winkelrid
23.09.10, 11:03
TO standardowe działanie, zarówno Enea w Bydgoszczy jak i Gazownia działają na tej samej zasadzie. Panowie spsujący liczniki nie legitymują się i wielokrotnie sami biegną wprost do liczników zanim ktokolwiek z mieszkańców/domowników za nimi zdąży. Parę lat temu identyczny przypadek miał miejsce na osowej górze, tylko nie z pracownikami Enei a z pracownikami gazowni.
Prawdą jest, że w obu firmach pracownicy którzy spisują liczniki mają bonusy/premie za każdą "wykrytą" nieprawidłowosc. Prawdą jest również że są wśród nich osoby, które same te "nieprawidłowosci" powodują. My jako klienci powinniśmy natomiast ze swej strony zadbać, aby odczyt i dostęp do licznika prądu czy też gazomierza odbywał się zawsze w naszej obecności. Powinniśmy zawsze "kontrolera" wylegitymować i patrzeć mu na ręce podczas jego pobytu. Najlepieł byłoby nie dopuszczać kontrolera do licznika tylko samodzielnie podać mu stan. Jeżeli gazownia czy też energetyka ma podejrzenia ze kradniemy gaz czy też prąd może to sprawdzić montując doraźnie na przyłaczu dodatkowy licznik i porównując wskazania podawane przez nas ze wskazaniami tego dodatkowego licznika. Podsumowyjąc - odbiorcy pradu i gazu brońcie sie, nie wpuszczajcie przedstawicieli gazowni i energetyki do domu tylko sami podawajcie im stan liczników.