Dodaj do ulubionych

Helen dorn

29.09.09, 19:30
Co sądzicie o tej metodzie nauki angielskiego? Mam 4 latka i wlasnie
z nim bylam dzis na lekcji pokazowej Ale, czy taka nauka przyniesie
efekty? Czy warto wydawac dośc duże, jak dla mnie, pieniądze na
naukę w tym wieku? Może któraś z mam ma dśwoadczenia?
Obserwuj wątek
    • slonko1335 Re: Helen dorn 29.09.09, 19:40
      Pytasz czy ona nauczy się angielskiego? moim zdaniem nie bardziej gdybyś Ty z
      nią w domu posiedziała troszkę, bo ile można się nauczyć dwa razy w tygodniu
      przez pól godziny (strzelam - nie wiem jak się odbywają te zajęcia), jednak
      takie zajęcia mogą być dla dziecka frajdą i odskocznią, szczególnie jeśli siedzi
      w domu. Jak chodzi do przedszkola darowałabym sobie.
    • heca7 Re: Helen dorn 29.09.09, 20:29
      Córka chodziła parę tygodni. I zabraliśmy. Jedno słowo jakiego się nauczyła to
      jump bo bez przerwy skakali i tyle. Poszła do szkoły językowej gdzie była grupa
      3-latków. Przez 4 lata tam chodziła. Teraz jest najlepsza w klasie nie licząc
      dziecka dwujęzycznego. Dla mnie to tylko droga zabawa, nauki w tym nie było.
      • alfa36 heca7 29.09.09, 21:09
        Rozumiem, że zapisalas 3 latka na angelski tradycyjna metodą?
        • heca7 Re: heca7 29.09.09, 21:36
          Miała dokładnie 3,5 roku. Najpierw zajęcia odbywały się w towarzystwie rodziców.
          Trwały 45 min. Raz Polka raz Anglik. Rok później dzieci( te same, grupa się nie
          zmieniła) już były same w sali a my czekaliśmy na zewnątrz. I tak przez parę
          lat. Naprawdę w naszym przypadku to się sprawdziło.
    • solaris31 Re: Helen dorn 29.09.09, 23:07
      a ja jestem bardzo zadowolona z tej metody. jest drogo - to prawda,
      moja córka chodzi 2 lata, umie już bardzo dużo, jest chętna do nauki
      i sprawia jej to wielką przyjemnośc. zaczęliśmy z angielskim jak
      miała 3 latka.

      według mnie metoda jest super - ale bardzo wiele zalezy od osoby
      prowadzącej. to jest 90% sukcesu - naprawdę. osoba prowadząca
      zajęcia metodą H. Doron musi być super kreatywna. dzieci się nie
      nudzą dzięki temu i przyswajają to, co mają do przyswojenia. no i
      my - rodzice musimy się zaangażować - słchac płyt z dzieckiem w domu
      trzeba, inaczej cała zabawa traci sens.
      • alfa36 Re: Helen dorn 30.09.09, 07:43
        Na wczorajszej lekcji (nie byla to lekcja pokazowa, tylko
        pierwsza "normalna") pani rzeczywiscie byla zaangazowana. Mam ochotę
        zapisac mlodego na zajęcia i ewentulanie zrezygnowac po kwartale,
        tylko, że jak już zainwestuję w ksiązki.... W kazdym razie
        prowadząca mówila, że nie zdarzylo się przez dwa lata jak prowadzi
        zajęcia, żeby jakies dzieko zrezygnowalo. Ja zastanawiam się jeszcze
        nad jednym- 4 latki robią kurs w 3 lata, 5 latki w 2. W takim razie
        może zapisac dziecko za rok? Będzie mialo to większy sens?
        Ewentualie zorientuję się co do innej szkoly, choć o to w naszym
        miescie będzie trudno.
    • leneczkaz Re: Helen dorn 30.09.09, 08:02
      Mój 11-miesięczniak chodzi na zajęcia do H.D.
      Ciężko pwoiedzieć cos o nauce narazie ale młody jest zachwycony. Pani skacze,
      daje ciacha, śpiewa. Mamusie tańczą. No ubaw na maxa ;p

      Ale.. po 2-3 latach nauki dzieciaki umieją dużo po ang. Widziałam starsze grupy
      i jednak ta metoda działa.

      3-latek 'rozmawiał' z mamą po ang. i nie byli uchodźcami z UK ;p Matka mówiła do
      niego po ang a on wszytko rozumiał i odpowiadał. No ale fakt faktem, że matka
      mówiłą całkiem niezłym angielskim.

      Także ucząc od 0+ dziecko nawet w Polszy da się osiągnąć świetne efekty.

      A to, że małą jest dobra w szkole nie świadczy absolutnie o niczym. Poziom
      szkolny jest wybitnie upośledzony. I jakoś nie znam nikogo kto ucząc się tylko w
      szkole państwowej mówił płynną angielszczyzną.

      Zajęcia w H.D. albo z nativem zawsze będą lepsze od zeszyciku i wypisywania
      słówek i czasów.
      • slonko1335 Re: Helen dorn 30.09.09, 09:10
        Leneczka sama gdzieś pisałaś, że z nim w domu ćwiczysz ten angielski. Pewnie ta
        matka również. Samo chodzenie na zajęcia sprawy nie załatwi, zbyt rzadko są
        spotkania.
        Kiedyś dawno temu na tym forum czytałam wypowiedzi osoby która uczyła dzieci tą
        metodą, ona sama obiektywnie przyznała, że to pic na wodę jeśli chodzi o naukę
        tak naprawdę w czasie zajęć, bo to od rodzica tylko zależy jak często i jak
        będzie z dzieckiem w domu to potem przerabiał...
        Nie zmienia to faktu, że zarówno mama jak i dzieciak mogą się dobrze bawić.
        • alfa36 Re: Helen dorn 30.09.09, 09:14
          Ja niestety nigdy angielskiego się nie uczyłam, więc dziecku nie
          pomogę ani z nim nie pocwiczę. Zabawa za takie pieniądze, jak dla
          mnie zdecydowanie za droga. Jeszcze zastanawiam się...
          • mama_kotula Re: Helen dorn 30.09.09, 09:18
            CytatJa niestety nigdy angielskiego się nie uczyłam, więc dziecku nie pomogę
            ani z nim nie pocwiczę.


            A to może być dobra okazja, aby zacząć, jeśli chcesz oczywiście - razem z
            dzieckiem.
        • mama_kotula Re: Helen dorn 30.09.09, 09:16
          Jeśli rodzic nie będzie z dzieckiem w domu rozmawiał po angielsku - choćby kilkanaście minut dziennie, to wg mnie każda metoda jest o kant pośladka rozbić. Chyba, że dziecko chodzi np. do przedszkola czy szkoły anglojęzycznej, gdzie spędza pół dnia.

          Mój syn przez dwa tygodnie szkoły (angielski 6 godzin tygodniowo, nauka głównie polega na mówieniu, odgrywaniu teatrzyków, słuchaniu) nauczył się więcej angielskiego niż przez 2 lata w przedszkolu (45 minut tygodniowo w 25-os. grupie).

          Co do HD, wszystko zależy od nauczyciela i jego zaangażowania. Z kursu HD wiem, że metoda ta wymaga bardzo wiele pracy od nauczyciela (przygotowanie materiałów często pochłania kilka godzin dziennie) ale i zaangażowania rodziców i samych dzieci.
          I znam dzieci które po 3 latach HD znają angielski w stopniu wysoce komunikatywnym, a znam i takie, co nie wyniosły prawie nic - zależy od czynników wyżej wymienionych.
    • mamamaja30 Re: Helen dorn 30.09.09, 09:34
      Mój syn jest w drugiej klasie, angielskiego "uczył" się od początku
      przedszkola (prywatnego, lekcje prowadzone przez kompetentną, tak mi
      się wtedy wydawało osobę), później w zerówce również płaciłam za
      angielski, żeby miał ciągłość, bo w programie zerówki nie było
      angielskiego. W drugiej klasie mają nową panią od angielskiego i
      wzięła ich w obroty, zaczyna zadawać do domu (przez poprzednie lata
      to się nie zdażyło) i wiecie co? ON NIE UMIE SIĘ PRZEDSTAWIĆ!!! W
      ogóle to według mnie nic nie umie, kilka pojedynczych słówek, które
      zapamiętał z pioseneczek śpiewanych pewnie przez te wszystkie lata.
      Nie ma mowy o czytaniu czy mówieniu (nie mam na myśli odklepywania
      wierszyków i piosenek). Po miesiącu ćwiczenia w domu, odrabiania
      zadawanych zadań nauczył się więcej niż przez te 5 lat nauki!
      Poprzednie lata to strata czasu i pieniędzy? Nie wiem, może coś mu
      to "pomoże", w co wątpię, bo teraz robimy wszystko od podstaw. Mój
      wniosek jest taki, że dopóki dziecko nie umie jako tako czytać,
      pisać, no i oczywiście nieustanna praca w domu, to taka nauka nie ma
      sensu. A poskakać z mamą jump jump można w domu za darmo (ciekawe
      czy dziecko wie, co znaczy słowo jump).
      • mamamaja30 Re: Helen dorn 30.09.09, 09:38
        Dodam jeszcze, że jedyne lekcje angielskiego, za jakie zapłacę, to
        sam na sam z lektorem/korepetytorem. Inne według mnie to strata
        pieniędzy i czasu.
        • mama_kotula Re: Helen dorn 30.09.09, 09:53
          CytatDodam jeszcze, że jedyne lekcje angielskiego, za jakie zapłacę, to sam na sam z lektorem/korepetytorem. Inne według mnie to strata pieniędzy i czasu.

          Nie zgodzę się smile
          Bardzo dobre efekty dają zajęcia w 3-4-5-osobowych grupach z native speakerem. Dziecko nabiera większych umiejętności w prowadzeniu rozmowy - bo dyskusje toczą się między kilkoma osobami, a nie dwoma, dziecko osłuchuje się z angielskim tekstem wypowiadanym różnymi głosami (to jest bardzo ważne) - oczywiście, można i trzeba słuchać z płyt różnych głosów, w różnej intonacji, z różnym akcentowaniem, ale dyskusja i zabawa w grupie - choćby 2-osobowej - da imho lepszy efekt, niż sam na sam z nauczycielem.
          Choćby na moim własnym przykładzie - angielski z nativem, na który chodziłam w szkole średniej, był diabelnie nudny. Gdy dołączyła do nas jedna dziewczyna, Ukrainka, rozmowy stały się żywsze, bardziej spontaniczne, i przyswajałam o wiele więcej.
          • mamamaja30 Re: Helen dorn 30.09.09, 13:57
            Lekcje w grupach 3-4 osobowych to prawie jak "sam na sam". Takiego
            typu zajęcia miałam na myśli, gdzie się rozmawia i dopasowuje do
            umiejętności konkretnej osoby, a nie grupy 10-20 osobowe.
    • camel_3d :))) 30.09.09, 11:59
      Język angielski dla dzieci Metodą Helen Doron to zajęcia dla dzieci w wieku od 3
      miesięcy do 14 lat.



      chcialbym zobaczyc jak 3 miesieczne dziecko uczy sie angielskiego big_grin
    • hugollina Re: Helen dorn 30.09.09, 13:30
      to ja napiszę inaczej. zaznaczę, ze nie jestem w zaden sposob zwiazana z HD.

      moj dwujezyczny syn w wieku ok 6 lat zaczął chodzić z troszke starszymi odzić na
      zajecia typu gry/zabawy/teartzyk z nativem- bylo to jakby uzupelnienie (??? tu
      nie jestem pewna) kursu HD. kiedys jak mi sie nudziło, poszłam popodsłuchiwaci
      oniemiałam: no te dzieci gadały! komunikowaly sie z tym chłoptasiem
      amerykaninem, kaleczyły, ale były zrozumiałe! a były to dzieci z "najwyższej"
      grupy, co nie znaczy najstarszej- takie, co ponoc chodzily od ukonczenia półtora
      roku, takie, które codziennie sluchały tej płyty, które chodzily nieprzerwanie
      ponad 5-6 lat.

      wiec wtedy zmieniłam zdanie- owszem, regularnie stosowane, to ewidentnie działa
      i polecam. ale nie od przypadku do przypadku- wtedy to prawdopodobnie kretynsko
      wydana kasa.
      • hanna26 Re: Helen dorn 30.09.09, 14:23
        Jeżeli masz zbyt dużo czasu i pieniędzy, a dodatkowo masz ochotę
        zrobić dziecku frajdę - to zapisz je. W innym wypadku daj sobie
        spokój.
        Moja córka ma w swojej klasie (pierwsz klasa) kilkoro dzieci, które
        od kilklu lat chodzą do HD. I powiem Ci, że znają angielski w takim
        samym stopniu, co moja, nie uczęszczająca tam nigdy w życiu córka.
        Jak to się stało? Nie jest ona żadnym tuzem ani osobą arcyzdolną.
        Ale robi w domu to samo, co dzieci od Helen Dorn: przegląda
        angielskie książeczki, ogląda anglojęzyczne filmiki dla dzieci,
        często gra w gry edukacyjne. To możecie spokojnie robić w domu.
        • leneczkaz Re: Helen dorn 30.09.09, 15:02
          > Ale robi w domu to samo, co dzieci od Helen Dorn: przegląda
          > angielskie książeczki, ogląda anglojęzyczne filmiki dla dzieci,
          > często gra w gry edukacyjne. To możecie spokojnie robić w domu.

          No nie do końca robi się to na zajęciach H.D.
          A Ty raczej nie masz pojęcia jak mówią inne dzieci bo z nimi na codzień nie
          pzrebywasz...
          • hanna26 Re: Helen dorn 01.10.09, 02:45
            leneczkaz napisała:

            > A Ty raczej nie masz pojęcia jak mówią inne dzieci bo z nimi na
            codzień nie
            > pzrebywasz...

            Nie tylko z nimi nie przebywam, ale i większości w ogóle nie
            kojarzę. smile O tym, na jakim kto jest poziomie poinformowała
            szczegółowo szkolna anglistka córki na zebraniu szkolnym. Było to
            konieczne ze względu na podział na grupy.
        • hugollina Re: Helen dorn 30.09.09, 15:24
          no to totalna bzdura, nic takiego sie nie robi na zajeciach hd, to chyba ci
          wyobraznia podpowiada.
          • hanna26 Re: Helen dorn 01.10.09, 02:38
            hugollina napisała:

            > no to totalna bzdura, nic takiego sie nie robi na zajeciach hd, to
            chyba ci
            > wyobraznia podpowiada.

            Radziłabym Ci przeczytać uważniej post, na który odpowiadasz, bo
            możesz przez przypadek rąbnąć głupotę. Nigdzie nie napisałam, że
            dzieci od HD robią na zajęciach to, co moja córka robi w domu. big_grin big_grin
            One to robią po zajęciach, we własnym domu. Jak wiadomo same zajęcia
            niewiele dają, jeśli nie idzie za nimi praca w domu.
            • hugollina Re: Helen dorn 01.10.09, 06:43
              oki, no patrz zlapalas mnie.

              ale jeszcze jedna rzecz (moze dlatego anglista twierdzi, ze sa na takim samym
              poziomie- bo trudno stwierdzic w szkole, gdzie ta umiejetnosc nie jest
              doceniana)- te dzieci po hd sie komunikuja- i sorki ale ogladajac filmini i
              grajac w gry sie tego nie nauczysz. i to jest podstawa jezyka. tak wiec twoje
              rady zeby zamiast na kurs zapisac sobie ogladalo i gralo sa do bani, jak bedzie
              to robic poza, to dlaczego nie

              Nothing is ever easy in the world of men...
              • mama_kotula Re: Helen dorn 01.10.09, 07:16
                Cytatte dzieci po hd sie komunikuja- i sorki ale ogladajac filmini i grajac w gry sie tego nie nauczysz.

                O, o to właśnie.

                Mój syn całkiem dobrze zna angielski biernie - rozumie tekst mówiony i pisany, ponieważ do tej pory tylko to mu było potrzebne, aby się porozumieć z komputerem ;-P, więc nauczył się z sam gier, z filmików, słuchając piosenek i czytając anglojęzyczne strony internetowe.

                Komunikować uczy się teraz w szkole na normalnych zajęciach. Ma ułatwione ze względu na dotychczasowy bogaty zasób słownictwa.

                Nauka angielskiego przez oglądanie filmów, czytanie książek i surfowanie po stronach jest ok dla osoby, która nie ma do czynienia z komunikowaniem się w tym języku, a potrzebuje go np. do rozumienia podręczników obcojęzycznych. Natomiast komunikowania się można nauczyć się wyłącznie... komunikując się wink.
    • bj32 Re: Helen dorn 01.10.09, 10:46
      Hie, hie, hie.
      Po pierwsze: wyszukiwarka.
      Po drugie: pytanie, czy to Ty chcesz, czy dziecko [tu polecam wrzucić
      w Wyszukiwarkę metodę Domana].
      Po trzecie: 4latka to już można niby uczyć [chociaż nie wiem, czy
      jest taka konieczność], ale popieram Camela względem
      trzymiesieczniakówbig_grin
      • alfa36 Re: Helen dorn 02.10.09, 10:14
        bj32 napisała:
        pytanie, czy to Ty chcesz, czy dziecko

        Jakbym ja nie chciala, to dziecka bym nie zaprowadzila na zajeciawink
        A moje dziecko... no cóż, opowiada, że na angielskim byly super
        zabawki i bylo kolorowosmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka