Dodaj do ulubionych

tworczosc dziecka

05.11.11, 11:15
echh...
moje dziecko bardzo lubi rysowac a ostatnio polubila wycinanki i wydzieranki. Czasem sa to naprawde piekne prace, z dbaloscia o szczegoly, pokolorowane - wszystko super.
Czasem sa to bazgroly - byle szybciej.
Po calym pokoju wala sie taki smietnik ale oczywiscie wszystko jest wazne i nic nie da sobie wyrzucic. Czasem pod jej nieobecnosc segreguje ta 'tworczosc' ale ostatnio np. okazalo sie, ze jakis bazgrol byl wazny i corka spostrzegla jego brak (awantura straszna).
Mysle sobie ok - moze nie powinnam tak robic, moze powinna sama to segregowac. Siadlam dzis i prosze aby niepotrzebne papierki wyrzycila (zwlaszcza te wydzieranki i drobne kawalki). Wyrzucila ledwie kilka smietkow - reszta wala sie po biurku.
Biore pierwszy z brzegu kawalek, na ktorym jest cos nabazgrane na czarno (nic mi to nie przypomina) - pytam: a to? Co to jest i czemu musi zostac? To jest kwiatek, pozniej go dokoncze.
Tlumacze wiec i pokazuje jej wlasne, inne rysukni kwiatkow - cudne, zobacz tu narysowalas piekne kwiatki, maja listki i lodyzke, sa kolorowe. Tamto moze wyrzucimy? NIE!
I tak kazdy jeden smiec jest czyms. Tlumaczylam, ze ok - to lezalo juz kilka dni, sluzylo do zabawy ale teraz powinna sprzatnac. NIE! Zagotowalam sie. Powiedzialam, ze nie dostanie ani jednej kartki poki nie bedzie porzadku na biurku.
No i wrzask - jaka to jestem niedobra.

Bosze... Z jednej strony nie chce ograniczac jej w tworczosci ale tez nie jest 2 latkiem, zeby za kazdy bazgrol ja chwalic. Nie bronie jej tych wycinkow i wydzieranek, rozumiem, ze bedzie tez sobie czasem bazgrac ALE no nie moze to lezec w nieskonczonosc. To czasem sa kawaleczki wielkosci 2 cmm x 2 cmm - sa tego setki.
I zeby nie bylo, ze ja wszystko chce wywalac. Czasem na tych mniejszych, wiekszych wydzierankach jest jakas dziewczynka czy zwierzatko, wiec to odkladam.

Jestem rozdarta. Z jednej strony przyjmuje role niezawislego krytyka sztuki (i zle mi w tej roli), z drugiej ten bajzel, ze corka sama juz nie ma miejsca na biurku, zeby usiasc i porysowac. Chcialabym jakos zaszczepic w niej samodzielne porzadkowanie i ona niby to robi ale bardzo roznimy sie w oczekiwaniach co do efektu koncowego.

Macie jakis pomysl na kompromis?

Obserwuj wątek
    • kubona Re: tworczosc dziecka 05.11.11, 11:27
      daj jej koszyczek i wszystkie "potrzebne skrawki" niech tam wrzuca. ustalcie, że raz w tygodniu/miesiącu przegląda i wyrzuca do śmieci to co niepotrzebne i czego nie zdążyła wykorzystać.
      ja już dorosła i posiadająca dzieci sama mam porozkładane wszędzie fragmenty wstążek, kulek, szpilek i innych "niezbędnych drobiazgów". wszystko w koszykach lub pudełkach które łatwo schować, przenieść. dzieci też swoje drobiazgi mają składować na biurkach (tam tez musi być względny porządek, wszak odrabiają lekcje) lub w koszykach.
      dzięki temu czteroosobowa rodzina chomików, każdy ze swoim hobby ma w domu porządek i umie szybko wszystko znaleźć

      kup segregator na dokończone prace, lub teczki żeby mogła je odłożyć w bezpieczne miejsce, ustalcie zasadę,że po skończonej zabawie wszystko ląduje w koszyku/pudełku. a to co zostaje na podłodze lub biurku masz prawo uznać za śmieci.
      potrzebne skrawki na których coś jest może niech wkłada w koszulki od segregatora,w razie potrzeby łatwiej znajdzie i nie będzie się "walało"
      pudełek i koszyków,segregatorów,teczek i organizerów w sklepach jest mnóstwo.
    • mama_kotula Re: tworczosc dziecka 05.11.11, 11:29
      Ja mam na to sposób - dziecię ma duże pudełko na tę swoją twórczość, co wieczór robi przegląd rzeczy na biurku i część wywala, część "najpiękniejszych" przekłada do pudełka. Po jakimś czasie pilnowania tego zauważyłam, że coraz mniej rzeczy trafia do pudełka, coraz więcej do śmietnika.

      Drobne pozostałości od wydzieranek z początku zbierała do małego plastikowego pojemnika, jak się zapełniło - zrobiła z nich mozaikę. I to było na tyle, teraz małe kawałki wywala.
      • nangaparbat3 Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 21:39
        Po jakimś czasie pilnowania tego zauważyłam, że coraz mniej rze
        > czy trafia do pudełka, coraz więcej do śmietnika.
        >
        Smutno mi się zrobiło, kiedy to przeczytałam.
        • mama_kotula Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 22:02
          nangaparbat3 napisała:
          > Smutno mi się zrobiło, kiedy to przeczytałam.

          Zupełnie niepotrzebnie.

          Do śmietnika trafiają ścinki papierowe, które sa stricte śmieciami. Nie rysunki i "dzieła". Właśnie te kilkucentymetrowe kawałki papieru pomazane kredką, które wcześniej były skrzętnie chomikowane (wyłącznie po to, aby je po kilku tygodniach wywalić).

          Fakt, nieudane rysunki tez trafiają, dziecko wyrabia w sobie zmysł krytyczny - i bardzo dobrze. Nie widzę potrzeby, dla której warto byłoby trzymać 10 nieudanych prób narysowania psa w pozycji leżącej z łapami do góry - trzymamy te, które są udane. Dziecko ma lat 7 i nie jest głupie, widzi, co rysuje dobrze, a co źle i nie wymaga rozpływania się w nieszczerych zachwytach nad każdym bohomazem. I jakoś jej chęć do podejmowania kolejnych prób nie zmalała, radość z tworzenia też nie.
          • nangaparbat3 Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 22:16
            A co ma wspólnego wywalanie cudzych rzeczy z rozpływaniem się w zachwytach?
            • mama_kotula Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 22:52
              nangaparbat3 napisała:

              > A co ma wspólnego wywalanie cudzych rzeczy z rozpływaniem się w zachwytach?

              Heloł, pisałaś, że smutno ci się robi, że moja córka wywala SWOJE rzeczy do śmieci. To teraz nie bardzo rozumiem, o co ci chodzi.
              • nangaparbat3 Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 23:06
                Smutno mi się robi, że coraz wiecej swoich rzeczy wywala i że uznajesz to za sukces.
                • mama_kotula Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 23:17
                  nangaparbat3 napisała:

                  > Smutno mi się robi, że coraz wiecej swoich rzeczy wywala i że uznajesz t
                  > o za sukces.

                  OJP, nie mam więcej pytań.
                  Ona wywala ŚMIECI. Za sukces uznaję to, że nie ma manii chomikowania każdego ścinka na zasadzie "bo się może przydać". Że umie segregować swoje rzeczy, że umie krytycznie ocenić, że umie zdecydować czego potrzebuje, a czego nie.
                  • nangaparbat3 Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 23:21
                    A ja mam - z czego robi teraz mozaiki?
                    • mama_kotula Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 23:30
                      nangaparbat3 napisała:
                      > A ja mam - z czego robi teraz mozaiki?

                      Nie robi wcale, bo jej podcięłam skrzydła. Siedzi w kącie i się kiwa.
                      • policjawkrainieczarow Re: tworczosc dziecka 07.11.11, 01:52
                        mama_kotula napisała:


                        > Nie robi wcale, bo jej podcięłam skrzydła. Siedzi w kącie i się kiwa.


                        aua big_grin
                      • iin-ess Re: tworczosc dziecka 07.11.11, 08:48
                        mama_kotula napisała:

                        > nangaparbat3 napisała:
                        > > A ja mam - z czego robi teraz mozaiki?
                        >
                        > Nie robi wcale, bo jej podcięłam skrzydła. Siedzi w kącie i się kiwa.
                        >
                        big_grin
                        Ja też uznałabym to za sukces, moje dziecko tez niestety potrzebuje każdego skrawka papieru, każdego swojego dzieła- tych nie do końca udanych również i graniczy z cudem przekonanie jej do wyrzucenia czegokolwiek. Ohhh... Ktoś kto się temu dziwi najwyraźniej nie ma w domu artysty...
                        Gdybym nie interweniowała, już dawno nie dałoby rady wejść do jej pokoju..
                        Do autorki. No niestety nie pomogę, bo sama potrzebuje takiej radysmile
                      • aandzia43 Re: tworczosc dziecka 07.11.11, 21:28
                        > Nie robi wcale, bo jej podcięłam skrzydła. Siedzi w kącie i się kiwa.

                        aaaaaaaa i buhaha!!!!!!! ;-D
                • mathiola Re: tworczosc dziecka 07.11.11, 12:10
                  > Smutno mi się robi, że coraz wiecej swoich rzeczy wywala i że uznajesz t
                  > o za sukces.

                  nie jesteś deczko nadwrażliwa? tongue_out
                  • lucerka78 Re: tworczosc dziecka 08.11.11, 14:31
                    nie pierwszy raz i nie ostatni smile Nanga kiedys sie takze bardzo przejela moim synem, ktorego suwaczka nie nie upublicznilam na forum, za to corki suwaczek byl (jako, ze byla "swierzo upieczona").


            • katriel Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 22:52
              > A co ma wspólnego wywalanie cudzych rzeczy z rozpływaniem się w zachwytach?

              Jakich *cudzych* rzeczy??? Dziecię Kotuli osobiście wywala swoje własne utworki, czyż nie?
              • nangaparbat3 Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 23:08
                Nie widzę potrzeby, dla której warto byłoby trzymać 10 nieudanych prób narysowania psa w pozycji leżącej z łapami do góry - trzymamy te, które są udane. Dziecko ma lat 7 i nie jest głupie, widzi, co rysuje dobrze, a co źle i nie wymaga rozpływania się w nieszczerych zachwytach nad każdym bohomazem.

                Wiec to nie jest wcale oczywiste, kto wywala. Albo kto decyduje, co wywalić.
                • aandzia43 Re: tworczosc dziecka 07.11.11, 21:49
                  "Dziecko ma lat 7 i nie jest głupie, widzi, co rysuje dobrze, a co źle i ni
                  > e wymaga rozpływania się w nieszczerych zachwytach nad każdym bohomazem"

                  Tak napisała Mama_kotula i nie jest to tylko jej osobisty pomysł na postępowanie z twórczością dziecka. Dziecko naprawdę nie potrzebuje nieszczerych zachwytów i roztkliwiania sie nad każdym bohomazem, przy czym bohomazem nazywamy "dzieło" grubo poniżej aktualnych możliwości dziecka, machnięte od niechcenia bez emocji i zaangażowania i bez emocji traktowane. Dziecko nie jest głupie, nie jest ze szkła i morskiej pianki (chociaż szalenie delikatne to stworzenie), uczy się świata w błyskawicznym tempie i oprócz empatii kierowanej w jego stronę potrzebuje wskazówek, jasnych reguł i GRANIC. To standard psychologii i zasady postępowania z dziećmi rozsądnych, zdrowo kochających, kierujących się intuicją i rozumem ludzi od zawsze.
                  No i dziecko nie powinno być poletkiem do uprawiania przez rodzica swoich schizów i obsesji np. poczucia winy i skłonności do łzawych masochistycznych i wzruszeń. To bardzo, bardzo niezdrowe. Dla dziecka oczywiście. Bo rodzicowi zazwyczaj pomaga pielęgnować wyobrażenia na temat swojej niezwykłości i szlachetności.
    • jaque Re: tworczosc dziecka 05.11.11, 12:34
      Jakbym o swojej czytała wink
      Nasz sposób na względny porządek:
      - pudła, pudełka, pudełeczka - na rysunki, na kartki, na przybory, na rzeczy "do skończenia później" itd.,
      - własny i tylko własny kosz na śmieci stojący pod biurkiem (jakoś dużo chętniej z niego korzysta wink).
      Kiedy widzę, że bałagan straszny, to mówię, do której godziny ma być posprzątane. Młoda wie, że jak nie sprzątnie, to wszystko wyląduje w śmieciach.
      I ważne - dopóki trzyma się zasad (wszystko pochowane, biurko czyste - oczywiście po zabawie) ja nie ingeruję - może sobie każdy najgorszy śmieć kolekcjonować w tych swoich pojemniczkach, mnie nic do tego.
      • nangaparbat3 Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 21:40
        jaque napisała:


        > Kiedy widzę, że bałagan straszny, to mówię, do której godziny ma być posprzątan
        > e. Młoda wie, że jak nie sprzątnie, to wszystko wyląduje w śmieciach.
        > I ważne - dopóki trzyma się zasad (wszystko pochowane, biurko czyste - oczywiśc
        > ie po zabawie) ja nie ingeruję - może sobie każdy najgorszy śmieć kolekcjonować
        > w tych swoich pojemniczkach, mnie nic do tego.

        Biurko też jej i nie wiem co Ci do niego.
        "jak nie sprzątnie, wszystko wyląduje w śmieciach" - nie wstyd Ci?
        • mama_kotula Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 22:07
          Cytat
          Biurko też jej i nie wiem co Ci do niego.


          Na przykład to, że w tej stercie śmieci na biurku dziecko trzyma swoje szkolne rzeczy. A potem jest foch na cały dom i awantura, że czegoś nie da się znaleźć, że coś się zgubiło, że niechcący z rysunkiem wywaliło się szkolną kartę pracy. Niestety metoda naturalnych konsekwencji nie działała, wrzaski o zgubione nożyczki trwały i wkurzały innych domowników - trzeba było dziecku pomóc ogarnąć chaos.
          Do tego dochodziło jeszcze to, że moja córka przyłaziła do mnie pożyczać moje rzeczy (nożyczki, ołówki), pożyczać rzeczy brata i w końcu też je szlag trafiał w tym syfie ogólnym.

          Tak, tak, wiem, zaraz napiszesz, że parę razy by zgubiła coś tam i by w końcu zadziałało, a moich rzeczy nie trzeba było jej pożyczać i inne bla bla bla. Nie działało i wszystkich naokoło wkurzało maksymalnie.
        • policjawkrainieczarow Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 22:17
          > Biurko też jej i nie wiem co Ci do niego.
          > "jak nie sprzątnie, wszystko wyląduje w śmieciach" - nie wstyd Ci?

          Nawet, jesli sasiad (nei domownik) zacznie sobie skladowac w swojej chacie w sposob chorobliwy sterty papierow, smeici, odpadkow "bo sie moga przydac", to mozna miejscowe odgornie oproznic, bo stanowi zagrozenie - pozrowe, epidemiologiczne, rbactwo sie legnie i tak dalej. Przynajmniej u nas. mimo, ze to osobna chata. Czlowiek sie jednak musi uczyc wspolzycia z innymi.
          • nangaparbat3 Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 22:31
            Współżycie z innymi to także szacunek dla ich własności osobistej, owszem, dopóki innym nie zagraża, ale to chyba tu nie zachodzi.
            • policjawkrainieczarow Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 22:55
              nangaparbat3 napisała:

              > Współżycie z innymi to także szacunek dla ich własności osobistej, owszem, dopó
              > ki innym nie zagraża, ale to chyba tu nie zachodzi.


              predzej czy pozniej zachodziloby, gdyby rodzice w ogole nie interweniowali. A ich zadaniem jest rowniez uczyc dzieci organizacji wlasnego burdelu.
              • nangaparbat3 Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 23:10
                Bez przesady.
                Interweniować można na różne sposoby i z różną siłą.
        • jaque Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 22:31
          >
          > Biurko też jej i nie wiem co Ci do niego.
          > "jak nie sprzątnie, wszystko wyląduje w śmieciach" - nie wstyd Ci?
          >

          Nie, nie wstyd mi smile
          Zabawki też już lądowały w koszu smile
          Biurko jest jej, pokój też, ale są w NASZYM mieszkaniu. I w całym NASZYM mieszkaniu ma panować względny porządek.
          Podkreślam - względny porządek, bo naprawdę mamy bardzo luźne podejście do tych spraw.
          A o potrzebie utrzymywania tego względnego porządku pisała już mama_kotula...
          • nangaparbat3 Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 22:37
            Myślałam, że to jest także jej mieszkanie.
            Jej mieszkanie, jej zabawki, nawet jej śmieci.
            Też kiedyś walnęłam zabawki na śmietnik - wstyd mi do dzisiaj, po 15 latach. Ty widzę się z tego cieszysz. Widać mamy inne hierarchie wartości.
            • iwoniaw Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 22:45
              Wiesz co nanga, ostro przesadzasz. Moje dzieci też mieszkają w _także_ ich mieszkaniu. Ale podobnie jak ja nie jestem wyłączną panią przestrzeni, tak i one nie są. Zatem śmieci mają znaleźć się w koszu, a rzeczy, które chcą zachować, mają składować w miejscach do tego przeznaczonych, a nie na głównej trasie przelotowej mieszkania/ wspólnym stole/ środku kuchni. Dziwię się, że takie oczywistości trzeba komuś tłumaczyć.
            • jaque Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 22:52
              Tak, także jej mieszkanie. Napisałam NASZE, bo nie tylko jej.
              Skoro wyrzucenie zabawek było jedyną metodą, żeby posprzątali - trudno.
              I tak, cieszę się z tego, bo wreszcie w wieku 6 i 7 lat potrafią jakoś ogarnąć swoje pokoje.
              I podkreślam - nie piszę o sytuacjach, kiedy na podłodze są 3 klocki, dzieciak ogląda bajkę, ja mam fanaberię, żeby właśnie teraz posprzątał i jak po minucie tego nie zrobi to wywalam.
              U nas do pokoi nie dało się wejść - potrafili wszystko wywalić na podłogę i tkwić w tym syfie parę dni. Ty pewnie byłabyś zachwycona, ja w końcu traciłam cierpliwość, bo przynajmniej chciałam tam odkurzyć.
              • mama_kotula Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 22:58
                Cytat
                Ty pewnie byłabyś zachwycona, ja w końcu traciłam cierpliwość, bo przynajmniej chciałam tam odkurzyć.


                Nie mówiąc o tym, że w takich stertach lubią się nagle znaleźć np. ogryzki od jabłka pod ciuchami. Albo pleśniejące kubeczki po jogurcie, bo dziecię odłoży, przywali wycinankami i zapomni. Ale co kto lubi.
                • policjawkrainieczarow Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 23:05
                  > Nie mówiąc o tym, że w takich stertach lubią się nagle znaleźć np. ogryzki od j
                  > abłka pod ciuchami. Albo pleśniejące kubeczki po jogurcie, bo dziecię odłoży, p
                  > rzywali wycinankami i zapomni. Ale co kto lubi.

                  Albo szklanka. Albo kluczyk od Bradzo Waznej Skrzyneczki Ze Skarbami.
                  • mama_kotula Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 23:20
                    policjawkrainieczarow napisała:
                    > Albo szklanka.
                    Uhm, na którą potem się niechcący nadepnie. Ale co tam.

                    > Albo kluczyk od Bradzo Waznej Skrzyneczki Ze Skarbami.

                    Którego brak powoduje skuteczne popsucie humoru wszystkim domownikom, bo dziecko będzie się snuć po domu i rzucać obelgi i kląć na czym świat stoi.

                    Może też znaleźć się np. legitymacja szkolna, która wypadła z plecaka i którą potem się zgarnie razem z rzeczami. Ja tak wywaliłam mój dowód osobisty. Dwukrotnie. Potem nauczyłam się segregacji rzeczy i ogarniania chaosu - zrobiło się zapewne mniej artystycznie, ale za to zmniejszyła mi się liczba problemów.
                • jaque Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 23:07
                  No co ty, pleśniejący ogryzek chcesz wywalać?
                  Przecież to jego/jej własność!
                  Poza tym pewnie by dostał/a nobla z biologii, a ty podcięłaś mu skrzydła...
                  • iin-ess Re: tworczosc dziecka 07.11.11, 09:15
                    jaque napisała:

                    > No co ty, pleśniejący ogryzek chcesz wywalać?
                    > Przecież to jego/jej własność!
                    > Poza tym pewnie by dostał/a nobla z biologii, a ty podcięłaś mu skrzydła...

                    big_grin
                • nangaparbat3 Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 23:15
                  Cóż, sterty bywały, oczywiście, jak najbardziej. Pleśniejącej zywności nie widziałam nigdy, ani kubeczków, ani nic z tych rzeczy.
                  Ale może pies zżerał zanim spleśniało? Kto wie?
                  • mama_kotula Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 23:30
                    No więc, skoro twojemu dziecku sterty nie przeszkadzały, to bardzo miło. Moim dzieciom przeszkadzały. Znaczy na co dzień nie przeszkadzały, sajgon sie zaczynał, jak coś trzeba było znaleźć na cito. Piekło się rozpętywało w domu, wszyscy naokoło byli winni, tylko nie sprawca zamieszania. Strata czasu i nerwów. Sorry, nie dla mnie. Dzieci też bardzo sobie chwalą stan, odkąd wszystko bez problemu mogą znaleźć w ciągu kilku minut bo jest na miejscu.

                    I nie oznacza to, że stoję nad nimi jak cerber albo jak poganiacz niewolników. Po prostu powoli wyrabiają w sobie nawyk, że wszystkie 10 par nożyczek, zwykłe i wzorkowe, trzymamy w kubku z Myszką Miki, a kleje do róznych zastosowań na podstawce obok nożyczek. I skończyły się wrzaski, że wczoraj jeszcze był tu Magic a dzisiaj nie ma i matka daj mi wikol, bo nie mam czym kleić. I jak potrzeba ołówka, to nie traci się kilkunastu minut na szukanie ołówka, a potem kolejnych na szukanie temperówki (bo wszystkie znalezione są złamane), tylko ołówek jest tam, gdzie się go spodziewamy znaleźć.
                    • nangaparbat3 Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 23:43
                      To dobrze.
                • bri Re: tworczosc dziecka 07.11.11, 09:19
                  Albo większość brudnych skarpetek, których potem brakuje jak trzeba rano ubrać się do szkoły, bo nie trafiły do prania.
        • damajah Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 23:44
          Ja również wymagam od dziecka sprzątania w pokoju, również na biurku i nie jest mi wstyd. Moja córka ma 10 lat i naprawdę dosyć przyzwoicie w pokoju (nie wymagam błysku - wymagam normalności - brudy do prania, śmieci do kosza, zabawki do pudeł po skończonej zabawie, chociaż rozumiem że czasem zostawia bo wraca do zabawy potem, jakoś dziecko nie rozpacza i najwyraźniej uważa to już za oczywiste że trzeba po sobie sprzątać) Również uważam że zachwycanie się nad każdym nawet nieudanym rysunkiem to przesada. Nie sądzę żeby porządkowanie śmieci i wyrzucanie części twórczości było jakąś wielką traumą - raczej jest koniecznością. Pudełka można mieć i segregatory - ale jeśli dziecko potrafi w jedno popołudnie wyprodukować pół pokoju śmieci to raczej należałoby sobie kontener sprawić żeby to wszystko zachować...

        • iin-ess Re: tworczosc dziecka 07.11.11, 08:54


          > jaque napisała:
          >


          > "jak nie sprzątnie, wszystko wyląduje w śmieciach"
          >
          > myślałam, że tylko ja jestem taka jędzą tongue_out
    • zona_mi Re: tworczosc dziecka 05.11.11, 12:46
      Poza tym, co w powyższych wpisach - same prace można archiwizować w postaci fotek. Wrzucaj je potem choćby na FF: fotoforum.gazeta.pl/71,1,876.html
      zawsze będzie można oczka pocieszyć i dziecku pokazać, że JEST, a chałupy nie zaśmieca wink
      • azjaodkuchni Re: tworczosc dziecka 05.11.11, 17:31
        Żaden artysta porządny nie będzie... kup pudło i tak wrzucaj. Nie wyrzucaj choćby najmniejszego kwiatka nie podcinaj skrzydeł...
        • nangaparbat3 Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 21:43
          Daj spokój, co tam skrzydła, co tam artysta - żadnego artysty nie będzie, a już na pewno żadnej artystki - dziewczynka ma porządek mieć, a nie jakieś śmieci.
          Nie będzie artystek, będą sprzątaczki terroryzujące rodzinę pod hasłem zaprowadzania porzadku.
          • mama_kotula Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 22:12
            Cytat
            Daj spokój, co tam skrzydła, co tam artysta - żadnego artysty nie będzie, a już na pewno żadnej artystki - dziewczynka ma porządek mieć, a nie jakieś śmieci.
            Nie będzie artystek, będą sprzątaczki terroryzujące rodzinę pod hasłem zaprowadzania porzadku.


            Ale chrzanisz, Nanga - za przeproszeniem. O tych sprzątaczkach.

            Problem polega na tym, że biurko dziecka nie służy TYLKO do wykonywania na nim prac plastycznym - służy też do odrabiania lekcji (co pisałam wyżej). Jakby dziecko miało osobny stolik czy nawet i cały pokój do realizowania sie twórczo, proszę bardzo, niech sobie ma tam syfnię i artystyczny nieład. Większość dzieci nie ma osobnego miejsca pracy twórczej, więc daruj sobie idiotyczne komentarze o "podcinaniu skrzydeł" i o "sprzątaczkach". Bo już widzę, jak radośnie pozwalasz dziecince robic sajgon np. na wspólnym stole w salonie i jak potem nie sprzątasz na nim w imię "niepodcinania skrzydeł małemu artyście". Nie popadaj w skrajności.
            • nangaparbat3 Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 22:28
              Ależ oczywiście że pozwalam, pozwalałam, i zazwyczaj czekałam (i czekam) az ona sprzątnie - chyba że stoł w "salonie" (u nas to po prostu wspólny pokój, gdzie obie najczesciej przebywamy i gdzie ona woli pracować zamiast przy własnym biurku we własnym pokoju) jest mi do czegoś konkretnego potrzebny.
              Zreszta nie uczyłam porządku (od momentu kiedy zrozumiałam, że byłoby to "uczył Marcin Marcina"), i jakoś jest o niebo porządniejsza ode mnie (mnie matka uczyła - i figa).
              Wyrzucanie cudzych rzeczy jest dla mnie absolutnie nie do przyjęcia, raz to zrobiłam córce i wstyd mi do dzisiaj, ona mi do dzisiaj wypomina (wtedy miała około 5 lat) - jakis szał mnie ogarnął pod wpływem "dobrych nauk" kogoś z dalszej rodziny.

              A o sprzątaczkach nie chrzanię. Niektóre przesadnie dbające o porządek panie domu potrafią kontrolować każdy ruch domowników, każdą myśl nieomal. Znam taką, co nie pozwala córce wziąć z półki książki, dopóki wcześniej wyjetej nie przeczyta do końca i nie odłoży na miejsce.
              • mama_kotula Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 22:56
                Cytat
                Wyrzucanie cudzych rzeczy jest dla mnie absolutnie nie do przyjęcia, raz to zro
                > biłam córce i wstyd mi do dzisiaj, ona mi do dzisiaj wypomina (wtedy miała okoł
                > o 5 lat) - jakis szał mnie ogarnął pod wpływem "dobrych nauk" kogoś z dalszej r
                > odziny.


                Skoro wyrzuciłaś bez konsultacji z córką, to nie dziwię się, że ci wypomina. Też bym się wkurzyła, jakby mi ktoś wywalił moje rzeczy do śmieci bez mojego w tym udziału.

                Cytat
                A o sprzątaczkach nie chrzanię. Niektóre przesadnie dbające o porządek panie domu potrafią kontrolować każdy ruch domowników, każdą myśl nieomal. Znam taką, co nie pozwala córce wziąć z półki książki, dopóki wcześniej wyjetej nie przeczyta do końca i nie odłoży na miejsce.


                Uhm, a skąd wnosisz, że w tym wątku się takie wypowiadają?
                • nangaparbat3 Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 23:20
                  Co to znaczy bez konsultacji?
                  Była uprzedzona, że jeśli nie uprzątnie, wyrzucam. Tak jak w któryms z postów powyżej. Ale ona zawzięta jest, więc tym bardziej nie sprzątnęła. Co nie przeszkadza jej wypominać. A ja się wstydzę, że się chwyciłam takiej metody.

                  Nie wiem, jakie panie się w tym wątku wypowiadają. Ale decydowanie za kogoś, co jeszcze może mu się przydać, co chce zachować z jakiegokolwiek powodu, a co powinien wyrzucić, jest dla mnie nie do przyjęcia.
                  • mama_kotula Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 23:21
                    Cytat
                    Ale decydowanie za kogoś, co jeszcze może mu się przydać, co chce zachować z jakiegokolwiek powodu, a co powinien wyrzucić, jest dla mnie nie do przyjęcia.


                    Gdzie wyczytałaś, że ktoś za kogoś decyduje?
                    Sądzisz, że wręczenie dziecku pudełka i śmietnika z prośbą, aby posegregowało SWOJE rzeczy, to co chce, niech wywali, resztę niech wrzuci do pudełka albo znajdzie na to miejsce, to jest "decydowanie za dziecko"?
                    • nangaparbat3 Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 23:23
                      Ależ było o wyrzucaniu za dziecko - przecież nie tylko Ty piszesz w tym wątku.
                      Zreszta to całkiem powszechne praktyki, podobnie jak wyrzucanie całej zawartości szafy czy zrzucanie wszystkich papierów z biurka na podłogę.
              • bri Re: tworczosc dziecka 07.11.11, 09:28
                Nanga, weź Ty się opanuj. Reagujesz histerycznie na każde najmniejsze wspomnienie o próbach dyscyplinowania dzieci w jakimkolwiek zakresie. Wyciągasz z rękawa przykłady znęcania się nad dziećmi i przyrównujesz je do opisanych w wątku zupełnie niewinnych zachowań. Czy ktoś tu pisał o kontrolowaniu każdego kroku domowników? Kobiety opętane sprzątaniem nie dopuszczają do sytuacji, kiedy u dziecka jest co segregować w pokoju, a tutaj była mowa dokładnie o takich akcjach i w dodatku to segregowanie odbywało się przy czynnym udziale dzieci, które mają wpływ na to, co jest wyrzucane, a co nie.

                Wyobraź sobie, że nie ma jednego idealnego sposobu wychowywania dzieci. Metoda musi być dostosowana do rodzinnego środowiska, charakteru i temperamentu dzieci i rodziców, i wcale nie jest powiedziane, że Twoja anielska cierpliwość i pozwalanie dzieciom na wszystko byłoby odpowiednie dla innej rodziny.
              • dzoaann Re: tworczosc dziecka 07.11.11, 14:29
                jak sie ma jedno dziecko to mozna mu pozwalac syfic i sie cieszyc z jego artystycznych skrzydelek. Jak sie ma trojke, psa i kota i sie jeszcze chce jakos z mezem pomieszkac we wspolnym mieszkaniu, to dzieci musza nauczyc sie sprzatac i tyle. Kontrolowac robiony balagan. Proste.
          • edelstein Re: tworczosc dziecka 07.11.11, 00:10
            Moja mama jest fanatyczka porzadku i artystka,wszystkie jej dzieci maluja,kleja,rysuja,jedno nawet w plastyku jest,ja mam mnostwo wygranych konkursow plastycznych na karkuwinksystem byl jeden podczas pracy nad brudnymi rzeczami sluzyla podloga i stol w kuchni,najlatwiejsze w calym mieszkaniu do wysprzatania.Do prac bardzo brudnych typu oleje i inne sluzyl kantorek.Po skonczonej pracy nastepowala segregacja na to co moze sie przydac,na to co powstalo i na to co ewidentnie nadaje sie do kosza,a i tak bywalo,ze musial byc slalom miedzy mokrmi dzielami sztuki i potkniecia o sztalugitongue_out wszystko skladowane w odpowiednich pudlach,szafkach.Gdyby mama nie podcinala nam skrzydel na bank skonczylibysmy przyklejeni na stale do podlogi,do polowy w glinie i z papierami roznego typu po szyjetongue_out nie mowiac o tym,ze niektore dziela wymagaly duzo miejsca i sterylnej czystosci.Np wydmuszki jajek malowane farbami do szkla i konturowka.Do nich kazdy paproszek sie przyczepial i wymagalo nie malo wysilku i miejsca,by je tak obrocic,by nic sie nie rozmazalo,wydmuszka nie pekla.Tyle w kwestii artyzmu w domowych pomieszczeniachbig_grin
          • iin-ess Re: tworczosc dziecka 07.11.11, 09:04
            nangaparbat3 napisała:

            > Daj spokój, co tam skrzydła, co tam artysta - żadnego artysty nie będzie, a już
            > na pewno żadnej artystki - dziewczynka ma porządek mieć, a nie jakieś śmieci.
            > Nie będzie artystek, będą sprzątaczki terroryzujące rodzinę pod hasłem zaprowad
            > zania porzadku.

            Ty sobie jaja robisz, nie? Powiedz, że sobie jaja robisz?
      • moofka Re: tworczosc dziecka 05.11.11, 17:58
        o to ja tak robie wink
        zbieram na kupke i sukcesywnie wynosze
        skanuje i co nie jest wyjatkowe wywalam po prostu
        a picasa trzyma smile
    • pamplemousse1 Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 21:08
      może tablica korkowa na prace szczególnie udane wg córki, a reszta do specjalnego pudełka (kup piękne, ozdobnesmile
    • aquuaa Kupione 06.11.11, 21:38
      Kupilam pudelko ozdobne + segregator pod kolor pudelka i 100 koszulek.
      Prace na A4 wsadzamy do koszulek a wycinki do pudelka. Na biurku jest juz klar smile

      Troche myslalam nad tym, dlaczego na to sama nie wpadlam? Przeciez osobiscie kupilam pudelko jak uzbieralo sie z 10 laleczek Polly Pocket...
      To proste - laleczki w moim rozumieniu to zabawki a te wycinanki nic dla mnie nie znaczyly a wiec nie wpadlam na to aby chciec gromadzic 'smieci'....
      No i WSTYD droga mamo... wielki wstyd, ze tak depczesz i niweczysz inwencje malego tworcy sad
      Na szczescie jest emama i w pore czlowiek sie moze w glowe stuknac i zastanowic nad oczywista oczywistoscia.

      Dziekuje smile
      • nangaparbat3 Re: Kupione 06.11.11, 21:45
        Uff smile
        Fajnie, że znalazłaś kompromis, troche mi neerwy pusciły w trakcie czytania, przepraszam, że do Ciebie było personalnie, raczej natłok wyrzucających "śmieci" mnie rozjuszył. I fakt, że dotyczy to niemal wyłącznie dziewczynek sad
        • nangaparbat3 errata 06.11.11, 21:46
          nie do Ciebie było personalnie
        • aquuaa Re: Kupione 06.11.11, 21:53
          w porzadku smile
          poza forumowym pomyjami i awanturkami naprawde czasem mozna sobie pomoc. Juz nie raz dostalam rozwiazanie na tacy.
          Czasem sie czlowiek jakos tak zafiksuje, ze nie znajdzie prostego rozwiazania. Zreszta czasem i te pomyje sa jak dobry, zimny prysznic smile Zalezy od sytuacji
        • iin-ess Re: Kupione 07.11.11, 09:10
          nangaparbat3 napisała:

          > Uff smile

          Ciekawe co będzie jak pudełko się zapełni..
      • bri Re: Kupione 07.11.11, 09:57
        I na ile Ci wystarczyło to pudełko i segregator???? Nasza córka ma dopier lat 6, a w domu mamy już z pięć takich pudeł i kilka toreb. Segregator jest tylko jeden, bo stwierdziłam, że to niepraktyczne. A ja nie należę do osób, które każdy skrawek papieru odcięty przez dziecko uznaję za drogi skarb, a moja córka również bez bólu wyrzuca nieudane projekty, porwane czy pogniecione dzieła z bibuły, zakurzone i oblepione okruchami figurki z plasteliny, nadkruszone rzeźby z gliny itd.

        Jakieś te Wasze dzieci chyba mało kreatywne mimo całej tej wolności i swobody skoro większość powstających dzieł można zapakować w koszulkę A4 i pudełko? U nas w domu powstają ostatnio głównie instalacje przestrzenne, np. zbroja wikinga z papieru, maski haloweenowe dla wszystkich pięciu gości, którzy byli w domu, pompony cheerlederki z krepiny - trzy komplety, konfetti z pociętej w malutkie kawałeczki wełenki, kolekcja tub, stożków, sześcianów z cienkiego papieru, konstrukcje z rurek od namiotu, baterie butelek z magicznymi miksturami w różnych kolorach, zaczęte robótki na drutach i krawieckie itd. Gdyby tego nie sprzątać, a w dużej mierze po prostu nie likwidować po miesiącu pokój córki nie nadawałby się do użytku, a po pół roku musielibyśmy szukać nowego mieszkania.
        • iin-ess Re: Kupione 07.11.11, 10:10
          bri napisała:

          > I na ile Ci wystarczyło to pudełko i segregator???? Nasza córka ma dopier lat 6
          > , a w domu mamy już z pięć takich pudeł i kilka toreb.

          no wlasnie


          >
          > Jakieś te Wasze dzieci chyba mało kreatywne mimo całej tej wolności i swobody s
          > koro większość powstających dzieł można zapakować w koszulkę A4 i pudełko?

          własnie
          U na
          > s w domu powstają ostatnio głównie instalacje przestrzenne,

          oj cos o tym wiem. Moja jest teraz na etapie tworzenia brył architektonicznych w postaci domków z kartonów dla swoich( oczywiście dzieło własne) niezliczonych rodzin laleczek z plasteliny. I co powiecie na to? Juz nie ma jak się poruszać..
          • aquuaa Re: Kupione 07.11.11, 14:13
            Nie bede teraz namnazac problemow i wymyslac co ja zrobie jak moje dziecko ulepi cale ZOO z masy solnej czy innej gliny. Na razie moje dziecko jest na etapie rysunkow i wycinanek - jak to jedna z mam byla uprzejma zauwazyc - taka niemota tworcza - bo poki co prace zmiescily sie w segregator i pudelko wiec gdzie tu mowa o artystycznym dorobku (w przeciwienstwie do arcydziel, wymienionych z nazwy, stworzonych przez jej pocieche). No coz - widac zadeptalam tworce moja chwilowa nieporadnoscia.
            Padlo juz wiele podpowiedzi i jak wreszcie ZOO powstanie czy inne arcydzielo to bedziemy sie organizowac.

            Generalnie problem na ta chwile rozwiazany, otrzymalam wsparcie jakiego oczekiwalam, pomysl na przyszlosc i podziekowalam. W zyciu nie pomyslalabym, ze nawet w takim banalnym watku mozna sobie tak skakac do gardel.
            • bri Re: Kupione 07.11.11, 14:24
              Ej, nie chciałam naskakiwać na Ciebie - raczej miałam na myśli posty Nangi, która histeryzuje jeśli jakieś dziecko napotykają jakiekolwiek ograniczenia.

              • aquuaa Re: Kupione 07.11.11, 14:39
                bri napisała:
                > Ej, nie chciałam naskakiwać na Ciebie - raczej miałam na myśli posty Nangi, któ
                > ra histeryzuje jeśli jakieś dziecko napotykają jakiekolwiek ograniczenia.


                OK przy czym ja dobrze rozumiem zarowno Jej stanowisko jak i kontrargumenty.
                Naprawde da sie w tym wszystkim znalezc rownowage i kazda dobrze wie, ze wszystko oparte jest o system wartosci, ktory personalnie jest ROZNY. I kazda w swoim domu sama pilnuje wlasnych wartosci a tu maluje sie wojna na argumenty, ktore wartosci maja wieksza wage. A guzik - nie ma tak.
                Ja pedantka MUSZE znalezc miejsce (glownie w swojej glowie i wyobrazni) na INNE priorytety mojego dziecka i z czasem to moje dziecko bedzie tez uczylo sie mnie i moich priorytetow i musimy to pogodzic - ale to nasze podworko, moze podobne do niektorych ale z cala pewnoscia nie do wszystkich.
                • bri Re: Kupione 07.11.11, 14:43
                  Super.
            • mama_kotula Re: Kupione 07.11.11, 14:28
              aquuaa napisała:
              > W zyciu nie pomyslalabym, ze nawet
              > w takim banalnym watku mozna sobie tak skakac do gardel.

              Witamy na ematce tongue_out
            • iin-ess Re: Kupione 07.11.11, 16:14
              aquuaa napisała:

              W zyciu nie pomyslalabym, ze nawet
              > w takim banalnym watku mozna sobie tak skakac do gardel.

              Z tego co zauważyłam to tu jedna osoba skakała wszystkim do gardeł
    • damajah Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 23:29
      u mnie funkcjonuje duża szuflada na dzieła - jeśli jest przepełniona to córka (10l)wyrzuca to co zbędne. Osobno w dużej i w tubie teczce trzymamy takie odrobinę poważniejsze prace malarskie i rysunkowe - te naprawdę udane, domowe albo z zajęć. Ale też nie wszystko - tylko to co naprawdę dobre. NIE da się trzymać wszystkiego. Jest to fizycznie niemożliwe. I tak uważam że zostawiamy bardzo dużo jej dzieł i przeróżnych pamiątek z których będzie za parę lat z czego wybrać by i dla nas zostało i ona mogła sobie wziąć. Nie jestem zwolenniczką twierdzenia że dziecko w swoim pokoju może mieć syf bród i smród bo to jej królestwo - ma urządzone jak chce ale ma mieć w miarę czysto. Więc walające się wszędzie ścinki papierów, sterty niedokończonych dzieł nie wchodzą w grę i koniec.
      • damajah Re: tworczosc dziecka 06.11.11, 23:33
        Zapomniałam dodać że raz na jakiś czas z tej szuflady wyciągamy to co się finalnie ostało - jak się zrobi za dużo już i wspólnie przeprowadzamy ostateczną segregację po której kilka rzeczy idzie do pudła na pamiątki a reszta idzie do kosza - jeśli mała chce to fotografujemy (jeśli 3D) bądź skanujemy i idzie do archiwum elektronicznego do folderku "dzieła" smile
        Dzieko mi nie rozpacza a weny ma aż nadto ciągle wink
    • alabama8 Re: tworczosc dziecka 07.11.11, 08:03
      aquuaa napisała:
      Macie jakis pomysl na kompromis?
      No jasne! Zaproś ją do siebie do pracy i niech ci córka posprząta na biurku, wywali niepotrzebne papiery, posegreguje, pozbędzie się śmieci.
    • mathiola Re: tworczosc dziecka 07.11.11, 12:05
      ja kupiłam pudło na tfórczość syna.
      Składuje tam, składuje, składuje.... aż sam już nie wie, co tam ma i te spod spodu mogę z czystym sumieniem wywalić.
      Młodym nie muszę kupować pudła, bo po dwóch dniach tfórczość jest już nieaktualna i można wyrzucić wink
    • aquuaa A pytanie na koniec 07.11.11, 14:22
      Troche mnie zaszokowal przebieg dyskusji ale tez naszla mnie pewna refleksja i pytanie:

      Czy wasi rodzice posiadaja w domach wasze prace?
      Jesli TAK - to w jaki sposob jest to zgomadzone? (teczka, pudelko, walizka a moze cala piwnica?).
      Az spytam mamy co takiego sobie zachowala. Pamietam, ze ulepilam kiedys rewelacyjna papuge (niestety z plasteliny) oraz broszke dla mamy (z modeliny), uszylam fartuszek, wydziergalam szalik, pisalam tez wiersze. Jesli nic nie zachowala - noooo nie wiem.... chyba wypada sie obrazic na rodzicielke. Tak - obraze sie na amen i zerwe wszelkie kontakty tongue_out
      • edelstein Re: A pytanie na koniec 07.11.11, 14:44
        Ma i ja mam je tez,jakby nawet nie zachowala to czesc moich prac jest uwieczniona w kronikach szkolnych,w wycinkach z gazet i wisi w paru miejscach,w tym urzedy i szkola.
        Obrazona to moze byc mama,bo wybralam inny rodzaj sztuki niz malowaniewinkmoje dziecko talentu nie ma za grosz,ale jego prace wisza na lodowce i straszawink
      • iin-ess Re: A pytanie na koniec 07.11.11, 16:17
        aquuaa napisała:


        > Az spytam mamy co takiego sobie zachowala. Pamietam, ze ulepilam kiedys rewelac
        > yjna papuge (niestety z plasteliny) oraz broszke dla mamy (z modeliny), uszylam
        > fartuszek, wydziergalam szalik, pisalam tez wiersze. Jesli nic nie zachowala -
        > noooo nie wiem.... chyba wypada sie obrazic na rodzicielke. Tak - obraze sie n
        > a amen i zerwe wszelkie kontakty tongue_out

        I będziesz miała odpowiedź dlaczego nie zostałaś artystką tongue_out
      • aandzia43 Re: A pytanie na koniec 07.11.11, 22:04
        Moje prace zaginęły w akcji wink Ale prace mojej dorosłej już córki były pieczołowicie zbierane. Przeze mnie i przez moją mamę. Mama kilka z nich oprawiła pięknie i fachowo i powiesiła sobie na ścianie.
        Zbierane były całymi latami do pudła. Najpierw pilnowałam tego ja i córka, potem już tylko córka. I to ona teraz nim "zarządza". To znaczy leżakują (wszystkie od wczesnego dzieciństwa), nabierają mocy i aromatu i zostaną odkorkowane uroczyście, keidy nadejdzie ich czas smile
        "Wszystkie od wczesnego dzieciństwa" nei oznacza wszystkich śmieci, jakie przewalily się przez dziecięcy pokój wink
        • an_ni Re: A pytanie na koniec 08.11.11, 11:07
          skrzywdzilas dziecko, nie bedzie mialo pamiatki jak probowalo narysowac kwiatka po raz 10ty z rzedu surprised

          a co do zbierania, zbierajcie sobie zbierajcie, dzieci i tak najczesciej wyrzucaja te pamiatki w nastoletnich czasach, tak samo jak gleboko zakopuja albumy / filmy jak to pierwszy raz jadly kaszke, potem przychodzi refleksja ze fajnie byloby to zobaczyc, ale chyba nikt normalny nie rozdziera szat, nie wylewa lez ze nie ma w swoich zasobach pierwszego rysunku, odcisku reki czy pierwszej wyklejanki ...
      • mathiola Re: A pytanie na koniec 08.11.11, 11:14
        Nie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka