ewuchaklucha
09.09.10, 20:07
mój syn przyzwyczajony jest do przebywania w niskich temperaturach, w mieszkaniu mamy ok. 20-21 stopni, w nocy ok. 16stopni, okna są praktycznie non stop otwarte, ubieramy się raczej lekko, na spacery mały chodzi codziennie niezależnie od pogody na kilka godzin i też lekko ubrany. wczoraj coś mnie tknęło i czytałam sobie o przedszkolach. serce mi stanęło, gdy przeczytałam, że podczas niepogody dzieci rzadko, bądź wcale, wychodzą na zewnątrz , bo panią nie chcę się, bo zmarzną, bo trzeba tyle dzieci ubierać, bo dzieci nie mają stosownych ubrań, nie mają ubrań na zmianę itp, bywa że i całą zimę dzieci nie wychodzą wcale..do tego sale są wietrzone rzadko, a kaloryfery rozkręcone na maxa... jestem przerażona! wiem, na pewno nie jest tak w każdej placówce, ale jak znaleźć przedszkole przyjazne zdrowiu? wiadomo, że nie wszystkie mamy lubią hartowanie i wszystkim się nie dogodzi, ale skoro tyle się trąbi wszędzie o nieprzegrzewaniu, lekkim ubieraniu, to myślałam, że co jak co, ale przedszkola dają przykład. zaczynam się obawiać, że mój syn będzie się tam czuł jak w klatce, a o chorobach nie wspomnę.. czy są tu może mamy, które też stosują zimny wychów i ich dzieci chodzą do przedszkola? czy takiemu dziecku nie jest w salach za gorąco? no i ten brak spacerów...