Dodaj do ulubionych

nowoczesne spoleczenstwo..

23.03.11, 15:36
mam nadzieje, ze nie wsadze kija w mrowisko..ale..
cz ynie uwazacie, ze skazywanie matki na dziecko i dziecko na towarzystwo matki 24/7/365 to chory wytwor nowoczesnych spoleczenstw?

Wedlug mnie dzeici pow 2 roku powinny miec duzy kontakt z innymi dziecmi..nie przez godzinke w piaskownicy, gdzie mama ciagle dyrda za maluchem i zwraca uwage, zeby sbie raczek nie ubrudzilo, spoedenek, sukienki, zeby ni dotknela przypadkiem czegos....ale np 2-3 godziny w zlobku czy przedszkolu, gdzie maja mozliwosc poznania, ze inne dzieci sa inne i ze nie kazdy tanczy tak jak mu sie "zakrzyczy" smile))

Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 23.03.11, 15:39
      Trochę tak. Tzn. nie samo przebywanie matki z małym dzieckiem non stop, ale to, że często, coraz częściej są oni (matka i dziecko) jedynym dla siebie wzajem towarzystwem.
      • moofka Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 23.03.11, 15:49
        nie wiem czy nowoczesne
        nam nie grozi
        polska polityka prorodzinna wywala matki do roboty po 26 tygodniach skazujac je na towarzystwo co najwyzej niani z lapanki
        w kiedy dziecku przydaloby sie towarzystwo i edukacja ma za malo miejsc w i tak przeladowanych przedszkolach
    • emitka1.1.9 Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 23.03.11, 15:48
      jesli to dotyczy mojego postu o tym ze mala potrafi mnie zdenerwowac, to odpowiem ze nie jestem skazana na moje dziecko! zostaje z nia w domu z wyboru bo uwazam ze bedzie jej lepiej ze mna niz z niania czy w przedszkolu. nie znaczy to jednak ze jestem zamknieta w czterech scianach z dzieckiem 24/7/365, wychodzimy na plac zabaw itp i nie na godzinke tylko na pol dnia. kontaktu z dziecmi jej nie brakuje...
      tak w nawiasie wg mnie, dziecko pobrudzone - dziecko zadowolone smile
      • camel_3d Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 08:44
        > wychodzimy n
        > a plac zabaw itp i nie na godzinke tylko na pol dnia. kontaktu z dziecmi jej ni
        > e brakuje...


        chcialbym zobaczyc cie zima pol dnia na placu zabawsmile))))
        wcale tak nie jest lepiej dla dzeicka..tak jest lepiej dla ciebie smile)) dzeicko zamieniloby cie na 100% na zabawe z innymi dziecmi...
        • memphis90 Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 25.03.11, 10:26
          No właśnie... Moja dwulatka po 6 miesiącach siedzenia ze mną w domu radośnie macha mi łapką i nie oglądając się biegnie do grupy przedszkolnej smile
    • semi-dolce Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 23.03.11, 16:00
      Jeżeli matka i dziecko stanowia dla siebie jedyne towarzystwo, to jest to bardzo niezdrowe. Zarówno dla dziecka, któremu służą kontakty z innymi dziecmi bez mamy wiszącej nad głową jak i dla matki, ktorej z kolei służą kontakty z innymi dorosłymi bez dziecka uwieszonego spódnicy.
    • aleksandra1357 Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 23.03.11, 16:04
      Camel, niestety się mylisz. Dziecko do lat 2-3 (zależnie od dziecka) nie potrzebuje więcej kontaktu z rówieśnikami niż dwie godziny spaceru i imprezy rodzinne w weekendy. I nie jest tylko z matką, bo ma zwykle kontakt z ojcem, dziadkami itd.
      Camel, spójrz na ludy pierwotne, tam żyje się zgodnie z naturą: dzieci do lat co najmniej dwóch są cały czas z matką, noszone, chołubione. Dopiero potem wchodzą w grupę rówieśniczą.
      Niektóre dzieci do lat 4 nie potrafią bawić się razem z innymi dziećmi, tylko obok.
      Małe dziecko jest szczęśliwe, gdy matka jest obok, a nieszczęśliwe, gdy jej nie ma.
      • leneczkaz Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 23.03.11, 16:10
        > Małe dziecko jest szczęśliwe, gdy matka jest obok, a nieszczęśliwe, gdy jej nie
        > ma.

        A to nowość big_grin
        • tasia_tk Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 16:54
          leneczkaz napisała:

          > > Małe dziecko jest szczęśliwe, gdy matka jest obok, a nieszczęśliwe, gdy j
          > ej nie
          > > ma.
          >
          > A to nowość big_grin

          taaa? ...a ja myślałam , że oczywista oczywistosc, iż 2 - letnie dziecko najszczęśliwsze jest przy matce uncertain
      • aleksandra1357 Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 23.03.11, 16:16
        I jeszcze jedno: w nowoczesnym społeczeństwie widuje się trend odwrotny: dzieciak do żłobka/niani, mamusia do firmy tabelki w excelu tworzyć i opowiadać, jak się spełnia.
        Matka opiekująca się dzieckiem jest bardzo nienowoczesna (po prostu ciemnogród).
        • ciociacesia tabelki w excelu 23.03.11, 18:03
          normalnie trafilas mnie prosto w serce
          jeszcze dobrze jak tabelki w excelu gorzej jak spelnia sie siedzac na kasie w markiecie
        • deodyma Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 07:29

          aleksandra1357 napisała:

          > I jeszcze jedno: w nowoczesnym społeczeństwie widuje się trend odwrotny: dzieci
          > ak do żłobka/niani, mamusia do firmy tabelki w excelu tworzyć i opowiadać, jak
          > się spełnia.
          > Matka opiekująca się dzieckiem jest bardzo nienowoczesna (po prostu ciemnogród)
          > .



          mysle podobniesmile
          • camel_3d Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 08:48
            oczywiscie, ze niektore mamy spelniaja sie jako mamy, dzeicko ma zero swobody bo ciagle jest kontrolowane, czasem do tego stopnia, ze kiedy idzei do przedszkola to matka szuka przedszkoal z kamera int zeby moc obserwowac co robi jej maluch..


            >
            > aleksandra1357 napisała:
            >
            > > I jeszcze jedno: w nowoczesnym społeczeństwie widuje się trend odwrotny:
            > dzieci
            > > ak do żłobka/niani, mamusia do firmy tabelki w excelu tworzyć i opowiadać
            > , jak
            > > się spełnia.
            > > Matka opiekująca się dzieckiem jest bardzo nienowoczesna (po prostu ciemn
            > ogród)
            > > .
            >
            >
            >
            > mysle podobniesmile
            >
      • camel_3d aleksandra1357 24.03.11, 08:46
        no wlasnie, spojrz na ludy pierowtne.... mysisz ze matka sama siedziala z dzeickiem 24 na dobe w jaskini??? zylo si ew grupach. dziecko mialo kontakt non stop z innymi dziecmi i z doroslymi.
      • a.nancy Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 14:39
        > Camel, spójrz na ludy pierwotne, tam żyje się zgodnie z naturą: dzieci do lat c
        > o najmniej dwóch są cały czas z matką, noszone, chołubione. Dopiero potem wchod
        > zą w grupę rówieśniczą.

        lud ludowi nie rowny wink
        i w wielu przypadkach dziecko jest nie tyle caly czas z matka, co w poblizu. jednak matka nie jest zamknieta z dzieckiem w czterech scianach, tylko bierze czynny udzial w zyciu spolecznosci. dziecko jest z matka, ale tez z innymi kobietami, blizsza i dalsza rodzina, sasiadami itp. - np. kobiety pracuja razem, a dzieci gdzies tam biegaja dookola. czesto jest tak, ze dzieckiem/dziecmi zajmuje sie akurat ta osoba, ktora ma chwile czasu - niekoniecznie jest to jego matka.
        i to jest IMO zdrowa sytuacja, a nie totalne przywiazanie dziecka do matki plus izolowanie od innych osob - bo sporadyczne kontakty z ciociami, dziadkami czy dziecmi na placu zabaw to za malo do pelnej socjalizacji. pewnie, ze dziecko ma kontakt NIE TYLKO z matka - ale z innymi osobami ten kontakt jest czesto wyrwany z kontekstu - rodzinne imprezy to nie to samo, co codzienne zycie - dziecko ma mniejsza szanse na obserwacje codziennych zachowan i zajec roznych ludzi.

        problem w tym, ze w naszym spoleczenstwie trudno byloby ten postulat spelnic. jest albo model albo matka z dzieckiem 24/7 (na wychowawczym) albo matka w pracy bez dziecka.
    • monikaa13 Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 23.03.11, 16:39
      Ja byłam z córką w domu do 3 roku życia. Potem poszła do przedszkola, od razu na 8 godzin dziennie i tak jest do teraz. Nie zabieram jak siedzę w domu, nie odbieram szybciej mimo, że pracuję krótko, nie zabieram na wakacje. Chodzi cały czas, codziennie na 8 godzin.

      Siedzenie z mamą jest ok. ale do pewnego wieku.

      Kiedyś czytałam, że drugi rok jest dla dziecka najważniejszy i najlepiej, żeby było wtedy w domu z matką. Trzymałam się tej zasady.

      Pewnie, kiedyś przy drugim dziecku też do 3 roku życia będę siedziała z nim w domu.

      Moim zdaniem 6 miesięczne dziecko jest zdecydowanie za małe, żeby je od matki zabierać i do żłóbka wysyłać.
    • ciociacesia koniecznie. bo wszystkie dzieci sa takie same 23.03.11, 18:00
      i maja takie same potrzeby i dojrzewaja w tym samym tempie
      dla wszystkich to samo!
      • mamu-chaa Re: koniecznie. bo wszystkie dzieci sa takie same 23.03.11, 18:07
        Tak, tak wszystkie z jednej foremki wink
    • joshima Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 23.03.11, 18:39
      camel_3d napisał:

      > mam nadzieje, ze nie wsadze kija w mrowisko..ale..
      > cz ynie uwazacie, ze skazywanie matki na dziecko i dziecko na towarzystwo matki
      > 24/7/365 to chory wytwor nowoczesnych spoleczenstw?
      Z całym szacunkiem, ale jest to wybór tylko i wyłącznie matki, rzadziej konieczność zyciowa.


      > Wedlug mnie dzeici pow 2 roku powinny miec duzy kontakt z innymi dziecmi..nie p
      > rzez godzinke w piaskownicy, gdzie mama ciagle dyrda za maluchem i zwraca uwage
      > , zeby sbie raczek nie ubrudzilo,
      Tak robią tylko przewrazliwione mamy.

      > spoedenek, sukienki, zeby ni dotknela przypad
      > kiem czegos....ale np 2-3 godziny w zlobku czy przedszkolu, gdzie maja mozliwos
      > c poznania, ze inne dzieci sa inne i ze nie kazdy tanczy tak jak mu sie "zakrz
      > yczy" smile))
      1. Żłobek kosztuje
      2. Żłobków jest za mało
      • a_weasley Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 30.03.11, 00:34
        joshima napisała:

        > Tak robią tylko przewrazliwione mamy.
        <ciach>
        > 1. Żłobek kosztuje
        > 2. Żłobków jest za mało

        3. Żłobianka ma dodatkowy powód, żeby zachowywać się jak mama przewrażliwiona: nigdy nie wiadomo, którego dziecka rodzic się okaże przewrażliwiony i będzie po sądach ciągał, bo dziecko sobie guza nabiło.
        No i oczywiście żadnych zabaw czymś, co nie jest zabawką, i to atestowaną do użytku przez dzieci do lat trzech.
    • lilka69 spij spokojnie 23.03.11, 19:21
      tez uwazamy , ze dobrze zrobilas dajac dziecko do zloba. ideologia nawet nie jest potrzebna wszak potrzeba zloba jest oczywista dla dobrego rozwoju!
      • leneczkaz lilu! 23.03.11, 21:28
        a jednak ... a tak się zapierałaś...
        • lilka69 laneczka- zle to zrozumialas 24.03.11, 19:57
          to byla IRONIA!!! w zyciu nie oddalabym do zloba dziecka! ani 3-latka do przedszkola. dopiero moze 4 latka.
          z pierwszym dzieckiem bylam 3 lata na wych, potem niania i 2 dni przedszkole, z drugim to samo. zadnego zloba!
          • leneczkaz Re: laneczka- zle to zrozumialas 24.03.11, 20:30
            Nie o Tym pisze lilu. To Twojej sygnaturce!!! Taka zatwardziała mama jedynaka byłaś. Gratki.
            • lilka69 laneczka- nie wiem gdzie sie schowac ze wstydu 24.03.11, 21:28
              tak sie zarzekalam , tak sie zarzekalam az starzy sie zrobilismy i stwierdzilismy, ze albo teraz albo juz wcale. no i ciaza jest. a ja teraz wstydze sie tego zarzekania. zwazcie jednak ,ze krytyke przyjmuje i nicka nie zmienilam.
              a za mile gratulacje dziekuje tym bardziej, ze umiesz z klasa pogratulowac a nie zawsze bylam dla ciebie mila. teraz mi wstyd podwojnie...
              • leneczkaz Re: laneczka- nie wiem gdzie sie schowac ze wstyd 25.03.11, 15:23
                Oj, przestań lila, obydwie mamy swoje momenty wink.
                A ciąży zazdroszczę, bo od tego m-ca też się staramy.
                Czekaj na mnie tam na CIP-ie..
                • lilka69 Re: laneczka- nie wiem gdzie sie schowac ze wstyd 26.03.11, 21:49
                  bede cierpliwie czekac
    • jakw Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 23.03.11, 19:44
      Dziecko w towarzystwie mamy w 24/7/365 to nie jest wytwór nowoczesnych społeczeństw. Przecież dzieciaki w mniej nowoczesnych społeczeństwach nie są wysyłane do żłobków czy przedszkoli tylko zawinięte w chustę zasuwają z mamą na targ albo na pole. A te starsze mają "przedszkole" w grupie dzieci z domu czy z sąsiedztwa.
      • paliwodaj Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 23.03.11, 20:11
        to czy to jest nowoczesne spoleczenstwo to nie wiem.... ja bym powiedziala ze to forma wychowania dzieci przez pewne grupy spoleczne, ale czy to norma i na dodatek nowoczesna?
        Zgadzam sie ze dziecko po 2 roku zycia potrzebuje rowiesnikow, potrzebuje nauczyc sie funkcjonowac w spoleczenstwie, co zapewni mu doskonale przedszkole/zlobek. Potrzebuje nauczyc sie jak wykonywac polecenia doroslych, jak sie dzielic i czekac na swoja kolej - matka mu tego w 100 % przekazac nie moze
        Nie pochwalam siedzenia z dzieckiem do czasu az ustawowo musi pojsc do szkoly, to dzialanie na szkode dziecka, bo dziecko zostaje rzucone od razu na glebokie wody, jedno sobie z tym poradzi , drugie nie.

        I tak jest ze wszystkimi dziecmi, sa pewne etapy w rozwoju psychiki , ktore wystepuja u kazdego dziecka, czasami nadmierna troskliwosc rodzicow moze zaburzyc normalny rozwoj i pozniej okazy tego zaburzenia widzimy w spoleczenstwie
        • camel_3d Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 08:53

          > I tak jest ze wszystkimi dziecmi, sa pewne etapy w rozwoju psychiki , ktore wys
          > tepuja u kazdego dziecka, czasami nadmierna troskliwosc rodzicow moze zaburzyc
          > normalny rozwoj i pozniej okazy tego zaburzenia widzimy w spoleczenstwie

          mysle, ze duzo mam nie potrafi przeciac pepowiny i zaakceptowac, ze dziecko potrzebuje juz nieco wiecej niz tylko mamy... zreszta dzeicko od samego poczatku potrzebuje kontaktu z innymi osobami...
      • camel_3d Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 08:51
        jakw napisała:

        > Dziecko w towarzystwie mamy w 24/7/365 to nie jest wytwór nowoczesnych społecze
        > ństw. Przecież dzieciaki w mniej nowoczesnych społeczeństwach nie są wysyłane d
        > o żłobków czy przedszkoli tylko zawinięte w chustę zasuwają z mamą na targ albo
        > na pole. A te starsze mają "przedszkole" w grupie dzieci z domu czy z sąsiedzt


        i maja non stop kontakt z innymi dziemi i ludzmi czy to na polu czy na targu..zreszta w tych "Biedniejszych" spoleczenstwach taka matka nie zyje sama w chacie za wsia tylko najczesciej tych mam jest cale stadko..i dzieciaki razem sie bawia.
    • ania_kr Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 23.03.11, 20:21
      No właśnie 'ludy pierwotne' żyły w skupiskach, kobiety trzymały się razem i dzieci wychowywały się niejako wspólnie. Takie maleńkie w chuście, ale już taki dwulatek biegał z innymi dwulatkami oczywiście w pobliżu mamy, a mama w chuście miała kolejne maleństwo. Jeszcze nie tak dawno większość społeczeństwa stanowiły rodziny wielopokoleniowe, dziecko wychowywało się razem z rodzeństwem, kuzynostwem, mamy, ciocie, babcie, wszystkie w jednym domu albo w kilku obok siebie. Czy dzieci były zdrowsze, lepiej wychowane? Chyba nikt tego nie oceni jednoznacznie.
      A teraz jest inaczej, ale to nie znaczy że trzeba się zamykać w domu siedząc z dzieckiem. Zależy co kto wybiera. Można dziecko na placu zabaw uspołeczniać, zapraszać sąsiadów z dziećmi do domu, znajomych. Żłobek/przedszkole nie zastąpią ani matki, ani wielopokoleniowej rodziny. Jestem zwolenniczką przedszkoli, ale nie przeceniajmy ich roli w wychowaniu dwulatków.
      • camel_3d Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 08:56
        no ja tez nie sadze, ze zlobek czy przedszkoel ma zalatwic wszytsko za nas.
        tam dzieci maja nauczyc sie pewnych zachowan socjalnych, ktore nie jestesmy w stanie im pokazac w domu...wspolna zabawa z dziecmi, ogrywanie rol, akcpetacja tego ze inne dzeicko czegos nie chce i ze nic placzem i wrzaskiem si enie osiagnie, nauka wspolpracy...itd.
    • slonko1335 Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 23.03.11, 22:33
      według mnie duży kontakt z dziećmi dla dwulatka akurat potrzebny nie jest i godzinka w piaskownicy spokojnie wystarczy.
      Natomiast najwidoczniej obracam się w innym społeczeństwie bo nie znam żadnej matki z dzieckiem 24/7/365.
    • minerwamcg Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 23.03.11, 22:42
      Z tego co opisał Camel, zjawiskiem współczesnym jest tylko osamotnienie matki i dziecka i skazanie ich wyłącznie na wzajemne kontakty. Owszem, to bywa współczesny model rodziny - zapracowany (albo siedzący za granicą) ojciec nieobecny w domu, dziadkowie o setki kilometrów, zero ciotek i wujów (rodzice są jedynakami), w domu mama, dziecko (jedno!), miś i cztery ściany. Kota można dostać.
      Wszystko inne natomiast jest stare jak świat - dziecko do pewnego czasu uwieszone u maminej spódnicy, towarzyszące jej we wszystkim co robi, kontaktujące się jednak z dziadkami, ciotkami, wujkami, kuzynami, niańkami jeśli takowe są, innymi dziećmi z rodziny i kręgu przyjaciół. To się sprawdziło, nie ma przy tym co kombinować.
      Nie, uważam, że stałe towarzystwo grupy rówieśniczej nie jest dwulatkowi niezbędne do szczęścia. Trzylatek też się jeszcze obejdzie.
      • aleksandra1357 Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 23.03.11, 23:15
        minerwamcg napisała:

        > Nie, uważam, że stałe towarzystwo grupy rówieśniczej nie jest dwulatkowi niezbę
        > dne do szczęścia. Trzylatek też się jeszcze obejdzie.

        Podpisuję się pod całą wypowiedzią minerwy. Wmawianie, jaki to żłobek rozwojowy i jak służy uspołecznianiu to bzdura, bo dziecko do lat 3 a nawet 4 nie potrzebuje grupy równieśniczej typu żłobek. Ale potrzebuje kontaktu z różnymi osobami, najlepiej z rodziną, rodzeństwem.
        • camel_3d Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 08:57
          > buje grupy równieśniczej typu żłobek. Ale potrzebuje kontaktu z różnymi osobami
          > , najlepiej z rodziną, rodzeństwem.

          problem w tym jak nie ma innego rodzenwta i rodzina mieszka daleko...
          • aleksandra1357 Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 09:10
            camel_3d napisał:

            > > buje grupy równieśniczej typu żłobek. Ale potrzebuje kontaktu z różnymi o
            > sobami
            > > , najlepiej z rodziną, rodzeństwem.
            >
            > problem w tym jak nie ma innego rodzenwta i rodzina mieszka daleko...

            To nie jest argument za żłobkiem, bo żłobek nie wypełni luki, jaka powstaje, gdy nie ma w pobliżu rodziny czy rodzeństwa. W takim wypadku lepiej się spotykać z dzieciatymi znajomymi (każdy może takich mieć, jeśli chce) - to jest naturalne. W ludach pierwotnych (jeśli już do tego nawiązujemy) dziecko miało wokół siebie znajome osoby w różnym wieku, a nie 25 obcych, wrzeszczących roczniaków i dwulatków i obcą babę do pilnowania.
            • camel_3d Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 09:38
              no to teraz pomysl logocznie. mowisz, ze mialo 25 osob znanych sobie.
              wie cjezeli pojdzie do zlobka ma tez 25 osob ( u nas bylo 12 dzieci i 2 opiekunki) znanych sobie..bo dzieci nie zmieniaja si ecodziennie.
              Najwazniejsze jest zeby dzeicko mialo obok siebie zaufana osobe, i to nie ma znaczeni aczy to jest opiekunka, mama czy babcia, czy ciocia. To ma byc osoba do ktorej moze sie zwrocic o pomoc kiedy tego potrzebuje. Zreszta to widac na placach zabaw. Dzieci ktore sa tam czesciej spotykaja znajome dzeici i czesto bawia sie razem..to mamy dyrdaja za nimi i kontroluja je wiecznie.
              Dzecko, ktore chodzi do zlobka tez ma 25 osob znajomych...codziennie..wiec w czym problem, ze akurat mamy tam nie ma? Jest opiekunka, ktora zastepuje tu mame, moze byc ciocia i babcia. A dodatkowo... z ciocia dzecko sie widzy np raz na tydzien, z babcia wiele dzieci tez..a z opiekunka codziennie. I to ona jest ta zaufana osoba. Kwestia podejscia.
              Sporo bywam a Afryce i tam np matka idaca do sklepu zostawia swojego malucha przed sklepem pod opieku innych matek. Kiedy wroci z zakupow zabiera dzeicko i inna matka idzei na zakupy..reszta pilunje dzieci, ktore bawia sie razem..i nie rycza bo mama odeszla. Kwestia zaufania.
              • aleksandra1357 Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 10:49
                camel_3d napisał:

                > no to teraz pomysl logocznie. mowisz, ze mialo 25 osob znanych sobie.
                > wie cjezeli pojdzie do zlobka ma tez 25 osob ( u nas bylo 12 dzieci i 2 opieku
                > nki) znanych sobie..bo dzieci nie zmieniaja si ecodziennie.
                > Najwazniejsze jest zeby dzeicko mialo obok siebie zaufana osobe, i to nie ma zn
                > aczeni aczy to jest opiekunka, mama czy babcia, czy ciocia. To ma byc osoba do
                > ktorej moze sie zwrocic o pomoc kiedy tego potrzebuje. Zreszta to widac na plac
                > ach zabaw. Dzieci ktore sa tam czesciej spotykaja znajome dzeici i czesto bawia
                > sie razem..to mamy dyrdaja za nimi i kontroluja je wiecznie.
                > Dzecko, ktore chodzi do zlobka tez ma 25 osob znajomych...codziennie..wiec w cz
                > ym problem, ze akurat mamy tam nie ma? Jest opiekunka, ktora zastepuje tu mame,
                > moze byc ciocia i babcia. A dodatkowo... z ciocia dzecko sie widzy np raz na t
                > ydzien, z babcia wiele dzieci tez..a z opiekunka codziennie. I to ona jest ta
                > zaufana osoba. Kwestia podejscia.

                Oj Camel, próbujesz naginać rzeczywistość do swoich tez. Twoja wizja żłobka pochodzi z kosmosu albo ze świata idealnego. Może masz na myśli prywatny, wypasiony żłobek, ale i tam opiekunka jest dla dziecka osobą obcą.
                Pytasz, co za różnica - przedszkolanka czy babcia? Różnica jest zasadnicza - babcia dziecko kocha (piszę o normalnych rodzinach). Najlepsza opiekunka w przedszkolu, mająca pod opieką 20 dzieci (standard w polskim żłobku) naprawdę nie jest żadną zaufaną osobą, tylko kimś walczącym o przetrwanie i pilnującym, żeby dzieci nie zrobiły sobie krzywdy.
                Natualna sytuacja to plac zabaw, gdzie dziecko może pod okiem matki (niekoniecznie nadopiekuńczej) kontaktować się z dziećmi, albo wizyty u znajomych z dziećmi. W żłobku nie ma atmosfery bezpieczeństwa i miłości, nie ma indywidualnego podejścia, które dziecko w tym wieku potrzebuje. Żłobek nie zaspokaja żadnej potrzeby dziecka, szczególnie przed 2 rokiem życia.
                A Twoje opowieści o razem bawiących się 2-latkach wkładam między bajki. Razem z piasku coś lepiły? Przez 5 minut przypadkiem zainteresowały się tym samym, obserwując się nawzajem. Mogą się ganiać itd., ale maluchy nie wchodzą w interakcje, obserwują jedynie, naśladują. To też jest fajne, ale nie ma kluczowego znaczenia dla rozwoju (gdyby tak było, to jedynaki niechodzące do żłobka byłyby w jakimś stopniu rozwojowo opóźnione, a nie są).
                • camel_3d Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 11:46
                  mam zwykly panstwiwy zlobek. 12 dzieci 2 opiekunki.
                  Mysle, ze po prostu widzisz w kazdej kobiecie konkurencje, a noz okazaloby sie ze twoje dziecko jest szczesliwe w zlobku...no nie daj boze..
                  po roku przebywania w zlbku opiekunka nie jest obca osoba, jest bardzo bliska osoba..czasme blizsza niz babcia..a i opiekunki przywiazuja sie bardzo do dzieci. Mysle, ze ty masz juz swoja upatrzona z gory pozycje i koniec..i zeby nie wiem co to nie zmienisz zdania.
                  >i pilnującym, żeby dz
                  > ieci nie zrobiły sobie krzywdy.

                  przesadzasz..dzeici nie maja sklonnosci samobojczych... i chyba za malo wiesz i tym co jest w zlobkach.


                  > Naturalna sytuacja to plac zabaw, gdzie dziecko może pod okiem matki (niekoniecz
                  > nie nadopiekuńczej) kontaktować się z dziećmi,

                  No wlansie..POD OKIEM MATKI... czyli.... matka musi kontrolowac kazdy krok. W zlobku nie jestes w stanie ciagle patrzec co sie dzieje i po prostu zjadlyby cie nerwy..i tyle.,

                  > i. W żłobku nie ma atmosfery bezpieczeństwa i miłości, nie ma indywidualnego po
                  > dejścia, które dziecko w tym wieku potrzebuje. Żłobek nie zaspokaja żadnej potr
                  > zeby dziecka, szczególnie przed 2 rokiem życia


                  Mylisz sie i to bardzo. Zlobek pozwala dziecku odsapnoac od zirytowanej matki, ktora musi ugotowac, posprzatac, pozmywac, wyprac itd...i jeszcze do tego musi pobawic sie z placzycym maluchem. W normalnej smile rodzinie zawsze jest ktos kto sie dzieckiem np 2 godziny dziennie zajmie. A na prawde masz male pojecie o zlobkahc. MOj maly chodzi od 10 miesiaca i biega tam zadowolony i jak tylko idziemy do zlobka to pyta czy juz bedzie Petra (jego opiekunka).

                  Wiec mysle, ze nie do konca jest tak jak piszesz, bo to co opisujesz wyglada bez mala jak sierociniec w rumunii....
                  .
                  > A Twoje opowieści o razem bawiących się 2-latkach wkładam między bajki. Razem z
                  > piasku coś lepiły?

                  A i tu widzisz.. .twoje domoewego chowu najwyrazniej tego nie nauczylo si, ze moze z innymi si ebawiec, a juz sam fakt ze to jest mozliwe po prostu do ciebie nie dociera. Tak bawi sie, bawia sie w kuchie, lepia ciasta. Urzadzaja wyscigi na bobby carach i trwa to dluzej niz 5 minut..

                  > erwując się nawzajem. Mogą się ganiać itd., ale maluchy nie wchodzą w interakcj
                  > e, obserwują jedynie, naśladują.

                  hehhe.e..kobieto..nie pisz o czyms o czym nie masz pojecia. W interakcje maluchy wchodza juz przed 2 rokiem zycia. W zlobku "kupowaly" w sklepie. Dawaly sobie wyimaginowane pieniadze i kupowaly produkty. moj glownie jogurt smile Wiec twoja basja o tym, ze dwulatki nie potrafia sie bawic jest po prostu niedorzeczna..sorry.

                  >To też jest fajne, ale nie ma kluczowego znacz
                  > enia dla rozwoju (gdyby tak było, to jedynaki niechodzące do żłobka byłyby w ja
                  > kimś stopniu rozwojowo opóźnione, a nie są).

                  nie .nie sa opoznione. Wiele ma po prostu wiekszy problem w momncie kiedy pojdzie do przedszkola. Po pierszwsze nie chca isc, bo to im nieznane miejsce..
                  po drugie nie rozumieja, dlaczego nalge mama oddaje je do jakiegos obcego miejsca, po trzecie maja duzo wieksze problemny zeby zintegrowac sie z grupa.. Nie wiszystkie, ale duzo.
                  Szczegolnie te jedynka, rozpiezczone prze mamy... bo nagle nikt nie traktuje ich jak oczka w glowie i musza sobie radzic..
                  POtem mamy biegaja do opiekunke, ze ich dziekco nie lubi innych dziei, ze ich dziecko jest nielubiane itd... oczywisci eni mowie o wszytskich ..ale duzo niestet y tak ma...
                  poczytaj to forum..forum o wychowaniu itd..

                  dzeici po 2 roku zycia potrzebuja innych dzieci..a nie non stop mamy.. to mamy maja problem z przecieciem pepowiny.
                  • kaskahh Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 25.03.11, 00:14
                    "mam zwykly panstwiwy zlobek. 12 dzieci 2 opiekunki."

                    camel, jestes na forum PL. Ja tez mam takowy, rowniez w Twoim panstwie, tyle ze to nie Polska. A szkoda.

                • minerwamcg Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 14:22

                  > Pytasz, co za różnica - przedszkolanka czy babcia? Różnica jest zasadnicza - ba
                  > bcia dziecko kocha (piszę o normalnych rodzinach).

                  Dokładnie o to chodzi. Małemu dziecku najbardziej potrzeba właśnie miłości. Obecności kogoś, kto ma do niego stosunek bardziej emocjonalny niż profesjonalistka za pieniądze.
                  Jako dziecko nie miałam wokół siebie rówieśników - bo i skąd by się wzięli, brat jest o pięć lat starszy - miałam natomiast kochających dorosłych. Właśnie babcie, ciotki (był w rodzinie urodzaj na samotne kobiety), wujków (od naukowca po wiejskiego gospodarza, ten ostatni był najfajniejszy), i uważam, że to było dobre dzieciństwo.
                  • ancymon123 Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 15:37
                    Nie chodziłam do przedszkola, mama była ze mną i siostra w domu. Poszłam w wieku 6 lat do zerówki. Obyło sie bez żadnych problemów.
                    PS. mama była w domu/nie pracowała do mojego 17 r.ż. Potem wróciła do pracy i na prawde super sobie radzi (skończyła studia, ma wysokie stanowisko).
                    PS2. ja bym nie wysiedziała w domu z dzieckiem. po roku wychowawczego jak na zbawienie czekałam na powrót do pracy.
                    PS3. jak dla mnie żłobki polskie to przechowalnie.
                    Tak, że bywa różnie, różniście i każdy powinien życ tak jak chce.
                • semi-dolce Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 21:23
                  > A Twoje opowieści o razem bawiących się 2-latkach wkładam między bajki. Razem z
                  > piasku coś lepiły? Przez 5 minut przypadkiem zainteresowały się tym samym, obs
                  > erwując się nawzajem. Mogą się ganiać itd., ale maluchy nie wchodzą w interakcj
                  > e, obserwują jedynie, naśladują.

                  Bzdura. Przynajmniej w odniesieniu do mojego dwulatka, który jak najbardziej wchodzi w interakcje, bawi sie w grupie, robi cos z innymi dziecmi. Obserwowałam przy okazji paru dni spędzonych u koleżanki i jej córki, tez dwulatki - dzieci sie wzajemnie soba zajmuja, wolają, gdy drugie wyjdzie z pokoju, bawia, karmią (a kiedy jedno cos dostanie do jedzenia a drugie nie, to to pierwsze zanosi część drugiemu), dążą do wspólnych zabaw itd.
            • memphis90 Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 25.03.11, 10:31
              W ludach pierwotnych (jeśli już do tego nawiązujemy) dziecko miało wokół sie
              > bie znajome osoby w różnym wieku, a nie 25 obcych, wrzeszczących roczniaków i d
              > wulatków i obcą babę do pilnowania.
              DZieci w przedszkolu i opiekunki to znajome dla dziecka osoby... Tak samo jak kiedyś trzy sąsiadki i ich ośmioro małoletniego potomstwa, z którymi mamusia latała na pole czy targ.
      • deodyma Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 07:34

        minerwamcg napisała:

        > Z tego co opisał Camel, zjawiskiem współczesnym jest tylko osamotnienie matki i
        > dziecka i skazanie ich wyłącznie na wzajemne kontakty. Owszem, to bywa współcz
        > esny model rodziny - zapracowany (albo siedzący za granicą) ojciec nieobecny w
        > domu, dziadkowie o setki kilometrów, zero ciotek i wujów (rodzice są jedynakami
        > ), w domu mama, dziecko (jedno!), miś i cztery ściany. Kota można dostać.



        ale powiedz, kto NORMALNY dopuszcza do takiego stanu i siedzi z dzieciatkiem tylko w czterech scianach?
        wiem wiem, ze sa takie mamusie, ktore nie maja kolezanek, przyjaciol, nikogo, tylko siedza w chalupie i jesli juz gdzie jedna z druga wyjdzie, to tylko do piaskownicy.
        • minerwamcg Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 14:15
          NORMALNY pewnie nie... Ale dość się naczytam tutaj na forum jęczenia sfrustrowanych mam, które rodziców mają daleko, w sąsiedztwie nikogo nie znają, przyjaciółki bezdzietne, zero wsparcia. I nie, uważam, że na taką sytuację żłobek nie jest lekarstwem. Lekarstwem byłby jakiś klub dla matek małych dzieci albo babcie na dłuższe i częstsze odwiedziny.
    • 2stopa Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 23.03.11, 23:09
      To właśnie model mojej rodziny... Babcie, ciocie, wujkowie daleko... Mąż w pracy... Żłobka nie ma... Na nianię nie stać... Więc jesteśmy zdane tylko na siebie 24/7/365. Ale wiosna przyszła i nadrabiamy kontakty międzyludzkie na placu zabaw (chociaż dwulatki nie bawią się jeszcze w grupie razem, a raczej obok siebie)
      • camel_3d Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 09:39
        >cryingchociaż dwulatki nie bawią się jeszcze w grupie razem, a raczej obok siebie

        oj nie zgodze sie tu. moj dwulatek ma swoje mala grupe i kiedy spotykamy si ena placu zabaw po przedszkolu zawsz erazem biegaja, jezdza na rowerach i kopie pilka. Lub robia ciasto z piachu smile) bawia sie razem,,,
    • deodyma Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 07:14
      o jakim Ty nowoczesnym spoleczenstwie gadasz?
      a nowoczesne to nie takie, gdzie matka malo czasu spedza z dzieckiem a dzieciak podrzucany, gdzie tylko popadnie?
      cos Ci sie chyba podyrdalo z lekka...
      • maderta Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 08:17
        Dokładnie, chyba nie o polskim społeczeństwie wink.

        u nas np żłobka nie ma, więc nie z wyboru, a z konieczności dzieć będzie ze mna do 2 lat w domu, potem pójdzie do niani lub przedszkola, się jeszcze zobaczy. Starsza nie miała tyle szczęścia, bo musiałam wrócić do pracy, jak miała niecałe pół roczku.
        generalnie nie widzę nic złego w tym, że dziecko jest z matką w domu. U nas w rodzinie jest taki przypadek, że rodzice spełniają się zawodowo, dziecko w wielku mojej starszej córki,podrzucane od małego gdziebąź (ciotki, babki,nianie), nieraz z przedszkola odbierana przez znajome osoby, bo rodzice akurat biznesy robią. I co? Efekt taki, że dziecko wogóe nie szanuje matki, potrafi powiedzieć "a kim ty dla mnie jesteś, by mi rozkazywać?"
      • camel_3d Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 09:41
        deodyma napisała:

        > o jakim Ty nowoczesnym spoleczenstwie gadasz?
        > a nowoczesne to nie takie, gdzie matka malo czasu spedza z dzieckiem a dzieciak
        > podrzucany, gdzie tylko popadnie?


        dlaczego gdzei popadnie. Zlobek czy przedszkole nie jets "gdzie popadnie". tym bardziej, ze idze tam kazde dnia, wiec jest to miejsce znane.
        • deodyma Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 14:03
          mimo wszystko i tak Ci sie cos pokielbasilo z tym nowoczesnym spoleczenstwembig_grin
          nowoczesni rodzice spedzaja malo czasu ze swoimi dziecmi.
          taka prawda.
    • pagaa Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 08:21
      ja bym tak nie generalizowała. koleżanka np. nie może znaleźć ciekawej pracy, a że jej mąż bardzo dobrze zarabia, to ona ma ten komfort i nie łapie czego popadnie, więc już 2 lata siedzi z córką. Ale często wyjeżdżają do jednej lub drugiej babci, tam mala ma rówieśników-kuzynów, codziennie są na spacerach-bawi się z dziećmi, chodzą na basen, do fikolandu, spotyka się ze znajomymi mającymi dzieci, naprawdę dziecko ma gdzie obcować z innymi dziećmi. a ja np. musiałam iśc do pracy, bo nasz sytuacja finansowa nie jest już tak różowa, na szczęście udało mi się znaleźć naprawdę fajną robotę- wstaję rano i nie marudzę, że muszę tam iśćwink a czas poza robotą staram się spędzić z synem i mężem. w czasie, gdy my jesteśmy w pracy, synek jest w żłobku. ale powiem Ci, że naprawdę nie widzę różnicy w zachowaniu mojego dziecia i córki tej znajomej. oboje są otwarci na nowe znajomości z dziećmi, jej córka już ładnie mówi (moja ciapa mało co jeszczewink ), mój jeszcze pieluchowy, a ona już ładnie na nocni woła. także wszystko ma swoje plusy i minusy. ja osobiście nie odczułam żadnej presji-żyć albo umrzeć- ze strony społeczeństwa, robię co życie podsuwawink
      • camel_3d Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 09:44
        gorzej kied ynie ma sie babci i dziadka. Widze corczke kolezanki, ktora jest 10 dni starsza od mojego malucha. Nie doatala miejsca w zlobku. Od grudnia dopieo do przedszkola pojdzie. Chodza na plac zabawa..zima raczej nie..a fikolandu tu nie ma. Wiec spedzaly czas razem... Mal anie wie jak bawic si ez innymi dziecmi..bawi sie "obok" dzieci.. Jest dosc nieufna. No al etu juz byly rzeczywiscie skazane na siebie, bo bacie, ciocie itd mieszkaja 400 km stad, dzieci sasiadow maja po 8 lat wiec nie bardzo pasuja do siebie..i siedziala az mala tak caly czas... Roznice widac bardzo. Bardzo ladnie mowii potrafi spiewac...ale jak tylko pojawi sie jakies obce dziecko szybko milknie...szkoda..
        • zjawa1 Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 12:22
          A co ma,, piernik do wiatraka"?
          Dziecko z natury niesmiale prawie zawsze nim pozostaje: czy chodzi do zlobka od 5 miesiecy czy do predszkola od 4 roku zycia!
          Nie ma absolutnie roznicy.
          Robisz problem z niczego.
          Jesli chodzi o posylanie dziedzi do zlobka to mam wielu znajomych, ktorzy tak uczynili i do dzis zaluja.
          Jedni mieli wybor, inni niestety juz go nie mieli i byli zmuszeni poslac dziecko do tej instytucji!
          Moj syn nie chodzil do zlobka, a mowi w tej chwili pieknycmi, zlozonymi zdaniami, ubranymi w bogate slownictwo. Mowi lepiej niz 2 jego kolegow z przedszkola straszych o przeszlo rok, chodzacych wczesniej do zlobka.
          Chodzilam z nim jedynie do piaskownic, nigdy nie chadzal do ,,fikolandow" choc mamy tego w okolicy pod doostatkiem.
          Ja poszlam do przedszkola w wieku lat 5. Mialam swietny kontakt z dzieciakami.
          Z doswiadczen moich znajomych wuynika, ze poslanie dziecka do zlobka ma zdecydowanie wiecej minusow jak plusow-jesli wogole je ma.
          Zbyt wczesne ,,odseparowanie" od rodzicow moze niesc za soba traume na dluzszy okres zycia.
          • camel_3d Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 12:38
            zjawa1 napisała:

            > A co ma,, piernik do wiatraka"?

            to ze nawte niesmiale dzeicko, ktore ma do czynienia z innymi dziecmi od poczatku potrafi przelamac swoja niesmialosc... bo wie, ze inni ludzie i inne dzeici nie gryza.
            Kiedy jetem u nich z moim maluchem swoetnie sie bawia... wie sila rzeczy kiedy dzeicko przyzwyczai si edo innych dzieci jest mu latwiej nawiazywac kontakty.. Jasne, ze nie kazdy musi byc przebojowy...
            • zjawa1 Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 12:45
              Wiesz, na przelamanie ( jesli to taki typ dziecka) ma jeszcze czassmile
              Gorzej jesli takie dziecko zostanie poslane zbyt wczesnie do zlobka czy przedszkola i poczuje ,,odrzucenie" od strony matki...
              Wiele dzieci tak, wlasnie interpretuje zjawisko pojscia do zlobka czy przedszkola. Natomiast im starsze, tym latwiej jest mu radzic sobie z tym.
              Bowiem psychika dziecka z wiekiem jest silniejsza.
              • maxtonka Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 25.03.11, 14:38
                Tez tak mysle. Dziecko na nawiazywanie blizszych znajomosci z rowiesnikami ma mnostwo czasu, jego pierwsze lata winno spedzic w otoczeniu najblizszych osob z rodziny. To wlasnie wtedy buduje sie najlepsze relacje z dzieckiem. Uczymy sie nawzajem siebie i tych lat nic nie zastapi. To piekne lata, ktore nigdy nie wroca i tylko od nas i oczywiscie naszej sytuacji zalezy jak je wykorzystamy Sporadyczny kontakt z dziecmi i ciekawie zorganizowany czas dla dziecka do 2-2,5 lat w zupelnosci wystarczy. Dziecko pojdzie do przedszkola i dalej i szybko zrozumie na czym swiat stoiwink) A rodzicow rola w tym zeby je odpowiednio na to przygotowac i aby to zderzenie ze swiatem poza domem i bezpiecznym otoczeniem bylo jak najmniej bolesne...
            • kaskahh chyba nie zawsze.... 25.03.11, 00:19
              "to ze nawte niesmiale dzeicko, ktore ma do czynienia z innymi dziecmi od poczatku potrafi przelamac swoja niesmialosc... bo wie, ze inni ludzie i inne dzeici nie gryza."

              ja zauwazylam cos innego. Corka od pazdziernika w zlobku, 12 dzieci, 2 opiekunki i co? nie bawi sie z nimi. Znaczy bawi, ale czesciej obok a nie razem. Trudny przypadek? Nie wiem, obserwuje.
              ALE do zloba chodzi z wieeelka checia, i w weekendy tez najchetniej by tam szla.
          • zjawa1 Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 12:40
            Zreszta ,,zwalanie calej odpowiedzialnosci" i poorcesow uczenia sie na instytucje typu zlobek czy przedszkole tylko wystawiaja swiadectwo danym rodzicoomsmile
            Bowiem dzieci tak od 0-3 lat najbardziej w tym wieku potrzebuja bliskoosci rodzica, a nie obcych dzieciakow. Nowoczesne ,,spoleczenstwo" to nie jest siedzenie dziecka z matka czy ojcem, ,,nowoczesne spoleczenstwo" to moda lub mus posylania bardzo malych dzieci( bardzo czesto absolutnie nie samodzielnych i nie gotowych psychicznie) do zlobkow i przedszkoli od 2 roku zycia.
            Czesto wygodnictwo, bo latwiej oczekiwac od przedszkola tego, ze nauczy wierszyka czy piosenki niz samemu ich uczycsmile
            To samo tyczy sie zdobywania samodzielnosci w samoobsludze dziecka, tez wygodniej oczekiwac tej nauki od nauczycielek niz samemu uczycsmile
            A potem, kolejny tepa ,,nowoczesnego spoleczenstwa" objawiajacy sie skrajnosciami i wystepujaccy w 2 opcjach: Albo planowanie grafiku zajec na 24 godziny, a wiec : szkola, po szkole lekcje, angielskiego, hiszpanskiego i pod wieczur basen.
            Lub opcja nr 2: Dziecko puszcone ,,sampoas" w tym siedzace przed kompem po 10 godzin, tuz po szkole.
            Rezultat ten sam: w obu przypadkach brak bliskosci rodzicow, takie ,,sieroty" emocjonalne.
            Zero kontaktu z rodzicem. A rodzic wyymaga i oczekuje zwlaszcza kiedy przychodzi do szkolysmile
            Wymaga i szczyci sie tym, ze dziecko zna biegle 2 jezyki, 40 piosenek... A czym taki rodzic moze sie pochwalic prucz tego??? Jakie ma w tym swoje zaslugi?
        • pysia_35 Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 12:38
          ja siedziałam w domu z dzieckiem do czasu jak skończył 15 mc. Niestety głownie siedzialismy w domu we dwoje ( nie liczac codziennych spcerów, ale najpierw był wyłącznie wózkowy a potem nastała dłuuuga zima,wiec plac zabaw odpadał). Rodzina daleko, znajomi z dziecmi 10-15 lat, wiec nie bardzo był kontakt. Przez pierwsze 12 m-cy mały bardzo płaczliwy był, nikt z nim nie chciał zostać wiec nie miałam opcji zeby go "socjalizować" do tego nie znosił jeździć samochodem, wiec pojechanie gdziekolwiek ( sala zabaw, zakupy w centrum handlowym) to był horror. Tata - praca na wyjeździe, pojawiał sie na chwile i wyjeżdzał, babcia i ciocia raz na 2-3 tygodnie odwiedziła na chwilę... Taera ma 17 mc i taki mały dzikus mi wyrósł ! Wstydzi sie i boi ludzi - jak wadną znajomi to wczepia sie we mnie straszliwie - zwłaszcza facetów sie boi.
          Czekam niecierpliwie na wiosnę, aż będzie można godzinami na placu zabaw siedzieć, zaczęliśmy tez jeździć do sal zabaw i póki co mały siedzi samotnie i jest bardzo onieśmielony, ale licze ze za każdym razem będzie lepiej. Tak wiec reasumując:nie zawsze sa możliwości zeby dziecko było czasem bez matki i mogło przebywać z innymi osobami. Obserwując mojego małego wiem ze brak konktaktu z dziecmi nie jest zbyt dobry. Warto aby dziecko miało kontakt zarówno z róznymi dorosłymi jak i z innymi dziećmi nawet jesli ten kontakt miałby ograniczać sie tylko do bawienia sie obok, a nie razem.
          • camel_3d Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 12:44
            no dokladnie o to mi chodzi, nikt przeciez nie kazde oddawac dzieka na cale dnie..ale 2-3 godzinki zrobia i dziecku dobrze i mamie bo sie odstersuje i poswieci czas dla siebie
            • zjawa1 Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 12:47
              camel_3d napisał:

              > no dokladnie o to mi chodzi, nikt przeciez nie kazde oddawac dzieka na cale dni
              > e..ale 2-3 godzinki zrobia i dziecku dobrze i mamie bo sie odstersuje i poswiec
              > i czas dla siebie
              W tym wieku poslanie dziecka moze zrobic jedynie wiecej dobrego dla matki niz gl. zainteresowanegosmile
              • pysia_35 Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 14:12
                nie ma wg mnie jednego dobrego rozwiązania. Każde dziecko jest inne i każda sytacja specyficzna. Przekonywanie do jednego "słusznego" rozwiązania nie ma sensu.
                Sa różne żłobki ( te dobre a ojakim pisze camel_3d) , różne dzieci i różne matki. Dla jedngo dziecka żłobek i rozstanie z mamą będzie traumą dla drugiego wielką przygodą i wspaniałaym czasem, który wykorzysta na własny rozwój. Jedna mam z przyjemnością idzie do pracy po macierzyńskim i jest doskonała mamą dla swojego malucha, inna siedzi z dzieckiem w domu i nie wyobraża soebie powrotu do pracy przez najblsze 2-3 lata. Dla każdej z tych mam - zmuszanie jej w imie tzw. dobra dziecka do innego rozwiazani niż ona czuje jako dobre, jest gwałtem na psychice i matki i dziecka.
                Ważne jest aby nie popadać w przesadę: ani z trzymaniem dziecka od świtu do nocy w żłobkach, u niań, cioć itp, ani zamykać sie w domu i kisić dzieciaka tylko z mamusią...Do tego istotny jest stan psychiczny mamy. Szcześliwa i spełniona ma najwiecej do zaoferowania dziecku niezależnie czy siedzą cały czas razem w domu czy mają dla siebie tylko 3-4godzinki dziennie po pracy...
                • dzoaann Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 14:41
                  nareszcie cos madrego... bo generalizowanie camela, to mozna o kant tylka potluc...
                  coz, Camel i tak nie dasz sie przekonac, ze 100% racji nie masz i sytuacje sa rozne. Twoje obserwacje w gronie xznajomych, to zadna proba statystyczna...
                • camel_3d Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 14:42
                  czy ja wiem... dzieci nei sa az tak rozne, rozne sa mamy.
                  u mlodego w grupie jest teraz 14 dzieci... 12 z nich chodzi z nim do zlobka od poczatku..nigdy nie bylo problemow... Wiec ja mysle, ze to kwestia przyzwyczajenia sie...
                • buszynska Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 15:11
                  Camelku za przeproszeniem marudzisz z deczka. Siedzisz sobie u niemca i sie madrujesz....... Nie wiesz jak jest w Polsce, zapomniales? U mnie w miescie 60tys jest 1 slownie jeden zlobek, a o przedszkole toczy sie boje.
                  Pewnie, ze zdarzaja sie przypadki zdominowania dziecka przez matke ale mysle, ze to nie jest az tak liczna grupa.
                  Po prostu polityka pro rodzinna i okolo tematu w Polsce ogromnie kuleje i to jest chyba glowny powod "zatrzymania " dziecka w domu.
              • camel_3d Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 14:32

                > W tym wieku poslanie dziecka moze zrobic jedynie wiecej dobrego dla matki niz g
                > l. zainteresowanegosmile


                nie sadze. mojemu nie zaszkodzilo..i mnei tez nie
                • ancymon123 Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 15:47
                  Camel, piszesz o żłobku syna jako o grupie 12 dzieciaków z dwoma paniami. Znajdz mi taki państwowy żłobek w Polsce smile U nas sa tylko przechowalnie z 25 dzieci w grupie, a i do tych placówke brak miejśc- ok. 200 chetnych na owe 25 miejsc.
                  Prywatny dobry złobek na moim osiedlu to wydatek 1500 zł. Czyli czesto pensja matki, i po prostu nie opłaca się zostawic dziecka na cały dzień i wrócic do pracy, bo wyjdzie sie na zero, a czy dziecko na tym na prawde zyska? O pracy na częsć etatu właściwie nie ma w Polsce mowy.
                  A zostawenie dziecka na 2-3 godziny w prywatnej placówce to dla niepracującej mamy rzecz nieosiągalna (ok. 500-800 zł karnet) - niby kto na to zapracuje? Ojciec, który na utrzymaniu ma rodzine, kredyt itd itp.?
                  • camel_3d Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 16:09
                    a czy te przechowalnie sa takie okropne??
                    nie wiem..tak pytam, bo faktyzcnei nie wiem.
                    • mamu-chaa Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 17:06
                      Są okropne, jak dla mnie. W moim mieście jest jeden żłóbek, przeładowany oczywiście, dostać się do niego można jedynie po znajomości i to nie byle jakiej. Ja mam to szczęście że mogę być z dzieckiem w domu, planuję dać go jako trzylatka do przedszkola, no ale to zupełnie co innego. Miałam okazję mieć staż w żłobku, co prawda kilka lat temu. Czasami po prostu rąk brakuje, żeby utulić, nakarmić, przebrać, 12 dzieci a 25 to naprawdę wielka różnica. Nie wyobrażam sobie posłać mojego syna do żłobka (ma rok) na kontakt z rówieśnikami ma dużo czasu, na razie zapewniam mu to ja (znajomi, rodzina) Ale rozumiem, że niektórzy nie mają wyjścia.
                      • mamu-chaa Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 17:07
                        Jesuuuu...żłobek nie żłóbek wink
                      • zjawa1 przechowalnie 24.03.11, 21:15
                        Jesli mowimy o prywatnych za nie male pieniadze, to pozbawione wszelkiego nadzoru.
                        Nie maja zadnych uprawnien placowki panstwowej, ani wymaganych kwalifikacji kadry nauczycielskiej!
                        Czesto siedza tam panie nie majace zielonego pojecia o psychice malego dziecka i sposobach postepwania z nim. Dlatego nosza nazwe: Clubow malucha lub tzw punktow przedszkolnych.
                        Rodzicie czesto nie wiedza o roznicy jaka wystepoje w nazwie ,,przedszkole", a ,,punk przedszkolny" czy ,,Klub malucha".
                        Nie wiem, mnie stac bylo na to, zeby na 2 godzinki poslac swoje 1,5 czy 2 letnie dziecko, ale osobiscie nigdy nie zrobilabym tego!
                        Nie uogolniam, byc moze sa swietne kluby dla maluchow, ale nie zmiienia to faktu, ze te klubiki to samowolka bez wymogow pedagogiczno-psychologicznych i innych formalnych, waznych formalnych kwestii.
                        Piszesz na forum Polskim, a nie Niemieckim!
                        A co do pansrtwowych zlobkow, nie raz slyszalam jak moje znajome, ktore poslaly dziecko do zlobka zalily sie o to, ze: Panie ich przeszlo roczne dzieci ,,przekupuja" licznymi slodyczami tak, zeby byly ,,cicho", dzieci nabieraly zlych nawykow, staway sie innymi dzieciakami!
                        Ze nie wspomne o aferze jaka byla jakies 1 rok temu, dotyczaca tego, ze przez przypadek panie na izbie przyjec wykryly u 8 miesiecznego niemowlaka srodki uspokajajace.
                        Rodzice zaszokowanie oczywiscie na nich podejrzenia w pierwszej kolejnosci padly.... Sorry ja tam wole ,,polityke pro rodzinna"smile
    • atena12345 Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 24.03.11, 17:19
      nie wiem dlaczego ma sie to tyczyć NOWOCZESNYCH społeczeństw, no nie wiem i już...
      Ale odnośnie tematu, to mam w domu 2-latka, ja nie pracuje (na razie) jesteśmy razem, ale nie sami sobie. I nie widzę by jakoś szczególnie lgnął do rówieśników. Wogóle najbezpieczniej sie czuje, gdy mama dynda nad nim właśnie, gdy w razie jakiejś "porażki" czy guza może przybiec wołając: "maaaaaamaaaa...."
      Co nie znaczy, że od września ini dzie do przedszkola.
      • zjawa1 zreszta- Camel! 24.03.11, 21:21
        Ty naprawde znasz choc jeden przypadek, w ktorym matka siedzi z dzieckiem 24 godziny na dobe przez caly rok?
        Ja nie znam takiego!
        Ja sama wychowuje dziecko i zapewniam Cie, ze zdarzalo mi sie cos podobnego maks przez 3 dni!
        Nie poszlam do pracy wczesniej tylko dla dobra dziecka! I da sie wytrzymac mimo tego, ze mialam go swojego czasu na glowie non stop.
        Faktycznie tak ok 3 roku zycia dziecka przecietna kobieta moze sfiksowac, ale 3 lata to nie rok czy 2!
        • bir.ke Re: zreszta- Camel! 25.03.11, 11:24
          a u nas w panstwowym zlobku jest 38 dzieci, tam to dopiero zachowan spolecznych sie dzieci ucza, widac to zwlaszcza po natezeniu krzyku w egzekwowaniu czegokolwiek. a w tym roku ponoc ma w ogole nie byc rekrutacji do zlobkow, bo 700 dzieci juz czeka na listach. i zeby nie bylo, to wroclawwink
          polecam lekture roznych madrych ksiazek, nie tylko netu. dziecko do 2 rz potrzebuje glownie matki (ewentualnie osoby substytutu - niania, tata, nie rowiesnikow). chlopiec wrecz do 3 r z powinien byc w domu z mama, niestety silna plec nie radzi sobie w opiece zinstytucjonalizowanejwink przedszkole jednakowoz to zupelnie inna para kaloszy i jest jak najbardziej dla ludzi.
          • paliwodaj Re: zreszta- Camel! 25.03.11, 15:49
            bir.ke a ja Ci polecam wogole jakakolwiek lekture , ale czytana ze zrozumieniem, nikt nie pisze o dzieciach przed 2 rokiem zycia , ale o 2-3 latkach .
            A jezeli juz chodzi o ksiazki o rozwoju dzieci to nalezy je przepuscic przez bardzo geste sito i czytac to co zostaje na sicie, pisane przez osoby ktore ze wzgledu na wyksztalcenie i wieloletne doswiadczenie, podpierajac sie wiarygodnymi badaniami naukowymi i statystykami, maja prawo pisac takie ksiazki.
            Co do zlobkow z 38 dziecmi , to moje zdanie jest takie ze nadaja sie tylko do podzialu na mniejsze 2-3 grupy, albo zamkniecie dzialalnosci. Jaki halas tam musi byc i zagubienie dzieci w takim tlumie, no i co wogole mozna z taka gromada dzieci zrobic w sensie rozwojowym, jak tylko je przechowac do czasu odbioru przez rodzica
            Ile osob - pomocy jest w takim zlobku, bo pewnie z 5 musi byc? Moje dziecko prawie 4 latek mial w grupie 16 dzieci, nauczycielke i 2 pomoce.
            • zjawa1 Re: zreszta- Camel! 25.03.11, 20:01
              > Ile osob - pomocy jest w takim zlobku, bo pewnie z 5 musi byc? Moje dziecko pra
              > wie 4 latek mial w grupie 16 dzieci, nauczycielke i 2 pomoce.
              To bazujesz w takim razie na innych realiach niz standardy w Polsce.... U mojego dziecka w gr. jest 25 dzieci i jedna pani plus czasami-jesli gdzies wychodza pomoc.
              Ile razy wppadalam do przedszkola nigdy nie widzialam na sali wiecej niz 1 pania....
            • aleksandra1357 Re: zreszta- Camel! 26.03.11, 23:55
              paliwodaj napisała:

              > A jezeli juz chodzi o ksiazki o rozwoju dzieci to nalezy je przepuscic przez ba
              > rdzo geste sito i czytac to co zostaje na sicie, pisane przez osoby ktore ze w
              > zgledu na wyksztalcenie i wieloletne doswiadczenie, podpierajac sie wiarygodnym
              > i badaniami naukowymi i statystykami, maja prawo pisac takie ksiazki.

              Najlepiej przesiać przez sito i zostawić to, co nam odpowiada, nieprawdaż?
              Bo jest wiele wiarygodnych książek, które podkreślają, że miejsce dziecka do lat 3 jest przy matce ze względu na jego potrzeby emocjonalne, a żłobek to ostateczność.

              > Ile osob - pomocy jest w takim zlobku, bo pewnie z 5 musi byc? Moje dziecko pra
              > wie 4 latek mial w grupie 16 dzieci, nauczycielke i 2 pomoce.

              Mój 3-latek ma w grupie 25 dzieci i jedną panią oraz dwie pomoce do obiadu lub ubierania na spacer. Tak jest w każdym polskim przedszkolu. Zresztą ilość pań jest istotna, ale nie kluczowa w tej dyskusji.
              Ja myślę, że idealny chów wgląda tak:
              - 0-2 lata - w domu z matką lub ojcem, kontakt z dziećmi na placu zabaw i u rodziny
              - 2-3 lata - ewentualnie kontakt z dziećmi w żłobku lub klubiku bez matki/ojca, ale nie dłużej niż 4 h dziennie.
              - 3-6 lat - przedszkole, nie dłużej niż 8 h dziennie (a najlepiej ciut mniej na początku)
              Oczywiście są osobnicze przesunięcia plus/minus kilka miesięcy.
    • franczii Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 27.03.11, 08:15
      To prawda, mnie tez pediatra zalecila zeby okolo 2go roku zycia zapewnic dziecku towarzystwo rowiesnikow ale nie jest do tego konieczne zostawianie dziecka samego w tym towarzystwie. Poczatki socjalizacji nie oznaczaja ze dziecko musi sobie od razu samo radzic w grupie. Moj starszy syn w wieku 2 lat nie bawil sie z rowiesnikami, nie dostrzegal ich tylko garnal sie do dzieci nieco starszych, bardziej kumatych i z nimi sie bawil. A w klubiku dla dzieci 1-3 kazde dziecko bawilo sie obok siebie. Wsadzenie go w grupe zlobkowa nie mialoby sensu.
    • a_weasley Re: nowoczesne spoleczenstwo.. 30.03.11, 00:28
      camel_3d napisał:

      > cz ynie uwazacie, ze skazywanie matki na dziecko i dziecko
      > na towarzystwo matki 24/7/365 to chory wytwor
      > nowoczesnych spoleczenstw?

      Nie. I o ile to, czy jest to chore czy zdrowe, to kwestia diagnozy, o tyle to, czy to jakaś szczególna cecha nowoczesnych społeczeństw, jest kwestią faktów. Otóż: nie, nie jest to nic nowego.

      > nie przez godzinke w piaskownicy, gdzie mama ciagle dyrda za maluchem
      > i zwraca uwage, zeby sbie raczek nie ubrudzilo, spoedenek, sukienki, zeby
      > ni dotknela przypadkiem czegos...

      Bardzo wygodne. Opisujesz pewien styl rodzicielskiej (w Twoich rozważaniach wyłącznie matczynej, jakby ojcowie z dziećmi do piaskownicy i okolicy nie chadzali) opieki, pasujący do Twojego wywodu, tak, jakby był immanentną tej opieki cechą. Tymczasem z tego, co widzę w piaskownicy i okolicy, ten styl owszem, występuje, nie jest rzadki, ale niepodobna nazwać go niepodzielnie panującym.

      .ale np 2-3 godziny w zlobku czy przedszkolu, gdzie maja mozliwos
      > c poznania, ze inne dzieci sa inne i ze nie kazdy tanczy tak jak mu sie
      > "zakrzyczy" smile))

      Jeśli ma taką matkę, jak piszesz, to można się istotnie zastanawiać.
      Ale jeśli coś tu jest chorym wytworem nowoczesnych społeczeństw, to właśnie rodzice tańczący tak, jak im potomek zakrzyczy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka