26.09.12, 23:23
Tak czytam o roznych problemach jedzeniowych, jadlospisach w przedszkolach i troche sie dziwie, ze wiele osob uwaza deser za integralna czesc obiadu. U nas deser jest jak przyjada goscie, zazwyczaj jest jednodaniowy obiad i tyle. W naszym przedszkolu deserow nie ma, obiadow zreszta tez nie. A jak u Was? Codziennie jecie ciasto, kisiel, budyn itp po obiedzie?
Obserwuj wątek
    • zonajana Re: Desery 26.09.12, 23:32
      U nas tak, ale my jemy obiad na kolacje, to jest ostatni posilek w ciagu dnia. Bezposrednio po obiedzie podawany jest deser, zazwyczaj jogurt, galaretka lub budyn na zimno. Tu w rachube wchodzi raczej nudny jogurt waniliowy, niz tort szwardzwaldzki.
      Poniewaz po tym nie nastepuje juz zaden inny posilek, nie ma ryzyka, ze dziecko, napcha sie jogurtu i w zwiazku z tym nie zje pozniej zupki. Moja dwulatka wiele razy sama rezygnuje z deseru, gdyz stwierdza, ze jest najedzona wink Nie daje rownie deseru zamiast obiadu. Tu w rachube wchodzi raczej nudny jogurt waniliowy, niz tort szwardzwaldzki.
      • magda.tyl Re: Desery 27.09.12, 08:55
        U nas deseru po obiedzie nie ma, na podwieczorek daję dzieciom owoce, jogurt, czasem kisiel, płatki takie jak do mleka tylko suche, to samo na drugie śniadanie.
    • anetchen2306 Re: Desery 27.09.12, 09:08
      W przedszkolu moich dzieci nie bylo obiadow, nie bylo wiec tez deserow. Obecnie w przedszkolu corki panie gotuja razem z dziecmi raz w tygodniu jakies proste danie i po nim jest zazwyczaj cos na deser: najczesciej owoce lub owocowe desery (dzisiaj wlasnie gotuja i na deser maja jablkowe crumble), czasem pieka jakies muffiny albo inne ciasto (ostatnio bylo marchewkowe). Budyniow niet, kiseli tutaj nie znaja. Kiedys robili galaretke z sosem waniliowym - raz.
      W domu deserow po obiedzie nigdy nie bylo i nie bedzie. Deser to u nas podwieczorek: wracam z pracy, chetnie robie sobie kawe, dzieciaki czesto chca kakao, ciepla owocowa/ziolowa herbate (zwlaszcza w czasie jeseinno-zimowym) do tego jakies ciacho/lody albo owoce z jogurtem. Lubie piec, wiec srednio raz w tygodniu jest jakies ciacho domowej produkcji albo drozdzowki albo ciasteczka. Wystarczy. Slodkich obiadow nigdy nie robilam, bo tu gdzie mieszkam to nieznana forma obiadowania (trzeba bylo widziec zdziwienie mojego slubnego, gdy polska tesciowa na obiad zaserwowala mu knedle z ... truskawkami i jogurtem, bo dla niego to byl wlasnie deser). A juz w ogole po obiedzie nikt z nas ochoty na deser raczej by nie mial. Obiad wystarczy. Jednodaniowy.
    • minerwamcg Re: Desery 27.09.12, 09:23
      Czasem tak, czasem nie. Kiedy córka przed obiadem upiera się zjeść coś słodkiego, mówię, że "to na deser" - i wtedy jest deser, bo daję jej to po obiedzie smile
      Deser to najczęściej owoce, galaretka z owocami, ciasto. W niedzielę czekolada.
    • mikams75 Re: Desery 27.09.12, 09:57
      ani my w domu ani dziecko w przedszkolu nie jada deserow po obiedzie.
      W tygodniu czesto jemy obiadokolacje. Corka je obiad w przedszkolu, bez deseru.
      Slodkosci bywaja na podwieczorek, tak jak w przedszkolu.
      Bez sensu jest deser po obiedzie, bo dziecko nie moze zjesc spokojnie myslac o deserze. A jak obiadu nie zje, to nie dostanie deseru? Wowczas sie awanturuje o deser i w rezultacie dziecko jest glodne, bo obiad nie zjedzony i deser tez wink))
      W wyjatkowych sytuacjach np. jak mamy gosci to wowczas jest deser, choc przy pogawedkach w towarzystwie to i tak juz sie robi pora podwieczorku wiec w zasadzie na jedno wychodzi.
    • kj-78 Re: Desery 27.09.12, 12:29
      To moze zapytam w inny sposob: czy Wasze dzieci codziennie jedza cos slodkiego (nie liczac owocow)? Bo czytam, ze wiele mam zamiast deseru daje podwieczorek na slodko. U nas slodkie jada sie rzadko, tzn ciasto pieke jak sa goscie, tak samo galaretki, lody (a gosci nie mamy zbyt czesto) itp i myslalam, ze tak jest u wiekszosci. Ale ostatnio zauwazylam, ze w wielu domach i przedszkolach codziennie dzieci jedza cos slodkiego - bardzo mnie to zdziwilo! Owocow nie licze.

      U nas jadlospis: rano sniadanie - jakies jajo, mleko do picia, kanapki. Lunch w przedszkolu kolo 12 - kanapki, warzywa, mleko lub woda, przegryzka w przedszkolu ok 14.30 - owoce, czasem jogurt, obiad w domu po 17 - zawsze jedno danie, i kolacja po 19 - nalesniki na slono (zawijam w nie plasterek zoltego sera albo wedliny, czasem dzem), musli z kefirem, salatka warzywna, czasem grzanki, do picia mleko. Jakos nie wiem, kiedy mialabym dzieciom wciaskac ciasta, drozdzowki, budynie i galaretki, zamiast kolacji? Hm...
      • joshima Re: Desery 27.09.12, 13:51
        kj-78 napisała:

        > To moze zapytam w inny sposob: czy Wasze dzieci codziennie jedza cos slodkiego
        > (nie liczac owocow)?
        Jeśli słodkiego to znaczy słodzonego cukrem lub miodem to nie. Za to je sporo owoców surowych i suszonych. Właściwie codziennie.

        > Bo czytam, ze wiele mam zamiast deseru daje podwieczorek na slodko.
        No ale na przykład placki z jabłkami. Nie są słodzone cukrem (przynajmniej ja nie słodzę) a jednak są słodkie. Podobnie kasza z rodzynkami, czy sałatka owocowa. Kurcze. No nawet pieczona dynia jest słodka mimo ze nie jest posłodzona tongue_out
        • kj-78 Re: Desery 27.09.12, 21:01
          Chodzilo mi ogolnie o rzeczy poslodzone cukrem. W musli, ktore daje tez sa rodzynki i suszone owoce, nie umiescilabym go jednak w kategorii "slodycze".
          • joshima Re: Desery 27.09.12, 21:24
            Chodziło mi raczej o to, że pod nazwą musli można dostać przeróżne produkty.
      • bluemka78 Re: Desery 27.09.12, 14:14
        Nie u nas oprócz owoców, ktore jada sie na co dzień nie jemy codziennie innych słodyczy czy słodkich potraw. Słodkie potrawy u nas to jedynie kanapka z dzemem, od święta z nutella jak kogoś najdzie. Naleśniki czy inne placki u nas je sie nie na słodko, bo nie lubimy na słodko, rzadko tez robie takie rzeczy, bo mi sie nie chce zwyczajnie, wole sie pobawic z dziecmi, a ugotowac kasze czy ryz. Jemy za to dużo mięsa i warzyw, owoców.
        Stricte słodyczy to u nas nie ma, czasami jest czekolada w szafce, ew. ze dwa prince pola. Czasem leżą i leżą, a czasem nas najdzie i zjemy cała czekoladę na raz. Ciast nie pieke, bo mąż nie lubi, a ja sama nei zjem całej blachy więc od czasu do czasu sobie kupię kawałek, dzieci tez rzadko sie kuszą na takie ciasto, zazwyczaj dziubna i pójdą.

        Przykładowo dzisiaj dzieci jadly:
        śniadanie - jajko sadzone, kawa inka z mlekiem,
        drugie śniadanie - pudełko malin od dziadka i po bananie,
        obiad - makaron swiderki z sosem pomidorowym, kotlet mielony, marchewka duszona na maśle, sok bobofrut rozrobiony z woda. W międzyczasie jeszcze zjadly po kawałku jabłka.
        Jeszcze nie wiem co bedą jadly pozniej, ale mozliwe ze kielbaske na ciepło i pomidory. Z pewnoscia jeszcze zjedzą jakiś owoc po drodze.
      • zuzinkas Re: Desery 27.09.12, 16:19
        w ciagu tygodnia, nie liczac owocow to nie. Ani dzieci ani my. Dzieci jedza obiad w zlobku i po jest owoc, a na podwieczorek dostaja owoce, wafle zbozowe albo jogurt naturalny(rzadko); mogliby dostac jogurt owocowy albo budyn ale my unikamy wszelkich doslodzonych produktow wiec na nasza prosbe nie dostaja. wieczorem jemy kolacje o 20.00 (u nas jak obiad) wiec zjesc jeszcze deser po to byloby male samobojstwo. w weekend jak mam czas i ochote to cos ja upieke ale sa to wypieki weganskie, dosladzane naturalnymi slodami czy syropem klonowym/z agawy i jemy je albo na sniadanie albo na podwieczorek, nigdy tuz po posilku.. czasami zjemy kawalek czekolady min.70%.. "normalne" desery zdarzaja sie w swieta czy na urodziny dzieci..
      • mikams75 Re: Desery 27.09.12, 17:55
        moja nie je codziennie - ani w domu ani w przedszkolu. Podwieczorki bywaja slodkie, ale nie codziennie. W przedszkolu jednak czesciej niz w domu, bo po pierwsze daja czasem a po drugie jak ktores dziecko ma urodziny to tez przynosi.

        Jakos nie wiem, kiedy mialabym dzieciom wciaskac ciasta, drozdzowki,
        > budynie i galaretki, zamiast kolacji? Hm...

        nie zamiast ale jako dodatek np. do podwieczorku - tak u nas jest najczesciej. Np. dajesz owoce plus kawalek ciasta. Ale oczywiscie, ze obowiazku nie ma. W przedszkolu u nas tak robia.
        A ja jak upieke cos, to tez dam w ramach podwieczorku.
      • memphis90 Re: Desery 27.09.12, 19:41
        Jeśli kisiel, budyn, galaretke, jogurt, serek uznamy za słodkie, to tak. Moje jedzą. Albo jakieś ciastko, najczęściej kruche albo herbatniki, owoce. To jest podwieczorek. Ja sama lubię po południu zjeść coś słodkiego do kawysmile
        • memphis90 Re: Desery 27.09.12, 19:44
          Dodam jeszcze, ze obiad w żłobku/przedszkolu maja ok. 13, więc o 16-17 są znów głodni, a na kolacje za wcześnie.
          • mysz1978 Re: Desery 27.09.12, 20:42
            deser tuz po obiedzie mialby ten plus, ze ze czlowiek najedzony obiadem zjadlby malo big_grin

            u mnie w domu deseru nie ma, jest podwiecorek ale tak gdzies ze dwie godziny po obiedzie.
            I jest to jogurt i jakies ciasto czy kawalek czekolady itp.
    • joshima Re: Desery 27.09.12, 13:44
      U nas desery bywają na podwieczorek. To znaczy podwieczorek o charakterze deseru. Nie ma deseru tuż po obiedzie. Wyjątkiem są święta u babci. No ale to wiadomo, w święta to jest w ogóle rozpasanie żywieniowe. A i tak każdy woli po obiedzie trochę odczekać nim wjedzie kawa i ciasto.
      Czasem na kolację są naleśniki albo placki rozmaite ewentualnie kanapka z powidłami. Rozumiem, że to niektórzy traktują jak deser a u mnie bywa na kolację.
      • zuzinkas Re: Desery 27.09.12, 16:03
        smile joshima, chleb z powidlami? toz to same weglowodany.. myslalam ze takich rzeczy nie jadasz, ty przeciwniczka weglowodanow.. wink
        • joshima Re: Desery 27.09.12, 17:18
          zuzinkas napisała:

          > smile joshima, chleb z powidlami? toz to same weglowodany.. myslalam ze takich rz
          > eczy nie jadasz, ty przeciwniczka weglowodanow.. wink
          Widać nie umiesz czytać ze zrozumieniem, bo ja nigdy czegoś takiego nie napisałam. Ułatwię Ci zadanie. Pisałam, że błędem jest jeśli to jedyne co dziecko dostaje do jedzenia. A u nas akurat dostaje takie jedzenie od wielkiego dzwonu.
    • najma78 Re: Desery 27.09.12, 15:03
      Tak, moje dzieci i my jadamy codziennie desery. Sa one czescia skladowa obiadow z tym, ze na obiady nie podaje sie deserow czyli nalesnikow z.serem, racuchow z jablkami albi tak absurdalnych posilkow jak makaron z cukrem. Desery to niewielka czesc obiadu np. w szkole/przedszkolu to maly (naprawse maly) pojemniczek lodow, jogurt, biszkopt, galaretka z owocami itp. Z uwagi na to, ze w szkole jest to deser typowy w domu do obiadu zjadanego miedzy 4-6 jest to kawalek suszonego mango, orzechy, suszone wisnie, jagodowate, rodzynki itp, gorzka xzekolada czasem smakowa. W weekndy desery sa robione przeze mnie, przerozne. W ten weeknd bedzie szarlotka juz kuoilam jablka bramley. Nie jadamy kisieli, budyniow. Nalesniki, omlety na slodko itp. bywaja w weekendy na sniadania ale nie za czesto. Mamy prawidlowa wage ciala, jestesmy pelni energii, aktywni fiycznie, rzadko lapiemy wirusy raczej tyle aby system.immunologiczny nie przysnal. W czym problem?
      • kj-78 Re: Desery 27.09.12, 21:08

        najma78 napisała:

        > W czym problem?

        Pytam swiatopogladowo po przeczytaniu dwoch artykulow porownujacych stan uzebienia (prochnicy) i wagi dzieci w roznych krajach. Wg nich polskie dzieci maja nieograniczony dostep do slodyczy, najczestsza prochnice w Europie i sa jednymi z najbardziej tyjacych statystycznie. Ale jak na razie jestes jedyna, ktora daje dzieciom slodycze codziennie, wiec moze nie jest jeszcze tak zle wink
        • izazdo bledny wniosek 28.09.12, 12:49
          >Ale jak na razie jestes jedyna, ktora daje
          > dzieciom slodycze codziennie, wiec moze nie jest jeszcze tak zle wink

          Sadzisz, ze to proba reprezentatywna dla populacji pod wzgledem wielkosci i losowosci doboru? Przeciez te, ktore daja slodycze bez ograniczen i tuczace potrawy nie odezwa sie w tym watku.

          Moj w weekendy dostaje slodyczowa wyplate w ilosci nieprzekraczajacej 500 kcal, ktora moze zjesc od razu albo zaoszczedzic na inne dni. Zwykle zjada od razu, mam nadzieje ze z czasem sie to zmieni.
        • najma78 Re: Desery 28.09.12, 13:55
          kj-78 napisała:

          > Pytam swiatopogladowo po przeczytaniu dwoch artykulow porownujacych stan uzebie
          > nia (prochnicy) i wagi dzieci w roznych krajach. Wg nich polskie dzieci maja ni
          > eograniczony dostep do slodyczy, najczestsza prochnice w Europie i sa jednymi z
          > najbardziej tyjacych statystycznie. Ale jak na razie jestes jedyna, ktora daje
          > dzieciom slodycze codziennie, wiec moze nie jest jeszcze tak zle wink

          Jestem jedyna w tym watku, bo w realu napewno nie. Nie demonizuje slodyczy, nie ograniczam, nie nagradzam nimi itp. bo uwazam ze dlugofalowe skutki takiego postepowania moga przyniesc skutki odwrotne do oczekiwanych. Ucze dzieci i pokazuje im, ze najwazniejsze jest aby diete odpowiednio zbilansowac, aby zapewnic cialu wystarczajaca ilosc ruchu itd. Desery sa u nas najmniejsza czescia tego co spozywamy dziennie a otylosc i prochnica nas nie dotyczy i nie tylko ze wzgledu na dobre geny wink Pomimo, ze slodycze nie sa pod kkuczem dzieci nie zjadaja ich w duzych ilosciach.
    • mruwa9 Re: Desery 27.09.12, 21:04
      tylko w niedziele, czsem w sobote, dzieci dostaja lody po ZJEDZONYM obiedzie. W dni powszednie deserow nie ma. My, dorosli, deserow nie jadamy wcale.
    • mnb0 Re: Desery 28.09.12, 12:12
      > Codziennie jecie ciasto, kisiel, budyn itp po obiedzie?
      Jak upieke ciasto w niedziele, to jemy je do srody, wiec tak to wypada ze codziennie deser.
      Innym razem deseru ni ma wcale.
    • rulsanka Re: Desery 28.09.12, 12:33
      Jeżeli dziecko po obiedzie jest w stanie zjeść deser, to znaczy że nie dostało wystarczająco dużo obiadu. Mój syn po obiedzie nie jest w stanie zjeść więcej niż okienko czekolady lub 2 małe żelki, po prostu nie wciśnie.
      Parę razy syn zauważył, że są żelki czy czekoladka i dopominał się przed obiadem. No to ja mówię, zjedz obiad, dostaniesz. W rezultacie obiadu zjadał 1/3, żeby tylko dostać deser. Następnym razem pyta przed obiadem o żelki. Mówię - zjesz obiad, ale żelki NIE dostaniesz. Jemy po to, żeby się najeść, a nie żeby dostać słodką nagrodę.

      Od tego czasu słodkie przysmaki są na podwieczorek, albo wcale smile
      • donia-1987 Re: Desery 28.09.12, 13:11
        Hehe wszystkie forumowe mamy takie idealne, żadna nie daje dzieciom słodyczy tylko od wielkiego dzwonu, smieszycie mnie. Ja swojemu dziecku daje słodycze ( w rozsądnych ilościach) praktycznie codziennie, może co drugi dzień. A to lizak,a to kilka żelków, a to pączek O ZGROZO. Lepiej idealne mamusie przypomnijcie sobie jak same pałaszowałyście słodycze w dzieciństwie, wyjadałyscie cukier z cukierniczki albo maczałyscie palce w sproszkowanej oranżadzie. Dajcie na luz, od słodyczy się nie umiera ważny jest zdrowy rozsądek!!!!
        • tofikrulez Re: Desery 28.09.12, 13:31

          Tak jak myślałam wątek założony, żeby się dowartościować i pochwalić, że "ja nigdy nie daję dzieciom nic co zawiera cukier! deser! dopust boży!!a cóż dopiero słodycze"
          Ja daję codziennie, bo me dziecko uwielbia: żelki, kinder czekoladę, lubisie, bakusie do kieszonki albo cukierki. nie zawsze w formie deseru, czyli po obiedzie ale np. między posiłkami i czasem przypłacę to tym, że nie zje lub zje mało. przestałam się w tym temacie spinać.
          niech posypią się gromy wink
          • kj-78 Re: Desery 28.09.12, 21:53
            tofikrulez napisała:

            >
            > Tak jak myślałam wątek założony, żeby się dowartościować i pochwalić, że "ja ni
            > gdy nie daję dzieciom nic co zawiera cukier! deser! dopust boży!!a cóż dopiero
            > słodycze"

            Dlaczego pochwalic? Daje czasem slodycze. Pytalam, kto daje CODZIENNIE, moim zdaniem roznica jest zasadnicza.
            > Ja daję codziennie, bo me dziecko uwielbia: żelki, kinder czekoladę, lubisie, b
            > akusie do kieszonki albo cukierki. nie zawsze w formie deseru, czyli po obiedzi
            > e ale np. między posiłkami i czasem przypłacę to tym, że nie zje lub zje mało.
            > przestałam się w tym temacie spinać.

            Ale tu raczej chodzi o przyszlosc i zdrowie Twojego dziecka, moze warto jednak troche sie spiac... Ja tam dzieciom tlumacze, ze czasem moga zjesc czekoladke, czy loda, ale to niezdrowe dla zabkow itp i dlatego nie mozemy slodyczy jesc codziennie. Jakos nie maja problemu ze zrozumieniem mimo mlodego wieku...

            > niech posypią się gromy wink

            Nie chodzi o gromy, tylko dajac CODZIENNIE slodycze robisz po prostu swiadomie krzywde dziecku. W ten sam sposob mozna powiedziec: my nie wychodzimy na spacery, bo moje dziecko uwielbia grac na komputerze, wiec pozwalam mu to robic codziennie ile chce. Po to my rodzice mamy rozum, zeby czasem pomyslec troche bardziej przyszlosciowo. Pozdrawiam.
            • carmita80 Re: Desery 28.09.12, 22:17

              > Nie chodzi o gromy, tylko dajac CODZIENNIE slodycze robisz po prostu swiadomie
              > krzywde dziecku. W ten sam sposob mozna powiedziec: my nie wychodzimy na spacer
              > y, bo moje dziecko uwielbia grac na komputerze, wiec pozwalam mu to robic codzi
              > ennie ile chce. Po to my rodzice mamy rozum, zeby czasem pomyslec troche bardzi
              > ej przyszlosciowo. Pozdrawiam.

              Mysle, ze sie zagalopowalas, jest roznica pomiedzy codziennie ile chce a codziennie w formie deseru do obiadu w okreslonej ilosci i nie co popadnie, nie uwazasz? Przesada w kazda strone moze zaszkodzic. Sa ludzie, ktorzy lubia bardziej okreslone smaki, jedni lubia slodycze inni moga sie bez nich obyc, ci co lubia powinni zachowac umiar co nie znaczy ze musza byc zmuszani (dzieci, niekoniecznie twoje) lub sami sie zmuszac do unikania slodyczy przez dluzszy czas, wasne.aby znac umiar, dbac o higiene jamy ustnej itd.
              >
              >
        • joshima Re: Desery 28.09.12, 21:10
          donia-1987 napisała:

          > Lepiej idealne mamusie przypomnijcie so
          > bie jak same pałaszowałyście słodycze w dzieciństwie, wyjadałyscie cukier z cuk
          > ierniczki albo maczałyscie palce w sproszkowanej oranżadzie.
          Niestety w moim dzieciństwie cukier był na kartki a oranżada w proszku to chyba tylko w peweksie, bo w naszym sklepie to nie. A ze słodyczy to pamiętam marmoladę ze wszystkiego, mamine kompoty niedzielne i placek drożdżowy babci. Bo czekolada i cukierki też były na kartki.

          > Dajcie na luz, od
          > słodyczy się nie umiera ważny jest zdrowy rozsądek!!!!
          Mój zdrowy rozsądek podpowiada mi, że mojej córce słodycze nie służą więc dostaje je rzadko.
          • mikams75 Re: Desery 29.09.12, 22:08
            ja tez sie wychowalam w okresie kartkowym, slodyczy kupnych bylo tyle co nic, cukier do domowych wypiekow tez byl na kartki, wiec poszalec nie mozna bylo jak sie slodzilo herbate dwoma lyzkami wink
            Ale te oplute orenzadki w torebkach pamietam. Nie sadze, zeby byly z peweksu, jak chyba kazdy na podworkowym trzepaku je mial wink
            Jednak tez wole nie dac czegos takiego mojemu dziecku. I herbaty nie slodze.
            Za to walcze notorycznie z prochnica od dziecinstwa i wole nie fundowac tego mojemu dziecku.
    • klubgogo Re: Desery 28.09.12, 18:52
      Obiad jest 2-daniowy, nie ma miejsca na deser. W domu też nie jadamy, jedynie przyjmując gości, ale to tak godzinkę po obiedzie, bo przecież normalny człowiek po 2 daniach deseru nie wchłonie.
      • carmita80 Re: Desery 28.09.12, 23:24
        Przeczytalam twoje wypowiedzi i przyznam ze nie rozumiem logiki twojego postepowania. Robisz ciasta itp. tylko z okazji wizyt gosci ale zaznaczasz, ze goscie sa rzadko, tlumaczysz dzieciom ze slodycze sa niezdrowe ale czasem moga je zjesc - po co wiec podajesz je gdy sa goscie? Ja nie pale, bo uwazam, ze to niezdrowe i nie pale w kazdych okolicznosciach, nie kupuje tez papierosow.z.okazji przyjazdu palacych gosci i nie zycze sobie aby palili w domu i przy dzieciach oraz przy mnie. Nie tylko slodycze maja negatywny wplyw na zeby, inne pokarmy takze dlatego nalezy zachowywac higiene. Ja mowie dzieciom, ze slodycze jedzone w nadmiarze (tak.jak wszystko zreszta) wplywaja negatywnie na zdrowie i ze nalezy pamietac aby byly one najmniejsza czescia tego co zjadamy na codzien. Wiekszosci ludzi slodycze, slodki snakkojarza sie z przyjemnoscia, nie chce aby przyjemnosc kojarzyly z czyms negatywnym unikajac jej przez dluzszy okres po to aby od czasu do czasu ulec. Przyzwalanie na niezdrowe pdzyjemnosci moze prowadzic do zaburzen wywolujac poczucie winy z powodu slabosci charakteru. Oby nie przerzucilo sie to na inne plaszczyzny.zycia. Wole wiec nie zabraniac, nie limitowac do okreslonych dni, nir wyliczac ilosciowo itd. Dziecko jak i dorosly majacy prawidlowo zbilansowana diete, bedacy zdrowym nie bedzie sie codziennie rzucal na slodycze jak oszalaly.
        • kj-78 Re: Desery 29.09.12, 14:11
          carmita80 napisała:

          > Przeczytalam twoje wypowiedzi i przyznam ze nie rozumiem logiki twojego postepo
          > wania. Robisz ciasta itp. tylko z okazji wizyt gosci ale zaznaczasz, ze goscie
          > sa rzadko, tlumaczysz dzieciom ze slodycze sa niezdrowe ale czasem moga je zjes
          > c - po co wiec podajesz je gdy sa goscie?

          Poniewaz sa dobre i wszyscy je lubimy. Sa jednak niezdrowe, wiec nie jadamy ich codziennie.

          Ja nie pale, bo uwazam, ze to niezdro
          > we i nie pale w kazdych okolicznosciach, nie kupuje tez papierosow.z.okazji prz
          > yjazdu palacych gosci i nie zycze sobie aby palili w domu i przy dzieciach oraz
          > przy mnie.

          A ja nie pale, bo uwazam, ze to obrzydliwe, niesmaczne i mam odruch wymiotny po papierosie. Jakbym miala odruch wymiotny po kawalku ciasta to nie jadlabym go nigdy. Jesli papieros wzbudzalby we mnie podobna ekstaze jak lody, to pewnie czasem bym sie skusila i zapalila, jednak wiedzac jakie to niezdrowe - probowalabym sie ograniczac. Co tez czynie w stosunku do slodyczy, ktore uwielbiam.

          Nie tylko slodycze maja negatywny wplyw na zeby, inne pokarmy takze
          > dlatego nalezy zachowywac higiene.

          Oczywiscie, ale marchewka jedzona codziennie ma mniej zgubny wplyw na zeby niz zelki przy zachowaniu podobnej higieny.

          Ja mowie dzieciom, ze slodycze jedzone w n
          > admiarze (tak.jak wszystko zreszta) wplywaja negatywnie na zdrowie i ze nalezy
          > pamietac aby byly one najmniejsza czescia tego co zjadamy na codzien. Wiekszosc
          > i ludzi slodycze, slodki snakkojarza sie z przyjemnoscia, nie chce aby przyjemn
          > osc kojarzyly z czyms negatywnym unikajac jej przez dluzszy okres po to aby od
          > czasu do czasu ulec. Przyzwalanie na niezdrowe pdzyjemnosci moze prowadzic do z
          > aburzen wywolujac poczucie winy z powodu slabosci charakteru. Oby nie przerzuci
          > lo sie to na inne plaszczyzny.zycia. Wole wiec nie zabraniac, nie limitowac do
          > okreslonych dni, nir wyliczac ilosciowo itd. Dziecko jak i dorosly majacy prawi
          > dlowo zbilansowana diete, bedacy zdrowym nie bedzie sie codziennie rzucal na sl
          > odycze jak oszalaly.

          Moim zdaniem tworzysz jakies dziwne teorie. Slodycze sa niezdrowe, ergo nie jadamy ich codziennie. Tak samo jak chipsy i wiele innyh pysznosci. Stomatolodzy i dietetycy sa w tym raczej zgodni, wiec nie musisz dorabiac jakis nieprawdziwych teorii do tego, ze Ty dajesz slodycze codziennie. Jesli chcesz to porownac z paleniem to prosze: moim zdaniem dawanie dzieciom slodyczy i chipsow codziennie ( tylko jeden batonik i jedna miseczka chipsow, bron Boze nie tyle ile dziecko chce) moze miec na dziecko rownie negatywny wplyw co wypalanie tylko jednego papierosa dziennie przez rodzica. Jak dajesz dzieciom slodycze codziennie, to dlaczego nie zapalisz? Nie rozumiem Twojej logiki wink

          Dzis bylismy z dziecmi na wiekszych zakupach jedzeniowych. Jakos nie zwrocily szczegolnej uwagi na slodycze, za to corka zazyczyla sobie jogurt do picia, a synek sliwki. Piszesz jakby ograniczanie slodyczy wygladalo tak, ze dziecko wyje i rzuca sie na podloge, a ja mowie: nie, bo to niezdrowe! U nas w domu nie ma slodyczy, i to jest dla dzieci normalne - czasem prosza o rodzynki, czasem o marchewke lub jablko jak chca przegryzke. Po prostu nie wiedza, ze slodycze mozna jadac codziennie, bo nikt dookola tego nie robi - nie widze w tym zadnego problemu. A jak na stole jest ciasto albo lody, to dostana razem ze wszystkimi. Maja po prostu zdrowe nawyki i mam nadzieje, ze im to zostanie, co nie jest niestety takie pewne, ale chociaz pierwsze lata zycia beda pozytywnym wkladem w przyszlosc smile
    • kaskahh Re: Desery 29.09.12, 09:08
      po przedszkolu odstaje bulke maslana, wafle ryzowe, pare ciastek maslanych, jogurt z owocami, owoce, czasem uda jej sie wyjeczec donata czy drozdzowke

      slodkie od swieta lub weekend
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka