Witam, Mam dwójkę dzieci. Córkę 3,5 roku i syna 2 lata. Ostatnio przechodzę załamanie psychiczne, nie wytrzymuje już nerwowo przy ich wybrykach. Córka, starsza jeszcze coś tam do niej dociera i da się jej coś wytłumaczyć, ale syn doprowadza mnie do rozpaczy.

Mówię do niego, ciągle powtarzam to samo w kółko, a on jakby nie słyszał ( a słuch ma bardzo dobry). Ostatnio jest na etapie wywalania wszystkiego z szafek kuchennych i dewastowania swojego pokoju. On sam potrafi w trzy minuty wywalić całe swoje łóżeczko do góry nogami (miał świetną nauczycielkę - swoją siostrę, ale ona już trochę na szczęście zmądrzała). Ciągle tłumaczę mu, że tak nie wolno, dostawał kary-siedzenie w kącie przez kilka minut, nawet klapsy. Nic na niego nie działa. Już nie wiem co mam z nim zrobić.

Córka też robiła takie rzeczy, mimo moich zakazów, ale jakoś szybciej jej to przeszło, a ja już drugi raz tego nie daję rady wytrzymać. Ostatnio nic innego nie robię tylko siedzę, patrzę na to co robi mój syn i ryczę z bezsilności. Macie jakieś sprawdzone sposoby na małych dewastatorów mieszkania??? Proszę poradźcie coś.