Gość: Pako
IP: 82.160.8.*
22.03.06, 21:13
Coż, taki los opozycjonisty. To słuzba na ochotnika. Sadzanie na 48 godzin
było ulubiną rozrywką naszj MO i SB. Ot tak, dla draki i na złość sadzanym.
Normalka. Jak mawia moja koleżanka, historyczka, "Walka jednostki z władzą
niczym sie nie różni od walki dupy z kijem."
Za to jak opozycja zwycięży, to bedzie jak w Polsce. Im dalej od korzeni
Solidarności tym wiecej kombatantów, którzy może nie w pierwszym szeregu, ale
też całe życie walczyli z reżimem. Ot, choćby wynosząc spinacze, długopisy,
ołówki i kolorowe pisaki z biur państwowych osłabiali wraże siły. Teraz tez
to robią, ale wyłącznie dlatego, że właściciele po złodziejsku
sprywatyzowanych firm za mało im płacą. Jest to raczej walka o kapitalizm z
ludzka twarzą. A poza tym, kto wie, może sie kiedyś znowu przydać w
kombatanckim życiorysie.
Świat jest zabawny. Zwłaszcza świat propagandy.