Dodaj do ulubionych

Mój syn się zakochał

21.09.09, 23:31
Mój starszy 16-letni syn od roku ma dziewczynę.Na początku nie było z tym
problemów,nawet się cieszyliśmy,że fajnie to sobie układa.
Dziewczyna jest o rok młodsza.W ramach budowania dobrych relacji nawet
spotkałam się z jej mamą na kawie.Wydawało się,że jest OK.
Jednak od kilku miesięcy widzimy bardzo duże negatywne zmiany w zachowaniu
syna.Zorientowaliśmy się,że jest manipulowany przez dziewczynę i jej
mamę,nastawiany przeciwko nam.
Zawsze mieliśmy z nim dobry kontakt,teraz syn czepia się wszystkiego,zrobił
się niegrzeczny,nieprzyjemny.
Najgorsze jest to,że przeczytałam SMS w jego.komórce.Ona napisała,że nie chce
mieć takiej teściowej,a on,że jak będę teściową,to nie będę miała nic do
gadania,wyśle mi kartkę raz w roku i wystarczy.
Czujemy się skrzywdzeni tą sytuacją i bezradni.Zawsze wspieraliśmy syna i
kochaliśmy,nie możemy zrozumieć jak mogło dojść do czegoś takiego.
Obserwuj wątek
    • epreis Re: Mój syn się zakochał 21.09.09, 23:42
      po 1- jak mogłaś przeczytać jego sms'a?
      ja też nie chciałam i nie chciałabym mieć tak wścibskiej teściowej..

      po 2- ma dopiero 16 lat, mało tak wcześnie zawartych związków ląduje przed ołtarzem..

      po 3- przyzwyczajaj się do myśli, że twój syn dorasta i gdy rzeczywiście kiedyś będzie miał żonę, to rzeczywiście spadniesz (spadniecie) na drugi plan...

      mam nadzieję, że nie hołdujesz teorii "żonę zawsze można zmienić, matkę ma się tylko jedną"????
      • basiarach1 Re: Mój syn się zakochał 24.09.09, 00:36
        A jednak dzisiaj zadzwonił.Zapytał co słychać w domu.Miło było pomyśleć,że
        jednak chyba jako rodzice nie nawaliliśmy do reszty.
        I myślę,że nie jest to nasze poczucie winy,raczej złość i żal,że ktoś tek
        bezmyślnie próbuje zniszczyć nasze dobre relacje.
        Ostatnio syn rozżalił się,że czasami dostaje karę.Dziewczyna nigdy nie ma
        kar.Zaraz po tym młodszy zaczął być nieznośny.Zapytałam starszego,cz widzi inny
        sposób poradzenia sobie niż zagrożenie karą.Nic nie odpowiedział.
        Często wytyka mi moją"niekompetencję"i porównuje z zaradnością tamtej
        mamy,dodając :ona mówiła.W połączeniu z kiepskim zachowaniem to nie jest miłe.
        Nie rozumiem dlaczego to przecież jeszcze dziecko tak nas antagonizuje.Bunt
        buntem,jednak wszystko ma swoje granice.
        Nie piszcie tylko,że jestem kolejną zazdrosną mamusią.
        kocham moje dzieci,ale wiem jaka jest kolej rzeczy i akceptuję to.
        Nie akceptuję tyko niszczenia mojej rodziny,bo przecież syn zawsze będzie moją
        rodziną i nic tego nie zmieni.
        Wczoraj mój mąż doszedł do smutnego wniosku,że synowi jest najzwyczajniej za
        dobrze w życiu.Zawsze go chroniliśmy,wspieraliśmy,świetnie się uczy,podoba
        się,pieniądze ma.
        I gdyby tak po raz pierwszy dostał porządnego kopniaka może by zrozumiał co tak
        naprawdę robi.
        Smutno kończę.Dziękuję wam za wszystkie dobre rady.Pozdrawiam.
        • asia.sthm Re: Mój syn się zakochał 24.09.09, 08:36
          Basiu, pozornie to wszystko rozumiesz, lecz przykro czyta sie twoje wywody.
          Wydaje sie ze twoj psycholog bedzie mial pelne rece roboty. Nawet buntowi syna
          chcesz wyznaczyc granice, a sama nie umiesz wyznaczyc sobie granic zdrowego
          rozsadku. Musisz wytrenowac w bolu akceptowanie odrebnosci syna. Zebys nie wiem
          jak dlugo pielegnowala te mentalna pepowine, to ona i tak MUSI odpasc.
          Duzo masz do zrobienia, glownie ze soba. Twoj syn jest w porzadku.
          Pozdrawiam i zycze przejasnienia.
          • verdana Re: Mój syn się zakochał 24.09.09, 08:54
            Bardzo to przykre - wszystko co dobre - to rodzice, wszystko co złe -
            to syn. Nie jesteście sklonni przyznać się do najmniejszego błędu,
            Wy jesteście idealni (wrecz "za dobrzy"), problem tkwi tylko w synu
            i jego dziewczynie. Tak nigdy nie jest. Wydawałoby się logiczne, ze
            gdy prawie dorosle dziecko zaczyna zgłaszać pretencje , to trzeba by
            zastanowic się nie tylko nad tym, dlaczego sie buntuje, ale powinien
            Wam przemknąć przez glowe chociaż cień zastanowienia, czy aby w
            czymś nie ma racji. Bo ma. Ale Wt wiedzicie jedynie , ze "ma za
            dobrze". To jest argument, ktory zawsze swiadczy, ze coś z rodzicami
            jest nie tak.
            Kary dla 16-latka mnie tez wydaja się wręcz smieszne (co z tego, że
            karzecie mlodszego syna, nie traktuje sie tak samo 16-latka i
            dziecka). Calkowicie zgadzam się z matka dziewczyny, ktora
            nastolatce nie daje kar.
            I piszesz, ze syn zawsze będzie rodzina - nie, może się zdarzyc, ze
            doprowadzicie do takiego buntu, ze przestanie Was za rodzine uwazać.
            • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 02:18

              przykre jest to ze nikt nie mysli o dziewczynie
              basia widzi tylko siebie i syna
              kary dla 16 sa o 6 lat spoznione
              trzeba go tak bylo wychowywac jakmial lat 10
              teraz pozostaje tlyko rpzyznac sie do bledu
              i porozmawiac szczerze z synem jak wyjsc z tej sytuacji
              niestety widzac po wpisach na forum to co najprostsze wydaje sie strasznie trudne
              i pokrzyczymy tu na siebie a pozostanie to co bylo

              verdana napisała:

              > Bardzo to przykre - wszystko co dobre - to rodzice, wszystko co złe -
          • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 02:15
            psycholog tutaj raczej nie pomoze
            aby psycholog pomogl to musi byc wola leczenia
            jak ktos uwaza ze jest idealny to takim pozostanie
            dopoki fundamenty swiata jego nie zostana zburzone....

            asia.sthm napisała:

            > Basiu, pozornie to wszystko rozumiesz, lecz przykro czyta sie twoje wywody.
            > Wydaje sie ze twoj psycholog bedzie mial pelne rece roboty. Nawet buntowi syna


        • maksimum Re: Mój syn się zakochał 25.09.09, 06:08
          basiarach1 napisała:

          > Wczoraj mój mąż doszedł do smutnego wniosku,że synowi jest
          najzwyczajniej za dobrze w życiu.Zawsze go
          chroniliśmy,wspieraliśmy,świetnie się uczy,podoba się,pieniądze ma.
          > I gdyby tak po raz pierwszy dostał porządnego kopniaka może by
          >zrozumiał co tak naprawdę robi.

          Tez tak mysle,dlatego swoje dzieciaki trzymam krotko za uzde.
          Dobra,stara kawaleryjska szkola.

          • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 02:23
            maksiu co ty wiesz o sw0ich dzieciach
            skoro pewnie nawet z nimi nie rozmawiasz
            trzymac krotko to mozna psa na lancuchu
            chociaz juz teraz krzycza ze to niehumanitarne
            niestety kiedys z lacucha sposcic mosisz
            a wtedy sodoma i gomora bedzie
            wiec ciesz sie swoja wladza poki mozesz
            i dawaj nam madre rady tu na forum


            maksimum napisał:

            > basiarach1 napisała:

            > Tez tak mysle,dlatego swoje dzieciaki trzymam krotko za uzde.
            > Dobra,stara kawaleryjska szkola.
            >
        • kkokos Re: Mój syn się zakochał 25.09.09, 09:07
          > Często wytyka mi moją"niekompetencję"i porównuje z zaradnością tamtej
          > mamy,dodając :ona mówiła.W połączeniu z kiepskim zachowaniem to nie jest miłe.
          > Nie rozumiem dlaczego to przecież jeszcze dziecko tak nas antagonizuje.Bunt
          > buntem,jednak wszystko ma swoje granice.
          > Nie piszcie tylko,że jestem kolejną zazdrosną mamusią.

          kurczę, jesteś. a do granic to jeszcze naprawdę daleko. ale tak na spokojnie:

          skoro, jak piszesz, wiesz, jaka jest kolej rzeczy i to akceptujesz, to wiesz, ze
          nikt i nic tak nastolatka nie kompromituje, jak jego właśni rodzice. matka czyta
          żenujące pisemka, zadaje te idiotyczne pytania o szkołę nie mając bladego
          pojęcia, co tak naprawdę w życiu ważne. na ogół sie beznajdziejnie ubiera - albo
          struga nastolatkę, albo jak stara baba. jak jest usportowiona i/lub ma pasje
          pozadomowopracowe, to się wygłupia i udaje fajną, jeśli jest domatorką i
          koncentruje się na rodzinie, to jej życie jest żenująco nijakie. za to matka
          kowalskiego - o proszę, szykowna, dowcipna, żyleta, jest prezeską, wszystkim
          imponuje, a matka malinowskiej to taka ciepła kobieta, zawsze taka gościnna,
          picie przynosi i nie czepia się bałaganu w pokoju. dlaczego moja matka nie może
          być taka jak one?

          jeśli naprawdę uważasz podobne myśli swojego dziecka za niszczenie rodziny, to
          strasznie kruche podstawy ma ta rodzina! albo twoje poczucie wartości jako
          matki. wyluzuj, przypomnij sobie, jak to było, jak ty byłaś nastolatką - rodzice
          byli dla ciebie alfą i omegą? jeśli tak, to było to chore i być może stąd się
          biorą twoje obecne problemy. ale prawdopodobnie nie byli,tylko nie chcesz o tym
          pamiętać.

          a mnie się tamta matka naprawdę podoba. jest matką dziewczynki, u której zaczął
          godzinami przesiadywać 16-letni narzeczony. nie próbowała rozwiązać problemu
          siłowo, tylko poprosiła cię o rozmowę, by, poznawszy cię i pogadawszy, lepiej
          móc ocenić chłopca i ewentualne potencjalne zagrożenia. myślisz, że nie miała
          prawa obawiać się, co nastoletnia miłość zrobi z jej córką, czy szkoła nie
          pójdzie się gonić, czy twój syn nie będzie podsuwał jej córce głupich pomysłów,
          czy wreszcie nie za szybko na seks? miała jak najbardziej!
          chłopak przyjeżdża do panny z innego miasta. jest problem powrotu - ale ty się
          najwyraźniej o to nie martwisz, to tamta matka dzwoni w tej sprawie do ciebie i
          jeszcze ma czelność być ironiczna. więc ty ukarzesz tę matkę w ten sposób, że to
          jej nastoletnia córka będzie teraz musiała jeździć do innego miasta... ciekawe,
          gdzie się będą spotykać, bo przecież nie u ciebie w domu - kto by chciał w
          takiej wrogiej mu atmosferze.

          dla mnie to nie ty i twoje uczucia są w tym układzie najważniejsze. tamta matka
          ma sytuację znacznie trudniejszą. także dlatego, że ma więcej do stracenia, gdy
          dziecko się naprawdę zbuntuje, bo ewentualna ciąża będzie problemem jej rodziny.
          ty otrzepiesz rączki, bo to tamta dziewczynka jest ta zła, a jej matka jeszcze
          gorsza...

          • bi_scotti Re: Mój syn się zakochał 26.09.09, 03:08
            Kkokos jestes wielka!
            Chyle czolo z pelnym szacunkiem i mam nadzieje, ze autorka watku
            wyciagnie odpowiednie wnioski.
            • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 02:26
              autorka nie wyciagnie wnioskow
              gdyby miala wyciagnac wnioski to by nie pisala na forum
              autorce jest zle i szuka tu akceptacje
              wiec wsyztskei krytyczne posty zwyczajnie pominie

              bi_scotti napisała:

              > Kkokos jestes wielka!
              > Chyle czolo z pelnym szacunkiem i mam nadzieje, ze autorka watku
              > wyciagnie odpowiednie wnioski.


              kokos jestes wielka zaoszczedzilas mi pisania wink
              • lucusia3 Re: Mój syn się zakochał 03.10.09, 23:17
                Też tak myślę. Pani na 100% pomyśli i jeszcze poinformuje mężą, że te baby wstrętne i pewnie zazdrosne.
                Mam nadzieję, że moje dzieci (w podobnym wieku) nie trafią na taką patologiczną rodzinę.Pomodlę się, żeby trafiły na takie mamy jak mama koleżanki syna autorki wątku. Mnie się udało jako tako, więc może i dzieciom wyjdzie.
        • serwal Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 15:58
          >Ostatnio syn rozżalił się,że czasami dostaje karę.Dziewczyna nigdy
          nie ma kar.<
          Pewnie dostawał za mało kar albo kara była nieadekwatna do czynu. To
          normalne, że za przewinienie dostaje się karę. Oczywiście ważne jest
          też, aby powiedzieć za co jest kara. Syn musi mieć respekt przed
          rodzicami. Ma 16 lat, nie jest samodzielny, a zależny od rodziców. I
          pewnie jeszcze parę lat będzie zależny od rodziców. Choćby to
          wymusza szacunek wobec rodziców. Pomijam już argumenty moralne:
          szacunek, pokora wobec rodziców, wykonywanie domowych obowiązków. A
          to, że dziewczyna nie ma kar, to nic dobrego nie znaczy. Co to? Jest
          może idealna? A może ma tak "ustalone" z mamusią? A może w jej domu
          nie ma wpajania zasad dzieciom przez rodziców - takie "róbta co
          chceta"?

          >Zaraz po tym młodszy zaczął być nieznośny.<

          Co się dziwisz? Jak tylko się dowiedział, że można nie mieć kar, to
          zaraz chciał to wypróbować na Tobie. Sprawdzić Twoją odporność, ile
          da się na Tobie wymusić, na co może sobie pozwolić... Zwłaszcza
          teraz, w wieku dorastania, trzeba bacznie obserwować syna (synów),
          zwracać uwagę i stosować proporcjonalne do win kary. Synowie muszą
          mieć jasny obraz zachowania i do tego poparty Twoim przykładem.

          >Zapytałam starszego,cz widzi inny
          sposób poradzenia sobie niż zagrożenie karą.<

          Niestety, w tym wieku, często bez kary nic nie zdziałasz.

          >Nic nie odpowiedział.<

          Bo nie miał co odpowiedzieć. Wie, że alternatywą dla moralności i
          porządku jest "róbta co chceta" jak u jego dziewczyny. I niestety,
          to mu imponuje. Mogę się założyć, że dał się wziąć na zwierzenia,
          wygadał się przed dziewczyną i jej mamusią, jak to ma "przerąbane"
          w "chacie". A te już go poinstruowały co ma robić.

          >Często wytyka mi moją "niekompetencję" i porównuje z zaradnością
          tamtej
          mamy,dodając :ona mówiła.<

          Pewnie, jak w domu dziewczyny nie ma żadnych zasad, to wszystko
          wygląda super dla 16-latka.

          >W połączeniu z kiepskim zachowaniem to nie jest miłe.<

          Nie jest miłe, a w dodatku toksyczne dla Twego syna.

          >Nie rozumiem dlaczego to przecież jeszcze dziecko tak nas
          antagonizuje.<

          Zobaczył, że istnieje świat bez zasad i wydaje się on lepszy, niż
          świat z zasadami. Myślę, że potrzebna jest szczera rozmowa i
          wytyczenie jasnej granicy postępowania.

          >Bunt
          buntem,jednak wszystko ma swoje granice.<

          Tak, wszystko ma swe granice. To Twój dom, Twój syn i Twoja za niego
          odpowiedzialność. W związku z rozwojem intlektualnym syna,
          spostrzegawczością i wyciąganiem wniosków radzę zwiększyć ilość
          obowiązków domowych, aby miał okazję zdobyć nowe umiejętności,
          nauczyć się wysiłku, w tym fizycznego wysiłku i odpowiedzialności za
          wykonywaną pracę.

          >Nie piszcie tylko,że jestem kolejną zazdrosną mamusią.<

          Nie jesteś "zazdrosną mamusią". Musisz konsekwentnie wprowadzać w
          życie zasady odpowiedzialności - wymagać, wymagać i jeszcze raz
          wymagać. Tak, aby syn był odpowidzialnym człowiekiem, a nie psem na
          posyłki u rozkapryszonej laseczki.

          >kocham moje dzieci,ale wiem jaka jest kolej rzeczy i akceptuję to.<

          Kolej rzeczy jest taka, że "Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie
          będzie umiał".

          >Nie akceptuję tyko niszczenia mojej rodziny,bo przecież syn zawsze
          będzie moją
          rodziną i nic tego nie zmieni.<

          Właśnie!

          >Wczoraj mój mąż doszedł do smutnego wniosku,że synowi jest
          najzwyczajniej za
          dobrze w życiu.Zawsze go chroniliśmy,wspieraliśmy,świetnie się
          uczy,podoba
          się,pieniądze ma. <

          Dokładnie tak - czas zwiększyć wymagania. To nie niemowlak czy
          przedszkolak, a do dorosłości to ma jeszcze mentalnie daleko.

          >I gdyby tak po raz pierwszy dostał porządnego kopniaka może by
          zrozumiał co tak
          naprawdę robi.<

          Niech tego "kopniaka" dostanie teraz w domu niż potem w sądzie przy
          procesie rozwodowym z rozkapryszoną laseczką i przy kłótniach o
          dzieci i pieniądze.
          • morekac Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 17:06
            Pewnie dostawał za mało kar albo kara była nieadekwatna do czynu. To
            > normalne, że za przewinienie dostaje się karę. Oczywiście ważne
            jest
            > też, aby powiedzieć za co jest kara.

            Dobra metoda... IMHO może najwyżej dla 6-latka.

            Syn musi mieć respekt przed
            > rodzicami. Ma 16 lat, nie jest samodzielny, a zależny od rodziców.
            I
            > pewnie jeszcze parę lat będzie zależny od rodziców. Choćby to
            > wymusza szacunek wobec rodziców. Pomijam już argumenty moralne:
            > szacunek, pokora wobec rodziców, wykonywanie domowych obowiązków.
            A
            > to, że dziewczyna nie ma kar, to nic dobrego nie znaczy. Co to?
            Jest
            > może idealna? A może ma tak "ustalone" z mamusią? A może w jej
            domu
            > nie ma wpajania zasad dzieciom przez rodziców - takie "róbta co
            > chceta"?
            To, że ktoś jest niesamodzielny, nie oznacza, że nie ma prawa do
            własnych pogladów. Szacunku nie można wymusić i nikomu się on nie
            należy z tego tylko powodu, że ktoś jest starszy.
            Pokora u 16-latka to jakaś patologia - on powinien miec własne
            zdanie, powinien umieć o nim dyskutować i go bronić - inaczej nigdy
            nie dorośnie.

            Chłopak zaczął się inaczej zachowywać - rodzice przypisali cała winę
            za jego zachowanie jego dziewczynie, bo przecież ich słodki, maleńki
            dzidziuś sam z siebie nie jest chamski, nieprzyjemny i zawsze
            odzywał się z wyszukaną galanterią. IMHO jego zachowanie mogło
            zmienić się tak samo pod wpływem dziewczyny, jak i jego dorastania.
            Ale że jest jakaś tam dziewucha, to przecież łatwiej zwalić
            zachowanie synka na nią, jak na synka i ewentualnie popełnione
            wcześniej błędy.
            Ustalmy winnych:
            po pierwsze ta rozpuszczona dziewucha
            po drugie synuś - ale my wyrwiemy go spod jej wpływu, będzie miał
            szlaban na wszystko, bo jest niedobrym, wstrętnym dzieciakiem. Ale
            jak go już wyrwiemy spod jej wpływu, to on wróci na łono rodziny -
            tak samo słodki i grzeczniutki jak wcześniej.
            Rodzice są niewinni:
            - to, że ojciec - podobno dorosły człowiek - nie odzywa się do syna
            już dwa tygodnie to wogóle pikuś.
            - to, że matka narusza prywatność dziecka - nic to. Tak trzeba. Ale
            młody się zakochał - i ta dziewczyna jest nieodpowiednia dla mego
            syna. Zrozumiałabym nawet to całe śledztwo, gdyby była groźba, że
            młody zażywa narkotyki czy był członkiem młodocianego gangu.

