Nie mówimy o dziecku-lekarstwie? Widziałam je wczoraj w telewizji,
widziałam jak jego matka głaskała go po maleńkiej dłoni... Jest
śliczny

)
Mówi się wiele i w różnych aspetkach. Na przykład, że
ijnstrumentalne i podmiotowe potraktowanie człowieka - bo przecież
począł sie tylko po to, by być dawcą szpiku dla brata. Zwolennicy
mówią, że nic złego - przecież będzie żył, w kochającej rodzinie,a
jeszcze dodatkowo pomoże bratu.
No i co?
Do tego jeszcze dochodzi kwestia in vitro - wybrano Javiera, resztę
embrionów zniszczono jako niepotrzebne. To dla mnie ejst decydujące
akurat w tej sytuacji.
Ale tak ogólnie: gdyby dziecko poczęło sie naturalną drogą?
Dowiadujesz się, że masz chore dziecko, które może uratować krew
pępowinowa brata/siostry. Co prawda nie planowałeś/planowałaś już
więcej dzieci, ale teraz...
No i rodzi się...
Nie jest to temat mi obcy. Mam już go obgadany po lekturze książki
ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/kw,78530,ksiazka.html