Lody i trzylatek

23.04.04, 20:32
Mój synek niedawno skończył 3 lata i tak się jakoś złożyło, że nie próbował
jeszcze lodów. A dokładniej raz wziął na koniec języka i powiedział, że tego
nie chce, bo jest zimne smile Przez pierwszy rok, nawet nie próbowałam Mu
dawać, przez drugą i część trzeciego ciągle chorował na gardło. Ja i mąż
również raczej lodow nie jadamy. Ale od pół roku mamy spokój z chorobami,
nadchodzą ciepłe dni i pomyślałam, że może mogę poczęstować Go lodem?
Napiszcie proszę, jak to jest z Waszymi dziećmi (zwłaszcza tymi, którym
zdarza się chorować). No i czy od razu może zjeść całego?
    • verdana Re: Lody i trzylatek 23.04.04, 22:27
      Ja dawałam lody zawsze - a przede wszystkim właśnie na chore gardło.
      Parokrotnie udało mi się nie dopuścić do zapalenia gardła czy anginy, z którą
      dziecko się zetknęło. Ale moje dziecko było od zawsze przywyczajone do napojów
      z lodówki. Proponowałabym zacząć od kupienia lodów do domu i dania niewielkiej
      porcji w niezbyt ciepły dzień. I uwaga - lody+ciepły napój albo lody+spocenie
      się to dla niektórych dzieci pewna choroba.
      • kaimek Re: Lody i trzylatek 23.04.04, 22:36
        Wiesz, czytałam kiedyś o lodach właśnie w ten sposób, jak Ty to napisałaś. to
        znaczy, że lody bezpieczniej jeść w chłodny dzień, a na chore gardło pomagają,
        działają kojąco i na pewno nie szkodzą. Postanowiłam wypróbować to na sobie. No
        i chyba nie jestem typowa, bo próbowałam jeść lody co pewien czas (lubię
        doświadczeniasmile) i dosłownie za kazdym razem przez dwa dni bolało mnie gardło.
        To już nie był przypadek. Dlatego właśnie mam takie dylematy odnośnie dziecka,
        choć z pozoru ti sprawa błaha, prawda?
    • poleczka2 Re: Lody i trzylatek 23.04.04, 22:53
      Pewnie że może zjeść całego. Jak mieszkałam w Polsce to lubiłam takie małe
      lodki chyba Milky, białe, z mleka słodzonego chyba. Tanie jak barszcz i bez
      tych wszystkich kolorantów którymi naszpikowane są inne lody. Polecam.
      • olkapolka Re: Lody i trzylatek 24.04.04, 00:35
        Moja coreczka ma dwa lata i dawalam Jej lody od zawsze. Wlasciwie to moj maz Ja
        nimi faszerowal, bo ja zamykalam oczy. Moja Mamusia mowila, ze lody dopiero po
        drugim roku zycia. Tak tez wyczytalam we wszystkich czasopismach. Moj maz
        jednak mnie nie sluchal i zawsze dawal Oli polizac jeszcze gdy byla malutka. A
        Ona je uwielbiala. Mielismy szczescie, ze sie nie uczulila, bo podobno jak taka
        mala to prawdopodobne. Dajemy Jej teraz lody jogurtowe i raczej nie choruje.
        Raczej, bo czasami zlapie jakis katar, ale to nic wielkiego. No i to nie przez
        lody tylko gdy styka sie z kims chorym lub przyniesie z basenu jakiegos wirusa.
        Lody sa dobre i mozna podac trzylatkowi na pewno, ale na poczatek radzilabym
        mala porcje. Stopniowo i jak polubi to mazna zwiekszyc porcje. Sa na pewno
        lepsze od cukierkow a przeciez doskonaly deser.
        Pozdrawiam serdecznie - Virka.
    • umargos Re: Lody i trzylatek 24.04.04, 02:20
      Moje dziecko ma rok z małym kawałkiem i od poczatku jak dostaje jogurty i serki
      (czyli gdzieś od 8 miesiąca) dostaje je zimne z lodowki. Nic jej nie jest
      (chora była jak dotąd dwa razy, ale zupełnie bez związku z zimnymi daniami) i
      jestem pewna, że tak samo bedą jej smakowac lody. Nie daję, bo nie bardzo wiem
      z jakiej okazji...słodyczy też nie jada, ale oporów wyłącznie z tego powodu, że
      zimne nie miałabym. Ale rzeczywiście chyba lepiej zacząć od małych dawek,
      bo "hartować" gardło chyba nalezy stopniowo.
      Pozdrawiam
      Ula
      • beba2 Re: Lody i trzylatek 24.04.04, 12:03

    • aniask_mama Re: Lody i trzylatek 24.04.04, 17:41
      Jeśli dziecko nigdy lodów nie jadało, to ja bym tam od razu całego nie dała.
      Po trochę na początku, a za jakiś czas więcej, jeśli dziecko polubi. Mój mały
      jadł lody od kiedy skończył 2 lata, ale obecnie (3,5r) odmawia, nie chce, a
      jako, że i my rzadko jemy, lody u nas po prostu pojawiają się sporadycznie.
    • malwina18 Re: Lody i trzylatek 25.04.04, 12:33
      A skąd masz pewność że będzie chciał od razu zjeśc załego? Raczej niech je ile
      chce (tak od zawsze je moja córka za rada oediatry) dzieci na ogół same z
      siebie nie jedzą więcej niż "mogą" (chyba, że coś jest im wmuszane, albo na
      odwrót jest "wiecznie zakazywanym owocem").
    • alex05012000 Re: Lody i trzylatek 26.04.04, 12:04
      moja córka ma 4 lata i 3 miesiące i lodów nie jada, nie jada też cukierków,
      lizaków, żelków, batonów i temu podobnych - dla mnie lody są bezwartościowym
      produktem, nie są zdrowe, nic nie wnoszą, uważam je za puste kalorie, zimne na
      gardło też nie najlepsze, ja i mąż lodów nie jadamy, ja w ogóle nie jadam, mąż
      sporadycznie... można świetnie żyć bez lodów .... na ewentualne pytania o lody
      odpowiadam: my lodów nie jadamy i tyle. pozdrawiam - maria
      • kaimek Re: Lody i trzylatek 26.04.04, 19:23
        Muszę przyznać Ci rację. Ale proszę, powiedz mi, czy to znaczy, że Twoja
        córeczka nie zna smaku cukierków, czy czekolady, czy tylko może jada je bardzo,
        bardzo rzadko? No i jak udało Ci się przekonać np. Dziadków, by nie dawali
        małej słodyczy? Przyznam się, że na początku miałam taki sam zamiar, ale
        powiodło się tylko częściowo. Moich Rodziców, Teściów, znajomych nie da się
        przekonać; mają mnie za dziwaka i twierdzą, że wymyślam. A dziecko jest tylko
        dzieckiem i gdy dostanie coś słodkiego chce spróbować. I właśnie jedzienie
        słodkości u nas w domu ogranicza się tylko do takich okazji. Raz na tydzień,
        raz na dwa tygodnie. O lody zapytałam, bo pewnie i tak kiedyś ich spróbuje, a
        jeśli ja tego nie zrobię, zrobią to na pewno poza moimi plecami moi rodzice. I
        tak jestem zadowolona z tego jak jest!
        • alex05012000 Re: Lody i trzylatek- do kaimka 27.04.04, 11:43
          cukierków, lizaków, chipsów, żelków, itp. nie jada tzn. zdarza się raz czy dwa
          na rok powiedzmy, czekoladę, dobre czekoladki, galaretkę w czekoladzie, prince
          polo batony z płatkami typu ciniminis - czasami,
          od maleńka nie dawałam niektórych rzeczy i dziecko nie jest przyzwyczajone,
          lubi jogurty, serki, a np. raczej nie jada dżemów, kiesielu, dubyniu, Monte
          nauczyła sie jeść w przedszkolu, poza tym mówiłam, że od cukierków zęby sie
          psują, brzuszek boli itd., a skoro nie jest przyzwyczajona to i nie chce tego
          jeść,
          babcie gonię, wiedzę, że niektórych słodyczy dziecko ma nie jeść, nie wyobrażam
          sobie jak za moimi plecami mogłyby dawac dziecku coś czego ja zabraniam!
          znajomi jak przynoszą czekoladę to grzecznie dziękujemy, czasami jemy 1
          kowałeczek, po czym czekolada w niezwykły sposób znika i wiecej o niej mowy nie
          ma.... Olka je jaja kindery, te batoniki małe kinderkowe, czasami inną
          czekoladkę, nie robię z tego problemu jeśli raz na pół roku w parku dziecko
          poczęstuje moją córkę cukierkiem, ale po mojej akceptacji, zresztą ona poliże i
          wyrzuci za kilka sekund ......
          generalnie staram sie znaleźć słodycze "zdrowe" lub jak najmniej szkodzące,
          żeby nie było tak, że niczego nie wolno..., bo to nie dobrze. poza tym są
          orzechy, rodzynki, suszone owoce i pełno innych rzeczy w zastępstwie ...
