Dodaj do ulubionych

wychowanie w stylu Amy Chua

07.02.11, 23:42
zaczyna mi sie podobacsmile)))

zartuje..ale uwazem, ze dzieci potrzebuje dwoch rzeczy:

regul i milosci

oczywiscie Amy Chua przesadza... choc oczywiscie kto nie bylby dumny z 2 corek ciagle najlepszych w szkole, studiujacych na najlepszychuniwersytetach ze stypendiami..itd..
tylko droga do tego byla ciezka i lekko mowiac..straszna...

zero TV i gier komputerowych - jedynie w dni swiateczne
zero nocowanie u kolezanek
zero spotkan towarzystkich
dodatkowe zajecia z matematyki w weekendy
zajecia z gry na pianinie i fortepianie - inne instrumenty nie wchodza w rachube.

Amy Chua amerykanka chinskiegopochodzenia, a wiadomo, ze Azjaci maja bardzo inne podejscie do nauki i wychowanie. Pewnei dlatego w Niemczech tylko 15% uczniow niemeickichidzie do gimnazjum..za to ucznow azjatyckich az 45%.
Musze chyba poczytac te ksiazke. smile) pewnie mozna niezle polaczyc azjatyckie i nasze metody.
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: wychowanie w stylu Amy Chua 07.02.11, 23:54
      też czytałeś artykuł w Welt Online?
      A Wietnamczyk, który chodzi z moją córką do klasy, uczy się słabo.
      • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 00:09
        alpepe napisała:

        > też czytałeś artykuł w Welt Online?

        nie teraz w TV bylo...
        No nie kazdy Azjata mus byc genialny...
    • minerwamcg Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 00:43
      Prawdę mówiąc pierwszy raz słyszę o Amy, a też żyję beztelewizyjnie i toż samo mam zamiar zafundować dziecku... Nocowania u koleżanek też nie uważam za niezbędne do szczęścia. Spotkania towarzyskie są potrzebne. Zajęcia z matematyki - jeżeli to naprawdę miałoby córce sprawiać przyjemność?.. Dla mnie matma była udręką, ale potrafię zrozumieć (i potraktować z należytym podziwem), że ktoś to lubi. To samo z fortepianem.
      O metodzie Amy można powiedzieć tyle, że była dobra dla dzieci Amy. A może wcale nie była? Nie wiem, czy te jej córki mimo wszechstronnej najlepszości są szczęśliwe, to by trzeba ich zapytać.
      • chomiczkami Re: wychowanie w stylu Amy Chua 12.02.11, 10:23
        Córka Sophia napisała odpowiedź, że jest szczęśliwa i zadowolona z metody wychowawczej, którą przyjęła jej matka.
    • walasia1 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 01:44
      Nie słyszałam, nie czytałam, nie oglądałam. Taki rygor nie jest najzdrowszy do emocjonalnego rozwoju dziecka. We wszystkim należny zachować zdrowy rozsądek.
      Telewizor niestety chodzi u mnie non stop. Nie lubię ciszy w domu. Komputer też chodzi. Ale rola dorosłych jest dozować takie rzeczy jak TV i gry i słusznie. Nie wyobrażam sobie aby dziecko oglądało nie wiadomo co i grało godzinami w gry.
      Jeśli chodzi o matematykę. Niestety mamy niedokształconych nauczycieli (ci nauczyciele sami nie lubili matematyki), więc jak oni maja nauczyć tych mniej zdolnych. Podstawy matematyki są niezbędne do życia i na pewno będę mojej pannicy fundować dodatkową naukę (pewnie sama), bo poziom matematyki tu gdzie mieszkam jest zatrważająco niski. Jak możecie fundujcie dodatkowe lekcje, bo matematyka uczy logicznego myślenia i jest narzędziem do innych dziedzin nauki.
      Pianino - snobistyczne ... jak ktoś ma talent to niech się uczy, ale jest wiele innych instrumentów.
      • paliwodaj Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 03:41
        nie wlozylabym wszystkich nauczycieli matematyki do jednego wora, niby sprawdzilas wszystkich w Polsce?
        Znam wielu azjatow, wierze ze moze byc wielu ktorzy w ten sposob wychowuja swoje dzieci.
        Zgodze sie ze nie wszystki dzieci da sie w ten sposob wychowac. Znam rodzine, ktora bardzo rygorystycznie wychowuje 2 swoich dzieci- 17 lat i 14 lat. Jezeli starsza corka bardzo dobrze reaguje na to wychowanie, mlodszy syn gdy tylko wymknie sie spod kontroli lubi poszalec z kolegami. Klada wielki nacisk na wyksztalcenie muzyczne, zero gier komputerowych, ograniczenie zycia towarzyskiego. 17 latka co weekend pobiera lekcje spiewu u znakomitych spiewakow operowych w Nowym Jorku, ktore kosztuja krocie, ale efekty sa juz bardzo widoczne, dziewczyna ciagle studiuje ale i zarabia juz swoim glosem operowym. Gdyby nie upor i poswiecenie rodzicow, pewnie bylaby przecietna dziewczyna.
        Z kolei mlodszy syn mimo ze kocha swoje pianino i gra pieknie jest bardzo trudny do ulozenia.

        Lekcji gry na instrumencie nie uwazam za snobistyczne, w USA gra wiele dzieci i nie chodzi tu tylko o to zeby zostac znanym muzykiem. Muzyka ma tez inne dobroczynne skutki na rozwoj i zachowanie. W podstawowce mojego syna dziecko mozna zapisac na skrzypce w wieku 5 lat, ale wymaga to scislej wspolpracy rodzicow, inne instrumenty sa do wyboru pozniej

        A co do gier komputerowych, u mnie sa bardzo limitowane, nie widze najmniejszej potrzeby aby moje dzieci w ten sposob spedzaly czas.
        • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 08:43
          tez nie uwazam, ze gry komputerowe sa niezbede do rozwoju dziecka... niezbedny jest kontakt z innymi ludzmi, z dziecmi i doroslymi.
          Gry na instrumencie tez nie traktuje jako snobizm, oprocz tego, ze pozawla sie odprezyc, pomaga tez bardzo w nauce dzieci, gra na instrumencie uczy koncentracji...dla mnie np najwiekszym bledem bylo to, ze moje kuzynka nie wyslala sowjej corki do szkoly muzycznej, ktora miala obok bloku...doslownie wejscie do niej jest 2 m od bloku..po drugiej stronie chodnika. A dzeicko wyraznie bylo zainteresowane muzyka...

          • anettchen2306 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 09:37
            ... tak, tylko ze jedna z corek Amy zbuntowala sie w pewnym okresie i odmowila gry na instrumencie, wiec nie do konca dzieci byly gra "zafascynowane" i gotowe na kazde poswiecenie (dla matki). Dowodzi to jednego: sila niczego nie da sie osiagnac.
            A ksiazka dosc kontrowersyjna, Tracy Hoog to przy niej pestka ...
            A na temat niemieckiego systemu oswiaty (nie nalezy do najbardziej efektywnych) wypowiadac sie nie bede, nawet jezeli do niego naleze.
            • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 09:59
              to jest popularna skrzypek. Davd Garret. Syn znakomitych muzykow... tez sie zbuntowal.musial cwiczyc po 4 godziny dzeinnie.. uciakl do NY i tam ...grywal w metrze, zaczal grac jakos okazjonalnie..wrocil do Niemiec i cieszy sie tym, ze jest mlody, przystojny i swietnie gra na skrzypcach... mysle, ze wiekszosc dzeici sie buntuje i w penym wieku ma gdzies to co oczekuja rodzice...
              • anettchen2306 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 10:34
                ... na pierwszym miejscu postawilabym MLODY, PRZYSTOJNY .... I ... Gra na skrzypcach, w tej wlasnie kolejnosci smile Jego fenomen to fenomen tych wszystkich TRZECH skaldnikow, nie wylacznie jego talentu muzycznego wink Sam Garret przyznaje, ze jest bardzo krytyczny wobec siebie, bardzo od siebie wymagajacy. Gra nadal, bo ON tego chce, nie rodzice. ON zadecydowal o swojej dalszej karierze - nie jego rodzice. On doszedl do miejsca, w ktorym akurat sie znajduje. ON, dzieki sobie - nie dzieki rodzicom.
                Jezeli rodzice by go nadal ZMUSZALI, nie "ucieklby" z domu - nie wiadomo, czyl bylby taki slawny. Moze stalby sie co najwyzej przecietnym skrzypkiem w orkiestrze? Nauczycielem gry na skrzypcach? To ON zadecydowal o swoim losie.
                Ja uczeszczalam (z racji takze zawodu mojej mamy) do szkoly muzycznej, w szkole sredniej byla OBOAIAZKOWA gra na pianinie. zamiast zakuwac do matury, cwiczylo sie preludia, etiudy ... Mimo to pisnistka nie zostalam smile Po prostu (mimo zmudnych cwiczen) nie krecilo mnie to. Studiowalam germanistyke i ... matematyke smile A grac na instrumencie "musialam" juz od najmlodszych lat ... Do stania sie wybitynm muzykiem potrzeba znacznie wiecej, niz 4 godzin cwiczen dziennie. Potrzeba pasji, zamilowania ...
                • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 22:43
                  wiesz on chce, on chce... gdyby go rodzice nie przycisneli kiey byl dzeickiem..to by sobie mogl chciec...
                  mysle, ze to kim jest zawdzieczy rodzicom, gdyby ulegli i powiedzielio..ok, nielubisz skryzpiec idz graj w pilka z chlopakami to nie bylby tu gdzie jest.

                  no i druga rzecz..on nic innego nie potrafi wink
                  • ciociacesia a gdyby poszedl grac w pilke 09.02.11, 08:55
                    tak jak chcial to moze bylby dzis znanym pilkarzem? a moze bylby trenerem szkolnej druzyny, a moze bylby zwyczajmnym facetem z rodzina i dziecmi a moze nie.

                    sa granice zapełniania dziecku czasu i przykrecania sruby
                    • ciociacesia i jeszcze 09.02.11, 08:58
                      nie mozna calego zycia odkladac na potem. bo mozna nigdy nie zaczac zyc.
                      teraz nie ma spotkan towarzyskich bo teraz jest czas na nauke.
                      nie ma rozrywek bo jest czas na nauke
                      cieszyc zyciem tez trzeba sie nauczyc, jezeli ta nauka jest odkladana ciagle na potem to nic dobrego z tego nie wyniknie. chyba ze ktos nauczy sie cieszyc sie ciezka praca i nauka tak jakby to bylo prawdziwe zycie...
                      • camel_3d Re: i jeszcze 09.02.11, 11:01
                        oczywiscie, ze nie mozna....
                        ale mozne przygotowac dziecko... nie wszytskjo co robi musi mu sie podobac i sprawiac frajde...
                        w pewnym momencie i tak dziecko zdecyduje co dalej...ale ma podloze przygotowane.
                        • ciociacesia ja tam uwazam ze wystarczajaco duzo 09.02.11, 11:24
                          rzeczy ktore sie dziecku nie podobaja je spotyka i wystarczajaco takich ktore frajduy nie sprawiaja zeby je jeszcze dodatkowo w celach 'wychowawczych' katowac skrzypcami ktorych nie lubi czy matma w weekendy
              • memphis90 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 10.02.11, 21:55
                W środkowisku szachistów usłyszałbyś o genialnych siostrach, które od dziecka szkolone były do gry w szachy i wygrywania. Po osiągnięciu pełnoletności obie pierdyknęły szachy w kąt i nie utrzymują kontaktów z rodzicami...
          • memphis90 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 10.02.11, 21:55
            > tez nie uwazam, ze gry komputerowe sa niezbede do rozwoju dziecka... niezbedny
            > jest kontakt z innymi ludzmi, z dziecmi i doroslymi.
            A fora internetowe nie są niezbędne dla dorosłych...
      • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 08:36
        chcilabym wiedziec jak ty dozujesz takie rzeczy, skro tv chodzi u ciebie non stop..zawiazujesz dzieciom oczy???
        • marghot Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 09:07
          camel_3d napisał:

          > chcilabym wiedziec jak ty dozujesz takie rzeczy, skro tv chodzi u ciebie non st
          > op..zawiazujesz dzieciom oczy???

          chyba nie, pewnie dzieci są wpuszczane do pokoju z tv okazjonalnie wink
          a czas spedzaja w swoim pokoju - czyli kazdy u siebie: dorosli z tv, a dzieci w swoich pokojach
          • ancymon123 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 10:15
            Nie planuje korzystać z rad żadnych książek, poradników, gazet dla rodziców.
            Mam jakiś swój światopogląd i on mi wystarcza. A dziecko wg mojego światopoglądu potrzebuje dużo swobody i wolnego czasu na nudzenie się czy zabawę. Syn jest żywym dzieckiem, wiec jeśli będzie chciał zapisze go na jakąś sztuke walki. Jest muzykalny więc myśle o szkółce Yamaha, ale zobaczymy. Na razie za wsześnie, aby planować coś konkretnie.
            • bacha1979 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 10:16
              ancymon123 napisała:

              > Nie planuje korzystać z rad żadnych książek, poradników, gazet dla rodziców.
              > Mam jakiś swój światopogląd i on mi wystarcza.


              Szkoda, bo dość ograniczony ten Twój światopogląd.
              • marghot Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 10:37
                myślę, ze ancymon miała na mysli raczejnie tyle nieczytanie poradników ile nie korzystanie z jakiejś konkretnej szkoły wychowania, jak na przykład ta w temacie

                a moze sie mylę?

                poczytac, popytać innych wszak nie zonacza, iz przyjac w calosci owe poglady nalezy, amoga one jakos nas zainspirowac pobudzic do myslenia
                • bacha1979 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 10:39
                  No ja akurat ja kojarzę z innych dyskusji (niestety), znam jej poglądy na temat np. bicia dzieci, stąd moje wnioski.
                  • marghot Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 10:50
                    może się sama wypowie i sprawa się wyjasni smile
                    • ancymon123 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 12:08
                      Mój pogląd na temat klapsów jest niezgodny z poglądami bacha i to tyle.
                      Byc może w jakiś kwestiach się z nią zgadzam, nie wiem, na razie nie znalazłam takowych smile
                      Natomiast mam sporo poglądów zbierznych z innymni forumkami.
                      A poradników dla rodziców, mądrych książek o wychowaniu itp nie czytam bo nie lubię, czytałam w ciązy i niczego się nie dowiedziałam co by mi potem pomogło.
                      Teraz czytam "Dziecko dla odważnych" Talko i to jest super lektura, ale ona nie nawołuje do wychowania czy podejścia do dziecka w jakis określony sposób. Jest za to opinia zgodna z moją dot. mam idealnych smile
                      • bacha1979 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 12:17
                        zbierznych

                        Nie mogę sie powstrzymać- ZBIEŻNYCH... Toż zęby bolą jak sie czyta zbieRZnych.
                        • ancymon123 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 12:41
                          Niektórzy mają problemy z ortografią, ja mam stwierdzoną zaleczoną dysleksje. Staram sie jak moge, dużo nad tym cały czas pracuje, ale wpadki nadal są sad
                          Dla bachy jest to oczywiście powód do kpin.
                          • bacha1979 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 12:46
                            Taaaa, dysleksja. A może zwyczajne lenistwo i niechlujstwo.Podpowiadam- pomocna jest klawiatura i niektóre przyciski.

                            • ancymon123 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 13:15
                              Taaaa, bo Ty oczywiście wiesz lepiej od psychologa, który mnie badał. Boszzz, skąd się takie biorą.
                              PS. jak na razie był to mój pierwszy błąd na tym forum, którego nie zauwazyłam, więc chyba na prawde się staram i leniwa nie jestem, ale Ty wiesz lepiej.
                              • bacha1979 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 13:26
                                Nie pierwszy jak już, wczoraj czy dziś widziałam w Twojej wypowiedzi rażącego byka...tongue_outtongue_out
                                Tamten zdaje sie był gramatyczny, nie chce mi sie szukać.
                                PS. Wiesz, że wystarczy wcisnąć klawisz i ci takie byki popodkreśla? To oczywsicie usprawiedliwienie dla dyslektyka..tongue_outtongue_out
                                • ponponka1 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 13:45
                                  Bacha - jestes moderatorem i nie znasz netykiety?
                                  A inaczje, jesli brak Ci argumentow to schodzisz na poziom kopania po kostkach?

                                  I to tylko dlatego, ze Ty nie bijesz dzieci. Za to bijesz publicznie z pozycji slimy (moderatora) uzytkownikow, ktorych nie lubisz. Masz powazny problem.... Zglaszma Twoje zaczepki do kosza.....
                                  • bacha1979 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 13:47
                                    Kopanie po kostkach? Bo grzecznie zwróciłam na rażący błąd?? No wybacz.
                                    • ancymon123 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 13:49
                                      Jesteś moderatorem więc popraw byka, a mnie wyślij info, że to zrobiłaś (na priv) O Nieomylna.
                                      • bacha1979 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 13:51
                                        > Jesteś moderatorem więc popraw byka,

                                        Nie mam takiej możliwości to raz.A dwa NIE JEST TO moim obowiązkiem.

                                        • ponponka1 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 13:55
                                          bacha1979 napisała:

                                          > > Jesteś moderatorem więc popraw byka,
                                          >
                                          > Nie mam takiej możliwości to raz.A dwa NIE JEST TO moim obowiązkiem.
                                          >

                                          Fakt nie jest - to po co poprawiasz (zwracasz uwage).
                                          Twoim obowiazkiem jako moderatora jest nie powodowanie napiec na forum - a to wlasnie robisz
                                      • fogito Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 13:58
                                        Bardziej od nieczytania poradników i błędów ortograficznych martwią mnie te klapsy uncertain Masz takie śliczne dziecko, może skończ z biciem go.

                                        Co do wątku o wychowaniu w stylu chińskim... Jestem jak najbardziej za dyscypliną i wymaganiami, ale w granicach zdrowego rozsądku. W jej przypadku to już podpadało pod znęcanie się psychiczne i tego chyba polecać nie można. Bo takie dziecko-robot w pewnym momencie może się załamać psychicznie jeśli nie da rady sprostać wysokim wymaganiom rodzica. Ja zawsze miałam 5,0 , nawet na studiach, bo mama tego wymagała. Ale jak skończyłam studia to już nie miałam siły szukać dobrej pracy. Musiałam odpocząć psychicznie kilka lat. Trzeba pamiętać, że dziecko też człowiek.

                                        • ancymon123 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 14:16
                                          Fogito, ja nie bije mojego dziecka, kilka razy dostał klapsa i tyle. A problemem innych jest to, że nie czuję sie z tego powodu winna i nie mówię, że nigdy więcej.
                                          • bacha1979 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 14:22
                                            Nie problemem jest fakt, iż uważasz, że klaps to nie bicie.
                                            • ancymon123 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 15:05
                                              Ale to już Twój problem, nie mój. I temat nie dotyczy tego wątku.
                                              Więc po co dokopywać mi przy każdym innym temacie? Nie rozumiem, dla mnie to dziecinada.
                                              • bacha1979 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 15:11
                                                A problemem innych jest to, że nie czuję sie z tego powodu winna i nie mówię, że nigdy więcej.

                                                Tego tyczyło sie moje doprecyzowanie w czym problem.
                                                PS. Nic nie poradzę, że mam alergie na rodziców którzy biją swoje dzieci.

                                                • ponponka1 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 09:40
                                                  bacha1979 napisała:

                                                  > PS. Nic nie poradzę, że mam alergie na rodziców którzy biją swoje dzieci.

                                                  Ale nie masz alergii na publiczne bicie na forum? Bo ja mam.....

                                                  Bacha jakbys miala choc odrobine tej alergii ktora tak sie chelpisz (uwazaj bo pekniesz) - to byc zrezygnowala z moderowania lub publicznie w odddzoelnym watku przeprosila ancymona za bicie.

                                                  Wiem, ze tego nie zrobisz, bo wg siebie jestes idealna. Ty nie bijesz, ty gryziesz, szturchasz, kasasz, obrazasz publicznie. Jestes wyjatkowo zlym moderatorem.
                                                  • ancymon123 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 11:01
                                                    Nie mówiąc o tym, że klapsa nie da, ale już wrzuceniem do czarnego wora to dziecko z radością postraszy i jeszcze się chwali jak to cudnie skutkuje.
                                          • fogito Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 16:23
                                            ancymon123 napisała:

                                            > Fogito, ja nie bije mojego dziecka, kilka razy dostał klapsa i tyle. A probleme
                                            > m innych jest to, że nie czuję sie z tego powodu winna i nie mówię, że nigdy wi
                                            > ęcej.

                                            To jest raczej twój a raczej twojego dziecka problem.
                                            Ja na pewno czułabym się winna, gdybym przywaliła synowi i na pewno modliłabym się o zachowanie cierpliwości w podbramkowych sytuacjach.
                                            Uderzenie dziecka to zawsze porażka i należy się tego jak najbardziej wstydzić.
                                            • fogito Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 16:25
                                              fogito napisała:

                                              >>
                                              > To jest raczej twój a raczej twojego dziecka problem.

                                              Sorki za to podwójne "raczej". Kasowałąm i tak wyszło uncertain
                                            • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 22:50

                                              > Uderzenie dziecka to zawsze porażka i należy się tego jak najbardziej wstydzić.

                                              dla mnie porazka jest np dziecko otyle...
                                              • fogito Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 06:51
                                                camel_3d napisał:

                                                >
                                                > > Uderzenie dziecka to zawsze porażka i należy się tego jak najbardziej wst
                                                > ydzić.
                                                >
                                                > dla mnie porazka jest np dziecko otyle...
                                                >
                                                >

                                                Nie wiem co ma piernik do wiatraka wink ale tak - wtedy to też jest porażka. O dziecko trzeba dbać na wielu płaszczyznach - wychowanie z szacunkiem, zapewnienie dobrych warunków do życia i oczywiście prawidłowa dieta i opieka zdrowotna itd itp.

                                                A uderzenie dzieciaka to pokazanie własnej niemocy i wyładowanie agresji. To zachowanie prymitywne i dumnym nie ma z czego być. Ot co.
                                                • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 10:57

                                                  > A uderzenie dzieciaka to pokazanie własnej niemocy i wyładowanie agresji. To za
                                                  > chowanie prymitywne i dumnym nie ma z czego być. Ot co.


                                                  tak samo jak podniesienie na dziecko glosu czy zamkniecie go w pokoju, zakaz zabawy, to wszytsko formy przemocy..bo pokazujesz, ze masz przewage.
                                                  • ancymon123 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 11:02
                                                    Tak samo jak chwalone przez moderatorkę postraszenie dziecka wrzuceniem do czarnego wora sad
                                                  • ancymon123 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 11:05
                                                    Chciałam napisać, że nawet nie tak samo, a bardziej prymitywny jest rodzic, który tak straszy. Ale co kto lubi.
                                                  • bacha1979 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 11:35
                                                    ancymon za chwile będziesz płakać jak to ja cię gnębię.Bądź uprzejma zejść ze mnie, OK?
                                                    Czy szukasz usprawiedliwienia dla BICIA dziecka??

                                                  • ancymon123 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 11:40
                                                    To Ty się do mnie przyp...(i wyciągasz w postach jakieś starocie), a nie ja do Ciebie.
                                                    Bo sią mną brzydzisz. Ja sie Tobą nie brzydze, bo Cie nie znam i zapewne jesteś czystą, kulturalną osobą. A że mamy inne poglądy? Mnie to niczego nie ujmuje i nie sprawia problemu.
                                                  • bacha1979 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 11:46
                                                    Zrozum, że ludzie którzy biją dzieci (swoje czy nie swoje) są dla mnie zerem.
                                                    To nie są poglądy na temat preferencji długości spódnicy czy koloru cieni, kapewu??


                                                    Staram się ciebie ignorować, więc bądź łaskawa robić podobnie, jeśli nie chcesz mieć wojny.
                                                  • ancymon123 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 12:05
                                                    Staram się ciebie ignorować,
                                                    Nie zauważyłam smile Jak na razie sama wyciągasz każdy mój najmniejszy błąd.
                                                  • bacha1979 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 12:08
                                                    Odpuść dobrze ci radzę.
                                                  • ancymon123 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 12:16
                                                    Bo co? Mam się bać? Wrzucisz mnie do czarnego wora?
                                                    A może zabanujesz na forum beznadziejny moderatorze.
                                                  • bacha1979 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 12:20
                                                    Nie, przyleję ci klapsa!!tongue_outtongue_out
                                                    Do ludzi takich jak ty tylko takie argumenty mają szanse trafić...tongue_outtongue_out

                                                  • ancymon123 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 12:23
                                                    Kończę, bo nie chce mi się zniżać do twojego poziomu dyskusji.
                                                    (Daj mi klapsa, jeśli jest za co, to daj, ajajaj).
                                                  • bacha1979 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 12:26
                                                    szkoda, że się wcześniej nie ocknęłaś....
                                                  • ancymon123 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 14:06
                                                    Też żałuje, że zniżyłam się do twojego poziomu.
                                                  • bacha1979 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 14:15
                                                    Hehe a już sie żegnałaś. Budzę w tobie ogromne emocje i to mnie najbardziej śmieszy...tongue_outtongue_out
                                                    Jeszce z 10 razy sie odezwiesz...big_grinbig_grin

                                                    Co do mojego poziomu - za niska jesteś by mi dosięgnąć nawet do brody..tongue_outtongue_out
                                                  • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 22:20
                                                    ja tam mowie, ze przyjdzie buka smile))


                                                    > Tak samo jak chwalone przez moderatorkę postraszenie dziecka wrzuceniem do czar
                                                    > nego wora sad
                                                  • fogito Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 20:15
                                                    camel_3d napisał:

                                                    >
                                                    > tak samo jak podniesienie na dziecko glosu czy zamkniecie go w pokoju, zakaz za
                                                    > bawy, to wszytsko formy przemocy..bo pokazujesz, ze masz przewage.

                                                    Przemocą jest uderzenie, zamknięcie gdziekolwiek, szarpanie, wyzywanie, wulgarne obelgi i wrzask ponad miarę, który ma miejsce codziennie. To są zachowania przed którymi dziecko nie jest w stanie się obronić.
                                                    Podniesienia głosu samego w sobie przemocą bym nie nazwała, bo dziecko również ma prawo do podniesienia głosu w przypadku wielkiej złości. Przynajmniej moje dziecko nie boi się tak wyrażać negatywnych emocji. Na szczęście z obu stron zdarza się to u nas rzadko.
                                                    Dyscyplinowanie dziecka nie oznacza wcale używania przemocy. Przynajmniej ja się do niej uciekać nie muszę poza sporadycznym wrzaśnięciem, z którego na pewno nie jestem dumna.
                                                  • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 22:24
                                                    no wlasnie, ja nie jestem dumny ze sporadycznego klpsa w tylek....ale zdarzyl sie i nie pojde z tego powodu do psychologa... natomiast nie wrzeszcze smile mowie..co najwyzej podniesionym glosem.

                                                  • fogito Re: wychowanie w stylu Amy Chua 10.02.11, 09:00
                                                    camel_3d napisał:

                                                    > no wlasnie, ja nie jestem dumny ze sporadycznego klpsa w tylek....ale zdarzyl s
                                                    > ie i nie pojde z tego powodu do psychologa...

                                                    I o to mi właśnie chodzi. Klaps się może zdarzyć, bo jesteśmy ludźmi, i nerwy nas czasami ponoszą. Ale już usprawiedliwianie się w tej kwestii albo robienie z tego metody wychowawczaej uważam za absurd. A jak się zdarza często to już trzeba się nad sobą zastanowić. I niezależnie od tego czy to wrzask czy klaps.

                                                    natomiast nie wrzeszcze smile mowie.
                                                    > .co najwyzej podniesionym glosem.

                                                    Ja też mówię podniesionym, zdecydowanym głosem w sytuacjach podbramkowych a mój mąż (najczęściej!) mówi - nie krzycz na mnie surprised
                                                    Dziecku zdarzyło się kilka razy wysłuchać mojego wrzasku, kiedy to doprowadził mnie do granic rozpaczy surprised I oczywiście spokojnym głosem oznajmił mi, że na policję zadzwoni. Czyli prawidłowa reakcja, bo sama go tego nauczyłam.
                                                  • bacha1979 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 10.02.11, 09:14
                                                    camel,wychodzę z założenia, że rodzic jest tylko człowiekiem i MA PRAWO do gorszych dni, mimo, że jest dorosły i teoretycznie powinien panować nad sobą. Nie ma co sie samobiczować jeśli błąd sie popełniło. Warto wyciagnąc wnioski z sytuacji i przeanalizować czemu rodzica poniosło.
                                                    Mnie do szału doprowadza nie klaps, ale DURNE tłumaczenia typu klaps to nie bicie, wnioski- no ale o o co chodzi- zrozumiał wreszcie - znaczy, że klaps był potrzebny. Rodzice którzy zakładają, że bez klapsów nie da sie wyhchować dzieci to patologia.
                                                    Ja nie uderzyłam dziecka, mój mąż również nie, mam nadzieję, że nigdy mi sie to nie zdarzy.Jest to możliwe- moi rodzice mieli na głowie bliźniaków i naprawdę nigdy nas nie uderzyli. Czyli się da. Trzeba chcieć.
                                    • ponponka1 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 13:53
                                      bacha1979 napisała:

                                      > Kopanie po kostkach? Bo grzecznie zwróciłam na rażący błąd?? No wybacz.

                                      Zwroiclas niegrzecznie bo publicznie. Takie uwagi nie naleza do watku i maja na cleu tylko i wylacznie dokopanie dyskutantiowi. Uwagi typu gramtyczne i ortograficzne powinno sie zglaszac na priiwa. Jestes wyjatkowo agresywnym i mocno bijacym moderatorem. Czy swoje dzieci tez tak traktujesz publicznie. To juz lepiej daj im klapsa w domu - uwierz - mniej zaboli....Albo jak masz ochote sobie ulzyc kup sobie worek treningowy zamiast logowac sie na forum....

                                      Bez odbioru
                                      • bacha1979 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 13:59
                                        Jestes wyjatkowo agresywnym i mocno bij
                                        > acym moderatorem.


                                        Lol....

                                        Czy swoje dzieci tez tak traktujesz publicznie.


                                        dziecko. Nie muszę bo bez problemu się dogadujemy...tongue_outtongue_out


                                        To juz lepiej
                                        > daj im klapsa w domu - uwierz - mniej zaboli....


                                        Aaaa teraz kojarzę- koleżanka ancymona popierająca bicie sie odezwała. Teraz zrozumiałam Twoje intencje...



                                        Albo jak masz ochote sobie ulz
                                        > yc kup sobie worek treningowy zamiast logowac sie na forum....


                                        Dziękuje, nie skorzystam, bo nie czuję się sfrustrowana...tongue_outtongue_out


                                        PS.Dostrzegłaś drobny szczegół jakiego koloru mój nick sie wyświetla??
                                        Wypowiadam się jako bacha, nie admin, to podpowiedź w kwestii kolorów.


                                        • ancymon123 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 14:20
                                          Aaaa teraz kojarzę- koleżanka ancymona popierająca bicie sie odezwała. Teraz zrozumiałam Twoje intencje...
                                          Sorki, ale nie znam ponponki, nie jestesmy koleżankami. Nie kojarzę też, żebym spierała się z nią, czy miała podobne poglądy.
                                          Ale przynajmniej i ona poznała się już na Tobie.
                                          • najma78 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 15:08
                                            Rzeczywscie, wytykanie bledow jest delikatnie mowiac niezbyt eleganckie, niektorzy uzytkownicy forum robia to nagminnie, a to bardzo nieladnie. Wszak to nie dyktando i nic nikogo nie upowaznia do takiego zachowania. W dyskusji mowionej nie pytamy wspoldyskutanta przez jakie rz/z czy u/o powiedzial wyraz wiec darujmy sobie tego rodzaju uwagi. To samo tyczy sie bledow gramatycznych. Mieszkam za granica i nigdy nie spotkalam sie, zeby ktokolwiek z rozmowcow poprawial mnie gdy zrobilam blad gramamtyczny czy inny, sama zauwazajac bledy, albo nie bedac pewna, pytalam czemu mnie poprawiles/as w odpowiedzi bylo zdziwienie, ze to przeciez niekulturalniewink
                                            • bacha1979 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 15:12
                                              dyskusji mowionej n
                                              > ie pytamy wspoldyskutanta przez jakie rz/z czy u/o powiedzial wyraz wiec darujm
                                              > y sobie tego rodzaju uwagi.


                                              Powiedz mi proszę jak sie mówi U czy Ó- jak dostrzec różnice???
                                              Tak, wiemy, że mieszkasz za granicą.
                                              • najma78 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 16:20
                                                bacha1979 napisała:


                                                > Powiedz mi proszę jak sie mówi U czy Ó- jak dostrzec różnice???

                                                No wlasnie o to chodzi, ze nie mozna dostrzec, a w wypowiadzi w formie tekstowej jak najbardziej i ty wykorzystujesz to jako argument do dokopania w dyskusji, ktorej przedmiotem jest zupelnie inny temat. Na bol zebow radze udac sie do dentysty.

                                              • anettchen2306 Re: z dobrze zapowiadajacego sie tematu ... 08.02.11, 17:19
                                                ... zrobila sie niepotrzebna nikomu pyskowka, z czynnym az nadto udzialem MODERATORA.

                                                "Powiedz mi proszę jak sie mówi U czy Ó- jak dostrzec różnice ..."

                                                Mialam profesora (Niemca), ktory byl w stanie praktycznie bezblednie "wyslyszec" roznice miedzy "ch" a "h" ... Musialabym sie go spytac, czy z "u" tez to dziala.
                                                To taka dygresja, nie w temacie.

                                                bacha1979, ty naprawde jestes MODERATOREM? I pozwalasz sobie na cos takiego? Zdaje sie, ze powinnas byc przykladem dla tzw. "pospolstwa forumowego".


                                                Ktos powinien powiedziec w pewnym momencie STOP. Zwlaszcza ktos taki, jak MODERATOR.

                                                Moderator(ka)? Zwykla "zasmierciarka" forumowa ...
                                            • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 22:52
                                              > Mieszkam
                                              > za granica i nigdy nie spotkalam sie, zeby ktokolwiek z rozmowcow poprawial mni
                                              > e gdy zrobilam blad gramamtyczny c

                                              moze ni emoglabys dojsc wtedy do slowasmile))
                                              • najma78 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 13:57
                                                camel_3d napisał:

                                                > > Mieszkam
                                                > > za granica i nigdy nie spotkalam sie, zeby ktokolwiek z rozmowcow poprawi
                                                > al mni
                                                > > e gdy zrobilam blad gramamtyczny c
                                                >
                                                > moze ni emoglabys dojsc wtedy do slowasmile))

                                                Z pewnoscia camel, jak zawsze jestes bardzo blyskotliwy, masz swietne poczucie humoru i oczywiscie racjesmile
                                  • hanalui Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 21:30
                                    ponponka1 napisała:

                                    > Bacha - jestes moderatorem i nie znasz netykiety?

                                    Tez uważam ze jako moderatorka Bacha jesteś kiepska, w żenujący sposób zaczepiasz forumowiczow. I może faktycznie jak nic merytorycznego i w temacie nie masz to zajmij się robieniem porządków i kosmetycznymi poprawkami niż wytykaniem błędów ortograficznych lub jezykowych
                                    • bacha1979 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 10.02.11, 07:53
                                      Tez uważam ze jako moderatorka Bacha jesteś kiepska, w żenujący sposób zaczepi
                                      > asz forumowiczow. I może faktycznie jak nic merytorycznego i w temacie nie masz
                                      > to zajmij się robieniem porządków i kosmetycznymi poprawkami niż wytykaniem bł
                                      > ędów ortograficznych lub jezykowych

                                      Dobrze, że ty zawsze sie merytorycznie wypowiadasz. Z twoich ust taki zarzut jest zwyczajnie śmieszny...
                                      • hanalui Re: wychowanie w stylu Amy Chua 10.02.11, 10:06
                                        bacha1979 napisała:
                                        > Dobrze, że ty zawsze sie merytorycznie wypowiadasz. Z twoich ust taki zarzut je
                                        > st zwyczajnie śmieszny...

                                        Ja jestem zwyklym szarym forumowiczem a ty moderatorem i nie wazne w jakim kolorze sie wypowiadasz powinnas reprezentowac jakis poziom, a zwyczajnie ci go brak.
                                        Trudno ze nie potrafisz przelknac gorzkiej prawdy ze zwyczajnie zasmiecasz watk, zachowujesz jako forumowicz buraki i w swoich postach produkujesz wlasnie to z czym powinnas walczyc jako moderator.
                                        • bacha1979 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 10.02.11, 10:09
                                          > Ja jestem zwyklym szarym forumowiczem


                                          A i tym usprawiedliwiasz swoje chamstwo? Nie mam pytań...
                                          • hanalui Re: wychowanie w stylu Amy Chua 10.02.11, 10:22
                                            bacha1979 napisała:

                                            > > Ja jestem zwyklym szarym forumowiczem

                                            > A i tym usprawiedliwiasz swoje chamstwo? Nie mam pytań...

                                            A czym ty usprawiedliwiasz swoje?
                                            W tym temacie jak na razie przywalilas sie do kilku osob, pozwracalas uwage na byki i nawet zapytana o klawisz poprawiajacy bledy nie potrafilas odpowiedziec, o merytorycznej wypowiedzi na temat watku nie wspomne. Zrobilas tu zwyczajnie smietnik...

                                            Napisalam do administracji co mysle sobie o takim administratorze jak ty i proponuje to zrobic innym osobom niezadowolonym z twojego pozal sie boze moderowania.
                                            • bacha1979 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 10.02.11, 10:26
                                              Napisalam do administracji co mysle sobie o takim administratorze jak ty i prop
                                              > onuje to zrobic innym osobom niezadowolonym z twojego pozal sie boze moderowani
                                              > a.


                                              Oo pozew zbiorowy??tongue_outtongue_out
                                              • hanalui Re: wychowanie w stylu Amy Chua 10.02.11, 10:37
                                                bacha1979 napisała:
                                                >
                                                > Oo pozew zbiorowy??tongue_outtongue_out

                                                Moze...mam cicha satysfakcje ze zrobilam to co do mnie nalezy, nawet jesli nadal zostaniesz...od czasu do czasu bede posyla im watki z twoimi uroczymi kwiatkami i cierpliwie bede czekac az sie rozplyniesz w niebycie
                                                Moze jak bedziesz szarym forumowiczem twoje buractwo nie bedzie mi przeszkadac i bede je zlewac, jako chamski moderator na takim dzieciowym forum mi przeszkadzasz tongue_out
                                                • bacha1979 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 10.02.11, 10:49
                                                  od czasu do czasu bede posyla im watki z twoimi uroczymi kwiatka
                                                  > mi i cierpliwie bede czekac az sie rozplyniesz w niebycie

                                                  Ot i co może zrobić z człowieka brak hobby i pasjonowanie się forum...big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                                                  • hanalui Re: wychowanie w stylu Amy Chua 10.02.11, 14:03
                                                    bacha1979 napisała:
                                                    > Ot i co może zrobić z człowieka brak hobby i pasjonowanie się forum...big_grinbig_grinbig_grinbig_grin

                                                    Powiedziala co wiedziala...chcialam zauwazyc ze to ty jestes tu moderatorka...czyzby swoj brak hobby przekladala kaleczka na innych? big_grin
                                                    Pudlo...strzelaj dalej moze cos ci sie uda blyskotliwego wymyslic tongue_out
                                                  • afrikana Re: wychowanie w stylu Amy Chua 10.02.11, 23:42
                                                    bacha, ale Ty naprawdę przeginaszuncertain
                                                    Aż cięzko uwierzyć, ze ktoś, kto powinien pilnować tutaj porządku i dawać przykład, pozwala sobie na taki bałagan, takie odzywki, takie docinki...
                                                    Twoje zachowanie jest faktycznie poniżej poziomuuncertain Aż dziw bierze.

                                                    ps. Nie musisz mi odpowiadać, to tylko moje skromne zdanie.
                                • katriel Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 22:34
                                  > PS. Wiesz, że wystarczy wcisnąć klawisz i ci takie byki popodkreśla?
                                  Nie, nie wiem. Jaki klawisz?
    • sloooneczko Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 15:27
      wspolczuje dzieckuuncertain

      Jak czytam takie posty to mam wrazenie, ze niektorzy myla tresure z wychowaniemuncertain
      Uwierz mi dziecko osiagnie szczyt swoich mozliwosci jak bedzie czulo sie bezpiecznie, szczesliwe i kochane. Moze to beda troje od gory do dolu na swiadectwie?Kiedy rodzic bedzie potrafil je zaakceptowac je takim jakie jest, bedzie wspieral jego indywidualny rozwoj ono bedzie potrafilo osiagnac swoj sukces.To ze komus sie dobrze zyje bez tv, nocowania u kolezanki i majtek z myszka miki nie znaczy, ze dla drugiej osoby to te bedzie idealne rozwiazanie. Zamiast demonizowac telewizje, internet i reklame moze nauczmy i pokazmy jak korzystac z tego z glowa?
    • hanalui Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 16:29
      A ile teraz maja jej dzieci?
      To ze dzieci maja osiegniecia w wieku 7, 10, 14 lat ma sie nijak do tego czy stana sie szczesliwymi osobami, beda budowac trwale zwiazki z innymi, zaloza szczesliwe rodziny, beda dobrze zajmowac sie dziecmi i ogolnie dobrze sobie radzic w pozniejszym zyciu, itd.
      • anettchen2306 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 16:51
        Jej corki sa dorosle, o ile sobie dobrze przypominam ten reportaz. Jedna z corek zbuntowala sie po latach przeciw zmuszaniu do gry na pianinie - rzucila to zajecie.
        Amy Chua obnosi sie z modelem swego "wychowania" - tresury dzieci - cos w stylu: cel uswieca srodki. Nie obchodzi ja tzw. "szczesliwe dziecinstwo", licza sie skutki dalekosiezne, np, ze obie corki obecnie studiuja na najlepszch uczelniach USA, ze odnosza sukcesy w swiecie muzycznym ... Jakie bylo ich dziecinstwo? To ich matke nie interesuje. Liczy sie dla niej wylacznie to, co jej corki osiagaja TERAZ.
        To ONA zaplanowala ich kariere, edukacje, wypelnila im czas po granice mozliwosci i przyzwoitosci. I sie obecnie tym chwali, wydala ksiazke. Kontrowersyjny sposob wychowania ale dzieki tej ksiazce w ogole zaistniala jako cos wiecej niz tylko zwykla "matka". Nagle stalo sie o niej glosno, wczesniej nikt nie mial pojecia, ze owa osobka istnieje wink Jest opozycja do tzw. partnerskiego wychowywania dzieci.
        • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 22:56
          anettchen2306 napisała:

          > Jej corki sa dorosle, o ile sobie dobrze przypominam ten reportaz. Jedna z core
          > k zbuntowala sie po latach przeciw zmuszaniu do gry na pianinie - rzucila to za
          > jecie.
          > Amy Chua obnosi sie z modelem swego "wychowania" - tresury dzieci - cos w stylu
          > : cel uswieca srodki. Nie obchodzi ja

          wiesz..czesciowo masz racje..ale z drugiej strny..co z tego ze ktos mial szczesliwe dzeicinstwo..kiedy ma przesrane reszte zycia?...

          choc oczywiscie milo sie wspomina rozne fajne rzeczy z dziecinstwa...
          • joshima Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 23:54
            camel_3d napisał:

            > wiesz..czesciowo masz racje..ale z drugiej strny..co z tego ze ktos mial szczes
            > liwe dzeicinstwo..kiedy ma przesrane reszte zycia?...
            Ale to jest jego życie.
            • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 08:34

              > Ale to jest jego życie.

              to znaczy, ze mamy si enie wtracac w rozwoj naszych dzieci?
              coz...z tego co pamietam dzeici elit zawsze byly poddawane surowszemu wychownaiu niz dzieci ..no coz..ogolnesmile zaczynalo sie od manier przy stole, przez wlasnie gre na instrumentach, nauke jezykow itd... Roznica jest taka jak pomiedzy krolowa angielska i lechem walesasmile
              • joshima Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 17:30
                camel_3d napisał:

                > to znaczy, ze mamy si enie wtracac w rozwoj naszych dzieci?
                Ułatwiać, umożliwiać tak. Zmuszać planować i animować, nie.
                • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 13.02.11, 22:22
                  czemu nie animowac? nie rozumiem...sory...


                  >
          • memphis90 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 10.02.11, 22:03
            > wiesz..czesciowo masz racje..ale z drugiej strny..co z tego ze ktos mial szczes
            > liwe dzeicinstwo..kiedy ma przesrane reszte zycia?...
            Wiesz, też kiedyś chromoliłam podobne bzdury i kumpel zapytał mnie wtedy "czy ty naprawdę uważasz, że wykształcona i z forsą będziesz szczęśliwsza od sprzątaczki?". To mnie otrzeźwiło. Tak, beznadziejne dzieciństwo może zatruć całe życie. A studia na Harvardzie czy gdzie tam teraz jest najmodniej nie gwarantują szczęścia.
            • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 13.02.11, 23:24
              coz.. nie ma gwarancji...rowniez jako sprzataczka mozesz byc nieszczesliwa..i to bardzo.. za to z forsa..o coz...przynajmniej masz mneij problemow z tym co wlozyc do gara... smile)
      • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 22:54
        > To ze dzieci maja osiegniecia w wieku 7, 10, 14 lat ma sie nijak do tego czy st
        > ana sie szczesliwymi osobami, beda budowac trwale zwiazki z innymi, zaloza szcz
        > esliwe rodziny, beda dobrze zajmowac sie dziecmi i ogolnie dobrze sobie radzic
        > w pozniejszym zyciu, itd.

        to dotyczy wszystkich ludzi..nikt nie ma gwarancji bycia szczesliwym..
    • joshima Re: wychowanie w stylu Amy Chua 08.02.11, 23:21
      camel_3d napisał:

      > zero TV i gier komputerowych - jedynie w dni swiateczne
      > zero nocowanie u kolezanek
      > zero spotkan towarzystkich
      > dodatkowe zajecia z matematyki w weekendy
      > zajecia z gry na pianinie i fortepianie - inne instrumenty nie wchodza w rachub
      > e.
      Horror. Już współczuję Twoim dzieciom i dzieciom innych naśladowców.

      W dzieciństwie oglądałam TV nie tylko w weekend, miałam inne rozrywki, kontakty towarzyskie i nocowałam u koleżanek. Nie byłam prymuską w liceum (na studiach też byli ode mnie lepsi). Teraz mam swoje lata, rodzinę, dom, pracę oraz przyjaciół i uważam, że bycie czy nie bycie prymusem nie było w moim życiu najważniejsze. Nikt mnie o to teraz nie pyta i nikogo to nie interesuje. Ani to czy umiem grac na pianinie.

      • camel_3d eeeeeeee????? 09.02.11, 08:35
        czemu moim dzieciom???


        > Horror. Już współczuję Twoim dzieciom i dzieciom innych naśladowców.
        • joshima Re: eeeeeeee????? 09.02.11, 17:32
          camel_3d napisał:

          > czemu moim dzieciom???

          Bo to Tobie zaczyna się ten model podobać.
          • camel_3d Re: eeeeeeee????? 09.02.11, 22:11
            > Bo to Tobie zaczyna się ten model podobać.

            a tak, pewne elementy faktycznie sa interesujace... moze nie wszytskie..ale wedlug mnie dyscyplina wcale nie musi = katowanie dziecka.
            • joshima Re: eeeeeeee????? 10.02.11, 15:40
              camel_3d napisał:

              > a tak, pewne elementy faktycznie sa interesujace... moze nie wszytskie..ale wed
              > lug mnie dyscyplina wcale nie musi = katowanie dziecka.

              A jak sobie wyobrażasz dyscyplinę bez stosowania szeroko pojętych środków przymusu?
              • fogito Re: eeeeeeee????? 10.02.11, 20:12
                joshima napisała:

                > camel_3d napisał:
                >
                > > a tak, pewne elementy faktycznie sa interesujace... moze nie wszytskie..a
                > le wed
                > > lug mnie dyscyplina wcale nie musi = katowanie dziecka.
                >
                > A jak sobie wyobrażasz dyscyplinę bez stosowania szeroko pojętych środków przym
                > usu?
                >

                Można dyscyplinować słowem i wzrokiem. Niekoniecznie trzeba wrzeszczeć i bić albo zamykać w komórce. Dzieci też ludzie i sporo rozumieją.
                Ja mam siedmiolatka i póki co u nas dyscyplinowanie bez przemocy działa. ALe rozmowa to podstawa. No i trzeba mieć dużo czasu dla dziecka.
              • camel_3d Re: eeeeeeee????? 10.02.11, 20:17

                > A jak sobie wyobrażasz dyscyplinę bez stosowania szeroko pojętych środków przym
                > usu?

                coz..czasem przymusem jest konsekwencja niezrobienia czegos..jezeli nie przysunie sobie krzesla do stolu..niebedzie mial na czym siedziec i nie bedzie mogl zjesc... wiec musi sam sie zmotywowac i dosunac. To jeden z wielu przykladow.
                • joshima Re: eeeeeeee????? 11.02.11, 12:33
                  camel_3d napisał:

                  > coz..czasem przymusem jest konsekwencja niezrobienia czegos..jezeli nie przysun
                  > ie sobie krzesla do stolu..niebedzie mial na czym siedziec i nie bedzie mogl zj
                  > esc... wiec musi sam sie zmotywowac i dosunac. To jeden z wielu przykladow.
                  Ale to nie ma nic wspólnego z dyscypliną. Dyscyplina jest wtedy jak powiesz, jak nie będziech chciał chodzić na basen i ciężko trenować to masz szlaban na komputer.
                  • fogito Re: eeeeeeee????? 11.02.11, 14:31
                    joshima napisała:

                    > Ale to nie ma nic wspólnego z dyscypliną. Dyscyplina jest wtedy jak powiesz, ja
                    > k nie będziech chciał chodzić na basen i ciężko trenować to masz szlaban na kom
                    > puter.

                    Tu się nie zgodzę. To co podałaś wyżej to kara i na dodatek absurdalna.
                    Ja nie stosuję takich chwytów poniżej pasa i szlabanu na cokolwiek. Pilnuję jednak dyscypliny w zachowaniu dziecka co oznacza podporządkowanie się zasadą panującym w naszym domu i rodzinie. Nie karzę tylko uprzedzam o konsekwencjach pewnych zaniedbań lub wybryków. Oczywiście syn co jakiś czas próbuje zrobić wyłom w tych domowych zasadach, bo przecież jego kolegom wolno wchodzić na stół a jemu nie i dlaczego... Ja jednak uprzedzam, że nie podporządkowanie się znanym regułom zaowocuje wyjściem do domu z imprezy u kolegi, opuszczeniem treningu itd itp.
                    • joshima Re: eeeeeeee????? 12.02.11, 10:34
                      fogito napisała:

                      > Tu się nie zgodzę. To co podałaś wyżej to kara i na dodatek absurdalna.
                      > Ja nie stosuję takich chwytów poniżej pasa i szlabanu na cokolwiek.
                      A ja uważam, że nie ma możliwości utrzymania tego co się potocznie rozumie przez dyscyplinę bez kar. No bo co zrobisz jak w pewnym momencie dziecko nie zgodzi się na to czego Ty chcesz? Jak odpuścisz, to szlag trafi dyscyplinę. Jak nie odpuścisz będziesz musiał przymusić pod groźbą kary, albo wręcz ukarać? Znasz jakieś trzecie wyjście?

                      > Pilnuję jed
                      > nak dyscypliny w zachowaniu dziecka co oznacza podporządkowanie się zasadą panu
                      > jącym w naszym domu i rodzinie.
                      A jak to robisz nie przymuszając dziecka karami (o pewnym rodzaju kar, o których wspomniałeś kiedyś chyba nie muszę przypominać)?

                      > Nie karzę tylko uprzedzam o konsekwencjach pewnych zaniedbań lub wybryków.
                      Czyli straszysz karą? Co za różnica? W pewnym momencie dziecko zorientuje się, że straszysz i zechce sprawdzić, co zrobisz? A wtedy albo polegnie dyscyplina albo w ruch pójdą kary.
                      • fogito Re: eeeeeeee????? 13.02.11, 16:48
                        joshima napisała:

                        > A ja uważam, że nie ma możliwości utrzymania tego co się potocznie rozumie prze
                        > z dyscyplinę bez kar. No bo co zrobisz jak w pewnym momencie dziecko nie zgodzi
                        > się na to czego Ty chcesz? Jak odpuścisz, to szlag trafi dyscyplinę. Jak nie o
                        > dpuścisz będziesz musiał przymusić pod groźbą kary, albo wręcz ukarać? Znasz ja
                        > kieś trzecie wyjście?

                        Znam. Rozmowę! Dziecko musi zawsze wiedzieć co będzie się działo za chwilę i dlaczego. Musi znać swoje obowiązki i rozumieć ich sens. Musi wiedzieć, że ludzi trzeba szanować, i musi samo być traktowane z szacunkiem.
                        Ja nie pamiętam przypadku, żeby nie udało mi się przytłumaczyć synowi, że coś musi być zrobione, bo tak trzeba. Nie pamiętam, żebym musiała zastosować karę jako straszak.
                        Jedyna kara jaką syn dostał to było po uderzeniu kogoś. Gdy był młodszy i nie umiał panować nad emocjami to zdazrało mu się uderzyć mnie lub tatę. I wtedy była kara, czyli samotne posiedzenie kilka minut a potem dyskusja o problemie.


                        > > Pilnuję jed
                        > > nak dyscypliny w zachowaniu dziecka co oznacza podporządkowanie się zasad
                        > ą panu
                        > > jącym w naszym domu i rodzinie.
                        > A jak to robisz nie przymuszając dziecka karami (o pewnym rodzaju kar, o któryc
                        > h wspomniałeś kiedyś chyba nie muszę przypominać)?

                        Ja jestem kobietą, więc nie wiem, czy pytanie do mnie. U nas jedyne kary jak wspomniałam wyżej zdarzały się po atakach agresji i polegały na odosobnieniu syna na kilka minut w ramach uspokojenia.
                        Ale nie ma czegoś takiego jak przymuszania go do czegokolwiek groźbą kary.


                        > > Nie karzę tylko uprzedzam o konsekwencjach pewnych zaniedbań lub wybryków
                        > .
                        > Czyli straszysz karą? Co za różnica?


                        Nie straszę karą. Bo konsekwencja to nie to samo co kara. Jeśli syn nie odrobi szybko lekcji, to będzie miał mniej czasu na zabawę. Jeśli się nie pospieszy przy kąpieli, to nie zdąrzy obejrzeć bajki, bo zawsze gasimy światło o tej samej porze. Jeśli się nie ubierze na trening to nie pójdzie - jego strata nie moja. Jeśli nie wstanie na czas do szkoły to się spóźnimy a on tego nie cierpi. Itd itp.

                        W pewnym momencie dziecko zorientuje się,
                        > że straszysz i zechce sprawdzić, co zrobisz?

                        Dziecko zna reguły gry i wie, że jeśli nawali, to bardziej będzie żal jemu niż mnie.

                        A wtedy albo polegnie dyscyplina a
                        > lbo w ruch pójdą kary.

                        Nie pójdą, bo to nie w moim stylu. Ja traktuje syna jak dorosłego i rozmową tłumaczę mu wszystko. On zawsze wie, dlaczego coś jest tak a nie inaczej. Poza tym wychowuję przez przykład i to jest właściwie jedyny i najlepszy sposób na wychowanie. Chociaż bardzo trudny i wymagający dużo samodyscypliny. Nie odpuszczam sobie i nie odpuszczam dziecku.
                        • joshima Re: eeeeeeee????? 13.02.11, 17:18
                          fogito napisała:

                          > Znam. Rozmowę! Dziecko musi zawsze wiedzieć co będzie się działo za chwilę i dl
                          > aczego. Musi znać swoje obowiązki i rozumieć ich sens.

                          Ale jeśli mimo wszystko się wyłamie to co? Możesz sobie gadać a dyscyplinę i tak szlag trafi. I poczekaj ze swoimi teoriami o dyscyplinie bez kar jak będziesz miała nastolatka.

                          > Ja jestem kobietą, więc nie wiem, czy pytanie do mnie.
                          Nie nie do Ciebie.


                          > Nie straszę karą. Bo konsekwencja to nie to samo co kara. Jeśli syn nie odrobi
                          > szybko lekcji, to będzie miał mniej czasu na zabawę.
                          A jeśli usiądzie przy stole i nie będzie chciał odrabiać lekcji to co?

                          > Jeśli się nie ubierze na trening to nie pójdzie - jego strata nie moja.
                          No a gdzie dyscyplina?


                          > Dziecko zna reguły gry i wie, że jeśli nawali, to bardziej będzie żal jemu niż
                          > mnie.
                          Ha ha ha...

                          > Nie pójdą, bo to nie w moim stylu. Ja traktuje syna jak dorosłego i rozmową tłu
                          > maczę mu wszystko.
                          Ale to co opisujesz to jest normalne wychowanie a nie dyscyplina.
                          • fogito Re: eeeeeeee????? 13.02.11, 17:59
                            joshima napisała:


                            > Ale jeśli mimo wszystko się wyłamie to co? Możesz sobie gadać a dyscyplinę i ta
                            > k szlag trafi. I poczekaj ze swoimi teoriami o dyscyplinie bez kar jak będziesz
                            > miała nastolatka.

                            Ja też byłam nastolatką i byłam bardzo zdyscyplinowana bez kar.. Jeśli od maleńkości dziecko postępuje według ustalonych zasad i nie są to zasady wymuszane karami, to jest spora szansa, że będzie się kierowało tymi zasadami do końca swojego życia. Tak jak jest to w moim przypadku.


                            > > Nie straszę karą. Bo konsekwencja to nie to samo co kara. Jeśli syn nie o
                            > drobi
                            > > szybko lekcji, to będzie miał mniej czasu na zabawę.
                            > A jeśli usiądzie przy stole i nie będzie chciał odrabiać lekcji to co?
                            >
                            > > Jeśli się nie ubierze na trening to nie pójdzie - jego strata nie moja.
                            > No a gdzie dyscyplina?

                            Jak to gdzie? Każdego dnia wszytsko jest robione we właściwym czasie bez problemów, bo dziecko rozumie, ze to jest ważne. Dyscyplina to wcale nie jest zmuszanie do czegokolwiek tylko respektopwanie określonych zasad.

                            > > Dziecko zna reguły gry i wie, że jeśli nawali, to bardziej będzie żal jem
                            > u niż
                            > > mnie.
                            > Ha ha ha...

                            Ale co w tym śmiesznego? Tak właśnie jest.

                            > > Nie pójdą, bo to nie w moim stylu. Ja traktuje syna jak dorosłego i rozmo
                            > wą tłu
                            > > maczę mu wszystko.
                            > Ale to co opisujesz to jest normalne wychowanie a nie dyscyplina.

                            No mam nadzieję, bo to jest wychowanie zdyscyplinowanego człowieka, który umie pracować i szanować innych ludzi. Który umie zachowac się w teatrze i wśród ludzi. Który nie przeklina, i nie włazi butami na strół. Itd itp.

                            • joshima Re: eeeeeeee????? 13.02.11, 18:25
                              fogito napisała:

                              > Ja też byłam nastolatką i byłam bardzo zdyscyplinowana bez kar.. Jeśli od maleń
                              > kości dziecko postępuje według ustalonych zasad i nie są to zasady wymuszane ka
                              > rami, to jest spora szansa, że będzie się kierowało tymi zasadami do końca swoj
                              > ego życia. Tak jak jest to w moim przypadku.
                              Ale co to ma wspólnego z dyscypliną? Dyscyplina jest wtedy jak dziecko ma coś robić bo tak rodzice każą a jak nie to w skórę.
                              • fogito Re: eeeeeeee????? 13.02.11, 18:52
                                joshima napisała:

                                > Ale co to ma wspólnego z dyscypliną? Dyscyplina jest wtedy jak dziecko ma coś r
                                > obić bo tak rodzice każą a jak nie to w skórę.
                                >

                                big_grin To jest błędne założenie. Podrzucam do poczytania w ramach rozjaśnienia tematu.

                                www.edukacyjnykrakow.pl/?cget=artykul&from=125
                                • joshima Re: eeeeeeee????? 13.02.11, 20:17
                                  fogito napisała:

                                  > big_grin To jest błędne założenie.

                                  Ja też coś podrzucę do poczytania:
                                  Dyscyplina
                                  • fogito Re: eeeeeeee????? 13.02.11, 20:34
                                    joshima napisała:

                                    > fogito napisała:
                                    >
                                    > > big_grin To jest błędne założenie.
                                    >
                                    > Ja też coś podrzucę do poczytania:
                                    > [url=http://pl.wikipedia.org/wiki/Dyscyplina_%28narz%C4%99dzie%29]Dyscyplina[/u
                                    > rl]
                                    >

                                    To jest narzędzie do wymierzania kary potocznie zwane dyscypliną. Bo wychownie przez dyscypline ma o wiele szersze znaczenie niż rózga do bicia, która miejmy nadzieję już wyszła z użycia w dobie ustawy o zapobieganiu przemocy wink
                                    • joshima Re: eeeeeeee????? 13.02.11, 22:53
                                      fogito napisała:

                                      > To jest narzędzie do wymierzania kary potocznie zwane dyscypliną.
                                      A nie wiesz przypadkiem skąd się ta nazwa wzięła?
                                      • fogito Re: eeeeeeee????? 14.02.11, 08:14
                                        joshima napisała:

                                        > fogito napisała:
                                        >
                                        > > To jest narzędzie do wymierzania kary potocznie zwane dyscypliną.
                                        > A nie wiesz przypadkiem skąd się ta nazwa wzięła?
                                        >

                                        Oczywiście, że wiem wink ALe dyscyplinowanie dzieci w XIX wieku poprzez ich bicie to nie to samo co dyscyplinowanie w XXI wieku. Samo pojęcie ma szeroki zakres a ludzie sprowadzili je w potocznym znaczeniu do wymierzania kary i do nazwy rózgi.
                                        Można mówić przecież o samodyscyplinie, w której nie ma mowy o samobiczowaniu - no mam nadzieję, że nie ma wink
                                        W każdym razie chyba wiemy obie o co mi chodzi. Ja uprawiam dyscypline bez bicia i bez kar, poza konsekwencjami czynów, które wiążą się bezpośrenio z konkretnym zdarzeniem. I moje dziecko jest bardzo zdyscyplinowane, co potwierdzają osoby postronne.
                  • camel_3d Re: eeeeeeee????? 13.02.11, 22:24

                    > Ale to nie ma nic wspólnego z dyscypliną. Dyscyplina jest wtedy jak powiesz, ja
                    > k nie będziech chciał chodzić na basen i ciężko trenować to masz szlaban na kom
                    > puter.

                    o spokojnie smile))
    • kunnegunnda Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 07:32
      nie znam amy, ktokolwiek to jest.
      mam syna prawie 10 letniego
      - do tv musze go namawiac- nie ogladamy.
      -nie ma zwyczaju nocowania u kolezanek
      -w gry gra raz na ruski rok
      - spotkan stricte niewiele- nie chodzi do lokalnej szkoly
      - w weekendy ma uniwerystet dzieci i dodatkowe plywanie
      -nie gra na zadnym instrumencie (nad czym ubolewam), ale trenuje w szkole 1 sport (szkola sportowa) i 2gi w klubie
      -acha, ma jeszcze zajecia z jezyków
      osiaga doskonale wyniki w szole i w konkursach poza nim (matematyczne, jezykowe, wiedzy ogólnej i literackie) i bardzo dobre wyniki w sporcie.
      jest kochamy, am reguły i mimo obciązenia- duzo czasu na zabawe
      nie widze w ty wszystkim nic dziwnego- dla niego wszystko co robi jest zabawa, ma poczucie odniesienia sukkcesu i to jest fajne.
      tv i gry go nie rajcuja, mimo mojego namawiana
    • camel_3d i zaczelo sie pyskownie... 09.02.11, 09:20
      szkoda...

      mnie interesowalo czy da sie polaczyc kilka elementow z metod amy z elementami "nowoczesnymi" smile)



      • ciociacesia Re: i zaczelo sie pyskownie... 09.02.11, 10:23
        no coz. jasne jest ze rodzic musi pokierowac dzieckiem i egzekwowac od niego pewne obowiazki
        dziecko musi sie uczyc - bo rodzic wie ze to mu (poza nielicznymi wyjatkami) w zyciu sie przyda, dziecko nie musi tego rozumiec, ale chyba znacznie lepiej jest szukac metod ktore sprawia ze dziecko bedzie glodne wiedzy niz zmuszac do nauki matematyki co wekend
        • camel_3d Re: i zaczelo sie pyskownie... 09.02.11, 10:55
          tak sie zastanawiam nad ta matematyka...
          bardzo rozwija mozg i zdolnosci logicznego myslenia. wiec moze warto klasc nacisk na nia- to tak jak ze sportem...zeby cos osiagnac trzeba sie napocic, nameczyc i samo w sobie wcale nie jest to takie mile... ale efekt raduje smile
          • ciociacesia nie wiem nie lubie sportu 09.02.11, 11:31
            w takim razie
            bo jazda na rowerze to w takim ukladzie nie sport, podobnie jak jakies fikołki i inne takie
            a co do matematyki mam naiwne przekonanie ze bedzie dla moich dzieci rownie oczywista co dla mnie
            • camel_3d Re: nie wiem nie lubie sportu 09.02.11, 22:14

              > a co do matematyki mam naiwne przekonanie ze bedzie dla moich dzieci rownie ocz
              > ywista co dla mnie

              no to super...
              a ja na razie nie wiem, jak bedzie z moim maluchem i matematyka.
          • joshima Re: i zaczelo sie pyskownie... 09.02.11, 17:34
            camel_3d napisał:

            > tak sie zastanawiam nad ta matematyka...
            > bardzo rozwija mozg i zdolnosci logicznego myslenia. wiec moze warto klasc naci
            > sk na nia- to tak jak ze sportem...zeby cos osiagnac trzeba sie napocic, namecz
            > yc i samo w sobie wcale nie jest to takie mile... ale efekt raduje smile

            Kogo? Zmuszanego, czy zmuszającego?
            • camel_3d Re: i zaczelo sie pyskownie... 09.02.11, 22:16

              > Kogo? Zmuszanego, czy zmuszającego?

              a widzialas kiedys sportowca, ktory bez wysilku i potu osiagnal jakis sukces?
              • fogito Re: i zaczelo sie pyskownie... 10.02.11, 09:06
                camel_3d napisał:

                >
                > > Kogo? Zmuszanego, czy zmuszającego?
                >
                > a widzialas kiedys sportowca, ktory bez wysilku i potu osiagnal jakis sukces?

                Mój syn trenuje hokej. Z dużym wysiłkiem i dużym potem i ze złotym medalem. Ale ja go nie zmuszam. Jak będzie miała dosyc to zrezygnuję w pięć sekund, bpo odmrażanie 4 liter na lodowisku to nie jest moje ulubione zajęcie.
                Myslę, że wysiłek, który podejmujemy z własnej woli, żeby coś osiągnąć to zupełnie coś innego niż wysiłek włożony pod wpływem przymuszania zewnętrznego.
                • camel_3d Re: i zaczelo sie pyskownie... 10.02.11, 09:38
                  to tez nie do konca tak, ma trenera, ktory ich motywuje do wysilku...gdyby tylko gral dla zabawy na lodowisku...pewnei medalu by nie bylo smile
                  • ciociacesia no tak bo medal jest najwazniejszy 10.02.11, 10:14
                    dla mnie wazniejsze jest zeby mial frajde z gry
                    inaczej to nie ma sensu bo kazdy w koncu tradfi na lepszego od siebie i medalu nie bedzie
                    • camel_3d nie jest..ale jaka frajde daje.. 10.02.11, 10:57
                      to wie tylko ten, kto go zdobyl smile))
                      • ciociacesia no fajnie jest, przyznaje 10.02.11, 11:21
                        ale gdyby plywanie samo w sobie nie sprawialo mi przyjemnosci, to co mi po medalu?
                        satysfakcja porównywalna z obejrzeniem nowego filmu coenow albo przeczytaniem nowego praczeta... ale moze to dlatego ze to tylko braz był? i ze trenowalam tylko przez rok?
                  • joshima Re: i zaczelo sie pyskownie... 10.02.11, 15:45
                    camel_3d napisał:

                    > to tez nie do konca tak, ma trenera, ktory ich motywuje do wysilku...gdyby tylk
                    > o gral dla zabawy na lodowisku...pewnei medalu by nie bylo smile

                    Nie rozumiesz. Motywacja to jedno, przymus uczestniczenia w takich zajęciach to co innego. Trener może sobie motywować, ale jak dziecko się zniechęci albo uzna, że to nie to, to przestanie przychodzić na zajęcia (jeśli go rodzic nie przymusi) i sobie trener może motywować tongue_out
                    • joshima a poza tym... 10.02.11, 15:50
                      ... nie odpowiedziałeś mi na pytanie.

                      Kiedy dochodzi do przymuszania do oreślonej aktywności, to kto ma frajdę? Przymuszany, czy przymuszający?
                      • camel_3d Re: a poza tym... 10.02.11, 21:00
                        > Kiedy dochodzi do przymuszania do oreślonej aktywności, to kto ma frajdę? Przym
                        > uszany, czy przymuszający?

                        mysle, ze frajdy tu nie ma nikt.
                        przymuszany, bo to kolejny dodatkowy przedmiot dla przymuszanego...i dodatkowy obowiazek dla przymuszajacego... ale coz...czasem zaciska sie zeby i do przodu...
                        • joshima Re: a poza tym... 10.02.11, 21:09
                          camel_3d napisał:

                          > > Kiedy dochodzi do przymuszania do oreślonej aktywności, to kto ma frajdę?
                          > Przym
                          > > uszany, czy przymuszający?
                          >
                          > mysle, ze frajdy tu nie ma nikt.
                          > przymuszany, bo to kolejny dodatkowy przedmiot dla przymuszanego...i dodatkowy
                          > obowiazek dla przymuszajacego...

                          No to czemu tej frajdy uzywasz jako argumentu, skoro w zasadzie jej nie ma?
                          • camel_3d Re: a poza tym... 13.02.11, 22:26

                            > No to czemu tej frajdy uzywasz jako argumentu, skoro w zasadzie jej nie ma?

                            czekoalada sprawia frajde..i rodzicoem i dzieciom..wiec czemu nie serwowac jej na sniadanie, obiad i kolacje...
                    • camel_3d Re: i zaczelo sie pyskownie... 10.02.11, 20:22
                      ja to siwtnie rozumiem..ale przeciez przymusem jest tez chodzenie do szkoly i uczestniczenia w lekcjach, ktorych nie lubimy.. no jasne tu mozna zwalic wszytsko na to ze takie prawo jest..

                      jaka jest roznia miedzy tym, ze dziecko musi chodzic do szkoly, nie wazne czy ma na to ochote czy nie..a tym, ze jest wysylane przez rodzica na dodatkowe zajecia...? czy sam fakt, ze to rodzic decyduje robi z tego przymus? a to dzeicko musi isc do szkolu..to juz sama frajda, bo takie jest prawo? Jezeli nie bedziesz chodzic do szkoly..to srodkiem przymusu bedzie zagrozenie, ze nie zdasz, kiepskie oceny, byc moze beda sie z ciebie smiali w szkole..itd...
                      • joshima Re: i zaczelo sie pyskownie... 10.02.11, 21:07
                        camel_3d napisał:

                        > jaka jest roznia miedzy tym, ze dziecko musi chodzic do szkoly, nie wazne czy m
                        > a na to ochote czy nie..a tym, ze jest wysylane przez rodzica na dodatkowe zaje
                        > cia...?
                        Taka, że nie musi mieć w tej szkole piątek od góry do dołu, choćby się paliło i waliło.

                        > czy sam fakt, ze to rodzic decyduje robi z tego przymus?
                        Raczej fakt, że to do czego rodzic przymusza jest związane z wybujałą ambicja rodzica i to jest chore.

                        > Jezeli nie bedzies
                        > z chodzic do szkoly..to srodkiem przymusu bedzie zagrozenie, ze nie zdasz, kiep
                        > skie oceny, byc moze beda sie z ciebie smiali w szkole..itd...
                        No i co z tego, że nie zda albo będzie miał kiepskie oceny? Rodzic się spali ze wstydu u cioci na imieninach?
                        • camel_3d Re: i zaczelo sie pyskownie... 11.02.11, 14:59

                          > Raczej fakt, że to do czego rodzic przymusza jest związane z wybujałą ambicja r
                          > odzica i to jest chore.

                          tak tak..mozna sobie tak tlumaczyc...smile))

                          >
                          > No i co z tego, że nie zda albo będzie miał kiepskie oceny? Rodzic się spali ze
                          > wstydu u cioci na imieninach?


                          tak, dokladnie. Bo to przeciez powod do dumy.. smile) to ja mam inne podejscie. Nie musi miec 6 od gory do dolu... ale jest granica, ktorej wolalbym zeby ni eprzekracvzal..
                        • camel_3d Re: i zaczelo sie pyskownie... 13.02.11, 22:27

                          > > czy sam fakt, ze to rodzic decyduje robi z tego przymus?
                          > Raczej fakt, że to do czego rodzic przymusza jest związane z wybujałą ambicja r
                          > odzica i to jest chore.


                          to najczesciej argument rodzicow bez ambicji..podejscie typu: a co bedzie to bedzie...
                          • fogito Re: i zaczelo sie pyskownie... 14.02.11, 08:23
                            camel_3d napisał:

                            >
                            > > > czy sam fakt, ze to rodzic decyduje robi z tego przymus?
                            > > Raczej fakt, że to do czego rodzic przymusza jest związane z wybujałą amb
                            > icja r
                            > > odzica i to jest chore.
                            >
                            >
                            > to najczesciej argument rodzicow bez ambicji..podejscie typu: a co bedzie to be
                            > dzie...

                            ale pomiędzy zbyt małymi ambicjami a zbyt wybujałymi może być miejsce na całkiem normalne ambicje i dobry rozwój dziecka. W W-wie znam sporo rodziców z wybujałymi ambicjami a ci najbardziej radykalni już mają problem z 8 latkiem, który nie daje rady na milionie zajęć dodatkowych i po raz kolejny został w szkole wysłany do psychologa, bo nauczyciele lekcji nie mogą z nim prowadzić, taki jest nerwowy. Żal dzieciaka i bezsensowne zachowanie rodziców, którym się wydaje, że geniusza wychowują. A geniusz nie może usiąść i skupić sie przez pół godziny. Dramat dla dziecka.
                            • camel_3d Re: i zaczelo sie pyskownie... 14.02.11, 08:40
                              dla jednych male ambicje sa dla innych wybujalymi.
                              Ale oczywiscie mozna przesadzic i to bardzo... przygniesc dziecko masa dodatkowych zajec nie jest trudno... ale na pewno da sie wprowadzic 2-3 ktore nie przygniota dziecka. Ja planuje 2x tydzien pianino...raz basen (sobota lub niedziela) ale to tak rekreacyjnie i coz..obowiazkowo w sobote szkolke j. polskiego (1 godzi).. nie jest to jakis nazwyczajnie wybujaly plan. Natomiast nie przewiduje angielskiego w przedszkolu smile





                              > ale pomiędzy zbyt małymi ambicjami a zbyt wybujałymi może być miejsce na całkie
                              > m normalne ambicje i dobry rozwój dziecka. W W-wie znam sporo rodziców z wybuja
                              > łymi ambicjami a ci najbardziej radykalni już mają problem z 8 latkiem, który n
                              > ie daje rady na milionie zajęć dodatkowych i po raz kolejny został w szkole wys
                              > łany do psychologa, bo nauczyciele lekcji nie mogą z nim prowadzić, taki jest n
                              > erwowy. Żal dzieciaka i bezsensowne zachowanie rodziców, którym się wydaje, że
                              > geniusza wychowują. A geniusz nie może usiąść i skupić sie przez pół godziny. D
                              > ramat dla dziecka.
                              • fogito Re: i zaczelo sie pyskownie... 14.02.11, 11:57
                                camel_3d napisał:

                                > dla jednych male ambicje sa dla innych wybujalymi.

                                Myślę, że po dziecku widać, czy rodzice przesadzili czy nie. Po opisanym przeze mnie widać i wielu już na to zwróciło uwagę rodzicom.

                                > Ale oczywiscie mozna przesadzic i to bardzo... przygniesc dziecko masa dodatkow
                                > ych zajec nie jest trudno... ale na pewno da sie wprowadzic 2-3 ktore nie przyg
                                > niota dziecka.

                                Zapewne. Ale ja tu mówię o takich rodzicach, którzy codziennie po szkole (angielskiej w Polsce) po 16:00 zawożą dziecko na coś dodatkowego a w weekendy serwują dzieciakowi 6 zajęć dodatkowych. I według nich samych syn opuszcza dom o 8:00 a wraca codziennie o 20:00 i nawet w weekend nie ma czasu na zwykłą zabawę czy odpoczynek.
                                To nawet mój mąż prawnik ma większy luz niż ten 8 latek, który już fizycznie i psychicznie nie daje rady.
                                Problemem jest, że rodzice nie chcą słuchać nawet psychologa szkolnego i w jakiś spsób pomóc dziecko poprzez zmianę swojego zachowania.
                                Nie wiem jak ten dzieciak długo tak pociągnie uncertain

                                Ja planuje 2x tydzien pianino...raz basen (sobota lub niedziela)
                                > ale to tak rekreacyjnie i coz..obowiazkowo w sobote szkolke j. polskiego (1 g
                                > odzi).. nie jest to jakis nazwyczajnie wybujaly plan. Natomiast nie przewiduje
                                > angielskiego w przedszkolu smile

                                Twój syn jest jeszcze malutki, więc sporo czasu przed tobą wink A presja otoczenia robi swoje.

                                >
                                >
                                > > ale pomiędzy zbyt małymi ambicjami a zbyt wybujałymi może być miejsce na
                                > całkie
                                > > m normalne ambicje i dobry rozwój dziecka. W W-wie znam sporo rodziców z
                                > wybuja
                                > > łymi ambicjami a ci najbardziej radykalni już mają problem z 8 latkiem, k
                                > tóry n
                                > > ie daje rady na milionie zajęć dodatkowych i po raz kolejny został w szko
                                > le wys
                                > > łany do psychologa, bo nauczyciele lekcji nie mogą z nim prowadzić, taki
                                > jest n
                                > > erwowy. Żal dzieciaka i bezsensowne zachowanie rodziców, którym się wydaj
                                > e, że
                                > > geniusza wychowują. A geniusz nie może usiąść i skupić sie przez pół godz
                                > iny. D
                                > > ramat dla dziecka.
                                >
                                >
                  • fogito Re: i zaczelo sie pyskownie... 10.02.11, 20:34
                    camel_3d napisał:

                    > to tez nie do konca tak, ma trenera, ktory ich motywuje do wysilku...gdyby tylk
                    > o gral dla zabawy na lodowisku...pewnei medalu by nie bylo smile

                    No własnie -MOTYWUJE! A to nie to samo co zmusza. Nie ma mowy o żadnym zmuszaniu.
                    A medal jest, bo dzieci chcą trenować same z siebie i póki co jeszcze się tym bawią.
              • joshima Re: i zaczelo sie pyskownie... 10.02.11, 15:42
                camel_3d napisał:

                >
                > > Kogo? Zmuszanego, czy zmuszającego?
                >
                > a widzialas kiedys sportowca, ktory bez wysilku i potu osiagnal jakis sukces?

                Nie, ale wierzę (może naiwnie), że jako dorośli ludzie robią to z własnego wyboru i przekonania.
      • fogito Re: i zaczelo sie pyskownie... 09.02.11, 11:09
        camel_3d napisał:

        > szkoda...
        >
        > mnie interesowalo czy da sie polaczyc kilka elementow z metod amy z elementami
        > "nowoczesnymi" smile)

        Ależ oczywiście, że się da. Metody Amy to nic innego jak stare metody doprowadzone do absurdu.
        Można od dziecka sporo wymagać, ale niekoniecznie trzeba się nad nim znęcać. Coś w jej stylu - nie wysikasz się póki tego dobrze nie zagrasz to już tortury a nie wysokie wymagania.

        Ja dużo wymagam od dziecka, bo zawsze dużo wymagałam od siebie, ale nie znęcam się nad nim, chociaż czasami wydrę się jak zaczyna się wygłupiać ponad miarę przy pracy domowej, bo dla niego wszystko jest niby takie proste. Syn jest dwujęzyczny, więc jednocześnie uczy się pisać i czytać w dwóch językach i na pewno umie więcej niż ja w jego wieku.
        Jestem ponoć najbardziej restrykcyjną matką z naszego otoczenia, bo wymagam również prawidłowego zachowywania się w miejscach publicznych. Żadnych wrzasków, histerii i przekrzykiwania dorosłych.
        Syn jest uzdolniony sportowo więc ma treningi hokeja i piłki nożnej. Zapragnął grać na pianianie, więc jeździemy na lekcje. Staram się wspierać i dążyć za jego zainterseowaniami, ale nie zmuszam do czegoś w czym nie jest dobry. Chociaż póki co, to jest dobry we wszystkim czego się dotknie.
        A wysikać może się zawsze, bo wstrzymywanie moczu jest bardzo niezdrowe.
        • camel_3d Re: i zaczelo sie pyskownie... 09.02.11, 11:23
          to mozemy podac sobie recewink
          bo ja mam taki przydomek wsrod przedszkolnych mam. wink
          dla nich jest niewyobrazalne pojscie do restauracji z "zmuszanie" dziecka do siedzenia przy stole czy "zmuszanie" 2,5 letniego dziecka do poslugiwania sie nozem i widelcem.

          • fogito Re: i zaczelo sie pyskownie... 09.02.11, 13:51
            camel_3d napisał:

            > to mozemy podac sobie recewink

            no proszę - kto by się spodziewał wink

            > bo ja mam taki przydomek wsrod przedszkolnych mam. wink

            A ja mam wśród hokejowych mam, których malutcy syneczkowie (7-8 lat!) włażą im dosłownie na głowę. Starsznie trudno utrzymać w takich warunkach dyscyplinę, ale staram się być twarda i trzymać się zasad. Nie po to w końcu schodziliśmy z drzew, żeby na nie wracać.

            > dla nich jest niewyobrazalne pojscie do restauracji z "zmuszanie" dziecka do si
            > edzenia przy stole czy "zmuszanie" 2,5 letniego dziecka do poslugiwania sie noz
            > em i widelcem.

            U Amerykanów to dzieci siedzą pod stołem i jedzą rękami z podłogi. Zwykle brudnej okrutnie surprised To pewnie w ramach zasady - co nie zabije to wzmocni.
            Na takim tle to ty faktycznie Camel znęcasz się nad dzieckiem. Zastanów się nad sobą...
            • paliwodaj Re: i zaczelo sie pyskownie... 10.02.11, 16:48
              fagito, bylas i widzialas jak te dzieci amerykanskie siedza pod stolem i jedza z brudnych podlog?
              Moze i bylas i widzalas ale w tutejszych slumsach, skoro tak mowisz. Szkoda ze obracasz sie w takim srodowisku i fajnie ze ja cie tam nie spotkam.
              Zdziwilabys sie jak dobrze wychowane i madre moga byc dzieci amerykanskie, ale rodzice nie bawia sie tu w wojne odpieluchowywania, butekowa i piersiowa, a wychowuja swoje wlasne dzieci a nie cudze. Dostepnosc do wszelkiego rodzaju zajec dodatkowych jest bardzo latwa, w szkolach sa fundusze na pielegnowanie talentow.
              Wiec przestan fogito bredzic o brudnych podlogach, zmien srodowisko
              • fogito Re: i zaczelo sie pyskownie... 10.02.11, 20:42
                paliwodaj napisała:

                > fagito, bylas i widzialas jak te dzieci amerykanskie siedza pod stolem i jedza
                > z brudnych podlog?

                Tak. Byłam wiele razy i widziałam. Pełen luz a podłogi koszmarnie brudne. I to nawet w tych droższych knajpach.

                > Moze i bylas i widzalas ale w tutejszych slumsach, skoro tak mowisz.

                Nie wiedziałam, ze w Stanach są slumsy, ale skoro tak mówisz to pewnie tak surprised

                Szkoda ze
                > obracasz sie w takim srodowisku i fajnie ze ja cie tam nie spotkam.

                To nie jest moje towarzystwo tylko ludzie z sąsiednich stolików. Nie odpowiadam personalnie za ich braki w wychowaniu.

                > Zdziwilabys sie jak dobrze wychowane i madre moga byc dzieci amerykanskie,

                Mam nadzieję, ze takowe istnieją.

                ale
                > rodzice nie bawia sie tu w wojne odpieluchowywania, butekowa i piersiowa, a wyc
                > howuja swoje wlasne dzieci a nie cudze.

                A co to ma wspólnego z umiejętnościa zachowania się przy stole?

                Dostepnosc do wszelkiego rodzaju zajec
                > dodatkowych jest bardzo latwa, w szkolach sa fundusze na pielegnowanie talento
                > w.
                > Wiec przestan fogito bredzic o brudnych podlogach, zmien srodowisko

                Jak wyżej - co ma piernik do wiatraka. Można mieć wszystko podane na tacy a zachowywać się jak przysłowiowe prosie. Dostępność to jedno a nauczenie się kultury bycia to drugie.
                Nie wiem czego ode mnie oczekujesz - mam powyrzucać ludzi z restauracji? Mam ich zacząć wychowywać?
                • paliwodaj Re: i zaczelo sie pyskownie... 10.02.11, 21:06
                  nie , oczekuje abys sie odstosunkowala od wszystkich dzieci amerykanskich i nie wrzucala ich do jednego wora. To samo moge powiedziec o dzieciach polskich
                  Owszem, dostepnosc do zrodel edukacji, bardziej swiadomi rodzice daje prawdopodobienstwo ze kultura tez bedzie na wyzszym poziomie - ot i zwiazek!
                  A jezeli jezdzisz co Stanow aby stolowac sie w podrzednych knajpkach chinskich to juz twoj biznes.
                  Poza tym te dzieci amerykanskie to tak naprawde zbieranina dzieci z calego swiata, polskich, koreanskich i chinskich tez
                  • fogito Re: i zaczelo sie pyskownie... 10.02.11, 21:21
                    paliwodaj napisała:

                    > nie , oczekuje abys sie odstosunkowala od wszystkich dzieci amerykanskich i nie
                    > wrzucala ich do jednego wora.

                    To było uogólnienie zjawiska, które w Stanach występuje. Myślę, że wszyscy się domyślili, że nie chodzi o 100% dzieci.

                    >To samo moge powiedziec o dzieciach polskich

                    Póki co jeszcze nie jest tak źle, ale zmierza ku temu niestety.


                    > Owszem, dostepnosc do zrodel edukacji, bardziej swiadomi rodzice daje prawdopo
                    > dobienstwo ze kultura tez bedzie na wyzszym poziomie - ot i zwiazek!

                    Chciałaby dusza do raju! Akurat w wypadku Stanów, to ten związek jest odwrotnie proporcjonalny. Wszystko w zasięgu ręki a wykorzystanie dorobku w minimlanym zakresie. Oczywiście uogólniam i nie licze elit.

                    > A jezeli jezdzisz co Stanow aby stolowac sie w podrzednych knajpkach chinskich
                    > to juz twoj biznes.


                    Pudło! Nie cierpię chińszczyzny i nigdy tam nie jadam tongue_out Poza tym nie muszę jeździć do Stanów w poszukiwaniu chińskich knajp, bo jest ich aż nadto w W-wie.


                    > Poza tym te dzieci amerykanskie to tak naprawde zbieranina dzieci z calego swia
                    > ta, polskich, koreanskich i chinskich tez

                    Zgadza się. Ale to amerykańskie wychowanie robi z nich potwory a nie polskie czy chgińskie.
                    • paliwodaj Re: i zaczelo sie pyskownie... 11.02.11, 03:12
                      a jakie to jest "amerykanskie wychowanie" ? jezeli mozesz mnie oswiecic, bo ja nie wiem mimo ze mieszkam tu kupe czasu
                      • fogito Re: i zaczelo sie pyskownie... 11.02.11, 06:56
                        paliwodaj napisała:

                        > a jakie to jest "amerykanskie wychowanie" ? jezeli mozesz mnie oswiecic, bo ja
                        > nie wiem mimo ze mieszkam tu kupe czasu

                        to jest takie odwrotne do tego, które praktykowała Amy smile
                        • paliwodaj Re: i zaczelo sie pyskownie... 11.02.11, 14:53
                          podaj mi wiarygodne zrodla, definicje w wikipedii, jakies linki do literatury?
                          chociaz twierdze ze to wytwor twojej chorej wyobrazni i kompleksow
                          Powiem Ci jeszcze dosadnie ze w d...bylas i g... widzialas, niestety, ograniczylas sie do jednej jadlodalni sieciowej w zatloczonej dzielnicy slumsowej , tego kraju nie widzialas , ani nie znasz , a przyprawiasz sobie teorie, ze wszystkie dzieci, wszystkie restauracje, jestes zalosna osoba
                          • fogito Re: i zaczelo sie pyskownie... 11.02.11, 20:43
                            paliwodaj napisała:

                            > podaj mi wiarygodne zrodla, definicje w wikipedii, jakies linki do literatury?
                            > chociaz twierdze ze to wytwor twojej chorej wyobrazni i kompleksow
                            > Powiem Ci jeszcze dosadnie ze w d...bylas i g... widzialas, niestety, ograniczy
                            > las sie do jednej jadlodalni sieciowej w zatloczonej dzielnicy slumsowej , tego
                            > kraju nie widzialas , ani nie znasz , a przyprawiasz sobie teorie, ze wszystki
                            > e dzieci, wszystkie restauracje, jestes zalosna osoba

                            myślę, że poziom twojego chamstwa jest najlepszym dowodem na to, że Stany i dobre wychowanie nie idą w parze wink Może czas do Europy...
                            • paliwodaj Re: i zaczelo sie pyskownie... 11.02.11, 23:13
                              chamstwo, prostactwo , ograniczenie horyzontow zaprezentowalas w calej krasie na poczatku twoich wypocin o dzieciach w USA, TEZ I MOICH DZIECIACH OBYWATELACH TEGO KRAJU, obywatelach Polski zreszta tez , chociaz czasami wstyd mi za to jak czytam taka fogito, wiec nie dziw sie ze dostalas za swoje,
                              brak ci argumentow na swoje teoryjki o wychowaniu w taki sam sposob kilkudziesieciu milionow dzieci w USA. Jak tak cie to razi to blagam nigdy nie przekraczaj progu samolotu z Polski na terenie tego kraju, bo jeszcze pomysla ze wszyscy Polacy tacy jak ty
                              koncze dyskusje bo nie ma z kim.
                              Do Europy - owszem, ale tylko na wakacje, wszakze nie potrzebuje wiz, ceregieli zeby sobie podrozowac gdzie chce
                              • fogito Re: i zaczelo sie pyskownie... 12.02.11, 07:50
                                paliwodaj napisała:

                                > chamstwo, prostactwo , ograniczenie horyzontow zaprezentowalas w calej krasie
                                > na poczatku twoich wypocin o dzieciach w USA,

                                Uderz w stół a nożyce się odezwą wink

                                TEZ I MOICH DZIECIACH OBYWATELA
                                > CH TEGO KRAJU, obywatelach Polski zreszta tez

                                Moje dziecko też ma obywatelstwo amerykańskie, ale wychowywany jest po polsku i o wychowanie tu chodzi a nie o paszporty tongue_out

                                , chociaz czasami wstyd mi za to
                                > jak czytam taka fogito, wiec nie dziw sie ze dostalas za swoje,

                                to, że pokazujesz swoje chamstwo na forum publicznym w żaden sposób na mnie nie wpływa big_grin

                                > brak ci argumentow na swoje teoryjki o wychowaniu w taki sam sposob kilkudzies
                                > ieciu milionow dzieci w USA.

                                dalej nie rozumiesz co wcześniej napisałam o uogólnieniu?

                                Jak tak cie to razi to blagam nigdy nie przekracza
                                > j progu samolotu z Polski na terenie tego kraju, bo jeszcze pomysla ze wszyscy
                                > Polacy tacy jak ty
                                > koncze dyskusje bo nie ma z kim.


                                no i chwała Bogu, bo wiele się o wychowaniu od ciebie nie dowiedzieliśmy.
                                • paliwodaj Re: i zaczelo sie pyskownie... 12.02.11, 16:53
                                  dziewczyno jak ty rozumujesz , nie ma czegos takiego jak wychowanie po polsku czy po amerykansku . Sama twierdzisz ze czy imigrant czy nie to wychowuje w sposob amerykanski - TO NAPISZ W KONCU JAKI JEST TEN SPOSOB , podajac odpowiednie zrodla, bo przeciez gdzies to musi byc udokumetowane naukowo skoro sie tak upierasz. Twoja chora opinia o niczym jeszcze nie swiadczy.
                                  A widzisz nie masz sie do czego odniesc!!!!
                                  A powiedz mi moze jeszcze jakim sposobem z tego "wychowania amerykanskiego " jest tylu noblistow, zwyciezcow na swiatowych igrzyskach, olimpiadach. Dlaczego jezeli cos nowego jest odkryte to czesto tu , w USA?
                                  Nie ma czegos takiego jak polski czy amerykanski sposob wychowania . Tak trudno to zrozumiec!!!!!!
                                  To napisz mi wkoncu czym to sie objawia, ale obawiam sie ze nie wiesz, na czym polega twoj kompleks ? Deportowali cie z USA ze tak sie wyzywasz i dajesz upust swoim zalom?
                                  Tak wyobraz sobie chamstem i ograniczeniem jest to co napisalas o dzieciach w USA, ty zaczelas , nie dziw sie ze ktos cie konkretnie zjedzie po takiej wypowiedzi malo wiesz o swiecie a podejmujesz proby dyskusji.

                                  Nie jestem odpowidzialna za zaniedbane dzieci gdzies tam gdzie sie obracalas, swiata nie uzdrowie, ale twierdzenie ze amerykanskie dzieci jedza z brudnej podlogi jest sporo przesada i swiadczy to nie o mnie, a o tobie i tylko o tobie, wiec mi tu nie wyjezdzaj z moim chamstwem, a popracuj nad twoim, zamiast pocic sie na forum

                                  W Polsce znane sa przypadki zakatowania malych dzieci, ostatnio babka urodzila i dziecko wrzucila do latrynki gdzie sie utopilo i czy ktos ma prawo powiedziec ze w Polsce dzieci sie katuje , gwalci, morduje?
                                  Mozesz uruchomic swoje komorki mozgowe zeby widziec o czym mowie?


                                  • fogito Re: i zaczelo sie pyskownie... 13.02.11, 16:33
                                    paliwodaj napisała:

                                    > dziewczyno jak ty rozumujesz , nie ma czegos takiego jak wychowanie po polsku
                                    > czy po amerykansku .

                                    ależ jest w ogólnym rozumieniu.

                                    Sama twierdzisz ze czy imigrant czy nie to wychowuje w sp
                                    > osob amerykanski -

                                    Tego nie twierdzę, bo np. chiński imigrant na pewno tak szybko nie zachłyśnie się amerykańskim sposobem życia i będze wychowaywał dziecko "po chińsku" tak jak wspomniana tutaj Amy.

                                    TO NAPISZ W KONCU JAKI JEST TEN SPOSOB , podajac odpowiedni
                                    > e zrodla, bo przeciez gdzies to musi byc udokumetowane naukowo skoro sie tak up
                                    > ierasz.

                                    Na pewno jest sporo artykułów na temat różnic w wychowaniu na różnych kontynentach i w różnych krajach. Wygoogluj sobie jak masz potrzebę poczytania.
                                    Ja opieram się na 11 latatch obserwacji i różnice widać gołym okiem.

                                    >Twoja chora opinia o niczym jeszcze nie swiadczy.

                                    I znowu jesteś chamska i to akurat jest typowo polskie, bo Amerykanin by tak nie napisał tongue_out

                                    > A widzisz nie masz sie do czego odniesc!!!!


                                    Mam. Do obserwacji własnych.


                                    > A powiedz mi moze jeszcze jakim sposobem z tego "wychowania amerykanskiego " je
                                    > st tylu noblistow, zwyciezcow na swiatowych igrzyskach, olimpiadach. Dlaczego j
                                    > ezeli cos nowego jest odkryte to czesto tu , w USA?

                                    Może dlatego, że to kraj imigrantów i do tego bardzo duży?
                                    Poza tym co ma wiedza do wychowania. Można być super inteligentnym chamem i zachowywac się jak świnia. Znam sporo takich.


                                    > Nie ma czegos takiego jak polski czy amerykanski sposob wychowania . Tak trudno
                                    > to zrozumiec!!!!!!

                                    A tak trudno zrozumieć, że jednak róznice są? Poczytaj sobie forum Mamy w Stanach - było mnóstwo dyskusji na temat.

                                    > To napisz mi wkoncu czym to sie objawia, ale obawiam sie ze nie wiesz, na czym
                                    > polega twoj kompleks ?

                                    Ja nie mam kompleksów żadnych, więc nie ma się co objawiać. A amerykański system wychowania w rozumieniu ogólnym charakteryzuje się brakiem dyscypliny.

                                    Deportowali cie z USA ze tak sie wyzywasz i dajesz upust
                                    > swoim zalom?


                                    Nie big_grin Mam amerykańskiego męża i na deportację się nie zanosi. Większość roku mieszkamy w Polsce.

                                    > Tak wyobraz sobie chamstem i ograniczeniem jest to co napisalas o dzieciach w U
                                    > SA,

                                    Prawda w oczy kole? Nie masz się co martwić, bo jesteś Polką i na pewno nie wychowasz rozpaskudzonego Amerykanina wink

                                    ty zaczelas , nie dziw sie ze ktos cie konkretnie zjedzie po takiej wypowie
                                    > dzi malo wiesz o swiecie a podejmujesz proby dyskusji.

                                    Zjechać może, byle kulturalnie. Tobie się nie udało.

                                    > Nie jestem odpowidzialna za zaniedbane dzieci gdzies tam gdzie sie obracalas, s
                                    > wiata nie uzdrowie, ale twierdzenie ze amerykanskie dzieci jedza z brudnej podl
                                    > ogi jest sporo przesada i swiadczy to nie o mnie, a o tobie i tylko o tobie, wi
                                    > ec mi tu nie wyjezdzaj z moim chamstwem, a popracuj nad twoim, zamiast pocic si
                                    > e na forum

                                    Ale czy to ja wypuszczam dzieciaki w restauracji na podłogę? I czy to moja wina, że z reguły ta podłoga jest brudna? Poza tym tak robią i rodzice z klasy średniej, nie wspominając już o white trash. Bo to chyba w imię zasady - dziecko wolno wszystko.

                                    > W Polsce znane sa przypadki zakatowania malych dzieci, ostatnio babka urodzila
                                    > i dziecko wrzucila do latrynki gdzie sie utopilo i czy ktos ma prawo powiedziec
                                    > ze w Polsce dzieci sie katuje , gwalci, morduje?

                                    Możesz tak spokojnie napisać, bo w Polsce powszechnie bije się dzieci i to jest dramat.


                                    > Mozesz uruchomic swoje komorki mozgowe zeby widziec o czym mowie?

                                    A ty możesz uruchomić swoje i prowadzić dyskusję na wyższym poziomie?
                                    >
                                    • paliwodaj Re: i zaczelo sie pyskownie... 13.02.11, 22:11
                                      nie , nie chce mi sie prowadzic z toba juz najmniejszej dyskusji.
                                      Ty tez nie marnotraw czasu, przeciez masz do wychowania nie-wychowanego meza Amerykanina, jego rozbestwiona rodzine, no i pewnie z kuzynow tez sie ktos znajdzie, przeciez oni maja na twoje polskie dziecko morderczy wplyw!!!
                                      To jezeli tu bywasz czasami radze Ci zmienic miejsce zamieszkania, wiesz przeciez ze ten kraj dzieli sie na lepsze i gorsze okolice, te bardziej kulturalne i slumsy, te drozsze dzielnice i tansze gdzie kwitnie przestepczosc.
                                      Moze wyprowadz sie z miejsca gdzie mieszkasz to nie bedziesz widziala dzieci jedzacych z podlogi ( tez cos!!!)
                                      • fogito Re: i zaczelo sie pyskownie... 14.02.11, 08:19
                                        paliwodaj napisała:

                                        > nie , nie chce mi sie prowadzic z toba juz najmniejszej dyskusji.

                                        Ufff wink

                                        > Ty tez nie marnotraw czasu, przeciez masz do wychowania nie-wychowanego meza Am
                                        > erykanina,

                                        Masz rację. Teściowa rozbrajającym tekstem poinformowała mnie, ze ona zawsze za niego sprzątała i on teraz nawyku sprzątania po sobie nie ma surprised I wiele innych podobnych kwiatków ;/

                                        jego rozbestwiona rodzine, no i pewnie z kuzynow tez sie ktos znajdz
                                        > ie, przeciez oni maja na twoje polskie dziecko morderczy wplyw!!!

                                        Tu też masz rację, bo jak wracamy po kilku tygodniach lub miesiącach ze Stanów, to mój syn potrzebuje kilku tygodni resocjalizacji, żeby wrócić na utarte tory.

                                        > To jezeli tu bywasz czasami radze Ci zmienic miejsce zamieszkania, wiesz przeci
                                        > ez ze ten kraj dzieli sie na lepsze i gorsze okolice, te bardziej kulturalne i
                                        > slumsy, te drozsze dzielnice i tansze gdzie kwitnie przestepczosc.
                                        > Moze wyprowadz sie z miejsca gdzie mieszkasz to nie bedziesz widziala dzieci je
                                        > dzacych z podlogi ( tez cos!!!)

                                        Porozmawiam ze szwagrem, który ma dom w Arlington, czy nie mógłby się przenieść smile W sumie to on ma kilka domów w różnych stanach, więc jest w czym wybierać.
                                        Może teściowa też by się z Virginii wyprowadziła do Paryża. To byłoby już coś smile
                                        • paliwodaj Re: i zaczelo sie pyskownie... 14.02.11, 14:20
                                          naprawde! tak duza dziewczynka i maly chlopczyk a katem u szwagra mieszkacie?
                                          Biedactwa! Zreszta tez jedzacego z podlogi w mlodosci ( moze tez teraz ?)
                                          No kurde, i w dodatku zly przyklad daja twojemu dziecku, co za ludzie, moze wam wszystkim jakas resocjalizacja by nie zaszkodzila
                                          • fogito Re: i zaczelo sie pyskownie... 14.02.11, 16:15
                                            paliwodaj napisała:

                                            > naprawde! tak duza dziewczynka i maly chlopczyk a katem u szwagra mieszkacie?

                                            Na szczęście nie, bo to gej i na dodatek mieszka z chłopakiem. Ale wizytujemy dosyć często.

                                            > Biedactwa! Zreszta tez jedzacego z podlogi w mlodosci ( moze tez teraz ?)


                                            Teraz to on całuje psa w nos, który przed sekundą oblizał swój tyłek (pies oczywiście). Ale tak to robi prawie każdy Amerykanin. Żeby nie napisać wszyscy big_grin

                                            > No kurde, i w dodatku zly przyklad daja twojemu dziecku, co za ludzie, moze wam
                                            > wszystkim jakas resocjalizacja by nie zaszkodzila

                                            Nam nie, ale im na pewno tak smile
                                            • paliwodaj Re: i zaczelo sie pyskownie... 15.02.11, 01:25
                                              fogito ja tyle juz o tobie wiem ze moze na kawke wpadniesz, zaserwuje cos do jedzienia na podlodze, jak to rasowi Amerykanie jedza, bo wiesz, moze to inaczej juz nie wypada Amerykaninowi.
                                              Z psami normalka, co drugi do psa wola "chodz do mamuski", to tak samo normalne jak jedzenie z podlogi
                                              • fogito Re: i zaczelo sie pyskownie... 15.02.11, 06:40
                                                paliwodaj napisała:

                                                > fogito ja tyle juz o tobie wiem ze moze na kawke wpadniesz, zaserwuje cos do je
                                                > dzienia na podlodze, jak to rasowi Amerykanie jedza, bo wiesz, moze to inaczej
                                                > juz nie wypada Amerykaninowi.

                                                Ale ty mam nadzieję nie jesteś rasową Amerykanką i dzieckiem też chyba nie wink

                                                > Z psami normalka, co drugi do psa wola "chodz do mamuski", to tak samo normalne
                                                > jak jedzenie z podlogi

                                                Szwagier woła - "chodź do tatusia" smile
      • memphis90 Re: i zaczelo sie pyskownie... 10.02.11, 22:27
        Ograniczenie TV czy komputera i wychowanie z zachowaniem przyjętych w domu zasad jest jak najbardziej sensowne i mądre. Ale zakaz spotkań towarzyskich, zakaz posiadania znajomych, zmuszanie do pracy bez chwili odpoczynku i bez uwzględnienia indywidualnych predyspozycji i preferencji dziecka jest działaniem na jego szkodę. Sądzisz, że po 20 latach takiej tresury taki człowiek będzie potrafił nawiązywać zdrowe relacje z innymi? Albo że żyjąc jak pustelnik w pustce emocjonalnej ma szansę na bycie po prostu szczęśliwym? Wątpię...
    • nellyssima Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 12:21
      Czytałam artykuł we Wprost, potem pogooglałam i poczytałam anglojęzyczne strony. Koreańskie dzieci, które chodzą z moją córką do szkoły bez wątpienia są najlepsze we wszystkim. Dla mnie metody Amy Chua to metody oparte na strachu, tyraństwie i bezwzględnym posłuszeństwie. Co nie zmienia faktu, że być może właśnie te dzieci poradzą sobie najlepiej w bewzglednym świecie dorosłych. Globalnie Chiny prą do przodu, a że mają tylu obywateli, popełniane samobójstwa i skrzywiona psychika jednostek jest mało ważna. Ja osobiście wole swoje dziecko chwalić, niż tyranizować. Co lepsze, okaże się pewnie za kilkanaście lat.
      • ancymon123 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 12:28
        Myśle, że globalnie okażą sie lepsi skośnoocy- Ci którzy przeżyją ten kierat będą na pewno dobrze wykształconymi, twardymi osobnikami o sterowalnej osobowości. A to się liczy na rynku pracy.
    • kartoffeln_salat Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 19:36
      Hmmm, jedno mi do głowy tylko przychodzi.
      Miałam taką znajomą, której tatuś był trochę zbyt konserwatywny i nie pozwolił nigdzie wychodzić, do tego stopnia, że mając lat 24 miała wrócić do domu o 19.
      Jak poszła wreszcie na pierwszą imprezę to wróciła w ciaży.

      Co do zabraniania dzieciom wszystkiego, zaczną robić na złość, zamiast nauczyć je samemu myśleć o umiarze.
      A córki tej kobiety wcześniej czy później odbiją sobie swoje.
      • memphis90 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 10.02.11, 22:34
        > Miałam taką znajomą, której tatuś był trochę zbyt konserwatywny i nie pozwolił
        > nigdzie wychodzić, do tego stopnia, że mając lat 24 miała wrócić do domu o 19.
        O, już myślałam, że to ja...

        > Jak poszła wreszcie na pierwszą imprezę to wróciła w ciaży.
        >
        Ale to jednak nie ja big_grin
    • kasia79a Re: wychowanie w stylu Amy Chua 09.02.11, 22:59
      o stylu Amy Chua nie słyszałam wcześniej... nie wiem czy o to chodziło autorce wątku, że da się dobrać dzieciom taki rodzaj zajęć (matematyka, pianino etc) i narzucić odpowiednią dyscyplinę aby móc spodziewać się "profitów" w przyszłości tj. wysokiej pozycji społecznej dziecka (solidne wykształcenie, odnoszone sukcesy). Myślę, że nie da się- albo: nie powinno się programować dziecka na sukces w jakiejś dziedzinie i wymagać od niego doskonałych wyników, wytężonej pracy itd. kosztem własnych zainteresowań, pasji czy relacji towarzyskich. Uważam, że inteligencja emocjonalna w większym stopniu warunkuje szczęście dziecka na każdym etapie jego życia. Każdy człowiek jest inny, ma własne predyspozycje, talenty, które opiekująca się dzieckiem osoba (rodzic, nauczyciel) powinna starać się odkryć, dawać wiele płaszczyzn do poznania, do sprawdzenia się. I bazując na tych właśnie indywidualnych predyspozycjach można wspierać dziecko do rozwijania się w wybranych niejako przez nie samo dziedzinach.Zabranianie, czy ograniczanie życia towarzyskiego może według mnie przynieść więcej strat niż pożytku. Słabe relacje towarzyskie nie mają raczej dobrego wpływu na kształtowanie się osobowości. Oprócz intensywnie pracującego supermózgu człowiek potrzebuje też "płonącego spokojnym płomieniem" serca. Więc raczej stawiałabym na bliskie relacje z dzieckiem, poświęcanie mu swojej uwagi i czasu, szanowanie jego zdania, pasji, potrzeb, stawianie rozsądnych wymagań i jasnych granic. Analizując, nie zgadzam się z metodą Amy Chua. Życzę jej dzieciom szczęścia w życiu osobistym, spokoju i spełnienia- może mimo wszystko im się uda.
    • memphis90 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 10.02.11, 21:51
      Pewnei dlatego w Niemczech tylko 15% uczniow
      > niemeickichidzie do gimnazjum..za to ucznow azjatyckich az 45%.
      A jaki jest współczynnik samobójstw wśród Niemców i Azjatów?

      Ja bym dziecku takiej traumy nie zafundowała, już niech lepiej będzie kasjerem w Mc DOnaldzie, niż zaprogramowanym na pracoholizm robotem, który strzeli sobie w łeb przez 25 urodzinami.
      • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 10.02.11, 21:58

        > A jaki jest współczynnik samobójstw wśród Niemców i Azjatów?

        anie wiem..a masz takie dane?


        > Ja bym dziecku takiej traumy nie zafundowała, już niech lepiej będzie kasjerem
        > w Mc DOnaldzie, niż zaprogramowanym na pracoholizm robotem, który strzeli sobie
        > w łeb przez 25 urodzinami.

        nawet kasjer w mc moze sobie w leb strzelic...
        • memphis90 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 10.02.11, 22:53
          No z tego, co wiem, to kraje azjatyckie mają duży problem z samobójstwami młodych ludzi, młodzieży, dzieci- były o tym artykuły i programy. Statystyka z Wiki: Chiny ludność 1.34 mld, samobójstwa 250000, USA 308mln, samobójstwa 30000. Wg. moich obliczeń w Chinach samobójstwa są dwa razy częstsze...

          > nawet kasjer w mc moze sobie w leb strzelic...
          >
          Cóż, niemniej jednak zdrowy i szczęśliwy człowiek w łeb sobie nie strzela. Na zdrowie mogę niewiele, szczególnie w kontekście np. chorób afektywnych. Natomiast mogę zadziałać tyle, żeby wychować moje dzieci na ludzi o poczuciu własnej wartości, silnych psychicznie, budujących zdrowe relacje z innymi. IMO bez tego szczęścia nie osiągniesz, nawet, jeśli będziesz prymusem. A takie podwaliny daje dobre, szczęśliwe dzieciństwo, wychowanie w poczuciu miłości, szacunku i akceptacji.
          • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 11.02.11, 09:15
            kazdy chce tak wychowac dzieci..na szczesliwych i radosnych ludzi..a jednak sobie w leb strzelaja...choc z tego co slychac i "czytac"...to najczesciej sa to ludzie, ktorzy nie radza sobie ze stresem.i to wcale nie jest spowodowane zbyt duza ilosci obowiazkow..tylko zbyt mala odpornoscia na stres. Zreszta..najwiecje nieszczesliwch dzieci jest wsrod dzieci wyhcownych z jak najmniejsza iloscia obowiazkow i stresu..bo nagle staja sie dorosle i okazuje sie, ze stres jest wszedzuie..przestaja sobie z tym radzic...
            no i faktycznie... w pewnym momencie chec bycia najlepszym i idealnym moze nas zabic... gdzeis jest miaraka...
            • memphis90 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 11.02.11, 21:35
              > kazdy chce tak wychowac dzieci..na szczesliwych i radosnych ludzi..
              Nie każdy. Amy Chua ma priorytet wychowania dzieci na pianistów i absolwentów prestiżowych uniwerków.

              i to wcale nie jest spowodowane zbyt d
              > uza ilosci obowiazkow..tylko zbyt mala odpornoscia na stres.
              Ale wychowanie w stylu "musisz być zawsze i we wszystkim najlepszy" nie nauczy Cię kontrolowania stresu, wręcz przeciwnie.

              Zreszta..najwiecje
              > nieszczesliwch dzieci jest wsrod dzieci wyhcownych z jak najmniejsza iloscia o
              > bowiazkow i stresu.
              Camel, obowiązki- tak, stres- nie. Ci, którzy w dzieciństwie mają dużo stresów wyniesionych z domu kończą na kozetce u terapeuty i latami przepracowują potem tych nadambitnych rodziców, rodziców alkoholików, rozwody, przemoc psychiczną i inne takie. Natomiast raczej nikt nie ma skopanego życia, bo musiał psa wyprowadzać czy dywan w sobotę odkurzać. Rodzic nie jest od tego, żeby dziecku stres fundować, nie tak odbywa się nauka radzenia sobie ze stresem. Postawienie jasnych, klarownych zasad daje dziecku poczucie spokoju i bezpieczeństwa.
              • joshima Re: wychowanie w stylu Amy Chua 12.02.11, 10:38
                memphis90 napisała:

                > Postawienie jasny
                > ch, klarownych zasad daje dziecku poczucie spokoju i bezpieczeństwa.
                No chyba nie zupełnie, bo akurat u Amy Chua zasady były jasne i klarowne. Jak widać nie do końca o to chodzi.
                • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 14.02.11, 08:30

                  > No chyba nie zupełnie, bo akurat u Amy Chua zasady były jasne i klarowne. Jak w
                  > idać nie do końca o to chodzi.

                  mysle, ze ilosc tych klarownych zasad u amy byla za duza... a nie to ze byly.
                  • joshima Re: wychowanie w stylu Amy Chua 14.02.11, 12:44
                    camel_3d napisał:

                    > mysle, ze ilosc tych klarownych zasad u amy byla za duza... a nie to ze byly.
                    A ja myślę, że nie chodzi o ilość a o kaliber i motywy jakimi się kierowała wprowadzając je.
              • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 14.02.11, 08:29

                > Ale wychowanie w stylu "musisz być zawsze i we wszystkim najlepszy" nie nauczy
                > Cię kontrolowania stresu, wręcz przeciwnie.

                ja nie powieram tak drastycznej metody. zeby dzeicko nie mialo kompletnie wolnego czasu i bylo podporzadkowane tylko i wylacznie rozkladowi dnia, dzielacego si ena nauke, nauke i nauke...
                Ale popieram konsekwencje w dzialaniiu..a przede wszytskim popieram fakt, ze nie wszytsko co dziecko ma robic musi lubic. Po prostu ma zakceptowac, ze tak jest i juz.



                > Camel, obowiązki- tak, stres- nie. Ci, którzy w dzieciństwie mają dużo stresów
                > wyniesionych z domu kończą na kozetce u terapeuty i latami przepracowują potem
                > tych nadambitnych rodziców, rodziców alkoholików, rozwody, przemoc psychiczną i
                > inne takie.


                wymienione przez ciebie problemy spotykaja kazde grupe spoelczna. A nie tylko dzieci rodzicow z ambicjami...


                >Natomiast raczej nikt nie ma skopanego życia, bo musiał psa wyprow
                > adzać czy dywan w sobotę odkurzać. Rodzic nie jest od tego, żeby dziecku stres
                > fundować, nie tak odbywa się nauka radzenia sobie ze stresem. Postawienie jasny
                > ch, klarownych zasad daje dziecku poczucie spokoju i bezpieczeństwa.

                wiesz, to zalezy...jezeli potraktujesz wyprowadzanie psa jako smutny obowiazek.. to potraktuj jako smutny obowiazek zajecia gry na pianinie.. 1-2 godzny tygodniowo... jakas roznica??
                To nie jest stres....faktycznie, jezeli zaczniesz naciskac, ze jak nie zagra lepiej, to wyrzucicz zabawki, albo jezeli ma byc najlepszy/a w szkole, w innym wypadku nie bedzie dziecka kochac..tak..to zly droa..ale obowiazkow i systematyczne chodzenei na pianino, czy na basen nie spowoduje u dziecka urazu na cale zycie----...
                • fogito Re: wychowanie w stylu Amy Chua 14.02.11, 12:02
                  camel_3d napisał:

                  > Ale popieram konsekwencje w dzialaniiu..a przede wszytskim popieram fakt, ze ni
                  > e wszytsko co dziecko ma robic musi lubic. Po prostu ma zakceptowac, ze tak jes
                  > t i juz.

                  tu się zgodze w przypadku sprzątania big_grin

                  > wiesz, to zalezy...jezeli potraktujesz wyprowadzanie psa jako smutny obowiazek.
                  > . to potraktuj jako smutny obowiazek zajecia gry na pianinie.. 1-2 godzny tygod
                  > niowo... jakas roznica??

                  Żeby grać na pianinie to trzeba ćwiczyć codziennie i o to raczej chodzi a nie o 1-2 godziny spędzane z nauczycielem.
                  Wychodząc z psem można się zrelaksować i dotlenić smile


    • judytka01 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 10.02.11, 23:30
      A co zrobisz jak twoje dziecko zostanie "tylko kucharzem" (oczywiście nie mam nic do kucharzy)? Załamiesz się bo stwierdzisz że źle wychowałaś dzieci? Chodzi o to żeby dzieci same wybierały co chcą robić w życiu. Jeżeli moje dziecko bedzie miało zainteresowania medyczne to bedzie miał dodatkowe zajęcia w weekendy, a jeśli bedzie chciał być mechanikiem to też nie bede miała nic przeciwko. Nie można nikogo zmuszać do tego by był kimś innym, Dziwczyno wychowuj dzieci tak żeby były spełnione i szczęśliwe, a nie żeby spełniały tylko twoje ambicje.
      • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 11.02.11, 08:39
        mylisz sie, dziecku trzeba pokazac jakie sa mozliwosci, a nie czekac az na cos samo sie zdecyduje... dzieki takiemu podjesciu w Niemczech brakuje specjalistow w informatyce, inzynierow itd..bo te kierunki nie sa latwe... a gdzie tkwi przyczyna? no wlasnie w podjeciu, ze dziecko sobie samo cos wybierze..pewnie jak mu sie ograniczy wybor to wybierrze z tego na co je bedzie stac.
        PS:
        kucharze tez sa potrzebni. i moze byc kucharzem, byle dobrym!
        • joshima Re: wychowanie w stylu Amy Chua 11.02.11, 12:36
          camel_3d napisał:

          > mylisz sie, dziecku trzeba pokazac jakie sa mozliwosci, a nie czekac az na cos
          > samo sie zdecyduje...
          Musisz pokazać i czekać na to co zadecyduje. Między pokazać a zmuszać jest przepaść.
          • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 11.02.11, 15:01

            > Musisz pokazać i czekać na to co zadecyduje. Między pokazać a zmuszać jest prze
            > paść.

            rozumiem, z enie bedziesz zmuszala dziecka do pojsca do szkoly, jezeli stwierdzi, z enie ma na to juz ochoty?
            jezeli cos odbywa sie regularnie i jest przestrzegane to staje sie po prostu rutyna.
            dziecko ktore jest "zmuszane" do chodzenie na lekcje gry, traktuje to juz jako rutyne i po prostu na ten czas nic innego nie planuje... i tyle...
            • fogito Re: wychowanie w stylu Amy Chua 11.02.11, 20:46
              camel_3d napisał:

              > jezeli cos odbywa sie regularnie i jest przestrzegane to staje sie po prostu ru
              > tyna.
              > dziecko ktore jest "zmuszane" do chodzenie na lekcje gry, traktuje to juz jako
              > rutyne i po prostu na ten czas nic innego nie planuje... i tyle...

              Chodzenie do szkoły jest obowiązkowe dla wszystkich a nauka gry na instrumencie już nie. I myślę, że każde dziecko ma tę świadomość. A zmuszanie do nauki gry na czymkolwiek uważam za absurdalne.
              Mój syn do miesiąca chodzi na lekcje pianina. Męczył mnie o nie od roku, więc w końcu powiedzieliśmy ok, ale będzie chodził dopóki będzie chciał i ani minuty dłużej.

              • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 13.02.11, 22:33

                > Chodzenie do szkoły jest obowiązkowe dla wszystkich a nauka gry na instrumencie
                > już nie. I myślę, że każde dziecko ma tę świadomość. A zmuszanie do nauki gry
                > na czymkolwiek uważam za absurdalne.

                e tam..religia nie jest obowiazkowa a 99% rodzicow posyla dzieci na nia..choc wiele dzieci nei chce.. lub nie chcialoby...
                nie uwazam zeby wysylanie dziecko na gre na instrumencie bylo absurdalne... a wrecz przeciwnie wpylwa bardzo dobrze a rwozwoj dzeicka.




                > Mój syn do miesiąca chodzi na lekcje pianina. Męczył mnie o nie od roku, więc w
                > końcu powiedzieliśmy ok, ale będzie chodził dopóki będzie chciał i ani minuty
                > dłużej.
                >
            • memphis90 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 11.02.11, 21:38
              > dziecko ktore jest "zmuszane" do chodzenie na lekcje gry, traktuje to juz jako
              > rutyne i po prostu na ten czas nic innego nie planuje... i tyle...
              Tak sądzisz? Moja siostra- zmuszana do gry "bo chciałaś, więc teraz kontynuuj"-tym bardziej planowała wszystko, co tylko możliwe, na czas lekcji. Ból brzucha, wymioty, gorączkę, biegunkę, pilne wyjście, spóźniony powrót ze szkoły itd...
              • judytka01 Re: wychowanie w stylu Amy Chua 11.02.11, 21:56
                > Moja siostra- zmuszana do gry "bo chciałaś, więc teraz kontynuuj"<
                Ale bezsens!! Następnym razem jak poczuję chęć do nauki tańca to nawet o tym nie wspomni rodzicom ze strachu że ją będą męczyć, choć być może tym razem okazało by się to trafione. Niektórzy rodzice o do ładnie potrafią przyciąć skrzydła.
                Co do obserwowania i podsuwania dziecku możliwości to się zgadzam, 5 latek nie pójdzie sam i się nie zapisze na kurs np tańca, a jak bedzie miał już tę możliwość gdy bedzie starszy to niestety często jest już za późno na naukę sad

            • joshima Re: wychowanie w stylu Amy Chua 12.02.11, 10:41
              camel_3d napisał:

              > rozumiem, z enie bedziesz zmuszala dziecka do pojsca do szkoly, jezeli stwierdz
              > i, z enie ma na to juz ochoty?
              Zmuszać? Nie powiem mu, że jak nie pójdzie to go ukarzę, albo że ma iść bo ja tak nakazuję. Nie na tym polega wychowanie. Zrobię wszystko, żeby moje dziecko rozumiało po co się chodzi do szkoły. Z resztą myślę raczej o edukacji domowej niż o szkole, więc kiepski przykład tongue_out Jednym słowem, kiedy moje dziecko nie będzie miało ochoty chodzić do szkoły to będzie się uczyło w domu tongue_out

              > dziecko ktore jest "zmuszane" do chodzenie na lekcje gry, traktuje to juz jako
              > rutyne i po prostu na ten czas nic innego nie planuje...
              Chyba jednak jesteś przykładem, że zapomniał wół jak cielęciem był... Szkoda gadać. I tyle.
              • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 13.02.11, 22:37

                > Zmuszać? Nie powiem mu, że jak nie pójdzie to go ukarzę, albo że ma iść bo ja t
                > ak nakazuję. Nie na tym polega wychowanie. Zrobię wszystko, żeby moje dziecko r
                > ozumiało po co się chodzi do szkoły.

                a ja zrobie wszytsko zeby dziecko zrozumialo, ze lekcje gry na pianinie (lub skrzypcach) sa waze dla niego i dla jego rozwoju... a co zrobisz jak dziecko nie zrozumie?


                >Z resztą myślę raczej o edukacji domowej n
                > iż o szkole, więc kiepski przykład tongue_out Jednym słowem, kiedy moje dziecko nie będ
                > zie miało ochoty chodzić do szkoły to będzie się uczyło w domu tongue_out

                taaa...i ograniczysz dziecku kontakty z rowniesnikami i mozliwosc wymiany pogladwo.. wink)

                > Chyba jednak jesteś przykładem, że zapomniał wół jak cielęciem był... Szkoda ga
                > dać. I tyle.

                o tak..jak zwykle...argumet ad personam... bardzo skuteczny i swiadczacy..o ..no..itd
                • joshima Re: wychowanie w stylu Amy Chua 13.02.11, 22:56
                  camel_3d napisał:

                  > >Z resztą myślę raczej o edukacji domowej n
                  > > iż o szkole, więc kiepski przykład tongue_out Jednym słowem, kiedy moje dziecko n
                  > ie będ
                  > > zie miało ochoty chodzić do szkoły to będzie się uczyło w domu tongue_out
                  >
                  > taaa...i ograniczysz dziecku kontakty z rowniesnikami i mozliwosc wymiany pogla
                  > dwo.. wink)
                  1. Nie umiwsz czytać? Napisałam "jak nie będzie chciało".
                  2. Nic nie wiesz o edukacji domowej, prawda?


                  EOT
                  • camel_3d Re: wychowanie w stylu Amy Chua 13.02.11, 23:28

                    > 1. Nie umiwsz czytać? Napisałam "jak nie będzie chciało".
                    > 2. Nic nie wiesz o edukacji domowej, prawda?


                    dzieci nie musza wszystkiego chciec...

                    a zdziwisz sie... sporo programow widzialem i czytalem sporo artykulow o tym. w neimczech jest kilka rodziny zajmujacych sie edukacja domowa-...z rozynmi efektami...
                    zreszta iektore dzieci same przyznaja, ze brakuje im stalego kontaktu z rowneisnikami. chodza na 2 di do szkoly..a potem reszta w domu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka