zaczyna mi sie podobac

)))
zartuje..ale uwazem, ze dzieci potrzebuje dwoch rzeczy:
regul i milosci
oczywiscie Amy Chua przesadza... choc oczywiscie kto nie bylby dumny z 2 corek ciagle najlepszych w szkole, studiujacych na najlepszychuniwersytetach ze stypendiami..itd..
tylko droga do tego byla ciezka i lekko mowiac..straszna...
zero TV i gier komputerowych - jedynie w dni swiateczne
zero nocowanie u kolezanek
zero spotkan towarzystkich
dodatkowe zajecia z matematyki w weekendy
zajecia z gry na pianinie i fortepianie - inne instrumenty nie wchodza w rachube.
Amy Chua amerykanka chinskiegopochodzenia, a wiadomo, ze Azjaci maja bardzo inne podejscie do nauki i wychowanie. Pewnei dlatego w Niemczech tylko 15% uczniow niemeickichidzie do gimnazjum..za to ucznow azjatyckich az 45%.
Musze chyba poczytac te ksiazke.

) pewnie mozna niezle polaczyc azjatyckie i nasze metody.