tomek196551
01.01.07, 09:15
Dzieciństwo... Ten najpiękniejszy okres w moim życiu przypadł na lata 1965-72.
Mieszkałem wówczas w Poświętnem. Wiersz poniższy moim sąsiadom z ukłonem i
szacunkiem dedykuję.
moje dzieciństwo
malwy zmęczone podpierały wytrwale ścianę
patrzyły na mnie z góry słoneczniki wyniosłe
wielobarwie astrów i róż z jabłonką królową
strzegły domu otwierającego podwoje dębowe
za którymi dojrzewało dzieciństwo beztroskie
malując w mojej pamięci pierwsze swe obrazy
wiejskie chłopaki za samochodem biegliśmy
z wrzaskiem woźnica nas przeganiał i batem wywijał
gdyśmy się furmanki uparcie czepiali
śmiech był posrebrzony szczęściem i spełnieniem
zapach piaszczystej drogi wdychany głęboko
kazał mi rozpoznawać krajobrazy swojskie
ścieżki polne wydeptywane razem z rodzicami
wyciąganie rąk łakomych po barwne motyle
kiedy patrzyłem z obawą na drzewa wysokie
spłoszone ptactwo ze śpiewem ku niebu wzlatało
zaś aleja kasztanów co już nie zakwitną
uniosła mnie w dorosłość nagłą i bolesną
pożółkłe fotografie smakują dojrzałym winem
przechowywanym starannie w omszałych butelkach
czasem sączę nadziei zapomnienia kroplę
a myśli w kalejdoskopie żywcem pomieszane
chwytają rozpaczliwie kwiaty i maliny
oraz dom ukochany w którym już nie mieszkam
Lublin, dn. 12.07.2006
Tomasz Kowalczyk