kukulka11
01.10.08, 10:24
Taką mam refleksję. Wychowuje dziecko wg natury. Tzn natur planowanie rodziny,
dlugie karmienie piersia bez drastycznego odstawiania (czekam az dziecko samo
do tego dojrzeje), noszenie w chuscie, tulenie zamiast tresowania i uczenia od
urodzenia zasypiania samemu w lozeczku. Tak jakos instynktownie czuje i wiem,
ze naturalne jest dobre. Wydaje mi sie to oczywiste, to sprzezenie natury z
chrzescijanstwem. i dlatego jestem zdumiona spotykajac na forach np o długim
karmieniu osoby stosujace homeopatie itp rzeczy. Chyba zyje w jakims innym
swiecie, bo ciagle mnie zdumiewa, ze jednak w spolecznym odczuciu naturalne =
okultystyczne lub co najmniej homeopatyczne (w kwestii medycznej
przynajmniej). Teżź macie takie odczucia?
tak sie zastanawiam czemu i skad u ludzi takie przekonanie intuicyjne, ze
naturalne = homeo, okultyst itp.
Z nietrakcyjnosci zinstytucjonalizowanego chrzescijanstwa? (celowo pisze nie
Kosciołą tylko chrześcijaństwa, bo chodzi mi typowo o swiatopogląd)
Z tego, ze wierzenia poganskie byly chronologicznie pierwsze? Ale przeciez
ludzie nie patrza na chronologie..
A moze chodzi o to,ze okultyzm jest chwytliwy bo łatwo reklamowalny? jako
cos, co istniało od zawsze, a chrześcijaństwo jest tu mimochodem spychane do
roli religii czasów konsumpcjonistycznych i "chemicznych", takich
"cywilizacyjnych" w złym znaczeniu? Ot taki paradoks.
Tylko ze dla mnei chrzescijanstwo własnei jest czymś od zawsze.... I to nei w
sensie tradycji rodzinnej (mnei za bardzo po chrzescijansku nei wychowano,
własciwie sama musiałam do chrzescijanstwa dorosnąc, byłam tylko po prostu
ochrzczona). Od zawsze w sensie no, jkaby to powiedziec.. serca.
A Wam jak sie wydaje? Jak to jest z tym okultyzmem i naturalnością dziś?
Dziwi was to w pierwszym odruchu? Mnie ciągle jednak tak.