Syn od ok. przeszlo 2 roku zycia mowil ladna, wyrazna polszczyzna. Wlasciwie od poczatku potrafil poprawnie odmieniac wszystkie wyrazy. Mowil je bardzo wyraznie, nawet literke ,,R". Nawet w okresie, kiedy mial lekki niedosluch spowodowany tzw. plynami w uszach mowil bardzo poprawnie.
W chwili obecnej- w porownaniu z tym co bylo jeszcze pare miesiecy temu-wg. mojej oceny jest tragicznie

Ma takie momenty, ze mowi czasami bardzo niewyraznie i ,,sepleni".
Zle odmienia wyrazy np. Zamiast powiedziec jak kiedys ,, Dwie dziewczynki", mowi ,,dwa dziewczynki".
Bardzo mnie to martwi i irytuje. Wiem, ze czasem nasladuje swojego kolege z przedszkola i przekreca wyrazy, mowiac tak jak on, a on czesto mowi jakis wyraz nie wypowiadajac pierwszej litery tego wyrazu np. zamiast powiedziec ,,ubranka" mowi ,,branka".
Powiem wam, ze nie wiem jak mam z nim postepowac. Wkurza mnie to, ze ,,uczy sie" i utrwala w swej mowie tak kardynalne bledy.
Wg. Was w czym tkwi problem? Ktos mial lub ma podobnie. Mam wrazenie, ze ,,cofa sie" w rozwoju mowy. Co powinnam teraz zrobic?
Naprawde nie rozumiem tego, jak to jest mozliwe, ze dziecko, ktore wzorcowo poslugiwalo sie mowa, w chwili ,,bebla" czesto cos, czego nawet nie jestem w stanie zrozumiec?
Wiem, ze od tego roku do jego grupy chodzi dosc sporo dzieci, ktore nie potrafia poprawnie wypowiadac sie, ale dlaczego w takim razie on uczy sie zlych nawykow. Te dzieci mu w jakis spob imponuja czy co? Bo juz nie wiem. Jak z nim rozmawiac? Z gory dziekuje za pomoc.