IP: *.sejm.gov.pl 10.10.03, 12:00
kisiel najbardziej lubie zlizywac, wlasciwie smak moze
miec dowolny, najwazniejsza jest odpowiednia platforma
do lizania

a jakie sa panstwa preferencje
jesli chodzi o smak i sposob
Obserwuj wątek
    • Gość: Gall Re: Kisiel! IP: 217.97.147.* 10.10.03, 12:03
      Mailnowy. A najlepszy sposób to zlizywanie z kobiecych piersi.
      Polecam
      i pozdrawiam
      Gall
      • Gość: ochman Re: Kisiel! IP: *.dsl.eclipse.net.uk 10.10.03, 12:06
        czy to nie powinno znalezc sie w watku 'hard core'? ;-)))
      • genuine44 Re: Kisiel! 10.10.03, 13:42
        > Mailnowy. A najlepszy sposób to zlizywanie z kobiecych piersi.

        Dlaczego tylko z kobiecych?

        Lisiczko! Widzisz i nie grzmisz? :)
        • Gość: LJane Genuine - prowokator ;) IP: *.amb.bydgoszcz.pl 10.10.03, 14:42
          genuine44 napisał:

          > > Mailnowy. A najlepszy sposób to zlizywanie z kobiecych piersi.
          >
          > Dlaczego tylko z kobiecych?
          >
          > Lisiczko! Widzisz i nie grzmisz? :)

          A co? Mało Ci? ;)
          Zagrzmię, gdy prawa co poniektórych grup społecznych uznam za łamane z
          premedytacją ;)
          Póki co obserwuję.

          A co do bohatera wątku: nie ma jak "łodka Chwila". Ta wiecie, od trójkąta z
          reklamówki ;)

          Nie, nie! Nie takiego trójkąta, o którym pomyślałeś, genui ;p
          (u Was nie ma tej reklamy)

          Pozdrawiam @ll
    • Gość: [B]B Re: Kisiel! IP: *.enisoft.NET 10.10.03, 12:10
      Co do platformy do lizania pelna zgada.
      Co do kislu niekoniecznie.

      BzT
      • Gość: €uropejka Re: Kisiel! IP: *.dip.t-dialin.net 10.10.03, 13:07

        rozpasany watek ;)
        • Gość: Gall Re: Kisiel! IP: 217.97.147.* 10.10.03, 13:11
          Galaretka też jest niezła.
          Pozdrawiam
          Gall
          • bodziu Re: Kisiel! 10.10.03, 13:35
            > Galaretka też jest niezła.

            jednak tutaj potrzebna jest cierpliwosc...
            plynna moglaby platformie zaszkodzic ;)
            • Gość: Gall Re: Kisiel! IP: 217.97.147.* 10.10.03, 13:42
              W rzeczy samej. Stąd też potrzeba, by platforma została pokryta po uprzednim
              wystudzeniu galaretki (nie może być jednak zbyt zimna)

              galaretka koniecznie czerwona, smak ma drugorzedne znaczenie.

              Pozdrawiam
              Gall
              • Gość: Wiech Re: Kisiel! IP: 217.97.134.* 10.10.03, 14:00

                oj, esteci..
                smak rzecz drugorzędna, jako i kolor też.

                ważne, aby platforma była ukontentowna!
                :))
                • Gość: Gall Re: Kisiel! IP: 217.97.147.* 10.10.03, 14:05
                  A mi się wydawało, że ukontentowane powinne być dwie strony konsumpcji.
                  Pozdrawiam
                  Gall
                  • Gość: Wiech Re: Kisiel! IP: 217.97.134.* 10.10.03, 14:11
                    Gość portalu: Gall napisał(a):

                    > A mi się wydawało, że ukontentowane powinne być dwie strony konsumpcji.
                    > Pozdrawiam
                    > Gall

                    ukontentowanie konsumujacego przyjałem jako oczywiste założenie, o którym nawet
                    wspominac nie trzeba..
                    przeciez inaczej nie brałby sie za podawanie deseru na tak wymyślnym podłożu..
                    :)
                    • Gość: [B]B Re: Kisiel! IP: *.enisoft.NET 10.10.03, 14:23
                      Co wy wiecie o platformach

                      :-)
              • bodziu Re: Kisiel! 10.10.03, 14:37
                Rownomierne pokrycie platformy spowoduje powstanie swego rodzaju elastycznej
                skorki.
                Owa apetyczna skorka delikatnie ujedrni ksztalty platformy w efekcie dalszego
                zastygania....
                • Gość: Wiech Re: Kisiel! IP: 217.97.134.* 10.10.03, 15:42
                  bodziu napisał:

                  > Rownomierne pokrycie platformy spowoduje powstanie swego rodzaju elastycznej
                  > skorki.
                  > Owa apetyczna skorka delikatnie ujedrni ksztalty platformy w efekcie dalszego
                  > zastygania....

                  ej, to może od razu sobie zafunduj taką z lateksu, skoro naturalnie rozkoszną w
                  dotyku platformę chcesz jakąś żelatyną utwardzać, urągając jej statutowej
                  mniamuśności..
                  ;-P
                  • bodziu Re: Kisiel! 10.10.03, 16:10
                    lateks nieeee....

                    najprzyjemniejsze jest bowiem zdejmowanie (spozywanie) owej skorki...
                    odslaniajac tym samym cale piekno platformy, ktora zacznie sie ukazywac
                    obiecujac znakomity deser ;)
                    • Gość: Wiech Re: Kisiel! IP: 217.97.134.* 10.10.03, 16:22

                      ...albo danie główne raczej!
                      ;-P




                      oj, katolicy z tego wątku powinni sie wyspowiadać!
                      • Gość: LJane Re: Kisiel! IP: *.telsten.com / 10.22.5.* 10.10.03, 16:31
                        Gość portalu: Wiech napisał(a):

                        >
                        > ...albo danie główne raczej!
                        > ;-P

                        > oj, katolicy z tego wątku powinni sie wyspowiadać!

                        Odnośnie "przystawek" do dania głównego? ;p
                        Nie rozumiem.

                        OBY "katolicy z tego wątku" zrozumieli ;)
                        • Gość: Gall Re: Kisiel! IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 10.10.03, 16:55
                          A z czego się wyspowiadać.
                          Nie rozumiem
                          Pozdrawiam
                          Gall
                          • Gość: LJane Re: Kisiel! IP: *.telsten.com / 10.22.5.* 10.10.03, 16:58
                            "Ja wiedziałam, że tak bedzie" ;)

                            Następny?
                          • Gość: Wiech Re: Kisiel! IP: *.akademiki.uni.torun.pl 10.10.03, 19:36

                            oj, no z mysli grzesznych po prostu..

                            a niektorzy z 'obżarstwa'..

                            ;-P
    • Gość: Ted® Re: Kisiel! IP: 212.75.96.* 10.10.03, 16:36
      a wlasciwie to o czym panstwo dyskutuja?
    • unsatisfied6 Re: Kisiel! 10.10.03, 16:43
      Gość portalu: Ted® napisał(a):

      > kisiel najbardziej lubie zlizywac, wlasciwie smak moze
      > miec dowolny, najwazniejsza jest odpowiednia platforma
      > do lizania
      >
      > a jakie sa panstwa preferencje
      > jesli chodzi o smak i sposob

      Nie lubię kisielu . Dziwi mnie , że ktoś może to jeść .
      Zdecydowanie wolę budyń - waniliowy z soczkiem .
    • polynomial Re: Kisiel - klej z ziemniaków. 10.10.03, 20:02
      Z mączki ziemnaczanej się go robi, czy nie tak?
      Oblewać "suczęta" roztworem mąki ziemniacznej?! Kolego Gall! Profanacja! Do
      tego służy przecież szampan!

      Polynomial-C
      • karmazynowe_oczy_moje Re: Kisiel - klej z ziemniaków. 10.10.03, 21:49
        kisiel jest pycha!
        najlepszy w formie takiej gęstej gluty:)
        żeby się ciągał;)
        i bezwzględnie najsmaczniejsze są czerwone
        a instant to nie podróba:)

        pozdrówka

        ------------
        "im więcej siebie daję innym tym więcej otrzymuję od świata"
        • t.king Re: T 10.10.03, 21:58
          Sodoma i Gomora
        • Gość: Ted® Re: Kisiel - klej z ziemniaków. IP: *.sejm.gov.pl 10.10.03, 22:47
          karmazynowy
        • karmazynowe_oczy_moje Re: Kisiel - klej z ziemniaków. 11.10.03, 22:15
          yyy!
          cóż za niedopatrzenie:)
          miało być: instant to podróba.
          no
          :)
      • Gość: LJane Re: Kisiel - klej z ziemniaków. IP: *.telsten.com / 10.22.5.* 11.10.03, 12:24
        Czerwień koszeniowa - stały składnik wszelkiego typu kisieli.
        Wiecie, co to takiego? ;P


        Fuuuuj
        • Gość: MOC Re: Kisiel - klej z ziemniaków. IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.03, 20:34
          Małe sprostowanko, bo widzę, że na skutek niewyspania :) zdarzają się drobne
          przejęzyczenia.
          Czerwień koszenilowa - można powiedzieć niewegetariański czerwony barwnik
          spożywczy, ale spokojnie, nic trującego, sama natura ...
          A ogólnie b. sympatyczny wątek ...
          • Gość: LJane Cóż za niespodzianka ;) IP: *.telsten.com / 10.22.5.* 11.10.03, 20:37
            ;)

            Lekko "wczorajsza" ("jeśli wiesz, co chcę powiedzieć" - a wiesz ;)) pozdrawiam
            ciepło

            PS: Dzięki za sprostowanie ;)
            TA Pani zna się na rzeczy, możecie mi wierzyć ;P
      • Gość: Gall Re: Kisiel - klej z ziemniaków. IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 13.10.03, 09:07
        Szampan też nie jest zły, ale jako łasuch wolę łączyć dwie przyjemności naraz.
        Pozdrawiam
        Gall
    • ivica Re: Kisiel! 11.10.03, 22:51
      uff wstydzcie sie. Rozpasanie.



      :PP
      • Gość: Lichy Lektura IP: *.dip.t-dialin.net 11.10.03, 23:46
        :-)))))))

        Jest to streszczenie książki napisanej przez znaną żydowską pisarkę Lily
        Brett. Przepełniona nienawiścią książka jest typowym propagandowym spinem
        stosowanym przez tą społeczność wobec Polski i Polaków. Streszczenie przez
        Tatianę Kamińską radzę przeczytać, żeby zorientować sie w jakim kierunku idą
        te pełne rasizmu i nienawiści w wykonaniu Żydówki Lily Brett.

        Zadałam sobie trud uważnego przeczytania 714-stronicowej książki Lily
        Brett „Too many man”. 714 stronic odrazy i nienawiści do Polski, Polaków i
        wszystkiego, co polskie. Przepraszam, nie do wszystkiego. Dobre są pol-skie
        potrawy i ciasta: flaki, pierogi, barszcz, kom-poty, serniki, jabłeczniki i
        oczywiście „ponchkes" (pączki), którymi wprost opycha się 83-letni Edek,
        tatuś bohaterki książki, Ruth Rothwax.„Dzieło" Lily Brett jest odbiciem
        Polski lat dzie-więćdziesiątych w krzywym zwierciadle, istnieją-cym w bujnej
        wyobraźni autorki, sprawiającej wrażenie osoby niezrównoważonej
        psychicznie, rozhisteryzowanej, wciąż trzęsącej się, plączącej i
        wymiotującej żółcią, jak i jej bohaterka Ruth. „Too many men" - to paskudny
        paszkwil na Pol-skę i „Polaków - żydożerców", którzy mogą na-wet zabić we
        własnym mieszkaniu odwiedzającą ich amerykańską turystkę żydowskiego pocho-
        dzenia. Paszkwil groźny, ponieważ jest napisany wprawną ręką pisarki
        uzdolnionej, liczącej się na rynku księgarskim Australii i USA.Bohaterka
        książki, Ruth Rothwax - to córka oca-lałych z zagłady łódzkich Żydów urodzona
        po wojnie w Niemczech i wychowana w Australii. Mieszka w USA i jest bogatą
        businesswoman, która może sobie pozwolić na podróżowanie po Polsce
        taksówką „Mercedesem". Daje wielkie na-piwki, szasta pieniędzmi, kupuje, co
        jej się podo-ba, i zatrzymuje się wraz z ojcem w najbardziej lu-ksusowych
        hotelach.Przyjeżdża do znienawidzonej Polski po raz trzeci, żeby tropić
        ślady przeszłości jej rodziców, byłych więźniów hitlerowskich obozów
        zagłady Auschwitz-Birkenau. Odwiedza, wraz ojcem, Warszawę, Łódź, Kraków,
        Kazimierz, muzeum w byłym obozie zagłady w Auschwitz i przez ca-łą powieść
        rozmawia z duchem Rudolfa Hoessa, komendanta tego obozu, znajdującym się
        w „Zweites Himmel's Lager", w czymś w rodzaju piekła. W dialogach z nim
        popisuje się znakomi-tą znajomością życiorysów i czynów hitlerow-skich
        oprawców, czym zdumiewa jej rozmówcę. W Polsce denervvuje i przeraża Ruth
        wszystkodookoła: niegustownie ubrane Polski, które „jak większość polskich
        kobiet są zanadto uszminko-wane" (str.15); kierowcy taksówek „Mercedesów" „z
        natłuszczonymi włosami" (str. 335); polski pies, którego Ms Rothwax boleśnie
        kopie butem za to, że ośmielił się do niej podejść (str. 381); rozmowy jej
        ojca z taksówkarzami w języku polskim; polskie „głupie powiedzenia" (str.
        296); młoda kobieta, która w biały dzień załatwia swoje fizjologiczne
        potrzeby pod drzewem w warszawskim Ogrodzie Saskim (sic!), (str.12).
        Wszystkie drobiazgi urasta-ją w oczach egzaltowanej Żydówki do rangi sym-
        boli, stają się wizytówką PolskiMuszę powiedzieć, że mieszkałam naprzeciw-ko
        Ogrodu Saskiego przez 20 lat i nigdy nie by-łam świadkiem wydarzenia, któremu
        autorka "Too many men" poświęca połowę strony opo-wiadania. Widocznie miałam
        pecha! Widziałam natomiast setki mężczyzn „podlewających drzewka" w
        Hiszpanii, Italii (gdzie ustępy są za-mknięte na czas sjesty), w Ameryce
        Południowej i nawet w rodzimej (dla Ruth) Australii. W odróż-nieniu od Lily
        Brett nie przyszło mi do głowy wspominać o tak nieistotnych faktach w
        swoich opowiadaniach lub rozmowach o tych krajach. Widocznie nie jestem
        osobą tak wrażliwą jak „wy-bitna pisarka", a ponadto, przyznaję się, nie mam
        jej poczucia humoru.Zapach „potu i innych smrodów ciała"
        kierowcy „Mercedesa" oprócz mdłości wywołuje u bohater-ki książki pytanie
        uogólniające: „Dlaczego polscy mężczyźni nie myją się częściej?". I zaraz
        potem wygłasza ona swoją genialną opinię o „płci brzyd-kiej" w
        Polsce: „Polscy mężczyźni myślą, że wszy-stkie kobiety uważają ich za
        atrakcyjnych. Oni zaś patrzą na kobiety jako na połączenie dekoracji z
        posługaczką..." (str. 306). Ciekawe; że przez ca-łe moje życie w Polsce żaden
        z mężczyzn nie trak-towat mnie jako ww. „połączenia". Widocznie mia-łam
        szczęście!Jedyną osobą, która imponuje Ruth w Polsce, jest... Niemka
        Martina, wykładowca łódzkiej Szkoły Filmowej. Żydówka prawie się zakochuje
        w przystojnej blondynce: chcę ją pocałować na pożegnanie, poprosić o adres,
        utrzymywać kon-takt (str. 272-287). Nie sądzę, żeby Ruth była les-bijką, po
        prostu nie czuje żadnego urazu do Niemców, jak i jej nieżyjąca matka, która
        w Austra-lii nie chciała uczyć córki „języka przeszłości". „Nie miała na
        myśli jidysz - wyjaśnia ojciec Ruth, Edek. - Nie chciała uczyć dziecka
        języka Polaków (sic!). Mówiła, że dziewczynka nie jest Polką". „Matka
        myślała - wspomina Ruth - że jeżeli nazi-ści przybędą do Australii, będę
        mogła komuniko-wać się z nimi (sic!). Pamiętam moje klasy języka
        niemieckiego. Pamiętam, jak otrzymałam nagro-dę za recytację wierszy
        Goethego. Mama była za-chwycona." (str. 185)Wiersze niemieckiego poety
        recytowane przez córeczkę wywoływały w rodzinie zachwyt, nato-miast imię
        niejakiego Chopina, ponoć polskiego artysty, wywołuje u Ruth odrazę. Gdy
        kierowca ta-ksówki w dobrej wierze pragnie pokazać zagra-nicznym turystom
        Żelazową Wolę, Ms Rothwax pozostaje w samochodzie i wpada w
        histerię: „Widziałam dom Chopina! Widziałam fortepian Chopina, fortepian
        matki Chopina, sypialnię mat-ki Chopina, łazienkę Chopina, ogród
        Chopina...": Prawdopodobnie Żydówka zalicza Fryderyka Chopina, jak i cały
        polski naród, do zaciekłych antysemitów.
        Nic dziwnego, „jedyną pasją Polaków - myślała Ruth - jest pasja nienawiści i
        zamiłowanie do alko-holu" (str. 346). Takim ludziom nie można ufać nig-dy i
        nigdzie: „Ona (Ruth - przyp. aut.) nie ufała ani jednemu z Polaków" (str.
        366). Czuła się w Polsce wciąż zagrożona, chora, urażona, pogrążona w
        depresji. „Poland has nearly killed me" (str 360). Zupełnie zrozumiałe, że
        po kraju, który może „za-bić", nie podróżuje się, a „drekuje się" („drek" w
        ję-zyku jidysz oznacza angielski „shit", czyli polskie "g..."). „We're
        dreking through Poland" - śmieje się zadowolony ze swojego dowcipu Edek.
        Czym więc jest Polska w oczach Ruth? „...a lot of Jews view Poland as one
        large graveside" (str. 313). Ruth jest jedną z nich, więc szuka na
        tym „wielkim cmentarzysku", zwanym Polską, grobów i cieni. Odwiedza wraz z
        ojcem wszystkie żydow-skie cmentarze, ulice byłych gett, hitlerowskie obo-zy
        zagłady, pałace łódzkich Żydów. Ubolewa, że w niektórych ocalałych z pożogi
        wojennej pała-cach mieszczą się polskie muzea, polskie biura Szkoty
        Filmowej, wydziały polskiego uniwersytetu. Przywołuje cienie żydowskich
        milionerów, bankie-rów oraz właścicieli zakładów tekstylnych i włókien-
        niczych (Prussaków, Rappoportów, Jarosińskich, Poznańskich itd.),
        zatrudniających tysiące Polaków pracujących w warunkach... (nie, nie, Ruth o
        tym nie wspomina). To była Polska, to była Łódź (pol-skie ulice, żydowskie
        kamienice), którą Ruth ak-ceptuje. Ale to wszystko minęło, zostało zagarnię-
        te przez Polaków, którzy witali wkraczające do Ło-dzi niemieckie oddziały
        radosnym „Heil Hitler!". „Heil Hitler! - krzyczeli. - Wskazywali Niemcom na
        Żydów. Polacy, który chodzili do szkoły razem z Ży-dami, wskazywali Niemcom
        na swoich byłych przy-jaciół. Polacy, którzy przez lata mieli wspólne inte-
        resy z Żydami, donosili na nich Niemcom za każde naruszenie nowych
        przepisów" (str. 15-16).
        Nie wiem, kto na ulicach Łodzi witał Niemców okrzykami „Heil Hitler!",
        natomiast wiem do



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka