sylwik7
09.01.04, 11:16
Witajcie!
Ten w wątek to kontynuacja wątku "Który poradnik usypiania jest lepszy".
Postanowiłam przez 14 dni zapisywać moje wysiłki by nauczyć moja 9 m-czna Alę
zasypiać.Zaopatrzyłam sie w polecana na forum książkę i wczoraj zastosowałam
metodę.
Wykąpalismy małą po 20.00, nakarmiłam ją cycem ale przy zapalonym świetle,
żeby nie usnęła przy nim jak zazwyczaj( co z tego ,ze zasypiała przy cycu jak
potem bezustanku się budziła). Po karmieniu chwilę śpiewania i pogaduszek z
małą ale bez szaleństw i kładę ja do łóżeczka.Jest 21.00 Chwilę jeszcze
śpiewam buziak i wychodzę. Nie dochodzę jeszcze do drzwi jak stoi w łóżeczku
i krzyczy.Wracam po 3 min pocieszam , głaskam, kładę wychodzę krzyczy, wracam
po 5 min, potem juz co 7 min. Krzyczy i wścieka się cały czas.Cała kołomyja
trwa do 22.10 wtedy akurat mąż do niej idzie, głaszcze ją i mała zasypia.Śpi
do 23.00.Potem cała polka od nowa do 0.15. Biedactwo zasypia na brzuchu w
nogach łóżeczka. Przykrywam ją i śpi do ok. 1.30. Potem biorę ja do siebie i
dostaje cyca(normalnie je o 24.00). Zasypiamy razem od razu, je jeszcze koło
4.00 i śpi do 7.15. Po śniadaniu o 8.30 i zabawie usypia przed 10.00 i
pozwolę jej spać do 12.00. Teraz śpi tak jak lubi najbardziej przy otwartym
balkonie w kombinezonie. To zamiast spaceru.(III piętro i ślizgawica na
dworze).Mała generalnie jest smoczkowa i ze smoczkiem dotąd zawsze
usypiała.Ale sama nie potrafi go sobie włożyć nocą do buzi, i często przez to
wstawała jak jej wypadał. Z uwagi na to decydują się zabrac go jej
radykalnie. Teraz też zasnęła bez smoka w wózku.
Czuję się okropnie, żal mi jej strasznie przecież zburzyłam jej
przyzwyczajenia i pewnie poczucie bezpieczeństwa.Jeszcze dwa m-ce temu nie
uwierzyłbym ,że zdecyduję się zastosowac metodę.Ale ze spaniem było coraz
gorzej i byliśmy z mężem wykończeni. A ja niedługo wracam do pracy.
Ale tak mi źle. Może mi ktoś napisze, ze nie jestem potworem.Jeszcze mnie
dobił mąż bo stwierdził,że nie zdawał sobie sprawy ,że jestem taka twarda.
W kazdym razie mam zamiar i mam nadzieję,że w nim wytrwam walczyć dwa
tygodnie. I zobacze co mi z tego wyjdzie.
Jutro napiszę jak było kolejnej nocy.
Pozdrawiam