7 miesięczniak mnie wykończył. Wiem że skoki rozwojowe, że zęby, że potrzeba bliskości. Ze w ogóle 7 miesięczniak to wszystko co robi to ma usprawiedliwione i jest to norma rozwojowa ale się poddałam. Mam 3 latka chorego, roboty w domu od groma i pracę na cały etat i brak urlopu macierzyńskiego bo się dzieć urodził pod koniec grudnia zamiast siedzieć parę dni dłużej i siedzieć z mamusią rok w domu. Ale nie poczekał, Tusk się nie ugiął - trudno.
I od miesiąca albo nawet prawie dwóch zasypiał nawet dwie godziny z wielkim rykiem.
Wiercił się, rzucał, wkurzał o wszystko.
Miał smoczek ale go wypluwał i znów chciał i wybudzał jak mu wyleciał ale bez niego też zasnąć nie umiał.
Musiał być noszony, mieć śpiewane kołysanki, potem trzymany za rękę. I jak tylko poczuł że czegoś nie ma to w ryk. i w nocy spał z nami i też musiałam głaskać i trzymać za rękę, bo nie mam co robić w nocy tylko swojego malucha głaskać 8 godzin.
Plus co 1,5 godziny jeść bo jakże inaczej - i żadne wody, herbatki i inne cuda nie umożliwiały oszukania go.
Po miesiącu nie-spania, budzenia się co 15 minut nawet, po prostu się poddałam. Wywaliłam smoczek, okąpanego i ubranego w bodziaka nakarmiłam, odłożyłam do własnego łóżka i co trzy minuty przychodziłam powiedzieć że jest wszystko dobrze.
Zasnął, a i krócej płakał niż zwyke bo może z 20 minut. Obudził się nie 20-30 razy jak zwykle tylko raz, dostał mleko i bez smoka spał dalej. Do samego rana. A na następny dzień zasnął sam, bez płaczu i też po mleku zasnął sam i spał do rana. A ja w końcu żyję.
Może to głupie metody, może złe, może okrutne - ale dają efekt. Mam zadowolone wyspane dziecko, które w nocy śpi a nie zadręcza siebie i mnie cyrkami, płaczami, mlekiem którego wypijał o wiele za dużo i tym wybudzaniem co chwilę. Kosztowało go to 20 minut ryku za pierwszym razem i wściekanie się na brak mamy, głaskania, lulania, kołysania, cudowania i smoczka. Trudno, są gorze traumy na ziemi, przeżył. Ale za to śpi calutką noc i po jednym karmieniu usypia i wygląda na szczęśliwego niemowlaka - w końcu!

także jako przeciwniczka w związku z tym że to jest tresura okropna - poddałam się ale ostatecznie chyba warto było.