            O przepram, zdaniem serwala nie wychowywali odpowiednio młodzieńca;
            ma za mało kar i szlabanów, nie jest cichy i pokornego serca, nie ma
            respektu do rodziców - wszak im się to należy bez wzgledu na to co
            robią.
            • skrzych Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 23:15
              Dobre smile))
              • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 02:31

                nie jest to wcale takie dobre
                bo idac ta draga winni sa rodzice basi
                tak ja wychowali
                i ona syna inaczej wychowac nie umiala

                skrzych napisał:

                > Dobre smile))
          • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 02:29
            skoro sami sie przyznajecie ze zle postepowaliscie
            dajcie sobie z mezem kary
            na wlanym przykladzie najpierw sprawdzie czy to jest skuteczne
            a potem dreczcie mlodego


            serwal napisał:

            > >Wczoraj mój mąż doszedł do smutnego wniosku,że synowi jest
            > najzwyczajniej za
            > dobrze w życiu.Zawsze go chroniliśmy,wspieraliśmy,świetnie się
            > uczy,podoba
            > się,pieniądze ma. <
        • hogata123 Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 17:52
          przeczytalam kilka postow ponizej i stwierdzam, ze na tym forum to
          Ty wsparcia nie znajdziesz... wiekszosc osob najnormalniej w swiecie
          zaczelo na Ciebie najezdzac, ze albo nie masz wsparcia od meza, albo
          brak Ci zaufania do syna i sprawdzasz jego esemesy... jejku! Wyglada
          na to, ze obecne tu forumowiczki uznaja, ze jak juz sie zostanie
          mama, to nalezy miec na wszystko gotowa odpowiedz, a dobra matka nie
          ma prawa do bledow, do uczucia zagubienia, niepokoju, gniewu czy
          nawet zazdrosci. Wraz z urodzeniem dziecka kobieta staje sie alfa i
          omega. Bzdury.
          Matka tez czlowiek smile
          Moim zdaniem po prostu wyluzuj, jesli czujesz, ze cos miedzy Wami
          nie gra, pogadaj z synem, popytaj, podyskutuj. Pamietam, ze kiedy
          bylam nastolatka (a nie bylo to AZ TAK dawno) najbardziej brakowalo
          mi szczerych rozmow z rodzicami, ktore moim zdaniem potrafia
          zdzialac cuda.
          Powodzenia!
          • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 02:33
            znajdzie na tym forum wsparcie
            napewno jakis trol ja wesprze
            choc inni napisza ze sama jest trolem
            i to wszytsko wymysla zeby ludzi z soba sklocic

            hogata123 napisała:

            > przeczytalam kilka postow ponizej i stwierdzam, ze na tym forum to
            > Ty wsparcia nie znajdziesz... wiekszosc osob najnormalniej w swiecie
            • lucusia3 Re: Mój syn się zakochał 03.10.09, 23:25
              Podoba mi się wyobrażenie wielu osób, może i hogaty123 że się powinno siąść, porozmawiać, znaleźć rozwiązanie. Ślicznie, ja też tak uważam, tylko jest wiele może hogat, które to sobie wyobrażaja tak - siadamy, ja mówię: oskarżam, żalę się, obrażam cię, mówię co masz zrobić, jak mnie przepraszać, ty się ze mną musisz zgadzać, a potem tak średnio raz w tygodniu będe ci wypominać jak mnie skrzywdziłeś, a ty będziesz przepraszał, przepraszał, przepraszał.
        • corgan1 Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 18:44
          > I myślę,że nie jest to nasze poczucie winy,raczej złość i żal,że
          > ktoś tak bezmyślnie próbuje zniszczyć nasze dobre relacje.

          Znam parę rodzin w których są nastolatki. I wierz mi - nic nie dzieje się bez
          przyczyny. Kiedy nagle coś się dzieje z tzw. "dobrymi relacjami" kiedy dobry i
          fajny Jasio staje się nagle pyskaty i nie wie czego chce to znaczy że tak
          naprawdę od zawsze było coś nie tak.

          W sumie mogłaś trafić gorzej. Mam w rodzinie przypadek w którym 2 nastolatków
          podporządkowało się zasadzie rodziców "daję Ci jeść i Cię utrzymuję więc stul
          pysk", "nie pyskuj i nie podskakuj bo wylecisz na sublokatorkę (dawne określenie
          wynajmu)". Efekt? Jeden nastolatek dorósł i stał się dość agresywny do rodziców
          i zaczął ostro chlać jak tylko zaczął zarabiać pieniądze. Drugi stulił pysk i to
          dosłownie - przestał się odzywać do rodziców i taki klincz trwa od kilkunastu
          lat bo z nimi mieszka. Nie pije, nie pali, nie ma nikogo, zwierząt mu nie
          pozwolili trzymać bo brudzą więc nie ma nikogo, nie pracuje i "nie chce się
          leczyć" jak określiła ciotka która rozmawiała z psychologiem żeby coś zrobić
          żeby był normalny.

          > Często wytyka mi moją"niekompetencję"i porównuje z zaradnością
          > tamtej mamy,dodając :ona mówiła.

          Tja... To teraz wiesz co czują dzieci które słyszą od rodziców "a Marta to
          lepiej się uczy od Ciebie" "a Józek to ma lepsze stopnie" itp. pierdu pierdu.

          Może jego porównywanie Ciebie z inną kobietą to kontrreakcja na to, że wcześniej
          Ty kiedyś go porównywałaś z innymi i że ktoś tam był lepszy bo coś tam coś tam?
          Przypomnij sobie dokładnie.

          > Wczoraj mój mąż doszedł do smutnego wniosku,że synowi jest
          > najzwyczajniej za dobrze w życiu.

          Tja... Jakbym słyszał swojego ojca. Mój zawsze marzył żeby mnie wzięli do wojska
          najlepiej takiego ciężkiego żeby tam "dali mi popalić". Albo do kopalni jak nie
          zdam matury.

          Może to jest jakiś pomysł? Niech Twój mąż wyśle go do Afganistanu, może do
          Iraku? Może Twój syn powinien zostać wywalony z domy i zamieszkać w kanałach z
          bezdomnymi? skoro tak go chronicie i jest mu "za dobrze" cokolwiek to znaczy...

          btw - ku jego rozpaczy zdałem maturę i nie wzięli mnie do wojska.
          • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 02:36
            jezeli obca dziewcyzna ma taki wplyw na syna
            jakiego ty przez 16 lat wychowania zdobyc nie umialas
            docen ja i daj jej wszystkie pieniadze
            zeby tylko cie nauczyla jak to sie robi
            jak syn jest dla ciebie wazny to dobra materialne sie liczyc nie beda
            i zrobisz to z milosc byle tylko syna odzyskac


            corgan1 napisał:

            > > I myślę,że nie jest to nasze poczucie winy,raczej złość i żal,że
            > > ktoś tak bezmyślnie próbuje zniszczyć nasze dobre relacje.
        • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 02:13
          a czy ty dzwonisz i pytasz co u niego?
          czy rozmawiasz z nim jakie ma problemy?
          nie traktuj go jako 10 letnie dziecko
          sproboj zobaczyc w nim mezczyzne

          basiarach1 napisała:

          > A jednak dzisiaj zadzwonił.Zapytał co słychać w domu.Miło było pomyśleć,że
        • jakw Re: Mój syn się zakochał 02.10.09, 20:24
          basiarach1 napisała:


          > Nie akceptuję tyko niszczenia mojej rodziny,bo przecież syn zawsze
          będzie moją
          > rodziną i nic tego nie zmieni.
          Owszem, będzie rodziną, ale wasze relacje ulegną zmianie. I albo się
          do tego dostosujesz albo w końcu zostaniesz jedną z tych toksycznych
          teściowych, o których się pisze na forach.
      • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 02:10
        jeżeli niektórzy nie potrafią rozmawiać z dzieckiem
        to muszą czytać smsy
        nie ważne czy sie zakończy przed ołtarzem
        ważne zeby babcia za wcześnie nie zostac

        epreis napisała:

        > po 1- jak mogłaś przeczytać jego sms'a?
        > ja też nie chciałam i nie chciałabym mieć tak wścibskiej teściowej..
    • morekac Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 00:32
      > Najgorsze jest to,że przeczytałam SMS w jego.komórce
      Tak, to jest najgorsze...
    • srebrnarybka Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 00:42
      nie możemy zrozumieć jak mogło dojść do czegoś takiego

      ja też nie mogę zrozumieć, jak mogło dojść do czegoś takiego, że
      czytasz cudze SMSy.
    • allija Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 01:48
      no tak, jedyna odpowiedź "przeczytałaś sms", a fee... No i co z
      tego, różnie byywa, mnie też się zdarzyło bo akurat mam taką samą
      komórkę jak syn a że zostawia ją byle gdzie to zdarzyło się, teraz
      założyłam brelok zeby się nie powtórzyło.
      Po pierwsze rzeczywiście miłość 16letnia rzadko kończy się ślubem,
      nawet jeśli to i tak dzieciaki zdążą wydorośleć i nie wiadomo jak
      będzie.
      Po drugie pierwsza miłość jest ważniejsza niz rodzice, nie
      pamietasz? chłopak absolutnie wpadł i nie myśli racjonalnie.
      Przejdzie.
      Po trzecie rozmawiaj z nim, jeśli jest nieprzyjemny to mów mu o
      swoich uczuciach. To trudny okres dla nastolatka w ogóle a dla
      zakochanego pewnie bardziej. Rozmowa to jedyny sprawdzający się u
      mnie sposób. Jeśli syn bywa opryskliwy to mówię mu co czuję i
      dlaczego tak czuję. Bez oskarżania czy pretensji, mój potrafi
      zrozumieć że sprawia mi czymś przykrość, podejrzewam że on często
      nawet o tym nie wie, nie zdaje sobie sprawy.
      A po czwarte to zastanów sie dlaczego dziewczyna cie tak źle
      oceniła, może ma troche racji? moze jestes naopiekuńcza? moze za
      bardzo sie wtrącasz? strzelam ale jakis powód musiał być.
      • elle444 Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 14:41
        To że 16-latek sie buntuje to jest normalne. Pytanie skad załozenie,
        ze to wina dziewczyny. Tez bym nia chciała "teściowej", która
        twierdzi, ze ona dobrze wychowała a "synowa" popsuła. To jak się 16-
        letni syn zachowuje to jest zawsze "zasługa" rodziców a nie
        otoczenia, bo owszem otoczenie wywiera naciski, ale to wychowanie
        sprawia jakie otoczenie dziecko sobie wybiera i jak na te naciski
        reaguje.
        Przeczytałas niepochlebne zdanie o sobie w SMSie od dziewczyny, ale
        skod wiesz ze to nie syn obrobił Ci tylek i stąd ma o tobie taką
        opinie? Być moze sama nieraz utyskiwałas na swoich rodziców i tak
        sie nauczył, bo to my sami dajemy dzieciom przykład jak traktowac
        rodziców. To że syn ma dobre zdanie o matce dziewczyny moze wynikac
        wyłącznie z tego, ze dziewczyna ma wiecj szacunku dla swojej matki i
        jej tyłka nie obrabia, a Twój syn owszem.
        • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 03:30

          oni tak sie starali a on jest niewdziecznik
          to co maja powiedziec ci ktorzy tak dobrych rodzicow nie mieli?
          pewnie dno wodorosty i patologia....

          jak swiat swiatem dzieci sobie wybieraja na kochankow
          kogo innego zupelnie niz rodzice by sobie zyczyli
          chyba ze sa trzymane na lancuchu
          i wtedy do gadania nic nie maja

          jak nie bedzie brzucha wszystko sie ulozy


          elle444 napisała:

          > To że 16-latek sie buntuje to jest normalne. Pytanie skad załozenie,
          > ze to wina dziewczyny. Tez bym nia chciała "teściowej", która
          > twierdzi, ze ona dobrze wychowała a "synowa" popsuła. To jak się 16-
          > letni syn zachowuje to jest zawsze "zasługa" rodziców a nie
      • dominikjandomin Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 16:39
        allija napisała:

        > no tak, jedyna odpowiedź "przeczytałaś sms", a fee... No i co z
        > tego, różnie byywa, mnie też się zdarzyło bo akurat mam taką samą
        > komórkę jak syn a że zostawia ją byle gdzie to zdarzyło się,

        Taką samą komórkę i taką samą tapetę na ekranie... I tak samo ma wpisaną
        dziewczynę w książkę telefoniczną, ze w informacji od kogo jest sms nie było
        widać różnicy...
        • allija Re: Mój syn się zakochał 02.10.09, 15:06
          coś chcesz udowodnić? mam ci opisać jaki to telefon, jak sie go
          obsługuje? że nie wspomnę iż często w ogóle nie patrzy sie na ekran
          bo wszystko "jest" w palcach. Nie zdarzyło ci sie widziec ludzi,
          którzy robiąc zupełnie coś innego piszą jednocześnie smsy?
          dla przykładu w moim telefonie /i syna/ nie trzeba korzystać z
          książki tel żeby przeczytać smsa, jest sygnał nadejścia smsa,
          wciskam jeden guzik i się wyświetla. Jeśli chcesz badać dalej tę
          sprawę to informuję że rzadko w domu chodzę z komórką pod pachą,
          najczęściej leży sobie gdzieś tam i kiedy zagada to lecę przez całe
          mieszkanie żeby w ostatniej chwili cos tam nacisnąć, często nie
          oglądając nawet wyświetlacza bo po dźwięku wiem czy to sms,
          połączenie czy akurat włączył się alarm wcześniej ustawiony. Tak
          więc mozesz darować sobie teorię spiskową.
          • dominikjandomin Re: Mój syn się zakochał 03.10.09, 21:08
            allija napisała:

            > coś chcesz udowodnić? mam ci opisać jaki to telefon,

            Chętnie, abym wiedział, jakiego g... nie kupować. W moim pierwsze co, to
            wyświetla, od kogo jest SMS. A, ze wpisuję zazwyczaj osoby inaczej, wiem, czyj
            to telefon smile

            Nie mówiąc o tapecie pod spodem - to się rzuca w oczy i warto zastosować, bo -
            nawet przypadkowe - czytanie cudzych smsów nie jest świadectwem dobrego wychowania.

            PS. Kiedyś z mojego telefonu korzystała młodzież na rajdach i wycieczkach.
            Krótka piłka - powiedziałem, ze na początku smsa ma być do kogo on jest.
            Poinformowali rodziny i koleżanki / kolegów, moje czytanie ich treści kończyło
            się po wyczytaniu imienia. Można, jak się CHCE. I to nie teoria spiskowa, można
            łatwo sobie radzić, ale TRZEBA CHCIEĆ.

            A jak się nie chce, to się wymyśla wymówki i zarzuca innym teorie spiskowe.
            • allija Re: Mój syn się zakochał 04.10.09, 01:36
              wyluzuj człowieku, o co ci chodzi? z mojej komorki nie korzysta cała
              rodzina z przyległościami więc nie musze stosować jakichs
              specjalnych środków bezpieczeństwa, mój telefon nie jest telefonem
              publicznym. Kochanka też nie mam więc nawet jesli ktoś chcący lub
              niechcący przeczyta mojego smsa nie dostaję drgawek.
              Komunikat o smsie pojawia się w moim telefonie na
              wygaszaczu /oszczędność wyświetlacza zapewne/ więc temat tapet
              odpada, jeśli sobie wyswietlę całego smsa to wiem od kogo jest, co
              innego rozmowa, tu wyswietla sie od kogo przychodzi połączenie wiec
              odbieram lub nie, taka organizacja telefonu /Nokia/ w zupełności
              wystarcza, przynajmniej mnie. Nie pracuje w CBŚ ABW i gdzie tam
              jeszcze żeby CHCIEĆ, nie muszę stosowac wymyślnych środków żeby
              ukryc przed resztą rodziny smsa w którym np. mąż informuje mnie że
              kupił chleb wracając z pracy lub dziecko ze wróci później.
              Najwyraźniej synowi też nie zależało skoro telefon zostawiał gdzie
              się akurat trafiło a przecież wiedział że mamy takie same. I to ja
              oznaczyłam swój telefon a nie on więc widać aż tak bardzo mu nie
              zależało.
              A jesli komus bardzo zalezy na pofuności to zasada jest prosta,
              porządek i trzymanie swoich rzeczy w swoim pokoju gdzie nikt nikomu
              po szufladach nie grzebie.
              Chcesz udowodnić wyższość swojego telefonu, swojej organizacji
              obsługiwania sie z nim i swojego wychowania nad moim?
              Czepiasz się i tyle. Nie każdy ma fobię na pukcie swojej
              prywatności. U mnie w domu nikt nie ma obsesji na jej punkcie.
              Zasady sa proste, to co w moim pokoju to święte, jeśli wala sie i
              jest ogólnie dostępne to różnie może być i tak właśnie się zdarzyło.
              Zreszta na marginesie powiem ci że nie muszę uciekać się do
              szpiegowania swoich bliskich, mam takie sposoby że i tak powiedzą mi
              z własnej woli to co chcę wiedzieć, także nastoletni synowie.
              Wystarczy poczekac na odpowiedni moment, odpowiednia atmosferę,
              odpowiednia rozmowę i wtrącić gdzies tam w jej trakcie pytanie na
              które odpowiedź chciałabym znać. Działa zawsze. Bo rzecz nie polega
              na stosowaniu prostackich metod tylko na taktyce i dyplomacji, ot co.
              Mozna dodać - kobiecej wiec jasne się staje dlaczego tego nie
              rozumiesz.
              • dominikjandomin Re: Mój syn się zakochał 04.10.09, 20:28
                Spoko, nie rozumiałem, dopóki wczoraj wieczorem nie stałem w kolejce do kasy za
                małżeństwem.

                ONA podaje kartę. Wstukuje PIN, błędny. Wstukuje drugi raz, błędny. Każe mężowi
                wstukać. Błędny.

                Mąż wyciąga swój portfel, wyjmuje kartę - i problem rozwiązany: żona porządkując
                wsadziła swoją kartę jemu do portfela, a męża do swojego... Mąż dał kartę żony,
                wstukał PIN, zapłacili.

                Kobieta namieszała, mężczyzna od razu zrozumiał, że w podobnych rzeczach trzeba
                uważać, co jest czyje...

                A mi uciekł przez nich autobus...
    • majenkir Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 02:26
      basiarach1 napisała:
      > Ona napisała,że nie chce
      > mieć takiej teściowej,a on,że jak będę teściową,to nie będę miała
      nic do gadania,wyśle mi kartkę raz w roku i wystarczy.


      "Kto ma syna, ten dzieci ni ma" wink.
      A tak swoja droga - okropna dziewucha z tej Twojej "synowej"....
      • maksimum Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 06:22
        Bardzo dobrze ze przeczytalas SMS,to sie przynajmniej
        dowiedzialas,jaka twoja przyszla synowa i jej matka sa low-life.
        On ma tylko 16 lat i masz obowiazek kontrolowac wszystko to co robi
        i z kim sie zadaje.
        Da mu jakas zdzira doopy ,a w zamian za to chce wszystko.
        To jest wlasnie handelek na poziomie low-life.
        • lejdi111 Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 07:28
          Każda z Was jeśli miałaby okazję przewertowała by komórkę swojego dzieciaka,
          mało tego nawet pamiętnik!!!!!!!
          I przestańcie się tak oburzać na autorkę wątku, postąpiła jak matka.
          • aniorek Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 13:35
            lejdi111 napisała:

            > Każda z Was jeśli miałaby okazję przewertowała by komórkę swojego dzieciaka,
            > mało tego nawet pamiętnik!!!!!!!
            > I przestańcie się tak oburzać na autorkę wątku, postąpiła jak matka.

            Posluchaj madralo, moja matka tez grzebala w moich rzeczach, doszlo do tego, ze pamietniki zaczelam pisac po angielsku, bo tego jezyka na szczescie nie zna! Czulam sie okropnie, w zadnen sposob nie sklanialo mnie to do nawiazywania lepszej relacji z nia, WRECZ PRZECIWNIE.
            Tak postepuja rodzice, ktorzy nie umieja rozmawiac z wlasnymi dziecmi i nie rozumieja ich w ogole. Mysla, ze taka wiedza moze w czyms pomoc. NIC BARDZIEJ BLEDNEGO.

            Nie znosze wscibskich mamusiek. Brak szacunku dla prywatnosci dziecka oznacza brak szacunku dla dziecka W OGOLE. A na tym zadnej zdrowej relacji sie nie zbuduje! Szczegolnie wiek nastoletni to bardzo delikatny okres, kiedy wlasna prywatnosc jest BARDZO WAZNA.

            Tak wiec nie opowiadaj glupot, ze autorka postapila "jak matka". Jak mozna tak w ogole myslec?!
            • lemonna Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 14:46
              dokladnie zgadzam sie w 100% z powyższym postem
              • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 02:50
                z postem powyzszym to ja sie zgadzam
                ale wiem tez ze niewiele to zmieni
                musicie tak to basi napisac zeby zporzumiala
                a sami widzicie ze to wcale latwe nie jest

                lemonna napisała:

                > dokladnie zgadzam sie w 100% z powyższym postem
            • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 02:48
              nie krzycz tak na madrale
              kazdy z nas ma jakies wady
              czasami warto posluchac glosu krytyki zamiast sie oburzac
              bez tego nigdy nie bedziemy lepsi


              aniorek napisała:

              > lejdi111 napisała:
              >
              > Posluchaj madralo, moja matka tez grzebala w moich rzeczach, doszlo do tego, ze
              > pamietniki zaczelam pisac po angielsku, bo tego jezyka na szczescie nie zna! C
          • skrzych Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 16:22
            Sorry - mam 16-to letnią córkę i ani nie czytam jej sms-ów, nie przeglądam
            e-maili czy tez notatek.
            Generalnie dłuższe i samotne przebywanie w jej pokoju tylko w razie konieczności
            przywrócenia życia komputerowi po kolejnym padzie.
            Nie wyobrażam sobie szpiegowania własnego dziecka.

            Krzysztof
            • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 03:24
              mezowie czy szpiegujecie swoje zony?
              zony czy szpiegujecie swoich mezow?
              jak czlowieka uwazamy za normalnego to nie trzeba go szpiegowac
              niestety pewnie polowa z was nie mogla z czystym sumieniem pytaniom wyzej zaprzeczyc

              zyjemy w kartoflandzie trzeba sie z tym pogodzic

              skrzych napisał:

              > Sorry - mam 16-to letnią córkę i ani nie czytam jej sms-ów, nie przeglądam
              > e-maili czy tez notatek.
              > Generalnie dłuższe i samotne przebywanie w jej pokoju tylko w razie koniecznośc
              > i
              > przywrócenia życia komputerowi po kolejnym padzie.
              > Nie wyobrażam sobie szpiegowania własnego dziecka.
              • lucusia3 Re: Mój syn się zakochał 03.10.09, 23:36
                No ale ta druga połowa może. Ja tam dzieci nie szpieguję, tylko z nimi rozmawiam - nie tylko wiem co z kim i po co, ale jeszcze wiem dlaczego. To bezpieczniejsze i zaręczam, że zupełnie miłe. Czułabym się jak idiotka, jakbym grzebała w komórce dziecka czy jego GG.
                Pamietam, jak raz moje maleństwo wysyłało potajemnie z mojego telefonu SMSy do przyjaciółki (bo miała bodajże w PLAYu, więc dziecku było szkoda własnej kasy) no i ta przyjaciółka z rozpędu napisała do mnie. Odesłała SMS dalej, obśmialiśmy to wieczorem ale i mnie i jemu było bardzo niezręcznie. Od tego czasy maleństwo korzysta raczej juz tylko z własnego aparatu.
          • majself Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 20:17
            lejdi111 napisała:

            > Każda z Was jeśli miałaby okazję przewertowała by komórkę swojego dzieciaka,
            > mało tego nawet pamiętnik!!!!!!!

            To tylko świadczy o tym, jakimi niemoralnymi kwokami jesteście - te, które by
            przeczytały. Nie wolno czytać cudzych listów, pamiętników, SMSów, podsłuchiwać
            rozmów. Założę się, że tego uczysz swoje dzieci. I tego, że od tej zasady nie ma
            wyjątków.
            • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 02:53

              nie gotuj sie tak wiesz ze niby nie wolno
              a kto moze to czyta tylko wstydzi sie mowic
              jak widzicie w tym domu sa zasady po to zeby lamac je po cichu
              i tego rodzice ucza dzieci

              dzieci nie sa glupie... patrza i nasladujasmile

              majself napisała:

              > To tylko świadczy o tym, jakimi niemoralnymi kwokami jesteście - te, które by
              > przeczytały. Nie wolno czytać cudzych listów, pamiętników, SMSów, podsłuchiwać
              > rozmów. Założę się, że tego uczysz swoje dzieci. I tego, że od tej zasady nie m
              > a
              > wyjątków.
          • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 02:46
            bedziemy sie na autorke oburzac
            bo to matka toksyczna
            wolimi miec matke ktora znami porozmawia
            a nie bedzie wertowac po cichu

            i co z tego ze mu mowi ze jest niewdziecznikiem
            skoro 16 lat go wychowywala a teraz nic dobrego w nim nie widzi
            oczywiscie winna jest dziewczyna
            bo mlodemu imponuja gloopie laski a nie madrzy rodzice


            lejdi111 napisała:

            > Każda z Was jeśli miałaby okazję przewertowała by komórkę swojego dzieciaka,
            > mało tego nawet pamiętnik!!!!!!!
            > I przestańcie się tak oburzać na autorkę wątku, postąpiła jak matka.
          • haribo007 Re: Mój syn się zakochał 05.10.09, 11:42
            Otóż, jeżeli argumenty natury moralnej i psychologicznej do Ciebie nie docierają
            to pozwól, że przytoczę te natury prawnej.

            Syn nie jest dzieckiem, jeśli dostał od rodziców telefon w prezencie to ma do
            niego prawa i nie może go sprzedać do 18roku życia ale może go ważnie zamienić
            np. na rower kolegi, sprezentować koleżance i nic nie można mu zrobić. To jego,
            nie ich telefon.

            Dodatkowo jest prawnie zagwarantowana tajemnica korespondencji.
            Tajemnica korespondencji, oznacza, iż wszystko, co jest przedmiotem przekazu od
            nadawcy do adresata, należy wyłącznie do tych osób, z wyjątkiem sytuacji, gdy
            wyrażą one zgodę na udostępnienie również innym informacji, które między sobą
            przekazują.
            Złamanie tajemnicy korespondencji podlega karze z mocy prawa.
            Generalnie, "dobra matka" może za to nawet pójść do pierdla.
            Tak, za czytanie sms-ów syna. Z mocy tak polskiego jak i europejskiego prawa.
            Prawodawca postarał się, żeby takie osoby jak forumowa mama nie mogły bezkarnie
            rujnować życia swoim dzieciom tylko dlatego, że są ich dziećmi, tak samo jak nie
            można zatłuc na śmierć swojego psa.

            Moi rodzice do 25roku życia otwierali moje listy (przychodzące na adres
            zameldowania, chociaż nie mieszkam z nimi od 18r.ż)
            wspaniali światli lekarze oburzali się, że robię im z tego problemu afery, bo
            przecież mają prawo czytać moją miłosną korespondencję, moje pity, rachunki,
            wyniki badań...
            DRAMAT.
        • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 02:42

          sam widzisz maksiu ze twoje metody sie nie sprawdzaja
          rola zdziry jest dawanie doopy
          rola twoja jest takie wychowanie dzieciaka
          zeby mial wieksze ambicje w zyciu niz spanie z byle zdzira

          jak bedziesz lal dzieciaka... to kiedys ci odda smile

          maksimum napisał:

          > Bardzo dobrze ze przeczytalas SMS,to sie przynajmniej
          > dowiedzialas,jaka twoja przyszla synowa i jej matka sa low-life.
          > On ma tylko 16 lat i masz obowiazek kontrolowac wszystko to co robi
          > i z kim sie zadaje.
          > Da mu jakas zdzira doopy ,a w zamian za to chce wszystko.
          > To jest wlasnie handelek na poziomie low-life.
    • edyta.1978 Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 08:14
      Tłumaczenie nic nie da (wiem z doświadczenia) Im bardziej tłumaczono mi, że to
      chłopak nie dla mnie, tym bardziej chciałam udowodnić, że sie mylą, bo przecież
      ja wiem lepiej. Nie dręcz się przeczytanym sms-em. Pewnie, że to naruszenie
      prywatności, ale chyba każda matka robiłaby wszystko by uchronić swe dziecko
      przed zagrożeniem (być może wyimaginowanym)
      Co możesz zrobić? hmm prawdę mówiąc nie wiem. Udawać, że jest ok to chyba nie
      fair. Po prosu bądź. Trudno mi dawać rady. Nie jestem psychologiem. Może znajdź
      jakiegoś jeśli masz możliwość. Jeśli wpakuje sie w kłopoty to sam musi sobie
      poradzić. Chyba, że Was poprosi o pomoc. Trzymajcie się.
      • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 02:55
        jednym da innym nie da
        nie zapominaj ze ludzie rozni sa bardzo
        jezeli bedziesz uczyc dziecko rozmawiac szczerze od malego
        jest duza szansa ze na starosc bedzie szczerze rozmawiac z toba


        edyta.1978 napisała:

        > Tłumaczenie nic nie da (wiem z doświadczenia) Im bardziej tłumaczono mi, że to
    • edyta.1978 Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 08:17
      Aha.. Ten tekst o kartce raz w roku trochę mnie rozśmieszył. Przepraszam, ale ja
      w jego wieku mówiłam dokładnie tak samosmile Teraz z tamtym chłopakiem nie
      utrzymuje znajomości a u rodziców jestem co 2 dzień smile
      • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 02:57

        to sa pewnie wyolbrzymione leki rodzicow
        chociaz z drugiej strony sama autorka tak swoj trud wychowawczy podsumowuje
        ona 16 lat nad synem harowala
        a tu przyszla jakas mloda i zabrala jej wszystko

        edyta.1978 napisała:

        > Aha.. Ten tekst o kartce raz w roku trochę mnie rozśmieszył. Przepraszam, ale j
        > a
        > w jego wieku mówiłam dokładnie tak samosmile Teraz z tamtym chłopakiem nie
        > utrzymuje znajomości a u rodziców jestem co 2 dzień smile
        • jakw Re: Mój syn się zakochał 04.10.09, 00:31
          maklerek_troll napisała:

          >
          > sama autorka tak swoj trud wychowawczy podsumowuje
          > ona 16 lat nad synem harowala
          > a tu przyszla jakas mloda i zabrala jej wszystko
          No właśnie to na tym polega: chucha się 15/20 czy... 30 lat na
          synka, a potem jakaś "ździra" przychodzi.
    • alabama8 Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 09:29
      A po co ta kawa z mamą wybranki? Jak byłam nastolatką to do głowy mi
      nie przyszło, żeby umawiać spotkania z matkami moich ówczsnych
      sympatii. To dziecięce miłości, mogą się ciągnąć i do ślubu ale nie
      koniecznie. Syn będzie miał jeszcze pewnie z 5 kolejnych wybranek a
      ty pierwszą już traktujesz tak poważnie. Pilnuj, żeby nie "wpadli" i
      tyle.
    • jaad33 Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 11:27
      Zakochał się to głupieje, normalne. Dodatkowo jest w wieku, kiedy myśli że już pozjadał wszystkie istniejące na świecie rozumy, więc głupieje do kwadratu.

      > Czujemy się skrzywdzeni tą sytuacją i bezradni.Zawsze wspieraliśmy syna i
      > kochaliśmy,nie możemy zrozumieć jak mogło dojść do czegoś takiego.

      I to mu właśnie powiedzcie. Bez pouczania, pretensji i moralizowania. Powiedzcie co czujecie, wnioski niech wyciąga sam.
      • basiarach1 Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 12:27
        Dziękuję wam bardzo za wsparcie.Mój mąż powiedział najpierw,że nie spodziewał
        się po mnie czytania SMS-ów syna,ale później przyznał mi rację.Naprawdę nie było
        innego sposobu,żeby zrozumieć,co się dzieje.
        Dziewczyna jest wychowywana bezstresowo,moje dzieci nie.Jej wolno wszystko,syn
        ma trochę obowiązków i granic,ale też sporo luzu.
        To tutaj widzę punkt zapalny.Kilka mies.temu przyszedł po rozmowie z nią i
        powiedział:ciekawe czy wszystkie teściowe są takie.To były jeszcze czasy bez
        żadnych zgrzytów,więc bardzo się zdziwiliśmy.
        Później zaczęło się wyszukiwanie "krzywd":dlaczego młodszy syn jest krócej w
        przedszkolu(poważnie choruje),dlaczego gotuję mu to co lubi(lekarz kazał)itd.
        Teraz czepia się wszystkiego,często dodając:a ona mówiła.
        Najpierw próbowaliśmy rozmawiać,jak zawsze.Ale on zachowuje się jakby stracił
        rozum.Jest nieprzyjemny,kpiący z nas,często podnosi głos,krzyczy na brata.Mąż
        zareagował na to ostro,więc nie rozmawiają ze sobą już 2 tygodnie.
        Boli mnie to tym bardziej,że bardzo się staraliśmy.A teraz myślę jeszcze,że jak
        tak dalej pójdzie to nie tylko stracimy dziecko,ale zyskamy wroga.
        Jeśli chodzi o psychologa,to już się umówiłam na następny tydzień.Nie wiem co
        jeszcze mogłabym zrobić.Syn przychodzi z randek szczęśliwy jak młody bóg i wiem,
        że jakiekolwiek moje próby kontaktu teraz nie mają sensu.Jak to dobrze,że
        wszystko o antykoncepcji przerobiłam z nim kiedy jeszcze nie miał dziewczyny.Mam
        nadzieję,że coś mu w głowie zostało.
        Bardzo wam dziękuję.
        • verdana Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 15:31
          Jesteś na 100% pewna, ze Wy jestescie idealni, a syn we wszystkim
          sie myli? Możliwe, ze przesadza, ale mozliwe też, ze dziewczyna,
          ktora go kocha, zauwazyla, ze jest traktowany inaczej niz mlodszy
          brat - i wcale jej sie to nie podoba. Ja bym doceniła, ze dziewczyna
          troszczy się o swojego chłopaka i uwaza, ze powinien mieć w domu
          lepiej.
          Po co spotkalas się z matka dziewczyny? Zupełnie tego nie rozumiem.
          Żeby zobaczyć, z jakiej dziewczyna jest rodziny? Żeby miec kontrolę
          nad mlodymi?
          Poza tym nie mozna obrazac się za coś, co nie bylo dla Ciebie
          przeznaczone. Sama piszesz o synu nie najlepsze rzeczy, a jak on o
          Tobie napisze - to cala rodzina jest oburzona. Nie widzisz w tym nic
          dziwnego?
          Tesciową chyba faktycznie bedziesz okropną.
          • croyance Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 21:39
            Verdana, chcialam napisac cos podobnego: jak sie ma prywatny sms
            zakochanego nastolatka obrabiajacego nieco d. matce (czego w tym wieku
            zaiste nalezy sie spodziewac, i tylko kompletnie zakochane w synach
            matki dostaja padaczki) do opisywania jego zwiazku przez matke na
            publicznym forum?
            • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 03:06

              moralnosc pani dulskiej
              czyz to nie jest wytlumaczenie?
              od dawna motyw ten jest w literaturze
              lecz co zrobic jak nie wszyscy lektury czytaja.....


              croyance napisała:

              > Verdana, chcialam napisac cos podobnego: jak sie ma prywatny sms
              > zakochanego nastolatka obrabiajacego nieco d. matce (czego w tym wieku
              > zaiste nalezy sie spodziewac, i tylko kompletnie zakochane w synach
              > matki dostaja padaczki) do opisywania jego zwiazku przez matke na
              > publicznym forum?
          • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 03:05
            nie ktorym ludziom przez usta nie przejdzie ze nie sa idelani
            bo uwazaja za grzecznosc i kurtuazje publicznie mowic dobrze o domu swoim
            niestety tak zostali wychowani
            i teraz juz tego raczej nie zmienimy

            verdana napisała:

            > Jesteś na 100% pewna, ze Wy jestescie idealni, a syn we wszystkim

        • verdana Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 15:31
          Jesteś na 100% pewna, ze Wy jestescie idealni, a syn we wszystkim
          sie myli? Możliwe, ze przesadza, ale mozliwe też, ze dziewczyna,
          ktora go kocha, zauwazyla, ze jest traktowany inaczej niz mlodszy
          brat - i wcale jej sie to nie podoba. Ja bym doceniła, ze dziewczyna
          troszczy się o swojego chłopaka i uwaza, ze powinien mieć w domu
          lepiej.
          Po co spotkalas się z matka dziewczyny? Zupełnie tego nie rozumiem.
          Żeby zobaczyć, z jakiej dziewczyna jest rodziny? Żeby miec kontrolę
          nad mlodymi?
          Poza tym nie mozna obrazac się za coś, co nie bylo dla Ciebie
          przeznaczone. Sama piszesz o synu nie najlepsze rzeczy, a jak on o
          Tobie napisze - to cala rodzina jest oburzona. Nie widzisz w tym nic
          dziwnego?
          Tesciową chyba faktycznie bedziesz okropną.
        • maksimum Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 17:38
          basiarach1 napisała:

          > Dziękuję wam bardzo za wsparcie.Mój mąż powiedział najpierw,że nie
          spodziewał się po mnie czytania SMS-ów syna,ale później przyznał mi
          rację.Naprawdę nie było innego sposobu,żeby zrozumieć,co się dzieje.
          --------
          Bardzo dobrze zrobilas.Wg prawa jestes odpowiedzialna za syna i
          MUSISZ wiedziec co robi.

          > Dziewczyna jest wychowywana bezstresowo,moje dzieci nie.Jej wolno
          >wszystko,syn ma trochę obowiązków i granic,ale też sporo luzu.

          A nie mowilem,ze dziewczyna i jej rodzice to zwykly low-life??
          Matka nawet chyba by nie wiedziala z kim corcia sypia,ale jak
          zobaczyla ze chlopak z dobrego domu,to koniecznie trzeba ich
          sciagnac do swojego poziomu!

          > To tutaj widzę punkt zapalny.Kilka mies.temu przyszedł po rozmowie
          z nią i powiedział:ciekawe czy wszystkie teściowe są takie.To były
          >jeszcze czasy bez żadnych zgrzytów,więc bardzo się zdziwiliśmy.

          Dziewczyna jest najnormalniej w swiecie glupia i TYLKO wtedy
          zatrzyma przy sobie twojego syna,jak go oglupi do swojego
          poziomu,czyli doopa i lekkie traktowanie zycia i szkoly.

          > Później zaczęło się wyszukiwanie "krzywd":dlaczego młodszy syn
          jest krócej w przedszkolu(poważnie choruje),dlaczego gotuję mu to co
          >lubi(lekarz kazał)itd.

          To sa wlasnie typowe metody low-life!
          Czepiaja sie wszystkiego bez powodu,czyli bezsensowna agresja.

          > Teraz czepia się wszystkiego,często dodając:a ona mówiła.

          O ona jest glupsza od woznej w szkole.
          Dlaczego nie spytasz syna,jak jej w szkole idzie i kim chcialaby w
          zyciu byc???
          Czyzby to nie byly pytania na miejscu?

          > Najpierw próbowaliśmy rozmawiać,jak zawsze.Ale on zachowuje się
          jakby stracił rozum.Jest nieprzyjemny,kpiący z nas,często podnosi
          >głos,krzyczy na brata.

          Skutecznie zniza sie do jej poziomu.


          > Mąż zareagował na to ostro,więc nie rozmawiają ze sobą już 2
          >tygodnie.

          Ja bym takiego gnoja kopnal mocno w doope,nie dal ani grosza i
          zabronil ze zdzira sie spotykac.

          > Boli mnie to tym bardziej,że bardzo się staraliśmy.A teraz myślę
          jeszcze,że jak tak dalej pójdzie to nie tylko stracimy dziecko,ale
          >zyskamy wroga.

          To wszystko zalezy od tego,czy on chce sie jeszcze uczyc,czy juz
          tylko bedzie doopczyl do konca zycia.

          > Jeśli chodzi o psychologa,to już się umówiłam na następny
          tydzień.Nie wiem co jeszcze mogłabym zrobić.Syn przychodzi z randek
          szczęśliwy jak młody bóg i wiem, że jakiekolwiek moje próby kontaktu
          >teraz nie mają sensu.

          Ja tez przychodzilem z randek jak mlody bog,z tym ze nie mialem
          zadnych problemow z nauka.
          Pierwsza i najwieksza milosc sie wykruszyla,jak ja zdalem na studia
          a ona nie.

          PS.Tylko verdany nie czytaj,bo ona ma zboczone poglady na zycie.
          • alessia27 Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 19:20
            a czy ty uwazasz ze to pierwsza i ostatnia dziewczyna twojego syna ???
            Bedzie ich pewnie mnostwo on ma dopiero 16 lat !!!
            A to okres buntowniczy nie ma sie co dziwic chce sie jej pokazac z jak
            najlepszej strony...bo jest zakochany smile

            ♥ Macius 10.05.2002
            • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 03:17
              jak tak dalej pojdzie to moze byc pierwsza i ostatnia
              po takich traumatycznych przezyciach zacznie sie spotykac z chlopcami


              nie manipulujcie psychika dzieci ... bo nigdy nie wiecie jak to sie skonczyc moze
              pozwolcie dziecku byc soba...i w miare mozliwosci przygotujcie go na trudy zycia
          • beliska Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 20:34
            maksimum napisał:
            > PS.Tylko verdany nie czytaj,bo ona ma zboczone poglady na zycie.

            Czyżby?

            Za to czytając Ciebie, zastanawiam się, co robisz na forum o wychowaniu. Ot, np.

            > Ja bym takiego gnoja kopnal mocno w doope,nie dal ani grosza i
            > zabronil ze zdzira sie spotykac.

            > Dziewczyna jest najnormalniej w swiecie glupia i TYLKO wtedy
            > zatrzyma przy sobie twojego syna,jak go oglupi do swojego
            > poziomu,czyli doopa i lekkie traktowanie zycia i szkoly.
            > O ona jest glupsza od woznej w szkole.

            Szkoda czytać. Nie znasz, nie wiesz w zasadzie nic prócz tego, co przejęta i zdziwiona dorastaniem syna, buntem itp. matka napisała, a wyciagasz mnóswto wniosków, łatwo przychodzi Ci obrażanie zupełnie obych osób. To nie jest zdrowe, normalne podejście zycia.
            Jeśliby matka posłuchała Twoich rad, źle mogłoby się to skończyć dla jej relacji z synem.
          • srebrnarybka Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 20:39
            Mój Maksiu, ludzie, którzy czytają cudze SMSy, są low-life. Jeżeli o
            tym nie wiesz, to widzocznie nie uważałeś na tej lekcji dobrych
            manier. I jeżeli nie przekażesz tej doniosłej informacji swoim
            dzieciom, to nikt porządny się nie będzie z nimi zadawał. Twoja
            córka będzie mogła wyjść najwyżej za jakiegoś Murzyna, który nie
            ukończył high school.
            • dominikjandomin Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 16:47
              srebrnarybka napisała:

              > Mój Maksiu, ludzie, którzy czytają cudze SMSy, są low-life. Jeżeli o
              > tym nie wiesz, to widzocznie nie uważałeś na tej lekcji dobrych
              > manier. I jeżeli nie przekażesz tej doniosłej informacji swoim
              > dzieciom, to nikt porządny się nie będzie z nimi zadawał. Twoja
              > córka będzie mogła wyjść najwyżej za jakiegoś Murzyna, który nie
              > ukończył high school.

              Wszystko OK, tylko nie obrażaj Murzynów. Przy takim ojcu ucieknie w ręce
              pierwszego lepszego krajowego moczymordy.
              • srebrnarybka Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 17:18
                Niestety córka Maksia nie ma szans na krajowego moczymordę, bo
                mieszka w USA, a jej ojciec ciągle dba, by zadawała się z ludźmi z
                high-life'u, a nie z Murzynami z niższych sfer. Dlatego postraszyłam
                go tym, czego się tak bardzo boi.
                Wszystkich Murzynów, nawet tych, którzy nie ukończyli high school,
                uroczyście przepraszam.
                • dominikjandomin Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 17:31
                  Spoko. Wpadnie w łapy nielegalnego emigranta z Polski... smile Bez szkół, bez
                  znajomości angielskiego...
          • kamil922 Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 18:49
            maksimum napisał:

            > basiarach1 napisała:
            >
            > > Dziękuję wam bardzo za wsparcie.Mój mąż powiedział najpierw,że
            nie
            > spodziewał się po mnie czytania SMS-ów syna,ale później przyznał
            mi
            > rację.Naprawdę nie było innego sposobu,żeby zrozumieć,co się
            dzieje.
            > --------
            > Bardzo dobrze zrobilas.Wg prawa jestes odpowiedzialna za syna i
            > MUSISZ wiedziec co robi.


            Weź mnie nie wnerwiaj. Wg prawa ?! PRAWA ?! Według PRAWA, to każdy
            człowiek ma PRAWO do tajemnicy korespondencji. A to, że
            korespondencja kojarzy się jednoznacznie z listami, nie oznacza, że
            się jedynie od listów zawęża. Maile i smsy także pod to podchodzą.
            Wiedzieć, co robi dziecko, a czytać cudzą KORESPONDENCJĘ to co
            innego.
          • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 03:14

            zamiencie w tym zdaniu verdane na maksia...
            i ona na on zeby plec sie zgadzala
            powstanie w ten sposb doskonale podsumowanie calej wypowiedzi
            szkoda czasu zeby pisac elaboraty to kazdego podpunktu


            maksimum napisał:
            >
            > PS.Tylko verdany nie czytaj,bo ona ma zboczone poglady na zycie
          • haribo007 Re: Mój syn się zakochał 05.10.09, 11:56
            maksimum napisał:

            > basiarach1 napisała:
            >
            > > Dziękuję wam bardzo za wsparcie.Mój mąż powiedział najpierw,że nie
            > spodziewał się po mnie czytania SMS-ów syna,ale później przyznał mi
            > rację.Naprawdę nie było innego sposobu,żeby zrozumieć,co się dzieje.
            > --------
            > Bardzo dobrze zrobilas.Wg prawa jestes odpowiedzialna za syna i
            > MUSISZ wiedziec co robi.

            Szkoda, że takie niedouczone prostaki jak Ty wypowiadają się na poważne tematy.
            W świetle prawa ONA PONOSI ODPOWIEDZIALNOŚĆ KARNĄ ZA CZYTANIE JEGO KORESPONDENCJI.
            ZA TO GROZI JEJ NAWET WIĘZIENIE.


            > To wszystko zalezy od tego,czy on chce sie jeszcze uczyc,czy juz
            > tylko bedzie doopczyl do konca zycia.
            >
            > > Jeśli chodzi o psychologa,to już się umówiłam na następny
            > tydzień.Nie wiem co jeszcze mogłabym zrobić.Syn przychodzi z randek
            > szczęśliwy jak młody bóg i wiem, że jakiekolwiek moje próby kontaktu
            > >teraz nie mają sensu.
            >
            > Ja tez przychodzilem z randek jak mlody bog,z tym ze nie mialem
            > zadnych problemow z nauka.
            > Pierwsza i najwieksza milosc sie wykruszyla,jak ja zdalem na studia
            > a ona nie.


            Proszę napisz co to za niby studia Ty kończyłeś, warto by odenrać tej pseudo
            uczelni akredytację.
        • beliska Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 20:17
          > Jeśli chodzi o psychologa,to już się umówiłam na następny tydzień

          Chyba nie bierzesz syna do psychologa?
          Bo to już byłoby przegięcie z Twojej strony wobec niego.
          • basiarach1 Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 21:09
            • basiarach1 Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 22:00
              Nie nie biorę syna do psychologa.Po co? Mi potrzebna jest rozmowa,on pewnie
              czuje się świetnie.Teraz jest na wycieczce szkolnej,więc w domu przez kilka dni
              tyle spokoju.To smutne,że tak myślę,tęsknię,ale mam już tego dość.
              Jesteśmy normalną rodziną,pewnie taką jak tysiące innych.
              Mamy swoje problemy i broń boże nie jesteśmy idealni.Radzimy sobie jak
              potrafimy,raz lepiej,raz gorzej.I to nie tak,że syn czepia się tylko spraw
              związanych z bratem,to jeszcze bym zrozumiała.Jemu przeszkadza WSZYSTKO.Śmieszne
              gazety,które czytam,sprawy z którymi mam problem(bo ona mówiła,że jej mama nie
              ma takich problemów),zasady,które nakładam(np.komputer do 22,w weekend do
              24)itd.(dziewczyna nie ma takich granic)
              Z jej mamą spotkałam się,bo syn zaczął jeździć do dziewczyny domu i była to
              inicjatywa tej pani.Myślę,że słuszna.
              Ostatnio,gdy był u niej,jej mama zadzwoniła w sprawie powrotu i niegrzecznie ze
              mną rozmawiała.Syn później powiedział,że ona ma taki ironiczny sposób mówienia,a
              oni stali z boku i śmiali się.Stąd awantura z mężem.Powiedzieliśmy synowi,że po
              raz któryś tam nawalił,w związku z czym nie pozwalamy mu jeździć do dziewczyny
              domu(w sąsiedniej miejscowości),mogą spotykać się w naszym mieście.
              On jest obrażony zupełnie.
              Przed wyjazdem na wycieczkę powiedziałam mu,jak bardzo martwię się o jego
              brata,u którego podejrzewane jest ciężkie schorzenie.Wczoraj miałam spotkanie z
              lekarzem w sprawie tomografu dla małego.Myślałam,że starszy zadzwoni
              zapytać.Jednak nie zadzwonił i boję się,że stracę wiarę w niego.
              • epreis Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 22:50
                > Przed wyjazdem na wycieczkę powiedziałam mu,jak bardzo martwię się o jego
                > brata,u którego podejrzewane jest ciężkie schorzenie.Wczoraj miałam spotkanie z
                > lekarzem w sprawie tomografu dla małego.Myślałam,że starszy zadzwoni
                > zapytać.Jednak nie zadzwonił i boję się,że stracę wiarę w niego.

                o swoich zmartwieniach powinnaś z mężem rozmawiac, a nie obarczać nim syna- mimo że nie chce nim być- TO JESZCZE DZIECKO...
                dlaczego miałz adzwonić?pojechał na wycieczkę, on nie musi być odpowiedzialny za młodszego brata, nie powinien wręcz być...
                myślę, że za dużo od niego wymagasz- nic dziwnego, że chłopak ma dość...
                • kindofmagic Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 15:13
                  to juz chyba przesada - sugerujesz, ze 16 letni chlopak, jedzie na
                  wycieczke i nie powinien przejmowac sie zdrowiem powaznie chorego
                  brata... TO JEST CONAJMNIEJ DZIWNE.

                  Nikt nie wymaga od niego zamartwiania sie i brania na barki
                  odpowiedzialnosci za leczenie ale zwykly telefon w trosce o brata
                  jest jak najbardziej normalna rzecza. Jego brak niekoniecznie
                  swiadczyc musi o braku milosci czy innym problemie ale tez nie uwazam
                  za cos zupelnie normalnego.
                  • dominikjandomin Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 16:52
                    kindofmagic napisał:

                    > to juz chyba przesada - sugerujesz, ze 16 letni chlopak, jedzie na
                    > wycieczke i nie powinien przejmowac sie zdrowiem powaznie chorego
                    > brata... TO JEST CONAJMNIEJ DZIWNE.
                    >
                    > Nikt nie wymaga od niego zamartwiania sie i brania na barki
                    > odpowiedzialnosci za leczenie ale zwykly telefon w trosce o brata
                    > jest jak najbardziej normalna rzecza. Jego brak niekoniecznie
                    > swiadczyc musi o braku milosci czy innym problemie ale tez nie uwazam
                    > za cos zupelnie normalnego.


                    Po co ma dzwonić? Telefon w sprawie tomografu? Ludzie, dajcie i 16latkowi chwilę
                    odpoczynku... Brat jest chory, ale nie umiera, dwa dni bez informacji o
                    tomografie można przeżyć...

                    Mnie ciekawi co innego - wgo - w rozmowie telefonicznej matka poinformowała syna
                    o spotkaniu z lekarzem w sprawie tomografu (akurat info wazne dla dziecka na
                    wycieczce) - ale czy zapytała, czy podoba mu się wycieczka? I czy wszystko jest
                    w porządku?
              • lemonna Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 15:03

                > Śmieszne gazety,które czytam,sprawy z którymi mam problem(bo ona mówiła,że jej
                mama nie ma takich problemów)
                jakie gazety?? tak z ciekawosci

                > Ostatnio,gdy był u niej,jej mama zadzwoniła w sprawie powrotu i niegrzecznie ze
                > mną rozmawiała.
                jestes przewrazliwiona~!! olej ten ton wyluzuj sie


                Powiedzieliśmy synowi,że po
                > raz któryś tam nawalił,w związku z czym nie pozwalamy mu jeździć do dziewczyny
                > domu(w sąsiedniej miejscowości),

                Jesus, komputer do 22, zakaz widywania sie z dziewczyna? Myslisz ze naprawde go
                tym uszczesliwiasz i sa to normalne metody, tylko go do siebie zrażasz i oddala
                sie coraz dalej i dalej...

                Myślałam,że starszy zadzwoni
                > zapytać.Jednak nie zadzwonił i boję się,że stracę wiarę w niego.

                rzeczywiscie, na wycieczce 16latek mial przejmowac sie malym bratem... czego ty
                oczekujesz? zastanow sie lepiej i wymagaj tego od meza...
          • croyance Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 21:41
            No co Ty, przeciez syn stracil rozum i nie uwaza juz mamusi za
            najwazniejszej na swiecie - tu potrzebny psychiatra ;-P
        • milka1st Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 12:51
          to nie jest kwestia wychowywania bezstresowego, dziewczynie też
          pewnie nie wszystko wolno jak piszesz, a wasze problemy wcale nie
          zaczeły się jak zaczął się z nią spotykać i nie skończa jak się
          rozstaną. Wszedł w taki wiek gdzie człowiekowi się wydaje że cały
          świat jest przeciw niemu a rodzice tym bardziej krzywdzą im bardziej
          się starają. Piszesz, że ma pretensje że inaczej traktujecie
          młodszego syna, dla ciebie to normalne a on jest nieszczęśliwy, może
          czasem zrób coś tylko dla niego a może zamiast wieszać psy na jego
          dziewczynie, zapytaj co u niej słychać, pochwal ją za coś , jakiś
          drobiazg nawet, to czasem działa cuda. mało prawdopodobne , żebyś
          została jej teściową , ale stosunki z synem faktycznie możesz popsuć
          na zawsze i uwierz mi to nie będzie jego wina , to wy z mężem
          jesteście dorośli a ty piszesz , że mąż nie rozmawia z synem od
          tygodni ? no serio , kto tu jest bardziej dziecinny ?
        • dominikjandomin Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 16:44
          >dlaczego gotuję mu to co lubi(lekarz kazał)itd.

          Dobra, młodszy choruje.

          A czemu starszy przez to ma cierpieć? Skoro młodemu gotujesz "to co lubi" (fajna
          dietę dał lekarz, akurat to co lubi), to czemu nie możesz starszemu? Tego, co
          ten lubi?
        • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 03:03
          nie dziekuj nam wszystkim
          bo sa tez tacy co cie krytykuja
          zastanow sie moze co dla ciebie w zyciu jest najwazniejsze
          bo moze nie warto sie tak przejmowac tym co sie z synem dzieje


          basiarach1 napisała:

          > Dziękuję wam bardzo za wsparcie.Mój mąż powiedział najpierw,że nie spodziewał
      • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 03:00



        to ze mlody zglupial to chyba jest normalne
        ale z mamusia dzieje sie podobnie to juz zdrowe nie jest
        mysle ze mamusia nie mowi nam wszystkiego
        gdyby mlody mial szanse tu sie wypowiedziec bylibysmy zaskoczeni

        mlodzi nie zawsze sa glupi .... tak jak bysmy chcieli

        jaad33 napisał:

        > Zakochał się to głupieje, normalne. Dodatkowo jest w wieku, kiedy myśli że już
        > pozjadał wszystkie istniejące na świecie rozumy, więc głupieje do kwadratu.
    • kanna Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 23:52
      Sytuacja jest trudna i niemiła, ale - niestety czy stety -
      rozwojowo naturalna. Jak się człowiek zakochuje, to traci rozum.
      Bywa pod wpływem osoby, w której się zakochał. Jezelie tamta jest
      buntująca - zcazyna się buntowac w domu itp.
      Nie dzieje sie więc nic odbiegającego od normy. Choć rozumiem, ze
      czujesz się skrzywdzona i jest Ci trudno.

      Dobrze, że idziesz do pscyhologa - odgadasz sytuację, będziesz
      patrzyła na nią trzeźwiej. Wazne jest stawianie granic synowi (tak,
      jak to robiłas wczesnie). wazne jest tez , żeby się NIE TŁUMACZYĆ
      jak syn obwina i wzbudza poczucie winy (tak, te teksty o lepszym
      traktowaniu brata sa manipulacją ze strony starszego).

      Tyle dla Ciebie.

      teraz cos ode mnie - komentarze oceniające, ktytczne, szydrcze nie
      służą niczemu. Nie pomoga ani autorce tekstu, ani jej synowi. Lepiej
      sie więc wstrzymajcie z oceną, dziewczyny.
      • srebrnarybka Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 09:00
        komentarze oceniające, ktytczne, szydrcze nie
        > służą niczemu. Nie pomoga ani autorce tekstu, ani jej synowi.
        Lepiej
        > sie więc wstrzymajcie z oceną, dziewczyny.

        Komentarze pomogą. Np. autorka wątku się dowie, że nie czyta się
        cudzych SMSów, skoro dotąd tego nie wiedziała.
        • kanna Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 11:07
          Sądzę, że wiedziała, że się nie czyta. Ale zdecydowała się
          przeczytać.
          Nie zdarzyło Ci się nigdy zrobic czegoś, o czym wiesz, że nie jest
          słuszne?
      • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 03:37
        po to autorka puscila watek na publicznym forum
        zebysmy tu sie gryzli
        jakby chciala sprawe zalatwic po cichu
        toby poszla do psychologa i pogadala w 4 oczy

        popatrzcie na basie...i na to co pisze
        czy tylko mi sie wydaje ze elokwencja formy jej wypowiedzi kłóci sie znacznie z
        niskim poziomem treści jaka przekazuje?

        kanna napisała:


        > teraz cos ode mnie - komentarze oceniające, ktytczne, szydrcze nie
        > służą niczemu. Nie pomoga ani autorce tekstu, ani jej synowi. Lepiej
        > sie więc wstrzymajcie z oceną, dziewczyny.
        >
    • burza4 Re: Mój syn się zakochał 22.09.09, 23:58
      czasem wyczuwa się po prostu, że dana znajomość ma na dziecko zły
      wpływ. Jakoś przez 16 lat chłopak nie miał problemu z młodszym
      bratem, zaczął mieć go dopiero kiedy ta dziewczyna otworzyła mu
      oczy? co najmniej dziwne.

      dziwne relacje domowe to mogą być u niej, matka rozmawiająca
      niegrzecznie też nie rokuje najlepiej, skoro chamstwo to u nich
      taki "styl" bycia to takim modelem zachowania się przesiąka. Nie
      pozwalałabym na wyjazdy nastolatka do innego miasta, tym bardziej w
      środowisko którego nie akceptuję.

      Niejednokrotnie zdarzało się, że moja córka miała pretensję o krótką
      smycz, bo jej kolezanki miały o wiele więcej swobody. Kiedyś jednak
      powiedziała, że woli to, niż układ jaki ma koleżnka, której matka na
      wszystko pozwala, bo przynajmniej wie, że nie mam gdzieś tego co się
      z nią dzieje.
      • bi_scotti Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 00:30
        Ja bym zaproponowala zeby czas spedzali u Was i dawalabym Im szanse
        byc u Was w domu bez reszty rodziny. Niegrzeczna mama to zawsze
        nieprzyjemny zgrzyt ale moze faktycznie taki ma styl a nie zwyczajny
        brak manier - daj Jej "benefit of the doubt".
        Moje srednie dziecko ma okreslona kondycje medyczna i miewalismy na
        tym tle konflikty z pozostala dwojka. To jest w jakims sensie nie do
        unikniecia, bo mlodzi nawet swietnie rozumiejac, ze cos musi byc tak
        jak musi, bo ograniczen zdrowotnych sie nie przeskoczy, buntuja sie
        lub zyja w poczuciu, ze jak nie jest "po rowno" to nie
        jest "sprawiedliwie". Dopiero z wiekiem przychodzi swiadomosc, ze
        tak naprawde to ten ulomny brat zostal "niesprawiedliwie" obdzielony
        przez Matke Nature/Los ... Z wlasnego doswiadczenia moge Ci
        poradzic - nie naciskaj. Nie naciskaj na rozumienie, przejmowanie
        sie czy wspolczucie - to przyjdzie z czasem. Co powinnas egzekwowac
        to wspoludzial w opiece jesli taka jest w domu konieczna. Ja sie
        wielokrotnie przekonalam, ze BEZ OBECNOSCI RODZICOW moje zdrowe
        dzieci byly fantastycznymi opiekunami i faktycznym wsparciem dla
        Sredniego. Zaufaj Mu. Nawet czasem na wyrost - to sie naprawde
        sprawdza.
        Co do dziewczyny to sorry, ale traktowanie 16-tki jaki "konkurencji"
        do serca syna jest niepowazne. To przeciez jest swietnie, ze sie
        zakochal, ze Mu zalezy na pannie, ze ma kogos komu sie zwierza ze
        swoich problemow, z tego co boli. To jest etap rozwoju i daj Mu go
        przezyc jak najbardziej radosnie. Nie ma piekniejszych wspomnien niz
        te zwiazane z pierwsza miloscia smile Pozwol Mu byc szczesliwym w takim
        wymiarze w jakim On to widzi.
        Jest ironiczny? No to fajnie - znaczy sie jest inteligentny - na
        pewno jestescie z mezem w stanie tez sie zdobyc na ironie, sarkazm,
        zlosliwosc a jednoczesnie utrzymac stoicki stosunek do Jego odzywek.
        Nic tak nie wbija w podloge jak poczucie humoru wink Szczegolnie
        inteligentnego nastolatka przeswiadczonego o tym, ze zezarl
        wszystkie rozumy. Zartuj z Nim i pokpiwaj sobie z Niego - jak Cie
        wkurzy, wysmiej Go albo wciagnij w zartowanie z czegos co Was oboje
        smieszy - to naprawde lepsza farma komunikacji niz zrzedzenie czy
        robienie wykladow. A maz niech sie z Mlodym dogada. Teraz bedzie
        swietny moment - powrot z wycieczki. Tata moze udac, ze wszystko
        jest OK i po prostu zapytac jak bylo. I juz, bez zadnych wielkich
        rozmow i godzen sie cisza bedzie za Nimi.
        Lub Go. To jest na pewno fajny facet ten Twoj syn i ta Jego panna
        tez pewnie jest fajna dziewczyna. Jak sie troszke postarasz Ich
        lubic to to bedzie zaraz widac i Oni to beda czuli - nastolatki sa
        bardzo wrazliwe na takie rzeczy smile
        • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 03:45
          bardzo dobrze mowisz
          jednak tak robi ta druga mama a ona jest be
          nasza dobra mam nie bedzie tamtej nasladowac
          juz raczej synkowi przykreci srubeczke bo i tak ma za dobrze

          stalin juz nie zyje - sami wiec dzieci swoje na syberie wysylajcie


          bi_scotti napisała:

          > Ja bym zaproponowala zeby czas spedzali u Was i dawalabym Im szanse
          > byc u Was w domu bez reszty rodziny. Niegrzeczna mama to zawsze
          > nieprzyjemny zgrzyt ale moze faktycznie taki ma styl a nie zwyczajny
          > brak manier - daj Jej "benefit of the doubt".
      • srebrnarybka Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 09:01
        Jakoś przez 16 lat chłopak nie miał problemu z młodszym
        > bratem,

        Ten chłopak ma sam 16 lat. Czy chodzi o młodszego bliźniaka?
        • verdana Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 09:46
          A mnie zastanawia co innego. Dlaczego mialaś potrzebę powiedzenia
          chłopakowi przez wycieczką, ze u brata podejrzewa się coś poważnego?
          Prawdę mówiąc to dla mnie niezrozumiałe - gdyby to mój syn jechał na
          wycieczkę, chciałabym, aby się na niej dobrze bawił, gdyby się
          dowiedział trzy dni później nic by się nie stało.
          Wygląda na to, ze rzeczywiście choroba młodszego spowodowała, ze
          potrzeby starszego, nawet te nie wymagające żadnego zachodu - nie są
          w domu dostrzegane. Chiciałaś bowiem, aby syn martwił się na
          wycieczce - po co? Czemu to ma słuźyć?
          W zeszłym roku miieliśmy podobną sytuację, u najstarszego
          podejrzewano b.ciężką chorobę. Robiłam co mogłam, aby 14-latek jak
          najmniej o tym myślał, a nie jak najwięcej.
          • srebrnarybka Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 10:12
            Dlaczego mialaś potrzebę powiedzenia
            > chłopakowi przez wycieczką, ze u brata podejrzewa się coś
            poważnego?
            > Prawdę mówiąc to dla mnie niezrozumiałe - gdyby to mój syn jechał
            na
            > wycieczkę, chciałabym, aby się na niej dobrze bawił, gdyby się
            > dowiedział trzy dni później nic by się nie stało.
            > Wygląda na to, ze rzeczywiście choroba młodszego spowodowała, ze
            > potrzeby starszego, nawet te nie wymagające żadnego zachodu - nie

            > w domu dostrzegane. Chiciałaś bowiem, aby syn martwił się na
            > wycieczce - po co? Czemu to ma słuźyć?

            To proste. Założycielka wątku oczekuje od syna, możę podświadomie,
            że syn jest od tego, by spełniał jej potrzeby emocjonalne. Skoro
            martwi się o młodszego syna, to podzieliła ię tym zmartwieniem z
            bliską osobą, czyli starszym synem, od którego oczekuje
            emocjonalnego wsparcia, bo osoba, która martwi się o kogoś
            bliskiego, na ogół potrzebuje wsparcia i zrozumienia u innej
            bliskiej osoby. A syn tej roli wyraźnie nie spełnia, a ponadto
            wszedł w układ emocjonalny z jakąś inną, całkiem obcą osobą. Stąd
            cały problem.
            Tyle tylko, że dzieci nie są od spełniania emocjonalnych potrzeb
            rodziców. Nie prosiły się na świat i nie podejmowały świadomie
            takiego zobowiązania. Swoimi problemami matka może obarczać męża czy
            przyjaciółkę, bo to są osoby dorosłe, które świadomie decydują (lub
            nie) o tym, że będą dzielić nasze zmartwienia. Syn nie ma takiego
            obowiązku. I dopóki założycielka wątku tego nie zrozumie, dopóty
            będzie mieć problem z synem.
            Tutaj mogło być niestety coś jeszcze gorszego: manipulacja mająca
            wpędzić syna w poczucie winy, że oto on się tak dobrze bawi z
            ukochaną, gdy rodzice martwią się o młodszego brata. Skutek może być
            moim zdaniem dwojaki, w zależności od stopnia emocjonalnego
            uzależnienia syna od rodziców: albo zawsze w kontaktach męsko-
            damskich będzie miał poczucie winy wobec rodziców i wobec tego nie
            będzie szczęśliwy, nawet, jeśli w jakimś związku wytrwa, albo szybko
            oderwie się od rodziców i znienawidzi brata.
          • arwena_11 Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 10:20
            Zarzutami o to że przeczytałaś SMS-y, się nie przejmuj. Skoro syn
            sie zmienił na gorsze, to normalne, że szukasz przyczyny. Na
            szczęście to tylko głupia miłość. Ciekawe czy gdyby w grę wchodziły
            narkotyki, to też by wszyscy krzyczeki o tajemnicy korespondencji.
            A jak się dowiedzieć co sie dzieje złego z dzieckiem, skoro ono nie
            chce rozmawiać i jest buntowane przez panienkę.
            Jakby okazało sie że bierze narkotyki, to wszyscy by krzyczeli, a
            gdzie była matka. Dlaczego nie kontrolowała co się dzieje z
            dzieckiem. A tak, to matki wina bo przeczytała sms-y.

            Ja bym ukróciła tę znajomość. Może jakieś zajęcia dodatkowe, aby syn
            nie miał już czasu na głupoty?
            Nie wiem, ale ja w wieku 16 lat, nie myślałam o rodzicach chłopaków,
            jako o potencjalnych teściach. To była abstrakcja. Mogłam się z kims
            spotykac i kilka lat i jakoś do głowy mi nie wpadło. Za to na weselu
            mojego kolegi, dowiedziałam się od jego mamy, że to ja byłam jej
            wymarzoną synowąsmile. I do tej pory nie wiem skąd jej to przyszło do
            głowy. Bo nigdy nie byliśmy parą, ale dobrymi przyjaciółmi. Inna
            rzecz że taką teściową to bym chciała mieć, bo bardzo ją lubiłam.

            Tak więc rękę na pulsie trzymaj, nie pozwól aby dziewczyna ogłupiła
            syna zupełnie. Jak się przestanie uczyć, to nakończ te znajomość. Ja
            bym pewnie dodatkowo odcięła młodego od wszelkiej kasy. Chce
            szpanować niech na to zarobi. Niedoczekanie, zeby moje dzieci za
            moje własne pieniądze pozwalały mnie obgadywać obcym ludziom.
            Tyle mówi się o zaufaniu, lojalności wobec dzieci, ale już one mogą
            sobie na wszystko pozwalać?
            Mnie wychowano że " nie s.a się we własne gniazdo". Jak mam jakieś
            pretensje to mam mówić wprost a nie za plecami. Nigdy nie pozwoliłam
            nikomu złego słowa powiedzieć o moich rodzicach. Dotyczyło to
            zarówno znajomych jak i rodziny. Tego samego oczekuję od moich
            własnych dzieci. Mogą mi powiedzieć wszystko, nawet to że jestem
            niedobra, zła itd. Porozmawiamy i spróbujemy coś zaradzić, ale są
            pewne zasady, których nie zmienię i muszą sie dostosować. Jak
            dorosną to zrozumieją ze to było dla ich dobra.

            • verdana Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 13:24
              Matka nie jest winna, ze przeczytala sms. Jest winna, ze wyciaga
              wnioski z tekstu dla niej nie przeznaczonego. I robi to samo, co
              syn - obgadując go i nie widzac w tym nic złego.
              Nie mam złudzeń, ze dzieci nie oplotkowuja mnie przed kolegami. Mam
              wrecz nadzieje, ze nie sa tak zastraszone czy zwiazane ze mna, aby
              tego nie robić.
              Odcięcie od kasy dziecka, bo się zakochał w dziewczynie, ktora
              rodzicom sie nie podoba? Doskonały pomysł na zerwanie wiezi
              uczuciowych z wlasnym dzieckiem. Płacę, wiec masz o mnie mowic
              dobrze.
              A jak dziecko zacznie zarabiać, to matka będzie się dziwila,
              dlaczego zerwało wszelkie kontakty.
              Z nie s.. na własne gniazdo zyją psychiatrzy i psychologowie. Dobrze
              żyją. Uwazam, ze takie hasło propagowane jest przez rodzicow, ktorzy
              maja cos do ukrycia.
              • arwena_11 Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 13:45
                Nie trzeba mieć coś do ukrycia , żeby wiedzieć, że nieopowiada się
                naokoło o tym co się dzieje w domu.
                Dziecko powinno po prostu wiedzieć co wolno a co nie. Nawet jeśli
                jest to okres buntu. Pewnych granic się nie przekracza.
                Jak wspomnę mój okres buntu, to sie dziwie, że rodzice mi nie
                osiwieli, albo że nie zamknęli mnie w 4 ścianach. Patrząc z
                perspektywy czasu, to powinnismile. Tez miałam nieodpowiednią miłość.
                Długo trwało, zanim zrozumiałam, że ona mnie niszczy. Gdyby wtedy
                rodzice mnie zostawili, nie wprowadziki "krótkiej" smyczy i nie
                zabrali z tamtego środowiska, to nie tylko nie skończyłabym studiów,
                ale pewnie i z maturą byłoby krucho.
                Jestem im za to bardzo wdzięczna, chociaż wtedy były momenty, że ich
                nieznosiłam i uważałam, że krzywdzą mnie. NIgdy jednak nie
                pozwoliłam, zeby ktokolwiek z moich znajomych źle się wyraził o
                moich rodzicach.
                • croyance Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 13:55
                  Dlaczego niby nie mozna opowiadac, co sie dzieje w domu? surprised

                  Poza tym, pomijajac wszystko inne, chlopak nie opowiada prywatnych
                  spraw rodziny przypadkowej osobie w pociagu, tylko swojej aktualnej
                  partnerce. Rozumiem, ze Ty mezowi tez nie opowiadasz o niczym, co
                  dzialo sie w Twoim domu rodzinnym? A nie, przepraszam, wlasnie
                  opowiedzialas o tym nam, nieznajomym ludziom z forum.

                  (Byc moze rodzice ci wcisneli, ze gdyby nie oni, to skonczylabys pod
                  mostem, ale to niekoniecznie musi byc prawda. Znam osobiscie szalenie
                  inteligentnego faceta, ktory jest w sekcie, bo - jak sam mowi -
                  'gdyby nie grupa, zostalby kryminalista'. Taaa).
                  • verdana Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 14:00
                    Bo mamusia rzecz swieta. O swietych żle się nie mówi.
                    Jestem przekonana, ze Ci, ktorzy każą dzieciom nic nie mowić,
                    slusznie boja się, ze cos złego wyjdzie na jaw. Albo uwazaja się za
                    absolutnie dosonalych, a kazda krytyke za bunt i oszczerstwo, bo
                    przeciez oni nie mają żadnych wad.
                    No aopisywanie swoich stosunkow rodzinnych na forum - o wlasnych
                    rodzicach można nie najlepiej mowic, bo oni doskonali nie byli, to
                    dotyczy tylko NAS.
                    • croyance Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 14:06
                      Bo niektorzy nie rozumieja, ze kazdy ma swoja prawde, i swoj swiat. I
                      ma prawo dyskutowac o swoim zyciu, z kim tylko chce, nawet i
                      osoba z pociagu.

                      Jesli np. syn mojego meza zechce opowiedziec babce w warzywniaku, ze
                      jego macocha (ja) ma ostatnio jakies humory (na przyklad), to jak ja
                      moge, na Boga, po pierwsze zabronic mu przezywania tego, co przezywa,
                      a po drugie rozmawiania o swoich emocjach z kimkolwiek? On tak widzi
                      swiat - swoj swiat, ktorego jestem czescia - i nie mam prawa wplywac
                      na to, co ze swoimi odczuciami robi.
                    • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 03:59
                      w koncu ktos ten statystyczny alkohol na glowe polaka wypijac musi
                      sami menele nie dadza rady bo zdowie juz im nie dopisuje
                      wiec zadzwiami domow trzeba im pomagac
                      a co sie dzieje potem to juz cicho sza - nie wasza sprawa

                      verdana napisała:

                      > Bo mamusia rzecz swieta. O swietych żle się nie mówi.
                      > Jestem przekonana, ze Ci, ktorzy każą dzieciom nic nie mowić,
                      > slusznie boja się, ze cos złego wyjdzie na jaw. Albo uwazaja się za
                  • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 03:57
                    dlatego ze bedziesz low-life!
                    wiec cicho siedz i nie odzywaj sie tu wiecej jak madrzejsi od ciebie pisza
                    niemadrych pytan tez zadawac nie moznawink


                    croyance napisała:

                    > Dlaczego niby nie mozna opowiadac, co sie dzieje w domu? surprised
                • tojatojatoja Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 10:57
                  arwena_11 napisała:

                  > Nie trzeba mieć coś do ukrycia , żeby wiedzieć, że nieopowiada się
                  > naokoło o tym co się dzieje w domu.

                  Poczytaj sobie książki Alice Miller. Może poszerzysz trochę swoje horyzonty (w tej kwestii).

                  Jak dla mnie takie wychowywanie dzieci - nie dawanie im prawa, by "odgadały" swoje rodzinne problemy do swoich przyjaciół, a nawet znajomych - to tworzenie podstaw do poważnych problemów emocjonalnych. Czy Ty sama jesteś tak 100 % asertywna, że o swoich problemach z różnymi osobami, np. mężem, przyjaciółką, szefem, dzieckiem, rozmawiasz tylko z osobami, których one dotyczą? Nigdy nie masz ochoty wyżalić się męzowi na przyjaciółkę lub szefa? A na męża do przyjaciółki? Nie wierzę! Dlaczego nie dajesz takiego prawa swojemu dziecku?

                  Moim zdaniem, a podejrzewam, że nie tylko moim, każdy ma prawo rozmawiać o swoim życiu (w tym o stosunku do rodziców i tego, co się dzieje w domu) do kogo tylko chce. Nie wyobrażam sobie, by ktoś mógł mi tego zabronić.

                  Ale zapewne Twoi rodzice Cię tego nauczyli... Współczuję! Naprawdę!
                • szeryf65 Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 15:51
                  > Długo trwało, zanim zrozumiałam, że ona mnie niszczy. Gdyby wtedy
                  > rodzice mnie zostawili, nie wprowadziki "krótkiej" smyczy i nie
                  > zabrali z tamtego środowiska, to nie tylko nie skończyłabym studiów,
                  > ale pewnie i z maturą byłoby krucho.

                  to skoro ten etap dojrzewania trwal tak dlugo to.. ugryze sie w jezyk wink
                • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 03:55
                  niektorzy dobrze sie czuja na krotkiej smyczy
                  chyba nikt tu tego nie neguje
                  jednak jezeli wezmiemy na nia wszystkich
                  liczba samobojstw wzrosnie niepomiernie

                  sa rodzine ktorzy staja nad dziecmi z batem
                  sa tez tacy ktorzy staraja sie wylumaczyc z miloscia
                  kazdy radzi sobie jak potrafi
                  wazne zeby w dziecku widziec odrebnego czlowieka a nie cien wlasnych
                  niespelnionych marzen

                  arwena_11 napisała:

                  > Długo trwało, zanim zrozumiałam, że ona mnie niszczy. Gdyby wtedy
                  > rodzice mnie zostawili, nie wprowadziki "krótkiej" smyczy i nie
                  > zabrali z tamtego środowiska, to nie tylko nie skończyłabym studiów,
                  > ale pewnie i z maturą byłoby krucho.
                  > Jestem im za to bardzo wdzięczna, chociaż wtedy były momenty, że ich
                  > nieznosiłam i uważałam, że krzywdzą mnie.
                • haribo007 Re: Mój syn się zakochał 05.10.09, 12:25
                  arwena_11 napisała:

                  > Nie trzeba mieć coś do ukrycia , żeby wiedzieć, że nieopowiada się
                  > naokoło o tym co się dzieje w domu.
                  > Dziecko powinno po prostu wiedzieć co wolno a co nie. Nawet jeśli
                  > jest to okres buntu. Pewnych granic się nie przekracza.
                  > Jak wspomnę mój okres buntu, to sie dziwie, że rodzice mi nie
                  > osiwieli, albo że nie zamknęli mnie w 4 ścianach. Patrząc z
                  > perspektywy czasu, to powinnismile. Tez miałam nieodpowiednią miłość.
                  > Długo trwało, zanim zrozumiałam, że ona mnie niszczy. Gdyby wtedy
                  > rodzice mnie zostawili, nie wprowadziki "krótkiej" smyczy i nie
                  > zabrali z tamtego środowiska, to nie tylko nie skończyłabym studiów,
                  > ale pewnie i z maturą byłoby krucho.
                  > Jestem im za to bardzo wdzięczna, chociaż wtedy były momenty, że ich
                  > nieznosiłam i uważałam, że krzywdzą mnie. NIgdy jednak nie
                  > pozwoliłam, zeby ktokolwiek z moich znajomych źle się wyraził o
                  > moich rodzicach.

                  Ja mam odwrotne doświadczenia. Gdyby moi rodzice nie próbowali na siłę "wyrwać
                  mnie" z łąp mojej pierwszej miłości (a miałam 18lat wówczas a on 22 i był
                  pierwszorzędnym studentem prawa na UJ) to moje życie wyglądałoby inaczej. Nie
                  leczyłabym się psychiatrycznie przez obecnie już prawie 7 lat i potrafiłabym
                  zbudować związek. Obecnie nie potrafię, nie ufam, nie wierzę, że można mnie
                  kochać "po prostu" i za darmo. Na miłość trzeba zasłużyć. Tak jak u moich
                  rodziców. A zasługuje się tak, ze robi sie to co mający dać miłość sobie życzy.
                  Chdzi się tak jak on chce, ubiera się tak jak on chce, mówi się tak jak on chce
                  i to co on chce, robi się to co on chce byleby tylko kochał bo inaczej kochał
                  nie będzie. I to jest miłość, tak mnie nauczyli rodzice.

                  Dobiegam 30tki ale na pewno nie powiedziałabym im, że jestem w ciąży. Byłoby mi
                  wstyd. Bo żeby być w ciąży trzeba uprawiać seks a seks jest niewłaściwy i brudny.

                  I wiem jak to wszystko brzmi i wygląda ale niestety jest to silniejsze ode mnie
                  bo zasiane i zakorzenione przez moich rodziców. I niestety nie potrafię wyjść
                  poza to i ponad to.

                  Jeśli chcesz, żeby życie Twojego dziecka tak wyglądało to rób tak dalej.
            • croyance Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 14:00
              'Mnie wychowano że " nie s.a się we własne gniazdo".

              To bardzo glupio Cie wychowano, bo kazdy czlowiek ma niezbywalne
              prawo do rozmawiania z bliskimi osobami (przyjaciolmi, partnerami,
              kochankami) o tym, co dzieje sie w jego zyciu, i co jest dla niego
              wazne. Nawet w MI5 pracownik wyznacza jedna osoba spoza pracy, ktorej
              moze legalnie opowiadac o wszystkim, co sie w niej dzieje.

              Wracasz do domu i opowiadasz, ze Zosia w pracy Cie wkurza, a szef
              przyszedl pijany? To dlaczego dzieciak nie mialby dzielic sie ze
              swoimi bliskimi (a nie na rodzinie swiat sie konczy) tym, co
              dzieje sie w jego otoczeniu?
              • arwena_11 Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 14:23
                A nie widzisz różnicy w mówieniu, była u mnie ciocia na kolacji, a
                tym : Ci cholerni rodzice znowu ......,

                Widać ewidentnie, że chłopak skarży sie dziewczynie, jaki to on
                nieszcześliwy, a ci rodzice są źli. A może lepiej by było, żeby
                powiedział to rodzicom i z nimi spróbowal rozwiązać problem.

                Takie opowiadanie do postronnych osób, zawsze wywoła burzę.

                A u mnie sprawa jeszcze wyglądąła tak, że jakbym zaczęła opowiadać
                co się dzieje w domu, to jeszcze by mi rodziców zamknięto (
                solidarność ), potem to już był nawyk.
                • verdana Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 14:35
                  Uwazam, że dzieciak ma pełne prawo powiedzieć "ci cholerni rodzice
                  znowu". Ma prawo skarzyc sie, ze jest nieszczęśliwy - bo jesli mu
                  tego odmawiamy, to znaczy, ze nieszczęśliwe dziecko ma obowiązek
                  siedziec cicho. I cierpieć w milczeniu. Niezaleznie od sytuacji.
                  Co innego nie mowic, o sprawach rodzicow - solidarność, a co innego
                  o wlasnych (rodzice mnie nie lubia). Nie widzisz róznicy?
                  • croyance Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 14:54
                    Gdyby syn meza chodzil po miescie i opowiadal, ze np. jestem k., to bym
                    sie nieco zdziwila - ale jesli by chodzil i opowiadal, ze mnie np. nie
                    lubi i ze znowu sie czepiam, a w ogole mam balagan w pokoju i jest
                    brudno - to nie mam nic przeciwko temu. Jego prawo. Kiedy bowiem
                    przekracza prog domu mego, nikt nie kaze mu podpisywac confidentiality
                    clause, i moze sobie opowiadac co chce i komu chce.
                    • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 04:32

                      ty jestes czlowiekiem prawym i nie masz sie czego wstydzic
                      ale dla innych prawa moga byc zbyt ciezkie by im podolali
                      a potem proboszcz wyklnie z ambony i beda sie ludzie smieli
                      a jeszcze nie daj boze ktos sobie popije i chalupe podpali

                      kartofland to kraj o podwojnej moralnosci
                      chcemy czy nie chcemy szybko tego nie zmienimy
                      wiec nie patrz z wyzszoscia na ludzi ktorzy o wlasna skore dbaja
                      zacznij zmiany od siebie a kto wie kiedy kamyczek poruszy lawine


                      zamiast gryzc blizniego zrob dzis cos dobrego

                      croyance napisała:

                      > ale jesli by chodzil i opowiadal, ze mnie np. nie
                      > lubi i ze znowu sie czepiam, a w ogole mam balagan w pokoju i jest
                      > brudno - to nie mam nic przeciwko temu. Jego prawo. Kiedy bowiem
                      > przekracza prog domu mego, nikt nie kaze mu podpisywac confidentiality
                      > clause, i moze sobie opowiadac co chce i komu chce.
                • croyance Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 14:51
                  Nie, nie widze roznicy, i nie mam nic przeciwo temu, zeby syn meza
                  np. skarzyl sie na mnie, jesli widzi taka potrzebe. Uwazam, ze ma do
                  tego prawo. A rodzice dla nastolatkow prawie zawsze beda cholerni, co
                  wiecej, czasami na takie miano zasluguja. To taki wiek tez, okres
                  kwestionowania zastanych wartosci, i bardzo dobrze.

                  Problemu z rodzicamina tym etapie rozwiazac sie nie da, bo
                  fundamentalnym problemem nie jest tu to, jacy oni sa, ale to, ze
                  sa i ich samo istnienie w jakis sposob ogranicza mlodego,
                  rozwijajacego sie czlowieka (w jego mniemaniu). I znowu, bardzo
                  dobrze: niech analizuje, niech rozmawia, niech narzeka.

                  Skoro zas u Ciebie sprawa wygladala tak, ze 'jeszcze by Ci rodzicow
                  zamkneli', to tym bardziej utwierdza mnie w tym, ze nic nie powinno
                  byc trzymane w tajemnicy, bo tylko chroni to tylki pedofilom, domowym
                  bokserom i utwierdza patologie.
                  • verdana Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 14:58
                    A czym bardziej rodzice wymagaja wyrazania się o sobie tylko z czcią
                    i szacunkiem, oraz zakazują mowienia czegokolwiek kolegom - tym
                    bardziej sa cholerni i nie bez przyczyny zresztą.
                    Mój syn, osoba nietowarzyska, oplotkowuje mnie przed kolegami -
                    rzekomu musi byc w domu zawsze o okreslonej godzinie i stale nie
                    pozwalam mu wyjść. Mam ogólną opinię wrednej zołzy. Trudno, czego
                    się dla dziecka nie robi.
                    Co do "rodziców zamkneli" - to chyba nie zrozumiałas - ich by
                    przymkneli za "Solidarność", czyli w dobrej sprawie. Ale trzeba
                    umieć rozróżnić donosy od plotkowania.
                    • bi_scotti Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 15:09
                      Alez jak swiat swiatem mlodzi "nadawali i nadaja" na starych. Cala
                      kultura mlodziezowa opiera sie na tym, ze sie starych krytykuje. Z
                      pzrykladami, najczesciej w przerysowany sposob, wielokrotnie wrednie
                      i niesprawiedliwie. To jest naturalny etap rozwoju i wrecz
                      niepokojace jest jesli mlodzi nie punktuja wad i przywar starych!
                      Swoich starych! Ale tez nalezy uszanowac prywatnosc mlodych i dac im
                      sie zalic w ich wlasnym gronie bez ingerowania, podsluchiwania,
                      podczytywania, i bez poczucia krzywdy, ze sie zostalo przez wlasne
                      dziecko ocenionym. Dlatego uwazam, ze autorka watku powinna przejsc
                      do porzadku dziennego nad przeczytanym tekstem. Nie byl do Niej
                      skierowany, nie dowodzi jakiejs niezdrowej (narkotyki, alkohol) czy
                      kryminalnej dzialalnosci syna, nie ma powodow do podejrzen, ze
                      chlopak chce kogos skrzywdzic czy sam ze soba skonczyc. Bo tylko w
                      takich przypadkach bylby powod do ingerencji. Tak dlugo jak jest to
                      zwyczajne "nadawanie na mamusie" to jest to jak najbardziej normalne
                      i nie ma sie czym podniecac.
                      Nie wiemy na co chory jest mlodszy syn, czasem tego po prostu nie da
                      sie ukryc a jesli sytuacja jest naprawde powazna to warto
                      nastolatkowi o tym mowic, bo nastolatek tez czlowiek - swoje uczucia
                      wobec brata ma. Nawet jesli sie tych uczuc wstydzi, ich nie
                      pokazuje, udaje, ze ma wszystko w nosie. Nastolatki to bardzo
                      wrazliwe stworzenia i gdyby mialo byc cos naprawde kiepsko z
                      mlodszym bratem, to ten starszy zapewne chcialby wiedziec co jest
                      grane. Gdyby Mu nie powiedziano, mialby jeszcze jeden powod do
                      skargi na starych, ktorzy nie traktuja Go powaznie i "takie" sprawy
                      przed Nim ukrywaja.
                      A w ogole to demonizowanie 16-letniej dziewczyny z sasiedniej wsi
                      uwazam za spora przesade w reakcji!
                      • verdana Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 15:21
                        Alez oczywiscie, ze o chorobie mowić, omawiać, nie robic z tego
                        tajemnicy.
                        Ale mozna sobie darować straszenie syna tuż przed wycieczką. W domu,
                        gdzie ktos jest chory bardzo pożądane są chwile wytchnienia, trzy
                        dni bez nerwowych rozmyslań.
                        Rok temu, gdy czekalismy na wyniki najstarszego ze szpitala
                        onkologicznego, wszyscy w domu o mało nie powariowali. Zabrałam
                        najmlodszego na trzy dni na wycieczkę, wyniki mialy byc tuz po niej,
                        na zasadzie, ze być może to ostatnie beztroskie chwile dla młodego.
                        I ze jesli wyniki beda złe, to nalezą mu się te trzy dni normalnego
                        życia zanim wszyscy zajmą sie najstarszym.
                      • bri Re: Mój syn się zakochał 26.09.09, 01:00
                        Dorastanie polega na uwolnieniu się od wartości wpajanych nam przez
                        rodziców i rozpoznaniu własnych. Ciężko to osiągnąć bez
                        kwestionowania "ważności" rodziców, są na to zbyt ważni.
                        • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 04:19

                          dobrze wychowane dziecko nie bedzie sie uwalniac
                          bedzie czulo sie wolne bo nikt go nie zniewalal
                          pogladow swoich w dziecko nie trzeba wpajac
                          trzeba go nauczyc jak ma wiedze zdobywac a dalej samo juz sobie poradzic

                          nie nakazami i zakazami ksztaltuj dziecko
                          ale codziennie przykladem wlasnym pokazuj jak zyc trzeba
                          ja wiem ze w zyciu latwe jest tylko picie
                          kto sie nie stara ten nic nie ma i moze zagrac w totka

                          to jest moj poglad i bede go glosic

                          bri napisała:

                          > Dorastanie polega na uwolnieniu się od wartości wpajanych nam przez
                          > rodziców i rozpoznaniu własnych. Ciężko to osiągnąć bez
                          > kwestionowania "ważności" rodziców, są na to zbyt ważni.
                    • croyance Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 15:12
                      Ups pardon, nie wiedzialam, ze w tym konkretnym przypadku chodzi o
                      Solidarnosc.

                      BTW, ostatnio usmialam sie z bylej zony meza, bo ona strasznie sie
                      przejmuje tym, ze mlody narzeka na ojca. No narzeka, bo ojciec kaze
                      mu np. lekcje odrabiac, zreszta na nia tez narzeka, jak jest u nas (a
                      u niej na nas, he he), i po prostu zabilo mnie, ze mozna takie
                      gadanie traktowac powaznie.
                  • oldrena1 Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 16:47

                    croyance napisała:
                    > Skoro zas u Ciebie sprawa wygladala tak, ze 'jeszcze by Ci
                    rodzicow
                    > zamkneli', to tym bardziej utwierdza mnie w tym, ze nic nie
                    powinno
                    > byc trzymane w tajemnicy, bo tylko chroni to tylki pedofilom,
                    domowym
                    > bokserom i utwierdza patologie.

                    A jednak... Na mój rozum arwena miała na myśli działanie w
                    podziemnej "Solidarności" w stanie wojennym, a nie solidaryzowanie
                    się z rodzicami w ukrywaniu patologii.
                    • croyance Re: Mój syn się zakochał 24.09.09, 11:50
                      Wiem, zauwazylam to pozniej i sprostowalam smile
                      • oldrena1 Re: Mój syn się zakochał 25.09.09, 19:54
                        A bo ja taka dumna z siebie byłam, że umiem już czytać ze zrozumieniem i nie doczytałam wątku do końca, tylko już natychmiast dałam głos.
                • croyance Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 15:09
                  A jeszcze wyobraz sobie, ze maz zakazuje Ci z kimkolwiek rozmawiac na
                  temat Waszego malzenstwa.
                  • bi_scotti Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 15:52
                    croyance napisała:

                    > A jeszcze wyobraz sobie, ze maz zakazuje Ci z kimkolwiek rozmawiac
                    na
                    > temat Waszego malzenstwa.

                    Hahahaha - nawet gdyby taki zakaz byl zapisany w jakims kodeksie
                    prawnym to na pewno powstaloby zaraz tajne podziemie kobiet
                    narzekajacych na swoich mezow wink Wystarczy poczytac emame. A co by
                    to bylo gdyby jeszcze wprowadzic oficjalny zakaz dzielenia sie
                    opiniami o tesciowych!
                    • croyance Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 16:08
                      To wszystkie bysmy poszly do wiezienia big_grin
                    • morekac Re: Mój syn się zakochał 23.09.09, 23:50
                      A co by
                      > to bylo gdyby jeszcze wprowadzic oficjalny zakaz dzielenia sie
                      > opiniami o tesciowych!

                      O, i to by było rozwiązanie tego problemu! Oficjalny zakaz dzielenia
                      się opiniami o teściowych i o potencjalnych teściowych.
                      Zakaz dzielenia się informacjami o problemach z własnymi dziećmi,
                      rodzicami i chłopami/babami. Forum by umarło...
                • jakw Re: Mój syn się zakochał 04.10.09, 00:37
                  arwena_11 napisała:


                  > Widać ewidentnie, że chłopak skarży sie dziewczynie, jaki to on
                  > nieszcześliwy, a ci rodzice są źli. A może lepiej by było, żeby
                  > powiedział to rodzicom i z nimi spróbowal rozwiązać problem.
                  Najwyraźniej ma to po mamie, która problemami z synem dzieli się nie
                  z bliską osobą, ale z całym światem.
            • guinnes.s Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 12:11

              > Ja bym ukróciła tę znajomość. Może jakieś zajęcia dodatkowe, aby syn
              > nie miał już czasu na głupoty?

              Dobrze ze Pani nikt niczego nie ukrócił...Nie ja tego naparwdę nie czytam...Psom
              można kazać kopulować z wybranymi sukami aby szczenięta były rasowe, ale
              dzieciakom skracać jakieś znajomośći, gdy nie wchodzą w gre narkotyki ani jakieś
              choroby ( ruch pro ana itp...)NIe to sie po prostu w głowie nie mieści
              • corgan1 niech ojciec wyśle go do Afganistanu 30.09.09, 19:04
                na ochotnika oczywiście.

                > > Ja bym ukróciła tę znajomość. Może jakieś zajęcia dodatkowe,
                > > aby syn nie miał już czasu na głupoty?

                Może jednak cza gnoja wysłać do Afganistanu albo chociaż do Iraku. A co. Od razu
                mu durnoctwa wyjdą ze łba.
            • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 03:49
              przejmuj sie zarzutami
              lecz staraj sie patrzyc na nie rozsadnie i obiektywnie

              narkotyki biora dzieci ktore maja przykrecona srobke
              ale wrecz przeciwnie gdy rodzicow nie ma w domu i niczym sie nie interesuja
              jest to dla nich odskocznia od ponurej rzeczywistosci
              jak ktos ma ciekawe zycie i jest szczesliwy to po co ma siegac po substytut?


              arwena_11 napisała:

              > Zarzutami o to że przeczytałaś SMS-y, się nie przejmuj. Skoro syn
              > sie zmienił na gorsze, to normalne, że szukasz przyczyny. Na
              > szczęście to tylko głupia miłość. Ciekawe czy gdyby w grę wchodziły
              > narkotyki, to też by wszyscy krzyczeki o tajemnicy korespondencji.
            • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 04:12

              niestety publiczne uzywanie wulgaryzmow swiadczy tez o twoim wychowaniu
              wiec chyba tylko przed maksiem masz sie czym chwalic
              gdyby rodzice mniej ci zakazywali a wiecej z toba rozmawiali
              byc moze wiedzialabys ze takie zachowanie jest conajmniej niegrzeczne


              twoj dzieciak to narkoman... szpieguj mu komorke

              arwena_11 napisała:

              > Mnie wychowano że " nie s.a się we własne gniazdo".
      • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 03:43

        dlaczego skreslasz dziewczyne z powodu matki
        nie kazdy sobie rozdzicow wybrac moze
        starajcie sie szanowac rodzicow takich jakich ich macie
        a o zycie wlasne dbajcie przede wszystkim

        skresl syna autorki bo ma dziwna matke


        burza4 napisała:

        > dziwne relacje domowe to mogą być u niej, matka rozmawiająca
        > niegrzecznie też nie rokuje najlepiej, skoro chamstwo to u nich
        > taki "styl" bycia to takim modelem zachowania się przesiąka. Nie
        > pozwalałabym na wyjazdy nastolatka do innego miasta, tym bardziej w
        > środowisko którego nie akceptuję.
        >
      • jakw Re: Mój syn się zakochał 04.10.09, 00:19
        burza4 napisała:

        > Jakoś przez 16 lat chłopak nie miał problemu z młodszym
        > bratem, zaczął mieć go dopiero kiedy ta dziewczyna otworzyła mu
        > oczy? co najmniej dziwne.
        Młodszy brat to chyba przedszkolak, więc starszy nie może mieć z nim
        problemów od dnia swoich narodzin...
    • barabarska Przypomnij sobie to 23.09.09, 17:02
      A jak było, gdy Ty się zakochałaś? Przypomnij sobie dokładnie to wink
      • how-ever Z innej perspektywy 28.09.09, 10:33
        Matką nie jestem i przez ładnych parę lat jeszcze nie będę. Jestem natomiast córką ojca "wiedzącego lepiej" i kontrolującego. Mam prawie 20 lat, studiuję dziennie (II rok prawa), jestem na utrzymaniu rodziców, który to fakt jest mi przy każdej okazji wypominany. Od prawie 15 miesięcy jestem ze wspaniałym chłopakiem, którego mój ojciec, a właściwie oboje rodziców nie akceptują, chociaż nie znają go zbyt dobrze. Więc może to dlatego, mniejsza o to.
        Mój tata też czytywał moje smsy- zresztą, wcale się z tym nie krył. Uważa, że ma do tego prawo, bo mnie utrzymuje, a ja jestem gó...arą, która nic nie wie o życiu, jest głupia, naiwna i pozbawiona własnego zdania, podatna na wpływy. W związku z tym przez jakiś czas miałam na telefonie ustawioną blokadę klawiatury zabezpieczoną kodem. Potem, sądząc, że ojciec zmądrzał i przestanie mi szperać w telefonie, wyłączyłam rzeczoną blokadę. Rychło zorientowałam się, że moje nadzieje są płonne, wróciłam więc do starych zabezpieczeń. Naruszanie prywatności dziecka (w moim przypadku zarówno wtedy, gdy nie miałam jeszcze 18 lat, jak i po osiągnięciu przeze mnie pełnoletności) skutkuje tylko tym, że młody człowiek się zabezpiecza przed ciekawością rodziców. Hasła, kody, ukrywanie co ważniejszych zapisków albo wręcz palenie ich (sama praktykowałam). Odpowiedzialność za niepełnoletnie dziecko nie uprawnia rodziców do naruszania jego prywatności- otwierania listów, czytania smsów, maili, archiwów gg. Niektórzy, widzę, ciągle wyznają zasadę, że dzieci i ryby głosu nie mają. Obyście się na tym nie przejechali.

        Resztę retoryki stosowanej przez założycielkę tematu również znam z autopsji. Jesteśmy dla ciebie za dobrzy, a ty jesteś niewdzięczna, pyskujesz, masz nasze zdanie gdzieś, wolisz pojechać do tego swojego Marcina zamiast do domu (czego nasłuchałam się przy okazji ostatnich ferii zimowych, których część spędziłam w domu rodzinnym mego chłopaka). Jest komentowane, w zjadliwy zresztą sposób, wszystko- moje studia (podobno za mało się uczę, za dużo za to imprezuję), sposób ubierania i fryzura (zdaniem rodziców jestem ostatnim niechlujem i bezguściem), wady (zalety przechodzą niezauważone), moje relacje z chłopakiem (na pewno cię zdradza, chodzi mu tylko o seks, a najlepiej by było, gdybyście się rozstali; jak sobie zrobisz bachora, to sama na niego będziesz zarabiać). I tak dalej, w tym stylu. U założycielki tematu widzę duży potencjał i niedługo zapewne sama będzie używać w stosunku do syna podobnych zwrotów. Jeżeli chce Pani syna stracić, to droga wolna. Moi rodzice jeszcze nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo się od nich oddalam emocjonalnie. Kocham ich, mimo wszystko. Jestem w stanie zrozumieć (co nie równa się akceptowaniu) ich punkt widzenia, to, że się martwią. Każda troska ma jednak swoje granice. Moją największą winą, zdaniem rodziców, jest to, że mam jakieś tam swoje cele, własne priorytety (nasze hierarchie się nie do końca pokrywają) i staram się do nich dążyć- po swojemu. To moje życie, moje błędy i sukcesy. Nie można przeżyć życia swojego dziecka za nie- ono samo musi sobie uświadomić, na czym mu najbardziej zależy. I nie zawsze tym "najbardziej" będzie zadowolenie mamy czy taty- trzeba to zaakceptować.
        Problemem- przynajmniej moim zdaniem- nie jest to, że Pani syn się zakochał. To raczej Pani i Pani mąż nie umiecie sobie z tym poradzić. To dla Was ciągle nowa sytuacja.
        Zainteresowało mnie natomiast, w jaki sposób karzecie Państwo syna? Jaką karę można nałożyć 16-latkowi? Szlaban na komputer, internet? Ja się z takich kar śmiałam, gdy miałam 16 lat. Do dzisiaj bawią mnie próby wyegzekwowania na mnie czegoś krzykiem lub przemocą fizyczną, uskuteczniane od czasu do czasu przez mą rodzicielkę (nie, nie daję się bić, nie ten wiek i siła fizyczna).
        Mam też poważne wątpliwości, czy Pani relacje z synem były wcześniej takie idealne. W ciągu roku nie mogło się zmienić diametralnie wiele- raczej na wierzch wyszło to, co gromadziło się latami, a Pani uważała, że wszystko jest w porządku. Moi rodzice popełniają ten błąd, że oczekują ode mnie ciągle bezwzględnego posłuszeństwa i potulnego zgadzania się z ich zdaniem. Niekiedy traktują mnie jak małe dziecko, ale uparcie przypominam im, że lat pięciu nie mam już od dawna i decydować za mnie nie będą. Za 16-latka też nie da się już decydować. I tak zrobi to, co będzie chciał. To już nie jest dziecko, ale jeszcze nie w pełni dorosły. On na razie szuka pomysłu na siebie- również przez porównywanie rodziców z innymi rodzicami. Widzi, że funkcjonowanie jego przyszłej rodziny niekoniecznie musi się opierać na zasadach rządzących w jego domu. Dlaczego antagonizuje? Czeka na reakcję. Wskazuje (w, być może, mało subtelny sposób), co mu się nie podoba. I nie trzeba mówić, że "a co ty tam wiesz", tylko pytać- dlaczego? Dlaczego nie odpowiada ci to, tamto? Bo jemu wcale nie muszą się podobać zasady panujące w domu.
        Nie bardzo rozumiem, dlaczego przed wyjazdem syna na wycieczkę powiedziała mu Pani o podejrzeniu ciężkiej choroby u młodszego dziecka? Myślę, że mógł to odebrać jako złośliwość, chęć zepsucia mu zabawy. Nie dziwię się, że nie zadzwonił- Pani zrobiła mu (w jego mniemaniu) na złość, więc on zrobił na złość Pani.

        Dzieci zawsze są "nie takie", a rodzice idealni. Ja nie mam w stosunku do siebie złudzeń- wiem, że mogłabym postępować inaczej (i czasami tak robię), nie mam łatwego charakteru, jestem harda i krnąbrna. Wiem, że moje spaprane relacje z rodzicami to efekt także mojego zachowania- ale to oni byli dorośli, gdy ja byłam dzieckiem. To oni powinni byli mi wyjaśnić, co robię nie tak. Ostatecznie, to oni mnie kształtowali i dzięki nim jestem, jaka jestem. Nie można od swojego dziecka oczekiwać, że będzie miało mądrość życiową i odpowiedzialność osoby dorosłej, a równocześnie, że będzie ciągle grzeczne i posłuszne. Trzeba się po prostu zdecydować. Ale, niestety, każdy "wybór" będzie zły w Pani wypadku. Bo syn już nigdy nie będzie grzecznym kilkulatkiem, a jeszcze przez jakiś czas będzie miał zielono w głowie- taki wiek.
        • mariola.maria Re: Z innej perspektywy 30.09.09, 10:49
          mogłabys być moją młodsza córka..
          więc pisze z urzedu wieku smile - "Wiem, że moje spaprane relacje z
          rodzicami to efekt także mojego zachownia- " nie do końca sie
          zgadzam. relacja rodzic - dziecko zależy w 99 % od postepowania
          rodziców, nawet jeszcze przed urodzeniem...
          Wydaje mi się , że czego rodzic nie zepsuje to zepsute nie jest.
          Rodzice tez nie alfa i omega,więc popełniaja błędy. Trudno, - i tak
          sa najlepszymi dla swoich dizeci.

          Ale juz na pewno to nie wina dzieci!
          • lavinka "Moje dziecko jest niewdzięczne, bo dorosło... 30.09.09, 14:12
            Ofiary przemocy domowej(także tej psychicznej) często obarczają się
            odpowiedzialnocią za stan rzeczy. Oczywiście to wina rodziców
            wpędzających je w poczucie winy. Gadanie o niewdzięczności za
            poświecenie znam na pamięć,(mimo że co jak co,ale za_dobrze to mi w
            domu nigdy nie było) nie tylko w swoim przypadku ale i paru
            znajomych.

            Może jest na ten temat jakaś mądra książka? Ktoś czytał?

            Idealny tytuł - "Moje dziecko jest niewdzięczne, bo dorosło i mnie
            nie potrzebuje" wink
            • tojatojatoja Re: "Moje dziecko jest niewdzięczne, bo dorosło.. 30.09.09, 18:46
              lavinka napisała:

              > Ofiary przemocy domowej(także tej psychicznej) często obarczają się
              > odpowiedzialnocią za stan rzeczy. Oczywiście to wina rodziców
              > wpędzających je w poczucie winy. Gadanie o niewdzięczności za
              > poświecenie znam na pamięć,(mimo że co jak co,ale za_dobrze to mi w
              > domu nigdy nie było) nie tylko w swoim przypadku ale i paru
              > znajomych.
              >
              > Może jest na ten temat jakaś mądra książka? Ktoś czytał?
              >
              > Idealny tytuł - "Moje dziecko jest niewdzięczne, bo dorosło i mnie
              > nie potrzebuje" wink

              Dużo na ten temat pisze, wspomniana przeze mnie wcześniej, Alice Miller. Jest dosyć ostra i kategoryczna w swoich poglądach nt. przemocy stosowanej przez rodziców wobec dzieci, ale ogólnie pisze bardzo mądre rzeczy, które otwierają oczy na to, jaką krzywdę mogą dziecku zrobić rodzice. Polecam szczególnie "Zniewolone dzieciństwo".

              A tytuł książki mógłby równie dobrze brzmieć "Według mamy jestem złym i niewdzięcznym dzieckiem, bo mam swoje życie i swoje zdanie, i w końcu nie daję sobą manipulować i szantażować się emocjonalnie". wink
              • lavinka Wielkie dzięki! 01.10.09, 00:38
                O to mi chodziło właśnie. Kupię do poczytania... mamie smile
        • skrzych Re: Z innej perspektywy 30.09.09, 23:43
          Świetny post, dziękuję.
          Czytam i przyjmuje z pokorą - oby cokolwiek z niego pozostało w mojej ojcowskiej
          łepetynie.
          Staram się do dzieci podchodzić partnersko - o ile w stosunku do starszej 16-ki
          czasami zdaje to egzamin, to w przypadku młodszych 10-tek absolutnie nie; tutaj
          potrzebna jest bezwzględna (choć tak nie do końca) ojcowska przemoc.
          Rodzicielstwo to chyba ciągłe balansowanie pomiędzy tym "co muszę", tym "co
          należy" a tym "co mogę", nieszczęściem (a raczej szczęściem) jest brak
          jakiejkolwiek "uczelni" szkolącej rodziców. Ta tak ważnej niwie działamy
          praktycznie po omacku, kierowani instynktem oraz dobrymi jak i złymi nawykami
          wyniesionymi z domów rodzinnych.
          Jaki będzie wynik tych naszych wychowawczych tak naprawdę eksperymentów - czas
          pokaże

          Krzysztof
          • maklerek_troll Re: Z innej perspektywy 01.10.09, 05:02
            niestety musze ci przyznac racje
            na wlasnych bledach uczyc tu sie trzeba
            a jak juz przez te lat 20 sie nauczymy
            to od zera zaczynac nam sie juz nie chce

            jak wnuki rozpuszczac mozesz to z eksperymentami bylo nienajgorzej

            skrzych napisał:

            > Jaki będzie wynik tych naszych wychowawczych tak naprawdę eksperymentów - czas
            > pokaże
            >
            > Krzysztof
        • maklerek_troll Re: Z innej perspektywy 01.10.09, 04:41

          bardzo dobrze piszesz
          jednak sama przyznajesz ze przez bledy swoich rodzicow jestes dzieckiem z defektem
          nie mozemy wiec uznac twojej wypowiedzi
          jak dzieci wejda na glowe rodzicom to swiat sie wywroci

          dlugie posty piszesz... ja tak nie potrafie



          how-ever napisała:

          > Matką nie jestem i przez ładnych parę lat jeszcze nie będę. Jestem natomiast có
          > rką ojca "wiedzącego lepiej" i kontrolującego. Mam prawie 20 lat, studiuję dzie
          • how-ever Re: Z innej perspektywy 02.10.09, 18:49
            Owszem, jestem trochę zwichrowana, ale nie uniemożliwia mi to normalnej (prawie) egzystencji. Po 20 latach życia obok moich rodziców nauczyłam się już paru rzeczy, które utrzymują mnie przy zdrowych (w miarę) zmysłach.
            Nie można uznać mojej wypowiedzi? Pewnie, psychologiem nie jestem, więc nie biorę się za wystawianie diagnoz na odległość. Dostrzegam jednak w postach założycielki tematu charakterystyczny sposób myślenia, który tak dobrze znam z własnego życia. Mój post zapewne nie jest fachowym wywodem psychologicznym- raczej stanowi receptę pt. "jak stracić własne dziecko".

            Nie chodzi o wchodzenie rodzicom na głowę, tylko o uznanie, że dziecko ma prawo do własnego zdania, do wyrażania go i do postępowania zgodnie z własnymi przekonaniami. 16-latek nie będzie robił czegoś tylko dlatego, że chcą tego rodzice.
    • knip0 Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 11:15
      Ja perolę. Starszy syn skarży się, że rodzice nie są tacy cool. Co za fajtłapa. Jak tak można? Rodziców się nie wybiera. Jak chce mieć fajnie w życiu to powinien sam wziąć swoje życie w swoje ręce (czyli dorosnąć) a nie obwiniać innych, o to, że nie śa tacy jakby on chciał.

      Kurcze, miałem 14 lat i też miałem takiego brata 16 letniego debila co to tylko do domu przychodził i narzekał jak to u sąsiadów/kolegów w domu fajnie a unas nie.

      Moim zdaniem raczej to on miał problem w prawidłowym postrzeganiu siebie i otoczenia, a nie faktycznie coś było nie tak z rodziną.

      Fajtłapa.
      • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 04:50

        chlopak ma taka fajna mame
        a juz ma ze soba problemy
        a moze mamusia przespala jak dorastal
        z malego chlopczyka zrobil sie mezczyzna i mamusia jest w szoku

        nie chce spac z mamusia znaczy sie fatlapa

        zabierz dziecku kase pojdzie krasc na miasto

        knip0 napisał:
        > Moim zdaniem raczej to on miał problem w prawidłowym postrzeganiu siebie i otoc
        > zenia, a nie faktycznie coś było nie tak z rodziną.
        >
        > Fajtłapa.
    • lavinka Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 14:06
      Zasadniczo starcie różnych modeli wychowania często bywa niestrawne.
      Jak się rozstaną to syn stanie się na powrót kochanym synciem
      mamuni. Ale chyba nie o to chodzi,prawda?

      Kiedyś dziecko trzeba odpępowić i pozwolić mu na krytykę. Ukochanej
      mamci też.

      Komputer do 22? W weekend do 24? Nie dziwię się,że ma dość skoro go
      mamcia traktuje jak 10letnie dziecko. Też bym "uciekła" od takiej
      "mamci".
      • friday133 Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 14:27
        Ja po prostu pitolę.
        Co to ma znaczyć, że syn może się spotykać z dziewczyną tylko w
        waszym mieście? Tzn. tylko ona może do niego przyjeżdżać, a on do
        niej nie? Jaja sobie robisz? Nic dziwnego, że się na was obraził.

        A tego, co powiedziałaś mu o młodszym bracie przed samą wycieczką,
        to w ogóle nie mogę strawić. Dokonałaś celowo emocjonalnej
        manipulacji - po prostu chciałaś, żeby na wycieczce myślał O TOBIE.
        I masz żal, że jednak nie myślał. Mogłas powiedzieć to w każdym
        dowolnym innym momencie, ale zrobiłaś to w tym, żeby mu nałożyć
        emocjonalną smycz i do tego bez efektu.

        Mam syna lat 17, więc nie teoretyzuję. To ty masz problem, nie on.
        Jesteś po prostu zazdrosna o jego uwagę i uczucia.


        • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 04:57

          musieli cos wymyslic
          a innego pomyslu nie mieli
          widocznie juz tak bardzo srubke dokrecili
          ze bardziej sie nie da

          jak dzieciak nie pije i nie pali
          to zryj mu psychike
          potem bedziesz musiala synka leczyc
          wtedy dopiero bedziesz sie poswiecac i bedziesz miec frajde


          dlugo by tu pisac... a sprawa jest jasna

          friday133 napisała:

          > Ja po prostu pitolę.
          > Co to ma znaczyć, że syn może się spotykać z dziewczyną tylko w
          > waszym mieście? Tzn. tylko ona może do niego przyjeżdżać, a on do
          > niej nie? Jaja sobie robisz? Nic dziwnego, że się na was obraził.
          >
      • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 04:54

        synciem sie nie stanie, juz szybciej mamusia na starosc zdziecinnieje
        a chodzi o to zeby komputer ograniczac
        tam jest internet seks i narkotyki
        i komorke koniecznie kontrolowac


        wiecej juz nie pisze bo juz po 20.....


        lavinka napisała:

        > Zasadniczo starcie różnych modeli wychowania często bywa niestrawne.
        > Jak się rozstaną to syn stanie się na powrót kochanym synciem
        > mamuni. Ale chyba nie o to chodzi,prawda?
        >
        > Kiedyś dziecko trzeba odpępowić i pozwolić mu na krytykę. Ukochanej
        > mamci też.
        >
        > Komputer do 22? W weekend do 24? Nie dziwię się,że ma dość skoro go
        > mamcia traktuje jak 10letnie dziecko. Też bym "uciekła" od takiej
        > "mamci".
    • winniepooh Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 14:20
      basiarach1 napisała:

      > Mój starszy 16-letni syn od roku ma dziewczynę.Na początku nie było
      z tym
      > problemów,nawet się cieszyliśmy,że fajnie to sobie układa.
      > Dziewczyna jest o rok młodsza.W ramach budowania dobrych relacji
      nawet
      > spotkałam się z jej mamą na kawie.

      doprawdy wielkie poświęcenie z twojej strony. łaskę jej zrobiłaś.
      • roterro Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 15:31
        Na mnie tez zrobilo wrazenie (duze i negatywne) mowienie synowi
        przed wycieczka o klopotach z mlodszym synem. Czy maz Ci daje
        wsparcie? Jacys inni ludzie?
        Zamiast dawac synowi zielone swiatlo do zabawy i zapomnienia
        chilowego o klopotach, ty wmanipulowujesz go w opieke nad soba, w
        odpowiadanie na twoje potrzeby emocjonalne. I jeszcze masz pretensje
        kiedy on oodmawia przyjecia tej roli! To nie jest jego rola. Jezeli
        oczekujesz, ze on ma byc twoja podpora, spodziewaj sie coraz
        wiekszych klopotow. Wsparcie emocjonqlne to powinien dawac ci maz, a
        nie syn.
        Mysle, ze to dobra decyzja pojsc do psychologa.
        Zdaje sie, ze trudno zaakceptowac ci rosnaca odrebnosc syna.
        Doroslenie na tym polega, ze moze miec inne od ciebie zdanie. Nie
        musi myslec jak ty, nie musi podobac mu sie to co tobie. Wiadomo ze
        w wieku dorastania moze akcentowac to przesadnie, ale czemu az tak
        cie to boli? To normalny proces, a jesli masz zdrowe poczucie
        wlasnej wartosci, to nie zaburzy cie to ze syn uzna cie za
        niezaradna. Ma do tego prawo, a ty masz prawo sie tym nie przejmowac
        i powiedziec: "Rozumiem, ze tak myslisz, to OK, slysze to, masz
        prawo, a ja sie z toba nie zgadzam, i tez mam do tego prawo." Mozemy
        miec odmienne zdanie, nie ma tragedii.

        A czytanie SMSa syna uwazam za ponizej krytyki.
        Jedna sprawa jest prosta - z im wiekszym szacunkiem bedziesz syna
        traktowala (co nie znaczy pozwalala mu na wszystko), tym lepsza
        bedziesz miala z nim relacje. Gwarantuje.
        Im bardziej bedziesz oczekiwala i wymagala by byl taki jaki ty sobie
        zyczysz, tym bedzie gorzej. Syn bedzie sie coraz bardziej oddalal i
        zamykal.
        Postaraj sie go szanowac. (A jak sie kogos szanuje, nie grzebie sie
        w jego telefonie).
        Tez zgadzam sie, ze w okresie dorastania problemy wychodza na
        swiatlo dzienne, a nie zaczynaja sie.


        • alia_od_noza Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 20:48
          Ja się tylko zastanawiam nad jednym - co zrobi matka po wizycie u psychologa (to
          już ten tydzień, prawda?), jeśli psycholog nie spełni jej oczekiwań. Jeśli
          podobnie jak większość wypowiadających się w tym wątku zwróci uwagę, że za
          problemy z synem odpowiadają również rodzice i zamiast radzić, jak zmienić syna,
          zacznie radzić, jak zmienić siebie. Jedna znana mi matka syna z problemami (i to
          zdecydowanie poważniejszymi, chodziło o zaburzenia nerwicowe) na wizycie u
          psychologa usłyszała kilka nieprzyjemnych dla siebie rzeczy, między innymi o
          konieczności "odcięcia pępowiny". Natychmiast stwierdziła, że psychologowie to
          szarlatani, którzy tylko kasę koszą, a syna należy wysłać do psychiatry, który
          da mu cudowną pigułkę i wszystko będzie dobrze. Nie było dobrze. Nadal nie jest.
          I nie będzie, dopóki nie zmieni się układ w tej rodzinie, ale matka jest zaślepiona.
          • winniepooh Re: Mój syn się zakochał 02.10.09, 18:51
            na wizycie u
            > psychologa usłyszała kilka nieprzyjemnych dla siebie rzeczy, między
            innymi o
            > konieczności "odcięcia pępowiny"

            "psycholog" się popisał
    • brak.slow Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 18:57
      1.
      synek ma 16 lat, uświadom sobie, ze te wszyskie zakazy nakazy bedą go zamęczały
      jeszcze jakies 2-3 lata, a potem jak się minimalnie wysili to spierniczy z domu
      na STUDIA i bedzie Cie odwiedzial raz w miesiącu. 16 latek jest na tyle duzy,
      zeby mu nie robić glupich ograniczen, ale też na tyle niedojrzały, aby z nim
      konstruktywnie rozmawiać, a nie krzyczeć, nakazywać, zakazywać i stosować gierki
      emocjonalne. bez sensu...

      2.
      Widać, ze jesteś zazdrosna o jego uwagę, nawet jesli piszesz, ze tak nie jest.
      Ja bym się bardziej zastanowiła nad tym jak syna wychowaliscie, bo widać brak mu
      kultury (zbyt dlugie przesiadywanie u dziewczyny w domu-telefony jej matki z
      prośbą o jego powrót itd itd)

      3.
      Tak, tak, z 2 lata pełnoletność....ale 16 lat to taki siuśmajtek, że ciężko to
      opisać w kilku słowach, musialabym wyprodukować 5 stron textu, a tego mi się
      robić nie chce.. Twoj syn jest bezczelny, pyskaty,chyba mu hormony na mózg biją
      i przez te ostatnie lata skupilabym się na tym JAK uswiadomic mu, ze tak się
      zachowywać nie wolno. kup mu moze podręcznik Savoir Vivre, ucz empatii, nie
      wiem...ale jak piszesz nic nie dociera...

      4.
      Bardziej niż o Twojego syna i Twoj błahy problem z nim(czyt. brak telefonow z
      wycieczki ws brata, komentowanie sytuacji w domu, innych rodzicow) martwię się o
      tę dziewczynę. wiesz dlaczego?, bo dziewczyna w tym wieku bardzo pragnie
      akceptacji, to jest wiek, kiedy albo nabiera się duzego poczucia wartości i
      buduje się je na podstawie opinii innych, albo zamknięcia się w sobie i jej
      utraty. Boję się co jest ona w stanie zrobić dla twojego syna, zeby był
      zadowolny? widać ciężko mu dogodzić. Może juz uprawia z nim seks? Ciąża w wieku
      15 lat z takim gó...arzem to prawdziwy dramat... pilnuj go, bo jak nie on, to Wy
      bedziecie płacić alimenty.. dodam, ze dziewczynka mialaby zrujnowane życie...

      5.
      Ciężka sytuacja, nie wiem co matka tej dziewczyny myśli i w jakim świecie ona
      zyje, ale na jej miejscu to bym się bała.
      • papuka Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 08:19
        Jaki seks?
        Przecież "dziecko" 16 lat tego nie robi big_grin
        A tak na marginesie to jestem ciekawa czy matka raczyła porozmawiać z synem na
        temat współżycia.
        Podejrzewam jednak, że albo ma pogląd, że:
        1. Po co o ni tak wie
        2. Po co, jeszcze uzna że mu na to pozwalam

        A potem jest płacz i zgrzytanie zębami, że syn zrobił dziecko big_grin
        Jakie są Twoje argumenty, gdy syn mówi, że tamta matka jest lepsza?
        Umiesz przedstawić swoje argumenty które uświadomią mu, że też jesteś dobrą matką?
        • morekac Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 09:18
          papuka napisała:
          > A potem jest płacz i zgrzytanie zębami, że syn zrobił dziecko big_grin

          Nie, nie, nie! To jest tal "Ta zdzira dała dupy /łapała go na
          dziecko/ Jak suka nie da, to pies nie weżmie". W wersji hardcore
          można mówic o nieletnich prostytutkach.
          • papuka Re: Mój syn się zakochał 03.10.09, 14:58
            Tak masz rację! Zwracam honor big_grin
    • funstein Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 19:01
      kłopoty to się zaczęły wtedy, gdy się bzykałaś z facetem,
      którego nie kochasz.
      Potem urodziłaś dziecko, którego nie kochasz i się dziwisz,
      że on ma cię w doopie.

      głupie kobiety znęcają się nad własnymi dziećmi i dziwią
      się potem, że te dzieci mają je w doopie.

      na tak już jest na świecie, że jak kobieta myśli jajnikami
      zamiast mózgiem i znęca się nad niekochanym dzieckiem zamiast
      je szanować to prędzej czy później jest ląduje na śmietniku.

      I słusznie.
      • culebre Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 21:21
        Ostro i celnie - popieram. Najgorsze pewnie jest w tym wszystkim, że syn nie
        zakochał się w niej lub jej klonie. Dodałbym jeszcze, że żonka ze Stepford (BTW,
        gratuluję zamążpójścia za faceta przez 2 tygodnie nie odzywającego się do syna,
        niesamowity chwyt wychowawczy) niechybnie wyobrażała sobie, że synuś spełni
        wszystkie jej wyobrażenia o serialowej rodzinnej sielance z wyższych sfer.
        Wybranka, jak mniemam, musiałaby mieć ambicje aby zostać conajmniej wziętą
        prawniczką, tudzież profesorem, aby sprostać wymaganiom. I mieć jedyne słuszne
        firanki w oknach, że tak pomieszam wątki z głównej... A tu proszę, pyskata
        przyszła teściowa i jej córka z czelnością posiadania własnego zdania
        (faktycznie, czarna magia dla umysłów ukształtowanych przez "śmieszne gazety") -
        chłopak ewidentnie wpadł w "złe towarzystwo". Jak to możliwe, przecież niczego
        mu nie brakowało, wszystkie problemy rozwiązywaliśmy strzelając w nie podwyżką
        kieszonkowego, roczny bonus za świadectwo z czerwonym paskiem!

        Do wątkodawczyni: dobra rada - w przerwie między "Życiem na Gorąco" a "Vivą"
        nadrób zaległości w odcinkach "Superniani". I obok szlabanu na komputer walnij
        mu karnego jeżyka, z pewnością poskutkuje... Bo nie wspominasz o rozmowie z
        synem jak z człowiekiem, zamiast tego jest najpierw inwigilacja i święte
        oburzenie, teraz hipokryzja obrabiania dziecku dupy na forum zamiast
        przypomnienia sobie siebie samej w wieku 16 lat?! Prawdopodobnie twoje
        zakłamanie skutecznie sformatowało ci pamięć, zawsze tak wygodniej... O skrajnej
        podłości szantażowania własnego dziecka poprzez ustawienie go w roli nieczułego
        kata wobec rodzeństwa-ofiary wypowiedzieli się już inni forumowicze - jeżeli
        "tracisz wiarę", to raczej nie w syna tylko w trwałośc zamku z piasku który
        zbudowałaś. I bardzo dobrze, powinien on lec w gruzach jak najprędzej. Mnie
        również wychowywali rodzice skutecznie forsujący światopogląd podobny do
        twojego, przerabiałem - niestety po stronie odbiorcy - wszystko o czym piszesz,
        te "zawiedzione oczekiwania", "utratę wiary" i ciche dni o każdy bzdet; mam
        nadzieję, że nigdy nie uda ci się stłamsić jego wolnej woli i zwichrować
        tożsamości. Łóżko już pościeliłaś i właśnie kładziesz się do snu, koszmary tuż
        za rogiem. I słusznie.
        • hyakinthos Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 03:54
          Kapitalna psuchoanaliza! Na podstawie kilku postow! Chyle czola.
        • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 05:10
          nie kazdy zawsze moze robic to co powinien robic
          emocje czasami odbieraja kontrole nad cialem
          zamiast krzyczec i smiac sie pochyl sie i spoboj pomoc
          splunac potrafi kazdy a podac reke jest trudniej

          pomagajmy sobie a swiat bedzie lepszy

          culebre napisał:

          > Ostro i celnie - popieram. Najgorsze pewnie jest w tym wszystkim, że syn nie
          > zakochał się w niej lub jej klonie. Dodałbym jeszcze, że żonka ze Stepford (BTW
          > ,
          > gratuluję zamążpójścia za faceta przez 2 tygodnie nie odzywającego się do syna,
          > niesamowity chwyt wychowawczy) niechybnie wyobrażała sobie, że synuś spełni
      • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 05:07
        chociaz pewnie masz racje to nie pisz tak ostro
        nie kazdy bzyka sie z tym z kim by chcial sie bzykac
        dawniej rodzice dzieci nie uswiadamiali
        a potem zdziwienie ze to nie bocian dzieci przynosi


        zamiast gryzc blizniego napisz czasem cos milego
        co to za przyjemnosc kopac lezacego ?
        • funstein Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 07:47
          owijanie prawdy w bawełnę to pomoc w samookłamywaniu się
          dla tej pokracznej kobiety.

          Dlaczego miałbym pomagać komuś w oszustwie ?

          skoro kobieta szuka usprawiedliwienia dla swojego koorewstwa
          to trzeba dać jej prawdę.

          niech trawi swoją podłość i głupotę.

          • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 12:37

            ci co daja prawde nazywaja siebie kosciolem
            jak ta prawda wyglada chyba wszyscy wiemy
            nie idz funsteinie ta droga nic dobrego nie stworzysz
            a jak chcesz tylko komus dokopac to wybierz mnie przynajmniej nie boje sie oddac

            gdyby tak latwo bylo "dac prawde"
            to wszyscy ludzie byliby prawdziwi
            niestety trzeba sie duzo bardziej wysilic
            zeby w zyciu tej kobiety cokolwiek zmienic

            nie pomagaj w oszustwie... ale pomagaj w potrzebie

            funstein napisał:

            > skoro kobieta szuka usprawiedliwienia dla swojego koorewstwa
            > to trzeba dać jej prawdę.
    • mango_mango Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 20:33
      Wybacz, ale ta historia wydaje sie malo prawdopodobna. Nie mowisz
      nam calej prawdy. Nie ma takiej opcji, zeby bylo wszystko pieknie,
      slodko i uroczo, az tu nagle dziewczyna syna cie nie znosi, a syn
      jej przytakuje. Na wzajemne stosunki pracuja obie strony, tym
      bardziej, kiedy jedna ze stron sa dzieci, wtedy w znacznym stopniu
      za wzajemna sympatie czy antypatie w wiekszym stopniu odpowiedzialni
      sa dorosli, ktorzy teoretycznie sa madrzejsi i powinni wiedziec, jak
      rozgrywac pewne sprawy. No chyba, ze wychowalas mlodego idiote,
      ktory bez powodu odwraca sie od najblizszych. Ale jesli tak jest, to
      kto za to odpowiada? Tez ty. Sam się taki nie wychowal.
      • mareecki1 Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 21:51
        witam. moja mama ma ten sam syndrom. jest nadopiekuńcza! Dopóki byłem maluchem,
        było ok. Poszedłem do szkoły i zaczęły się problemy, brak akceptacji ze strony
        rówieśników, ciągłe ograniczenia. Z wiekiem było tylko gorzej, wypominanie kto
        tu kogo utrzymuje doprowadziło mnie do wyboru studiów zaocznych i pójścia do
        pracy. Niewiele pomogło, no bo przecież mieszkam i jem więc mam się słuchać.
        Moja mama do dziś uważa że zmieniłem się na gorsze jak miałem 17 lat i że winne
        były dziewczyny. Wyprowadziłem się z domu tak szybko jak było to możliwe,
        podporządkowałem temu wiele życiowych wyborów. Dziś odwiedzam rodziców raz w
        tygodniu. Matka nie wyciągnęła wniosków z okresu mojego dojrzewania. Teraz
        dogaduje że rzadko przyjeżdżam bo na pewno siedzimy u drugiej teściowej. Jest
        żałośnie zazdrosna jakbym miał dalej 5 latek. To smutne. Nigdy nie miałem
        bliskiej relacji z rodzicami, ojciec wycofany, matka nadopiekuńcza. Uważam że
        dużo przez to straciłem. Bardzo się boję mieć dzieci, z przerażeniem odnajduję w
        sobie najgorsze cechy moich rodziców. Jak miałem 17 lat to z pogardą mówiłem że
        nigdy nie będę jak moi starzy. Dziś mam mnóstwo pogardy do samego siebie.
        Nie mam doświadczenia z dziećmi ale mam do Was prośbę, rodzice. Bądźcie
        przyjaciółmi swoich dzieci. Nauczycielami, wychowawcami, pedagogami,
        autorytetami też, ale najpierw przyjaciółmi!
        • croyance Re: Mój syn się zakochał 02.10.09, 11:40
          O, moglabym napisac identycznego posta. Przybije piatke, mareecki1,
          moi starzy byli dokladni tacy sami - permanentna inwigilacja. Do tej
          pory - a jestem po 30 - boje sie zapisac czegokolwiek prywatnego,
          zeby ktos mi nie przeczytal. Mam za soba rozne dziwne akcje, w tym
          oczywiscie reguralne czytanie mojego pamietnika przez moja matke,
          gdzie to JA musialam sie tlumaczyc z tego, co napisalam i
          PRZEPRASZAC, moja matka byla bowiem zwolenniczka powiedzenia: jak sie
          nie ma nic zlego do ukrycia, to nie potrzebuje sie prywatnosci (na
          tej samej zasadzie nie wolno mi bylo zamykac sie w lazience).
        • super.zgred Re: Mój syn się zakochał 02.10.09, 17:59
          mareecki1 napisał:
          > witam. moja mama ma ten sam syndrom. jest nadopiekuńcza!

          Nadopiekuńczość to problem, który się powiększa z biegiem czasu. Syn
          się buntuje i czasem dochodzi do gorszących scen!
          Mam możliwość bliskiej obserwacji tego zjawiskasad
      • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 05:12
        tak jest zawsze na forum
        skad twoje zdziwienie?
        inaczej nie bylo by problemow
        ludzie sa tylko ludzmi ja tego nie zmienie

        mango_mango napisała:

        > Wybacz, ale ta historia wydaje sie malo prawdopodobna. Nie mowisz
        > nam calej prawdy. Nie ma takiej opcji, zeby bylo wszystko pieknie,
    • poszukana Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 21:26
      A może to normalny czas buntu, bez związku z tą dziewczyną? W tym wieku dzieci
      stają się nadmiernie krytyczne wobec rodziców.
      • kellss Re: Mój syn się zakochał 30.09.09, 22:25
        nie ma lekko.
    • the_rapist Takie sa kobiety. 30.09.09, 22:28
      Mlodsza jeszcze nie ma doswiadczenia, ale mamusia ja szybko podszkoli. A twojego syna szkoda, ale jesli to przejdzie to na pewno bedzie dobra lekcja na przyszlosc.
    • maklerek_troll Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 02:07




      pokaz swojemu synowi czym jest miłość
      a on ci sie odwdzięczy tym samym
      jak go tylko będziesz bila i karała
      wychowasz go na przestepce


      basiarach1 napisała:

      > Mój starszy 16-letni syn od roku ma dziewczynę.Na początku nie było z tym
      > problemów,nawet się cieszyliśmy,że fajnie to sobie układa.
    • grogreg Re: Mój syn się zakochał 01.10.09, 09:40
      Nigdy nie słyszałaś o gruboskórności nastolatka?
      Do tego nałożyła się "reakcja jądrowa".

      Jedyny sposób - Wykastrować.

      Jeśli to nie wchodzi w grę.... to czekać kilka lat aż się osobowość uformuje.
    • hollowcat czytanie cudzej korespondencji... 01.10.09, 12:54
      Pomijam że czytanie cudzej korespondencji jest wstrętne...

      tak czy siak 16 lat to głupi wiek, więc wątpie aby był z tą samą dziewczyną jeszcze nawet za rok. Chłopak jest w wieku buntu przeciwko rodzicom. Traktuj tą dziewczyne jak dziewczyne a nie jako kandydatkę na żonę dla syna.
    • jakw Re: Mój syn się zakochał 02.10.09, 20:06
      Najgorsze jest rzeczywiście to, że przeczytałaś te SMS-y.
      Ja bym też nie chciała mieć takiej teściowej. A jako dziecko
      czepiałabym się matki ciągle węszącej i śledzącej.
      Zanim zostaniesz jakąkolwiek teściową to pewnie poznasz z 5
      kolejnych "synowych" więc chyba za bardzo się stresujesz.
      • morekac Re: Mój syn się zakochał 02.10.09, 21:32
        poznasz z 5
        > kolejnych "synowych" więc chyba za bardzo się stresujesz.

        Wcale nie za bardzo - te 'synowe' też będą okropne. Poza tym żon można mieć
        wiele, matkę ma się tylko jedną...
        • how-ever Re: Mój syn się zakochał 03.10.09, 19:20
          I co w związku z tym, że matka jest jedna? Przysługuje jej z urzędu szacunek i zaufanie dziecka? Nie, na to też trzeba sobie zapracować.
          • srebrnarybka Matka jest tylko jedna 03.10.09, 19:49
            Dzieci miały napisać wypracowanie pod takim tytułem. Wypracowanie
            Jasia: wracam ze szkoły, w pokoju pijana matka leży w łóżku z
            wujkiem Edkiem, prosi: Jasiu, przynieś z kuchni wódkę, w lodówce są
            2 butelki. Idę do lodówki, otwieram, zaglądam do środka i wołam:
            Matkaaaa!!!! jest tylko jedna !!!
          • morekac Re: Mój syn się zakochał 04.10.09, 08:08
            Ja tylko opisałam hipotetyczne podejście matki do
            kolejnych "synowych" i teksty przez takie mamy puszczanych...
            Też uważam, że szacunek 'z urzędu' nie istnieje.
            • sonic84 Re: Mój syn się zakochał 04.10.09, 11:48
              Bardzo dużo piszących tutaj forumowiczów musiało zostać skrzywdzonych przez
              swoich rodziców,skoro z góry zakładają,że wina leży tylko po stronie matki.Być
              może syn zadał się z idiotką a jego arogancja jest wynikiem przesiąknięcia
              zachowaniem dziewczyny z tzw.''niskiej półki''.Młodzi ludzie są bardzo podatni
              na wpływy środowiska rówieśniczego.Dlatego powinnaś ostro ''korygować'' chamskie
              wyskoki syna-rozmową a nie awanturą.Zamiast kar,które w tym wieku mogą działaś
              tylko na twoją niekorzyść,powinnaś postarać się,aby twój syn miał
              obowiązki-nauka,języki obce,sport,sprzątanie,pranie..(chyba go w tym nie
              wyręczasz?).Może za bardzo się nudzi a nowa znajomość osłabia jego ambicje?
              • morekac Re: Mój syn się zakochał 04.10.09, 13:01
                Bardzo dużo piszących tutaj forumowiczów musiało zostać
                skrzywdzonych przez
                swoich rodziców,skoro z góry zakładają,że wina leży tylko po stronie
                matki

                Albo forumowiczów posiadających dziatki w wieku nastoletnim lub
                starsze... Mogę zapytać, jakie masz doświadczenie w wychowywaniu
                nastolatków?
                • sonic84 Re: Mój syn się zakochał 04.10.09, 14:33
                  > Albo forumowiczów posiadających dziatki w wieku nastoletnim lub
                  > starsze... Mogę zapytać, jakie masz doświadczenie w wychowywaniu
                  > nastolat

                  Fakt posiadania 1 czy 2 dzieci w wieku nastu lat nie oznacza,że jest się
                  ekspertem w dziedzinie wychowywania dzieci(takowymi są psycholodzy rozwojowi..)
                  ani tez,że posiadło się znajomość jednego,uniwersalnego schematu zachowywania
                  się młodego,dorastającego człowieka,w tym przypadku: bunt-wina
                  matki.Absurd.Ponadto chcę zauważyć,że spora część forumowiczów to nie rodzice
                  nastolatków,tylko ludzie opierający swe wywody na bazie przykrych doświadczeń z
                  okresu dorastania,stąd mój komentarz.Wczytaj się uważniej.
                  Nie posiadam dziecka w wieku nastoletnim ale za to dokładnie pamietam swój okres
                  dorastania.Wielu moich znajomych stało się w tym czasie marionetkami w rękach
                  rówieśników co owocowało gwałtowną i przejściową zmianą nastawiena do rodziców
                  (w domu wszystko ''grało''),dlatego też ,mając to na uwadze,pokusiłam się o
                  alternatywną interpretację głównego postu.
                  • verdana Re: Mój syn się zakochał 04.10.09, 18:24
                    Jestem matka nastolatków, moi znajomi tez posiadaja stada
                    nastolatkow, moje dzieci maja znajomych, uczylam kilkanascie lat
                    nastolatki - i z przykroscią stwierdzam, ze bardzo duzy
                    procent "buntujacych" się mlodych ludzi ma przeciw czemu się
                    buntować. Rodzice mają tendencje do traktowania niemal doroslych
                    ludzi jak dzieci. A potem sie dziwia, ze niemal dorosli mlodzi
                    ludzie zachowuja się jak dzieci.
                    Jesli dziecko jest marionetka w rekach rówiesników, to na 90% w jego
                    domu źle się dzieje - nawet, jesli pozornie wszystko "gra".
                    • sonic84 Re: Mój syn się zakochał 04.10.09, 18:59
                      > Jestem matka nastolatków, moi znajomi tez posiadaja stada
                      > nastolatkow, moje dzieci maja znajomych, uczylam kilkanascie lat
                      > nastolatki - i z przykroscią stwierdzam, ze bardzo duzy
                      > procent "buntujacych" się mlodych ludzi ma przeciw czemu się
                      > buntować. Rodzice mają tendencje do traktowania niemal doroslych
                      > ludzi jak dzieci. A potem sie dziwia, ze niemal dorosli mlodzi
                      > ludzie zachowuja się jak dzieci.
                      > Jesli dziecko jest marionetka w rekach rówiesników, to na 90% w jego
                      > domu źle się dzieje - nawet, jesli pozornie wszystko "gra".

                      Dlaczego na 90%? możesz podać link do tych statystyk?
                      Ok tak też się dzieje.Chciałam tylko zauważyć,że z moich obserwacji jakich
                      dokonałam będąc nastolatką właśnie,że pewne subtelne zmiany w zachowaniu się
                      moich rówieśników wynikały z silnego wpływu jaki wywierały na nich inne
                      osoby.Napisałam subtelne,gdyż nie mam na myśli zmian drastycznych,staczania się
                      na niziny społeczne i intelektualne (rzucanie szkoły,bójki,ćpanie,kradzieże itd.).
                      I tak na przykład moje koleżanki potrafiły odnosić się z lekceważeniem do swoich
                      rodziców/krewnych bo i też do takiego zachowania były poniekąd prowokowane
                      przez swoje pierwsze sympatie.
                      Być może chłopak wywodzi się z toksycznej rodziny,stąd ta zmiana (dziwnie
                      zbiegła się z poznaniem nowej osoby..).Ale może być też tak,że spotyka się ze
                      zwykłą dresiarią a ma zbyt słaby charakter,aby nie przejąć pewnych jej cech
                      zachowania ( oby nie cpal bo to tez moze tlumaczyc jego niekorzzstna
                      transformacje).Za czasów mojej ''nastoletności '' obserwowałam takie przypadki i
                      pamietam,ze wraz z odejsciem podzegacza wszystko wracalo do normy.Tak nie
                      wykluczajmy tez takiego wytlumaczenia.
                      • verdana Re: Mój syn się zakochał 04.10.09, 22:02
                        Czy sadzisz, że kazda rzecz na swiecie jest opisana w tabelkach?
                        Chicalam Ci uświadomić, ze nie, nie jest. I nie moze byc, bo pewne
                        sprawy obiczyć się nie dają.
                        A rzecz jest prosta - jesli rodzicom udalo sie j=nie stracić dobrego
                        kaontaktu z dzieckiem, to prawdopodobnie pozostaną wiekszym czy
                        mniejszym - ale autorytetem. I pewnych rzeczy nie zrobią nie
                        dlatego, ze rodzice nie pozwalają, tylko dlatego, ze bedzie im
                        glupio.
                        Oczywiscie, ze w okresie nastoletnim następują zmiany. I powinny
                        nastapić. Problem w tym, ze sopra część rodziców tych zmian nie
                        akceptuje. Bardzo dobrze, ze nie tylko rodzice mają wplyw na dzieci -
                        tak przeciez powinno być - dopiero opor stawiany przez rodzicow
                        może stanowic powazny problem w stawaniu się dorosłym.
                        Podejrzewam, ze naprawde dobrze wychowane (nie pod wzgledem manier,
                        tylko rozumnie wychowane) dziecko nie zacznie spotykac się na dluzej
                        z "dresiarą" , chyba, że ta dresiara poza noszeniem dresu ma tez
                        zalety, ktorych rodzice nie są w stanie dostrzec.
                        Obawiam się, ze jesli jedna osoba moze calkowicie zmienić zachowanie
                        nastolatka, to winne jest wychowanie - ostatecznie np. do sekt nie
                        trafiają na ogół szczęśliwi mlodzi ludzie.
                        • sonic84 Re: Mój syn się zakochał 05.10.09, 14:16
                          > Czy sadzisz, że kazda rzecz na swiecie jest opisana w tabelkach?
                          > Chicalam Ci uświadomić, ze nie, nie jest. I nie moze byc, bo pewne
                          > sprawy obiczyć się nie dają.

                          W takim razie na jakiej podstawie rzucasz procentami wink?Ok rozumiem,że to
                          prywatne "statystyki".Moje wyglądały inaczej.

                          > Oczywiscie, ze w okresie nastoletnim następują zmiany. I powinny
                          > nastapić. Problem w tym, ze sopra część rodziców tych zmian nie
                          > akceptuje. Bardzo dobrze, ze nie tylko rodzice mają wplyw na dzieci -
                          > tak przeciez powinno być - dopiero opor stawiany przez rodzicow
                          > może stanowic powazny problem w stawaniu się dorosłym.

                          Pewnie,trudno jest akceptować chamstwo i uważam,że należy je korygować.W
                          odpowiedni sposób.

                          > Podejrzewam, ze naprawde dobrze wychowane (nie pod wzgledem manier,
                          > tylko rozumnie wychowane) dziecko nie zacznie spotykac się na dluzej
                          > z "dresiarą" , chyba, że ta dresiara poza noszeniem dresu ma tez
                          > zalety, ktorych rodzice nie są w stanie dostrzec.

                          Na dłużej nie..ale na kilkanaście miesięcy w wieku dojrzewania często tak .Bycie
                          dresiarą nie ma obecnie nic wspólnego z noszeniem dresu.To jest raczej pewnien
                          styl bycia,swoista "subkultura",która wykrystalizowała się dopiero w moim pokoleniu.

                          > Obawiam się, ze jesli jedna osoba moze calkowicie zmienić zachowanie
                          > nastolatka, to winne jest wychowanie - ostatecznie np. do sekt nie
                          > trafiają na ogół szczęśliwi mlodzi ludzie.

                          Tu jest mowa o częściowej zmianie-w tym przypadku chamstwie w stosunku do rodziców.
                          • srebrnarybka Re: Mój syn się zakochał 05.10.09, 15:06
                            tu w ogóle nie ma mowy o chamstwie, tylko o krytycyzmie. To jednak
                            co innego.
                  • morekac Re: Mój syn się zakochał 05.10.09, 13:17
                    mając to na uwadze,pokusiłam się o
                    > alternatywną interpretację głównego postu.

                    Póki co nie znamy stanowiska drugiej strony - czyli stanowiska
                    chłopaka. Pewnie nie to forum...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka