Dodaj do ulubionych

Pytanie do mam...

09.09.09, 17:00
Witam!Nie wiem czy to forum akurat jest odpowiednie na taki wątek
ale mam problem i zwracam sie do Was z prośbą o rade.Sama nie mam
jeszcze dzieci a pytanie dotyczy córki mojego brata.Mała ma cztery
lata,odkąd skończyła roczek moi(w podeszłym już wieku)rodzice i-ja
poniekąd-opiekujemy się nią,gdy brat i bratowa pracują.Pare razy
wyjeżdzała za granicę,wtedy też mała była u nas,od ponad roku
pracuje w sklepie i bratanica jest u nas codzienie.Mama już nie ma
siły się nią opiekowac,z resztą jest niedobra,rozpieszczona i nie ma
wg mnie należytego wychowania ze strony swoich rodziców.Jest
jedynaczką,co też w pewien sposób wpływa na fakt,że brakuje jej
troche klapsa.Ale nie w tym rzecz.Brat z żoną nic mamie nie dają za
pilnowanie małej,czasem coś pomogą ale mając dwie pensje mogliby
sobie już kogoś wynając do opieki,a nawet zapisac ją do jakiegos
przedszkola czy żłobka.Ale jak chodzi o pieniądze..?No własnie.Tu
mają opieke za darmo więc po co przepłacac?Ale mama cały czas się do
mnie żali,że już ma dośc,odchowała pokazną gromadkę swoich dzieci i
można a nawet trzeba ją zrozumiec!A oni nic.Brat czasem nawet coś do
niej odpyskuje gdy mama prosi o pomoc w domu,że nie jest jej
parobkiem,a mama jego jest??!Już brak mi słów na to wszystko.Myśle
że czas z nimi poważnie porozmawiac,ale to nie jest wcale takie
proste...Z jednej strony jest mama,która robi się sama jak
dziecko,któremu trzeba pomagac,a z drugiej brat,z którym też się nie
chce kłócic...A na pewno tak będzie-obraza taty że się wtrącam w
nieswoje sprawy(tata ich broni),wojna z bratową,która mojej rodziny
nie uważa i brat zapamiętujący to sobie do końca życia...
Co ja mam robic??Jak to jest u Was?Czy też zostawiacie dziecko pod
opieką rodziców/teściów i czy im coś płacicie?Bratowa nawet jadąc na
jakąś imprezę nie pyta się czy mogą dziecko u nas zostawic,po prostu
zostawiają nie patrząc na nasze plany.Dodam też że rodzice żyją z
jednej bardzo skromnej pensji,która wystarcza im jedynie na
opłaty,ja pracuję od 16roku życia i im cały czas pomagam,ale to
zawsze za mało(także każda forma pomocy ze strony brata bardzo by
się przydała)ale tu nic...
Mówią,że rodzina to tylko na obrazku...
Jak to jest u Was??Prosze doradzcie jak na to patrzycie z boku?Może
to ja przesadzam??Dziękuje Wam za uwagę.smile
Obserwuj wątek
    • mama-ola Re: Pytanie do mam... 09.09.09, 17:14
      Jak sobie rodzice Was wychowali, tak mają. Jedno (Ty) pracuje od 16
      roku życia i wspomaga, drugie zarabia tylko na siebie i ciągnie ile
      może (darmowej pomocy), nie dając nic w zamian. Ciekawy przypadek.
      Takich dwoje zupełnie odmiennych potomków.
      No cóż, rodzice powinni problemy omówić z Twoim bratem. (O ile też
      uważają, że są problemy, bo ich punkt widzenia może być inny niż
      Twój).
      Problem rzeczywiście nie na to forum, bo tu małym dziecku niewiele -
      zaraz pewnie wyrzucą lub przeniosą.
    • semi-dolce Re: Pytanie do mam... 09.09.09, 17:33
      Jeśli babcia nie chce zajmować się wnuczką, albo ma na dany dzień inne plany a
      opieka nie była umówiona wcześniej, to zawsze może odmówić. Ty też.

      Nie przyszłoby mi do głowy płacić babci za opiekę nad wnukiem. A nawet gdyby to
      zostałabym wyśmiana.

      Co masz robić? Gdy chcą zostawić ci dziecko bez wcześniejszego uzgodnienia a ty
      masz inne plany, nie masz na to ochoty czy cokolwiek - po prostu odmówić. I,
      jeśli faktycznie uważasz, że brat nadużywa opieki waszej mamy, powiedzieć mu o tym.
    • bweiher Re: Pytanie do mam... 09.09.09, 17:34
      Doskonale Cię rozumiem.
      U nas była podobna sytuacja z moją siostra.Jeszcze jak mieszkaliśmy
      razem z rodzicami(mąz i ja) to nasz syn zostawał z moją mamą a my
      chodziliśmy do pracy.Zawsze płaciliśmy mamie za nas,że mieszkamy u
      rodziców czyli dzieliliśmy się opłatami pół na pół dodatkowo
      jeszcze trochę kasy za pilnowanie młodego.Mąż pomagał tacie po
      pracy.
      Jak się wyprowadziliśmy na swoje,do naszej mamy zaczeła swoją
      dwójkę przyprowadzać moja siostra.Mama chociaż była po chorobie
      zgodziła się,bo to przecież jej córka i jej wnuki,jak mogłaby
      odmówić...
      Niedawno okazało się ze przez te 4 lata jak siostry dziećmi
      zajmuje się nasza mama,siostra nie dała ani grosza.A przecież mama
      żywi wnuki,pierze im i wszystko za swoje pieniądze.Mama jest już
      starszą kobietą,choruje,dużo wydaje na leki.Nigdy się nie skarżyła
      ze brak im pieniędzy ale nie chodzi o to.Chodzi o zrobienie z mamy
      darmowej opiekunki.Do tego dzieci mojej siostry nie są już malutkie
      mają 10 i 13 lat.Nie umieją nic.Mama musi im usługiwać,bo nawet
      kanapki sobie sami nie zrobią.Nie mówiac o jakiejkolwiek pomocy z
      ich strony np zmyciu naczyń przez starszą czy odkurzeniu.Traktują
      swoją babcie jak służacą.Jak razem z bratem dowiedzieliśmy się o
      tym to poszliśmy pogadać z siostrą.Oczywiście można było się
      spodziewać ze da obrazę uncertain Siostra wykrzyczała nam,że co to nas
      obchodzi i ze to sprawa między nią a mamą.I powiedziała ze nie mamy
      się wtrącac w nie swoje sprawy.Cała dyskusja zresztą była jednym
      wielkim wrzaskiem(z jej strony,bo my spokojnie mowiliśmy) i niczego
      nie załatwiliśmy.Siostra czuje się "pokrzywdzona",bo na nią
      naskoczyliśmy i nie chce z nami rozmawiać.
      Szczerze powiedziawszy nawet lepiej,bo stwierdziłam że głupia jest
      i tyle.a mama nie jest jakąś służąca zeby tak się w obec niej
      zachowywać,bo nawey służącej się płaci.
    • ira2121 Re: Pytanie do mam... 09.09.09, 17:38
      Według mnie ty nie możesz iść do brata i go pouczać (a przydało by się).
      Porozmawiaj z swoją mamą. Jak ona widzi tą sytuacje za rok lub później? Dalej
      chce być wykorzystywana? Czy wystarczy jej kasy i czasu (nie wiem czy ma jakieś
      inne obowiązki)? To twoja mama musi zadziałać, niestety. Jeżeli tego nie robi to
      może dobrze jej z tym? Współczuję, bo wszystko pewnie odbija się na atmosferze w
      domu. Rozumiem, że ty ciągle mieszkasz u rodziców a brat już się wyprowadził.
      PS. Wyprowadź się z tego domu, to dobrze ci zrobi. Problem przestanie cie wq....
      i nie będzie cie obchodził.
      • aneczka22.1987 Re: Pytanie do mam... 09.09.09, 17:59
        Nie mogę się wyprowadzic,chociaż chciałabym już się
        usamodzielnic,sama na siebie pracowac,a nawet wyjechac gdzieś na
        studia do innego miasta nie mogę-czuję się w obowiązku zostac przy
        rodzicach i zajmowac się nimi tak,jak oni się mną całe życie
        zajmowali!Muszę im pomagac bo kto pomoże??Na pewno nie bratowa...Nie
        miałabym serca ich zostawic,wiedząc że potrzebują na co dzień pomocy.
        Co do przyszłości nie wyobrażam sobie żeby za dwa lata 72letni wtedy
        tata zawoził codziennie małą rowerem do przedszkola i jeżdził po
        nią.Więc najlepiej moim zdaniem,żeby już teraz przyzwyczaic ją do
        innych dzieci i posłac ją do szkółki dla maluchów.Ale jak ja się
        odezwe to zaraz będzie wojna,a mama nie ma na tyle odwagi,by im to
        wszystko powiedziec.Boi się też taty.Tata wszystkim by pomagał,nawet
        swoim kosztem,dzis się o to pokłócili,mama płakała bo brat na nią
        najechał,a tata jego broni,nie jej...Mama zawsze przez wszystkich
        uważana była za gorszą bo nie jest stanowcza,zawsze ulega,także
        bratowa widac że bardzo od niej stroni,z każdą prośbą leci do
        taty,bo wie że ten się zgodzi.

        bweiher cieszę się w końcu ktoś to rozumie,widzę że moje prognozy co
        do postępków są słuszne-wieczysta obraza.Ahh ciężkie to życieuncertain
        • moj_malutki Re: Pytanie do mam... 09.09.09, 20:36
          Ja powiem tak,płacenie babci za opiekę nad wnuczętami ( pieniędzmi ) jest dla
          mnie śmieszne.I pewnie dla rodziców tych dzieci również więc dlatego nie płacą
          bo babciom nie płaci się za opiekę,bo to bliska rodzina przecież.Ale:
          miło byłoby ze strony rodziców tych dzieci ( oboje przecież pracują więc dwie
          pensje są ) gdyby wraz z dziećmi przywozili babci np. trochę jedzenia,środki
          czystości no to wszystko co dzieciom kupić trzeba i za co płaci babcia z
          własnego portfela.Taka forma zapłaty byłaby bardzo rozsądna i z jednej strony
          bardzo babci portfel odciążyła,może to warto zasugerować a nawet trzeba.Bo tak
          to naprawdę jest wyzysk,finansowy zwłaszcza.
          Druga sprawa to to,że "podrzucając" dzieci do kogoś trzeba uprzedzić o swoich
          zamiarach wcześniej.Po prostu trzeba bo tak jest kulturalnie,pozdrawiam
          • tijgertje Re: Pytanie do mam... 11.09.09, 08:10
            wiesz co, mysle, ze w takiej sytuacji zadne rozmowy nie pomoga. mam
            2 siostry, ktore czepiaja sie mojego wychowywania dziecka, ale ja
            musze sobie radzic sama, one do pracy chodza jak im pasi, bo firma
            nalezy do taty, mama zajmuje sie ich dziecmi. Jak kilka lat temu
            musialam isc na operacje i poprosilam,z eby na tydzien rzyjechala
            zajac sie moim urwisem, ktorego wtedy nawet podniesc nie moglam, to
            chciala odmowic, bo kto sie innymi wnukami zajmie (mimo, ze
            pozostale babcie pod nosem maja). Cale szczescie tata slyszal nasza
            rozmwe i zdecydowanie wkroczyl do akcjiwink
            Mysle, ze z twoim bratem trzeba porzadek zrobc, ale podstepem.
            Pogadaj z mama, wjedz jej nieco na poczucie winy, ze syna
            rozpuscila, przedstaw jej czarn scenariusze, ze sobie nie dadza
            rady, jak ona nagle np wylewu dostanie. Nie, zebys jej zle zyczyla,
            ale maswoje lata i prawo do wlasnego zycia i powiedzienia "nie".
            Najwiekszy problem bedzie z twoim tata, widze, ze u was panuje model
            roziny (znam takich wiecej), gdzie facet jest pan i wladca, a
            kobieta ma sluchac i chodzic na rzesach zeby mu uslugiwac. Mama
            przekabac, niech poudaje ciezko chora. Zapakuj ja do lozka, niech ja
            troche "poslabi". Niech tak polezy kilka dni, czychocby regularnie
            sie kladzie na godzinke i niechby sie swiat walil a brudne gary ze
            zlewu na piechote wychodzily, to niech odopczywa z baaardzo chora
            mina. Mysle,z e to jedyny sposob, zeby uswiadomic otoczeniu,z e mama
            wiecznie zyc i opiekowac sie innymi nie bedzie. Zrobcie spisek i tym
            sposobem zmuscie brata, niech szuka innej opieki dla dziecka. Z mama
            za kilka tygodni niech pogada i ustali zasady opieki nad dzieckiem.
            Przypilnuj, niech bedzie to np 2-3 przedpoludnia czy 1-2 stale dni w
            tygodniu. bratowej (nie bratu) wygadaj i jak chca dziecko
            przayprowadzic, neich wczesniej to ustala, niech sobie przeliczy tez
            koszty opieki nad dzieckiem w zlobku czy przez opiekunke. Jakby sie
            tata zaczal rzucac, to mu dziecko dajcie, bo mama skoro chora, nie
            jest w stanie sie nim zajac, a skoro on taki chetny, to prosze
            bardzo. Niektorym potrzebna jest terapia szokowa, inacfzej nic nie
            dotrze. powodzenia!
    • zabulin Re: Pytanie do mam... 09.09.09, 21:51
      Hej. Wróciłam do pracy, gdy syn miał 5 m-cy i z Małym zostawała moja
      Mama. Nie wzięłaby od nas kasy na pewno, ale uczciwie mówię, że
      kiedy dostalam propozycję tej pracy, moja Mama powiedziała bez
      wahania, zanim ją spytałam w zasadzie:"Bierz, zostanę z Małym"
      Tak, ze opieka nad Małym była jej inicjatywą!!!

      Zmarła gdy synek miał 10 m-cy i myśłałam, ze zrezygnuję z pracy, bo
      nie chciałam go dawać do złobka ani zostawiać z kimś obcym. Tak
      jakoś wyszło, ze moja 60 letnia ciocia zgodziła sie nim opiekować,
      gdy jestem w pracy.
      Warunek z naszej strony był jeden - nie za darmo. Była przeprawa, bo
      to moja chrzestna i nie chciała kasy, ale źle bym się z tym czuła,
      więc płacimy jej symbolicznie w zasadzie- oprócz tego jest
      przywozona do małego, a potem starm się ją odwieźć do domu.

      Natomiast podkreślam, że moja Mama nigdy by kasy nie wzięła- wiadomo
      babcia sad W dodatku najkochańsza na świecie sad


      A co do jedynaków- jestem jedynaczką i mam kuzynostwo -trójkę
      rodzeństwa. Byłam z nich wszystkich najgrzeczniejsza jako dziecko :-
      ) smile smile Ale wiem jaki jest stereotyp jedynaczki. Taki jak inne-
      niekiedy krzywdzący smile


      A co do waszej sytuacji- niech babcia powie prawdę, ze nie czuje sie
      na siłach tak często zajmowac wnuczką.
    • kowalikm Re: Pytanie do mam... 09.09.09, 23:58
      No cóż, znam mnóstwo osób, które postępują tak jak Twój brat.
      Rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale to raczej decyzja Twoich rodziców. Ty możesz
      co najwyżej oświadczyć, że nie będziesz się zajmować dzieckiem (co zapewne nie
      jest możliwe jak mieszkacie z mamą).

      To mama musi porozmawiać z bratem...Ty co najwyżej możesz "uświadomić" mamie, że
      tak być nie musi.

      Podziwiam, a jednocześnie współczuję wszystkim dziadkom, którzy zazwyczaj już w
      całkiem zaawansowanym wieku, z wieloma schorzeniami zamiast na emeryturce muszą
      biegać za 3,4 latkiem.
      Im się chyba wydaje, że tak musi być - nie musi, a w tym wypadku "poświęcanie
      się" nie procentuje.
      Piszesz, że mają dobrą sytuację finansową i że mogliby pozwolić sobie na nianię
      - ja (będąc babcią) bez dwóch zdań coś bym z tym zrobiła.

      Nasi rodzice jeszcze pracują, ale sami nas "dynamizowali" do postarania się o
      ich pierwsze wnuczę. Wiadomo było, że będzie problem z opieką. Pomagali nam
      bardzo dużo - za co jestem ogromnie wdzieczna. W żadnym razie nie zakładałam, że
      z obowiązku będą siedzieć z moim dzieckiem.

      Obecnie moja pracująca zawodowo mama opiekuje się zazwyczaj raz na 2 dni młodym
      od 16 do 20 (mały chodzi do przedszkola) i całą sobotę (oczywiście z wyjątkami).
      Kiedy ma coś zaplanowane lub po prostu chce odpocząć mówi o tym otwarcie i nie
      ma dzięki temu jakiś żali.

      Ja mamie nie płacę za opiekę, w zamian (nawet gdyby się nie zajmowała brzdącem)
      może liczyć zawsze na naszą pomoc.

      Mama mimo, że ma 54 lata sama mówi, że nie nadąża czasem za młodym, który jest
      dynamiczny i wymaga zainteresowania, ale go po prostu kocha i często jak nie
      widzą się dłuższy czas dzwoni i pyta "kiedy w końcu go przywieziesz".

      Przegadajcie te sprawy, bo niebawem będziesz być może miała nowego
      bratanka/bratanicę i co wtedy...
      Moim zdaniem jak babcia ma ochotę i zdrowie to owszem, ale na full etat to
      wypadałoby babcię zapytać
      - czy ma ochotę?
      i nie pytając (bez fochów) zapłacić tyle co niani - szczególnie, że większość
      babć dokłada znacząco do opieki nad dzieckiem. Oczywiście dziadkom sprawia to
      przyjemność - to w końcu wnuki, ale jednak wszystko co w nadmiarze jest
      "szkodliwe"/mało przyjemne.
    • daga_j Re: Pytanie do mam... 10.09.09, 13:41
      Rozumiem Twoje spojrzenie na sprawę, masz rację. Nawet jakby babcia była żywiołowa i silna to należy jej się coś od dzieci za opiekę nad ich dziećmi. Chyba, że bardzo bogata i sama powie, że robi to z przyjemnością i nic za to nie chce. Ale w Waszej rodzinie jest inaczej, brat doskonale wie, że rodzicom się nie przelewa, a oni pracują oboje, dwie pensje mają i nie pomogą nawet rodzicom, nawet nie odwdzięczają się za tak ważną pomoc! Teraz jak załatwić sytuację by nikt się nie poobrażał. Myślę, że to należy do Twojej mamy, ona jest matką Twojego brata i może mu powiedzieć nawet dosadnie to i owo, a on powinien siępokajać (nawet jak się obrazi to potem powinno mu przejść, do matki powinien wrócić zze skruchą), Twoja matka jest główną osobą obciążoną wnuczką więć to naprwdę ona powinna wyjść z rozmową do syna. Powiedzieć po pierwsze prawdę okraszając ją jakimiś miłymi słowami, np. że bardzo kocha wnuczkę i lubi z nią spędzać czas, ale jest coraz starsza i ma mniej siły (tu wymienić konkretne bolączki, podejrzewam, że takowe są), że babcie są od rozpieszczania a nie wychowania, ona jużswoje odchowała i teraz ma siły co najwyżej na doraźne spotkania z wnuczką, w sobotę czy jakiś dzień po południu. Albo jak im wypadnie np. na jakieś wesele jechać to oczywiście wnuczkę mogą dać do opieki mamie, ale nie tak na co dzień. Drugi silny argument, żę 4 latka powinna chodzić już do przedszkola, że niezależnie ile to kosztuje w tym wieku potrzeba jej rówieśników, kształcących zabaw w grupie, nadzoru wychowawczyni, pewnego drygu, zasad, nauki. I że wnuczka bardzo do dzieci chce, widać, że ją ciągnie na podwróku, a w grupie nauczyłaby się dzielić zabawkami, itp. I zakończyć to konkretnie: synu w ciągu tygodnia wybierz przedszkole do którego zapiszecie małą, zadzwoń mi czy ją przyjmą, od kiedy.
      SYn czyli Twój brat zdębieje, ale matka powinna być nieustępliwa, ostatecznie niech powie: możęcie małą przyprowadzać do mnie do końca (np.) października, do tego czasu znajdzcie inną opiekę, bo mnie na co dzień zbyt to męczy. Kocham wnusię i zawsze miło mi jąwidzieć ale nei na codzień, nie daję po prostu rady.
    • luka2007 Re: Pytanie do mam... 10.09.09, 18:37
      nie przesadzasz.
      mnie by chyba szlag trafil...!!!
      jednak ja naleze do osob ktore zaraz powiedza ze cos im nie pasuje.
      jak to zostawia swoje dziecko u was bez zapytania???
      w tej sytuacji chyba sama jestes sobie winna.
      nastepnym razem powiedz ze masz juz swoje plany i nie moga jej zostawic,a
      najlepiej zeby twoje plany byly zwiazane z twoja mama, tak zeby u niej tez nie
      mogli dziecka zostawic.
      niech sie dziadzis opiekuje skoro ich jeszcze broni.
      tez mialam krotko taka sytuacje.opiekowalam sie corka mojego szwagra bo oboje
      musieli wrocic do pracy.
      mala miala ponad rok.
      rozumiem ze mozna komus pomoc jesli nie ma innego wyjscia ,ale trzeba tez
      wiedziec gdzie sa granice.wstawalam codziennie o 6 rano bo mi ja przywozili.
      pewnego dnia zorientowalam sie ze to nie pomoc a wykorzystawanie...i zakonczylam
      wszystko.
      powiedzialam szwagierce ze tak dalej byc nie moze i maja sie rozejrzec za zlobkiem.
      nikt sie nie obrazil,mala poszla do zloba i wszystko jest ok.
      decyzja nalezy do was.pamiataj ze wszystko mozna bez klotni rozwiazac-trzeba ze
      soba rozmawiac...
    • mamgabi Re: Pytanie do mam... 10.09.09, 21:03
      Znam podobną sytuację. Moja szwagierka wybawiła młodsze rodzeństwo.
      Teraz dzieci siostry. Życia sobie nie ułożyła. No bo kiedy?
      Praktycznie w każdy weekend, wakacje się zajmuje. Dla mnie takie
      sytuacje są chore. Kiedy jedno dziecko sie faworyzuje kosztem
      drugiego. A wspomniane dzieci (nastolatki) wychowywane są na
      książęta. Nic w czasie wakacji u babci nie robią. Ani śniadań ani
      nie sprzątają.
      Co do pieniędzy. Moja mama bardzo mi pomaga więc przy okazji dnia
      babci, imienin, dnia mamy daje jej zamiast prezentu po prostu
      pieniążki np 500 zł.
    • usialeks Re: Pytanie do mam... 10.09.09, 21:38
      My babci płacimy . Co miesiąc 800 zł . Mamy za to opiekę nad mała i obiad dla nas .
      Uważam ze zajmowanie sie wnuczetami za darmo to NIE jest obowiązek babci.
      Jak ktoś ma dziecko to nie powinien juz pasożytować na babciach. Babcia swoje
      przezyła, dzieci wychowała a wnuki powinny być dla niej radością a nie
      obowiązkiem bo rodzicom wygodnie. Dla mnie takie podjescie jest obrzydliwe.
      Szczegolnie ze niestety babcie emeryturki mają niskie i jak porobią opłaty ,
      leki , zakupy to ledwo im starcza.
      Jestem za płaceniem babciom za ich prace ( bo jest cięzka i bardzo
      odpowiedzialna). Im mimo ze sie do tego glosno nie przyznaja przydaja sie
      dodatkowe pieniązki.
      Jesli babcia nie ma odwagi porozmawiać z synem i synową to Ty pogadaj z bratem i
      uswiadom mu jak szczeniackie jest ich zachowanie. Jako corka powinnas
      interweniować bo to też twoja mama , w przyszłosci babcia twoich dzieci
      • aneczka22.1987 Re: Pytanie do mam... 10.09.09, 23:09
        Matko!800zł to więcej niż emerytura moich rodziców,a brat to nawet
        50zł nie da(nie mówiąc o jakiś zakupach-ja za 100zł zrobię rodzicom
        zakupy na cały bagażnik!).Prawda jest taka że teraz oni na mnie
        najeżdzają,chociaż jeszcze się nawet w tej sprawie nie
        odezwałam.Jestem tą gorszą która nic w domu nie pomaga(no
        rzeczywiście ktoś tu musi pieniądze jednak zarabiac).Ale ja myśle że
        to tylko zazdrośc,że potrafię na siebie zarobic,że mimo młodego
        wieku już trochę w życiu osiągnęłam i że zarabiam więcej od nich a
        bynajmniej tyle co oni.Ale czy ja to dla siebie??Nie-pomagam
        rodzicom jak moge i tak jest żle,bo mnie można wyzwac,ja się nie
        postawię...

        W każdym razie dziękuję wszystkim za rady,naprawde dużo to
        pomaga,nie czuję się już tym problemem sama a i zawsze coś wcielę w
        życie...
    • nikita_261 Re: Pytanie do mam... 11.09.09, 06:39
      Nie płacę babci za opiekę nad wnuczkiem. Kiedyś o tym rozmawiałyśmy.
      Mama nie wzięłaby odemnie pieniędzy. Jednak czasami robię jej małe
      prezenty np takie jak: talon do kosmetyczki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka