eric_theodore_cartman
16.05.04, 16:53
Maj. Na dworze zaczyna być juz przyjemnie (ni może akurat nie przez ostatnie
kilka dni, ale przeciez idzie na lato) a tutaj mój mały (4 m-ce) Julek
wylyslił swojej matce nową szykanę. Nie ma mowy aby wyjsc z nim na
jakikolwiek spacxer ponieważ włącza mu sie syrena natychmiast po włożeniu go
do wózka. I to zapewniam was - syrena nie byle jakiej głosności. Mozna go
ewentualnie ponosic troche na rekach no ale waży ju zprawie osiem kilo to po
pierwsze, a po drugie chciałabym, żeby tak jak kiedys zasnął w tym wózku i
dał chwile wytchnienia,żebym mogła sobie przypomnieć jak się nazywam i jaki
jest dzień tygodnia. Nie wspomne juz o tym, że nie mozna pójśc ani na chwilę
z tym wózkiem do sklepu, na popcztę, czy gdziekolwiek , bo nawey na ulicy
ludzie patrza na mnie jak na wyrodna matke, bo tamtemu małemu wózek sie nie
podoba.
Julek jeszcze pare tygodni temu pozwalał sie wozić a pewnego dnia postanowił
bojkotowac wózek i spacery zakończyły się jak nożem uciął.
Czy ktos z was miał może podobne problemy u poradził sobie jakoś z oswojeniem
dzieciak z wózkiem.
Błagam pomóżcie!
Justyna