Mam 6latka pierwszoklasiste i maly problem.
Jak go zachecic do odrabiabnia lekcji, do uwazania na lekcjach, do starannosci? Ale zeby rownoczesnie nie zniechecic do szkoly i nauki?
Widze, ze dzieciom innym zalezy, same pamietaja ze cos zadane, na lekcjach robia starannie cwiczenia (ukradkiem porownalam zeszyty) a moj robi wszystko na odwal sie, byle szybciej. Jak nad nim nie stane to pisze byle jak, koloruje byle jak, wycina byle jak, wykleja nierowno (ale juz w albumie ze Spidermanem wszystkie naklejki starannie potrafi wkleic

) , nawet nie zastruga kredki bo mu sie nie chce tylko byle szybciej i potem wychodza bohomazy taka stepiona kredka . Pochwaly nie sa dla niego zadna motywacja ani moje ani nauczycielek. Probowalam tez inaczej tzn. zrobiles na odwal robisz jeszcze raz. I potem moral, ze jak ktos robi zle to musi robic dwa razy bo trzeba poprawic wiec ten kto robi dokladniej nawet jesli troche wolniej to i tak szybciej skonczy.
Jedyne co na niego dziala to motywacja ze jak zrobi dobrze to obejrzy bajke w tv lub zagra na komputerze. No ale to w domu zadziala a to co robi w szkole dalej robi na odwal sie.
Macie jakies sztuczki na podobne egzemplarze?