          pozdrawiam - maria
          • wenus_z_milos Re: Lody i trzylatek- do alex :) 27.04.04, 19:46
            Ucieszyłam się, bo robimy podobnie. Jeśli już coś słodkiego, to rzeczy
            naturalne (np czekolada), a co to sztuczne, farbowane żelki i chipsy mój synek
            jeszcze nie wie. Ale problem w tym, że moje gadanie o psuciu się zębów nic nie
            daje, bo jeśli moje dziecko coś dostanie "wsuwa" w całości i na nic
            tłumaczenia. Dziwisz się, że rodzice robią coś za moimi plecami? Widzisz, to
            jest możliwe, jeśli się miało takie dzieciństwo i rodziców jak ja. Ale to temat
            na inny wątek. Dziękuję!
            • alex05012000 Re: Lody i trzylatek- od alex 28.04.04, 10:00
              vanus,
              nie ma za co, myślę, że można wymyśleć sposób na "obrzydzenie" dziecku
              niezdrowej rzeczy, jak zęby nie skutkują to moze coś innego, nie znam dziecka,
              trudno mi doradzić, co do wsuwania całości, to chyba tabliczki czeklady nie
              zje??? poza tym można powiedzieć żeby poczęstował wszystkich obecnych, zawsze
              połowę zjedzą a dziecko nauczy sie dzielić. u nas np. te batonikowe kinderki
              zawsze daje Oli jeden i sobie jeden! żeby nie myślała, ze wszystko tylko dla
              niej ....pozdrawiam - maria
    • olaj10 Re: Lody i trzylatek 26.04.04, 12:51
      Dominik ma 3 latka i kilka miesiecy. Jada lody od dawna, ma nawet swoje
      ulubione. Nie codziennie, ale jak ma smaczka smile.
      Nie zabraniam mu, ponieważ wszystko dla ludzi. Choruje zimą raz w roku.
      Pozdrawiam
      Ola
    • aprze Re: Lody i trzylatek 27.04.04, 20:17
      Ja swoim dziecią jak miały trzy latka kupowałam jedną kulkę.
      Pozdrawiam
      Agnieszka
      • madziurex Re: Lody i trzylatek 27.04.04, 21:41
        Zamiast kupionych na mieście lodów polecam maluchom zamrożone serki, najlepiej
        się do tego nadają danio. Nadziewamy na patyk i do zamrażarki. Po paru
        godzinach lód gotowy! I całkowicie bezpieczny i zdrowy.
        Nie mogę się jednak zgodzić, że lody są niezdrowe. Te wodne - owszem, bo
        faszerowane chemią. Ale śmietankowe to przecież normalny mleczny deser, bogaty
        w wapń.
        • wenus_z_milos Re: Lody i trzylatek 27.04.04, 21:50
          Wiesz, to dobry pomysł na początek! smile
    • edytkus Re: Lody i trzylatek 28.04.04, 05:28
      Na twoim miejscu wstrzymalabym sie, jesli nie zna smaku lodow tym lepiej dla niego w przyszlosci.
      Moj maz bylt ak chowany: zero slodyczy, lodow i ciast i dzisiaj nie lubi a mnie dawano wszystko co
      chcialam i nawet teraz nie moge sie powstrzymac (przez co wygladam jak wygladam). Nie dawaj, nie
      rob tego swojemu dziecku. Jesli ktos zrobi to za twoimi plecami (dziecko trzeba uczyc ze nie wolno
      brac od innych) to trudno ale w domu pilnuj, lodow nie kupuj (co z oczu to z serca).
      W USA bardzo popularne sa mrozone soki. Kupuje sie do tego specjalne zestawy ale mozna zastapic je
      domowym sposobem. Do malych pojemnikow po jogurtach albo serkach wlewasz sok owocowy,
      wkladasz patyk (albo lyzke), wstawiasz do zamrazarki na pare godzin, po czym wyjmujesz zamarznieta
      brylke z kontenerka i voila - lod gotowy smile
    • evee1 Re: Lody i trzylatek 28.04.04, 06:35
      alex0501200 napisala:
      > ma.... Olka je jaja kindery, te batoniki małe kinderkowe, czasami inną
      > czekoladkę,

      No to wreszcie je, czy nie je tych slodyczy, bo w tym samym poscie napisalas,
      ze zje jakoas czekoladke raz na pol roku. Czy te jaja kindery, to wlasnie
      ta raz na pol roku zjedzona czekoladka?
      • alex05012000 Re: Lody i trzylatek 28.04.04, 12:13
        nie jada innych słodyczy poza niektórymi wybranymi wyrobami czekoladowymi, a
        czekoladowe nieczęsto, no może nie raz na pół roku.... tak mi się napisało -
        maria
      • olaj10 Re: Lody i trzylatek 28.04.04, 13:54
        Mój syn też często nie jada lodów, ale w ogóle je.
        • madziurex Co do słodyczy... 28.04.04, 19:08
          Chyba nie ma reguły, jeśli chodzi o dawanie dziecku słodyczy i jego gusta gdy
          dorośnie. Mój kuzyn jako dziecko był odcięty od słodyczy, można mu było zjeść
          tylko jedną rzecz w sobotę (wychowywał się w RFN i słodyczy było pod
          dostatkiem). Teraz ma 25 lat i słodyczami praktycznie się żywi...
          A ja gdy byłam mała wcale nie lubiłam słodyczy (jadłam tylko słone paluszki) i
          w ogóle byłam niejadkiem. A teraz...Za czekoladę dam się pokroić.I ogólnie b.
          lubię jeść.
          Zastanawiam się, czy takie całkowite nie dawanie słodyczy nie sprawi,że dzieci
          się potem rzucą jak na zakazany przez lata owoc?
          Ale tak w ogóle to przeraża mnie karmienie dzieci przez polskie mamusie
          słodkościami. Mam znajomych, którzy 11 mies. córce daja na deser grześka w
          czekoladzie...Koszmar. A potem otyłość, próchnica itd.
          • alex05012000 Re: Co do słodyczy... 29.04.04, 10:55
            no włąsnie, dlatego też jestem za podawaniem niektórych starannie wybranych, a
            nie zabranianiem w czambuł wszystkiego co słodkie, kawałek czekolady z magnezem
            i mlekiem nie zaszkodzi, zato cukierki, lizaki i chipsy owszem... poza tym do 2-
            2,5 latek w ogóle słodyczy Olce nie dawałam i nie pozwalałam dawać, dopiero
            potem po trochu, stopniowo, zęby, odpukać, ma jak "dęby" z czego sie cieszę,
            ale to też i zasługa zymafluoru.
            ja też jak byłam mała słodycze mogły nie istnieć, czekolada Milka z orzechami
            (wtedy była taka tylko z zagranicy!!!) szarzała w szafce... teraz lubię
            słodkie, ale wybiórczo! są rzeczy których nie zjem, nawet umierając z głodu,
            lubię dobrą czekoladę, orzechy w czekoladzie, niektóre wafle i batony, ale to
            jakieś 20-30% półek w sklepie, reszta moze nie istnieć... generalnie po
            obiedzie lubię cos słodkiego i właściwie jem codziennie, ale jestem szczupła
            (ostatnio schudłam nawet jeszcze ...)wiec sobie pozwalam...- maria
            • madzikowa Re: Co do słodyczy... 30.04.04, 08:42
              wiecie co, czytam i czytam i się dziwie niektórym wypowiedziom. Np. dawanie
              Kinderów ma być lepsze od dawania zwyklej czekolady albo lodów? Kindery to nic
              innego jak cukier i tłuszcz, a ta porcja mleka to bujda!!! Jesli dawac
              czekolade, to gorzka, bo ma b. malo cukru i jest zdrowsza. A Kindery od lodow
              nie sa w niczym lepsze, a nawet przeciwnie, lody - oczywiscie na mleku - maja
              duzo wapnia, co nie zmienia oczywiscie faktu ze sa slodyczami i sa tłuste, a te
              owocowe sorbety (czasem mozna dostac dobre np. Ice Mastry) to po prostu
              spejalnie zamrozony sok.
              Ja mojemu synkowi daje tylko herbatniki (ale b. rzadko ) i czasem ciasto
              domowej roboty (jeszcze rzadziej, bo ja nie pieke. Tylko jak jestesmy gdzies na
              imieninach i wszyscy jedza, zeby mu nie bylo przykro, ale z reguły nie zjada
              wtedy dużo, a to też tylko drożdżowe albo sernik, żadnych tortów..)
              a jogurty moje dziecko je tylko naturalne (ZOTTa są b. dobre) ew. z bananem.
              Soków też nie pije, jeśli słodzone cukrem. My używamy b. mało cukru, więc nawet
              bym zapomniała mu dodać...smile Początkowo nawet nie dawałam małemu tych kaszek
              smakowych, bo wszystkie mają cukier, ale jak skończył rok skapitulowałam... sad
              Ale teraz to i one mu się znudziły.
              Natomiast landrynki, chipsy i póki co czekolada są dla Małego absolutnym tabu,
              cała rodzina o tym wie i się dziwi, ale się stosuje. A jak Maluś dostanie coś
              od dalszej niewtajemniczonej rodziny to natychmiast konfiskujemy (Maluś ma 1,5
              roku, wiec nie robi z tego sprawy, jeśli w zamian dostanie do łapki coś
              innego). Dającemu jest może trochę przykro... ale Maluś i jego zwyczaje
              żywieniowe są ważniejsze.

              Jak będzie starszy, to pewnie się trochę złamiemy i te czekolade czasem
              dostanie. A poza tym nie uniknie się częstowania przez kolegów chipsami i
              innymi takimi jak już będzie duży.. Ale jak długo się da chcę go uchronić przed
              próchnicą, bo wiem jaki mogą być kłopoty z zębami...
              • edytek1 lody i słodycze 30.04.04, 10:37
                Moja Karolinka ma dwa latka waży 12 kg ząbeczki ma takie, że mogłaby reklamować
                colgate. Nie jada landrynków , żelków, chipsów ani barwionych i smakowych
                chrupek. Pije naturalne soki( czasem dostaje Kubusia który nie jest już
                zupełnie naturalny). Lubi suszone owoce ( figi daktyle, rodzynki, banany) i
                lody... Ich je naprawdę sporo i co ma się dobrze nie choruje nie jest gruba( a
                wręcz przeciwnie). Nie przepada za innymi słodyczami czasem dostaje czekoladę ,
                ale chwilę potem ją wypluwa. Batoniki typu kinder jadła kila razy w życiu i też
                nie jej smak.
                Co do lodów mała dostała je jak miała niecały rok. (ZAwsze dostawała wszystko
                prosto z lodówki. Nigdy nie miałąm pogdrzewacza) Najpierw do polizania a potem
                w miseczkę. Nie była lodami karmiona dostawała łyżkę i miała sobie radzić sama.
                Pewnie dlatego sama je już od dawna wszystkie inne jedzonka( niezły trening
                miała)...
                Pisałam w innym wątku o 6 latce która u nas bywa (jest odbierana przeze mnie z
                przedszkola 3 razy w tygodniu i spędza u nas ok 2 h). Marysia przyszła do nas
                w lutym i była bardzo zdziwiona, ze moja 2 latka je lody prawie codziennie nie
                dostawała ich dużo (łyżkę do miseczki). Marysia też zaczęła jeść lody z nami i
                co żadnej infekcji od lutego a jak tylko zrobiło się cieplej zaczęłyśmy jeść
                lody na dworzu. Pół osiedla się dziwi widząc moją 2 latkę z lodem na patyku.
                Marsia wszystkich uświadamia, że lody są dobre a ona dzięki lodom nie choruje.
                Moje dziecko było chore 2 razy od urodzenia ( raz jak miała 8 m drugi raz w
                styczniu kiedy legliśmy wszyscy czyli raczej nie od lodów). Patrzę na
                zachorowania Karoliny i jej rówieśników i ona zdecydowanie mniej choruje i jest
                ze wszystkich najszczuplejsza. Oczywiście jak ze wszystkim trzeba zachować
                zdrowy rozsądek.
                1. nigdy nie kupuję lodów z niewiadomo jakiej firmy
                2.małej wybieram mniejszego loda, aby zdążyła go zjeść
                3. nigdy żadnych wodnych lodów ( chemia) precz z kolorkami
                4. lody po obiedzie na deser( ale nie jako nagroda)
    • 5sunflowers Re: Lody i trzylatek 06.05.04, 08:58
      Gdy byliśmy rok temu na wczasach kupowałam moim 2-letnim córkom w waflu po
      lodzie bitą śmietanę. W prawie wszystkich budkach nie robili problemów by mi
      coś takiego sprzedać, a dziewczyny były zadowolone, że jedzą LODY!
      Gdy wrócilismy do domu dziewczyny nadal chciały lodów, ale w miejskich
      kawiarniach już niestety bitej śmietany nie chcieli nakładać. Tak też zaczęła
      się era zimnych lodów, która trwa juz prawie rok (bez przerwy na zimę). I to
      rok bez jakiejkolwiek choroby gardła. Pozdrawiam.
    • wenus_z_milos Nadal niechce lodów! 06.05.04, 22:48
      Taka miła dyskusja, zebrałam tyle ciekawych opinii, kupiłam 3-latkowi
      tego "osławionego" loda, a On liznął 2 razy i powtarza swój stary numer "nie
      chcę tego, bo jest za zimne". Więc Mu nie wpycham, bo i po co? Za to chętnie
      wcina chłodne serki homo, mówiąc, że je lody smile)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja