Dodaj do ulubionych

Tato, idź stąd...

26.04.11, 11:45
Scenka z życia rodzinnego:
Idziemy we troje do pokoju pobawić się samochodami.
Syn (2 lata) rozkłada samochody na łóżku, po chwili wskazuje na tatę i mówi, żeby wyszedł.
Generalnie jest mocno ze mną związany, od zawsze ma etap: mamma i mamma (choć już teraz b. chętnie zostaje np. z dziadkami).
Jak zachować się w takiej sytuacji? On jęczy, aż osiągnie swój cel - tata wychodzi.
Ja mówię, że tata też chce się z nami pobawić, a on: nieee...

Lub:
Mówię: tata zrobi mleko, a my poczytamy...
A synek: nie tata, mamma!

Jak na to reagować?
Ustępować, przekonywać, robić swoje?
Obserwuj wątek
    • joshima Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 11:57
      asienka95 napisała:

      > Jak zachować się w takiej sytuacji?
      Normalnie. Uszanować. Skoro nie chce się bawić z tatą to czemu tata się ociąga?

      > Ja mówię, że tata też chce się z nami pobawić, a on: nieee...
      A Ty zawsze masz ochotę na każde towarzystwo?
      • bluejanet Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 12:09
        > Jak zachować się w takiej sytuacji?
        Normalnie. Uszanować. Skoro nie chce się bawić z tatą to czemu tata się ociąga?
        > Ja mówię, że tata też chce się z nami pobawić, a on: nieee...
        A Ty zawsze masz ochotę na każde towarzystwo?

        jakby to byla sytuacja jednorazowa - to ok, tata niech sobie idzie czym predzej, ale jesli tak ma byc tydzien, miesiac?? ... tata bedzie szanowal decyzje i w koncui zniknie z pola widzenia bo nie bedzie potrzebny, bo przeciez mama wszystko pokaze, zrobi, nauczy,

        no coz - tacie jest przykro na pewno ... ale takie jest zycie, jeszcze nie raz sie uslyszy od dziecka "nie lubie cie" /wiem, wiem, dawniej zadne dziecko nie podskoczylo i tak nei mowilo, dziecku przez mysl nie przeszlo wyganiac rodzica z pokoju, bo zaraz by dostalo w skore, teraz jest inaczej/
        ale to tata musi sie postarac bardziej, zainwestowac czas i sily, jesli chce byc bardziej obecny w zyciu dziecka, czyms zainteresowac, spedzac wiecej czasu, byc "bardziej atrykcyjny" dla dziecka ... albo zoatsnie usuniety na boczny tor ...

        powiedzenie przez mame "tata tez sie chce bawic" niczego nie zalatwi,

        moze niech wymysli nowa zabawe, poczyta cos, razem pojdzie do lasu, na zakupy, pojezdzic autkiem , na plac zabaw, zaczeni robic wiecej zwyklych rzeczy z dzieckiem a w tym czasie mama se odsapnie a dziecku zmieni sie optyka i zacznie cenic czas spedzony z ojcem,

        potem przyjdzie okres, ze to mama bedzie zazdrosna i sie martwiuc, jak syn zacznie chciec byc taki jak tata wink i bedzie ubieral tylko koszule, spodnie jeansy (koniecznie z paskiem), buty takie jak tata i kurtke taka jak tata i wszedzie tylko z tata wink no a teraz musze mojemu kupic zegarek na reke, bo tata ma i codziennie nosi i mlody tez musi miec wink



        • joshima Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 12:25
          bluejanet napisała:

          > jakby to byla sytuacja jednorazowa - to ok, tata niech sobie idzie czym predzej
          > , ale jesli tak ma byc tydzien, miesiac??
          Ale no to co z tego, że tydzień czy miesiąc? To już tata może się narzucac i zmuszać dziecko do zabawy? Bez obawy, dzieci z tego wyrastają. Jeszcze czasem po drodze mają fazę: mamo idź stąd. I tu nie chodzi o to, że tata stał się nie potrzebny i tak zostanie. To po prostu typowe zachowanie w tym wieku.
      • aniasa1 Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 14:47
        Joshima strasznie to glupio wymysliłas.....
        Ja uwazam ze wrecz przciwnie - trzeba pielegnowac uczucie i budowac relacjie miedzy rodzicami a dzieckiem. To etap przejsciowy i mam nadzieje ze szybko minie, ale mysle ze rodzice musza popracowac nad tym.
        Nasz synek ma 2 latka i tez czasami tak robi, tyle ze na zmiane. Ustepuje bo zazwyczaj po kilku minutach dla odmiany zaprasza mnie lub meza do zabawy..... Chyba ma moralniaka .
        • joshima Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 18:12
          aniasa1 napisała:

          > Joshima strasznie to glupio wymysliłas.....
          Skoro tak uwazasz.

          > Ja uwazam ze wrecz przciwnie - trzeba pielegnowac uczucie i budowac relacjie mi
          > edzy rodzicami a dzieckiem.
          Oczywiście. Na siłę i okazując zupełny brak szacunku dla dziecka. Bardzo to będą głębokie relacje. Bardzo to mądre dla odmiany.
          • aniasa1 Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 18:21
            > Oczywiście. Na siłę i okazując zupełny brak szacunku dla dziecka.

            Naprawde uwazasz ze to brak szacunku dla dziecka? Ze jesli ktos dorosly, z kim maluch nie chce sie w danej chwili bawic sprobuje go zainteresowac, rozmieszyc, zabawic, zaciekawic....... No slowo daje pierwszy raz spotykam sie z taka interpretacja "braku szacunku"
            • joshima Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 18:28
              aniasa1 napisała:

              > > Oczywiście. Na siłę i okazując zupełny brak szacunku dla dziecka.
              >
              > Naprawde uwazasz ze to brak szacunku dla dziecka?
              Tak uważam, że jeśli komuś mówię, że nie życzę sobie jego towarzystwa, a ten ktoś mimo wszystko mi się narzuca robiąc miny i próbując mnie jedak do czegoś tam przekonać to jest to brak szacunku okazany mi. Nie rozumiem dlaczego w stosunku do dziecka miałoby to inaczej działać. Mówimy przecież o sytuacji kiedy dziecko nie chce się bawić z tatą, bo bawi się z mamą.
    • camel_3d Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 12:04
      to tata powinien powiedziec..to ja ide sobei wezme czekolade..jak dzeicko podbiegnie powinien powiedziec..NIE..idz stadsmile)) dzeici wcale nie sa takie glupie...
      • joshima Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 12:26
        Durne...
        • leneczkaz Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 14:07
          .. są Twoje opinie.
    • w_miare_normalna Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 13:06
      To taki etap jest, bo moja na szczęście ma to już za sobą. U mnie jednak było na odwrót, mama byłą fajna i kochana wtedy kiedy była sama ze mną, kiedy tylko Tatuś przekroczył próg, córka nie odstępowała go na krok. wszystko Tatuś i Tatuś, na szczęście samo minęło.
      • archeopteryx Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 13:13
        U nas teraz właśnie tak jest. Jak tylko tatuś przekroczy próg mieszkania to ja mogłabym nie istnieć. Kąpać się idzie tylko w asyście taty, tata ma śpiewać pioseneczki na dobranoc, opowiadać bajeczki, bawić się. Wielokrotnie usłyszałam "mama ma iść, tatuś ma przyjść" i nie powiem, robi mi się wtedy przykro, ale przecież nie będę na siłę przesiadywać zwłaszcza, że Młoda zaczyna ryczeć jak ociągam się z pozostawieniem jej w towarzystwie tatusia.
    • marghot Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 13:11
      my szanujemy zdanie dziecka
      dbam tylko o fromę wyrażania oczekiwań wink

      gdy córka np. stara sie tatę czy mnie odepchnąć, aby nei pozwolić na zabawę, czytanie itp
      mówimy, aby nei odpychała a zwyczajnei powiedziała, ze mama/tata nie tylko strona druga ma dostęp do zabawy smile

      ja też nei zawsze mam ochote na każde towarzystwo wink
    • minnetaki Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 13:21
      Generalnie zgadzam się, że to taki etap, więc niech się tata za bardzo nie przejmuje smile Jeśli dziecko wyraźnie nie życzy sobie zabawy z tatą, zmuszać też nie można, w końcu ma prawo mieć swoje zdanie. Za to jeśli zależy Wam na aktywnym rodzicielstwie taty, a "faza" dziecka w tym przeszkadza, to ja bym zaczęła organizować czasem zabawę nie we troje, tylko we dwoje, a mama znika z pola widzenia i napawa się wolnym czasem smile Na pewno okaże się, że pod nieobecność mamy zabawa z tatą udaje się pierwszorzędnie smile
      Zupełnie inną sprawą jest sytuacja, kiedy mama jest czymś zajęta, a dziecko się upiera, że na przykład tata nie może nalać wody/umyć rąk/zmienić pieluchy/etc. My wtedy tłumaczymy cierpliwie, że albo się pogodzi z losem i da się obsłużyć drugiej osobie, albo musi poczekać, i koniec.
      • asienka95 Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 13:31
        Właśnie tak zaczynam robić. Jak zostają sami - dobrze się bawią.
        Jak jesteśmy we troje - mamma numer 1. smile
        Chociaż już "pozwala" mi się umyć w samotni mej. wink
      • paliwodaj Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 13:38
        mysle ze na podstawie 2 przypadkow nie da sie opiniowac czy to normalne czy nie . Nic nie piszesz o stosunkach ojciec-dziecko, czasu ktory spedzaja razem.
        Jezeli wogole ojciec nie ma kontaktu ani "wspolnego jezyka " z dzieckiem to nie, nie jest to normalne. Jezeli "tato, idz stad" to pojedyncze incydenty , uwazam ze mozna to przyjac za norme, chociaz nie zaszkodzi popracowac nad relacjami
    • kaskahh Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 13:41
      Faza mama.
      Przyjdzie faza "na tate".
      • carinica011 Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 14:57
        młoda wygania jedno z nas, gdy ją wspólnie usypiamy. przeważnie ja chętniej się temu poddaję niż mąż smile moje szczęście jednak nie trwa długo, bo młoda zaraz chce się do mnie koniecznie przytulić smile
    • klara154 Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 15:14
      U nas to samo. Jeszcze jakiś czas temu córka zupełnie nie akceptowała zabawy z tatą. Ja jestem w ósmym miesiącu ciąży i pracujemy nad włączaniem taty w pewne rzeczy, żeby nie miała później szoku i poczucia nagłego odrzucenia, że mama czegoś nie może.
      I tak np. tłumaczymy: tata jest silny i wyskoki pokaże coś przez okno, mama nie umie/może tak fajnie jak tata. Teraz biegnie do taty na pokazywanie świata przez okno.
      Tata umie super budować lokomotywę z klocków, mama teraz nie może..... itp. itd.
      Jest coraz lepiej i tata nie jest już wrogiem nr 1, choć wymaga to od niego pewnej pomysłowości.
      Zgadzam się, że jest to też pewien etap u dziecka i minie jak wszystko.
      Nie można jednak dać się sterroryzować.
    • drobnostka7 To taki etap.. 26.04.11, 15:28
      w rozwoju dziecka, że mama jest najważniejsza. Trwa on bardzo długo. A do tego dochodzi jeszcze etap w życiu dzieci 20 paro miesięcznych, że już potrafią ( niektóre) zwerbalizować, że chcą by to mama/tata coś tam zrobili.. Moja Natka ma teraz taki moment, że co któreś przewijanie życzy sobie by to tata jej założył świeżą pieluchę.. Ja mam umyć, posmarować i się wynosić.. Czasem jest to fizycznie niemożliwe więc jej spokojnie tłumaczę, że taty nie mamy pod ręką więc to ja jej tą pieluchę założę, z pewnym rozczarowaniem ale się zgadza. Czasem gdy cos długo nie może zasnąć, zauważa, że mi już zaczyna brakować cierpliwości i wtedy życzy sobie by to tata przy niej poleżał, a wcześniej nawet nie chce słyszeć o tym by to tata szedł ją usypiać..

      Mam świetną z mojego punktu widzenia, książkę o rozwoju psychicznym dzieci od 0 do 18 roku życia, według niej dziewczynki kochają nad życie tatusiów gdy są w wieku 4 lat ale nadal to mama jest na 1 miejscu, a u chłopców to następuje wtedy gdy dostrzegają różnice płci i wiedzą, że są tej samej co tata, wtedy chcą robić wszystko jak tata i by tata im wciąż towarzyszył co często jest wręcz niemożliwe.

      Ja myślę, że to tata musi się tu wykazać inicjatywą i zaproponować coś dziecku, wtedy dziecko będzie kojarzyć dane zajęcie właśnie z tatą. A tacie nie wolno się gniewać na dziecko za wywyższanie mamy. To jest całkowicie naturalne w tym wieku i należy to uszanować.
      Dziecko i tata muszą sie nauczyć przebywania razem, wspólnych zabaw, szczególnie jeśli to taki jakby weekendowy tatuś - dziecko śpi jak wychodzi do pracy i śpi kiedy tata z niej wraca, więc widzą się tylko w weekendy. Wg. książki o której wyzej wspominam ( encyklopedia rodzice i dzieci) wielu tatusiów czeka z wychodzeniem z inicjatywą, z propozycją zabawy do czasu jak dziecko zaczyna być "kumate", jak można się z nim porozumieć - często do około 4 roku życia i wyżej, w konsekwencji dziecko nie traktuje taty jako coś niezbędnego - jest bo jest, inaczej mają się sprawy jak tata czynnie uczestniczy w życiu dziecka od momentu pojawienia się go na świecie.
    • kannama Re: Tato, idź stąd... 26.04.11, 20:36
      U mnie też tak było i nadal troszkę jest, szczególnie pod wieczór- syn ma 2.5 roku. Aczkolwiek mąż sobie wypracował takie swoje zabawy z małym- w które ja się nie bawię, mówiąc, że nie umiem tak dobrze jak tata smile Śmiesznie przez jakiś czas było - jak mąż wchodził normalnie do pokoju małego- ten sie darł i go wyganiał. Gdy wchodził miaucząc jak kotek-syn zasmiewał sie i od razu sie z tatą bawił. Chyba po prostu trzeba obserwowac dziecko i wypracowac metodę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka