karolina17w
15.01.12, 23:22
Syn od urodzenia mega ruchliwy. Z wiekiem gorzej. Dużo gorzej. Ma 2 i pół roku. Histeryzuje o byle co - że kuzynka mu cześć nie dała, że zasłona leży częściowo na parapecie a nie zwisa, że nie ta czapka - jest ryk, krzyk i rzucanie się na podłogę. Ciągle biega - z jedzeniem, piciem, zabawką. Ostatnio tak tańcował z łopatą do piasku, że ma limo pod okiem - wleciał na ostry róg stołu. Nic go nie interesuje - proponuje mu budowanie z klocków - ja buduje on patrzy. Porysujemy? Ja rysuje on patrzy lub gryzie kredkę albo próbuje rysować po ścianach. Uwielbia skakać z krzeseł, sof. uwielbia chodzić na czworakach, potem wybija się nogami. Dziś w ten sposób 2 razy stanął na głowie i poleciał na plecy. Po małym szoku uderzył w śmiech i próbował dalej. Na sekundę nie mogę go zostawić samego - a to coś stłucze, a to ładuje się z taboretu na parapet, a to próbuje grzebać przy kontakcie (mimo zaślepek), leci do kuchni bo chce coś gotować, awanturuje się bo chce kroić ostrym nożem. Ostatnio podał mi nóż - trzymając go nie za rękojeść tylko za ostrze.... Cud że się nie pociął.
Generalnie jest w ciągłym ruchu. Ciągle biega skecze, kica jak królik, gania jak pies. Przy usypianiu podobnie - kręci się wokół własnej osi, to odkrywa to zakrywa to usiądzie, to pójdzie na drugi koniec łóżka to wróci to przydzwoni głową o grzejnik....
Nawet moja rodzina, jak jesteśmy u nich w gościach jest zdziwiona - bo on zamiast siedzieć chociaż w tym samym pokoju jest wszędzie poza nim, że tak się kręci non stop, że nie interesująca go zabawki (jakby nie było zupełnie inne od jego własnych). Aż mi się odechciewa tych odwiedzin bo nic nie robię jak biegam za nim. Ani usiąść ani się napić ani nic.
Czy taka ruchliwość jest normą? Że dziecko jest non stop w ruchu? czasami liczę ile usiedzi na krześle. Nie licząc posiłków (często jedzonych na raty, przy których też się wierci na krześle i nie raz zleciał) to siedzi dosłownie po 5-10 sekund.. Jak to mniej więcej bywa u was?