doktorinzynier
05.08.09, 23:33
To zabieg marketingowy uczelni. Sprawa jest prosta. Jeden doktorant dla
wydziału liczy się jako 5 studentów. Wystarczy że zbiorą 20 osób to mają jakby
100 studentów. To załatwia sprawę godzin i dotacji z ministerstwa. Poza tym
mało kto broni pracę doktorską kto nie pracuje na uczelni. To naprawdę
wyjątkowe przypadki. Przynajmniej tak jest na politechnice. Ze mną kończyło
studia doktoranckie ok 50 osób a obroniło się czterech(pracowali na uczelni).
Reszta mogła sobie pomarzyć o stopniu Dr. Nie dajcie się w wpuścić na robienie
doktoratu pracując poza uczelnią.