bardzo proszę o mądre rady

Córka zaraz skończy dwa latka, postanowiłam ją uczyć jedzenia samodzielnie, do tej pory głównie była karmiona łyżką, lub miała kawałki wkładane do buzi. Dziecko je ładnie i sporo pod warunkiem, że je się karmi. Samodzielnie odmawia i brania kawałków w rękę i jedzenia łyżką rzeczy płynnych. Posiłek trwa 1,5 godziny, corka się drze, płacze, wreszcie zaczyna zawidzić i zerka spod oka. Po powtórzeniu polecenia 'bierz łyżkę i jedz" znów zaczyna płakać. Kawałeczki włoży dwa do buzi i dalej ani rusz. Przeszkadzają jej po pierwsze brudne ręce np w maśle, po drugie wydziera się gdy jej coś spadnie lub np. się poplami. Sił już nie mam. Dziś w rezultacie nic na kolecję nie zjadla, poszła spać głodna. Liczę na to że jutro śniadanie zje sama z glodu, ale nie wiem czy to dobry pomysł. Poradzcie