Dodaj do ulubionych

2 lata potwor!!!

14.06.12, 22:22
kocham swoje dziecko, ale ostatnio doszlam do wniosku, kto kim rzadzi u nas w domu. Zycie toczy sie wokol syna. Czasami doprowadza mnie do takich nerwow ze dostaje klapsa. Pozniej ze wzgledu na doswiadczenia z dziecinstwa nie moge patrzec w lustro(w moim domu rodzinnym nie bylo klapsow tylko zwykle lansko za wszystko codziennie), bo wiem dobrze pamietam okres dziecinstwa i wiem co teraz mam w glowie-strach do mamy(boje sie przy niej poruszyc pewnych tematow, cos zrobic bo jest wybuchowa)-mimo ze zyje z nia teraz dobrze to strach jest. I tak oto ofiara przemocy domowej(bo za taka sie uwazam), nie radzi sobie teraz z wlasnym dzieckiem. W szal wpadam kiedy maly na zlosc specjalnie chce jechac rowerkiem zaraz przy krawedzi kraweznika obok jadacych samochodow nie slucha, gdy mowie ze stanie sie krzywda, raz tak sie ze mna przy tym krawezniku przepychal ze ze doslownie zepchnal mnie z chodnika. Mialam ochote wywalic ten rowerek na srodek jezdni a jemu sprac dupsko, bo to nie pierwszy raz kiedy mu tlumacze, ze to niebezpieczne. Ale to zadkosc, bo maly zwyczajnie nie chce chodzic, ani obok mnie ani za reke, nie chce tez siedziec w wozku. Chce na rece. Jestem w drugiej ciazy i jest to dla mnie jakis problem... tak samo jak wchodzenie mi na glowe. Ostatnio w okresie tych ciazowych mdlosci, czesto zwyczajnie musialam sie polozyc, i gdy tak leze nagle dostaje kolanem w glowe, to synus wskakuje na mnie i po mnie skacze jest wyjatkowo nie delikatny naprawde kilka razy polala sie krew bo rpzygryzlam sobie warge np. I prosze go zeby ttak nie robil bo to mi sprawia bol. Nie rozumie. I jego sprzeciwy, mowie idziemy z placu zabaw-to jest ryk, doslownie ryk jakbym go lala kablem od zelazka, wszyscy sie patrza-bo on sie rzuca na ziemiie czesto go musze zlapac za reke zeby sobie glowy o beton nie rozbil i tak sie szarpiemy. Metoda na wytlumaczenie dziecku ze trzeba do domu isc bo inaczej bedzie musial isc za reke zwyczajnie nie dziala bo ja musialabym go za te reke ciagna c on by sie zwyczajnie polozyl na ziemi. W sklepach rutyna, bez zabawki, slodyczy-nie wyjdzie.
Pluje do talerza-dalej mu miesko, sama tez siadam obok i jem. On porzuje chwile a nastepnie potrafi to wypluc na moj talerz. komputer zdemolowany polowa klawiszy powyrywana. Krzyczy-nie potrafie z nim wygrac. Nie potrafie sluchac krzyku przez pol godzny. Dodam ze mieszkam w anglii, wole nie myslec do jakich wnioskow dochodza sasiedzi kiedy slyszla jak dziecko drze sie pol dnia albo widza mnie jak sie z nim szarpie pod domem bo on nie chce z niego wyjsc albo nie chce do niego wejsc.
do psychologa? z kim ze mna, czy z nim? niestety ja sie lapie na bariere jezykowa, syn jeszcze nie mowi tak wiec jemu to pewnie bez roznicy... myslalam o genach... biologicznym ojcem mojego syna byl prawdziwy ''lobuz''. Kilka wyrokow, wiezienie, pobicia, narkotyki, ogolnie zly czlowiek, teraz jest inne zycie, maly nie zna ojca biologicznego nie wie jaki z niego dziad, wiec moze geny? Czy to definitywnie moja wina? Staralam sie dawac dziecku wszystko co moglam, bo ja w dziecinstwie nie mialam nic, ja mialam jedna pare spodni ktore nosilam az sie nie rozlecialy on ma 5, on ma przynajmniej raz w miesiacu(minimum) kupowana nowa zabawke, ja dostawalam pod choinke ewentualnie. ciekawa jestem czy ktos to doczyta. Pytanie na koniec, czy was tez rodzice bili? i jak teraz wy opiekujecie sie swoimi dziecmi?
Obserwuj wątek
    • magdalenas9 Re: 2 lata potwor!!! 14.06.12, 22:36
      doczytałam...smile
      Też dostawałam "mocne klapsy" a w sumie pasem. Parę razy mi sie zdarzyło mocniej chwycić córkę. Jednak jej nie biję. Równie mocno jak Ty pamiętam, co wtedy czułam...
      \Co Ci mogę poradzić? Na pewno pracę nad sobą. Poczytałabym też parę mądrych książek. ale nie o rodzicielstwie bliskosci...tylko raczej o sposobach na dyscyplinowanie i wprowadzanie ładu do domu. gdy się do nich przekonasz, wystarczy konsekwencja i upór, a sytuacja powinna się zmienić. powodzenia.
    • aphoper1 Re: 2 lata potwor!!! 14.06.12, 22:38
      Witaj.
      Podziwiam Twoją odwagę, że napisałaś nam o tym wszystkim - o swoim trudnym dzieciństwie i o tym, że nie radzisz sobie teraz. I że jest Ci tak trudno.
      Widać, że bardzo Ci ciężko, że bardzo chcesz dobrze i masz poczucie, że nie wychodzi.
      Tak na szybko napiszę Ci parę myśli chaotycznych, ale może coś Ci dopomogą.
      1. Dzieci w tym wieku nie robią na złość, nawet jeśli robią rzeczy, które bardzo nas złoszczą.
      2. Znacznie lepiej uniemożliwić niepożądane zachowanie niż korygować je. Więc jeśli jedzie rowerkiem w niebezpiecznym miejscu i nie przestrzega zasad (co nie jest dziwne, bo dla dwulatka zasady te to abstrakcja), to lepiej nie zabierać go na rowerek w okolicach ulicy - tylko i wyłącznie w parku czy innym spokojnym miejscu. Domyślam się, że będąc w ciąży nie możesz nosić rowerka, malucha itp, więc może niech chodzi na rowerek wyłącznie z kimś innym, nie z Tobą.
      3. Zwykle tak jest, że bici biją. Bardzo ważne jednak, że nie chcesz i że szukasz sposobu, by tego nie robić.
      4. Jeśli mogę Ci coś polecić, to proponowałabym książkę "Nie z miłości" Jespera Juula - tam jest o tym, jak pokazywać zasady, granice, ale bez przemocy i niszczenia relacji między rodzicami a dziećmi. Prócz tego "Dziecko z bliska" Agnieszki Stein, stronę dzikiedzieci.pl, blog wswieciezyrafy.blogspot.com, inne książki Juula ("Twoja kompetentna rodzina", "Twoje kompetentne dziecko").
      5. Pamiętaj - zmiany nie zachodzą od razu. I te zmiany najlepiej CIERPLIWIE i z miłością zacząć od siebie. Czy możesz znaleźć psychiczne wsparcie i pomoc w tym, by poradzić sobie ze swoją trudną przeszłością i teraźniejszością? Masz oparcie partnera (czytam, że nie jesteś z ojcem dziecka, ale czy masz kogoś bliskiego), przyjaciół? Może warto by poszukać terapii (są tam na pewno też polscy psychologodzy)?
      6. Jeśli mogę w czymś pomóc, daj znać.
      Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wiele dobrego!
      • aphoper1 Re: 2 lata potwor!!! 14.06.12, 22:39
        PS Nie szukaj winnych, a zwłaszcza winy w sobie. Spróbuj popatrzeć na Waszą trudną sytuację jako problem do rozwiązania i szansę, by Twoja Rodzina była szczęśliwsza, a nie na winę.
        • maryla7 Re: 2 lata potwor!!! 14.06.12, 23:05
          o tak mam wsparcie. Teraz jestem w zwiazku ze wspanialym facetem zupelne przeciwienstwo tego co bylo, bardzo madry chlopak, w dodatku za tydzien bierzemy slub. Moj partner przysposobi synasmile Problem polega na tym ze moj narzeczony pracuje w sumie calymi dniami, mamy dla siebie tylko weekendy, w tedy, stesknony syn zachowuje sie nieco inaczej, strasznie klei sie do taty zacheca go do zabawy, jest chetny na propozycje taty. Ja rozumiem bo steskni sie za tata to zachowuje sie inaczej. Czesto sie obawiam ze jak zaczne mu opowiadac co wyrabia syn to uzna ze troche wyolbrzymiam, bo przy nim nie ma takiego zachowania. Chciaz.... tez bywa niegrzecczny ale nie az tak.
          Ja chodzilam na terapie ze wzgledu na przeszlosc, powiem szczerze, ze prosto w oczy nie przyznam sie do tego ze szarpnelam dziecko czy dalam mu klapsa. Wstydze sie tego potwornie...
          Ogolnie rrzecz biorac... chcialabym nad soba popracowac, ale obawiam sie ze to niemozliwe. Bo u mnie ze bylo bicie to jedno, gorzej ze czesto mama pastwila sie nademna ''psychicznie'', kary, kary, kary. wiec dziecinstwa w ogole nie mialam nawet teraz jak to pisze to placze, moze ktos wie jak to jest wracac do domu ze szkoly w strachu, na spotkanie z mama. Nie bylo milosci. Za to teraz jest, podejrzewam ze mama wie, ze cos mi z zycia zabrala i teraz nadrabia. Bylo minelo.
          Teraz np syn spi, rzucal jedzeniem po scianach po podlodze nakrzyczalam na niego to on jeszcze bardzej szarpnelam go i do lozka plakal z 15 minut i zasnal, BRUDNY, bylo malowanie flamastrami, rece w keczupie, spocony po calym dniu. Nie chce myc zebow. Raz narzeczony zwrocil mi uwage ze ja mu jakos tak mocno szczotkuje(,chwytalam za glowke i szczotkowalam chwle, ile ile sie da bo moj syn mycia zebow tez nie lubi), to nie szczotkuje bo moze fakycznie narzeczony ma racje, teraz daje malemu szczoteczke i konczy sie na tym ze zlizuje ze szczoteczki paste do zebow.
          Ksiazki, nauka. I znowu dziecinstwo. Dostawalam lanie za oceny, pamietam jak mama siadala obok mnie nad ksiazkami i krzyczala wyzywala ze mam sie uczyc ze ja chyba jakas glupia jestem jak nie potrafie jednego zdania zapamietac i kara na mesiac, juz nie wspominajac o tym ze kilka razy zwyczajnie rzucila we mnie ksiazkami. Teraz ja nie potrafie sie skupic nad ksiazka, nie potrafie sie uczyc, mature zdalam owszem, nie uczylam sie do niej ani sekundy, bo nie potrafie, po prostu krecilam, wymyslalam i jakos posszlo. JA NIE wiem czy bede w stanie rzeczytac gruba ksiazke z ktorej mialabym wyciagnac wnioski, zapamiettac metody i wykorzystac je.
          • aphoper1 Re: 2 lata potwor!!! 14.06.12, 23:16
            Wiesz, w tych książkach czy stronach nie chodzi o "metody" jakieś super skuteczne. Tylko w ogóle o zmianę nastawienia. Np. takie informacje warto mieć, że dziecko nie jest w stanie robić na złość albo czego można w danym wieku się spodziewać, oczekiwać, a czego nie. Bardzo często wymagamy od dzieci za dużo i wydaje nam się, że robią na złość. Jednocześnie za wiele wymagamy od siebie samych i traktujemy każde "złe" zachowanie dziecka jako swoją winę albo porażkę. A to naprawdę droga donikąd.
            Czasem warto odpuścić i sobie, i dziecku, spróbować zacząć coś od nowa. Ograniczyć ilość spraw, które "trzeba". Rozwiązywać jeden problem naraz. Moja Córka robiła straszne awantury o mycie i chodzenie spać, dopóki parę razy nie odpuściłam i nie pozwoliłam Jej pójść spać bez mycia albo siedzieć do późna. I, wbrew moim obawom, to spowodowało poprawę, a nie pogorszenie. Umie sama powiedzieć, kiedy jest zmęczona, nie trzeba Jej długo namawiać (ale też ja przestałam oczekiwać, że zawsze się zgodzi na kąpiel itp).

            Co do książek jeszcze. Najlepiej byłoby całą tę mądrość wynieść z domu albo mieć przyjaciółki, z którymi się pogada o tym wszystkim, mądre i doświadczone. Ale niestety mało kto ma taki luksus.
            Polecam te książki, bo mi pomagają. Ale rozumiem, że nie każdy jest molem książkowym. Może ogranicz się do blogu w świecie żyrafy, jest napisany dość prosto i przyjemny. Dziewczyna, która go prowadzi, jest bardzo pomocna, nieraz korzystałam z jej rad.
            Pozdrawiam Cię serdecznie.
    • jul-kaa Re: 2 lata potwor!!! 14.06.12, 22:42
      Rodzice mnie nie bili (hm... może kilka razy dostałam, ale to na pewno nie to samo, co opisujesz).
      Moje dwuletnie dziecko zachowuje się czasem podobnie jak Twoje. I też czasem jestem tak zła, że mam ochotę dać mu w tyłek. Ale tego nie robię, bo wiem, że to nie jest żadna metoda, że to nic nie zmieni, że tylko pogorszy sprawę, że to brak szacunku do dziecka, że to moja słabość.

      Na pewno łatwiej jest nie bić dziecka, kiedy po prostu nie ma się myśli, żeby je strzelić w tyłek. Znacznie trudniej, kiedy się taką ochotę ma. Jednak i wtedy naprawdę można się powstrzymać.

      • maryla7 Re: 2 lata potwor!!! 14.06.12, 23:18
        tylko ze ja wcale nie uwazam, ze mu sie nalezy, ze tak trzeba. Predzej robie cos impulsywnie, aby on natychmiast przestal(np raz uciekl mi na parkingu pod sklepem i przebiegl sie miedzy samochodami juz mialam lzy w oczach i serce mi stanelo rzucilam zakupy-wszystko sie rozwalilo jablka wlecialy pod auta pobieglam po niego, dostal w dupe, a byla to sekunda puscilam jego reke zeby otworzyc drzwi). Bo kiedy mowie i prosze, to niedziala, nieraz takie szarpniecie uchroni go przed czyms niebezpiecznym-ale ja w swoim poczuciu od razu mam przekonanie ze znecam sie nad dzieckiem bo szarpie go(przeciez to nie rzecz)... kiedy dostanie klapsa w polacznieniu z moim krzykiem stoi w miejscu-moze placze albo tez krzyczy ale jest na kilka chwil unieruchomiony.
        z tym rowerkiem to dobra suugestia... bo dojsc do parku nie dajac mu rowerka ale majac go na jego widoku tez tez rzecz nie do wykonania, zaraz zaczal by wywijac w wozku i blokowac kola tak ze wkreca mu w nie nogi, albo lezalby gdzies pod plotem zeby mu ten rowerek dac. szkoda bo park jest dwie ulice dalej.
      • dagmara-k Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 00:11
        no tak, jak kogos nie bili, to mu latwiej sie powstrzymac. tu nie chodzi przeciez o brak wiedzy co do metody... jak kogos bili, to sie od malenkosci uczyl, jaki jest najszybszy sposob reakcji na frustracje, tak, jak sie uczyl, jak sie smaruje chleb maslem. dlatego czesto bez terapii to sobie mozna ksiazki czytac i moze nie wystarczyc.

        dzielna z ciebie dziewczyna, powodzenia!
    • maja.london888 Re: 2 lata potwor!!! 14.06.12, 23:09
      Ja swojego dziecka nigdy nie uderzyłam i nie uderzę (złe wspomnienia z własnego dzieciństwa). W twojej sytuacji stawiałabym na żelazną konsekwencję w postępowaniu (jeśli zagrozisz mu np. powrotem do domu z placu zabaw, to zrób to) oraz system kar i nagród (np. za złe zachowanie zakaz robienia tego, co lubi, zakaz oglądania bajek lub jedzenia słodyczy). Niektóre dzieci zachowują się w ten sposób, bo maja za mało zajęć i są zostawione same sobie - jak najwięcej mu czytaj, razem się bawcie, rysujcie, przyklejcie naklejki itp. Ja zauważyłam, że moja córka psoci najwięcej, żeby zwrócić na siebie uwagę - gdy są np. goście i nie poświęcamy jej tyle uwagi, co zawsze.
      • maryla7 Re: 2 lata potwor!!! 14.06.12, 23:25
        no tak konsekwencja, tez czytalam o tym ze kiedy go przytule po tym jak go poszarpie, to roie dziecku wode z mozgu bo sam nie wie, co to ma oznacza. Ale jezeli jest nieposluszny i ja do niego powiem ''jesli mnie nie posluchasz to dzisiaj nie ma ogladania bajek'' to on to zrozumie? w wieku 2 lat? syn jeszcze nie mowi(auto, duze auto mama, tata i tyle). Probuje mu czytacsadsad przewraca mi kartki nie daje dokonczyc zdania bo on chce obrazek z nast strony ogladac.
        • maja.london888 Re: 2 lata potwor!!! 14.06.12, 23:41
          Wydaje mi się, że zrozumie groźbę, jeśli to nie będzie zbyt odległa perspektywa. Co z tego, że mało mówi, przecież dwulatek w zasadzie wszystko rozumie. Moja córka (2l 5m) jak nie chce np. sprzątnąć zabawek, to jej mówię "nie posprzątasz, to nie obejrzysz Reksia" - działa natychmiast, tak sprząta, że nawet spod łóżka i fotela wyciąga rozrzucone klocki. Działają też bajki wymyślane przez nas, w których głównych bohaterów (np. Krecika lub Reksia) spotykają różne przykre rzeczy (zabieranie zabawek, niesłuchanie rodziców, maltretowanie itp.). Chyba się z nimi utożsamia i potrafi wczuć w rolę, bo odnoszą skutek. A czytaj mu takie książeczki, gdzie na stronie jest dużo ilustracji a mało tekstu.
        • joshima Re: 2 lata potwor!!! 14.06.12, 23:57
          maryla7 napisał(a):

          > no tak konsekwencja, tez czytalam o tym ze kiedy go przytule po tym jak go posz
          > arpie, to roie dziecku wode z mozgu bo sam nie wie, co to ma oznacza.
          Przepraszam, ale wodę z mózgu to Tobie ktoś zrobi. Czy uważasz, za niestosowne przeproszenie kogoś po tym jak się go źle potraktowało?

          > Ale jezel
          > i jest nieposluszny i ja do niego powiem ''jesli mnie nie posluchasz to dzisiaj
          > nie ma ogladania bajek'' to on to zrozumie?
          Nie zrozumie. Nie zapamieta, a jak go ukarzesz nie będzie miał pojęcia za co. To nie działa.

          > Probuje mu czytacsadsad przewraca mi kartki
          > nie daje dokonczyc zdania bo on chce obrazek z nast strony ogladac.
          No i co z tego. Czemu nie możesz się bawić z nim tak jak on tego chce? Nawet zabawa z dzieckiem doprowadza Cie do furii? Czy nie za dużo od niego wymagasz?
          • dagmara-k Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 00:17
            > bawa z dzieckiem doprowadza Cie do furii? Czy nie za dużo od niego wymagasz?

            no, i od siebie... daj troche luzu wam obojgu, nie musisz byc idealna, zdarzyc z zakupami, przeczytac ksiazki, skoro on nie chce, umiec panowac zawsze nad zloscia. rob postepy, zmieniaj ten sposob reagowania, ktory was oboje rani i nie patrz na to, ze inne dzieci i inne matki sa takie super, bo wy tez macie takie cechy, zabawy i chwile, kiedy jestescie nie do pobicia.


            (moja tez tylko oglada obrazki, tez sie duzo wydziera, tez jest na oko krnabrna, ale ona po prostu ma dwa lata, a ta krnabrnosc to nic innego jak badanie swiata i bunt, nie na zlosc, tylko dla rozwoju)
            • maryla7 Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 00:30
              nie nie spokojnie, zabawa z dzieckiem nie doprowaddza mnie do furiismile odpowiadam poprostu na czyjasc rade zeby jak najwiecej czytac dziecku-ja nie moge mu czytac, bo on przewraca zaraz kartki, wiec czytania nie ma.
          • maryla7 Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 00:39
            uwazam za stoswone, problem polega na tym, ze mnie nigdy nikt nie przeprasza po tym jak mnie zle potraktuje. moze skoro juz dalam mu klapsa, to powinien przez to jakos przebrnac. Zawsze bylo tak, ze kiedy sie uspokoil we wzglednej ciszy po tym klapsie to sam do mnie przychodzil i rozpoczynalismy jakas zabawe, przechodzilismy do porzadku dziennego. Ale jezeli jak dalam mu klapsa i sekunde po tym biore go w ramiona i prepraszam to dziecko jakie wrazenie moze odeniesc ? ze robilo dobrze a ja podla i zla zrobilam mu krzywde. Ogolnie rzecz biorac, chyba jestes do mnie zle nastawiona. Tym czasem ja chce wyeliminowac takie zachowanie z mojej strony, nie uwazam ze robie dobrze, ale chwilowo chce jakos przez to wszystko przebrnac.
            • joshima Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 09:12
              maryla7 napisał(a):

              > uwazam za stoswone, problem polega na tym, ze mnie nigdy nikt nie przeprasza po
              > tym jak mnie zle potraktuje.
              Ale to nie znaczy, że Ty masz postępować tak samo. Ja przepraszam swoje dziecko jak przegnę i nie zauważyłam, żebym mu tym robiła wodę z mózgu, czy inną krzywdę. Więcej. Moje dziecko przeprasza innych mimo, że nigdy jej do tego nie zmuszałam ani nie nakłaniałam.

              > moze skoro juz dalam mu klapsa, to powinien przez to jakos przebrnac.
              Żeby nie stracić twarzy i autorytetu? Moim zdaniem błędne myślenie. Autorytet buduje się inaczej. Między innymi uczciwością i umiejętnością przyznania się do błędu a nie głupim uporem.

              > Ale jezeli jak dalam mu klapsa i sekunde po t
              > ym biore go w ramiona i prepraszam to dziecko jakie wrazenie moze odeniesc ?
              Jakie? Że mama go nie odrzuca, że go kocha, że tez popełnia błędy. Przecież przepraszając możesz mu powiedzieć, że postąpił źle, ale Ty też postąpiłaś źle. Takie przytulenie nie jest tożsame z akceptacją negatywnego zachowania.

              > Ogolnie rzecz biorac, chyba jestes do mnie zle nastawiona.
              Wręcz przeciwnie. Żal mi Ciebie bo się miotasz. Przyjmujesz błędne założenia a z nich wynikają takie sytuacje jak opisujesz. Sama widzisz, że nie jest OK.

              > Tym czasem ja chce wyeliminowac takie zachowanie z mojej strony, nie uwazam ze robie dobrze, ale chwilowo chce jakos przez to wszystko przebrnac.
              No to wyeliminuj. A ponieważ nie da się tak od razu i nie da się być matką idealną to trzeba też umieć się zachować jak się mimo wszystko nie uda. Dwulatek to też człowiek tylko mały. Czy Ty byś lubiła, jak by ktoś udawał, że nic się nie stało po tym jak Cię paskudnie potraktował? JA bym nie chciała, dlatego tak nie robię w stosunku do swojego dziecka. Nie zauważyłam, żeby to miało negatywny wpływ na nie. Wręcz przeciwnie.

              Ja bywam impulsywna, choć klapsów nie daje. Tym bardziej moje dziecko, ze względu na wiek (Twoje też) jest impulsywne, bo dzieci takie są, że najpierw robią a potem myślą. Zatem trzeba je jakoś nauczyć jak się postępuje w takich sytuacjach. Najlepszy sposób na naukę to dobry własny przykład. Bo niby jak można dziecko nauczyć czegokolwiek skoro samemu postępuje się inaczej?

              Nie bierz moich wypowiedzi do siebie. Nie pisze po to, żeby Cię skrytykować i Ci dokopać. Potraktuj to jako obiektywne spojrzenie zupełnie neutralnej osoby. Moje rady przyjmiesz albo nie, to już Twoja sprawa, ale wiele by Ci dało, gdybyś zmieniła sposób myślenie o swoim dziecku. Może poczytaj dzikie dzieci, albo w świecie żyrafy. Łatwiej Ci będzie zrozumieć jak funkcjonują dzieci, jak można uniknąć pewnych sytuacji i jak można w inny sposób niż lanie, komunikować się z nimi.
        • silje78 Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 20:06
          przytulaj jak najwięcej. tłumacz też wtedy kiedy się uspokoi. nie robisz mu wody z mózgu jak go przytulisz po tym jak na niego nakrzyczysz. ja zawsze córkę przytulam jak już się uspokoi, zawsze przepraszam jeśli uważam, że źle postąpiłam (np nakrzyczałam bez powodu, zareagowałam niewspółmiernie do sytuacji itd). moja jest starsza, ale dzieci więcej rozumieją niż nam się wydaje.
          nie pozwól by mały zaczął myśleć, że jest zły i niegrzeczny. pokazuj mu jak jest fajnie jak cię posłucha, jak jest spokojnie.
    • piekielna-diablica Re: 2 lata potwor!!! 14.06.12, 23:21
      generalnie dziecka nie biję
      zdarzyło mi się dać klapsa jak maltretuje kota albo jak wybiegał na ulicę
      problem klapsów i wybiegania zlikwidowałam z pomocą szelek - teraz zwyczajnie chodzi na smyczy jak ucieka lub jest niegrzeczny
      koty czasem dręczy, ale rzadziej po prostu wyrasta z tego powoli
      może kup szelki, ja na wrzaski nie zwracam uwagi i na rzucanie się, chociaż aż się w środku czasem gotuję - biorę na przeczekanie
      a co do zachowania - wydaje mi się że w tym wieku to normalne, u nas zdewastowane pół chałupy, dwa laptopy mały ma na sumieniu
      • piekielna-diablica Re: 2 lata potwor!!! 14.06.12, 23:25
        matko ale wyszło - jakby dręczył te biedne zwierzęta
        chodziło mi o to że je zwyczajnie gania po mieszkaniu albo za mocno przytula albo chce brać na ręce a robi to mało delikatnie smile
        • maryla7 Re: 2 lata potwor!!! 14.06.12, 23:29
          a i o zwierzetach- kiedy mieszkalismy z dziadkami moj syn zamknal drzwi na ogonie kota. biega za nim i go kopie, teraz jak przychodzimy do dziadkow to kot ucieka. Z szelkami probowalamsad nie zrobi kroku na smyczy, szarpie za te szelki probuje przeciagnac przez gloowe. u nas lepiej sprawdza sie zamkniecie na chama do wozka, zwezenie pasow.
        • abigail83 Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 12:24
          > chodziło mi o to że je zwyczajnie gania po mieszkaniu albo za mocno przytula al
          > bo chce brać na ręce a robi to mało delikatnie smile

          I klapsem uczysz dziecko delikatnego postępowania ze zwierzęciem, w tym przypadku ze słabszym?
          • piekielna-diablica Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 18:36
            tak -bo jeśli nie skutkuje:
            tłumaczenie
            proszenie
            krzyknięcie
            odwracanie uwagi
            zabieranie od zwierzęcia
            chowanie zwierząt aż mu przejdzie

            a skutkuje tylko klap bo pamięta że nie wolno

            mnie matka nie uczyła i klapsa nie dała jak rozrabiałam i w wieku około 2 lat zamordowałam niepilnowana ratlerka podrzucając go do góry
    • semi-dolce Re: 2 lata potwor!!! 14.06.12, 23:33
      Twoje dziecko nie zachowuje się jakoś dziwnie. Dwa lata to ciężki wiek, dziecko testuje ciebie i granice, które mu stawiasz. Spokój i konsekwencja oraz pokazywanie dziecku, że pewnych rzeczy nie jest w stanie przeforsować, że pewnych granic nie da się przekroczyć oraz zrozumienie dla jego emocji działają cuda. Ale... ty pewnie nie umiesz stawiac granic ani nie umiesz być konsekwentna. Tak samo, jak nie umiesz wychowywać dziecka i nie umiesz dac mu mądrej miłości. To nie są zarzuty, nie odbierz tego w ten sposób. Ty tego nie umiesz, bo ciebie tego nie nauczono. Ciężko być dobrym rodzicem, kiedy samemu nie miało się dobrych rodziców. Pracę trzeba jednak zacząć od siebie. Bo twoje dziecko jest ok, byc może bywa nieznośne, ale taki bywa każdy dwulatek i każdy reaguje i dostosowuje w pewien sposób swoje zachowania do tego, co dostaje od rodziców. Problem leży w tobie. Piszesz, że terapia nie - a może jednak warto mimo bariery językowej. Myślę, że wiele by ci pomogły mitingi DDA/DDD, tutaj masz listę takich mitingów, polskojęzycznych, w wielu krajach (na górze Polska, na dole inne kraje) www.dda.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=77&Itemid=53 . Nie przypinaj dziecku łatki łobuza, bo jego biologiczny ojciec taki był, bo wpadniesz w pułapkę - nieświadomie będziesz traktowała dziecko jak łobuza i on się nim stanie. Nie szukaj tez winy w sobie, w tobie pewnie leży przyczyna, ale nie wina. I nie czekaj z pracą nad sobą, niedługo będziesz mieć drugie dziecko i będzie ci jeszcze trudniej.
      • dagmara-k Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 00:22
        do tego co semi-dolce napisala dodam dwie sprawy. jedna to wlasnie uporanie sie z tymi emocjami do bylego, bo mlody nikomu nic za sytuacje nie winny. drugie, czy on teraz nie ma jak napisalas madrego, dobrego wzoru ojca? kazde dziecko ma szanse byc cudowne, jak sie go nie zepsuje. nie ma genu lobuzerstwa.
        • maryla7 Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 00:49
          bardzo licze na to ze nie ma tego genu w naturze. Ma wzor doskonaly. Ja jakos gleboko wierze w to ze czlowiek rodzi sie z charakterkiem jednak i tez trzeba to w jakims stopniu szanowac(mojego charakteru rodzice nie szanowali i chcieli go zmienic i nie wyszlo to nikomu na dobre)... teraz juz filozofujesmile faktycznie potrzebuje terapii, a ze juz chodzilam to wiem jak to u mnie wyglada. ponewaz jestem wyslewna to terapeutka tylko siedziala i sluchala raz na jakis czas wtracila pytanie. No ale niestety w moich okolicach nie ma takich w jezyku polskim. Chyba ze znajde jakiegos terapeute on-linesmile dobranoc dziekuje za odpowiedzi.
          • paliwodaj Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 01:37
            ja tez bardzo wierze ze czlowiek rodzi sie z jakims charakterem. Ale wiele mozna zmienic, wypracowac, wiele zachowan, nawykow ksztaltuje w nas zycie
            Co co radze z calego serca to stan na glowie i rozlicz sie z przeszloscia, moze udaloby sie porozmawiac z matka, pewnie nie latwo jest wybaczyc takie traktowanie, ale postaraj sie.
            Ulge wielka przyniosloby co , gdyby matka powiedziala ze zdaje sobei sprawe z tego co robila i ze zaluje, przeprasza .
            O poprzednim partnerze postaraj sie wogole zapomniec, nie widziec w synu jego genow.
            Ale widze ze najbardziej meczy cie dziecinstwo i na rozliczeniu z tego sie skup.
            Podejrzewam ze dziecko czuje twoje nastroje , nie rozumie ich i okazuje to w ten sposob.
            Nie wiem na ile mozliwe jest teraz zupelne zaprzestanie krzykow i klapsow w twoim wykonaniu, prawie jestem pewna ze bedzie zdziwienie z jego strony, co moze zaowocowac poprawa zachowania. Nie krzycz, nie szalej, po prostu zabierz go z niebezpiecznego miejsca sila, zabierz niebezpieczny przedmiot, powiedz 2 max 3 razy co masz do powiedzenia , przerwij zabawe i nie powtarzaj wiecej .
            Pozwol mu kartkowac te ksiazeczki, wiele dzieci tak czyta w tym wieku, to normalne.
            Poszukaj w internecie zabaw, ktore moga go cieszyc i nie spodziewaj sie ze dziecko ich nie zmieni. Taka mozliwosc decydowania w okreslonych sytuacjach swietnie dziala na dzieci. Chwal go za nawet male pozytywne zachowania
            I nie mysl o swoim dziecku w kategorii potwora. NIe ma sensu toczyc walk z 2 latkiem, to nierowna walka.
            • dagmara-k Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 15:06
              sa rozne terapie i nie kazda to zadanie 2 pytan na godzinewink

              majac 50% bylego syna to sie o nim zapomniec chyba nie da, zeby to komukolwiek na zdrowie wyszlo...

              temperament jest raczej niezmienny, ale cechy osobowosci ksztaltuja sie w ciagu zycia, do 20 roku intensywnie, twoj syn ma 2.
    • rulsanka Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 07:58
      Dwulatki tak się zachowują. Twoje dziecko nie robi nic (!) na złość. Naprawdę nic. Jak skacze ci po głowie, to go zdejmij. Daj do zabawy miskę z wodą w łazience, będzie się chlapał (wstaw do brodzika). Bańki mydlane doskonale odwracają uwagę.

      Starsze dzieci, powyżej 3 lat, czasem robią na złość, ale starszym można już coś wytłumaczyć i zapobiegać.

      Spokojnie możesz, i powinnaś, przeprosić dziecko po tym jak zrobiłaś coś, czego żałujesz. Czy to będzie klaps, czy zbyt duże nakrzyczenie. Ja przepraszałam wiele razy...

      Akurat za przebiegnięcie przez drogę między samochodami, wiele najspokojniejszych mam dałoby dziecku klapsa. Tym się nie katuj. Postaraj się na przyszłość nie reagować klapsem, gdy dziecko cię po prostu denerwuje, np. nie chce się ubrać i biega.

      Z dwulatkiem wiele da się zrobić na siłę i wcale nie ma się czym przejmować. Matka też człowiek. A myć zęby trzeba! Nawet na siłę (niech partner myje jak taki mądry - zepsute zęby bardzo bolą!) Na siłę, ale na spokojnie, bez nerwów.

      Kary. Karanie dwulatka zakazem bajki czy staniem w kącie jest bez sensu. Sens mają kary naturalne, na zasadzie - jedziesz rowerkiem przy krawężniku = zabieram rowerek (na parę minut np.)

      Ja sobie nie wyobrażam ciąży przy dwulatku, współczuję.

      Później coś dopiszę, muszę lecieć. Powodzenia. smile
      • carmita80 Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 08:57
        Zaprzestaj krzyku i klapsow -serio. Dwulatek musi miec miec proste i krotkie komunikaty, powtorzone 1-3 razy potem twoja reakcja np. jedz rowerem na srodku chodnika, nie zastosuje sie, zabierasz rower. Dzieci w tym wieku nie lubia chodzic za reke, zaloz szelki i smych, latwo kobtrolowac zapewniajac bezpieczenstwo, nie bedziesz musiala rozrzucac zakupow i biegac za dzieckiem po parkingu. Plucie jedzenien, rzucanie nim powinno zakonczyc sie natychmiastowym zakonczenien posilku. Zglodnieje to zje spokojnie. Poszukaj mu zabaw, ktore go zaintresuja w czasie kiedy ty bedziesz mogla polezec. Zapiasz do przedszkola na 2 dni w tygodniu po 3-5 godzin. Chodzicie na play groups, to bardzo popularne w uk? Nie pozwalaj bawic sie sprzetami, ktore do tego dwulatkowi nie sluza (komputer) ). Jesli kopie, krzyczy, rzuca sie po podlodze posadz w jedno miejsce do wyciszenia, karny schodek, stolek. Mycie zebow jest wazne, ale nie na sile, pomysl jak sama bys sie czul. Poszukaj o tym filmow z udzialem dzieci, kupcie fajna szczoteczke, pozwol niech myje na zmiane z toba. My mamy elektryczna szczoteczke, koncowka z myszka miki, mycie trwa krocej, jest dokladniejsze i delikatniejsze. Najwazniejsze, nie postrzegaj go w kategoriach potwora, bo nim nie jest. Twoje dziecinstwo nie bylo xobre, ale jego moze byc. Jeszcze jedno, ty mialas jedna pare spodni i zabawke od swieta, jwmu dajesz ile mozesz, ale to tez nie tedy droga. Kup mu ubran ile potrzebuja i nie zarzucaj zabawkami, lepiej mniej a bardziej dostosowane do wieku i ktorymi bedzie lubil sie bawic.
        • rulsanka Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 10:07
          "Jesli kopie, krzyczy, rzuca sie po podlodze posadz w jedno miejsce do wyciszenia, karny schodek, stolek."

          Właśnie doradziłaś karanie dziecku za okazywanie emocji sad
          Dziecko w tym wieku nie jest w stanie opanować swoich negatywnych uczuć, stąd histerie. Nie powinno się ich na siłę eliminować. Można pokierować sposobem wyrażania emocji, tak by nie było tam bicia i kopania (wystarczy przytrzymać malucha). Natomiast krzyki, rzucanie się na podłogę - miną w swoim czasie. Stawiając do kąta powodujesz, że dziecko tłumi uczucia, a nie uczy się prawidłowo je okazywać.

          "Mycie zebow jest wazne, ale nie na sile, pomysl jak sama bys sie czul. Poszukaj o tym filmow z udzialem dzieci, kupcie fajna szczoteczke, pozwol niech myje na zmiane z toba. My mamy elektryczna szczoteczke, koncowka z myszka miki, mycie trwa krocej, jest dokladniejsze i delikatniejsze. "

          Jest wiele sposobów na uniknięcie użycia siły przy myciu zębów. Jednak, gdy one zawiodą - mycie na siłę jest koniecznością, bo jest to kwestia zdrowia. Leczenie zębów to nie jest miła perspektywa. I czarne ząbki z dziurami, ble.

          "Zaprzestaj krzyku"
          No nie przesadzajmy... Rodzic też człowiek i tłumienie emocji mu nie służy. Rodzic, który kipi z wściekłości i nigdy nie krzyknie, daje dziecku sprzeczne sygnały. Bo skąd niby dziecko miałoby wiedzieć, że wchodzenie na stół mamę denerwuje, skoro mama słodziutko prosi "zejdź kruszynko". Jak się krzyczy ciągle, to dziecko zobojętnieje na taki bodziec. Ale jak od czasu do czasu, to efekt bywa korzystny.
    • anusia_magda Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 10:04
      Trudna sprawa. Dziewczyny dały duzo mądrych rad.Przydałby się też psycholog. Ja w dzieciństwie dostawałam czasem lanie bo pewnie byłam niegrzeczna. Raczej rzadko, ale bolało i fizycznie i psychicznie. Dzis wiem że to była nieporadność rodziców. Oni też pewnie dostawali lanie wiec wszyscy jesteśmy ofiarami ofiar. Czas to zmienić bo My już jesteśmy jednak w tym temacie mądrzejsi. Synek jak widze jest niegrzeczny, typowe dla dwulatka, ale pewnie potrzeba tu wiecej konsekwencji w wychowaniu. Uważam że geny też swoje robią, do tego Twoje skomplikowane dzieciństwo no i jest efekt. Ja np. podpieram sie książką Tracy Hogg. bardzo przystępna. Polecam , tytuł to Język dwulatka.. Inna książka polecana w jednym poście"Nie z miłosci ", jak dla mnie może i mądra ale napisana zbyt naukowym językiem.
      Ważne ze się interesujesz i chcesz coś z tym zrobic. Przyznam Ci się że sama denerwowałam się i zdarzyło mi sie krzyknąć na córke jak była niemowleciem. Bardzo się tego wstydzę. Niestety byłam zbyt nerwowa ( byc może to tez przez chorobe tarczycy, która wyzwala nerwowość, a moze nie) dzisiaj już tak nie jest. Staram się opanowywać i czytać.. Dystansować..
      Zyczę Ci powodzena i dużo radości z rodzicielstwa...Trzymam kciuki.
    • wilhelminaslimak Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 10:18
      Ja uważam, że Twojego dwulatka trzeba utemperować. Nie wierzę w bzdury, że dwulatek nie robi nic na złość. Niech będzie, że nawet i nie robi, ale trzeba mu pokazać, że robi źle. Jeśli prośby i pogadanki nie pomagają, to trzeba znaleźć inną metodę.
      Nie wiem, w którym miesiącu ciąży jesteś, jeśli to początek to jeszcze pół biedy, jeśli końcówka, to gorzej, bo będzie dużo gorzej. Musisz mu wyznaczyć granice i pokazać, kto ma ostatnie zdanie. Jak nie chce zejść z placu zabaw, rzuca się po ziemi, to bierzesz pod pachę i idziesz w swoją stronę. Jak Cię kopie to do kojca (masz go z głowy, chwilę spokoju i od razu karę) - my wrzucamy do kojca tylko w ostateczności, właśnie jak bije. Jak pluje jedzeniem, to koniec jedzenia. Jak źle jedzie rowerkiem, to bierzesz rowerek.
      I spróbuj go nauczyć, że bawi się sam, jak Ty leżysz. Albo leż na łóżku i baw się na nim autkami itp. Ja się tak z synem, jak byłam w ciąży bawiłam godzinami.
      • asia.xyz Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 11:17
        Twoje dziecko nie robi nic innego niz jest nauczone przez ciebie. Sama stosujesz przemoc (bicie, szarpanie, zapinanie na sile do wozka) wiec ono robi to samo bo nie zna nic innego.
        Czytanie u dwolatka wyglada dokladnie tak jak opisujesz. Jesli bedziesz mu pozwalac przewracac te kartki i powiesz (nie konieczne przeczytasz) co jest na stronie (czasem wystarczy jedno lub dwa slowa na poczatek) koncentracja sie bedzie z wiekiem wydluzac.
        Konsekwencja jest wazna ale nie powinna byc slepa. Zacznij malymi kroczkami i staraj sie unikac sytuacji w ktorych musisz uzyc sily bo urzywanie przemocy trzeba wyeliminowac. Bez tego sie nie da. Syn bedzie sie robil coraz silniejszy i juz niedlugo nie dasz rady sie z nim silowac. Jesli sa czynnosci ktorych nie lubi zaproponuj np. za jak szybko to zrobicie to bedzie czas na cos slodkiego, bajke czy ulubiona zabawe. I nie mow o nagrodach i karach tylko ze bedziecie mieli czas lub bedziecie mogli albo ze nie zdazycie lub nie bedziecie mogli. Ostrzeganie przed niebezpieczenstwem w tym wieku zadko dziala. Dzieci maja za malo doswiadczenia do ktorego moga sie odwolac zeby zrozumiec co to znaczy.
        Ja raczej staram sie tlumaczyc ze tak jest i tak sie robi jako ogolne zasady a dopiero potem jakie moga byc konsekwencje. tzn jezdziny od strony trawnika, mama musi bys od strony ulicy Jesli chcesz chodzic to muisz byc od strony trawnika jesli nie to bedziesz musial do wozka nie dasz sie zapiac w wozku wracamy do domu. Daj znac gdzie mieszkasz to moze sie uda psychologa znalezc. Na Northolt (Londyn) sa organizowane terapie grupowe dla ludzi z rodzin dysfunkcyjnych. I nie zalamuj sie to ze jestes w stanie przyznac sie do bledu i szukasz pomocy to juz wiecej niz polowa sukcesu.
    • albero333 Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 11:04
      Wg mnie za dużo wymagasz od swojego 2 letniego syna. Czytając Twój post na początku myślałam, że chodzi o 5 lata.
      2-latki takie są. Mam syna w wieku 4 lat i niespełna 2-letnią córkę. Ona zachowuje się podobnie do Twojego synka. Protestuje, nie słucha poleceń, wypluwa jedzenie i maluje mi ściany długopisem., skacze po mnie i mężu, gryzie brata, ciągnie za włosy.
      Nie bijemy dzieci, bo to złe. Mam dużo cierpliwości, ale ona też z czasem się wyczerpuje.
      Najlepiej dać sobie chwilę na reakcję i nie reagować w złości tylko ochłonąć. Jak chcesz już koniecznie coś uderzyć to wybierz sobie poduszkę i się wyżyj, wyładuj całą złość, a potem spokojnie na chłodno podejdź do dziecka przytrzymaj gdy się wyrywa i powiedz, że jego zachowanie jest złe i że jest Ci smutno jak tak się zachowuje. Powiedz, że następnym razem będzie kara np. sanie w kącie. Dziewczyny tu pisały, że stanie w kącie dla dwulatka to nie odpowiednia kara. U mnie się sprawdza. Córka ma rok i 9 miesięcy i od kilku miesięcy stosuję tą karę za szczególnie złe zachowanie. Na początku córka myślała, że to zabawa, potem uciekała a teraz płacze jak ją stawiam, bo wie, że to kara- więc naszym przypadku się sprawdza.
      I jeszcze jedno: rodzice biją nie dlatego, że nie radzą sobie z dzieckiem tylko nie radzą sobie ze swoimi emocjami i wyładowują je na słabszych.
      Wyluzuj - pozwól dziecku na więcej. On ma dopiero 2 lata i nie oczekuj od niego, żeby był ułożony i posłuszny jak 5 latek! Poświęcaj mu więcej uwagi, nagradzaj, słowem, gestem od czasu do czasu czymś materialnym, (chwal jak np. sam z siebie zachowuje się grzecznie, albo ładnie zje, albo grzecznie umyje zęby).
      Karz na zimno. Jak opadną emocje a nie w afekcie.

      • rulsanka Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 11:43
        "Karz na zimno. Jak opadną emocje a nie w afekcie. "

        I jak dziecko zapomni, o co chodziło sad

        Jeżeli kara, to tylko naturalna (np. zabranie rowerka) i od razu.

        W ogóle kary (poza naturalnymi) zazwyczaj są złe i niepotrzebne. Nagrody również. Tresura dziecka za pomocą systemu nagród i kar, prowadzi do tego, że dziecko modyfikuje swoje zachowanie pod presją, a nie w wyniku wewnętrznej motywacji, zrozumienia. Gdy znika wizja kary (np. rodzic nie widzi) - dziecko przestaje się zachowywać dobrze.
    • el_elefante Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 11:46
      Ja polecam książkę "Jak mówić żeby dzieci nas słuchały...". Są różne opinie na jej temat, głównym zarzutem jest to, że proponowane w książce rozmowy są nieżyciowe, sztuczne, że nikt tak nie mówi. Może to i prawda, ale jeżeli pominąć samą treść, to sposób rozmawiania i podejścia do małego człowieka jest jak najbardziej w porządku i się sprawdza. Książka napisana jest prostym językiem i może otworzyć oczy na pewne kwestie związane z zachowaniem dziecka i z tym jak (przede wszystkim) NIE reagować. Uważam, że warto poczytać.

      Druga książka to "Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat". Dzięki niej można pogłębić swoje pokłady wyrozumiałości dowiadując się, że pewne zachowania dzieci są zupełnie naturalne dla danego okresu. A przede wszystkim dowiadujemy się, że dzieci reagują tak czy inaczej na trudności, które napotykają na drodze swojego rozwoju i naszym zadaniem jest pomóc im w ich pokonaniu, a nie walka z dziećmi.

      I wreszcie trzecia książka, do której mogłabyś zajrzeć, to "Toksyczni rodzice". Wydaje mi się, że potrzebujesz czegoś takiego.

      Nie chodzi o to, żeby to wszystko czytać od deski do deski, przetwarzać, analizować, wyciągać wnioski. Nie. Chodzi o poczytanie tyle, ile uznasz za stosowne, choćby na wyrywki. Nawet, jeżeli oznaczałoby to postawienie tych książek w kiblu.
      Nie tłumacz się, że nie lubisz, że nie rozumiesz, i że nie umiesz czytać książek. Bzdury. Czytać umiesz i myśleć też umiesz. Nikt cię z tego nie będzie odpytywał ani rozliczał, czytasz dla siebie. ZAWSZE coś tam zostanie w głowie. Przynajmniej spróbuj.

      I pisz na tym forum. Wejdź też na "Wychowanie bez porażek" i na "Psychologia". I pisz, bo to pomaga. Sama widzisz, że na forum przyznajesz się do rzeczy, o których wstyd ci mówić w cztery oczy. Więc póki co pisz, czytaj i ubieraj swoje myśli w słowa.

      > 2 lata potwor!!!
      Nie myśl tak, to droga donikąd. Nie używaj wobec swojego dziecka takich określeń. Przecież sama doskonale wiesz, że on nie jest potworem. Jest zagubionym małym dzieckiem, który nie potrafi się pogodzić z faktem, że jego mama nie radzi sobie z wychowaniem dziecka (nie wnikając w przyczyny).

      Szanuj zdanie swojego dziecka. To, że ty masz decydujące słowo nie oznacza, że on musi robić wszystko tak jak ty uważasz. Skoro czytanie książek polega na przewracaniu kartek, to... kup książki z dużą ilością wytrzymałych kartek i różnorodnych obrazków. Wyjdź mu naprzeciw. Dwulatki bardzo szybko potrafią się znudzić czymś, np. czytaniem książeczki. 5 minut spędzone przy książeczce to duży sukces, nie porażka. To tylko przykład, ale obrazuje coś, co jest bardzo ważne w twoim przypadku: zaprzestanie nieustannej walki z własnym dzieckiem i traktowania go jak przeciwnika, który usiłuje z tobą walczyć o jakieś wymyślone przez ciebie cele. Traktujesz dwulatka w kategoriach dorosłego myślenia - to jest coś, co robi w mniejszym lub większym stopniu przytłaczająca większość rodziców, ze mną włącznie. Tymczasem dwulatki tak nie działają. Myślą po dwulatkowemu, mówią po dwulatkowemu i reagują w sposób trudny do przewidzenia i trudny do zniesienia - po dwulatkowemu. Tego nijak nie zmienisz, nie da się. Za to można takiemu dwulatkowi pomóc w odnalezieniu się w tej bardzo trudnej dla niego sytuacji i to jest twoje zadanie. Będzie ciężko i długo, będziesz potrzebowała wiedzy aby zrozumieć, intuicji i całego oceanu wyrozumiałości. Dla syna i dla siebie też. Może przede wszystkim.
      Powalcz, bo jest o co. Ściskam kciuki, a ty do roboty smile
    • madzia1708 a moim zdaniem... 15.06.12, 12:12
      dobrze by było, żeby ktoś inny zajął się Twoim dzieckiem, ponieważ chłopaczyna się już przyzwyczaił do takiego zachowania przy Tobie, a dzieci zazwyczaj najgorzej się zachowują przy mamie wink
      czy masz babcię pod bokiem? a może jakies zajęcia dla takich Gagatków czy sale zabaw, żeby się wyhasał
      • madzia1708 aaaa i jeszcze coś 15.06.12, 12:24
        to nie jest normalne zachowanie dwulatka, ja mam dwoje dzieci i moje się tak nie zachowywały nigdy, owszem był czas tzw buntu dwulatka, ale bez przesady, ze non stop darły się i nic nie docierało. Nikt mi nie powie, że to jest normalne
        • joshima Re: aaaa i jeszcze coś 15.06.12, 12:45
          madzia1708 napisała:

          > to nie jest normalne zachowanie dwulatka, ja mam dwoje dzieci i moje się tak ni
          > e zachowywały nigdy
          Na Twoich dzieciach świat się nie kończy. A dzieci sa różne.
          • madzia1708 jasne Joshima 15.06.12, 13:42
            dzieci przyjmują zachowania osób, z którymi przebywają
            Autorka wątku powinna być spokojna, jak ma takie dziecko, bo denerwując się tylko pogarsza sprawę i myślę, ze powinna Go zostawiać z kimś innym, tak często jak się da
            • dagmara-k Re: jasne Joshima 15.06.12, 15:13
              to moze oddac tobie, ty taka jestes spokojna, twoje byly "normalne"... to nie wyjscie oddac komus dziecko, a nic nie zmienic w relacji z nim.
            • joshima Re: jasne Joshima 15.06.12, 19:19
              Bzdury piszesz. Dzieci mają swoje własne temperamenty. Nigdy nie wrzeszczałam na dziecko, nie szarpałam go i nie robiła podobnych głupot. Nie przeszkodziło to mojej córce wrzeszczeć, rzucać się na podłogę i gryźć ze złości. Uważasz, że nauczyła się tego ode mnie, czy od mojego flegmatycznego męża?
        • rulsanka Re: aaaa i jeszcze coś 15.06.12, 13:00
          " to nie jest normalne zachowanie dwulatka, ja mam dwoje dzieci i moje się tak nie zachowywały nigdy, owszem był czas tzw buntu dwulatka, ale bez przesady, ze non stop darły się i nic nie docierało. Nikt mi nie powie, że to jest normalne"

          Ale gdzie wyczytałaś, że on się drze non stop? Z postu autorki wynika, że dziecko robi następujące rzeczy:
          - "specjalnie chce jechac rowerkiem zaraz przy krawedzi kraweznika obok jadacych samochodow nie slucha, gdy mowie ze stanie sie krzywda, raz tak sie ze mna przy tym krawezniku przepychal ze ze doslownie zepchnal mnie z chodnika. " Normalne, trzeba zabrać rowerek jak tak robi.
          - "nie chce chodzic, ani obok mnie ani za reke, nie chce tez siedziec w wozku. Chce na rece." Normalne. Trzeba wytłumaczyć, że mama nosić nie może i jak będzie ryk to trudno, niech jedzie w wózku.
          - "gdy leze nagle dostaje kolanem w glowe, to synus wskakuje na mnie i po mnie skacze jest wyjatkowo nie delikatny naprawde kilka razy polala sie krew bo rpzygryzlam sobie warge np. I prosze go zeby ttak nie robil bo to mi sprawia bol. Nie rozumie." Normalne, dwulatki rzadko są empatyczne. A nawet jak są, to niekoniecznie to powoduje, że np. przestają skakać. Dwulatki są ruchliwe i nie do końca nad tym panują. Trzeba zapobiegać, również uciekając.

          - "I jego sprzeciwy, mowie idziemy z placu zabaw-to jest ryk, doslownie ryk jakbym go lala kablem od zelazka, wszyscy sie patrza-bo on sie rzuca na ziemiie czesto go musze zlapac za reke zeby sobie glowy o beton nie rozbil i tak sie szarpiemy. Metoda na wytlumaczenie dziecku ze trzeba do domu isc bo inaczej bedzie musial isc za reke zwyczajnie nie dziala bo ja musialabym go za te reke ciagna c on by sie zwyczajnie polozyl na ziemi. " Normalne. Dwulatka trzeba zachęcić do wyjścia z placu. Np. "Chodź popatrzymy na tamtą koparkę..." Warto też dać dziecku czas na dokończenie zabawy. "możesz zjechać jeszcze raz i idziemy do domu". "Jak zadzwoni mój budzik, idziemy do domu" - nastawiasz minutnik na 3 minuty

          - "W sklepach rutyna, bez zabawki, slodyczy-nie wyjdzie. " Popełniłaś błąd przekupując dziecko. Ja bym przerwała to zachowanie, ale nie całkiem. Kup coś zdrowego, pożytecznego. Moje dziecko ucieszyłoby się ze zwykłego jogurtu.

          "Pluje do talerza-dalej mu miesko, sama tez siadam obok i jem. On porzuje chwile a nastepnie potrafi to wypluc na moj talerz." Normalne, dziecko musi się dopiero nauczyć, że plucie jest mało estetyczne. Dla dziecka plucie to jak jedzenie, nic obrzydliwego.
          - "komputer zdemolowany polowa klawiszy powyrywana. " A kto mu dał komputer do zabawy? Daj sobie klapa.
          - "Krzyczy-nie potrafie z nim wygrac. Nie potrafie sluchac krzyku przez pol godzny." Czasem warto ustąpić, ale nie na zasadzie że dziecko wygrało, tylko na zasadzie wysłuchania argumentów drugiej strony. Kompromis. Ale jak nie chcesz, nie możesz ustąpić, to zignoruj krzyk. Dzieci czasem krzyczą.

          Moim zdaniem dziecko autorki JEST normalne, a autorka je zaszufladkowała jako potwora, bo ma ojca kryminalistę. Matka powinna douczyć się o rozwoju małego dziecka (tytuły książek padły w tym wątku).
          • kotkowa Re: aaaa i jeszcze coś 15.06.12, 13:24
            Mój dwulatek też bywa rogaty, ale wiem jedno - jak daję mu po sobie poznać, że jestem nerwowa, że się złoszczę, podniosę głos - robi się jeszcze gorszy - to nie pomaga w ogóle. Nigdy swojego dziecka nie uderzyłam i nie szarpnęłam, jak zdarzy mi się nakrzyczeć w złości i mały czasem płacze - wtedy potrafię go przytulić i powiedzieć: przepraszam, mama się zdenerwowała, nie krzyczymy na siebie. Każdą jedną sytuację można rozwiązać bez złości, bez bicia i bez krzyku. 2-latek nie rozumie wielu rzeczy i nie jest złośliwy, czasem to co chce zrobić, jest silniejsze od niego, nie rozumie konsekwencji. Mi pomaga często zrozumienie, że dziecko nie jest moim partnerem, tylko ja jestem jego mamą, rozumiem więcej, troszczę się o niego, jestem ponad jego niegrzecznym zachowaniem, ponad jego emocjami, a nie na równi.
            Jednym słowem, tak jak ktoś dobrze tu pisał - prościej jest nie bić, czy karać, krzyczeć, ale spokojnie dziecko opanować i zrobić tak, żeby dziecko poniosło zwykłe konsekwencje swojego zachowania. Jeśli ucieka rowerkiem na ulicę - nie szarp, nie bij, nie krzycz. Zatrzymaj rowerek, stań z nim na środku chodnika, jak płacze, to niech popłacze, ty stój z nim i mów do niego spokojnie, przytrzymuj, żeby się nie wyrywał i nie pobiegł na ulicę. Płacz i złość mu za chwilę przejdzie, przytul go i powiedz, że ma jechać z drugiej strony chodnika, odgrodź mu drogę od ulicy. Jak się powtarza, to zabierz go z tej drogi i więcej nią nie jeździjcie rowerkiem. Jak rzuca zabawkami, jedzeniem i nie reaguje na uwagi - zabierz zabawki i schowaj, tak samo jedzenie. Wszystko bez krzyku, spokojnie - wystarczy powiedzieć, że widocznie nie chce jeść ani się bawić zabawką, skoro tym rzuca, więc mama schowa zabawkę. Jak będzie płakał, to niech popłacze chwilę, ty powiedz, że jak poprosi, to dostanie zabawkę, ale pod warunkiem, że nie będzie rzucał. U mnie to działa - mały chwilę płacze, uspokaja się, prosi o zabawkę, dostaje pod warunkiem, że nie będzie rzucał i więcej nie rzuca. Wszystko odbywa się bez żadnych nerwów. Podstawa to opanować się samemu, wziąć głęboki oddech i reagować konsekwentnie, ale spokojnie. Przytulaj go gdy płacze, gdy się złości, to pomaga. Mój synek po chwili się uspokaja, przytula, ostatnio sam mówi, że przeprasza mamę, jak coś zrobi, dla mnie to naprawdę duża radość.
          • madzia1708 tu napisała: 15.06.12, 13:39
            odam ze mieszkam w anglii, wole nie myslec do jakich wnioskow dochodza sasiedzi kiedy slyszla jak dziecko drze sie pol dnia albo widza mnie jak sie z nim szarpie pod domem bo on nie chce z niego wyjsc albo nie chce do niego wejsc.

            rady, które dałaś są ok oczywiście, takie zachowanie się zdarzają dwulatkom, ale na pewno nie dzień w dzień
            • rulsanka Re: tu napisała: 15.06.12, 13:47
              Ja myślę, że ona przejaskrawiła z tym "pół dnia" - bo to wcale nie wynika z pierwszego postu. Myślę, że jest to duża część dnia, z przerwami. Dużo, ale w dużej mierze złe zachowanie dziecka jest nakręcane przez matkę, która zamiast dziecię wyciszyć, sama wychodzi z siebie.

              "rady, które dałaś są ok oczywiście, takie zachowanie się zdarzają dwulatkom, ale na pewno nie dzień w dzień"
              Myślę, że jak ktoś prawidłowo reaguje, to dziecku szybciej przechodzi, wiele zależy od rodzica. Moje dziecko miewa gorsze/lepsze dni i okresy. Natomiast te złe mijają dużo łatwiej i szybciej, kiedy ja jestem w dobrym humorze, wypoczęta itp. A jak się spieszę, jestem zdenerwowana i spięta, to w dziecko wstępuje diabełek...
              Tak więc mamy skok rozwojowy dwulatka + nie radzącą sobie matkę, mieszanka wybuchowa, ale dziecko normalne.
              • madzia1708 masz rację :) 15.06.12, 13:52

              • dagmara-k Re: tu napisała: 15.06.12, 15:18
                no moje codziennie ma 20 minut wariacji, dokladnie te 20 ktore ja juz sie spiesze, nie wyrabiam, irytuje mnie byle co
          • aphoper1 Re: aaaa i jeszcze coś 15.06.12, 18:26
            Rulsanka, po raz kolejny zgadzam się z każdym Twoim słowem.
    • kiniox Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 13:26
      Ja, podobnie jak ktoś powyżej, polecam "Jak mówić, żeby dzieci słuchały...". Zarzut, że "nikt tak nie mówi" jest o tyle kiepski, że własnie stąd problemy z dziećmi, że "nikt tak nie mówi", a powinien. Ja tak mówię i rezultaty przechodzą czasem moje najśmielsze oczekiwania. Co wiecej, przestałam już nawet zauważać, że mówię "dziwnie". Dopiero moja kuzynka, z którą rzadko się widuję, powiedziała mi, że nikt z jej znajomych nie mówi do dziecka tak, jak ja. Konkretnie to wszystko opiera się na szacunku do dziecka i jego uczuć, zrozumieniu, że jego emocje są inne od naszych, pozwoleniu mu na rozwój w jego własnym tempie i na pomocy w nazywaniu tego, czego nie rozumie i co go przeraża. A małe dziecko przeraża np. to, że nie umie czegoś wyrazić, że stara się, a nikt go nie rozumie, że się zdenerwował na mamę i nie wie, czy mu wolno tak czuć. Reakcją na te wszystkie lęki jest u dziecka agresja. Ja miałam taki etap, kiedy klękałam przed synem (bardzo polecam - koniecznie zniżać się do poziomu dziecka i patrzeć mu w oczy, kiedy się wydaje jakieś polecenie, albo o czymś ważnym rozmawia) i mówiłam mu coś w rodzaju "widzę, że jesteś rozczarowany, to normalne, każdy by był, gdyby nie mógł dostać czegoś, czego bardzo pragnie i to natychmiast". Potem pozwalałam mu to przetrawić i ciągnęłam "jednak.....blablabla". Syn się uspokajał nie dlatego, że wszystko zrozumiał, ale dlatego, że poswięciłam mu czas, byłam spokojna, zakomunikowałam, że jego uczucia są w porządku, że każdy tak miewa, dałam mu sygnał, że go akceptuję itp. Teraz ma 3 lata i naprawdę potrafi rozpoznać swoje emocje. To powoduje, że nie jest tak sfrustrowany i nie musi się złościć o wszystko.
      • dagmara-k Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 15:21
        Za
        > rzut, że "nikt tak nie mówi" jest o tyle kiepski, że własnie stąd problemy z dz
        > iećmi, że "nikt tak nie mówi"

        fajnesmile
        no nikt dokladnie tak nie mowi, bo to angielskie tlumaczenie strasznie dretwe, ale jak sie najpierw przejdzie warsztat, to ksiazka staje sie po prostu sciagawka do tego, co sie przezylo na warsztacie. one sa w wielu miejscach prowadzone, w wiekszosci wiekszych miast, trzeba szukac w poradniach psych-ped.

        ciekawe w ktorych innych panstwach tez, bo przeciez to nie nasz wymysl.
    • maryla7 Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 17:19
      hej! dzis np jest wspaniale, faktycznie troche pracy nad soba zdaje rezultaty. ale jest jakies ale, predzej mam zal do siebie ze zalozylam na forum watek gdzie nazywam swojego synka potworem, drugie to to ze sie na niego publicznie zale. Moze to jakis sposob. Ubolewam, bo swieci slonce i zamiast na placu zabaw to siedzimy, zgodnie z jego zyczeniem, i malujemy, ogladamy bajki itd... hej potrzebuje terapeutybig_grin na pogaduchy. ktos chetny?
      zabolalo mnie jak ktoras z was napisala ze poniewaz ojciec biologiczny malego byl zlym czlowiekiem''kryminalista'' to ja zaszufladkowalam malego, i przypielam mu late lobuza. Nie chce tak, raczej staram sie wymyslec COS co nie pchnie go na dno. za to akurat ze jego bilogiczny ojciec zszedl na zla droge ja obwiniam jego matke. Gdy on robil zle ta leciala, i mu pomagala, kiedy kogos okradl to szla do tego kogos i mowila mu ze to byla jego wina bo jej syn jest dobry, kiedy kogos pobil szla i mowila ze to tez jego wina, kiedy bil mnie mowila ze mi sie nalezalo, i wiele takich sytuacji. A teeraz sama takrobie ze swoim synem-on chce, ja kupuje, robie jak mu pasuje, nie mam wladzy nad dzieckiem, nie kieruje nim ja tylko on mna. Dzisiaj pisze ze jest dobrze, bo robie tak jak mi maly zagra. Gdybym chciala zeby to on postepowal zgodnie z moimi poleceniami on bylby nieszczesliwy, buntowalby sie.

      nie chce zeeby ktos inny opiekowal sie moim synem, wole nad soba popracowac, nigdy nie mialam dosyc go, mialam dosyc jego kaprysnego zachowania, ale nie zalowalam ze sie nim opiekuje akurat ja a nie kto inny. Inny powod to taki ze nie zyjemy w polsce, jestesmy tu samismile
      • joshima Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 19:29
        maryla7 napisał(a):

        > A teeraz sama takrobie ze swoim synem-on ch
        > ce, ja kupuje, robie jak mu pasuje, nie mam wladzy nad dzieckiem, nie kieruje n
        > im ja tylko on mna. Dzisiaj pisze ze jest dobrze, bo robie tak jak mi maly zagr
        > a. Gdybym chciala zeby to on postepowal zgodnie z moimi poleceniami on bylby ni
        > eszczesliwy, buntowalby sie.
        A Ty znowu swoje. Czy Ty uważasz, że w wychowaniu dziecka chodzi o tym, żeby mieć nad nim absolutną władze i nawet dyktować mu czy ma chcieć iść na dwór czy nie? Wiadomo, że nie we wszystkim mu powinnaś ustępować, ale też nie możesz stać na drugim biegunie i narzucać mu wszystkiego. Naprawdę uważasz, że poniosłaś porażkę, bo bawisz się z dzieckiem tak jak ono chce. Komu to robi krzywdę, że nie poszliście na plac zabaw? Nikomu? Więc o co chodzi? Że nie Ty zdecydowałaś? Zrozum, że są rzeczy o których może decydować dwulatek i nikomu nie dzieje się krzywda z tego powodu.
        • maryla7 Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 21:08
          uwazam za porazke to, ze ie potrafilam sprawic dziecku radosci zadna z moich propozycji, przekonac go do innych zajec, a zdaje mi sie ze matka powinna umiec przekonac dziecko-tak aby zgodzilo sie bez protestow, tzn bardzo bym chciala zeby syn byl bardziej otwarty na mnie. Chcialabym w przyszlosci z nim rozmawiac a nie krzyczec i byc ta zla.
          Wiesz dla mnie osobiscie, jezeli cale zycie podlega dziecku, nie ma miedzy dzieckiem a matka wspolpracy i kompromisow-albo jest kompromis z jednej strony(w tym przypadku z mojej), to co to za zycie, jak sie ma czuc kobieta ktorej warunki dyktuje dziecko? z calym szacunkiem do dziecka i do jego pragnien, chcialabym nauczyc mojego syna ze jesli mama mowi to nie zawsze, ale czesto, przydaloby sie ja sluchac. Uwazam ze warto dazyc do takiego ukladu gdzie jedno, slucha drugiego i wcale nie jest powiedziane ze ja tez musze byc matka polka cierpietnica. Moze latwiej ci bedzie zrozumiec na przykladzie kiedy proponuje synowi zeby tanczyc, pokazuje mu jakis gest on tego kompletnie nie odwzajemnia, nie chce powtarzac, kiedy pokazuje mu jak cos narysowac, to samo, proponuje jakas zabawe ruchowa nie chce nasladowac.... duzo takich przykladow. Traktuje mnie przedmiotowo.
          Co bys nie napisala trzeba miec wladze nad dzieckiem, chocby po to zeby posluchalo cie kiedy mowisz nie wchodz na jezdnie bo potraci cie samochod. taka wladze moim zdaniem osiaga sie w codziennych czynnosciach. wieksze prawdopodobienstwo ze dziecko cie poslucha w niebezpiecznej sytuacji kiedy masz z nim jakikolwiek kontakt chocby podczas zabawy.
          Pytasz komu to robi krzyde ze nie poszlismy na plac zabaw-mojemu dziecku to robi krzywde. Bo nie ma kontaktu z rowiesnikami. Na chwile obecna zupelnie ignoruje inne dzieci, jest odludkiem woli doroslych z ktorymi nie musi dyskutowac bo tancza tak jak im zagra. obecnie juz chyba tydzien czasu jestesmy w domu i malujemy. Jeszcze jeden problem jet taki ze jestem w ciazy, kiedy wstaje z lozka i czuje sie dobrzee chcialabym to wykorzystac i zabrac gdzies malego, ale nie moge bo on wymyslil sobie cos innego.
          Akurat tutaj, uwazam ze mam racje. Rodzic powinien byc jakims autorytetem w oczach dziecka. A z takim pogladem jaki ty prezentujesz wychodzi na to, ze dziecko powinno byc krzyzem dla matki/ojca, a matka/ojciec dla dziecka jak maszyna zaprogramowana pod niego.
          • joshima Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 21:26
            maryla7 napisał(a):

            > uwazam za porazke to, ze ie potrafilam sprawic dziecku radosci zadna z moich pr
            > opozycji, przekonac go do innych zajec, a zdaje mi sie ze matka powinna umiec p
            > rzekonac dziecko-tak aby zgodzilo sie bez protestow,
            Masz jakieś dziwne wyobrażenia o macierzyństwie.

            > Chcialabym w przyszlosci z nim rozmawiac a nie krzyczec i byc ta zla.
            A dlaczego w przyszłości a nie teraz?

            > Wiesz dla mnie osobiscie, jezeli cale zycie podlega dziecku, nie ma miedzy dzie
            > ckiem a matka wspolpracy i kompromisow-albo jest kompromis z jednej strony(w ty
            > m przypadku z mojej), to co to za zycie
            A jak chcesz dziecko naauczyć kompromisów, skoro uważasz, że powinno robić wszystko tak jak Ty mu karzesz? Jak chcesz nauczyć dziecko ustępować, skoro swoje ustępstwo uważasz za porażkę. No bądź rozsądna.

            > chcialabym
            > nauczyc mojego syna ze jesli mama mowi to nie zawsze, ale czesto, przydaloby si
            > e ja sluchac.
            Jak chcesz nauczyć słuchac, gdy sama tego nie robisz?

            > Moze latwiej ci bedzie zrozumiec na przykladzie kiedy proponuje synowi zeby tan
            > czyc, pokazuje mu jakis gest on tego kompletnie nie odwzajemnia, nie chce powta
            > rzac
            Wiesz, Ty naprawdę potrzebujesz pomocy specjalisty, który Ci wyjaśni, że oczekujesz niemożliwego.


            > Co bys nie napisala trzeba miec wladze nad dzieckiem,
            I dyktować mu nawet jak ma tańczyć i rysować. Dziewczyno ocknij się.

            >wieksze prawdopodobienstwo
            > ze dziecko cie poslucha w niebezpiecznej sytuacji kiedy masz z nim jakikolwiek
            > kontakt chocby podczas zabawy.
            Nie. Wiesz kiedy jest większe prawdopodobieństwo, że dziecko Cię posłucha? Wtedy, gdy swoją wolę narzucasz mu tylko w sytuacjach kiedy to konieczne a nie na okrągło.


            > Pytasz komu to robi krzyde ze nie poszlismy na plac zabaw-mojemu dziecku to rob
            > i krzywde. Bo nie ma kontaktu z rowiesnikami. Na chwile obecna zupelnie ignoruj
            > e inne dzieci, jest odludkiem
            Jak każde dziecko w tym wieku.

            > Akurat tutaj, uwazam ze mam racje.
            A ja uważam, że się mylisz i to bardzo. Ogarnij się bo za chwilę będziesz krzywdzić dwoje dzieci swoimi nierealnymi oczekiwaniami i bezsensownymi wybuchami agresji.

            < A z takim pogladem jaki ty prezentujesz wychodzi na to, ze dziecko
            > powinno byc krzyzem dla matki/ojca
            No po patrz, z takimi poglądami mam dziecko, które słucha mnie kiedy to jest konieczne. Dziwne, nie?
            • kiniox Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 22:09
              Zgadzam się z każdym słowem Joshimy. Wydaje mi się, że nie umiesz odróżnić rzeczy ważnych od zupełnie nieistotnych. Dziecko chętniej słucha zakazów i poleceń jeśli stosujesz je tylko wtedy, kiedy są konieczne. Dziecko musi mieć poczucie, że są dziedziny, na które ma wpływ. Wtedy mniej się buntuje w sytuacjach, w których naprawdę nie powinno. Zabawa jest wprost wymarzoną dziedziną do dania dziecku wolności kontrolowanej. Skoro syn nie chce powtarzać Twoich ruchów, to czy przyszło Ci do głowy, żeby dla odmiany zacząć powtarzać jego ruchy? Otwórz się na dziecko i jego potrzeby, to ono otworzy się na Ciebie. Na dziecko lepiej niż polecenia i zakazy działają odwracanie uwagi, żarty, współzawodnictwo. Twój syn ma DWA lata. Przecież wojen z dzieckiem w tym wieku masz podczas jednego dnia tysiąc, naprawdę Ci się chce tak użerać tam, gdzie nie jest to konieczne? I przecież w gruncie rzeczy i tak większość z tych wojen wygrywasz Ty, tylko umęczona po pachy. A syn ma poczucie, że nad niczym nie panuje. Czy naprawdę tak ciężko pozwolić na to, żeby syn miał jakąś dziedzinę, w której może podejmować ograniczone decyzje?
              • maryla7 Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 23:07
                kiniox, przeciez pisze, na chwile obecna jest tak ze syn nie ma we mnie zadnego autorytetu nie slucha mnie nigdy, zwyczajnie m nie ignoruje w kazdej sytuacji. Poddac sie temu i w tym trwac jest bezsensowne. Moje dziecko ma poczucie ze ma wplyw na wszystkie dziedziny w kazdym czasie. Dziewczyny ja nie chce zrobic z dziecka robota-takiego jakim teraz ja dla niego jestem na kazde zawolanie. Chce popracowac nad wspolpraca i mysle ze dziecko ktore ma 2,5 roku nie jest za male. Mysle ze wiekszy zapas spokoju i cierpliwosci z mojej strony i bedzie lepiej. Nie chce wychowywac tak dziecka, jak piszecie. Nie zachowuje sie dobrze jest niegrzeczy wiele razy, musze mu wyznaczyc jakies granice. Nie wygrywam naszych wojen- syn zawsze stawia na swoim, zawsze robie tak jak on chce. Poxniej mi brakuje cierpliwosci bo ja raz potrzebuje, zeby mnie posluchal, i on nie rozumie, i wszyscy sa niezadowoleni, maly bo matce odbija i nie wiadomo co ona chce, i matce bo jeden jedyny raz wymaga cos od dziecka i chocby mu to mowila na tysiac roznych sposobow to on tego nie przyjmie do wiadomosci i jest stres i sa nerwy. Co wy widzicie w tym zlego, ze ja chce nawiazac jakis dialog z synem ktory ma 2,5 roku? na boga przeciez nie usiluje nauczyc go grac na fortepianie...
                • joshima Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 23:25
                  maryla7 napisał(a):

                  > Dziewczyny ja nie chce zrobic z
                  > dziecka robota-takiego jakim teraz ja dla niego jestem na kazde zawolanie.
                  To nie bądź na każde jego zawołanie. Ale też nie dziw się, że mu się to nie podoba i że i\okaze niezadowolenie w jedyny sposób jaki zna, czyli krzykiem. Nie możesz go za to bić. Przede wszystkim dlatego, że to go nie uczy innego okazywania złych emocji. Zostaw sobie kilka kluczowych tematów, których odpuścić nie możesz (np wybieganie na ulicę, niekupowanie zachcianek itp) i nie odpuszczaj, ale protesty przyjmij ze spokojem, Resztę, szczególnie duperele, jak rysowanie, czy kwestie wyjść na dwór czy zostać w domu negocjuj spokojnie ale z opcją, że pozwolisz dziecku zdecydować jak się uprze.


                  > Nie zachowuje sie dobrze jes
                  > t niegrzeczy wiele razy, musze mu wyznaczyc jakies granice.
                  Pytanie co dla ciebie jest niegrzecznym zachowaniem. To, że nie tańcz jak mu każesz?
                  • maryla7 Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 23:48
                    nie to ze kaze mi tanczyc jak on zagra.
                    teraz ty sama sobie zaprzeczasz. Z jednej strony piszesz ze trzeba odpuscic dziecku i podporzadkowac caly dzien jemu zeby mogl decydwac kierowac nim tylko w tedy kiedy to koneczne, czyli co to znaczy? Dla mnie konieczne jest kierowanie nim kazdego dnia w wielu sytuacjach, blachych czy nie blachych. Moim zdaniem 2 latek moze decydowac-ale w piaskownicy, wybierajac zabawki do zabawy, bajke na ktora ma ochote, jedzenie nawet, ksiazke do poczytania/ogladania i w wielu innych ''dziec iecych kwestiach''. Ale nie moze decydowac o tym ze bedzie mi skakal po glowie kiedy ma ochote, ciskal we mnie zabawkami bo sprawia mu to radosc, siedzial w domu tydzien czasu bo nie ma ochoty wyjsc(i ja mam siedziec razem z nim bo on tak chce), kopac zwierzeta, wyrywac mi wlosy i tysiac innych przykladow a wy oceniacie mnie tak jakbym chciala mu radosc dziecinstwa odebrac. joshima a ty wyjatkowo przekrecasz moje slowa i jakies bzdurne teorie szerzysz ze ja mam poczucie kleski bo syn nie chce rysowac co mu kazalam.
                    • kiniox Re: 2 lata potwor!!! 16.06.12, 00:03
                      Zupełenie NIE oceniam Cię, tylko chciałabym Ci jakoś pomóc, a nie umiem dawać rad nie odnosząc się do podanych przykładów. Przykład z zabawą utkwił mi w pamięci, bo mi się wydał szczególnie odległy od moich standardów.
                      Wszystko, co wymieniłaś, jako zachowanie, które trzeba zmienić, ja również za takie uznaję. Ponownie polecam instrukcję wydawania poleceń. Usłyszałam ją od rewelacyjnej kobiety, 25 lat pracy z dziećmi i własnych czwórka. Słucha dzieci, jest na nie otwarta, nigdy nie podnosi głosu, a jednak egzekwuje swoje wymagania i powiedziała mi, że w mowie ciała tkwi sekret. To prawda, niestety dla tych, którzy nie panują nad własnym głosem czy postawą.
                      • maryla7 Re: 2 lata potwor!!! 16.06.12, 00:21
                        ja nie pisalam o tobie tylko o joshimie.
                    • joshima Re: 2 lata potwor!!! 16.06.12, 02:23
                      maryla7 napisał(a):

                      > teraz ty sama sobie zaprzeczasz. Z jednej strony piszesz ze trzeba odpuscic dzi
                      > ecku i podporzadkowac caly dzien jemu zeby mogl decydwac
                      Naprawdę. Przeczytaj moje posty jeszcze raz. Tym razem bez zacietrzewienia ale za to ze zrozumieniem.
                • kiniox Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 23:30
                  Ależ ja doskonale rozumiem, o co Ci chodzi i ta część o wydawaniu poleceń była zupełnie na poważnie. Ja uważam po prostu, że z dzieckiem się nie walczy, tylko stosuje sposoby. Ja dzielę rzeczy na ważne i nieistotne. W sytuacjach ważnych nie ma walki, bo po prostu do niej nie dopuszczam. Tłumaczę oczywiście dziecku, dlaczego czegoś wymagam, a potem robimy tak, jak ja tego chcę i już. Chodzi o wszystkie sytuacje, w których stawką jest zdrowie i bezpieczeństwo syna, albo innych ludzi. Doprowadziłam tą orką na ugorze do tego, że dzisiaj wystarczy, że powiem synowi spokojnie "a od kiedy to ja pozwalam na takie zachowanie?", żeby przestał robić coś, z czego nie jestem zadowolona. Ale to muszą być racjonalne oczekiwania, bo dzieci rozszyfrują Cię w trzy sekundy. Natomiast sytuacje nieważne rozwiązuję podstępem, żartem itp. Unikając zbyt częstych konfrontacji osiągam to, że dziecko częściej mnie słucha z własnej woli. Podam Ci przykład. Kiedy syn miał nieco ponad rok, nie chciał się ubierać, np. zakładać rajstop. Mogłabym na niego krzyczeć, gonić go po całym domu, albo ubierać go na siłę wśród ryków, ale wolałam żartować, że w takim razie założę je sobie na głowę i będę miałą piękny kapelusz. Syn sam przybiegał ze śmiechem, ściągał mi rajstopy z głowy i próbował je sam założyć, po czym spokojnie pozwalał się ubrać. Unikałam konfliktu i awantury, osiągałam cel, a jednoczesnie nie tworzyłam dodatkowych sytuacji, w których moje dziecko czuło się bezsilne, miało poczucie porażki i chciało potem odreagować. Rozumiesz? Bo dla mnie trochę Cię pogrąża ten tekst o zabawie, w której syn nie ma ostatniego słowa, bo Ty wolałabyś bawić się inaczej. Co, jeśli nie zabawa, powinno być domeną dziecka? Ty masz tylko pilnować, żeby nie zranił siebie, albo kogoś innego, niczego wartościowego nie zniszczył i dobrze się bawił.
            • maryla7 Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 22:42
              no to coz pogratulowac z twoje dziecko cie slucha, moje mnie nie slucha, uwazam ze nie wymagam od syna wiele, moj syn jest rozpieszczony, jest pierwszym dzieckiem w rodzinie, wycacane i wychuchane przez wszystkich czlonkow rodziny, kazdy nad nim stoi z podziwem istny pepek swiata. Nie wiem co ty usilujesz mi udowodnic. Nie popieram dawana klapsow uwazam ze robie zle i jest mi wstyd z tego powodu i robie wszystko co w mojej mocy, aby wyplewic to zachowanie z mojej strony. Co w tym zlego, ze zastanawiam sie nad tym, jak to zrobic aby wszyscy byli szczesliwi, aby byl miedzy mna a dzieckiem dialog? nie pisze o tym ze chce wladzy absolutnej i ze mam zamiar dyrygowac dzieckiem w kazdej sekundzie dnia. Chcialabym wyjsc z pewnych sytuacji bez zbednych emocji. co w tym zlego? Jakbym byla taka, jak mnie opisujesz, to zamiast zastanawiac sie tutaj jak tu doprowadzic do ''dialogu'' miedzy mna a synem, lalabym go po dupsku co 5 minut zeby robil tak jak ja chce.
              co do tanczenia i rysowania, nie chodzilo mi o to ze ja sobie zycze aby on rysowal ni ma rysowac, chodzilo mi o to ze kiedy probuje go czegos nauczyc on nie zwraca na mnie uwagi, nie chce czerpac odemnie NIC. Tymczasem kiedy tato wraca z pracy jest inna sytuacja.

              ''> >wieksze prawdopodobienstwo
              > > ze dziecko cie poslucha w niebezpiecznej sytuacji kiedy masz z nim jakik
              > olwiek
              > > kontakt chocby podczas zabawy.
              > Nie. Wiesz kiedy jest większe prawdopodobieństwo, że dziecko Cię posłucha? Wted
              > y, gdy swoją wolę narzucasz mu tylko w sytuacjach kiedy to konieczne a nie na o
              > krągło.''

              nie. Ja nie pisze o pastwieniu sie nad dzieckiem powtarzam. Mamy inne poglady. Ja tobie nie pisze ze zle wychowujesz swoje dzieci, kazdy po swojemu, a ja widze ze ty mi usilujesz narzucic totalitaryzm syna. Uwazasz ze wszystko gra, dziecko zachowuje sie ok. Ty zwyczajnie rozpuszczasz dzieciaki i nie wymagasz od nich NIC. Ja wymagam i szukam rozwiazania jak naklonic blisko 2,5 letnie dziecko aby mnie posluchalo kiedy ja tego potrzebuje, zastanawiam sie jak to zrobic aby i mi i jemu zylo sie dobrze. I to jest szacunek do dziecka i to jest troska o nie. I to dobry moment na to aby taka prace nade mna i nad nim zaczac.
              strasznie sie uwzielas... sama sobie przeczysz, sugerujesz mi ze powinnam robic cos czego ty sama nie jestes w stanie zrobic-tzn posluchac argumentow drugiej strony i dojsc do kompromisu, ma byc tak jak ty napisalas, to jest swietosc, to jest jedyna prawda-sorry, prawdopodobnie w ten sam sposob chowasz swoje dzieci i one w ten sam sposob traktuja otoczenie. tragedia moim zdaniem. Z toba nie ma dyskusji- konczy sie komentarzam idz do specjalisty albo o krzywdzeniu dzieci. Nie chcesz ze mna dyskutowac tylko mnie zjechac, to bez sensu joshima.
              Jezeli tobie odpowiada zycie w ktorym dziecko cie slucha ''tylko w tedy kiedy to konieczne'' to coz, pogratulowac. Mnie to nie satysfakcjonuje. Jezeli ciebie zadowola fakt ze twoje dzieci nie maja z toba kontaktu, nie reaguja na to co do nich mowisz i maja gdzies twoje propozycje, no to fajnie, twoj wybor. Ja chce to zmienic. Bez klapsow, bez krzykow, chce rozmawiac z dzieckiem(metafora, ze rozmawiac, komunikowac sie, kontaktowac....). I jezeli ty to krytykujesz to swiadczy tylko o tobie. nigdy nie jest za wczesnie na nawiazanie dialogu z dzieckiem- i mysle tez o tym co bedzie jak pojawi sie nowy czlonek rodziny, jezeli nic nie zrobie z tym jak jest teraz, to bedzie tragedia i faktycznie dwoje dzieci bedzie cierpialo-po pierwsze syn-bo nie bedzie rozumial ze musi mi ulec czasami i zaczekac albo skorzystac z mojej propozycji(pobaw sie klockami jak mama skonczy przy dzidziusiu to zaraz do ciebie dolacze; ogladaj ksiazeczke jak zagrzeje dzidzi mleko to przeczytam ci co tam pisze; teraz mama musi zrobic obiad namaluj cos dla taty). Ty sie ocknij i moze troche samokrytyki? Nie podawaj mi siebie za przyklad bo po tym co napisalas twierdze ze to nie jest godne polecenia. Nie jestes dla mnie zadnym przykladem.
              Napisalam jasno czego oczekuje po tym watku-chce zaczac jakas wspolprace z synem, moc nim kierowac w roznych sytuacjach z miloscia, bez krzykow i klapsow i takich rad oczekuje, nie chce czytac ze trzeba rozpuscic dziecko do granic mozliwosci i nie wolno od niego wymagac NIC. Nie chce zeby sluchal mnie tylko w tedy kiedy to konieczne. To jak dla mnie za malo.
              Pozdrawiam.
              • kiniox Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 22:58
                Słuchaj, ale Ty chyba kompletnie źle zrozumiałaś Joshimę. Chodzi o to, że najwyraźniej jej metody działają, a Twoje nie, więc albo coś jest nie tak z samymi metodami, albo z doborem metody do sytuacji, albo z Twoimi oczekiwaniami wobec dziecka. Ty oczekujesz natychmiast czegoś, co się osiąga stopniowo, pracując nad dzieckiem latami, a nie z dnia na dzień. I ta praca nad dzieckiem musi się zacząć od Ciebie, bo Ty jesteś mądrzejsza, większa, dorosła po prostu. Czyli to Ty musisz dziecku pokazać, jak się słucha, jak się szanuje, jak się stosuje do zasad. A nie tylko jak się wymaga. To jest prawdziwy paradoks, że dziecko, które jest zrozumiane i nieprzetresowane, słucha chętniej i jest grzeczniejsze, niż dziecko trzymane bardzo krótko. Te dzieci są może doraźnie łatwiejsze, ale to spośród nich rekrutują się najbardziej zbyntowani nastolatkowie. Tego chcesz? Ale dobrze, widzę, że nie rozumiesz różnicy pomiędzy rozpuszczaniem dziecka, a zrozumieniem go i pomaganiem mu w rozwoju przy jednoczesnym stosowaniu jasnych zasad i konsekwencji. W takim razie oto instrukcja wydawania poleceń (zupełnie serio). Polecenie wydaje się stojąc mocno i równo na dwóch nogach. Żadnych wykroków, wypiętych w bok bioder itp. To osłabia przekaz. Ręce możesz położyć na biodrach, albo wzmocnić słowa gestem, ale nie machaj nimi jak wiatrakami, ani nie zakładaj ich sobie na piersi w obronnym geście. Głos musi być spokojny i kategoryczny. Żadnego proszącego tonu, czy pytającej intonacji. Musisz najpierw uwierzyć, że to czego wymagasz, jest bezwzględnie konieczne, bo inaczej dziecko wyczuje w Twoim głosie wahanie i nie posłucha. Nawet, jeśli musisz powtórzyć polecenie, mów spokojnie i nie podnoś głosu, dodaj informację o konsekwencji, jaka go czeka za nieposłuszeństwo i wyznacz czas na wykonanie polecenia. Jeśli wciąż nie posłucha, bezwzględnie wykonaj groźbę. I tak tysiąc razy dziennie.
                • maryla7 Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 23:24
                  z tego co wyczytalam to joshmina zarzucila mi ze to co robie jest bezsensu ze powinnam isc do specjalisty i przestac krzywdzic dziecko a w niedalekiej przyszlosci dwoje dzieci stawiajac siebie za przyklad. Nie chce trzmac dziecko na krotko chce aby sie wyrazalo, caly czas pisze ze chce z nimrozmawiac bo teraz maly jest nauczony tak ze ja nie istnieje i co ja mowie jest niewazne. To wybrazcie sobie co bedzie jak przyniose do domu jego siostrzyczke lub brata. I w pewnym momencie nie zrobie tego co on chce, bo jestem w tej chwili bardzo zajeta, jak syn sie poczuje? myslicie ze to zaoowocuje miloscia do rodzenstwa? bo ja tak nie mysle. Mysle ze jak zabiore sie za nauke komunikacji z synem, zaczne ten caly balagan porzadkowac, i sprobuje nauczyc syna i siebie aby w tym nowym porzadku sie odnalesc, to wyjdzie nam tylko na dobre. Nie jest za maly. Rozumie tate. Korzysta z jego propozycji. Dla przykladu napisze jak kiedys tato nauczyl go skradac sie. Kiedy poszedl do pracy maly zaczal kulec, ja sie wytraszylam pomyslalam ze cos mu dolega i mowie to narzeczonemu kiedy wrocil z pracy, na co on ze to synek sie skrada a nie kuleje... wiec uczy sie, cos tam chlonie. Syn zle mnie ocenia i to moja wina bo to ja go rozpuscilam i dopuscilam aby tak sie dzialo. Teraz musze to zmienic. Razem z nim. ale napewno nie na zasadzie ze bede robila tylko to na co on ma ochote. Wole stac nad nim godzine i mu tlumaczyc ze musimy tym razem zrobic po mojemu. Dzisiaj posluchal-z kapiela.
                  • joshima Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 23:30
                    maryla7 napisał(a):

                    > z tego co wyczytalam to joshmina zarzucila mi ze to co robie jest bezsensu ze p
                    > owinnam isc do specjalisty i przestac krzywdzic dziecko a w niedalekiej przyszl
                    > osci dwoje dzieci stawiajac siebie za przyklad. Nie chce trzmac dziecko na krot
                    > ko chce aby sie wyrazalo
                    No ale jak się wyrazi (nie chce rysować tak jak mu pokazałaś) to ty masz poczucie klęski. Zastanów się o co ci naprawdę chodzi.

                    > To wybrazcie
                    > sobie co bedzie jak przyniose do domu jego siostrzyczke lub brata. I w pewnym m
                    > omencie nie zrobie tego co on chce, bo jestem w tej chwili bardzo zajeta,
                    No to co? Najwyżej się rozpłacze. To nie powód, żeby g bić ani powód, żeby rwać włosy z głowy.

                    > myslicie ze to zaoowocuje miloscia do rodzenstwa?
                    A to zależy jaki komunikat przy tym dostanie od ciebie.

                    > Syn zle mnie ocenia
                    Jezuuuu. Ty naprawdę tak myślisz o dwulatku?
                  • kiniox Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 23:45
                    W kwestii rodzeństwa poradzę Ci książkę "Rodzeństwo bez rywalizacji", tych samych autorek co "Jak słuchać, żeby dzieci mówiły...". Częściowo dzieki tej książce przeszliśmy prawie bezboleśnie przez pierwsze miesiące z młodsza siostrą.
                    • maryla7 Re: 2 lata potwor!!! 16.06.12, 00:02
                      no dobrze kiniox, a jaka jest u ciebie roznica wieku miedzy dziecmi? z ubieraiem tez probuje tak mniej wiecej, pol biedy kiedy maly widzi to jako zabawe smieje sie i ucieka, gorzej jak krzyczy i sie sprzeciwia bo nie ma ochoty w tedy tak naprawde nic nie pomaga, a niestety teraz tak sie zdarza, bo wie z czyym to sie wiaze ze bedzie trzeba wyjsc z domu kiedy on nie ma ochoty. I to w naszym przypadku nie jest tak... ze jak juz uda mi sie go ubrac, i dojdziemy do parku to juz gra, mija mu zlosc, wiele razy poprostu wracalismy do domu bo na widok placu zabaw wpadal w ryk a przeciez nie zmusze go zeby wylazl z wozka i sie bawil. No i tak bylo ostatni tydzien. Dzis lepiej bo bylo wyjscie do sklepu, wrocilismy bez slodyczy ale za to z 10 jogurtami w tubcesmile marudzil, ale chwile. Z checia wrocil do domu.
                      • kiniox Re: 2 lata potwor!!! 16.06.12, 00:25
                        Syn miał 2 lata i 3 miesiace, kiedy urodziła się córka. Teraz on ma 3 lata i miesiąc, a ona 10 miesięcy. Powiem Ci, jakie kłopoty nas spotkały po urodzeniu małej. Po pierwsze syn odreagowywał stres na mnie, tzn. musiałam mu powtórzyć 10 razy coś, co wcześniej wystarczyło powiedzieć dwa razy, bo miał deficyt mojej uwagi. Po drugie próbował małą ściskać czy całować za mocno. Nauczyłam się patrzeć na nią, a nie na niego i reagować tylko wtedy, kiedy to córka sygnalizowała problem. W przeciwnym razie mówiłabym non stop "nie rusz, przestań, zostaw". Po trzecie sprawdzał, czy zasady są dla wszystkich takie same. Kiedy trącał małą stopą, a ja kategorycznie tego zabraniałam, specjalnie siadał tak, żeby to ona go kopała i się skarżył. Wtedy mówiłam do córki "nie kop brata, my się nie kopiemy". Syn był zachwycony i szybko przestał nas tak sprawdzać. Próbowałam go angażować we wszystko, co się da - przynosił chusteczki, wyrzucał do kosza pieluszki itp. Kiedy spędzałam czas tylko z nim, to spedzałam czas tylko z nim, o małej nawet nie mówiłam. Bardzo to poprawiało jego zachowanie. W ogóle rzadko mieliśmy naprawdę trudne sytuacje, żeby nie powiedzieć, że nigdy. Przeszło mu zupełnie po 3 miesiącach. Ale też przygotowywaliśmy go na urodzenie córki, kiedy byłam w ciąży - książeczki, historie itp. Czy Wy to robicie?
                        Co do wychodzenia na plac zabaw. Mój syn dość wcześnie mówił, więc z pewnością zapytałabym go, dlaczego nie chce iść na plac zabaw. Kiedy jeszcze dobrze nie mówił, zgadywałam za niego i pytałam, czy to jest powód, a może to jest powód, a może... itd. Proponowałam układy. Mówiłam np. dobrze, nie pójdziemy na plac zabaw, skoro nie masz ochoty, ale potrzebujesz zabawy na powietrzu, więc jutro bawimy się w parku, pamiętaj, że taką mamy umowę. Następnego dnia w razie kłopotu powoływałam się bardzo serio na umowę. I jakoś działało. To wszystko jest oczywiście stopniowym procesem. Nie myśl, że każda taka próba kończyła się sukcesem. Jeszcze trochę szczególny przykład, ale akurat na czasie. Teraz syn nie chce sikać przed snem, więc budzi się w nocy, co jest mi nie na rękę. Biorę się więc na sposób i np. mówię - a ja właśnie potrzebuję i jestem pewna, że wysikam więcej niż Ty. Syn chce wygrać nawet w te zawody, więc staje i robi. I cieszy się, że z całą pewnością nasikał najwięcej na świecie. A ja się cieszę, że nie będzie wstawał w nocy. Tylko te sposoby się zużywają, trzeba wymyślać wciąż nowe. To ciężka praca jest.
              • joshima Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 23:14
                maryla7 napisał(a):

                > Nie wiem co ty usilujesz mi udowodnic.
                Nic. Po prostu nie mogę wyjść ze zdumienia, że można toczyć z dzieckiem wojnę o to, że nie chce się bawić w narzucone mu zabawy. I to wszystko w imię budowania autorytetu. Autorytet nie tak się zdobywa.

                > nie pisze o tym ze chce wladzy absolutnej
                Ale przecież chcesz, dziecko nawet rysować ma tak jak Ty mu pokarzesz, bo jak nie to masz poczucie klęski. Masz ze sobą bardzo poważny problem.


                > co do tanczenia i rysowania, nie chodzilo mi o to ze ja sobie zycze aby on ryso
                > wal ni ma rysowac, chodzilo mi o to ze kiedy probuje go czegos nauczyc on nie z
                > wraca na mnie uwagi, nie chce czerpac odemnie NIC.
                Bo takie są dwulatki... Zrozum to wreszcie.

                > Ja tobie nie pisze ze zle wychowujesz swoje dzieci
                Ale to nie ja szukam porady.

                > kazdy po swojemu, a ja widze ze ty mi usilujesz narzucic totalitaryzm syna.
                Skoro uważasz, że Twój sposób wychowywania dziecka jest OK, to po co ten wątek?

                > Ty zwyczajnie rozpuszczasz dzieciaki i nie wymagasz od nich NIC.
                Oj. Za mało o mnie wiesz i bardzo nieuważnie czytałaś moje wypowiedzi.

                > Ja wymagam i szukam rozwiazania jak naklonic blisko 2,5 letnie dziecko a
                > by mnie posluchalo kiedy ja tego potrzebuje
                Dałam Ci bardzo konkretną podpowiedź.

                > konczy sie komentarzam idz do specjalisty
                No niestety. Ktoś tak niestabilny, że turbuje się z tego powodu, że dwulatek nie chce rysować tak jak się mu pokazuje potrzebuje specjalisty.

                >Nie chcesz ze mna dyskutowac tylko mnie zjechac
                Skoro tak uważasz, to już się nie będę odzywać. Ty nie szukasz porady po prostu.

                > Jezeli tobie odpowiada zycie w ktorym dziecko cie slucha ''tylko w tedy kiedy t
                > o konieczne'' to coz, pogratulowac.
                A dlaczego ma słuchać kiedy to nie jest konieczne?

                > Jezeli ciebie
                > zadowola fakt ze twoje dzieci nie maja z toba kontaktu
                Ale moje dziecko ma ze mną świetny kontakt własnie dlatego, że nie musi mnie na okrągło słuchac i mi się we wszystkim podporządkowywać. To, że moje dziecko ma prawo w wielu kwestiach mi odmówić nie znaczy, że nie słucha moich argumentów. Wręcz przeciwnie. Tylko że ja też mam mniejszą niż Ty potrzebę narzucania swojej woli dziecku. Szczególnie w rzeczach błahych i nieistotnych.

                > Ty sie ocknij i moze troche samokrytyki?
                Ale ja nie mam problemów z dzieckiem, a tym bardziej ze swoimi emocjami.

                > Napisalam jasno czego oczekuje po tym watku-chce zaczac jakas wspolprace z synem
                Sama sobie przeczysz.
                • maryla7 Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 23:36
                  jestes uprzedzona i prowokujesz. Moze i bym cos pozytywnego wyciagnela z tych twoich wypowiedzi ale ze wzgledu na sposob jaki sie do mnie zwracasz-nie chce. Szukam porady i dysksji ale nie w takim tonie nie krytyki, bo ja sama siebie krytykuje i wiem co zle robie, i wiem z czym musze skonczyc, ty mi tego uswiadamiac nie musisz. Wszystko wyolbrzymilas, nie pisalam o narzucaniu dziecku zabawy, wyrywasz zdania z kontekstu. Z calym szacunkiem do ciebie nasza konwersacjja nie ma sensu bo ty nie chcesz zrozumiec mnie a ja nie mam ochoty zbys ty mnie krytykowala. Masz przyklad w domu, u ciebie cos zadzialalo, cczemu zakladasz, ze jesli bede cie nasladowac, to i u mnie to odeniesie sukces. Nie chce tak wychowywac dziecka jak ty. Nie tylko twoje metody na swiecie sa dobre, tak?
                  ''> Ale przecież chcesz, dziecko nawet rysować ma tak jak Ty mu pokarzesz, bo jak n
                  > ie to masz poczucie klęski. Masz ze sobą bardzo poważny problem.'' co to za glupoty gdzie tak napisalam? wyjasnilam juz, ze chodzilo mi o co innego, nie bede sie powtarzac. Problem masz ty z podejsciem do drugiego czlowieka.
                  bezsensu.
                  • joshima Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 23:41
                    maryla7 napisał(a):

                    > Moze i bym cos pozytywnego wyciagnela z tych twoich wypowiedzi
                    Jak by Ci zależało i nie byłabyś uprzedzona i tak bardzo zapiekła to byś wyciągnęła smile W sumie możesz mi zrobić na złość i nie skorzystać. Ja na tym nie stracę. A Ty?

                    > Wszystko wyolbrzymilas, nie pisalam o narzucaniu dziecku zabawy,
                    Napisałaś, że czujesz iż tracisz autorytet kiedy dziecko nie bawi się tak jak Ty chcesz (przykłady z tańcem rysowaniem i wyjściem na plac zabaw). Przecież sobie tego nie wymyśliłam.

                    > Masz przyklad w domu, u ciebie cos zadzialalo, czemu zakladasz, ze jesli bede cie nasladowac, to i u mnie to odeniesie sukces.

                    Bo to działa nie tylko u mnie.

                    > Nie chce tak wychowy
                    > wac dziecka jak ty.

                    No to je dalej lej wink
                  • kiniox Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 23:57
                    Tak myślę o tym rysowaniu i zastanawiam się, dlaczego dziecko nie chce Cię naśladować. I wydaje mi się, że to nie jest pierwotne, tylko wtórne. Tzn. w związku z tym, że w tak wielu sytuacjach tworzył się między Wami konflikt, on teraz wszystko, co powiesz lub zrobisz, przyjmuje jako atak i przymus, a nie jako chęć porozumienia i automatycznie reaguje sprzeciwem. Dlatego sugerowałam, żebyś to Ty zaczęła go naśladować podczas zabawy. Bo jeśli zobaczy, że Ty go naśladujesz i korzystasz z jego propozycji, to z czasem Ci się odwdzięczy tym samym.
                    Ja myślę po prostu, że jeśli chcesz dziecko skłonić do posłuszeństwa, a dotychczasowe metody zawiodły, to po prostu musisz zmienić metody, albo uznać swoją porażkę. Dlatego rozumiem, kiedy piszesz, że nie chcesz wychowywać swojego dziecka tak, jak my, ale w takim razie musisz znaleźć inny skuteczny sposób (w czym nie pomogę, bo nie znam innego, mnie też rodzice wychowywali słuchając moich potrzeb i wyznaczając jasne, zrozumiałe granice), albo poddać się i walczyć z dzieckiem jak dotychczas.
                    • maryla7 Re: 2 lata potwor!!! 16.06.12, 00:12
                      tak to nasladowanie, slusznie zauwazasz, faktycznie moze tak byc. I z tym nasladowaniem jego, no coz to tak wlasie jest. Tak sie teraz bawimy, on wybiera zabawe, on proponuje, czasami nawet pokazuje mi palce gdzie mam rysowac i mowi czy male czy duze auto, tak tez robilam, pol dnia malowalam auta i tiry. Pozniej siedzialm z nim na podlodze ipodawalam mu auto ktore pokazal mi palcem mimo ze z latwoscia mogl je podniesc sam bo lezalo nieraz toz obok niego. Zebym mogla zrobic obiad, musial ogladac traktory(10 minutowe filmiki z wyscigami traktorow na you tubie). Itd. Jest tak ze zmeniam wszystko ja w sobie, ale szczerze to nie jest rozwiazanie na zawsze... bo czasami bede musiala zrobic cos wbrew niemu i chcialabym umiec przetlumaczyc mu to tak zeby obylo sie bez rykow.
                      • joshima Re: 2 lata potwor!!! 16.06.12, 02:27
                        maryla7 napisał(a):

                        > chcialabym umiec przetlumaczyc mu to tak zeby obylo sie bez rykow.
                        Znów błędne założenie. Nie da się wychować dziecka bez płaczu. Nie da się zapobiec jego nerwom i frustracji. Jedyne co można zmienić to swoją reakcję na takie zachowanie dziecka.
                      • jul-kaa Re: 2 lata potwor!!! 16.06.12, 09:30
                        Maryla7, Joshima pisze w sposób, który wywołuje u Ciebie sprzeciw. Jednak niestety ma rację w tym, co pisze.
                        Nie można wymagać od dwulatka, żeby był w pełni posłuszny komukolwiek, żeby wykonywał wszystkie polecenia, szedł na wszystkie propozycje. To jest całkowicie nierealne i mówię to jako specjalista.
                        Prawdą jest za to, że warto się zdecydować, na czym nam zależy. Jeśli na (ślepym?) posłuszeństwie i podporządkowaniu, to tylko przemocą można je osiągnąć. Dzieci krzyczących, bijących je rodziców faktycznie tańszą, jak im rodzice zagrają (do czasu oczywiście...). Tylko czy o to Ci właśnie chodzi?
                        Jeśli przesuniemy cel z "ma się mnie zawsze słuchać" na "ma posłuchać wtedy, kiedy wymagam czegoś ważnego", to nagle okaże się, że ten cel łatwo osiągnąć. Dziecko nie jest robotem, którego da się zaprogramować na wykonywanie poleceń. Dziecko to też człowiek - czasami (często IMO) warto i trzeba mu ustąpić, zrobić to, na co ono ma ochotę, a egzekwować tylko to, co jest naprawdę ważne. Warto traktować dziecko jako partnera i przewodnika, jako kompana, który ma prawo decydować o sobie, swoich zabawach, swoim jedzeniu (w granicach rozsądku).
                        Mój ostatnio trudny dwulatek tak samo krzyczy, oprócz tego rzuca się na ziemię, protestuje, upiera się. Jednak w sytuacjach potencjalnie niebezpiecznych wykonuje polecenia wręcz wzorowo - zatrzymuje się na moje stanowcze "stój!", reaguje na głośne "nie!". Ja jednak używam tych komunikatów naprawdę rzadko, mówię je specjalnym (ostrym wręcz) tonem, bo wiem, że wtedy usłyszy i posłucha. Nie zabraniam dziecku na co dzień zbyt wiele, raczej proponuje inne aktywności (kiedy stuka samochodem w lustro, nie wrzeszczę "nie wolno!", tylko mówię, że samochodami można pojeździć po szafie/podłodze/kanapie).

                        I jeszcze myśl na dziś, która mi wyskoczyła na FB: „ Ogromnej liczby konfliktów i złości ze strony małych dzieci oraz utraty panowania nad sobą ich rodziców można by uniknąć stosując proste procedury, jak rozśmieszanie, zamiast bezwzględnego egzekwowania nakazów czy pozwalanie by dzieci wybierały do jedzenia to co lubią”. John Bowlby
          • aphoper1 Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 21:59
            Maryla7, tak na szybko - cieszę się, że fajnie spędziliście dzień. Nie psuj go sobie obawami. Twój Syn ma 2 lata, nie jest dorosły, a chyba trochę masz wobec niego oczekiwania jakby wobec dorosłego. Gotowość do kompromisów to nie jest domena dwulatkówsmile
            Są sprawy, w których TY nie możesz iść na kompromis - dotyczą one bezpieczeństwa. W innych należy robić tak, żeby uzyskać pożądane efekty - jeśli chcesz fajnie spędzić z Synkiem dzień, to lepiej dostosuj się do Niego, a nie oczekuj, że On przyjmie Twoją wersję tylko dlatego, żebyś czuła się dla niego autorytetem!!!
            Powodzenia jutrosmile A na razie spokojnej nocy!
    • silje78 Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 19:54
      do psychologa, ale ze sobą. jeśli nie do psychiatry (bez najmniejszej złośiwości). młody ma trudny okres, nie tylko dla ciebie, ale i dla niego.
      musisz wyznaczyć jasne granice zachowania, na które się godzisz. pomimo ryku, kładzenia się na podłodze/chodniku itp. TY decydujesz, a nie dziecko. nie chcesz kupić zabawki-nie kupujesz. wrzeszczy? trudno. nie słucha na rowerku? rowerek pod pachę, młodego za rękę i do domu. najspokojniej jak potrafisz. chce poleżeć na chodniku w ramach protestu - niech poleży i pokrzyczy. pokaż, że nie robi to na tobie wrażenia. po wszystkim przytul i powiedz, że kochasz, jednak nie godzisz się na pewne zachowania.
      jak nie chce chodzić za rękę to wpakuj go do wózka. nie ważne, że wrzeszczy. uspokoi się, powiedz, że może iść, ale za rękę.
      przede wszystkim konsekwencja. czasami można ulec, odpuścić dziecku, ale ono musi mieć jasność, kto decyduje. to da mu także poczucie bezpieczeństwa, przewidywalności, choć początkowo może być trudno.
      no i nie bij go. klapsy są najczęściej wynikiem bezradności rodzica, choć czasami wydaje się, że pomogą. zwykły klaps zazwyczaj nie boli fizycznie, a psychicznie. żeby dziecko zapamiętało ból musiałabyś je stłuc, ale chyba nie o to chodzi.
      no i pytanie. gdzie w tym jest ojciec dziecka?
      • silje78 Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 19:57
        odwołuję pytanie. dopiero doczytałam o ojcu sad
        • maryla7 Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 20:45
          no ojciec dzieckasmile maly ma tatesmile syn zna mojego narzeczonego odkad skonczyl chyba 6 miesiecy, obecnie mowi do niego tato. To jest jego tato. z tamtym panem nie mamy w ogole kontaktu ale ogolnie ta sytuacja to nic zlego ani przykregosmile Jestesmy pelna rodzina narzeczony w 100% akceptuje naszego synasmile
    • deelandra Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 21:02
      spoko młoda to, co przeżywasz to absolutna norma emocjonalna, kiedy moje monstery miały po dwa lata to też ze trzy razy dziennie miałam ochotę udusić i zakopać pod domem, ale jakoś przeżyłam ten okres i ja i oni, przy czym jak starszak miał dwa lata z hakiem, to też łaziłam z brzuchem, postanowiłam się nie dać i wprowadzić żelazne zasady, po pierwsze w domu nie ma demokracji, BO NIE, w domu rządzę ja i basta, dopuszczam w miarę rozsądne negocjacje typu: możesz iść za rękę ze mną, albo z ojcem, ale nie ma opcji, że idziesz sam, bo NIE, ja uznałam, że jest absolutna konieczność, żebyś kogoś się trzymał, twoje wąskie pole manweru to decyzja z kim chcesz iść, jeśli jest odmowa chodzenia za rękę, no cóż bywało i tak, że wlekłam spory kawałek po chodniku, więc i tak na moje wyszło i tak, jakoś się nauczyły, że skoro coś zarządzam, to widocznie mam powody, które zawsze im przedstawiam, jeśli mimo wszystko mają samobójcze myśli to ja im je z głowy wybiję i basta i wiesz, co? pogodziły się big_grin weź taki plac zabaw, lojalnie uprzedzam, że np wychodzimy za 10 min, po 5 min przypominam i od piątej minuty włączam zegarynkę, jeszcze 4 minuty, jeszcze trzy minuty, a jak czas mija to wychodzimy, możesz wyjść jak człowiek, możesz wić się i wrzeszczeć, a ja cię zaniosę pod pachą, ale wyjdziemy i już i też się jakoś nauczyły, cóż ci mogę doradzić? konsekwencję, nie ustępowanie i jasne ŚCISŁE zasady i wiadro cierpliwości, nie, lepiej cysternę, przeżyjesz, każdy z nas to przeżył smile
    • gazeta_mi_placi Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 21:59
      Moim zdaniem niektóre dzieci w pewnym wieku (lub w ogóle) potrzebują silnej ręki.
      Nie daj sobie wmówić niektórym tutejszym cipciom, że dla dziecka sprawiedliwie dany klaps (np. w przypadku gdy mimo Twoich wyraźnych zakazów wjeżdża rowerkiem na ulicę) to trauma na całe życie i brak szacunku bo same były napierniczane przez psychopatycznych rodziców kablem i pasem za to że niechcący stłukły szklankę i teraz histerycznie reagują na każdą karę fizyczną, nawet słabszą i w pełni zasłużoną.
      To normalne, że czasem kilkulatek bywa nieposłuszny, normalne też są kary w tym przypadku, także fizyczne (nie mówię o katowaniu, ale zwykły klaps jak najbardziej).
      • kiniox Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 22:20
        Lepiej posłuchać cipci, niż kompletnego kutafona. Bij dziecko dalej, to niedługo staniesz oko w oko z prawdziwym problemem. Np. takim, jak ochronić Twoje nowonarodzone dziecko przed agresją brata. Są dzieci, które łatwo zastraszyć, są też takie, które naturalnie mają większą potrzebę podporządkowania się. Twój syn najwyraźniej taki nie jest. Jeśli przemoc, krzyki itp. tylko nasilają złe zachowanie dziecka, to bicie (czyli również klaps) nic nie pomoże, a zaszkodzi. Wtedy będziesz bić coraz mocniej i coraz częściej i kompletnie nieskutecznie tylko po to, żeby wyładować złość, a na swoje usprawiedliwienie będziesz miała, że "na niego nic nie działa". Działa, działa, tylko trzeba się wysilić nieco bardziej. Do szału mnie doprowadza, jak rodzice karzą dziecko za swoje własne zaniedbania.
        • maryla7 Re: 2 lata potwor!!! 15.06.12, 22:55
          kiniox masz 100% racji i do tego daze aby w moim domu panowal spokoj pozbyc sie agresji. Gazeta mi placi-ja mysle ze z tym biciem i klapsami bywa roznie. Pisalam ze mnie rodzice lali dosyc mocno, znosilam to tragicznie bo bylam bardzo wrazliwym dzieckiem, czesto potrzebowalam pogadac z mama, ale sie nie dalo, a raczej wrecz sie balam bo kiedy pytalam o cos co jej sie nie spodobalo to byl wpieprz. Natomiast moi bracia dostali w tylek od mamy i po nich to splywalo jak po kaczce, jeszcze poxniej doprowadzali mame do szalu smiejac sie z tego ze dzisiaj slabo w dupe dostali. Mi od razu w glowi pojawiala sie mysl ze mnie nie kochaja ze jestem do niczego ze wszystko robie zle i tak cale dziecinstwo wiecznie zaryczana.
          Ja nie chce bic syna, kiniox dobrze napisala ze agreesja z mojej strony w jego przypadku nie dziala bo zachowuje sie jeszcze gorzej.
          Mysle ze w moim przypadku te klapsy to odruch, jednak wynioslam to z domu, wiem ze marne to usprawiedliwienie, ale cos w tym jest.
          Dzis naprzyklad, jak sobie te wasze posty poczytalam, sama pisalam-sama siebe przed wami tlumaczylam, to bylo lepiej, zdecydowanie lepiej, co prawda syn sie denerwowal kilka razy ale nie w takim stopniu jak kilka dni temu kiedy dawalam mu ''klapsy''. I ja z siebie zadowolona jestem ze se obylo bez lanska. nawet jak sobie tu popisze to zauwazylam ze przybywa mi cierpliwosci. Podoba mi se to.
          • rulsanka Re: 2 lata potwor!!! 16.06.12, 00:51
            "Mi od razu w glowi pojawiala sie mysl ze mnie nie kocha ja ze jestem do niczego ze wszystko robie zle i tak cale dziecinstwo wiecznie zaryczana. "

            Myślę, że głównym problemem nie jest to, że jesteś agresywna, czy bijesz dziecko (choć to też). Natomiast powinnaś się zastanowić, czy stosunek rodziców do ciebie nie odbija się na twoim rodzicielstwie w szerszym znaczeniu. Rodzicielstwo to nie tylko nie bicie. To przede wszystkim umiejętność wychowania. A celem wychowania jest dorosły, samodzielny, mądry człowiek. Nie samozadowolenie, czy leczenie kompleksów matki.
            I teraz odpowiedz sobie - szczerze - na pytanie. Jak wyobrażasz sobie swoje dziecko za parę lat. Ma być posłuszne? Zawsze? Ma sobą dać pomiatać w szkole i w pracy? Czy może warto kształtować w nim mądrą asertywność?
            Na chwilę obecną wydaje mi się, że to obniżone poczucie własnej wartości, które wyniosłaś z domu rodzinnego, przenosisz na dziecko. Chcesz się dowartościować jako matka, rozumiejąc to w ten sposób, że dziecko się zawsze słucha, zawsze podobają mu się twoje zabawy?
            Dziecko to inny, osobny człowiek. Wychowujemy dzieci z myślą o ich wyfrunięciu z rodzinnego gniazda, a nie z myślą o własnej wygodzie. Posłuszne dziecko może jest wygodne dla rodzica, ale w życiu radzi sobie kiepsko.
            Daj dziecku bawić się jak chce. W ogóle dziecku najlepiej jest nie organizować zabaw, tylko po prostu być razem. Dziecko wtedy inicjuje zabawy i kształtuje swoją wyobraźnię.
            W sytuacjach kluczowych - jak nie wbieganie na ulicę, mycie zębów (czyli kwestie zdrowia i życia) - trzeba być silnym i konsekwentnym. Reszta jest negocjowalna.
            Autorytetu nie buduje się wymaganiem ślepego posłuszeństwa. To do czego dążysz to autorytaryzm, nie autorytet.
          • anusia_magda Re: 2 lata potwor!!! 17.06.12, 14:22
            to czytaj, czytaj..wracaj do tych postów..skoro pomagają to dobry znak...zawsze coś na począteksmile
    • e-kasia27 Re: 2 lata potwor!!! 16.06.12, 02:47
      Przeczytałam dokładnie wszystko, co tutaj zostało napisane i chciałabym ci napisać parę rzeczy, ale prawdę powiedziawszy nie bardzo wiem jak, to zrobić, bo boje się , że potraktujesz mnie tak, jak innych tu piszących i uznasz, że chcę cię skrytykować i ci dowalić, a ja naprawdę chciałabym ci pomóc zrozumieć co i dlaczego robisz źle.

      Napisałaś tu o swoim byłym, że to matka jest winna tego, że on jest taki okropny i masz w tym całkowitą rację, bo to zawsze matka jest winna tego, że dziecko nie jest takie, jak powinno być.

      Powiem więcej: dziecko jest takie, jakie je matka stworzy - twoje też jest dokładnie takie, jakie je stworzyłaś.
      Jesteś już teraz niezadowolona ze swojego dzieła, chociaż dziecko ma dopiero dwa lata, i co gorsza będziesz coraz bardziej z tego niezadowolona, bo dziecko mając matkę działająca w taki sposób, jak ty działasz będzie z czasem coraz gorsze, będzie coraz bardziej przypominało ci twojego byłego i ma ogromną szansę, że w dorosłym życiu będzie jeszcze gorszy od niego, i nie będzie to wpływ złych genów, tylko twojego względem niego postępowania.

      Twoje dotychczasowe działania wobec dziecka, nie dały zadowalających cię rezultatów, więc wniosek z tego jasny, że to co robisz jest złe, bo nie osiągasz tego, co byś chciała osiągnąć.
      I z tego sama już doskonale zdałaś sobie sprawę.
      To już spory sukces, bo jeśli zdajesz sobie sprawę z tego, że robisz coś nie tak, jak trzeba, to masz szansę to poprawić.

      Zdałaś sobie sprawę z tego, że coś jest nie tak, jak powinno być, więc postanowiłaś coś zmienić i poszukać pomocy - to kolejny twój sukces.

      Teraz problem tkwi w tym, co zmienić i jak zmienić, żeby sytuacja uległa poprawie.

      I tu jest bardzo duży problem - tym problemem nie jest dziecko, ani jego zachowanie, problem tkwi w tobie.
      Nie w tym, że robisz coś źle, ale w tym DLACZEGO robisz źle.

      Napisałaś tu o tym, jak traktowana byłaś przez swoją matkę i że nie chcesz być dla swojego dziecka, taka jak była twoja matka dla ciebie.
      Słusznie, że nic chcesz, bo byłaś dzieckiem maltretowanym i zdajesz sobie z tego sprawę, ale niestety nie zdajesz sobie jeszcze sprawy z tego, że dlatego, że byłaś dzieckiem maltretowanym, to teraz jako dorosła osoba masz problem z racjonalną oceną sytuacji zachowania swojego dziecka i z prawidłowym reagowaniem na to, co dziecko robi i jak robi.

      Za wszelką cenę chciałbyś kontrolować jego zachowanie i sprawiać, aby zachowywało się tak, jak powinno, a ponieważ ono się kontrolować nie daje, więc tracisz grunt pod nogami, nie wiesz co masz robić i wpadasz w złość. To typowe reakcje dla ludzi maltretowanych w dzieciństwie.

      Nie wiesz, co i jak masz robić, bo nie masz z dzieciństwa dobrego wzorca, który mogłabyś naśladować.
      Wzorcem zachowania dla dziecka zawsze są rodzice.
      Dziecko uczy się przez naśladowanie - to jedyny sposób uczenia się u małych dzieci.
      To co wdrukuje się w psychikę małego dziecka, to zostaje na całe życie.
      Tobie wdrukowało się do podświadomości zachowanie twojej matki, i czy ci się to podoba, czy nie w sytuacjach stresowych reagujesz dokładnie tak, jak ona reagowała.

      Czyli jesteś dla swojego dziecka dokładnie taka, jak twoja matka była dla ciebie, a czasem, jak dziecko będzie rosło i sprawiało coraz gorsze problemy, ty będziesz się coraz bardziej upodobniała się do swojej matki w reagowaniu na zachowanie swojego dziecka, będziesz powielała jej zachowania, choćbyś bardzo tego nie chciała, bo to jest silniejsze od twojego chcenia.
      Tego nie da się zmienić, tylko samą chęcią, że ja nie chcę być taka, jak moja matka.
      To tkwi zbyt głęboko w podświadomości, aby móc to samemu zmienić i być lepszą matką dla swoich dzieci.

      Jedynym ratunkiem dla ciebie i dla twoich dzieci jest psychoterapia - twoja oczywiście, i to głęboka psychoterapia, może nawet kilkuletnia, bo wymagająca od ciebie zmiany sposobu twojego myślenia, zmiany postrzegania i oceny sytuacji.

      Sama napisałaś, że jak dziecko jest z tatą to zachowuje się inaczej niż z tobą.
      Zachowuje się inaczej, bo jest przez niego inaczej traktowany, inaczej postrzegany i inaczej oceniany.

      To nie jest twoja wina, że robisz coś źle - robisz źle, bo inaczej nie umiesz. Nie znasz innego sposobu reagowania, nie znasz innego sposobu postępowania, bo znasz tylko i wyłącznie ten jeden wzorzec, sposób w jaki traktowała cię matka.

      Jeśli chcesz, aby było dobrze znajdź dobrego psychologa - zacznij od siebie.
      Musisz najpierw zrozumieć, jaki wpływ miało na ciebie postępowanie twojej matki, abyś mogła zrozumieć, dlaczego twoje dziecko nie zachowuje się, tak jak ty byś tego chciała.

      Innej drogi wyjścia z tej patowej sytuacji nie ma.
      Albo terapia, albo będziesz złą matką, która będzie miała złe dzieci.

      Żadne rady na temat tego, jak masz postępować z dzieckiem, od kogokolwiek, choćby z serca dane, choćby były najlepsze, nic nie pomogą, bo nawet, jak będziesz próbowała je stosować, to wypaczysz ich sens, bo ty tego sensu po prostu nie widzisz.
      Terapia zdejmie ci te klapki z oczu, które wszystko zasłaniają, i wtedy przestaniesz się miotać, odżyjesz, i ty odżyjesz i twoje dziecko odżyje, i będziesz mogła nawiązać z nim prawidłowy kontakt, zamiast wiecznie wojować, wymuszać i krzyczeć, a przecież o to właśnie ci chodzi.


      • eliszka25 Re: 2 lata potwor!!! 16.06.12, 16:32
        zgadzam sie z tym, co napisala e-kasia. potrzebna wam jest profesjonalna pomoc. o swoim dziecinstwie piszesz, ze bylo, minelo, ale to nieprawda. to w tobie siedzi, bo takie rzeczy rania na cale zycie.

        poza tym wobec twojego synka potrzebna ci jest konsekwencja. on doskonale widzi, ze ty sie miotasz i tak naprawde sama nie wiesz, czy reagujesz dobrze, czy zle i co powinnas w danym momencie zrobic. jest w obec tego zagubiony, testuje "granice", bo dziecko potrzebuje granic rowniez po to, zeby czuc sie bezpiecznie. jednak kary typu "jak nie zjesz ladnie obiadu, to nie obejrzysz dobranocki" sa w tym wieku bez sensu. jak juz przyjdzie do tej dobranocki, to dziecko w ogole nie skojarzy jej z obiadem i nic dziwnego, ze sie zbuntuje. napisze ci kilka przykladow, ktore mozesz w sumie "rozwinac" na wszelkie mozliwe sytuacje. nie sa to oczywiscie "zlote rady dzialajace zawsze", ale moj sposob postepowania, ktory zwykle sie sprawdza.

        - jak maly pluje jedzeniem, rozwala itd. - ostrzegasz max 3 razy, ze jak sie nie uspokoi, zabierasz talerz. po trzecim razie mowisz, ze zabierasz talerz i ZABIERASZ GO. niech maly i po suficie chodzi z wscieklosci. ma sie nauczyc, ze tak sie nie robi.

        - rzuca sie na chodnik, bo nie chce isc do domu - ZANIM chcesz wyjsc z placu zabaw, uprzedz dziecko, ze za chwile bedziecie szli do domu. powtorz uprzedzenie kilka razy np.: zrob ostatnia babke, a pozniej idziemy do domu, mozesz zjechac ostatni raz na zjezdzalni, a potem do domu itd. jak przyjdzie czas isc do domu, to mowisz "idziemy do domu" i zbierasz zabawki. maly w protescie rzuca sie na ziemie, to go zostaw. niech sie wywrzeszczy. jak mu troche przejdzie, to powiedz, ze teraz idziecie do domu. odwracasz sie i idziesz. na 90% pobiegnie za toba. jak grozba nie zadziala, to mowie, ze moze isc po dobroci, albo ja go bede prowadzic za reke. jak nie chce, to biore za reke i trzymam tak, zeby nie mogl sie wyrwac i ide w akompaniamencie syreny okretowej. trudno. za ktoryms razem podziala

        - maly nie slucha sie podczas jazdy rowerkiem, to zdejmij go z rowerka i powiedz, ze skoro sie ciebie nie slucha, to nie bedzie jezdzil rowerkiem. niech wyje na pol osiedla, trudno.

        to tylko kilka przykladow. chodzilo mi o to, zeby reagowac OD RAZU, a nie wymyslac rozlozone w czasie czy oddalone o kilka godzin kary. chodzi o to, zeby natychmiast przerwac niewlasciwe zachowanie, a nie straszyc i karac. jak juz pisalam, nie sa to zlote rady dobre na wszystko. po prostu podpowiedzialam ci kilka przykladow, jak mozna wlasciwie natychmiast przerwac cos, co dziecko robi bez klapsa. po czesci cie rozumiem, bo sama jestem choleryczka i strasznym nerwusem i czasem musze bardzo nad soba panowac, zeby nie uzyc "najlatwiejszego sposobu" w postaci klapsa w tylek.
    • esr-esr Re: 2 lata potwor!!! 17.06.12, 16:16
      dziewczyny dały Ci wiele dobrych rad, moim zdaniem najważniejsza to WYLUZUJ. dziecko ma dopiero dwa lata, na ogół samo nie wie czego chce. każde dziecko ma taki okres w życiu, krótszy bądź dłuższy, że nie chce się ubierać (u mnie 6 miesięcy horroru), nie chce myć zębów, włosów, jeść czy wielu innych rzeczy. ja przyjęłam zasadę, że wymagam tylko kilku rzeczy niezbędnych dla bezpieczeństwa dziecka, typu zapinanie pasów w foteliku samochodowym, odpuszczam czasem ubieranie (niech lata w piżamie), kąpiel, jedzenie (dziecku ma prawo nie smakować obiad), czasami łamię się i puszczam młodej bajki bo ma akurat taki dzień. ja też miewam różne nastroje, więc dlaczego dziecko ma ich nie mieć?
      problemy staraj się rozwiązywać zanim eskalują, np. dziecko nie chce "czytać" tylko ogląda obrazki? kup taką książeczkę www.empik.com/wiosna-na-ulicy-czeresniowej-berner-rotraut-susanne,p1046063176,ksiazka-p (albo serię o miasteczku mamoko) - nie ma teksu ale są obrazki z tysiącem szczegółów, które bardzo wciągają dzieci. nawet są lepsze od zwykłej książki bo rozwijają wyobraźnię i uczą mówić. moja córa zaczynała od oglądania i pokazywania paluszkiem różnych postaci, teraz ma 2,5 roku i sama wymyśla opowieści i mówi co się dzieje na danej stronie (czasem opowiada bratu, który śpi w łóżeczku obok).
      dziecko nie chce jeść? niech nie je, a Ty może poczytaj o metodzie BLW i pozwól mu wybierać na co ma ochotę.
      mycia zębów nie odpuszczaj, ale nie rób zbyt mocno na siłę. w ogóle to niech narzeczony szczotkuje zęby juniora i będą z tego trzy pozytywy - on nie będzie się "mądrzył", Ty będziesz miała spokój, a młody kontakt z tatą także przy codziennych czynnościach.
      wyszukuj pozytywne rozwiązania problemów i dużo odpoczywaj. ja mam dzieci z podobną różnicą wieku i niestety może być trochę trudniej po narodzinach drugiego dziecka, ale dasz radę, więcej luzu tylko i dużo uśmiechu.
      na koniec: piszesz, że nie miałaś dobrego dzieciństwa - zafunduj sobie teraz drugie razem z własnymi pociechami smile
    • margo1985 Re: 2 lata i specjalista się przyda 20.06.12, 15:22
      Na spokojnie. Ważne jest, żebyś i Ty mogła odpocząć od dziecka zostawiając go nawet na godzinę pod opieką dziadków, koleżanki, męża. Pozbieraj na spokojnie myśli a jeśli będzie trzeba zainwestuj w korki do uszu- można je kupić w aptekach. Dalej..

      Najważniejszy jest brak reakcji na wrzaski, placze, etc. Bo jak zareagujesz- dziecko za każdym razem ołaczem, tuptaniem czy rzucaniem przedmiotami, wymuszać, co chce, żebyś mu kupiła, zrobiła, dała, etc. Tak NIE MOŻNA.

      Jedynym sensownym rozwiązaniem dla mnie byłaby porada specjalisty: psychologa dziecięcego.
      Wcześniej przed taką wizytą najlepiej byłoby zrobić testy dziecka, czy ma sprawne porozumiewanie się, jak wysoką ma sprawność fizyczną, jaki jest jego rozwój osobowy i
      rozwój społeczny . Później z takim testem idzie się do lekarza i on mówi wam wskazówki, co i jak.

      Zawsze zostają jeszcze platformy dla rodziców, gdzie wypowiadają się psychologowie. Polecam, bo sama często tam zaglądam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka