Dodaj do ulubionych

poddałam się 3-5-7

29.07.13, 11:53
7 miesięczniak mnie wykończył. Wiem że skoki rozwojowe, że zęby, że potrzeba bliskości. Ze w ogóle 7 miesięczniak to wszystko co robi to ma usprawiedliwione i jest to norma rozwojowa ale się poddałam. Mam 3 latka chorego, roboty w domu od groma i pracę na cały etat i brak urlopu macierzyńskiego bo się dzieć urodził pod koniec grudnia zamiast siedzieć parę dni dłużej i siedzieć z mamusią rok w domu. Ale nie poczekał, Tusk się nie ugiął - trudno.

I od miesiąca albo nawet prawie dwóch zasypiał nawet dwie godziny z wielkim rykiem.
Wiercił się, rzucał, wkurzał o wszystko.
Miał smoczek ale go wypluwał i znów chciał i wybudzał jak mu wyleciał ale bez niego też zasnąć nie umiał.
Musiał być noszony, mieć śpiewane kołysanki, potem trzymany za rękę. I jak tylko poczuł że czegoś nie ma to w ryk. i w nocy spał z nami i też musiałam głaskać i trzymać za rękę, bo nie mam co robić w nocy tylko swojego malucha głaskać 8 godzin.
Plus co 1,5 godziny jeść bo jakże inaczej - i żadne wody, herbatki i inne cuda nie umożliwiały oszukania go.

Po miesiącu nie-spania, budzenia się co 15 minut nawet, po prostu się poddałam. Wywaliłam smoczek, okąpanego i ubranego w bodziaka nakarmiłam, odłożyłam do własnego łóżka i co trzy minuty przychodziłam powiedzieć że jest wszystko dobrze.

Zasnął, a i krócej płakał niż zwyke bo może z 20 minut. Obudził się nie 20-30 razy jak zwykle tylko raz, dostał mleko i bez smoka spał dalej. Do samego rana. A na następny dzień zasnął sam, bez płaczu i też po mleku zasnął sam i spał do rana. A ja w końcu żyję.

Może to głupie metody, może złe, może okrutne - ale dają efekt. Mam zadowolone wyspane dziecko, które w nocy śpi a nie zadręcza siebie i mnie cyrkami, płaczami, mlekiem którego wypijał o wiele za dużo i tym wybudzaniem co chwilę. Kosztowało go to 20 minut ryku za pierwszym razem i wściekanie się na brak mamy, głaskania, lulania, kołysania, cudowania i smoczka. Trudno, są gorze traumy na ziemi, przeżył. Ale za to śpi calutką noc i po jednym karmieniu usypia i wygląda na szczęśliwego niemowlaka - w końcu! smile także jako przeciwniczka w związku z tym że to jest tresura okropna - poddałam się ale ostatecznie chyba warto było.
Obserwuj wątek
    • murwa.kac Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 12:00
      biedny maluch sad
      az sie plakac chce jak sie czyta o takim tresowanym dziecku...
      • neffi79 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 13:49
        nie czytając twojego wpisu murwa, przysięgam, to samo miałam napisać sad
    • murwa.kac Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 12:04
      to nie metoda dala efekt, tylko biedne dziecko, zrezygnowane i utwierdzone w przekonaniu, ze na wlasna matke nie moze liczyc - po prostu sie poddalo.

      szkoda, ze Twoje wygodnictwo bylo wazniejsze, bo wlasnie zniszczylas najwazniejsza wiez z wlasnym dzieckiem. i bedzie sie to ciagnelo latami juz.
      przypomnij sobie o tym jak np. bedziesz walczyc z krnabrnym nastolatkiem. albo bedziesz plakac, ze dziecko nie przyszlo do Ciebie po pomoc czy porade w kryzysowej sytuacji i przez to strzelilo blad zycia.
      • anjaka1983 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 12:41
        "Twoje wygodnictwo"? To znaczy że samemu dziecku było wygodniej wtedy niż teraz?
      • amy.28 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 13:09
        to nie wygodnictwo. to zdrowy rozsądek, z niewyspania nie byłam w stanie nawet trzeźwo prowadzić auta wioząc nim starsze dziecko.
        nie miałam siły opiekować się w dzień, bo byłam tak wyczerpana nocą.
        wg ciebie pewnie lepiej wstawać całą noc i nosić dziecko i narażać życie swoje i drugiego w imię spełniania niemowlęcych potrzeb?

        twoje porównania do więzi i nastolatka to idiotyzm.
        na potrzeby mojego dziecka w ciągu dnia reaguję w sekundę zresztą moje dziecko w dzień jest pogodne i uśmiechnięte. uwielia się nosić i tulić i nie mam z tym problemu.

        skoro zasypia sam i nie płacze (dwie drzemki dzienne o dziwo też poszły super ) to znaczy że nawyki jakie wyrobiliśmy były dla niego niedobre.
        to ja zabrnęłam w kolejne sposoby usypiania i karmień w nieskończoność zamiast od razu to odciąć. głaskanie i reszta cyrków uniemożliwiły mu nauczenie się samemu spać. i cieszę się w sumie że teraz potrafi - a ty dopóki nie będziesz mieć akcji miesiąc bez snu - to się nie wypowiadaj.

        mam trzylatka który również w swoim życiu miał różne akcje - w stylu mam rok i zamiast spać będę chodził po domu albo będę darł się w niebogłosy - ty bys pewnie całą noc chodziła i oprowadzała po domu w imię zasady że dziecko chce dziecko ma, ja odładalam i kazałam spać i też po dwóch wieczorach dał sobie spokój. Dziecko mam cudowne a więź z nim wspaniałą i taka z pewnością nie została zburzona przez to że miał jasno powiedziane jakie są zasady nocne mimo że miał raptem rok. Mój trzylatek ma z nami więź którą każdy widzi jak bardzo jest z nami związany i jak bardzo jesteśmy dla niego ważni - i ze wszystkim idzie do nas. Z pewnością będąc "krnąbrym nastolatkiem' na jego zachowaniu zaważy to jak go wychowywujemy a nie to czy drąc się jako roczniak iż chce biegać o północy po domu - nie dostał tego co chciał.

        Niemowlęcia nie wychowuję ale nie doczytałaś chyba kluczowej kwestii - dziecko się też w nocy męczyło. Wiło, kręciło, płakało i nie umiało zasnąć. Sumarycznie na rękach czy nie - o wieeeele dłużej niż przy tym całym "treningu". Nie potrzebował mamy tylko sam z sobą się męczył tymi wszystkimi akcjami nocnymi bo zamiast spać - to potrzebował uspokajania bo tak się wyrywał i złościł. A byłam przy nim non stop. I dawno nie wstał tak wypoczęty i zadowolony jak dzisiaj. Bo nagle się okazało że tulenie, usypianie, śpiewanie i głaskanie zamiast pomóc robiły same szkody powodując że dziecko po prostu nie potrafiło spać.

        Wieczorem na rękach usypiał nawet dwie godziny. Widocznie też kiepsko czuł się z "liczeniem" na mamę bo gdyby moje noszenie i tulenie coś dawało to by spał a nie ryczał. NO chyba ,ze tobie się wydaje że jak nosisz płaczące dwie godziny dziecko to ono w głębi duszy jest zadowolone i spełnione - ale to chyba tylko twoja nadinterpretacja.
        Nie odkładałam dziecka w histerii tylko dziecko rozzłoszczone jak zwykle że nie umie spać. Płakał tak samo jak u mnie na rękach ale o dziwo cztery razy krócej i widać bardziej mu posłużyło uśnięcie samemu, niż moje noszenie od którego histerycznego płaczu nie ubywało mu nigdy.
        Dlatego myślę że w ostateczności mu to pomogło. A cały proces przeszedł bardziej gładko niż codzienne zasypianie, a banan jaki miał na buźce od rana był bezcenny - bo dawno nie wstał tak wypoczęty i zadowolony, a nie wykończony przez te nocne maratony które go męczyły.






        • neffi79 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 13:57
          amy ja też miałam trudne niemowlę, non stop cyc, 24h do 4 miesiąca, płacz, wrzask przy zasypianiu, miałam rózne myśli, sama wyłam w poduchę, ale jestem z siebie dumna, ze to przetrwałam, że nie pozwalałam płakać, ze tuliłam, nosiłam, karmiłam tyle ile wlezie, nie raz klnęłam po cichu, wyzywałam sie pisząc na forumwink ale to wszystko były jedynie słowa aby odreagować stres. Nigdy nie bede miała wyrzutów sumienia że abym mogła się wyspać zafundowałam małej taką tresurę. Cos Ty dobrego narobiła, pokazałaś dziecku, że nie może na Ciebie liczyć i poddało się biedne bo wie, ze płacząc zapłacze się na śmierć bo stara i tak nie przyjdzie. Ten okres jest taki krótki (niemowlęctwo) tak szybko mija bezpowrotnie. Jak można to tak spieprzyć.
          • murwa.kac Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 18:05
            neffi79 napisał(a):

            CytatTen okres jest taki krótki (niemowlęctwo) tak szybko mija bezpowrotnie. Jak można to tak spieprzyć.

            wódki tej Pani polac!
          • 18lipcowa3 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 18:53
            Ten okres jest taki krótki (niemowlęctwo) tak szybko mija bezpowrotnie. J
            > ak można to tak spieprzyć.


            brawo
          • malinowa80 Re: poddałam się 3-5-7 03.08.13, 09:09
            a mnie się płakać chce jak czytam wpisy o nad opiekuńczych matkach, które w imię jakiejś bzdurnej idei o umartwianiu siebie i dziecka, zagłaskują je na śmierć nie dając spać i i trochę świętego spokoju! Jesssu niemowlę tez człowiek nie zawsze musi być/chcieć targane całymi dniami, całowane, głaskane. Czasem może potrzebuje wyciszenia i spokoju. Z resztą dzieci sa różne jeden tak drugie inne. Co za ślepota wrzucać wszystkie szkraby do jednego wora i nazywać dobre rozwiązania tresurą! Niektóre tak chcą być matkami teresami czy matkami polkami ze totalnie przysłania im to zdrowy rozsądek...Najważniejsze zaspokajać potrzeby malutkich, najwyraźniej synek autorki potrzebował spokoju żeby na luzie zasnąć!
          • alienka20 Re: poddałam się 3-5-7 07.08.13, 21:01
            Nigdy nie bede miała
            > wyrzutów sumienia że abym mogła się wyspać zafundowałam małej taką tresurę. Co
            > s Ty dobrego narobiła, pokazałaś dziecku, że nie może na Ciebie liczyć i poddał
            > o się biedne bo wie, ze płacząc zapłacze się na śmierć bo stara i tak nie przyj
            > dzie.

            Skąd pomysł, że to tresura i że nie przyjdzie na wołanie?
            Kuzynka nie-męża wpoiła swojej córce zasadę, że o 21 pora do łóżka, ale jeśli niania odezwie się o północy, idzie sprawdzić czy wszystko w porządku. Nie siedzi w jej pokoju godzinami - uspokaja, podaje wodę itp i wraca do siebie. Młoda śpi pięknie do 8-9.
            Ja na początku swojego macierzyństwa, gdy wkurzyło mnie, że po każdym karmieniu muszę usypiać na nowo rozbudzone przez nie-męża dziecko ustaliłam zasadę, że przy nocnych karmieniach zapalam słabe światło, karmię i po odbiciu odkładam. Młody załapał po jednej nocy. Inaczej w pewnym momencie dostałabym chyba ataku serca z przemęczenia.
        • murwa.kac Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 18:01
          jestes samotna matka?
        • murwa.kac Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 18:03
          a jezeli chodzi o porownywanie wiezi do okresu nastolatka.

          primo - zapamietaj to i przypomnij sobie jak dziecko bedzie nastolatkiem. nastepnie przeanalizuj wstecz rok po roku podejscie i zachowanie Twojego dziecka w stosunku do Ciebie.

          secundo - przeczytaj 'madrych rodzicow'
          tam masz bardzo ladnie te wiez i jej znaczenie w latach pozniejszych przedstawiona.
      • mama.szyma Re: poddałam się 3-5-7 02.08.13, 17:10
        Oj tam, oj tam - wielka trauma bo dziecko śpi i daje żyć
        Jak dla mnie - świetnie. A więzi z dzieckiem nie zniszczyłaś (idiotyczny pomysł), tylko mu pokazałaś o co kaman smile
        A lekcja na za lat parę/naście jest dla małego taka : mama nie cierpiętnica, umie powiedzieć dość na fanaberie smile
        • arya82 Re: poddałam się 3-5-7 02.08.13, 23:06
          . A więzi z dzieckiem nie zniszczyłaś (idiotyczny pomysł
          > ), tylko mu pokazałaś o co kaman smile
          > A lekcja na za lat parę/naście jest dla małego taka : mama nie cierpiętnica, um
          > ie powiedzieć dość na fanaberie smile

          Jaja sobie robisz, prawda? bo ciezko uwierzyc w taka glupote...
          Fanaberie(?!) niemowlecia zyjacego na tym swiecie jedyne 7 miesiecy (juz nie mowiac ze w stresujacej sytuacji kiedy ma problem z zasnieciem I pewnie czyms jeszcze, a najblizsza osoba go zostawia w tym momencie -by wydoroslal)??? Wytlumaczysz, co to za fanaberie przejawia niemowle w tym wieku ?
          • audrey2 Re: poddałam się 3-5-7 03.08.13, 07:17
            arya, szkoda twojego zdrowia
            juz z tego watku wiemy, ze wychowywac nalezy od 6 miesiaca zycia
            generalnie jest poglad, dosc powszechny, ze jesli chcesz uniknac problemow pozniej, zacznij niemowle "uczyć", jak tylko zacznie kumac, czyli odkladaj do lozeczka, nie nosic za wiele
            aaaa, jak mlodsze niemowle ssie kciuk, to tez trzeba oduczac, bo wyrosnie potem przedszkolak z kciukiem z buziwink
            • alutka314 Re: poddałam się 3-5-7 04.08.13, 16:09
              no moja kuzynka do 20 rż ssała kciuk w nocyuncertain
      • aniaurszula Re: poddałam się 3-5-7 04.08.13, 18:44
        co za glupoty piszesz, moje dzieci spaly w lozeczku od urodzenia, owszem byly tulone, lulane , ale spaly same. starsza juz ponad 8 latka wie ze zawsze na mnie moze liczyc,jakas szczegolnie oporna w wychowaniu nie jest,
    • rulsanka Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 12:04
      Od jak dawna to trwa, że już odtrąbiłaś sukces?
      Być może właśnie macie za sobą skok rozwojowy i nadeszła chwila spokoju?
    • frijka Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 12:18
      Wiadomo, że o dziecko trzeba dbać, przytulanie i bliskość tak samo jak karmienie czy sen jest dziecku niezbędne, ale niemowlę, które ma już pół roku trzeba powoli zaczynać "wychowywać" nie można zawsze dawać dziecku tego co chce bo akurat mu się spodobało choć nie powinno tego dostać, nie można przez pierwsze lata życia i później latać wokół niego jakby bez tego miało się rozpaść. Takie dziecko jest nie tylko przyzwyczajone w późniejszym życiu do tego, że musi dostać to czego chce bez względu na wszystko ale trudniej mu pogodzić się z rzeczami, na które nie ma wpływu. Nie mówię w tym miejscu żeby zostawiać płaczące dziecko, głodzić, nie tulić itp. ale trzeba zachować umiar i rozsądek. Wymęczona mama, która ledwo żyje i nie daje rady na pewno jest czymś gorszym dla dziecka niż chwila płaczu, która jest potrzebna do przyzwyczajenie się do czegoś nowego. Inaczej nie umie to płacze nie oznacza to od razu, że dzieje mu się mega krzywda. To tylko pewien sprzeciw. Miłość nie polega na tym by robić wszystko to co chce dziecko, rozsądek, spokój i umiar to jest to, a przy tym dużo miłości i odpowiedzialności.
      • murwa.kac Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 12:28
        frijka napisał(a):

        Cytat ale niemowlę, które ma już pół roku trzeba powoli zaczynać "wychowywać" nie można zawsze dawać dziecku tego co chce

        slucham??!
        nastepna, ktora powinna psa badz malpke kupic, a nie miec dziecko...
        dziecka sie nie tresuje, wiesz?

        Cytat Takie dziecko jest nie tylko przyzwyczajone w późniejszym życiu do tego, że musi dostać to czego chce bez względu na wszystko ale trudniej mu pogodzić się z rzeczami, na które nie ma wpływu.

        a te bzdury to skad wzielas?
        bo tak sie sklada, ze dziecko, ktorego potrzeby sa ZASPAKAJANE, nie ma absolutnie problemow z pogodzeniem sie z czymkolwiek z jakiegokolwiek powodu niz to, ktore jest tresowane wedle Twoich metod.

        CytatNie mówię w tym miejscu żeby zostawiać płaczące dziecko,

        dokladnie to mowisz.

        Cytattrzeba zachować umiar i rozsądek.

        umiar w dawaniu dziecku bliskosci i zaspokajania jego potrzeby bliskosci i bezpieczenstwa?
        ciekawe.
        to w takim razie pochwal sie jakie masz limity, granice?
        w poniedzialek przytulasz dziecko 3 razy
        w wtorek 4 razy
        w srode juz znowu 3 (no bachor musi znac UMIAR, jeszcze sie rozbestwi od NADMIARU wczorajszego)
        etc?
        a w niedziele 7 przytulaskow, bo dzien swiety?

        ehhhhhh....
        • frijka Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 12:50
          Przede wszystkim proszę o czytanie ze zrozumieniem bo to chyba największy problem. Umiar i rozsądek miał być nie w przytulaniu ale podejściu do dziecka. Nigdy nie zostawiłabym płaczącego dziecka żeby się wypłakało.

          Pisząc o "wychowywaniu" miałam na myśli np. to, że mniej więcej od pół roku dzieci zaczynają po wszystko wyciągać rączki a jak mama nie da to płacz, jeżeli dziecku spodoba się coś szklanego czy ostrego uważam, że nie powinno mu się tego dawać (oczywiście nie mówię o wszystkich szklanych czy zaostrzonych rzeczach, tylko o tych, które mogą być niebezpieczne) jeżeli płacze należy zająć go czymś innym a nie podawać wszystko co mu się spodoba.

          Zaspakajanie potrzeb dziecka nie polega na bezmyślnym spełnianiu każdej jego zachcianki i mam na myśli także starsze dzieci.

          Niektórym na tym forum wyraźnie brakuje kultury. Każdy ma swoje zdanie, które ma prawo na forum wygłosić, można się z nim nie zgadzać jednak wypadałoby użyć taktu i zwyczajnej kultury osobistej. Nie wyrywać z kontekstu zdania tylko zrozumieć całość wypowiedzi, a jeśli jest wątpliwość to zapytać a nie rzucać teksty typu: "nastepna, ktora powinna psa badz malpke kupic, a nie miec dziecko..."
          • audrey2 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 13:15
            Frijka, znowu ci sie miesza.co jest bezmyslnego w zaspokajaniu niemowlecej potrzeby bliskosci lub tez w zainteresowaniu malenkiego dziecka swidcacym przedmiotem? Czym innym jest uniemozliwienie dziecku zabawy nozem I skazywznie go samotnosc I placz.nie, nie czepiam sie slowek I czytam ze zrozumieniem
            Za to ty masz problem z dostrzezeniem wyraznych przwidlowosci I obawiam sie, ze na tej podstawie mozesz zrozbic niejedna glupote.
            Na podstawie tylko tego opisu nie mam poczucia, ze autorka zrobila dziecku nieodwracalna krzywde.ale sukces odtrabila przedwczesnie.
        • malinowa80 Re: poddałam się 3-5-7 03.08.13, 09:14
          murwa.kac napisała:

          > dziecka sie nie tresuje, wiesz?
          >

          moim zdaniem nadużywasz słowa tresura. Masz jakaś obsesja?


          >
          >
          >
          • guderianka Re: poddałam się 3-5-7 03.08.13, 09:28
            malinowa-przecież autorka sama tak to określa
            także jako przeciwniczka w związku z tym że to jest tresura okropna
            • malinowa80 Re: poddałam się 3-5-7 03.08.13, 09:39
              to nie zmienia faktu że jak dla mnie wiele osób nadużywa tego słowa, i jak by nie było jest niezbyt trafne w tym temacie.
              Nic innego jak bardzo złe określenie niektórych metod, które pomagają rozwiązywać problemy. To czy metody są ok czy nie inna sprawa, nie jestem za zostawianiem płaczącego dziecka w łóżeczku i tego nie robię ale tez bez przesady nie męczę ani jego ani siebie nadopiekuńczością.
              • guderianka Re: poddałam się 3-5-7 03.08.13, 11:57
                wypowiedzi nawiązują do tego, jak metodę nazwała autorka
                jak widać wiele osób się z tym zgadza
                moim zdaniem-to nie jest nadużycie
                • malinowa80 Re: poddałam się 3-5-7 03.08.13, 20:48
                  no tak Twoim zdaniem...
                  • guderianka Re: poddałam się 3-5-7 04.08.13, 08:34
                    masz z czymś problem ?
                    czy też każdy ma mieć takie zdanie jak Ty-bo nie rozumiem w tym momencie tych trzech kropeczek ?
      • karynka273 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 12:33
        zgadzam się w pełni że nie można dawać dziecku wszystkiego bo to później jest cięzko.. prawda... ale tak jak napisałam dziecko widocznie odreagowało powrót mamy do pracy... potrzebowało czasu żeby zaakceptować zmiany... u nas po takim etapie było z powrotem normalnie... i synek zostawał z różnymi osobami...z tatą, babcią1, babcią2, dziadkiem, prababcią.. nie było później z tym problemu.. tylko trzeba było czasu,,choć dla nas obojga było to trudne..
      • audrey2 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 12:49
        Frijka, sens sie miesza w twoim poscie z niewiedza I chyba glupota.skad pomysl, ze wychowywac nalezy zaczac od 6mz? Skad przekonanie, ze zaspokojone potrzeby niemowlecia beda skutkowaly rozwydrzonym dzieckiem? Na pewno natomiast matka nie ma byc meczennica, ale nie musi tego osiagac kosztem dziecka.
        Troche rozumiem autorke watku, niekoniecznie jest tak, ze dziecko sie poddalo I zostalo zlamane po jednorazowej akcji.jesli relacja z matka jest dosc silna I generalnie dziec nie jest zaniedbywany, to jednak teoria rulsanki wydaje sie bardziej uzasadniona.
        Natomiast przekonanie mamy ze odniosla sukces I od teraz juz mlody bedzie spal , pewnie okaze sie nieuzasadnione.
        Czerwona lampka tez sie zapala, kiedy dorosly stwierdza, ze cos, co potencjalnie moze byc dla dziscka bardzo trudne nalezy olac.
        • frijka Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 14:08
          Ja nie obrażam Ciebie więc i Ty tego nie rób. Głupia bynajmniej nie jestem. A jeżeli chodzi o wychowanie i tak bardzo literalne jego rozumienie to proszę bardzo. Dziecko wychowuje się już od urodzenia bo wychowanie to także pielęgnacja dziecka,dbanie o nie, pomoc w nabywaniu nowych umiejętności,stymulowanie ich itd.
    • karynka273 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 12:27
      a ja spałam z moim synkiem.. jak wróciłam do pracy i maił 6 miesięcy,,to też tak było.. widocznie na jakiś swój sposób to przeżywał i domagał się pełnej uwagi po moim powrocie. jakiś czas to trwało.. tak samo. ale mi było go bardzo żal,, miałam wrażenie że jak wracałam z pracy to "wylewał" na mnie swoje żale, bo nie płakał tylko tak marudził sobie.. to są takie etapy.. jedne dzieci potrzebują więcej uwagi inne mniej sa wymagające.. ja wiem ze moxzna byc zmeczonym. ja tez byłam a na dodatek nie pracuje w biurze ze mogłam sobie kawkę wypic i pracowac jakos dalej ale to przezylismy. teraz synek jest brdziej zwiazany ze mna jak np. z tatą.. jak coś sie dzieje to tylko u mnie szuka pomocy zazwyczaj. jest pewnym siebie dzieckiem, które lubi sie przytulac i sam z siebie powiedziec że mnie bardzo kocha... i mam nadzieję ze jak wejdzie w etap dorastania to bedzie tak samo.. ze tak jak murwa napisała nie bedzie bał się przyjść z problemami bo wie od małego ze zawsze jestem dla niego i nie musi sie bać.. a takie więzi o dziwo buduje się od urodzenia.
      ja wiem ze są większe traumy.. ale ja nie wyobrażam sobie ze moje dziecko płacze wzywając mnie a ja nie reaguje.. zwłaszcza tak jak napisałas 7mies dziecko nie potrafi wymuszac...jesli płacze tzn że coś sie dzieje.. ale nie potępiam Cię.. Twoje dziecko i Twoje metody wychowawcze... każdy ma swoje..
      • kropkowo_11 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 12:39
        Ta metoda jest chora, a rodzice którzy ja stosują to treserzy...
        Jak moje dziecko miało kilka miesięcy i było bardzo wymagające jeśli chodzi kp (malutka jadła w zasadzie non-stop) tez moja "koleżanka" doradziła mi ta metodę, ba nawet dała mi książkę, gdzie ta tortura była opisana. I ja głupia, omamiona przez "koleżankę" wizją cudnej przespanej nocy jednego wieczoru przez 40 minut "katowałam" (inaczej tego nazwać nie można) z mężem nasza córeczkę tą metodą. Pierwszy i ostatni raz, oboje przez te 40 minut przychodzenia co chwilę do płaczącego maleństwa dostaliśmy chyba wrzodów żołądka ze stresu i powiedziałam KONIEC. Dziecko jest po to żeby je przytulać, spać z nim, nosić, karmić piersią.
        Do tej pory mam wyrzuty sumienia, że dałam durna się namówić.
        A w ogóle tekst że półroczne dziecko jest już na tyle duże i trzeba zacząć je wychowywać brzmi.... eh szkoda słów dla takich matek-treserek.
        Karmię piersią nadal moją juz 2-letnią prawie córeczkę, od niedawna śpi u siebie w pokoju, w swoim łóżeczku i jest cudownym, pogodnym i odważnym dzieckiem, a ja i mój mąż mamy poczucie, że zawsze byliśmy i jesteśmy dla niej oparciem smile
        • frijka Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 12:55
          Przede wszystkim nie powiedziałam, że jestem zwolenniczką tej metody, a jeśli chodzi o to co napisałam o "wychowywaniu" prosze przeczytać moją odpowiedź wyżej, gdzie to wyjaśniłam. Moje dziecko nigdy nie jest pozostawione samo płaczące, wyraziłam tylko zrozumienie dla autorki postu. Treserką nie jestem i powtórzę się, jeżeli ktoś nie potrafi akceptować innego zdania czy podejścia to niech nie korzysta z forum. Można wypowiedzieć swoje zdanie bez obrażania innych, choć jak widać dla niektórych to chyba zbyt trudne.
          • anjaka1983 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 13:02
            Ja też nie rozumiem jak można tak kategorycznie kogoś obrazić, potępić, zmieszać z błotem. Macie Wy patent perfekcyjnej pani matki? Nie pochwalam metody 3-5-7 ani żadnej innej, która każe zostawić samo płaczące dziecko, ale nie neguję tutaj całego macierzyństwa autorki wątku. Żeby tak matka do matki... Wstyd
            • karynka273 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 13:16
              zgadzam sie..kazdy wychowuje dzieci po swojemu i ma swoje metody. nie na kazde dziecko dziala ta sama metoda..dzieci zyja i maja sie dobrze wiec to tylko wymiana pogladów... matki potrafia gorsze rzeczy robic swoim dzieciom..choc nazwa ''matka'' raczej do nich nie pasuje.... wiec nie trzeba az tak ostro reagowac..
              https://www.suwaczki.com/tickers/km5suay30wxgf26m.png
            • amy.28 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 13:30
              a tam wstyd. one mają monopol na teorię macierzyństwa.

              jak 8 miesięczniak chce bawić się nożem i wpadnie w płącz i histerię a mama mu nie ulega to jest dobrą mamą a dziecko czuje się zapokojone.

              jak 8 miesięczniak chce aby w nocy się bawić a mama mu nie ulegnie a on wpadnie w płacz i histerię to już nie jest dobrą mamą a dziecko nie jest zaspokojone. I potem jak będzie mieć 20 lat i wyjedzie na studia to do mamy nie zadzwoni.

              ja myślę że każda mama instynktownie wie co dla jej dziecka jest najlepsze i czuje co jest problemem. w moim odczuciu dziecko które zasypia dwie godziny, wije się i wrzeszczy na rękach a potem budzi do 15 minut z płaczem nie jest szczęśliwe.

              ale to nie był proces nagły tylko postępujący od noworodka. bo codziennie do uśnięcia miał więcej bodźców i codziennie gorzej spał. aż niebawem w ogóle bym nie spała a on razem ze mną i by płakał całymi nocami. ale oczywiście to by miało super wpływ na nasze relacje jakby przepłakał dzieciństwo a ja bym go bezsensownie nosiła. bardzo budujące. a widać czasem lepiej pokierować, odciąć złe nawyki i nauczyć spać samemu.
              • audrey2 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 13:44
                Fascynuje mnie proces myslowy, ktory prowadzi od niemowlaka usypianego na rekach do doroslego olewajacego rodzica lub wrzeszczacego 5 letniego terrorysty.
                Amy, sama sobie odpowiedzialas-dziecko moglo byc przebodzcowane.ktos ci tez powiedzial, ze pewnie odreagowywal twoj powrot do pracypodstawowa wiedza psycgologiczna-niemowlak nie ma wyksztalconej stalosci obiektu, czyli mama idzie do pracy lub generalnie znika z pola widzenia, to w jego umysle oznacza, ze przestala istniec.dlatego wlasnie nauczenie sie, ze to, ze mamy nidnie ma teraz nie znaczy, ze jej w ogole nie ma, jest jednym z najwazniejszych osiagniec 1rz dziecka.drugie to stworzenid bezpiecznego stylu przysiazania-bedzie to mialo kolosalny wplyw na cale zycie
                • murwa.kac Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 18:11
                  Audrey daj spokoj.
                  autorka postu juz uznala, ze tresowanie dziecka jest najlepszym sposobem jego, khem, wychowania.
                  zadnen tam przebodzcowany noworodek/niemowle tylko zle wychowany, rozwydrzony, rozumiesz.

                  ehhhhh uncertain
            • guderianka Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 19:12
              Ja też nie rozumiem jak można tak kategorycznie kogoś obrazić, potępić, zmiesza
              > ć z błotem. Macie Wy patent perfekcyjnej pani matki?

              tak
              mam
              i zdradzę Ci
              po prostu kochać i traktować tak, jak sama by chciała być traktowana-jeśli nie umiem wyrazić swej potrzeby inaczej niż poprzez płacz-tak mkomunikuję , że jest mi źle. I ostatnim czego potrzebuję jest zostawianie mnie płaczącej, samotnej, z poczuciem braku bezpieczeństwa i miłości
              • anjaka1983 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 19:33
                dziękuję za poradę - faktycznie nie wiedziałam, że dziecko trzeba kochać i traktować z miłością.
                nie wiedziałam również, że niemowlę poprzez płacz przekazuje nam, że mu źle.
                błagam, darujmy sobie takie oczywistości, to jest forum matek, czyli osób, ktore bezgranicznie kochają swoje dzieci i dzielą się tutaj swoimi przeżyciami, radościami i niepokojami. i naprawdę nie rozumiem, skąd w niektórych taka wrogość i skłonność do publicznego linczu
                • guderianka Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 22:09
                  miłość-to nie słowa i deklaracje
                  ale czyny
                  po prostu
                  może warto zastanowić się faktycznie jaka jest przyczyna tego "lincz"-choć to za mocne słowo, bo wyrażona zostaje krytyka przepraszam za sformułowanie- naprawdę głupiego zachowania względem małego dziecka
                  • anjaka1983 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 22:40
                    krytyka jak najbardziej, ale tu padały tak mocne sformułowania, że aż mną wstrząsnęło. dlatego użyłam faktycznie mocnego słowa "lincz".
                    co do samego tematu tego wątku: ja akurat należę do matek, która rzuca wszystko i leci jak dziecko tylko zakwili. teksty typu "jak trochę popłacze to nic się nie stanie" doprowadzają mnie do wściekłości, choć raz usłyszalam to nawet od własnej mamy. mieliśmy rożne dni, szczególnie pierwsze tygodnie były trudne, ale nigdy nie zostawiłabym płaczacego synka sam na sam. dlatego mogę się zgodzić, że metoda bardzo niefajna
                    Ale zastanawia mnie właściwie jedno: po co powstał ten wątek? Skoro już wszystko ok, dziecko wyspane, mama wyspana, metoda "zadziałała" to po co o tym pisać? Żeby dostać wirtualne rozgrzeszenie?
                    • guderianka Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 07:54
                      Weź pod uwagę, że forum istnieje od bardzo dawna, takich wątków o "odkryciach" świeżych mam była masa. W pewnym momencie nadchodzi masa krytyczna i może dziewczyny mają dosyć po raz pierdylion czwarty tłumaczenia i bycia cierpliwym, gdy mają przekonanie, niemal pewność, że to jest złe

                      Ale zastanawia mnie właściwie jedno: po co powstał ten wątek? Skoro już wszystk
                      > o ok, dziecko wyspane, mama wyspana, metoda "zadziałała" to po co o tym pisać?
                      > Żeby dostać wirtualne rozgrzeszenie?

                      ano właśnie..
                  • magdalenas9 Re: poddałam się 3-5-7 01.08.13, 19:00
                    głupiego? Czy na pewno? Nie przesadzajmy...Bądźmy realistami.
                    Te wygórowane i głupie oczekiwania w stosunku do matki, która ma męczyć siebie i nie dać dziecku możliwości na naukę wyciszania to nie głupota? Czy to nie ona sprawia, że kobiety popadają w depresję? A co z drugim dzieckiem? Ma cierpieć i patrzeć, jak matka się katuje? W imię czego? Ono jest gorsze, bo nie jest niemowlakiem...???
                    Widać, że niektóre osoby, które się tu wypowiadają to mamy zajmujące się TYLKO wychowaniem, czy jak kto chce opieką nad niemowlakiem, niemające pracy, pasji, nie wspominając o DRUGIM równie ważnym dziecku. I nie piszcie, że jest partner. Jasne, jest, ale też ktoś musi pracować, a rzeczywistość jest jaka jest. Dlatego litości...
                    Dziecko w pierwszym roku życia nie uczy się tylko zasady stałości przedmiotów, ale również każdego dnia uczy się siebie i własnych emocji. Źle pojęte uzależnienie rodzica od dziecka...to dziwne potrzeby,...rodzica. A autorce wątku gratuluję. Bardzo dobrze, że pomyślałaś o sobie i dałaś dziecku dojrzeć i nauczyć się, że można przespać noc i następnego dnia mieć energię i humor do zabawy z mamą! smile
                    • guderianka Re: poddałam się 3-5-7 02.08.13, 21:16
                      masz rację
                      cofam wszystko co napisałam

                      grunt to mieć dojrzałego 7 miesięczniaka
    • mancipi Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 13:27
      mnie zawsze zastanawia jak można znieśc płacz dziecka, jego zawodzenie itp. dla mnie to niewyobrażalne i staram się oszczędzac malemu niepotrzebnego płaczu. miałam okazję "zastosowac" metodę wypłakiwania do zaśnięcia-wracalismy autem, kilka przystankow na karmienie nie pomogło, młody odkładanyn do fotelika zaraz sie wybudzał i w ryk. po kilku próbach wzięliśmy go na przeczekanie-15 minut zawodzenia i darcia się, w końcu rzeczywiście usnął-ewidentnie ze zmęczenia a jego pochlipywanie przez sen było słychac przez kolejne pół godziny. po tym jestem pelna podziwu dla osób które potrafią znieśc takie darcie się
      • amy.28 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 13:37
        jakby mi dziecko usypiało z błogością i spokojem na rękach to też nie wpadłabym na to, aby go odkładać i usypiać samemu bo po co sobie komplikować życie?

        problem jest jak usypiasz dziecko, nosisz tulisz i śpiewasz a ono wtedy drze się przez 2 godziny jak opętane. i co wtedy? jak oszczędzisz? Jak unikniesz? jakieś mądre rady? to jest potrzebny płacz? wtedy się szuka rozwiązań. a nie z klapkami na oczach nosi i nosi i huśta jak każdy głupi widzi że dziecko nie jest szczęśliwe i "zapokojone" bo zaspokojone dziecko przestaje płakać a nie wpada w dwugodziny szał.
        • anjaka1983 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 13:58
          Co do usypiania na rękach to my też na początku myśleliśmy, że to jedyny sposób, żeby młody zasnął. Sam też się pewnie do tego przyzwyczaił - jak mial miesiac to wylądował w szpitalu na 8 dni no i praktycznie cały ten czas spedzil u mnie na rekach albo w nocy razem ze mną w łózku (choc łóżko to szumnie powiedziane, to byla raczej dostawka). Potem przez kilka tygodni usypialismy na rękach - synek i tak płakal, wił się i prężył, pocił od naszego ciepła, no ale przecież jak tak płaczącego odłożyć. W pewnym momencie uznaliśmy jednak, że wiele szczęścia mu nie dajemy tym noszeniem i spróbowaliśmy usypiania na leżąco - albo w jego łózeczku albo w naszym. Co prawda nie wychodzilam ani na sekundę - nie mogłabym go zostawić płaczącego. Albo wisiałam nad nim nad łozeczkiem albo kladlam sie obok, glaskalam, spiewalam, cuda wianki - no i poskutkowalo o wiele lepiej niz noszenie. Do dzisiaj młody przed zaśnięciem musi trochę popłakać i się powiercić, ale widać taka uroda. Ogólnie jest mega pozytywnym, pogodnym i radosnym dzieckiem, a uśmiechy jakie dostaję po przebudzeniu pokazuja mi, że jakoś nie zrujnowalam naszej więzi i bliskości
        • murwa.kac Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 18:21
          amy.28 napisała:

          Cytatproblem jest jak usypiasz dziecko, nosisz tulisz i śpiewasz a ono wtedy drze się przez 2 godziny jak opętane. i co wtedy? jak oszczędzisz? Jak unikniesz? jakieś mądre rady? to jest potrzebny płacz?

          dalej nosisz, bujasz, przytulasz, huśtasz.
          kupujesz chuste, nosisz, przytulasz, zapewniasz poczucie bezpieczenstwa.
          ograniczasz bodzce w ciagu dnia. starasz sie wyciszyc na wieczor (TAK! to Ty MATKA powinnas NAUCZYC dziecko sie wyciszac, a nie dziecko samo powinno to robic)
          kombinujesz z godzinami kapieli - moze wczesniej, moze pozniej.
          kombinujesz z pozycjami usypiania. obok siebie, na sobie, w chuscie, na rekach.
          kombinujesz z dieta - moze je cos co mu nie sluzy.

          nocne problemy odsypiasz co druga noc. kiedy Ty spisz - dziecko nosi, buja i przytula ojciec. jezeli jestes samotna matka - organizujesz sobie pomoc na 2 - 3 noce w tyg. jezeli ojciec dziecka ma zapedy do ignoranctwa i chce byc tylko figurantem w akcie urodzenia - albo kopiesz w tyłek celem motywacji i wziecia sie do roboty (czyli opiekowania sie swoim dzieckiem) albo kopiesz w tyłek celem wykopania za drzwi, bo po co Ci kolejne dziecko pod postacia leniwego partnera?

          skoro Ci sie trafil trudniejszy egzemplasz - bierzesz to na klate, a nie tresujesz jak malpke w cyrku.

          mozna. naprawde mozna. trzeba tylko chciec.
          • una_mujer Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 14:00
            Murwa, nie masz racji i nie masz patentu na wychowanie wszystkich dzieci. Przyjmij do wiadomości, że niektóre dzieci po prostu nie lubią być usypiane na rękach. Mnie się taki egzemplarz trafił; i to tak właśnie mniej więcej od 7-8 miesiąca. Też nosiłam i nosiłam, aż w końcu jak odłożyłam do łóżeczka to dziecko się uspokoiło. Ba, nawet śpiewałam kołysanki, dopóki dziecię nie nauczyło się słowa "nie" i wyraźnie dało mi do zrozumienia, co myśli o moich kołysankach smile. Na niektóre dzieci działa chusta i noszenie do skutku, a inne nie lubią, bo na przykład wolą mieć luz i przestrzeń. Moje dziecko nawet pod kołdrą nie zaśnie, bo to już za duże krępowanie ruchów. Tak ma do dziś - przykrywam dopiero, jak śpi twardo. A są takie, co potrzebują krępowania rączek i nóżek.
            A w ogóle to też jestem zdegustowana poziomem wielu komentarzy tutaj w stosunku do autorki wątku...
            • beta-beta Re: poddałam się 3-5-7 14.08.13, 22:19
              Dokładnie, potwierdzam w 100%. Naszą Młodą też ok.5-6 mies. życia próbowaliśmy uszczęśliwiać jako wzorowi rodzice, nosząc, tuląc, kołysząc, śpiewając przed snem. Szybko okazało się, że dziecko ma to w tyłku, irytuje się naszymi wygibasami i najlepiej zasypia samo w łóżeczku, również bez przykrycia, rozłożone wygodnie i szczęśliwe, że nikt go nie tarmosi. Wyglądało to dosłownie tak - wyjącą córkę odłożyliśmy zrezygnowani do łóżeczka, płacz ucięty jak nożem, westchnienie ulgi Młodej i szybkie zaśnięcie. Ma tak do tej pory, lubi się trochę poprzytulać przed snem, pofikać na łóżku rodziców, ale zasypia sama, we własnym łóżeczku, bez kołdry/koca.
    • panna.z.wilka Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 13:43
      wierzę, że musiałaś być pod scianą, skoro zdecydowałaś się na taki krok. dobrze, że poskutkowało tak szybko.
      rozgrzeszam
      idź i nie grzesz więcej wink
    • mruwa9 a gdzie ojciec dziecka? 29.07.13, 18:27
      zawsze w takich sytuacjach, gdy czyta takie posty, zastanawiam sie, czy tu sa wylacznie samotne matki?
      Wy padacie na twarz, a pan ojciec co, chrapiac przewraca sie na drugi bok?
      Dlaczego zamiast znecac sie nad dzieckiem nie potrzasniecie chlopem, zeby wspoluczestniczyl w nocnych i wieczornych dyzurach?
      Chyba ze tu same zony marynarzy?
      Zadne z moich dzieci nie zasypialo same, do pracy wracalam po 3-4 miesiacach, dojezdzajc i po 50km w jedna strone, obudzona w nocy potrafie zabic, ale udalo sie przetrwac okres niemowlectwa dzieci bez okrutnych metod na wyplakanie i bez rozlewu krwi..
      wystarczylo zaangazowac partnera i solidarnie pchac ten wozek.
      • aniaurszula Re: a gdzie ojciec dziecka? 04.08.13, 18:50
        nie ironizuj, nie tylko marynarze sa poza domem, np taki kierowca tira, ile jest w domu, ile moze siedziec sobie i bawic dziecko, przeciez wiadomo ze placa mui za kurs, wiec za siedzenie w domu nie, a z samego macierzynskiego czy wychowawczego jesli ktoras z nas ma sie nie wyzyje. nie jestem zwolenniczka takich metod i nigdy ich nie stosowalam ale bywaly dni ze mialam ochote wyjsc z domu i zostawic wiecznie mialczace dzieci
    • 18lipcowa3 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 18:53
      mam 7 miesieczniaka
      twojemu współczuje
      • guderianka Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 19:09
        nie czytałam dokładnie wątku -a on rósł i rósł
        i
        Twoje dziecko i Twój cyrk
        Tresuj jeśli chcesz
        Ja tak nie robiłam, nie robię i nie będę robiła
        • 18lipcowa3 nie ma bata 29.07.13, 19:59
          7 miesięczniak nie ma OPCJI by POJĄŁ to co autorka SĄDZI że pojąl
          • guderianka Re: nie ma bata 29.07.13, 22:09
            nie, no wytresować da się nawet psa, papugę i chomika. kwestia desperacji uncertain
            • d.d.00 Re: nie ma bata 30.07.13, 22:37
              Mnie Pani położna, która przyszła wizytę patronażową powiedziała "Dziecko jak piesek, da się wytresować", a jej słowa były reakcją na moje poderwanie się z kanapy, gdy Mały obudził się i zaczął się drzeć. To była pierwsza i ostatnia jej wizyta u mnie.
      • nadia1902 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 20:00
        18lipcowa3 napisała:

        > mam 7 miesieczniaka
        > twojemu współczuje
        Czego współczujesz?
        Tego ze w końcu dobrze sypia? Czy że w końcu wstaje wyspane i uśmiechnięte?
        Ja co prawda takiej metody nie stosowałam, próbowałam kiedyś ale jestem zbyt miękka. No i chyba do 3 lat potrafiłam w nocy wstawać ze 20 razy i maszerować do drugiego pokoju bo moje dziecko zrobiło sobie z mojego cyca smoka. Tylko, że ja byłam na urlopie wychowawczym i mogłam w dzień wraz z dzieckiem trochę odespać.
        Podziwiam jednak wytrwałość rodziców którzy są w stanie skutecznie zrealizować tą metodę. I jak widać w przypadku autorki wątki metoda ta przyniosła efekt.
        • guderianka Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 22:10
          a możesz podać korelację pomiędzy metodą 3-5-7 a karmieniem piersią ?
          • nadia1902 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 22:43
            Od piersi to się w sumie często zaczyna wink


            "Dziecko od początku koduje sobie okoliczności, w których zasypia. Dla noworodka jest to pierś matki – z reguły zapada w sen podczas lub po karmieniu, a matka, jak wiadomo, jest tym rozczulona, przytulać się lubi. Szybko jednak zaczyna mieć tego dość, bo dziecko przybiera na wadze, a pięcio- czy ośmiokilowy osesek to już solidny ciężar dla ustroju.
            Zaczyna wtedy szukać porad, jak skłonić potomstwo do samodzielnego zasypiania....."

            jakuspicdziecko.pl/metoda/metoda-3-5-7
            • guderianka Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 07:55
              Wkleiłaś tekst, z którym absolutnie się nie zgadzam.
              wink
        • murwa.kac Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 22:18
          a widzisz.
          skoro na wlasne zyczenie wyrzucilas dziecko ze swojego lozka i jeszcze swojego pokoju - to zes latala 3 lata po 20 razy.
          a wystarczylo dziecko, myk, do swojego lozka, spac z nim jak bozia przykazala, maluch bedac blisko mamy by spal spokojnie, z poczuciem bezpieczenstwa i raczej nie budzilby sie po 20 razy w nocy.
          a jesli by sie budzil - latwiej byloby spacyfikowac na miejscu niz leciec przez cale mieszkanie.

          matka bylaby wyspana, dziecko wyspane, wszyscy zadowoleni.
          • nadia1902 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 22:36
            murwa.kac napisała:

            > a widzisz.
            > skoro na wlasne zyczenie wyrzucilas dziecko ze swojego lozka i jeszcze swojego
            > pokoju - to zes latala 3 lata po 20 razy
            Przez pierwszy rok mały był z nami w sypialni, a potem wolał być w pokoju z bratem i chętnie tam zasypiał na dole łóżka piętrowego. To nie zmienia faktu, ze wstawałam kilkanaście razy w nocy i nie miałoby dla mnie znaczenia czy wstaje by iść pokój obok czy wstaje do łóżeczka które stoi w mojej sypialni. Gdy synek był malutki brałam go do siebie i zasypiał przy cycku w nocy, potem już się z nami nie mieścił więc spał sam, a ja do niego chodziłam.



            spac z nim jak bozia przykazala

            A ty jesteś z tych matek co śpią z synem do 18-stki by miał poczucie bezpieczeństwa?
            Bo ja nie. Choć teraz mimo, że syn ma 7 lat kładę się z nim chociażby na 10 minut przed jego snem, bo on to lubi.



            z poczuciem bezpieczenstwa i raczej
            > nie budzilby sie po 20 razy w nocy.
            Nie widzę by miał zaburzone poczucie bezpieczeństwa bo nie spał ze mną.
            Przestał się budzić ok.3 roku życia gdy sam odstawił się od cycka. Przestał ssać cyca i przestał się budzić. Nie żałuje tego, że tak długo dawałam mu cyca. Wspominam te chwile bardzo miło. Choć przyznam, że męczące było to wstawanie. Teraz gdy jestem w trzeciej ciąży też będę karmić jak najdłużej jednak będę starała się unikać tego by dziecko traktowało mojego cyca jak smoczek i może w ten sposób uniknę wielokrotnej pobudki w nocy.
            Dodam, ze starszy syn został odstawiony przeze mnie od piersi gdy miał roczek (bo młodszy miał się niebawem urodzić) i również zaczął przesypiać noce. Także często dzieci "na cycku" budzą się bo traktują pierś jak smoczek.
            • murwa.kac Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 22:48
              bzdura za bzdura w Twojej wypowiedzi.
              niestety.
              • nadia1902 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 22:53
                Twoje wypowiedzi za to są mądre.
                Szkoda tylko że nie potrafisz uszanować zdania innych osób. Ty masz prawo mieć swoje zdanie, a ja inne. Nie stosowałam tej metody, bo nie byłam w stanie, nie mam na tyle silnych nerwów by nie przyjść do płaczącego dziecka. Jednakże jeśli jakaś kobieta tą metodę stosuje i z pozytywnym rezultatem to ja to szanuje i nie staram się za wszelką cenę udowodnić jej że to są bzdury bo ja tak nie robiłam.
                Szanuj odmienne zdanie innych osób, mów o swoich racjach, ale i nie potępiaj tych co myślą i robią inaczej niż ty byś zrobiła.
                • murwa.kac Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 23:00
                  ciezko szanowac barbarzynstwo wobec malutkiego dziecka.
                  skoro to potrafisz - szacun i gratuluje stalowych nerwow jednak.
                  ja nie potrafie.
            • guderianka Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 07:59
              a moje dziewczyny przesypiały -karmione piersią- całe noce od 4 m-ca życia
              a mój syn od urodzenia przez cała dobę je co 2,5-3 godz.również w nocy
              I co ? jakaś reguła ? Żadna. Nie ma znaczenia -na sen nocny i poczucie najedzenia-czy dziecko jest piersiowe czy inne. To nie kukła by działał prosty schemat ale indywidualność, osobny człowiek.
        • natchniuza86 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 22:57
          nadia1902 napisał(a):

          > Podziwiam jednak wytrwałość rodziców którzy są w stanie skutecznie zrealizować
          > tą metodę.

          Tu naprawde nie ma czego podziwiac.
          Ta metoda to barbarzynstwo. Moje dziecko tez kiepsko zasypia, zle spi. gdy byl mlodszy, zawsze ryczal przed zasnieciem. Trwalo to dlugo i bylo irytujace, ale nigdy nie przyszlo mi do glowy, zeby go zostawic samego, zeby ryczal tak dlugo, az padnie.
    • ellenai1 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 20:22
      Droga Amy,
      Twoje dziecko, Twoja metoda. Tylko nie wiem, po co o tym piszesz?
      1. Nikt nie twierdzi, że metoda nie jest skuteczna. Wręcz przeciwnie- jest ona diabelnie skuteczna.
      2. Rozumiem, że jesteś na skraju wykończenia, ciężko pracujesz, nikt nie pomaga i drugie dziecko na głowie. Rozumiem, że taką metodę stosuje matka, która musi odpocząc, by w dzień ciężko harować, a później wraca do wrzeszczącego dziecka i jest sama. Nie rozumiem matek, które mają pomoc lub tylko jedno dziecko i stosują tę metodę. Nie rozumiem męża, która widzi ukochaną kobietę na skraju wykończenia i jej nie pomaga. A żona widzi to i decyduje się na drugie.
      3. Jak już gdzieś pisałam, zerwaną więź można naprawić- nie zawiedź następnym razme swojego dziecka, ono będzie chicało niejednokrotnie jeszcze z matką mieć udaną, bezpieczną więź.
      4. Wiem doskonale, co to jest dziecko budzące się ok 15-20 razy w nocy (forum.gazeta.pl/forum/w,566,141244522,141244522,_sen_dziecka_Czy_ktos_mial_podobny_problem_.html) To tylko 7miesięczne dziecko, może miał jakiś problem, że nie mógł zasnąć? Poza tym, skoro usypiałaś 2 godziny, to chyba dziecko nie było śpiące...
      • kopiko-lol Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 21:29
        ellenai1 napisała:

        > może miał jakiś problem, że nie mógł zasnąć? Poza tym, skoro usypiałaś 2 godziny, to chyba dziecko nie było śpiące...
        dokładnie, moze zwyczajnie za wczesnie probujecie polozyc dziecko. Ja mam 1 zasade, jak wydaje mi sie ze Mala jest zmeczona i zaczynam usypiac, a ona wscieka sie to automatycznie "odkladam usypianie". Po co meczyc siebie i dziecko, pofika jeszcze troche i np. za 30 minut zasnie bez problemu (tzn uspie ja bez problemusmile).
    • kopiko-lol Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 21:19

      rozumiem, ze jest ci ciężko, ale zostawienie samemu sobie taka mala dzidzie musi byc straszne. Dziecko nie rozumie dlaczego wczoraj ktoś byl, a dzis jest samo. Ciezko jednak stwierdzic czy usypianie na rękach bylo dla niego gorsze, skoro tak plakalo, moze zwyczajnie za gorąco bylo dziecku. Latwo doradzać przez neta. Moja jak zaczęła plakac przy piersi, to nie dalam butli, lecz poszukalam przyczyny placzu.
      • ubeaty Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 22:25
        czy wy tu jesteście wszystkie jakies porąbane??????????????????Jesteście bandą natchnionych mamusiek, które naczytały się za dużo poradników nie mających nic wspólnego z rzeczywistością??W całej rozciągłości popieram autorkę, wreszcie jakaś normalnie mysląca na tym forum.Dziecku oraz matce wyszlo na dobre, nic się nie stało i może funkcjonować, także z innym dzieckiem. Boże, pomóż mi, bym nie musiała mieć nigdy do czynienia z takimi jak wy, traktującymi macierzyństwo w kategoriach czarno-biały ,a matkę widzącą w katorżniczej roli wyłącznie poświęcającej się ofiary.
        • murwa.kac Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 22:29
          tak sie sklada, ze to wlasnie Ty i autorka postu postrzegacie to w kategoriach czarno - bialych.

          dawanie dziecku milosci, bliskosci i poczucia bezpieczenstwa to dla Ciebie kartożnicza rola i robienie z siebie poswiecajacej sie ofiary? to po co sie na dziecko decydowalas w takim razie?
          • alutka314 Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 23:59
            Mamuśki kurczę czytając te wypowiedzi to trochę się przeraziłam. Jak można pisać matce że tresuje dziecko jak małpę w cyrku czy coś takiego. Wogóle porównywać dziecko do małpy?? uncertain Nie przesadzajcie twierdząc że jak się nie śpi razem z niemowlakiem to psychika dziecku siądzie itp... Moje dziecko śpi w łóżeczku, zasypia bez kołysania, noszenia, muszę tylko przy niej siedzieć ale to nie oznacza że nie daję jej miłości, poczucia bezpieczeństwa ech... To że autorka "nauczyła" malucha samodzielnego zasypiania, pozwalając mu się wypłakać to nie musicie od razu ją linczować. Też nie popieram, nie dałabym rady. Moja to ogólnie by się zachodziła płaczem nawet i 3 godz a i tak by nie zasnęła. To że ktoś ma inne zdanie to nie trzeba go od razu palić na stosie sad Czytając niektóre obelgi (i to nie tylko o ten wątek chodzi) to mam wrażenie że piszą jacyś gó...arze a nie dorosłe mamusie. smutne to sad
          • nihiru Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 08:44
            > tak sie sklada, ze to wlasnie Ty i autorka postu postrzegacie to w kategoriach
            > czarno - bialych.

            Nie Murwa - czytam ten wątek, i jak natrafiam na Twoje wypowiedzi, to za każdym razem opada mi szczęka. Trochę zdrowego rozsądku by Ci się przydało.
            ------------------------------------------------------
            forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
        • stokrotka_beauty Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 11:15
          czy wy tu jesteście wszystkie jakies porąbane??????????????????Jesteście bandą
          > natchnionych mamusiek, które naczytały się za dużo poradników nie mających nic
          > wspólnego z rzeczywistością??


          Jak przynajmniej połowa forumowiczek tutaj, nie przeczytałam ani jednego poradnikasmile. Nie trzeba czytać poradników, by wiedzieć, że dziecko trzeba kochać po prostu i to nie za to jakie jest, ale za to, że jest w ogóle.
          • guderianka Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 12:23
            Nie trzeba czytać poradników, by wiedzieć, że dziecko trzeba kochać po p
            > rostu i to nie za to jakie jest, ale za to, że jest w ogóle.


            10/10!
    • paul_ina Re: poddałam się 3-5-7 29.07.13, 23:54
      Kurcze, napieprzacie na dziewczynę, zamiast pochwalić, że znalazła metodę działającą na jej dziecko. Bliskość, głaskanie, noszenie, wszystko rozumiem, tylko jak ma się w domu jeszcze drugie dziecko - chore, pracę i miesiąc się nie spało, to człowiek się brzytwy chwyta. Zamiast się popisywać jakie to nie jesteście zajebiste matki (żadna z Was nie będzie miała krnąbrnego nastolatka, oczywiście - zadziała cudowna więź z okresu niemowlęctwa) trzeba pochwalić, że znalazła klucz do swojego malucha (tudzież minął skok rozwojowy, bo to obstawiam).

      Inną sprawą jest, że ta cała Tracy Hogg to głupia baba po prostu jest i tyle.
      • mruwa9 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 00:22
        tylko ze ten klucz polegal na zasadzie: rycz, ile chcesz, mam ciebie i twoje potrzeby w dupie, bo licza sie wylacznie potrzeby matki.
        W koncu dziecko sie poddalo, w ramach oszczedzania wlasnych sil i energii, bo widzialo, ze wolanie matki nie ma sensu, bo i tak nie przyjdzie, bo nie mozna na matke liczyc. Liczyc dziecko moze tylko na siebie.
        To jest ordynarna metoda na wyplakanie, a nie zaden klucz.
      • natchniuza86 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 00:55
        paul_ina napisała:

        > Inną sprawą jest, że ta cała Tracy Hogg to głupia baba po prostu jest i tyle.

        A to jest jej metoda? Nawet nie wiedzialam. Kupilam te ksiazke, gdy moje dziecko mialo tydzien czy dwa, zmawiajac ja, wydawalo mi sie, ze to biblia macierzynstwa i teraz bede wiedziec wszystko. Po przeczytaniu kilkunastu stron stwierdzilam, ze to najbardziej idiotyczna ksiazka, jaka kiedykolwiek mialam w rekach wink
        • jomi81 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 06:01
          natchniuza86 napisała:

          > A to jest jej metoda? Nawet nie wiedzialam. Kupilam te ksiazke, gdy moje dzieck
          > o mialo tydzien czy dwa, zmawiajac ja, wydawalo mi sie, ze to biblia macierzyns
          > twa i teraz bede wiedziec wszystko. Po przeczytaniu kilkunastu stron stwierdzil
          > am, ze to najbardziej idiotyczna ksiazka, jaka kiedykolwiek mialam w rekach wink

          Ja kupiłam książkę Tracy Hogg będąc jeszcze w ciąży i wtedy byłam niemal zachwycona. A potem urodziła się córka wink Wszystko mi się pozmieniało, książka nawet nie wiem gdzie jest, a my śpimy z małą, nosimy ją gdy tylko tego potrzebuje (a potrzebuje ciągle, chust nie uznaje) i robimy wiele innych rzeczy, które kiedyś były w naszych oczach błędami wychowawczymi wink A najlepsze, że dobrze nam z tym wink
      • guderianka Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 08:04
        Pochwalić, że znalazła metodę...
        No nie pochwalę
        Metodę swoją znalazła też Katarzyna W. tudzież inne matki, które miały swoje sposoby na dziecko-na uciszenie, na posłuszeństwo.
        To jest metoda działająca-owszem. Każdy by się kiedyś poddał gdyby jego płacz i wołanie nie odnosiły skutku. Pies by się nauczył i zakodował sobie, że jego wycie nie daje rezultatu. Bo ma nie wyć.
        Wolę swoje metody-a właściwie nie metody, bo nie mam ŻADNYCH założeń co do dzieci-obserwuję, słucham, staram się zrozumieć i nie zostawiać samych ze swoim problemem.
        • nihiru Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 08:55
          No cóż, ja tej metody nie stosowałam (wręcz przeciwnie - syn zaraz będzie miał 4 lata, a my ciągle siedzimy przy nim aż uśnie) ale naprawdę nie widzę problemu w tym, że dziecko się nauczyło, że nie potrzebuje mamy do zasypiania. Jeżeli do tej pory zasypiał 2 godziny i ryczał, a teraz zasypia bez problemu w 10 minut, to wg mnie jest mu lepiej. Na jakiej podstawie Ty czy inne dziewczyny twierdzicie, że jest nieszczęśliwe? Siedzicie mu w głowie?

          A już porównywanie matki do Katarzyny W. to naprawdę GRUBE przegięcie i chyba tylko upał Cię usprawiedliwia.
        • audrey2 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 09:06
          Nie no, guderianko, nie przeginaj
          Nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu
          Metoda jest idiotyczna, a stosowana w pelni okrutna, ale ludzie maja prawo popelniac bledy, byc przemeczji I sfrusrowani.
          Nie ma tez matek idealnych, a nawet nie powinno byc.wystarczajaco dobre sa ok
        • sloneczna_pogoda Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 09:19
          Metoda jak metoda. efekt osiągnięty dziecko zadowolone.

          Martwi mnie co innego. Matka która porównała 20 minutowe usypianie dziecka samego w łóżeczku do Katarzyny W nie wychowa normalnego i zdrowego psychicznie dziecka. Bez względu na to ile więzi mu zbudowała i jak długo z tym dzieckiem spała.
          • guderianka Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 12:19
            big_grin
        • jomi81 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 11:10
          guderianka napisała:

          > Pochwalić, że znalazła metodę...
          > No nie pochwalę
          > Metodę swoją znalazła też Katarzyna W. tudzież inne matki, które miały swoje sp
          > osoby na dziecko-na uciszenie, na posłuszeństwo.
          > To jest metoda działająca-owszem. Każdy by się kiedyś poddał gdyby jego płacz i
          > wołanie nie odnosiły skutku. Pies by się nauczył i zakodował sobie, że jego wy
          > cie nie daje rezultatu. Bo ma nie wyć.
          > Wolę swoje metody-a właściwie nie metody, bo nie mam ŻADNYCH założeń co do dzie
          > ci-obserwuję, słucham, staram się zrozumieć i nie zostawiać samych ze swoim pro
          > blemem.

          Żeby była jasność, zgadzam się, że postawienie placzącego niemowlęcia samego sobie nie jest godnym pochwały pomysłem, sama nie wyobrażam sobie stosować metody 3 5 7 wobec swojej córki, ale Twoje porównania są bardzo krzywdzące i nie na miejscu. To jest wg mnie post do usunięcia przez moderatora, bo się za bardzo zagalopowalaś porównując zwolenniczki tej metody (fakt, beznadziejnej) do Katarzyny W.
          • guderianka Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 12:20
            Nie porównałam OSÓB
            ale METODY
            • natchniuza86 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 13:13
              guderianka napisała:

              > Nie porównałam OSÓB
              > ale METODY

              Ok, czyli rzucenie dzieckiem o prog czy tam uduszenie poduszka (nie wiem, w koncu jaka jest wersja w przypadku Katarzyny W.) jest porownywalne do pozostawienia ryczacego dziecka na kwadrans? wink Bez jaj. Tobie jest potrzebny psychiatra, skoro w ten sposob postrzegasz swiat. Jak juz pisalam nie pochwalam 3-5-7, ale Twoim dzieciom wspolczuje bardziej niz dziecku autorki watku.
              • guderianka Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 14:00
                Metody są różne, a mają to do siebie że ich celem jest nastawienie na osiągnięcie efektu. Krzywdzenie i brak reakcji na płacz w drastycznej formie może prowadzić do rożnych tragedii
                Oczywiśćie porównanie do Katarzyny W. jest mocno przejaskrawione-ale to dla wywołania 'wstrząsu" i zmuszenia do przemyśleń.
                • sloneczna_pogoda [...] 30.07.13, 14:12
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • agncwy Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 15:41
                  Faktycznie wywołałaś wstrząs...
                • ciociacesia a propo tragedii 01.08.13, 12:52
                  znam dziecko rodziców ktorzy przyjeli metode ze dzieci maja spa same w swoim pokoju, krzywda im sie nie dzieje a placz to tylko próba podporzadkowania sobie rodziców. z reszta młosze dziecko dosc szybko plakac przestało. zachłysneło sie wymiocinami i zmarło. w trz minuty raczej sie to nie zdarzy. ale zniszczenia jakie kortyzol porobi w niedojrzałym hipokampie na całe zycie wpłyna na przetwarzanie bodzca na emocje i radzenie sobie z emocjami
                  • kopiko-lol Re: a propo tragedii 01.08.13, 15:08
                    czytajac ten post bylam z dzieckiem na podworku. Niunia spala w wozku, natomiast ja buszowalam w sieci. Po przeczytaniu pomyslalam: przesadza, po co straszy tak ta matke. Minelo kilka sekund a dziecko (ktore spalo) jakby sie zapowietrzylo, otworzyla oczy i nie mogla zlapac oddechu. Wzielam ja szybko do pionu i zzaczela bardzo szybko oddychac. Az strach pomyslec co by bylo gdybym nie siedziala obok. Skoro takie numery dzieja sie w snie dziecka (glowka na bok) to co dopiero jak dziecko placze i lzy i slina splywaja po gardle.
                    • guderianka Re: a propo tragedii 02.08.13, 21:18
                      ceśka, nie chrzań
                      przecież nic się nie stanie
                      wypłacze się i uśnie\
                      tongue_out
                    • amelia1402302 Re: a propo tragedii 19.08.13, 13:16
                      Jestem mamą dwójki dzieci. Córka ma 4,5 roku, syn 20 miesięcy. Jeśli chodzi o córkę to przeszliśmy z nią dużo jeśli chodzi o zasypianie. Od urodzenia było bardzo ciężko. Nosiliśmy, tuliliśmy, usypialiśmy w wózku, na łóżku itd itd. Żadna metoda nie była dobra. Najczęściej jednak zasypiała na rękach choć nie było łatwo. Niektóre moje koleżanki, które stosowały metody 3-5-7 bardzo mi się dziwiły a wręcz patrzyły jak na jakąś nienormalna bo się męczę a one mają tak dobrze. Po 5 miesiącach wróciłam do pracy, mieszkamy sami więc cały dom był na mojej głowie. Na szczęście mam kochanego, normalnego męża, który tak samo jak ja pracuje i tak samo jak ja zajmuje się dziećmi ( w końcu są to nasze wspólne dzieciaki). Po pewnym czasie byłam już taka zmęczona że postanowiłam spróbować tej metody. Położyłam córkę tak jak każą i zaczął się cyrk. Tylko że ja nie potrafiłam po kilku sekundach odpuściłam i już nigdy więcej tego nie zrobiłam. Dalej był cyrk z zasypianiem ale mimo wszystko wolałam to niż te metody. Co jeszcze bardzo ważne każde dziecko jest inne,. Moje np po nawet bardzo krótkim płaczu ma skłonności do wymiotów i nie wyobrażam sobie jakby to miało wyglądać przy takim zasypianiu. Minęły 3 lata i na świecie pojawił się syn. Postanowiłam że spróbuje poszukać innej metody niż ręce i tak się stało mam wózek. W dzień zasypia i śpi w wózku, na noc zasypia w wózku a przekładam do łóżeczku. Przy drugim dziecku nawet mi do głowy nie przyszło próbowanie metody 3-5-7 bo wiedziałam że nie wytrzymam. Każdy robi jak uważa ja nikogo nie krytykuje. Myślę że porównywanie do dzieciobójczyni jest co najmniej nie na miejscu chociaż tak jak mówię nie jestem zwolenniczką tej metody. Dziś córka ma 4,5 roku, trzeba się koło niej położyć żeby zasnęła ale niczego nie żałuje a może właściwie jednego- upływającego czasu. Będąc już wtedy wymęczona myślałam żeby tylko wyrosła, była samodzielna itd a teraz myślę tylko o tym żeby czas się zatrzymał, żeby zawsze była taka słodka, beztroska, kochająca jak teraz. Wierzcie drogie, zmęczone mamy, że czas szybko leci i wszystkie wasze "boleści" mina i jeszcze kiedyś zatęsknicie za usypianiem itp. A i jeszcze na koniec mojego długiego może nudnego postu mała przestroga dla mam stosujących te metodę. Jeśli już ją stosujecie to bacznie obserwujcie swoje dzieci w tym czasie. przykład z moja córka sprzed dwóch prawie lat. Bawi się bawi, ja sprzątam( ciąża 7 miesiąc) , mówi, położę się poczytam bajeczki. Wszystko ok, dziecko zdrowe itd. nagle nie słyszę jej, idę do pokoju ona oczy wywrócone w górę, sine usta, przeleciała mi przez ręce. Byłam akurat wtedy sama z nią w domu. Szybko sąsiadka, pogotowie. Byłyśmy 3 dni w szpitalu na obserwacji, wszystko ok, badania super. Okazało się że najprawdopodobniej leżała na łóżku i zrobiło się jej niedobrze ( coś pewnie od żołądka) i poprostu zachłysnęła się. Dlaczego o tym wspominam? Bo to samo może sie przydarzyć małemu leżącemu dziecku, które się zachodzi z ryku, rożnie bywa. Powiecie że wszystko może się zdarzyć. Macie racje tylko na niektóre rzeczy ( tak było w naszym przypadku) nie macie wpływu a na uniknięcie tego przy tym płaczu tak. Życzę wszystkim mamom wytrwałości. Nie jestem idealna matka bo takich nie ma, popełniam błędy, denerwuje się , czasami mam wszystkiego dosyć ale myślę właśnie o tym że wszystko przeminie i niestety nie da się już tego cofnąć....
                      • neffi79 Re: a propo tragedii 19.08.13, 13:26
                        amelia1402302 napisała:

                        > . Będąc już wtedy wymęczona myślałam żeby tylko wyrosła, była samodzielna itd a
                        > teraz myślę tylko o tym żeby czas się zatrzymał, żeby zawsze była taka słodka,
                        > beztroska, kochająca jak teraz. Wierzcie drogie, zmęczone mamy, że czas szybko
                        > leci i wszystkie wasze "boleści" mina i jeszcze kiedyś zatęsknicie za usypiani
                        > em itp.

                        O tym samym często myślę, i wiem, że zaraz będę tesknić za wiekiem, w którym mała jest teraz... mam 10 letnia córkę więc wiem o czym mówię, taka teskonta za dziecięcymi latami jest nie do opisania, serce pęka.
                        Poza tym, bardzo wartościowy post.
                        pozdrawiam
          • agncwy Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 15:39
            "To jest wg mnie post do usunięcia przez moderatora, bo się za bardzo za
            > galopowalaś porównując zwolenniczki tej metody (fakt, beznadziejnej) do Katarzy
            > ny W."
            Ale owa pani to moderatorsmile a jak zauważyłam moderator usuwa niewygodne dla siebie posty. Teraz to strach pisać bo Cię "usuną"smile
            • murwa.kac Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 15:50
              moderator nigdy nie usuwa niewygodnych dla siebie postow.

              jedynie te, ktore sa niezgodne z tematyka forum (te sa przenoszone) badz lamia zasady netykiety.

              forum.gazeta.pl/forum/1904849,62605,1617503.html
              • agncwy Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 16:01
                oczywiście murwa...jak zwykle masz racjęsmile Wg.Ciebie oczywiściesmile
        • natchniuza86 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 11:19
          guderianka napisała:

          > Metodę swoją znalazła też Katarzyna W. tudzież inne matki, które miały swoje sp
          > osoby na dziecko-na uciszenie, na posłuszeństwo.

          Metoda 3-5-7 jest okrutna, ale mimo wszystko porownywanie tego do zabojstwa dziecka to juz czysta demagogia. Opanujcie sie, bo naprawde niektore z Was emocje ponosza az za bardzo.
        • anjaka1983 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 11:27
          guderianka, no teraz to pojechałaś... uncertain
    • julita165 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 10:04
      Ja się przyznaję że pod wpływem nocnych jazd, tak jak i autorka wątku, spróbowałam metody 3-5-7 ale tylko jeden raz i byłam dosłownie przerażona efektami. Mój synek był już znacznie starszy - ok 15 m-cy - a wieczorne usypianie było masakrą, trwało po 2-3 h do późnej nocy a potem akcja powtarzała się jeszcze prawie co noc koło 3-4.
      Także w przypływie rozpaczy spróbowałam tego samodzielnego usypiania 3-5-7 i ...wszystko było na opak niż napisali. Młody płakał okropnie ale jak po przepisowych 3 minutach weszłam do niego to dopiero zaczął się koncert. Ryczał aż szyby się trzęsły, uczepił się mnie jak rzep, w żaden sposób nie mogłam go do łóżeczka odłożyć. Dałam radę to przejść dwa razy. Jak weszłam za trzecim razem płakał tak strasznie że aż oddech tracił. No sorry ale to nie jest normalne, czegoś takiego nie można uznać za metodę wychowawczą, to jest po prostu psychiczne znęcanie się porównywalne chyba tylko do bicia dzieci. Do dziś mam regularnego moralnego kaca jak przypomnę sobie jaki miły wieczór zafundowałam synkowi
      • arya82 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 16:04
        julita165 napisała:

        > Ja się przyznaję że pod wpływem nocnych jazd, tak jak i autorka wątku, spróbowa
        > łam metody 3-5-7 ale tylko jeden raz i byłam dosłownie przerażona efektami. Mój
        > synek był już znacznie starszy - ok 15 m-cy - a wieczorne usypianie było masak
        > rą, trwało po 2-3 h do późnej nocy a potem akcja powtarzała się jeszcze prawie
        > co noc koło 3-4.
        > Także w przypływie rozpaczy spróbowałam tego samodzielnego usypiania 3-5-7 i ..
        > .wszystko było na opak niż napisali. Młody płakał okropnie ale jak po przepisow
        > ych 3 minutach weszłam do niego to dopiero zaczął się koncert. Ryczał aż szyby
        > się trzęsły, uczepił się mnie jak rzep, w żaden sposób nie mogłam go do łóżeczk
        > a odłożyć. Dałam radę to przejść dwa razy. Jak weszłam za trzecim razem płakał
        > tak strasznie że aż oddech tracił. No sorry ale to nie jest normalne, czegoś t
        > akiego nie można uznać za metodę wychowawczą, to jest po prostu psychiczne znęc
        > anie się porównywalne chyba tylko do bicia dzieci. Do dziś mam regularnego mora
        > lnego kaca jak przypomnę sobie jaki miły wieczór zafundowałam synkowi


        Ten post powinno sie skopiowac I wrzucic na szpilke na forum. Zeby nie bylo ze tylko " oszolomy" z rodzicielstwa bliskosci krytykuja. Porownanie do znecania psychicznego i bicia - bingo -absolutnie sie z tym zgadzam. Oczywiscie treserki beda sie klocic- ale to trzeba nie miec serca I wrazliwosci, albo sil do bycia rodzicem jak nalezy, bo sorry ja sie moge zaorac na smierc, ale wlasnego dziecka nie skrzywdze I nie zestresuje z rozmyslem, nawet jakby ktos mi I mojemu dziecku obiecywal zlote gory. Pani powyzej ma doswiadczenie jak widac wiec moze I wieksza wiarygodnosc w ocenianiu tej metody. Na szczescie wysunela trafne wnioski I szybko zrezygnowala.
    • ellenai1 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 10:51
      Acha, jeszcze jedno - ja bym się nie cieszyła, że dziecko mi nie płacze. Dzieci powinny płakać... Bo w ten spsób komunikują swoje potrzeby. Mówią, że jest im źle. Szukają pomocy. Wiedzą, że ten ktoś im pomoże, albo chociaż postara się. Twoje się poddało po prostu, w końcu. Nie nauczyło się zasypiać- ono się poddało. Wie, że nie ma na kogo liczyć, by pomógł mu się wyciszyć.

      I ci co mówią, że to nieszkodliwa metoda- mit. Udowodniono naukowo, że ilość kortyzolu gdy dziecko jest w wielkim stresie (dla niemowlęcia to ogromy stres, ono myśli, że jak mamy nie ma, to jej NAPRAWDĘ nie ma) jest porównywalna do ilości kortyzolu , gdy dziecko odczuwa fizyczny ból. Jaki jest wpływa kortyzolu (nadmiaru) na tka małe dziecko, można znaleźć w necie (chyba).

      Cholera, u mnie też nie było łatwo, dzieciak się budził co drugą noc na 'nocne rozrabiane' aż do 13=14 miesiąca. I jak już nie dawałam rady naprawdę, to mąż mi go zabierał i go pilnował przez około 1-2h w nocy, aż dizeciak padał znow i go usypiałam... Pobudki 4 rano to była norma. Nadal wstaje 5-6, ale już się nie budzi w nocy na szczęście. Jak już nie dawałam rady , to zazwyczaj potrzebowałam 2-3h w samotności, (oddawałam męzowi), po czym wracałam uspokojona i mówiłam 'ok, mogę już się zająć'. Do głowy mi nie przyszło zostawiać dziecko same na wypłakanie się uncertain Jak tak zrobiłam na ok. 1 minutę, to oblanie sobie twarzy zimną wodą powodowało, że szybko wróciłam z myślą 'kobieto, co ty do cholery robisz? On cie potrzebuje'. Nie wiem ,co bym zrobiła bez męża. Ale no... cholera, dziecko nie jest tylko Twoje, prawda? Jak matka nie wytrzymuje, to pytam raz jeszcze, GDZIE TEN MĄŻ?

      • krolic3k Re: poddałam się 3-5-7 13.08.13, 23:36
        To bardzo mądrze powiedziane! Ta metoda to jest walka, kto ma silniejszą psychikę. To są tortury. Próbowałam na pierwszym dziecięciu. Poddalo się w końcu, ale rano nie przyszło do nas jak zwykle po obudzeniu, tylko siedziało w łóżeczku i bawiło się samo ze sobą. Można się śmiać, że się obraziło, ale czy chodzi nam o to? To jest człowiek, którego cholernie zawiedliśmy, kiedy nas bardzo potrzebował. Nie jeden dorosły czuje się nieswojo jak sam zasypia w ciemnościach.
        Po pierwszym "króliku doświadczalnym" zaniechałam wszelkich złotych rad z poradników, zagłębiłam się w matczyny instynkt i z drugim dziecięciem postępuję według jego potrzeb.
        Drugie do skończenia 9 miesiąca budziło się 5-10 razy w ciągu KAŻDEJ nocy! NA cyc, na zabawę, na marudzenie... później nagle zaczęło przesypiać całe noce. Teraz ma rok, właśnie mamy jakieś przejściowe trudności, spacerujemy po nocach, płacz, wyginanie się... hmmm ząb? skok rozwojowy? Jest ciążko, ale damy radę... smile

        A metodę 3-5-7 radzę szybciutko między bajki włożyć!!!!!!
    • stokrotka_beauty Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 10:57
      i brak urlopu macierzyńskiego bo się dzieć urodził
      > pod koniec grudnia zamiast siedzieć parę dni dłużej i siedzieć z mamusią rok w
      > domu. Ale nie poczekał, Tusk się nie ugiął - trudno.


      aha, więc to wina dziecka i Tuska. Ciekawe.

      Może to głupie metody, może złe, może okrutne - ale dają efekt. Mam zadowolone
      > wyspane dziecko, które w nocy śpi a nie zadręcza siebie i mnie cyrkami, płaczam
      > i, mlekiem którego wypijał o wiele za dużo i tym wybudzaniem co chwilę. Kosztow
      > ało go to 20 minut ryku za pierwszym razem i wściekanie się na brak mamy, głask
      > ania, lulania, kołysania, cudowania i smoczka. Trudno, są gorze traumy na ziemi
      > , przeżył. Ale za to śpi calutką noc i po jednym karmieniu usypia i wygląda na
      > szczęśliwego niemowlaka - w końcu! smile także jako przeciwniczka w związku z tym
      > że to jest tresura okropna - poddałam się ale ostatecznie chyba warto było.


      W takim razie, czemu się tu na forum tłumaczysz? Z jakiego powodu powstał ten post? Myślę, że nikt tu przykładu z Ciebie brał nie będzie.
    • alutka314 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 11:11
      Właśnie się zastanawiałam gdzie twój wątek APEL wink
      • frijka Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 11:29
        Także początkowo się trochę zdziwiłam wink Jak to mówią prawda w oczy kole... jak widać w tym poście wiele kobiet ma problem z komunikacją i artykułowaniem swojego zdania w kulturalny sposób.
        • murwa.kac Frijka 30.07.13, 11:40

          post polecial na oślą poniewaz nie jest zwiazany z tematyka forum.

          dla przypomnienia

          forum.gazeta.pl/forum/w,572,115694586,115694586,Kilka_uwag_moderatora.html
          • frijka Re: Frijka 30.07.13, 12:11
            Jest jak najbardziej związany, ponieważ dotyczy wypowiedzi właśnie na tym konkretnym forum. A "poleciał" za niewygodną szczerość.
            • murwa.kac Re: Frijka 30.07.13, 12:29
              Podforum, na którym właśnie jesteś, "Niemowlę", (...). Dlatego zanim wyślesz post, zastanów się, czy jego temat odpowiada tematowi forum.

              forum Niemowle czyli rozwój i pielęgnacja krok po kroku

              jak Twoj post sie ma do powyzszego? w jaki sposob zwiazany jest z tematem forum?
              WSZYSTKIE watki niezwiazane z tematem sa przenoszone. bez wyjatku.

              EOT w tym temacie.
              jezeli masz jeszcze jakies watpliwosci - zapraszam na prv.
              • frijka Re: Frijka 30.07.13, 18:50
                Tak... formalności formalnościami a i tak wiadomo o cho chodzi. Koniec tematu, nie zamierzam go ciągnąć tym bardziej, że sprawa jest oczywista.
              • gonia28b Re: Frijka 14.08.13, 18:26
                Czyli co? Tylko moderator ma prawo zakładać takie wątki niezwiązane z tematyką forum?
    • silje78 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 11:26
      amy, nie daj się wbic w wyrzuty sumienia. co innego bym napisała gdybyś przeczołgała dzieciaka tą metodą przez miesiąc, bez efektów.
      bzdurą jest, że kazde dziecko potrzebuje zasypiania w ramionach rodziców, są dzieci, które lepiej zasypiają w ciszy, nie tulone, bez kołysanek. ja byłam takim dzieckiem. cyrkowałam, aż w końcu moja umordowana (dosłownie) mama odpusciła. zostawiła mnie w łózeczku i podchodziła co chwilę. sytuacja analogiczna do twojej. przy czym nie zauważyłam braku więzi i zaufania do niej....
      moja córka to inny typ i prędziej by szczebelki przegryzła niż zasneła wg tej metody. raz spróbowałam, zrezygnowałam po 5min.
      jeżeli syn zaczął przesypiać noce spokojnie (jedzenie co 1,5h u 7 miesięczniaka to też nic dobrego, brzuszek powinien odpoczywać w nocy) to nie swiadczy to o chorobie sierocej.
      niemowle nie potrafi samo zasypiać (trzeba je nauczyc, a przynajmniej większość dzieci), a przebudza się w nocy wielokrotnie, więc twój smyk po prostu chciał w nocy takiej samej (lub zbliżonej) formy zasypiania jaką stosowałaś przed wieczronym zasypianie, teraz też pewnie się przebudza i ponownie zasypia.
      poza tym kiedy lepiej się zajmujesz dziećmi (no bo w końcu masz dwójkę, w tym drugie, które nadal jest małym dzieckiem)? wtedy kiedy padasz na pysk, jesteś rozdrażniona ze zmeczenie, czy wówczas gdy jestes w miarę wyspana?
      • wiezien.nieba Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 13:16
        A nie lepiej, zamiast "uczyć" samodzielnego usypiania, poczekać aż dziecko samo do tego dorośnie?

        Wiele dzieci ma teraz ogromne problemy emocjonalne, z koncentracją. Dzieciom wbrew pozorom nie żyje się teraz łatwo, tyle mają bodźców do przerobienia, potem reklamy, bajki i inne mózgotrzepy. Dlatego dla mnie podstawą jest dać dziecku poczucie bezpieczeństwa,komfort, to, że może na rodzica liczyć, że rodzic nie akceptuje go tylko wtedy, kiedy ma dobry humor, bo dziecko też ma prawo do złego humoru, płaczu, marudzenia. A takie metody 3-5-7 to właśnie najlepszy sposób na zepsucie sobie z dzieckiem relacji od początku.

        Pomijając to, że naprawdę nie wiem, jak można sobie siedzieć w pokoju obok i słuchać płaczu dziecka. Czekać miałabym, aż porzyga się z rozpaczy czy co? To nawet przecież wbrew instynktom.
        • silje78 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 19:17
          przeczytałaś całą wypowiedź założycielki wątku? to była jednorazowa sytuacja. sama piszesz, że dzieci płaczem komunikują to, że jest im źle. 7 miesięczniak po jednej akcji by nie odpuścił gdyby kolejnego wieczoru było mu źle. po prostu darłby się.
          wg mnie ocenianie kobiety jako matki po tym, że jeden raz pozwoliła dziecku popłakać (wchodząc do niego) świadczy o bezdennej głupocie krytykujących. czym innym jest odkładanie dławiącego się płaczem niewmolęcia i olewanie go, a czym innym JEDNORAZOWA akcja z samodzielnym usypianiem.
          przestańcie wmawiać jej bzdyry w stylu, że więź dziecka z matką na tym straci. no i w którym miejscu autorka napisała, że dzieciak wyła do (jak to określiłaś) porzygania?
          • amelia00 Re: poddałam się 3-5-7 02.08.13, 08:04
            DOKŁADNIE! Tak jak na forum kp jest wiele fanatyczek kp (bez wzgledu na wszystko, karm do upadłego), tak na tym forum jak widzę jest zatrzesienie fanatyczek "nie dopuść, żeby dziecko choc chwile płakało. Stań na głowie, wykończ się psychicznie i fizycznie, ale dziecko nie moze płakac bo to zrujnuje jego przyszłosc i waszą wiez" Troche zdrowego rozsądku!
            • guderianka Re: poddałam się 3-5-7 02.08.13, 08:12

              amlio-doczytaj proszę o co chodzi w metodzie 3-5-7 a potem się wypowiadaj
              bo piszesz od czapy
              • amelia00 Re: poddałam się 3-5-7 02.08.13, 17:22
                nie chodzi o samą metodę, ale o Wasze wypowiedzi dot. płaczu dziecka
                • guderianka Re: poddałam się 3-5-7 02.08.13, 20:52
                  Ale wypowiedzi nie dotyczą samego płaczu dziecka-ale całego kontekstu tegoż płaczu
    • kaskasmok Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 13:09
      Dziewczyny, które tak strasznie krytykują autorkę wątku i gwarantują jej zerwaną na zawsze więź z dzieckiem oraz zrujnowane raz a dobrze zaufanie syna do matki - co wg Was dzieje się w analogicznej sytuacji: dziecko zostawione samo sobie wyje przez pół godziny, ale nie dlatego, że matka próbuje metodę 3-5-7, ale np. starsze dziecko miało poważny wypadek w domu i matka je reanimuje, matka zemdlała itp? Dla dziecka efekt ten sam, ale przyczyna inna. Czy takie dziecko przeżyje wg Was identyczną traumę i tak samo straci więź z wyrodną matką jak to przedstawianie odnośnie syna autorki?
      • kaskasmok Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 13:10
        *errata: jak to przedstawiacie...
      • nihiru Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 14:07
        dosyć populistyczne jest to pytanie, bo co innego jak matka zostawia dziecko, bo jej tak wygodnie, a co innego - jak nie ma innego wyjścia.

        tym nie mniej, powtórzę się, histeryczna reakcja niektórych forumek naprawdę mnie dziwi. mam wrażenie że przeczytały tylko tytuł wątku, w którym pojawiła się nazwa znienawidzonej metody, a treści już im się nie chciało.
        A tymczasem w treści było wyraźnie napisane: jak mama usypiała dziecko, to zasypianie było z rykiem i trwało 2 godziny. jak je położyła do łóżka - płacz trwał 20 minut. RAZ. a od tej pory zasypia jak aniołek.
        więc nie wiem, jakim cudem ktoś może się tutaj dopatrywać wielkiej traumy.
        ------------------------------------------------------
        forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
        • audrey2 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 14:13
          Oczywiscie, ze pojedyncze glupie zachowanie, jakiekolwiek, nie lamie dziecka na zawsze.ale stwarzanie wzorca, w rowniez pojedynczym, nie wiadomo czym spowodowanym sukcesie, upatrywanie czego trwalego, wkurzanie sie na dziecko za 3 dni, bo juz mu lozeczko nie pasuje oraz ignorowanie lopatami kladzionejj do glowy wiedzy o rozwoju dziecko-to jest imo niebezpieczne.
        • neffi79 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 14:23
          sory ale nie uwierzę, że za pierwszym razem się udało. Co za bzdura, 20 minut hahaha. I od tego 1 razu całe życie się ułożyło idealnie i dziecko płaczące po 2h na ręku się tak wspaniale uspokoiło. Zresztą - jak można być tak upierdliwą matką i USYPIAĆ przez 2h dziecko. Czy ten sen ma byc jakąs karą? "masz spać bo mama każe i przyszła na to pora" - a co jak dziecko nie chce spać? Woli się bawić i oglądać świat aż się zmęczy. Każda matka widzi, że nadchodzi moment marudzenia i to dobry moment na usypianie. 7 miesięczne dziecko to nie noworodek i takie rzeczy już widać.
          • audrey2 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 14:30
            Fartnelo sie pannie I tylewink
            Ale wydaje sie jej, ze tak juz bedzie I dzieli sie dobra nowina,
            • nihiru Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 14:59
              też mi się tak wydaje i tym bardziej dziwią mnie te bluzgi, które tu na nią zostały wylanesmile
          • kopiko-lol Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 19:37
            tu sie zgodze w 100%, jak mozna dziecko na sile bujac. Ile razy mi sie wydawalo ze to juz pora snu, dziecko dalo znac ze jednak nie wiec sen byl odkladany jak mala faktycznie chciala isc spac. Jednego wieczoru potrafilam miec takich podejsc np 3-4, ale jak tylko dziecko dawalo pierwszy sygnal: MAMO JA JESZCZE CHCE POFIKAC to automatycznie odkladalam lulanie i zaczynalam bawic sie z maluchem.
            • amy.28 Re: poddałam się 3-5-7 02.08.13, 09:11
              Niestety pudło. Jak już chcecie wysnuwać teorię to może najpierw lepiej spytać.

              Otóż synek o 14-15 śpi ostatni raz i o 19 jest padnięty. Trze oczy, ciągnie za ucho, marudzi, kleją mu się powieki. Jest zmęczony. próby uspania go przed zmęczeniem lub na zmęczeniu kończyły się tak samo. Sam by nie padł. Próbowałam również. Próbowałam wielu rzeczy ale oczywiście lepiej wysnuć taką teorię która pasuje do waszej filozofii i podpasowac i nagiąć czyjąś rzeczywistość żeby wam się zgadzało z waszą tezą. BO się nikomu w tej głowie nie mieści że są różne dzieci i ich nie jest wyrocznią na tej ziemii i modelem classic wg któego można pisać innym instrukcje postępowania. Mój pierwszy syn też był taki modelowy. A drugi zupełnie inny.
    • 0lindra Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 14:14
      czytam te wasze obelgi i smiac mi sie chce. Jak latwo jest krytykowac, ale nikt nie wzial pod uwagi faktu, ze ten niemowlak moze byc inny niz wasze dzieci. Niektore potrzebuja ciszy do zasypiania. Skoro zasnal po 20 minutach, to 6 razy krocej plakal niz zawsze! to chyba musi oznaczac, ze woli taki sposob usypiania. Kto powiedzial ze wszystkie niemowalki musza zasypiac przy cycu albo bujane? np moja corka czesto bujana, juz prawie spiaca zaczyna nagle ryczec, jedynie co przerywa ten placz to szybkie odlozenie do lozeczka - wowczas natychmiast zasypia - w ciagu sekundy! Robie jej tym krzywde? Nie sadze!
      Ciekawe co dla dziecka jest lepsze? Zasypianie z 2 godzinnym placzem plus niewyspana sflustrowana matka, moze nawet niebezpieczna (kto wie co moze stac sie jak np prowadzi samochod, albo spi z dzieckiem i jest na skraju wyczerpania - moze w konu tak mocno zasnac, ze zrobi krzywde przez sen dziecku bo juz nie bedzie siebie kontrolowac).
      A moze lepsze bylo zostawienia dziecka na 20 minut na jeden wieczor? (watpie zeby w tym czasie wsciekla plakal, bo po 20 minutach by na pewno by nie zasnal, skoro potrafi ryczec 2h)

      Kazdy lubi doraczac, ale nigdy nie wiadomo co by sie zrobilo bedac w identycznej sytuacji. Gadanie ja na pewno.... to wielka bzdura, jedynie co na pewno to nie bylas w takiej sytuacji jak autorka postu. Prawo krytyki moga wyglaszac jedynie ta matki co przezyly to co autorka postu.

      A i szczerze, to watpie zeby spokojnie pila sobie herbatke sluchajac placzu dziecka... na pewno serce jej pekalo z zalu, ale zdrowy rozsadek wygral. Metoda trudna dla dzieci, ale czy dla tego jak to piszecie egzemplarza tez? Czy po 20 minutach juz tak sie wytresowal? A moze zwyczajnie tego potrzebowal skoro tak szybko poskutkowalo? Zastanowcie sie nad tym.

      A swoja droga gdzie jest ojciec dziecka? Moze zajmuje sie staryszm dzieckiem, ktore tez potrzebuje wiele (czesto wiecej) czasu.
      • ellenai1 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 20:04
        Wg. mnie najgorzej zachował się ojciec dziecka.
        Jak widzi, że matka na skraju wyczerpania, to powinien zdecydowanie wkroczyć i ją odciążyć- czy to zwołując kogoś z rodziny, samemu przyjść, starać się o pomoc domową.. cokolwiek.

        To co z tego, że zajmował się starszym? (jak domniemujesz). Niech matka zajmie się starszakiem dla odmiany, a on niech się pomęczy z niemowlakiem - może wtedy by zrozumiał, że żonie potrzeba pomocy, by przetrwać ten ciężki, niemowlęcy okres.


        Było, minęło, prawdopodobnie niedługo znów zaczną się cyrki dziecka- i co wtedy? Znów przyjdzie z pomocą magiczna Tracy Hogg? Dziecko wiecznie będzie 'wymuszało' miłość od rodzicówuncertain No chyba, że w końcu, kiedyś... się podda. Tak naprawdę.
        • 0lindra Re: poddałam się 3-5-7 31.07.13, 15:21
          zdecydowanie masz racje z ojcem, tylko ze jak dziecko kp to trudno ojcu zastapic matke. Ale masz racje. Na poczatku macierzynstwa tez chodzilam wykonczona, ale regula moja i meza bylo, ze po jego powrocie z pracy zjada obiad (albo cos do niego podobnego) ja karmie Mala i ide spac na 1-1,5 godziny. Robilismy tak 1,5 msc, aż moj organizm przstal potrzebowac tego snu.
          Faktycznie ojciec zawinil, ale to pewnie typ tatusia, co to zmeczony po pracy wraca i musi odpoczac.
          • amy.28 Re: poddałam się 3-5-7 02.08.13, 09:04
            nie to typ tatusia, który wstaje w nocy i od 17 jak wróci opiekuje się dzieciakami. i w weekend poświęca im 100% czasu i uwagi. pudło.

            kwestią jest praca i konieczność wyspania do niej. niektórzy nie siedzą cały dzień nad fakturami i ich sen jest kluczową kwestią i postawą w robocie. Ty byś chciała aby samolot prowadził niewyspany pilot albo zabieg na nerce robił ci zaspany chirurg? chyba nie. niektózy mają taką pracę.
            • murwa.kac Re: poddałam się 3-5-7 02.08.13, 09:12
              no tak.
              misio TAKA ma prace.
              i za NIC nie moze dwa/trzy razy w tygodniu matki odciazyc w nocy.
              bo taaaaaaaak ciezko pracuje, a matka w tym czasie lezy w piernatach i liczy rysy na suficie caly dzien.

              ehhhhh...
              kobiety. strzelacie sobie w stope i kolano rownoczesnie, obciazacie sie nadmiernie, tlumaczycie facetow, partnerow, wyrywajac im kazda robote z reki, a potem placz, ze juz zmeczona jestem, padam na twarz, wiec zeby sie ratowac w barbarzynski sposob bede tresowac dziecko.

              masakra.
              • amy.28 Re: poddałam się 3-5-7 02.08.13, 09:32
                po pierwsze nie misio, po drugie masz paranoje. wg ciebie wszyscy jak twój misio siedzą przy biureczku. nie moja droga, nie wszyscy. są lekarze, są kierowcy zawodowi itd itd. i niewyspanie moze kosztować czyjes zdrowie / życie lub samego zainteresowanego. nie chrzań na serio, bo się słabo robi.
                • murwa.kac Re: poddałam się 3-5-7 02.08.13, 09:37
                  aha.
                  a jak lekarz zawodowy ma dyzur to jest wyspany, ze hohoho big_grin
                  podobnie kierowca, ktory jedzie 12 h w nocy.

                  spoko, Twoj wybor skoro chcesz sie meczyc i misia nie przeciazac.
                  tylko szkoda, ze to sie na dziecku odbija pozniej.
                  • guderianka Re: poddałam się 3-5-7 02.08.13, 09:44
                    ja akurat misia nie przeciążam
                    w nocy -misiu śpi
                    nie wstaje do dziecka, a jak młody ryczy i misiu chce pomóc-nie pozwalam
                    ja bez snu potrafię funkcjonować-misiu nie, taki typ metabolizmu
                    poza tym ja nie pracuję-mogę sobie odsapnąć w dzień-misiu nie
                    w dodatku ma zmianowy czas pracy-brak regularności wypoczynku jest naprawdę wyczerpujący
                    także noce sa moje, były moje i będą-taki u nas jest podział-związany z nasza naturą, obowiązkami i dobrowolny
                    • murwa.kac Re: poddałam się 3-5-7 02.08.13, 10:02
                      no ja w ciagu dnia nie mam szans na odsapniecie.
                      nawet jak nie pracowalam jeszcze zawodowo, bedac na macierzynskim - i tak pracowalam przeciez i to na kilku etatach (sprztaczka, praczka, kucharka etc)

                      poza tym - kaman. taki stan rzeczy nie trwa wiecznie, do osiemnastki dziecka.
                      jezeli rzeczywiscie matka juz pada na pysk ze zmeczenia i jej psychika siada - misowi od 2 czy 3 razy wstania w nocy swiat sie nie zawali. a matka ma tym samym szanse na regeneracje. a dla osoby pernamentnie nieprzesypiajacej dwie czy trzy noce przespane - to BARDZO duzo.
                      • kopiko-lol Re: poddałam się 3-5-7 02.08.13, 11:36
                        tylko co, jak dziecko budzi sie i tylko chce cyca? big_grin w sumie mozna karmic i podsypiac big_grin
                        • murwa.kac Re: poddałam się 3-5-7 02.08.13, 11:42
                          no ja tak robilam smile
                          dziecko spalo z nami. jak sie w nocy obudzil, dostawal piers, ja spalam dalej.
                          • kopiko-lol Re: poddałam się 3-5-7 02.08.13, 11:50
                            u nas jak mala na poczatku budzila sie raz, to maz mi podawal ja do lozka, ja karmilam na pol lezaco (tak bylo mi wygodniej, pozniej maz bral na odbicie i odkladal. Mala wtedy nie chciala spac z nami - ryczala. Jak skonczyla 5 msc poprzestawiala sobie i teraz budzi sie czesciej, ale na szczescie chce spac z nami. Tak wiec karmiac ja teraz tez zazwyczaj podsypiam.
                            A i maz wczesniej wstawal, a ma prace umyslowa - jest programista wiec przez caly czas w pracy musi bardzo intensywnie myslec - jakos dawal rade big_grin Teraz juz nie musi, bo juz jej do odbijania nie bierzemy.
                            • guderianka Re: poddałam się 3-5-7 02.08.13, 15:10
                              Najmłodszy od urodzenia je co 2 godz, teraz co 2,5-max 3 godz. W dzień i w nocy. W dodatku ma zły sen nocy-a w dzień to dziecko anioł-drjekyll i mr hyde. zasypia ok 20, spi do ok 24 nieprzerwanie (zazwyczaj bo czasem się budzi). I potem do 6 rano kiedy wstaje przebudza się po kilkanaście rady. Jak jest noc z dwoma pobudkami-to super, jak z 6 kiepsko, jak kilkanaście-padam. Misio nic nie jest w stanie zrobić bo dziecko uspokaja tylko cyc w buzi. Przy czym to nie jst zwykłe przebudzenie. Płacze, czasem krzyczy, kręci się, przewala, łzy lecą, siada, chce zejść, włazi na mnie. Masakra. Pojawienie się misia i chęć pomocy powodują jeszcze większe wkurzenie.. Bo on nie chce misia. On chce MAME I JEJ CYCKI!
                • stokrotka_beauty Re: poddałam się 3-5-7 03.08.13, 00:32
                  są lekarze, są kierowcy z
                  > awodowi itd itd. i niewyspanie moze kosztować czyjes zdrowie


                  Czy sądzisz, że kobieta lekarz nie wstaje do swojego dziecka w nocy? Wstaje. Skoro kobieta może, to facet też.
    • neffi79 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 14:17
      głupoty gadacie i tyle.
      Zwykłe wygodnictwo i niechęc do poświęcenia. Już wczoraj to pisałam i powtórzę: Okres niemowlęctwa trwa tak krótko i mija bezpowrotnie - dlaczego na siłe próbujecie to zchrzanić?
      Napiszę krótko o własnym przypadku.
      Urodziłam się gdy moi rodzice byli studentami. Mama moja nie umiała sobie ze mną poradzić. odstawiła mnie od piersi szybko (taka też była "moda"), pozwalała wrzeszczeć w niebogłosy, przyznawała mi się , ze gdy się uczyli, zamykała drzwi a ja płakałam aż się zmęczyłam i usnęłam - tak uczyli mnie samouspokojenia. Była zwolenniczką teorii, że dziecko wypłacze się, wyrośnie, zapomni, NAUCZY się samo zasypiać i samo uspokajać. Ostatecznie na 1 semestr studiów oddała mnie do babci, miałam wtedy 3 mce. Podobno darłam się dniami i nocami. Potem byłam dzieckiem niby normalnym ale lękliwym. W wieku dwudziestukilku lat zachorowałam na straszną depresję i lęki.
      Wiem dobrze , że to cena za moje dzieciństwo/niemowlęctwo. I potwierdziło się to gdy czytałam książkę "mądrzy rodzice", w 100%. Zresztą nie tylko bo mój lekarz często omawiał ze mną moje zycie od urodzenia. Pytał o wszystko. Czy byłam dużo z mamą, czy mama szybko poszła do pracy, i inne szczegóły własnie od najwcześniejszych miesięcy życia, opowiadane mi przez mamę. Również on potwierdził, że jako niemowlę musiano nauczyć mnie ,że nie mam na kogo liczyć, że mama mnie zostawia a dla niemowlaka brak matki = z lękami i zagrożeniem życia. Niemowle mysli, ze mama juz nigdy nie wróci, nie przytuli, nie nakarmi. W ten sposób rozwijają się lęki. Które skumulowane mogą wybuchnąć w dorosłym życiu. Np. w jakiejs stresującej sytuacji życiowej.
      Dlatego nie mogę patrzeć jak walczycie o własne wygodnictwo, usprawiedliwiając się coraz to głupszymi argumentami.
      • audrey2 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 14:28
        Neffi, tobie zrobiono ogromna krzywde, bez dwoch zdan, ale tutaj jest opisywana ciut inna historia.
        Trzeba spojrzec na kontekst, czestotliwosc pewnych zachowan rodzicow.
        Zobacz, ile sama piszesz o tym, jak jestes wykonczona.I choc robisz dla swojej corki mnostwo, to pewnie czesto z zacisnietymi zebami.bo trzeba, bo inaczej bedzie cierpialo jak ty.
        Opisana metoda jest glupia I potencjalnie niebezpieczna, ale za malo na ten moment wiemy, zeby powiedziec, ze dziecku stala sie krzywda. Szczerze mowiac, na razie tej krzywdy nie widze.
        • neffi79 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 14:37
          tak, wiem , ze sytuacja jest inna. jednak widzę, ze wątek cieszy się dużą popularnością, chciałam to napisać by przestrzec inne matki przed pójściem na łatwiznę.
          Owszem, moja mała daje mi mocno popalić, od samego urodzenia, ale dokładnie "zaciskam zęby" i nie robię na niej eksperymentów.
          Wydaje mi się, że autorka nie opisała całej prawdy. Dziecko to nie automat i nie uczy się samouspokojenia po jednym "razie". Tym bardziej, wnioskuję, że dziecko jest ogólnie niespokojne (2 godzinny płacz przy usypianiu...). Stąd też osobiście nie wierzę, że jest to jeden jedyny raz.
          Przeczytaj drugi akapit jej pierwszego postu. Wierzysz, że dziecko któremu musiano śpiewać, domagającemu się cyca non stop odłożenie na 20 min. uregulowało całe małe żyćko?smile
          • audrey2 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 14:42
            A pewnie, ze niewink jak pisalam-fart I tyle.
            I masz racje, ze trzeba tepic glupote I niebezpieczne pomysly.
            Tylko ze robic cos przy dziecku z zacisnietymi zebami tez dobre nie jest, bo w koncu je co najmniej znielubisz, obwinisz za swoje nieszczescie I poczucie spieprzonego zycia.gdzies jest umiar.
            A dziecko bedzie sie coraz bardziej nakrecalo, bedzie coraz trudniejsze do ogarniecia.
            • neffi79 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 14:55
              Dopóki swoich frustracji nie przelewasz na dziecko to jest OK. każda matka ma chwile słabości, zwątpienia, zmęczenia, ale dopóki umie szybko wrócić do normalności to jest dobrze - reszte przypadków proponuje konsultować z psychologiem/terapeutą.
              Powiem Ci szczerze, że zaczynam zauważać, że wcale nie jest tak jak się obawiałam: a obawiałam się, ze jesli będę reagować na każdy płacz, dawac dziecku to czego chce to wlezie mi na łeb i polegnę. Próbowałam troszkę się stawiać gdy była w podobnym wieku - chciałam pokazać kto tu rządzi. I było okropnie. Walka z własnym dzieckiem. Ulegam, pozwalam na wiele, reaguję na prawie każdy płacz - córka stała się grzeczniejsza, nieco spokojniejsza i wiem, ze będzie lepiej bo porównuję miesiące. Serio jest lepiej.
              • natchniuza86 Re: poddałam się 3-5-7 31.07.13, 16:04
                neffi79 napisał(a):

                > chciałam pokazać kto tu rządzi.

                Wycinam Cie z kontekstu, ale niigdy nie zrozumiem, dlaczego relacje rodzic-dziecko sa przez tak wielu ludzi postrzegane na zasadzie "kto tu rzadzi". To jest rodzina, nikt tu nie rzadzi, a przynajmniej nie powinien, bo to prowadzi do dyktatury.
      • 0lindra Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 14:42
        Przykro mi, ze mialas takie okropne dziecinstwo, tylko, ze Ty bylas zostawiana non stop, a opisywane dziecko tylko raz i na 20 minut. Nie sadzisz ze to moze nie byc tzn tresura, ale trafienie w potrzeby dziecka?
        • neffi79 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 14:49
          spoko - raz na 20 min. Fantazja damska nie zna granicsmile
          • nihiru Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 15:05
            Neffi - ja nie zakładam, że Ty "mijałaś się z rzeczywistością" (jak to się ładnie mówismile), jak pisałaś swojego posta. Dlaczego więc Ty zakładasz, że Amy napisała nieprawdę?

            Pisały już tutaj dziewczyny, że znają dzieci, które WOLĄ zasypiać same w łóżku niż na rękach. może dziecko Amy też należy do tej kategorii. a może akurat wyjątkowo było zmęczone i akurat tego dnia szybciej zasnęło? nie wiemy tego, ale zakładanie z góry, że ktoś kłamie nie jest zbyt sympatyczne.
          • 0lindra Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 15:20
            nie mam powodu by nie wierzyc, ja tez nie wyovrazam sobie zostawic placzace dziecko, jednak moze to dziecko chcialo zasypiac a ciszy.
            • gosk-aa80 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 16:41
              Ja powiem tak - mam jedno dziecko, teraz 1,5 roku z hakiem, uważam że kiedy ja będę je tulać głaskać kołysać jak nie teraz, w tym cudownym okresie? Każdy etap trzeba i da się przejść, w lepszy czy gorszy sposób. Jak biorę go czasem w nocy do nas do łóżka to uśmiecham się do siebie że on tego chce, że mamusi potrzebuje, że mu ze mną i tatą dobrze, że kiedyś podświadomie będzie pamiętał że mama zawsze była gdy chciał się przytulić i potrzebował głaskania. Nie mówię o uleganiu w każdej kwestii, wymuszaniu itp. Ale od pewnych spraw my matki jesteśmy, żeby po prostu BYĆ, nawet kosztem naszego złego samopoczucia, senności, ale te maluchy to wynagradzają uśmiechem i błogim snem. Dziwi mnie to że ta niby metoda poskutkowała w jeden wieczóruncertain Mam wrażenie że dzieciak padł przez zmęczenie, chciałam tego raz wypróbować i nigdy więcej!!!! Serce pękało jak maluch płakał i wołał bo chciał być blisko a mama odtrąciła tylko po to żeby mieć wolny wieczór. A okres niemowlęcy ma ogromny wpływ na to co będzie później i zgadzam się z wypowiedziami z najwcześniejszych postów. Bliskość z niemowlakiem=bliskość z nastolatkiem.
              • nihiru Re: poddałam się 3-5-7 31.07.13, 08:11
                Gosk - poczekaj aż będziesz miała dwójkę dzieci.
              • amy.28 Re: poddałam się 3-5-7 02.08.13, 09:30
                co ty bredzisz kobieto? jaki wolny wieczór? czytałaś w ogóle wątek czy sobie sama dopisałaś treść w swojej głowie?
                takie posty są najgorsze, nie pofatygować się o przeczytanie całości i komentować.
      • silje78 [...] 30.07.13, 19:27
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • guderianka inwektywy 31.07.13, 11:13
          inwektywy i personalne ataki na forum będą cenzurowane
          proszę dbać o kulturę wypowiedzi
          • awidyna Re: a moderatora netykieta nie obowiązuje? 31.07.13, 13:10
            Trochę zajęło mi przeczytanie tego wątku... Ale się mi włosy na głowie zjeżyły po tym co napisałaś. Jako moderator może nawet usuniesz ten post - nie wiem, ale naprawdę porównywanie metod 3-5-7 (cokolwiek to znaczy, ale chyba się domyślam) to zamordowania własnego dziecka... nie uważasz, że to przesada? Nawet ta Pani Katarzyna.W jeszcze nie została oskarżona a Ty zwykłą kobiecinę, która na 100% teraz wie co zrobiła źle, i zapewne ma niezłego moralniaka chciałaś wystraszyć takim porównaniem ich metod? To niby są podobne? Ale w czym?
            Przypominam netykietę:
            Nie obrażaj i nie atakuj personalnie swoich rozmówców.
            Jeśli chcesz zwrócić komuś uwagę, zrób to kulturalnie, najlepiej na adres prywatny. Staraj się doradzać innym, a nie wyśmiewać ich - każdy był kiedyś początkujący!
            Jak masz chociaż trochę przyzwoitości to powinnaś przeprosić autorkę wątku za to.
            Kurcze, naprawdę to niesmaczne było.
            • guderianka Re: a moderatora netykieta nie obowiązuje? 31.07.13, 14:45
              Może dla niektórych niesmaczne, za ostre, oburzające
              ale nie łamiące netykiety
              CLUE jest jedno ; są rożne metody, niektóre skuteczne i to bardzo
              • awidyna Re: a moderatora netykieta nie obowiązuje? 31.07.13, 22:10
                Przypominam netykietę:
                Nie obrażaj (obraziłaś porównujac do działań dzieciobójczyni) i nie atakuj personalnie swoich rozmówców (atakujesz dobitnie).
                Jeśli chcesz zwrócić komuś uwagę, zrób to kulturalnie (gdzie ta kultura?), najlepiej na adres prywatny. Staraj się doradzać innym (a nie porównywać ich metod drastycznych - niestety- ale jednak nie kończacych sie jak w przypadku malej Madzi), a nie wyśmiewać ich (lepiej byś zrobiła wyśmiewając) - każdy był kiedyś początkujący!
                Tak z ręką na srecu przyznasz chyba nawet przed sobą, że też masz moralniaka po tym porównaniu. No chyba, że jesteś bardziej bezwzględna od autorki wątku.
                Ludzie ludziom zgotowali taki los a matki matkom. Przykre, bo tu się szuka pomocy, doradztwa czasem i zganić kogoś trzeba ale nie w taki sposób i nie moderator! Za niedługo do Hitlera będziesz porównywała niekonwencjonalne metody?
                • guderianka Re: a moderatora netykieta nie obowiązuje? 31.07.13, 22:59
                  Nie mam moralniaka. Przyznałam, że było to ostre-i w jakimś celu.
                  Końcówka Twej wypowiedzi-Prawo Godwina
                  • murwa.kac Re: a moderatora netykieta nie obowiązuje? 31.07.13, 23:06
                    guderianka napisała:

                    Cytat Końcówka Twej wypowiedzi-Prawo Godwina

                    10/10!
                  • awidyna Re: a moderatora netykieta nie obowiązuje? 01.08.13, 12:38
                    Ha ha... czyli jednak taka niemyśląca nie jesteś. Szkoda tylko, że używasz takich metod jakich używasz. Zgodnie z prawem dyskusja zakończona.
      • agncwy Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 22:18
        tu pisałaś,ze jesteś z domu dziecka...więc jak to było z tą Twoją historią...?
        forum.gazeta.pl/forum/w,572,143745585,143849899,Re_neffi.html
        • neffi79 Re: poddałam się 3-5-7 31.07.13, 08:54
          tam chyba ktoś mnie wyprowadził z równowagi stąd odpowiedź by zamknąć czyjąś wyszczekaną twarz.
          agncwy długo szukałaś mojego posta? Chyba szkoda szasu na takie pierdoły? wink
    • amelia00 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 20:36
      przeczytałam większość odp na poniższy wątek i co jako 1-sze przychodzi mi na myśl, to to, że łatwo wydajecie opinie na jakiś temat, ale jak to mówią "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia". Ja też nie jestem zwolenniczką tej metody, ale rozumiem autorkę wątku, że w akcie desperacji zdecydowała się na ten krok, ja byłam blisko zastosowania metody Tracy Hogg, ale oczywiście też zostałam zbesztana na tym forum, poczułam się jak wyrodna matka, zacisnęłam zęby i jakoś wytrwałam. Nie wydajcie zbyt pochopnie opinii, jeśli nie wiecie jak czuje się osoba (przeważnie jest to matka), która jest wykończona brakiem snu. Ja byłam też w takiej sytuacji, mój mały od urodzenia do praktycznie 7-8 miesiąca potrafił budzić się co 40min (ja nieraz nie zdążyłam zasnąć a już była kolejna pobudka), do tego robił sobie 1-2h przerwę w spaniu w nocy, no i pobudka o 5 rano. Niestety nie miałam możliwości odespania w dzień ponieważ w dzień potrafił zasnąć na 10min i koniec, spał jedynie na spacerze (ale nie mam w pobliżu żadnej rodziny, żeby ktoś poszedł za mnie na spacer, a ja mogłabym w tym czasie odespać). Byłam na skraju wyczerpania fizycznego i psychicznego. Płakałam ze zmęczenia ...Teraz synek ma 11 miesięcy, zaczął lepiej spać (lepiej, tzn. budzi się 3-4 razy w nocy, w dzień śpi lepiej) od 2-3 miesięcy. Ja 4 miesięcy temu wróciłam do pracy na pełen etat, w domu jest jest jeszcze straszy brat - 4 latka (chodzi do przedszkola), który też wymaga ciągłej uwagi kiedy wróci z przedszkola.Podsumowując - każda matka intuicyjnie powinna wiedzieć, co jest najlepsze dla CAŁEJ RODZINY i powinna podejmować odpowiednie decyzje. Tak jak napisałam, ja nie zdecydowałam się na naukę samodzielnego zasypiania, bo wiedziałam, że nie dałabym rady, ale rozumiem matki, które są już tak zdesperowane, że podejmują ten krok.
      • fajna_myszka [...] 30.07.13, 22:51
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • murwa.kac Fajna_myszka 30.07.13, 23:00

          Bardzo proszę o zmniejszenie sygnaturki do regulaminowych 4 linijek tekstu.
          Możesz się ograniczyć do jednego suwaczka, albo postarać się je ułożyć obok siebie w jednej linii.
          • fajna_myszka wiedziałam, że sygnaturka się zasłonisz ... 31.07.13, 13:14
            i usuniesz wątek.
            Dla czytających: wypowiedziałam się ZA autorką wątku smile
            Ale w tym momencie nie mam czasu, żeby napisać długą wypowiedź. W skrócie: podziwiam autorkę wątku, że tak sobie poradziła.

            --
            • guderianka Re: wiedziałam, że sygnaturka się zasłonisz ... 31.07.13, 14:49
              nie sugeruj stronniczości co może spowodować na forum niepotrzebne domysły i kłótnie. Twoja sygnaturka jest niezgodna z netykieta i została potraktowana tak, jak inne na forum-poczytaj proszę resztę wątków.
              Dla czystej sytuacji -kopiuję co napisałaś by Twój głos w dyskusji nie zginął i nie pobudzał niepotrzebne wyobraźni innych

              Podoba mi się, jak niektóre mamy radzą sobie w trudnych sytuacjach, chociażby jak autorka wątku.
              I nie wydaje mi się, żeby opisany przez nią przypadek prowadził do jakiejkolwiek traumy smile
              Śmieszne są wypowiedzi mam, które piszą, że to STRASZNE!
              W myśl zasady "Każdy orze jak może".... Jeśli jest lepiej to nad czym się rozwodzić!!!!
              • fajna_myszka Re: wiedziałam, że sygnaturka się zasłonisz ... 31.07.13, 14:59
                dziękuję za przytoczenie mojej wypowiedzi.
                Wątek rozrósł się w zaskakującym tempie.
                W każdym temacie można znaleźć różne wypowiedzi / zdania, itp.... Niektóre słowa są jednak poniżej krytyki....
            • murwa.kac Re: wiedziałam, że sygnaturka się zasłonisz ... 31.07.13, 18:29
              skoro wiedzialas, ze masz nieprzepisowa sygnaturke - po co z nia wstawialas wypowiedz?
              samej wypowiedzi nie bylo potrzeby cenzurowac.

              Guderianka juz przekopiowala.
    • d.d.00 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 22:49
      Trochę Cię rozumiem a trochę nie.
      Mój syn miał kolki, nietolerancje laktozy, darł się i darł. Wieczorem się darł, od 19 do 22, jak już zasnął spał niespokojnie, w dzień zasypiał z wrzaskiem na ustach i z nim też się budził. Tylko u nas spirala się nakręcała - on się nie wysypiał, był zmęczony i się darł (też ze zmęczenia) a ja zła (to mało powiedziane!), ze łzami w oczach, zamiast na spokojnie do niego podejść to z coraz większą frustracją. On ryczał i ja ryczałam razem z nim. Na szczęście miałam do pomocy Męża, przejmował ode mnie Małego nawet jak był zmęczony to nim się zajmował. Przychodziła też moja mama i teściowa. A ja po prostu szłam sama na spacer czy brałam długą kąpiel - odpoczywałam.
      Dlatego Cie nie rozumiem - bo moja frustracja rosła razem z jego i nie umiałabym się zdystansować na tyle, żeby zastosować tą metodę. Trochę to jest tak, jakby cierpiącemu nie ulżyć w bólu (głupie porównanie - wiem).
      Nasz Mały ma teraz prawie 9 ms, pojawia się lęk separacyjny. Czasem, gdy wrzucę go do łóżeczka i dam mu kilka zabawek(tak, tak - robię sobię egoistycznie kawę albo coś robię w pokoju obok)- słyszę, że płacze (czyli woła "Mamo, gdzie jesteś, nie ma cię") i mówię do niego "jestem" albo "idę, idę" i robię to, co mówię smile Nie umiałabym zostawić go w niepewności czy w strachu, że mnie nie ma, w braku poczucia bezpieczeństwa.
      • alutka314 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 23:11
        oj moja też sama nie zostanie w pokoju ale naszczęście opanowała raczkowanie to człapie wszędzie za mną nawet do wcwink Zostawić płaczącej bym nie umiała, choć czasami też miałam ochotę spakować walizkę i uciekać z domu. Sama też bym płacząca i wystraszona nie chciała zasnąć. Ale nie rozumiem po co tyle obelg niektórym się ciśnie, co przyjemnego jest w obrażaniu innychcrying
        • alutka314 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 23:16
          tak mi się jeszcze nasunęła myśl jak tak piszecie że autorka zostawiając dziecko 20 minut zmarnowała mu całe życie itp to co mają powiedzieć te maluchy w żłobkach/przedszkolach co i 8 godz płaczą za mamą? crying ja to w 1 klasie podstawówki płakałam i błagałam żeby mnie nie zostawiała;/ ale nie uległa kurcze i musiałam skończyć szkołę
        • d.d.00 Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 23:16
          alutka314 napisał(a):

          > Ale nie rozumiem po co tyle obelg niektór
          > ym się ciśnie, co przyjemnego jest w obrażaniu innychcrying

          Taki nowoczesny sposób wyrażania opinii i krytyki innych,który bezkarnie można wykorzystywać podpisując się nickiem, a nie pełnym imieniem i nazwiskiem tongue_out
    • bere.nikaa Re: poddałam się 3-5-7 30.07.13, 23:22
      Dziewczyny opamiętajcie się!!!! Jak można pisać matce, że tresuje dziecko. Skoro tak bardzo kochacie dzieci, to czemu porównujecie je do małpy, psa czy innego zwierzęcia. murwa.kac jesteś bardzo ostra w swoich osądach, z dużą goryczą się czyta Twoje posty!!!!! Napisz proszę skąd w Tobie tyle jadu!!!???
    • stokrotka_beauty Re: poddałam się 3-5-7 31.07.13, 14:32
      tak do poczytania.
      www.przytulmniemamo.pl/vertical-komunikacja/vertical-samotny-placz.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka