panna_turkus
16.04.10, 15:29
witajcie,
mój 1,5 roczny synek od kilku miesięcy jest dzieckiem żłobkowym. wydawało się
nam, że szybko się zaadaptował do przebywania w żłobku. jedyne problemy jakie
nam zgłaszano to to, że podczas leżakowania śpi niewiele (15-20 min.) lub
wcale. kilka dni temu miałam telefon od kierowniczki żłobka, która
zasugerowała, żebym zaczęła podawać synkowi melisę lub jakieś tabletki, bo
jest histerycznym, nerwowym maluchem, który nie potrafi skupić uwagi, nie
słucha poleceń, złości się i uniemożliwia opiekę nad innymi dziećmi. (panie
wciąż muszą się nim zajmować, nic nie pomaga w uspokojeniu go, wrzaski budzą
inne dzieci itp.) miałam wrażenie, ze mówi o innym dziecku. nie powiedziałabym
o moim synku, że jest jakoś wyjątkowo histeryczne czy nerwowe. w domu potrafi
przespać do 3 godzin w ciągu dnia. jedyne problemy jakie z nim mamy to
budzenie się w nocy i domaganie się krzykiem mleka lub spania z nami (które to
próbowaliśmy wyeliminować tłumaczeniem, ignorowaniem jak na razie z
niewielkimi sukcesami). synek nauczył się zasypiać w swoim łóżeczku ale nie
potrafi sam zasnąć gdy się wybudzi w nocy (przychodzi wtedy do nas do łóżka z
płaczem, albo chodzi po mieszkaniu rycząc i domagając się czegoś). obawiam
się, że jego przebudzenia mają już charakter nawykowy. synek za wszelką cenę
próbuje się wydostać z łóżeczka nie potrafi w nim leżeć. ostatnio pojawiła się
niechęć do jeżdżenia wózkiem, chodzenia za rękę czy chodzenia blisko rodzica.
zaliczyliśmy już kilka histerii podczas spacerów z kładzeniem się na chodniku,
krzykami, ucieczką, bo coś nie szło po myśli synka... byłam pewna, że to
książkowy bunt 2 latka, gdyż synek bardzo mało mówi (sukcesem w komunikacji z
nim jest to, że kiwa i kręci głową na "tak" i dlatego niezwykle szybko się
denerwuje a nawet wpada w rozpacz. przez tę rozmowę z kierowniczką a potem z
psycholog z żłobka i wymuszenie na mnie spotkania z nią, wpadam w paranoję,
wyrzucam sobie, że jestem złą, niekonsekwentną i ustępliwą matką.
dziś w nocy po długich krzykach dałam synkowi mleka a potem gryzłam się pół
nocy, że utwierdzam go w przekonaniu, że awanturą osiągnie cel.
już nie wiem co o tym wszystkim myśleć. mam wrażenie, że tyle rzeczy powinnam
zmienić, że nie wiem od czego zacząć.