Tak się zastanawiam czy to normalne i czy przejdzie. Moja córka chodzi od września do przedszkola, na początku było fajnie, później był koszmar (odrywanie jej ode mnie), a teraz jest odrywanie lub delikatne zmuszanie do wejścia do sali. Całą drogę opowiada jak w przedszkolu jest źle, jak nie lubi Pań i prosi mnie abym jej pozwoliła zostać w domu. Dziś mówi "mamusiu nie idź beze mnie do domu". I tak codziennie

A najlepsze jest, że w przedszkolu jest idealnym dzieckiem, chętnie wykonuje wszystkie polecenia, grzecznie się bawi, śpi, je wszystko (a raczej należała do niejadków). Po przedszkolu najchętniej wraca do domu i nie chce z niego wychodzić, nie chce nikogo odwiedzać, nie chce aby ktoś do nas przychodził. Kiedyś nie miała takich problemów, większość dnia na spacerach, ze znajomymi, innymi dzieciakami. Trochę mi przykro, że moje dziecko się tak zmieniło a najbardziej mi przykro, że codziennie rano ją tam zaprowadzam

Czy to się zmieni? Czy kiedyś naprawdę polubi przedszkole?