Dodaj do ulubionych

telefon od kierowniczki żłobka... (długie)

16.04.10, 15:29
witajcie,
mój 1,5 roczny synek od kilku miesięcy jest dzieckiem żłobkowym. wydawało się
nam, że szybko się zaadaptował do przebywania w żłobku. jedyne problemy jakie
nam zgłaszano to to, że podczas leżakowania śpi niewiele (15-20 min.) lub
wcale. kilka dni temu miałam telefon od kierowniczki żłobka, która
zasugerowała, żebym zaczęła podawać synkowi melisę lub jakieś tabletki, bo
jest histerycznym, nerwowym maluchem, który nie potrafi skupić uwagi, nie
słucha poleceń, złości się i uniemożliwia opiekę nad innymi dziećmi. (panie
wciąż muszą się nim zajmować, nic nie pomaga w uspokojeniu go, wrzaski budzą
inne dzieci itp.) miałam wrażenie, ze mówi o innym dziecku. nie powiedziałabym
o moim synku, że jest jakoś wyjątkowo histeryczne czy nerwowe. w domu potrafi
przespać do 3 godzin w ciągu dnia. jedyne problemy jakie z nim mamy to
budzenie się w nocy i domaganie się krzykiem mleka lub spania z nami (które to
próbowaliśmy wyeliminować tłumaczeniem, ignorowaniem jak na razie z
niewielkimi sukcesami). synek nauczył się zasypiać w swoim łóżeczku ale nie
potrafi sam zasnąć gdy się wybudzi w nocy (przychodzi wtedy do nas do łóżka z
płaczem, albo chodzi po mieszkaniu rycząc i domagając się czegoś). obawiam
się, że jego przebudzenia mają już charakter nawykowy. synek za wszelką cenę
próbuje się wydostać z łóżeczka nie potrafi w nim leżeć. ostatnio pojawiła się
niechęć do jeżdżenia wózkiem, chodzenia za rękę czy chodzenia blisko rodzica.
zaliczyliśmy już kilka histerii podczas spacerów z kładzeniem się na chodniku,
krzykami, ucieczką, bo coś nie szło po myśli synka... byłam pewna, że to
książkowy bunt 2 latka, gdyż synek bardzo mało mówi (sukcesem w komunikacji z
nim jest to, że kiwa i kręci głową na "tak" i dlatego niezwykle szybko się
denerwuje a nawet wpada w rozpacz. przez tę rozmowę z kierowniczką a potem z
psycholog z żłobka i wymuszenie na mnie spotkania z nią, wpadam w paranoję,
wyrzucam sobie, że jestem złą, niekonsekwentną i ustępliwą matką.

dziś w nocy po długich krzykach dałam synkowi mleka a potem gryzłam się pół
nocy, że utwierdzam go w przekonaniu, że awanturą osiągnie cel.
już nie wiem co o tym wszystkim myśleć. mam wrażenie, że tyle rzeczy powinnam
zmienić, że nie wiem od czego zacząć.
Obserwuj wątek
    • camel_3d Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 15:34
      moze zacznij od bycia konsekwentna...
      ale wiesz..my cie tu nie znamy osobiscie i roznei moze byc.
    • mama-008 Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 15:47
      sama pisałaś że synek jest histerykiem i wymuszaczem, a Ty ustępliwa
      i niekonsekwenta mamą...dla niego to bez różnicy czy to dom i mama
      czy żłobek i ciocie.

      nie wiem,może 2 razy więcej pracy wkładaj w swoją pracę z synkiem,
      100 razy tłumacz aż zatrybi no i ucz się asertywnościwink

      pozdrawiam
      • panna_turkus Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 15:57
        problem w tym, że dla mnie jego zachowanie było raczej normalne tzn. związane z
        rozwojem albo sprzecznymi komunikatami z mojej strony (np. raz mu odmawiam mleka
        i wytrzymuje kilkanaście minut wycia, a raz kapituluję bo muszę wcześniej wstać
        i być przytomna w pracy)
        ale...
        ta "melisa i proszki na uspokojenie", które miałabym mu podawać mnie zszokowały.
        kierowniczka insynuowała, że jeśli mały się nie zmieni, to będę musiała go
        zabrać z żłobka.
        • ciocia_ala Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 16:07
          To ja bym zabrala ze zlobka i juz. Sugestie srodkow nasennych moim
          zdaniem sa zupelnie nie na miejscu. Moze rumu do mleka dodac, bedzie
          lepiej spal?!?! wink

          Widac nie sluzy ten zlobek ani jemu ani innym dzieciom. Moze jest
          jakis inny zlobek? A moze trzeba z nim miesiac posiedziec w domu i
          przeczekac.

          Zdecydowanie brak konsekwencji nie jest dobry. U mnie byl ogrmny
          brak konsekwencji. Duzo pomogl mi moj maz, trzymajac mnie w ryzach.
          Ona nauczyl mala zasypiania samej. Gdy odstawiliam ja od piersi on
          zajmowal sie nia rano, gdy ona domagala sie cyca... Sama bym nie
          dala rady.
          • alpepe Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 16:32
            ciocia_ala napisała:

            > To ja bym zabrala ze zlobka i juz.
            > A moze trzeba z nim miesiac posiedziec w domu i
            > przeczekac.

            Pewnie sęk w tym, że ona pracuje i stąd dziecko w żłobku. Moim zdaniem panie ze
            żłobka przegięły ze środkami uspokajającymi, ale co do reszty, mają rację.
          • nika1310 Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 16:37
            ja też uważam że powinnaś z dzieckiem posiedzieć w domu. Klopotem tej calej
            sytuacji jest to że dziecko nie mowi. Moj syn tez mial klopoty w przedszkolu
            ktore sie zakonczyly zabraniem do, ale on mowil wszystko, miedzy innymi to, ze
            byl popychany i szarpany przez panią, upokarzany (np sie zsikal w gacie a pani
            stala ze wszystkimi dziecmi nad nim i kazala robić ciuś ciuś). Moje dzieko
            jeszcze 3 miesiace po zabraniu go z przedszkola moczylo sie w nocy ze strachu
            przed paniami i nie chcialo wejsc w ulice gdzie jest przedszkole. Moze z Twoim
            dzieckiem sie dzieje cos zlego tam, moze jakis kolega mu dokucza, moze cos ze
            strony pań? Powinnas spedzic jeden dzien w zlobku na korytarzu i posluchac co
            sie tam dzieje, czy rzeczywiscie Twoje dziecko placze, co wtedy mowia panie itp
            • alpepe Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 17:34
              to jakiś horror, co zrobiłaś z panią? Mam nadzieję, że nie zostawiłaś tego tak
              sobie.
          • camel_3d Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 18:41
            ciocia_ala napisała:

            > To ja bym zabrala ze zlobka i juz.

            wiesz, al eto nie jest rozwiazanie..
            to powinien byc sygnal, ze dziecko jest bardzo ciezkie w obsludze i po prostu
            ciezko z nim pracowac. bo niestety, ale to nie jest zadanie opiekunek wychowywac
            dziecko. MY jestesmy rodzicami dziecka i jezeli powiezamy je komus to nie poto
            zeby je wychowywal tylko po to zeby sie nei m opiekowal...
            Ty nikomu nie zrobilabys laski, ze zabierzesz dziecko.
            • tijgertje Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 20:21
              dzieci nie sa idiotami! Nawet roczniak doskonale lapie przy kim
              sobie moze pozwolic, przy kim nie. Jesli mama jest niekonsekwentna,
              to na niej sie to odbije predzej czy pozniej, ale ze zlobkiem nie ma
              to nic wspolnego, panie jesli sa na wlasciwym miejscu potrafia sobie
              poradzic z roznymi urwisami i domowy lobuz moze hyc w zlobku
              aniolem. Roznice widac nawet przy rodzicach, mlauch moze sie
              zupelnie inaczej zachowywac tylko przy mamie a inaczej tylko przy
              tacie i jest to zupelnie normalne zjawisko. Jesli w zlobku sugeruja
              faszerowanie dziecka srodkami uspokajajacymi, to jak najszybciej
              szukalabym dla malego innego miejsca! to nie jest rozwiazanie, co
              najwyzej spychanie glebiej byc moze sporego problemu, ktory musi byc
              rozwiazany przez znalezeinie przyczyny, nie zaleczaniem objawow.
              Jesli tak do rozrabiakow podchodza, to wcale bym sie nie zdziwila,
              gdyby zachowanie dziecka mialo zrodlo w opiekunach.
              • memphis90 Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 17.04.10, 10:10
                Zgadzam się, dzieci testują opiekunów i doskonale wiedzą co przy kim
                mogą robić... Moja córcia przy mężu jest naprawdę innym dzieckiem-
                zdecydowanie mniej absorbującym wink Przy mnie jest wrzask o pomoc
                przy każdym możliwym niepowodzeniu. A przy babciach wrzasku w ogóle
                nie ma, bo natychmiast spełniają każdą zachciankę- nie zdąży nawet
                rozdziawić buzi big_grin
        • podkrecone Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 22:31
          a ja na Twoim miejscu postarałabym zmienić żłobek jeśli jest konieczny lub
          zamienić go na nianie odpowiednią maluszki potrzebują uwagi jedno mniej drugie
          więcej i jest ona potrzebna do jego dobrego rozwojusmile a wypowiedz kierowniczki
          jest karygodna.
    • blagajo Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 16:26
      a ja myślę, że jak chce mleka to trzeba mu dać, jak chce dospać z
      wami do rana wybudzony w nocy niech śpi krzywda sie nikomu nie
      stanie......... wiekszą krzywdą jest płacz histeria w nocy wasze
      nerwy i zmeczenie w dzień a on poprostu jest maleńki i nie wszystko
      jest w stanie ogarnąć. Dzieci mają różne "fazy". Nie jest też tak że
      jestem zupełnie pozbawiona zasad to tak dla mających ochotę mnie
      młotkować za chwilę. Histerii na ulicy czy tez w domu o byle co nie
      toleruję. Zostawiam dziecko samo w pokoiku albo w innym spokojnym
      miejscu bez dodatkowych bodźców jak telewizor radio do tzw
      wypłakania w trakcie ryku ( a znam już swoje dziecko troszkęwink
      podchodzę i pytam czy już chce sie przytulić - u nas to zazwyczaj
      oznacza koniec płaczu i zaakceptowanie woli rodzica. na początku
      histerie były maskryczne i długie teraz są sporadyczne i płacz nie
      trwa dłużej niż 3-5 min. ( córka ma 2 lata i 10 mies) Twój maleńki
      synek wyrośnie i będzie super chłopakiem a Ty dla swojego spokoju i
      jego odpuść na trochę to mleko i spanie. W sprawach żłobka się nie
      wypowiem bo sugesta "melisowa" mnie powala na kolana.
    • kasia_750 Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 16:38
      A może jednak pozwól dziecku spać z wami, podaj w nocy mleko i zobacz czy zmieni
      się jego zachowanie, może to pomoże mu się wyciszyć i nie będzie taki nerwowy.
      Czy przypadkiem przeprowadzka do własnego łóżka i odmowa podawania mleka nie
      zbiegła się z pójściem dziecka do żłobka? Jeśli tak to nie dziwię się jego
      zachowaniu... Niektóre dzieci są bardziej wrażliwe od innych i zmiany trzeba
      wprowadzać bardzo, bardzo powoli.
      Ja na pewno zabrałabym dziecko ze żłobka i pomyślała o innym rodzaju opieki
      (urlop wychowawczy, babcia, niania albo INNY żłobek). Na pewno nie podawałabym
      leków na uspokojenie - podejście kierowniczki tragiczne! Za jakiś czas, gdy
      synek dojrzeje do przebywania w grupie bez rodziców, może okazać się
      najgrzeczniejszym i najradośniejszym żłobkowiczem lub przedszkolaczkiemsmile
    • joshima Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 16:46
      panna_turkus napisała:


      > już nie wiem co o tym wszystkim myśleć. mam wrażenie, że tyle rzeczy powinnam
      > zmienić, że nie wiem od czego zacząć.
      A mnie się wydaje, że jedną rzecz na pewno powinnaś zmienić. Żłobek. Na taki w
      którym pracują panie dla których nie jest problemem uspokojenie malca w
      kryzysowej sytuacji.
    • daisy Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 17:32
      Moje dziecko domagało się nocnego karmienia (piersią) co najmniej do 18
      miesięcy. Nic w tym dziwnego, szczególnie jeśli mały chodzi do żłobka. Teraz
      nasz synek ma prawie 4 lata i ciągle go bierzemy do siebie w nocy, jak się
      wybudzi. Całkiem to jest fajne.
      Może jak odpuścisz to wszyscy lepiej się wyśpicie i dzieciak będzie bardziej
      zrelaksowany?
      Tak czy siak sugestia pani ze żłobka kwalifikuje się na donos do kuratorium,
      wydziału zdrowia, sanepidu i nie wiem gdzie jeszcze. Skandal.
      Co to w ogóle znaczy, że 18-miesięczne dziecko ma się skupić i słuchać
      poleceń??? Jakiś kosmos. Czterolatki mają z tym problemy w przedszkolu, a co
      dopiero takie maluszki... Chyba ten żłobek faktycznie mało fajny.
    • leneczkaz Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 16.04.10, 18:04
      nie mają pojęcia o temacie.


      Jasne, że Panie mają rację (pomijam tą meliskę wink). Dzieci wyjące są kulą u nogi
      dla pań, innych dzieci a także ich rodziców.

      W żlobku synka jest dziewczynka WYJEC. Od wejścia do wyjścia wyje.. Paniom się
      płakać chce bo wszytko robią, skaczą nad nią, nie skaczą, zabawiają, zostawiają-
      nic. Wyje. A mnie to wkurza, bo co mnie to obchodzi jaka ona jest w domu jak mój
      syn słucha jej wycia. Baaa, ja słucham jej wycia jak oddaję syna, rozbieram,
      ubieram...

      A jak jest takich wyjców więcej. To zajoba można dostać. Masz 20 dzieci ok i 2-3
      wyjców i już całą grupa ma przewalone. Fakt, że większość wyjców się
      dostosowuje, ale widać w Twoim wypadu panie się poddały. Musi nieźle rozwalać
      zajęcia.

      A na nasze panie narzekać nie można. Noszą na rączkach do snu, śpiewają,
      zabawiają, chodzą na spacery. Tylko jak jest 4 panie i 5 wyjców to i tak można
      się uczepić, bo jeden wyjec stoi u nogi.

      A jeśli chodzi o samo spanie. Mój w domu śpi ok 2h. W żłobku 30 min. do godziny.
      I co z tego? A nic. Żyje. I jest szczęśliwy chodząc do żłobka.
      A ja codziennie pytam co zmajstrował, coby potem nikt do mnie nie dzwonił i nie
      nakazywał melisą poić big_grin
      • roneczka Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 16.04.10, 18:15
        A nie mogą go panie w żlobku nie kłaść spać , jak nie chce?
        NIech się czymś pobawi w tym czasie.
        Każde dziecko musi spać?
        • camel_3d Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 16.04.10, 18:55
          roneczka napisała:

          > A nie mogą go panie w żlobku nie kłaść spać , jak nie chce?

          widzisz..to nie tak. dziecko ma robic to co robi wiekszosc. po prostu
          przestrzegac rytmu dnia. potem latwiej sie w szkole dostosowac do
          przestrzegania. bo co pozniej powiesz. bo dzeicko nie chce w lawce siedziec to
          niech chodzi po klasie?
          ja doceniam moj zlobek bo dziecko wszytskie maja konkretny plan. albo wszytskie
          maluja, albo wszytskie cwicza, albo wszystkie sluchaja jak pani gra na gotarze i
          potem badaja gitera..ale wszytskie tez jednoczesnie jedza i wszytkie ida spac.
          nie musza pac jednakowo dlugo..ale musza przynajmiej sie razem polozyc.
          • malpa513 Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 16.04.10, 21:08
            widzisz to nie tak, co innego 1,5 roczne dziecko które moze akurat
            nie potrzebowac snu, a co innego 7 latek który rozumie co wolno a co
            nie i ze musi sie dopasowac, moja córka chodzi do przedszkola w
            którym te dzieci które chcą moga spac a te które nie chcą robią co
            innego, co innego ustalenie jakiegos stałego rytmu dnia a co innego
            zmuszanie małego człowieka do rzeczy na które on nie ma ochoty i
            które byc moze nie są mu potrzebne
            • camel_3d Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 18.04.10, 10:19

              > zmuszanie małego człowieka do rzeczy na które on nie ma ochoty i
              > które byc moze nie są mu potrzebne


              a juz nie wspominajac doroslego czlowieka...wszyscy robimy wiele rzeczy ktore
              musimy, a na ktore nei mamy ochoty.
              Rozumiem, ze dziecko tez nei musi pomagac w domu kiedy nie ma ochoty..
              • mama_kotula Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 18.04.10, 16:13
                CytatRozumiem, ze dziecko tez nei musi pomagac w domu kiedy nie ma ochoty..

                No, roczne dziecko zdecydowanie NIE MUSI, ponieważ nie rozumie, co to obowiązek. Dwulatek też nie. Co innego starsze dziecko.
                Niemniej oczywiście zgadzam się, że każde dziecko warto zachęcać do pomocy, natomiast nie wyobrażam sobie ścisłego egzekwowania wykonywania jakichś obowiązków domowych u dziecka 18-miesięcznego.
                • mama_kotula Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 18.04.10, 16:27
                  Poza tym, to o czym piszesz, nazywając to "obowiązkami" dziecka to nic innego tylko budowanie pewnych nawyków.
                  Odnoszenie po sobie talerza czy wrzucanie rzeczy do prania to normalne elementy życia domowego, rzeczy naturalne i zrozumiałe same przez się - nie uznaję tego w kategorii obowiązku w przypadku dziecka półtorarocznego, bo - jeszcze raz - takie dziecko nie kuma, czym jest OBOWIĄZEK. Dziecko w tym wieku jest zwyczajnie przyzwyczajone do wykonywania określonych czynności i również na razie uznaje, że to są rzeczy normalne, elementy określonych rytuałów dnia (radzę poczytać choćby jedną czy dwie książki więcej, poza tą o tyranach wink). Oczywiście, jest to bardzo dobre i pożądane, natomiast mówienie tu o "obowiązkości" dziecka półtorarocznego oraz o "dobrze wychowanym" w tej kwestii dziecku półtorarocznym jest sporym nadużyciem.
          • memphis90 Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 17.04.10, 10:14
            >
            > widzisz..to nie tak. dziecko ma robic to co robi wiekszosc.
            Camel, tak było 30 lat temu. Sikanie na gwizdek, spanie na gwizdek,
            picie w ściśle określonych porach (przed sikaniem, w pozostałych
            godzinach można było zdechnąć z pragnienia). Sama to częściowo
            pamiętam z przedszkola. Natomiast nie wyobrażam sobie, żeby dzisiaj
            dziecko, które spać nie chce miało być do tego zmuszane. Żeby
            zmuszać malucha do jedzenia potraw, których nie lubi (ja do dzić mam
            odruch wymiotny na kaszę gryczaną). Żeby nie dać dziecku pić. A
            przedszkolak to zupełnie co innego, niż dziecko szkolne, a spanie to
            co innego, niż siedzenie w ławce.
      • 4youtobayashi Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 16.04.10, 18:22
        > A mnie to wkurza, bo co mnie to obchodzi jaka ona jest w domu
        > jak mój syn słucha jej wycia
        Zmień przedszkole.

        • leneczkaz Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 16.04.10, 18:31
          > > A mnie to wkurza, bo co mnie to obchodzi jaka ona jest w domu
          > > jak mój syn słucha jej wycia
          > Zmień przedszkole.
          >

          Ale mi PRZEDSZKOLE się podoba. Panie także. Syn je uwielbia. Więc dlaczego my
          mielibyśmy rezygnować?
          Panie także mają dosyć wyjca a synka lubią, więc nie rozumiem głupiej uwagi.
          • joshima Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 16.04.10, 18:35
            leneczkaz a Twojemu synowi to jakoś przeszkadza? Koszmary nocne go dręczą, czy co?
            • leneczkaz Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 16.04.10, 20:13
              Raczej nie, ale wyobraź sobie Joshi moment kiedy przyprowadzasz swoje dziecku a
              tu alarm na full. Mimo, że syn lubi żłobek to takie lekkie zwątpienie w oku widać wink
              W drodze opowiada, że "lala yyy (udaje, że płacze)" więc jakoś to w główkę
              wchodzi jednak..
              • joshima Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 16.04.10, 20:16
                leneczkaz napisała:

                > Raczej nie, ale wyobraź sobie Joshi moment kiedy przyprowadzasz swoje dziecku a
                > tu alarm na full.
                I co? Myślisz, że mnie to nie spotkało? A i owszem. Moje też się czasem włącza.
                No i co z tego? Nianie są od tego, żeby się dzieckiem zająć, bo jest malutkie.

                > Mimo, że syn lubi żłobek to takie lekkie zwątpienie w oku widać wink
                Jak pójdzie do szkoły to zabronisz dzieciom mieć złe stopnie, żeby syna
                wątpliwości nie dopadły? Weź przestań.
                • leneczkaz Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 16.04.10, 20:47
                  > > Mimo, że syn lubi żłobek to takie lekkie zwątpienie w oku widać wink
                  > Jak pójdzie do szkoły to zabronisz dzieciom mieć złe stopnie, żeby syna
                  > wątpliwości nie dopadły? Weź przestań.

                  Porównanie wybitnie błyskotliwe.
                  Ja im nie zabraniam być tępymi i siedzieć w koncie.
                  Zabronie zaś dzieciom w szkole bić i obrażać moje dziecko.
                  • memphis90 Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 17.04.10, 10:34
                    Jak mają własne konto, to chyba nie takie tępe te dzieciaki są...
          • tuberosa77 Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 16.04.10, 18:56
            Czyli wg Ciebie wyjców należy z przedszkola usunąć bo przeszkadzają?
            A jak Twoje dziecko nie zaadoptuje się w szkole/pracy/grupie rówieśniczej to co?
            Też usunąć. Może się zdarzyć, ze w szkole Pani synka nie polubi i znajdziesz się
            po drugiej stronie barykady czego z całego serca Ci życzę, bo taka zmiana daje
            szerszy ogląd sytuacji i tępi nawet najbardziej zaostrzony język.
            • leneczkaz Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 16.04.10, 20:14
              Nie mówię o usunięciu ale o zrozumieniu dla pań które może jajo znoszą, przez
              syna założycielki wątku bo im rozbija grupę, sen i dzień.
              • joshima Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 16.04.10, 20:17
                No właśnie. To straszne. Panie muszą zająć się wyjcami i nie mogą edukować
                twojego dziecka. Macie tyły w wyścigu szczurów czy co?
                • leneczkaz Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 16.04.10, 20:40
                  Widzisz Joshi, ja do Cię kulturnie a Tyś prosta i wulgarna.
              • malpa513 Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 16.04.10, 21:14
                ja te Panie doskonale rozumiem, ale one chyba nie rozumieją tego
                dziecka i tej mamy, która byc moze robi wszystko idealnie a i tak
                mały wyjec wyje i nie ma na to rady, kiedys wyrosnie ale pewnie
                łatwy nigdy nie bedzie, wiec nie ma co robic wyrzutów mamie a juz na
                pewno nie sugerowac meliski
            • camel_3d tuberosa77..plizi... 16.04.10, 20:25
              wyjcow moze nie nalezy usuwac..nalezy dac ich rodzicoem do zrozumienia, ze maja
              si eza nie wziac. bo inaczej jest kiedy dziecko placze z tesknoty za domem, a
              inaczej kiedy wyje i ma w upie to co si edo niego mowi, robi na zlosc i olewa
              wszytsko.. To tylko swiadczy te tak jest w domu..i od domu trzeba zaczac
              wychowanie..czyli od powiedzenia rodzicom, ze zawalili sprawe i maja to naprawic.
              Jak twoje dziecko bedzie wylo na lekcjach, olewalo szkolne obowiazki to tez
              zostanie usuniete i wyslane do psychologa.

              TO MY WYCHOWUJEMY DZIECI..A NIE INSTYTUCJE:

              > Czyli wg Ciebie wyjców należy z przedszkola usunąć bo przeszkadzają?
              > A jak Twoje dziecko nie zaadoptuje się w szkole/pracy/grupie rówieśniczej to co
              > ?
              > Też usunąć. Może się zdarzyć, ze w szkole Pani synka nie polubi i znajdziesz si
              > ę
              > po drugiej stronie barykady czego z całego serca Ci życzę, bo taka zmiana daje
              > szerszy ogląd sytuacji i tępi nawet najbardziej zaostrzony język.
              • slonko1335 Re: tuberosa77..plizi... 16.04.10, 21:00
                camel_3d napisał:

                a
                > inaczej kiedy wyje i ma w upie to co si edo niego mowi, robi na zlosc i olewa
                > wszytsko..

                sorry Camel ale nie wiem czy zauważyłeś iż tu o półtoraroczniaku się pisze a nie
                dziecku w wieku szkolnym, dziecko w tym wieku nie potrafi robić na złość a coś
                czego w inny sposób wyrazić nie umie, nie rozumie, boi się czegoś właśnie tak
                wyraża i jest to najnormalniejsze na świecie...

                Mam czterolatkę która we wrześniu biegłego roku poszła do przedszkola, wiesz ilu
                trzylatków nie płacze i nie przechodzi źle okresu adaptacji? - 5 procent,
                szczęśliwie dla mnie sie złożyło iż moje dziecko jest w tych pięciu procentach
                ale na myśl mi nawet by nie przyszło aby mieć pretensję do innych które wyły i
                uniemożliwiały przez jakiś czas prowadzenie zajęć...

                To paniusie w żłobku sobie nie radzą i to ich problem, Ty zajmij się wychowaniem
                syna w domu, bądź konsekwentna ale zastanów się czy nie za dużo wymagasz, bo
                może dziecko po prostu pragnie Twojej bliskości, przeanalizuj i le czasu z nim
                rzeczywiście spędzasz bo może po pracy też nie za wiele zajęta gotowaniem,
                sprzątaniem itd. może dziecko w żłobku nie jada i dlatego nadrabia w nocy, to
                jeszcze maluszek nie możesz od niego wymagać zbyt wiele. To co się dzieje na
                spacerze to najbardziej normalne w świecie zachowanie dziecka w tym wieku i
                raczej te co tego nie próbują i nie robią to d...wołowe....
                • camel_3d Re: tuberosa77..plizi... 16.04.10, 21:17
                  slonko1335 napisała:

                  > camel_3d napisał:
                  >
                  > a
                  > > inaczej kiedy wyje i ma w upie to co si edo niego mowi, robi na zlosc i o
                  > lewa
                  > > wszytsko..
                  >
                  > sorry Camel ale nie wiem czy zauważyłeś iż tu o półtoraroczniaku się pisze a ni
                  > e
                  > dziecku w wieku szkolnym,



                  wiesz co...ja mam poltoraroczniaka i wiem, ze potrafi skutecznie olac to co sie
                  do niego mowi.
                  • slonko1335 Re: tuberosa77..plizi... 16.04.10, 21:23
                    > wiesz co...ja mam poltoraroczniaka i wiem, ze potrafi skutecznie olac to co sie
                    > do niego mowi.

                    ale Ty piszesz teraz o olaniu, słyszeniu tego co chce a ja o robieniu na złość -
                    nie ma czegoś takiego u dziecka w tym wieku, nie potrafi robić na złość
                    • camel_3d Re: tuberosa77..plizi... 17.04.10, 10:13

                      > ale Ty piszesz teraz o olaniu, słyszeniu tego co chce a ja o robieniu na złość
                      > -
                      > nie ma czegoś takiego u dziecka w tym wieku, nie potrafi robić na złość

                      no tak, tu masz racje..mialem na mysli to ze w tym wieku juz potrafia dzeici
                      skutecznie ignorowac to co si edo nich mowi i testowac na ile moga sobei
                      pozwolic. Co jest naturalne...ale nie koneicznie do 100% zaakceptowania.
                      • memphis90 Re: tuberosa77..plizi... 17.04.10, 10:37
                        No to skoro panie sobie tak pozwalają, to tym bardziej ich problem. W
                        domu to samo dziecko w relacji mamy zachowuje się normalnie.
                        • camel_3d Re: tuberosa77..plizi... 19.04.10, 21:48
                          > No to skoro panie sobie tak pozwalają, to tym bardziej ich problem. W
                          > domu to samo dziecko w relacji mamy zachowuje się normalnie.

                          no nie calkiem, bo z relacji mamy to widac, ze zeby dzeicko przestlo krzyczec
                          robi to czego dzeikco si ewlasnie domaga krzykiem. w przedszkolu dzieci malo
                          maga krzykiem osiagnac wiec do tego sa jeszcze sfrustrowane czemu w domu to
                          dziala, a w przedszkolu nie.
              • joshima Re: tuberosa77..plizi... 16.04.10, 21:00
                camel_3d napisał:

                > inaczej kiedy wyje i ma w upie to co si edo niego mowi, robi na zlosc i olewa
                > wszytsko..
                Czy mi się wydawało, czy mówimy o dziecku które ma dopiero 18 miesięcy?
                • camel_3d Re: tuberosa77..plizi... 17.04.10, 10:14
                  ..
                  > Czy mi się wydawało, czy mówimy o dziecku które ma dopiero 18 miesięcy?


                  tak, 18 miesieczne dziecko potrafi skutecznie "nieslyszec" i testowac granice.
              • malpa513 camel 16.04.10, 21:21
                widać ze twoje dziecko do histeryków nie nalezy, wiesz ze jest cos
                takiego jak charakter i temperament, z tym sie rodzimy, z czasem
                uczymy sie nad tym panowac, juz przedszkolaki wiedzą co wolno a co
                nie i kontrolują w pewnym stopniu swoje emocje, ale 1,5 roczniak
                nie, nie zwalaj winy na rodziców, w domu nie musi byc źle żeby
                dziecko histeryzowało i urządzało sceny, nie kazdy rodzi sie
                grzeczny i potulny jak baranek, niektórzy są indywidualnosciami
                które od początku nie chcą sie podporządkowac, wyobraz sobie ze moja
                córa była od urodzenia złośnicą i histeryczką, jak miala 3 latka
                pewne rzeczy juz rozumiala, potrafilismy wymóc na niej pewne
                zachowania i teraz mamy energiczną chociaz upartą przedszkolaczke, a
                synek od urodzenia jest grzeczny i spokojny, nie krzyczy, nie
                marudzi zbytnio, i myslisz ze na to ma wpływ moje zachowanie, na
                pewno nie bo przy dwójce dzieci jestem duzo bardziej nerwowa, wiecej
                krzycze, wiec zgodnie z Twoją teorią to drugie dziecko wychowuje sie
                w gorszej atmosferze a jednak o jego zachowaniu decydują przede
                wszystkim: temperament i charakter
                • camel_3d Re: camel 17.04.10, 10:12
                  widzisz to nie tak do konca.
                  dziecko urzadza sceny kiedy wie, ze cos moze osiagnac. Myslisz, ze moj nie
                  urzadza czasem? Jasne, ze urzadza... ale chyba juz zatrybil, ze kiedy zaczyna
                  tak wyc to na 100% nic nie osiagnie.
                  Mysle, ze w wielu wypadkach brakuje konsekwencji rodzicow w dzialaniu,
                  odpowiedniego stawianie granic, nie przesadzenia z "nie" na byle glupote.
                  Moze moj sie nauczyl, ze jak mowie "nie" to mam powod, nie wiem..
                  Temperament jasne, ale nawet 1.5 roczne dziecko juz potrafi troche kontrolowac
                  swoje emocje. Oczywiscie nei zawsze i nie kazde..ale od czegos trzeba zaczac.
                  A co do sytuacji w domu. Oczywiscie ze nie kazdy dom musi byc zaraz zly, bo niby
                  czemu. Ale bardzo wiele zalezy od rodzicow na ile dziecku pozwola soba
                  manipulowac. Jezeli autorka dla swietego spokoju ustepuje to juz 1.5 roczne
                  dziecko wie ze krzykiem bardzo duzo moze osiagnac. Nie rob z poltorarocznego
                  dziecka warzywa ktore nic nie wie. 18 miesieczne dzeicko potrafi duzo, rozumie
                  duzo i co gorsza potrafi juz naciagac granice i korzystac z nadarzajacych sie
                  okazji. Moj maluch ma juz swoje obowiazki (ma 18 miesiecy - za 2 tygodnie) i
                  musi je wypelniac..czy chce czy nie. W zlobku to samo..maja swoje obowiazki i
                  musza sie podporzadkowac i o dziwo nie ma problemow z ani jednym dzieckiem.
                  Najmlodsze jest moje a najstarsza dzeiwczynka ma 2 latka i 1 miesiac.
                  I nie sadze zeby nagle wszytskei mialy jednakowy temperament.

                  I jeszcz ejedno ... z charakterem sie nie rodzimy, charakter to rzecz nabyta. My
                  si erodzimy tylko z pewnymi predyspozycjami..ale nie z charaktrerem. Charakter
                  sie tworzy pod wplywem dzialania rodziny, otoczenia, srodeowiska itd. Wiele mam
                  zrzuca wlasnie swoje porazki i brak umiejetnosci opanowanie dziecka wlasnie na
                  charakter dziecka, a to bzdura.


                  > córa była od urodzenia złośnicą i histeryczką,

                  mysle, ze sporo tez w tym twojej zaslugi..(waszej).


                  > jak miala 3 latka
                  > pewne rzeczy juz rozumiala, potrafilismy wymóc na niej pewne
                  > zachowania


                  ale czemu wymoc? dzeicko uczy sie od poczatku. jezeli od poczatku ma obowiazki
                  i granice to nie ztrzeba na nim nic wymagac ono sie po prostu z czasem uczy.
                  Napisze ci co robi moje 18 miesieczne.

                  wyrzuca pieluchy
                  wywozi smieci do zsypu (ja je wyrzucam, ale on je zawozi na motorku z przyczepa)
                  przysuwa i odsuwa swoeje krzeslo do jedzenia
                  przynosi sliniak
                  kladze na stole sztucce i talerze (noze i widelce tez)
                  zanosi swoj talerz i kubek do zlewu
                  pomaga mi przy sprzataniu lozka.
                  Zanosi swoje rzeczy do lazienki wieczorem przed myciem
                  rano zanosi pizame z lazienki do pokoju
                  przed wyjsciem do zlobka zaprowadza auto i motor do ppokoju
                  Rozbiera sie po przyjsciu ze zlobka (kurtka, buty, spodnie)
                  Potrafi jest widelcem i nozem smile choc noza nei uzywa - trzyma tylko w prawej
                  rece i czasem cos przesuwa po talerzu.
                  Lyzka je normalnie.

                  I jeszcz ekilka innych rzeczy.

                  W zlobku musi sobie sam materac do spania przyniesc, poduszke i koldre.

                  I nie robi awantur. Czaems tylko placze jezeli czegos nie dostanie, ale nie trwa
                  to wiecznie ..moze minute.. i sie uspokaja.

                  To nie jest jakies cudowne dziecko, normalne..tylko po prostu tak
                  "ukszatltowane". Wierze w to, ze dzieci mozna "modelowac" i wykorzystywac ich
                  temperament. Zrzucanie wszytskiego na charakter i temperament to tylko zrzucanie
                  winy z siebie na cos innego, bo nie chcemy si eprzyznac, ze cos zawalilismy. Tez
                  popelnilem mase bledow, bo nie ma ludzi idealnych i staram sie je teraz korygowac.
                  Ale nawszytsko trzeba czasu i cierpliowsci. Jezeli ciagle ustapujemy dziecku to
                  ono nam nie bedzie ustepowalo. Male dzieci sa okropnymi egoistami i jezeli juz
                  od ppoczatku nie pokazemy im kto jest rodzicem to potem bedzie kiszka.

                  > pewno nie bo przy dwójce dzieci jestem duzo bardziej nerwowa, wiecej
                  > krzycze, wiec zgodnie z Twoją teorią to drugie dziecko wychowuje sie


                  nie, nie w gorszej atmoswerze..ono sie uczy, ze wiele sie krzykiem zalatwia..ot
                  ma taki przyklad, ze jak sie jest zdenerwowanym to si ekrzyczy. Po prostu dzieci
                  od nas wiele przejmuja. Jezeli ty krzyczysz to i ona tego sie nauczyla..Wierze
                  ci ze z 2 dzieci nie jest latwo..i nerwy ponosza...Najwyrazniej przy synku bylas
                  spokojniejsza..i on tego sie nauczyl.
                  Ja nigdy nie krzyczalem na dziecko, jasne mowie podniesionym glosem i on wie, ze
                  cos wlasnei jest nie tak..ale nie krzycze.

                  > w gorszej atmosferze a jednak o jego zachowaniu decydują przede
                  > wszystkim: temperament i charakter

                  jeszcze raz... charakter dopiero sie tworzy i to od was zalezy jaki bedzie mial
                  w przyszlosci. Na razie ma tylko predyspozycje.
                  • mama_kotula Re: camel 17.04.10, 23:58
                    CytatMoj maluch ma juz swoje obowiazki (ma 18 miesiecy - za 2 tygodnie) i musi je wypelniac..czy chce czy nie.

                    No dobrze, a co Camelku zrobisz, jak twojemu dziecięciu pewnego pięknego dnia się znudzi wypełnianie "obowiązków" i stwierdzi, że go to przestało bawić?

                    Nie oszukuj się, że półtoraroczniak ma jakiekolwiek poczucie obowiązku i "podporzadkowania się". Półtoraroczniak z reguły robi coś, bo to go bawi, albo dlatego, że jest przyzwyczajony, bo tak się robiło zawsze. Obie te rzeczy mogą się zmienić. Bo któregoś pięknego dnia dziecię uzna, że budowanie z klocków jest ciekawsze, niż nakrywanie do stołu. Oraz, zorientuje się, że dawne przyzwyczajenie można w każdej chwili zmienić.
                    No i co wtedy - zmusisz, w doopę dasz, na karnego jeża posadzisz, poślesz spać bez kolacji, kieszonkowe odbierzesz...? Zakładamy, że łagodna perswazja nie pomaga i dziecię ma bardzo w doopie wszelkie czynności, które do tej pory wykonywało. Przypominam, piszemy o dziecku, które nie ma jeszcze 2 lat i które, niezależnie od tego, jak bardzo jest genialne, ma jeszcze dość słabe zdolności rozumowania w kwestii obowiązków/praw. No więc zmuszasz czy wyciągasz jakieś inne konsekwencje? wink

                    PS. Bardzo lubię twoje posty czytać. Uwielbiam ten monopol na wiedzę o wychowaniu dzieci z nich przebijający. I z rozczuleniem czekam tylko, aż będziesz mieć drugie dziecko.
                    • camel_3d Re: camel 19.04.10, 22:05
                      > No dobrze, a co Camelku zrobisz, jak twojemu dziecięciu pewnego pięknego dnia s
                      > ię znudzi wypełnianie "obowiązków" i stwierdzi, że go to przestało bawić?


                      a od kiedy obowiazki maja bawic? czy jezeli dziecku znudzi sie chodzenie do
                      przedszkola (co tez jest jego obowiazkiem) to mam przestac go tam zapprowadzac?
                      wlasnie poto robi sie duzo rzeczy, wprowadza kolejne i modyfikuje inne zeby
                      dziecko wyrobilo w sobie poczucie obowiazku. Jezeli mu sie "znudzi" przysuniecie
                      przeselka do jedzenia..to po prostu nie dostanie jesc..proste prawda?

                      no jasne, ze nie ma..ale poltoraroczne dziecko juz potrafi sie uczyc.
                      i im wczesniej zacznie sie uczyc tym lepiej dla nas. nie uawzasz, ze nasze
                      spoleczenstwo zrobilo z dzieci kaleki`? zobacz..kiedy sdziecko uczestniczylo w
                      zyciu w domu normalnie..od najmlodszych lat uczylo sie obowiazkow. teraz jedynym
                      obowiazkiem dziecka, w wielu rodznach, jest byc szczesliwym i sie bawic..i
                      najelpiej zeby zajelo sie same soba..dostaja super zabawki za XXX PLN..po to,
                      zeby tylko nam nie przeszkadzaly. Czy np wedlug ciebie kupowianie zabawek
                      edukacyjnych tylko po to, zeby dziecko przez godzine plinkalo i dzwonilo..jest
                      ok? Wdrozenie dziecka w domowe obowiazki jest zdecydowanie trudniejsze. Wymaga
                      cierpliwosci i rzcania czasem "qrwami" w myslach smile

                      Wcale nie mam monopolu na wychowanie...po prostu mam takie a nie inne podejscie
                      i widze, ze jak do tej pory sie sprawdza.
                      Na 100% kiedys powie ze nie chce pomoc przy nakrywaniu do stolu, i zacznie sie
                      buntowac... wtedy bede sie zastanawial co zrobic...na pewno nie wymusze na nim
                      tego krzykiem, i na pewno tez nie biciem. Moze po prostu nie dostanie
                      obiadu...nie wiem..zobacze..jak si ezdarzy taka sytuacja kilka raze bede
                      wiedzial jak reagowac..coz czlowiek rozwija sie wraz z dzieckiem i uczy sie wraz
                      z nim.
                      Co do reszty..karne jezyki? nie wiem...Brak kieszonkowego? pewnie tez sie zdarzy.

                      • mama_kotula Re: camel 19.04.10, 22:12
                        CytatNa 100% kiedys powie ze nie chce pomoc przy nakrywaniu do stolu, i zacznie sie buntowac... wtedy bede sie zastanawial co zrobic...na pewno nie wymusze na nim tego krzykiem, i na pewno tez nie biciem. Moze po prostu nie dostanie obiadu...

                        Tak jest! Głodem gnoja i przemocą psychiczną tongue_out

                        PS. Słabo, Kamel. Brak obiadu nie jest naturalną konksekwencją nienakrycia do stołu. Ale próbuj dalej.
                        • camel_3d Re: camel 19.04.10, 22:45
                          a patrz, jak ja sobei nei nakryje i nie ugotuje to tez nie zjem...to bardzo
                          naturalna konsekwencja...




                          > Tak jest! Głodem gnoja i przemocą psychiczną tongue_out
                          >
                          > PS. Słabo, Kamel. Brak obiadu nie jest naturalną konksekwencją nienakrycia do s
                          > tołu. Ale próbuj dalej.
                          >
                          • mama_kotula Re: camel 19.04.10, 23:36
                            Cytata patrz, jak ja sobei nie nakryje i nie ugotuje to tez nie zjem...to
                            bardzo naturalna konsekwencja...


                            No więc, idąc tym tropem, ty oczywiście tez nie będziesz jadł obiadu razem z
                            dzieckiem, skoro dziecko nie nakryło dla całej rodziny, si? smilesmile
                            Wierzę w ciebie, że właśnie tak planowałeś, pisząc "nie dostanie obiadu" - że
                            cała rodzina nie dostanie obiadu, bo dziecko nie nakryło do stołu. Jak naturalne
                            konsekwencje, to niech ponoszą je wszyscy.

                            Nota bene jedzenie lub jego brak jest jednym z najgorszych i najbardziej
                            prymitywnych narzędzi wychowawczych, ale pewnie o tym wiesz smilesmile
                            • camel_3d Re: camel 19.04.10, 23:52
                              a idac twim tropem, myslisz ze jak maly w przedszkolu ni zje obiadu lub nie
                              bedzie chial usiac to go beda prosili i blagali? i biegali z talerzyczkiem po
                              zlobku? na pewno nie..nastepny posilek za 4 godziny..musi wytrzymac..proste
                              prawda? tak samo jest w domu..nie zje obiadu poczeka do podwieczorka... czy to
                              takie skomplikowane?
                              nie porownywalbym tego do prymitywnych tortur..bo pewnie klaps porownaz do
                              przypalania i lamania kolem.
                              • mama_kotula Re: camel 20.04.10, 00:18
                                Cytat> a idac twim tropem, myslisz ze jak maly w przedszkolu ni zje obiadu lub nie
                                > bedzie chial usiac to go beda prosili i blagali? i biegali z talerzyczkiem po
                                > zlobku? na pewno nie..nastepny posilek za 4 godziny..musi wytrzymac..proste
                                > prawda? tak samo jest w domu..nie zje obiadu poczeka do podwieczorka... czy to
                                > takie skomplikowane?


                                Chwila, chwila, bo ty zdaje się o czym innym piszesz.

                                Jeśli dziecko odmawia jedzenia obiadu (bo: nie jest głodne, nie ma ochoty, nie widzi potrzeby), a obiad jest o określonej porze - ok, dziecko nie je. Nie widzę problemu. Niemniej w tym temacie uważam, że spora część przedszkoli publicznych w Polsce ma idiotyczny rozkład posiłków - niezbyt fizjologiczne jest jedzenie śniadania o 8:30 i dwudaniowego obiadu po 3 godzinach.
                                Generalnie to ja wychodzę z założenia, że dziecko - małe, do 3 lat - powinno jeść wtedy, kiedy jest głodne. Warto poświęcić kilka dni, tygodni nawet na obserwację rytmu dobowego dziecka i zgodnie z tym rytmem ustalić w miarę regularne pory posiłków (dlatego też m.in. jestem przeciwna żłobkom, ale to już temat na inny wątek). Vide - wątki o "niejadkach", gdzie mamusie są zrozpaczone że ich pociecha nie chce jeść obiadu w 4 godziny po tym, jak wypiło 260ml kaszy manny na gęsto.

                                Natomiast my Camelu mówiliśmy o czym innym - o tym, że jeśli dziecko nie nakryje do stołu, to nie dostanie obiadu.
                                Różnica spora. Bo jeśli ma to być naturalna konsekwencja nienakrycia do stołu - to obiadu nie powinna dostać cała rodzina, prawda? Chyba, że kazdy nakrywa sobie sam, ale to imho się w ogóle mija z ideą "wspólnych posiłków".
          • 4youtobayashi Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 16.04.10, 19:35
            > Panie także mają dosyć wyjca a synka lubią,
            Więc zażądaj od dyrekcji usuniecia wyjców, bo cię wkurzają.

            > Ale mi PRZEDSZKOLE się podoba. Panie także. Syn je uwielbia.
            Więc co ci przeszkadza płaczące dziecko? Jak się wam podoba, to zrób
            to, co napisałam wyzej.
            • leneczkaz Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 16.04.10, 20:14
              Wyjec chwilowo usunął się sam, ale zastąpił go nowy big_grin
              • 4youtobayashi Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 17.04.10, 11:57
                Masz z tym poważny problem.

                Ach, jedno mnie zastanawia - jak rycząc przez tyle godzin non stop -
                wg ciebie - nie zedrze sobie gardła?
          • malpa513 Re: Najlepiej jak się wypowiają mamy które.. 16.04.10, 21:10
            ale uwazasz ze wyjca powinny wyrzucic z przedszkola? a co mają
            zrobic rodzice??
      • camel_3d leneczkaz - hough. 16.04.10, 20:22
        kurcze widze, ze my sie w wielu kwestiach bardzo zgadzamysmile
        • leneczkaz Re: leneczkaz - hough. 16.04.10, 20:41
          Silnie wyrodni wink
    • 4youtobayashi Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 18:12
      > miałam wrażenie, ze mówi o innym dziecku
      No ja nie wiemsmile Dla mnie to toćka w toćkę takie samo zachowanie,
      jak to w domusmile

      > budzenie się w nocy i domaganie się krzykiem mleka lub spania
      > z nami
      Jeżeli ostatni posiłek zjada długo przed pójściem spać, to
      zwyczajnie jest głodny lub chce mu się pić. Odmawianie mu tego
      jest... barbarzyństwemsmile
      Co do spania - czy tak samo postąpiłabyś z córeczką? Mamy
      zakodowane, ze jak chłopak, to musi być bardziej samodzielny, z
      dziewczynką postępujemy automatycznie inaczej. Niektóre dzieci po
      prostu potrzebują więcej ciepła, więc jak mały chce spać z Wami nie
      rozumiem, dlaczego tak mu tego bronicie. JAk piszesz - nie mówi
      prawie nic. I jest to dla niego problem. Ogromny. To rodzi stres, a
      Wy może niespecjalnie potraficie mu sobie z tym poradzić. To dla
      takiego małego człowieczka wielka trauma. Wyobraź sobie, zę nie
      potrafisz się składnie wysławiać, że otoczenie nie rozumie, czego Ci
      trzeba. A do tego własni rodzice olewają jak jesteś głodna, bo wg
      nich nie powinnaś. I nie chcą utulić do snu, jak nie potrafisz
      zasnąć. On się buntuje nie dlatego, że jest w jakimś sensie "złym"
      dzieckiem, ale zwyczajnie chce zwrócić na siebie uwagę. Nie radzi
      sobie z tym wszystkim, a w przedszkolu jest pewnie jeszcze gorzej,
      bo trudno wymagać od opiekunek, by ganiały cały dzień za Twoim
      dzieckiem i tylko jemu poświęcały uwagę. Zauważ, że Ty także masz
      czasami serdecznie dosyć jego zachowania , a co dopiero mają mówić
      przedszkolankismile
      Byłaś z dzieckiem u logopedy? Czy pediatra wie o tej jego
      nerwowości? Czasami naprawdę warto dziecku pomóc dając łągodne,
      ziołowe leki uspokajające. Doraźnie. Bo problemu nie rozwiążą.
      Zacznij od konsekwentnego wytyczenia granic. Potraktuj małego
      ulgowo, ale raz wytyczonych granic nie zmieniaj. Rozmawiaj z nim jak
      najwięcej, tłumacz i tysiac razy jak trzeba - krótko i zwięźle, bo
      tak małe dziecko nie rozumie długaśnych tłumaczen, a tym bardziej
      dziecko nerwowe. No i pozwoliłabym na spanie w łóżeczku obok mojego
      łóżka I picie w nocy mlekasmile Przynajmniej jakiś czassmile

    • ila79 Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 19:14
      Nie dość, że jest od Ciebie odseparowany przez większość dnia, to
      bronisz mu jeszcze bliskości w nocy. Nic dziwnego, że jest coraz
      bardziej nerwowy. Spróbuj zmienić taktykę. Nie chodzi o ustępstwa,
      tylko o to, żeby mógł sobie zrekompensować czas spędzony w żłobku.
      Myślę, że pomogłoby wspólne spanie, jak najwięej wspólnych zabaw,
      przytulania. To jeszcze maleńkie dziecko, a Ty oczekujesz zachowań
      jak u 10-latka.
      • krokre Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 19:38
        Mój synek miał 1,5 roku jak poszedł do żłobka, więc wiem co mówisz co czujesz.
        Przede wszystkim reakcja pani kierownik żłobka jest nie do przyjęcia (szkoda że
        nie mozna było nagrac tej rozmowy)Każde dziecko jest różne inne, oczywiście nie
        jest rola tych pań (cioc) wychowywać nasze dzieci ale powinny wszystko zrobić
        aby pomóc takiemu dziecku. U mnie w żłobku panie były rewelacyjne. Nie takie
        dzieci moje oczy widziały i ku mojemu zdziwieniu po kilku mies 2-3 panie tak je
        "okiełznały" że dzieci w progu leciały do tych pań.
        Podejście pani kierownik do tej sytuacji jest żenujące, a panie nie radzące
        sobie z dzieckiem mało kompetentne, bo jak piszesz na co dzień dziecko jest
        spokojne tylko podczas spania jest problem.
        Oczywiście Twój brak konsekwencji na pewno utrudnia tym pania pracę dlatego tez
        powinnaś popracować nad tym zachowaniem dziecka. Spróbuj w domu być konsekwentną
        jeżeli sie uda to i w żłobku będzie dobrze.
        Rozumiem że zmiana żłobka jest a wykonalna wiedzą to te mamy co się starały o
        przyjęcie ich dziecka do żłobka bo kolejka jest meeeeeeega wielka
        • camel_3d krokre 16.04.10, 20:19
          panie w zlobku nie sa od okielznywania dzieci, ktore z domu juz takie sceny
          wynosza i im to uchodzi plazem.
          okiezlnac da sie dziecko, ktore w domu tez zna swoje granice. Natomiast jezeli
          dziecku w domu duzo uchodzi plazem, duzo wymusza i osiaga przez krzyk..to i w
          zlobku nie bedzie inaczej..po pierwsze dlatego, ze w zlobku dodatkowo dochodzi
          chec powrotu do domu.
          Panie w zlobku nie maja za zadanie wychowac naszego dziecka..tak jakby sie to
          niektorym wydawalo.

          Inaczej jest kiedy dziecko teskni za domem i placze, a inaczej kiedy dziecko
          wyje bo nie tyle teskni za domem ile chce osiagnac swoj cel za wszelka cene - z
          tymi dziecmi jest gorzej... i to my musimy je wychowac i pokazac, ze sa granice.
          a nie odstawic do zlobka i niech si einni nim zajmuja bo ja mam dosyc... a noz
          inni wychowaja je za nas i zlamia wole.
          • krokre Re: krokre 16.04.10, 20:52
            Dlatego tez napisałam że panie nie są od wychowywania. Ponadto napisałam że
            powinna byc konsekwentna co po kilku tyg za pewne zaowocuje. Musi być współpraca
            pomiędzy paniami w żłobku a rodzicami wtedy sukces zapewniony. To tak jak z
            nocnikowaniem panie w żłobku nie oduczą pampersów jak w domu rodzic nic z tym
            nie będzie robiłsmile
        • panna_turkus Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 21:12
          bardzo dziękuję wam wszystkim za komentarze (również te krytyczne). dały mi dużo
          do myślenia.
          pozwolę sobie na kilka szczegółów:

          mojego synka trudno nazwać typowym "wyjcem". do żłobka chodzi chętnie, nie robi
          problemów przy jedzeniu, czy ubieraniu się. awanturuje się kiedy zbyt długo
          domyślamy się o co mu chodzi. rozumiem frustrację opiekunek. one reagują dopiero
          gdy dziecko spazmuje, w domu wkraczamy wcześniej i często do wybuchu złości nie
          dochodzi. trudno wymagać od nich cierpliwości do obcego dziecka zwłaszcza jeśli
          codziennie są z nim problemy (tzn. budzi się i krzyczy, nie chce siedzieć
          spokojnie na nocniku itp.). synek jest jedynakiem, śpi z nami w jednym pokoju,
          pół metra ode mnie, więc o separacji nocnej trudno mówić. przez długi czas mały
          spał z nami, teraz zasypia w swoim łóżeczku, ale właściwie, co noc szwenda się
          od swojego do naszego łóżka i z powrotem... czasem ponowne usypianie go trwa do
          2 godzin (a mimo wszystko w ciągu dnia w żłobku śpi kwadrans). być może jak
          piszecie nie potrzebuje więcej.
          za kilka miesięcy mały będzie spał we własnym pokoju i miałam nadzieję, do tego
          czasu zaakceptuje fakt, że rodzice mają swoje łóżko a on swoje. pozostaje
          tłumaczenie i więcej czułości poza łóżkiem.
          co do nocnego mleka... synek je około 18 a tuż przed snem (20) wypija kubek
          mleka. wg mnie nie chodzi o głód czy pragnienie, ale przyzwyczajenie (zawsze
          próbuje najpierw podać wodę lub herbatkę - czasem pije to co podam i zasypia,
          częściej odpycha kubek i krzyczy dopóki nie zaniosę go do kuchni i nie zrobię
          mleka. krzyczy podpóki go nie łyknie).

          zmiana żłobka nie wchodzi w najbliższym czasie w grę, podobnie jak rezygnacja z
          pracy.
          razem z mężem postanowiliśmy, że będziemy z synkiem intensywniej pracować nad
          komunikacją i wyznaczaniem granic.
          ta moja paranoja wzięła się chyba z tego, że z każdej strony słyszę zdziwienie,
          że synek tak mało mówi (np. nie chce naśladować zwierzątek, obraził się na
          książeczki), je w nocy, nie potrafi przespać całej nocy itp. no właśnie, ale czy
          musi?
          proszę o dalsze uwagi, komentarze... wszystkie czytam bardzo uważnie.
          • slonko1335 Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 21:22
            > razem z mężem postanowiliśmy, że będziemy z synkiem intensywniej pracować nad
            > komunikacją i wyznaczaniem granic.

            i bardzo dobrze, bądźcie konsekwentni tylko pamiętaj nie zaciśnijcie tych granic
            zbyt mocno i nie zróbcie z dziecka małego robocika który robi ze strachu to co
            chcą rodzice, skup się na rzeczach najważniejszych tych dotyczących
            bezpieczeństwa zwłaszcza - czyli chodzenia za rączkę czy ucieczek i wiesz co
            ciesz się, że masz temperamentne dziecko bo takie dużo lepiej sobie w życiu
            poradzi....mam dwie sztuki jedna z tych spokojnych a druga to wulkan i ten dwa i
            pół roku młodszy wulkan robi ze starszą siostrą co tylko chce....

            ta moja paranoja wzięła się chyba z tego, że z każdej strony słyszę zdziwienie,
            > że synek tak mało mówi

            płtoraroczniak naprawdę nie musi mówić ani lubić książeczek, nie słuchaj takich
            głupot

            je w nocy, nie potrafi przespać całej nocy itp. no właśnie, ale cz
            > y
            > musi?

            sęk w tym, że mógłby, powinien ale nie musi, lekarze, psychologowie uważają, że
            do 2-3 lat nocne pobudki nie są niczym nadzwyczajnym choć oczywiście lepiej jak
            dziecko smacznie śpi całą noc - zwłaszcza dla rodzicówwink
          • malpa513 a propos spania w nocy 16.04.10, 21:30
            moja córka noce przesypia od 3 roku życia dopiero i nic nie
            pomagało, jak dziecko ma spac to bedzie spało i tyle, dojrzeje do
            tego, a jak miala 1,5 roku to tez duzo nie mówila, jakies podstawy
            tylko mama, tata, papa itp. a później nadrobila i przegonila inne
            dzieci
          • krokre Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 22:18
            Mój synek jak miał 2,5 roku (chodził juz ostatni rok do żłobka) to usłyszałam od
            jednej z pań czy on w domu tez tak mało mówi, bo jego zasób słów jest bardzo
            malutki jak na dziecko w jego wieku. Szczerze w ogóle sie tym nie przejęłam - i
            dobrze w wieku 3 lat tak się rozgadał że teraz mając 4 lata nie sposób go uciszyć.
          • a_gurk Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 17.04.10, 14:43
            Żłobek do wymiany. Panie, które reagują dopiero na ataki histeryczne
            dziecka, a potem zalecają podawanie melisy, są moim zdaniem niezbyt
            kompetentne. Z drugiej strony w grupie tak małych dzieci powinna
            przypadać jedna opiekunka na trójkę maluchów. Wątpię, żeby taka
            sytuacja miała miejsce w opisywanym przedszkolu.
            Moje dzieci należą do tych z charakterem, a syn zaczął przesypiać
            noce dopiero teraz w wielu 3,5 roku. Może dlatego, że najczęściej
            śpi w naszym małżeńskim łóżku. Też przeżyliśmy (i przeżywamy) krzyki-
            wymuszacze, padanie na podłogę itp. Rzadko ustępujemy, najczęściej
            odczekujemy chwilę największej histerii, potem przytulamy i
            rozmawiamy. Nie zawsze można takim atakom zapobiegać. Mój syn
            regularnie płakał po przyjściu do żłobka (i nie tylko płakał), panie
            go przytulały, skupiały jego uwagę na czymś innym i po 5 minutach
            był spokój. Podobnie było z córką. Ogólnie moje pociechy są uważane
            za zdyscyplinowane i współpracujące, ale może jest to wynikiem
            odpowiedniego podejścia opiekunek. Indywidualnego oraz reagujacego
            na sygnały dziecka. Dodam, ze mieszkamy w UK i uczymy dzieci
            mówienia wyłącznie po polsku (nasza decyzja), a obydwoje na początku
            chodzili do placówek z językiem walijskim i dodatkowym angielskim.
          • ada828 Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 17.04.10, 22:17
            Nie podoba mi się ten żłobek. Przede wszystkim rozmowa nie powinna się odbyć przez telefon, bo przecież "problem" nie jest możliwy do rozwiązania natychmiast. Poza tym uważam, że Twoje dziecko na kolacje
            powinno zjeść normalny posiłek (odpowiedni do wieku oczywiście), ale
            nie mleko. Przed snem mleko jest OK. Ale kolacja powinna być bardziej
            urozmaicona.
            • panna_turkus Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 18.04.10, 06:46
              kolację mały je normalną: kanapki, jajecznicę, parówkę lub słodka bułeczkę, co
              tam chce... a tuż przed snem mleko.
      • camel_3d Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 20:15
        moj tez odseparowany..od 8.30 do 16..i spi sam w pokoju..nie robi teatru i scen.
        • joshima Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 20:19
          ...bo dzieci są różne.
          • camel_3d Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 20:21
            joshima napisała:

            > ...bo dzieci są różne.

            bo sa roznie wychowane i potrafia sobie radzic z roznymi sytuacjami.
            • joshima Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 21:03
              Przede wszystkim zaś mają różne temperamenty. No ale co to dorosłych obchodzi...
              • camel_3d Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 21:20
                > Przede wszystkim zaś mają różne temperamenty. No ale co to dorosłych obchodzi..


                co ma piernik do wiatraka?
                zaslanaiajac sie tempereamentem dzieckoa zrzucamy z siebie odpowiedzialnosc za
                jego wychowanie.

                • joshima Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 21:37
                  Wiesz. Miałam Cię za mądrzejszego.
                  • malpa513 Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 21:44
                    mam wrazenie ze jak ktos nie ma temperamentnego dziecka to nie
                    potrafi pewnych spraw zrozumiec
                  • camel_3d Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 17.04.10, 10:13
                    joshima napisała:

                    > Wiesz. Miałam Cię za mądrzejszego.
                    >

                    najwyrazniej sie zwaiodlas.
                    • joshima camel 17.04.10, 12:52
                      Bardzo.
                      • camel_3d Re: camel 17.04.10, 20:11
                        joshima napisała:

                        > Bardzo.


                        trudno. przeboleje to jakos.
                        • dzoaann Re: camel 18.04.10, 19:36
                          jak miałam pierwsze dziecko w wieku półtora roku, to tez mi tak wszystko fajnie
                          szło i dziecko takie grzeczne było i mądre. a ja też tak jak Ty myslałam, że
                          wszystkie rozumy zjadłam i mam prawo pouczxać innych.
                          Mnie życie ustawiło, wiem juz, że różnie bywa, dzieci sa różne, sytuacje różne i
                          tyle. Ciekawe czy Ciebie cos zmieni, czy juz zawsze zostaniesz takim twardogłowym?
                          • mama_kotula Re: camel 18.04.10, 19:56
                            Dzoann, ano zostanie. Bo wg Camela dzieci nie są różne, nie mają różnych temperamentów i charakterów, mają tylko rózne predyspozycje, a te wszakże można odpowiednim "wychowaniem" bez większego wysiłku uśrednić na cacy wink.

                            Ja w każdym razie mu życzę powodzenia. Poważnie.
                            • camel_3d mama_kotula - nie chrzan... 19.04.10, 22:10
                              nigdzie nei napisalem, ze dzieci sa jednakowe..i nigdzei nie napisalem, ze nie
                              maja roznych temperamentow..nie dorabiaj sobie teoryjek.
                              napisalem, ze zadne dziecko nie rodzi sie okreslonycm charakterem..charakter
                              dzeicka tworzy sie pod wplywem otoczenia, rodziny itd...

                              i doksdnie tak, wierze w to, ze charakter dziecka mozna kszatltowac. Ale na to
                              trzeba wysilku..a nie kupic szczeniaczka uczniaczka, posadzic dziecko i niech
                              sie samo bawi.

                              • mama_kotula Re: mama_kotula - nie chrzan... 19.04.10, 22:44
                                Ja też wierzę, że charakter dziecka można kształtować, ale nie wierzę w to ślepo
                                - bo są pewne rzeczy, których się nie przeskoczy choćby się z wysiłku, za
                                przeproszeniem, posrało.
                                Tylko, że - wybacz, że po raz kolejny to powiem - jak się ma dziecko w wieku lat
                                niespełna dwóch, to jeszcze się o tym nie wie smile
                                • camel_3d Re: mama_kotula - nie chrzan... 19.04.10, 23:16
                                  no to to ja tez wiem, ze to jak dzeicko dwuletnie sie zachowuja ma sie nijak do
                                  tego co bedzie za kilka lat. aczkolwiek podwaliny nalezy klasc wczesnie...
                                  • ila79 Camel i kotula wyjaśnienie 19.04.10, 23:40
                                    w kwestii kształtowania charakteru, a czegos na co nie mamy wpływu.
                                    Więc charakter oczywiście dziecku kształtujemy, nie sami bo z całym
                                    otoczeniem. Ale TEMPERAMENT to rzecz dziedziczna, na którą nie mamy
                                    wpływu. Są 4 podstawowe typy ludzkiego temperamentu: flegmatyk,
                                    sangwinik, choleryk i melancholik. Rodzaj temperamentu określa
                                    szybkość i sposób reakcji na bodziec. Niech mnie ktos poprawi jak
                                    się gdzieś walnęłam. Camelu jak Ci sie trafi mały choleryk, to nijak
                                    nie zrobisz z niego zrównoważonego flegmatyka.
                                    • camel_3d Re: Camel i kotula wyjaśnienie 19.04.10, 23:54
                                      to mnie sie trafil 100% sangwinik... smile

                                      no z choleryka nie da sie zrobic flegmatyka..ale chyba nalezy zaczac z takim
                                      cholerykiem pracowac juz wczesnie zeby sobie zycie ulatwic prawda?

                                      • mama_kotula Re: Camel i kotula wyjaśnienie 20.04.10, 00:27
                                        No i faktycznie - masz szczęście, sangwinik to najbardziej fajny typ do wychowywania.

                                        I tak, z cholerykiem trzeba pracować już wcześnie, ale efekty są zdecydowanie później i zdecydowanie inne, niż się tego można spodziewać. I jak pisałam - pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Czyli trzeba zaakceptować, że choleryk reaguje gwałtownie - i tę gwałtowność skanalizować (nie: ułagodzić, bo ułagodzić się nie da bez szkody dla osobnika). Jak już pisałam, mi pomaga wrzask, tupanie i rozbijanie naczyń - ktoś by z boku pomyślał, że z lekka hmmm nie teges. Ale to jest sposób rozładowania poziomu bodźca adekwatny do mojego temperamentu. Podczas gdy np. taka Ila (strzelam, Ila big_grin zupełnie teoretyzująć) po pierwsze nie zareaguje na połowę bodźców, które mnie wyprowadzają z równowagi, a po drugie na resztę zareaguje próbując się stopniowo i powoli uspokoić.

                                        Mój syn, kiedy go coś zdenerwuje, autentycznie warczy. Jak pies. Doprowadzało mnie to do ciężkiej pasji - taaak, w ogóle nie skojarzyłam tego z moim nawalaniem talerzami - aż sobie uświadomiłam, że taki dziki głośny wark to u niego rozładowanie nagromadzonych emocji. I w sumie - nikomu to krzywdy nie robi, tyle że człowiek głupio wygląda, jak warczy. Więc warczeć mu nie bronię, byle by warczał w przestrzeń, a nie na mnie wink
                                    • mama_kotula Re: Camel i kotula wyjaśnienie 19.04.10, 23:59
                                      Ależ ja się się z tobą zgadzam w pełni, Ila, co do temperamentu dziecka. O ile można ukształtować charakter, o tyle temperament niektórzy starają się "utemperować". Czyli z reguły nie akceptują tego, że ich dziecko w złości wybucha wrzaskiem i wali w ścianę (co najśmieszniejsze, bardzo często zapominając o tym, że przeważnie sami tak reagują) i od razu jest reprymenda "no i czego tak się złościsz, zobacz - Kasia wcale się nie złości, jest troszkę smutna, ale nie tupie". Zwykle to temperowanie jest ze szkodą dla dziecka, bo choleryk jak nie tupnie, to się nie wyładuje, gniew będzie w nim narastał i w końcu dojdzie do eksplozji. I zamiast na siłę próbować z choleryka robić melancholika/flegmatyka, który wszelkie niewygody emocjonalne i w kwestii bodźców przyjmuje ze stoickim spokojem i lekkim smuteczkiem, trzeba dążyć do tego, aby taki choleryk umiał zapanować nad emocjami ALE w swój osobisty choleryczny sposób. Ja regularnie umniejszam zasoby mojej zastawy stołowej suspicioussuspicioussuspicious

                                      Nie mówię, że nie trzeba uczyć panowania nad emocjami, ale to jest kilkunastoletnia droga - a panowania nad wszystkimi emocjami wymaga się w tym wątku od dziecka półtorarocznego, które olaboga wyje w żłobku. No bez jaj.
                                  • mama_kotula Re: mama_kotula - nie chrzan... 19.04.10, 23:47
                                    Cytat aczkolwiek podwaliny nalezy klasc wczesnie...

                                    Tu się zgadzam.
                                    Natomiast w związku z tym, nie śmiałabym wysuwać tezy o niewychowanych półtoraroczniakach - że zwyczajnie niewychowane, bo w żłobku wyją non stop i nie słuchają poleceń, nie podporządkowują się. Bo czasem siłę tych kładzionych podwaliny widać dopiero przy trzecim albo czwartym piętrze. (Abstrahuję tu od niekonsekwencji autorki wątku oczywiście). Chodzi o to, że dzieci dojrzewają emocjonalnie i intelektualnie w bardzo różnym tempie, i tempo rozwoju również zależy od tych słynnych predyspozycji. I jak napisałam - rodzic może się usr... w swojej konsekwencji i przeczytać ten twój światły poradnik i 150 innych, może ustrzec się przed setką błędów, a dziecko nadal przez jakiś czas będzie "popsute", czyli np. nie będzie się podporządkowywać w żłobku i będzie wyć, bo zwyczajnie jego układ nerwowy jeszcze nie dojrzał w pełni do tego, aby być w żłobku. Krótko mówiąc - są dzieci, które nie nadają się do żłobka ot tak po prostu. Tak jak są i dorośli, którzy nie nadają się do określonych rodzajów pracy (choćby dlatego, że mają np. nadwrażliwość na hałas i wibracje - na chwilę obecną siedzę w sali gdzie pracuje 10 komputerów, i jak nie mam empetrójki na uszach, to dostaję hmmm takiego na "p" i mam ochotę autentycznie wyć).
                                    Tylko, że jakoś u dorosłych pewne ograniczenia się respektuje. U dzieci coraz częściej - ale nader rzadko. Ot, pójdzie do żłoba, popłacze i się przyzwyczai.
                          • camel_3d dzoaann 19.04.10, 22:07
                            wiesz...mezczyzni maja chyba inne podejscie do dzieci..jezeli juz musza je
                            wychowac samemu.
                            • mama_kotula Re: dzoaann 19.04.10, 22:22
                              camel_3d napisał:

                              > wiesz...mezczyzni maja chyba inne podejscie do dzieci..jezeli juz musza je
                              wychowac samemu.

                              Och, Camel znowu w ten patetyczny ton uderzasz, jak argumentów zabrakło? Już
                              ostatnio do mnie coś w tym sensie pisałeś, że niby jestem wściekła że oooo FACET
                              ma jakieś poglądy na wychowanie. Uwierz, że tu żadna osoba nie będzie się
                              zapowietrzać na wiadomość że masz penisa a nie waginę i nie będzie z tego powodu
                              otwierać buzi ze zdumienia.
                              Powiem tak: miałeś sporo szczęścia, że trafiło ci się takie, a nie inne dziecko.
                              Sporo w tym też, nie ukrywając, twojej zasługi, że dziecko zachowuje się tak, a
                              nie inaczej. Niemniej patrz punkt 1.

                              Ślepa naiwna wiara w to, że wychowanie determinuje wszystko jest jak najbardziej
                              typowa dla rodzica dzidzi przed ukończeniem 2 roku życia, znaczy - normalny etap
                              rozwoju rodzica, niezależnie od płci. Bo dzidzia jest póki co w fazie anomii
                              moralnej i rodzic ma złudzenie, że jego metody odnoszą takie piorunujące skutki,
                              zwłaszcza, jeśli dzidzia z natury ma hehe predyspozycje do spokojnego charakteru.

                              I to o dziwo zawsze te cudownie grzecznie półtoraroczne aniołki, które grzecznie
                              słuchają rodzica i grzecznie się dzielą zabawkami, są popychane w piaskownicach
                              przez okropne niewychowane dwuletnie bachory, i jakby mamusia/tatuś takiego
                              grzecznego półtorarocznego aniołka dorwał tego bachora! i jego rodziców! co nie
                              potrafili wychować!!!!! siębydziało tongue_out
                              • camel_3d Re: dzoaann 19.04.10, 22:47
                                mamo..wierze w to, ze dziecko to maly czlowiek, ktorego umiejetnosc myslenia
                                nalezy docenic..a nie ignorowac.
                                • mama_kotula Re: dzoaann 19.04.10, 23:50
                                  camel_3d napisał:

                                  > mamo..wierze w to, ze dziecko to maly czlowiek, ktorego umiejetnosc myslenia
                                  > nalezy docenic..a nie ignorowac.

                                  Oczywiście.
                                  Należy też poprawnie szacować - oprócz tej umiejętności myślenia, czyli rozwoju intelektualnego - tempo rozwoju emocjonalnego dziecka i za nim podążać. Przeważnie rozwój intelektualny przyspiesza rozwój emocjonalny i społeczny. I wydaje się, że dziecko takie mądre... a takie głupie. Traktuje się dziecko zbyt poważnie - bo ono przecież takie mądre smile - zapominając o tym, że to jest człowieczek - ale bardzo mały człowieczek, który ma pełne prawo do tego, aby powyć w żłobku np. z tęsknoty za rodzicem, bo mimo, że ma bardzo duży rozum, to obok tego rozumu kłębią się bardzo silne i bardzo niedojrzałe emocje. Ale o tym również wiesz smile
                • wasylkap Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 22:43
                  Camel znam Cię jeszcze z niemowla i generalnie w większości Twoje poglądy są dla mnie akceptowalne, ale....życzę Ci, aby Twoje dziecie na jeden dzień zmnieniło swój charakter na wrażliwca, wyjca i histeryka. Może miał byś więcej wyczucia i zrozumienia dla innych....

                  Dzieci podobnie jak dorośli są różne, oczywiście zdaję sobie sprawę, że na to ma ogromny wpływ wychowanie wyniesione z domu. Ale jednak rodzimy się z określonym zestawem cech osobowośi. Nie mów mi, że malutkie dzieci to tabula rasa smile

                  Mój synek anioł - w pewnych okresach zmienia w "potwora" o zachowaniach jak powyżej. Za pierwszym razem byłam w szoku, teraz już rozpoznaję i wiem jak reagować. Zmiany następują nagle, z dnia na dzień, bez wyraźnej przyczyny i powodu.
                  • camel_3d Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 17.04.10, 10:21
                    > Camel znam Cię jeszcze z niemowla i generalnie w większości Twoje poglądy są dl
                    > a mnie akceptowalne, ale....życzę Ci, aby Twoje dziecie na jeden dzień zmnienił
                    > o swój charakter na wrażliwca, wyjca i histeryka.

                    alez on juz nie raz testowal wycie i histerie. Tylko nic nie osiagnal..wiec po
                    jakims czasie przestal. Terza juz nie wyje i nie histeryzuje. Najwyzej
                    placze..ale bez jakiegos wrzasku.
                    Wierz mi..byly i histerie i tragedie.



                    > Dzieci podobnie jak dorośli są różne, oczywiście zdaję sobie sprawę, że na to m
                    > a ogromny wpływ wychowanie wyniesione z domu. Ale jednak rodzimy się z określon
                    > ym zestawem cech osobowośi. Nie mów mi, że malutkie dzieci to tabula rasa smile


                    ale oczywiscie ze sa tabula raza...moga byc bardziej lub mniej aktywne..i maja
                    pewne sklonnosci, ale nie maja uksztaltowanego charakteru, wiec nie mozemy
                    zrzucac wszytskiego na ich charakter.


                    > Mój synek anioł - w pewnych okresach zmienia w "potwora" o zachowaniach jak pow
                    > yżej. Za pierwszym razem byłam w szoku, teraz już rozpoznaję i wiem jak reagowa
                    > ć.

                    no wlasnie..i na tym pic polega, zeby wiedziec kiedy i jak reagowac i zeby nie
                    przereagowac.


                    > Zmiany następują nagle, z dnia na dzień, bez wyraźnej przyczyny i >powodu.

                    i tak bywa..moj maly tez raz idzie do przedzkola wesolo, a innym razem nie chce
                    isc...placze i nie chce zostac. Przeciez nawet dziecko ma swoje zle dni..nie
                    musi byc caly czas usmiechniete u zadowolone. My tez nie.
                    I powinnismy to zrozumiec. Duzo rodzicow chcialoby zeby ich dzieci byly caly
                    czas zadowolone, a kiedy maja zly dzien i sa poddenerwowane staraj sie je na
                    sile uszczesliwic, co czesto doprowadza do irytacji.
                • 4youtobayashi Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 17.04.10, 11:56
                  Camel, jakie Ty masz doświadczenie, prócz swojego pierwszego
                  dziecka? Masz grzeczne dziecko, mądre, takie a nie inne i trudno Ci
                  pojąc, ze czasami mimo heroicznych wysiłków rodzica dziecko
                  zachowuje się tak nie inaczej. Bo mają różne temperamenty - poczytaj
                  co to, bo widzę że w tym temacie masz klapki na oczach.

                  Pierwsze dziecko mojej siostry taki mały geniusz, bardzo uzdolniony
                  chłopak, ineteligentny, bardzo rozważny i dojrzały jak na swój wiek.
                  Tzw. głupawka nastolatka jest mu całkowicie obca. Już jako małe
                  dziecko wykazywał ogromną dojrzałość. Jako 3 latek wylazł z
                  samochodu /otwarł okno/ i poszedł do sklepu opierniczyć swoich
                  rodziców, ze jego młodszy brat płacze w foteliku. Powiedziął mniej
                  więcej tak: okropni rodzice, dziecko wam płacze a wy na zakupach.
                  Mówiąc to stał z podpartymi rękami, po czym obrócił się na pięcie i
                  wrócił do samochodu zostawiając swoich rodziców z szeroko rozwartymi
                  ustami.
                  Drugie dziecko - owszem, nie uczy się źle, ale do brata mu daleko.
                  Typowy chłopczyk, z normalnych zachowaniem cechujacym ten wiek.
                  Czy naprawdę myśłisz, ze rodziece uczyli pierwszego tego wszytskiego
                  a młodszewgo olali? To jest raz - charakter, dwa - temperament.

                  • camel_3d Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 17.04.10, 12:11
                    4youtobayashi napisała:

                    > Camel, jakie Ty masz doświadczenie, prócz swojego pierwszego
                    > dziecka?

                    srednie..raczej duzo obserwuja i starma sie z tego co widze wyciagnac wnioski i
                    korzystac z dobrych wzorcow. Lubie podpatrywac jak traktuja dzieci rodzice na
                    placu zabaw i jak zachowuja sie ich dzieci. I powiem ci ze jest duzo zaleznosci.
                    Mysle, ze jest tu wiecej mam, ktore maja jedno dziecko i nie maja doswiadczenia.
                    • 4youtobayashi Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 17.04.10, 14:33
                      Ale generalizowanie jest bardzo złym pomysłem.
                      Czasami jest tak, ze robimy błedy mimo iż zdajemy sobie sprawę,że
                      robimy źle. Ale zdarza sie, zę nie mamy wyjścia. Pewnych rzeczy nie
                      da sie przeskoczyć.
                      Inna sprawa, ze mi także bardzo łatwo, spoglądając na matki na placu
                      zabaw wyłapać kazdy, nawet najmniejszy ich bład. I co? Ano to, zę
                      umiejętność wyłapywania błędów innych nie przekłąda sie na
                      umięjętność wyłapywania błędów swoich.
                  • hanalui Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 17.04.10, 15:57
                    Cytat4youtobayashi napisała:
                    > Pierwsze dziecko mojej siostry taki mały geniusz, bardzo
                    uzdolniony
                    > chłopak, ineteligentny, bardzo rozważny i dojrzały jak na swój
                    wiek.
                    > Tzw. głupawka nastolatka jest mu całkowicie obca. Już jako małe
                    > dziecko wykazywał ogromną dojrzałość. Jako 3 latek wylazł z
                    > samochodu /otwarł okno/ i poszedł do sklepu opierniczyć swoich
                    > rodziców, ze jego młodszy brat płacze w foteliku. Powiedziął mniej
                    > więcej tak: okropni rodzice, dziecko wam płacze a wy na zakupach.


                    Po pierwsze co za inteligentni rodzice zostawiaja 2 dzieci w
                    zaparkowanym i zamknietym samochodzie i dlaczego jedno dziecko nie
                    bylo zapiete w foteliku tylko moglo sie bujac dowolnie po
                    samochodzie? surprised?
                    Po drugie...gdyby bylo inteligentne i madre to nigdzie by nie
                    wychodzilo samo na ulice, parking bo to moglo sie nieszczesliwie
                    skonczyc, tym bardziej przy wylazeniu przez okno. Madre dziecko tez
                    nie powinno zostawiac rodzenstwa samego skoro rodzic w
                    swej "madrosci" powierzyl 3 latkowi opieke nad mlodszym maluchem.
                    Po trzecie to zadna inteligencja tylko zwykle donosicielstow,
                    skarzypytowanie popularne u dzieci w tym wieku, pewnie fure razy
                    slyszal: jestes okropny bo zabierasz zabawke piotrusiowi/popychasz
                    piotrusia itp wiec powtorzyl ten sam tekst tongue_out
                    • 4youtobayashi Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 17.04.10, 20:08
                      > Po pierwsze co za inteligentni rodzice zostawiaja 2 dzieci w
                      > zaparkowanym i zamknietym samochodzie i dlaczego jedno dziecko nie
                      > bylo zapiete w foteliku
                      Chłopczyk się odpiął. Trzylatek potrafismile Wyszli kupić gazetę, a że
                      młodszy spał, zostawili go pod opieką starszego. Też mi sie tak
                      zdarza, o zgrozo - zostawiam też młodego samego w samochodzie. Młodą
                      swego czasu też tak zostawiałam. Kilka minut, ale jednak.

                      > Po drugie...gdyby bylo inteligentne i madre to nigdzie by nie
                      > wychodzilo samo na ulice,
                      Mylisz dziecko "karne i grzeczne" z mądrym. Grzeczne będzie czekąć,
                      bo rodzice tak kazali, mądre jest w stanie podjąc samo decyzję.

                      > Po trzecie to zadna inteligencja tylko zwykle donosicielstow,
                      > skarzypytowanie popularne u dzieci w tym wieku, pewnie fure razy
                      > slyszal:jestes okropny bo zabierasz zabawke piotrusiowi/popychasz
                      > piotrusia itp wiec powtorzyl ten sam tekst tongue_out
                      Nie rozumiem, co to ma wspólnego z donosicielstwem? Na
                      kogo "doniósł" rodzicom? Na rodziców???
                      A odpowiadając na Twoje pytanie - nie, jest grzecznym dzieckiem,
                      powszechnie lubianym. I przez uczniów i przez nauczycieli. Twoja
                      teoria o donosicielstwie kompletnie dla mnie nie zrozumiała. Nie,
                      zabawek nie wyrywal, uprzedzając kolejne pytanie: piaskiem nie sypał
                      po oczach a w piaskownicy łopatka nikogo po glowie nie okładałsmile
                      Jedynie trochę na początku nauczycieli wkurzał, bo się nudził na
                      lekcjach. Rodzice rozważali posłanie go do specjalnej szkoły albo
                      posłanie od razu do 2-3 klasy, ale w końcu z kilku powodów posłali
                      normalnie.
                      • memphis90 Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 17.04.10, 21:27
                        Tylko skrajnie nieodpowiedzialny idiota zostawia swoje dzieci same w
                        samochodzie lub powierza opiekę nad niemowlakiem trzylatkowi. Trzeba
                        kompletnie nie mieć wyobraźni, żeby robić coś takiego. Ok, dziecko
                        może być super inteligentne, ale to nie zmienia faktu, że wychodząc
                        przez okno może się na nim powiesić i udusić, spaść i doznać
                        poważnego urazu, zostać potrąconym na parkingu, porwanym, może się
                        zgubić, a wreszcie nawet w zaparkowane auto może walnąć inny
                        samochód (mój ojciec po tym, jak ktoś wjechał mu w zaparkowany na
                        parkingu samochód musiał oddać auto do kasacji, bo klepać nie było
                        czego). Może się zakrztusić.

                        > mądre jest w stanie podjąc samo decyzję.
                        I ta "mądra" decyzja to w tym przypadku wychodzenie przez okno,
                        bieganie po parkingu i szukanie rodziców w sklepie? Każde dziecko
                        potrafi podjąć decyzję, głupie też. I sama decyzja może być głupia
                        lub mądra. I tym rózni się dziecko od doroslego, że dorosły potrafi
                        (z reguły, bo jak widać nie każdy zastanawia się nad potencjalnymi
                        konsekwencjami zostawiania dzieci samopas) przewidzieć konsekwencje,
                        dziecko- niekoniecznie.
                        • 4youtobayashi Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 17.04.10, 23:05
                          > Tylko skrajnie nieodpowiedzialny idiota zostawia swoje dzieci
                          > same w samochodzie
                          To ja jestem takim skrajnie nieodpowiedzialnym idiotą.

                          >mój ojciec po tym, jak ktoś wjechał mu w zaparkowany na
                          > parkingu samochód musiał oddać auto do kasacji, bo klepać nie było
                          > czego)
                          Tak, ja też miałam 2 samochochody do kasacji. W czasie pierwszego
                          wypadku mloda była z tyłu w foteliku. Podczas drugiego wypadku, w
                          którym zginęły 2 osoby także była w samochodzie. Jaki z tego
                          wniosek? Wożenie dzieci w samochodzie jest śmiertelne niebezpieczne.
                          A rodzice to czyniący powinni mieć odebrane prawa rodzicielskie za
                          narażnie je na śmiertelne niebezpieczeństwo.

                          > wychodząc
                          > przez okno może się na nim powiesić i udusić, spaść i doznać
                          > poważnego urazu, zostać potrąconym na parkingu, porwanym, może się
                          > zgubić, a wreszcie nawet w zaparkowane auto może walnąć inny
                          > samochód
                          A znasz przypadki zadławienia się dziecka smoczkiem-uspokajaczem?
                          Zawsze czuwasz nad dzieckiem gdy ma go w ustach, albo czy gdy
                          widzisz kogoś podającego go dziecku krzyczysz, że to smiertelnie
                          niebezpieczne? A wiesz, zę śliną też mozę się dławić? Czy okna w
                          domu masz zabite dechami, by dziecko nie otwarło? Czy dzeicko ma
                          dostęp do foteli/krzeseł - może wspiąć się i spaść. Czy masz
                          zabezpieczenia drzwi i szuflad, by nie przytrzasnęły palców dziecku?
                          Czy masz w telefonie numery do wszystkich waznych słuzb i
                          instytucji /straż, pogotowie ratunkowe, energetyczne, gazowe/?Czy
                          wiesz jak postepować w nagłych wypadkach - ukąszenia żmiji,
                          omdlenia, ustanie akcji serca, sztuczne oddychanie w przypadku
                          niemowlaka a dziecko starszego itd? Czy we wszystkich kontakatch
                          masz zabezpiecznia? Czy podajesz dziecku tylko zdrowe jedzenie, czy
                          też zabijasz go podajać mu frytkę czy kurczaka /fuj, takie paskudne
                          mięso nafaszerowane hormonami i antybiotykami/. Czy szczepisz wg
                          zaleceń, czy też narażasz dziecko na smiertelne niebezpieczeństwo,a
                          wraz z nim takze inne dzieci, które z nim sie stykają?
                          > Tylko skrajnie nieodpowiedzialny idiota...
                          Widzisz absurdalność tego, co napisałam?

                          Mnie niezmiernie dziwi jedna rzecz - ze niekórym się wydaje, iż
                          wszyscy którzy postępują inaczej, są głupi. Pytają o zdrowie na
                          forum, szukają rad - nieodpowiedzialni, głupi. Mają dziecko
                          płączliwe - nie potrafią wychowywać, trzeba obśmiać i wytknąc. A
                          pamiętasz matkę, która miała żal do szwagierki, zę ta zamknęła się
                          ze swoimi dziećmi w wc a jej dziecko zostawiła przy otwartych
                          drzwiach samego w pokoju naprzeciw schodow? Pamietam te psy, które
                          na niej wieszano - bo dwulatek skoro nie potrafi chodzić po schodach
                          to... nienormalny, jak sugerowała jedna z dziewczyn /ta światlejsza
                          jak widać i wiedząca najlepiej/.


                          >mój ojciec po tym, jak ktoś wjechał mu w zaparkowany na
                          > parkingu samochód musiał oddać auto do kasacji
                          A jakie to było auto, skoro na parkingu tak je zmasakrowano?
                          Bo jak to był stary, 20 letni prawie opel, jak mój, to faktycznie
                          wolą wypłacić pełną szkodę niz płacić za naprawę która przewyższa
                          wartość samochodusmile

                          Pokusiłam się o małą, nie nie małą, sporą złośliwość:
                          >Jadła też makarony, pieczywo, które- wiadomo, są na całym jaju
                          >i nic złego się nie działo
                          Jaka z Ciebie matka, zę nie wiesz, iż dodaje się sproszkowane jajka,
                          które niewiele mają wspólnego z prawdziwymi? I jeszcze dziecku
                          alergicznemu podajesz?

                          > Dziecku nie płuczę /zębów po umyciu/ (bo nie umie wypluwać),
                          Och, dziecka nie nauczyłaś wypluwać? A fe! Sama wypluwasz, a dziecko
                          połyka?

                          > myję sobie 2 x w tygodniu
                          > Częste mycie nie jest dla skóry głowy obojętne.
                          A wiesz, zę przetłuszczanie się a brudne włosy to dwie rózne rzeczy?

                          Wystarczy. Mam nadzieję ze zauważyłaś o co mi chodzi. Róznica jest
                          taka, zę Tobie bardzo łątwo przyszło nazwać mnie skrajnie
                          nieodpowiedzialnym idiotą.
                          Zaraz się oburzysz. I słusznie. Ale moze da Ci to trochę do
                          myslenia, ze inni takze mogą Cię postrzegać - jak to ładnie ujęłaś -
                          jako skrajnie nieodpowiedzialną idiotkę.
                          • hanalui Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 18.04.10, 18:13
                            Cytat4youtobayashi napisała:

                            > > Tylko skrajnie nieodpowiedzialny idiota zostawia swoje dzieci
                            > > same w samochodzie
                            > To ja jestem takim skrajnie nieodpowiedzialnym idiotą.


                            No dokladnie.
                            Cytat Wożenie dzieci w samochodzie jest śmiertelne niebezpieczne.


                            Ano jest. Jak wozi sie je bez wlasciwch, atestowanych zabezpieczen,
                            dobrze zapietych pasow lub zostawia same na pastwe losu by chasaly
                            po owym aucie to niepezpieczenstwo smierci lub uszkodzenia dziecia
                            wzrasta tongue_out

                            Cytat
                            > A znasz przypadki zadławienia się dziecka smoczkiem-uspokajaczem?
                            > Zawsze czuwasz nad dzieckiem gdy ma go w ustach, albo czy gdy
                            > widzisz kogoś podającego go dziecku krzyczysz, że to smiertelnie
                            > niebezpieczne?


                            Nie znam, wrzuc linka. Jesli takie wypadki sie zdarzaja to smoczek
                            nie byl wlasciwego rozmiaru, byl uszkodzony (rodzice nie sprawdzaja
                            rozmiarow smoczkow, stanu smoczkow, czesto nie chca wymieniac na
                            nowy pogryzonego zeby dziecko samo zaprzestalo uzywac, bo ten juz
                            zniszczony a nowych brak - bajka dla dziecka, chca uniknac wrzaskow
                            za starym cumelkiem itp, czesto sami uszkadzaja smoczki w ramach
                            odzywczjania). Na druga czesc...nie nie zostawialam dziecka samego
                            bez opieki, sprawdzalam to co bierze dziecko do buzi, stan, czystosc.


                            Cytat Czy okna w
                            > domu masz zabite dechami, by dziecko nie otwarło?


                            NIe trzeba dechami zabijac, wystarczy miec albo odpowiednie
                            zabezpieczenia jak u mnie - klucze do drzwi balkonowych, odpowiednie
                            klamki w oknach, a nawet gdyby ich nie bylo to miec dziecko na oku i
                            samego bez opieki nie zostawiac. W samochodzie wystarczy dziecko
                            odpowiednio zapiac i nawet jesli okno otworzy (automatyczne) to
                            przez nie nie wylezie lub glowy nie wsadzi, a ponad to nie zostac
                            dziecka samego w samochodzie.

                            Cytat Czy dzeicko ma
                            > dostęp do foteli/krzeseł - może wspiąć się i spaść.


                            W domu jesli spadnie to najwyzej sobie tylek obije a nie upadnie na
                            zaciagniety hamulec, nie wrzuci/wyrzuci niczego z biegu. I dalej nie
                            przekraci sobie od niczego kluczykow i niczego niechcacy nie
                            uruchomi. No i do tego nigdy nie jest dziecko samo w domu wiec jak
                            sie cos stanie to ktos dorosly czuwa.

                            Cytat
                            Czy masz
                            > zabezpieczenia drzwi i szuflad, by nie przytrzasnęły palców
                            dziecku?


                            I znowu...wiedzisz roznice miedzy przytrzasnieciem sie pod opieka
                            rodzica i przytrzasnieciem sie bez jego opieki rodzicow bo poszli po
                            gazete? Poza tym przytrzasniecie sie szuflada lub drzwiami nie jest
                            tak niebezpieczne jak przytrzesniecie sie elektrycznymi szybami w
                            samochodzie, mam nadzieje ze widzisz to mala roznice

                            Cytat
                            > Czy masz w telefonie numery do wszystkich waznych słuzb i
                            > instytucji /straż, pogotowie ratunkowe, energetyczne, gazowe/?


                            Tak mam. U mnie to az 1 numer telefonu tongue_out

                            Cytat Czy
                            > wiesz jak postepować w nagłych wypadkach - ukąszenia żmiji,
                            > omdlenia, ustanie akcji serca, sztuczne oddychanie w przypadku
                            > niemowlaka a dziecko starszego itd?


                            Tu gdzie mieszkam nie ma zmiji wiec problem odpada, do reszty...tak,
                            kurs pierwszej pomocy przy opiece nad dziecmi - skaleczenia, obicia,
                            zlamania, zadlawienia, oparzenia. Poza tym sprawnie tu dzialaja
                            sluzby medyczne, wyzszy poziom pierwszej pomocy niz ja zapewnia
                            kazdy strazak, policjant, zolnierz, taksowkarz - szary czlowiek jak
                            ja wystarczy jak pomoze rannemu w wypadku wykonujac odpowiedni
                            telefon. Poszkodowanych nie rusza sie i nie udziela mu takiej
                            pierszej pomocy jak to oczekiwane jest w PL, gdzyz nie znajac sie
                            mozna wiecej szkody narobic, niz pomoc. Coanajwyzej jesli
                            niebezpieczne usuwa sie rannego z miejsca wypadku, ale to tez tylko
                            wtedy jesli grozi wybuchem, rannego moze cos potracic, generalnie
                            jednak szary czlowiek nie rusza ofiar wypadkow.
                            Cytat
                            Czy we wszystkich kontakatch
                            > masz zabezpiecznia?


                            NIe musze, po pierwsze kazdy kontakt ma podwojne zabezpieczenie sam
                            w sobie tzn guzik odlaczajacy dzialanie, po drugie trzeba wsadzic
                            jeden bolec by odblokowalo sie wjescie do 2 pozostalych, po drugie
                            sa na takiej wysokosci ze nie mam mowy by dziecko dostalo

                            Cytat
                            Czy podajesz dziecku tylko zdrowe jedzenie, czy
                            > też zabijasz go podajać mu frytkę czy kurczaka /fuj, takie
                            paskudne
                            > mięso nafaszerowane hormonami i antybiotykami/.


                            Jemy zdrowo bez popadania w paranoje, od samzonego ziemniaka raz na
                            jakis czas sie nie umiera. Kurczakow czest nie jeadamy, w ogole
                            miesa jemy tak sobie, mieszkamy nad morzem, 5 min samochodem od
                            portu wiec czesto jadamy swieze ryby z kutra (tzn zrobione potem
                            oczywiscie smile)

                            Cytat
                            Czy szczepisz wg
                            > zaleceń, czy też narażasz dziecko na smiertelne
                            niebezpieczeństwo,a
                            > wraz z nim takze inne dzieci, które z nim sie stykają?


                            Szczepie wg kalendarze, nie przesadzam w zadna strone, nie funduje
                            rotow, osp i innych cudow wiankow, choc na swinska szczepilam tongue_out, bo
                            w zlobku u dziecka 2 dzieci chorowalo, 1 w szpitalu bylo

                            Cytat
                            > Mnie niezmiernie dziwi jedna rzecz - ze niekórym się wydaje, iż
                            > wszyscy którzy postępują inaczej, są głupi.


                            Bo tak - glupota - niestety nazywa sie zostawianie niemowlaka pod
                            opieka 3 latka, pozostawienie ich samych w samochodzie i na dodatek
                            starsze dziecko moze dowolnie chasac po samochodzie, otwierac okna,
                            wylazic na ulice przez okno
                            • 4youtobayashi Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 19.04.10, 10:15
                              >Jesli takie wypadki sie zdarzaja to smoczek
                              > nie byl wlasciwego rozmiaru, byl uszkodzony (rodzice nie
                              > sprawdzaja
                              > rozmiarow smoczkow, stanu smoczkow, czesto nie chca wymieniac na
                              > nowy pogryzonego zeby dziecko samo zaprzestalo uzywac, bo ten juz
                              > zniszczony a nowych brak
                              Kochanie, dziecko jest w stanie zadławić się KAŻDYM smoczkiemsmile Nie
                              wiedzialaś?smile Po prostu wkłada go do buzi wraz z otoczkąsmile
                              A jak do tego jest po jedzeniu, to taki smok skutecznie blokuje
                              wypływanie wymiocin.

                              > wystarczy miec albo odpowiednie
                              > zabezpieczenia jak u mnie - klucze do drzwi balkonowych,
                              >odpowiednie klamki w oknach
                              NIe, nie wystarczy, bo dziecko rośnie i na durny pomysł może wpaść
                              zawsze, nawet jako 5 latek wyskoczyć przez okno, bo chce jak Batman.
                              Poza tym Młody /miał wtedy 3-4 m-ce/ otwarł sobie pojemnik po
                              tabletkach, taki ze specjalną blokadą właśnie po to, by dziecko nie
                              miało do owych leków dostępu. Nie trzeba być do tego "cudownym
                              dzieckiem" jak widać. I uprzedzajać Twoje pytanie - był dobrze
                              zamknięty.

                              > W samochodzie wystarczy dziecko
                              > odpowiednio zapiac i nawet jesli okno otworzy (automatyczne) to
                              > przez nie nie wylezie lub glowy nie wsadzi,
                              A jak otworzy? Zostawiasz kluczyki by mogło to zrobic? Może otworzyć
                              ręcznie, ale nie automatycznie. Poza tym mając auto z automatyczną
                              skrzynia nie da sie "zrzucić z biegu".

                              > W domu jesli spadnie to najwyzej sobie tylek obije
                              A jak spadnie na ostry róg? Albo niefortunnie? Och, więcej
                              wyobraźnismile Najwięcej wypadków zdarza sie w domu i to "pod czujnym
                              okiem rodziców". A wiesz dlaczego? Bo każdy popełnia błędy, a temu,
                              co uważa, że jest od nich wolny, współczuję.

                              > NIe trzeba dechami zabijac, wystarczy miec albo odpowiednie
                              > zabezpieczenia
                              Ale ktoś może zbić kamieniem, albo i samo dziecko rzucić
                              piłką/zabawkąsmileNo i zranić się szkłem.

                              > I znowu...wiedzisz roznice miedzy przytrzasnieciem sie pod opieka
                              > rodzica i przytrzasnieciem sie bez jego opieki rodzicow bo
                              > poszli po gazete?
                              Ale czym się miał przytrzasnąć, jak to była zwykła szyba na korbkę?
                              Juz pisałam - mądrością odbiegał od rówieśników. Taki był /i jest/.
                              Był inny, bardziej dojrzały i miał /i ma nadal/ o wiele wiecej
                              rozsądku niz niejeden dorosły. Głupio mi tak go wychwalać, ale tak
                              to wygląda.

                              Już kiedyś dyskutowałam na podobnym poziomie, a bardzo tego nie
                              lubie. Udowadniano mi, zę sznaucer MUSI mieszkac w domu bo to i
                              tamto. Tłumaczenia na nic się zdały, bo wielu wiedziało lepiej, choć
                              z rasą mieli tyle wspólnego, co ja z pilotowaniem. Dopiero gdy
                              napisałam, zę pies nie lubi przebywać w domu, woli biegać po
                              posesji, iluś tam zaskoczyło, ze no teraz to wygląda całkiem
                              inaczej.
                              Podobnie jest teraz. Ty znasz przecietne dziecko które zachowuje się
                              tak a nie inaczej i nie potrafisz zrozumieć ze trzylatek moze myślec
                              rozsądnie jak... nie trzylatek. I nazywasz mnie i jego rodziców
                              nieodpowiedzialnymi idiotami. Mało masz doświadczenia. Naprawdę
                              pogratulować matki Twoim dzieciom.
                              • hanalui Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 19.04.10, 19:25
                                Cytat4youtobayashi napisała:
                                > Juz pisałam - mądrością odbiegał od rówieśników. Taki był /i
                                jest/.
                                > Był inny, bardziej dojrzały i miał /i ma nadal/ o wiele wiecej
                                > rozsądku niz niejeden dorosły. Głupio mi tak go wychwalać, ale
                                tak
                                > to wygląda.

                                Ty znasz przecietne dziecko które zachowuje się
                                > tak a nie inaczej i nie potrafisz zrozumieć ze trzylatek moze
                                myślec
                                > rozsądnie jak... nie trzylatek. I nazywasz mnie i jego rodziców
                                > nieodpowiedzialnymi idiotami.


                                Wiesz ubawily mnie te twoje hipotetyczne sytuacje co by bylo
                                gdyby...braklo mi tylko meteora spadajacego na dom w ktorym
                                przypadkowo przebywa dziecko tongue_out, to by dopelnilo wszelkich durnoctw
                                jakie wymyslasz by usprawiedliwic zostawienie dwoje malych dzieci w
                                zamknietym aucie na conajmniej 10-15 minut (tyle musialo zajac 3
                                latkowi odpiecie, odkerecenie okna, wylezienie przez owe okno,
                                znalezienie rodzicow...no chyba ze rodzice czesciej dzieciaki
                                zostawiali i maly mial to przeciwiczone, co wcale by mnie nie
                                zdziwilo)
                                I wiesz nie chce wiedziec jakich jeszcze idiotyzmow dopuszcza sie
                                twoja mniej rozgarnieta czesc rodziny skoro dojrzalosc i
                                odpowiedzialnosci nazywasz 3 latka wylazacego przez okno samochodowe
                                na ruchliwa ulice czy parking.
                                • 4youtobayashi Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 19.04.10, 20:24
                                  No cóż, próbowałam grzecznie.
                                  Skoro twoje argumenty ograniczają się do stwierdzeń typu: "skończony
                                  idiota" czy jakoś tak, oraz "mniej rozgarnięta część rodziny", widzę
                                  że jako osoba, która wie wszystko najlepiej, nie ma sensu dalsza
                                  rozmowa.
                                  Mam deja vu, jakbym gadała z minnimouse... smile Ale ja czasami gadam
                                  z trollami, choć chyba jednak powinnam sobie darować. Oni, jak ty,
                                  mają przecież zawsze racjęsmile
                                  Nie będę się zniżać do twojego poziomu "skończonych idiotów"
                                  i "nierozgarniętej rodziny", wiec poszukaj kogoś, kto będzie chciał
                                  z tobą rozmawiać na równie wysokim, "rozgarniętym i niezidiociałym"
                                  poziomie.
                                  • ciociacesia jak nie lubie przedmówczyni 20.04.10, 08:38
                                    to w jednym musze sie z nia zgodzic - 3 latek moze byc nad wyraz odpowiedzialny
                                    i inteligentny i w ogole ale ocenic to mozna dopiero retrospektywnie. kiedy on
                                    ma 3 lata i rodzice go zostawiaja z maluchem w aucie to wiedza tylko tyle ze
                                    ostatnio nic glupiego nie zrobil. bo 3 latek moze zachowywac sie
                                    odpowiedzialnie. do momentu az zrobi cos glupiego - cos normalnego dla 3 latków.
                                    rodzice nie sa w stanie przewidziec kiedy to nastapi
                                    • 4youtobayashi Re: jak nie lubie przedmówczyni 20.04.10, 15:33
                                      To nie konkurs piękności ani wybór na stanowisko, bym ubiegała się o
                                      czyjekolwiek względy.
                                      • 4youtobayashi w szczególności osób 20.04.10, 15:34
                                        z którymi nigdy nie rozmawiałam.
                      • hanalui Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 18.04.10, 16:59
                        Cytat 4youtobayashi napisała:
                        > Chłopczyk się odpiął. Trzylatek potrafismile Wyszli kupić gazetę, a
                        że
                        > młodszy spał, zostawili go pod opieką starszego.


                        Jesli 3 latek sie odpial to albo dziecko bylo zle zapiete, albo
                        fotelik byl do bani. Typuje ze i jedno i drugie, a na dodatek
                        rodzice do bani zostawiajacy 2 malych dzieci w samochodize bez
                        opieki. Gazeta chyba nie taka ciezka ze az 2 rodzicow po nia poszlo.

                        Cytat
                        Też mi sie tak
                        > zdarza, o zgrozo - zostawiam też młodego samego w samochodzie.
                        Młodą
                        > swego czasu też tak zostawiałam. Kilka minut, ale jednak.


                        Gratuluje, widocznie u was to rodzinne. Za to ja slyszalam juz kilka
                        razy o dzieciach ktore niechcacy zwolnilo samochod z hamulca lub
                        niechcacy zapalilo samochod i niechcacy zmiarzdzylo rodzica,
                        rozjechalo rodzensto, kazdego lata mozna przeczytac o inteligentnych
                        rodzicach zostawiajacych dzieci zamknietym autku w zarze slonca gdy
                        oni sobie zakupki w markecie robia.

                        Cytat
                        > Mylisz dziecko "karne i grzeczne" z mądrym. Grzeczne będzie
                        czekąć,
                        > bo rodzice tak kazali, mądre jest w stanie podjąc samo decyzję.


                        NIe kochaniutka, nie myle. To ty stwierdzilas ze to wyjatkowo madre
                        i dojrzale jak na swoje wiek dziecko, wiec ci wyjasniam ze jak dla
                        mnie to zwykle dziecko z fiu-bzdziu w glowie. Madre i dojrzale
                        dziecko w takiej sytuacji powinno podjac decyzje wlasciwe i dorzale.
                        Po pierwsze: nie rozpinamy sie w foteliku, nawet ch..owo zapietym
                        przez rodzica, bo to niebezpieczne, po drugie, nie wychodzimy przez
                        okno bo
                        to tez niebezpieczne (rodzice przeciez przestrzegaja), po drugie nie
                        szwedamy sie po ulicy bez zgody czy opieki rodzica bo to
                        niebezpieczne, no i nie zostawiamy samego rodzenstwa skoro rodzice
                        kazali zostac w samochodzie. To jest dojrzale i madre dziecko.

                        Cytat > Nie rozumiem, co to ma wspólnego z donosicielstwem? Na
                        > kogo "doniósł" rodzicom? Na rodziców???


                        No coz...chyba dawno z 3 latkami nie mialas do czynienia. A wiec 3
                        latki uwielbiaja "donosic" - a tata mi zabral ksiazke, a mama mi nie
                        pozwala skakac po lozku, a gosia mi zabiera zabawki, a babcia mi nie
                        chciala dac czekolady, a tamto dziecko mnie popchnelo, a piotrus
                        placze w samochodzie...rozumie? TO taki wiek. NIe mysl ze dzieciak z
                        madroscia, dojrzalosci i troska poszedl szukac rodzicow, co to
                        poszli we dwoje za
                        gazeta tylko zwyczajnie poszedl im oznajmic fakt plakania dziecka i
                        tyle.

                        Cytat
                        > A odpowiadając na Twoje pytanie - nie, jest grzecznym dzieckiem,
                        > powszechnie lubianym. I przez uczniów i przez nauczycieli. Twoja
                        > teoria o donosicielstwie kompletnie dla mnie nie zrozumiała. Nie,
                        > zabawek nie wyrywal, uprzedzając kolejne pytanie: piaskiem nie
                        sypał
                        > po oczach a w piaskownicy łopatka nikogo po glowie nie okładałsmile


                        Donoszenie ktore opisalam akurat z donosicielstwem nie ma nic
                        wspolnego. Niefortunnie moze wygralam nazwe, ale wlasnie u 3 latkow
                        wyglada to tak jak skarzypytowanie.
                        To ze teraz jako nastolatek jest grzeczny nie znaczy ze jako 3 latek
                        tak sie zachowywal - patrz wylazenie przez okno, bez zgody rodzicow
                        na opuszczanie samochodu, lazenie samemu po ulicy - ani grzeczny,
                        ani madry tongue_out. Widocznie grzecznosci owego 3 latka byla wowczas kiedy
                        rodzic patrzyl, kiedy nie - fiu-bzdziu w glowie...jak u wiekszosci 3
                        latkow tongue_out
                        • 4youtobayashi Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 19.04.10, 09:30
                          > nie rozpinamy sie w foteliku, nawet ch..owo zapietym
                          > przez rodzica
                          Nie był chujowo zapięty, a normalniesmile 15 lat temu foteliki
                          wyglądały trochę inaczej, niz teraz, zabezpiecznia też były trochę
                          innesmile

                          > po drugie...
                          > szwedamy sie po ulicy bez zgody czy opieki rodzica bo to
                          > niebezpieczne, no i nie zostawiamy samego rodzenstwa skoro rodzice
                          > kazali zostac w samochodzie. To jest dojrzale i madre dziecko.
                          Więc jak będzie mu w tym samochodzie groziło niebezpieczeństwo, to
                          będzie grzecznie siedziało, bo "rodzice zakazali sie ruszać"?
                          Dalej mylisz.

                          > No coz...chyba dawno z 3 latkami nie mialas do czynienia. A wiec 3
                          > latki uwielbiaja "donosic" - a tata mi zabral ksiazke, a mama
                          Pisałam o konkretnej sytuacji. Nie widzisz różnicy?
                          Poza tym Młoda taka nie byłasmile

                          > To ze teraz jako nastolatek jest grzeczny nie znaczy ze jako 3
                          >latek tak sie zachowywal - patrz wylazenie przez okno, bez zgody
                          >rodzicow na opuszczanie samochodu, lazenie samemu po ulicy - ani
                          >grzeczny, ani madry tongue_out. Widocznie grzecznosci owego 3 latka byla
                          >wowczas kiedy rodzic patrzyl, kiedy nie - fiu-bzdziu w
                          >glowie...jak u wiekszosci 3 latkow tongue_out
                          Kompletne przeciwieństwo tego, co napisałaś.
                          Nie mieści Ci się w głowie, że takie dzieci moga być? To Twój
                          problem. Ale nie wmawiaj mi, że nie znam go, albo jestem na tyle
                          ograniczona, że mam zaburzone postrzeganie i co innego widzę, a co
                          innego piszę, a prawdę znasz Ty.

            • a_gurk Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 17.04.10, 14:53
              Kobieto, dzieci są różne. Nie wierz bezkrytycznie w mit
              wychowywania. Natura ma bardzo duży wpływ na osobowość. Niektórzy
              uważają, że decydujący.
        • malpa513 Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 21:31
          chyba Ci mojego 4,5 miesieczniaka podrzuce, ustawisz go zeby mi noce
          przesypial
          • camel_3d Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 17.04.10, 12:11
            malpa513 napisała:

            > chyba Ci mojego 4,5 miesieczniaka podrzuce, ustawisz go zeby mi noce
            > przesypial

            rzadko ktore 4.5 miesieczne dziecko przesypia noce.
            • a_gurk Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 17.04.10, 14:47
              Moja córka generalnie przesypiała. Mały aniołek. Syn nie. Gorszą
              matką zostałam?
              Teraz bywa mam więcej problemów z córą.
              • a_gurk Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 17.04.10, 14:49
                Poza tym z ilością dzieci wzrasta doświadczenie. I wtedy rzadziej
                się osądza, częściej rozumie.
                Ale bywa różnie.
        • ila79 Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 22:47
          Wcale się nie dziwię. Jak był maleńki, to miałeś w nosie jego
          potrzeby i pozwalałeś mu na prawie godzinną rozpacz przy nauce
          zasypiania. Ma zakodowane,że i tak nie może na Ciebie liczyć. Na
          teatr i sceny przyjdzie i na Was pora. Tylko Ty wtedy nie będziesz
          już mógł niczego zmienić. Naprawdę dziwi mnie to z jaką łatwością
          psujemy relacje z własnymi dziećmi. I jak łatwo ustawiamy wszystkie
          maluchy w rządku i przyczepiamy etykietkę "wyjec", jak któreś
          ośmieli się z tego rządku wychylić. Dzieciak poprostu walczy o to,
          co mu się należy. Półtoraroczniak powinien być w domu z rodzicami. W
          swoim bezpiecznym świecie, gdzie zawsze może na kogoś liczyć.
          Wiadomo, czasy są cięzkie, kasa potrzebna i ja rozumiem konieczność
          korzystania ze żłobka. Ale na Boga, trzeba to dziecku jakoś ułatwić.
          Nie stresować dodatkowo wprowadzaniem nowych zwyczajów i
          separowaniem się od niego.
          • camel_3d Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 17.04.10, 12:14
            dorabiasz sobie wielka teorie do niczego.
    • malpa513 Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 21:01
      na pewno nie jestes złą matką,a ta kierowniczka niech sie walnie w
      głowe z tą melisą, dzieci są różne, niektóre mają charakterek, inne
      są strasznie uparte albo nadpobudliwe, skoro wczesniej dziecko było
      spokojne w żłobku to zastanówcie sie czy cos sie zmienilo w jego
      życiu, a moze po prostu dorasta i chce coraz bardziej postawic na
      swoim, Ty na pewno robisz wszystko najlepiej jak potrafisz wiec nie
      obwiniaj sie za zachowanie Twojego dziecka, takie ono jest i juz,
      tylko faktycznie musisz zastanowic sie jak z takim dzieckiem
      postepowac zeby je jak najlepiej wychowac i zeby innym tez sie
      dobrze z nim zyło
      • panna_turkus Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 21:24
        dyskusja toczy się bardzo szybko... kilka postów wyżej napisałam trochę więcej
        szczegółów.
    • ciocia_ala Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 21:33
      Przypomnial mi sie film nagrany przez kamere przemyslowa chyba w
      holandii... a moze w danii. Gdzies tam. Jak przedszkolanka tlucze
      dzieciaka, bo ten nie chce jesc czy tez je za wolno. Widac, jak
      przechodza z tylu inne osoby, to wtedy do niego szczebiocze itp, a
      jak tylko jest chwila to na sile wpycha dziecku jedzenie do buzi,
      przytrzymuje go, krzyczy, popycha. Straszne to jest. Naturalnie nie
      pisze tego, zeby straszyc, ze tak sie dzieje w tym czy innym zlobku,
      ale tak tylko dla ostroznosci.

      Jedna pani powiedziala mi, ze czesto w przedszkolach/zlobkach sa
      zatrudniane mlode dzieczny, ktore nie bardzo wiedza jak sobie radzic
      z dziecmi. Glownie z tegopowodu, ze nie maja jeszcze doswiadczenia a
      moze i cierpliowsci.
    • my_valenciana Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 16.04.10, 22:08
      Moj synek ma 15 miesięcy i zachowuje się bardzo podobnie do twojego - z
      tą różnicą, że od urodzenia śpi we własnym łóżeczku a od 3,5 miesiąca,
      we własnym pokoju. Poza tym mówi dość sporo i kontakt z nim jest
      fantastyczny. Pozostałe rzeczy to samo. Moim zdaniem masz jednak długą
      przerwę po kolacji. Mój też jak przebudzi się w nocy, pokazuje
      paluszkiem, że chce mleko - jak dostanie samo mleko sojowe - budzi się
      jeszcze raz - jak dostanie kaszkę - śpi do 8,9 rano.
      Że na nocniku nei chce siedzieć - ja nawet nie próbowałam jeszcze
      sadzać.
      Jak czytam te komentarze, ze z twoim dzieckiem jest coś nei tak - to
      jest mi go bardzo szkoda.
      Przytulaj - dawaj mleko - pozwól dziecku spać z wami - bo najwyraźniej
      jest zestresowane żłobkiem
      Panie w żłobku - to jakieś lewusy - co one chcą od takiego malucha?
      Przecież to nie przedszkole -a dzieci w tym wieku są jeszcze zupełnie
      nieprzygotowane do samodzielności. Wkurzają się, że nie śpi - bo sobie
      posiedzieć nie mogą w spokoju.
      Zmień żłobek albo weź nianię - to jest jakieś potworne miejsce.
      Ktoś napisał, że instytucje nie są od wychowywania - rozumiem, ze do
      złobków powinny trafiać dzieci już wychowane? Przecież on jeszcze pół
      roku temu był niemowlakiem. Daj dziecku szansę i zmień ten żlobek, na
      coś bardziej ludzkiego.
    • melani5 Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 17.04.10, 09:35
      Mielismy dokladnie taka sama sytuacje.Tylko,ze mi derektorka zaproponowala
      wizyte u psychologa.Przezylismy 4m-ce stresu,bylam gotowa zabrac dziecko ze
      zlobka i zrezygnowania z pracy. Sluchanie tego samego codziennie ze:maly za
      wszystko robi chisterie,ze nie slucha pan,ze nie chce sam jesc,nie chce spac,nie
      potrafi bawic sie z dziecmi,ze zadna zabawa go nieinteresuje,ze ma swoje
      rytualy(siedzi zawsze na tym samym krzeselku,ze nieprzestaje sprzatac zabawek
      zamiast nimi sie bawic itp.),nie spalam przez to po nocach.Teraz maly ma 2 lata
      i wszystko przeszlo,panie bardzo go chwala(ladnie rysuje,tanczy,zaczyna
      spiewac).Teraz ta sytuacje przed paru miesiecy kometuja(mowilismy ze to tylko
      taki okres przejsciowy).A wszesniej straszyly autyzmem i innymi rzeczami. Tak
      wiec moze daj sobie spokuj i przeczekaj to. Moj maly tak jak twoj,tez nie chcial
      jezdzic w wozku,chodzic za reke,zawsze biegl przedemna.Teraz grzecznie chodzi za
      reke.Fakt ze zaczelismy z mezem wiecej czasu mu poswiecac,wymienilismy
      zabawki.Oddalismy wszystkie te nieodpowiednie do jego wieku,kupilismy tablice
      ikrede(uwielbia),instrumety muzyczne,kolejke drewnianna i pare innych.Maly
      wkoncu zacza sie bawic.pozdrawiam
      • panna_turkus melani5 17.04.10, 10:14
        jestem ci bardzo wdzięczna za to co napisałaś. rozmowa z psychologiem jeszcze
        przed nami.
        uzbroiliśmy się w zapasy cierpliwości, tłumaczymy, przytulamy, organizujemy
        więcej czasu dla synka... zabawki też pora wymienić.
        ---
        panna turkus
    • memphis90 Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 17.04.10, 10:05
      Kierowniczce żobka, która kazałaby mi szprycować dziecko lekami
      uspokajającymi kazałabym puknąć się solidnie w łeb, a paniom
      opiekunkom zająć się pracą. Póltoraroczniak ma jak najbardziej prawo
      do : braku koncentracji, nieradzenia sobie z emocjami (złość,
      frustracja). Może za to nie spać podczas drzemek, jeśli nie ma już
      na to ochoty.

      > zaliczyliśmy już kilka histerii podczas spacerów z kładzeniem się
      na chodniku,
      > krzykami, ucieczką, bo coś nie szło po myśli synka...
      Dla mnie to normalne, moja mała ma podobne wyskokiwink Jeśli jednak
      czujesz się nieswojo- przejdź się z dzieckiem do psychologa
      dziecięcego.
      • camel_3d Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 17.04.10, 12:16
        ja bym sie histeriami na ulicy nie przejmowal..kazde dziecko to
        przechodzi..wlacznie z kladzeniem sie na chodniku.

        Pytanie co wtedy robi rodzic....

        • memphis90 Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 17.04.10, 21:16
          Ja ignoruję- zarówno kładącą się Lile, jak i komentujących to
          buraków (zdarzają się, niestety)smile Ewentualnie, jak jest samo
          marudzenie, staram się Lilę jakoś zagadać, ale nie ulegać. Jak
          opiekowałam się mlodszą siostrą, to bez oporów ją zostawiałam
          wrzeszczącą na chodniku i odchodziłam, ale moja córcia jednak za
          mała na to jest- pewnie by polazła w inną stronęwink
          • camel_3d Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 19.04.10, 22:16
            nie wiem, kiedys myslalem ze powinno sie ignorowac, teraz mam inne zdanie..i nie
            uwazam ze nalezy ignorowac bo dziecko sie "zapetla". nalezy odwrocic uwage ,
            choc latwe to nie jest.
            • mama_kotula Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 20.04.10, 00:30
              camel_3d napisał:

              > nie wiem, kiedys myslalem ze powinno sie ignorowac, teraz mam inne zdanie..i
              nie uwazam ze nalezy ignorowac bo dziecko sie "zapetla". nalezy odwrocic uwage,
              choc latwe to nie jest.

              Cichutko powiem: to zależy od dziecka wink
              Na jednego działa ignor (bo dziecko wtedy samo się uspokaja, jak ma spokój i
              brak bodźców zewnętrznych), na innego zadziała odwrócenie uwagi.
              Na mojego syna działa zdecydowanie... rozśmieszenie. Córka ma wszelkie sposoby w
              głębokim poważaniu i jedynym na tę chwilę sposobem jest zostawić ją w spokoju,
              aby SAMA się uspokoiła - bo odwracanie uwagi, rozśmieszanie powoduje, że - tak
              jak piszesz - zapętla się i wkurza się jeszcze bardziej.
              Fakt, czasem to trwa długo, ale ja po prostu wychodzę co by mnie hałas nie
              drażnił suspicious
    • camel_3d polecam ksiazke... 17.04.10, 10:23
      "mali tyrani"

      sensus.pl/ksiazki/mali_tyrani_ksztaltowanie_dojrzalosci_psychicznej_i_emocjonalnej_u_dzieci_i_mlodziezy_michael_winterhoff,maltyr.htm
      zamiast poradnikow o wychowaniu..poleca te ksiazke. Otwiera szeroko oczy na
      bledy i wlasnie na to ze swoja nieporadnosc potrafimy zrzucac na caly swiat i na
      dzieci..
      • ila79 Re: polecam ksiazke... 17.04.10, 22:09
        Tytuł książki jak dla mnie dyskwalifikuje ją jako pozycję traktującą
        o dzieciach. Dla mnie to okropne, poprostu wstrętne, żeby własne
        dziecko z góry traktowac jak potencjalnego tyrana. To bezbronna
        istota całkowicie zdana na nas, płacz i krzyk to jej jedyne oręże,
        kiedy jest źle traktowana.
        Dla równowagi polecam "W głębi continuum" i "Mądrzy rodzice". Ta
        druga pozycja na pewno pomogłaby Tobie - autorko wątku. Jeśli
        dziecko jest z założenia traktowane jak tyran, to stanie się nim
        prędzej czy później. Jak to mawia moja mama "co sie odwlecze, to nie
        uciecze".
        • ciociacesia ila 17.04.10, 23:52
          bo camel przeczytal tylko te jedna ksiazke o dzieciach i traktuje ja jak
          wyrocznie oraz prawde objawiona
          • camel_3d Re: ila 19.04.10, 22:21
            > bo camel przeczytal tylko te jedna ksiazke o dzieciach i traktuje ja jak
            > wyrocznie oraz prawde objawiona


            coz..kazdy ma swoje ulubiana pozycje..ale trzeba przeczytac najpierw cos co nie
            jest superporadnikiem dla super mam od super amerykanskiej mamy..czego ci zycze.
            • ciociacesia :) 20.04.10, 10:28
              a ja ci tylko jezyk pokarze. tongue_out. o
              bo nie czytuje superporadników. chociaz nie. przepraszam. mam jeden. male
              dziecko - 101 porad. dostałam w peezencie przedporodowym. lezala zapomniana w
              kaciku az odkrylo ja moje dziecko i regularnie 'czyta' bo tam duzo zdjec dzieci smile
              nigdy sie nie dogadamy bo ja wierze ze dziecko jest czyms wiecej niz kłebkiem
              emocji ktore wystarczy nakarmic aby bylo szczsliwe smile
        • leneczkaz Hallo mózgu 19.04.10, 08:58
          Czytałas książkę, że się wypowiadasz, czy tyt. Ci się nie spodobał.
          Osoba inteligentna zapoznałaby się z pozycją zanim wygłosiłaby opinię. Lektura
          mogłaby Cię zadziwić na +.
          • ila79 Re: Hallo mózgu 19.04.10, 09:25
            Nigdy nie zajrzałabym do książki, w której na samym początku ktoś
            określa dziecko słowem "tyran". Nie obchodzi mnie zdziwienie,
            którego mogłabym doznać. Tytuł zwykle jest projekcją nastawienia
            autora do tematu.
            • leneczkaz Re: Hallo mózgu 19.04.10, 09:50
              Nie filozofuj bo się zmęczysz.
              • ila79 Re: Hallo mózgu 19.04.10, 23:12
                Twój poziom jest żenujący. Nie zamierzam się do niego zniżać.
            • ciociacesia a ja wlasnie z luboscia zagladam 19.04.10, 10:25
              nie przeczytam i na pewno nie kupie, ale zagladam i przegladam w sklepach.
              uwazam ze warto duzo czytac o wychowaniu i rozwoju dzieci i poznawac rozne
              podejscia do tematu, ale z pewnosci nie jest tak ze warto czytac wszystko jak leci
              • leneczkaz Re: a ja wlasnie z luboscia zagladam 19.04.10, 10:43
                Racja ale akurat w 'małym tyranie' który posiadam, jest o tym aby nosić dzieci w
                chustach i nie oszczędzać bliskości. Nie dać się jednak podporządkować dziecku
                (masa przykładów terroru dziecięcego).
                • ciociacesia nie wiem 19.04.10, 11:53
                  nie zagladalam akurat do tej. niosze w chuscie bo mi to odpowiada
                  jakies przyklady terroru dzieciecego mozesz przytoczyc?
                • kammik Re: a ja wlasnie z luboscia zagladam 19.04.10, 15:40
                  Piszecie z camelem o różnych książkach, Ty chyba o "Małym tyranie" Jiriny
                  Prekop? Bardzo przyjemna lektura, w rzeczy samej.
                  • camel_3d Re: a ja wlasnie z luboscia zagladam 19.04.10, 22:25
                    > Piszecie z camelem o różnych książkach, Ty chyba o "Małym tyranie" Jiriny
                    > Prekop? Bardzo przyjemna lektura, w rzeczy samej.


                    ksiazka ktora ja polecilem, jest analiza stosunkow przypadkow.
                    nie jest poradnikiem. nie ma w niej zadnych dobrych porad, sa tylko analizy
                    sytuacji, kiedy nagle tracimy kontrole nad dzieckiem i nie wiemy czemu...
                  • leneczkaz Re: a ja wlasnie z luboscia zagladam 20.04.10, 19:56
                    Wiem wiem, że o różnych, ale tu został zanegowany tytuł więc broniłam go a nie
                    książki samej w sobie.
                    Mały tyran jest czasami przerażający i po tej książce naprawdę dostrzegłam kilka
                    momentów w którym syn przejmował władzę nad nami, a wydawały się one słodką
                    zabawą (idziemy rodziną, nagle mały mówi stop i wszyscy mają stać, potem na
                    jego komendę wszyscy idą).
                    • mama_kotula Re: a ja wlasnie z luboscia zagladam 20.04.10, 20:11
                      Lol
                      Przypomniał mi się jeden wątek z innego forum, kiedy jedna pani udowadniała, że zabawa w "konika" to przejaw dominacji dziecka nad rodzicem i jest zuuuuaaaa.

                      --
                      W opłaty mieszkaniowe mam wliczone korzystanie ze śmietnika obok bloku. Mam więc pełne prawo wejść do niego z głową i wytarzać się w nim.Tylko, że nie korzystam z tego prawa. Po prostu się odwróć i nie gap się na cudze krocze, mimo, że masz do
                      tego prawo.
                      - by Ananke666.
                    • asia_i_p Re: a ja wlasnie z luboscia zagladam 21.04.10, 20:04
                      No moment. To tak jakby twierdzić, że huśtawka jest be, bo się buja.
                      Przecież sensem tej zabawy jest przekazanie dziecku kontroli na
                      jakiś czas. A jeszcze głębszym sensem nauczenie, że nie zawsze ta
                      sama osoba kontroluje.
                      A tak w ogóle to ta książka przewiduje rozwijanie poczucia humoru,
                      czy też sytuacje, kiedy autorytet rodzica ulega zachwianiu, bo
                      dziecko się z niego śmieje, albo dziecko dowcipem wymusza śmiech na
                      rodzicu, są uważane za szkodliwe?
                      • mama_kotula Re: a ja wlasnie z luboscia zagladam 21.04.10, 20:16
                        Asia, nie znasz się. Autorytet musi być i kropka, zawsze i wszędzie. Dlatego trzeba bez przerwy dziecku pokazywać kto rządzi. Bo nie daj boże dziecko zapomni, kto jest rodzicem, jak przez chwilę matka będzie wykonywać jego polecenia.

                        Tylko, że ja jestem w 200% pewna, że jak ktoś nie umie zbudować autorytetu całokształtem postępowania wobec dziecka, to choćby kategorycznie zakazał wszelkich niebezpiecznych zabaw, w których "dziecko przejmuje władzę nad rodzicem" (poczynając od "Simon says", poprzez zabawę w czerwone i zielone światło do tego nieszczęsnego konika włącznie), to dziecko i tak będzie rządzić jak będzie chciało.

                        Już na bank wiem, że nie chcę czytać tej książki suspicious
                        Tej Camelowej też nie.
        • camel_3d ila79 19.04.10, 22:19
          > Tytuł książki jak dla mnie dyskwalifikuje ją jako pozycję traktującą
          > o dzieciach.

          pozycja nei traktuje o dzieciach. traktuje o tym jakie bledy popelniamy i co
          jest ich skutkiem. ale skoro ty po tytule dyskwalifikujesz ksiazke..to..no
          coz... no comment.
          kup sobie jakas kolejna amerykanska super pozyje od super psycholzki smile
          • ila79 Re: ila79 19.04.10, 23:16
            Z zasady wogóle nie kupuję poradników. Te dwie pozycje, które
            podałam podsuneli mi życzliwi ludzie, z czego jedna wogóle nie jest
            poradnikiem, tylko ksiażką bardziej podróżniczą smile. Bo widzisz
            camelu ja się jednak wolę kierować swoim tzw. instynktem
            macierzyńskim smile.
            • camel_3d Re: ila79 19.04.10, 23:31
              ...tyle ze to nie jest poradnik.
              to jakie kto sobie wnioski wysnuje autor zostawia czytelnikowi.
            • leneczkaz Re: ila79 20.04.10, 19:59
              Bo widzisz
              > camelu ja się jednak wolę kierować swoim tzw. instynktem
              > macierzyńskim smile.

              Ja także! I książki które się nakładają z moim instynktem uważam za wspaniałe, a
              te które od niego odbiegają ustawiam na półce smile
              Mały tyran akurat nie 'radzi' zbyt wiele a ukazuje przypadki w których rodzice
              dali ciała i potem nie umieją wyjść z sytuacji. Wnioski do wyciągnięcia osobiście,.
    • 0wiolcia0 Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 17.04.10, 18:25
      Ja jestem w szoku jak może dyrektorka czy ktokolwiek ze żłobka zaproponować
      matce żeby dziecku melisę czy jakieś proszki na uspokojenie podawała!!! A co jak
      nie będziesz chciała sama podawać to zrobią to za ciebie, żeby mieć spokój??
      Z tego co piszesz trudno ocenić całą sytuację z tymi histeriami etc. synek teraz
      też jest w takim wieku że chce cały czas być w centrum uwagi, a nocne pobudki -
      może się nie najada wieczorem i głód go budzi?
    • janetat Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 19.04.10, 22:37
      jestem zaniepokojona czytając ten post bo odnoszę wrażenie, że gdzieś się gubią
      priorytety
      moje dziecko niedługo skończy edukację żłobkową i dużo się działo w tym czasie
      wiem, że jesli kierowniczka placówki mówi o podawaniu dziecku czegoś na
      uspokojenie to nie jest to miejsce odpowiednie dla dziecka, bo ta osoba i inne w
      tej placówce się nie nadają do opieki

      z tego, co zrozumiałam podejmiecie pracę z psychologiem i zostawiacie dziecko w
      tym żłobku
      jeśli mogę coś sugerować to polecam psychologa spoza żłobka-albo dwie osoby (wg
      mnie coś złego może się dziać w placówce i z doświadczenia wiem, że pracownik
      żłobka raczej będzie "krył" swoich jeśli się dzieje coś nie tak)
      jeśli macie dostęp do jakiegoś dobrego pedagoga to możecie z małym chodzić na
      zajęcia
      i jeszcze kolejna rzecz z doświadczenia-dziecko żłobkowe nadrabia brak mamy o
      każdej porze dnia i nocy-może byłabyś w stanie mu trochę odpuścić? chodzenie do
      żłobka to bardzo ciężka praca, uwierz mi
      pozdrowienia od mamy dziecka żłobkowego smile
    • asia_i_p Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 20.04.10, 07:43
      Poczytałam ten wątek i jestem zdumiona tym zrozumieniem dla pań
      opiekunek, które mają dość wyjącego dziecka (w sensie nie lubią go,
      a nie mają dość w danej chwili). Jestem nauczycielką w liceum i nie
      pozwalam sobie na to, żeby stale nie lubić nastolatka próbującego mi
      rozwalać lekcje - dyscyplinuję, czasem, przyznam, wrzasnę, jak mnie
      nerwy poniosą (tyle, że to akurat nic nie daje), rozmawiam,
      przekonuję, czasem rzeczywiście wychodzę z lekcji z przekonaniem, że
      mam dość, ale nie pozwalam się temu "utrwalić", szukam dobrych stron
      i porozumienia. Nie zawsze się udaje, ale nie wolno mi przestać
      próbować, bo taki mam zawód. Nie mogę stale sygnalizować dziecku
      negatywnej opinii o nim. A stałe nielubienie dziecka za to, że
      płacze i to jeszcze tak jawne nielubienie, że wiedzą o nim inne
      dzieci i ich rodzice, to jest jakiś horror.
      Według mnie dziecko autorki pierwszego postu może histeryzować i
      mieć kłopoty z zasypianiem w dzień, bo jest wykończone nocnymi
      awanturami. Trzeba mu się dać wyspać. Jeśli karmisz piersią, to ja
      bym nawet dała mleko, jeśli nie, daj wody - może mu się chce pić - i
      przytul u was w łóżku. Skoro i tak już bywa niekonsewentnie, to
      idźcie z tą niekonsekwencją na całość, aż dziecko odeśpi (wy też) i
      sytaucja się uspokoi. Przy rozbitych nocach melisa niewiele da.
      Moja córeczka spała z nami do 3,5 roku, potem przeniosła się do
      siebie, nadal przychodzi do nas o 5-6 (wolę o piątej, bo jak
      przychodzi o szóstej, to już nie zasypia). Obyło się bez płaczów.
      Łatwiej jest być konsekwentnym, jeśli się wymaga od dziecka tego, co
      ono w danej chwili jest w stanie zrobić.
      W ogóle to uważam, że zrobienie z konsekwencji zasady podstawowej w
      wychowaniu prowadzi do buntu dziecka i jest bardzo kiepskim
      fundamentem do późniejszego wychowywania nastolatka. Ważne jest,
      żeby rodzice pilnowali kilku podstawowych zasad związanych z
      bezpieczeństwem i prawami innych ludzi. Reszta jest negocjowalna.
      Podstawą w wychowaniu jest poznawanie świata (w którym żelazna
      konsekwencja bywa i to często słusznie nazywana uporem), budowanie
      zaufania i zrozumienia między dzieckiem a rodzicem. To, co ma
      dziecko wynieść z pierwszych lat, to głównie informacja, że rodzice
      je kochają i wspierają - dużo łatwiej wtedy przebrnąć przez
      niepowodzenia szkolne, bunty pojawiające się pod wpływem
      rówieśników, itp. Jeśli się dziecko szanuje, wymaga szacunku dla
      siebie i szacunku dla innych ludzi, to konsekwencja jako osobna
      bezwzględna zasada potrzebna nie jest.
    • undomestic_goddess Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 21.04.10, 10:56
      Wiesz, propozycje pani, zeby podawac dziecku srodki uspokajajace
      zglosilabym bez mrugniecia okiem wyzej, do przelozonego tej pani
      dyrektor. Osoba, ktora ma takie wychowawcze pomysly, nie nadaje sie
      do pracy z dziecmi i zwyczajnie skoro sie do takich metod odwoluje i
      trzyma je z zanadrzu nawet jako propozycje dla rodzicow nie poradzi
      sobie z dziecmi nigdy.

      To nie Ty i Twoje dziecko jestescie dla pan w zlobku, ale zlobek dla
      Was i Twoim obowiazkiem jest pracowac nad dzieckiem, oczywiscie, ale
      tez stac za nim murem w sytuacjach trudnych.

      Nigdy od zadnej nauczycielki nie uslyszalam, ze ma problemy
      wychowawcze z moimi dziecmi, a jak byla skarga, ze plakalo, moja
      odpowiedz byla jedna, placz z powodu stluczonego kolana jest normalna
      reakcja dziecka na bol.

      Pani sie popisala brakiem profesjonalizmu.

      Trzymaj sie i nie sluchaj durnych rad Camela na ten przyklad.

      Co do konsekwencji, to zelazem sie dziecka nie wychowa, warto czasem
      byc elastycznym, bo zycie nie jest czarno-biale.
      • patunia771 Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 21.04.10, 11:49
        Postaraj się jednak zmienić żłobek, może chociaż grupę, jeżeli jest
        taka możliwość. bo zachowanie personelu jest skandaliczne. Jak panie
        witają Twoje dziecko? oschle czy serdecznie? I dlaczego zmuszja je
        do spania i denerwują się gdy po 15 min. wstają? Bo chca mieć
        chwilę "świętego spokoju"? powinny pozwolić mu wstać i zająć cichą
        zabawą. od tego tam są. Wtedy nie rozbudzał by innych dzieci, a może
        z czasem zaczał spać dłużej. Mój syn poszedł do żłobka jak miał pięć
        i pół miesiaca. w najmłodszej grupie rytm dnia był ustawiony pod
        rytm dzieci a nie dzieci pod rytm dnia. jak któres dziecko usnęło w
        stałej godzinie obiadku był on odgrzewany i podawany po obudzeniu.
        Nie pomijany!!!! dzieciaczki stopniowo przyzwyczajano do
        sztywniejszego rytmu ale nic na siłe. I tak jest też teraz, gdy syn
        chodzi już trzeci rok. Jest w najstarszej grupie. Codziennie rano
        zabiera ze sobą butlę mleka, aby wypic je w żłobku, bo tam lepiej
        smakuje, podusie i przytulankę. NIKT nie robi z tego problemu, NIGDY
        nie usłyszałam żadnej uwagi na ten temat ani od cioć ani od Pani
        Kierownk.Zawsze jest serdecznie witany i przytulany. I wbrew temu
        jak ktoś wczesniej napisał, ciocie są w stanie odzwyczaić od
        pampersa jesli tylko chcą.Zaznaczę, że moje dzziecko jest bardzo
        żywe i ma charakterek. Tez potrafi wymusić płaczem. miewa gorsze dni
        i w złobku potrafi ze śmiechu przejść w straszliwy płacz. Wtedy
        ciocie staja "na uszach" aby mu ulżyć i informuja nas o tym z
        humorem.W mlodszej grupie tez była dziewczynka jak wy to
        nazywacie "wyjec" ale nigdy nie słyszałam pod adresem jej matki
        pretensji, ze mała rozwala grupę. Po prostu odwracały jej uwagę i
        pomagało. Więc widac jak ciocie chcą to potrafią, a jak trudniejsze
        dziecko jest dla nich problemem to niech zmienia pracę.

        i jeszcze jedno, mój maly też długo domagal sie mleka w nocy.Jeżeli
        twój jest ruchliwym dzieckiem może po prostu potrzebuje więcej
        jedzenia.A ty niepotrzebnie rozbudzasz go w nocy. Daj mu butlę,
        usnie i po kopocie.nie zabieraj go ze soba do kuchni.
    • ebe31 Re: telefon od kierowniczki żłobka... (długie) 21.04.10, 11:29
      Wg mnie również zachowanie kierowniczki żłobka jest naganne.

      Natomiast moją uwagę zwróciło coś innego -opisy sytuacji jakie mają miejsce w
      nocy. Piszesz, że synek w nocy chodzi po domu albo, że zabierasz go do kuchni i
      robisz mu mleko a on potem przez dłuższy czas nie może zasnąć. Wydaje mi się, że
      nie ma nic złego w tym, że dziecko 1,5 roczne pije w nocy mleko albo że chce się
      przytulić do rodziców bo np. odreagowuje rozłąkę w dzień. Natomiast pozwalanie
      mu na większą aktywność i rozbudzanie go w nocy nie jest dobre. Przecież możesz
      pójść sama do kuchni i podać mu mleko w łóżeczku nie zapalając dużego światła, a
      on w tym czasie czekając przytuli się do taty albo odwrotnie. Polecam małe
      lampki diodowe wtykane do kontaktu- mały pobór mocy, a dają akurat tyle światła
      ile wymaga nocna interwencja. Natomiast jeśli chcesz mu jednak odstawić to
      mleko, wybierz jakis długi weekend, powiedz kategorycznie nie i po kilku dniach
      jest szansa na sukces. Tylko niestety, do każdej takiej zmiany potrzebna jest
      żelazna konsekwencja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka