestem jakimś posypanym pieprzem* miłośnikiem Dylana z obciętymi
                          blond dredami.

                          > Na pewno spotkasz kogos, kto bedzie mial
                          > w oczach zielone ogrody, dla Ciebie :-)

                          Niestety już Go spotkałem! Ale miałem już wtedy zobowiązania (wiesz kim jest
                          Jocob dla Boba), które uznałem za ważniejsze i są równie ważne dziś! Dziś ona
                          ma już swojego 'Jacoba' i to pod Twoim nosem – gdzieś pod francuską granicą.

                          > Joey, zycze Tobie pogodnych Swiat,
                          > usmiechnij sie!

                          To są najpiękniejsze Święta na świecie!
                          Nawet gdy spędzasz je SAM!

                          „Wszystko jest dane” JPII
                          Cieszę się Twoim szczęściem!

                          Spora dawka ekshibicjonizmu!

                          * dla przykładu: posypany solą – posolony

                          There must be some way out of here
                          --
                          • Gość: €uro Re: Tangled Up In Blue? IP: *.dip.t-dialin.net 08.01.06, 21:08
                            Gość portalu: Joey napisał(a):

                            > piosenki BD traktują o sprawach współczesnego społeczeństwa,
                            > opowiadają czyjąś historię, oddają stan ducha autora. Wiele z nich opowiada o
                            > stosunkach kobiety z mężczyzną – o miłości. Ten temat – patrząc na
                            > cytaty – jest chyba Tobie najbliższy.<

                            Nie sadze, by ten temat byl tylko mi najblizszy.
                            Malo tego, uwazam podobnie do Leca: "Biedny, kto
                            nie widzi gwiazd bez uderzenia w zeby"

                            ... a jeszcze biedniejszy, kto dotyka gwiazd i dostaje
                            w zeby ....

                            A slowa Dylana maja w sobie prawde:

                            Love is all there is, it makes the world go `round,
                            Love and only love, it can´t be denied.
                            No matter what you think about it
                            You just won´t be able to do without it.

                            > DB (teraz widzę, że tak jak Ty) chroni swoją
                            > prywatność <

                            Tak, chronie, chowam. Sa ludzie, ktorzy sie
                            rzucaja, tlumacza cos, probuja cos zatrzymac,
                            ale po co? Ja sie chowam w sobie, w swoim
                            swiecie, w swojej samotnosci, umiem zyc swoim
                            swiatem wewnetrznym, etc.
                            Ciekawa jestem czasami tylko, czy w ogole
                            warta jestem chociaz wspomnienia ...


                            > No nie! Co to! Jestem jakimś posypanym pieprzem* miłośnikiem Dylana z
                            obciętymi blond dredami.<

                            ... mam nadzieje, ze ktos Tobie nie obcial skrzydel ...


                            > Niestety już Go spotkałem! Ale miałem już wtedy zobowiązania (wiesz kim jest
                            > Jocob dla Boba), które uznałem za ważniejsze i są równie ważne dziś! Dziś ona
                            > ma już swojego 'Jacoba' i to pod Twoim nosem – gdzieś pod francuską grani
                            > cą. <

                            Joey, czy to byla sluszna, czy niesluszna decyzja, wiesz
                            tylko Ty, choc konsekwencje bola ..., nawet latami, wiem.

                            Do granicy francuskiej mam kawalek ;-)

                            > To są najpiękniejsze Święta na świecie!
                            > Nawet gdy spędzasz je SAM!<

                            Zgadza sie!
                            Wiesz, mnie samotnosc tak bardzo nie przeraza,
                            malo tego, czasami obklejona ze wszystkich stron
                            ludzmi, tesknie za nia, robie sie niespokojna,
                            potrzebuje duzo samotnosci.

                            > „Wszystko jest dane” JPII
                            > Cieszę się Twoim szczęściem!<

                            Czy ja gdzies pisalam, ze jestem szczesliwa?
                            (jesli to bylo do mnie?)



                            > There must be some way out of here <

                            There´s too much confusion



                            (P.S. odpisuje pozno - On The Road Again ;-)
                            • Gość: Déjà vu zimmerman reaktywacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.06, 01:27
                              wyrzut sumienia adminow dopadl chyba i przywrocili watek - a mozem w bledzie?

                              ciploty wszelakiej wszystkim, a dla €uro szczegolne usciski :)
                              Déjà vu-bumerang
                              • zinekk Fajnie 17.04.06, 21:18
                                Fajnie, ze watek powrocil. Nie bylo w nim nic, co naruszaloby netykiete.

                                Pozdrawiam Euro i Deja Vu. Ten watek, to oaza takiej nortmalnosci na forum, bez
                                oszolomstwa i polityki. zalowalem, ze zostal skasowany.


                                Co do Boba Dylana, to wielki jest i nie trzeba zadnym Palkiewiczom tego
                                tlumaczyc, ze jest wielki :)

                                Choc czesto nie zachwyca.
                                • Gość: €uro Re: Fajnie IP: *.dip.t-dialin.net 13.05.06, 01:05
                                  zinekk napisał:

                                  > Fajnie, ze watek powrocil. Nie bylo w nim nic, co naruszaloby netykiete.
                                  >
                                  > Pozdrawiam Euro i Deja Vu. Ten watek, to oaza takiej nortmalnosci na forum,
                                  bez
                                  > oszolomstwa i polityki. zalowalem, ze zostal skasowany.<

                                  Polityki nie lubie, a na forum glownym teraz
                                  nie da sie pisac i rozmawiac, bo nie ma dla
                                  mnie zadnych ciekawych tematow, nie dzieje sie
                                  nic! Nie ma juz ludzi lekko kulturalnie szturchnietych,
                                  tylko same jakies takie polit.-administracyjne
                                  persony, ... a szkoda ...


                                  >
                                  >
                                  > Co do Boba Dylana, to wielki jest i nie trzeba zadnym Palkiewiczom tego
                                  > tlumaczyc, ze jest wielki :)<

                                  Nawet nie probuj! ;-P

                                  > Choc czesto nie zachwyca.<

                                  A jakze to?!
                                  Mnie zachwyca ciagle, i ciagle na nowo ...

                                  pozdrowki LZ-owskie
                                  :-)
                                  • zinekk Pozdrowienia Zimmermanowe 13.05.06, 16:28
                                    Pozdrawiam Cie Euro w to gorace popoludnie. Masz racje, ze teraz nie idzie
                                    normalnie pisac i rozmawiac na forum. Dominuje polityka i statystyki, co mnie
                                    strasznie wkurza i daje temu raz po raz wyraz (lub wyrazy). Obecnie ucichlem
                                    troche na forum i przygladam sie potyczkom bydgosko-torunskim, okresom w ktorych
                                    radca bierze tabletki lub ich nie bierze (po postach mozna sie zorientowac),
                                    quasi dziennikarskiemu pisarstwu kilku oszołomów i krzyku dzieciarni.


                                    Dylana albo sie lubi, albo nie znosi. Ja go lubie i cenie. Bardzo mi sie podoba
                                    piosenka "Everything is broken" z plyty " No Mercy" z 1989 roku. Fajna plyta. I
                                    fajny klimat. Niektorzy lubia Dylana tylko starego-nie elektrycznego. Inni
                                    akceptuja wylacznie jego nowoczesniejsze plyty. Ja akceptuje go calego, ale
                                    bardzo wybiorczo. Wystarczy powiedziec, ze jedyna kupiona przeze mnie jego plyta
                                    jest wlasnie owa "Oh Mercy". I nie mam w swym zbiorze zbyt duzo Dylana.

                                    Pozdrawiam.
                              • Gość: €uro Re: zimmerman reaktywacja IP: *.dip.t-dialin.net 13.05.06, 00:53
                                Gość portalu: Déjà vu napisał(a):

                                > wyrzut sumienia adminow dopadl chyba i przywrocili watek - a mozem w bledzie?
                                >
                                > ciploty wszelakiej wszystkim, a dla €uro szczegolne usciski :)
                                > Déjà vu-bumerang <

                                W bledzies!
                                Moje wrzuty i zarzuty, tudziez nieustajace,
                                jakowoz tez ustawiczne jeczenie sprawilo
                                powrot bezpodstwanie usunietego watku.


                                Futerkowiec sasiadek wlazl na moj balkon,
                                i musialam chlopaka wpuscic do domu (jestem
                                sprawdzonym (przez lekarza) alergikiem, po czym,
                                zgrabnie lapiac za futerko wystawic onego
                                do ogrodka.
                                Koty maja widac rozne gusta muzyczne: ow, o ktorym
                                wyzej, nazywa sie Carlos, a jego kolezanka (?)
                                - Jannis (a moze moje sasiadki roznogustne? ;-)

                                .... tylko mi tu zadnych "pierwsze koty za ploty",
                                tylko wracaj bumerangiem, nawet jesli jak na miotle ...
                                :-P

                                pozdrawiam i rozsciskam (mocno)

                                Ojro

                                • Gość: Déjà vu Re: zimmerman reaktywacja czyli koty w akcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.06, 23:32
                                  > Gość portalu: Déjà vu napisał(a):
                                  >
                                  > > wyrzut sumienia adminow dopadl chyba i przywrocili watek - a mozem w bled
                                  > zie?
                                  > >
                                  > > ciploty wszelakiej wszystkim, a dla €uro szczegolne usciski :)
                                  > > Déjà vu-bumerang <
                                  >
                                  > W bledzies!
                                  > Moje wrzuty i zarzuty, tudziez nieustajace,
                                  > jakowoz tez ustawiczne jeczenie sprawilo
                                  > powrot bezpodstwanie usunietego watku.
                                  >
                                  >
                                  > Futerkowiec sasiadek wlazl na moj balkon,
                                  > i musialam chlopaka wpuscic do domu (jestem
                                  > sprawdzonym (przez lekarza) alergikiem, po czym,
                                  > zgrabnie lapiac za futerko wystawic onego
                                  > do ogrodka.
                                  > Koty maja widac rozne gusta muzyczne: ow, o ktorym
                                  > wyzej, nazywa sie Carlos, a jego kolezanka (?)
                                  > - Jannis (a moze moje sasiadki roznogustne? ;-)
                                  >
                                  > .... tylko mi tu zadnych "pierwsze koty za ploty",
                                  > tylko wracaj bumerangiem, nawet jesli jak na miotle ...
                                  > :-P
                                  >
                                  > pozdrawiam i rozsciskam (mocno)
                                  >
                                  > Ojro

                                  juhuuuuu!
                                  a tom w bledzie!!! - jakaz mila odmiana dla kogos, kto poprzez czestotliwosc
                                  przypadkow, na zawsze prawo do posiadania racji byl posiadl - a bywa to,
                                  wierzaj mi, denerwujace zarowno dla niegoz samego jak i otoczenia... niestety.
                                  a jakaz upierdliwosc w zwiazku z tym ze mnie zionie? a obrzydota do samej
                                  siebie? a konsekwencyje? kamlot lupnal mi wlasnie z serca i gruchnawszy "jak
                                  lysy warkoczem o beton" sprawil, zem wolnosc posiadla, lekkosc niebywala i
                                  nadzieje na odmiane losu. a to wszystko przez jedno/ą €uro :)))

                                  co do siersciuchow-futerkowcow i alergii na one: ja, mimo braku fizycznych
                                  objawow obcowania z nimi, omijam je lukiem = alergia psychiczna. a moze to
                                  strach przed ich legendarno-ludowa dwulicowoscia? trudno okreslic. tak czy
                                  siak: nie glaszcze, nie przymilam sie. omijam z szacunkiem naleznym tym, co
                                  sciezkami wlasnymi krocza niezaleznie od nas. podsumowujac kocie pojekiwania
                                  moje: wilk syty i owca cala. ale mi wyszedl niezly zwierzyniec :D

                                  pomachy i poklepki odsercowe (rowniez dla sasiadujacych roznogustnych
                                  nadawaczek kocich imion-wabikow:)

                                  Déjà vu - bumerang na miotle
                                  i uwazaj na swe jeki - jak widac moc maja niebywaja!



                                  • Gość: €uro Re: koty i deski w akcji IP: *.dip.t-dialin.net 20.05.06, 00:47
                                    Gość portalu: Déjà vu napisał(a):

                                    > ..., a to wszystko przez jedno/ą €uro :)))<

                                    zaczerwienilam sie i oczami mlasnelam ;-)

                                    > co do siersciuchow-futerkowcow i alergii na one: ja, mimo braku fizycznych
                                    > objawow obcowania z nimi, omijam je lukiem = alergia psychiczna. a moze to
                                    > strach przed ich legendarno-ludowa dwulicowoscia? trudno okreslic. tak czy
                                    > siak: nie glaszcze, nie przymilam sie. omijam z szacunkiem naleznym tym, co
                                    > sciezkami wlasnymi krocza niezaleznie od nas. podsumowujac kocie pojekiwania
                                    > moje: wilk syty i owca cala. ale mi wyszedl niezly zwierzyniec :D
                                    >
                                    > pomachy i poklepki odsercowe (rowniez dla sasiadujacych roznogustnych
                                    > nadawaczek kocich imion-wabikow:)<

                                    o klepkach i deskach nizej :-)

                                    > Déjà vu - bumerang na miotle
                                    > i uwazaj na swe jeki - jak widac moc maja niebywaja! <


                                    ehhh, koty kotami, Dylan Zimmermanem, a ja znowu
                                    w remontach tkwie.
                                    Wymalowalam swoj pokoj kolorem jakoby produktem
                                    antonimowym obstrukcji, ale ..... pedzlem i farba!(:P)
                                    I stalo sie co nizej stoi w literach zawarte:
                                    walkiem dopadlam, szmata odpadla (widocznie stara
                                    farba niezbyt udolnie czepila sie sciany) i ukazala
                                    sie .... TWARZ (niczym arystotelesowa entelechia),
                                    a predzej geba nazwac by to trzeba, co fizjognomia
                                    czarciej postury domyslac sie nakazuje: nos jak
                                    u nosorozca, rog diabelski na czole, oko pali sie
                                    przebiegloscia i zlym zamiarem, a z krzywo i zlosliwie
                                    wykrzywionej facjaty sterczy jak stary, zardzewialy,
                                    wykrzywiony gwozdz - jeden, jedyny zab!
                                    Rozgoscil sie wygodnie na mojej scianie i mysle sobie,
                                    czy da sie zamalowac? (w tym momencie wlosy na karku,
                                    moim, atawistycznie uszeregowaly sie w szczecine, wiec
                                    ide szukac trufli ....)

                                    A caly sek w tym, ze Ty przy deskach robisz, heblowanie
                                    i struganie fetyszyzujesz, wiec czy mnie, malarza
                                    pokojowego, zrozumiesz? ;-)

                                    zazdrawiam i racica sie podpisuje
                                    Ojro

                                  • Gość: €uro Re: koty w akcji IP: *.dip.t-dialin.net 20.05.06, 01:05
                                    Gość portalu: Déjà vu napisał(a):
                                    > kamlot lupnal mi wlasnie z serca i gruchnawszy "jak
                                    > lysy warkoczem o beton" sprawil, zem wolnosc posiadla, lekkosc niebywala i
                                    > nadzieje na odmiane losu. a to wszystko przez jedno/ą €uro :)))<

                                    a ja bym tu troche niedzwiedziej przyslugi
                                    oczekiwala: we mgle bladze, o droge (wyjasnienie)
                                    zapytuje (dlaczegom taka mocarna?, czy cieszyc
                                    sie z Toba z sukcesow i wolnosci? w czym sek?)
                                    ... za niegramote przepraszam i o zrozumienie
                                    prosze ;-)


                                    > poklepki odsercowe ...<

                                    i tym zwiodlas mnie na deskowe manowce
                                    ;-)

                                    • Gość: Déjà vu Re: koty w akcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.06, 01:00
                                      prostota (nie ...tata ;) wolnosci mej jasna. majac zla slawe nieomylnej i
                                      dzwigajac to brzemie od zawsze (a wierzaj mi, ciezki to los), porzucilam
                                      nadzieje wszelakie na losu odmiane. powiadaja, ze mylic sie jest rzecza ludzka.
                                      wiec? skorom nieomylna, tom i nie czlowiek. czylim co? jakies "cos"?
                                      a tu prosze! jedna €uro sprawila, zem w bledzie!!! byla!!! doszukujac sie u
                                      adminow wyrzutow sumienia za usuwke tegoz watku onegnaj. przyczyna, jak wiesz,
                                      bylo twe jojczenie - mocarne jak widac. i tak oto, jak feniks z popiolow,
                                      powstalam na nowo - Déjà vu-omylna=czlowiek. stokrotne dzieki! (a stokrotki
                                      posadzone?)
                                      co zas do przyczyny mocarnosci twej, to na boga! nie wiem skad sila twa sie
                                      bierze. z madrosci? z szczerosci? z wolnosci umyslu? z przybytku ducha?

                                      kadzac tak milo ;)
                                      poklaniam sie slaniajac z powodu rzadkich kontaktow z czcigodnym morfeuszem
                                      (wiec wybacz O Wszechmocna, ze w sprawie belzebuba nasciennego slow pare zloze
                                      pozniej nieco. poki co, radze oblaskawiac gebe malarska siara i smola)

                                      Déjà vu-czlowiek

                                      > > poklepki odsercowe ...<
                                      >
                                      > i tym zwiodlas mnie na deskowe manowce
                                      > ;-)

                                      klepki, deski, pedzele i sciany: moje pozdrawiaja twoje
                                      • zinekk Euro, stuknęła Ci stówa :) oraz Witaj Deja Vu ! 19.06.06, 01:46
                                        Fajny wątek, to i sto postów sie nazbierało.


                                        Ostatnio pokazały się w ksiegarniach Moje Kroniki - Dylana. Autobiograficzna
                                        książka, na razie tylko częśc pierwsza. Polecam gorąco.


                                        Gość portalu: Déjà vu napisał(a):

                                        > prostota (nie ...tata ;) wolnosci mej jasna. majac zla slawe nieomylnej i
                                        > dzwigajac to brzemie od zawsze (a wierzaj mi, ciezki to los), porzucilam
                                        > nadzieje wszelakie na losu odmiane. powiadaja, ze mylic sie jest rzecza ludzka.
                                        >

                                        Deja Vu! Mówi się, że nadzieja jest matką głupich. Ale jesli nie Nadzieja -to
                                        co? Nadzieję zawsze miec trzeba. A poza tym, zawsze, gdy nas coś spotyka,
                                        dobrego lub mniej dobrego - jest to coś co uczy nas życia. Wiec tak czy siak, na
                                        dobre nam to wychodzi.


                                        Pozdrawiam
                                        • Gość: €uro Re: Euro, stuknęła Ci stówa :) IP: *.dip.t-dialin.net 20.06.06, 20:52
                                          zinekk napisał:

                                          > Fajny wątek, to i sto postów sie nazbierało.<

                                          Dziekuje, dziekuje :-)

                                          Ech, mi nie chodzi o ilosc postow, tylko o jakosc,
                                          o mozliwosc gaworzenia o tzw. niczym z kims, kto
                                          nie dostaje wypiekow dyskutujac tylko o polityce i ekonomii
                                          (kto nie dostaje nie-wypiekow, nie dyskutujac nie tylko
                                          nie o polityce i nie o ekonomii)
                                          ;-)

                                          > Ostatnio pokazały się w ksiegarniach Moje Kroniki - Dylana. Autobiograficzna
                                          > książka, na razie tylko częśc pierwsza. Polecam gorąco.<

                                          Dzieki za wzmianke, mam juz ja w domku i czytam zachwycona!
                                          To fajna ksiazka, chocby dlatego, ze moze mi przyblizyc
                                          Dylana. Zawsze chcialam wiedziec, co czyta, co mysli o waznych
                                          rzeczach, jaki ma stosnek do zachowan, co mysli o swiecie, etc.
                                          I okazuje sie, jak przypuszczalam - jest ciekawym czlowiekiem,
                                          niepospolitym, i mi bardzo bliskim kulturalnie, uzywajac
                                          ogolnikow.
                                          Na poczatku lipca jest koncert Dylana w Gelsenkirchen, ale
                                          ja poczekam, az znowu przyjedzie do Monachium :-)

                                          Pozdrawiam, rozplywajac sie z powodu ch........ (sa dwie
                                          mozliwosci, ale po ilosci kropek widac, ktora mam na mysli;-)
                                          upalow
                                        • Gość: Déjà vu Re: Euro, stuknęła Ci stówa :) oraz Witaj Deja V IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 00:13
                                          zinekk napisał:
                                          > Deja Vu! Mówi się, że nadzieja jest matką głupich. Ale jesli nie Nadzieja -to
                                          > co? Nadzieję zawsze miec trzeba. A poza tym, zawsze, gdy nas coś spotyka,
                                          > dobrego lub mniej dobrego - jest to coś co uczy nas życia. Wiec tak czy siak,
                                          n
                                          > a
                                          > dobre nam to wychodzi.

                                          na dobre, albo bokiem :)
                                          ale grunt, że wychodzi!!!
                                          co do matki nadziei: gdyby nie ona, postępu by nie było i dlatego lubię
                                          wariatów, stukniętych, nieprzystosowanych, niepokornych, wojujących i narwanych
                                          w swoim szaleństwie (o ile argumentacja ma racje bytu w dwie strony:) - bo to
                                          oni sa normalni :)))
                                          ukłony popółnocne, setką + 5 stuknięte (i nie o procentach tu mowa)
                                          Déjà vu
                                      • Gość: €uro Re: koty w akcji IP: *.dip.t-dialin.net 20.06.06, 20:30
                                        Gość portalu: Déjà vu napisał(a):

                                        > prostota (nie ...tata ;) wolnosci mej jasna.<

                                        Ha, ha, ja, choc prostaty nie mam, nosze spodnie;
                                        w doslownym i przenosnym znaczeniu :-)
                                        A Ty? Tata?

                                        > majac zla slawe nieomylnej i
                                        > dzwigajac to brzemie od zawsze (a wierzaj mi, ciezki to los), porzucilam
                                        > nadzieje wszelakie na losu odmiane. powiadaja, ze mylic sie jest rzecza
                                        ludzka.
                                        >
                                        > wiec? skorom nieomylna, tom i nie czlowiek. czylim co? jakies "cos"?
                                        > a tu prosze! jedna €uro sprawila, zem w bledzie!!! byla!!! doszukujac sie
                                        > u
                                        > adminow wyrzutow sumienia za usuwke tegoz watku onegnaj. przyczyna, jak
                                        wiesz,
                                        > bylo twe jojczenie - mocarne jak widac. i tak oto, jak feniks z popiolow,
                                        > powstalam na nowo - Déjà vu-omylna=czlowiek. stokrotne dzieki! (a stokro
                                        > tki
                                        > posadzone?)<

                                        Nie posadzone, same samoistnie, z wlasnej nieugietej,
                                        wyrozumialej woli wyrosly, u mnie z czasem krucho...

                                        Wiesz, az sie w sobie skurczylam i wstapilam, z zazenowania,
                                        ze do mocarnosci tendentuje, niby ...., ja?!
                                        To Ty nadczlowiekiem jestes, inteligencja i dowcipem porazasz
                                        (czuje sie jako mierny zastepnik Gallopskiego), chwile na
                                        forum umilasz, wiec oddaje Tobie te kadz, z nawiazka!

                                        > co zas do przyczyny mocarnosci twej, to na boga! nie wiem skad sila twa sie
                                        > bierze. z madrosci? z szczerosci? z wolnosci umyslu? z przybytku ducha?<

                                        ze wzrostu, Déjà vu, ze wzrostu nadzwyczajnego ;-P

                                        > kadzac tak milo ;)<

                                        o kadzi - wyzej

                                        > poklaniam sie slaniajac z powodu rzadkich kontaktow z czcigodnym morfeuszem
                                        > (wiec wybacz O Wszechmocna, ze w sprawie belzebuba nasciennego slow pare
                                        zloze
                                        > pozniej nieco. <

                                        Wiec Ty biegaj za Morfeuszem (chociaz cisnie sie pytanie: tabakiera
                                        dla nosa, czy nos dla tabakiery?), moze zechce Cie mocno objac i do
                                        snu ululac, moze bajke nawet opowie?
                                        Mi w nocy tez nie zawsze z Morfeuszem po drodze, czasami za dnia mnie
                                        dopadnie, a pozniej wyrzuty mnie zzeraja od srodka, choc to WYrzuty,
                                        wiec dlaczego sa w srodku? Kiedy gnebia najbardziej: w srodku, czy
                                        juz wyrzucone? Jak wyglada ten stwor transcendentny, byt aprioryczny?
                                        Widzialas go kiedys? Mozna rozpoznac czlowieka z wyrzutami i bez?

                                        > poki co, radze oblaskawiac gebe malarska siara i smola)<

                                        A skad ja Ci siare i smole mam wziac?!
                                        Podaj jakas formule zaklinania (choc formuly tez sie deformuja),
                                        albo ulaskawiania, bym go lagodnoscia natchnac mogla.
                                        Mysle sobie, ze jakis cel musi mu przyswiecal, ze wylazl wlasnie
                                        u mnie, mogl przeciez wszedzie, a on - nie, on sie u mnie
                                        rozbaszyl, pokraczny bies...
                                        Jutro dziada zamaluje, sie bede cackac!


                                        > poklaniam sie slaniajac <

                                        hmm, myslalam, ze poklony szczere, a one tak przypadkiem, przy
                                        okazji slaniania sie wyszly, no..., taaaak, dwie muchy jedna klapka
                                        ubijasz? Ja - mucha?!, .... dalej nie dedukuje ....

                                        Uklony dziarsko wyprostowane

                                        Ojro - tramblanka (ze strachu przed klapka, a i slowo mi sie podoba)


                                        P.S. A tutaj kanikula potworna, do pomieszania zmyslow doprowadzic
                                        moze (uprasza sie o nie wyciaganie zbyt pochopnych wnioskow)
                                        Nie cierpie upalow!!! Po co to komu?!

                                        pozdrawiam ponownie

                                        Ojro - skwarka

                                        • Gość: Déjà vu Re: koty w akcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.06, 00:27
                                          Gość portalu: €uro napisał(a):

                                          > Gość portalu: Déjà vu napisał(a):
                                          >
                                          > > prostota (nie ...tata ;) wolnosci mej jasna.<
                                          >
                                          > Ha, ha, ja, choc prostaty nie mam, nosze spodnie;
                                          > w doslownym i przenosnym znaczeniu :-)
                                          > A Ty? Tata?
                                          jam mama, jam tata, jam obojniak chyba :)
                                          spodnie - ja zawsze. mlotek/wiertarka - moj sprzet codzienny, rzne w noge, na
                                          drzewo wlaze, na meczach rycze, do garow mnie ciagnie, pedzlem plotna chlastam
                                          i dechom tez nie podaruje, na klawiszach bacha wspominam z czuloscia, stokrote
                                          posadze, choc z podlaniem juz gorzej... hybryda chybam zostala :P jak nic.

                                          > > majac zla slawe nieomylnej i
                                          > > dzwigajac to brzemie od zawsze (a wierzaj mi, ciezki to los), porzucilam
                                          > > nadzieje wszelakie na losu odmiane. powiadaja, ze mylic sie jest rzecza
                                          > ludzka.
                                          > >
                                          > > wiec? skorom nieomylna, tom i nie czlowiek. czylim co? jakies "cos"?
                                          > > a tu prosze! jedna €uro sprawila, zem w bledzie!!! byla!!! doszukuj
                                          > ac sie
                                          > > u
                                          > > adminow wyrzutow sumienia za usuwke tegoz watku onegnaj. przyczyna, jak
                                          > wiesz,
                                          > > bylo twe jojczenie - mocarne jak widac. i tak oto, jak feniks z popiolow,
                                          >
                                          > > powstalam na nowo - Déjà vu-omylna=czlowiek. stokrotne dzieki! (a
                                          > stokro
                                          > > tki
                                          > > posadzone?)<
                                          >
                                          > Nie posadzone, same samoistnie, z wlasnej nieugietej,
                                          > wyrozumialej woli wyrosly, u mnie z czasem krucho...
                                          > Wiesz, az sie w sobie skurczylam i wstapilam, z zazenowania,
                                          > ze do mocarnosci tendentuje, niby ...., ja?!
                                          > To Ty nadczlowiekiem jestes, inteligencja i dowcipem porazasz
                                          > (czuje sie jako mierny zastepnik Gallopskiego), chwile na
                                          > forum umilasz, wiec oddaje Tobie te kadz, z nawiazka!

                                          rozane me lico purpura splonellllllo... nadczlowiek? inteli-cos-tam? (slow tych
                                          moj umysl zbalamucny kadzia nie rozeznaje juz teraz) plone zakadzona.
                                          zaczadzona.w pyle kadzidla, jak dziecko we mgle, zaguuuuubiona.
                                          mierny? ty? mierny zastepnik Gallopskiego? a, fe! moscia pani. a, fe! dostojnas
                                          i godna. czcigodna i wiedzolubna. w deche!!!! i pozazdroscic!!! [wezykiem
                                          wezykiem. a jak!]

                                          > > co zas do przyczyny mocarnosci twej, to na boga! nie wiem skad sila twa s
                                          > ie
                                          > > bierze. z madrosci? z szczerosci? z wolnosci umyslu? z przybytku ducha?&#
                                          > 60;
                                          >
                                          > ze wzrostu, Déjà vu, ze wzrostu nadzwyczajnego ;-P

                                          aaaaaaaaaaa , to jasnosc sie stala. jam mikra. wiec? wnioski posepne wyciagam
                                          dla siebie. choc wiary w twe wywody wzrostowo-przyczynowe i tak nie daje.

                                          >
                                          > > kadzac tak milo ;)<
                                          >
                                          > o kadzi - wyzej
                                          >
                                          > > poklaniam sie slaniajac z powodu rzadkich kontaktow z czcigodnym morfeusz
                                          > em
                                          > > (wiec wybacz O Wszechmocna, ze w sprawie belzebuba nasciennego slow pare
                                          > zloze
                                          > > pozniej nieco. <
                                          >
                                          > Wiec Ty biegaj za Morfeuszem (chociaz cisnie sie pytanie: tabakiera
                                          > dla nosa, czy nos dla tabakiery?), moze zechce Cie mocno objac i do
                                          > snu ululac, moze bajke nawet opowie?

                                          Morfeusz, to za mna lazi, a nie ja z nim. zal mi go szczerze. coz jednak
                                          poczac, gdy zycie ciekawszym niz sen sie jawi?

                                          > Mi w nocy tez nie zawsze z Morfeuszem po drodze, czasami za dnia mnie
                                          > dopadnie,

                                          pozazdroscic jeno moge, pozazdroscic. komfort ten nigdy nie zdybal mnie
                                          niestety...

                                          > a pozniej wyrzuty mnie zzeraja od srodka, choc to WYrzuty,
                                          > wiec dlaczego sa w srodku? Kiedy gnebia najbardziej: w srodku, czy
                                          > juz wyrzucone? Jak wyglada ten stwor transcendentny, byt aprioryczny?
                                          > Widzialas go kiedys? Mozna rozpoznac czlowieka z wyrzutami i bez?

                                          WYrzuty: jak nazwa wskazuje, to ONErzuty, ICHrzuty, to JAKIESrzuty, to w
                                          koncu... MYrzuty - stad i w srodku nas samych zamieszkuja. ktore bardziej bola?
                                          zalezy od FORMY wyrzucenia, jesli w ogole sie uzewnetrzni. fakt, bywa paskudna.
                                          potwierdzam z autopsji. tak bywa. a stwor? owszem, widuje stwora. noca i zorza
                                          poranna gdy w lustro czlek spoziera i... sa tam gadziny, bo nie jeden on lecz
                                          kilka. patrza. lypia. czekaja przycupniete na ruch sumienia mojego. szydza i
                                          chichot po katach sie kryje stlamszony... ciark plecy zaspane wypieszcza
                                          zlowieszczo.

                                          > > poki co, radze oblaskawiac gebe malarska siara i smola)<
                                          >
                                          > A skad ja Ci siare i smole mam wziac?!

                                          a w sklepie z chemija wszelaka najdziesz.

                                          > Podaj jakas formule zaklinania (choc formuly tez sie deformuja),
                                          > albo ulaskawiania, bym go lagodnoscia natchnac mogla.
                                          > Mysle sobie, ze jakis cel musi mu przyswiecal, ze wylazl wlasnie
                                          > u mnie, mogl przeciez wszedzie, a on - nie, on sie u mnie
                                          > rozbaszyl, pokraczny bies...
                                          > Jutro dziada zamaluje, sie bede cackac!

                                          nie!!!!!!!!! nie maluj dziada!!!!!!!!!!!!
                                          panu bogu swieczke, a diablu ogarek - tak mowi przyslowie. a coz ja radze? ano
                                          dziada przystroic w rame przepiekna, zlocona lub przasna i niech miast
                                          straszyc, trwoge wzbudzac, zdobi. i to nie w mysl porzekladla pradziadow, lecz
                                          na przekor wyleziniu. toz przeca on czeka na agresje - taka jego wszak rola, na
                                          pedzel w farbiszczu unurany i furie, FURIE twa tworcza, co gebe mu zachlaszcze
                                          na kolorowo lub bialo. nie daj sie poniesc emocjom. o nie! nie folguj afektom.
                                          postap madrze i w poprzek oczekiwaniom czorta nasciennego, a szacunek
                                          zdobedziesz, przenikliwoscia swa, trwoge wzbudzajac zarazem.
                                          czyz nie iscie diabelski plan zem uknula? hm?

                                          >
                                          > > poklaniam sie slaniajac <
                                          >
                                          > hmm, myslalam, ze poklony szczere, a one tak przypadkiem, przy
                                          > okazji slaniania sie wyszly, no..., taaaak, dwie muchy jedna klapka
                                          > ubijasz? Ja - mucha?!, .... dalej nie dedukuje ....
                                          >
                                          nieporozumnosc zaistaniala oblesna. poklony szczere i z ducha wewnetrzej
                                          potrzeby wyjete. to cialo!!! niestety wiednace fizycznie o zmierzchu czy
                                          poranku, kroku nijak dotrzymac jej (tej potrzebie) nie moglo. stad slanialo sie
                                          podle, mizerne, trywialne...

                                          > Uklony dziarsko wyprostowane

                                          podziwiam, podziwiam

                                          > Ojro - tramblanka (ze strachu przed klapka, a i slowo mi sie podoba)

                                          Poleczki w glowie? dwuznacznosc moj umysl obleka:) choc staram sie ja uciszyc
                                          wylazi i w kulak sie smieje:)))

                                          uchachana Déjà vu
                                          rownie tlusciutkie i skwarkowe ulony wirtualne za...sylajac
                                          • Gość: €uro Re: Geba Nascienna IP: *.dip.t-dialin.net 09.07.06, 18:21
                                            Gość portalu: Déjà vu napisał(a):
                                            > jam mama, jam tata, jam obojniak chyba :)
                                            > spodnie - ja zawsze. mlotek/wiertarka - moj sprzet codzienny, rzne w noge, na
                                            > drzewo wlaze, na meczach rycze, do garow mnie ciagnie, pedzlem plotna
                                            chlastam
                                            > i dechom tez nie podaruje, na klawiszach bacha wspominam z czuloscia,
                                            stokrote
                                            > posadze, choc z podlaniem juz gorzej... hybryda chybam zostala :P jak nic. <

                                            ha, ha, jak nic moja "prezencja" tu sie wylonila.
                                            Wiesz, latanie miedzy slupami, egocentryzm, teraz te zagi
                                            i inne przynarzady...., czyz powinnam sie Ciebie bac, czy
                                            zastanawiac sie nad jakas forma reinkarnacji - Déjà vuzacji?!
                                            (wlasnie skonczylam malowac szopke w ogrodku, teraz udam sie
                                            w najblizszym z czasow w poszukiwanie kogucika, co mi kierunek
                                            wiatru wskazywac bedzie, choc kurkow z wiatrem sie wiercacych
                                            nie lubie (w charakterze), te sa wyjatkiem)

                                            > aaaaaaaaaaa , to jasnosc sie stala. jam mikra. wiec? wnioski posepne wyciagam
                                            > dla siebie. choc wiary w twe wywody wzrostowo-przyczynowe i tak nie daje. <

                                            no, tak, kurde...., jeszcze na dodatek wzrok, zda sie, masz
                                            sokolo-borujacy-sciany przenikajacy-po kablu inwigilujacy,
                                            znaczy sie: nie ujedziesz z omamianiem Ciebie, a ja, choc
                                            przez chwilke, moglam czuc sie wielka, a tu, co najnizej po
                                            kostkach kasac moge :-(

                                            > rozane me lico purpura splonellllllo... nadczlowiek? inteli-cos-tam? (slow
                                            tych
                                            >
                                            > moj umysl zbalamucny kadzia nie rozeznaje juz teraz) plone zakadzona.
                                            > zaczadzona.w pyle kadzidla, jak dziecko we mgle, zaguuuuubiona.
                                            > mierny? ty? mierny zastepnik Gallopskiego? a, fe! moscia pani. a, fe!
                                            dostojnas
                                            >
                                            > i godna. czcigodna i wiedzolubna. w deche!!!! i pozazdroscic!!! [wezykiem
                                            > wezykiem. a jak!]<

                                            nie bedziemy se tej kadzi tak przesuwac! Niech u Ciebie
                                            zostanie, a wtedy ja sie troche lepiej czuje ;-PPPPP,
                                            to Tobie naleza sie najwyzsze komplementa, bez kadzi mojej, takie
                                            szczere, bezposrednie i w ogole.

                                            > WYrzuty: jak nazwa wskazuje, to ONErzuty, ICHrzuty, to JAKIESrzuty, to w
                                            > koncu... MYrzuty - stad i w srodku nas samych zamieszkuja. ktore bardziej
                                            bola?
                                            >
                                            > zalezy od FORMY wyrzucenia, jesli w ogole sie uzewnetrzni. fakt, bywa
                                            paskudna.
                                            >
                                            > potwierdzam z autopsji. tak bywa. a stwor? owszem, widuje stwora. noca i
                                            zorza
                                            > poranna gdy w lustro czlek spoziera i... sa tam gadziny, bo nie jeden on lecz
                                            > kilka. patrza. lypia. czekaja przycupniete na ruch sumienia mojego. szydza i
                                            > chichot po katach sie kryje stlamszony... ciark plecy zaspane wypieszcza
                                            > zlowieszczo. <

                                            ha, ha, no, lepiej tego opisac sie nie da,
                                            nawet roszady robic sie nie oplaca, zatem mowie: pas

                                            > nie!!!!!!!!! nie maluj dziada!!!!!!!!!!!!
                                            > panu bogu swieczke, a diablu ogarek - tak mowi przyslowie. a coz ja radze?
                                            ano
                                            > dziada przystroic w rame przepiekna, zlocona lub przasna i niech miast
                                            > straszyc, trwoge wzbudzac, zdobi. i to nie w mysl porzekladla pradziadow,
                                            lecz
                                            > na przekor wyleziniu. toz przeca on czeka na agresje - taka jego wszak rola,
                                            na
                                            >
                                            > pedzel w farbiszczu unurany i furie, FURIE twa tworcza, co gebe mu
                                            zachlaszcze
                                            > na kolorowo lub bialo. nie daj sie poniesc emocjom. o nie! nie folguj
                                            afektom.
                                            > postap madrze i w poprzek oczekiwaniom czorta nasciennego, a szacunek
                                            > zdobedziesz, przenikliwoscia swa, trwoge wzbudzajac zarazem.
                                            > czyz nie iscie diabelski plan zem uknula? hm?<

                                            Déjà vu, skorzystalam z Twojego czarciego planu i facjate
                                            zostawilam, kwiatami ozdobilam, zyczenia z oka mu odczytac
                                            sie mocno trudze...., i nagle nic zlego sie nie dzieje.
                                            Upal asocjuje z piecem raczej, niz z przygotowywaniem
                                            niezbednych okolicznosci przez Onego Nasciennego.
                                            Trzymam sie wersji, ze na swiecie pelno szturchnietych,
                                            ze tylko ja jakos trace normalnoscia, bo, musze przyznac,
                                            znajomi po zoczeniu pyska na scianie jakos laskawiej ze
                                            mna rozprawiaja, a nie denerwowac sie tez staraja....,
                                            sumujac: geba siedzi i nawet nie mysle, by dziada sie
                                            pozbyc. Dziekowania Tobie sie naleza, zes mi swoim planem
                                            zycie uspokoila ;-)

                                            > nieporozumnosc zaistaniala oblesna. poklony szczere i z ducha wewnetrzej
                                            > potrzeby wyjete. to cialo!!! niestety wiednace fizycznie o zmierzchu czy
                                            > poranku, kroku nijak dotrzymac jej (tej potrzebie) nie moglo. stad slanialo
                                            sie
                                            >
                                            > podle, mizerne, trywialne...<

                                            Juz za samo slowo "oblesna" (moje ulubione!) gotowam kazda
                                            wersje przyjac, a i oczy sobie zamydlic dam ;-P


                                            > Poleczki w glowie? dwuznacznosc moj umysl obleka:) choc staram sie ja uciszyc
                                            > wylazi i w kulak sie smieje:)))
                                            >
                                            > uchachana Déjà vu
                                            > rownie tlusciutkie i skwarkowe ulony wirtualne za...sylajac<

                                            Wczoraj przy rytmach Zorby tanczylam, bo sasiad
                                            z przeciwka impreze grecka wyprawil,a i wina butelczynkow
                                            pare do domu zatachalam. Dobra tez byla strona tego, ze
                                            blisko bylo, bo nawet na czterech do domu bym zaszla,
                                            jako ze ulica nas jedynie dzielila.
                                            Nie wiem, czy umysl ciezki od upalow, od planow dziada
                                            na scianie wzgledem mojej calineczkowej postury, czy
                                            wino greckie w glowie jeszcze tanczy? Hmm...

                                            Pozdrowienia wsylam

                                            Ojro-rzezaca z upalow /nic mi dzisiaj do jakichs
                                            tramblanek, skupic sie trudno, umysl wyzety, ohydna
                                            parowa, oblesna pogoda!!! Wyczekuje teskno jesieni/

                                            • Gość: €uro Dylan IP: *.dip.t-dialin.net 09.07.06, 18:32
                                              Pare dni temu, na urodziny dostalam dwie
                                              plyty Dylana, Led Zeppelin, DVD Black Sabbath,
                                              az mnie radosc rozpiera!
                                              Czytam tez obecnie ksiazke o Led Zeppelin:
                                              "Mlot Bogow" - znasz ja, Zinek?
                                              Pytam Ciebie, bo Ty tutaj jawiles sie jako
                                              najwiekszy milosnik tej grupy :-)

                                              pozdrowki
                                            • Gość: Déjà vu Re: Geba Nascienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.06, 00:52
                                              ojojoj,
                                              zaniedbalam konwersacyje nasze, poga-duchy i poga-stwory nascienne. becki mi
                                              sie naleza i huzie joziowate za to zmilczenie. mea culpa. ryms! w miedzypiers.
                                              uhu, chyba przesadzilam i nie o stokroty tym razem sie rozchodzi.

                                              cieszy mnie zes z czortem nasciennym do porozumienia doszla spisawszy niepisany
                                              cyrograf, nie na byczej skorze wprawdzie, a na sciennej kwiecistoci - grunt, ze
                                              rezultat nad podziw plusowaty. pogratule za koncept ujarzmienia florystycznego!

                                              co do mego wzroku, ktory "sokolo-borujacy-sciany przenikajacy-po kablu
                                              inwigilujacy" jest ponoc, to zdradze, ze mam oczu czworo - stad moze ta
                                              przenikliwosc przestraszno-swidrujaca :)))

                                              tutaj, mimo, ze ukropu nawrot przepowiednie telewizorne snuja, to jesien noca
                                              zaglada juz chlodem nocnym i w dysputy sie wdaje z cieplem dnia mijajacego.
                                              wiec? szczesliwas tusze, gdyz ostatnio teskno wygladalas zmian w aurze o
                                              jesieni napomykajac.

                                              spotegowane pozdrowienia zasylam - ubita w skrusze Déjà vu
                                              spotegowane pozdrowienia zasylam - ubita w skrusze Déjà vu
                                              spotegowane pozdrowienia zasylam - ubita w skrusze Déjà vu
                                              spotegowane pozdrowienia zasylam - ubita w skrusze Déjà vu
                                              spotegowane pozdrowienia zasylam - ubita w skrusze Déjà vu
                                              itd
                                              • ojro1 Re: Geba Nascienna 03.09.06, 00:14
                                                Gość portalu: Déjà vu napisał(a):

                                                > ojojoj,
                                                > zaniedbalam konwersacyje nasze, poga-duchy i poga-stwory nascienne. becki mi
                                                > sie naleza i huzie joziowate za to zmilczenie. mea culpa. ryms! w
                                                miedzypiers.
                                                > uhu, chyba przesadzilam i nie o stokroty tym razem sie rozchodzi.
                                                >
                                                > cieszy mnie zes z czortem nasciennym do porozumienia doszla spisawszy
                                                niepisany
                                                >
                                                > cyrograf, nie na byczej skorze wprawdzie, a na sciennej kwiecistoci - grunt,
                                                ze
                                                >
                                                > rezultat nad podziw plusowaty. pogratule za koncept ujarzmienia
                                                florystycznego!
                                                >
                                                > co do mego wzroku, ktory "sokolo-borujacy-sciany przenikajacy-po kablu
                                                > inwigilujacy" jest ponoc, to zdradze, ze mam oczu czworo - stad moze ta
                                                > przenikliwosc przestraszno-swidrujaca :)))
                                                >
                                                > tutaj, mimo, ze ukropu nawrot przepowiednie telewizorne snuja, to jesien noca
                                                > zaglada juz chlodem nocnym i w dysputy sie wdaje z cieplem dnia mijajacego.
                                                > wiec? szczesliwas tusze, gdyz ostatnio teskno wygladalas zmian w aurze o
                                                > jesieni napomykajac.
                                                >
                                                > spotegowane pozdrowienia zasylam - ubita w skrusze Déjà vu
                                                > spotegowane pozdrowienia zasylam - ubita w skrusze Déjà vu
                                                > spotegowane pozdrowienia zasylam - ubita w skrusze Déjà vu
                                                > spotegowane pozdrowienia zasylam - ubita w skrusze Déjà vu
                                                > spotegowane pozdrowienia zasylam - ubita w skrusze Déjà vu
                                                > itd <

                                                To z kim ja teraz bede rozmawiac?!?!

                                                Zreszta Ty ukatrupiona, a u mnie zarejestrowalam zanik
                                                postepujacy ruchem jednostajnie przyspieszonym komorek
                                                wykorzystywanych do asocjacyjnych i wnioskowatych mysli,
                                                czy mozna gdzies owe nabyc, odebrac komus, lub .....
                                                chociaz wypozyczyc? - zapytuje niesmialo i skromnie,
                                                nic nie sugerujac .... ;-)

                                                polamana, zalamana i przelamana pozdrawiam Giganta


                                                ja, maluczka, czworooka (rowniez!) Ojro


                                                • Gość: Déjà vu Re: Geba Nascienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 22:50
                                                  ojro1 napisała:

                                                  > Gość portalu: Déjà vu napisał(a):
                                                  >
                                                  > > ojojoj,
                                                  > > zaniedbalam konwersacyje nasze, poga-duchy i poga-stwory nascienne. becki
                                                  > mi
                                                  > > sie naleza i huzie joziowate za to zmilczenie. mea culpa. ryms! w
                                                  > miedzypiers.
                                                  > > uhu, chyba przesadzilam i nie o stokroty tym razem sie rozchodzi.
                                                  > >
                                                  > > cieszy mnie zes z czortem nasciennym do porozumienia doszla spisawszy
                                                  > niepisany
                                                  > >
                                                  > > cyrograf, nie na byczej skorze wprawdzie, a na sciennej kwiecistoci - gru
                                                  > nt,
                                                  > ze
                                                  > >
                                                  > > rezultat nad podziw plusowaty. pogratule za koncept ujarzmienia
                                                  > florystycznego!
                                                  > >
                                                  > > co do mego wzroku, ktory "sokolo-borujacy-sciany przenikajacy-po kablu
                                                  > > inwigilujacy" jest ponoc, to zdradze, ze mam oczu czworo - stad moze ta
                                                  > > przenikliwosc przestraszno-swidrujaca :)))
                                                  > >
                                                  > > tutaj, mimo, ze ukropu nawrot przepowiednie telewizorne snuja, to jesien
                                                  > noca
                                                  > > zaglada juz chlodem nocnym i w dysputy sie wdaje z cieplem dnia mijajaceg
                                                  > o.
                                                  > > wiec? szczesliwas tusze, gdyz ostatnio teskno wygladalas zmian w aurze o
                                                  > > jesieni napomykajac.
                                                  > >
                                                  > > spotegowane pozdrowienia zasylam - ubita w skrusze Déjà vu
                                                  > > spotegowane pozdrowienia zasylam - ubita w skrusze Déjà vu
                                                  > > spotegowane pozdrowienia zasylam - ubita w skrusze Déjà vu
                                                  > > spotegowane pozdrowienia zasylam - ubita w skrusze Déjà vu
                                                  > > spotegowane pozdrowienia zasylam - ubita w skrusze Déjà vu
                                                  > > itd <
                                                  >
                                                  > To z kim ja teraz bede rozmawiac?!?!
                                                  >
                                                  > Zreszta Ty ukatrupiona, a u mnie zarejestrowalam zanik
                                                  > postepujacy ruchem jednostajnie przyspieszonym komorek
                                                  > wykorzystywanych do asocjacyjnych i wnioskowatych mysli,
                                                  > czy mozna gdzies owe nabyc, odebrac komus, lub .....
                                                  > chociaz wypozyczyc? - zapytuje niesmialo i skromnie,
                                                  > nic nie sugerujac .... ;-)
                                                  >
                                                  > polamana, zalamana i przelamana pozdrawiam Giganta
                                                  >
                                                  >
                                                  > ja, maluczka, czworooka (rowniez!) Ojro
                                                  >

                                                  a ktoz powiedzial, ze jak ubita, to na amen?
                                                  poza tym od czegoz ekwilibrystyka pokretno-slowotworcza?
                                                  Ubita - moze na smietanowa piane s kruszonem w dloni
                                                  a moze w knajpie U Bita skruszam lod do drinkow na klientow?
                                                  :)))

                                                  co do komorek
                                                  KOMORKI: rzecz nabyta i rozwojowa, lecz bez pozywki w stan stagnacji i
                                                  otepienia przechodza. Choc zbywalane czasami, tu w znaczeniu tez postradania,
                                                  kupic, wypozyczyc czy tez (a fe!) odebrac ich nie sposob, a i tez nie radze. Bo
                                                  to roznie z nimi bywa i z serca calego nie polecam - vide: skecz kabaretu Dudek
                                                  o wdziecznym tytule "Mozg" w wybornym wykonaniu Kobusza. Niby takie sa OK, niby
                                                  swiezynki z gornej polki w pełni rozkwitu, a jak co do czego - KLAPA.

                                                  Na zla-mania - polecam dobra manie
                                                  Na pola-mania - polecam maniaklane spacery po aglomeracji miejskiej
                                                  Dla przelamania zaniku onych - polecam krzyzowki "Przekroju" z haslami typu:
                                                  ci..pużki, treściuni, gdakanie kota, bialy kruk w bialym winie...

                                                  Co do pozdrowien dla Giganta, to dali Bog nie znam tego goscia, ale jak spotkam
                                                  przekaze i juz w jego imieniu uklony sle dla Wielkiej... skromnie dolaczajac
                                                  swoje dygniecie,
                                                  Dygajaca Déjà vu
                                                  • Gość: Déjà vu Re: Geba Nascienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 22:55
                                                    a coz to sie stalo?
                                                    haslo brzmialo: c_i_p_a_p_u_ż_k_i a "COS" zrobilo z niego ci..pużki

                                                    zaintrygowana Déjà vu
                                                  • zinekk Re: Geba Nascienna 09.09.06, 23:39
                                                    Panie napisaly:


                                                    u mnie zarejestrowalam zanik
                                                    > > postepujacy ruchem jednostajnie przyspieszonym komorek
                                                    > > wykorzystywanych do asocjacyjnych i wnioskowatych mysli,
                                                    > > czy mozna gdzies owe nabyc, odebrac komus, lub .....
                                                    > > chociaz wypozyczyc? - zapytuje niesmialo i skromnie,
                                                    > > nic nie sugerujac .... ;-)




                                                    co do komorek
                                                    > KOMORKI: rzecz nabyta i rozwojowa, lecz bez pozywki w stan stagnacji i
                                                    > otepienia przechodza. Choc zbywalane czasami, tu w znaczeniu tez postradania,
                                                    > kupic, wypozyczyc czy tez (a fe!) odebrac ich nie sposob, a i tez nie radze. Bo
                                                    >
                                                    > to roznie z nimi bywa i z serca calego nie polecam





                                                    Wlasnie odpoczywam, nie używając do tego żadnych komórek nerwowych ( jesli
                                                    takową szarą masę posiadam ) Polega to na tym, że wyłączam system myslenia i
                                                    tkwię, jak warzywo, o niczym specjalnie nie myśląc, na nic szczególnie
                                                    spoglądając. Otwieram łeb na przelot strumienia mikro- najdziwniejszych małych
                                                    myślonek, zamieniając się w kalafior. Czasami tak robię, gdy widzę morze, gdy
                                                    patrzę na gwiazdy. Bardzo często w domu, by odpocząć.


                                                    Dobra, wracam do stanu karczocha.


                                                    Pozdro !!


    • zinekk Re: Robert Zimmerman 15.09.06, 00:51
      W najnoiwszym numerze Machiny, redakcja donosi, iż:

      "... Bob dylan otrzepał się z kurzu i wydał nową płytę"




      Pozdrawiam :)
      • Gość: Déjà vu Re: Robert Zimmerman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 01:01
        a przed polnoca trojka grala dylanowo
        • Gość: €uro Re: Robert Zimmerman IP: *.dip.t-dialin.net 23.09.06, 00:54
          Gość portalu: Déjà vu napisał(a):

          > a przed polnoca trojka grala dylanowo <

          znaczy: pieknie!

          Dlugo nie odpisuje, sorry, to nie z braku
          szacunku, a z powodu niemocy roznej
          proweniencji i symptomatyki (protoklaza?)
          Zamelduje sie, jak uda mi sie odnalezc ponownie
          radosc istnienia

          Ojro-Prowitamina
          • rozczarowana-torunianka radość istnienia 24.09.06, 00:59
            www.fototok.tkb.pl/pt/photo.php?p=24697
            • Gość: €uro Re: radość istnienia IP: *.dip.t-dialin.net 16.10.06, 00:03
              rozczarowana-torunianka napisała:

              > www.fototok.tkb.pl/pt/photo.php?p=24697 <



              oj, jakie sliczne! Podziekowania :-)


          • Gość: Déjà vu Re: Robert Zimmerman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.06, 01:07
            Gość portalu: €uro napisał(a):
            > Dlugo nie odpisuje, sorry, to nie z braku
            > szacunku, a z powodu niemocy roznej
            > proweniencji i symptomatyki (protoklaza?)
            > Zamelduje sie, jak uda mi sie odnalezc ponownie
            > radosc istnienia
            >
            > Ojro-Prowitamina


            protoklaza powiadasz
            hm... tektoniczne ruchy Wacpani podjelas?
            a... pewnie ruszasz bryle z posad swiata
            to dobrze, to bardzo dobrze
            bez tego ani rusz!
            tusze jeno, ze finalnie rezultat epejrogeniczny, znaczy tworczy, byc musi choc
            w bolach niemocy rodzi sie jak slysze
            z meka tworzenia tak wszak bywa

            w nadziei wyczekuje feniksa
            i nuce PeeSowo
            Déjà vu Zawisnieta


            PeeS na dobra noc - bo ta coraz dluzsza sie byc zdaje

            Dobranoc, dobranoc niewiasto skłoń główkę na miękką poduszkę
            dobranoc, nad wieś i nad miasto jak rączym rumakiem wzleć łóżkiem
            niech rycerz Cię na nim porywa co piękny i dobry jest wielce
            co zrobił zakupy, pozmywal i dzieciom dopomógł zmóc lekcje
            a teraz tak objął Cię ciasno jak amant ekranów i scen
            Dobranoc, dobranoc niewiasto, już czas na sen

            • zinekk Re: Robert Zimmerman i ból tworzenia 02.10.06, 00:27
              W procesie tworzenia czesto wystepuje niemoc, bólem tak zwana. Sztuka zawsze
              rodziła sie i bedzie rodzić z tragedii. Żywi się tym. Spójrzmy chociażby na
              filmy. Kończą sie niby zawsze dobrze, ale temat zaczyna sie od jakiegos klinczu,
              problemu. Tak samo jest w teatrze, muzyce.
              Dylan to wielki artysta, może dlatego, że ma taki glos a nie inny, potrafi nadać
              jeszcze większy sens swoim tekstom?
              • Gość: €uro Re: Robert Zimmerman i ból tworzenia IP: *.dip.t-dialin.net 16.10.06, 00:00
                zinekk napisał:

                > W procesie tworzenia czesto wystepuje niemoc, bólem tak zwana. Sztuka zawsze
                > rodziła sie i bedzie rodzić z tragedii. Żywi się tym. Spójrzmy chociażby na
                > filmy. Kończą sie niby zawsze dobrze, ale temat zaczyna sie od jakiegos
                klinczu
                > ,
                > problemu. Tak samo jest w teatrze, muzyce.<

                Zgadza sie, do stanu tworczosci potrzeba uniesien
                lub upadkow, czyli sytuacji mocno emocjonalnych.
                Nie znam artystow nieemocjonalnych, a jesli tacy sa,
                to mierni z nich artysci..., za to w zyciu codziennym
                az roi sie od wrazliwych "inaczej", czyli tzw. betonow
                uczuciowych. Tacy ludzie tylko w polowie odbieraja
                piekno i wrazenia, stoja jakby za sciana, ... i sa
                w sumie biedni ...


                > Dylan to wielki artysta, może dlatego, że ma taki glos a nie inny, potrafi
                nadać jeszcze większy sens swoim tekstom? <

                A coz to chcialem powiedziec?
                Jasniej, prosze, bo nie wiem, czy sie czepiac?

                ;-P
                • zinekk Re: Robert Zimmerman i ból tworzenia 21.10.06, 14:13
                  Betony emocjonalne, to niestety obecnie codzienność. Takim osobom nie grozi
                  depresja, ani jakakolwiek uczuciowe emocje.


                  A co do Dylana. Mi jego spiew czasami sie nawet podoba. Na płytach Nashville
                  Skyline na przykład. Lecz gdy wpada w swą typową manierę, w takie lekkie
                  koziołkowe beczenie, to mi sie juz mniej podoba :) Wielki, natomiast jest.


                  Pozdrawiam.
                  • Gość: €uro Re: Robert Zimmerman i ból tworzenia IP: *.dip.t-dialin.net 26.10.06, 21:41
                    zinekk napisał:

                    > Betony emocjonalne, to niestety obecnie codzienność. Takim osobom nie grozi
                    > depresja, ani jakakolwiek uczuciowe emocje.<


                    :-) Zgadza sie, moga miec rozne przypadlosci
                    i wszelakie dolegliwosci, jednak nigdy nie zagraza
                    im depresja.
                    Tak, tacy ludzie niszcza tych, co sa blisko,
                    a sami wychodza bez szwanku, jakby nic sie nie
                    stalo ...


                    > A co do Dylana. Mi jego spiew czasami sie nawet podoba. Na płytach Nashville
                    > Skyline na przykład. Lecz gdy wpada w swą typową manierę, w takie lekkie
                    > koziołkowe beczenie, to mi sie juz mniej podoba :) Wielki, natomiast jest.
                    >
                    >
                    > Pozdrawiam.<

                    A, tak, jest ogromny :-)
                    Wymieniona plyta jest super, a szczegolnie
                    utwor, od ktorego zaczelam ten watek.

                    Posluchaj sobie plyty "The Times They Are
                    A-Changin´" - ja ja moge sluchac od poczatku
                    do konca na kilogramy (taka miara czasu i
                    zawartosci;-P)

                    Hmmm, zastanawiam sie, jak tu Tobie wybaczyc
                    to "koziolkowe beczenie"....?, jak nie znajde
                    sposobu, odplace Ci Plantami ;-)

                    pozdr.
                    • zinekk Re: Robert Zimmerman i ból tworzenia 28.10.06, 14:57
                      Znam płytę The Times They Are A-Changin. W ogole pare pierwszych płyt Dylana, to
                      dzieła, za wyjatkiem pierwszej, na której chyba nie mogł sie zdecydowac co chce
                      grac i nie wiedzial w która strone podązy. Znam tę pierwszą płytę. Miejscami
                      nawet na niej krzyczy :) Z okładki spogląda delikatny chłopiec, któryt w niczym
                      nie przypomina pózniejszego "starucha" ( chodzi mi o umęczoną twarz pózniejszego
                      Dylana).


                      Pozdrawiam
                      • Gość: €uro Re: Robert Zimmerman i ból tworzenia IP: *.dip.t-dialin.net 07.11.06, 22:24
                        zinekk napisał i chce sie klocic:

                        > Znam płytę The Times They Are A-Changin. W ogole pare pierwszych płyt Dylana,
                        t
                        > o
                        > dzieła, za wyjatkiem pierwszej, na której chyba nie mogł sie zdecydowac co
                        chce
                        > grac i nie wiedzial w która strone podązy. Znam tę pierwszą płytę. Miejscami
                        > nawet na niej krzyczy :) Z okładki spogląda delikatny chłopiec,<

                        Tak, troche mi przypomina na tym zdjeciu swojego
                        wielkiego idola, ktorym byl Woody Guthrie.
                        Dobrze jednak, ze Dylan poszedl w swoim kierunku
                        (choc kazdy ma jakis styl bedacy kompilacja innych,
                        jednak Dylan wybral z tego wszystkiego to najlepsze,
                        dla mnie, oczywista :-)

                        > który w niczym nie przypomina pózniejszego "starucha"
                        ( chodzi mi o umęczoną twarz pózniejszego Dylana).<

                        Gadaj se, co chcesz, on zawsze jest i bedzie
                        najpiekniejszy (a zaraz po nim Ozzy ;-P)

                        A jak Ci sie podoba zniewiescialy Jimmy Page
                        w swoich barokowych swiecidelkach?
                        (zaczales, to masz ;-)

                        pozdr.




                        • zinekk Re: Robert Zimmerman i ból tworzenia 08.11.06, 02:06
                          Page był tak "zniewiesciały", ze miał mase kobiet. Tak mówią świadkowie :)
                          Właśiwie on te "zniewieściałość" wprowadził na scenę. Przedtem tylko Elvis raz
                          po raz zakręcił biodrami. No i przez takiego Page'a scenicznego mamy masę
                          długowłosych gitarzystów, soft metal lat 80 i Jana Borysewicza, na przyklad,
                          albo Richiego Sambore z Bon Jovi :)


                          Co do ubbioru Page'a to sie nie wypowiadam. Jesli lubił retro, to jego sprawa.
                          Ja w Żaboty bym sie nie ubrał, to dobre dla kobiet chyba, albo na film kostiumowy.



                          Podobno pod koniec roku ma wyjsc DVD z filmem o trasie Dylana w 65 roku. To był
                          przełom i skandal. Folkowy Dylan zaczął grać elektrycznie, z towarzyszącym
                          zespołem rockowym. Wzbudzał podziw i krytykę.


                          Pozdrawiam.
                          • Gość: €uro Re: Robert Zimmerman i ból tworzenia IP: *.dip.t-dialin.net 16.11.06, 00:04
                            zinekk napisał:

                            > Page był tak "zniewiesciały", ze miał mase kobiet. Tak mówią świadkowie :)
                            > Właśiwie on te "zniewieściałość" wprowadził na scenę. Przedtem tylko Elvis raz
                            > po raz zakręcił biodrami. No i przez takiego Page'a scenicznego mamy masę
                            > długowłosych gitarzystów, soft metal lat 80 i Jana Borysewicza, na przyklad,
                            > albo Richiego Sambore z Bon Jovi :)<

                            Borysewicz to taki troche zdublowany Page :-)
                            (musi byl nim, Page´m, bardzo urzeczony)
                            Page mial bardzo delikatna urode i piekne oczeta,
                            nie dziwie sie, ze mial takie powodzenie.
                            Ale nikt nie ma takiego slicznego profilu, jaki
                            ma Bob Dylan.

                            > Co do ubbioru Page'a to sie nie wypowiadam. Jesli lubił retro, to jego sprawa.
                            > Ja w Żaboty bym sie nie ubrał, to dobre dla kobiet chyba, albo na film
                            kostiumowy.<

                            Nie, ja go nie krytykuje, mi sie ten jego
                            czasami kiczowaty stroj podoba, a co najwazniejsze,
                            Page mial/ma swoj niepowtarzalny styl.
                            Ja sama najchetniej ubieralabym sie w stylu
                            wiktorianskiej Anglii, ale do tego potrzebne sa
                            nie tyle pieniadze, jak raczej dobra krawcowa :-)

                            > Podobno pod koniec roku ma wyjsc DVD z filmem o trasie Dylana w 65 roku. To
                            był
                            > przełom i skandal. Folkowy Dylan zaczął grać elektrycznie, z towarzyszącym
                            > zespołem rockowym. Wzbudzał podziw i krytykę.<

                            Dylan lubi na koncertach grac publicznosci
                            na nosie, i w zaleznosci od tego, czego kto
                            od niego oczekuje, wychodzi niezadowolony
                            z koncertu, a przynajmniej troche zawiedziony.
                            "Mnie" zagral na koncercie nie tak, jakim go
                            uwielbiam, ale ja mu wszystko wybaczam :-)

                            Czekam zatem na to DVD

                            pozdr.
            • Gość: €uro Re: Robert Zimmerman IP: *.dip.t-dialin.net 16.10.06, 00:36
              Gość portalu: Déjà vu napisał(a):

              > protoklaza powiadasz
              > hm... tektoniczne ruchy Wacpani podjelas?
              > a... pewnie ruszasz bryle z posad swiata
              > to dobrze, to bardzo dobrze
              > bez tego ani rusz!
              > tusze jeno, ze finalnie rezultat epejrogeniczny, znaczy tworczy, byc musi
              choc
              > w bolach niemocy rodzi sie jak slysze
              > z meka tworzenia tak wszak bywa <

              eeeeeee, powiercilam sie troche i nic,
              efekty poooooszly w diably ...
              za bardzo chyba wierzysz w moje zmagania, Déjà vu ;-)

              Siedzac na wulkanie swojego jestestwa nadal wyczekuje
              erupcji, ktora niczym dyjament wykrystalizuje orzeszka - sedno
              czlowieczej egzystencji (tylko nie w mysl: gora zrodzila mysz!,
              ja nie gora, nawet tuszy za malo, co by na jakis pagorek zdalo)
              Ja chcialam tylko powiedziec, ze tego, jak to by wyartykulowac,
              gdyby tamto, tylko niby wiadome, choc skrzetnie ukryte, nie liczac
              onych, wtedy zaistnialych, galami jeszcze wyzierajacych,
              przypadlosci, okreslonych takowa regula, pochodzaca z nijakich,
              niescisle urzeczownikowionych, a majacych swoje korzenie
              w nadmienionych juz w poprzek, choc na opak i wzdluz, jednak
              oscylujacych tendencyjnie wokol istoty tematu, gdy byla mowa
              sporadyczna o prapostaciach onych, a mowiac prosto, etymologicznie
              uwarunkowanych, choc nie scisle ujetych wobec rozpietosci
              wszelakich rozleglosci w przestrzen nieskonczona zdarzen,
              nie zaciesniona jakowymis ograniczeniami, probujacymi narzucac
              stwierdzeniom ukutym w splocie przypadlosci nieempirycznych,
              jakies nieokreslone cechy, tudziez wymykajace sie klasyfikacji
              i jakims logiczno-uporzadkowanym zapedom chronologicznym,
              a nawet, rzekl by ktos, wypierajacym sie nawzajem, jakby
              w zawodach antonimowych, uczestniczace, podporzadkowanych
              w calej swej waznosci, zrodel etymologii tracajace .....,

              ...., no, wiesz, Déjà vu, sweter artystyczny na drutach
              robie, z welny przedzonej i farbowanej ( w jesienne kolory)
              recznie, choc wiem, ze Ty i tak od pierwszej linijki
              wiedzialas ...

              ;-)

              > w nadziei wyczekuje feniksa
              > i nuce PeeSowo
              > Déjà vu Zawisnieta <


              wyczekujaca nadziei
              Ojro Klaczek W Kosmosie
              (nawet nie piorko feniksa)

              A Ty to czemu "Zawisnieta"?

              > PeeS na dobra noc - bo ta coraz dluzsza sie byc zdaje
              >
              > Dobranoc, dobranoc niewiasto skłoń główkę na miękką poduszkę
              > dobranoc, nad wieś i nad miasto jak rączym rumakiem wzleć łóżkiem
              > niech rycerz Cię na nim porywa co piękny i dobry jest wielce
              > co zrobił zakupy, pozmywal i dzieciom dopomógł zmóc lekcje
              > a teraz tak objął Cię ciasno jak amant ekranów i scen
              > Dobranoc, dobranoc niewiasto, już czas na sen <

              Dzieki za piosneczke, wysluchalam, ale ciezko mi bylo
              ruszyc lozko z ziemi, wiec nie wzlecialam, ....
              pozostaje miotla ;-)

              • Gość: Déjà vu rumaki i swetry wulkaniczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.06, 01:18
                od pierwszej linijki wiedzialam?
                wiedzialam

                sweter reczny i welniany w jesienne barwy oczko po oczku nizany jak perly?
                tez ograniam az nazbyt

                pisane pomiedzy, w chosie skrzetnym i niedopowiedzianym wielokropkiem
                od "siedze na wulkanie" po "tracajace", jest jasne i krystalizacji konkretowej
                nie wymaga nigdy

                co do feniksa - nie w piorko lecz w szpon radze przyoblec nadzieje. wszak
                feniks ducha walki ma w sobie wiecej anizli pior na kuprze i indziej razem
                wziawszych

                zawiasnieta?
                ano dyndam w muzeum plakatu w wilanowie jak mysza szaraczka pomiedzy wielkimi
                tego kraju i swiata i uwierzyc w swe dyndalstwo, mimo bytnosci na wielkim
                entrée, nijak nie moge i wciaz zem nad ziemia stop kilka...

                co do wzlotow rumakowo-lozkowych, to wierzaj mi - wzlecialas. to morfeusz
                winien, zes zapomniala tylko... zbytnio posiadl byl twe sny i wzloty. zazdrosny
                chyba...

                pozdrawiam twe mysli nocnie, twoj kosmos i wszechswiat twoj
                Déjà vu - dyndalska z mysim ogonem
                • Gość: €uro Prestizowskie dyndanie IP: *.dip.t-dialin.net 26.10.06, 22:17
                  Gość portalu: Déjà vu napisał(a):

                  > od pierwszej linijki wiedzialam?
                  > wiedzialam <

                  bo Ty jasna i obszerna myslami jestes,
                  dlatego wiedzialam, i sie nie omylilam

                  > sweter reczny i welniany w jesienne barwy oczko po oczku nizany jak perly?
                  > tez ograniam az nazbyt<

                  tak, wlasnie, tyko teraz wleciala mi do mojej
                  ojrowej glowy pewna zastraszajaca i paralizujaca
                  mysl! - jak wyjde teraz w tym jesiennym swetrze, to mnie
                  widac nie bedzie! Swietny kamuflaz, ale czy zamierzony?
                  ...to niemalze wojskowym swetrem zalatuje, cos jakby, hmmm,
                  to wtedy nie perly nizane, a granaty jakies, ha, ha
                  Zatem, jak bede szla, a Ty mnie widziec nie bedziesz,
                  to znaczy, ze ide ja ...

                  Déjà vu, a Ty dziergasz?

                  > pisane pomiedzy, w chosie skrzetnym i niedopowiedzianym wielokropkiem
                  > od "siedze na wulkanie" po "tracajace", jest jasne i krystalizacji
                  konkretowej
                  > nie wymaga nigdy <

                  Etna cos ostatnio wiercic sie zaczyna, wiec moze
                  i ja sprofituje?

                  > co do feniksa - nie w piorko lecz w szpon radze przyoblec nadzieje. wszak
                  > feniks ducha walki ma w sobie wiecej anizli pior na kuprze i indziej razem
                  > wziawszych <

                  pazura miec na kuprze?, nizli piorka? ;-)
                  i co po feniksie, jak gdzie okiem rzucic sam popiol?

                  > zawiasnieta?
                  > ano dyndam w muzeum plakatu w wilanowie jak mysza szaraczka pomiedzy wielkimi
                  > tego kraju i swiata i uwierzyc w swe dyndalstwo, mimo bytnosci na wielkim
                  > entrée, nijak nie moge i wciaz zem nad ziemia stop kilka...<

                  Sila gratulacji zechcij, o Wielka Déjà vu-Swierza, przyjac!!!
                  Od myszy sie nie epitetuj, bo Ci szpona wypomne!

                  Nie wiem, kiedy zagoszcze w W-wie (zaproszenie mam do
                  Teatru Polskiego na premiere, na widownie i w kuluary),
                  lecz terminu jeszcze nie znam, i jak znam zycie na
                  wystawe nie zdaze :-((

                  > co do wzlotow rumakowo-lozkowych, to wierzaj mi - wzlecialas. to morfeusz
                  > winien, zes zapomniala tylko... zbytnio posiadl byl twe sny i wzloty.
                  zazdrosny
                  >
                  > chyba...<

                  Ech, czasami mi tak, jak w "Koronczarce"
                  (wspanialy film, choc straszliwie smutny)

                  > pozdrawiam twe mysli nocnie, twoj kosmos i wszechswiat twoj
                  > Déjà vu - dyndalska z mysim ogonem <

                  Z mysim ogonem?!
                  A nie z pawim piorem? (powodow przeciez dosc)


                  Kolysze Cie, bys dalej, tez poza Wilanow wzlatywala

                  Ojro niesmialo chroboczaca pazurkiem
                  Ojro wypatrujaca mysli krogulczych
                • Gość: €uro Re: rumaki piekielne IP: *.dip.t-dialin.net 15.11.06, 23:45
                  Gość portalu: Déjà vu napisał(a):
                  > co do wzlotow rumakowo-lozkowych, to wierzaj mi - wzlecialas. to morfeusz
                  > winien, zes zapomniala tylko... zbytnio posiadl byl twe sny i wzloty.
                  zazdrosny <


                  Dzisiaj to dopiero wzlecialam!
                  A bylo, o czym natracam nizej:
                  ucielam sobie krotka drzemke na kanapce,
                  jednak szybko zaczela mnie dusic oblesna
                  zmora, jakies rachunki wyrownywalam
                  z osoba, ktora mi dawno juz temu zalazla
                  za skore; nakrzyczalam sie, namachalam
                  rekoma, ... dusilam, .... obudzilam sie,
                  rozejrzalam po pokoju, czy trup gesto sie
                  nie sciele, i z wrzaskiem stanelam na nogi,
                  brrrr
                  Za takiego Morfeusza to ja dziekuje, wole
                  spac sama ...., niech on precz idzie!

                  Déjà vu, za rada i pocieszeniem wygladam ;-)

                  Ojro-niebezpieczna
                  :-P


                  • Gość: Déjà vu Re: rumaki piekielne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 01:18
                    Przepraszam za niebyt, ale w dlutach, farbach, ryciu i weglu czas mi sie kurczy
                    az nadto. Co do Morfeusza, ktorego obwinialam ostatnio, to honor mu winna
                    jestem, gdyz poczciwina nic u €uro nie zawinil. I nie grzmij na niego, bo
                    konsekwencyje oplakane moga sie okazac. Brak jego objec zwykle konczy sie
                    niewesolo i niestety wiem o tym zbyt dobrze. Zmory powiadasz Cie mecza, coz...
                    to nic takiego. To tylko Twoje alter ego je wola i wyczyszczenia rachunkow
                    domaga. A to ZDROWE jest i znamion czegokolwiek ble ze soba nie niesie. Jesli
                    jednak zbyt czesto podduszac zaczniesz, to moze warto pomyslec, by na jawie
                    czesciej uzewnetrzniac swe protesty nie duszac ich w sobie, bo i tak wyleza, a
                    Morfeuszowi znowu sie niezasluzenie oberwie. Biedaczyna.
                    A zatem, snow oczyszczajacych zycze, przeprosin Morfeusza sie domagam, a nade
                    wszystko polecam zdwojenie asertywnosci codziennej: przebicia cudza glowa muru,
                    rykniecia na cisze za cicha i staniecia, na przekor wyzwaniom, w miejscu na
                    czas jakis. Ja stalam przez tydzien, otoczenie zamarlo na moj widok, a lbow o
                    malo se nie ukrecilo ze zdziwienia o oszolomu. Pomoglo :)))

                    W nadziei, zem rady namiastke wniosla
                    uklony zalaczam marzac o Panu M.
                    Déjà vu-niewyspana

                    Gość portalu: €uro napisał(a):
                    > Dzisiaj to dopiero wzlecialam!
                    > A bylo, o czym natracam nizej:
                    > ucielam sobie krotka drzemke na kanapce,
                    > jednak szybko zaczela mnie dusic oblesna
                    > zmora, jakies rachunki wyrownywalam
                    > z osoba, ktora mi dawno juz temu zalazla
                    > za skore; nakrzyczalam sie, namachalam
                    > rekoma, ... dusilam, .... obudzilam sie,
                    > rozejrzalam po pokoju, czy trup gesto sie
                    > nie sciele, i z wrzaskiem stanelam na nogi,
                    > brrrr
                    > Za takiego Morfeusza to ja dziekuje, wole
                    > spac sama ...., niech on precz idzie!
                    >
                    > Déjà vu, za rada i pocieszeniem wygladam ;-)
                    >
                    > Ojro-niebezpieczna
                    > :-P
                    >
                    >
                    • Gość: €uro Re: rumaki piekielne IP: *.dip.t-dialin.net 19.11.06, 00:21
                      Gość portalu: Déjà vu napisał(a):

                      > Przepraszam za niebyt, ale w dlutach, farbach, ryciu i weglu czas mi sie
                      kurczy az nadto. <

                      Nie przepraszaj, wazne, ze sie pojawiasz,
                      jest dobrze, tylko nie zamieniaj sie z zefirka
                      w kamfore ;-)
                      Wolnosc jest bardzo cenna. Nie jest wazne, czy napiszesz
                      za tydzien, czy za miesiac, czy kiedys, ja sie nie obrazam.


                      > Co do Morfeusza, ktorego obwinialam ostatnio, to honor mu winna
                      > jestem, gdyz poczciwina nic u €uro nie zawinil. I nie grzmij na niego, bo
                      > konsekwencyje oplakane moga sie okazac. Brak jego objec zwykle konczy sie
                      > niewesolo i niestety wiem o tym zbyt dobrze. <

                      Ok, ale niech dziad obejmuje, a nie dusi...
                      (ze spaniem rzadko miewam problemy, to jedna z niewielu
                      rzeczy, ktore potrafie; Morfeusz w nadmiarze stal sie
                      towarem pospolitym)


                      > Zmory powiadasz Cie mecza, coz...
                      > to nic takiego. To tylko Twoje alter ego je wola i wyczyszczenia rachunkow
                      > domaga. A to ZDROWE jest i znamion czegokolwiek ble ze soba nie niesie. Jesli
                      > jednak zbyt czesto podduszac zaczniesz, to moze warto pomyslec, by na jawie
                      > czesciej uzewnetrzniac swe protesty nie duszac ich w sobie, bo i tak wyleza,
                      a
                      > Morfeuszowi znowu sie niezasluzenie oberwie. Biedaczyna.
                      > A zatem, snow oczyszczajacych zycze, przeprosin Morfeusza sie domagam, a nade
                      > wszystko polecam zdwojenie asertywnosci codziennej: przebicia cudza glowa
                      muru,
                      >
                      > rykniecia na cisze za cicha i staniecia, na przekor wyzwaniom, w miejscu na
                      > czas jakis. Ja stalam przez tydzien, otoczenie zamarlo na moj widok, a lbow o
                      > malo se nie ukrecilo ze zdziwienia o oszolomu. Pomoglo :)))

                      Jestem jakos tak wyzuta z sil i nic mi sie nie chce,
                      nawet noga tupnac, mam jednak nadzieje, ze to stan przejsciowy.

                      Najchetniej zamieszkalabym w moim ukochanym Klodzku.
                      Potrzebje tylko mozliwosci czytania i pisania, reszta
                      jest malo istotna (no, Dylana wzielabym z soba).
                      Po Nietzsche powinnam przejsc do I.Kanta, czyli dojsc
                      do momentu, kiedy bede mogla powiedziec: moge, poniewaz
                      chce tego, co musze ;-)


                      > W nadziei, zem rady namiastke wniosla
                      > uklony zalaczam marzac o Panu M.
                      > Déjà vu-niewyspana <

                      poklaniam sie nisko dziekujac paradnie
                      Ojro-rozjas(z)niona

                      • ojro1 Re: rumaki piekielne 25.11.06, 00:51
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=78&w=52840130
                        znalazlam na forum: Muzyka
                        • zinekk No proszę ! :) 15.12.06, 22:22
                          Dwie kobitki zachwycone Dylanem.To dosyc osobliwe, bowiem trtudno znalezć
                          kobiety słuchające ambitnej muzyki, a juz Dylana w szczególności.


                          Pozdrawiam !
                          • Gość: Déjà vu Re: No proszę ! :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.06, 01:13
                            zinus, nie przeginaj pan ;))))
                            pozdroofko okoloswiateczne
                            dobrze, ze jestescie
                            Déjà vu - mozdzerowa i davisowa (winda na szfot to moja kultowa plyta)

                            zinekk napisał:

                            > Dwie kobitki zachwycone Dylanem.To dosyc osobliwe, bowiem trtudno znalezć
                            > kobiety słuchające ambitnej muzyki, a juz Dylana w szczególności.
                            >
                            >
                            > Pozdrawiam !

                          • Gość: €uro Re: No proszę ! :) IP: *.dip.t-dialin.net 10.01.07, 23:46
                            zinekk napisał:

                            > Dwie kobitki zachwycone Dylanem.To dosyc osobliwe, bowiem trtudno znalezć
                            > kobiety słuchające ambitnej muzyki<

                            A to ci dopiero! A to napisal! ;-P
                            Prosze wyluszczyc i rozluszczyc ten problem!!!
                            Choc pisze w pojedynke, zaznaczam - jestem dosc
                            szeroka po swietach by byc tarcza dla kilku osob ;-PPP,
                            a jak jeszcze dolaczy Deja vu ze swoim brzuchem, ...
                            ;-)


                            > , a juz Dylana w szczególności.<

                            bo poza Dylanem nie ma nic, no moze gdzies
                            cos tam majaczy .. ;-)
                            • Gość: €uro Re: No proszę ! :) IP: *.dip.t-dialin.net 17.01.07, 21:50
                              > zinekk napisał:
                              Nie, Zinekk jeszcze nic nie napisal; spi,
                              albo jakies inne przykanapne rzeczy uskutecznia,
                              kto go wie?
                              ;-)

                              Ja napisalam:
                              > Choc pisze w pojedynke, zaznaczam - jestem dosc
                              szeroka po swietach by byc tarcza dla kilku osob ;-PPP,
                              a jak jeszcze dolaczy Deja vu ze swoim brzuchem, ... <

                              A dzisiaj chcialabym oswiadczyc, ze dzieki O.Osbourne´owi
                              (teraz amatorsko, wczesniej "zawodowo" paralam sie rozna
                              gimnastyka i sportem) wstapilam sie w obszar swoich
                              kilogramow :-)

                              > zinekk kiedys napisał:

                              > Dwie kobitki zachwycone Dylanem.To dosyc osobliwe, bowiem trtudno znalezć
                              > kobiety słuchające ambitnej muzyki <

                              Ciekawa jestem, co tu autor mial na mysli? ;-P
                              Jakies niteczki mizoginii przetykaja Twoje slowa?
                              Czyzby "zwichniete" zdanie na temat plci urokliwej
                              i delikatniej, i wrazliwej (a jakze!)?
                              :-)

                              No, to se pogadalam ....
                              :-P
                              • Gość: Déjà vu Re: No proszę ! :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.07, 01:48
                                dolaczam z brzuchem swoim!
                                moge robic za dwie, bo €uro zgubila
                                zdrzzzzzzzzzzzzyj zinekk, niecnoto!
                                jam tarcza!
                                jam taran!
                                jam byk z lamassu!
                                FRONTEM STAJE w portalach niedopietych brzuchato i podpisuje sie pod wszystkim
                                co €uro naskrobala
                                TLUMACZ sie WASC i to gesto prosze

                                sklon wieczorny (moze od niego nieco mi ubedzie tuitam)
                                Déjà vu
                                • zinekk Ja ze swoim bebzunkiem też się przyłączam 18.01.07, 20:58
                                  "...to może ja tak do środeczka? ". Wychodzi na to, że takiej ekipy, jak nasza
                                  nikt nie ruszy. Zapewniam Was, że mój przedni zderzak jest wielkomasywny. Na
                                  pewno największy.



                                  Zimy nie ma, to i z gawry wylazłem. Spać nie idzie.


                                  Pozdrawiam (przetaczając się po mieszkaniu, niczym wór ziemniaków ).
                                  • Gość: Déjà vu Re: Ja ze swoim bebzunkiem też się przyłączam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.07, 23:17
                                    a dolaczaj, dolaczaj
                                    zapraszamy, choc €uro juz odstaje wklesniaczo, tylko najsampierw wytlumacz sie
                                    z meritum tego watku :PPP czyli patrz ponizsze
                                    Déjà vu w drugim sklonie - moze cos zrzuce :)))

                                    Gość portalu: €uro napisał(a):

                                    > zinekk kiedys napisał:
                                    > > Dwie kobitki zachwycone Dylanem.To dosyc osobliwe, bowiem trtudno znalezć
                                    > > kobiety słuchające ambitnej muzyki <

                                    > Gość portalu: €uro napisał(a):

                                    > Ciekawa jestem, co tu autor mial na mysli? ;-P
                                    > Jakies niteczki mizoginii przetykaja Twoje slowa?
                                    > Czyzby "zwichniete" zdanie na temat plci urokliwej
                                    > i delikatniej, i wrazliwej (a jakze!)?
                                    > :-)

                                    • zinekk Re: Ja ze swoim bebzunkiem też się przyłączam 19.01.07, 01:45
                                      Hmm, wyjdzie na to, że mam okropne zdanie o kobietach. Ja nie napisałem, że
                                      WSZYSTKIE kobiety nie lubią ambitnej muzyki. Napisałem, że większość. Wystarczy
                                      im, że coś tam mruczy w pokoju, nie znają wykonawców, nie pamietają nazw
                                      utworów. Po prostu nie są pasjonatkami muzyki. Za to świetnie orientują się np.
                                      w cenach butów :).

                                      Ja znam parę kobitek, co lubią porządną, ambitną muzykę, ale jest to chyba...
                                      mniejszość (co podnosi w tym momencie Waszą wartość bardzo wysoko).


                                      Pozdrawiam z gawry ( wystraszony, co teraz będzie.. ).


                                      • Gość: Déjà vu Re: Ja ze swoim bebzunkiem też się przyłączam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 02:59
                                        taaa... wiekszosc/mniejszosc, a w skali to jakiej? miasteczka, kraju, swiata?
                                        z persepektywy lat ilu przezytych? a glebokosci wejrzenia jakiego w to co im w
                                        duszy gra? z procentowym podzialem na plec w kwestii muzy ilez rozmow odbytych?
                                        hę?
                                        (a wyzej te "odbyte", to nie chodzilo mi o rozmowy do dupy)
                                        ej, chyba za malo kobiet znasz...
                                        jak bede mizoandrycznie usposobiona doloze bardziej :))) wiec strachaj sie dalej
                                        a, i jeszcze
                                        zinekk napisał:
                                        > Ja znam parę kobitek, co lubią porządną, ambitną muzykę, ale jest to chyba...
                                        > mniejszość (co podnosi w tym momencie Waszą wartość bardzo wysoko).

                                        tez mi podnoszacy komplement - procentowego gawrysia nocnego he, he

                                        by zanizyc swoj poziom sklon trzeci czynie
                                        Déjà vu - sluchajaca wlasnie plyty czyszczacej, tym samym poglebiajaca twa
                                        rzekoma wiekszosc :PPP i zmiejszajaca mniejszosc :)))

                                        ps BU! boj sie Ojro!

                                      • Gość: €uro Re: Ja ze swoim bebzunkiem też się przyłączam IP: *.dip.t-dialin.net 19.01.07, 22:23
                                        zinekk napisał:

                                        > Za to świetnie orientują się np.
                                        > w cenach butów :).<

                                        Musisz tak zaraz w oczy zgac?! Slabosci wytykac?!
                                        ;-P


                                        > Ja znam parę kobitek, co lubią porządną, ambitną muzykę, ale jest to chyba...
                                        > mniejszość (co podnosi w tym momencie Waszą wartość bardzo wysoko).
                                        >
                                        >
                                        > Pozdrawiam z gawry ( wystraszony, co teraz będzie.. ).<

                                        I slusznie, ze wykukujesz zza wegla z obawa w oku,
                                        ja stoje murem za Deja vu i za wszystkim, co napisala
                                        wyzej, by bronic ambitnych kobiet (nawet utucze sie,
                                        gdy zajdzie potrzeba) ;-)

                                        • Gość: Déjà vu Re: Ja ze swoim bebzunkiem też się przyłączam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.07, 02:01
                                          zinekk?
                                          cie pieronie, slusznies sie strachal.
                                          jak kobita gotowa uszczerb zrobic niemaly na swej przywroconej szprotkowatosci,
                                          to ja juz w twej skorze byc raczej bym nie chciala
                                          ales wdepnal...
                                          Bu!
                                          Déjà vu-bu!-bu!-bu!

                                          a poza tym: potrzymuje powyzsze i €uropejskie
                                          • zinekk Re: Ja ze swoim bebzunkiem też się przyłączam 20.01.07, 21:42
                                            Jak ja mam znać kobiety, jak poznałem tylko matkę i siostrę ?

                                            Kobiety też uogólniają: "... bo faceci to tylko myślą o JEDNYM, dodatkowo,
                                            czasami o piwie , meczu i samochodzie.." :) Radośnie jest uogólniać, ale
                                            przeważnie dowcipne jest tylko dla strony wyrażającej taką opinię.



                                            Dwie grożne kobitki sie dobrały i tupią i straszą. A ciemności się boicie,
                                            tudzież duchów i myszy? ;p
                                            • Gość: Déjà vu Re: Ja ze swoim bebzunkiem też się przyłączam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 02:04
                                              Déjà vu
                                              zinekk napisał:

                                              > Jak ja mam znać kobiety, jak poznałem tylko matkę i siostrę ?

                                              jakby ci to wyluszczyc.... do formulowania ogolnikowych wywodów (wiekszosc
                                              kobiet/mniejszosc kobiet)procent masz ten..., no... hm... taki... skromniusiowy
                                              i chyba nie miarodajniusi, ale OK, to w koncu twoje wywody i uogolnienia
                                              RECE PRECZ OD ZINKKA!!! (sorry, to moje alter ego sie wydurnia)

                                              > Kobiety też uogólniają: "

                                              rozumiem, ze i ta teza na podstawie tegoz samego zrodla...
                                              grzezniesz... ogolnikowo rzecz ujmujac oczywiscie

                                              OJ, CZEPIASZ SIE Déjà vu 2% CZY 200%, A NA CO KOMU W DOBIE KOMPUTEROW
                                              MATEMATYKA. PHI! (to znowu drugie ja wkracza dywersje mi tu robiac. cicho
                                              tam!!! przepraszam, to nie do ciebie zinekk)

                                              > ... bo faceci to tylko myślą o JEDNYM, dodatkowo,
                                              > czasami o piwie , meczu i samochodzie.." :)

                                              wyszlo mi na to, ze nie jestem ani kobieta, ani mezczyzna, bo cen butow nie
                                              znam i posiadam odmienne ogolne zdanie o plci przeciwnej niz to cytowane
                                              powyzej. czy powinnam glebiej sie nad tym zastanowic?

                                              I TAK TO JEST JAK Déjà vu BIERZE SIE ZA LOGIKE :PPP (no i patrz, ta znowu swoje)

                                              > Radośnie jest uogólniać, ale przeważnie dowcipne jest tylko dla strony
                                              > wyrażającej taką opinię.

                                              fakt, radosmym jest, ze przyjmujesz za wykladnie 2% populacji zenskiej na tym
                                              padole

                                              CZEPIASZ SIED éjà vu , CZLOWIEK SIE CIESZY - DAJ MU SPOKOJ I BASTA, A CO TY
                                              LICZYDLO CZY JAK? ( no i nie dojde z tym alter ego do ladu...)

                                              sklon kolejny
                                              Déjà vu - Obojniak, gdyz ani twoich uogolnien meskich o kobietach, ani tych
                                              wlozonych w usta kobiet nijak nie podzielam (moze na oboju grac zaczne i wtedy
                                              cos z tego zrozumiem?)

                                              > Dwie grożne kobitki sie dobrały i tupią i straszą.

                                              a gdziez tam grozne, normalne - chociaz jak pomysle o tych twoich uogolnieniach
                                              to chyba nienormalne

                                              > A ciemności się boicie,

                                              no, nie. nigdy. oswoilam ja od zawsze. (Déjà vu TRESERKA LWIE SERCE SIE
                                              ZNALZALA - co za przekupa, z tej kolejnej mnie. wlazi wszedzie. znowu wybacz
                                              zinekk)

                                              > tudzież duchów i myszy? ;p

                                              i tu tez nie
                                              a to test?

                                              a co? faceci sie boja czy jak? bo juz sie pogubilam w tych ogolnikach
                                              • zinekk Re: Ja ze swoim bebzunkiem też się przyłączam 21.01.07, 06:52
                                                No, ja biedny jestem. Ja naprawdę nie mam wielkiego pojęcia o kobietach, trochę
                                                z filmów ( oczywiście komedii ), z opowiadań kolegów ( tych od piwa, w
                                                knajpie).. Skoro matkę znam i siostre "na żywo", to kolegom muszę wierzyc,
                                                prawda? ;p

                                                Kończąc watek o płciach: wznowię temat, gdy poznam chociaż ze dwie, trzy. Będę
                                                miał lepsze pojęcie i na pewno do tematu powrócę.


                                                Wracając do brzucha (mojego). Znalazłem wczoraj na ulicy 50 groszy. Brzuch
                                                ciągnie mnie całego w dół, więc i wzrok mam na buty skierowany. Dzisiaj znów
                                                wyjdę i poszukam. Może uzbieram na piwo?



                                                Pozdrawiam :)


                                            • Gość: €uro Re: Ja ze swoim bebzunkiem też się przyłączam IP: *.dip.t-dialin.net 22.01.07, 22:05
                                              zinekk napisał:

                                              > Jak ja mam znać kobiety, jak poznałem tylko matkę i siostrę ?
                                              >
                                              > Kobiety też uogólniają: "... bo faceci to tylko myślą o JEDNYM, dodatkowo,
                                              > czasami o piwie , meczu i samochodzie.." :) <

                                              A mysla tez o czyms innym?
                                              ;-PPPP

                                              > Dwie grożne kobitki sie dobrały i tupią i straszą. A ciemności się boicie,
                                              > tudzież duchów i myszy? ;p <

                                              Nie!, no, skad?, ja sie nie boje! Czego tu sie bac?!
                                              Jak ktos dzwoni, stoi za furtka, to wychodze
                                              z mlotkiem w rece, ze to niby robote w domu mam,
                                              od czasu do czasu zmieniam rekwizyty (jakies lopaty,
                                              czy inne, za lomy rzeczy sluzyc mogace), co by rozne
                                              asocjacyje we lbach natretow pozostawic... ;-)

                                              A myszki? Sa takie slodkie, tylko.... niech one sobie
                                              tam w swoich rewirach obcuja, bo jak pomysle, ze taka
                                              moglaby mnie gdzies futerkiem musnac....:-(

                                              Deja vu ma racje, a i ja tez nie dam sie w zadne szablony
                                              wetknac.
                                              :-)


                                              • zinekk Dylan w szkocji 08.02.07, 11:26
                                                Dylan zapłacił podobno 2,2 miliona funtów za posiadłość Aultmore House w górach
                                                Cairngorm, który jeszcze do niedawna był reklamowany na rynku nieruchomości,
                                                jako ekskluzywny pensjonat oraz idealne miejsce do organizacji wesel.


                                                Dylan prawdopodobnie chce mieć duzo spokoju. Osoby zajmujące sie sprzedażą
                                                twierdzą, że ich klient to osoba, która bardzo ceni sobie prywatność.


                                                Mnie to nie dziwi, sam najchetniej zaszyłbym sie w jakims ustronnym miejscu, a
                                                juz w Szkocji, czy w Norwegii najchetniej (lubie taki klimat).


                                                Pozdrawiam
                                                • ojro1 Re: Dylan w szkocji 18.02.07, 23:54
                                                  zinekk napisał:

                                                  > Dylan zapłacił podobno 2,2 miliona funtów za posiadłość Aultmore House w
                                                  górach
                                                  > Cairngorm, który jeszcze do niedawna był reklamowany na rynku nieruchomości,
                                                  > jako ekskluzywny pensjonat oraz idealne miejsce do organizacji wesel.
                                                  >
                                                  >
                                                  > Dylan prawdopodobnie chce mieć duzo spokoju. Osoby zajmujące sie sprzedażą
                                                  > twierdzą, że ich klient to osoba, która bardzo ceni sobie prywatność.
                                                  >
                                                  >
                                                  > Mnie to nie dziwi, sam najchetniej zaszyłbym sie w jakims ustronnym miejscu, a
                                                  > juz w Szkocji, czy w Norwegii najchetniej (lubie taki klimat).<

                                                  Tak, i ma racje. Nawet nie ma jakiejs wiarygodnej
                                                  biografii Dylana, poniewaz ciagle opowiada inne
                                                  wersje swego zycia, specjalnie daje wymijajace
                                                  odpowiedzi na jakies konkretne pytania, czym
                                                  wkurza dziennikarzy ;-)

                                                  Dylan wybiera sie ponownie koncertowac do Europy,
                                                  jednak tym razem nie bedzie go w Monachium, mysle
                                                  ze swoim ostatnim koncertem - wywaleniem z niego
                                                  dziennikarzy - narobil sobie tu wrogow ;-)


                                                  • Gość: €uro Blowin´ In The Wind IP: *.dip.t-dialin.net 28.02.07, 00:14

                                                    How many roads must a man walk down
                                                    Before you call him a man?
                                                    Yes, ´n´ how many seas must a white dove sail
                                                    Before she sleeps in the sand?
                                                    Yes, ´n´ how many times must the cannon balls fly
                                                    Before they´re forever banned?
                                                    The answer, my friend, is blowin´ in the wind,
                                                    The answer is blowin´ in the wind.

                                                    How many times must a man look up
                                                    Before he can see the sky?
                                                    Yes, ´n´ how many ears must one man have
                                                    Before he can hear people cry?
                                                    Yes, ´n´ how many deaths will it take till he knows
                                                    That too many people have died?
                                                    The answer, my friend, is blowin´ in the wind,
                                                    The answer is blowin´ in the wind.

                                                    How many years can a mountain exist
                                                    Before it´s washed to the sea?
                                                    Yes, ´n´ how many years can some people exist
                                                    Before they´re allowed to be free?
                                                    Yes, ´n´ how many times can a man turn his head,
                                                    Pretending he just doesn´t see?
                                                    The answer, my friend, is blowin´ in the wind,
                                                    The answer is blowin´ in the wind.


                                                    Piekny, madry, wspanialy tekst!
                                                    Jedna z najwazniejszych piesni Dylana.
                                                  • zinekk Powstaje film o Dylanie 18.03.07, 21:44
                                                    Jednym z aktorów występujących w filmie ma być Richard Gere. Jestem ciekawy,
                                                    jaki ten film będzie i jeszcze ciekawszy, jaką sam Dylan będzie miał o filmie
                                                    opinię.
                                  • Gość: €uro Re: Ja ze swoim bebzunkiem też się przyłączam IP: *.dip.t-dialin.net 19.01.07, 22:14
                                    zinekk napisał:

                                    > "...to może ja tak do środeczka? ". Wychodzi na to, że takiej ekipy, jak nasza
                                    > nikt nie ruszy. Zapewniam Was, że mój przedni zderzak jest wielkomasywny. Na
                                    > pewno największy.<

                                    Ha, ha, skojarzylo mi sie tak:
                                    Przodem Maryjka (Deja vu), za nia Klementynka
                                    (Ojro), Brzus (Zinekk) i Franio ..... (tylko kto to,
                                    do czorta!, ten Franio?
                                    (cos, jakos tak pisal Boy-Zelenski)

                                    > Zimy nie ma, to i z gawry wylazłem. Spać nie idzie.

                                    A pewnie, co?!, czas marnowac?!

                                    > Pozdrawiam (przetaczając się po mieszkaniu, niczym wór ziemniaków ).<

                                    No, Zinekk, tak to Ty daleko nie zajdziesz!
                                    ;-PP
                        • Gość: Déjà vu wesolutkich... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.06, 01:09
                          na tyle mnie stac
                          Déjà vu - hope, ze jednak nie kamfora
                          • Gość: Déjà vu piekna choinke tam macie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.06, 01:17
                            zapal prosze i ode mnie swieczke, moze ktos mnie jeszcze pamieta
                            • Gość: Déjà vu DYNDAM :))) IP: *.79.151.180.adsl.op.tiscali.dk 22.12.06, 19:52
                              dzieki Euro!!!!!!!!!!!!!!!
                              w pierwszym przeciagowym rzucie oka nie zauwazylam, ze zawislam
                              czytasz w myslasz nie wypowiedzianych - cenny dar
                              uklony dla Ciebie i reszty logowaczy - jesli mozesz przekaz
                              Déjà vu - no logo
                              • Gość: €uro Re: DYNDAM :))) IP: *.dip.t-dialin.net 23.12.06, 22:35
                                A Ty znowu z tym Tadkiem ucieklas?!
                                Ja zajrze tylko na krotko na poludnie,
                                ale nie ma w Alpach sniegu, a ja po
                                sztucznym niby mialabym zjezdzac?!,
                                nie!, narty zostana w domu ;-)

                                Wesolych i bumerangowych swiat zycze
                                (pozdrow ode mnie to wspaniale miasto
                                artystow i cudownej atmosfery),
                                .... i wracaj, bo ja tego Tadka...,
                                kiedys,.... tak,.... ze .....

                                Ojro-zageszczona goscmi
                                :-)
                                • Gość: Déjà vu Re: DYNDAM :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.06, 00:23
                                  Miasto pozdrowione - odpozdrawia, atmosfera kazala Ci sie udzielic, a artysci
                                  wygladaja Ciebie, bys ostatnie ich klimaty pochlonela duszkiem.
                                  A z tym Tadkiem to nie wiem czy on piwa o procent wychylil za duzo czy jak, w
                                  kazdym razie chwiejny jakis taki pierun jeden, ale summa summarum bezpiecznie
                                  do domku odprowadzil i to chyba w nim cenie najbardziej :)

                                  Déjà vu-ugoszczona uklon sklada zageszczonej

                                  PS-choinkowe No i dzieki Ci O Przekazniku Pozdrowien, dzieki
                                  • Gość: €uro Re: DYNDAM :))) IP: *.dip.t-dialin.net 10.01.07, 23:42
                                    Gość portalu: Déjà vu napisał(a):

                                    > Miasto pozdrowione - odpozdrawia, atmosfera kazala Ci sie udzielic, a artysci
                                    > wygladaja Ciebie, bys ostatnie ich klimaty pochlonela duszkiem.<

                                    To jest niesamowite miasto, takie inne, to sie
                                    raczej czuje, trudno jest opisac, ale Ty wiesz,
                                    o czym mowie :-)

                                    > A z tym Tadkiem to nie wiem czy on piwa o procent wychylil za duzo czy jak, w
                                    > kazdym razie chwiejny jakis taki pierun jeden, ale summa summarum bezpiecznie
                                    > do domku odprowadzil i to chyba w nim cenie najbardziej :)
                                    >
                                    > Déjà vu-ugoszczona uklon sklada zageszczonej
                                    >
                                    > PS-choinkowe No i dzieki Ci O Przekazniku Pozdrowien, dzieki<

                                    Jakbym smiala dyndac bez Ciebie?,
                                    jakbym mogla zapomniec Ciebie zawiesic?
                                    (Ty cala Twoim stylem najwieksza ozdoba
                                    choinki sie stalas ;-)
                                    • Gość: Déjà vu Re: DYNDAM :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 01:23
                                      Gość portalu: €uro napisał(a):

                                      > Gość portalu: Déjà vu napisał(a):
                                      >
                                      > > Miasto pozdrowione - odpozdrawia, atmosfera kazala Ci sie udzielic, a art
                                      > ysci
                                      > > wygladaja Ciebie, bys ostatnie ich klimaty pochlonela duszkiem.<
                                      >
                                      > To jest niesamowite miasto, takie inne, to sie
                                      > raczej czuje, trudno jest opisac, ale Ty wiesz,
                                      > o czym mowie :-)

                                      a jakze! wiem az za dobrze :)))

                                      >
                                      > > A z tym Tadkiem to nie wiem czy on piwa o procent wychylil za duzo czy ja
                                      > k, w
                                      > > kazdym razie chwiejny jakis taki pierun jeden, ale summa summarum bezpiec
                                      > znie
                                      > > do domku odprowadzil i to chyba w nim cenie najbardziej :)
                                      > >
                                      > > Déjà vu-ugoszczona uklon sklada zageszczonej
                                      > >
                                      > > PS-choinkowe No i dzieki Ci O Przekazniku Pozdrowien, dzieki<
                                      >
                                      > Jakbym smiala dyndac bez Ciebie?,

                                      a smiej sie - czy tez sobie - o Pani do woli

                                      > jakbym mogla zapomniec Ciebie zawiesic?

                                      uklon, dygniecie z serca glebokosci wzruszonej

                                      > (Ty cala Twoim stylem

                                      e... stylem? chyba dowolnie znikajacym :)

                                      >najwieksza ozdoba choinki sie stalas ;-)

                                      rumieniec oblekl me lico trywilnie w szczękopad wydluzone ;)
                                      • Gość: €uro Re: DYNDAM :))) IP: *.dip.t-dialin.net 17.01.07, 22:28
                                        Gość portalu: Déjà vu napisała:

                                        > a smiej sie - czy tez sobie - o Pani do woli<

                                        Czy ja Wacpanny wynaturzeniami brzusznymi
                                        zanadto nie dotknelam? (w tekscie troche
                                        nizej)
                                        Miotam sie pelna wyrzutow, co mi na urode
                                        podprzecietna zebem nagryza, powodujac wysyp
                                        krostek moralnych ...

                                        > e... stylem? chyba dowolnie znikajacym :)<

                                        Nie sadze! Wyostrzonego lingwistycznie jezyka tak
                                        latwo nie stepisz, a poza tym sa przeciez oselki,
                                        na ktorych znow naostrzyc sie mozna ;-)

                                        > rumieniec oblekl me lico trywilnie w szczękopad wydluzone ;)<

                                        O! To piekna byc musisz - rum i an(n)a! ;-)
                                        Moze bys tak reke troche wydluzyla, albo
                                        o jakas kolejna sie wystarala, by obowiazkom
                                        zadoscuczynic, a i na forum sie wyprodukowac;
                                        czasami (czas!, ami, powiesz - wiem, wiem...),
                                        tymi nocnymi, bezmorfeuszowymi?
                                        (by szpiczasty jezyk powiedzial, co pomysli glowa)

                                        z oselkowym uklonem
                                        Ojro - juz nie kulista, choc nadal niebezpieczna
                                        ;-P
                                        • Gość: Déjà vu Re: DYNDAM :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.07, 01:34
                                          Gość portalu: €uro napisał(a):

                                          > Gość portalu: Déjà vu napisała:
                                          >
                                          > > a smiej sie - czy tez sobie - o Pani do woli<
                                          >
                                          > Czy ja Wacpanny wynaturzeniami brzusznymi
                                          > zanadto nie dotknelam? (w tekscie troche
                                          > nizej)
                                          > Miotam sie pelna wyrzutow, co mi na urode
                                          > podprzecietna zebem nagryza, powodujac wysyp
                                          > krostek moralnych ...

                                          a tak wyrzuty pamietam sumienia, a jakze, i krostki tySZ he, he, wiec czym
                                          pryndzyj w klawisze wale, cobys urody strzepek chocby zachowala, zem nie
                                          ubodzona i upasiona nadal, co mi jednak snu z powiek nie spedza i zagryzam czym
                                          sie da przedsesyjne emocje (jaja w kazdej postaci, nawet humorystyczne +
                                          czekolada. moze jajko niespodzianke wykluje niebawem :))) wspominalam, ze mi na
                                          mozg padlo i znowu zaczelam studia? Taaa, skleroza juz meczyc zaczyna...
                                          >
                                          > > e... stylem? chyba dowolnie znikajacym :)<
                                          >
                                          > Nie sadze! Wyostrzonego lingwistycznie jezyka tak
                                          > latwo nie stepisz, a poza tym sa przeciez oselki,
                                          > na ktorych znow naostrzyc sie mozna ;-)

                                          oselki mi trza, raczej cos do stepienia jezora bardziej by sie zdalo czasami


                                          > > rumieniec oblekl me lico trywilnie w szczękopad wydluzone ;)<
                                          >
                                          > O! To piekna byc musisz - rum i an(n)a! ;-)

                                          rum! z herbata! swietny pomysl. reszta z >anna!< nie widziec czemu antalek na
                                          mysl przywiodla, a ten wino wyborne w beczkach debowych posadzone na czas
                                          wysiadywania smaku i znow rumieniec na lico wylazl. tym razem procentowy - ale
                                          nie stu - spirytu nie pijam ... jeszcze :)

                                          > Moze bys tak reke troche wydluzyla, albo
                                          > o jakas kolejna sie wystarala, by obowiazkom
                                          > zadoscuczynic, a i na forum sie wyprodukowac;
                                          > czasami (czas!, ami, powiesz - wiem, wiem...),
                                          > tymi nocnymi, bezmorfeuszowymi?

                                          wg zyczenia, reka trzecia dokrecona i jestem. morfeusz niech innych utula. i
                                          tak mam u niego przechlapane, wiec co za roznica?

                                          > (by szpiczasty jezyk powiedzial, co pomysli glowa)

                                          czerep mysli galopujacych ma az nadto i nawet na cztery rece nie da sie
                                          przelozyc. czasem dobrze na tym wychodze, bom raptus i wtedy, no wiesz...
                                          ojcasynaamen, umarl w butach i pogrzebion

                                          > z oselkowym uklonem

                                          osolekowym? to ja z maslanym i tez oselkowym...pycha, ymmm

                                          > Ojro - juz nie kulista, choc nadal niebezpieczna
                                          > ;-P

                                          Déjà vu - kulista poswiatecznie jak pierun i tez malo safety jak pierun, ma sie
                                          rozumiec rzecz jasna
                                          • Gość: €uro Re: DYNDAM :))) IP: *.dip.t-dialin.net 19.01.07, 22:07
                                            Gość portalu: Déjà vu napisała:

                                            > a tak wyrzuty pamietam sumienia, a jakze, i krostki tySZ he, he, wiec czym
                                            > pryndzyj w klawisze wale, cobys urody strzepek chocby zachowala, zem nie
                                            > ubodzona i upasiona nadal, co mi jednak snu z powiek nie spedza i zagryzam
                                            czym
                                            >
                                            > sie da przedsesyjne emocje (jaja w kazdej postaci, nawet humorystyczne +
                                            > czekolada. <

                                            Zeby zachowac choc jakis szmatek urody, trzeba ja wpierw
                                            posiadac, tudziez sposobami zdobyc (tylko kobiety
                                            zakochane sa piekne, .... zatem brzydkam, jak ta noc
                                            najczarniejsza ;-P)
                                            A propos czekolady: uwielbiam pasjami, wszystko inne
                                            moze nie istniec, nie uznaje slodyczy bez czekolady,
                                            dla mnie to bezowocne mielenie jezorem, gdy nie natrafi
                                            sie na te wspaniala slodkosc czekolady, ehhh

                                            > moze jajko niespodzianke wykluje niebawem :))) <

                                            Déjà vu - Prokreacyjna? ;-P

                                            > wspominalam, ze mi na mozg padlo i znowu zaczelam studia?
                                            > Taaa, skleroza juz meczyc zaczyna...<

                                            Gratuluje i juz natychmiast zazdroszcze, ale nie
                                            oblesnie, tylko szczerze, z podziwem!!

                                            > rum! z herbata! swietny pomysl. reszta z >anna!< nie widziec czemu anta
                                            > lek na
                                            > mysl przywiodla, a ten wino wyborne w beczkach debowych posadzone na czas
                                            > wysiadywania smaku i znow rumieniec na lico wylazl. tym razem procentowy -
                                            ale
                                            > nie stu - spirytu nie pijam ... jeszcze :)<

                                            A ja wiedziec, czemu - bo Tobie wszystko kojarzy sie
                                            z antalkami, podejrzewam niesmialo, ze nawet figure
                                            w tym kierunku stymulowalas, swieta za pretekst
                                            wziawszy ;-PP

                                            > czerep mysli galopujacych ma az nadto i nawet na cztery rece nie da sie
                                            > przelozyc. czasem dobrze na tym wychodze, bom raptus i wtedy, no wiesz...
                                            > ojcasynaamen, umarl w butach i pogrzebion<

                                            :-))))
                                            Ales mi, Pani, cwieka zabila! Wystawic sobie nie umiem;
                                            jak to jest: wychodzisz, mowisz, na czterech rekach?, i to
                                            nawet czasem dobrze, raptusowo? (tramblankowo?), modlac sie?,
                                            w butach?, a na dodatek wszystkiemu - uczesana (pogrzebiona)!
                                            Wytezam wszystkie zyly w mozgu i dziwny obraz pcha mi sie
                                            przed oczy .....:
                                            Déjà vu - Prestidigitator Niewyobrazalny - Cielesny Dadaista
                                            - Rozczapierzony Futurysta??? ;-)

                                            klaniam sie nisko (by Ci jakos w oczy zajrzec)
                                            Ojro-Spektator
                                            • Gość: Déjà vu Re: DYNDAM :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.07, 01:56
                                              Odpowiadasz na :
                                              Gość portalu: €uro napisał(a):

                                              > Gość portalu: Déjà vu napisała:

                                              > Zeby zachowac choc jakis szmatek urody, trzeba ja wpierw
                                              > posiadac, tudziez sposobami zdobyc (tylko kobiety
                                              > zakochane sa piekne, .... zatem brzydkam, jak ta noc
                                              > najczarniejsza ;-P)

                                              fe! nieladnie, fe! klamczucha
                                              piekna dusza - cialo slucha
                                              krasi ona zatem brzucha
                                              ucho nawet kocmolucha
                                              (brzeczysz jak nieznosna mucha)
                                              kobiet brzydkich na tym swiecie
                                              Europejko nie znajdziecie
                                              kto chce brzydkim byc, ten bedzie
                                              zrzedzic chcesz? to zrzeda bedziesz
                                              a ta rylo ma pokraczne
                                              wstretne, fuj no i dziwaczne
                                              nie rob tego... prosze ja cie
                                              chcesz? to zaloz na leb gacie
                                              stan przed lustro, ryknij smiechem
                                              gebe piekna miec bedziecie:
                                              ty i lustro, dusza / cialo
                                              a ze tez ci sie zachcialo...

                                              > > moze jajko niespodzianke wykluje niebawem :)))
                                              > > Déjà vu - Prokreacyjna? ;-P

                                              z kurami spac nie chadzam, raczej budze sie z kogutem i to na lbie, wiec nie
                                              wiem co mam myslec???? poza dosc idiotyczna

                                              > A ja wiedziec, czemu - bo Tobie wszystko kojarzy sie
                                              > z antalkami, podejrzewam niesmialo, ze nawet figure
                                              > w tym kierunku stymulowalas, swieta za pretekst
                                              > wziawszy ;-PP

                                              i wylazlo szydlo z worka - za grubymi nicmi szylam :(

                                              > > czerep mysli galopujacych ma az nadto i nawet na cztery rece nie da sie
                                              > > przelozyc. czasem dobrze na tym wychodze, bom raptus i wtedy, no wiesz...
                                              > > ojcasynaamen, umarl w butach i pogrzebion<
                                              >
                                              > :-))))
                                              > Ales mi, Pani, cwieka zabila! Wystawic sobie nie umiem;
                                              > jak to jest: wychodzisz,

                                              wpadamy!

                                              > mowisz,

                                              mielimy

                                              > na czterech rekach?,

                                              w dobie lustracji zwierciadlo trza miec - stad liczba mnoga i stad dublet
                                              konczynowy np

                                              > i to nawet czasem dobrze,

                                              perefekcja rzecz swieta

                                              > raptusowo? (tramblankowo?),

                                              wydalo sie: rap tez mnie kreci

                                              > modlac sie?,

                                              ateisci w tym kraju maja teraz przerabane, wiec pozory trza trzymac. kaczki nie
                                              spia, to nie kury

                                              > w butach?

                                              zawsze zwartesmy i gotowe (wszy nie mamy... gdyby co)

                                              > a na dodatek

                                              Doda nie Doda, ujmujace jestemy

                                              >wszystkiemu

                                              co u licha z tymi wszami???

                                              > - uczesana

                                              no, ucze sama sie, a czasem syna

                                              >(pogrzebiona)!

                                              po grze bio jogurt ona wypija, jam winna wiec? kieliszek wina

                                              > Wytezam

                                              nie, na tezniach nas nie znajdziesz

                                              > wszystkie zyly w mozgu

                                              coz za naciag!!!!!!!!!!!! podziwiam!!!!!!

                                              > i dziwny obraz pcha mi sie przed oczy .....:

                                              obraz kropkowany jak widze, nakrapiany? dwukropny? ojokropny, tak mniemam.
                                              przez sitko patrzysz na mnie, czy jak?

                                              podsumujmy: wpadamy, mielimy, lustro, perfekcyjnie, rap, w butach, Doda, wszy,
                                              nauka, jogurt-wino, nie teznie, naciag no i sitko, a i kaczki
                                              coz za piekna ukladanka!
                                              a teraz naga prawda: to lustracyjna grupa nalotowa, niszczaca perfekcyjnie, w
                                              rytm muzyki i w glanach, wyjace wszy co naukowe eksperymenty czynia mieszajac
                                              bakterie z garbnikami poza granicami ciechocinka w naciagnietych kabaretkach na
                                              kupry
                                              no, to z grubsza chyba tak wlasnie jest

                                              > Déjà vu - Prestidigitator Niewyobrazalny - Cielesny Dadaista
                                              > - Rozczapierzony Futurysta??? ;-)

                                              raczej Déjà vu - Oszust Bez Obrazu - Z Powloczka Bredzacy - i Sianem We Lbie
                                              Wstertny Globtroter!!! :)

                                              > klaniam sie nisko (by Ci jakos w oczy zajrzec)
                                              > Ojro-Spektator

                                              leb podnoszac skin lekki czynie, coby wzrok klaniamny Twoj zoczyc
                                              Déjà vu-hOB-Server lub Skaczacy Kelner no i skin na dodatek
                                              • Gość: €uro Re: DYNDAM :))) IP: *.dip.t-dialin.net 22.01.07, 21:42
                                                Gość portalu: Déjà vu napisała:

                                                Tak, napisala tak, ze poszlam do kacika zaciemnego
                                                i wylalam grochy lez nad swoja niemoca i niegramota,
                                                kleczec na nich nic mi tu nie pomoze :-(

                                                > fe! nieladnie, fe! klamczucha
                                                > piekna dusza - cialo slucha
                                                > krasi ona zatem brzucha
                                                > ucho nawet kocmolucha
                                                > (brzeczysz jak nieznosna mucha)
                                                > kobiet brzydkich na tym swiecie
                                                > Europejko nie znajdziecie
                                                > kto chce brzydkim byc, ten bedzie
                                                > zrzedzic chcesz? to zrzeda bedziesz
                                                > a ta rylo ma pokraczne
                                                > wstretne, fuj no i dziwaczne
                                                > nie rob tego... prosze ja cie
                                                > chcesz? to zaloz na leb gacie
                                                > stan przed lustro, ryknij smiechem
                                                > gebe piekna miec bedziecie:
                                                > ty i lustro, dusza / cialo
                                                > a ze tez ci sie zachcialo... <

                                                :-))))) SUPER!!
                                                (a wiesz, ze kilka dni temu pomyslalam, ze trza by Ciebie
                                                na odpowiednie tory wtoczyc (jako, zes okragla po swietach,
                                                to pchac trudniej) i o pare strof poprosic (nawet sie rymlo,
                                                samo z siebie), i masz!, nie tylko ja czytam w Twoim sianie,
                                                ale Ty tez w moich trocinach :-PPP)
                                                Wezme co do reki i moze ukuje ciezkim mlotem
                                                jakies strofy, nateze sie wyteze, moze, moze?

                                                > z kurami spac nie chadzam, raczej budze sie z kogutem i to na lbie, wiec nie
                                                > wiem co mam myslec???? poza dosc idiotyczna <

                                                Ha, ha, "z kogutem, na lbie"..., ufff, a mi sie zaraz przed
                                                oczy (nie wiem, czemu?) wcisnal Nienacki ze swoimi
                                                "Skirolawkami" ;-PPP

                                                > i wylazlo szydlo z worka - za grubymi nicmi szylam :(<

                                                Spoko, Déjà vu, to ja widac za szybko latki przyszywam...


                                                > obraz kropkowany jak widze, nakrapiany? dwukropny? ojokropny, tak mniemam.
                                                > przez sitko patrzysz na mnie, czy jak?<

                                                Pewnie, Ojro-Piegowata, Déjà vu-Pointylistka :-)

                                                > podsumujmy: wpadamy, mielimy, lustro, perfekcyjnie, rap, w butach, Doda,
                                                wszy,
                                                > nauka, jogurt-wino, nie teznie, naciag no i sitko, a i kaczki
                                                > coz za piekna ukladanka!
                                                > a teraz naga prawda: to lustracyjna grupa nalotowa, niszczaca perfekcyjnie, w
                                                > rytm muzyki i w glanach, wyjace wszy co naukowe eksperymenty czynia mieszajac
                                                > bakterie z garbnikami poza granicami ciechocinka w naciagnietych kabaretkach
                                                na
                                                >
                                                > kupry
                                                > no, to z grubsza chyba tak wlasnie jest <

                                                No!, teraz nareszcie wiem, z kim rozmawiam, jakas Ty
                                                charakterowa i kobieca (podobno nierozszyfrujesz...),
                                                tylko te kabaretki.... na kuprach ...., Déjà vu, ja
                                                sie wstydze!!!
                                                ;-P

                                                > raczej Déjà vu - Oszust Bez Obrazu - Z Powloczka Bredzacy - i Sianem We
                                                > Lbie
                                                > Wstertny Globtroter!!! :)<

                                                Bo Ty to zaraz musisz na szerokie polacie sie zamierzac,
                                                (co wielkosc, to wielkosc, nie nadazysz ....),
                                                ja do poduchy becze, a nie zeby zaraz hektary kolder do
                                                tego stosowac, takam skromna, ot, minimalistka.


                                                > leb podnoszac skin lekki czynie, coby wzrok klaniamny Twoj zoczyc
                                                > Déjà vu-hOB-Server lub Skaczacy Kelner no i skin na dodatek <

                                                Po Twoim ostatnim zonglerskim wpisie glowe z nizin zadzierac
                                                musze wysoko, do Ciebie, oj, nie wrdapie sie ;-)

                                                Ojro - Toporna, ale Lagodna




                      • Gość: Déjà vu Re: rumaki piekielne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.06, 00:43
                        Gość portalu: €uro napisał(a):

                        > Gość portalu: Déjà vu napisał(a):
                        >
                        > > Przepraszam za niebyt, ale w dlutach, farbach, ryciu i weglu czas mi sie
                        > kurczy az nadto. <
                        >
                        > Nie przepraszaj, wazne, ze sie pojawiasz,
                        > jest dobrze, tylko nie zamieniaj sie z zefirka
                        > w kamfore ;-)
                        > Wolnosc jest bardzo cenna. Nie jest wazne, czy napiszesz
                        > za tydzien, czy za miesiac, czy kiedys, ja sie nie obrazam.

                        e, no chyba tak zle ze mna nie bedzie. czasu zawsze mi malo na dobe, ale
                        kamfora obiecuje nie zostac. no, chyba, ze i tu logosy zaprowadza...
                        >
                        >
                        > > Co do Morfeusza, ktorego obwinialam ostatnio, to honor mu winna
                        > > jestem, gdyz poczciwina nic u €uro nie zawinil. I nie grzmij na nie
                        > go, bo
                        > > konsekwencyje oplakane moga sie okazac. Brak jego objec zwykle konczy sie
                        >
                        > > niewesolo i niestety wiem o tym zbyt dobrze. <
                        >
                        > Ok, ale niech dziad obejmuje, a nie dusi...
                        > (ze spaniem rzadko miewam problemy, to jedna z niewielu
                        > rzeczy, ktore potrafie; Morfeusz w nadmiarze stal sie
                        > towarem pospolitym)

                        ja tez z tym problemow nie posiadam - ale chyba dlatego, ze zawsze padam jak
                        kloda i tylko na 4-5 godzin :(

                        >
                        >
                        > > Zmory powiadasz Cie mecza, coz...
                        > > to nic takiego. To tylko Twoje alter ego je wola i wyczyszczenia rachunko
                        > w
                        > > domaga. A to ZDROWE jest i znamion czegokolwiek ble ze soba nie niesie. J
                        > esli
                        > > jednak zbyt czesto podduszac zaczniesz, to moze warto pomyslec, by na jaw
                        > ie
                        > > czesciej uzewnetrzniac swe protesty nie duszac ich w sobie, bo i tak wyle
                        > za,
                        > a
                        > > Morfeuszowi znowu sie niezasluzenie oberwie. Biedaczyna.
                        > > A zatem, snow oczyszczajacych zycze, przeprosin Morfeusza sie domagam, a
                        > nade
                        > > wszystko polecam zdwojenie asertywnosci codziennej: przebicia cudza glowa
                        >
                        > muru,
                        > >
                        > > rykniecia na cisze za cicha i staniecia, na przekor wyzwaniom, w miejscu
                        > na
                        > > czas jakis. Ja stalam przez tydzien, otoczenie zamarlo na moj widok, a lb
                        > ow o
                        > > malo se nie ukrecilo ze zdziwienia o oszolomu. Pomoglo :)))
                        >
                        > Jestem jakos tak wyzuta z sil i nic mi sie nie chce,
                        > nawet noga tupnac, mam jednak nadzieje, ze to stan przejsciowy.
                        >
                        > Najchetniej zamieszkalabym w moim ukochanym Klodzku.
                        > Potrzebje tylko mozliwosci czytania i pisania, reszta
                        > jest malo istotna (no, Dylana wzielabym z soba).
                        > Po Nietzsche powinnam przejsc do I.Kanta, czyli dojsc
                        > do momentu, kiedy bede mogla powiedziec: moge, poniewaz
                        > chce tego, co musze ;-)

                        tak, filozofia rzecz zacna. cholera! zapomnialam... musze napisac prace z niej
                        wlasnie. uuuuuuuu... kiedy??? mysli az nadto, tylko to ciagnace sie za mna
                        KIEDY. hm, Morfeusz zostanie zdradzony na rzecz Anaksymandra, arche, apeironu i
                        odwiecznych poszukiwan praprzyczyn. ot, zycie.
                        >
                        >
                        > > W nadziei, zem rady namiastke wniosla
                        > > uklony zalaczam marzac o Panu M.
                        > > Déjà vu-niewyspana <
                        >
                        > poklaniam sie nisko dziekujac paradnie
                        > Ojro-rozjas(z)niona

                        dobrze Wasza Rozjasnionosc, tak trzymac prosze. nie ma to jak zlapac mysl jasna
                        i jej sie trzymac miast wydumki ubrdywac sobie i w kozi rog sie zagnac lub w
                        stan niemocy wprowadzic.

                        chwijeny (bo tadkowy jeszcze)
                        przeklon (nie do konca skloniony,bo brzucho po swietach jeszcze paradne)
                        zalaczam
                        i
                        wracam do pracy
                        Déjà vu
                        • Gość: €uro Re: rumaki piekielne IP: *.dip.t-dialin.net 10.01.07, 23:31
                          Gość portalu: potadkowa-Déjà vu napisała:

                          > e, no chyba tak zle ze mna nie bedzie. czasu zawsze mi malo na dobe, ale
                          > kamfora obiecuje nie zostac. no, chyba, ze i tu logosy zaprowadza...
                          > >

                          Mam nadzieje, ze nie zostaniemy zmuszone,
                          jak ta baba co przyszla do lekarza cala
                          w muchach ;-)

                          Cale szczescie, ze dzisiaj polozylam kres swiatecznym
                          zapasom! Zawzielam sie w sobie i razem wzielam - zjadlam
                          ostatnie ciasteczka-rogaliki czekoladowe, i ... jest spokoj!
                          Od zawsze sa te delicja w swieta na stole, a potem
                          w biodrach!
                          Najlepsza pantomima zaczyna sie, gdy trzeba zagniesc ciasto;
                          powinno miec srednice ok.15 cm, ale ja robie przepis do
                          n-tej potegi, wiec mam kule ok.60-70 cm, po ktorej trzeba
                          raczej skakac, bo jak tu ugniesc takie kulisko rekami?! ;-P


                          > > poklaniam sie nisko dziekujac paradnie
                          > > Ojro-rozjas(z)niona <<

                          > dobrze Wasza Rozjasnionosc, tak trzymac prosze. nie ma to jak zlapac mysl
                          jasna i jej sie trzymac miast wydumki ubrdywac sobie i w kozi rog sie zagnac
                          lub w stan niemocy wprowadzic.<

                          taaaaak, rozjaznienie jeszcze tkwi rozczapierzone, zatem
                          ktorego rozgalezienia sie czepic?
                          Nastroj jednak poprawiony troche, czortow coraz mniej,
                          rozmywaja sie zmory w konkretyzujacych sie projektach;
                          slyszalam, by byc tworczym trzeba przezyc rozczarowania,
                          no, i jeszcze maly pryszcz - talent (tak, by sie zdal,...
                          poki co juz sie rozgladam ;-P)


                          > chwijeny (bo tadkowy jeszcze)<

                          czy aby na pewno od Tadka te zachwiania?

                          > przeklon (nie do konca skloniony,bo brzucho po swietach jeszcze paradne)
                          > zalaczam
                          > i
                          > wracam do pracy
                          > Déjà vu <

                          Myslalam juz, ze mi brzucho zalaczasz, sprytnie
                          podrzucic probujac! (dziekuje, mam swoj wlasny!),
                          ale przeczytalam raz jeszcze i tu o uklony chodzi ;-))

                          Gibnac moge tylko letko, bo szynki jakies
                          i boczki po swietach sie ostaly ... na mnie,
                          ale latem sie wytopie, bede skwierczec :-)

                          Ojro-kulista, jak ten piorun niebezpieczna
                          ;-PP
                          • Gość: Déjà vu Re: rumaki piekielne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.07, 01:39
                            czas minal jakis tam i juzes z kuleczki szprotka sie stala
                            pogratule wysilkowe
                            ja wymiekam
                            Déjà vu-zmiekczona
                            • Gość: Déjà vu ...ych swiąt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.07, 23:15
                              a resztę niech sobie każdy sam dopowie wg życzeń, namiętności i potrzeb chwili
                              ulotnej
                              :)

                              Déjà vu-odświętna
                              • zinekk Re: ...ych swiąt 23.04.07, 23:21
                                Fajnie, że sie pojawiłaś Deja Vu. Juz myślałem, że Cię przestraszyłem, lub
                                zniechęciłem do pisania, swoimi głupimi żartami. Dzięki za życzenia świąteczne.
                                Tak się zbierałem, zbierałem, by Ci odpisać, no i się zebrałem. Niedługo zbieram
                                się spać. Jutro wstaję wcześnie i trudno będzie mi się w sobie zebrać, by wstać.


                                Pozdrawiam znad zbieraniny dokumentów i kartek.
                                • Gość: Déjà vu Re: ...ych swiąt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.07, 21:06
                                  mnie wystraszyć trudno, prędzej chyba można mnie znielubić za jęzorzysko
                                  niewyparzone czasem :)))
                                  znad stery papierów powiadasz? taaaa... ja już wolnego miejsca i na podłodze
                                  nie posiadam. piszę, piszę i piszę i końca nie widać. sesja za pasem he, he.
                                  ale jak skończę, bo w końcu kiedyś koniec nastąpić musi, to już tylko
                                  przyjemności - 2-tygodniowy plener :)
                                  jutro śpię do oporu, za to dzisiaj będę walczyć

                                  ukłony,
                                  Déjà vu - przywalona
                                • Gość: Déjà vu koncerty słoneczne lub... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.07, 21:16
                                  płyta Czerń Gwiazdy Gerarda Grisey to nagrane dzwięki z kosmosu z
                                  wykorzystaniem pulsarów i sond kosmicznych...
                                  lub Lustmord'a Trans Plutonian Transmission

                                  uklony z muzyką sfer w przestrzeni gdzieś tam hen
                                  Déjà vu
                                  • Gość: €uro Re: koncerty szumne lub... IP: *.dip.t-dialin.net 04.05.07, 00:37
                                    Ja, jak przystalo na procentowego dziada,
                                    zasadzilam w ogrodku drzewko o cudnej
                                    nazwie "Crimson king".
                                    Ktoregos dnia na pewno zaszumi mi piekne
                                    karmazynowe epitafium...

                                    Widac, Déjà vu jeszcze przywalona i chrapiaca;
                                    ide tez zatem w poduchy ;-)


                                    Zinekk, Ty chyba sobie ostatnio nuciles:
                                    "Whisky, moja zono, tys najlepsza z dam",
                                    czyz tak? Czyz nie? ;-)


                                    Pozdrawiam
                                    Ojro-Przygaszona
                                    • zinekk Drzewo i Whisky 04.05.07, 04:27
                                      Gość portalu: €uro napisał(a):

                                      > Ja, jak przystalo na procentowego dziada,
                                      > zasadzilam w ogrodku drzewko o cudnej
                                      > nazwie "Crimson king".
                                      > Ktoregos dnia na pewno zaszumi mi piekne
                                      > karmazynowe epitafium...
                                      >
                                      > Widac, Déjà vu jeszcze przywalona i chrapiaca;
                                      > ide tez zatem w poduchy ;-)
                                      >
                                      >
                                      > Zinekk, Ty chyba sobie ostatnio nuciles:
                                      > "Whisky, moja zono, tys najlepsza z dam",
                                      > czyz tak? Czyz nie? ;-)
                                      >
                                      >
                                      > Pozdrawiam
                                      > Ojro-Przygaszona



                                      Witam !

                                      Ostatnio nucilem "Whisky" pisząc na bydgoskim forum. Efekty były, jakie były.

                                      Ogólnie drzewa sadzi się, by patrzeć jak rosną i się rozwijają. Mam nadzieję, że
                                      drzewko będzie piękne. Epitafium kojarzy mi się natomiast ze smutkami i z
                                      piosenką King Crimson. A kto to jest dziad procentowy?


                                      Pozdrawiam !
                                      • Gość: €uro Re: Drzewo i Whisky IP: *.dip.t-dialin.net 07.05.07, 01:22
                                        zinekk napisał:

                                        > Ostatnio nucilem "Whisky" pisząc na bydgoskim forum. Efekty były, jakie były.<

                                        No, tak, byly, byly, stad moje pytanie ;-)

                                        > Ogólnie drzewa sadzi się, by patrzeć jak rosną i się rozwijają. Mam nadzieję,
                                        > że drzewko będzie piękne. Epitafium kojarzy mi się natomiast ze smutkami i z
                                        > piosenką King Crimson.<

                                        I dobrze Ci sie kojarzy, bo to mialam na mysli!
                                        Nie wiem, kiedy mi zaszumi, ile zdazy jeszcze
                                        urodzic listkow, poniewaz czekam na wyrok...,
                                        ale mysle, ze bedzie dzielnie roslo, bo to
                                        piekne, naprawde karmazynowe drzewko, dlatego
                                        tak sie nazywa.

                                        > A kto to jest dziad procentowy?<

                                        Jak pewnie wiesz, jestem kobieta, dlatego nie
                                        moge byc 100-procentowym dziadem, tylko jakims
                                        tam procentowym. Mam duzo cech meskich (zadnych
                                        wasow, czy szerokich barow!), tych w charakterze,
                                        to ja zawsze pelnilam role "meska" w zwiazkach,
                                        ja dawalam poczucie bezpieczenstwa drugiej osobie,
                                        ja wszystko zalatwialam, podejmowalam trudne
                                        decyzje, nadstawialam glowe, a partner wygodnie
                                        chowal sie za moimi plecami...., dlatego jestem
                                        dziad :-)
                                        Zawsze marzyl mi sie ktos, przy kim czulabym sie
                                        bezpieczna, po prostu normalny mezczyzna, ale takich
                                        chyba nie ma ... ;-)

                                        Pozdrawiam
                                        • zinekk Re: Drzewo i Whisky 07.05.07, 23:21
                                          Z poczuciem bezpieczenstwa między dwojgiem jest róznie. Dla niektórych w zwiazku
                                          bezpieczenstwo to odpowiedzialność, dla innych uczucie i emocje, jeszcze dla
                                          innych stabilizacja. Najlepiej, by było to wszystko razem.. Życze Ci faceta,
                                          przy którym czułabys sie bezpieczna. To bardzo ważne.



                                          Nie chce wnikac w dalsze słowa Twego postu, ale przesyłam Ci słowa otuchy.
                                          Pamietaj, ze po kazdej nocy wschodzi słonce.

                                          Pozdrawiam


                                          • Gość: €uro Re: Dziady i Whisky IP: *.dip.t-dialin.net 09.05.07, 23:38
                                            zinekk napisał:

                                            > Z poczuciem bezpieczenstwa między dwojgiem jest róznie. Dla niektórych w
                                            zwiazk
                                            > u
                                            > bezpieczenstwo to odpowiedzialność, dla innych uczucie i emocje, jeszcze dla
                                            > innych stabilizacja. Najlepiej, by było to wszystko razem.. Życze Ci faceta,
                                            > przy którym czułabys sie bezpieczna. To bardzo ważne.<

                                            Ja, jak pewnie nie zauwazyles, mowilam w czasie
                                            przeszlym, teraz to juz nie odgrywa roli, juz mi
                                            sie nie marzy, to juz temat nie aktualny,
                                            finito della musica!
                                            Gustave Flaubert, mistrz powiesci psychologicznej
                                            i znawca natury ludzkiej, napisal w swojej ksiazce,
                                            ze swoistoscia silnej plci jest naturalne tchorzostwo.
                                            Mozesz, i pewnie tak jest, sie z tym nie zgadzac ;-P

                                            > Nie chce wnikac w dalsze słowa Twego postu, ale przesyłam Ci słowa otuchy.
                                            > Pamietaj, ze po kazdej nocy wschodzi słonce.<

                                            Nie, nie wnikaj.
                                            Dziekuje :-)
                                            • Gość: Déjà vu Re: Dziady i Whisky IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.07, 22:01
                                              Gość portalu: €uro napisał(a):
                                              > Gustave Flaubert, mistrz powiesci psychologicznej
                                              > i znawca natury ludzkiej, napisal w swojej ksiazce,
                                              > ze swoistoscia silnej plci jest naturalne tchorzostwo.
                                              > Mozesz, i pewnie tak jest, sie z tym nie zgadzac ;-P

                                              a biorac sprawe z prymruzeniem oka : slaba plec, a jednak najsilniejsza

                                              €uro, dawno nie bywalam tu i tam. zapewne minelo mnie sporo, wiec nie jestem
                                              totalnie w temacie, ale cos czuje, ze wyjasnien mi nie trzeba, bo wszystko
                                              jasne. jakbys chciala pogadac o czyms tam kolwiek ulotnym, lub o dupie maryni
                                              czy o dupie marynia, to zobowiazuje sie, trzymajac 2 palce na sercu i jeden..
                                              hm.... tamze :) ze pojawiac sie i aktywizowac BEDE czesciej niz normalnie. tak
                                              mi dopomoz itd

                                              uklon
                                              scisniecie
                                              szeregi zwarte
                                              Déjà vu

                                              • Gość: Déjà vu €uro, a moze lepiej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.07, 22:31
                                                ...przemilczec i tak oczywiste bez uciekania sie chocy do d. maryni
                                                • Gość: €uro Re: €uro, a moze lepiej... IP: *.dip.t-dialin.net 14.05.07, 23:25
                                                  Gość portalu: Déjà vu napisał(a):
                                                  > €uro!
                                                  Tosmy z tej samej gliny lepione!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                  Wsjo jasno.
                                                  Niestety...
                                                  Ino "Gdzie te chopy" chcialoby sie czasem chocby szeptem zanucic... ale moze
                                                  lepiej przemilczec zapinajac rozporek? <

                                                  Déjà vu, hahaha, natracilas dziadowski temat ;-)
                                                  Dzisiaj zatopilam sie w myslach nad wiertarka...;
                                                  ehhh, ja juz porzucialm wszelkie nadzieje i kupilam
                                                  sobie lady-wiertarke, lady-szlifierke i inne lady-
                                                  urzadzenia, bo te meskie byly mi troche przyciezkawe.

                                                  O d... pani Maryni to niech se dziady gadaja, my tu
                                                  wezmy na ozory lepiej plec slaba (;-P) i brzydka ....,
                                                  tylko, czy wtedy wlasnego gniazda nie zabrudzimy? ;-PPP
                                                  (chyba .... wystraszylysmy tez Zinka, bo poszedl precz)
                                                  Moj przyjaciel powiedzial mi kiedys, ze jestem
                                                  silna baba, ale co z tego?, no, co mi po tym, kiedy
                                                  boje sie panicznie myszy i burzy ;-)
                                                  Moze, jak z geba nascienna, podsuniesz mi i tu jakies
                                                  antidotum odlekniajace?
                                                  Na dzisiaj nie moge sie rozkrecic slownie, bo wlasnie
                                                  zaczyna sie jasnosc robic i cos tam zaczyna pomrukiwac
                                                  na niebiosach. Jak ja nienawidze burzy!!!!

                                                  Ojro-zjezona i wielkooka


                                                  • Gość: Déjà vu Re: €uro, a moze lepiej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.07, 16:02
                                                    jak wyobazisz sobie bidna, szara myszke, bo to wlasciwe umaszczenie dla rodzaju
                                                    zenskiego w swiecie zwierzecym, jak pomyslisz, ze ona szuka ziarenek by do
                                                    norki je zaniesc, jak pomyslisz o kotach, co dybia na nia na kazdym kroku, TO
                                                    zalosc w sercu twym i litosc zagosci. zrozumienie miast strachu ciebie wilekiej
                                                    przed nia mala.

                                                    ja bardziej od myszy lekam sie drugiego czlowieka, bo ten spostuszenie w zyciu
                                                    mym wieksze moze zrobic nizli ona, myszka mala.

                                                    a burza? ta pieknej urody jest i wspaniala w swym majestacie. jakze inna od
                                                    myszy, choc tez z gatunku zenskiego. wladcza, gwaltowna, nieposkromiona i...
                                                    naturalna. nie ma w niej przebieglosci, kunktatorstwa, knowania jej obce. daje
                                                    nam siebie w pelni, bez metafor i niedopowiedzen. CZYZ MOZNA JEJ NIE KOCHAC?
                                                    NIE POZDZIWIAC? NIE PRAGNAC, BY ZNOWU NADESZLA i zmyla swoja prostolinijnoscia
                                                    zawilosci z bytu naszego?

                                                    oblaskawiac chcialabys? potrzeby nie ma. one sa nami, wiec nalej wina i
                                                    rozsiadlszy sie wygodnie i PODZIWIAJ je obie, tak jakbys patrzyla na dwie
                                                    natury kobiece. dwie z wielu...
                                                  • Gość: €uro Re: €uro, a moze lepiej... IP: *.dip.t-dialin.net 20.05.07, 00:18
                                                    Gość portalu: Déjà vu napisał(a):

                                                    > jak wyobazisz sobie bidna, szara myszke, bo to wlasciwe umaszczenie dla
                                                    rodzaju
                                                    >
                                                    > zenskiego w swiecie zwierzecym, jak pomyslisz, ze ona szuka ziarenek by do
                                                    > norki je zaniesc, jak pomyslisz o kotach, co dybia na nia na kazdym kroku, TO
                                                    > zalosc w sercu twym i litosc zagosci. zrozumienie miast strachu ciebie
                                                    wilekiej
                                                    >
                                                    > przed nia mala. <

                                                    Wszystko sie zgadza, co napisalas, wiem, ze maja
                                                    slodkie oczka jak guziczki blyszczace, wasiki
                                                    zalotne, zal mi tez kazdego zwierzatka, na ktore
                                                    sie poluje, wiec nigdy bym jej nic nie zrobila,
                                                    tylko .... uciekla ;-)

                                                    > ja bardziej od myszy lekam sie drugiego czlowieka, bo ten spostuszenie w
                                                    zyciu
                                                    > mym wieksze moze zrobic nizli ona, myszka mala.<

                                                    Masz 29485638202048575389-procentowa racje!
                                                    Zadne zwierze nie kieruje sie tak niskimi
                                                    pobudkami, jak czlowiek ...

                                                    > a burza? ta pieknej urody jest i wspaniala w swym majestacie. jakze inna od
                                                    > myszy, choc tez z gatunku zenskiego. wladcza, gwaltowna, nieposkromiona i...
                                                    > naturalna. nie ma w niej przebieglosci, kunktatorstwa, knowania jej obce.
                                                    daje
                                                    > nam siebie w pelni, bez metafor i niedopowiedzen. CZYZ MOZNA JEJ NIE KOCHAC?
                                                    > NIE POZDZIWIAC? NIE PRAGNAC, BY ZNOWU NADESZLA i zmyla swoja
                                                    prostolinijnoscia
                                                    > zawilosci z bytu naszego?
                                                    >
                                                    > oblaskawiac chcialabys? potrzeby nie ma. one sa nami, wiec nalej wina i
                                                    > rozsiadlszy sie wygodnie i PODZIWIAJ je obie, tak jakbys patrzyla na dwie
                                                    > natury kobiece. dwie z wielu...<

                                                    Zazdroszcze Tobie takiego podejscia, tez chce tak!,
                                                    ale nie umiem. Najbardziej "wariuje" jak ten potworny
                                                    halas otacza mnie. Kiedys, jeszcze w poprzednim domu,
                                                    jak walnelo, to w calym domu ciemnosc nastala :-(
                                                    W sumie nie umiem wytlumaczyc, czego konkretnie sie
                                                    tak boje, ale to jest chyba ten nieziemski halas.

                                                    (podczas ostatniej wizyty u lekarza jakos zgadalismy
                                                    sie na temat B.Dylana, ktorym on, lekarz, tez jest
                                                    zachwycony, pochwalil sie zaraz, ze gra na gitarze
                                                    kilka jego utworow i obiecal, ze na nastepna moja
                                                    wizyte przyniesie gitare ;-))

                                                    Klaniam sie nisko z wdziecznoscia za obecnosc Twoja
                                                    w sobote bezmyszna i bezburzowa :-)


                                                  • Gość: Déjà vu Re: €uro, a moze lepiej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.07, 23:41
                                                    przez dni ostatnich 5 dostep do telefonu i internetu zawlaszczyl sobie jakis
                                                    katastrofalnie niedouczony spec z firmy telekomunikacyjnej. coz sie dziwic,
                                                    fachowcy na emigracji.
                                                    cieszy mnie natomiast ten dochtor od gitary z Bobem w tle. zaiste ewenement
                                                    niespotykany.juz doczekac sie ciagu dalszego mi trudno. ha!
                                                    ja teraz po uszy w sesji i przygotowaniach wystaw koncoworocznych. a co!telent
                                                    przemowil, a skromnosc do glosu nijak dojsc nie moze :))) zarty, ale to mile
                                                    gdy inni widza, ze COS w tym jest, gdy ja po tygodniu dostrzegam juz tylko same
                                                    mankamenty....
                                                    co do burzy, to kocham ja i nigdy podziwem darzyc nie przestane. ma w sobie
                                                    tyle mocy destrukcyjnej i budujacej zarazem, ze przez ta sprzecznosc jeno uklon
                                                    niski jej skladac pragne. strachu nie czuje, ALE respekt PELEN. jak trzsnie,
                                                    jak walnie, to miod na moje serce - czego i Tobie zycze!!! uczucie zespolenia
                                                    emocji po prostu piekne i doskonale w swej formie. ech...
                                                    ucieczka - od czegokolwiek - nic nie daje. stanie w opozycji do samej siebie -
                                                    tez nie. kazdy ma swoja wrazliwosc, swoje leki i swoje zauroczenia. czasem
                                                    warto z nimi walczyc lub rozwijac, a czasem lepiej zostawic je samym sobie. ale
                                                    zawsze warto dostrzec i te druga strone, te poza strachem. a kiedys? kto wie?
                                                    moze i oswoic sie uda.

                                                    uklon zapracowany,
                                                    Déjà vu - niepocieszona brakiem burzy
                                                  • Gość: €uro Re: Déjà vu, a moze lepiej... IP: *.dip.t-dialin.net 26.05.07, 00:20
                                                    Gość portalu: Déjà vu napisał(a):

                                                    > przez dni ostatnich 5 dostep do telefonu i internetu zawlaszczyl sobie jakis
                                                    > katastrofalnie niedouczony spec z firmy telekomunikacyjnej. coz sie dziwic,
                                                    > fachowcy na emigracji.<

                                                    Dokonal sie zatem dobor naturalny, sam z siebie, mowisz? ;-)
                                                    Ale chyba jakies dyjamenty tez tu zostaly, mysle.

                                                    > cieszy mnie natomiast ten dochtor od gitary z Bobem w tle. zaiste ewenement
                                                    > niespotykany.juz doczekac sie ciagu dalszego mi trudno. ha!<

                                                    No, tak, dochtor jak uslyszal, ze mam bilety na koncert
                                                    O.Osbourna, to natychmiast przeszedl na pogaduchy
                                                    o zeszlorocznym wystepie Black Sabbath, na ktorym ja tez
                                                    bylam, i on tez, az trudno bylo sie rozstac ;-PP
                                                    Ale, ale, inny medyk, moj domowy lekarz, ktorego znam
                                                    juz dobrych pare lat zaskoczyl mnie swoja poliglotia;
                                                    (jest Bawarczykiem) wchodze kiedys, pozdrawiam, a on
                                                    mi w te slowa odpowiada: "ja ciebie kocham", rumieniec
                                                    zalal mi poliki, rozdziawilam twarz... i zapytalam, czy
                                                    jeszcze cos innego zna po polsku, usmiechnal sie - to ci
                                                    dopiero zartownis!
                                                    Spotkalo mnie juz wiele takich "wesolych" przygod z medykami,
                                                    ot, zarty sie ich imaja ;-)
                                                    ..., ale Dylanem to mnie jeszcze zaden nie zaskoczyl! :-)


                                                    > ja teraz po uszy w sesji i przygotowaniach wystaw koncoworocznych. a co!
                                                    telent
                                                    > przemowil, a skromnosc do glosu nijak dojsc nie moze :))) zarty, ale to mile
                                                    > gdy inni widza, ze COS w tym jest, gdy ja po tygodniu dostrzegam juz tylko
                                                    same mankamenty....<

                                                    Déjà vu, po co Ci potrzebna skromnosc?! Nie trzeba..., niech
                                                    Cie duma z osiagniec rozpiera i kregoslup sie prezy.

                                                    > co do burzy, to kocham ja i nigdy podziwem darzyc nie przestane. ma w sobie
                                                    > tyle mocy destrukcyjnej i budujacej zarazem, ze przez ta sprzecznosc jeno
                                                    uklon
                                                    >
                                                    > niski jej skladac pragne. strachu nie czuje, ALE respekt PELEN. jak trzsnie,
                                                    > jak walnie, to miod na moje serce - czego i Tobie zycze!!! uczucie zespolenia
                                                    > emocji po prostu piekne i doskonale w swej formie. ech...
                                                    > ucieczka - od czegokolwiek - nic nie daje. stanie w opozycji do samej siebie -

                                                    > tez nie. kazdy ma swoja wrazliwosc, swoje leki i swoje zauroczenia. czasem
                                                    > warto z nimi walczyc lub rozwijac, a czasem lepiej zostawic je samym sobie.
                                                    ale
                                                    >
                                                    > zawsze warto dostrzec i te druga strone, te poza strachem. a kiedys? kto wie?
                                                    > moze i oswoic sie uda.<

                                                    Ja sie juz chyba nie oswoje, tak mi juz zostanie, niestety.
                                                    Pamietam, ze jako dziecko, gdy musialam zostac sama w domu,
                                                    caly czas przesiedzialam za fotelem, skulona,... pewnie
                                                    wyostrzona wyobraznia, musi jakos uciska mi na mozg ;-)
                                                    Zazdroszcze Tobie, ze rozprezasz sobie wtedy ramiona
                                                    i nabierasz w pluca swiezego wiewu, gdy z nieba wala
                                                    grzmoty, oj, zazdroszcze!
                                                    (dzisiaj podali w wiadomosciach, ze trafilo jakiegos dziada,
                                                    co lazil po ulicy w czasie burzy, nastepnym razem moge to byc
                                                    ja!, tym bardziej, ze mam przeciez cos z dziada, a tu moze
                                                    idzie o wytrzebianie ...;-PPP)

                                                    klaniam sie dziarsko w bezburzowy piatek
                                                    €uro
                                                  • Gość: €uro Re: Déjà vu, a moze lepiej... IP: *.dip.t-dialin.net 29.05.07, 23:15
                                                    Gość portalu: Déjà vu napisał(a):

                                                    > Tosmy z tej samej gliny lepione!!!!!!!!!!!!!!!!<

                                                    A moze jeszcze napiszesz, ze jestes
                                                    leworeczna?!
                                                    (i tak nie uwierze ;-P)

                                                    > Ino "Gdzie te chopy" chcialoby sie czasem chocby szeptem zanucic... ale moze
                                                    > lepiej przemilczec zapinajac rozporek? <

                                                    Z tym rozporkiem to jeden z Twoich najlepszych
                                                    tekstow! ;-)

                                                    Pozdrawiam znad pedzla, ktory wlasnie odlozylam.
                                                    (maluje barierke przy schodach, taka metalowa
                                                    z wygibasami, 4 kondygnacje! kiedy ja to skoncze?!,
                                                    ehhh)
                                                  • Gość: Déjà vu €uro, jestem jak obiecalam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.07, 00:46
                                                    Gość portalu: €uro napisał(a):

                                                    > Gość portalu: Déjà vu napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Tosmy z tej samej gliny lepione!!!!!!!!!!!!!!!!<
                                                    >
                                                    > A moze jeszcze napiszesz, ze jestes
                                                    > leworeczna?!
                                                    > (i tak nie uwierze ;-P)

                                                    Twa wiara nie zostanie wystawiona probe. Praworecznam -choc gdy w lustro
                                                    patrze, to watpliwosc mnie dopada, gdyz alter ego co innego sadzi. Wiec czy
                                                    prawde gadam? Ot, zagwostka nocnie zlustrowana.

                                                    >
                                                    > > Ino "Gdzie te chopy" chcialoby sie czasem chocby szeptem zanucic... ale m
                                                    > oze
                                                    > > lepiej przemilczec zapinajac rozporek? <
                                                    >
                                                    > Z tym rozporkiem to jeden z Twoich najlepszych
                                                    > tekstow! ;-)

                                                    He, he. A zatem zlotymi zgloskami gdzies miedzy wierszami przemyce w koncepcie
                                                    kolejnym lub wywale jak krowie na rowie - lecz czy ktos zrozumie te subtelnosci
                                                    rozzzzzporowe? poza toba, i mna i nia i onymi.

                                                    > Pozdrawiam znad pedzla, ktory wlasnie odlozylam.
                                                    > (maluje barierke przy schodach, taka metalowa
                                                    > z wygibasami, 4 kondygnacje! kiedy ja to skoncze?!,
                                                    > ehhh)

                                                    Odpedzlowuje uklonem... znad pedzla rowniez, ktory w zebach dzierze donoszac,
                                                    ze ja koncze niebawem cos na ksztalt rozchylonych... no wlasnie, trojznaczne to
                                                    jest, a zatem przemilcze, a kFiot temat sie zowie.

                                                    W PEESIE nadmienie, ze wew poniedzialek najblizszy kwiaty krawaty przyjmowac
                                                    bede fruwajac usmiechem nad dokonanym i zwisnietym. (NIE!!!! nic sobie nie
                                                    doszylam, suspensorium puste dzieki bogu)
                                                  • Gość: €uro Pedzle i rozne IP: *.dip.t-dialin.net 04.06.07, 20:51
                                                    Gość portalu: Déjà vu napisał: :-PPP

                                                    > Twa wiara nie zostanie wystawiona probe. Praworecznam -choc gdy w lustro
                                                    > patrze, to watpliwosc mnie dopada, gdyz alter ego co innego sadzi. Wiec czy
                                                    > prawde gadam? Ot, zagwostka nocnie zlustrowana.<

                                                    Ja, z powodu systematycznego stukania mnie
                                                    po glowie i tym samym zahamowania zdecydowanego
                                                    rozwoju jednej polkuli, obie rece, rownie sprawnie
                                                    jak i niesprawnie uzywac zwyklam.
                                                    (nie wnikam, jaki wplyw wywarlo to na ogolny rozwoj
                                                    intelektualny...)

                                                    > He, he. A zatem zlotymi zgloskami gdzies miedzy wierszami przemyce w
                                                    koncepcie
                                                    > kolejnym lub wywale jak krowie na rowie - lecz czy ktos zrozumie te
                                                    subtelnosci
                                                    >
                                                    > rozzzzzporowe? poza toba, i mna i nia i onymi.<

                                                    Ha, ha, juz chcialam protestowac przeciwko "krowie",
                                                    ale przeczytalam dalej ;-)
                                                    W tym wlasnie sztuka, by jedno slowo wmycic (od slowa:
                                                    myto:-P) miedzy wiersze, jedno, ktore zastapi cala
                                                    historie, a tu Mistrzynia jestes niezrownana!

                                                    > Odpedzlowuje uklonem... znad pedzla rowniez, ktory w zebach dzierze<

                                                    no, taaaak, Ty do wyzszych sztuk stworzona, bo ja
                                                    nie w zebach tylko lapa spracowana pedzel trzymam :-)

                                                    > ze ja koncze niebawem cos na ksztalt rozchylonych... >

                                                    hmmm, komentowac, nie komentowac, hmmm...., swinkowe,
                                                    nieswinkowe teksty..., hmmm....???

                                                    > W PEESIE nadmienie, ze wew poniedzialek najblizszy kwiaty krawaty przyjmowac
                                                    > bede fruwajac usmiechem nad dokonanym i zwisnietym. (NIE!!!! nic sobie nie
                                                    > doszylam, suspensorium puste dzieki bogu)<

                                                    Nie! Ty sobie nic nie dosztukowuj!
                                                    (choc operacje plastyczne w modzie teraz)

                                                    Moja wielka chropawa graba sciskam Twoja delikatna
                                                    uduchowiona dlon, Pani
                                                    ;-)
                                                  • Gość: Déjà vu Re: Déjà vu, a moze lepiej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.07, 23:10
                                                    dyjamenty, to kobiety kochaja ponoc, ale czy sie ostaly? jakos trudno w to
                                                    uwierzyc w dobie zagrozenia dewiacja seksualna dla 2-u latkow ze strony
                                                    teletubisia...
                                                    a te dochtory twoje, to mi sie nawet zaczynaja coraz bardziej podobac. tylko
                                                    nie choruj zbyt intesywnie hi, hi.

                                                    uklon czynie wypatrujac burzy, co to kreci sie od dni paru i nijak gruchnac nie
                                                    moze nieboga. obstrukcja jaka czy co?
                                                    Déjà vu-nieskormna (masz racje!)
                                                  • Gość: €uro Burze i kury IP: *.dip.t-dialin.net 04.06.07, 21:22
                                                    Gość portalu: Déjà vu napisał: :-PPPP

                                                    > dyjamenty, to kobiety kochaja ponoc, ale czy sie ostaly? <

                                                    Ja nie kocham, i jakos nigdy nie oczekiwalam takich
                                                    prezentow, w ogole jestem "biedna" w tzw. klejnoty,
                                                    bo mnie to nie obchodzi, sa rzeczy ciekawsze i wazniejsze,
                                                    no, ale jak tam kto lubi ;-)
                                                    (niektorzy chca pokazac, ze ich stac, to niech se pokazuja)

                                                    > jakos trudno w to
                                                    > uwierzyc w dobie zagrozenia dewiacja seksualna dla 2-u latkow ze strony
                                                    > teletubisia... <

                                                    Kompletne zazenowanie mnie ogarnia!
                                                    Dziwie sie tylko, ze nie zajeto sie problemem
                                                    wazniejszym: dzieci ogladajace te bajke (?)
                                                    wydaja z siebie nieartykulowane dzwieki,
                                                    jakies pomrukiwania i stekania..., ale zyjemy
                                                    w dobie polowania na czarownice i nagonki na rzeczy
                                                    po prostu glupie.

                                                    > a te dochtory twoje, to mi sie nawet zaczynaja coraz bardziej podobac. tylko
                                                    > nie choruj zbyt intesywnie hi, hi.<

                                                    Jeszcze nie wiem, jak tam moj organizm sie zdecydowal,
                                                    na jaka intensywnosc, wiedziec bede dopiero w lipcowych
                                                    dniach.
                                                    Tak, dochtory tutaj to wyjatkowe chlopaki, serdeczne
                                                    i dowcipne (prosze, bez skojarzen!;-))

                                                    > uklon czynie wypatrujac burzy, co to kreci sie od dni paru i nijak gruchnac
                                                    nie
                                                    >
                                                    > moze nieboga. obstrukcja jaka czy co?
                                                    > Déjà vu-nieskormna (masz racje!)

                                                    Wiem, ze mam racje! Czytam Twoje slowa, takze
                                                    te miedzy wierszami ;-)

                                                    Wpadlam na chwilke jeszcze, bo zaraz z nieba
                                                    szastac bedzie piorunami, ciemnosc straszniasta
                                                    nastaje. Ostatnio, w likend tak walilo, ze kury
                                                    znosily po kilka razy te same jajka, dzisiaj ma
                                                    byc podobnie, o maaaatko!!!
                                                    Jutro, jesli pozwolisz, obejme i uscisne od Ciebie
                                                    piekna Kopenhage :-)
                                                    Kupilam one-way-ticket, nie wiem dokad mnie zaniosa
                                                    skrzydla, kiedy wroce, ot, krztyna wolnosci ;-)
                                                    Martwie sie troche, bo zakladam sweter, ktory zrobiony
                                                    jest w 30% z wlokien metalowych; jak zacznie padac
                                                    deszcz moze mi zardzewiec...?

                                                    Uskrzydlone i wolnosciowe pozdrowienia sle
                                                    €uro
                                                  • Gość: Déjà vu Re: Burze i kury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 23:45
                                                    > Gość portalu: Déjà vu napisał: :-PPPP
                                                    >
                                                    > > dyjamenty, to kobiety kochaja ponoc, ale czy sie ostaly? <
                                                    >
                                                    > Ja nie kocham, i jakos nigdy nie oczekiwalam takich
                                                    > prezentow, w ogole jestem "biedna" w tzw. klejnoty,
                                                    > bo mnie to nie obchodzi, sa rzeczy ciekawsze i wazniejsze,
                                                    > no, ale jak tam kto lubi ;-)
                                                    > (niektorzy chca pokazac, ze ich stac, to niech se pokazuja)

                                                    tu nie oprecjoza mnie szlo, jeno o dyjament jako szlechetny wyjatek pci
                                                    meskawej porownywalny w mym nazewnictwie z dinozaurem

                                                    >
                                                    > > jakos trudno w to
                                                    > > uwierzyc w dobie zagrozenia dewiacja seksualna dla 2-u latkow ze strony
                                                    > > teletubisia... <
                                                    >
                                                    > Kompletne zazenowanie mnie ogarnia!
                                                    > Dziwie sie tylko, ze nie zajeto sie problemem
                                                    > wazniejszym: dzieci ogladajace te bajke (?)
                                                    > wydaja z siebie nieartykulowane dzwieki,
                                                    > jakies pomrukiwania i stekania..., ale zyjemy
                                                    > w dobie polowania na czarownice i nagonki na rzeczy
                                                    > po prostu glupie.

                                                    dobrze, ze tu nie mieszkasz. codziennosc informacyjna niesie o wiele wiecej
                                                    szlamu niz widac go z Twojej odleglosci. wstyd i tyle.

                                                    >
                                                    > > a te dochtory twoje, to mi sie nawet zaczynaja coraz bardziej podobac. ty
                                                    > lko
                                                    > > nie choruj zbyt intesywnie hi, hi.<
                                                    >
                                                    > Jeszcze nie wiem, jak tam moj organizm sie zdecydowal,
                                                    > na jaka intensywnosc, wiedziec bede dopiero w lipcowych
                                                    > dniach.
                                                    > Tak, dochtory tutaj to wyjatkowe chlopaki, serdeczne
                                                    > i dowcipne (prosze, bez skojarzen!;-))

                                                    z przykroscia donosze, ze kto jak kto, ale ja skojarzen nie potrafie sie
                                                    pozbyc. to silniejsze ode mnie!!!!! wiec wybacz :))) ale natury nie da sie ni
                                                    zmienic ni oszukac he, he.

                                                    > Wpadlam na chwilke jeszcze, bo zaraz z nieba
                                                    > szastac bedzie piorunami, ciemnosc straszniasta
                                                    > nastaje. Ostatnio, w likend tak walilo, ze kury
                                                    > znosily po kilka razy te same jajka, dzisiaj ma
                                                    > byc podobnie, o maaaatko!!!

                                                    a ja wew piatek wraz z poczatkiem burzy piorunistej podazalam autkiem za
                                                    koronowo, a potem... wracalam z dusza na ramieniu w rytm lecacych konarow,
                                                    piorunow i grzmotow. nie ukrywam, ze dusza na ramie powedrowala. bylo tak
                                                    jasno, ze nadzieja na jakie oswiecenie we mnie wstapila, ale nie bylo mi dane.
                                                    wciaz tkwie na tym padole tak ciemna, jak dotad.

                                                    > Jutro, jesli pozwolisz, obejme i uscisne od Ciebie
                                                    > piekna Kopenhage :-)

                                                    czy pozwole? o pani, blagam o te uprzejmosc!

                                                    > Kupilam one-way-ticket, nie wiem dokad mnie zaniosa
                                                    > skrzydla, kiedy wroce, ot, krztyna wolnosci ;-)

                                                    one way ticket brzmi tak... tak... romantycznie, beztrosko - choc niesie z soba
                                                    zapewne niejedno przemyslenie.


                                                    > Martwie sie troche, bo zakladam sweter, ktory zrobiony
                                                    > jest w 30% z wlokien metalowych; jak zacznie padac
                                                    > deszcz moze mi zardzewiec...?

                                                    no i co tam. niech rdzewieje. a dochtorow w kopenhadze nie ma co to wyswobodza?
                                                    luz! zakladaj, moknij, rdzewiej, a na bank bedzie wesolo.

                                                    > Uskrzydlone i wolnosciowe pozdrowienia sle
                                                    > €uro

                                                    a fruwaj ptaku wysooooooko, tam inna perspektywa bytu.

                                                    uklony przyziemne
                                                    Déjà vu - gruntownie osaczona

                                                    PS a te kury, to przednie z tymi jajami. swietne porownanie!!!!
                                                  • Gość: €uro Kolana IP: *.dip.t-dialin.net 20.06.07, 21:05
                                                    ha, ha, ja ostatnio uslyszalam,
                                                    ze mam takie kolana, ze powinnam
                                                    nosic przy sobie zezwolenie na bron!!
                                                    Jednak, mimo przekraczania niedawno
                                                    trzech granic, nikt mnie o takowe nie
                                                    zapytal ;-P

                                                    (Déjà vu, odpisze pozniej, jak mnie
                                                    jakowas wena chwyci)

                                                    Zaraz bedzie burza!!!!! Uciekam...

                                                    zastrachane pozdrowki ;-)
                                                  • Gość: €uro Re: Burze i kury IP: *.dip.t-dialin.net 22.06.07, 23:21
                                                    Gość portalu: Déjà vu napisał(a):

                                                    > tu nie oprecjoza mnie szlo, jeno o dyjament jako szlechetny wyjatek pci
                                                    > meskawej porownywalny w mym nazewnictwie z dinozaurem <

                                                    Eeee, no takich to juz dawno nie ma, wyginely
                                                    jak mamuty ;-)

                                                    > dobrze, ze tu nie mieszkasz. codziennosc informacyjna niesie o wiele wiecej
                                                    > szlamu niz widac go z Twojej odleglosci. wstyd i tyle.<

                                                    Déjà vu, dzisiaj nie trzeba odleglosci, by informacje
                                                    docieraly. Sledze tez co sie dzieje i nadziwic sie nie
                                                    moge, ze cos takiego jest w ogole mozliwe, czesto pytam
                                                    sie, gdzie my zyjemy, na jakim swiecie (w jakiej Polsce)!!?
                                                    Poza tym niemieckie gazety dosc wyraznie natrzasaja sie
                                                    z polskiego sredniowiecza i narodowego socjalizmu;
                                                    zgadzam sie: wstyd potworny!!!

                                                    > > Tak, dochtory tutaj to wyjatkowe chlopaki, serdeczne
                                                    > > i dowcipne (prosze, bez skojarzen!;-))<<
                                                    >
                                                    > z przykroscia donosze, ze kto jak kto, ale ja skojarzen nie potrafie sie
                                                    > pozbyc. to silniejsze ode mnie!!!!! wiec wybacz :))) ale natury nie da sie ni
                                                    > zmienic ni oszukac he, he.<

                                                    No masz babo placek! Teraz sie wstydze...
                                                    Tak wiec to ja musze sie zmienic...

                                                    > a ja wew piatek wraz z poczatkiem burzy piorunistej podazalam autkiem za
                                                    > koronowo, a potem... wracalam z dusza na ramieniu w rytm lecacych konarow,
                                                    > piorunow i grzmotow. nie ukrywam, ze dusza na ramie powedrowala. bylo tak
                                                    > jasno, ze nadzieja na jakie oswiecenie we mnie wstapila, ale nie bylo mi
                                                    dane.
                                                    > wciaz tkwie na tym padole tak ciemna, jak dotad.<

                                                    Jak Ci dusza na ramie powedrowala to mysle, ze nie
                                                    zaprzepascilas tej jedynej okazji, by okiem na nia
                                                    rzucic, lypnac i teraz mi opowiesz jak to ona, ta
                                                    dusza, wyglada, bo mi sie nigdy nie udalo jej zoczyc!
                                                    Ot, szczesciara! ;-P

                                                    > > Martwie sie troche, bo zakladam sweter, ktory zrobiony
                                                    > > jest w 30% z wlokien metalowych; jak zacznie padac
                                                    > > deszcz moze mi zardzewiec...?<<
                                                    >
                                                    > no i co tam. niech rdzewieje. a dochtorow w kopenhadze nie ma co to
                                                    wyswobodza?<

                                                    Ja juz o dochtorach nic pisac nie bede... ;-)
                                                    (sweter nie zardzewial, bo nie padalo)


                                                    > PS a te kury, to przednie z tymi jajami. swietne porownanie!!!!<

                                                    Tak, tak, bo Ty masz tylko tendencyjne skojarzenia... :-P
                                                    (vide u gory o dochtorach)

                                                    zawstydzone uklony
                                                    €uro






                                                  • Gość: Déjà vu Re: Burze i kury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.07, 09:23
                                                    >Gość portalu: €uro napisał(a):
                                                    > Eeee, no takich to juz dawno nie ma, wyginely
                                                    > jak mamuty ;-)
                                                    taaaa... dinozaury dawno wyginely, stad marketingowcy stworzyli te wiertarki w
                                                    wersji light :)))

                                                    > No masz babo placek! Teraz sie wstydze...
                                                    > Tak wiec to ja musze sie zmienic...
                                                    a uchowaj boze! nic sie nie zmieniaj!!! co ty? siebie nie lubisz???

                                                    > Jak Ci dusza na ramie powedrowala to mysle, ze nie
                                                    > zaprzepascilas tej jedynej okazji, by okiem na nia
                                                    > rzucic, lypnac i teraz mi opowiesz jak to ona, ta
                                                    > dusza, wyglada, bo mi sie nigdy nie udalo jej zoczyc!
                                                    > Ot, szczesciara! ;-P
                                                    mowa... jasne, zem se ja dokladnie obejrzala. tylko ona jakas taka
                                                    niedookreslona od podstaw. wyzej nieco jakby forme jakas chciala przyjac, lecz
                                                    fundamenta, przez swa wieloznacznosc, nie pozwalaja jej na to. a ona? wyrywa
                                                    sie go gorze (jak to dusze w zwyczaju maja), by tam moze odrobiny ksztaltu
                                                    zaznac, ale niestety... zbyt rogata na wtloczenie w jakakolwiek rame formy
                                                    mniej, lub bardziej okreslona. no, i taka to owa dusza naramienna. mam
                                                    nadzieje, ze ciekawosc twa zaspokoilam w pelni ;)

                                                    €uro, jutro pakuje po dach sprzet i znikam z codziennosci na plener!!! jak
                                                    wroce (ubabrana i szczesliwa), to od razu lece dalej, wiec w klawisze stukac
                                                    zaczne z sierpniem.

                                                    zyczac postaw niezmiennych, lapiduchow natchnionych wena daleka od medycznych
                                                    poczynan, bezburznie uklon czynie
                                                    Déjà vu - zapakowana (tzn wina spakowane, reszta z czasem :)


                                          • Gość: Déjà vu Re: Drzewo i Whisky IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.07, 21:49
                                            dolaczam sie do slow zinkka.
                                            a bezpieczenstwo?
                                            chyba wynika z zaufania.
                                            chyba tez z czulosci czasem.
                                            moze ze szczerosci?
                                            sedna raczej nie dojde... bo i nie w dochodzeniu rzecz, a w poszukiwaniach i
                                            nadziei.
                                        • Gość: Déjà vu Re: Drzewo i Whisky IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.07, 21:44
                                          €uro!
                                          Tosmy z tej samej gliny lepione!!!!!!!!!!!!!!!!
                                          Wsjo jasno.
                                          Niestety...
                                          Ino "Gdzie te chopy" chcialoby sie czasem chocby szeptem zanucic... ale moze
                                          lepiej przemilczec zapinajac rozporek?
                                    • Gość: Déjà vu Re: koncerty szumne lub... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.07, 22:05
                                      zakuwam
                                      dziobie
                                      skrobie
                                      gryzdam
                                      farbuje
                                      ryjecos
                                      niespie
                                      alepale
                                      uklonki
                                      Déjà vu

                                  • zinekk Re: koncerty słoneczne lub... 04.05.07, 04:32
                                    The Orb i jego mózg muzyczny Dr. Alex Patterson nagrywali płyty z wykorzystaniem
                                    dzwięków NASA oraz innych kosmicznych odgłosów. Trudno taką muzykę pokochać, ale
                                    jeśli już się to zdarzy, to kocha się na zabój.




                                    To nie tyle trance, to tez nie całkiem techno. Podobno Pink Floyd XXI wieku.
                                    Duzo jest w tym racji..


                                    Pozdrawiam
                                    • Gość: Déjà vu co jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.07, 22:23
                                      bom totalnie wytracona kropeczka...

                                      --------------------------------------------------------------------------------
                                      Usuwam konto na tym forum. Mnie już nie bedzie. Zabieram swój Świt ze sobą, nie
                                      będę epatował nim czytających, to niepotrzebne. Cos co jest wazne dla mnie,
                                      pozostanie dla mnie.


                                      Jedni mają to, inni cos innego. A ja mam butelkę wódki. Po prostu jak sie
                                      napiję, nie napiszę tu już nic złego.


                                      Próbowałem wybierać, ale wybrałem wódkę.


                                      02.00 10 maja 2007
    • Gość: Déjà vu jestes tam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.07, 22:41
      ... gdzie bylas, czy moze nie ma cie i jestes zgola gdzie indziej?
      nie pytam o przynaleznosc do mniejsca, lecz o stan ducha niepokorny.
      pytam o bywanie w sobie lub w innych... kulturach? badz tez o
      kulture bywania innych w twoim swiecie.
      kultura to szerokie pojecie i jak zawsze najwazniejsza jest chyba
      jakosc bycia, bywania, przetwarzania, saczenia, smakowania. obior i
      nadawanie. tworzenie i filtrowanie. danie i wydalanie.

      pozdroofko przywarte do jesieni, co chyba widac :(
      Déjà vu
      • horst.sobota Zimmermana pięć piosenek. 06.11.07, 23:57
        Pięć kamieni milowych, w rozwoju muzyki popularnej. I ciekawe opinie
        internautów. Czasami dosyć zaskakujące.


        www.infomuzyka.pl/Muzyka/1,83570,4533403.html
        • Gość: Déjà vu Re: Zimmermana pięć piosenek. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.07, 22:30
          co do opinii, to coz... każdy odbiera muzykę inaczej, każdy inaczej
          traktuje historię i dla każdego czym innym jest kamień milowy. dla
          niektórych dzieło jednego z najznakomistszych prozaikow ubiegłego
          stulecia jest stratą czasu, a dla innych ciagłym poszukiwaniem onego.
          de gustibus non est disputandum
          uklony i dzieki za linka
          Déjà vu - z dreszczem na plecach jak zawsze gdy go slucham
          • horst.sobota Re: Zimmermana pięć piosenek. 13.11.07, 23:29
            Gość portalu: Déjà vu napisał(a):


            > Déjà vu - z dreszczem na plecach jak zawsze gdy go slucham <


            Czy mogłabyś dokładnie określić i napisać, co przyprawia Cię o dreszcze w muzyce
            Dylana? Bo mnie to ciekawi. Może muzyka, może sam Dylan? Na pewno, ale co
            jeszcze? Ja odkryłem go na nowo, z zupełnie innej strony. Rzeczy które mnie u
            niego drażniły, niektóre polubiłem, inne przestały wyraznie drażnić. Pewnego
            popołudnia Dylan zaczął do mnie mówić inaczej, choć przecież tym samym językiem.
            • Gość: Déjà vu Re: Zimmermana pięć piosenek. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.07, 00:29
              Posiadane jakies wyksztalcenie muzyczne zawsze w pewnym sensie bylo
              moja zmora. Wiecej slyszalam, wiecej wymagalam, wiecej rzeczy mnie
              draznilo. Z drugiej strony slowo, jako takie, zyjac swoim zyciem
              bylo jednoczesnie czescia muzycznej aranzacji. Sluchajac slow nie
              slyszalam muzyki tak jakbym tego sobie zyczyla, sluchajac muzyki nie
              slyszalam slow. Ciekawe, ale tak wlasnie bylo. Potem nastapil dlugi
              czas, kiedy nie bylam w stanie czytac zadnej poezji, ani sluchac
              wyspiewywanych mysli. Barwe glosu i tresc trakowalam jak kolejny
              instrument o takim, a nie innym brzmieniu - to jak sluchanie melodii
              jezyka, ktorego sie nie zna. Jakis czas temu nadeszly chwile, gdy
              moge juz uslyszec slowa. Wracaja wiec mysli, stany emocjonalne,
              doswiadczenie tez inne niz kiedys... wiec stad dreszcz - z
              odkrywania prostych prawd na nowo.
              Mysle sobie, ze to jest jak czytanie tej samej ksiazki po latach.
              Nagle czlowiek sie lapie, ze odbiera ja calkiem inaczej. Slyszy
              cisze miedzy przecinkiem a spacja, zaglada do srodka slowa
              zestawionego tak niespodziewanie z innym i jakby nie bylo porownuje
              siebie, do tamtego siebie... Piekne to i smutne, ciekawe i moze dla
              niektorych trywialne, ale budzi emocje. A o to chyba w sztuce
              chodzi.
              • horst.sobota Re: Zimmermana pięć piosenek. 19.11.07, 01:26
                Bardzo trudno cieszyć się z płynących dzwięków, kiedy jest to obciążone jakąś
                większą wiedzą. Osobie, która posiada wykształcenie muzyczne, ciężko jest
                słuchać muzyki z pewną naiwnością, wyłączyć ten "komputer" w głowie i
                pozachwycać się, niczego nie analizując, porównując. Taką osobę zachwyci
                szybciej pewnie wyrafinowana wirtuozeria, kompozycja, przewrotna aranżacja, czy
                świetna interpretacja. Trudniej takiej osobie zachwycić sie banałem, prostota do
                bólu, albo zwykłą ckliwą pioseneczką, która pod ckliwą, na przykład
                nieskomplikowana melodyjką, nie skrywa już nic więcej.


                Wracając do Dylana, to słuchając jego kompozycji akustycznych, z początkowego
                okresu twórczości myślałem, że nie dam rady tego wysłuchać i przetrawić.
                Wyłączałem głos, z myślą: "..cholera, tego nie idzie słuchać". Być może wpływ na
                to miał fakt, ze nigdy nie lubiłem tak zwanej poezji śpiewanej, a Dylan jakoś mi
                sie podobnie kojarzył. Poza tym byłem świadkiem miliona takich sytuacji, gdzie
                przy ognisku, lepsi interpretatorzy muzyki z towarzyszeniem gitary, lub ci
                gorsi, niefortunnie katowali swoim jestestwem otoczenie w około. Bezwzględnie.
                To mnie wyleczyło ze słuchania muzyki z tak zwanym "tekstem". Nie byłem w stanie
                słuchać tekstu, gdy ktoś wył do księżyca. Mogę powiedzieć, że obrzydziło mi to i
                poezje śpiewaną, rzesze Kaczmarskich i tych Mikrokaczmarskich.

                Dylana akceptowałem w zaledwie kilku piosenkach, gdy nie "skarżył sie" za
                bardzo. Były to utwory już z lat 80 i 90, elektryczne, z zespołem. Produkt.

                Aż pewnego dnia, słuchając "Blowin' in the wind", dotarło do mnie, o czym jest
                ta piosenka. Jak pięknie prosto jest skomponowana i prosto opowiedziana. A potem
                natrafiłem na płytę Nashville Skyline i zakochałem się w niej.

                I tak to w skrócie wygląda. Pewnie do pewnych rzeczy, trzeba dorosnąć.
                • Gość: €uro Jestem juz, a Ty jeszcze? IP: *.dip.t-dialin.net 09.12.07, 23:25
                  > ... gdzie bylas, czy moze nie ma cie i jestes zgola gdzie indziej?
                  nie pytam o przynaleznosc do mniejsca, lecz o stan ducha niepokorny.
                  pytam o bywanie w sobie lub w innych... kulturach? badz tez o
                  kulture bywania innych w twoim swiecie.<

                  Bylam daleko, dlugo daleko, obcowalam w innym swiecie,
                  w kregu innych wartosci (z przymusu, nie z wyboru),
                  teraz jestem, ale inaczej jestem, znaczyloby chyba: gdzie
                  indziej?
                  Glowa pozostala ta sama, duch sie wytezyl,
                  a serce skurczylo...
                  A i geba nascienna jeszcze gapi sie na mnie,
                  przypominajac mi Ciebie...(nie wygladem! ;-PP, tylko
                  zawsze przypomina mi nasze wybujale i rozhustane
                  rozmowy :-)

                  A gdzie Ty bylas, jak Cie nie bylo?

                  > kultura to szerokie pojecie i jak zawsze najwazniejsza jest chyba
                  jakosc bycia, bywania, przetwarzania, saczenia, smakowania. obior i
                  nadawanie. tworzenie i filtrowanie. danie i wydalanie.<

                  Zgadzam sie z Toba na calej dlugiej, nie konczacej
                  sie linii!
                  Podczas smakowania mozna sobie nawet pomlaskac,
                  ... tylko nie oczami...! ;-P



                  > pozdroofko przywarte do jesieni, co chyba widac :(
                  Déjà vu <


                  Swalowolna i samowolna (pozwolilam sobie znowu
                  na zawieszenie Twojej osoby na swiatecznej choince,
                  mozesz przciez podwoic sie, wg. uznania, pomyslalam,
                  ja nie chcialam wisiec bez Ciebie ;-), w zimowym
                  nastroju, pozdrawiam

                  Ojro

                  • Gość: €uro Re: Jestem juz, a Ty jeszcze? IP: *.dip.t-dialin.net 09.12.07, 23:28
                    Napisalam > Swalowolna < i nie wiem coz to wyszlo!
                    Samo?
                    :-)

                    a mialo byc: swawolna
                  • Gość: Déjà vu Re: Jestem juz, a Ty jeszcze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.07, 00:31
                    > Gość portalu: €uro napisał(a):
                    > Bylam daleko, dlugo daleko, obcowalam w innym swiecie,
                    > w kregu innych wartosci (z przymusu, nie z wyboru),
                    Przymus zawsze jest rodzajem gwaltu, nawet jesli sami stosujemy go
                    wobec siebie i wynika z koniecznosci podjecia okreslonych dzialan
                    majacych doprowadzic do innego stanu, lepszego czy tez zmienic
                    trajektorie nieuchronnego. Nie wiem czy nie jest gorszy od przymusu
                    zewnetrznego, chyba tak, bo mamy jego swiadomosc, a ta jak wiemy,
                    czesto bywa gorsza od nieswiadomosci...
                    Doswiadczanie innych swiatow, innych wartosci, innych drog i
                    rozwiazan zawsze jest cenne. Nawet jesli czasem niesie za soba tylko
                    rozczarowanie lub niepewnosc istnienia.

                    > teraz jestem, ale inaczej jestem, znaczyloby chyba: gdzie
                    > indziej?
                    Grunt, ze JESTES. A Inaczej nie znaczy Gdzie Indziej tylko w tym
                    samym Miejscu Siebie z inna perspektywa postrzegania. To cenna
                    rzecz. Bezcenna.

                    > Glowa pozostala ta sama, duch sie wytezyl,
                    > a serce skurczylo...
                    Serce - dziwny narzad. Skurczone? Hm, patrzac z innej strony, to
                    lepsze od serca skurczybyka :) Wazne, ze czerep na swoim miejscu, ze
                    o duchu nie wspomne!

                    > A i geba nascienna jeszcze gapi sie na mnie,
                    > przypominajac mi Ciebie...(nie wygladem! ;-PP, tylko
                    > zawsze przypomina mi nasze wybujale i rozhustane
                    > rozmowy :-)
                    O, Laskawa Rozhustnico Wybujalkowata! Dziekie wielkie, ze nie
                    wygladem. Dzieki...

                    > A gdzie Ty bylas, jak Cie nie bylo?
                    Zmagalam sie z wiedza wszechwiedzacych tego swiata. Stawalam w
                    poprzek, tonelam w literaturze, wylam do ksiezyca... i chyba, chyba
                    podjelam dobre decyzje. Czas pokaze. Najblizsze 4 lata beda jedna
                    wielka niewiadoma dla mego 10-latka. No i oczywiscie zawislam w paru
                    miejscach, zaczelam kolejny rok zmagan ze sztuka i poprzestawialam
                    pare horyzontow dowodzac, ze niemozliwe czasem jest mozliwe. He, he.

                    > Podczas smakowania mozna sobie nawet pomlaskac,
                    > ... tylko nie oczami...! ;-P
                    W swiecie nieskrepowanej wyobrazni mlaskac mozna nawet brwiami, czy
                    uszami. Trzeba tylko odrzucic rozum, pozbyc przyciagania i dotknac
                    dziecka, ktore w nas tkwi. Ot i cala tajemnica mlaskania
                    bezmlaskowcami.

                    > Swalowolna
                    he, he. Lo, lo, lo. Chcialas byc bardziej swawolna anizeli pozwalaja
                    na to literki w slowie. Fiju, fju, coz za rozwiazlosc :)))

                    DZIEKI unizone za powieszenie choinkowe (tylko czemoz w az tak
                    gornoczubnych partiach? nie godnam... ale szczesliwa z zawisu)

                    Nie zegnam sie i nie pozdrawiam, ale witam z radoscia po niebycie
                    Déjà vu - na dziendobry
                • Gość: Déjà vu Re: Zimmermana pięć piosenek. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.07, 01:36
                  Fakt, ze trudniej. Ale przeciez w prostocie tkwi sila. Mozna uzyc
                  wileu nut, ozdobnikow czy slow gornolotnych, a i tak madrosc zyciowa
                  prostego czlowieka bedzie niosla z soba wiecej tresci niz
                  najbardziej wyrafinowe elokwencje erudytow. Tyczy sie to kazdej bez
                  wyjatku dziedziny sztuki i zycia...

                  Nie wiem czy trzeba dorosnac. W ogole chyba nie lubie tego slowa. To
                  takie cos, co kaze wylaczac naiwnosc, wrazliwosc i wiare w
                  niemozliwe. Czesto ludzie mowia: Dorosnij wreszcie! Badz mezczyzna!
                  No i dorastamy: realizujemy zalozenia, spelniamy pokladane nadzieje,
                  nie roztkliwiamy sie, nie ronimy lez, pancerzujemy sie, przestajemy
                  dostrzegac, ze male jest piekne, ze piekne jest male, bo wartosc ma
                  duze i namacalne. Chcialabym nigdy niedorosnac. Teraz juz za pozno.
                  Stalo sie. Odpowiedzialnosc i obowiazek wziely gore wiele lat temu.
                  ALE nic straconego! Grunt, to umiec odnalezc w sobie siebie. Dac
                  przeniknac marzeniom sprzed lat, patrzec na rzeczy z roznych
                  perspektyw i co najwazniejsze: nie zapomniac, ze mialo sie kiedys
                  kilkanascie lat... To wazne. Bez tego trudno zrozumiec drugiego
                  czlowieka, duzego, malego... wzrostem, wiekiem, doswiadczeniem,
                  formatem.

                  I tak oto nie napisalam nic o Dylanie. A moze wlasnie tylko o nim
                  pisalam?

                  uklony,
                  Déjà vu oddoroslona
                  • Gość: €uro Wesolych Swiat IP: *.dip.t-dialin.net 25.12.07, 00:26
                    Déjà vu, zycze Tobie i H.Sobocie, a takze tym,
                    ktorzy czytaja ten watek, wesolutkich Swiat.
                    (odezwe sie po swiatecznych wypasach i upasach)
                    • Gość: Déjà vu Ano, Wesolych Swiat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.07, 21:06
                      Jeszcze trwaja, jeszcze sie nie skonczyly, wiec NAJ dla WSZYTSKICH i
                      niech chwila ulotna trwa w zakamarkach, niech umosci sobie
                      zagniezdzenie, by bylo do czego wracac gdy melancholija zimowa
                      dopadnie...
                      Déjà vu - saczaca urodzinowego szampana dzien trzeci z rzedu
                      • Gość: Déjà vu Re: Ano, Wesolych Swiat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.07, 21:34
                        z tym szampanem, to nie sacze jednego, ale kolejnego dnia
                        kazdego :)))
                    • horst.sobota Wesolych Swiat Milym Paniom i Wszystkiego Naj 28.12.07, 00:34
                      Dziekuje za zyczenia swiateczne. Bardzo mi milo. Euro i Deja Vu ! Zycze Wam
                      Szczesliwego Nowego Roku, odpoczynku, zdrowia, szczescia na codzien. Pozostalym
                      forumowiczom zycze Do Siego Roku !

                      Deja Vu, uwazaj z tym alkoholem. Balowac, owszem, ale przy jednej butelce i
                      wystarczy. Wiem, co pisze :)

                      Euro, coz to za wypasy i upasy? Bardzo jestem ciekawy :)


                      Pozdrawiam.
                      • Gość: Déjà vu spoko i spelnienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.07, 23:24
                        Jedna butelka szampana dziennie na ilosc nieprzebranych tabunow
                        gosci, to zaledwie lyk owego trunku na 24h, ale DZIEKI wielkie za
                        troske Panie Horście Soboto :). DZIEKI!
                        A jak to jest z zyczeniami? Czego pragniemy dla innych? Czego
                        zyczymy chcac zyczyc prawdziwie? Chyba tego, czego nam braknie, lub
                        w marzeniach sie jawi jako niespelnione. Tak wiec:
                        spelnienia niespelnionych
                        czasu na spelnienie
                        satysfakcji ze spelnionego
                        oraz apetytu na kolejne spelnienia

                        uklony
                        Déjà vu
                      • Gość: Déjà vu upasy, wypasy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.07, 23:31
                        > horst.sobota napisał:
                        > Euro, coz to za wypasy i upasy? Bardzo jestem ciekawy :)


                        imieniu Euro i w nadziei, iz nie narusze jej doznan:
                        sadze, ze UPASY, to u pasa dotatkowe mikrogramy poswiatecznych
                        obżartowań, WYPASY zas tyczycza sie innych pasow np nas-pasów, lub
                        ich-pasów obżartujacych wespol w ten sam czas przemily, a miniony.

                        uklony w imieniu swoim i Euro
                        Déjà vu
                        • Gość: €uro Re: upasy, wypasy IP: *.dip.t-dialin.net 31.12.07, 22:49

                          Gość portalu: Déjà vu napisał(a):

                          > > horst.sobota napisał:
                          > > Euro, coz to za wypasy i upasy? Bardzo jestem ciekawy :)
                          >
                          >
                          > imieniu Euro i w nadziei, iz nie narusze jej doznan:
                          > sadze, ze UPASY, to u pasa dotatkowe mikrogramy poswiatecznych
                          > obżartowań, WYPASY zas tyczycza sie innych pasow np nas-pasów, lub
                          > ich-pasów obżartujacych wespol w ten sam czas przemily, a miniony.<

                          Bingo! :-)
                          Dodam tylko, ze powodem systematycznego zwiekszania
                          sie mojej objetosci sa rogaliki waniliowe i czekoladowe,
                          "zmora" kazdych swiat, a w zasadzie mojej talii,a tym
                          samym przeciez tez moja, bo i talia moja!(czy Twoja?) :-)
                          >
                          > uklony w imieniu swoim i Euro
                          > Déjà vu <

                          Déjà vu, juz na zawsze pozostane Twoim dluznikiem,
                          i sie mnie tak latwo nie pozbedziesz, skoros taka
                          uprzejma i mila, to masz!, ja jak cien za Toba,
                          nawet w ogien skocze, a ni sekundy nie pomysle :-P
                          (nie moge powiedziec, ze czytasz mi z oczu, a nie
                          wiem skad?, bo moje litery jak kazdego przecie!)

                          Wytaczam sie z pokoju swojego, skulne sie po schodach,
                          i przenosze obszerne cielsko na nizsze pietra,
                          obowiazki czy przyjemnosci (?), zwie jak chce,
                          wzywaja ;-)


                          Wklejam ponizej moj wpis ze Switu, bo nie wiem,
                          czy tam zagladasz:

                          Rok 2007 byl dla mnie jednym z najgorszych
                          nowych rokow (;-P) w ogole...
                          Niech sie skonczy ta zaraza i pokraka
                          i nie wraca! ;-)
                          Patrze na nadchodzacy kolejny nowy rok
                          z nadzieja, ze zaskoczy mnie swoja
                          hojnoscia i wrecz marnotrawna, szastajaca
                          zbytkami (tymi duchowymi!) reka.
                          Niech Wam rzuca wszystko, oprocz klod,
                          do stop :-)
                          Zycze Tobie i przemilemu, naduprzejmemu,
                          surgentlemenskiemu Horscie samych szczesc
                          (tylko nie tych duchownych! ;-P)w 2008 roku!
                          Fajnie, ze jestescie!
                          • horst.sobota Euro i Deja Vu ! 01.01.08, 18:10
                            Gość portalu: €uro napisał(a):

                            Zycze Tobie i przemilemu, naduprzejmemu,
                            > surgentlemenskiemu Horscie samych szczesc
                            > (tylko nie tych duchownych! ;-P)w 2008 roku!
                            > Fajnie, ze jestescie!


                            Bardzo dziekuje za zyczenia. Serdeczne to bardzo, pozdrawiam jeszcze raz Mile Panie.

                            Mysle sobie, ze nigdy dosc uprzejmosci, bo to mila i dobra cecha byc uprzejmym i
                            dla otoczenia to rowniez jest serdeczne. Czyli, same z tego wynikaja plusy.


                            Gość portalu: Déjà vu napisał(a):

                            > > imieniu Euro i w nadziei, iz nie narusze jej doznan:
                            > > sadze, ze UPASY, to u pasa dotatkowe mikrogramy poswiatecznych
                            > > obżartowań, WYPASY zas tyczycza sie innych pasow np nas-pasów, lub
                            > > ich-pasów obżartujacych wespol w ten sam czas przemily, a miniony.<


                            No upasac sie to jest totalny wypas. Nagle mnie olsnilo, bo wszak rozumialem
                            zawsze te dwa wyrazenia. a slowka wypas uzywam czesciej, niz raz na ruski rok.
                            Ja tez sie upaslem, ale kontroluje sprawe, robiac po kazdym posilku spory spacerek.


                            Pozdrawiam.
                            • horst.sobota Cisza 25.01.08, 23:48
                              Przeszla jakas nawalnica. Padal deszcz i wial mocny wiatr. Zima porwala tez
                              chyba obie Panie, bo ani widu, ani slychu.. A ja czekam, by pogadac.
                              • Gość: Déjà vu Re: Cisza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.08, 23:02
                                sessssssssja...paluchy w farbie, glinie i weglu
                                niebawem wracam
                                uklony
                                Déjà vu
                                • Gość: Déjà vu €uro! Czas wracac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.08, 00:34
                                  Jestes tak gdziesik, czy Cie pognalo w nieznane?
                                  uklony nocne i przestrzenne
                                  Déjà vu
                                  • Gość: Déjà vu Re: €uro! Czas wracac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.08, 00:36
                                    ej, no i dla horsta pozdroofko nocne
                                    Déjà vu
                                    • Gość: Déjà vu Re: €uro! Czas wracac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.08, 00:38
                                      eeeee.... i ma sie rozumiec, ze te uklony takze dla Wszystkich co tu
                                      czasem zajrza z cicha
                                      Déjà vu - roztargniona
                                      • horst.sobota Spóznione zyczenia z okazji Dnia Kobiet ! 10.03.08, 02:04
                                        Wszystkim Miłym Paniom, życzę Wszystkiego Najlepszego z okazji Dnia Kobiet !


                                        Ukazała się biografia Dylana autorstwa Howarda Sounsa, wydaną przez Twój Styl.
                                        Może być ciekawa.
                                        • Gość: Déjà vu Re: Spóznione zyczenia z okazji Dnia Kobiet ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.08, 01:22
                                          w imieniu swoim i eterycznie zaginionej gdzies w przestrzeni
                                          intermedialnej Euro, przekazuje spoznione dygniecie dziekczynne za
                                          pamietliwosc.
                                          Déjà vu pozostajaca w nadziei na powrot autorki tego watku
                                          • Gość: €uro Re: Spóznione zyczenia z okazji Dnia Kobiet ! IP: *.dip.t-dialin.net 25.04.08, 01:00
                                            Spoznione podziekowania za zyczenia na Dzien Kobiet,
                                            Horscie! :-)
                                            Milo jest zajrzec, zobaczyc, ze zyjecie i ze dobrze Wam
                                            sie powodzi, tez bym tak chciala...;-P
                                            Wpadam na chwilke (od lata bylam w rozjazdach, ale i tez
                                            na rozdrozach), aby Was przywitac, uklonic sie serdecznie,
                                            a takze krotko napomknac, ze zmienilam profesje; poszlam
                                            w inzynierie, zajmuje sie paleniem mostow ;-)

                                            Déjà vu, coz tam slychac w rozporowym swiecie?

                                            Usciski walizkowo-kufrowe sle tymczasem
                                            Ojro
                                            • horst.sobota Ja też chyba zmienię profesję 27.04.08, 23:57
                                              Fajnie Euro, że się pojawiłaś. Dawno Ciebie tutaj nie było. Dziękuję Ci za
                                              podziękowania. Nigdy dość uprzejmości, szczególnie wobec kobiet, wszak wokół, na
                                              świecie tego brakuje.

                                              Ja chyba zostanę mistrzem gier logiczno-platformowych. Wiecznie psuję oczy
                                              grając w stare gierki. Zakrawa to na uzależnienie. Zwolnię się z pracy i
                                              poświęcę cały czas na gierki, co Wy na to? Tylko z czego będę żył...? :)

                                              Pozdrawiam !
                                              • Gość: €uro Re: Ja też chyba zmienię profesję IP: *.dip.t-dialin.net 28.04.08, 00:14

                                                horst.sobota napisał:

                                                > [...] kobiet, wszak wokół,
                                                > na świecie tego brakuje.<

                                                Hmmm, a Déjà vu i ja?!
                                                (choc z rozporkami, jednak kobiety, chyba....)

                                                z delikatnym kobiecym dygnieciem,
                                                klaniam sie
                                                Ojro-trzecia plec (?)
                                                • Gość: Déjà vu ha! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.08, 04:16
                                                  co porabiam?
                                                  rozporowe (bez "k" po eR) kołki szykuję
                                                  spawam i gwintuję rury
                                                  piórem czasem machnę
                                                  i pędzluję lodówkę
                                                  a nade wszysttko gonię dzień wczorajszy

                                                  ukłony zaplaczywie pomostowe
                                                  Déjà vu
                                                  • horst.sobota Zapalczywosc 06.05.08, 20:59
                                                    Zapalczywosc jest slodka, gdy zapalczywe storzenie ma nadmiar energii i probuje
                                                    to jakos wykorzystac na zewnatrz. Polega to na nadmiernym wykorzystywaniu
                                                    energii, w dobrej wierze,co objawia sie niekoordynowanymi ruchami, machaniu
                                                    odnozami wszelakimi i paplaninka. Typowe Kobiety.



                                                    Pozdrawaiam !
                                                  • Gość: Déjà vu Na pal, czy w ość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.08, 22:51
                                                    Moje ruchy są nad wyraz precyjzyne, wyodrębnine sufmiarkowo i
                                                    kątowo, skoncentrowane i trafiające w sendo realizycyjnie założonej
                                                    koncepcji. Fizyczność materiału stawiająca opór agresorowi czyni z
                                                    owego aktu przedsięwzięcie wysoce absorbujące skoncentrowaną
                                                    energię. Która zatem strona biorcą, a która paplaninką
                                                    nieskoordynowanie stawiajacą i tak bezskuteczny opór...
                                                    Cóż zatem?

                                                    ukłony gwintujące, czyli pozdrawiam z kolejnego etapu prac
                                                    Déjà vu
                                                  • horst.sobota Re: Na pal, czy w ość 22.05.08, 20:25
                                                    Podobno, dla kobiety, wylanie zupy i wojna na bliskim wschodzie, to to samo.
                                                    Podobno kobiety nie umieją różnicować. Serial i wiadomość o nadciągającej trąbie
                                                    powietrznej to to samo. Ja wiem, że tak może być, ale mam inne doświadczenia z
                                                    kobietami. Są inteligentne i nie paplają dla samej paplaniny.

                                                    Wiem również, ze i istnieją i takie, dla których paplanie jest wartością samą w
                                                    sobie i podstawą egzystencji. Ale to najniższa półka.

                                                    Pozdrawiam !
                                                  • Gość: €uro Re: ha! IP: *.dip.t-dialin.net 03.06.08, 22:02
                                                    Déjà vu napisal(a):

                                                    >co porabiam?
                                                    >rozporowe (bez "k" po eR) kołki szykuję
                                                    >spawam i gwintuję rury
                                                    >piórem czasem machnę
                                                    >i pędzluję lodówkę
                                                    >a nade wszysttko gonię dzień wczorajszy

                                                    >ukłony zaplaczywie pomostowe
                                                    >Déjà vu


                                                    Mnie pedzlowanie i inne roboty
                                                    remontowo-budowlane czekaja
                                                    jesienia. Na ten czas siede
                                                    niebawem na kufry, walizy i takie
                                                    inne i rusze do innej metropolijiii :-)

                                                    pozdrawiam huraganowo

                                                    Ojro
                                                  • Gość: €uro Re: Na pal, czy w ość IP: *.dip.t-dialin.net 03.06.08, 22:06
                                                    horst.sobota napisał:

                                                    > Podobno, dla kobiety, wylanie zupy i wojna na bliskim wschodzie,
                                                    to to samo.
                                                    > Podobno kobiety nie umieją różnicować. Serial i wiadomość o
                                                    nadciągającej trąbi
                                                    > e
                                                    > powietrznej to to samo.<

                                                    Chyba troche przekarminowales...

                                                    Pozdrawiam Horsta-Egzageryte

                                                    Nie-paplajaca

                                                    Ojro
                                                  • horst.sobota cisza 13.08.08, 00:06
                                                    O Dylanie cisza. Na jego stronie internetowej, w wiadomosciach. Pewnie
                                                    przygotowuje nową płytę, albo korzysta z uroków życia.. Co by nie mówić, nie
                                                    znosi dziennikarzy, ale fanów zawsze informuje o swoich projektach.
                                                  • Gość: torunianka Re: cisza IP: *.15.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 28.08.08, 23:14
                                                    spieszę donieść, że można jeszcze kupić bilety na dzisiejszy występ w Kansas.
                                                    Koncert za mniej więcej 5 godzin:)
                                                    Bob Dylan
                                                    Uptown Theater, Kansas City, MO
                                                    Thu, Aug 28, 2008 07:30 PM

                                                    A dla tych, którzy tak szalonych decyzji nie podejmują może być koncert jutro,
                                                    lub pojutrze, albo ten
                                                    Bob Dylan
                                                    The Joint at Hard Rock Hotel Las Vegas, Las Vegas, NV
                                                    Mon, Sep 1, 2008 08:00 PM

                                                  • Gość: €uro Re: cisza IP: *.dip.t-dialin.net 20.09.08, 00:33
                                                    Gość portalu: torunianka napisał(a):

                                                    > spieszę donieść, że można jeszcze kupić bilety na dzisiejszy
                                                    występ w Kansas.
                                                    > Koncert za mniej więcej 5 godzin:)
                                                    > Bob Dylan
                                                    > Uptown Theater, Kansas City, MO
                                                    > Thu, Aug 28, 2008 07:30 PM
                                                    >
                                                    > A dla tych, którzy tak szalonych decyzji nie podejmują może być
                                                    koncert jutro,
                                                    > lub pojutrze, albo ten
                                                    > Bob Dylan
                                                    > The Joint at Hard Rock Hotel Las Vegas, Las Vegas, NV
                                                    > Mon, Sep 1, 2008 08:00 PM <

                                                    No, ojej, jaka szkoda, ze wczesniej tu
                                                    nie zajrzalam, bo bym sie wzniosla
                                                    i poleciala ;-P

                                                    A tak mowiac krotko i zwiezle, nie
                                                    tykajac Deja vu imiennie ;-), watek ow
                                                    stal sie apokaliptyczny...
                                                    Czasami tylko zza wegla wykuknie
                                                    Horst i pozdrowki mu za to mile :-)

                                                  • rozczarowana-torunianka Re: cisza 20.09.08, 11:12
                                                    > No, ojej, jaka szkoda, ze wczesniej tu
                                                    > nie zajrzalam, bo bym sie wzniosla
                                                    > i poleciala ;-P

                                                    Młodości, Ty nad poziomy wylatuj ....
                                                    ....
                                                    Tylko nie za wysoko, bo Ci skrzydła przytną;)
                                                  • horst.sobota Re: cisza 21.09.08, 00:09
                                                    Gość portalu: €uro napisał(a):


                                                    > A tak mowiac krotko i zwiezle, nie
                                                    > tykajac Deja vu imiennie ;-), watek ow
                                                    > stal sie apokaliptyczny...
                                                    > Czasami tylko zza wegla wykuknie
                                                    > Horst i pozdrowki mu za to mile :-)
                                                    >


                                                    Bardzo Ci dziękuje za pozdrowienia. Ja, tak jak i Ty, nie zaglądam za często na
                                                    forum. Jest nudne, jak flaki z olejem. Nic się nie dzieje interesującego. A że
                                                    czytam ostatnio dużo i słucham muzyki, szkoda mi czasu. Czas biegnie
                                                    nieubłaganie, a ja nie przeczytałem tyle ile bym chciał, jest tyle muzyki, tyle
                                                    ciekawych rzeczy. Jedyne, czego zazdroszczę innym ludziom, to wiedzy. Bo to jest
                                                    bezcenne. Ale na Twój watek będę wchodził, bo miły i fajny.

                                                    Pozdrawiam i kłaniam się.
                                                  • Gość: Déjà vu Re: cisza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.08, 23:51
                                                    A tykaj, tykaj, bo może wylezę spod tych liści upadłch zapytując czy
                                                    kufry zmieniły już podłogę. Moja wciąż ta sama, choć jakby bardziej
                                                    ubabrana kolorem wszelkim.

                                                    Ukłony dla Fszystkich,
                                                    zaFstydzona podlistnie...
                                                  • horst.sobota Wesołych Świąt ! 24.12.08, 12:43
                                                    Wesołych Świąt życzę obu Paniom (Euro, oraz Deja Vu), oraz wszystkim tym, którzy
                                                    zajrzą, lub zaglądają do tego wątku, jak i wszystkim dobrym, życzliwym ludziom.
                                                    Dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności.

                                                    Pozdrawiam i nisko się kłaniam.

                                                    Horst.
                                                  • horst.sobota Choinka 24.12.08, 14:11
                                                    Dawniej choinkę tworzyli Gall i Euro. Chciałbym, by ta miła tradycja nadal
                                                    trwała i zaczynam budowę drzewka. Proszę wszystkich o współudział.


                                                    *
                                                    ***
                                                    *****
                                                    **Y**Y**
                                                    *o*b***o**
                                                    *****o**o****
                                                    O****DejaVu****O
                                                    *****O*O*O*O*O*O*O***
                                                    ***Horst.Sobota********
                                                    III
                                                    III
                                                    III
                                                  • Gość: Déjà vu choina i rok nowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.08, 21:13
                                                    najwszytskiego i nieczego niech nikomu nie zabraknie.
                                                    poświętnie i przełomowo-rocznie ukłon czyniąc w stronę obecnych i
                                                    wędrujących gdzieś tam pozdrawiam dziękując za pamięć i mając
                                                    nadzieję, że kiedyś, niebawem coś drgnie eurotycznie :)

                                                    Horście! dzięki za powieszenie :)

                                                    Déjà vu-przełomowa
                                                  • Gość: Déjà vu PS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.08, 21:21
                                                    tak Horście, lubiłam i lubię te choinkowe dyndalstwo gałęziakowe,
                                                    chociaż zajrzawszy przed chwilą na forum bydgoskie z żalem zoczyłam
                                                    skromność ozdobniaczą... ale przecież wiemy nie od dzisiaj, że ilość
                                                    nie znaczy jakość he, he.
                                                    ukłony ponowione
                                                    Déjà vu - dyndająca dwumiejstnie
                                                  • Gość: €uro Re: choina i rok nowy IP: *.dip.t-dialin.net 01.01.09, 23:39
                                                    >najwszytskiego i nieczego niech nikomu nie zabraknie.
                                                    >poświętnie i przełomowo-rocznie ukłon czyniąc w stronę obecnych i
                                                    >wędrujących gdzieś tam pozdrawiam dziękując za pamięć i mając
                                                    >nadzieję, że kiedyś, niebawem coś drgnie eurotycznie :)

                                                    >Horście! dzięki za powieszenie :)

                                                    >Déjà vu-przełomowa <


                                                    Tak, tak, a ja zawieszajac sie na choince na forum glownym
                                                    lzami pryskalam z zalu za interlokutorka, usilnie starajac sie
                                                    rozpedzic i odegnac mysli, co oblesnie do glowy wlazily, czy aby
                                                    na sznurze lepiej nie zadyndac z samotnosci okrutnej, tnacej jak noz
                                                    najostrzejszy? Rozsiadlam sie jednak i w ostatniej chwili rznelam
                                                    sznur mogacy zgubnym byc na strone, i dobrze, bo oto doznalam
                                                    radosci w sercu, ze to nie déjà vu tylko Déjà vu, krwista i koscista!
                                                    Prawdziwa!
                                                    (jakis trudny juz dzisiaj do okreslenia czas temu 4 razy odpisywalam
                                                    w tym watku i nabawilam sie niemal kompleksow, poniewaz nie chcialo
                                                    (co?, kto? - nie wiem) mi wyslac mojego posta, ciagiem jednym szedl
                                                    na Berdyczow, zamiast rozlec sie pismem drukowym w tym watku, wiec
                                                    zgarbiona troskami i kilkuznacznymi myslam poszlam se, jak to sie
                                                    mowi w cholere!..., a tu, masz! zajasnialo!)

                                                    Najlepszego w najnowszym!

                                                    Ojro-miedzystoliczno-metropoliskowata (jeszcze troche!)
                                                  • Gość: Déjà vu sznur, stoliczna i lis w metrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.09, 23:39
                                                    Sznura... lepiej użyć do przewiązania sukni jakiej, co to w tańcu
                                                    karnawalskim od przytupów ludycznych i temperamentu hopsasującej
                                                    spadać będzie jak złoto. Łzy dyndające i pryskate €uro? To się chyba
                                                    niezły tłumek pod choiną zebrał, by kiesy napchać w onej chwili.
                                                    Dobrze zatem, że mnie tam nie było, bo jak nic nawet z daleka łypnąć
                                                    okiem na zieloność świąteczną by nie szło.
                                                    Zastanawia mnie i nie daje spokoju rzecz jedna. Czyżbyś... hm, jakoś
                                                    mi to... ale wszak... z drugiej choć i z pierwszej strony także
                                                    mogłoby... chociaż, jakoś no, jakoś nie bardzo mi się widzi byś w
                                                    metrze między stacjami żłopała stoliczną z lisem... po lisie, może
                                                    po liściu? Cie, pierona. Się narobiło. I do tego "jeszcze trochę".
                                                    Ale jak karnawał, to czemu nie?

                                                    Ukłon czyniąc, ufam znaleźć Cię w dobrej kondycji - bez sznura, bez
                                                    cholery, ale z lisem :)
                                                    Déjà vu - pędzlująca przypiątkowo nie tylko pierniczniki

                                                    PS i jakby co, to ja nic do lisów nie mam :)
                                                  • Gość: €uro Klaczaty bies? IP: *.dip.t-dialin.net 03.01.09, 00:12
                                                    Zoczylam Twoj wpis, podskoczylam do gory z radosci,
                                                    by zaraz grzmotnac strachem wypelniona o ziemie,
                                                    nie chcialam, ale samo cisnelo sie w oczy, myslec
                                                    zaczelam intensywnie, czy to Ty sie wpisalas, czy
                                                    czort jakis wlochata lapa niepokoje piatkowo-sobotnie
                                                    wprowadza!!!? - jasniej mowiac: spojrzalam na godzine
                                                    wpisu Twojego i mojego....
                                                    A moze to za sprawa geby nasciennej?
                                                    Czyzby ona jeszcze aktywnoscia smolna rzezila i szkody
                                                    wyrzadzac zamyslila sobie,.....Déjà vu, ja sie boje....


                                                    > Sznura... lepiej użyć do przewiązania sukni jakiej, co to w tańcu
                                                    karnawalskim od przytupów ludycznych i temperamentu hopsasującej
                                                    spadać będzie jak złoto.>

                                                    I Ty tu o sznurach natracasz..., a oczy moze mydlisz,
                                                    propozycyje mile podsuwajac....,o pierniczkow pedzlowaniu
                                                    ladnie mowisz.....

                                                    Ojro-zjezona strachem

                                                  • horst.sobota Do Miłych Pań :) 03.01.09, 20:16
                                                    Drogie Panie ! Euro i Deja Vu ! Również dziękuję za życzenia i odzew. Choinka
                                                    musiała powstać ! Toż to tradycja forumowa i nie tylko, myślę.

                                                    Co do zbiegów okoliczności.. Ja też często traktuje niesamowite zdarzenia, jako
                                                    zbiegi okoliczności. Lecz im dłużej o tym myślę, tym większe dreszcze
                                                    niesamowitości, przebiegają mój kręgosłup.

                                                    Niby stoję nogami na ziemi, ale zdarza mi się myśleć w sposób irracjonalny.
                                                    Uwielbiam też niesamowitość i horrory.

                                                    Myślę, że człowiek potrzebuje również i takich doznań. A To czy godziny postów
                                                    mają coś wspólnego ze sobą, na to odpowie Deja Vu niebawem, myslę.

                                                    Nie zmartwiłbym się jednak, gdyby okazało się, że to "przypadek". Dlaczego? Sam
                                                    nie umiem odpowiedzieć. Czasami lubię się bać.

                                                    Pozdrawiam raz jeszcze.

                                                    Horst.
                                                  • Gość: Déjà vu przypadków nie ma, a biesy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.09, 23:57
                                                    A którz tam wie, co obok lub w nas zasiada. Sprawka gęby naściennej?
                                                    no, może... ale ta wszak ujarzmioną i obłaskawioną została, a zatem
                                                    niby czemu strachować by miała? z tęsknicy?
                                                    Pytanie należy zatem postawić: po co ów przypadek się zdarzył. No, i
                                                    tu w kropkę się zapętlam - nic mnie do łba nie przychodzi mundrego
                                                    poza pomysłem zjedzenia tę okazyję resztek piernika.
                                                    Co do sznura, to Ty se już głowy nim nie okręcaj. Skoro raz w kąt
                                                    był rzucony tak też go pozostaw w spokojności leżakującej i pokątnej
                                                    zarazem. A w ogóle, to zrób z niego coś ładnego - myśli od razu
                                                    zaczną inaczej o nim pląsać.

                                                    Déjà vu - jak się patrzy, nie zbiesiona (póki co) i pozdrawiająca
                                                    Ciebie oraz horsta

                                                    PS jakby co, to u mnie już po czasie 23:51
                                                  • horst.sobota Dylan w reklamie 04.03.09, 00:07
                                                    Bob Dylan w reklamie




                                                    Legendarny muzyk zaśpiewa razem z Will.I.Am'em w reklamie Pepsi.

                                                    Zdarzenie będzie miało miejsce w niedzielę. Obaj panowie wykonają utwór Dylana z
                                                    lat 70. "Forever Young". Całość ma trwać 30 sekund i będzie można to zobaczyć
                                                    przed finałem amerykańskiego Super Bowl. Koszt emisji takiego spotu to... 4
                                                    miliony dolarów.

                                                    Będzie to jedna z czterech reklam Pepsi, która firma wykupiła w trakcie finału
                                                    rozgrywek amerykańskiego futbolu. Prawdopodobnie będzie można również dostać ten
                                                    utwór za pomocą serwisu iTunes.

                                                    Ostatnio Bob Dylan zaczął udostępniać swoje utwory do komercyjnego użytku na
                                                    większą skalę. Niedawno powiła się informacja, że zezwolił na wykorzystanie
                                                    "Blowin' in the Wind" w kampanii firmy Co-operative Group.


                                                  • Gość: €uro Weselnas, Déjà vu? IP: *.dip.t-dialin.net 14.06.09, 00:59
                                                    Coz tam, Pani, w polityce?
                                                    Pedzelki trzymaja sie mocno?

                                                    Klaniam sie nisko, ale z wysoka,
                                                    bo stolicznie
                                                    Ojro
                                                    (prosze, zadnych procentowych
                                                    skojarzen..., ja myslalam przeciez
                                                    wtedy tylko o bajuwarskiej stolicy,
                                                    a Ty zaraz oblesne skojarzenia masz -;)
                                                  • Gość: €uro Gdzie sie zawieruszyla? IP: *.dip.t-dialin.net 19.06.09, 20:36
                                                    No! Raczy sie stoliczna?!
                                                    Zbija baki na prowincji?
                                                    Obija po jakichs Kopenhagach?
                                                    Dynda na salonowych scianach?
                                                    W Bydgoszczy jej nie ma, bo by
                                                    napisala wybicepsowana pedzlem,
                                                    tudziez miotla, badz grabiami
                                                    reka... ;-)

                                                    wyczekujaca surrealistycznej pozywki
                                                    dla mojego abstynenckiego ducha,
                                                    klaniam sie kilka razy

                                                    Ojro

                                                  • Gość: €uro zalalo ja z kretesem! IP: *.dip.t-dialin.net 01.07.09, 22:36
                                                    ..., no, zalalo i juz!, z pedzlami i lopatami!
                                                    (a trzeba bylo stoliczna zostawic w spokoju.. ;-)
                                                  • Gość: Déjà vu wszelki duch... !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.09, 22:42
                                                    ki diabeł?
                                                    pół roku siedzi jak mysza pode mietłą,
                                                    każe myśleć, że słuch wszelki... i kamień w wodę
                                                    człek osamotniony i porzucony wszelkie nadzieje potracił
                                                    a tu? pach-pach-pach 3 skowronki

                                                    a Déjà vu siedzi z de na miejscu, jeno już tu nie łazikuje, bo
                                                    głuchota okrutna nastała i tak to to tak.

                                                    no, moje pędzelki dobrze się mają.
                                                    lufa obiektywna szaleje, co skutkuje zwisami po galeryjach
                                                    wszelakich, więc serce nieskromne rośnie.

                                                    a cóżeś i gdzieżeś ty bywał czarny baranie? (a moze czarna
                                                    baranico? :)
                                                    gadaj mnie tu ino gibko jak tam słowa się klecą???

                                                    ukłony zadziwione takim przybytkiem pościstym
                                                    Déjà vu - jedną nogą już jadąca na zwis w Pyrlandii



                                                  • Gość: €uro Re: wszelki duch... !!! IP: *.dip.t-dialin.net 24.10.09, 21:58
                                                    Gość portalu: Déjà vu napisał(a):

                                                    > ki diabeł?
                                                    > pół roku siedzi jak mysza pode mietłą,
                                                    > każe myśleć, że słuch wszelki... i kamień w wodę
                                                    > człek osamotniony i porzucony wszelkie nadzieje potracił
                                                    > a tu? pach-pach-pach 3 skowronki
                                                    >

                                                    Nie diabel, tylko ja: niemal swieta, skromna, pokorna,
                                                    grzeczna, potulna, przykladna w zachowaniu i myslach...;-P
                                                    Mowiac o tym natraconym kamieniu, zacytuje, bym se ozora
                                                    strzepic po proznicy nie musiala: "człek osamotniony i
                                                    porzucony wszelkie nadzieje potracił"

                                                    > a Déjà vu siedzi z de na miejscu, jeno już tu nie łazikuje, bo
                                                    > głuchota okrutna nastała i tak to to tak.
                                                    >

                                                    Ja tyz na dupsku niby siedze, jeno jedna noga w jednej
                                                    stolicy, druga w drugiej, i zaraz mysl wpada do lba, ze
                                                    szczesciem wielkim i zdarzeniem przychylnym tylko dwie
                                                    nogi posiadam...

                                                    > no, moje pędzelki dobrze się mają.
                                                    > lufa obiektywna szaleje, co skutkuje zwisami po galeryjach
                                                    > wszelakich, więc serce nieskromne rośnie.
                                                    >

                                                    Kariera, widze, rozparlas sie w przestrzeni, ze scian
                                                    niedlugo zabraknie (tu: szkoda, zes tylko bytem wirtualnym,
                                                    bo podziwiac bym chciala!!, a mam tylko placek, bom baba)

                                                    >
                                                    > a cóżeś i gdzieżeś ty bywał czarny baranie? (a moze czarna
                                                    > baranico? :)
                                                    >

                                                    we mlynie, we mlynie, moj drogi Pani(e)
                                                    (mlyn - migracja i inne przemieszczania)


                                                    > gadaj mnie tu ino gibko jak tam słowa się klecą???
                                                    >

                                                    W slowach ugory nastaly, ale to tylko przejsciowa stagnacja,
                                                    uwarunkowana rozczapierzeniem stolicznym o rozpietosci
                                                    600 km; jeszcze to troche potrwa, a pozniej znowu status guo
                                                    ante, choc miejsce zgola nowe: pedzle i te inne oblesne pomocniki
                                                    (czyt. jakies dziady) stworza niezbedna do remontu koniecznosc... ;-)


                                                    > ukłony zadziwione takim przybytkiem pościstym
                                                    > Déjà vu - jedną nogą już jadąca na zwis w Pyrlandii
                                                    >

                                                    Twoj szacowny wystep w Pyrlandii na pewno zmienil
                                                    Poznan nie do P(p)oznania!

                                                    Klaniam sie spode tej mietly, ja mala myszka
                                                    szaroscia wszem bryzgajaca (interpretacje pozostawiam
                                                    Tobie, he, he)

                                                    Ojro - na szczescie dwunozna



                                                  • Gość: €uro !!! IP: *.dip.t-dialin.net 15.11.09, 23:10
                                                    Déjà vu, jaka szkoda, ze Ciebie nie ma,
                                                    a jest taki ciekawy watek.... ;-P

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,54,102851343,102851343,jak_Bydgoszcz_widzi_Krzyze_w_klasach_szkolnych_.html

                                                    Uklony

                                                    Ojro (dziergajaca z mohairu,
                                                    ale nie beret! ;-)
                                                  • Gość: Déjà vu feniks z popiołów? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.10, 20:06
                                                    Może to i dobrze, że człek jeno dwie giry posiada, bo strach blady
                                                    me lico przyobleka, jak pomyślę, coż to by się za wykrok €uropijny
                                                    miał ufizycznić, gdybyśmy nie dwie a sześć nóg mieli we władaniu...

                                                    Słowa odłogiem zostawione? Łolaboga! €uro, nie godzi się!!! Tuszę,
                                                    iż jeno w celu wyplenienia chwaścideł, a nie po wsze wieki wieków
                                                    amen. Hę?

                                                    Myszka bryzgająca szarością? Dobre sobie! Skoro bryzgasz, to nie
                                                    taka z Ciebie gryzoniowatość podmiotlana, tylko Rozkroczna MySzarość
                                                    Tryskacza z zapałem do wyremontowania gęby kolejnego dziada
                                                    naściennego. Ha! Podziw za niezły kamuflaż! A na marginesie: mogłyby
                                                    te dziady dać już pokój Twym ścianom, nie sądzisz?

                                                    Ukłon wirtualny dla ojroplacka, od baby co za 2 tyg zdejmuje ze
                                                    ścian swój pierwszy indywidualny dyndalaż - ależ było nerwów, ależ
                                                    było gościów, ależ myśli popłynęło... :)))

                                                    Déjà vu - bywająca czasem
                                                  • Gość: Déjà vu ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.10, 22:44
                                                    €uro?
                                                    Bywasz czasem?
                                                    Déjà vu upalna
                                                  • Gość: €uro Re: feniks z popiołów? IP: *.web.vodafone.de 31.10.10, 18:47
                                                    Gość portalu: Déjà vu w koncu napisała:

                                                    > Może to i dobrze, że człek jeno dwie giry posiada, bo strach blady
                                                    > me lico przyobleka, jak pomyślę, coż to by się za wykrok €uropijny
                                                    > miał ufizycznić, gdybyśmy nie dwie a sześć nóg mieli we władaniu...<

                                                    E tam, zaraz szesc (pazerna!), cztery konczyny w zadku czasem
                                                    by sie zdaly, aby nadazyc (za czym?)

                                                    > Słowa odłogiem zostawione? Łolaboga! €uro, nie godzi się!!! Tuszę,
                                                    > iż jeno w celu wyplenienia chwaścideł, a nie po wsze wieki wieków
                                                    > amen. Hę? <

                                                    Kiedy ja grzecznie w pocie czola oralam forumowe ugory, Ty sie na
                                                    scianach arystokratycznie rozplaszczalas, podziwiac a uwielbiac kazalas,
                                                    a mnie gorejaca samopas zostawilas...

                                                    > Myszka bryzgająca szarością? Dobre sobie! Skoro bryzgasz, to nie
                                                    > taka z Ciebie gryzoniowatość podmiotlana, tylko Rozkroczna MySzarość
                                                    > Tryskacza z zapałem do wyremontowania gęby kolejnego dziada
                                                    > naściennego. Ha! Podziw za niezły kamuflaż! A na marginesie: mogłyby
                                                    > te dziady dać już pokój Twym ścianom, nie sądzisz?<

                                                    Ha, z dziadami skonczylam! Nawet z tymi nasciennymi... ;-)
                                                    Ten bies zostaje na mojej sprzedanej scianie, niech innym swoja racica
                                                    zycie miesza, nie mnie, nie. Ugodzilam sobie w swej dwuobecnej intymnosci
                                                    wspolnie z moim ego i mna, ze go zabrac nie moge, poniewaz spokojum
                                                    spragniona. A poza tym coz on by mial tu w stolicy?!
                                                    Berlin dziadami (takimi) nie stoi :-)

                                                    > Ukłon wirtualny dla ojroplacka, od baby co za 2 tyg zdejmuje ze
                                                    > ścian swój pierwszy indywidualny dyndalaż - ależ było nerwów, ależ
                                                    > było gościów, ależ myśli popłynęło... :))) <

                                                    Gratulacje!!!!
                                                    A ile procentow sie pewnie lalo..., tez tych przyszlosciowo-prestizowych,
                                                    mniemam byc pewna w swoich podgladacko-wyimaginowanych wnioskach.
                                                    Skoros slowem Wielka, to i reka tez (bez swinkowatych asocjacyi!) ogromna,
                                                    ... talentem, talentem!

                                                    Klaniam sie z zachwytem ;-)

                                                    Ojro-opryskana farbami
                                                    (ja tylko malarzem pokojowym jestem,
                                                    wiec o wyrozumialosc i zrozumienie prosze)




                                                  • Gość: €uro feniks?, oj, chyba nie... IP: *.dip.t-dialin.net 09.11.10, 22:13
                                                    No i gdzie sie tak zaszyla?!
                                                    Czy znowu dynda?
                                                    Zapomniala o mnie?
                                                    Nie lubi mnie?
                                                    Dasa sie?
                                                    Patrzy z gory? (ze sciany)

                                                    Klaniam sie (mimo ignora :-)

                                                    €uro wypatrujaca
                                                  • Gość: ???? Re: feniks?, oj, chyba nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.10, 00:25
                                                    ???... ale o co chodzi w tym watku i w ogole???
                                                  • Gość: €uro Re: feniks?, oj, chyba nie... IP: *.dip.t-dialin.net 15.11.10, 20:43
                                                    > ???... ale o co chodzi w tym watku i w ogole??? <

                                                    W ogole to chodzi o wiele i o nic,
                                                    zalezy z ktorej strony przylozy sie
                                                    ucho i jak umie sie czytac... ;-)

                                                    A w tym watku?
                                                    Skoro nie czytales (stad pytanie takie
                                                    zadajesz), to nie wiesz i juz.
                                                  • Gość: €uro Okragle urodziny!! IP: *.superkabel.de 24.05.11, 21:40
                                                    Dzisiaj B.Dylan obchodzi swoje 70 urodziny.
                                                    Mysle, ze w koncu dostanie Nobla za tworczosc poetycka.
                                                    Uwazam, ze bardziej zasluzyl na te nagrode niz n.p. taka
                                                    Szymborska (nagroda dla niej byla wg. mnie najwiekszym
                                                    nieporozumieniem), ktora opiewala wielkosc Stalina.

                                                    Dylana slucham od zawsze, a zaczelam w liceum, i przez
                                                    cale liceum wieczorem przygotowywalam sobie jego jedna
                                                    piosenke, ktorej sluchalam kazdego ranka zaraz po obudzeniu.
                                                    Oto ona; lubie ja do dzisiaj.

                                                    Love Minus Zero/No Limit

                                                    My love she speaks like silence,
                                                    Without ideals or violence,
                                                    She doesn´t have to say she´s faithful,
                                                    Yet she true, like ice, like fire.
                                                    People carry roses,
                                                    Make promises by the hours,
                                                    My love she laughs like the flowers,
                                                    Valentines can´t buy her.

                                                    In the dime stores and bus stations,
                                                    People talk of situations,
                                                    Read books, repeat quotations,
                                                    Draw conclusions on the wall.
                                                    Some speak of the future,
                                                    My love she speaks softly,
                                                    She knows there´s no success like failure
                                                    And that failure´s no success at all.

                                                    The cloak and dagger dangles,
                                                    Madams light the candles.
                                                    In ceremonies of the horsemen,
                                                    Even the pawn must hold a grudge.
                                                    Statues made of match sticks,
                                                    Crumble into one another,
                                                    My love winks, she does not bother,
                                                    She knows too much to arque or to judge.

                                                    The bridge at midnight trembles,
                                                    The country doctor rambles,
                                                    Bankers´ mieces seek perfection,
                                                    Expecting all the gifts that wise men bring.
                                                    The wind howls like a hammer,
                                                    The night blows cold and rainy,
                                                    My love she´s like some raven
                                                    At my window with a broken wing.
                                                  • Gość: Déjà vu feniks... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.11, 00:51
                                                    Resztką sił obroniwszy dyplomatycznie co 3ba zdjęłam triumfalne rękawice w nadziei na nadrobienie życia, a ono zaszyło mnie prawem serii - jakby czekało. Przyczajone i cierpliwe. 1,2,3 pociągnęło za sobą 4 i 5.
                                                    Bywa.
                                                    Aż nazbyt.
                                                    Kiepski czas.
                                                    Kiepski byt.
                                                    Nie zapominam. Ignor mi obcy.
                                                    Zaliczam kolejne ściany i tynki.
                                                    Jak pomaluję - wrócę.

                                                    Przyparta, ukłonnie skłaniam się w wyrazie,
                                                    Déjà vu - ścienna aż nadto


                                                  • Gość: Déjà vu Re: feniks... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.11, 00:31
                                                    paciencia y barajar
                                                    Déjà vu - testująca na sobie prawo Parkinsona, przysięgę Hipokratesa i prawo Murphiego - "Jutro będzie gorzej"
    • Gość: jerzy44 Re: Robert Zimmerman IP: *.gprs.plus.pl 31.01.08, 23:49
      Kiedyś tak!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • semeon Re: Robert Zimmerman 09.12.09, 22:36
      Zaległa /bardzo/ moja odpowiedź do Euro /inaczej pisane/ dotycząca wątku pt.
      "kanon literacki" z 15.04.2005

      Robert Graves "Wyspy Szaleństwa" /skończyłem je czytać 14.03.1983 O wyprawie 4
      okrętów hiszpańskich w roku 1595 pod dowództwem gen. Alwara de Mendona. Celem
      wyprawy było skolonizowanie wysp Salomona na Pacyfiku. Bardzo sugestywny obraz
      okrucieństwa, pychy, chciwości, głupoty i innych najgorszych cech uczestników
      wyprawy. Tylko główny nawigator wyprawy Pedro Fernandez był normalny. Książka
      pokazująca ten spory mroczny fragment hiszpańskiej duszy, której podobne oblicze
      znajdziesz u Gordona Noah w "Medicusie z Saragossy" czy u Ildefonsa Falcones w
      "Katedrze w Barcelonie".

      Frank Herbert "Diuna" - 6 tomowa powieść fantastyczna /planeta Diuna, Paul
      Atryda/ Pierwszy tom był zekranizowany. Następne tomy robią się coraz bardziej
      filozoficzne, a myślą przewodnią jest "filozofia środka". Filozofia zachowania
      labilnej równowagi w tamtym wszechświecie, ale oczywiście o uniwersalnym przesłaniu.

      Tad Williams "Pamięć, Smutek i Cierń" - 6 tomowa fantasy, druga na mojej liście
      tego gatunku, po Tolkienie, a przeczytałem kilkaset cykli tego nurtu. Z tego
      cyklu pochodzi mój nick.

      To tyle w skrócie. Może to przeczytasz. Wczoraj dopiero natknąłem się /w
      archiwum forum/ na Twój post z 15.04.05. Pozdrawiam.
      • Gość: Lily.in.the.west Re: Robert Zimmerman IP: *.dip.t-dialin.net 21.02.10, 22:59
        semeon napisał:

        > Zaległa /bardzo/ moja odpowiedź do Euro /inaczej pisane/ dotycząca
        wątku pt.
        > "kanon literacki" z 15.04.2005
        >

        Semeon, bardzo Cie przepraszam, ze odpisuje tak pozno.
        Ciagle gdzies wyjezdzam, a poza tym nie mam milych
        "doswiadczen" czy wspomnien zwiazanych z naszym forum,
        dlatego tam juz nie pisze, z wyjatkiem sporadycznych
        wpisow i ten nalezy do nich; tak malo dzisiaj osob,
        ktore czytaja, dlatego tez ucieszyl mnie Twoj wpis,
        choc tak bardzo opozniony...
        Na forum byly nicki, z ktorymi nie powinnam byla zamienic
        slowa, wiem to od jakiegos czasu i dlatego nie chce mi sie
        tam pisac.
        Jedynym milym kacikiem byl dla mnie ten watek.

        > Robert Graves "Wyspy Szaleństwa" /skończyłem je czytać 14.03.1983
        O wyprawie 4
        > okrętów hiszpańskich w roku 1595 pod dowództwem gen. Alwara de
        Mendona. Celem
        > wyprawy było skolonizowanie wysp Salomona na Pacyfiku. Bardzo
        sugestywny obraz
        > okrucieństwa, pychy, chciwości, głupoty i innych najgorszych cech
        uczestników
        > wyprawy. Tylko główny nawigator wyprawy Pedro Fernandez był
        normalny. Książka
        > pokazująca ten spory mroczny fragment hiszpańskiej duszy, której
        podobne oblicz
        > e
        > znajdziesz u Gordona Noah w "Medicusie z Saragossy" czy u
        Ildefonsa Falcones w
        > "Katedrze w Barcelonie".

        Ksiazka o konkwistadorach hiszpanskich zacheca do czytania!
        Jak zalatam moje dziury w literaturze klasycznej (od jakiegos
        czasu czytam tylko klasyke, a i tak boje sie, ze mi zycia
        na nia nie starczy), moze tez po nia siegne; lubie bardzo
        historie, biografie, wiec ta ksiazka na pewno jest ciekawa.
        "Medicusa" czytalam, "Katedre w Barcelonie" - nie.

        > Frank Herbert "Diuna" - 6 tomowa powieść fantastyczna /planeta
        Diuna, Paul
        > Atryda/ Pierwszy tom był zekranizowany. Następne tomy robią się
        coraz bardzie
        > j
        > filozoficzne, a myślą przewodnią jest "filozofia środka".
        Filozofia zachowania
        > labilnej równowagi w tamtym wszechświecie, ale oczywiście o
        uniwersalnym przesł
        > aniu.
        >
        > Tad Williams "Pamięć, Smutek i Cierń" - 6 tomowa fantasy, druga na
        mojej liście
        > tego gatunku, po Tolkienie, a przeczytałem kilkaset cykli tego
        nurtu. Z tego
        > cyklu pochodzi mój nick.
        >

        Klaniam sie Tobie nisko za ilosc przeczytanych ksiazek!
        Kazdy ma swoje pasje i zamilowania do pewnego typu
        literatury; kazdemu czytajacemu nalezy sie szacunek
        i uznanie za intelektualne zainteresowania.
        Moim genre nie jest literatura science fiction, jedynym
        wyjatkiem jest S.Lem, ale potrafie sobie wyobrazic ile
        wspanialych chwil (i to sporo!) spedziles nad swoimi
        ulubionymi powiesciami, podobnie jak ja nad tworczoscia
        np. T.Bernharda, czy T.Manna, poniewaz czytanie nalezy
        do najpiekniejszych chwil w zyciu, przynajmniej dla mnie.

        > To tyle w skrócie. Może to przeczytasz. Wczoraj dopiero natknąłem
        się /w
        > archiwum forum/ na Twój post z 15.04.05. Pozdrawiam.

        Tak, przeczytalam i to z duza przyjemnoscia, dziekuje.

        Pozdrawiam rowniez

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka