IP: *.bydg.pdi.net 14.08.02, 20:50
Zawsze niezadowolony - mówi do mnie dyrektor .
-Co , nie podobało ci się w Szwajcarii ?
-Hotel w porządku , jaccuzi , sauna , dobre zarcie . wszystko OK -
odpowiadam
-ale dlaczego Szwajcaria a nie np. Wrocław . zarobiłby hotel i
politechnika . tam są tez dobrzy wykładowcy . No i dlaczego
ten Polak wykładał po angielsku . Przecież wszyscy bylismy Polakami .
I 1200 $ za łepka za 3 dni!!! To Harvard jest tańszy .
-Ty zawsze niezadowolony.To przecież nie Twoja forsa - dyrektor kręci głową
-Bo mogłaby być choc w częsci moja , gdyby..- ugryzłem się w język ,
a kilka dni później zwolniłem . Wtedy moi współpracownicy nie rozumieli
a rok temu chodzili z transparentami pod zakładem demonstrując przeciwko
zamknięciu zakładu . A to była taka dobra i nieźle płatna praca .
A ile ja się w domu nasłuchałem . Na szczęście po kilku miesiącach
moja penja zamknęła buzię mojej żonie . no ale juz na delegacje jezdżę
znacznie żadziej .


Obserwuj wątek
    • Gość: polonus Re: delegacja IP: 198.138.227.* 15.08.02, 14:52
      Gość portalu: unsatisfied napisał(a):

      > Zawsze niezadowolony - mówi do mnie dyrektor .
      > -Co , nie podobało ci się w Szwajcarii ?
      > -Hotel w porządku , jaccuzi , sauna , dobre zarcie . wszystko OK -
      > odpowiadam
      > -ale dlaczego Szwajcaria a nie np. Wrocław . zarobiłby hotel i
      > politechnika . tam są tez dobrzy wykładowcy . No i dlaczego
      > ten Polak wykładał po angielsku.
      gdyz potrafi, w zwiazku z tym bedzi eto odebrane lepiej, a sluchajacy co
      rozumieja tez poczuja sie lepiej :)

      > I 1200 $ za łepka za 3 dni!!! To Harvard jest tańszy .
      tu bym polemizowal pesje prof. na Harwardzie to okolo 150k$ rocznie, sami
      studenci placa okolo 25k$ za semestr brrr..

      > moja penja zamknęła buzię mojej żonie . no ale juz na delegacje jezdżę
      > znacznie żadziej .
      ciesz sie ze cie na delegacje wysylali , w mojej poprzedniej firmie w Polsce
      kupowano mi ksiazki (tez po angielsku :) ) w tej co teraz pracuje to samo, za
      dobrze miales...
      • Gość: unsatisfied Re: delegacja IP: *.bydg.pdi.net 15.08.02, 21:12
        1200 $ za trzy dni kursu , którego wykładowcą nie był prof. Harvardu ,
        a ktoś kto przyczytał i streścił ABC czegoś tam to nie tylko drogo ,
        to marnowanie czasu .
        Ja mówię o "czesnym" a nie pełnym koszcie kursu . Nie wiem jakie jest
        czesne na Harvardzie ale szacuje je na ok. 5000 $ /semestr . Student
        Harvardu zapewne wydaje więcej na lokum żywność , transport i rozrywki .
        A to jest wliczone w koszt studiów ( nie mylę się ? ) .

        Więc 1200 $ za 20 godzin to przy szacunku proporcjonalnym ok. 20000$
        za semetr czesnego na Harvard szacując z dołu . To drogo .
        • Gość: polonus zalezy o czym mowil IP: 198.138.227.* 15.08.02, 21:51
          Gość portalu: unsatisfied napisał(a):

          > 1200 $ za trzy dni kursu , którego wykładowcą nie był prof. Harvardu ,
          > a ktoś kto przyczytał i streścił ABC czegoś tam to nie tylko drogo ,
          > to marnowanie czasu .
          > Ja mówię o "czesnym" a nie pełnym koszcie kursu . Nie wiem jakie jest
          > czesne na Harvardzie ale szacuje je na ok. 5000 $ /semestr .

          20k$ to kosztuje czesne na La Salle w Phili uczelni o ktorej malo kto slyszal...
          9k$ juz za rok to kosztuje catholic elementary school (za rok)
          10k$ to ja place za zlobek (rocznie) I'm not kidding :(

          Student
          > Harvardu zapewne wydaje więcej na lokum żywność , transport i rozrywki .
          jak ktos lubi sie naprawde rozerwac to mysle ze kres gorny moze byc naprawde
          abstrakcyjny ale to trzeba miec tatusia milionera, poznalem kobietke ktorej
          siostrzenia studiuje w Princeton (zdolna Polka !!!) (no.1 uczelnia w USA)
          polowa jej klasy przylatuje na pocztek roku prywatnym jetem tatusia...

          > Więc 1200 $ za 20 godzin to przy szacunku proporcjonalnym ok. 20000$
          > za semetr czesnego na Harvard szacując z dołu . To drogo .
          na Polske drogo chyba ze koles mowilby o najnowszych technologiach nie znanych
          w Polsce i do ktorych materialy istnieja tylko po angielsku wtedy rzecz wyglada
          inaczej...

          Ale nie znajomosc jezyka angielskiego dla technokraty to jak choroba parkinsona
          dla chirurga... wiec trudno ocenic czy za to ze mowil po angielsku mial prawo
          zczardzowac tyle.
          • Gość: unsatisfied Re: zalezy o czym mowil IP: *.bydg.pdi.net 15.08.02, 21:57
            Koleś mówił o marketingu , jakieś tam podstawy i coś co mnie i innych
            nie interesowało . Nie wiem czy on sam był zainteresowany tematem
            czy nie był to zwyczajny prikaz z góry .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka