Dodaj do ulubionych

Do redakcji-pilne

IP: *.my.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.05, 07:20
Mosicie nam pomoc i zajac sie tom sprawa.Blok przy AL.NIEPODLEGŁOSCI 48 to
poczekalnia dla bezdomnych i przejscie dla całego osiedla z
Botanicznej.Administacja nie robi nic zeby zapewnic nam godziwe warunki.Nie
chca zamknac jednej klatki co skonczyłoby przechodzenie setek ludzi przez
nasz blok.Jest zimno bo drzwi sa cały dzien otwierane.Kilka lat temu zaczeto
remont i skonczył sie na 3 pietrze bo brakło pieniedzy na 7 pozostałych.Kto
normalny zaczyna takie cos bez wyliczen? Wczoraj urwali kaloryfer i woda
zalała cały blok.Gdy cos chcemy od administracji mowi sie nam ze mamy isc do
tych co wykupili mieszkania a to nie im płacimy tylko administacji.Blok
powinien byc zdezynfekowany bo bezdomni sa brudni maja wszelkiego rodzaju
robactwo i załatwiaja sie w klatce.Niech ktos sie wreszcie tym zajmie i
sprawdzi jak my mieszkamy i gdzie poszły pieniadze na remont.
Obserwuj wątek
    • Gość: kinga Re: Do redakcji-pilne IP: *.my.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.05, 12:12
      ja tez mieszkam w ym bloku i zgadzam sie z Toba.Czasami boje sie do niego wejsc
      bo niewiadomo co mnie moze spotkac.nie mowiac juz o wszelkich nieczystosciach w
      windzie nA KLATCE CZY POD DRZWIAMI. POZDRAWIAM!!!
      • Gość: kajka Re: Do redakcji-pilne IP: *.dip.t-dialin.net 07.12.05, 12:26
        zgadzam sie z tym.Znam sytuacje bo mieszkaja tam moi rodzice.I to nie ostatnio
        tak sie dzieje,ze jest tam brud i smrod.Kiedys byla slawna restauracja
        Wspolczesna i tez dzialy sie rozne rzeczy.Problem odrobine by sie rozwiazal
        gdyby zamknieto drzwi z jednej strony wiezowca,ale nie wiem czy sie to uda bo
        jest duzo lokatorow i przepisy ppoz.moga na to nie zezwolic.Z tym koczowaniem
        wszelkiej masci towarzystwa na klatkach tez sie zgadza,strach przejsc
        szczegolnie wieczorem.Windy bardzo czesto nie dzialaja i ludzie sa zmuszeni
        biegac po schodach na 10 pietro.Dodam,ze wiezowiec stoi od 1973 roku wieci
        lokatorzy sa rowniez wiekowi.Paniom sprzataczkom nalezy sie medal i dodatkowa
        kasa za sprzatanie tego syfu.Szkoda gadac,bo mozna na ten temat pisac
        powiesci.Moze po poruszeniu sprawy tutaj stanie sie cud?
    • redakcja_czestochowa Re: Od redakcji 07.12.05, 12:31
      Dziękujemy za sygnał. Na pewno zainteresujemy sie sprawą. Prosimy o odpowiedź
      na pytanie: czy w sąsiednich blokach w al. Niepodległosci jest podobnie, czy
      też z jakichś powodów nieproszeni goście upodobali sobie dom nr 48?. Pozdrawiamy
      • Gość: HELP Re: Od redakcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.05, 12:45
        Jesli w bliku dziala Wspolnota Mieszkaniowa, to az dziw, ze nie reaguje.
        Proste rozwiazanie na dzis zebrac podpisy lokatorow o zamknieciu tej klatki.
        Zlozyc w Zarzadzie Wspolnoty i Administracji.
        Jak nie bedzie reakcji Sami wezcie sprawy w swoje rece i albo zamknijcie sami
        te drzwi wkrecajac skobel i koldke, albo bez przerwy dzwoncie po straz
        miejska.Bezdomni maja swoje schronicska wiec niech ida tam.
        jak pare razy czesciej przewinie sie tam straz, to moze sami odpuszcza?
        W razie jakiegos zagrozenia Straz pozarna z takimi drzwoiami poradzi sobie
        migiem.
        Więc do dziela mieszkańcy.
        Jak Władza Wam NIe .......zagrożcie w pismie, ze nie bedziecie placili czynszu.
        Mieszkanie w slamsach jest bezczynszowe.
        POWODZENIA


      • Gość: kajka Re: Od redakcji IP: *.dip.t-dialin.net 07.12.05, 12:55
        w tym wiezowcu w jako jedynym znajduja sie poczta,apteka i inne "interesy",wiec
        najprosciej jest do tych"instytucji" przedostac sie przechadzac przez
        wiezowiec.Taki przemarsz robia tlumy ludzi tym bardziej ze wychodza prosto na
        przystanek autobusowy badz przejscie dla pieszych w kierunku Jagiellonczykow i
        Sezamu.Rownie w zwiazku z ta lokalizacja koczuje tutaj na klatkach schodowych
        wielu podejrzanych osobnikow zanieczyszczajacych otoczenie.A SM to ma lek przed
        wejsciem wieczorem do tego budynku.
        • Gość: straznik bloki przy Niepodleglosci IP: 82.160.8.* 07.12.05, 14:30
          Domofon nie rozwiazuje problemu w sposob ostateczny. Natomiast znacznie problem
          ogranicza. Blok ten oraz sasiednie,jest jednym z czesciej odwiedzanych przez
          straznikow, glownie po zmroku- wlasnie z powodu sygnalizowanych uciazliwosci
          ze strony osob bezdomnych. Rewelacje kajki o rzekomym leku -w tym wypadku sa
          wyssane z palca.
          Wielokrotnie do tych osob "koczujacych" wzywane byly zespoly pogotowia
          ratunkowego, z powodow m.in. zdrowotnych. W niektorych przypadkach osoby
          trafialy do Izby Wytrzezwien Osrodka Pomocy Osobom z Problemami Alkoholowymi, w
          niektorych -jesli wyraza zgode -byly i sa dowozone do schroniska przy
          ul.Krakowskiej.
          W jednym konkretnie przypadku sprawa zainteresowano MOPS - po to wlasnie, by
          znalezc dla tej osoby bardziej dlugotrwala forme pomocy.
          Bezdomny nie oznacza wcale pozbawiony praw - co czasem dziwi, gdy slyszy sie
          zadanie lokatora zeby zabrac cyt."scierwo".
          W przypadku "przemarszow na skroty" nie ma innej rady niz domofon, w przypadku
          uciazliwej obecnosci osob bezdomnych prosze dzwonic pod "darmowy" nr tel 986
          lub jak ktos woli Policje to pod numer rowniez "darmowy" 997
          • Gość: kajka Re: panie strazniku IP: *.dip.t-dialin.net 07.12.05, 14:47
            czy mieszka badz mieszkal pan tam?ja i owszem ladnych pare latek a i teraz bywam
            dosc czesto gdyz mam tam rodzicow.po straz miejska dzwonilam kilkakrotnie ale
            byc moze mieli tyle zgloszen,ze nie wyrabiali sie czasowo.w kazdym razie
            ilekoroc dzwonilam z interwencja nim moja wizyta u rodzicow dobiegla konca(a
            trwa to nie pol godziny)nie pojawila sie straz miejska.odnosnie domofonow to
            oczywiscie pomyl doskonaly,tylko najpierw trzeba zmusic instytucje nadzorujaca
            budynek zeby zechciala zamknac na amen drzwi z jednej strony.
            • Gość: straznik czasami rece opadaja IP: 82.160.8.* 07.12.05, 16:35
              Nie, nie mieszkalem. Natomiast znam ten blok od polowy lat 80-tych-(kiedy to
              zamieszkiwali w nim moi znajomo) i z pewnoscia do tego stanu nie doprowadzili
              go bezdomni. Dzieciaczki lokatorow spraszajace kolesi i wystajace na klatkach
              schodowych, sport kto szybciej wytlucze zarowke na klatce, lub przyklejanie na
              sline kiepow pod sufitem - tego nie robili przechodnie. Posrod bezdomnych sa
              rozne osoby - jedni koczuja w tym miejscu bo tam mieszkali lub mieszkali po
              sasiedzku - niektorym dawni sasiedzi podawaja jakas strawe - miedzy innymi
              takie powody ich tam sciagaja. Trudno mi uwierzyc, zeby to bezdomni wyrwali
              kaloryfer o ktorym mowa w pierwszym poscie.
              Jesli tam mieszkalas lub bywasz - znasz zapewne takiego jednego 30-latka z
              potwornym zaniedbaniem nog, ktory potrafi wyc po nocy na korytarzach.
              Czy naprawde uwazasz, ze wiedza o nim i jemu podobnych, o ludziach ktorzy
              faktycznie maja problem z "koczujacymi na wycieraczce" - bylaby mozliwa bez
              obecnosci w tym miejscu o roznych porach dnia straznikow???
              Wierz lub nie, ale nie ujmujac ludziom prawa do mieszkania w czystym otoczeniu -
              reakcje ludzi sa naprawde rozne. Zamiast podjac probe rozwiazania problemu
              koczujacych - w administracji bloku - popisuja sie pomyslami typu, co mnie
              obchodzi ze facetowi jest potrzebne pogotowie - wyniescie go na dwor niech tuu
              nie smierdzi.
              Co do czasu reakcji na sygnal o uciazliwym sasiedztwie.
              Niewiele osob zadaje sobie pytanie jak wyglada dzialanie SM w takim przypadku.
              Pokrotce - jest zgloszenie = wolny patrol jest dysponowany do zdarzenia. Czasem
              jest to patrol pieszy czasem zmotoryzowany - wszystko zalezy od tego ktory ma
              szanse dotrzec tam jak najszybciej.
              W wariancie optymistycznym: pieszy lub radiowoz dociera do miejsca w czasie ok
              10-20 minut. Staramy sie sprawdzac te zgloszenia w pierwszej kolejnosci,
              chociazby z powodu panujacej aury. Sprawdzenie czy osoby nie wymagaja jakiejs
              pomocy a nastepnie wylegitymowanie osob w celu ustalenia ich tozsamosci to czas
              miedzy 5-15 minut - czasem sa to osoby z roznych czesci naszego kraju - czasem
              sa to osoby poszukiwane za rozne naruszenia prawa lub zwyczajnie zglaszane jako
              zaginione.
              Czasem zwyczajnie wystarczy je wyprosic z budynku, a czasem nie chcac za kilka
              minut podejmowac ponownej interwencji trzeba doczekac az wyjda z budynku.

              W wariancie z komplikacjami:
              Jesli okazuje sie ze osoba ma jakies schorzenia, jest w stanie upojenia
              alkoholowego, po spozyciu jakis substancji odurzajacej - nalezy wezwac
              pogotowie ratunkowe. Jesli jego zyciu nie zagraza bezposrednie
              niebezpieczenstwo - na wizyte lekarza Pogotowia - ktory zadecyduje jaka forma
              pomocy medycznej jest wskazana trzeba odczekac 10~20 minut. Pol biedy jesli
              lekarz decyduje ze pacjent powinien trafic do szpitala. Jesli decyzja jest taka
              ze moze przebywac w Izbie Wytrzezwien - interweniujacy patrol zmotoryzowany -
              zabiera osobe do w/w placowki, jesli intertwencje podjal patrol pieszy - wzywa
              radiowoz i dopiero po przejeciu "podopiecznego" konczy swoja czesc interwencji.
              To trwa srednio ok 30-45 minut. Czasem zdarza sie, ze takie osoby nie wyrazaja
              zgody na udzielenie im pomocy medycznej, jesli ich stan nie spelnia przeslanek
              do umieszczenia w OPOPA podejmujemy probe dowieziena ich do rodzin, wiele razy
              probujac przekonac krewnych zeby zaopiekowali sie taka osoba.
              Nic na sile - nietrzezwy czy to bezdomny, czy majacy miejsce zamieszkania -
              moze trafic do OPOPA jesli znajduje sie w okolicznosciach w ktorych zagrozone
              mogloby byc jego zycie, zdrowie lub takie dobra innych osob.

              Czasem trafi sie osoba z demencja - jak chociazby jedna z mieszkanek Rakowa -
              wielu straznikow zna takie osoby z wczesniejszych interwencji, gorzej gdy sa to
              osoby spoza miasta. Sam wydzwanialem po roznych gminach majac tylko wiek osoby
              na oko, i szczatkowe dane w postaci imienia jakiegos pociotka - bo babcia
              gdzies rano wyszla ale jeszcze nikt nie zglosil zaginiecia. To wszystko trwa.

              No chyba ze ktos woli, zeby straznik poprzestal na wyproszeniu takiej osoby z
              budynku i w ten sposob zakonczyl interwencje.
              Jesli okazuje sie ze osoba jest poszukiwana z roznych wzgledow- nalezy
              niezwlocznie doprowadzic ja do jednostki policji i udokumentowac zdarzenie.
              Te czynnosci trwaja roznie, czasem 30 minut, czasem dluzej.


              Czasem trafi sie swiadomy lokator, ktory przed zgloszeniem sprawdzi, czy lezaca
              na klatce osoba w ogole oddycha, czy nie bardziej niz wizyta straznikow
              potrzebna jest wizyta lekarza. Takim ludziom nikt nie podziekowal a i
              przypuszczam, ze dla nich jest to cos normalnego.
              Gorzej jak sie trafi "obywatel" ktory nie dosc, ze o bezdomnym lezacym na
              klatce przypomnial sobie po kilku godzinach i nie dosc ze nie ma rzeczowych,
              konkretnych informacji do przekazania o stanie osoby, to jeszcze oczekuje by
              wysluchac litanii skarg i zyczen.
              Czasem jest tak, ze o transport do Izby Wytrzeźwień poprosi pogotowie
              ratunkowe, ktore znalazlo taka osobe gdzies koczujaca. I co wtedy - odmowic?
              Przeciez karetka moze byc potrzebna w innym miejscu.?

              Sa to oczywiscie rozne spojrzenia na ten sam problem. Nie neguje zasadnosci
              poruszanych kwestii, oczekiwalbym jednak zrozumienia jesli nie dla pracy
              straznika, to zwyczajnego, wywazonego spojrzenia w kategorii kto i za co
              odpowiada.
              To wszystko nie trwa niestety kilka minut. Wystarczy jedna taka interwencja z
              komplikacjami aby wylaczyc patrol na okres paru godzin od innych dzialan.
              Rozwiazanie byloby proste - migac sie od takich zgloszen - ale chyba nie o to
              chodzi.
              Czasem odnosze wrazenie, ze od straznika miejskiego wymaga sie by naprawil
              wszystkie wady systemu. Zalatwil za ludzi domofon, poglowkowal co zrobic z
              bezdomnym, ktory sam sobie nie chce pomoc a zostawic samemu sobie jakos
              nieludzko. A wszystko to w bialych rekawiczkach, zeby nie tlumaczyc sie potem w
              odpowiedzi na skarge ze nie jest sie wielbladem.

              Tym razem to straznik sie pozalil ;))) Ale moim zdaniem, naprawde warto
              przymusic administracje do zalozenia takiego domofonu. Jak to juz ktos
              napisal - w razie zagrozenia pozarowego dla Strazy Pozarnej nie bedzie to zadna
              przeszkoda. Uciazliwe sasiedztwo tez po pewnym czasie zaniknie.
              Chyba ze lokatorzy, mimo domofonu nadal beda takie osoby wpuszczac - wtedy beda
              to tylko strwonione pieniadze.

              • Gość: kajka Re: czasami rece opadaja IP: *.dip.t-dialin.net 07.12.05, 16:57
                ja ten blok znam od 1973 roku a nie od polowy lat 80.a znajomych Panie Strazniku
                to pewnie ze kiedys tutaj miales,moge nawet powiedziec na ktorym pietrze,bo to
                obecnie kolega po fachu.w dodatku nadal tam mieszkaja jego rodzice wiec tym
                bardziej dziwi mnie brak zainteresowania synka,gdyz juz dawno powienien zrobic z
                tym porzadek.dodam jeszcze,ze nikt z koczujacych ,tak jak Pan Straznik sugeruje
                ,nie jest bylym sasiadem,ktoremu nagle zabrano dach znad glowy a tam moze liczyc
                na miske strawy od zyczliwych ludzi.pozdrawiam.
      • Gość: gosc Re: Od redakcji IP: *.my.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.05, 18:22
        W innych blokach tez nie jest za cudownie ale to jedyny blok przez ktory
        wszyscy przechodza.Latem moze byc ale przy minusowych temperaturach stanowcze
        weto.Mysle ze na pewno cos mozna z tym zrobic i od tego mamy administracje.
    • Gość: kajka Re: Do redakcji-pilne IP: *.dip.t-dialin.net 07.12.05, 16:25
      podbijam watek
    • Gość: m Re: Do redakcji-pilne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.05, 16:34
      Współczucia, ale podobnie jest przy Niepodległości 50
      • Gość: kajka Re: Do redakcji-pilne IP: *.dip.t-dialin.net 07.12.05, 16:36
        wiec moze warto zebrac sily i ludzi z sasiednich blokow do walki z ww.problemem?
        • Gość: gosc Re: Do redakcji-pilne IP: *.my.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.05, 20:31
          Ludzie przechodzacy przez ten blok z innych ulic to po prostu debile .A jak my
          bysmy poszli do nich i pootwierali im klatki to co fajnie by było?POmyslcie
          imbecyle ze innym przez was moze byc zimno

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka