Dodaj do ulubionych

Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać

09.01.04, 11:16
Witajcie!
Ten w wątek to kontynuacja wątku "Który poradnik usypiania jest lepszy".
Postanowiłam przez 14 dni zapisywać moje wysiłki by nauczyć moja 9 m-czna Alę
zasypiać.Zaopatrzyłam sie w polecana na forum książkę i wczoraj zastosowałam
metodę.
Wykąpalismy małą po 20.00, nakarmiłam ją cycem ale przy zapalonym świetle,
żeby nie usnęła przy nim jak zazwyczaj( co z tego ,ze zasypiała przy cycu jak
potem bezustanku się budziła). Po karmieniu chwilę śpiewania i pogaduszek z
małą ale bez szaleństw i kładę ja do łóżeczka.Jest 21.00 Chwilę jeszcze
śpiewam buziak i wychodzę. Nie dochodzę jeszcze do drzwi jak stoi w łóżeczku
i krzyczy.Wracam po 3 min pocieszam , głaskam, kładę wychodzę krzyczy, wracam
po 5 min, potem juz co 7 min. Krzyczy i wścieka się cały czas.Cała kołomyja
trwa do 22.10 wtedy akurat mąż do niej idzie, głaszcze ją i mała zasypia.Śpi
do 23.00.Potem cała polka od nowa do 0.15. Biedactwo zasypia na brzuchu w
nogach łóżeczka. Przykrywam ją i śpi do ok. 1.30. Potem biorę ja do siebie i
dostaje cyca(normalnie je o 24.00). Zasypiamy razem od razu, je jeszcze koło
4.00 i śpi do 7.15. Po śniadaniu o 8.30 i zabawie usypia przed 10.00 i
pozwolę jej spać do 12.00. Teraz śpi tak jak lubi najbardziej przy otwartym
balkonie w kombinezonie. To zamiast spaceru.(III piętro i ślizgawica na
dworze).Mała generalnie jest smoczkowa i ze smoczkiem dotąd zawsze
usypiała.Ale sama nie potrafi go sobie włożyć nocą do buzi, i często przez to
wstawała jak jej wypadał. Z uwagi na to decydują się zabrac go jej
radykalnie. Teraz też zasnęła bez smoka w wózku.

Czuję się okropnie, żal mi jej strasznie przecież zburzyłam jej
przyzwyczajenia i pewnie poczucie bezpieczeństwa.Jeszcze dwa m-ce temu nie
uwierzyłbym ,że zdecyduję się zastosowac metodę.Ale ze spaniem było coraz
gorzej i byliśmy z mężem wykończeni. A ja niedługo wracam do pracy.
Ale tak mi źle. Może mi ktoś napisze, ze nie jestem potworem.Jeszcze mnie
dobił mąż bo stwierdził,że nie zdawał sobie sprawy ,że jestem taka twarda.
W kazdym razie mam zamiar i mam nadzieję,że w nim wytrwam walczyć dwa
tygodnie. I zobacze co mi z tego wyjdzie.
Jutro napiszę jak było kolejnej nocy.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • agnied Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 09.01.04, 11:29
      Dzięki Sylwik z tę relację, pisz proszę codziennie jak to Was wygląda, bo ja
      też się przymierzam... Mam już książeczkę i tylko nie mam odwagi. Martynka ma
      już 11 i pół miesiąca i bez cyca ani rusz sad Jestem permanentnie niewyspana.
      Będę Ci wiernie kibicować i trzymać kciuki żeby się udało no i może sama też
      się zdecyduję.
      Pozdrawiam serdecznie
      Agnieszka, mama Martynki
      • dosiamamafilipa Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 09.01.04, 12:26
        hej dziewczyny
        witajcie w klubie
        ja mam rocznego synka i juz od jakiegos czsu leza u nas dwie ksiazeczki, ja
        nawet do nich nie zajrzalam bi i tak wydaje mi sie to nie realne ale maz
        przeczytal od dechy do dechy bo ma dosc spania z malym i tego ze badz co badz
        on tez jak maly sie wierci i przykladam go do cyca to i on sie budzi. Kilka
        dni temu postanowil wprowadzic teorie w zycie a wygladlo to tak Maly
        wykapany , nakarmiony ciut ciut kaszy(kilka lykow zawsze tylko degustuje czy
        tym razem zje wiecej niz 20 ml czy nie) nakarmiony cycem i wsadzony do
        luzeczka no wycie ja po minucie chcialam go juz wyciagac i przytulac (miekkka
        jestem okropnie)ale maz wyslal mnie do kibla gdzie bylo tylko troszke slychac
        a sam wchodzil do malego co trzy, piec min potrzymac go za reke, poglaskac po
        glowce. Skonczylo sie tym ze Filip dostal takich spazmow z placzu ze zaczal
        wymiotowac no i szybko zostalam wyszarpana z wanny cyc i momentalnie zasnal,
        ale cala noc spal doslownie na mnie z cycem w buzi jak tylko go odkladalam to
        budzil sie z rykiem. Takie sa to wlasnie nauki mojego z kad innad super meza,
        ja mialam noc nie przespana a i maly tez sie co chwila budzil.
        Tak wiec z checia bede kibicowac waszym poczynaniom bo my swoje lekcje
        wychowania (na moja prosbe)na jakis czas odlozylismy.
        pzdr.
        dorota
      • marios12 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 09.01.04, 12:30
        Sylwik,
        tak trzymać! Ja też od wczoraj uczę małego (6 msc) zasypiania w łóżeczku.
        Bardzo u mnie podobnie: zasypia przy cycu, odnosze go do łóżeczka, za 40 minut
        pobudka. Sprawdzam -jeść nie chce, ale spać sam też nie. Zabawa trwała wczoraj
        od 22.30 do 23.15, potem sen do 24.00 i polka z wchodzeniem do pokoju do 1.30.
        Następnie zasnął, budził się jeszcze ze dwa razy, popłakusiał chwilkę i spał
        dalej, wstał dopiero o 9.00.
        Ja jestem przekonana, że to co robimy jest słuszne. Maleństwo musi nauczyć się
        zasypiac samo dla własnego dobra! I nie chodzi o to czy jesteś twarda czy nie,
        tylko o to, że jesteś mądra kochającą mamą a nie rozślimtaną panieneczką.
        Dzidzi nie dzieje się krzywda żadna, a my musimy nauczyć się zachowywac się od
        odpowiednio do sytuacji. Przecieć, odpukać, musimy byc gotowe do reakcji na
        poważniejsze problemy, choroby, wypadki, jak to z dziecmi. A usypianie samemu
        to bardzo ważna umiejętność.
        POzdrawiam wszystkie mamy uczące swe dzieci spać.
        Magda
        • jola_ep Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 09.01.04, 21:56
          > tak trzymać! Ja też od wczoraj uczę małego (6 msc) zasypiania w łóżeczku.

          > Ja jestem przekonana, że to co robimy jest słuszne. Maleństwo musi nauczyć
          się
          > zasypiac samo dla własnego dobra! I nie chodzi o to czy jesteś twarda czy
          nie,
          > tylko o to, że jesteś mądra kochającą mamą a nie rozślimtaną panieneczką.

          Rozmiem, uczyć dziecko samodzielnie zasypiać wegług tej IMHO drastycznej metody
          (gdy dziecko płacze samotnie w łóżeczku), bo mama jest niewyspana, bo nie może
          spać z dzieckiem, bo brak jej sił i cierpliwości.
          Ale tłumaczyć to dobrem dziecka???

          A czy mogę prosić o wytłumaczenie, jakież to tak ważne dobro wypływa dla 6-
          miesięczne z umiejętności samodzielnego zasypiania? Na tyle duże, aby
          wytłumaczyć trudną naukę (gdy dziecko płacze pozostawione samo w łóżeczku).

          6-miesięczne dziecko nie potrzebuje umiejętności samodzielnego zasypiania. Ono
          chce czuć się bezpiecznie. A to poczucie daje mu obecność mamy. Jeśli płacze,
          jak wyjdzie, to nie dlatego, że nie umie zasnąć, albo chce jej zrobić na złość.
          Płacze, bo boi się, że mama zniknęła. Może odeszła na zawsze. Nawet jeśli mu
          powiemy, że wrócimy, to przecież ono tego nie zrozumie.

          Nie mówię, że zawsze uda nam się być przy dziecku. Ale to nie zmienia faktu, że
          nasza obecność jest dla niego ważna. Tak samo, jak potrzeba pełnego brzucha. I
          często dużo ważniejsza od suchej pieluchy.

          > Dzidzi nie dzieje się krzywda żadna,

          Fizycznie.

          >a my musimy nauczyć się zachowywac się od
          > odpowiednio do sytuacji. Przecieć, odpukać, musimy byc gotowe do reakcji na
          > poważniejsze problemy, choroby, wypadki, jak to z dziecmi.

          ?? Ciekawy argument. Mogę prosić o dokładniejsze wyjaśnienia?

          > A usypianie samemu
          > to bardzo ważna umiejętność.

          Dla kogo? Cały czas mowa o 6-miesiecznym dziecku.

          > POzdrawiam wszystkie mamy uczące swe dzieci spać.

          A ja pozdrawiam wszystkie kochające, mądre mamy, które nie zdecydowały się
          uczyć swoje niemowlęta nauki samodzielnego zasypiania.
          Jola Rozślimtana panienieczka wink))))

          (Moje dzieci są już duże, umieją same spać i zasypiać. Ale jak przypomnę sobie
          te małe niemowlęce łapki wtulone w moją pierś, te słodkie westchnienia przy
          usypianiu, to robi mi się tak ciepło na sercu. Były też i trudne chwile -
          szczególnie z córą - ale o nich dawno zapomniałam. Tylko te łapki i
          uszczęśliwione senne sapnięcia smile)))) Warto było )
          • fizula jola 10.01.04, 01:19
            Podpisuję się obiema rękami pod Twoją repliką. Tym bardziej, że na starszej
            córci eksperymentowałam zaczynając stosować te głupie poradnikowe sposoby.
            Pisze, że zaczynałam, bo oczywiście nie miałam serca zastosować tego z całą
            bezwzględnością. Skutki stosowania takich drastycznych nieodpowiednich do
            niemowlęctwa metod długo znosiliśmy z mężem. Co to za skutki? Rozdrażnienie i
            ogromny niepokój dziecka towarzyszący zasypianiu, budzeniu się w nocy. Przez to
            dziecko, które wcześniej w miarę spokojnie spało (choć częściej niż bym wtedy
            chciała z piersią w buzi), zaczęło bać się zasypiać, zaczęło budzić się w nocy
            przerażone, domagać się w zamian jeszcze częściej pić, jeść, przytulić. Hehe,
            to było o wiele gorsze niż wcześniejszy dyskomfort fizyczny. Tym bardziej, że
            córcia zaczęła się budzić z krzykiem przerażenia, złością itp. emocjami, z
            którymi ciężko było sobie poradzić. Młodszego malucha nie zamierzam niepokoić w
            ten sam sposób. Niech się wyśpi na zdrowie. Gdy nikt go nie będzie niepokoił
            nocnymi ekscesami, szybciej dorośnnie do tego, że miło może być mieć też własne
            łóżeczko. Szczerze odradzam bycie bezwzględnym dla swoich maleńkich dzieci!
          • szymanek4 Dzięki Bogu w końcu głos rozsądku! 10.01.04, 09:11
            bo już myślałam, że wszyscy tak robią...Wiem, że cięzko iść do pracy po
            nieprzespanej nocy, bo często sama to przeżywam. Ale śpię z Krzysiem (7,5 m-ca)
            w jednym łóżku, jadamy sobie, kiedy chcemy i w ogóle jest fajnie... Mam
            nadzieję, że dzięki temu moje dziecko czuje się bezpiecznie a w przyszłości nie
            będzie miało problemu z nawiązywaniem normalnych kontaktów interpersonalnych i
            podejmowaniem własnych decyzji... Wiem, wyolbrzymiam, ale coś w tym może być...
            Pozdrawiamy, jak zwykle prawdy są pewnie dwie... Krzyś i mama Krzysia
            • malgosia87 Re: Do szymanek4 10.01.04, 14:49
              szymanek4 napisała:

              > bo już myślałam, że wszyscy tak robią...Wiem, że cięzko iść do pracy po
              > nieprzespanej nocy, bo często sama to przeżywam. Ale śpię z Krzysiem (7,5 m-ca)
              >
              > w jednym łóżku, jadamy sobie, kiedy chcemy i w ogóle jest fajnie... Mam
              > nadzieję, że dzięki temu moje dziecko czuje się bezpiecznie a w przyszłości nie
              >
              > będzie miało problemu z nawiązywaniem normalnych kontaktów interpersonalnych i
              > podejmowaniem własnych decyzji... Wiem, wyolbrzymiam, ale coś w tym może być...
              >
              > Pozdrawiamy, jak zwykle prawdy są pewnie dwie... Krzyś i mama Krzysia

              No co Ty nie robią, moje dziecko to był taki mały kangurek (wciąz przy mamie). Teraz ma ponad 4 lata i moze dlatego z dystansem podchodze do takich drażliwych tematów jak nauka "nocnikowania" czy samodzielnego zasypiania. Ja już wiem, ze na wszystko przychodzi odpowiedni czas, jesli damy go dziecku, to ono samo zapragnie i pozbyc sie pieluchy i mieć swoje łóżko w którym będzie samodzielnie zasypiac; a wszystko przebiegnie łatwiej i szybciej.Problem w tym, że nie wszyscy rodzice maja checi, możliwosci, itp. a w przypadku kilkumiesiecznych dzieci istnieje jakiś niezrozumiały pęd, " im wczesniej tym lepiej", bo później sie przyzwyczai. Dać czas to nie znaczy nic nie robić i czekać, aż maluch sam poprosi np.o nocnik, ale obserwować swoje dziecko, stymulowac jego rozwój, proponować rózne rzeczy, jak natrafimy na opór nie próbowac łamac dziecka ((ciekawe kto kogo przetrzyma ty mnie czy ja ciebie), ale poczekać i za jakiś czas wrócić do tematu. I być konsekwetnym, jesli zdecydowalismy się, ze pozwalamy naszemu dziecku zasypiac w naszych ramionach dopóki samo z tego nie zrezygnuje to wytrwajmy w tym, jeśli czekamy aż samo zechce korzystać z nocnika, to nie zaczynajmy raptem przemów w stylu "to wstyd żeby taka duża dziewczynka chodziła w pieluchach".

              Szymanek4 moje dziecko było wrażliwe, nieśmiałe i przyklejone do mnie, teraz jest: wrażliwe, smiałe, otwarte na innych, majace swoje zdanie ale słuchajace rodziców (co prawda zawsze próbuje się targować smile), dobrze radzące sobie w przedszkolu i w ogóle w grupie. Nie ukrywam, że uważam to za swoj pierwszy sukces wychowawczy.
              Czy byłaby jednak taką czterolatka, gdybym wczesniej próbowała złamac jej opór przed nocnikiem, czy też próbowała nauczyć samodzielnego zasypiania? Tego sie nigdy nie dowiem, jestem przekonana, że zrobiłam dobrze.
              No i oczywiście juz dawno nie korzysta z pieluchy, nie moczy się w dzień ani w nocy, zasypia sama we własnym pokoju, przesypia całe noce i nie miewa koszmarów sennych.

              Pozdrawiam,
              Małgosia

              PS A wiesz jakie są te dwie prawdy: moja prawda i g..no prawda wink)
          • thessi Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 19.01.04, 20:36
            Podpisuję się obiema rękami i nogami. Dokłądnie miałam to samo napisać.
            Rozślimacoma matka szczęśliwego dwulatka smiejącego sie przez sen zasypiającego
            z reką w cycu a nie w buzi wink
    • 1tuta Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 09.01.04, 16:48
      Moja corka ma co prawda dopiero 5 miesiecy, ale od jkaiegos czasu cyca w nocy
      traktuje jak smoczek, co jest zarowno niezbyt wygodne, bo musze spac cala noc w
      jednej pozycji, jak i bolesne. A poza tym coraz bardziej sie rozpycha. Od
      wczoraj zaczelam przyzwyczajac ja do jej lozeczka. Na razie na noc przysuwamy
      lozeczko do naszegfo lozka i po nocnych karmieniach odkladam corke do jej
      lozeczka. Oczywiscie jej sie to nie podoba i zaczyna sie wiercic i stekac.
      Jednak wczoraj zadzialalo to, ze trzymalam dosc mocno jej reke w mojej. Reka mi
      zdretwiala, ale Karolinka spala. Dopiero nad ranem trzeba bylo utulic ja w
      naszym lozku. Zobaczymy, ajk bedzie dzis.
      • sylwik7 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 10.01.04, 16:38
        Noc druga.

        W piątek mała spała 2 godz. na powietrzu, później jeszcze pół godziny
        popołudniu. Cały dzień miała wyśmienity nastrój. Wieczorem pełni niepokoju co
        będzie dalej kąpiemy, daję cyca, chwilę rozmawiamy ale Ala zaczyna się
        rozkręcać z brykaniem więc kładę ja do łóżeczka przygotowana na krzyki. .A
        mała obraca się na boczek do pieska jeszcze nie kończę śpiewać jej „You are my
        sunshine” a już śpi. Pełny szok. Pierwszy raz w życiu zasnęła bez smoka, cyca,
        wózka w swoim łóżeczku.
        Śpi od 21 do 23.00 . Potem 15 min marudzenia , popłakiwania, oczywiście co
        chwilę do niej idę i nim zdążyłam dojść 3 raz już śpi. Potem wstaje o 24.00
        popłakuje 20 min i śpi do 1.00. Wtedy biorę ją do siebie na cyca i razem śpimy
        do 4.00 i do 7.00.
        Pewnie dziś nie będzie już tak sielankowego zaśnięcia, ale dla nas taki
        spokojny wieczór to już bardzo dużo. A może będzie jeszcze lepiej? Zobaczymy.

        Widzę, że odezwały się przeciwniczki metody. Cóż prawdę mówiąc wątek był
        kierowany do mam skłaniających się ku zastosowaniu metody oraz stosujących ją.
        Taka grupa wsparcia dla osób, które postanowiły pewnie z ciężkim sercem dokonać
        pewnych zmian w zwyczajach swego dziecka. I raczej nie chodzi im o ocenę ich
        postępowania. Ale rzecz jasna każdy ma prawo pisać gdzie chce i co uważa za
        słuszne.
        Sama kiedyś jak Ala była malutka i ładnie spała pisałam post negujący sam
        pomysł uczenia dziecka samodzielnego zasypiania. Ale życie jest życiem i jak to
        mówią tylko krowa nie zmienia swoich poglądów - ja zmieniłam.
        Nie sądzę ,że jestem gorszą, mniej kochającą matką niż forumowiczki przeciwne
        metodzie. Niezależnie czy uda mi się poprawić sen Ali czy nie kocham ją nad
        życie. Ba ja nawet nie chcę nie przestać karmić jej w nocy ale wolałabym robić
        to 1-2 razy a nie 4-5.
        Chciałabym móc cokolwiek zrobić wieczorem, a nie latać co 10 min do budzącej
        się małej, wkładać jej smoka, wozić do północy w wózku. I mam do tego prawo i
        nie wierzę, że sposób w jaki to robię zaszkodzi małej w czymkolwiek choć nie
        jest łatwo słuchać płaczu dziecka i nie lecieć błyskawicznie tak jak do tej
        pory.

        Pozdrawiam wszystkich i zbieram siły do następnej nocy.
        • renia.k Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 10.01.04, 18:19
          My również trzymamy by sie powiodło!
          Renia mama Dawidka
        • jola_ep Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 12.01.04, 16:00
          sylwik7 napisała:
          > Nie sądzę ,że jestem gorszą, mniej kochającą matką niż forumowiczki
          przeciwne
          > metodzie.

          Ja nic takiego nie pisałam. Miałam się nawet nigdy więcej nie odzywać w wątkach
          dotyczących samodzielnego usypiania.
          Ale sprowokowała mnie Magda (marios12). Chyba wiadomo dlaczego... Nie
          doczekałam się jednak odpowiedzi na moje konkretne pytania.

          Uważam jednak, że w każdym wątku dotyczącym jakieś kontrowersyjnej metody
          powinny się wypowiadać obie strony. Spokojnie i rzeczowo. Aby osoby zaglądające
          z rzadka na formum nie odniosły mylnego wrażenie, że większość robi tak, czy
          też innej.

          Moje dzieci spały same w łóżeczkach (nawet przesypiały _całe_ noce) do 8
          miesiąca życia. Potem dały mi popalić wink Szczególnie córa. Ale ja wiedziałam,
          że to normalny etap rozwojowy. To dało mi siłę, aby przetrwać. Z drugiej strony
          brakowało mi wsparcia otoczenia (no bo kto to widział, aby spać z dzieckiem w
          jednym łóżku..) Gdyby nie moja ukochana mama, która jako jedyna przyjęła moją
          decyzję, jako coś naturalnego.

          Tak więc proszę się nie dziwić, że odzywają się przeciwnicy. Dajmy mamom wybór.
          Jeśli są rzeczywiście przekonane co do słuszności swojej decyzji, żadne głosy
          przeciw nie zburzą im spokoju. A jeśli burzą... to może nie są tak do końca
          przekonane, że robią dobrze...

          Pozdrawiam
          Jola
    • milewicz1 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 11.01.04, 08:04
      ja wlasnie uspilam moja 9-mies Lenke... zobaczymy jak jej pojdzie to spanie,
      ale bylo ciezko. Stalam przez 2h nad lozeczkiem na zmiane z zabawa, dawalam
      smokusia, przemawialam, glaskalam itp. W koncu dziecko chyba bardziej zmeczone
      placzem niz rozumiejace cokolwiek usnelo (wtulona w moja koszulke noca). No i
      sie okaze czy to prawda ze dziecko ktore samo usnie dluzej spi...
      pozdrawiamy wszystkie nocne markismile

      MOnika&Lenka
    • agmusz Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 11.01.04, 12:00
      Witam,
      nauczylam moja corcie (6mies) zasypiac korzystajac z poradnika "Kazde
      dziecko...". Fakt zasypia sama, bez placzu, ale od tygodnia spi w dzien przed
      poludniem tylko ok.30 min, po poludniu ok.1h-2h. Oprocz tego pojawily sie
      wczesniejsze wstawanie rano, zamiast o 7-7.30, to wstaje przed 7. Idzie spac
      ok.20.00 (w nocy budzi sie 2-3 razy). Na pore rannego wstawania nie ma wplywu o
      ktorej poloze ja spac i tak wstanie ok.7.00. Nie wiem dlaczego tak sie
      porobilo, moze zeby ida. Czy ktoras z mam ma podobne problemy?
    • kasiakm1 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 11.01.04, 12:09
      Ja rozumiem że przeciwniczki metody nie są tu mile widziane więc nie będę się
      rozwodzić, ale nazywanie tych które "nie uczą dzieci spać" - "rozślimtanymi
      panieneczkami " jest chyba delikatnie mówiąc przegięciem. Zyczę powodzenia i
      obyście nigdy póxniej w życiu nie musiały się zastanawiać skąd się wzięła
      agresja u waszych Dzieci.
      Pozdrawiam
      Kasia
      • cz.wrona Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 11.01.04, 14:24
        Dziewczyny po co tyle złośliwości?

        Aha, ja na razie nie mam zdania na temat usypiania dzieci. Na razie czytam z
        ciekawością i dziękuję założycielce wątku za Jej nocny dziennik.
        • sylwik7 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 11.01.04, 16:48
          Noc trzecia

          No i mamy za sobą trzecią noc. Początek mniej obiecujący niż noc wcześniej.
          Mała płacze położona do łóżeczka dokładnie 19 minut i zasypia. Zasypia w
          pozycji zgiętej jak scyzoryk. Poprawiam ją i na chwilkę się przebudza , moment
          marudzi ale zaraz zasypia. Jest 20.25 śpi bez jakiegokolwiek przebudzenia do
          24.00.Woła mnie. Nie chcę mi się już walczyć i ją przetrzymywać, samej chce mi
          się spać. Zresztą należy jej się nagroda za 3,5 godz. nieprzerwanego snu Biorę
          ją na cyca i razem śpimy do ok.2.00 i potem 4.30. Potem budzi się koło 6.00, je
          i zaczyna płakać. Przytulam ją mocno, żeby nie uciekała i nie spadła z mojego
          łóżka i w końcu po 15-20 min zasypia. Śpimy do 8.00.
          Potem drzemka od 11 do 13.20 na powietrzu czyli przy otwartym balkonie.

          Na razie staram się nauczyć ją zasypiać wieczorem, na później zostawiam sobie
          ograniczenie karmienia w nocy. Nie za bardzo tez wiem jak zabrać się do drzemek
          dziennych . Raz położyłam ja w dzień do łóżeczka i przykryłam. Cóż zostałam
          dosłownie! wyśmiana przez małą. Daję więc póki co spokój w ciągu dnia. Zresztą
          ona koło 10 pięknie zasypia w wózku przy balkonie i śpi bardzo twardo 2 godz
          czasem 3 ale staram się ją teraz budzić po 2 godz żeby nie była nadmiernie
          wyspana na wieczór. Popołudniu też jestem w stanie ją uśpić w wózku na trochę.
          Więc szkoda sobie i jej fundować krzyki w łóżeczku skoro mała wychodzi z
          założenia, że łóżeczko służy do spania wyłącznie w nocy. Tak że w tym miejscu
          odchodzę trochę od metody książkowej.

          A przy okazji ja tez jestem zdania, że powinnyśmy sobie oszczędzać złośliwości.
          Ja piszę ten swój pamiętnik przecież nie po to, żeby komukolwiek narzucać swój
          punkt widzenia i udawadniać, że jest to jedyne słuszne postępowanie. Wyszłam po
          prostu z założenia, że skoro jest takie na forum zainteresowanie sprawami
          usypiania maluchów to może komuś wydadzą się ciekawe takie zapiski mamy, może
          ktoś z takich doświadczeń skorzysta, a ktoś inny definitywnie upewni się, że to
          nie dla niego.
          Super, że część mam nie musiała stosować takich pomysłów, że miały więcej
          cierpliwości, a może lepiej śpiące dzieci ale przecież to nie powód żeby
          dołować inne mamy, odmawiając im mądrości i miłości w stosunku do dziecka..
          Nie do końca rozumiem kasiękm1, która pisze, żebyśmy się nie dziwiły potem
          agresji naszych dzieci. Czy chodzi tu o określenie ,które użyła jedna z
          dziewczyn owe nieszczęsne ”rozślimtane panienki” i przykład jaki ma to dawać
          później dzieciom w stosunkach z innymi.
          Czy też chodzi o jakiś nieznany mi związek pomiędzy sposobem usypiania dzieci a
          ich późniejszą agresją. Jeżeli o to drugie to ja nie wierzę, że fakt
          zostawienia mojej córci płaczącej na parę minut przed uśnięciem przeważa to
          że przez cały dzień jesteśmy razem, przytulamy ,się całujemy, bawimy się i że
          jak mówi moja teściowa „niemiłosiernie ją rozpieszczam”. I nie sądzę by w
          jakikolwiek sposób wpłynęło na przyszłość mojej otoczonej głęboką miłością
          rodziców córci.

          Pozdrawiam

          Ps. Czy to nie Ty Kasiu pisałaś kiedyś ,że mieszkałaś kiedyś w Trzebini?
          • aska_f Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 11.01.04, 18:32
            Hmm. Ja do końca nie jestem przekonana czy jestem zwolenniczką czy
            przeciwniczką tego o czym tu mowa smile Mam 9.5 miesięcznego synka, też bym go
            chętnie nauczyła zasypiać w łóżeczku (a nie jak do tej pory - na rekach mamy,
            bo nawet tata wieczorem jest "be" smile) Spróbowałam raz, ale płakał tak
            strasznie, że nie miałam serca. Usnął w końcu przy cycku, ale jeszcze długo w
            nocy szlochał. Uznałam że to za wcześnie. Mam zamiar powrócić do prób jak
            będzie więcej rozumiał. Jak będzie wiedział że jak mówię że jestem w drugim
            pokoju to nie znikam na zawsze. Teraz jest jeszcze za mały. Takie jest moje
            zdanie.

            Sylwik, odnośnie tego co piszesz - z ciekawością czytam Twój pamiętnik, może
            kiedyś wykorzystam Twoje doświadczenie. Jedyne co mnie zaczęło zastanawiać -
            czy nie wydaje Ci się że jak o północy w końcu bierzesz małą do siebie i
            zasypiacie razem to w penym stopniu jest to brak konsekwencji? Że jak już ma
            zasypiać sama to tak powinno być przez całą noc? Chodzi mi głównie o to że
            może małej łatwiej byłoby wówczas oswoić się z nowymi rytuałami?

            Pozdrawiam,
            Aśka
            • aolka Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 11.01.04, 19:28
              a ja mojego syneczka (5 miesiecy) nauczylam zasypiac przed miesiacem. ile mozna
              w koncu spac na jednym boku? a niewyspana, zmeczona i zestresowana matka jest
              gorsza, moim zdaniem, dla dziecka niz 5 min. placzu! i teraz paszczurek nie
              chce zasypiac ze mna w lozku smile sprawdzalam. on chce miec swoje. na poczatku
              bylo trudno. potrafilam obrocic 7 razy, zanim zasnyl(zawsze 3 minuty pozwalalam
              mu plakac) poziej wystarczalo, ze postalam chwilke i potrzymalam go za raczke,
              nastepny etap to poglaskanie po policzku a teraz wystarczy, ze dam mu caluska,
              przykryje kolderka i on juz spi. ewentualnie rozmawia jeszcze ze mna przez 1
              min smile
              bylo ciezko. moje serce rwalo sie do niego, ale w takich rzeczach trzeba byc
              konsekwentnym. mi tez brakuje jego lapeczek na piersiach, oddechu, golutkich
              nozek, ale nie sadze, ze przez to, ze sie nauczyl sam zasypiac bedzie pozniej
              agresywny. o nie. wrecz przeciwnie. on wie, ze ja jestem obok, ze jak zaplacze,
              too mama przyjdzie, ale nie moze byc przeciez uwiazany do mnie. nie zamierzam
              miec mamisynka. zreszta poczytajcie sobie troche ksiazek o psychologii
              dzieciecej. dzieciaczki sa madrzejsze niz nam sie wydaje.
              i jeszcze jedno. w wielu publikacjach pisza, ze dziecko placze, zeby.......sie
              odprezyc! wieczorem takie maluszki, maja taki natlok wrazen, ze nie potrafia
              ich przerobic i wtedy placza. to ich sposob na uspokojenie. dziwaczne, ale
              prawdziwe.

              pozdraiwam wszystkie uczace mamy, nie poddawajcie sie i badzcie twarde i
              przeciwniczki tez. kazdy ma prawo do swojego zdania.

              a my zaczynamy paszczurka przyzwyczajac do spania w dzien w lozeczku. tego
              jeszcze nie potrafi smile

              ola
            • ekachna Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 11.01.04, 22:33
              Na początku sylwik gratuluję konsekwencji prowadzenia wątku i łagodności
              traktowania przeciwników. Dzięki temu może nie rozwinie się jatka, jak to
              zwykle w wątkach na ten temat bywa.
              Kiedyś sceptycznie podchodziłam do metody, ba, uważałam nawet, że nigdy jej nie
              zastosuję. Ale cóż, życie mnie nauczyło, że dzieci są różne i tak samo różne
              muszą być metody postępowania z nimi. Moja córka w wieku niemowlęcym nie lubila
              być noszona na rękach i w ten sposób usypiana. Poważnie. W związku z tym, kiedy
              skończyło sie usypianie cycowe nie było inneju alternatywy. Nie można było jej
              nosić bo wiszczała i wyrywała się z rąk. W końcu zmordowana, zapłakana
              zasypiała po dwóch godzinach. Któregoś dnia psychicznie tego nie wytrzymałam,
              byłam w takim momencie, że miałam ochotę wyrzucić ją przez okno. Żeby tego nie
              zrobić zostawiłam ją w łóżeczku i wyszłam. W końcu sama zasnęła. A jak
              powiedziało się a to trzeba było powiedzieć b. No i nie czytając żadnych
              poradników wprowadziliśmy w czyn tę metodę, tak trochę na własne wyczucie.
              Poszło gładko. Drugą noc marudzenie ( bo to nie był płacz ) trwało tylko kilka
              minut. najgorzej było w ciągu dnia. Wywalała pościel z łóżka, nawet materac
              potrafiła wyrzucić, im starsza tym lepsze pomysły przychodziły do głowy.
              Teraz ma dwa i pół roku i wreszcie usypia przytulona do któregoś z nas, każe
              sobie opowiadać bajki i ja nie mam nic przeciw temu. Często w ciagu dnia po
              prostu spię razem z nią.
              Mój wniosek jest taki: są dzieci, które ewidentnie maja problemy z zasypianiem
              i wówczas taka metoda okazuje sie zbawienna i dla dziecka i dla rodziców ale
              nie widzę potrzeby zmian, jesli dziecko utulone w ramionach mamy czy taty
              zasypia bez problemu.

              I jeszcze jedna wskazówka. Aska_f napisała:
              Jedyne co mnie zaczęło zastanawiać -
              > czy nie wydaje Ci się że jak o północy w końcu bierzesz małą do siebie i
              > zasypiacie razem to w penym stopniu jest to brak konsekwencji? Że jak już ma
              > zasypiać sama to tak powinno być przez całą noc? Chodzi mi głównie o to że
              > może małej łatwiej byłoby wówczas oswoić się z nowymi rytuałami?

              I tu się zgodzę. Kiedy my zaczynaliśmy stosować metodę młoda miała ok. 10
              miesięcy, natomiast już po ok. 7 miesiącach wyeliminowaliśmy cycanie nocne. I
              wydaje mi się, że to był strzał w dziesiątkę. W pewnym momencie ona nie budziła
              się juz na jedzenie tylko właśnie na pocycanie, co godzinę nawet. Jak to
              zrobiliśmy? Wyniosłam się z sypialni na dwie noce, to wystarczyło. Jak się
              budziła to dostawała wodę w buteleczce i na osłodę ramiona taty. Czasami
              wystarczyło jak ją przytulał i od razu zasypiała.
              • sylwik7 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 11.01.04, 23:51
                Dzięki dziewczyny za bardzo miłe posty.
                Oczywiście macie rację z tym braniem małej do łóżka o północy. Ale robię to
                świadomie. Stosuję łagodniejszą wersję metody również opisaną w książce.
                Autorzy piszą, że można początkowo uczyć zasypiania tylko w dzień( to jak
                pisałam nie za bardzo nam idzie wg metody) i wieczorem. A dopiero potem przejść
                do całej nocy. Trwa to dłużej ale też skutkuje.
                Ponieważ już zabrałam jej usypianie przy cycu więc niech jeszcze ma przez jakiś
                czas cyca w nocy. Działam więc po prostu stopniowo. (poza tym szczerze mówiąc
                ja też uwielbiam jej zapach i ciepłe rączki jak śpimy razem).Na razie jestem
                bardzo zadowolona, że chociaż śpi ponad 3 godz i mam wolny wieczór. Jak już
                sobie utrwali to zasypianie to spróbuję ograniczyć cyca z trzech razy do
                jednego. A potem w ogóle.
                Tak sobie to w każdym razie wykombinowałam i okaże się jak mi to wyjdzie.

                Jutro napiszę więcej o tej nocy. A teraz tylko tyle, że dziś położyłam ją
                koło20.30. Dwa razy spróbowała wstać, a ja położyłam ją na brzuszku i bez
                jednego krzyku w ciągu 2-3 min usnęła .Ja jej śpiewałam ulubioną kołysankę.
                Więc w sumie niezgodnie z metodą usnęła przy mnie, a nie jak wyszłam. Ale co
                tam liczy się efekt. Jest teraz 23.45 i ani razu jeszcze się nie obudziła.

                Pozdrawiam do jutra
                • marios12 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 12.01.04, 00:06
                  Czuję się wywołana do odpowiedzi za 'rozślimtane panieneczki'. Nie chodziło mi
                  wcale o przeciwniczki metody z książki 'Każde dziecko..'
                  ale o osoby, które sa do niej przekonane, ale nie potrafią jej konsekwentnie
                  stosować, bo jak dziecko marudzi to im serce pęka i nie potrafia tego
                  wytrzymać. O to mi chodziło, i proszę mi nie wmawiać złych intencji ani chęci
                  obrażenia kogoś.
                  Druga sprawa: co miałam na myśli mówiąc, że trzeba umieć reagować odpowiednio
                  do sytuacji. Ano to, że jak senne dziecko marudzi, to moim zdaniem wystarczy
                  przyjść do niego co 3 minuty, pogłaskać, pocałować, zaśpiewać. Ale jak jest
                  chore, boli go coś lub obudzi się z płaczem, bo się przestraszyło to trzeba
                  pójśc natychmiast, wziąć na ręce, ukoić, podmuchać itp.
                  Ja uczę synka zasypiać samodzielnie od 4 dni. Wczoraj trwało to godzinę, a
                  dzisiaj zasnął sam od razu.
                  Ale różnie to bywa,
                  Pozdrawiam,
                  Magda
    • melassaa Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 12.01.04, 08:54
      Ja nauczyłam Alę samodzielnego zasypiania, gdy miała 5 miesięcy. Nie obyło się
      bez odstawenie od piersi. Totalna rewolucjasmile
      No i co z tego? Od tamtej pory wiele się zmieniło. Zmienia się w zasadzie
      ciagle. Ala raz usypia bez problemu, a raz muszę odstać swoje przy łóżeczku.
      To, że nauczymy dziecko samodzielnego zasypiania wcale nie oznacza, że będzie
      tak już zawsze. Dziecko to nie automat!
      Nie da się malucha "wytrespwać". Gdy już będziemy myślały, że osiągnęłyśmy
      cel, maluszek bardzo szybko przestawi swoje zachowanie. I tak 1000 razy.

      Osobiście polecam naukę samodzielnego zasypiania, ale bez nastawienia, że gdy
      nam się uda, to na zawszesmile Raczej po to, byśmy na te 2 tygodnie trochę
      odpoczęły. Sama jednak się zastanawiam, czy warto...
      Ja nadal stosuję tę metodę, bo chwilami po prostu mam ochotę wyrzucić Małą
      przez oknowink Bez prób "wychowywania" pewnie bym to kiedyś zrobiławink

      Sylwik, życzę powodzenia.
      • aniapatryk Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 12.01.04, 09:39
        Ja bardzo chciałabym zastosować te metode u mojego 15 miesieczniaka. Ale
        szczerze mówiąć boję się tych krzyków , zanoszenia sie i terroryzowania tym
        mnie. Mój mały to niezły aktor. Podziwiam dziewczyny za ich konsekwencję i
        uczenie takiego samodzielnego zasypiania. zazdroszczę wm. Chcę odstawić cycka
        jak mały będzie miał 2 lata i już boję się tego jak to zrobię. Czytam każdy
        post, bo jest to rodzaj poradnika dla mnie. Drukuję i skorzystam z tych
        doświadczeń mam jak będę gotowa. na pewno nie będe liczyć na to kiedy dziecko
        samo będzie gotowe na odstaiwnei cycka czy na samodzielne spanie. Bo moze być
        tak żę do jego matury mogę go np. karmić piersią. Hi, Hi, Hi. Podziwiam matki
        które metody te wprowadzają w 5 m-cu życia. Dla mnie jest to zawczesniej. Ale
        jest to tylko moje zdanie. ja od 15 mieisęcy nie przespałam ani jednej nocy. Do
        pracy chdze na 7 . nie wprowadzjąc tej metody katuję siebie, ale tylko na
        własne życzenie , bo tak chcę. Cieszę sie ze tu mogę przeczytać takie relacje
        jak sylwi. Dziękuję.
        Ania
        • jola_ep Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 12.01.04, 15:34
          aniapatryk napisała:

          > Ja bardzo chciałabym zastosować te metode u mojego 15 miesieczniaka. Ale
          > szczerze mówiąć boję się tych krzyków , zanoszenia sie i terroryzowania tym
          > mnie. Mój mały to niezły aktor.

          To zastosuj tę metodę tak, aby nie było krzyków, zanoszenia się i
          terroryzowania. W swojej własnej, łagodnej, dostosowanej do Twego dziecka
          wersji. Albo poczekaj jeszcze trochę. Wedle wyboru.

          Podziwiam dziewczyny za ich konsekwencję i
          > Chcę odstawić cycka
          > jak mały będzie miał 2 lata i już boję się tego jak to zrobię.

          Więc się nie bój i zdaj się na instynkt. 2 lata to dobry wiek na odstawianie.
          To już zupełnie inne, dojrzalsze dziecko. Może będzie tak jak u mnie z córą:
          powiedziałam, że mam mało mleczka i zamiast niego, będzie czytanie bajek. I co?
          Żadnej rozpaczy smile)) Prawie się obraziłam wink)) A w nocy karmiłam jeszcze przez
          jakieś 8 miesięcy. Bo tej pierwszej po odstawieniu uświadomiłam sobie, że
          jeszcze pragnę karmić moje dziecko. A pewniej nocy córa nie obudziła się i
          koniec karmienia.

          > na pewno nie będe liczyć na to kiedy dziecko
          > samo będzie gotowe na odstaiwnei cycka czy na samodzielne spanie.

          Dlaczego? Dziwią mnie takie wypowiedzi. Ja czekałam, aż moje dzieci będą gotowe
          na odstawianie i na samodzielne spanie. Gotowe, nie oznacza pełne entuzjazmu wink
          Ale wtedy wystarczy tylko pomóc dziecku, delikatnie je popchnąć ku właściwej
          drodze i tyle smile))
          Odstawienie synka w wieku 1,5 l niewątpliwie wiązałoby się z wielką histerią.
          Odstawienie w wieku 2 lat też. A jak miał 2 lata i 8 miesięcy, to wystarczyło
          tylko mu wytłumaczyć, dlaczego niemowlęta ssą mleczko i jak on ma dobrze, że
          może jeść tylko pysznych rzeczy.

          Nauka samodzielnego usypiania mojej córy w niemowlęctwie i później byłaby
          bardzo trudna. A jak miała kilka lat, to po wieczornym tuleniu i czytaniu
          bajek, zamiast położyć się przy niej, usiadłam na łóżku. Ale obiecałam, że za 5
          min. przytulę wink I przytulałam. Zupełnie jak w słynnej metodzie (bo to ona mnie
          natchnęła). A potem zamiast siedzieć na łóżku, usiadłam na podłodze, któregoś
          dnia zaczęłam siadać obok drzwi itd. I tak, zupełnie nie wiadomo kiedy doszłam
          do tego, że zostawiałam moje dziecię w pokoju i wychodziłam. Bez krzyku,
          płaczu, rozpaczy.
          A synka nie uczyłam usypiać, bo on z tych, co lubią spać wink)) (ale jakbym
          robiłam to w niemowlęctwie...)

          Chcę jeszcze tylko dodać jedną ważną rzecz. Otóż odstawianie, tak jak nauka
          samodzielnego zasypia, nie polega IMHO na jednorazowej akcji: od dziś
          odstawiamy i bądźmy konsekwentne. Dla mnie to proces. Dziecko dojrzewa, my
          zmieniamy zasady, dostosowujemy je do dziecka. Stopniowo uczymy. Pamiętając, że
          każde dziecko jest inne i to my je najlepiej znamy.

          > ja od 15 mieisęcy nie przespałam ani jednej nocy. Do

          Znam ten ból... Do 15 miesiąca moja córa budziła się 5-6 razy. Potem na
          szczęście rzadziej. Dobrze, że spałam z nią w jednym łóżku.

          Pozdrawiam
          Jola
          • malgosia87 Re: Jak Alicja - obok tematu 12.01.04, 18:05
            aniapatryk napisała:]
            ".. na pewno nie będe liczyć na to kiedy dziecko samo będzie gotowe na odstaiwnei cycka czy na samodzielne spanie."

            Cos przez skóre czuję że to do mnie wink, więc powtórzę, nie należy czekać bezczynnie, ale obserwować swoje dziecko i od czasu do czasu podsuwać rozwiązania, jeśli dziecko reaguje paniką, histerią, tzn. że nie jest jeszcze gotowe; po jakimś czasie można (trzeba) znów spróbować.
            Przykłady:
            1) moja córka nie chciała usiąśc na nocnik ani mając półtora roku ani mając 2 lata; prośba, żeby spróbowała spotykała sie z płaczliwym sprzeciwem. dla mnie strach zupelnie irracjonalny, tym bardziej ze nikt nigdy jej siła na nocniku nie posadził, ale tak było, mogłam oczywście ją zmuszac tylko po co???
            Przełom nastąpił w wieku 2 lat i 3 mcy na kolejną prośbę odpowiedziała dobrze. I to było właściwie pożegnanie z pieluchą; szybko i zupelnie bezboleśnie.
            2) do 3 lat najchętniej zasypiała i spała ze mną, ponad rok temu przeprowadzalismy sie, dostała własny pokój, zaakceptowała to, choć widziałam że się trochę boi, waha; nie było entuzjazmu (jak napisała Jola), ale nie było też płaczu, histerii. Spała w nim od pierwszej nocy, na poczatku zasypiała przytulona do mnie albo w trakcie czytania, aż po kilku miesiącach poprosiła "idź już mamusiu sama sobie poczytam" co równało sie samodzielnemu zaśnięciu. Nie było i nie ma żadnych napadów histerii.
            3) co do odstawienia od piersi, tu nie mam żadnych zasług smile, po prostu sama się odstawiła zanim jeszcze zaczęłam o tym myśleć (miała 14 m-cy)

            Pozdrawiam,
            Małgosia

            PS Podobnie było z przedszkolem jako 2 latka nie była gotowa zostać bez mamy, jako 3 latka owszem.
        • kayak7 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 24.01.04, 13:04
          Aniu jak wiesz Gaba ma 16 miesiecy i od niemal dwoch tygodni usypia bez cycka.
          Ja pare razy probowalam zasypiania bez, raz sie udawalo, innym razem byla
          afera. Ale czekalam cierpiwie az Gaba sama do tego dojrzeje. Zalezalo mi na
          tym zeby odbylo sie to bez placzu, zeby przejsc przez to jak najlagodniej. I
          pewnego dnia Gaba zasnela sama tzn przytulona do mnie, ale bez cycka.
          Powiedzialam jej ze cycus mame boli i o dziwo przyjela to bez problemu. Cyca
          jeszcze dwa razy w nocy, ale ewidentnie nie jest jeszcze gotowa na odstawienie
          nocne. W dzien nie je juz w ogole. Wieczorem daje cycusiowi buzi, glaszcze go
          i przytula sie do mnie. Spimy razem.

          Gaba codziennie pokazuje mi ze na wszystko przychodzi czas i ona sama do
          pewnych rzeczy dojrzewa, nic na sile. Nasze dzieci same pokaza nam co robic
          wystarczy co jakis czas probowac nowosci i obserwowac czy nasze dziecko jest
          na to gotowe. Szczerze wierze ze to pozniej zaprocentuje.

          A niewyspanym mamom polecam spanie razem. My spimy tak od urodzenia sie Gaby i
          pomimo wielu karmien od samego poczatku, nie wybudzam sie do konca jak nie
          musze wstawac.



          Pozdr
    • madzia.b2 do SZYMANEK I JOLI 12.01.04, 09:05
      dziewczyny, dziekuję za mądre i naprawdę pełne rozsądku wypowiedzi.
      Spadł mi kamień z serca. Nie muszę katować mojego dzidziusia, który ma prawie 8
      miesięcy i zasypia w wózeczku! Nie będę jej tresować, nie zniose długiego
      rozpaczliwego płaczu. Może jestem rozślimaczona czy jakoś tak, ale uważam, że
      mojemu dziecku przede wszystkim potrzeba poczucia bezpieczeństwa. Kiedys
      dorośnie do zasypiania w łóżeczku samodzielnie.
      pozdrawiam
      • sylwik7 Re: do SZYMANEK I JOLI 12.01.04, 16:50
        madzia.b2 napisała:

        > dziewczyny, dziekuję za mądre i naprawdę pełne rozsądku wypowiedzi.
        > Spadł mi kamień z serca. Nie muszę katować mojego dzidziusia, który ma prawie
        8 miesięcy i zasypia w wózeczku! Nie będę jej tresować, nie zniose długiego
        > rozpaczliwego płaczu. Może jestem rozślimaczona czy jakoś tak, ale uważam, że
        > mojemu dziecku przede wszystkim potrzeba poczucia bezpieczeństwa. Kiedys
        > dorośnie do zasypiania w łóżeczku samodzielnie.
        > pozdrawiam

        Oczywiście ,że nie musisz katować i tresować dzieciatka ba nawet nie powinnaś
        bo to na pewno karalne.
        A tak poważnie to mimo wszystko zabolały mnie takie słowa jak "katowanie "
        i "tresowanie" w odniesieniu do uczenia dziecka zasypiania .Ciekawe czy też tak
        byś powiedziała mając szanse ujrzenia w realu moich relacji z małą.Zresztą
        wydaje mi się, ze na pewno ja bardziej przeżyłam tę pierwszą najgorszą noc niz
        ona.
        Piszesz, ze spadł Ci kamien serca ,ze nie musisz stosowac metody. A czy ktoś
        kiedykolwiek Ci kazał tak postępować czy ja gdziekolwiek zachęcam innych do
        tego co sama robię i potępiam czy atakuję myślących inaczej?
        A jednak zostałam nazwana wyrodną matką katująca i tresującą swojego
        niemowlaka tylko dlatego postanowiłam z takich czy innych przyczyn zmienić
        nocne zwyczaje dziecka.
        Im starsza jestem tym bardziej zdaję sobie sprawę, że trzeba byc ostrożnym z
        ocenianiem innych bo łatwo przesadzić.I Tobie życze takiego podejścia.
        • madzia.b2 Re: do SZYMANEK I JOLI 13.01.04, 08:32
          bardzo cię przepraszam, jeżeli zabolało cie to co napisałam. Nie chciałam
          nikogo dotknąć i nie napisałam, że jesteś wyrodną matka katujacą dziecko.
          Może troche chaotycznie napisałam, ale czytając wszystkie posty po prostu
          poczułam presję do nauki samodzielnego zasypiania. Wiem,że byłoby mi łatwiej,
          tym bardziej że pracuję, ale naprawdę jestem po prostu za miękka. może jak
          dziecko da mi porządnie w kośc to zdesperowana też zacznę naukęsmile). A
          tymczasem po prostu nie będę czytać takich wątków i wypowiedzi mam, któych
          część prawdę mówiąc jest z pozycji "wszystkowiedzących".
          jeszcze raz przepraszam, życzę powodzenia i pozdrawiam.
          • sylwik7 Re: do SZYMANEK I JOLI 13.01.04, 11:20
            W porządku przeprosiny przyjęte.Ja też być może niepotrzebnie uniosłam się w
            odpowiedzi na twój post.Również uważam, że nie należy poddawać się żadnej
            presji tylko robić to co uważamy za słuszne. Bo tylko my znamy naszą sytuację,
            która często zmusza nas do takich a nie innych zachowań i tylko my znamy nasze
            dziecko na tyle by wiedzieć czy coś jest dla niego dobre czy też nie.
            I ja też nie lubię wszechwiedzących w żadnej dziedzinie i dlatego gdy
            wypowiadam się na forum np. w odpowiedzi na czyjeś zapytanie piszę
            informacyjnie jak ja robię daną rzecz a nie, że tak należy to robić i kropka.
    • grazbed Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 12.01.04, 10:38
      O rany, czuję, że nie nadążam za modą!

      Moja córka - 06 stycznia skończyła 3 lata - dopiero wczoraj usnęła pierwszy raz
      sama. No nie całkiem - bo z plastikowym stołkiem! Dostała taki na urodziny od
      babci do stawania przy umywalce jak samodzielnie się myje.

      I przez ten cały czas do głowy mi nie przyszło, że mogłabym ją "usypiać według
      metody z takiej to a takiej książki!!!".

      Zupełnie mi nie przeszkadzało, że musiałam się położyć z nią każdego wieczora
      na ok.20-30 minut, żeby razem pośpiewać, opowiedzieć jej bajkę czy historyjkę a
      ostatnimi czasy "po prostu pogadać" - to były cudowne, inspirujące i mnie i
      małą, napewno nie stracone, minuty.

      Ale wczoraj wieczorem sama zdecydowała o tym, że usypia bez mamy czy taty. Tak
      jak wcześniej - w wieku rok i 3 miesiące sama zrezygnowała z piersi. Uważam,
      że nic na siłę. Zdrowsze to dla psychiki dziecka.

      A tak na marginesie - według ostatnich badań amerykańskich - dzieci, które śpią
      z rodzicami są bardziej zrównoważone emocjonalnie.





      • sylwik7 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 12.01.04, 16:23
        Cześć dziewczyny!

        Noc czwarta

        Jak już pisałam wczoraj wieczorem Ala usnęła bez żadnych protestów i spała bez
        przebudzania się do 00.15. Jak zwykle wzięłam ja do siebie – cyc i moment
        zasnęła nawet myślałam ,żeby odnieść ją do łóżeczka ale taka była cieplutka i
        tak ślicznie pachniała więc spała ze mną i obudziła się dopiero o 5.00 a
        później o 8.00. Tak ,że w obliczu tego co przechodziliśmy od października to
        rewelacja.
        Dziś spała od 10.00 do 13.00 przy balkonie. Troszkę długo a zapomniałam
        powiedzieć mojej siostrze, która z nią została żeby ją obudziła koło 12.00.
        Zdecydowanie widzę, że skrócenie drzemek dziennych zwłaszcza popołudniowych
        poprawia jej „osiągi” w nocy.
        Ale najbardziej jestem zdziwiona tym jak łatwo przyszło nam odstawienie
        smoczka. Byłam przekonana, że będzie się o niego awanturować w końcu używała go
        od 9 m-cy codziennie.
        A tu bez w zasadzie żadnych protestów , nie ma i już. Jak dla mnie to mogła by
        sobie chodzić z nim bądź ile, ale przez to, że go gubiła w nocy to jej
        brakowało czegoś i się ciągle wybudzała. Jedyny problem to to, że trudniej
        usnąć jej popołudniu w wózku bez smoczka. Za to do południa nie ma z tym
        problemu.
        Dodam jeszcze, że Ala jest ostatnio bardzo grzeczna w dzień praktycznie wcale
        nie płacze o nic, ślicznie bawi się z nami i sama. (oczywiście trzeba mieć oczy
        na około głowy bo jest na etapie poznawania świata z pozycji raczkującej i
        stojącej) . Pisze o tym dlatego, ze po niektórych postach mam obawiałam się, że
        mała mogłaby być rozdrażniona albo coś w tym rodzaju w dzień. Ale muszę
        stwierdzić, że nie widzę jakichkolwiek zmian w jej zachowaniu w ciągu dnia.

        A dzisiaj usłyszałam wymarzone od 9 m-cy i 8 dni słowo „mama”!!!

        Pozdrowienia dla wszystkich, którzy zaglądają i piszą w tym wątku .
      • ekachna Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 12.01.04, 20:07
        grazbed napisała:

        > Zupełnie mi nie przeszkadzało, że musiałam się położyć z nią każdego wieczora
        > na ok.20-30 minut, żeby razem pośpiewać, opowiedzieć jej bajkę czy historyjkę
        a
        >
        > ostatnimi czasy "po prostu pogadać" - to były cudowne, inspirujące i mnie i
        > małą, napewno nie stracone, minuty.

        Widzisz, i tu jest pies pogrzebany. Gdyby moje dziecko usypiało 20-30 minut do
        głowy by mi nie przyszło, żeby coś zmieniać. Punkt widzenia zależy od punktu
        siedzenia. Trzeba tylko trochę dobrej woli by chcieć zobaczyć sprawę z innej
        strony.
    • jasik2 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 12.01.04, 22:27
      Witam Sylwik!
      Wielkie dzięki za założenie tego watku. Temat jest mi bardzo bliski ponieważ sama ostatnio zamierzałam nauczyc moją również 9-o miesieczną i również Alę samodzielnego zasypiania w łóżeczku. Książki co prawda nie kupiłam, ale poczytałam trochę na forum o tej metodzie i postanowiłam spróbować. Pierwsze nocne i dzienne usypianie poszło rewelacyjnie - Ala tak jakby juz na to czekała bo nie płakała wcale i zasypiała w przeciągu 5 min. Sama byłam w szoku!!! Wchodziłam do pokoiku po 10 min. po to, żeby ja przykryć i nacieszyc oczy. Ostatnio jednak zasypia przy cycu podczas wieczornego karmienia i tak też jest dobrze. Przenoszę ja później do łóżeczka i śpi spokojnie do ok. 23-ej, a potem to juz różnie, zazwyczaj robię tak jak Ty i Ala resztę nocy śpi razem ze mną.
      Nie przejmuj się złośliwościami. Czekam z niecierpliwością na dalsze relacje i życzę przespanych nocek.
      Pozdrawiam gorąco.
      Asia mama Ali (09.04.2003)
      • cz.wrona Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 13.01.04, 10:39
        Cały czas czytam i podziwiam, ciekawe kiedy my będziemy gotowi na tę metode?
        Nawet pożyczyłam ks. ale wydaje mi sie ze u nas to jeszcze za wczesnie...

        Gratulacje za usłyszenie 'mama'- pewnie b. sie wzruszyłas!!!
        Czekam na c.d. dziennika
        • sylwik7 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 13.01.04, 11:30
          Noc piąta

          Usypianie poszło gładko. Położona do łóżeczka Alcia raz spróbowała wstać ale
          położyłam ja i zaśpiewałam z 6 razy jej ukochane "You are my sunshine" i
          zasnęła w między czasie.Spała bez jakiegokolwiek wybudzenia do
          24.15.Tradycyjnie wzięłam ją do siebie na cyca.Ale o dziwo nie chciała potem
          zasnąć. Włozyłam ją do łóżeczka myśląc , że może tam jej lepiej pójdzie. Ale
          rozpłakała się na dobre a po kilku minutach (myślałam że może jednak uśnie)
          przybiegł na ratunek córeczce mój mąż.W końcu dostała drugiego cyca i spała do
          5.30, a później jeszcze do 7.30.

          Teraz tradycyjnie śpi na przy otwartym balkonie od 10.00.

          Pozdrawiam serdecznie

          Sylwia
          • agnied Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 13.01.04, 11:52
            Witam Cię Sylwik smile
            Kibicuję wiernie i trzymam kciuki. No i po dzisiejszej nocy (przespałam 4
            godziny ) jestem już zdesperowana i zdecydowana zastosować tę metodę.
            Poczekam do weekendu, a głosami krytyki sie nie przejmuj smile
            Pozdrawiam serdecznie
            Agnieszka, mama Martynki
            • sylwik7 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 14.01.04, 10:33
              Noc szósta

              Witajcie!
              Kolejna noc przebiegła podobnie.Mała po cycu i chwilce przytulanek połozona do
              łózeczka znów sama usnęła i bezproblemowo spała do 24.30, a potem ze mną do
              3.00 i 5.30 i 7.00.
              Zaczynam więc miec nadzieję, że nauczyła się zasypiać sama. Po prostu wierzyć
              mi sie nie chce, że kładę ja do łóżeczka i ona kręci sie moment jak dorosły ,
              który szuka sobie najwygodniejszej pozycji i bez marudzenia zasypia.
              Śpi teraz przeważnie na brzuchu czego nigdy wcześniej nie robiła ma to chyba po
              mnie ja też lubie spać na brzuchu.
              Troche odchodzę od metody w pkt dot. tej półgodziny przygotowania do spania. Po
              kilku próbach widzę, że najlepiej włozoną w śpiworek nakarmić cycem przy
              zapalonym świetle. Potem trochę śpiewanek przy zgaszonym bo przy świetle zaraz
              chciała brykac i bardzo się ożywiała tak ,że gdybym chciała czekac półgodziny
              to w życiu bym jej nie położyła. Potem do łózeczka, kołysanka i Ala zasypia.
              Okazało sie też że juz jej nie trzeba 4-5 godz spania w dzień, a starcza 3-3,5
              godz.Przed wdrożeniem metody jak nie przespała dwóch bardzo długich drzemek to
              była w dzień nie do zniesienia. Teraz starcza długa drzemka od 10.00 do 12.oo
              12.30 i 30-40 min popołudniu.
              Czekam narazie z nauką przesypiania całej nocy troszkę się boję znowu płaczów w
              nocy hmm ale wieczorem też sie bałam a jakoś poszło. W sumie za wszystkie dni
              płakała może z 3 godz do kupy.
              Wstrzymuję się jeszcze bo mała ma troszkę chrypki i nie chcę żeby płakała i
              zdzierała gardło.Na razie zażywa eurespal, calcium i diphergan. Lekarz nie
              dopatrzył się czerwonego gardła zresztą widać ,że nic ją nie boli tylko trochę
              chrypi.Lekarka mówiła że teraz jest trochę takich krtaniowych niegroźnych
              infekcji.

              Genaralnie jestem bardzo zadowolona ze spokoju panującego wieczorem, choć
              jeszcze nie pozbyłam się nawyku nerwowego nadsłuchiwania czy już się
              przebudziła.

              Pozdrawiam wszystkich do jutra
    • pisanka3 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 14.01.04, 10:23
      Witaj Sylwik,
      Z wielką uwagą czytam twoj pamietnik. Mam lub mialam podobny problem. Moja
      corka ma teraz osiem miesiecy i oczywiscie nie chciala spac w nocy, nie mowiac
      juz o samodzielnym zasypianiu. Budzial sie nawet w nocy np. o 2 i chciala sie
      bawic. Nie spala wtedy do 5. Kiedy bylam w domu, to w dzien moglam sie
      przespac, ale kiedy poszlam do pracy nie bylo najlepiej. Bylam juz na tyle
      zdesperowana, ze kupilam ta ksiazke. Przeczytalam ja z uwaga i wprowadzilam
      kilka zmian. Po pierwsz skrocilam drzemki w ciagu dnia- nie dluzzej niz 3
      godziny dziennie. Jezeli spi dluzej niz 1,5 godziny (spi dwa razy dzienie) to
      byla wybudzana. Efekt - po pierwszym dniu przespala bez budzienia siedem
      godzin. Pierwszy raz w zyciu. To bylo niesamowite. Musze jeszcze dodac, ze
      oczywiscie cala rodzina, oprocz mojego meza uznala, ze jestem esesmanka, bo nie
      pozwalam dziecku spac w dzien. Metoda jednak zadzialala. Niestety nie na dlugo.
      Drugi etap - oduczanie jedzenia w nocy. Poszlo bardzo gladko. Po prostu sama
      nie chciala jesc w nocy (nie karmie juz piersia, dlatego bylo mi latwiej).
      Kiedy sie budzila przytulalam ja, kolysalam, a gdy zasnela na reku odkladalam
      do lozeczka. Poprawa byla, bo budzial sie okolo 2 razy w nocy. Kolejny etap -
      usypianie i spanie bez smoczka. Troche protestowala, ale po kolo 2 tygodnach
      zapomniala na dobre. I etap ostatni - zastosowany dwa dni temu - spanie w swoim
      pokoju. Nasz pokoj jest obok, wiec jezeli tylko krzyknie slysze ja i moge
      przybiedz szybciutko. Zadzialalo rewelacyjne. Wieczorne usypinie jest nadal na
      rekach, tulenie, kolysanie odkladanie do lozeczka (nawet po kilka razy), ale
      okolo 23 zasypia. Pierwszej nocy spala bez przebudzenia od 23 do 6.30. Drugiej
      nocy, czyli dzisiaj raz sie wybudziala, ale z winy sniegu spadajacego z dachu.
      Przestraszyla sie. Utulilam ja jednak i rano musialam wybudzic, bo spalaby
      chyba do 9,a ja musialam isc do pracy. Pozatym nie chce zmieniac jej
      uporzadkowanego dnia.
      Sylwik, calkowicie cie rozumiem i poieram. Wiem jak jest trudno. Ja nie
      zdecydowalam sie na ta metode, ale jedynie wykorzystalam kilka rad zawartych w
      ksiazce. U nas pomoglo. Gdyby nie zadzialalo, to prawdopodobnie zaczelabym
      uczyc mala zasypiania. Ja osiagnelam tyle, ze przesypia noc, ale zasypiac sama
      nie potrafi. Usypianie trwa mniej wiecej od 20.00 do 23.00 (tulenie, kolysanie,
      spiewanie). Zycze wytrwalaosci i powdzenia.
      Kasia
      • cz.wrona Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 14.01.04, 12:47
        Hmmmm powiedzcie mi coś dziewczyny. Ja jeszcze nie całkiem przeczytałam tę
        książkę ale z tego co tu wyczytałam to krótsze spanie w dzień= bardziej
        przespana noc .Mój synek nie śpi wcale dużo w dzień, jakieś trzy razy po pół
        godziny a ma dopiero niecale 5 mcy. Za to w nocy jak zaśnie ok 23ciej , budzi
        się3-4 rano , do naszego łóżeczka, cycuś, śpi i ok.6 cycuś=smoczek, który jak
        wypadnie trzeba od razu włożyć z powrotem do buziaka.

        Więc jak to jest z tym ograniczaniem snu? A może mam tylko takiego synka, który
        nie lubi długo spać?Niestety ja uwielbiam....
        • sylwik7 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 14.01.04, 21:51
          Kasico zgodnie z tym co piszą w książce ograniczenie snu w dzień poprawia
          spanko w nocy. Nam się to sprawdziło, widzę z postów , że również niektórym
          dziewczynom też. Ale dzieci są przecież różne, różnie się zachowują i pewnie
          mogą mieć również różne zapotrzebowanie na sen. Może twój synuś(strasznie
          fajnisty na zdjęciach)tak akurat ma.Z tego co piszesz to faktycznie niewiele
          śpi w dzień. A o której kończy ostatnią drzemkę? W książce piszą o co najmniej
          4 godz przerwie przed nocnym spankiem.
          Zresztą wg książki dopiero półroczne dzieci uczą się lub są zdolne do nauczenia
          się przesypiania całej nocy to macie jeszcze czas.
          A prawdę mówiąc moja Ala w wieku twojego synka też mało spała w dzień,
          najlepiej szło jej na spacerze.W wózku w domku to też było max 30-40 min i
          jeszcze musiało być idealnie cicho(co jest o tyle ciekawe, że od samego
          poczatku starałam się ją przyzwyczajać do normalnych domowych odgłosów).Przy
          tak krótko śpiącym dziecko niewiele można było zdziałać.Z kolei wtedy lepiej
          spała w nocy bywało , że wystarczało 1 karmienie były też 3 całkowicie
          przespane noce.Potem noce zaczęły sie pogarszać a dzień był też nieciekawy.
          Pomocny okazał się fakt , że mieszkamy na III piętrze a wózek waży pół tony i
          zawsze muszę mieć pomoc do zejścia. Jak się zrobiło troszkę chłodniej i nie
          było już upałów zaczęłam wystawiać ją na balkon, nawet jak było poniżej 10
          stopni ciepła. A jak przyszło duże zimno zero i poniżej to tak jak pisałam już
          nieraz śpi w pokoju przy otwartych na oścież drzwiach balkonowych. To był
          strzał w 10-tkę. Zaczęły sie 2-3 godz, drzemki i to bardzo mocne. W zasadzie od
          października niezależnie czy jeszcze potem wychodzimy na zakupy i temperatury
          śpi tak codziennie oczywiście ubrana jak na spacer.
          Zaczęłam ją też usypiać popołudniu i również 2 godz nie były problemem do
          przespania. Ale teraz to już ograniczyłam bo spała w dzień za długo.
          To spanie na powietrzu jest bardzo praktyczne, dotlenia się, hartuje,ja mogę
          coś zrobic w domu. No i teraz jak jest śnieg to nie wiem jakim cudem mogłabym
          zjechać wózkiem z góry, na której położone jest moje osiedle do centrum i
          musiałabym nie wychodzić a tak codziennie jest na powietrzu i jak w którys
          dzień nie wychodzę (tzn moje wyjście teraz wygląda tak ,że przyjeżdza po mnie
          tata i razem z Alą zawozi nas do swojego domu w centrum, gdzie Ala zostaje z
          babcią a ja robie zakupy) to zakupy robi mi mama i mąż wracając z pracy je
          odbiera. Cóż byle do wiosny!

          Jest teraz 22.00 a mała śpi twardo od 20.00. Znów usnęła bez najmniejszego
          problemu sama.Jak dobrze mieć troszkę czasu dla siebie.

          Resztę nocy opiszę jutro.

          Pozdrowienia i dzięki za wszystkie wypowiedzi i wsparcie duchowe od wielu z Was.
    • aha44 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 14.01.04, 19:40
      Cześć
      Podziwiam pewność niektórych z Was.To ,że ktoś karmi swoje dziecko do drugiego roku piersią i śpi z dzieckiem do 4 roku , np., wcale nie oznacz,że jest tzw.dobrą matką ,bynajmniej.Więcej sympatji wzbudza we mnie postawa Sylwik , która ma wątpliwości , która pilnie obserwuje swoje dziecko , i szuka , tej obserwacji nie zastąpi żaden poradnik , bądż aktualna moda.A to,że matka jest sfrustrowana i zmęczona faktem budzenia 5-6 razy w nocy do 1 roku życia nie jest istotne ?
      Otóż jest, cholernie.Bo w relacji matka dziecko są dwie osoby , i interesy obydwojga są równie ważne . I nie ma takiej możliwości , żeby coś co jest złe dla matki było dobre dla dziecka . Wię jeśli nie przeszkadza Ci ciągłe wstawanie i jesteś szczęśliwa to bądż ,ale nie posiadasz patentu na rację , a jeżeli Ci to nie odpowiada to coś z tym zrób , wybierz metodę zgodną z Twoją intuicją i pilnie patrz co się dzieje.
      Pozdrawiam.
      • cz.wrona Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 15.01.04, 10:01
        Dziękuję za odpowiedź. Rzeczywiście Sławuś mało śpi w dzień a i ostatnio po
        spacerze od razu się budzi i domaga cycusia smile oczekam jeszcze trochę z
        samodzielnym spaniem, choć wczoraj mąż dał wyraz swojemu niezadowoleniu z
        powodu ciasnej przestrzeni do spania (śpimy w nocy w 3). No i zaczynamy myśleć
        o drugim łóżku. A czy Twoja Ala śpi w drugim pokoju? Czy w tym samym co Wy?

        aha44: zgadzam się z Tobą, przecież już od początku wszyscy mówią i piszą ,że
        choćby w przypadku przystawianu piersi do Malucha liczy się wygoda matki, to
        jej ma być dobrze i wygodnie, bo tylko jeśli ona będzie się tak czuć to i
        dziecko będzie się miało dobrze i naje się, bo złe samopoczucie matki=złe
        samopoczucie dzidzi. Cóż ja widzę, że mój Szkrab budzi się ok. 4 (a zasypia
        ok.23) naprawdę na mleczko ale potem to już łobuziak budzi się wyraźnie na
        posmocyckanie!!! Jeszcze nie wiem od kiedy zaczniemy spać samozielnie, pewnie
        jak nie będzie taki głodny w nocy smile

        Dzięki i powodzenia, no i oczywiście czekam na więcej!!!
        • sylwik7 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 15.01.04, 12:39
          Noc siódma

          Jak pisałam we wczorajszym poście mała ładnie usnęła o 20.00 i spała pięknie do
          24.00. Potem cyc i troszkę nie wiem czemu popłakała, ale tylko chwilkę i usnęła
          ze mną do 5.30 i potem jeszcze 1,5 godz. Teraz ładnie śpi od 10.00 na powietrzu.
          Chyba troszkę się mi udało nawet mój mąż nie wierzący w żadne poradniki uznał
          mnie za cudotwórcę ale mówię mu ,że by jeszcze nie dzielić skóry na
          niedźwiedziu bo a nuż jej się odmieni.
          Co ciekawe on się bardziej łamał jak mała płakała i mówił ,że nie umiałby być
          aż tak konsekwentny jak ja. I to w sumie jest dziwne bo na co dzień to właśnie
          on jest ta twardszą osobą, bardziej zdecydowana , nie bojącą się zmian. Na
          przykład zmieniał już 4 razy pracę jak tylko pojawiała się korzystniejsza
          oferta chociaż za każdym razem nowa posada wymagała większej wiedzy i wiązała
          się z większą odpowiedzialnością. A ja trwam sobie w mojej pierwszej pracy od 5
          lat i dobrze mi na mojej spokojnej posadzie. Boję się zmian choć mąż nieraz się
          na mnie denerwuje, że nie szukam lepiej płatnej pracy choć mamy takie samo
          wykształcenie. Ja uznałam ,że od zarabiania prawdziwych pieniędzy i
          podejmowania trudnych decyzji jest on i staram się go maksymalnie wspierać i
          dobrze mi z tym .
          Ciężko mi podejmować decyzję nawet jeżeli chodzi o pierdoły, często nie jestem
          pewna czy coś dobrze zrobiłam. A tu w tej sprawie zaparłam się mimo różnych
          rekcji otoczenia i pewien efekt osiągnęłam.
          Generalnie wydaje mi się, że urodzenie dziecka dodało mi sił i pewności siebie.
          Zawsze byłam mało odporna na ból. Sam poród poszedł nam raczej łatwo ale
          prawdziwe piekło zaczęło się po porodzie i trwało 5 tygodni. Bardzo chciałam
          karmić. A okazało ,że sprawia mi to straszny ból, mleko było różowe od krwi.
          Nawet gdy po paru dniach poodpadały strupy to ból umiejscowił się gdzieś w
          środku brodawki i prawie wyłam przy karmieniu. Nie było to ani zapalenie piersi
          ani żadne zastoje po prostu lekarze i położne u których szukałam pomocy
          stwierdziły nadmierną wrażliwość piersi. Do tego jeszcze depresja i uczucie, że
          stoję chwiejąc się na krawędzi normalności . Przetrwałam to mimo wszystko, nie
          wiem skąd miałam tyle wytrzymałości. Ogromne wsparcie dostałam od męża i
          położnej ze szkoły rodzenia. Mąż nieraz chciał lecieć po mleko do apteki widząc
          jak się męczę. Na szczęście stopniowo się poprawiało i karmię bezproblemowo
          małą już 10 m-c. Szkoda tylko, że tak mi to popsuło pierwsze tygodnie
          macierzyństwa.

          Czy wam również urodzenie dziecka dodało sił i pewności siebie (ja np.
          częściej staram się teraz postawić na swoim, gdy przedtem raczej ustępowałam
          mimo, że czułam że mam racji ale dla świętego spokoju...).
          Sorry za te przydługą dygresję ale jakoś mnie tak naszło.

          Kasico Ala śpi w naszej sypialni. Początkowo nawet urządziliśmy jej pokoik.
          Mamy 3 pokoje więc nie było z tym problemu. Ale mała i tak spała z nami w
          łóżku. Potem przenieśliśmy łóżko Ali do naszego pokoju .A mąż poszedł spać do
          jej. Z nami śpi tylko w weekendy i święta spryciarz nie?. I Ala „spała” w
          łóżeczku pół nocy resztę ze mną. No i teraz po „naukach” jest w zasadzie tak
          samo tylko , ż e śpi naprawdę. Może gdy nauczę małą spać całą noc to mąż wróci
          z emigracji. A kiedyś, ale nie wiem kiedy zrobimy przenosiny Ali łóżeczka do
          małego pokoju a komputera do sypialni ale raczej nie prędko. To że Ala śpi w
          sypialni nam nie przeszkadza wieczorem. Albo siedzimy w małym pokoju przy
          komputerze czy przy gazecie lub książce albo w kuchni coś robię i dopiero
          potem idę spać do sypialni. W kuchni jest też drugi telewizor i można coś
          wieczorem oglądnąć.

          Pozdrawiam mam nadzieję , że was nie zanudziłam.
      • szymanek4 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 15.01.04, 16:35
        aha44, zanim zaczniesz atakować, raz jeszcze przeczytaj, co piszą osoby mające
        pewne wątpliwości dotyczące tej metody. Nikt nie odbiera matce prawa do
        wyspania się - ja również uważam, że jeśli dziecko nie daje w nocy pospać, to
        lepiej powalczyć z nim wieczorem i parę godzin pospać jak człowiek niż na drugi
        dzień byś sfrustrowaną, zdenerwowaną matką. To fakt. Jeśli krytykujemy to tylko
        twierdzenie, że robisz to dla dobra dziecka - ono potrzebuje w wieku paru
        miesięcy ciepła i poczucia bezpieczeństwa a najlepiej dać mu to będąc z nim na
        jego żądanie - nie mówię o wykorzystywaniu. To tyle. Powodzenia wszystkim
        matkom przy lulaniu, bez względu na szkołęsmile
    • amko do Sylwi! 15.01.04, 19:51
      Witam serdecznie!
      Po pierwsze chce Ci pogratulowac wytrwalosci i konsekwencji. Byly one
      najwazniejsze chyba w tej metodzie.

      Po drugie chce Ci pogratulowac odpornosci na ataki ze strony osob, ktore
      uwazaja, ze ich metody sa jedynie sluszne, a osoby ich nie stosujace sa okrutne
      czy bezmyslne. Wiecej dystansu dziewczyny, i do siebie i do innych.

      Po trzecie chcialam Ci napisac CO DALEJ ... a przynajmniej jak to wygladalo u
      nas. Moze nasze doswiadczenia pomoga Ci przejsc kryzysy, ktore moga nadejsc.

      Nasza Zosie zaczelam uczyc zasypiac kiedy miala 6 msc. Do tego momentu jej
      spanie wygladalo tak: w dzien, kiedy udalo sie przy cycusiu, wieczorem po
      kapieli do ok. 22-23:00. Potem zabawa. Potem sen z przerwami (od kilku do
      kilkunastu) na karmienie nocne. Spala ocz. z nami (mamy wieeeelkie lozko), choc
      lozeczko stalo obok.
      Zasypiac nauczyla sie w ciagu 2 dni! Pierwszy dzien - 20 min placzu (plakalam
      razem z nia w pokoju obok), drugi 5 min, trzeci i kolejne juz bez. Po tygodniu
      czy dwoch wprowadzilam dzienne spanie (o 10-tej i 16-tej), spala po ok. 1,5-2
      h. Noc przesypiala do 8-10:00 ale z pobudkami na karmienie (dalej spala z nami -
      budzila sie ok. 24:00 i przenosilam ja do naszego lozka). Po ok. 3 tyg.
      zaczely sie znowu placze, mysle, ze bylo to zwiazane z zabkowaniem, ale szybko
      minelo. Kiedy bardzo plakala, nie zmuszalam jej do zasypiania samej. Mysle, ze
      czasem mozna zrobic odstepstwo. Same wiemy, kiedy dziecko chce cos wymusic
      placzem, a kiedy na prawde cos mu dolega. W kazdym razie sytuacja szybko
      wrocila do normy.
      Problem pojawil sie kiedy musialysmy wyjechac. Zmienilo sie miejsce, nie bylo
      lozeczka i po tygodniu, po powrocie, nauka usypiania od nowa, ale bylam
      konsekwentna i znow sie udalo. Byla juz wieksza i umiala wstawac w lozeczku,
      wiec usypianie bylo trudniejsze.
      Problem pojawil sie znow ok. roczku. Zaczela rozpaczliwie szlochac, budzic sie
      po pol godzinie od polozenia. Zaczelam ustepowac, bralam ja do naszego lozka i
      usypialam. Na poczatku od razu usupiala, ale po kilku dniach usypianie trwalo i
      trwalo, budzila sie co pol godziny, wiec znow konsekwentnie wrocilysmy do
      lozeczka i po 2 dniach wszystko wrocilo do normy.
      Mniej wiecej kolo roczku odzwyczailam ja od jedzenia w nocy. Trwalo to 2 dni,
      bardzo plakala, podawalam jej butelke z woda (u nas jest dosc sucho).
      Przytulalam. Dwie nieprzespane noce i okazalo sie, ze mozna przespac noc bez
      jedzenia. Chociaz pobudki kolo polnocy na przejscie do nas pozostaly. Rano
      budzila sie kolo 7:00-8:00 na cycusia i spala znow do 9-10:00.
      Teraz sytaucja wyglada nastepujaco:
      - zasypia o 21:00 sama w lozeczku
      - pobudka na przejscie do nas kolo 24-1:00
      - spi do 8-9:00 (bez rannego karmienia, wstaje i je sniadanko)
      - w dzien spi raz od 13-15

      Mysle, ze udalo mi sie nauczyc ja zasypiac, odpoczywac, bezbolesnie prawie
      przeszlysmy przez odstawienie karmienia nocnego, porannego, a teraz wieczornego
      karmienia (jestem w trakcie, ale po 2 dniach wydaje sie juz nie pamietac).
      Jest i zawsze byla pogodna, poswiecam jej mnostwo uwagi w ciagu dnia i jest
      bardzo dobrze rozwinieta.
      Nie zamierzam na razie odzwyczajac jej od spania z nami. Jest to mile i dla nas
      (wazne zeby rodzice to akceptowali) i dla niej. Mysle, ze przyjdzie odpowiedni
      moment, wszystko w swoim czasie, nic na sile, tym bardziej, ze i ona i my smimy
      dobrze.

      Kiedy zaczelam wprowadzac rytual zasypiania i stale pory snu, pomoglo to nie
      tylko jej, ale takze nam. Okazalo sie, ze mozna zorganizowac sobie dzien. Ze
      mam nagle kilka godzin w ciagu dnia, kiedy ona spi a ja moge zajac sie obiadem
      czy soba (az to dziwne jakies bylo smile, po pol roku zakrecenia).
      Maz nawet powiedzial "jak to bylo mozliwe, ze nie mielismy dla siebie ani
      chwili...". Nagle okazalo sie ze mozemy planowac, ze mozemy razem (a nie na
      zmiane) zjesc kolacje, porozmawiac, obejrzec film, nie nasluchujac czy Zosia
      sie nie budzi i nie wiedzac kiedy to nastapi.
      Mieszkamy sami w obcym miescie i nikt nam nie pomaga. Nie tylko dla nas bylo
      wazne, abysmy mieli ta chwile dla siebie, zeby odpoczac. Wazne to bylo takze
      dla corki, ktora powinna w ciagu dnia miec "przytomna" mame wink.
      W naszym przypadku metoda sie przydala i sprawdzila.
      Zycze Wam powodzenia i sle mnostwo serdecznosci!

      pozdr. Asia
      • ruta8 Re: do Sylwi! 15.01.04, 21:04
        czesc sylwia! ja tez uwazam ze masz calkowicie prawo, a nawet obowiazek nauczyc
        dziecko zasypiania! mam pewne w tym doswiadczenie - 2 letniego lobuza i 2,5
        mies malego lobuziaczka. z pierwszym przeszlismy mniej wiecej to co wy.
        zaczelam go uczyc kolo 10 mies, bo juz mialam dosyc wiecznego wstawania. poszlo
        zaskakujaco latwo, szybko sie przyzwyczail i odzwyczail od jedzenia w nocy, bo
        tak naprawde w takim wieku dzieci juz nie potrzebuja jesc w nocy. musze
        przyznac ze bylo to trudniejsze dla mnie niz dla niego, ale nie wiem czy maly
        na tym nie zyslal wiecej niz ja - spokojny sen, wiec i chyba zdrowszy i chyba
        wlasnie to bezpieczenstwo o ktorym tak wiele osob pisalo. pewnie ze cudownie
        jest spac wtulonym w nasze ukochane dzieciatko, ale w tej chwili watpie czy
        wychodzi im to na dobre! staram sie nie popelniac tych samych bledow przy
        drugim, staram sie zeby zasypial sam, niestety uzaleznilam go juz od smoczka
        (bo przeciez to jest moja wina ze go ma, a nie jego) tym problemem zajmiemy sie
        troche pozniej. pewnie ze chcialabym spac razem z nim, kocham nad zycie moje
        malenstwo i starszego tez, ale nie tylko w taki sposob mozna okazac swoja
        milosc!
        wracajac do spania, nocne poszlo latwo, myslalam ze dziennym bedzie gorzej i
        usypialam go przy sobie, ale 1. jak mial 11, 5 mies. zaczal chodzic do zlobka,
        wiec musial sie nauczyc spac sam, 2. kiedys bylam chora i maz mial go uspic,
        polozyl go po prostu do lozeczka i wyszedl, bylam zbulwersowana jak tak mogl go
        zostawic i ze pewnie i tak zaraz bedzie plakal - nawet nie mruknal! I juz tak
        jest do dzisiaj. pewnie ze sa gorsze momenty, jak zabki, katar, czy 18 mies
        (jakis horror przeszlismy z nocnym wyciem...)ale takie jest zycie z dziecmi,
        ciagle cos sie zmienia. w kazdym razie trzymaj sie dzielnie, bo moim zdaniem
        dobrze robisz i sobie a szczegolnie dziecku!! jedyna rada - ogranicz karmienie
        i przenies lozeczko do innego pokoju
        • cz.wrona Re: do Sylwi! 15.01.04, 22:51
          Dzięki za odp.

          No ja właśnie boję się tego karmienia nocnego. Myślę, że z samodzielnym
          zasypianiem poczekam jak już nie będzie chciał jeść w nocy- tylko kiedy to
          będzie??? Czy rzeczywiście ok. 10 mca?
    • jagienka.harrison Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 15.01.04, 22:58
      Bardzo mnie to wszystko ciekawi. Podziwiam Sylwię za konsekwencję!
      Dominik ma 13 m-cy i od pół roku z nami śpi, żadne z nas nie może się wyspać.
      Usypiam go dziennie 3 razy, nie mówiąc o tym że chodzi spać o 23 (śpi 2 razy
      po południu. Próbowałam go przerzucić na jedną drzemkę, ale nic to nie
      zmieniło, więc czekam aż się sam przestawi jak dotychczas). Usypianie
      każdorazowo zajmuje mi nawet godzinę! Uważam, że dziecko w wieku Dominika już
      jest na tyle duże, żeby samo spało i samo zaypiało. Kupiłam sławną
      książkę "Każde dziecko..." i po przeprowadzce do nowego domu za 6 tyg mam
      zamiar to wprowadzić, z bólem serca. Zobaczymy jak będzie reagował.

      Myślę, że każdy zna swoje dziecko najlepiej i każda mama wie, że jeśli po 2
      czy 3 dniach stosowania czegoś nowego to nie skutkuje to tego zaprzestanie.
      Dzieci przeważnie same się wszystkiego uczą i dorastają do różnych rzeczy, ale
      czasem trzeba im pomóc. Każdy jest inny i ma swoje wymagania i przyzwyczajenia
      i nie sądźmy innych, zwłaszcza na podstawie swoich doświadczeń, każde dziecko
      jest inne i każda mama jest inna, niektórym np wystarcza 6 godzin snu a
      niektórzy nie umieją funkcjonować bez przespanych 8. I trzeba to uszanować.
      Z pozdrowieniami
      Jagienka & Dominik (29.11.02)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7662007&a=10016884
      • aniapatryk Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 26.01.04, 13:12
        Mam 16 miesięcznego "cycusia", który nie usypia inaczej niż przy cycku.Za
        tydzień biorę urlop i rozpoczynam metodę. Poradźcie mi czy dawać mu w nocy wode
        do przepicia, czy nie.Ogólnie już boję sie tych nocy i nie wiem czy dam radę,
        zwłaszcza że mój mąż jest strasznym przeciwnikiem takich metod. ale w końcu od
        16 m-cy nie miałam przespanej nocy i naprawdę mam już dość.Ciekawa jak pójdzie
        u mnie.
        Ania
        • bmkw Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 28.01.04, 09:01
          cześć Ania !.
          mój mąż też jest przeciwnikiem takich metod, dlatgeo musieliśmy inaczej to
          załatwić smile
    • agulinka1 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 15.01.04, 23:25
      Uwaznie przeczytalama wszystkie posty od poczatku. Po pierwsze podziwiam te
      dziewczyny, które mają na tyle jeszcze energii żeby pisac tak duzo i tak
      często. Ja już nawet maili do jedynej przyjaciółki nie pisze. Ale postanowiłam
      podzielic się moimi doświadczeniami. Stwierdzam, ze moje dziecko jest
      jeszcze „trudniejsze’ od wszystkich waszych razem wziętych, albo ja taka
      matka.
      Otoz Piotruś ma 6 mcy i 2 dni i praktycznie nie spi wcale! Ani w dzien ani w
      nocy! Zasypia tylko na cycku lub na dworze, ale tylko na rekach, a kiedy wieje
      i mroz to raczej ciezko…. Nocami budzi się tak często, ze wydaje mi się ze nie
      zdazy mi się nawet oko dobrze przymknąć, a już raczki gotowe do zlapania cycka
      i buzka otwarta! Wszelkie proby włożenia smoczka powoduja nagla histerie (nie
      wie co z nim zrobic, to samo jest z butelka, „gryzie” i bawi się). Spi
      oczywiście z nami w lozku, mamy na razie tylko jeden pokoj, łóżeczko stoi obok
      lozka. Na początku zasypial na cycku i odkładałam go do bluzeczka i spal do
      ok. 24 – 1. ale ostatnio nawet nie probuje go odkładać. Nie widze tez związku
      z ilością snu w ciagu dnia. Jeszcze do zeszłego tygodnia pozwalam mu zasypiac
      w dzien na cycku (ok. 11, 15 i potem jeszcze ok. 17), ale spal krotko. W
      zeszłym tygodniu zbuntowałam się i wprowadzialm pewnego rodzaju rytm.
      Karmienie nie na jego zachcianke (co 1,5 godz) ale co najmniej 2 godz , z tym
      ze ostatni cycek ok. 10 (bez pozwolenia na zasniecie), o 12 kaszka – lyzeczka,
      i na dwor (bylo dosc cieplo). Ponieważ nie pozwoliłam zasnąć wczesniej był już
      tak wykończony, ze bez protestow zasypial w wozku. Do 14, wtedy zupka tez
      lyzeczka i potem o 16 cycek. Ok. 17 był padniety, ale nie zasnie bez cycka
      wiec trwal tak do 19, zwyklej godziny kapieli. I tak udalo mi się kilka dni z
      rzzedu. Ale wieczory niestey takie same. Dluuuuuuuuugie zasypianie pieszczenie
      na cycku, i dopominanie się już do rana srednio co 1-1,5 godz. I nie wiem co
      ztym zrobic, glupia już jestem. Oduczac czy nie? Kręgosłup u skraju
      wytrzymałości powyginany, niedospana, zla, ale w ciagu dnia zapominaja o tym.
      I od nowa. Kocham go do szlenstwa (długo nie mogłam mieć dzieci, dopiero
      operacja pomogla) ale kiedy nad ranem nie mam już sil trzymac mu tego cycka
      czasem warkne lub zabiore i wtedy maz musi go chwile ponosic. Ale to nic nie
      daje. Wyje. Nawet kiedy ja biore go na rece kiedy się budzi. Wyje MUSI BYĆ
      CYCEK I JUŻ!!!!!! W przyszłym tygodniu przeprowadzny się do większego
      mieszkania. Szykuje mu swój pokoj, ale nie mam pojecia jak to będzie…….co
      zrobic, zostawiac go tam czy nie??????

      Aha, pare dni temu postanowilam sprowac metody (nie znam jej z ksiazek, od
      kolezanki ktora ma 3 dzieci). ona kazala mi zostawic go na troche, (zaczelam w
      dzin) wyl niesamowicie. wiec kazala mi wziac o na rece i trzymac smoczek w
      buzi, ale to na nic, wszask niesamowity a moje plecy zbyt obolale. kiedy
      zasnal po ok 1,5 godz wrzasku, spal 10 minut a kiedy sie obudzial caly
      drzal.myslalam ze zwariuje. sprobowalam tez jednego wieczoru, darl sie do 23,
      juz nawet na cycku nie mogl sie uspokoic. dalam sonie spokoj.......
      pozdrawiam, agnieszka, mama piotrusia.
    • aga_rn Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 16.01.04, 03:16
      Hmm, ktory to juz watek na edziecku ktory rozbudza takie same emocje wink
      Ja tylko chcialam zauwazyc jedna rzecz - jest pewna roznica w stosowaniu
      tej "metody zasypiania" u 6, 9 czy 13 miesiecznego dziecka. Wystarczy
      poczytac o rozwoju psychoemocjonalnym dziecka w pierwszym roku - i wszystko
      jasne smile Zapewne dlatego ten temat z reguly jest taki goracy - bo mowimy o
      dzieciach w roznym wieku, i na roznym etapie rozwoju.
      Pozdrowienia
      AgaRN
      • agnied Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 16.01.04, 07:51
        Droga Sylwik, dziewczyny,
        Odgrażałam się że zacznę również uczyć dziecko zasypiać i to już od tego
        weekendu, tymczasem jednak wprowadziłam pewne modyfikacje w trybie życia mojej
        pociechy i chcę się z Wami podzielić.
        Ostatnia drzemka, na którą jej pozwalam kończy się ok 15-15.30 Potem cały czas
        zabawa, jedzonko czytanie itp. do 20.30 ( raz nie wytrzymała i zasnęła na
        rękach, podrzemała 15 minut i się zerwała do zabawy) , potem kąpiel i tu moje
        dziecko choćby najbardziej na świecie śpiące łapie drugi oddech i bryka jak
        szalone. Po kąpieli jeszcze chwila zabawy. OK 21.15 cycuś i Martynka pada i śpi
        jak aniołek. Budzi się w nocy tylko 1 raz na cyca, ok 1. potem śpi do 6.30.(
        Nie wiem czy już mogę to nazwać rutyną ale ostatnie dwie noce taki miały
        scenariusz.
        Dodam jeszcze ,że wieczorne zabawy są bardzo udane, chociaż Martynka ziewa
        czasem to ani nie marudzi, nie płacze, łatwo ją zająć np. książeczką.
        Dzisiaj będziemy się uczyć same zasypiać...Napiszę jak nam idzie.
        Sylwik, musze przyznać ,żę dodajesz mi odwagi!
        Dziękuję Wam wszystkim,że dzielicie się doświadczeniami, to bardzo pomaga smile
        Martynka potrafiła w środku nocy wstać do zabawy, np. miedzy 1 a 3...
        Do cyca chciała 5-6 razy...Chodzę już do pracy i było i cholernie ciężko...
        Ale zaczyna być lepiej smileNo i zaczynam mieć trochę wieczoru ( późnego ale
        zawsze) dla siebie.
        Pisz Sylwik dalej, jestem bardzo ciekawa postępów.
        Pozdrawiam
        Agnieszka, mama Martynki
        • aska_f Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 16.01.04, 11:30
          Dziewczyny, ja mam pytanie pośrednio związane z samodzielnym zasypianiem, a
          bardziej z przesypianiem całych nocy smile)
          Mój 10-miesięczny synek budzi się w nocy na karmienie ok 5-6 razy i powoli
          zaczyna mnie to boleć. Nie przeszkadza mi usypianie go na rękach, to że śpi z
          nami w jednym łóżku. Fajniej by było gdyby jednak spał a nie budził się co
          moment.
          Mały dostaje cycka 1-2 razy w ciągu dnia, wieczorem (przed snem) no i w nocy.
          POza tym oczywiście je obiadki, deserki i dwa razy dziennie kaszkę na wodzie.
          Jak ostatnio rozmawiałam z lekarką na temat odstawiania go od cycka w nocy to
          powiedziała że w takim razie będę musiała wprowadzić mieszankę bo 3 razy
          dziennie cycek to za mało, szczególnie że nie wiadomo ile on naprawdę zjada.
          Moje pytanie więc brzmi - ile mleka dostają Wasze dzieci? Czy wystarczy jak
          dam małemu tę kaszkę 1 raz dziennie na mleku modyfikowanym + 3 razy na dobę
          cycek? Czy to za mało?
          Bo już zaczynam marzyć o jakimś wyjściu wieczorem, tylko mężem... Szczególnie
          że moja mama chce zostawać z małym, ale póki co on się w nocy uspokaja tylko
          przy cycku, więc nie ma szans. Każda próba podawania mu wody kończyła się
          totalnym rozbudzeniem sad(

          Trochę długie mi wyszło, ale liczę na Wasze odpowiedzi.

          Pozdrawiam,
          Aśka
        • sylwik7 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 16.01.04, 11:47
          Noc ósma.

          Noc ósma i jak do tej pory najbardziej udana. Mała usypia bezproblemowo o 20.30
          i śpi i tu uwaga rewelacja do 5.30 rano. Aż kilka razy wstawałam do niej,
          żeby zobaczyć czy wszystko w porządku a ona smacznie przespała 9 godzin bez
          przerwy. Potem wzięłam ją na cyca i spała do po siódmej i niestety stało się to
          czego się ostatnio obawiałam i dlaczego dążyłam do spania przez nią w łóżeczku.
          Gdy ja drzemałam to ona podpełzła do krawędzi i wylądowała na dywanie. Na
          szczęście nic sobie poza obtarciem noska o dywan nie zrobiła, trochę się
          wystraszyła ale szybko pocieszyłam ją cycem i potem już brykała jakby nigdy nic.
          Tak więc była to udana noc zakończona nieprzyjemnie.

          Fajnie czyta się wasze posty i wasze doświadczenia. Niektóre dziewczyny piszą ,
          że podziwiają mnie za konsekwencję. A ja myślę, że właściwie to konsekwencją
          musiałam wykazać się tylko przez 3 pierwsze noce kiedy mieliśmy na tapecie
          popłakiwanie a wręcz nawet wrzaski. Potem właściwie problem przynajmniej
          wieczornego usypiania rozwiązał się bo mała najwidoczniej postanowiła
          współpracować albo się tak szybko nauczyła zasypiać. Więc nie wymaga to już w
          zasadzie większego wysiłku wystarczy po prostu włożyć ją w odpowiednim momencie
          do łóżeczka, a ona resztę robi już sama czyli samodzielnie zasypia.

          A co do pytania Kasicy czy ok. 10 m-ca mały przestanie się domagać jeść to
          odpowiem, że jak Ala była w wieku Sławusia to też tak myślałam. Ale nic tego
          nie zapowiadało, dziecko na pewno nie potrzebuje jeść w takim wieku w nocy ale
          jest przyzwyczajone do przytulanek przy cycusiu i samo raczej z tego nie
          zrezygnuje. Chociaż pewnie zależy to od konkretnego dziecka. Więc albo się z
          tym godzimy i nam nocne karmienie nie przeszkadza albo próbujemy oduczać.
          Przynajmniej taka alternatywa powstała przy mojej 9 m-cznej córce. Myślałam,
          żeby od tego lub przyszłego weekendu ograniczyć przynajmniej jedno karmienie.
          A ona dziś sama przespała noc. Jednak ten fakt na pewno wiąże się z nauczeniem
          się samodzielnego zasypiania.
          I jeszcze jedna sprawa niektóre mamy piszą ,że nie czytały książki ale kierują
          się wskazówkami z forum. Ja też tak próbowałam robić przed przysłaniem mi
          książki , ale nie za bardzo mi wychodziło.
          Myślę, że jednak warto przeczytać książkę nawet jeżeli nie ma się od razu
          zamiaru wprowadzać metody. Autorzy piszą trochę o fizjologii snu, jego fazach.
          Mnie to pomogło sporo zrozumieć i zauważyć skąd biorą się pewne problemy mojej
          małej. Piszą np. o tym , że każdy w nocy wybudza się na chwilkę. Dorosły
          człowiek nie rozbudzając się zaraz zasypia na nowo. A dzieci często nie umieją
          tego zrobić bo nie posiadają umiejętności samodzielnego uśnięcia. Jak usypia
          się je cycem lub smoczkiem lub noszeniem itp. to dla nich to bezwzględny
          warunek zaśnięcia. A w nocy gdy się przebudza warunek ten jest nie spełniony
          dziecko nie potrafi sobie poradzić z uśnięciem i płacze często wielokrotnie w
          ciągu nocy.
          I uważam patrząc na moja Alę ,że to święta prawda. Odkąd wieczorem usypia bez
          cyca i bez smoczka umie zasnąć sama w nocy. Nieraz słyszę , że coś pomrukuje,
          kręci się i zasypia a jeszcze 10 dni temu skończyło by się płaczem i całą
          procedura usypiania od nowa.

          Agnieszko mamo Piotrusia faktycznie przechodzisz ciezkie chwile.I choć staram
          się nic nikomu nie doradzać nie znając sprawy dogłębnie wydaje mi sie że coś
          musisz zmienić bo się wykończysz.Z twojego postu przebija skrajne wyczerpanie
          nerwowe i chyba też fizyczne.Jeżeli mały jest zupełnie zdrowy pod każdym
          względem to może spróbuj tego co piszą faktycznie w książce metoda koleżanki z
          braniem na ręce z łózeczka małego chyba raczej nie na wiele sie zda.Powinien
          być w łózeczku a ty co chwile powinnaś do niego przychodzić i
          głaskać ,pocieszać. Niestety wymaga to szalonej odporności i siły ze strony
          matki zwłaszcza , że mały przez 6 m-cy był przyzwyczajany do innego
          postępowania. Ale może jednak spróbuj . Wykończona i sfrustrowana matka to nic
          dobrego dla dziecka. Fakt że twój chłpoczyk jest jeszcze malutki ale metodę
          polecają juz dla 6 m-cznych dzieci może akurat coś wskurasz.

          Jakkolwiek byś nie postanowiła pozdrawiam Cię serdecznie, życzę dużo
          wytrwałości i siły.
      • jagienka.harrison Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 16.01.04, 12:10
        Aga,
        Masz absolutną rację!!! Wydaje mi się że większość dzieci (z tego co wiem)
        zmienia przyzwyczajenia samo do gdzieś ok roku, potem to już raczej ma te same
        godziny drzemek itp. I dlatego też niektórym jest łatwiej coś przeforsować niż
        innym.
        Z pozdrowieniami
        Jagienka & Dominik (29.11.02)
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7662007&a=10016884
        • bmkw Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 16.01.04, 16:18
          witam,
          przeczytałam wątek z ciekawości i chciałam się z Wami podzielić naszą nauką...
          ja nawet zakupiłam ową książkę przecyztałam, ale nie zdążyłam zastosowac tej
          metody...smile synka najpierw oduczyłam jedzenia w nocy - ma teraz 16 miesięcy i
          w nocy nie jadł tylko sie bawił a ja byłam okrutnie padnięta bo 15 misięcy
          nieprzespanych nocy już mi dało neiźle w kość. Jak Qba przestał jeść w nocy
          tak też któregoś razu tuż przez Nowym Rokiem sam zasnął obok mnie wieczorem i
          od tamtej pory konsekwentnie się tego trzymamy - kładziemy się razem po
          wcześniejszych buziaczkach dla domowników i Bozi leżymy spiewamy i Qbuś
          zasypia i przesypia cąłe noce!!! czasami jeszcze budzi się nad ranem ale
          przytula się i zasypia.
          zostawiłam sobie jeszcze tylko jedno karmienie przy południowej drzemce smile
          a w najbliższym czasie mam zamiar nauczyć go zasypiania przy czytaniu
          bajeczki - mam nadzieję, że się uda.
    • ann007 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 16.01.04, 15:42
      Wątek ukazał się w czasie idealnym dla mnie, dzięki!!! Sama dorastam do decyzji
      o nauce spania mojego Krzysia (7 mies.), który ani myśli dać mi bodaj trochę
      ozdzipnąć w nocy po dziennych szaleństwach, dodam, że pracuję. W zasadzie to do
      decyzji dojrzałam już dawno, teraz czekam, aż przyjdzie zamówiona przeze mnie
      książka, żeby doczytać trochę na ten temat. Poza tym Krzyś coś przychorowuje
      ostatnimi czasy. Ale ZROBIĘ TO! Powody? Jestem chronicznie niewyspana, co przy
      mojej pracy (nauczyciel) jest bardzo utrudniające (mam problemy z wysławianiem
      się i koncentracją), denerwuję się też bardzo na moje dziecko, mimo że kocham
      je szalenie, ale tracę cierpliwość, gdy usypiam go np godzinę, a on ciągle
      płacze a potem budzi się co godzina i chce jeść. Tu się kłania właśnie
      stwierdzenie, że co dziecku po matce, która jest ciągle podrażniona? Kończę, bo
      mnie gonią (kolejka do kompa), sorki za chaotyczność, ale to właśnie efekt
      zmęczenia. Pozdrawiam. Zmęczona Mama Krzysia.
      • agulinka1 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 16.01.04, 16:57
        Powiem wam cos wszystkie mamy spiace ze swoimi dziecmi i narzekajace ze się
        często budza. Jak pisałam wczesniej jestem jedna z was. Ale ostatnie dwie noce
        nie było mojego meza, i dopóki w kuchni gral telewizor, Piotrus budzil się i
        musiałam leciec do niego z piersia. A jak ok. 21 zapadla cisza, siedziałam
        przy komputerze do godz. 0.30 i nie obudzil się ani razu! Dopiero kiedy
        weszłam położyć się spac (mamy jeden pokoj) Jak jest maz, tlucze się w
        lazience, w kuchni, rozmawiamy a dziecko co chwile się budzi. Wiec tej nocy
        bez meza, bylam absolutnie cicho, a i kiedy położyłam się w lozku obok malego,
        obudzial się do rana tylko raz. A maz chrapie, wierci się i to malego wybudza.
        Widocznie jest wrażliwy i musi mieć cisze; dlatego postanowiłam ze w nowym
        mieszkaniu zdecydowanie będę kładła malego w osobnym pokoju. Będę go usypiac
        jak do tej pory, przy piersi i przekładać do łóżeczka, zamykajaz za soba
        drzwi. Zawasze uważałam ze dziecko musi mieć spokoj i cisze, ale teraz jestem
        tego wiecej niż pewna. Agnieszka mama Piotrusia.
    • ann007 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 16.01.04, 18:19
      To jeszcze raz ja. Rozmyślając nad sposobami jak najmniej traumatycznego dla
      Krzysia doprowadzenia do spokojnych nocy rozważałam też, czy nie byłoby lepiej
      najpierw odstawić go od cyca w nocy, żeby zaczął całe przesypiać. Teraz w 99%
      jego pobudki spowodowane są przezwyczajeniem do pewnego rytmu spania oraz
      chęcią bliskości "cycowej" smile. I wtedy, tak kombinuję, odkładałoby się go
      uśpionego do łóżeczka... Może to nie jest taki zły pomysł? Sama nie wiem,
      jeszcze jestem w trakcie rozważań. Może macie jakieś doświadczenie w takich
      rozgrywkach? Pozdrawiam.
      • cz.wrona Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 17.01.04, 00:29
        Dzięki Sylwio za odp.- jak zwykle zaspokoiłaś moją ciekawość.
        Cmok cmok
        • sylwik7 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 17.01.04, 15:46
          Noc dziewiąta

          W dzień troszkę zawaliliśmy bo położyliśmy ja dość późno o 16.40 i spała do
          17.30. No ale tak nam się akurat złożyło. Więc opóźniliśmy trochę kąpiel i
          położyłam Alę o 20.45.Ale jej się wcale nie uśmiechało spanko mimo , że chwilę
          wcześniej przysypiała przy cycu - to w łóżeczku się zaczęła ożywiać. Położyłam
          ja parę razy i w końcu wyszłam, a mała w płacz. Płakała 5 min a potem jeszcze z
          10-15 min tak tylko marudziła i pyskowała na nas, ale to już nie było płakanie
          i w końcu usnęła . Spała ładnie do 2.10 nakarmiłam ja i odłożyłam do łóżeczka
          gdzie momentalnie zasnęła, potem wstała koło 5.00 jeść. i już spała z nami do
          7.00.
          Wydaje mi się, że jednak przerwa między drzemką popołudniową ( z której i tak
          musiałam ja obudzić bo tak twardo spało – oczywiście na zimnym bo usnęła w
          samochodzie i tylko ubraną przełożyłam do wózka) a spaniem nocnym była za
          krótka, a że spała mocno więc nie zdążyła się zmęczyć do wieczora. I na skutki
          nie trzeba było długo czekać miała chwilowy problem z zaśnięciem.

          Dziś spała do południa tylko 1,5 godz i się sama obudziła. A godzinę temu znowu
          ją położyłam i pozwolę pospać do 16.20.

          Pozdrowienia dla wszystkich
          • agnied Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 17.01.04, 19:31
            Cześć Dziwczyny,
            Zaczęliśy wczoraj uczyć Martynkę zasypiać. Buczała 40 minut sad, zasnęła w
            końcu badzo zmęczona. Nastawiłam się na 2 godziny , więc uważam że te 40 min to
            było rekordowo krótko, ale i tak byłam o krok od złamania się. Strasznie mi
            jej szkoda. Zrobiłam Sylwik tak jak Ty, w nocy jak się obudziła ( tylko raz)
            wzięłam ją do cycusia.
            Zobaczymy jak będzie dzisiaj..
            Pozdro
            Agnieszka
            • sylwik7 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 18.01.04, 19:01
              Noc dziesiąta

              Z uwagi na to, że mój mąż miał służbowe wyjście wieczorem wykąpaliśmy Alicję
              wcześniej po 18.00. Potem jeszcze bawiłam się z nią a potem przed 20.00 zjadła
              najpierw kaszkę, potem cyc, gasimy światełko i siup do łóżeczka. Usnęła od razu
              i spała bez zakłóceń do 1.00. Nakarmiłam ją i odłożyłam do łóżeczka. Mąż wrócił
              ok. 3.00 a mała obudziła się o 4.00 zjadła i została z nami w łóżku, ale dość
              szybko się wybudziła i zaczęła popłakiwanie od 5.00, w końcu gdy żadne
              przytulanki i cyc nie pomagała, wyekspediowałam ja do łóżeczka i tam po 15 min
              wściekania się coraz szybciej przechodzącego w marudzenie usnęła do 7.00.
              Nie wiem co ja napadło, może jej już lepiej zasypiać w łóżeczku.
              Najbardziej „zachwycony” był mój mąż, który pospał w nocy z grubsza 2 godzinki.
              W każdym razie przesypia pierwsze 4-5 godzin nocy i to mnie cieszy.
              Już chyba wkrótce(może przyszły weekend) wezmę się za całą noc tylko się
              zastanawiam, czy dawać jej jak się obudzi zamiast cyca wody czy lepiej nic nie
              dawać. Jak myślicie?

              Pozdrowionka
              • agnied Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 19.01.04, 07:23
                Hej hej,
                No niestety jakoś ciężko nam idzie nauczanie Martynki. Szlochała żałośnie przez
                40 minut i przedwczoraj i wczoraj sad Zobaczymy , może dzisiaj będzie lepiej.
                Natomiast odnotowałam postęp przy dziennych drzemkach, Martynka zaczęła ładnie
                zasypiać w łóżeczku, bez marudzenia... Kiedyś było do niewykonalne, więc jednak
                to wszystko nie idzie na marne...
                Pozdro
                A.

                • sylwik7 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 19.01.04, 11:58
                  Noc jedenasta

                  Mała usnęła o 20.20 i spała ciurkiem do 24.00, potem cyc i zaniosłam ja z
                  powrotem do łóżeczka i wstała o 4.30 cyc i znowu do łóżeczka . Spała do 7.30.
                  Co prawda obudziła się w granicach 2.00 ale zignorowałam dwu minutowe
                  marudzenie i zasnęła z powrotem.
                  Fajnie jest móc się wieczorem powylegiwać w wannie i nie musieć prędko
                  wyskakiwać z ogolonymi tylko do połowy nogami i lecieć z cycem do dziecka.

                  Agnied trzymam kciuki, żeby się udało i życzę Ci wytrwałości. Nie poddawaj się
                  i pisz codziennie jak idzie zasypianie Martynki.Pamiętaj ,że nikt nie mówił że
                  będzie lekko. Przy 4, 5 nocy już na pewno będzie lepiej. Zresztą zobacz ile
                  moja krzyczała pierwszej nocy.Napisz ile Ci śpi jak w końcu po płaczach uśnie.

                  Pozdrowienia
                  • agnied Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 19.01.04, 12:27
                    Dzięki Sywia,
                    postaram się być konsekwentna, chociaż jest mi coraz trudniej.
                    Martynka jak już zaśnie, międzi 21-21.30, przebudza się ok.1-2, daję jej
                    cucysia i szybka zasypia . Jak dotąd budziła się potem rano, ok 6. O tej porze
                    wstajemy. Dzisiaj ok 4 troszkę marudziła przez sen.
                    Generalnie ze spanie jest już i tak o niebo lepiej smile
                    Pozdrawiam serdecznie wszystekie czytelniczki
                    Agnieszka
                  • purzyki Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 19.01.04, 12:37
                    Hej Sylwia!
                    Miałam dwutygodniową przerwę w odwiedzaniu forum, ale już jestem. Bardzo się
                    cieszę, że kontynuujesz wątek o nauce zasypiania! My też się do tego
                    przymierzamy. Przeczytaliśmy książkę "Uśnij wreszcie" i teraz czekamy tylko na
                    urlop męża smile A prawdopodobnie nastapi to już w przyszły wtorek. Ja mam
                    ogromne obawy przed tym krokiem, ale może akurat się uda?

                    Napisz mi proszę gdzie ma łóżeczko wasza córcia? Marlena śpi z nami w
                    sypialni, ale chcemy jej zrobić osobny pokój... Ona często sie budzi jak my
                    się układamy do snu... a to łóżko skrzypnie, a to pościel zaszeleści...

                    Do dziewczyn krytykujących próby usypiania dziecka w jego własnym łóżeczku:
                    Mąż też potrzebuje żony w łóżku dla siebie smile Ja nie moge się doczekać kiedy
                    będę mogła przytulić się do ojca mojego dziecka bez obawy, że mała się
                    pzrebudziwink
    • ikik Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 19.01.04, 12:10
      Witajcie,
      Jestem mama 7 letniego chłopca. Nie miałam serca uczyc go samodzielnego
      zasypiania w wieku niemowlecym, (bardzo płakał i zazwyczaj konczyło sie
      wymiotami) w wieku 2 lat był juz tak madry ze potrafil dokładnie wykorzystac
      moje słabosci. Jak miał 2,5 roku wrocilam do pracy i tlumaczylam sobie ze
      wieczorne zasypianie razem (oczywiscie juz bez cyca karmiłam 11,5 miesiaca)daje
      mu poczucie bezpieczenstwa i jest głęboka potrzeba bliskości, której nie moge
      mu dac w ciągu dnia. I tak rok za rokiem dzis ma prawie 8 lat i nie usypia sam
      musze sie kolo niego połozyc, czytamy ksiazki troszke on troche ja. Jak
      protestuje i chce posiedziec tylko przy nim to jest nieszczesliwy i okoł 24.00
      przychodzi do naszego pokoju i wpych sie do naszego łóżka. Nie wiem gdzie
      popełniłam błąd. Próby nauki samodzielnego zasypiania powtarzałam kilkanascie
      razy zawsze bez powodzenia. Wspominam to bardzo zle. Mysle ze wszystko zalezy
      od dziecka. Moj syn nie lubi publicznie okazywac uczuc nie lubi buziaczkow od
      babci, cici czy pozostałaj rodziny - nigdy nie lubił, ale nie wyobraza sobie
      zasnieca w swoim pokoju sam jesli wie ze ja jestem w domu. Jesli zdarzy sie, ze
      mnie nie ma zasypia sam po kompieli przytuala sie do poduszki, maz lub babcia
      zagladaja do niego raz lub dwa ale zazwyczaj juz spi.

      Nie wim jak to bedzie w czercu przyjdzie na swiat nasze drugie dziecko...Jakos
      bede musial sobie poradzic.

      pozdrawiam wszystkie mamy i zycze powodzenia i kosekwencji w podejmowaniu
      madrych decyzji.
      • ann007 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 19.01.04, 13:57
        Mam nowinę: otóż mój Krzynek sam nagle zaczął domagać się zasypiania
        mniej "zsymbiozowanego" smile ze mną. Dwa dni temu jeszcze dopisywałam się do tego
        wątku, był to okres, kiedy wieczorem musiałam synka mocno do siebie przytulać,
        tak aby nie mógł się poruszać, i wtedy (z okropnymi protestami) udawało się mu
        zasnąć. Inaczej - broń Boże. Awanturował się czasem i dwie godziny. No i
        przedwczoraj postanowiłam ponownie spróbować położyć go w łóżeczku (wcześniej
        zachowywał się, jakby miał na nie uczulenie). Położyłem go, przytrzymałam
        chwilę w jednej pozycji (zasypia przytulony do misia), a gdy protestował,
        puściłam i tylko siedziałam na krześle przy łóżeczku, żeby mnie widział. Zaczął
        się zachowywać tak, jak Ala: wiercił się, jakby szukał najwygodniejszej
        pozycji, co jakiś czas wydając jakiś niemrawy i nieprzekonywujący mruk
        protestu. Potem się ułożył, zaczął na mnie patrzeć - chyba dobre dwie minuty
        bez mrugnięcia okiem, (aż niesamowite, że tyle wytrzymał, to straszny
        wiercipięta). I powoli zaczął opuszczać powieki. I koniec. Godzina była 21.00.
        W nocy pobudka była ok. 24, potem mniejwięcej co 1,2 godz. To nasz standard.
        Ale dał się odkładać z powrotem do łóżeczka. Alleluja!!! Pozdrawiam i życzę
        dobrych nocy wszystkim Mamom, Tatom i Maluszkom!!!
        • sylwik7 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 19.01.04, 17:10
          Witaj Aguniu.
          Chyba już gdzieś wcześniej pisałam , że łóżeczko stoi w naszej sypialni.Za to
          mój mąż śpi w pokoju przeznaczonym pierwotnie dla Ali. W zasadzie po położeniu
          Ali do sypialni wchodzę tam już tylko się położyć spać albo powiesić mokry
          ręcznik na kaloryferze albo po piżamę jak sobie zapomnę wcześniej zabrać. Takie
          normalne hałasy przy kładzeniu do łóżka ją na szczęście nie budzą. Tv oglądam w
          kuchni, czytam w kuchni albo innym pokoju (mamy trzy). Mąż wraca do sypialni w
          weekendy i święta. I ja też bardzo bym chciała żeby mała spała w łóżeczku, a my
          moglibyśmy spać tak jak to robiliśmy zawsze - przytuleni.
          Gdyby w końcu przesypiała całe noce mąż mógłby wrócić z banicji. Rozumiem , że
          musi iść przytomny do pracy. W końcu jakby nie patrzeć ktoś musi pracować,
          żebym mogła sobie siedzieć na wychowawczym zresztą bezpłatnym( przez 7 m-cy).
          Ale mi go brakuje w naszym wielkim łóżku.
          Ale z drugiej strony jeżeli mimo wszystko Ala jeszcze będzie wstawać w nocy w
          kwietniu to zażądam jego powrotu bo przecież będziemy w tej samej sytuacji .Ja
          też będę szła na 7.00 do pracy.
          Zresztą nie narzekam na męża bo dużo się Alą zajmuje popołudniu i w weekendy, a
          gdybyście słyszeli ten pisk Alicji jak wraca z pracy i widzieli to
          przyspieszenie na czworakach jak pędzi do przedpokoju gdy go usłyszy.J

          Gratuluję Ann sukcesów z małym i życzę dalszych.

          Pozdrawiam wszystkie wspierające się wzajemnie mamy. Wasze posty są dla mnie
          bardzo ważne i pomocne.
          • renia.k Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 19.01.04, 19:03
            Sylwik!
            Gratulujemy sukcesów!!! Dzieki wielkie za to co robisz. Ja juz tez dojrzalam do
            tego by uczyc małego samodzielnego zasypiania ale niestety troche mnie
            ograniczaja warunki (chwilowo mieszkamy u rodziców i nie chcę by i oni musieli
            słuchać wielce prawdopodobnego płaczu wink. Gdy tylko skończymy urządzać nasze
            nowe mieszkanko to zacznę działać. Towarzyszymy Wam cały czas! Pozdrowienia dla
            Wszystkich Mam które są w trakcie uczenia i tych które się wahają i tych które
            są zupełni przeciwne!
    • hana1707 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 19.01.04, 21:04
      Witam, czytam te wszystkie posty, szczegolnie historie Sylwika oczywiscie i
      podziwiam Was drogie Mamy. Ja probowalam raz z moja Julka tego samodzielnego
      zasypiania ale po 15 minutach wycia skapitulowalam... Probuje innych metod,
      dzieki ktorym moje 6 miesieczne dziecko przespaloby cala noc bez karmienia i
      musze Wam sie przyznac, ze odnosze sukcesy. Mianowicie pije przed poludniem
      herbate z melisy, no i mlodej do kaszki okolo 18.o0 tez dodaje troche herbatki
      z melisy i jablka(bobovity). Julia od ponad tygodnia zasypia o 20.00 i spi do
      7.00, czasami budzi sie raz w nocy i wtedy dostaje cyca. Zastanawiam sie tylko
      czy z ta melisa tak mozna dluzej, czy ktoras z Was tez stosowala takie metody?
      Moze jeszcze z tydzien i Julia bedzie miala juz nawyk zasypiania o tej
      porze...
      pozdrawiam goraco Mamy i ich spiace bobasy
      • sylwik7 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 20.01.04, 10:45
        Noc dwunasta

        Mała usnęła o 21.00 bezproblemowo i dospała do 24.00, potem cyc i odłożyłam ja
        do łóżeczka, następna pobudka o 3.40 i później spanko także w łóżeczku do 7.00.

        A wczoraj Alicja zrobiła siku do swojego nowego ślicznego różowego nocniczka z
        kaczuszką, a dzisiaj zrobiła do niego kupkę. Całkiem spasowało jej siedzenie na
        nocniczku chociaż myślałam , że z jej energia zaraz sobie z niego ucieknie. Ale
        nawet nie. Oczywiście zdaje sobie sprawę , że jeszcze wiele przed nami ale
        przynajmniej dobry początek. Jak na razie każde wysadzenie kończy się
        zapełnieniem nocniczka. J).

        Pozdrowienia
        • cz.wrona Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 20.01.04, 11:20
          Sylwiku fajnie, że sie Wam udało. Co do Twojego wcześniejszego pytania o
          dopajaniu lub karmieniu Alicji w nocy to nie mogę Ci nic doradzić bo mój synek
          jest młodszy ale dzisaj przeczytałam coś w gazecie 'Mamo to ja' i od razu
          pomyślałam sobie o Was: "Przede wszystkim proszę nie podaw3ać córeczce w nocy
          niczego do picia i jedzenia. Noc to nie pora na pojenie i odżywianie maluszków.
          Każde małe dziecko budzi się kilkakrotnie w czasie snu nocnego i musi się
          nauczyć ponownie zasypiać.(...)" Odpowiedź była jednak skierowana do mamy
          17miesięcznej córeczki, która budzi się w nocy co 45 min. od 3mca życia.

          Buziaki
        • adziablondzi Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 20.01.04, 11:32
          Cześć Sylwik i dziewczyny,
          Z uwagą sledze wątek i podziwiam Sylwik za konsekwencję i życzliwość i duzo
          serca dla wszystkich Mam.
          Od dzisiejszej nocy staramy się nauczyć Majeczkę, że noc jest od spania, a nie
          od jedzenia smile Maja ma 7,5 miesiąca, a ja niedługo wracam do pracy. Co do
          usypiania to Maja zawsze wieczorem po kąpieli, ok. 20.00 usypia przytulona do
          mnie na rękach, przy cycu i odkładam ją do łóżeczka. O 22.30 codziennie biorę
          ją z łóżeczka i karmię przez sen, dzięki czemu śpi do ok. 1.30. Ostatnio udało
          nam się zlikwidować jedzenie o 1.30, początkowo przez podnoszenie jej i ponowne
          usypianie, a ostatnio wystarczy tylko włożyć jej smoczka, pobujać (mamy
          kołyskę) i Maja już spi. Ponownie budzi sie o 3 w nocy i wtedy zwykle ją
          karmiłam. Jednak dzisiejszej nocy zamieniliśmy się z moim mężem i to on spał z
          Mają w pokoju, a ja przeniosłam się do innego i kiedy Maja obudziła się o 3 to
          on ja bujał, nosił i usypiał. I udało się! Ponownie Maja obudziła się o 6 i
          wtedy ją nakarmiłam i spała jeszcze do 7.30. Czyli Sylwik, może uda Ci się, tak
          jak nam, wyeliminować pierwsze karmienie, a po jakimś czasie drugie?
          Nadchodzącej nocy robimy to samo, czyli ja spie w zupelnie innym pokoju i mąż
          się Majeczką zajmuje. Robimy tak, bo uważamy, że Malutka szybciej zaśnie przy
          mężu niż przy mnie - czując ode mnie mleko, na wszelki wypadek zostawiam
          Majeczce na noc w pogotowiu mój szaliczek, do którego Maja czesto sie przytula
          i lepiej usypia. Dodam jeszcze, ze Maja spi w dzien od 10 - 10.40 w łóżeczku i
          jest usypiana przeze mnie na rękach, i potem od 14-16 na balkonie lub na
          spacerze. Potem o 19.00 kąpiel, kolacyjka - kaszka - ok. 90 ml i potem cyc.
          Majeczka jest bardzo pogodna, zawsze uśmiechnięta i płaczliwa tylko gdy
          zmęczona i chce jej się spac. Przepraszam dziewczyny, ze moze trochę
          chaotycznie i z przyspieszeniem piszę, ale strasznie sie spiesze, bo Maja juz
          za chwile sie budzi i nasluchuję, czy nie płacze z drugiego pokoju. Pozdrawiam
          wszystkie Mamy i dzieciaczki, zycze duzo odpoczynku, jesli sie da i przespanych
          nocy. Aga.
        • adziablondzi Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 20.01.04, 11:37
          Sylwik, zapomniałam napisać, my niczym Majeczki w nocy nie dopajamy, bo Maja
          nie umie pić z butelki i akceptuje z akcesoriów do pojenia tylko cyca smile
          buziaki, aga.
      • lukasia1 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 20.01.04, 11:42
        Wiatm Drogie Mamy i Ich Mało Śpiące Pociechy !

        Rzeczywiście wątek samodzielnego usypiania wraca co jakiś czas na forum. Ale to
        i dobrze. Ja mogę tylko podzielić się swoimi doświdczeniami. Otóż moja starsza
        córka Ola ( teraz ma 2 latka i dwa miesiące) początkowo na cycku ( całą dobę )
        później na butli. Nie spała prawie wcale. Pewnie powiedziecie że to moja wina i
        ja Wam przyznam rację. Co się obudziła to dostawała jeść. I początkowo to
        wystarczało do ponownego ząsnięcia. Ale nie na długo.
        Kiedy doszło do tego że zjadała 3 wielkie butle mleka w nocy i budziła się co
        45 miniut ( a spała z nami) powiedziałam ze dłużej tak nie dam rady. Byłam
        cieniem. I oboje z mężem zdecydowaliśmy się na naukę samodzielnego zasypiania.
        I tak jak opisuje to sylwik poszło naprawdę nieżle. My też zrobiliśmy swój
        wariant metody - to znaczy okazało się ze da rade spać calą noc bez jedzenia
        ale zostawiliśmy smoczek. Wcale nie za fajny pomysł bo smok wypadał i dopóki
        nie nauczyła się go sama wkładać zdarzało się że trzeba było wstać. Ale tylko
        po to żeby włożyć smoka ( zasypia ze smoczkiem do tej pory, od dawna po
        zaśnięciu dokładamy jej drugiego, żeby jakby co nie wstawać smile))
        Nie jestem z tego powodu szczęśliwa, ale ostatnio zmieniły się opinię na temat
        smoka, więc ubolewam trochę mniej smile)
        Moja młodsza córka dzisiaj kończy 6 miesięcy i jest tylko na cycku. No i też
        nie lubi spać ani zasypiać. I ja już wiem że jak tylko przyjdzie wiosna ( to
        znaczy jak będzie miała te 8, 9 miesiecy, To też przejdzie swoja naukę
        zasypiania) Głównie po to żeby nie jeśc w nocy. Bo ja głupia drugi raz zrobiłam
        to samo - to znaczy co mała się obudzi to cycusia w pyszczek i spimy dalej. Ale
        ja już wiem że będzie coraz gorzej a nie lepiej ( ze spaniem oczywiście)
        I mimo że moja kochana pani doktor mówi że tak musi być że dziecko w nocy je i
        mimo że wiele mam uważa że to nieludzkie, i mimo że wiem ze nie ma w tym nic
        złego że dziecko śpi z nami i je co godzinę, to ja zrobie drugi raz to samo -
        nauczę swoją córunię zasypiać. Tylko że teraz mam trochę gorzej bo ewentualnych
        protestów małej bedzie też słuchać starsza Ola a ona nadal nie sypia najlepiej.
        I jeszcze kilka słow a propos dyskusji. Jestem pod ogromnym wrażeniem, mówcie
        co chcecie jednak bardzo wyważonej dyskusji. Tak jak któraś z mam napisała,
        zazwyczaj w takich wątkach nerwy mamom puszczają i ....
        Ja też jestem zdania, że to bardzo indywidualna sprawa ( jak zresztą cały
        proces wychowawczy smile) I przecież nie chodzi o to żeby przekonywać się co jest
        dla dziecka lepsze, bo zdania są jak zwykle podzielone. Jedno jest pewne - do
        podjęcia decyzji o nauce zasypiania trzeba być w 100 % przekonanym - moim
        zdaniem to jest gwarancja powodzenia. Dopóki mama czy tata się wahają, to
        trzeba to odłożyć.
        I już naprawę na koniec- mimo ze Ola nauczyła się lepiej spać, bo tak bym to
        nazwała, to tak jak sylwik sie zastanawiała - nie stało się to na zawsze. Różne
        etapy tego spania i zasypiania przechodziliśmy. Ja kiedyś przeczytałam
        wypowiedź na forum jednej z bardzo wielu mądrych mam, że w wychowaniu dziecka
        ((w tym również spaniu) są etapy, które dziecko przechodzi i to my rodzice
        musimy zdać sobie z tego sprawę i być elastyczni wink))
        Ale myśle że dla wielu permanentnie niedospanych rodziców, którzy pomogą swoim
        dzieciom nauczyć się lepiej spać to i tak ogromny sukces.

        Pozdrawiam Wszystkie Mamy. Po raz kolejny wyrażam swoją ogromną radość z tego
        ze jesteście,że można z Wami pogadać i podzielić sie swoimi smutkami i
        radościami rodziecielstwa.
        Asia od pół roku permanentnie niewyspana mama Oli i Marty.
        • lukasia1 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 20.01.04, 11:47
          Jeszcze a propos melisy - ja piję codziennie i niestety nie pomaga więc to
          chyba nie to wink))
    • vgnes Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 20.01.04, 12:02
      Witam,

      mój synek ma 1,5 roku. W łóżeczku śpi sam od momentu gdy przywieźliśmy go ze
      szpitala.

      Początkowo karmienia w nocy były, karmiłam synka i odkładałam do lóżeczka, po
      kilka razy w nocy.Zasypiał sam. Oczywiście, że wygodniej by mi było, aby spał
      przy mnie, nie musiałabym wstawać po kilka razy. Ale do ok. 3 miesiąca tak
      było.

      Około 4 miesiąca, w nocy budził się tylko raz - mniej więcej o 3, za którymś
      razem nie dostał mleka lecz herbatkę. Oczywiście był po niej krzyk, nosiliśmy
      go na rączkach, zasnął dopiero nad ranem. Kolejną noc przespał cała smile Jednak
      następne noce się budził, i była znów herbatka, zaczął się przyzwyczajać.

      Gdy miał ok. pół roku nadal zasypiał sam w łózeczku, (choć czasmi usypialiśmy
      go na rączkach i odkładaliśmy). W nocy budził się coraz rzadziej, bo "smoczek
      mu wyleciał". Gdy smoczek nie pomógł, była herbatka. Tak jest do teraz.

      Zasypia po 21 (po kąpieli kładziemy go do JEGO łóżeczka), spi do ok 8:30.
      W dzień także zasypia sam, śpi od 11 przez jakieś 2- 3 godzinki.





      • sylwik7 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 20.01.04, 16:31
        Cześć dziewczyny. Jeszcze raz dziękuję wszystkim piszącym kolejny raz lub po
        raz pierwszy na tym wątku za wasze przemyślenia i rady . Forum to wspaniała
        sprawa i tez cieszę się, że nasza dyskusja nie przerodziła się w jadowita
        pyskówkę co zdarza się na innych watkach budzących również sporo emocji.

        Ja też czytałam Kasico te odpowiedź w MtJ. I w teorii się z nią zgadzam ale
        trudniej wdrożyć to w praktykę . Wiem , że u dziecka 9,5 m-cznego jak moje na
        pewno nie chodzi o głód ale o przyzwyczajenie. Myślę, że będę tak jak pisze
        Adziablondzi najpierw próbować wyeliminować pierwsze karmienie a potem drugie.
        Może spróbuję dać jej koło 24.00 wody. Myślę , ze trzeba brać zwłaszcza zimą
        pod uwagę aspekt suchości od kaloryferów. Ja sama niekiedy mimo mokrych
        ręczników budzę się i idę napić bo mam suche gardło.
        Tylko muszę się zebrać w sobie i przygotować do nowego etapu walki.
        Lukasia pisze o wypadającym smoczku. Ja jestem zadowolona, że w raz z
        rozpoczęciem nauki zasypiania po prostu go wyeliminowałam bez żadnych
        przygotowań. Takie małe dziecko jak Ala nie umie sobie w nocy samo włożyć
        smoczka i to ja ciągle wybudzało. A tak to spokój ze smoczkiem. Aż dziw, że tak
        łatwo o nim zapomniała.
        Z drugiej strony nie ma się co martwic , że starsze dziecko go używa o ile nie
        przeszkadza to w innych rzeczach tak jak było u mnie bo teraz robią takie
        ortodontyczne kształty i nie psuje to zgryzu.
        A w kontekście późniejszych kłopotów z samodzielnym spaniem pewnie trzeba było
        robić tak jak vgnes i konsekwentnie odkładać do łóżeczka. Ale na początku to ja
        miałam zupełnie inne problemy a później wygodniej było mi spać z małą i cycem
        ciągle dostępnym dla małego ssaka no to teraz mamJ)).

        Jeszcze raz pozdrowienia dla wszystkich
        • natalia433 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 20.01.04, 17:08
          Cześć Sylwik! Codziennie śledzę twoje poczynania w nauczeniu córeczki
          samodzielnego zasypiania i jestem pełna podziwu że tak szybko Ci się to udało,
          ja nadal usypiam swojego 6 miesięcznego synka ale mam ochotę spróbować twojej
          metody,w związku z tym mam jedno pytanie:czy twoja Alicja w dzień też tak sama
          zasypia bo u mnie jest ten problem że wieczorem synek zasypia podczas
          karmienia i czasem przesypia całą noc a czasem budzi się o 2.00 na karmienie a
          ostateczna pobudka jest o 7.30 rano a więc w nocy jest ok. (dodam że budził
          się po 3-4 razy na karmienie w nocy i udało mi się to wyeleminować poprzez nie
          dania mu piersi a np. zmianie pozycji snu tzn.raz na brzuszku,raz na boczku
          itd. chwile pogłaskałam po główce i teraz śpi w nocy ładnie) ale za to
          usypianie w dzień czasem bywa koszmarne,poprostu widzę że jest zmęczony ale za
          nic w świecie nie chce dać się uśpić i wkońcu usypianie zajmuje mi naprawdę
          dużo czasu.

          pozdrawiam!
          mama Dawidka.
          A to mój Dawidek:
    • gugutek Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 20.01.04, 17:13
      Przeczytałam cały długi wątek...
      Niemal dwa lata temu założyłam podobny. Moja Ola miała zaledwie cztery
      miesiące, jak nie wytrzymaliśmy i zaczęliśmy stosowac metodę. Siedziałam pod
      drzwiami i gryzłam paznokcie, ale wytrzymałam (teraz nie wiem, jak). Po
      miesiącu spania jak w zegarku wyjechalismy do rodziców. Powrót do stanu sprzed
      metody. I znów usypianie i wchodzenie do rozpaczającego dziecka co minute,
      dwie, trzy... Zadzialalo. Potem pojechalismy na wakacje. Znow to samo. Tylko
      wdrazanie metody bylo juz ciezsze. Plakalam pod drzwiami. Ola robila sie zoraz
      bardziej nerwowa, a na widok swojego pokoju i lozeczka zaczynala sie nerwowo
      zachowywac. Napisalam maila do autora ksiazki - odpisal, ze za kazdym razem
      trzeba wdrazam metode od nowa, do skutku (do matury?), a skoro dziecko jest
      coraz bardziej znerwicowane, powinnam udac sie z dzieckiem do lekarza.
      A potem spotkalam pewna Monike, ktora podsunela mi ksiazke "Dobra milosc". I
      olalam wszelkie metody. I mimo czestego wstawania nie bylam zmeczona - chyba,
      tak dzis mysle - mialam wiecej milosci i cierpliwosci. Ola skonczy 10 lutego
      dwa latka, usypiamy razem, w nocy zazwyczaj musze ja brac do naszego lozka,
      gdzie wierci sie, przytula i spi smacznie wtulona w mame. A ja jestem
      szczesliwa, ze tak jest. Szczegolnie serdecznie pozdrawiam mame Zosi, ktora spi
      podobnie.
    • mama_ola Udało mi się pierwszej nocy:-)))) 20.01.04, 23:56

      Zainspirowana waszymi postami postanowiłam spróbować nauczyć moją Juleńkę
      zasypiania w łóżeczku. Do tej pory zasypiała przy cycusiu, potem wtulała się
      we mnie i usypiała ale przy próbach położenia jej do łóżeczka przebudzała się
      tak więc czesto usypianie maleńkiej trwało od 19:30 do 23.... teraz Julcia ma
      9 miesięcy i cztery samodzielnie przespane nocki.
      Pierwszej nocy nakarmiłam Maleńką w naszym łóżku (dotąd zawsze w nim
      zasypiała, potem w swoim a przy pierwszym przebudzeniu już do rana z nami)
      położyłam do jej łóżeczka, pogłaskałam, śpiewałam, trzymałam za rączkę i po 10
      min wyszłam. Przez chwilę była cisza potem Julcia zaczęła płakać. Po minucie
      byłam u niej, przez 5-10 min. gdy wychodziłam z pookoju znów się rozpłakała,
      więc wróciłam do niej po dwóch, trzech minutach choć już nie płakała tylko
      popłakiwała. Znów kilka minut z Julcią, ona wstaje, ja ją delikatnie kładęi
      sśpiewam, głaszczę i całuję. Maleńka popłakuje przez momencik i CISZA.
      Zaglądam do niej a ona śłicznie śpi! I spała nieprzerwanie do 3:00!!! Ale
      wzięłam ją wtedy już do naszego łóżka.
      Od tamtj nocki pięknie sama zasypia, nie płacze tylko woła raz MAMA ja
      przychodzę ona łapie mnie za rączkę ja jej śpiewam a ona w kilka minut zasypia
      smile
      Jeśli więc wasze dzieciątka są gotowe to próbujcie je uczyć samodzielnego
      zasypiania. Jeśli jednak płaczą długo i protestują to odłóżcie to na później.
      NIC NA SIŁĘ

      Pozdrawiam!
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6914239&a=9986179
      • sylwik7 Re: Udało mi się pierwszej nocy:-)))) 21.01.04, 12:10
        Noc trzynasta

        Mała usnęła ładnie o 20.20. Ale już koło 22.00 obudziła się z płaczem i
        niestety ten płacz łatwo idzie poznać. To nie zwykłe marudzenie ale na 99%
        ząbki już to przerabialiśmy dwa razy. Teraz już mocno widoczny jest trzeci
        ząbek ale jeszcze się nie przebił. Wzięłam ją w związku z sytuacją nadzwyczajną
        na ręce i chwilkę ponosiłam. Widać, ze chciało jej się mocno spać. Po 5
        minutach posłała mi cudny uśmiech i usnęła. Uśmiech złagodził ból kręgosłupa.
        Mała waży ponad 9 kg a ja mam skrzywienie kręgosłupa. Prawdę mówiąc mała była
        mało noszona od początku a jeżeli już to robił to mój mąż. Na szczęście
        przytulanki i utulanki mogły odbywać się na kolanach siedzącej mamy. Ja podobno
        wykańczałam moich rodziców reagując po dwóch godzinach noszenia na próbę
        przycupnięcia na krzesełku dzikim wrzaskiem.
        Odłożyłam ja do łóżeczka i uśpiła się na godzinkę i znowu buuu. Wtedy dostała
        ibufen i nim też posmarowałam dziąsełko i po chwili pozwoliła się położyć do
        łóżeczka i spała do 1.15 a potem do 4.30 i 7.00.
        Dziś też ma trochę gorszy nastrój. Cóż na ząbki nie ma rady, trzeba przeżyć.
        Zobaczymy jak wpłynie to na zasypianie małej. I kto wie czy nie będę musiała
        odłożyć w czasie nauki przesypiania całej nocy.

        Chciałam pogratulować Oli, że tak jej dobrze poszło z usypianiem córeczki.
        A co do pytania Natalii433 o spanie w dzień. Moja córka uważa, że łóżeczka
        służy do spania w nocy. W dzień podjęłam kilka prób ale nic z tego. Generalnie
        jak wcześniej wspominałam Ala to typ „polarny” uwielbia zimno do spania. Od
        przeszło 2 m-cy do południa zasypia na lub przy balkonie bez względu na warunki
        atmosferyczne. Do niedawna jak pisałam były to 2-3 godz nawet 3,5 godz. Teraz
        od 5 dni chyba to 1,5 godziny. Podejrzewam, że lepiej śpi w nocy więc nie
        potrzebuje tego tak jak przedtem odsypiać w dzień. Po południu różnie przedtem
        usypiałam ja w wózku w domu i spała koło 30 – 40 min, czasami jak byłam u moich
        rodziców to kołysałam ją w foteliku samochodowym. Ale ostatnio trudniej ją tak
        uśpić więc po prostu jak do domu po zakupach odwozi mnie tata albo wracam z
        mężem to zazwyczaj koło 16 zasypia w samochodzie . Potem śpiącą przekładam do
        wózka i otwieram balkon i śpi 1- 1,5 godz. Pilnuję tylko, żeby co najmniej o
        17.00 już nie spała.
        Tak więc ponieważ w zasadzie nie ma problemu ,żeby spała i dłużej śpi na zimnym
        więc się nie upieram przy metodzie w dzień. Choć pewnie by się nauczyła w końcu.

        Piękne macie dzieciaki!

        Pozdrowionka
        • adziablondzi Re: Udało mi się pierwszej nocy:-)))) 22.01.04, 10:12
          Czesc Dziewczyny! Minęła trzecia noc, jak uczymy naszą 7,5 miesięczną Majeczkę
          spania w nocy bez jedzonka. Dwie pierwsze noce minęły nad wyraz ładnie, Maja
          budziła się o stałej porze jedzeniowej, czyli między 2 a 3 nad ranem, ale
          ładnie dała sie uspic bez zbednych protestow. No i nie wiem, czy to tak szybko
          poskutkowalo, czy to przypadek, ale dzisiaj Majeczka spala od 20.00 do 6.00
          rano bez pobudki! Nawet jak próbowałam nakarmić ją jak zwykle o 22.30 "na
          śpiocha" to nie chciała w ogóle ssac, tylko wzieła cyca do buzi i zaczęła
          pochrapywać smile) No nie wiem, co mogę Dziewczyny powiedzieć, dzisiaj czuję sie
          absolutnie wyspana! No ale, jak któraś z dziewczyn mądrze napisała "dziecko to
          nie automat" i jestem przygotowana w ciągu nadchodzących nocy na wszystko.
          Mocno pozdrawiam, aga.
          • sylwik7 Re: Udało mi się pierwszej nocy:-)))) 22.01.04, 11:40
            Noc czternasta

            I to ostatnia noc , która zgodnie z planem opisuję .I niestety dość kiepska.
            Tak jak wczoraj pisałam „ruszył” ząbek. Już w dzień widać , że mała jest nie
            swoja. Usnęła wprawdzie normalnie ale koło 22.00 trzeba było chwilę ponosić i
            dać ibufen. Po tym spała do 24.00, potem pobudka 1.30, 4.30 i 7.00. Nie było
            jakiś większych płaczów tylko o 22.00. Ale widać , że jest niespokojna. Kręci
            się i pożera rączki. Nadal jednak zasypia sama, tylko ból ja wybudza. Przy
            dwóch poprzednich ząbkach - dolnych jedynkach) sporo przeszliśmy. Teraz idzie
            dolna dwójka. Będę musiała przeczekać nim zacznę odzwyczajać od karmienia w
            nocy.

            Podsumowując ostatnie dwa tygodnie stwierdzam , że jestem zadowolona. I
            zaskoczona , że z poradnika można faktycznie czegoś się nauczyć co ma
            zastosowanie w życiu a nie tylko w wyobraźni autora. Fajnie , że moja córka
            nabyła cenną umiejętność zasypiania, że pozbyliśmy się niemal bezboleśnie
            smoczka (koniec ciągłych poszukiwań i wracania się z parteru po niego).Super,
            że mój wieczór nie polega już na nerwowym nadsłuchiwaniu czy już płacze .
            Zdaje sobie sprawę , ze jeszcze różne historie przed nami. Ale uważam, ze warto
            było zacząć.

            Piszcie dalej jak wam idzie. Będę uważnie śledzić wątek i jak zabiorę się za
            oduczanie jedzonka w nocy to wam niezwłocznie doniosę.

            Jeszcze raz dzięki za wsparcie.

            Adziablondi oby tak dalej!

            Pozdrowienia
    • ann007 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 23.01.04, 14:56
      Po przerwie powracam do wątku. Otóż okazało się, że cudowne zaśnięcie mojego
      dziecka opisane powyżej było jedynie efemerycznym zjawiskiem. Niestety. Znowu
      powróciliśmy do nocnych pobudek, karmień, jęków i - od dwóch dni -
      dwugodzinnych beków w środku nocy. Widać podczas nich, że Krzynek chce spać (aż
      się pokłada ze zmęczenia), ale nie potrafi tego wprowadzić w czyn. I podjęłam
      decyzję: od soboty zaczynamy Wielką Naukę. Oczywiście, zobaczymy podczas niej,
      czy mały jest na pewno gotowy na taką edukację, ale jestem zdesperowana. Chodzę
      jak zombie, o wszystkim zapominam, brakuje mi słów i, co gorsza zaczynam
      złościć się na małego. Szukam mam, które staną wraz ze mną w szranki smile Razem
      prościej znieść smutki i poczucie winy.
      Sennie pozdrawiam. Anna. Ze śpiącym aktualnie Krzynkiem.
      • sylwik7 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 23.01.04, 16:13
        Hej będę trzymac kciuki. Pisz jak Ci idzie nauka.
        Od jakiego imienia jest to śliczne zdrobnienie Krzynek?
        • ewamiki Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 24.01.04, 20:33
          Poczytalam sobie troche ten watek i mam pytanie do tych rodzicow ktozy
          zdecydowali sie na stosowanie nauki samodzielnego sasypiania. Zastanawiam sie
          jak sie czujecie gdy zamykacie za soba drzwi na ustalone pierwsze 5 minut a
          wasze dziecko bardzo placze. Czy nie peka wam serce z bolu????
          Sama w pewnym momecie zastanawialam sie nad ta metoda. Jednak gdy uswiadomilam
          sobie z czym to sie wiaze (placz mojego bezradnego dziecka) to zrezygnowalam.
          Bardzo prosze napiszcie co wtedy czuliscie.
          Pozdrawiam
          Ewa mama Mikolaja

          ps a moze to bylo tak ze cel uswieca srodki???
    • ann007 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 25.01.04, 14:21
      Otóż i ja po pierwszej traumatycznej nocy... Było strasznie. Połyżyłam Krzynka
      spać o 20 (to jego stała pora) po kąpieli, baraszkowaniu w łóżku, uściskach
      etc. Zaczął płakać, jak tylko go położyłam do łóżeczka. Chodziliśmy do niego na
      zmianę z mężem, zaczynając od 2 minut kończąc na 5 (więcej bym nie wytrzymała).
      Buczał do 20.35. Zasnął na godzinę i wszystko zaczęło się od nowa. Na początku
      wstawał, potem się tylko obracał o 180 stopni (żeby być główką bliżej drzwi) A
      potem już tylko leżał i płakał. Rozdzierające. Tym gorzej się czuję, że mąż
      (który nigdy do małego w nocy nie wstaje, bo ja go karmię, a poza tym Krzyś
      wtedy chce tylko mojej obecności) zniecierpliiony stwierdził, że katujemy
      dziecko. A sam się złości na nocne pobudki (śpimy w trójkę w jednym łóżku). O
      1.00 przy drugim obudzeniu wzięłam małegop do nas, podobnie jak Sylwik nie chcę
      być aż tak drastyczna. Na razie chcę żeby się oswoił z tym, że leżenie w
      łóżeczku może być czymś normalnym. Dziś w nocy będę jednak kontynuowała naukę.
      Padło pytanie o uczucia, które się rodzą w matce pozostawiającej dziecko samo
      płaczące. Bardzo trudno jest coś takiego przeprowadzić, wczoraj pod koniec to
      już siedziałam sama w łazience na wannie i płakałam. Ale z drugiej strony jako
      motywację przypominałam sobie tę noc, kiedy po kolejnej pobudce niemal
      wyszarpnęłam Krzysia z łóżeczka, warcząc na niego, żeby w końcu zasnął
      normalnie. Nie wiem co gorsze: to że ze zmęczenia wyzwala się ze mnie agresja
      nad którą powoli tracę kontrolę (takie zachowanie jak moje wtedy jest dla mnie
      niedopuszczalne), czy to, że przez kilka dni zostawię go samego w łóżeczku. To
      nie jest pytanie zaczepne, nie jest mi dobrze z taką decyzją, ale nie widzę
      innego wyjścia. Trzymajcie za nas kciuki. Pozdrawiam.
      Krzynek to od Krzysia. smile))
      • sylwik7 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 25.01.04, 15:24
        Wiem Ann, że Ci ciężko, świetnie Cię rozumiem. Ale jeszcze ze dwie noce i
        pewnie będzie lepiej.Takie krzyki malca szarpią serce matki. Ale masz rację czy
        mały bedzie szczęśliwszy gdy będziesz sie na niego wściekać ze zmęczenia?
        A co do męża on nie wstając do Krzynka normalnie nie odczuwał zmęczenia jak Ty
        a teraz niestety razem z Toba wysłuchuje płaczów no to się niecierpliwi. Iście
        po męsku powiedzieć "zrób coś z tym" (czytaj: " chcę trochę świętego spokoju").
        Powiem Ci rób swoje mój mąż też się łamał i niecierpliwił a potem obwołał mnie
        cudotwórcą jak zaczęły się normalne wieczory a jego znajome z pracy dzwonią do
        mnie o poradę.smile)
        Nasza Ala nadal sama usypia wieczorem ale niestety troszkę częściej się budzi,
        daje nam w kość trzeci ząbek. Widać , że cierpi, niewiele pomagają różne
        środki. Ale juz mocno prześwituje więc liczę , że lada chwila wyjdzie.W dzień
        też jest marudniejsza i usiłuje odgryźć sobie paluszki , zresztą gryzie
        wszystko co tylko wpadnie jej w ręce.
        Pozdrawiam Cię . Na pewno dacie sobie radę.


        -
      • szymanek4 Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 25.01.04, 16:30
        Ania! Tu Szymanek - dzbanek. Trzymam kciuki za Ciebie, nie miej wyrzutów
        sumienia - nie dasz rady całą noc dygać z Małym a potem jeszcze cały dzień być
        na chodzie i bez nerwów reagować na jego szaleństwa. A męża pogoń, co on taki
        mądry, chorera!
      • polihymnia Re: Jak Alicja uczyła sie samodzielnie zasypiać 25.01.04, 21:58
        Ja mam roczną córeczkę. Uczyłam ją samodzielnie zasypiać jak miała 7,5
        miesiąca. A przy okazji chciałam też wyeliminować nocne karmienia.
        Było strasznie - Ania ryczała w jedym pokoju, a ja w drugim. Pomógł mi to
        przetrzymać mąż, który pilnował bym się nie złamała i pokazywał jakie mała robi
        postępy (stopniowo coraz mniej płakała, szybciej zasypiała). Pomogło mi też to
        że następnego ranka Ania przywitała mnie uśmiechem. A ja się bałam, że mnie
        znienawidzi za zostawienie jej samej.
        Już trzeciej nocy córka nie obudziła się w nocy do karmienia,a jej płacz
        wieczorem trwał nie dłużej niż 3-4 minuty. Po 9 dniach uśmiechnęła się do mnie
        jak kładłam ją do łóżeczka i szybciutko spokojnie zasnęła.
        Teraz Ania śpi popisowo: w nocy od godz. 20.00 do ok. 7.45 rano i w ciągu dnia
        od 12.30 do ok. 14.30.
        Obie jesteśmy wyspane, zadowolone i pełne energii do zabawy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka