elodia
20.11.03, 02:18
Tedzik i Wiechu w jednym stali domu,
Tedzik na górze, a Wiechu na dole;
Tedzik, spokojny, nie wadził nikomu,
Wiechu najdziksze wymyślał swawole.
Ciągle polował po swoim pokoju:
To pies, to zając - między stoły, stołki
Gonił, uciekał, wywracał koziołki,
Strzelał i trąbił, i krzyczał do znoju.
Znosił to Tedzik, nareszcie nie może;
Schodzi do Wiecha i prosi w pokorze:
- Zmiłuj się waćpan, poluj ciszej nieco,
Bo mi na górze szyby z okien lecą. -
A na to Wiechu: - Wolnoć, Tomku,
W swoim domku. -
Cóż było mówić? Tedzik ani pisnął,
Wrócił do siebie i czapkę nacisnął.
Nazajutrz Wiechu jeszcze smacznie chrapie,
A tu z powały coś mu na nos kapie.
Zerwał się z łóżka i pędzi na górę.
Sztuk! puk! - Zamknięto. Spogląda przez dziurę
I widzi... Cóż tam? cały pokój w wodzie,
A Tedzik z wędką siedzi na komodzie.
- Co waćpan robisz? - Ryby sobie łowię.
- Ależ, mospanie, mnie kapie po głowie!
A Tedzik na to: - Wolnoć, Tomku,
W swoim domku. -
Z tej to powiastki morał w tym sposobie:
Jak ty komu, tak on tobie
Tedowi i Wiechowi wsiego najpiękniejszego z okazji braku okazji życzy
Elodia:)