Dodaj do ulubionych

Do sebaldy

12.08.10, 01:41
Poruszyłaś ważną rzecz ,: piszesz ,że masz problem z KK ,Gdybyś była
hierarchą kościelnym , co chciałabyś zmienić? Porozmawiajmy na ten temat
, to może ci w czymś pomoże. Liczę na włączenie się innych
forumowiczów oraz na dyskusję w duchu szacunku i zrozumienia.
Obserwuj wątek
    • sebalda Re: Do sebaldy 12.08.10, 09:53
      Jestem do głębi poruszona takim uhonorowaniem mojej skromnej osoby, doprawdysmile
      Mam jedynie problem z czasem, bo praca goni, terminy napięte, ale postaram się w
      najbliższym czasie uporządkować nieco te moje wszystkie myśli nieuczesane i
      podzielić się z Wami moimi wątpliwościami. Od razu zaznaczam, że nie mam żadnych
      wątpliwości natury religijnej, dotyczących samej natury i nauk Chrystusowych,
      jedynie poczynania i postawa władz Kościoła napawają mnie coraz częściej pewnego
      rodzaju niechęcią. Nie wpływa to w najmniejszym stopniu na moje uczestnictwo we
      mszy niedzielnej, nie obrażam się na księży, nie obrażam się na "przeciętnego
      katolika", ogólnie nie jestem z tych obrażalskich. Zatem nie jest ze mną jeszcze
      najgorzejsmile
      • wiesia140 Re: Do sebaldy 12.08.10, 11:28
        pisz sebaldo ,może ktoś ci tu coś wytłumaczy , wyjaśni ,masz też pocztę
        ode mnie
        • sebalda Re: Do sebaldy 13.08.10, 11:07
          Będę pisała w odcinkach, bo jest tego dużo, ja nie umiem pisać krotko (to moja
          bolączka), a pracy wciąż przybywa.
          Najpierw o mnie, żeby dać podstawę dla moich problemów i uprzedzić Wasze
          potencjalne pytania o moje niedouczenie.
          Jestem spontaniczną, emocjonalną, naiwną idealistką. Boga przyjmuję na wiarę,
          jak dziecko, emocjonalnie i żywo. A w życiu kieruję się zasadą, żeby nie
          przejmować się na zapas i gdy pojawia się problem, na ktory nie mam wpływu,
          odsuwam go od siebie, staram się o nim nie myśleć, zawsze mieć nadzieję, że
          wszystko się ułoży. I najczęściej dobrze na tym wychodzę.
          Trochę podobnie jest u mnie z wiarą. To kwestia, na ktorej mi wyjątkowo zależy,
          kocham Boga i chcę go kochać zawsze, za nic nie chcialabym ryzykować utraty
          wiary, dlatego jej nie zgłębiam zanadto. W obawie o to, że próba rozumowego
          ogarnięcia Boga może w pewnym momencie sprowadzić mnie na manowce, taka próba
          bardzo źle się skończyla w przypadku mojej córki i wiem, że to bardzo częste
          zjawisko. Co do córki wciąż mam nadzieję i wciąż gorąco się modlę. Ponadto
          rozumowe ogarnięcie Boga uważam za z góry przegrane, bo Bóg nie byłby już
          Bogiem, gdyby nie był po części tajemnicą, gdyby dało się go zdefiniować i
          wstawić w konkretne ramy. Chcę zawsze kochać go wiarą dziecka, a nie naukowca,
          do czego i tak nie mam predyspozycji, za głupia jestem zwyczajniewinkI właśnie
          dlatego możecie mnie czasami przyłapać na niewiedzy czy niezrozumieniu, bo nie
          dość, że nie zgłębiam Boga rozumowo, to nie czytam wiele na temat KK, doktryn
          katolickich, przepisów prawa kanonicznego, wybaczycie ignorantce?
          Niemniej ostatnio czytam więcej, w Kościele wsłuchuję się wyjątkowo uważnie w
          treść listów pasterskich, śledzę doniesienia i wypowiedzi hierarchów. I właśnie
          to, co ostatnio się dzieje, tak bardzo podkopuje moje zaufanie i oddanie KK. I
          to mnie uwiera. Nadal jeszcze potrafię to godzić: brak zrozumienia dla
          niektorych nakazów i przepisów KK, poczynań czy zaniechań hierarchów, z potrzebą
          uczestniczenia w coniedzielnej Mszy św., ale znam ludzi, ktorzy są gorliwymi
          katolikami, a pogodzić już nie mogą. To katolicy oświeceni, oczytani, znający
          się na prawie kanonicznym, którzy z tego niepogodzenia się z wielkim
          rozdźwiękiem między nakazami i zakazami KK a zwykłym człowiekiem, przestali w
          ogóle chodzić do kościoła. Oni w jakimś stopniu cierpią, a ja im bardzo
          współczuję, ale jednocześnie ich rozumiem. Moja potrzeba spotkania z Bogiem we
          Mszy i komunii św. jest zbyt wielka, żeby mi to groziło, ale o nich naprawdę się
          martwię. Może niesłusznie, nie wiem.
          Cdn.
          Ps.
          Uprzedzałam, że nie umiem krótko, a to dopiero począteksmile
          • sulla Re: Do sebaldy 13.08.10, 12:06
            Hmm, pozwolisz, że coś Ci napiszę?

            Bo ja to widzę tak. Jest zamknięty pokój. Wierzysz, że w tym pokoju jest
            pięknie. Ale nie chcesz do niego zaglądać, żeby się nie rozczarować. Żeby się
            nie okazało, że jednak nie jest tak pięknie. Więc nie wchodzisz. Ale skoro nie
            wchodzisz, to jesteś skazana na własne wyobrażenia i własne interpretacje.
            Trochę jak z tą przemocą w rodzinie , pamiętasz? Wydawało Ci się, że nauka KRK
            nakazuje trwać w małżeństwie bez względu na wszystko. Okazało się, że wcale tak
            nie jest. Problem w tym, że skoro nie chcesz zaglądać do tego zamkniętego
            pokoju, to nie jesteś w stanie wyrobić sobie własnego zdania, łatwo ulegniesz
            emocjom, łatwo dasz sobie coś wmówić.

            Moje doświadczenie jest takie, że im więcej poznaję, im więcej staram się
            zrozumieć, tym bardziej moja wiara się umacnia. Tyle, że to jest pytanie, na
            czym nasze poszukiwania się skupiają. Jeśli doświadczenie Boga miałoby się
            opierać na bezkrytycznym przyjęciu nauczania Kościoła, to mieliby racje ateiści
            twierdzący, ze kludzie wierzący to banda bezmyślnych idiotów. Ale tak nie jest.

            Chodzi o to, zeby w centrum postawić Boga. Wszelkie nauczanie Kościoła należy
            rozpatrywać nie pod kątem tego, czy "mi to pasuje", tylko czy ono zbliża do
            Boga, czy nie. Nie jesteśmy w stanie Boga poznać zmysłowo, ale jesteśmy w stanie
            odczuć jego działanie w naszym życiu, o ile kierujemy się wskazówkami, jakie dał
            nam w osobie swojego Syna. Nauczanie Kościoła ma za zadanie ułatwiać drogę do
            Boga - jeśli się z nauczaniem nie zgadzasz, to szukaj odpowiedzi, czemu się z
            nim nie zgadzasz. Czy dlatego, ze Tobie utrudnia życie, czy dlatego, że oddala
            Twoim zdaniem od Boga? Tylko żeby się z tym nauczaniem nie zgadzać, musisz je
            najpierw jednak poznać.

            I moja osobista refleksja - ja sama spotkałam Boga nie poprzez nauczanie
            Kościoła. Moim zdaniem nie należy bać się prawdy, hodować w sobie złudzeń w
            obawie przed utartą wiary. Przeciwnie, wiara umacnia się w dążeniu do Boga, w
            odzieraniu się ze złudzeń, w szukaniu Go w Jego najpełniejszej formie. A na tej
            drodze nauczanie Kościoła zaczyna się powoli wyjaśniać. Ja np. długo nie
            rozumiałam, co miałoby być złego w seksie przedmałżeńskim. Dopiero kiedy w duchu
            miłości zaczęłam patrzeć na siebie i na historie znanych mi ludzi, zrozumiałam,
            że zakaz seksy przedmałżeńskiego jest jak najbardziej trafnym ostrzeżeniem "Może
            być tak, ze nic złego się nie stanie, ale może być też tak, że skrzywdzisz
            siebie i kogoś jeszcze, np. dziecko. Zastanów się, skoro nie jesteś pewien, że
            chcesz z kimś być przez resztę życia, to czy jesteś gotowy na ewentualne
            konsekwencje seksu z ta osobą?".

            Strach jest moim zdaniem najgorszym doradcą. Wejście do pokoju i poznanie prawdy
            jest moim zdaniem lepsze niż siedzenie przed tym pokojem i wieczne domysły.
            • sebalda Re: Do sebaldy 13.08.10, 13:27
              Dzięki za wszystkie uwagi. Wiele z nich mnie przekonuje, wiele wezmę sobie do
              serca. Ale myślę, że należałoby rozróżnić pewne rzeczy. Nauki Chrystusa, nauki
              Kościoła i wszelkie nowe interpretacje tychże przez współczesny Kościół. Czy
              zgodzisz się ze mną, że w pierwotnych naukach Kościoła nie mogło być mowy o
              wielu sprawach dla nas dziś dostępnych i ważnych i że dzisiejsze nakazy i zakazy
              są wynikiem wylącznie interpretacji grupy najwyższych i najważniejszych
              kapłanów? A niestety wiemy, że nie zawsze i nie wszyscy oni są dziś wiarygodni?
              Jakie ogromne rożnice są wśród naszych pasterzy, jedni pochylają się z miłością
              nad czlowiekiem, pomagają ludziom blądzącym, inni z góry potępiają. Czy jest
              coś, na czym można się oprzeć bezspornie? Co robić, gdy nie dla wygody, ale z
              czysto ludzkiego punktu widzenia współczesna interpretacja jest dla mnie nie
              tylko błędna, ale wręcz szkodliwa? A co z wszystkimi blędami interpretacyjnymi,
              z ktorych Kościół się później wycofał? Na przyklad z potępieniem pewnych
              operacji, przeszczepów, szczepionek? Czy masz absolutną pewność, że za jakiś
              czas Kościół nie zaakceptuje in vitro, ktore nie bedzie narażało żadnych
              zarodkow na zniszczenie, bo nauka pójdzie dalej i udoskonali metody? Ile osób
              cierpi dziś przez to katusze wyrzutow sumienia i niewyobrażalnego pragnienia
              posiadania wlasnego potomstwa, pragnienia wszak z gruntu dobrego i wzniosłego?
              To tylko jeden z wielu przykladów.
              • sulla Re: Do sebaldy 13.08.10, 14:37
                Hmm, na wstępie muszę od razu zaznaczyć, że dla mnie dyskusja jest o tyle
                niezręczna, że jestem protestantką, a jak wiesz, w protestantyzmie jedną z
                naczelnych zasad jest Sola Scriptura. Czyli że owszem, uważam, że niektóre nauki
                niektórych Kościołów są wynikiem nadinterpretacji, ale akurat mnie o tym mówić
                nie wolno, bo się narażę na zarzut walki z KRK - a tego nie chcę. Szanuję
                odmienność katolików i nauki KRK i przy tym może zostańmy.

                Ale mimo to - ktoś tu kiedyś napisał bardzo słusznie (może to była Sion?), że
                Biblia to niej instrukcja obsługi pralki. A już zwłaszcza nie są taką instrukcją
                nauki Chrystusa. Chrystus mówił o tym, jakie ma być nasze serce, jak mamy
                korzystać z darów Boga, jak mamy nawiązywać z nim relację. Wszystko, co robimy,
                jako chrześcijanie powinniśmy robić w relacji z Bogiem, przepełnieni miłością do
                Niego i do jego stworzenia. Ale! To n ie znaczy, że jeśli w Biblii nie ma nic na
                temat nt. przeszczepów, to należy temat zostawić bez żadnej refleksji. Owszem,
                należy to przemyśle w dychu Ewangelii. I teraz mnie nie dziwi, że przy każdej
                nowości Kościół tę nowość "przemyśliwa" - a że czasem przemyśliwa długo, z
                rożnym efektem, czasem dojście do właściwego stanowiska zajmuje za dużo czasu -
                no cóż. Kościół tworzą ludzie, a ludzie są omylni. Ważne, żeby umieli się do
                błędu przyznać i go naprawić.
                • sebalda Re: Do sebaldy 13.08.10, 15:39
                  Krytyka nie musi oznaczać walki. Bardzo szanuję Twoją delikatność i takt, ale
                  czasami może lepsza jest szczerość. Ja z pewnością nie odebralabym Twoich
                  krytycznych uwag na temam KRK jako walki czy nieszanowania katolików, z
                  konstruktywnej krytyki może wyniknąć sporo dobrego. Nie wyobrażam sobie, żebyś
                  wyraziła coś, co mogłoby kogokolwiek z nas obrazić. Nie Ty, zatem zachęcam do
                  szczeroścismile
                  A w delikatnej materii ducha i moralności nie można sobie gmerać i raz ogłaszać
                  bezdyskusyjnie ekskomuniki za coś, a potem, po wielu latach się z tego
                  wycofywać, sorry. Mogę się pomylić i powiedzieć, że Kościół potępia do tego
                  stopnia rozwody, że każe trwać w małżeństwie za wszelką cenę, ale takim blędem
                  nikomu krzywdy nie wyrządzę, natomiast zamykanie do więzienia lekarzy i
                  nakładanie na nich ekskomuniki, robienie tego samego z rodzicami poddającymi się
                  tej metodzie, uważam za niezwykle krzywdzące. Tym ludziom nie wystarczy
                  powiedzieć przepraszam, oni są okaleczeni na całe życie. A Ci, ktorzy rezygnują
                  z in vitro, mimo tak wielkiej potrzeby posiadania dziecka (nie zachcianki, nie
                  możemy nigdy mowić, że dla wszystkich to tylko zachcianka, z tym się chyba
                  zgodzicie), bo zakaz Kościoła tak arbitralnie orzekł, też nie pocieszą się
                  późniejszymi przeprosinami, bo będzie zwyczajnie za późno. Ile dzieci umarło
                  przez zakaz przeszczepu? Ktoś to policzył?
                  • sulla Re: Do sebaldy 13.08.10, 15:57
                    Wiesz, ja się nie mogę wdawać w spory doktrynalne. Gdzieś tam niżej w innym
                    wątku ktoś zapytał, czym się różni luteranizm od katolicyzmu - podałam
                    najważniejsze różnice. Zerknij sobie tam i zwróć uwagę, ze różnice są jednak
                    istotne. I w kwestii tych akurat różnic ja na pewno nie mogę dyskutować - jest
                    oczywiste, że skoro jestem luteranka, to nie zgadzam się z KRK tam, gdzie te
                    różnice występują, ale nie będę nikogo "nawraca" tak jak nikt nie "nawraca"
                    mnie. Każdy z nas podejmuje decyzje "na włAsne ryzyko, że tak powiem. Ale łączy
                    nas Chrystus.

                    Ale w kwestiach innych niż doktrynalne mogę się wypowiedzieć. Otóż zwróć uwagę,
                    ze nie żyjemy w państwie wyznaniowym. Nikt nie zamyka do więzienia za dokonanie
                    zabiegu in vitro. I nie słyszałam też, żeby oficjalnie KRK postulował coś
                    takiego. O ile mi wiadomo, dyskutowano tylko postulat by Ci, którzy biorą udział
                    w uchwalaniu prawa lub w zabiegach nie przystępowali do Komunii.Z czym się
                    osobiście nie zgadzam, ale to też wynika z luterańskiej nauki o Eucharystii.
                    Dyskusja o in vitro jest bardzo trudna, wymaga delikatności, zrozumienia dla
                    uczuć ludzi, ale musi być podejmowana chociażby po to, żeby i Kościół za swoje
                    zamknięte drzwi zajrzał.

                    Ja Ci jednak proponuję, żebyś bez obaw te swoje zamknięte drzwi uchyliła. Ja z
                    ciekawości oraz z szacunku dla moich przyjaciół, znajomych i anonimowych
                    rozmówców katolików staram się poznać i nauczanie KRK i jego różne oblicza. Nie
                    ze wszystkim się zgadzam i nie wszystko pochwalam. Ale odkrywam też wiele
                    żywych, inspirujących elementów (np. bardzo owocna była dla mnie lektura
                    książki- wywiadu z o. Badenim). Katolicyzm, o czym mało kto wie ( a już
                    zwłaszcza nie wie o tym ten, kto informacje czerpie jedynie z serwisów
                    informacyjnych), ma wiele twarzy. To jest i kard.Dziwisz, i ks.Boniecki, i o.
                    Rydzyk, i Jan Turnau. Czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak różnorodne są
                    oblicza katolicyzmu? (sama czytam Tygodnik Powszechny, który dla wielu katolików
                    jest podobno zbyt liberalny).
                    Czy wiesz, ze nie każda wypowiedź duchownego lub polityka deklarującego się jako
                    katolik jest zgodna z nauczaniem KRK? I w końcu - czy zdajesz sobie sprawę z
                    tego, zę i Ty jesteś członkiem Kościoła? Szukając informacji, zdobywając wiedzę,
                    nie bojąc się szukać odpowiedzi na trudne pytania sama poprawiasz "jakość
                    katolicyzmu" - stajesz się żywym dowodem na to, że być katolikiem - tak jak być
                    chrześcijaninem każdej denominacji - to powinno znaczyć być odważnym roztropnym,
                    mądrym i pełnym miłości. A nie być niczym bohater jakiegoś kiepskiego komiksu o
                    moherowych beretach wink
                    • wiesia140 Re: Do sebaldy 13.08.10, 17:02
                      Szukając informacji, zdobywając wiedzę,
                      nie bojąc się szukać odpowiedzi na trudne pytania sama poprawiasz "jakość
                      katolicyzmu" -

                      To moje ogólne przemyślenia
                      Zgadza się przez to poszukujący chrześcijanie wszystkich denominacji stają
                      się bardziej świadomi tego w co wierzą, choć to czasem bardzo boli , bo
                      trzeba najpierw wejść w siebie, no i czasem przyjąć trudną prawdę do
                      wiadomości o sobie , o swojej wierze , o wymogach tej wiary ( nawet jeśli
                      się ich nie do końca akceptuje, bo ma się wątpliwości , ). O
                      wątpliwościach powinniśmy rozmawiać , choć są to z reguły trudne rozmowy
                      , ale jak już ktoś tu już napisał tematów trudnych chrześcijanie się
                      nie boją, bo bać się nie mogą . Zachęcam wszystkich forumowiczów do
                      rozmowy w tym wątku zarówno tych , którzy mają wątpliwości jak i tych
                      chętnych do pomocy.
                      Wybaczcie , za ten wywód , ale jestem pod wrażeniem wypowiedzi pani
                      profesor cytowanej w wątku o krzyżu. Uczmy się rozmawiać ( nie mówię
                      ,że nie umiemy , ale nauki człowiekowi nigdy nie jest za dużo).
                      Pozdrawiam
                      " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
                      pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
                    • sebalda Re: Do sebaldy 13.08.10, 19:21
                      Piszesz o rożnych obliczach katolicyzmu, wymieniasz nazwiska i zwracasz mi
                      uwagę, ale ja przecież już o tym pisalam wyżej: "Jakie ogromne rożnice są wśród
                      naszych pasterzy, jedni pochylają się z miłością
                      nad czlowiekiem, pomagają ludziom blądzącym, inni z góry potępiają" i mialam
                      dokladnie to samo co Ty na myśli. Dlatego tak trudno jest mi się godzić z
                      rzeczami, ktore są głoszone "z góry", to znaczy przez najwyższe wladze kościelne.
                      Ja sięgam do źródel i nie jest tak, że się boję, nie wchodzę wcale i nie
                      sprawdzam, że tylko po swojemu interpretuję doniesienia medialne. O zamykaniu
                      lekarzy do więzienia postulowanym nie bezpośrednio przez Kościół napisałam nie
                      bez kozery, bo w jednym z komunikatów Rady Episkopatu było stwierdzenie, że
                      ubolewa się nad odrzuceniem przez Sejm projektu ustawy związanej z in vitro,
                      który nakladał na lekarzy karę więzienia (znaczy ten popierany przez Kościół
                      projekt).
                      Gdyby Kościół w Polsce wczytał się z uwagą i zrozumieniem w Tygodnik Powszechny,
                      z pewnością mialabym mniej problemow i wątpliwości związanych z moim, jak to
                      nazywasz, Kościołem. Wielka szkoda.
                      Piszesz, że nasz kraj nie jest państwem wyznaniowym. Jesteś tego pewna? Bo moim
                      zdaniem, niestety coraz bardziej jest. Kościól jest obecny absolutnie wszędzie,
                      oglądałaś wszystkie uroczystości związane z katastrofą? Nie było ani jednej bez
                      zwierzchnikow kościelnych, słownie ani jednej. Czy wszystkie ofiary bez wyjątku
                      były katolikami? Nie wiem, ale coś mi mówi, że nie wszystkie. To mi nie
                      przeszkadza, ale świadczy o wszechobecności Kościoła w Polsce.
                      Na religię chodziłam do salki katechetycznej w kościele, aż do samej matury, to
                      byly naprawdę ciekawe spotkania, nie obowiązek, spotkania z księdzem, na ktorych
                      można było porozmawiać, podyskutować. Dziś są w szkole dwie lekcje religii w
                      tygodniu, w gimnazjum jest za to jedna lekcja biologii i jedna fizyki. Dzieciaki
                      uczą się rok w rok w kółko tego samego, mam dwoje dzieci, wiem co mówię.
                      Agitowanie w kościołach przed wyborami, nie, to wcale nie świadczy o wtrącaniu
                      się Kościoła do życia publicznego, ale to chyba już przeszkadza niemal każdemu
                      myślącemu człowiekowi, jak mniemam.
                      Największy z kolei żal mam do Kościoła w Polsce o to, że nie ukrócił już dawno
                      działalności Rydzyka. W moim odczuciu to jedno z najgorszych zjawisk w naszym
                      kraju. Wyobrażam sobie, ile dobrego mógłby zrobić ktoś o takim wpływie na
                      ogromną rzeszę starych, odtrąconych, odsuniętych na margines społeczeństwa
                      ludzi, gdyby nie kierował ich uczuć w stronę nienawiści a miłości. Oni bardzo
                      potrzebują, żeby ktoś się nad nimi pochylił, ale sposób, w jaki robi to Rydzyk
                      jest najgorszym z możliwych. To, co dzieje się pod krzyżem na Krakowskim
                      Przedmieściu nie jest winą ani Komorowskiego, ani Kaczyńskiego, ale właśnie
                      Rydzyka i ludzi pokroju Pospieszalskiego, tak bym chciała, żeby hierarchia
                      kościelna umiala się z tym uporać, odciąć stanowczo. Niestety, obawiam się, że
                      rację mam mój szanowny malżonek, który karmi się z koleją nieustanną niechęcią
                      do Kościoła za jego pazerność, ktorej naprawdę trudno zaprzeczyć. Cóż, uważam,
                      że księża są tak samo ludźmi jak my i mają prawo czerpać korzyści z tego, czym
                      się zajmują, ale tolerowanie Rydzyka w obawie o utratę dochodów z biednych i
                      mniej biednych wdów trudno mi zdzierżyć, bo Rydzyk wyrządza w jakimś sensie nam
                      wszystkim wiele złego.
                      To problemy związane z działalnością polityczno-społeczną, o problemach
                      moralno-etycznych później, bo znowu się rozpisałamsmile
                      • sion2 Re: Do sebaldy 13.08.10, 20:00
                        Droga sebaldo smile
                        to nie jest dobry pomysl na taki wątek. nie dlatego ze nie mozna
                        krytykowac kosciola katolickiego ale dlatego ze aby solidnie tobie
                        odpowiedziec na twoje bardzo bardzo bardzo liczne zarzuty ktore
                        dusisz w sobie trzeba by za kazdym razem pisac elaborat. Bo pewnych
                        rzeczy nie da sie wyjasnic w trzech zdaniach ani nawet w
                        dziesieciu. Czytajac - pobieznie na razie - twoje wpisy widze w
                        nich mnostwo błednych przekonan, tzn jestes udreczona swoja wlasna
                        wizja kosciola i walczysz, nie zgadzasz sie z czyms co nie istnieje
                        tak naprawde smile

                        Ja ostatnio wiele obiecywalam tu na forum ale nie wywiazalam sie bo
                        mam za malo czasu a wiekszosc ludzi po teologii ktora byla, odeszla
                        z forum.

                        Jedno chcialam od razu ci sprostowac - odnosnie "zmieniania zdania"
                        przez kosciol w roznych sprawach moralnych. Widzę ze ani nie wiesz
                        na jakiej zasadzie to dziala ani nie rozumiesz ze sa rozne poziomy
                        nauczania kosciola.
                        Pierwszy poziom to sa prywatne opinie ksiezy, biskupow i nawet
                        papiezy, do nich naleza takze rozne teorie teologiczne tworzone
                        przez naukowcow teologow, wypowiedzi w roznych nurtach
                        filozoficznych czy teologicznych, rozne poglady ktore maja swe
                        zakorzenienie w uwarunkowaniach historycznych danej osoby. Na
                        przyklad pisma sw Tomasza z Akwinu zawieraja wielkie mnostwo wrecz
                        smiesznych wypowiedzi na poziomie znajomosci zjawisk przyrody
                        charakterystycznej dla XII wieku a nie XXI w jakim my zyejmy smile.
                        Ktos by powiedzial " no jak to swiety i takie bzdruy pisze?" - no
                        takto bo zyl w XII wieku i mial wiedze czlowieka sredniowiecznego a
                        nie wspolczesnego.
                        Podobnie moga byc bledne oceny roznych zjawisk spolecznych,
                        historycznych, moralnych w indywidualnych wypowiedziach ksiezy,
                        biskupow, papiezy NAWET WSPOLCZENYCH.
                        My katolicy wierzymy mocno w asystencje Ducha Św i Jego obecnosc w
                        spolecznosci wierzacych, która nie pozwoli ludowi Bozemu jako
                        całosci pobładzic mocno i na trwałe.
                        Poza tym zastanow sie jeszcze nad jednym - Bóg wszechmogacy, który
                        stworzyl niebo i ziemie, który stal sie czlowiekiem, który
                        wskrzeszal zmarłych i sam zmartwychwstal, odpkupil na krzyzu cala
                        ludzkosc - czy ten Bóg nie potrafiłby zatroszczyc sie o to aby
                        Ewangelia której poznanie i przyjecie sercem gwarantuje zbawienie,
                        nie zostala przekazywana z pokolenia na pokolenie BEZ BŁEDÓW? to
                        chyba słabo wierzysz w tego Boga wink

                        nastepny poziom nauczania kosciola to sa tez rozne kazania, homilie
                        gloszone indywidualnie przez ksiezy czy biskupow i takze moga one
                        byc omylne w sformulowaniach, sadach i tresci

                        potem mamy wreszcie nauczanie magisterium kosciola - tu wreszcie
                        mamy encykliki, adhortacje, katechizm, listy duszpasterskie - takze
                        to wszystko nie jest nieomylne w sensie takim ze niezmienne przez
                        2000 lat

                        i na koniec mamy dogmat o nieomylnosci papieza - wbrew powszechnemu
                        sądowi nie polega on na tym ze cokolwiek powie papiez to jest
                        nieomylne smile
                        nieomylnosc przyslugiuje papiezowi wylacznie wtedy gdy przemawia
                        uroczyscie ex cathedra i tylko w sprawach wiary i moralnosci (sic!!)

                        co obowiazuje katolika na co dzien? na pewno nie to co biskup X
                        powiedzial w wywiadzie dla Rzeczypospolitej smile)))) ani to co
                        wyglosil w Pcinie Malym do KOla Gospodyn Wiejskich
                        obowiazuje aktualny wyklad magisterium kosciola w sprawach
                        moralnosci i wiary

                        uff nie mam czasu zeby wiecej napisac
                        • sebalda Re: Do sebaldy 13.08.10, 20:54
                          sion2 napisała:
                          nie zgadzasz sie z czyms co nie istnieje
                          > tak naprawde smile
                          W poprzednich wątkach napisałam może coś, co nie istnieje naprawdę, jak na
                          przykład nakaz Kościoła, że nawet w najgorszym małżeństwie trzeba trwać za
                          wszelką cenę. Ale jak odczytać zdanie z komunikatu Rady Episkopatu Polski, tak
                          na zdrowy rozum, gdzie jest napisane, że najgorszym złem jest rozwod? Ale o tym
                          pozniej.Proszę mi wykazać w tym wątku, gdzie piszę o czymś, co nie istnieje,
                          będę ogromnie wdzięcznasmile
                          Czym zatem są komunikaty Rady Episkopatu? Mam ich nie czytać i je ignorować, bo
                          nie są stricte wykladami magisterium Kościoła? Trochę mnie obrażasz, sugerując,
                          że posługuję się jedynie wiedzą pochodzącą z wywiadów w Rzeczpospolitej czy
                          kazan w Pcimiu (mieszkam pod Warszawąsmile, bo myślałam, że dość jasno wyraziłam
                          skąd biorę swoje wątpliwości, aż tak naiwna i mało rozgarnięta nie jestemsmile Ale
                          ok, rozumiem wymowę tych zdań.
                          Rozważałam chodzenie na msze do Dominikanów, bo tam ponoć listy pasterskie nie
                          są czytane na mszy św, tylko wywieszane w gablocie, ale ja lubię swoj wiejski
                          kościół, nie chce mi się jechać ponad 25 km do Dominikanów. Czy można gdzieś
                          sprawdzić z wyprzedzeniem, kiedy są czytane listy i w te niedziele jechać do
                          innego kościoła?
                          Masz rację, malo wiedzy oddala od Boga, dużo przybliża. Ale mnie jak do tej pory
                          każdy niemal list pasterski i każdy komunikat Episkopatu bardzo oddala nie tyle
                          od Boga, ale od polskiego Kościoła.
                          Czy to jest dobre i możliwe, że są jakieś poważne rozbieżności między wykladami
                          magisterium Kościoła a lokalnymi (państwowymi) komunikatami najwyższych władz
                          Kościoła w państwie?
                          Rozumiem brak czasu, ale czy mogę liczyć na odpowiedź na temat postawy i związku
                          Kościoła w Polsce wobec polityki?
                        • andrzej585858 Re: Do sebaldy 13.08.10, 21:12
                          sion2 napisała:

                          >
                          > co obowiazuje katolika na co dzien? na pewno nie to co biskup X
                          > powiedzial w wywiadzie dla Rzeczypospolitej smile)))) ani to co
                          > wyglosil w Pcinie Malym do KOla Gospodyn Wiejskich
                          > obowiazuje aktualny wyklad magisterium kosciola w sprawach
                          > moralnosci i wiary
                          >
                          Dosadnie, ale bardzo prawdziwie.
                          Istnieje, wprowadzone do nauki przez Bergera pojęcie heretyckiego imperatywu,
                          odniesione do swoistego nastawienia człowieka, które charakteryzuje się
                          przymusem dokoowyania wyborów w różnych dziedzinach życia, z religią włącznie.
                          Zdaniem Bergera na poszerzającym się "rynku idei" jest coraz więcej producentów
                          i dystrybutorów wiedzy symbolicznej. Światopogląd wybiera się tak, jak każdy
                          inny towar. Można wybierać według własnych preferencji, ale każdy jest
                          odpowiedzialny za niepomyślne skutki swoich wyborów. Poprzez realne istnienie
                          pluralizmu społecznego i kulturowego oznacza to relatywizację religijności, co
                          prowadzi do podważenia oczywistości zobowiązań płynących z nakazów Kościoła.
                          W skrócie - Kościół, a właściwie wiara jest traktowany jak towar. Kościół - to
                          przedsiębiorstwo które powinno tak sprzedawć swój towar - tutaj idee - aby móc
                          utrzymać się na rynku. Pojawia sie pojęcie rynku światopoglądowego.
                          Jednostka wybiera to, w co wierzy, jaik żyje, do jakiego Kościo9ła należy. Wśród
                          chrześcijan dominująca staje się postawa selektywna, wybiórcza, niekonsekwentna
                          - "jestem katolikiem, ale...".
                          U niektórych "chrześcijan selektywnych" przepaść między własną wiarą religijną a
                          oficjalną nauką Kościołów jest tak wielka, że szanse zbudowania jakiekolwiek
                          pomostu pomiędzy nauczaniem Kościoła a osobistym i selektywnym wyborem są
                          praktycznie nikłe.
                          Tutaj jak groźne memento brzmią słowa św. Jana z Apokalipsy: - " Obyś był zimny
                          albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię
                          wyrzucić z mych ust" - Ap 3,16.

                          Nie można być trochę chrześcijaninem, nie można byc trochę katolikiem.
                          Jeden z największych teologów Karl Rahner napisał kiedys takie prorocze słowa:
                          - "Chrześcijanin przyszłości będzie mistykiem albo nie będzie go wcale".
                          Na szczęście istnieją jeszcze mnisi i ich nieustanna modlitwa.
                      • mmk9 Re: Do sebaldy 13.08.10, 20:55
                        sebalda napisała:

                        > Gdyby Kościół w Polsce wczytał się z uwagą i zrozumieniem w Tygodnik Powszechny
                        > ,
                        > z pewnością mialabym mniej problemow i wątpliwości związanych z moim, jak to
                        > nazywasz, Kościołem. Wielka szkoda.

                        Przepraszam, ale nie rozumiem. Czym ma być "TP" dla Kościoła w Polsce ? Guru ?????
                        • andrzej585858 Re: Do sebaldy 13.08.10, 21:16
                          mmk9 napisała:
                          .
                          >
                          > Przepraszam, ale nie rozumiem. Czym ma być "TP" dla Kościoła w Polsce ? Guru ??
                          > ???

                          Zgadzam się z powyższym zdaniem. "TP" to tylko część Kościoła.
                          Owszem, wychowałem się na "TP" i jest mi mentalnie najblizszy, ale Kościół to
                          nie tylko środowisko ludzi myslących w podobny sposób jak redaktorzy "TP", ale
                          także ludzie związani z innymi środowiskami. Przede wszystkim zaś Kościół to
                          Ewangelia.
                        • sebalda Re: Do sebaldy 14.08.10, 20:02
                          Czy napisałam, że KK ma podporządkować się linii TP? Że Tygodnik Powszechny ma
                          być dla KK wyznacznikiem? Musiałbym mieć poważne problemy mentalne, żeby tego
                          wymagać. Napisałam wczytać się z uwagą i zrozumieniem, brać czasami przykład z
                          obiektywizmu i ludzkiej twarzy katolicyzmu, które tak często są wyrażane na
                          łamach TP. Jest różnica między braniem czegoś pod rozwagę, a podporządkowaniem
                          się. I o to pierwsze mi chodziło, wyłącznie. Może nie dość jasno się wyraziłam.
                      • sulla Re: Do sebaldy 13.08.10, 22:16
                        sebalda napisała:
                        Piszesz, że nasz kraj nie jest państwem wyznaniowym. Jesteś tego pewna? Bo moim
                        zdaniem, niestety coraz bardziej jest.

                        Jestem tego pewna. Bo póki co nikt nie wsadza do więzienia za niechodzenie do
                        kościoła, można kupić środki antykoncepcyjne w sklepie, choć przez KRK zakazane,
                        można swobodnie wyznawać inny światopogląd, choć nie da się ukryć, ze katolicyzm
                        jest w Polsce uprzywilejowany. Ale państwo wyznaniowe, Sebaldo, to takie
                        państwo, w którym prawo religijne jest prawem państwowym. I nie, nie żyjemy w
                        takim państwie - i dzięki Bogu!

                        Kościól jest obecny absolutnie wszędzie,
                        > oglądałaś wszystkie uroczystości związane z katastrofą? Nie było ani jednej bez
                        > zwierzchnikow kościelnych, słownie ani jednej.

                        Wyobrażam sobie, że dla kogoś, komu bliski jest ideał państwa bez obecności
                        żadnych symboli religijnych, to może być problem. Czy Tobie bliski jest ten
                        ideał? Mi nie jest. Mi bliski jest ideał państwa, w którym jest miejsce dla
                        każdego symbolu religijnego. Nie każda z ofiar był katolikiem, oczywiście, jedną
                        z ofiar był pastor mojej parafii, który chrzcił mnie i moja córkę. I dla którego
                        Chrystus znaczył więcej niż ludzkie podziały.

                        Jeśli Twoim problem jest jakość i ilość obecności KRK w przestrzeni publicznej,
                        to tu się zgadzam - niedopuszczalna jest agitacja wyborcza z ambony, a
                        działalność o.Rydzyka jest godna nagany. Religia jako przedmiot szkolny moim
                        zdaniem straciła na wartości i wcale nie byłoby źle, gdyby wróciła na parafie,
                        bo tam odzyskałaby swój charakter duchowy.

                        Co do nauczania - Sion słusznie zwróciła uwagę, że nauczanie KRK ma wiele
                        poziomów. Co do listów pasterskich nie wypowiem się, bo ich nie znam. Co do
                        wypowiedzi RE na temat rozwodów - już ten temat wałkowaliśmy. Warto czasem
                        dopuścić do siebie myśl, że tylko dlatego, że Ty coś interpretujesz coś
                        jednoznacznie, to nie znaczy, ze tak jest naprawdę. Nie tak dawno w jakimś watku
                        zostałam posądzona o intencje i poglądy, których nie wyznaję, bo osoby z drugiej
                        strony klawiatury interpretowały moje wypowiedzi całkowicie inaczej, niż ja
                        miałam zamiar. I też pisały, że to co pisze jest jednoznaczne, że się tego nie
                        da interpretować inaczej. Że ja na pewno mam na myśli coś innego. Ale potem ktoś
                        inny w tym wątku zrozumiał jednak, co nieudolnie próbowałam powiedzieć. Więc
                        teraz czym innym jest stwierdzić "To sformułowanie jest nieudolne i daje się źle
                        interpretować", a co innego krzyczeć o tym, ze Kościół sankcjonuje przemoc. Bo
                        interpretacja zależy nie tylko od tego, co zostało powiedziane, ale i od tego,
                        kto słucha. Jest w Tobie dużo gniewu i niezgody - ok. Ale wiedz, że w gniew nie
                        wyostrza widzenia, on je zaburza. Nie mówię, że masz się wyzbyć wątpliwości. Ale
                        jeśli przestaniesz myśleć o Kościele jako o pazernym potworze, to może łatwiej
                        Ci będzie znaleźć odpowiedzi. Bo krytyka dla chrześcijanina oznacza napomnienie
                        z miłością. Czy martwisz się o Kościół? Czy raczej jesteś na niego zła?
                        • sebalda Re: Do sebaldy 13.08.10, 23:57
                          >Czy martwisz się o Kościół? Czy raczej jesteś na niego zła?
                          Jedno i drugie, ale widzę, że tutaj nie znajdę zrozumienia. Nie znajdę go też na
                          strasznym forum Religia. To smutne.
                          Wybaczcie, ale to chyba nie ma sensu, dziękuję za uhonorowanie mnie specjalnym
                          wątkiem, ale ja odpuszczam. Odpuszczam właśnie dlatego, że nie umiem być letnia,
                          jestem gorąca, za gorąca na to forum. Wartością dla mnie jest czlowiek, jego
                          życie, problemy, cierpienie, wątpliwości, dla większości tu obecnych osób idea
                          Boga, bo nie sam Bóg. Dla mnie Bóg jest ludzki, dla Was jest ideą. Dlatego się
                          nie dogadamy, przykro mi.
                          • verdana Re: Do sebaldy 14.08.10, 15:50
                            Sebaldo, powinnam siedzieć cicho, bo trudno, abym wypowiadała się w
                            sprawie Koscioła. Więc bedzie nie o Kościele, tylko o jego
                            wyobrazeniu.
                            Przeczytaj (czy przypomnij sobie) sobie list Petroniusza do Nerona.
                            Problem w tym, ze najbardziej przejmuja się niedoskonałosciami
                            instytucji czy ludzi Ci, ktorzy sa do nich najbardziej przywiązani.
                            Ja mogę się nie przejmować tym, co mówią niektorzy księża, czy
                            pewnymi wydarzeniami , bo "bom mu nigdy nie był przyjacielem i za
                            glos jego wstydzić się nie mam obowiazku" . Ty się przejmujesz, bo
                            czujesz się z Kościolem związana. Problem w tym, ze nie istnieją
                            instytucje doskonałe. Można, chcąc cenić instytucję, albo jej
                            doskonalości nie dostrzegać, czy je w pewien sposób usprawiedliwiać
                            (to tylko margines, to nie jest wazne, to jednak sluszne, choć nie
                            rozumiem), albo się buntować. I to i to świadczy tylko o znaczeniu
                            instytucji we wlasnym zyciu. Osoby letnie po prostu sie nie
                            przejmują. Jednak, nawet buntujący się najbardziej, powinni rozwazyć
                            dwie sprawy - czy bunt jest przeciwko ludziom (ludzie są
                            niedoskonali nawet w dobrej, pożytecznej, wspanialej instytucji),
                            czy zasadom.
                            I jeszcze jedno - ja oczywiscie nie popieram pewnych działań
                            koscioła (sprzeciw przeciw in vitro czy antykoncepcji). Jestem
                            jednak w stanie zrozumieć, że nakazy dotyczace moralnosci zmieniają
                            się z czasem. Moralność bowiem nie jest wieczna, kosciół dostosowuje
                            zasady do zmieniających się czasów, przy czym nie można uznać, ze
                            jesli kiedyś coś potępiał, a teraz zmienił zdanie, to potępienie
                            zawsze było błędne. Weźmy na przyklad samobojstwa - kosciół zmienił
                            zdanie na ten temat dlatego, ze nauka posunęła się naprzód i uznano,
                            ze samobójca zazwyczaj jest człowiekiem chorym. Wczesniej nie
                            popelniano błędu - po prostu pewnych rzeczy nie wiedziano. To samo
                            dotyczy nieślubnych matek - kiedys znacznie ostrzej kosciół potepiał
                            te matki nie ze względu na to, ze żyły z facetem przed ślubem - to
                            się nie zmieniło, ale dlatego,że samotna matka zwykle automatycznie
                            skazywała swoje dziecko na zycie na marginesie społeczeństwa,
                            ubóstwo i nędzę. Kościół potępiając matki przeciwdziałał pojawianiu
                            się takich dzieci było jak najmniej. Teraz nie ma to znaczenia -
                            więc i potępiać za bardzo nie ma po co, znaczenie "wystepku" jest o
                            niebo mniejsze, dziecka się nie krzywdzi. takich przykładów jest o
                            wiele więcej.
                          • sunday zdziwienie 14.08.10, 16:34
                            > jestem gorąca, za gorąca na to forum. Wartością dla mnie jest
                            > czlowiek, jego życie, problemy, cierpienie, wątpliwości, dla
                            > większości tu obecnych osób idea Boga, bo nie sam Bóg. Dla mnie
                            > Bóg jest ludzki, dla Was jest ideą. Dlatego się nie dogadamy,
                            > przykro mi.

                            Z pewnym zdziwieniem przeczytałem tak łatwo sformułowany radykalny osąd
                            parudziesięciu osób, znanych Ci jedynie z paru pół-anonimowych wypowiedzi.
                            Zwłaszcza, że w tym samym zdaniu tak bardzo podkreślasz wartość człowieka. Mam
                            wrażenie, że więcej on mówi Twoim obecnej postawie, niż o pozostałych forumowiczach.
                            • sebalda Re: zdziwienie 14.08.10, 17:38
                              Przepraszam za osąd. Niesprawiedliwy, radykalny, bez poparcia. Jestem na tym
                              forum od niedawna, znam tylko kilka nicków, postawa niektorych osób tak mi się
                              jawi, mam do tego prawo, nawet jeśli jest to niesprawiedliwe i subiektywne, ale
                              człowiek tak już ma; ma odczucia i odnosi wrażenia. Powinnam być bardziej
                              powściągliwa, wiem, ale za to jestem szczera. Przepraszam, że uogólniłam, sama
                              bardzo tego nie lubię.
                              Verdana dobrze oddała ducha moich problemów, niemniej nadal uważam, że tutaj nie
                              znajdę zrozumienia. Albo nie umiem artykułować, albo nie umiem być dość
                              stonowana, albo tak bardzo się z niektórymi tutaj różnię, że porozumienie nie
                              jest możliwe.
                              Nie mam problemów z wiarą, ze swoim stosunkiem do nauk Kościoła w najszerszym
                              tego słowa znaczeniu, jedynie z postawą KK w Polsce, jego działaniami i brakiem
                              zrozumienia dla niektórych ludzkich problemów, ale to oczywiście moje,
                              subiektywne odczucie.
                              Andrzeju, rozumiem, że Ty jesteś mistykiem. Kim ja zatem jestem? Ośmielam się
                              nie godzić z niektórymi nakazami i zakazami KK w Polsce (nie z przykazaniami),
                              zaręczam Ci, że nie dla wygody, dla własnych celów, to nie jest relatywizm
                              moralny, ale z czysto ludzkiego pojmowania życia ludzkiego, ludzkich słabości i
                              natury. Kim zatem jestem? Nie jestem w Twoich oczach katoliczką?
                              • andrzej585858 Re: zdziwienie 14.08.10, 18:44
                                sebalda napisała:

                                > Andrzeju, rozumiem, że Ty jesteś mistykiem. Kim ja zatem jestem? Ośmielam się
                                > nie godzić z niektórymi nakazami i zakazami KK w Polsce (nie z przykazaniami),
                                > zaręczam Ci, że nie dla wygody, dla własnych celów, to nie jest relatywizm
                                > moralny, ale z czysto ludzkiego pojmowania życia ludzkiego, ludzkich słabości i
                                > natury. Kim zatem jestem? Nie jestem w Twoich oczach katoliczką?

                                Skąd takie wnioski? Nigdy bym się nie ośmielił kwestionować czyjejś wiary i
                                poczucia przynależności do Kościoła. To, że niektóre problemy widzę inaczej nie
                                jest tożsame z stwierdzeniem typu - ta osoba jest gorszym ode mnie katolikiem.
                                Przecież wyrażanie takiej opinii jest kompletnie sprzeczne z chrześcijaństwem.

                                Chyba najbardziej istotne jest znalezienie odpowiedzi na problem, który bardzo
                                dobrze został opisany przez Verdanę - czy, buntuję się przeciwko zasadom czy
                                przeciwko ludziom, którzy w moim odczuciu , źle interpretują te zasady, a z
                                racji pełnionych funkcji winni je przestrzegać.
                                Dla mnie także nie podobają się niektóre wypowiedzi hierarchów, zbytnia
                                pobłażliwość wobec działalności o. Rydzyka - ale nie oznacza to dla mnie że
                                Kościół, postępuje źle.
                                Ludzie KOścioła, też są tylko ludźmi. Zawsze, przy dyskusji na podobne tematy
                                przypomina mi się wspaniale opisana przez Zofie Kossak scena w której papieź
                                zastanawia się nad akceptacją reguły św. Franciszka głoszącej pochwałę
                                całkowitego ubóstwa. Jeden z kardynałów mówi tak:

                                "Powiedziałem jego wyznawcy otwarcie, że zezwolenia z pewnością nie otrzymają.
                                Ale on mi wtedy rzekł słowa, które zapamiętałem... słowa ciężkie...
                                - Powiadajcie!
                                - Rzekł mi: "Jeżeli Ojciec święty zabroni nam żyć według Ewangelii świętej, nie
                                będzież to dowodem, że Ewangelia jest niewykonalna?"
                                - ... A czy ona jest wykonalna? - wzdycha Ugolino. Papież Innocenty spogląda na
                                swego sekretarza z przerażeniem.
                                Zapada głuche milczenie.
                                - Czy wykonalna? Bluźnisz! Chrystus Pan znał nasze siły. Nie rzuciłby
                                przerastającego je zadania... To tylko my... my.. My sprzeniewierzamy się co
                                chwila Jego woli.. My..."

                                To nie Kościół jako taki popełnia błędy, to tylko my - jego członkowie, także i
                                biskupi. Kościół próbuje zwrócić uwagę na to co jest najważniejsze. Tutaj zaś
                                sięgnę do "Małego Księcia" :

                                "Potrzebny jest obrządek.
                                - Co to znaczy "obrządek"? - spytał Mały Książę.
                                - To także coś całkiem zapomnianego - odpowiedział lis - Dzięki obrządkowi
                                pewien dzień odróżnia się od innych, pewna godzina od innych godzin".

                                Kościól przypomina nam właśnie o potrzebie istnienia obrządku, pewnej hierarchii
                                zasad która powinna istnieć w życiu każdego człowieka - to jest właśnie ta
                                mistyka o której wspomniałem. Tak bardzo zagłuszamy czasem samego siebie że jak
                                napisał pewien mnich: - "Głowa pragnie tego, co nowe, ale serce - zawsze tego
                                samego".

                                Może czasem, milczenie jest lepsze niż wydawanie odezw, apeli? Może, to co w tej
                                chwili wydaje nam się złe i niedobre, w perspektywie lat okaże się jednak słuszne?
                                Ludzie popełniają błędy, wydają bardzo krzywdzące opinie - także ludzie
                                Kościoła, gdyż i oni mają chwile słabości i wydaje im się że Ewangelia jest
                                praktycznie niewykonalna.
                                Ucieka gdzieś nam wszystkim z pamięci to, że Kościół to Mistyczne Ciało
                                Chrystusa - tak jak jest to sformułowane w KKK 790 "Wierzący, którzy odpowiadają
                                na Słowo Boże i stają się członkami Ciała Chrystusa, zostają ściśle zjednoczeni
                                z Chrystusem: "W Ciele tym życie Chrystusowe rozlewa się na wierzących, którzy
                                przez sakramenty jednoczą się w sposób tajemny i rzeczywisty z umęczonym i
                                uwielbionym Chrystusem" (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 7)".


                          • sulla Re: Do sebaldy 14.08.10, 21:35
                            Sebaldo, Ty masz prawo do swoich uczuć i wrażeń, a ja do swoich. Powiem Ci
                            zatem, jakie są moje uczucia - jest mi cholernie przykro. Przykro, bo chciałam z
                            Tobą porozmawiać na poważnie, potraktowałam Cię na poważnie, za to Ty
                            potraktowałaś mnie i nas wszystkich najogólniej mówiąc "z buta".

                            Skoro podobno tak bardzo zależy Ci na ludziach, to ja Ci informuję, że tu są
                            ludzie na tym forum. Ja też jestem człowiekiem. I ja z Twoje strony nie odczulam
                            żadnej troski. Przeciwnie - oskarżyłaś mnie i osadziłaś.Oskarżyłaś i osądziłaś
                            nas wszystkich.
                            Nie chcesz gadać - ok. Twój wybór. Ja też już nie mam ochoty rozmawiać zresztą.
                          • wiesia140 Re: Do sebaldy 15.08.10, 01:03
                            Wybaczcie, ale to chyba nie ma sensu, dziękuję za uhonorowanie mnie specjalnym
                            > wątkiem, ale ja odpuszczam. Odpuszczam właśnie dlatego, że nie umiem być letnia
                            > ,
                            > jestem gorąca, za gorąca na to forum

                            Sebaldo to co napisałaś jest przykre nikomu nie wolno oceniać czyjejś wiary,
                            to jest niebezpieczne również dla ciebie. Piszę tak , bo wiem ,że to
                            zrozumiesz i się nie obrazisz ( ja nie chcę cię obrazić , to co
                            piszę wynika wyłącznie z troski o ciebie ( o innych nie zapominam ,
                            choć też popełniam błędy np nie zrozumiałam się z jogo). To co napisałaś
                            zakrawa na pychę , a to bardzo niebezpieczny grzech i dotyczy każdego
                            , choć w inny sposób.

                            Wartością dla mnie jest czlowiek, jego
                            > życie, problemy, cierpienie, wątpliwości, dla większości tu obecnych osób idea
                            > Boga, bo nie sam Bóg. Dla mnie Bóg jest ludzki, dla Was jest ideą. Dlatego się
                            > nie dogadamy, przykro mi.

                            Uwierz nam ,że dla nas człowiek jest też wartością ( nie da się kochać
                            Stwórcy nie kochając stworzenia , w którym jest Jego cząstka) , a Bóg
                            jest bardzo realny nie ideowy.
                      • sulla gwoli ścisłości 14.08.10, 22:43
                        sebalda napisała:

                        O zamykaniu lekarzy do więzienia postulowanym nie bezpośrednio przez Kościół
                        napisałam nie
                        bez kozery, bo w jednym z komunikatów Rady Episkopatu było stwierdzenie, że
                        ubolewa się nad odrzuceniem przez Sejm projektu ustawy związanej z in vitro,
                        który nakładał na lekarzy karę więzienia.

                        Właśnie dostałam informację, więc się z nią chęcią podzielę:

                        "19.05.2010 - Komunikat z Konferencji Rady ds. Rodziny KEP, Diecezjalnych
                        Duszpasterzy Rodzin i Diecezjalnych Doradców Życia Rodzinnego

                        3. Duszpasterze i Diecezjalni Doradcy Życia z niepokojem przyjęli wiadomość, że
                        w Sejmie odrzucono poselski projekt „Contra in vitro” bez możliwości dalszej nad
                        nim dyskusji."

                        Od pewnej biegłej w temacie katoliczki dowiedziałam się, że "Duszpasterze i
                        Diecezjalni Dorady Życia" to ani nie jest Episkopat, ani najwyższa hierarchia
                        kościelna, ani tym bardziej oficjalne stanowisko KRK. To jest informacja o
                        stanowisku części duchownych i świeckich (sic!) uczestniczących w Konferencji
                        Rady ds. Rodziny KEP. Ergo - znowu to ludzie, a nie zasady.
                        • sebalda Re: gwoli ścisłości 15.08.10, 12:36
                          Nie znam struktur władz kościelnych w Polsce, ale Twoje dementi jednak nie do
                          końca chyba jest rzetelne, wybacz.
                          > "19.05.2010 - Komunikat z Konferencji Rady ds. Rodziny KEP, Diecezjalnych
                          > Duszpasterzy Rodzin i Diecezjalnych Doradców Życia Rodzinnego.

                          Rozwińmy może skrót KEP. Czyż nie jest to Konferencja Episkopatu Polski? Jeśli w
                          nazwie jest ten skrót, jedynym sensownym wnioskiem jest to, że powyższa Rada
                          jest organem Episkopatu, dlaczego w innym razie miałaby w nazwie ten skrót? Czy
                          się mylę? Skoro jest organem, jej komunikat jest komunikatem Episkopatu.
                          "Duszpasterze i Diecezjalni Doradcy Życia" to może część duchownych, ale Rada
                          ds. Rodziny KEP jest chyba strukturą Konferencji Episkopatu Polski albo ktoś ma
                          problem z nazewnictwem.
                          • andrzej585858 Re: gwoli ścisłości 15.08.10, 13:46
                            sebalda napisała:

                            > Nie znam struktur władz kościelnych w Polsce, ale Twoje dementi jednak nie do
                            > końca chyba jest rzetelne, wybacz.

                            Jest rzetelne.
                            Podaję link do wypowiedzi w tej sprawie:

                            ekai.pl/wydarzenia/komentarze/x29377/komunikat-rady-ds-rodziny-kep-nie-jest-deklaracja-doktrynalna/
                            Powyższa deklaracja była tylko wyrazem poglądów jej członków i w żadnym
                            przypadku nie można jej utożsamiać z doktryną Kościoła.

                            • sebalda Re: gwoli ścisłości 15.08.10, 15:51
                              Ale czy Rada ds. Rodziny KEP nie jest jedną ze struktur KEP? Taka informacja na
                              stronie KEP nie oznacza, że takie jest stanowisko KEP? Jeśli nie, to jaki to ma
                              sens? Mi to bardzo namieszało w głowie, ja nie jetem aż tak dociekliwa i jak coś
                              jest zamieszczone na stronie KEP to uznaję, że jest to stanowisko zwierzchności
                              KK w Polsce. Bo ja nie mam problemów z doktrynami wiary katolickiej w ogólnym
                              tego słowa znaczeniu, jedynie z niektorymi radykalnymi stanowiskami
                              prezentowanymi przez władze KK. Nie wiem, jak jeszcze jaśniej mogę to napisać.
                              Czy Kościół w Polsce może prezentować stanowisko niezgodne z doktryną Kościoła
                              jako takiego? Czy to nie powinno być jakoś regulowane? Wreszcie, czy ktoś z Was
                              popiera stanowisko Rady ds. Rodziny KEP w sprawie ustawy o in vitro, ktora miała
                              w zamyśle nakladać karę więzienia na lekarzy i rodziny zaangażowane w in vitro i
                              czy ktoś z Was zgadza się ze stanowiskiem KK w Polsce, że lekarze i osoby
                              ustanawiające regulacje prawne zezwalające na procedurę są pozbawieni możliwości
                              przystąpienia do komunii?
                              Ludzi, którzy się znają, są świetnie zorientowani, studiują wszystkie
                              informacje, sięgają do źródeł jest naprawdę niewiele, chylę przed wami czoła,
                              ale czy KEP nie powinien bardziej delikatnie i rozważnie formułować swoich
                              stanowisk? Dla takich ignorantow jak ja? Zobaczcie ile zamieszania ten komunikat
                              wprowadzil. Ja po przeczytaniu tej informacji natychmiast sięgnęłam do źródla,
                              bo nie mogłam w nią uwierzyć i natychmiast częściowo się uspokoiłam, bo nawet w
                              mediach rydzykowych było sformulowanie: "kto popiera", a to byłoby już
                              niewyobrażalne nadużycie. I tak to stanowisko jest zbyt radykalne, w moim
                              odczuciu, ale gdyby było tak jak to poszło w eter, naprawdę bym się zdziwiła.
                              Myślę, że nie ja jedna. Czy KK w Polsce nie mógłby jednak nieco rozważniej
                              formułować swoje stanowiska? To co przeczytałam w linku od Andrzeja mówi coś, w
                              moim odczuciu, zupełnie innego niż w komunikacie KEP, i o takie postawienie
                              sprawy mi chodzi: "„Jeżeli nie mamy jasnego przepisu o charakterze doktrynalnym,
                              który mówi, że kto dokonuje procedury in vitro albo w tym uczestniczy bądź je
                              popiera (o ile jasno się określi, co w tym kontekście ma znaczyć owo „popierać),
                              wyłącza się ze wspólnoty, nie możemy nic takiego ogłaszać” – podkreślił Ksiądz
                              Profesor". Zatem dlaczego KEP na swoich stornach to oglasza, a biskupi w listach
                              pasterskich tak ostro potępiają, skazując na tyle przykrych i bolesnych odczuć
                              zarówno rodziców, jak i dzieci już w ten sposob poczęte? Ja nie mam pokory w
                              niektorych kwestiach, ktore są dla mnie ważne, czasami, nie zawsze, ale od
                              Kościoła jednak oczekiwałabym i pokory i rozwagi.
                              "Kolejny problem – zdaniem ks. Longchamps de Bergier - to fakt, że nie ma
                              „prostego przełożenia” pomiędzy niszczeniem embrionów a aborcją. „Kwestie
                              bioetyczne to sprawy stosunkowo nowe i w tej chwili w Kościele podejmujemy nad
                              nimi refleksję. Nie mamy gotowych odpowiedzi, ale Ewangelię i w jej świetle
                              pytamy, jak postępować, co jest dobre, a co złe dla człowieka". To piękne
                              zdania, o to właśnie mi chodzi, taki Kościół mi się marzy. Dlaczego KEP nie mowi
                              takimi słowami?
                              Dziękuję Andrzeju, wlałeś nieco otuchy w moje serce tym linkiemsmile
                              • isma Re: gwoli ścisłości 16.08.10, 18:20
                                A jak na stronie sejmowej przeczytasz komunikkat po posiedzeniu jednej z komisji
                                parlamentu, ze obecni na niej eksperci pozarnictwa wyrazili ubolewanie, iz nie
                                ma obowiazku posiadania w kazdym gospodarstwie domowym gasnic proszkowych typu
                                ABC, to uznasz, ze sejm chcial wprowadzic wlasnie taki obowiazek?

                                Komunikat dokumentuje przebieg dyskusji na jednym z posiedzen rady ds. rodziny
                                KEP i tyle. Gwoli rzetelnej dokumentacji stwierdza, jakie stanowisko wyrazila
                                czesc zebranych. Nie biskupow zreszta, tylko ksiezy i swieckich.
                                • isma Re: gwoli ścisłości 16.08.10, 18:34
                                  Aha, i jeszcze - ci doradcy nie ubolewaja nad odrzuceniem projektu. Oni
                                  ubolewaja nad odrzuceniem go BEZ DYSKUSJI.
                                  Jest roznica?
    • wiesia140 Re: Do sebaldy 14.08.10, 13:49
      przykro mi chciałam dobrze , a wyszło jak zwykle
      • pysio8 Re: Do sebaldy 15.08.10, 13:31
        Na wiele pytań nie znam odpowiedzi, nie posiadam takiej wiedzy, żeby zaspokoić
        oczekiwania pytającego.

        Myślę, że lepiej zaprosić bliskich, męża i dzieci na spacer niż ślęczeć nad
        klawiaturą.

        Wszystkie sprawy, które nas trapią i spać nie pozwalają, najrozsądniej
        przedkładać Panu na modlitwie.
        Szkoda czasu na co innego.
        • andrzej585858 Re: Do sebaldy 15.08.10, 14:03
          pysio8 napisała:

          > Na wiele pytań nie znam odpowiedzi, nie posiadam takiej wiedzy, żeby zaspokoić
          > oczekiwania pytającego.
          >
          > Myślę, że lepiej zaprosić bliskich, męża i dzieci na spacer niż ślęczeć nad
          > klawiaturą.
          >
          > Wszystkie sprawy, które nas trapią i spać nie pozwalają, najrozsądniej
          > przedkładać Panu na modlitwie.
          > Szkoda czasu na co innego.

          Wolter napisał: - "Cztery tysiące ksiąg o metafizyce nie powie nam, czym jest
          dusza".
          Czytam ostatnio o mnichach z góry Athos i to co napisałas w swoim poscie
          wspaniale współbrzmi z tezą wygłoszoną przez jednego z mnichów:

          "Czy Jezus zmienił świat? A czy był teologiem? Nie, nie był. A wielcy prorocy, a
          Apostołowie? Przecież żaden z nich nie był intelektualistą. Wszystkie wielkie
          prawdy wiary zostały sformułowane przez ludzi, którzy słuchali jedynie własnego
          serca i głosu Boga. Kto wierzy, że może postawić na rozsądek, zginie".

          Coś w tym jest i coraz częściej dochodzę do wniosku że prawosławni mają wiele
          racji. Jeden z biskupów prawosławnych tak powiedział o Athos: "Athos nie zajmuje
          się teologią - jest teologią. Tu nie ma o czym dyskutować. Mnisi nie mają
          żadnych wątpliwości. Tu się wierzy. Wszystko poza tym jest herezją".
          Wszystko poza wiarą, czystą zwykłą wiarą.
          • sebalda Re: Do sebaldy 15.08.10, 16:08
            Kochani, zdecydujcie się: chcecie, żebym lepiej poznała swój Kościół i pozbyla
            się problemów z nim związanych, a przynajmniej więcej zrozumiała, czy mam
            odpuścić dociekania, nadal dusić w sobie niepokój i wrócić do wcześniejszej
            postawy wiary dziecka? Mam podchodzić do wszyskiego bezrefleksyjnie? Przecież
            napisałam, że moja wiara nie ucierpiała, jedynie mój stosunek do KK w Polsce, bo
            jak się teraz okazuje jest on inny niż ten doktrynalny, co z jednej strony mnie
            uspakaja nieco, z drugiej chyba w inny sposob niepokoi.
            Ja nie chcę pojąć Boga rozumem, dowiedzieć się, czym jest dusza, chcę po prostu
            nie czuć rozdźwięku między moją wiarą a tymi, ktorzy ją sprawują, tyle. Nie chcę
            czuć potrzeby natychmiastowego wyjścia z kościoła, gdy tylko okazuje się, że
            znowu będzie czytany list pasterski.
            Przeprosiłam za wcześniejsze uogólnienie. Chcę jeszcze coś sprostować, bo nie
            chcę, być źle rozumiana. Napisalam, że jestem dla Was za gorąca, nie dlatego, że
            uważam Was za letnich, ale dlatego, że w pewnych kwestiach nie umiem być
            stonowana, grzeczna aż do ugrzecznienia, rozważna i ważąca każde słowo, to co
            czuję aż kipi we mnie, uwiera i doskwiera, stąd czasami mój brak pokory, ktorej
            nota bene w innych dziedzinach mi nie brakuje, choć może trudno w to uwierzyćsmile
            Post "obrażony" pisałam w tym większych emocjach, że pokłóciłam się z córką, co
            zdarza mi się średnio raz na pół roku, a może i rzadziej, i zawsze bardzo
            ciężko to przeżywam. Pisałam w sumie przez łzy, nieco też zraniona pewnymi
            sformułowaniami Andrzeja, ktory pisal pewnie w dobrej wierze, ale trafił na zły
            moment i grunt tego wieczoru. Jeszcze raz przepraszam wszystkich, mam nadzieję,
            że mi wybaczycie, o ile ktoś jeszcze czyta te elaboratysmile
            • wiesia140 Re: Do sebaldy 15.08.10, 19:52
              Pisałam w sumie przez łzy, nieco też zraniona pewnymi
              > sformułowaniami Andrzeja, ktory pisal pewnie w dobrej wierze, ale trafił na zły
              > moment i grunt tego wieczoru. Jeszcze raz przepraszam wszystkich, mam nadzieję,
              > że mi wybaczycie, o ile ktoś jeszcze czyta te elaboratysmile

              sebaldo nie ty jedna tak masz, niestety nie żyjemy w próżni, rozumiem
              okoliczności , w których to napisałaś i ja twoje przeprosiny przyjmuję.
              • sebalda Re: Do sebaldy 15.08.10, 20:40
                Dziękuję Wiesiu, jak zwykle jesteś niezwykle wyrozumiała dla niepokornej owieczkismile
                Pozdrawiam ciepłosmile
                • pysio8 Re: Do sebaldy 16.08.10, 11:46
                  Co może zrobić zagubiona owieczka, która oddaliła się, zaplątała i nie wie jak
                  powrócić?

                  Może....zacząć głośno beczeć....smile


                  to fragment z homilii smile

            • sulla Re: Do sebaldy 15.08.10, 21:50
              Każdy z nas ma taki dzień, że się może unieść - fajnie jest o tym pamiętać. Ja
              się wcozraj uniosłam, nie przeczę, bo bardzo mnie zabolała Twoja ocena
              forumowiczów. Ale ok, rozumiem, że czasem emocje biorą górę, więc bez urazy,
              spuśćmy na to zasłonę milczenia wink

              Niemniej jednak dalszej dyskusji się nie podejmuję, bo jej reguły mi nie
              odpowiadają. Ja nie jestem w stanie dyskutować na takim poziomie emocji (pewnie
              byłabym w stanie, gdybym dyskutowała o własnym Kościele), ani na takim poziomie
              ogólności. Stwierdzenie, że "Kościół Katolicki jest zły" to jest za duże dla
              mnie uogólnienie - jestem w stanie dyskutować o konkretnych kwestiach i na
              podstawie konkretnych faktów. Co się Tobie może wydawać jakąś "oziębłością" -
              masz prawo do swojej oceny.
              Jeśli uda mi się znaleźć jakiś konkret, to pewnie wrzucę z moderatorskiego
              obowiązku. I na tym poprzestanę, bo Tobie najwyraźniej nie pomagam, a
              przekonywać Cię na siłę nie zamierzam. Toż to kuriozum jest, żeby heretyczka
              katoliczkę do katolicyzmu przekonywała wink

              • sebalda Re: Do sebaldy 15.08.10, 23:12
                Sullo, po pierwsze dziękuję za wyrozumialość. Ale pozwolę sobie przy okazji
                zwrocić Twoją uwagę, że wszyscy jednak mamy skłonnośc do uogólniania. Moim
                zdaniem nie powinnaś kwitować moich problemow jednym zdaniem: "Kościół Katolicki
                jest zły", bo tak nie napisałam i nie uważam. Uważam, że duża część, bo teraz
                już widzę, jak bardzo niejednorodny jest Kościół w naszym kraju, hierarchów KK w
                Polsce, zachowuje się nieodpowiednio, ale to nie znaczy, że źle oceniam caly
                Kościół Katolicki. Do tej pory myślałam, że jest coś, na czym można oprzeć osąd,
                że Kościół w Polsce jest jednorodny i mówi jednym glosem, oczywiście nie mówię o
                poszczególnych księżach, tych z Pcimia Dolnego, ale o wyższych dostojnikach.
                Sprawa krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego wyraźnie pokazała, jak bardzo jest to
                podzielone środowisko i teraz nie wiem, czy się cieszyć, czy martwić. Nie wiem,
                czyim zdaniem się przejmować, a czyje pomijać czy "spuszczać na nie zasłonę
                milczenia"smile Na pewno spuszczę ją na wypowiedzi najmłodszego biskupa z Sosnowa,
                ktory powiedział dziś w homilii o krzyży m.in. coś takiego: "Jego zdaniem
                podobnie było w czasach II wojny światowej, gdy po zapomnieniu o Bogu hitlerowcy
                zaczęli stawiać obozy koncentracyjne". Oburzają mnie takie porownania w stosunku
                do osób, ktore potępiają działania grupki tych fanatykow z Krakowskiego
                Przedmieścia. Osoby, ktore pragną godnego przeniesienia krzyża są porównywane do
                hitlerowców?
                Sullo, bardzo mi zależy, żebyś zrozumiała, że ja nie potępiam Kościoła
                Katolickiego, tylko działania jego niektorych, wysoko jednakowoż postawionych,
                osobistości. Chciałabym móc polegać na autorytecie wszystkich, ktorzy mają ważny
                głos w KK w Polsce, nijak jednak nie mogę. Czy jest dzis ktoś w KK w naszym
                kraju, kto mogłby jakoś zobligować przynajmniej biskupów, żeby bardziej ważyli
                słowa i podtrzymywali opinię najwyższych wladz Kościoła, czy w tej instytucji
                może panować całkowita demokracja? Bo tak jak jestem za demokracją, tak
                demokracja w Kościele, ktora tak jednak może zaszkodzić, dzieląc katolików,
                jednak wydaje mi się niedobra.
                I na koniec. Sullo, to nieprawda, że mi nie pomagasz, pomagasz jak najbardziej.
                Także swoją wyrozumialością i taktem, to ważnesmile
                • sulla Re: Do sebaldy 15.08.10, 23:19
                  O, i ja bym chciała moc polegać na autorytecie wszystkich w KE-A. To jest trochę
                  jak z mamą i tatą - w sumie to okropne uświadomić sobie, że mogą nie być
                  nieomylnymi autorytetami, że to są jednak tylko ludzie.

                  Ale Chrystus jest jeden i Pismo jest jedno. Więc nie ma tak, że nie mamy się na
                  czym oprzeć smile To i opierajmy się.
                • sunday Re: Do sebaldy 16.08.10, 09:24
                  > Nie wiem, czyim zdaniem się przejmować, a czyje pomijać czy
                  > "spuszczać na nie zasłonę milczenia"smile Na pewno spuszczę ją na
                  > wypowiedzi najmłodszego biskupa z Sosnowa, ktory powiedział
                  > dziś w homilii o krzyży m.in. coś takiego [...]

                  No tak, tutaj rzeczywiście mocno uogólnił. Ale, zauważ, że miał trochę racji,
                  gdy mówił o "przykrywaniu" awanturą o krzyż innych decyzji. Zamiast debaty na
                  temat np. podwyżki podatków dostajemy codziennie emocjonujący reportaż z igrzysk
                  spod Pałacu.
                  • kim5 Re: Do sebaldy 16.08.10, 09:42
                    Nie wiem, czy mam prawo oczekiwać czegokolwiek od hierarchii KRK.
                    Pisałam kiedyś o mojej osobistej sytuacji w Kościele, więc nie będę
                    się powtarzać (jak potrzeba, to dajcie znać, przypomnę).
                    Ale jeśli mogłabym czegoś oczekiwać, to przede wszystkim atmosfery
                    najważniejszego przykazania - przykazania miłości. Nie chcę kościoła
                    dzielącego, osądzającego. Chcę, żeby przedstawiciele kościoła
                    pokazywali wszystkim, że najważniejsza jest miłość, bo właśnie
                    dzięki wzajemnemu zaufaniu można wspólnie zacząć rozmawiać, a bez
                    tego nie tylko nie rozwiążemy naszych problemów, ale nawet ich nie
                    poznamy.
                    Pamiętacie, jak wyśmiewano Tuska, kiedy w expose bodajże powiedział,
                    że najważniejsza jest miłość.
                    Miłość i zaufanie do ludzi - takich filarów Kościoła bym chciała.
                    Nie Kościoła szukającego wroga i piętnującego zło, ale Kościoła
                    podkreślającego dobro w człowieku i uczącego zaufania do innych. To
                    już nie te czasy, kiedy "wróg nie śpi", kiedy trzeba walczyć z
                    władzą.
                    Chciałabym Kościoła, który jeśli by mówił o gospodarce, nie
                    zapominałby, że - przytaczając cytat z innej epoki - ojczyzna to
                    zbiorowy obowiązek, że katolik powinien służyć bliźnim płacąc
                    przykładnie podatki, nie niszcząc wspólnego mienia, dbając o
                    środowisko, pomagając w budowaniu wspólnego dobra. Miłość bliźniego
                    to nie tylko deklaracja, ale również dbałość o innych ludzi. To
                    porządna praca po to, aby wnieść coś do wspólnego worka, bo właśnie
                    stąd biorą się pieniądze na wspólne potrzeby. A teraz - jest
                    antagonizowanie. Że podwyżka Vatu uderzy w najuboższych.
                    A ja się pytam retorycznie - w kogo uderzy kryzys?
                • mmk9 Re: Do sebaldy 16.08.10, 10:27
                  sebalda napisała:

                  Czy jest dzis ktoś w KK w naszym
                  > kraju, kto mogłby jakoś zobligować przynajmniej biskupów, żeby
                  bardziej ważyli
                  > słowa i podtrzymywali opinię najwyższych wladz Kościoła, czy w tej
                  instytucji
                  > może panować całkowita demokracja? Bo tak jak jestem za
                  demokracją, tak
                  > demokracja w Kościele, ktora tak jednak może zaszkodzić, dzieląc
                  katolików,
                  > jednak wydaje mi się niedobra.

                  Zgrzyta strasznie w tym fragmencie, ale chyba nie dam rady. Mader1,
                  Ismo, Mamoanieli, gdzie jesteście....?

                  Niby demokracja, a nie demokracja. Kto może obligować biskupów, żeby
                  cośtam ? Biskupi, bo wszyscy są nastepcami Apostołów. A działają
                  kolegialnie. Może to :

                  www.episkopat.pl/?a=konferencja
                  • wiesia140 Re: Do sebaldy 16.08.10, 10:39
                    Sebaldo sion już pisała ,że kościół jest wielopoziomowy i należy
                    odróżnić , kiedy biskup wypowiada swoje prywatne zdanie , a kiedy
                    prezentuje naukę kościoła innymi słowy zawsze należy sięgać do źródeł i to
                    obowiązuje każdego katolika.
                  • isma Re: Do sebaldy 16.08.10, 18:13
                    Eee, nie jest AZ TAK zle, zebyscie sie bez nas nie obeszli wink)).

                    Natomiast o tyle na razie nie potrafie pomoc, ze jakby... nie widze konkretnego
                    problemu. Mowa jest o krzyzu na Krakowskim, czy o jakiejs innej kwestii?
                    W ktorym niby momencie biskupi polscy nie "podtrzymują opinii najwyższych władz
                    Kościoła"? I kto ma niby byc tą "najwyższą władzą", i gdzie jest zrodlo tej
                    rozbieznej z polskim episkopatem opinii?

                    Aha - jesli idzie o wypowiedz biskupa Kaszaka, to ja bym byla bardzo ostrozna
                    przy formulowaniu sadow na podstawie jednego (a nawet kilku) zdan wyrwanych z
                    kontekstu. Ja akurat dysponuje integralnym tekstem tej homilii, wiec mam
                    nadzieję, ze krytykujący jego wypowiedz też z caloscią się szczególowo przed
                    publiczną wypowiedzią na forum zapoznali. Jesli tak, to mozemy dyskutowac.
                    • wiesia140 Re:Isma 16.08.10, 18:19
                      miło ,że się pojawiłaś , zaglądaj częściej, a jeśli dysponujesz całym
                      tekstem, czy mogłabyś mi go przesłać , albo tutaj wrzucić...
                      • isma Re:Isma 16.08.10, 18:23
                        No wlasnie nie moglabym. Ale ufam, ze Sebalda moze, skoro sie ochoczo wziela za
                        krytyke wink)).
                        • wiesia140 Re:Isma 16.08.10, 18:25
                          szkoda łatwiej by było mi się do tego odnieść, nie lubię komentować
                          wyrywkowych fragmentów, bo mogą z tego powstać androny
                          • isma Re:Isma 16.08.10, 18:28
                            Do tego wlasnie zmierzam wink)). Ale poczekajmy na Sebalde.
                        • sebalda Re:Isma 16.08.10, 18:51
                          Bardzo cwanie Ismo, bardzosmile Wiesz dobrze, że całym tekstem homilii nie
                          dysponuję i chcesz mi coś udowodnić. Tak też możemy rozmawiać, jeśli chcesz.
                          Wyciełam najbardziej dosadne zdanie z omawianej homilii, ale cała jego wymowa
                          taka była w moim rozumieniu, choć oczywiście może być tak, że wrogie Kościołowi
                          siły tak przedstawiły tę homilię.
                          Jedyne, czym dysponuję to taki news:
                          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,8254597,Najmlodszy_biskup_diecezjalny__krzyzem_przyslonieto.html
                          Nie podoba mi się jego wymowa, bo jednoznacznie wskazuje winnych, a wszyscy
                          wiemy, że sprawa jest zbyt zawiła, by tak robić. I zdecydowana większość
                          dostojników Kościoła stara się tak nie robić. Mam prawo do takiej opinii czy też
                          nie? Czy Ty, Ismo, zawsze i wszędzie musisz dysponować całością materiałów (na
                          przykład wszystkimi aktami sądowymi w jakieś sprawie), żeby odważyć się coś
                          skrytykować? A jak z krytykowaniem ludzi?
                          • wiesia140 Re:Isma 16.08.10, 19:00
                            Wiesz , co sebaldo ty możesz twierdzić inaczej ( twoje prawo), ja się
                            jednak boję krytykować i osądzać kogoś tylko na podstawie artykułu w
                            internecie, który może czyjąś prezentować dość wybiórczo i tendencyjnie ,
                            choć nie zawsze jest to umyślne ( jak choćby prezentowanie przez pryzmat
                            własnego odbioru).
                          • isma Re:Isma 16.08.10, 19:04
                            Nie. Chcialam sie tylko upewnic, ze "m.in" w Twojej wypowiedzi oznacza dokladnie
                            to samo, co inne Twoje czeste powolywania sie na "zrodla" - tj. wiadomosci
                            zaczerpniete z drugiej, a nawet rzeciej reki. Zreszta to nie bylo trudne wink))
                            - "cytujac" w cudzyslowie Kaszaka nawet nie zadbalas o przeksztalcenie mowy
                            zaleznej na niezalezna wink)).
                            Tylko potem nie zarzucaj innym, np. Sulli, nierzetelnosci, wbrew swoim szumnym
                            deklaracjom sama do zrodel nie zagladajac.
                          • isma Re:Isma 23.08.10, 20:27
                            To ja moze z czystej uczciwosci zamieszcze homilie bpa Kaszaka, z ktorej jakoby
                            zostalo wyciete "najbardziej oburzajace zdanie" - bo jest juz publicznie
                            dostepna. Zamieszcze, no bo z linkami to roznie bywa, teksty ze stron "znikaja"
                            jakoby...

                            I pozwole sobie skomentowac: otoz w tej homilii nie ma ani slowa o krzyzu na
                            Krakowskim Przedmiesciu. Nie ma tez mowy o tym, co robic z tym krzyzem ani z
                            jakimklwiek krzyzem ustawionym "na ziemi". Nie ma zadnej krytyki pod adresem
                            chcacych krzyz orzeiesc, ani obarczania nikogo wina.

                            Biskup Grzegorz swiadomie mowi o "krzyzu na niebie" - wielokrotnie. On mowi o
                            tym, ze krzyz na niebie powienien byc dla chrzescijanina drogowskazem zycia na
                            ziemi - i ze prawa do tego odbierac chrzescijanom nie wolno.

                            Ta homilia powstala, warto o tym pamietac, po nocy, podczas ktorej doskonale sie
                            bawiacy "performerzy" obnosili po ulicach - jak sobie zazyczyl w telewizji posel
                            Palikot - krzyze z puszek piwa i ukrzyzowane misie. Nie chodzilo juz tylko o
                            krzyz na Krakowskim Przedmiesciu.
                            I osobiscie nie dziwie sie, ze na czlowieku wierzacym to moglo zrobic wrazenie...


                            Kazanie bp. Grzegorza Kaszaka, ordynariusza sosnowieckiego, wygłoszone w czasie
                            uroczystości odpustowych w katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w
                            Sosnowcu, 15 sierpnia 2010 r.

                            Czcigodni Księża!
                            Umiłowani w Chrystusie Panu!

                            Przed chwilą usłyszeliśmy słowa pochodzące z Pisma Świętego: "potem ukazał się
                            wielki znak na niebie". Ale o jakiż to znak chodzi? I Pismo Święte precyzuje:
                            "...Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie
                            wieniec z gwiazd dwunastu" (Ap 12, 1). Mowa jest o niewieście, która ma porodzić
                            "Syna - Mężczyznę, który będzie pasł wszystkie narody rózgą żelazną..." (Ap 12,
                            5). Chodzi więc o tę, która porodziła Syna Bożego i stała się najczulszą z
                            matek. Została wzięta do Nieba i jest dla człowieka znakiem. Jest też naszą
                            Królową o niezwykłej potędze, o czym przypomina nam korona ozdobiona gwiazdami.

                            Na niebie ukazał się znak, czyli został dany "drogowskaz" życia. Jest on wielki,
                            niemożliwe jest więc dla człowieka, aby go nie dostrzegł, niemożliwe jest dla
                            człowieka, aby powiedzieć, usprawiedliwiając się: "Ja go nie widziałem, jakże
                            mogłem moje życie według niego kształtować?".

                            Tym, którym zależy, aby kierować losami człowieka i świata według własnych
                            wyobrażeń z pominięciem drogowskazów pochodzących z Nieba, nie pozostaje nic
                            innego, jak wmówić człowiekowi: "Nie patrz w Niebo, nie zajmuj się ani nie
                            rozważaj rzeczy, o których mówią, że są niebiańskie", i drwiąco, z kpiną
                            wmawiają człowiekowi: "Niebo jest tylko dla ptaków, chmur i gwiazd".

                            O jakże szybko świat opłynęły słowa kosmonauty Gagarina (który jako pierwszy
                            wzniósł się wysoko w kosmos): "Boga nie widziałem". Wiedzą bardzo dobrze
                            przebiegli strategowie, że nie dostrzeże tego wielkiego znaku ten, kto skupia
                            się wyłącznie na tym, co ziemskie - może to być pieniądz, sława, popularność,
                            technika, cokolwiek.

                            Aby człowiekiem można było łatwo manipulować, jak pokazuje to zresztą historia
                            ubiegłego wieku, trzeba go przekonać: "Nie spoglądaj w Niebo, nie wznoś swego
                            serca i swego umysłu ku temu, co niebiańskie, skup się wyłącznie na ziemi - bo
                            tu jest twój raj".
                            I stała się rzecz niesłychana - nie patrząc na Niebo, nie kierując się znakami -
                            drogowskazami stamtąd pochodzącymi, człowiek zaczął się gubić w chodzeniu po
                            ziemi, zaczął się potykać i upadać. Bardzo szybko zaczęły zatracać się właściwe
                            relacje międzyludzkie, a także te między narodami.

                            Wydarzenia sprzed 90 lat - bitwa określana jako Cud nad Wisłą, mówią nam o tym
                            dobitnie. Dokonał Polak wielkiego zrywu, aby bronić Ojczyzny przed najeźdźcą,
                            który siłą chciał zagarnąć kraj i wprowadzić porządek komunistyczny, który jak
                            się później przekonaliśmy, prowadził do nędzy. Dla przywódców sąsiedniego kraju
                            nie liczył się człowiek - liczyło się tylko królowanie na świecie ideologii. Ale
                            mądrość Polaków głosi: "Lepszy na wolności kęsek lada jaki niźli w niewoli
                            przysmaki". I poszli nasi rodacy na bój pod sztandarami "wielkiego Znaku", i
                            zwyciężyli.

                            Człowiek stał się bardzo okrutny, szybko zaczął budować gułagi, obozy
                            koncentracyjne. Wnet doszedł do przekonania: "Ja jestem 'Übermensch', a ty
                            trochę lepiej rozwinięte zwierzę, które ma być na moich usługach".
                            Doświadczyliśmy tego w sposób szczególny my, Polacy. Doświadczył tego także mój
                            biskup, śp. Kazimierz Majdański, więzień obozu koncentracyjnego w Dachau, który
                            niestrudzenie, ku przestrodze nas, współczesnych, głośno wołał następującymi
                            słowami: "Nie zabijajcie w nikim Boga, bo to ma konsekwencje straszne dla
                            człowieka, dla naszego ludzkiego bytowania, dla naszego ludzkiego życia, dla
                            'raju' na ziemi, którego nigdy nie będzie, ale przecież nasze życie jakoś ma być
                            życiem spokojnym i ludzkim - byśmy mogli pielgrzymować na Górę najbardziej
                            Jasną, tam, gdzie Ona, tam, gdzie wielki Znak na niebie i w niebie" (Kazanie w
                            katedrze szczecińskiej, 15 sierpnia 1980 r.).
                            Jakże więc ważne są znaki z Nieba dane nam z dobroci Boga po to, aby nasze
                            bytowanie tu, na ziemi, przebiegało w tak upragnionym pokoju, z poszanowaniem
                            godności każdego człowieka.

                            Zwracam się więc dzisiaj z tej przepięknej katedry z gorącą prośbą i nie mniej
                            gorącym apelem do każdego polityka Polaka, a w sposób szczególny do tego, który
                            mówi: "jestem katolikiem". Nie nakładajcie żadnemu z moich, naszych rodaków
                            zasłony na oczy, tak aby nie mógł patrzeć na Niebo, tak aby przeszkodzić mu w
                            kierowaniu się w swoim życiu znakiem z Nieba. A tym znakiem jest krzyż - znak
                            naszego ocalenia dokonanego przez niewypowiedzianą Mękę i Zmartwychwstanie Pana
                            naszego Jezusa Chrystusa. I przysłonięto bardzo cwanie krzyż - znak
                            bezgranicznej miłości Boga do człowieka. A szerokiej opinii publicznej nie
                            przedstawia się krzyża jako znaku wartości, które w życiu trzeba realizować,
                            tylko jako źródło sporu. W środkach masowego przekazu bardzo wiele mówi się o
                            konflikcie, a zbyt mało o stanie państwa, o czekających nas podwyżkach, o
                            ustawach podejmowanych przez parlament i tych po cichu dyskutowanych.

                            Obiecywano zgodę, ale zobaczcie, drodzy Bracia i Siostry, gdy przesłonięto znak
                            krzyża, co się z naszym polskim bytowaniem stało. Dlatego zanoszę dziś do Boga
                            Wszechmogącego błagalny głos: od takiej "zgody" w moim ukochanym prastarym
                            Narodzie Polskim ustrzeż nas, Panie! Amen.

                            www.diecezja.sosnowiec.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=4457&Itemid=1
                            • sebalda Re:Isma 23.08.10, 20:54
                              Ismo, po co ta złośliwość? Czy lepiej Ci po niej? Przeprosiłam za pomyłkę z
                              poszukiwaniem komunikatu, czy mam się jeszcze samoubiczować?
                              Dziękuję za tekst, momentami naprawdę piękny. Ale wybacz, dla mnie nadal jest on
                              krytycznie nastawiony na tych, ktorzy chcą przenieś krzyż do Kościoła św. Anny.
                              Czytamy pewne teksty inaczej, choć są napisane w tym samym języku. Bardzo bym
                              chciała nie myśleć i czuć tego, co czuję i myślę. Chciałabym bez chwili
                              refleksji i wątpliwości móc się wsłuchiwać we wszystkie słowa wypowiadane przez
                              wszystkich biskupów, ale nie mogę, nie ze złej woli, ale z powodu innego
                              widzenia, nie z przekory, ale tego, że inaczej rozumiem pewne rzeczy.
                              Nie rozumiem, kto przesłonił znak krzyża? W moim rozumieniu tych ostatnich
                              zwlaszcza zdań homilii, chodzi o tych, ktorzy od początku chcieli przeniesienia
                              krzyża, a głównie prezydenta Komorowskiego. Tak to odbieram, może się mylę, ale
                              właśnie tak to rozumiem. Jest tu ocena tych, ktorzy chcą przeniesienia
                              (zasłonięcia) krzyża. I zdanie:"W środkach masowego przekazu bardzo wiele mówi się o
                              > konflikcie, a zbyt mało o stanie państwa, o czekających nas podwyżkach, o
                              > ustawach podejmowanych przez parlament i tych po cichu dyskutowanych" też
                              jednoznacznie wskazuje winnych: rząd sprawą krzyża chce zasłonić problemy publiczne.
                              Ismo, przysięgam, nie ze zlej woli, nie dlatego, że jestem źle nastawiona, ale
                              ja tę homilię nadal odbieram jako krytykę pod adresem zwolennikow przeniesienia
                              krzyża, a przecież tego przeniesienia chce też duża część dostojnikow Kościoła,
                              nie tylko strona rządowa. Kardynał Dziwisz ostatnio tak jasno i wyraźnie o tym
                              mowił. Bardzo ta jego wypowiedź przypadła mi do gustu, tak liczylam na to, że
                              przynajmniej jego "obroncy" uszanują. Niestety, nadzieje byly płonne.
                              www.rmf24.pl/raport-wojna-o-krzyz/krzyz-fakty/news-dziwisz-krzyz-powinien-jednoczyc-polakow-w-kosciele,nId,293724
                              • isma Re:Isma 23.08.10, 22:46
                                Wiesz, zdazylam juz zauwazyc, ze mimo sprostowania "pomylki" po kilku dniach
                                powtarzasz te sama nieprawde - jak np. z ponownym twierdzeniem, iz Longchamps
                                jest "przedstawicielem prawnym" episkopatu, wiec... na wszelki wypadek...
                                Zreszta, choc ja jednak wole czytac niz pisac, mysle, ze bede miala okazje
                                jeszcze wrocic do pewnych powznzych brakow w Twoich zarzutach.

                                Nie musisz niczego przysiegac. Tekst jest, kazdy sobie moze przeczytac, o czym w
                                nim jest mowa. Rozumiem, ze teraz desperacko bedziesz w nim poszukiwac tego,
                                czego w nim wczesniej, nie czytajac, nie znalazlas, a autora potraktowałas w
                                najwyższym stopniu pogardliwie - ale doprawdy to jest bezskuteczne. Naprawdce,
                                trzeba sporo determinacji, zeby nadala zaslaniac sie jak listkiem figowym
                                pojedynczym zdaniem, znajac caly - rowniez teologiczny - kontekst kazania.

                                Jeszcze raz napisze - tekst jest pisany nie po nieudanej probie zabrania krzyza
                                do sw. Anny przed 5 sierpnia, tylko po tym, co sie wyprawialo pod Palacem w nocy
                                10 sierpnia. Bo od tego momentu sie zaczelo mowic o obecnosci krzyza - Kosciola
                                - w zyciu publicznym, i o tym, ze ta obecnosc to jest polski problem - a nie o
                                innych problemach.

                                Kto przeslonil znak krzyza? Ano ci, ktorzy najpierw twierdzili, ze krzyz na
                                Krakowskim jest sprawa Kosciola, i Kosciol ma sie nim, jako znakiem wiary,
                                zajmowac, negocjowac, przenosic - a potem nie widzieli niczego niestosownego, i
                                ani jednym slowem nie potepili tych, ktorzy z tego samego znaku wiary urzadzili
                                sobie pod Palacem uragowisko. Ten znak, i to, do czego on w zyciu wierzacych
                                powinien zobowiazywac, zostal przez nich potraktowany instrumentalnie.

                                Szczerze - mnie dziwia katolicy, ktorzy majac wplyw na zycie publiczne, i do
                                katolicyzmu sie przyznajac (w tym do troski o symbole takie jak krzyz na
                                Krakowskim) ani slowem ukrzyzowanych misiow nie skomentowali.

                                A co do kardynala Dziwisza, tradycyjnie polecam lekture calosci tekstu. O
                                szacunku, to on akurat mowi, ze obroncy maja byc szanowani ;-P.
                                • sebalda Re:Isma 24.08.10, 09:56
                                  isma napisała:
                                  >Rozumiem, ze teraz desperacko bedziesz w nim poszukiwac tego,
                                  > czego w nim wczesniej, nie czytajac, nie znalazlas,

                                  Ismo, czy naprawdę nie dopuszczasz do siebie myśli, że ktoś może coś odczytać
                                  inaczej niż Ty? Że ktoś może mieć inny punkt widzenia niż jedynie słuszny, czyli
                                  Twój? Ja nie poszukuję desperacko, ja tak czytam ten tekst, tak go rozumiem, Ty
                                  czytasz go inaczej, a ktoś innym może go przeczytać jeszcze zupełnie inaczej. To
                                  nie jest instrukcja obsługi prostego urządzenia. To tekst bardzo symboliczny,
                                  niemal poetycki, to naprawdę daje duże możliwości różnych interpretacji.
                                  Ja nic nie robię desperacko, choć Ty możesz to tak odbierać. Twoje prawo.
                                  Gratuluję Ci pewności siebie, ale nie zazdroszczę, mimo wszystko.
                                  Dziękuję za wszystkie pouczenia, linki, pomoc w zrozumieniu niektorych spraw.
                                  Przykro mi, że nie umiesz lub nie chcesz zrozumieć moich dobrych intencji i
                                  mojej odmienności w osądach, ale tak się zdarza, różnimy się, mu ludzie, i
                                  zawsze będzie tak, że te różnice czasami będą do pogodzenia, a czasami nie.
                                  Pozdrawiamsmile
                                  • sulla Re:Isma 24.08.10, 10:12
                                    Ja nie poszukuję desperacko, ja tak czytam ten tekst, tak go rozumiem, Ty
                                    czytasz go inaczej, a ktoś innym może go przeczytać jeszcze zupełnie inaczej. To
                                    nie jest instrukcja obsługi prostego urządzenia. To tekst bardzo symboliczny,
                                    niemal poetycki, to naprawdę daje duże możliwości różnych interpretacji.

                                    Ale uwaga, uwaga! Tak samo można powiedzieć o Piśmie Świętym. I potem mamy takie
                                    akcje, że ktoś kogoś wiesza na gałęzi bo przecież Pismo mówi, że "Karą za grzech
                                    jest śmierć". Nie, zdecydowanie chrześcijanin nie może sobie interpretować jak
                                    mu się wydaje, bo "to jego prawo", chrześcijanin ma obowiązek dążyć do prawdy. A
                                    dochodzenie do prawdy jest trudne i żmudne, wymaga dyscypliny i oglądu całości
                                    obrazu.

                                    Gdzieś kiedyś wyczytałam takie zdanie katolickiego księdza, skąd wiemy, ze
                                    dobrze odczytujemy Ewangelię? Otóż dobrze odczytujemy ją wtedy, gdy budzi w nas
                                    miłość bliźniego, a źle - gdy budzi nienawiść, agresję, pretensję, osądzanie.
                                    Poznaje się prawdę po owocach.
                                    • sebalda Re:Isma 24.08.10, 10:31
                                      Sullo, zatem żadnej z nas tego tekstu nie udało się odczytać dobrze. Jeśli
                                      czytamy go jako oskarżycielski, to jakoś miłości bliźniego nie budzi. Dla Ismy
                                      to w jakimś sensie oskarżenie tych osób, ktore bezcześciły godność krzyża, dla
                                      mnie to wytykanie tym, którzy chcieli krzyż przenieść, zasłonić, schować w
                                      kościele.
                                      Sullo, pięknie piszesz o prawdzie, ale są naprawdę teksty tak symboliczne, że
                                      nie ma jednej definicji. Są też teksty w Piśmie Świętym trudne, czasami wręcz
                                      surowe i napominające, czy na pewno ZAWSZE mają WYŁĄCZNIE budzić miłość do
                                      bliźniego?
                                      Ponadto ja jednak nie pokusiłabym się o porównywanie czyjeś homilii (biskup jest
                                      tylko człowiekiem) do Pisma Świętegowink
                                      • sulla Re:Isma 24.08.10, 10:55
                                        Sebaldo, ja Ci próbuj,ę uzmysłowić, że owszem, w naszych umysłach istnieją
                                        filtry, które potrafią zniekształcać treści przez innych przekazywane, ale
                                        obowiązkiem chrześcijanina jest starać się te filtry wyłączać.

                                        Człowiek nie jest narzędziem doskonałym. Nie jest tak, ze my mamy siedzieć i
                                        czekać, aż powstanie idealny tekst, który my bez wysiłku zrozumiemy i inni też
                                        go zrozumieją. Że my nie musimy dążyć do porozumienia, bo to porozumienia się
                                        samo zrobi.

                                        Tak, jestem przekonana, że Ewangelia ma zawsze budzić miłość do bliźniego, tylko
                                        ze miłość bliźniego to nie jest bierność, to także odwaga powiedzenia, gdy coś
                                        jest źle. Miłość to działanie dla dobra drugiej osoby i to działanie każdy
                                        chrześcijanin musi zacząć od siebie.
                                  • sebalda Re:Isma 24.08.10, 10:13
                                    Za eKAI.pl: "Odnosząc się do samego komunikatu, znany prawnik kościelny
                                    zauważył, że żadna Rada Episkopatu nie ma prawa do wydawania deklaracji o
                                    charakterze doktrynalnym".
                                    Nie napisałam, że Longchamps de Berier jest JEDYNYM, NAJWAŻNIEJSZYM
                                    przedstawicielem prawnym Episkopatu. Myślałam, że znanego prawnika kościelnego,
                                    członka Zespołu ds. Bioetycznych Konferencji Episkopatu można nazwać
                                    przedstawicielem prawnym Episkopatu. Zwłaszcza jeśli się wypowiada w takich
                                    ważnych kwestiach i udostępnia to na swoich stronach KAI.
                                    Takie punktowanie rozmówcy i wytykanie mu najmniejszego błędu, niedokładności
                                    wnosi coś dobrego do tego forum?
                                    • wiesia140 Re:Isma 24.08.10, 10:32
                                      to było sprostowanie pomyłki jeśli widzimy ,że się mylisz , musimy prostować
                                      • wiesia140 Re:Isma 24.08.10, 10:39
                                        skład stałej Rady Episkopatu Polski znajduje się tu www.episkopat.pl/?a=rada_stala
                                    • isma Re:Isma 24.08.10, 18:21
                                      sebalda napisała:

                                      > Za eKAI.pl: "Odnosząc się do samego komunikatu, znany prawnik kościelny
                                      > zauważył, że żadna Rada Episkopatu nie ma prawa do wydawania deklaracji o
                                      > charakterze doktrynalnym".
                                      > Nie napisałam, że Longchamps de Berier jest JEDYNYM, NAJWAŻNIEJSZYM
                                      > przedstawicielem prawnym Episkopatu.

                                      A ja, przepraszam, twierdze, ze napisalas, ze jest JEDYNYM NAJWAZNIEJSZYM...? No
                                      to do kogo ta mowa? Dyskutujemy nad zarzutem, ktory Ci postawilam, a nie nad
                                      tym, ktory sobie teraz dospiewujesz (zeby go widowiskowo obalac).

                                      Myślałam, że znanego prawnika kościelnego,
                                      > członka Zespołu ds. Bioetycznych Konferencji Episkopatu można nazwać
                                      > przedstawicielem prawnym Episkopatu. Zwłaszcza jeśli się wypowiada w takich
                                      > ważnych kwestiach i udostępnia to na swoich stronach KAI.


                                      Nie, nie mozna nazwac "znanego prawnika kościelnego" "przedstawicielem prawnym
                                      episkopatu". KAI tego nie napisala, wiec, z łaski swojej, jej autorytetem sie
                                      nie podpieraj - to Ty go awansowalas.

                                      W innym watku cytujesz Otrytowi - oczywiscie, jest to przykald dyskusji "z
                                      miloscia", wiec pozwol, ze i ja skorzystam z tego swietlanego wzoru wink)) -
                                      slownikowa definicje jakiegos terminu. No wiec slownik mowi, ze przedstawiciel
                                      to 'osoba występująca w czyimś imieniu, wyrażająca czyjeś poglądy, reprezentant
                                      jakiejś zbiorowości'. Nie wierze, Sebaldo, zebys tej definicji nie znala...

                                      Pytanie - czy Longchamps jest czlonkiem zbiorowosci pt. Episkopat? Nie. Czy
                                      wiedzialas o tym, ze nie jest? No chyba, na litosc, tak.

                                      Pytanie - czy Longchamps jest upowazniony do wypowiadania sie w jej imieniu (i
                                      czy w ogole on twierdzil, ze sie wypowiada w czyimkolwiek imieniu poza wlasnym,
                                      niezbyt zreszta kompetentnym)? Nie. Czy wiedzialas o tym, że upowazniony do
                                      wypowiadania sie w imieniu episkopatu nie jest? No chyba zaden racjonalny
                                      argument na to nie wskazywal.

                                      No to pytanie - czy mozna uczciwie usprawiedliwiac, bodaj ignorancja nazywanie
                                      go "przedstawicielem prawnym episkopatu" po raz kolejny, mimo wskazania,
                                      dlaczego to jest nieuprawnione?

                                      > Takie punktowanie rozmówcy i wytykanie mu najmniejszego błędu, niedokładności
                                      > wnosi coś dobrego do tego forum?

                                      A co mialo wnosic uporczywe trwanie w falszu?
                                  • isma Re:Isma 24.08.10, 17:35
                                    sebalda napisała:

                                    >
                                    > Ismo, czy naprawdę nie dopuszczasz do siebie myśli, że ktoś może coś odczytać
                                    > inaczej niż Ty? Że ktoś może mieć inny punkt widzenia niż jedynie słuszny, czyl
                                    > i
                                    > Twój? Ja nie poszukuję desperacko, ja tak czytam ten tekst, tak go rozumiem, Ty
                                    > czytasz go inaczej, a ktoś innym może go przeczytać jeszcze zupełnie inaczej. T
                                    > o
                                    > nie jest instrukcja obsługi prostego urządzenia. To tekst bardzo symboliczny,
                                    > niemal poetycki, to naprawdę daje duże możliwości różnych interpretacji.

                                    Tak! tak! Przekonalas mnie.

                                    Od dzis, jak przeczytam na portalu gastronomicznym opis bigosu wziety z Pana
                                    Tadeusza, to bede wszem i wobec oglaszac, ze nalezy spuscic zaslone milosierdzia
                                    na talenty poetyckie niejakiego Mickiewicza, bo oczywistym jest, iz byl to autor
                                    ksiazek kucharskich. Nie przekona mnie nawet przedlozenie egzemplarza dwunastu
                                    ksiag poematu do wgladu - przeciez jest tam takze opis parzenia kawy, a zatem
                                    oczywistym jest, iz moja interpretacja tego tekstu (wygloszona jeszcze przed
                                    jego przeczytaniem) jako wierszowanego wariantu "Kucharki litewskiej" jest
                                    wlasciwa. Ow tekst symboliczny, niemal poetycki, moze byc przeciez
                                    interpretowany dowolnie, a zwlaszcza moze sluzyc czerpiacym wiedze o nim z
                                    brykow do pogardliwego wyrazania sie o jego autorze...

                                    A kudy autorowi Kaszakowego kazania do Mickiewicza wink)).
                    • sebalda Re: Ismo 16.08.10, 19:04
                      isma napisała:

                      > Natomiast o tyle na razie nie potrafie pomoc, ze jakby... nie widze konkretnego
                      > problemu. Mowa jest o krzyzu na Krakowskim, czy o jakiejs innej kwestii?
                      > W ktorym niby momencie biskupi polscy nie "podtrzymują opinii najwyższych władz
                      > Kościoła"? I kto ma niby byc tą "najwyższą władzą", i gdzie jest zrodlo tej
                      > rozbieznej z polskim episkopatem opinii?

                      Najbardziej rzucającą się obecnie jest oczywiście rozbieżność w sprawie krzyża
                      sprzed Pałacu Prezydenckiego i wbrew pozorom nie jest to rozbieżność błaha.
                      Drugą rozbieżnością jest podejście do in vitro. Pisałam już o tym powyżej i nie
                      mogę zrozumieć, dlaczego na stronach KEP jest informacja o wykluczeniu lekarzy i
                      osób odpowiedzialnych prawnie za in vitro ze wspólnoty przez zakaz przyjmowania
                      komunii, a takiej wykladni nie ma. Bardzo pomocny był w tym przypadku link od
                      Andrzeja, w którym przedstawiciel prawny Episkopatu przedstawił opinię na ten
                      temat. Ismo, przeczytałaś całość tego wątku? Czy o in vitro nie pisałam tu dość
                      jasno? O tych rozbieżnościach właśnie? Bo jeśli czytałaś i nadal nie rozumiesz
                      moich wątpliwości, to nie bardzo już wiem, jak to jaśniej przedstawić.
                      • isma Re: Ismo 16.08.10, 19:17
                        Nie, nie. Ja jestem czlowiek konkretny. Prosze o dwie pary linkow:

                        1. O krzyzu
                        a) stanowisko biskupow
                        b) stanowisko najwyszszych wladz Kosciola

                        2. O in vitro
                        a) stanowisko biskupow
                        b) stanowsko najwyzszych wladz Kosciola.

                        Jaki "przedstawiciel prawny Episkopatu"??? Ksiadz Dlugopolski, o przepraszam,
                        Longchamps de Berier? Toz on ani biskupem nie jest, ani nawet czlonkiem czy
                        konsultorem ktorejkolwiek rady episkopatu, ze szczegolnym uwzglednieniem tej ds.
                        rodziny i tej prawnej. Nie mowiac juz o tym, ze on jest specjalista prawa
                        rzymskiego, a nie kanonicznego... To jest skadinad przeuroczy chlopak, i moze
                        czlowieka zagadac na smierc, no ale bez zartow, zeby jego przemyslenia byly
                        tozsame ze stanowiskiem Stolicy Apostolskiej, nowego konklawe chyba jeszcze nie
                        bylo, a i konsystorza chyba zadnego tez...
                        • wiesia140 Re: Ismo 16.08.10, 19:23
                          zaraz poszukam, gdzieś to tu było
                          • isma Re: Ismo 16.08.10, 19:36
                            Nie musisz szukac. Ja wiem, o ktora wypowiedz Longchampsa chodzi. I wiem nawet,
                            ze polemizowal z nia pewien fachowy kanonista (choc tez nie biskup), i wiem, za
                            pomoca jakich argumentow ja obalil. Tyle, ze tej polemiki juz mainstreamowe
                            media nie naglosnily wink)).
                            • isma Re: Ismo 16.08.10, 19:40
                              O, tu link do wypowiedzi ks. dr. Steczkowskiego (dlaczego on nie chce byc
                              aktywny, kurcze?). No, niestety, wstyd mi, ze Nasz Dzienik tez czytam wink)):

                              www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20100529&id=my41.txt
                              • wiesia140 Re: Ismo 16.08.10, 19:44
                                spokojnie link działa
                          • wiesia140 Re: Ismo 16.08.10, 19:36
                            forum nie znalazłam, ale na tej stroni jest oficjalne stanowisko
                            prezydium Episkopatu
                            www.episkopat.pl/?a=kalendarium_show&typ=INFORMACJE&id=13397 są tam też
                            wersje głosowe mnie się one niestety nie chcą odtwarzać
                            • wiesia140 Re: Ismo 16.08.10, 19:47
                              A tu nasz forumowy wątek o in vitro forum.gazeta.pl/forum/w,16182,111732162,111732162,bycie_za_in_vitro_a_komunia.html
                              • wiesia140 Re: Ismo 16.08.10, 19:53
                                podałam ,żeby bardziej zobrazować problemy sebaldy
                                • wiesia140 Re: Ismo 16.08.10, 19:55
                                  choć wiem ,ze podobne wątpliwości ma nie tylko sebalda
                              • wiesia140 Re: Ismo 16.08.10, 20:00
                                ismo masz priv ode mnie
                        • sebalda Re: Ismo 16.08.10, 20:03
                          Ismo, z jednej strony rozumiem Twoje podejście do mnie, ośmielam się coś
                          krytykować, nie mając nawet ułamka wiedzy, jaką dysponujesz Ty i wiele osób
                          tutaj występujących. Jestem ignorantką, czerpię informacje z internetu i
                          wiadomości telewizyjnych, łykam papkę medialną, daję się nabierać na prowokacje
                          i zakusy sił wrogich Kościołowi. Normalnie jestem zwykłym zjadaczem chleba,
                          ktory ośmiela się wypowiadać na tematy na ktorych kompletnie, ale to kompletnie
                          się nie zna. W sumie dziwię się, że zechciałaś się fatygować i do mnie
                          przemawiać, bo czuję się po Twoich wypowiedziach tak niegodna, tak mała i
                          prymitywna, jak już dawno się nie czułam.
                          Tak, to wygląda jak obrażanie się malej dziewczynki, zdaję sobie sprawę, ale ja
                          naprawdę nie czuję się Ciebie godna, w sensie sił, umiejętności, wiedzy, a nade
                          wszystko elokwencji i pewności siebie, żeby podejmowąć z Tobą dyskurs. Nie znam
                          Cię, ale wierzę, że nie pojawiłaś się tutaj wyłącznie po to, żeby mnie
                          doprowadzić do takich konkluzji na mój własny temat, ani nie po to, żeby wykazać
                          swoją wyższość, bo nikt z tu obecnych osób taki nie jest i mam glęboką nadzieję,
                          że Ty też nie jesteś.
                          Ale weź proszę pod rozwagę, że prosty lud Boży, niezorientowany dobrze,
                          niedouczony też ma prawo do różnego rodzaju wątliwości i coś może mu się nie
                          podobać. Jesteś najwyraźniej specjalistą w dziedzinie Kościoła, czy dobrze byś
                          się czuła, gdyby lekarz, do którego przychodzisz ze swoim problemem zdrowotnym
                          zasypałby Cię specjalistyczną wiedzą i wytknął Ci, że sama nie wiesz co mówisz,
                          opowiadając o swoich bólach krzyża, przecież nie masz pojęcia, jaka może być ich
                          etiologia i patofizjologia. A mimo to to Ciebie boli, nie jegowink
                          • isma Re: Ismo 16.08.10, 20:16
                            No i widzisz - napisalas kawal nacechowanego emocjonalnie tekstu, przypisujac mi
                            a to takie a to owakie intencje - a konkretow dalej brak. Sa konkretne pytania -
                            konkretnie odpowiadam. Ja nie przypisuje Ci intencji, jakie moglabys miec,
                            wkladajac biskupowi w usta cytat, ktory nie jest cytatem, albo twierdzac, ze
                            komunikat po posiedzeniu rady ds. rdoziny dotyczyl czego innego niz dotyczyl...
                            Ja sie staram doprowadzic do tego, zebysmy rozmawiali o faktach.

                            A co do analogii z lekarzem - pewna jestes, ze ona jest uczciwa?
                            ...czy aby nie jest tak, ze weszlas do tego gabinetu obwieszczajac, ze wprawdzie
                            wiekszosc polskich lekarzy to lapowkarze i niedouki, a slyszalas nawet o jednym,
                            nad ktorym spuscisz zaslone milosierdzia, a ktory ziewnal przy pacjencie - no
                            ale prosze bardzo, panie doktorze, moze pan jednak wypisze mi jakas recepte na
                            ten nieznosny bol ucha. Tylko nie nurofen, bo na pewno jakies repy pana go do
                            zapisywania namowily, i nie pyralgin, bo slyszalas, ze to bardzo szkodliwe jest...?

                            Wiec ponawiam apel: zestaw te wypowiedzi polskiego Episkopatu i "najwyzszych
                            wladz Kosciola" w sprawie krzyza i in vitro, ktore Twoim zdnaiem sa sprzeczne,
                            wskaz te sprzecznosci - to podyskutujemy. Przeciez o nic innego Cie nie prosze,
                            tylko o zdefiniowanie problemu.
                            • sebalda Re: Ismo 16.08.10, 21:11
                              Napisałam post emocjonalny, bo jestem osobą emocjonalną, infantylną, naiwną,
                              prostą, niepokorną, niedouczoną, a przez to zakompleksioną, i tylko na takim
                              poziomie umiem rozmawiać.
                              Nie czuję się na siłach z Tobą polemizować, bo dyskusja ma sens wyłącznie
                              równego z równym, zorientowanego ze zorientowanym, mądrego z mądrym. Inaczej
                              rozmowa jest mniej więcej jak ze ślepym o kolorach.
                              Najkrócej, nie mogę teraz znaleźć komunikatu KEP o ekskomunice dla lekarzy i
                              ustawodawcow związanych z kwestiami in vitro, normalnie diabeł ogonem nakrył,
                              albo jestem zmęczona pracą i upałem. Zestawiłam ten komunikat z tą wypowiedzią:
                              ekai.pl/wydarzenia/komentarze/x29377/komunikat-rady-ds-rodziny-kep-nie-jest-deklaracja-doktrynalna/.
                              Ja nie umiem, tak jak Ty, ocenić ani ludzi ani opinii przez nich wypowiadanych,
                              prof. Franciszek Longchamps de Berier, wydał mi się dość wiarygodny i rzetelny,
                              żeby nie powiedzieć rozsądny i rzeczowy. Bardzo mi ta wypowiedź przypadła do
                              gustu, ale Ty znasz tego pana osobiście, jak wynika z Twojej wcześniejszej
                              wypowiedzi i jesteś lepiej zorietnowana, kolejny raz. Jak mi, ignorantce, to
                              oceniać?
                              Ismo, przyznalaś, że nie przeczytałaś całego tego wątku, rozumiem, jest okropnie
                              rozwlekły, już pisałam, że nie umiem pisać krótko i zwięźle, ale to nam nie
                              ulatwia porozumienia się i też jakoś świadczy o Twoim wybiórczym, żeby nie
                              powiedzieć odrobinę lekceważącym mnie podejściu. Umiesz mnie spostponować, to
                              może chociaż zadaj sobie trud poznania mnie lepiej, hmmmm?
                              Na koniec prośba, wielka prośba. Czy mogłabyś mi wskazać źródło, ktore
                              jednoznacznie określa, jakie jest doktrynalne stanowisko KRK na temat in vitro?
                              Czy Kościół rozdrabnia się na przykład na ocenę procesu in vitro, gdzie
                              wszystkie zarodki mają być wykorzystane, czyli in vitro bez zabijania zarodków?
                              Bo to wszak też jest możliwe?
                              • isma Re: Ismo 16.08.10, 21:35
                                A skad mysl, ze nie przeczytalam calego watku? Moj promotor zwykl byl wprawdzie
                                mawiac "nie widzialem tego przedstawienia, wiec moge dyskutowac bez obciazen",
                                no ale to dyskusja o przedstawieniach sprzed stu lat byla, wiec jakby...
                                znajomosc faktow z drugiej reki byla konieczna.
                                Natomiast ja mam zwyczaj dyskutowac o tym, co przeczytalam, owszem, w calosci.
                                No i nadal, przeczytawszy w calosci, nie widze, gdzie Ty konkretnie widzisz te
                                sprzecznosci. A domyslac sie nie bede, bo potem strawimy trzy dni na odwracaniu
                                kota ogonem, ze "nie to mialas na mysli".

                                Komunikat KEP nie byl o zadnej "ekskomunice", takiego nie znajdziesz ;-O. I
                                twierdzilas, ze jest sprzeczny z tym, co "najwyzsza wladza koscielna" mowi. No
                                wiec jesli nie jest ta wladza Longchamps (co raczej jest dosc oczywiste), to kto
                                i gdzie sie sprzecznie wypowiada? Przeciez... dopiero w powyzszym poscie pytasz
                                o "zrodla", prawda?

                                Nie znam Cie i nie zamierzam Cie oceniac. Natomiast oceniam - to, jak sadze, na
                                forum dyskusyjnym wolno? - Twoje wypowiedzi. Jak na razie widze w nich (i nie
                                tylko ja, bo Sion to juz pisala dosc dobitnie) sporo niescislosci, ktore staram
                                sie prostowac.


                                A ja przeciez nie dysponuje zadna wiedza niedostepna przecietnemu
                                smiertelnikowi, naprawde. Nie jestem teologiem. To wszystko co napisalam,
                                wlacznie z dorobkiem naukowym autora (doskonalego!) doktoratu o fideikomisie,
                                mozna rownie dobrze wygooglac. Nawet ladne zdjecie ma na stronie wink).

                                Kosciol, owszem rozdrabnia sie. Jak pisalam wyzej, Google:
                                www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/zbior/t_2_19.html
                                www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/dignitas_personae_12122008.html
                                • sebalda Re: Ismo 16.08.10, 22:05
                                  Tak bardzo udało Ci się, Ismo, zagonić mnie w kozi róg i obniżyć niemal do zera
                                  moją samoocenę, że w pewnym miejscu Twoją odpowiedź pod moim pytaniem, czy
                                  czytałaś cały wątek: "Nie, nie. Ja jestem czlowiek konkretny" odczytalam jako
                                  potwierdzenie, że nie czytalaś. Chyba po prostu uznałam, że nie zasluguję na
                                  Twoją tak wnikliwą uwagę. Nadal zresztą tak sądzę.
                                  • isma Re: Ismo 16.08.10, 22:23
                                    Alez po tym pytaniu zadalas mi kolejne dwa: czy nie dosc jasno sie wyrazilas...
                                    etc.
                                    A ze wyrazilas sie jak na moje mozliwosci poznawcze (zeby przyjac Twoja
                                    konwencje dyskusji...) nie dosc jasno, to poprosilam Cie o doprecyzowanie - w
                                    konkretny sposob.

                                    I, wiesz, naprawde nie chodzi o "moja wnikliwa uwage". Zawsze na tym forum
                                    powtarzalam, ze obowiazuje nas odpowiedzialnosc za slowo. To, co Ty piszesz jako
                                    pewniki, inni za pewniki przyjmuja. I wytkniecie Ci - tak sie zlozylo, ze nie
                                    raz i nie dwa - ze napisalas nieprawde bynajmniej nie wynika z checi obnizania
                                    Twojej samoooceny, a najzwyczajniej w swiecie z tego, ze ludzi nie powinno sie
                                    wprowadzac w blad. I tyle.

                                    To moze wreszcie przejdziemy do tych rozbieznosci...?
                          • mmk9 Re: Ismo 16.08.10, 20:42
                            sebalda napisała
                            > Ismo
                            czuję się po Twoich wypowiedziach tak niegodna, tak mała i
                            > prymitywna, jak już dawno się nie czułam.

                            Też się tak czuję, ale doceniam, że Isma chętnie niesie kaganek oświaty smile
                          • sulla Re: Ismo 16.08.10, 21:44
                            Ja mam taką refleksję natury ogólnej.

                            Ja bardzo nie lubię, jak ktoś krytykuje luteranizm na podstawie nie faktów, a
                            swoich wyobrażeń czy interpretacji(np. spotykałam się z opinia, że luteranie nie
                            uznają obecności Chrystusa w Eucharystii, że Komunię maja raz na tydzień etc.)
                            Sion na przykład bardzo nie lubi, jak ktoś krytykuje katolicyzm na podstawie
                            własnych interpretacji (bp. wyjaśniałyśmy sobie ostatnio kwestię rzekomego
                            "powtarzania ofiary Chrystusa" w Eucharystii. I chyba każdy z nas tak ma, że jak
                            już jest poddawany krytyce, to chce być krytykowany za fakty. Bo z faktami da
                            się dyskutować przynajmniej.

                            Sebaldo, Ty sama prosisz Ismę, żeby zechciała Cię najpierw lepiej poznać, skoro
                            Cię postponuje. No ale czy w takim razie nie jest tak, że w ogóle należy coś lub
                            kogoś poznać, zanim się go skrytykuje? I to dotyczy także KRK? I Twojego
                            stosunku do tegoż?
                    • sulla Isma :) 16.08.10, 19:09
                      Tak się cieszę, że Cię widzę, że słów mi brak smile
                      • isma Re: Isma :) 16.08.10, 22:03
                        E, odzyskalas mowe jednak wink)). Jak Zachariasz po narodzinach Jana Chrzciciela,
                        chi, chi.
                        • sulla Re: Isma :) 16.08.10, 22:05
                          Coś w tym jest wink))
                • pysio8 Re: Do sebaldy 16.08.10, 11:39
                  Może dążyć do spotkania w realnym świecie i bezpośrednio porozmawiać z osobą,
                  która swoimi wypowiedziami wzbudza w Tobie aż takie emocje?
                  • sebalda Re: Do sebaldy 16.08.10, 16:22
                    Prośba do Sulli i Kim: powołujecie się wyżej na wątki; Sulla na wypowiedź o
                    różnicy między katolicyzmem a luteranizmem, Kim na swoją sytuację w Kościele.
                    Nie umiem ich znaleźć, pomożecie? Wkleicie? Proooooszęsmile
                    • kim5 Re: Do sebaldy 16.08.10, 16:41
                      W tym wątku pisałam o mojej sytuacji:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,16182,63222183,63250357,skad_ja_to_znam_.html
                    • sulla Re: Do sebaldy 16.08.10, 16:46
                      forum.gazeta.pl/forum/w,16182,115124667,115232109,uzupelnienie.html
                      • sebalda Re: Do sebaldy 16.08.10, 18:54
                        Dzięki dziewczyny, to poważny materiał do przemyśleń. Muszę znaleźć czas, ale z
                        pewnością to przemyślę. Kim, współczuję i nawet nie wiesz, jak dobrze Cię
                        rozumiem. Jeszcze napiszę, bo poruszasz w tamtym wątku jeden z kolejnych
                        poblemow, ktore mnie ogromnie nurtują i uwierają.
                        Pozdrawiamsmile
                        • verdana Re: Do sebaldy 16.08.10, 22:17
                          Nie odnosząć się do meritum, czyli tego, jakie KK ma stanowisko w
                          wielu sprawach chciałabym jednak niesmiało zaprotestować przeciw
                          formie tej dyskusji. Nie jest bowiem tak, aby Sebalda nagle
                          stworzyla watek "Co mi przeszkadza w Kościele i jaki tenże jest
                          zły". Została zaproszona do przedstawienia swoich wątpliwosci. Gdy
                          je przedstawiła (uwagi o forumowiczach pomijam) została dosyć ostro
                          zjechana za to, ze nie wie wlasciwie o czym pisze, bo nie zapoznaa
                          sie z dokumentami, z oficjalnym stanowiskiem KK itd.
                          Cóż, człowiek regularnie uczestniczacy w mszach, słuchający listów
                          pasterskich, czytający wypowiedzi różnych księży ma prawo mieć
                          stanowisko na temat tego, co slyszy i czyta. Jeśli przyjąć, ze to co
                          na kazaniach, listach pasterskich czy w wypowiedziach księży nie
                          jest oficjalną wykladnią nauki Kościola, to znaczy, ze ta nauka w
                          ogóle nie dociera do wiernych. Nie będą bowiem oni rozmyslać o tym,
                          jak się ma to, co mówi ich proboszcz, czy co gorsza ich biskup do
                          tego, jakie są oficjalne dokumenty w tej sprawie.
                          Kosciół - wybaczcie - glosi to co głoszą jego przedstawiciele (nie
                          mowię, co konkretnie) - bo to dociera do wiernych. I nie ma co
                          szukać oficjalnych wykladni, pretensję mozna mieć właśnie za to, ze
                          wierni nie mają pojecia, jak ona brzmi. I nie jest to wina wiernych,
                          jak sądzę.
                          • isma Re: Do sebaldy 16.08.10, 22:31
                            Eee, Verdano, myslisz, ze uprawnione jest twierdzenie, ze kwiatki z
                            egzaminacyjnych wypowiedzi Twoich studentow, jakie tu nam ongi cytowalas,
                            wynikaja z tego, ze ich zle uczysz wink))?
                            • wiesia140 Re:Ismo 16.08.10, 22:34
                              Eee, Verdano, myslisz, ze uprawnione jest twierdzenie, ze kwiatki z
                              egzaminacyjnych wypowiedzi Twoich studentow, jakie tu nam ongi cytowalas,
                              wynikaja z tego, ze ich zle uczysz wink))

                              mam nadzieję ,że to nie była wycieczka personalna
                              • wiesia140 Re:Ismo 16.08.10, 22:39
                                to tak profilaktycznie do przodu i być może na wyrost jako dyżurny moderator
                                • isma Re:Ismo 16.08.10, 22:49
                                  No chyba do przodu rzeczywiscie.

                                  Ale oczywiscie w ramach frumowej poprawnosci wink)) moge sformulowac inaczej -
                                  jak Zosia sie upiera, ze w szkole mowili, iz tasiemiec jest gadem, to jednak
                                  raczej (nie bedac biologiem...) zaczynam od zasugerowania Zosi, zeby sie
                                  wczytala w podrecznik, niz podejrzewam, ze nauczyciel rozum stracil. Oczywiscie
                                  nie mozna i tego wykluczyc, ze nauczyciel glab, ale statystycznie czesciej to
                                  jednak Zosi cos sie popiętroli...
                                  • wiesia140 Re:Ismo 16.08.10, 22:53

                                    > No chyba do przodu rzeczywiscie

                                    w takim razie bez obrazy
                                    • wiesia140 Re:Apel do wszystkich 16.08.10, 23:10
                                      Proszę tego wątku nie traktować jako moją stronniczość , nie mam
                                      zamiaru nikogo faworyzować , nie takie miałam i mam intencje
                                • wiesia140 Re:Ismo 16.08.10, 22:51
                                  i proszę tego wątku nie odbierać jako moją stornniczość
                                  • wiesia140 Re:Ismo 16.08.10, 22:55
                                    to był apel z prośbą do wszystkich forumowiczów
                            • verdana Re: Do sebaldy 17.08.10, 10:04
                              Tak, wynikają miedzy innymi z tego, ze system szkolny w Polsce nie
                              jest dobry. Nie z tego, ze ja ich personalnie źle uczę, ale z tego,
                              ze nauczanie historii w obecnym kształcie doprowadza własnie do
                              tego, ze ludzie nie mają o niej pojecia i są koszmarnie znudzeni.
                              Czyli masz rację - kwiatki moich studentow w jakiś 75% wynikaja z
                              tego, ze zostali źle nauczeni - przez caly system, nie tylko przeze
                              mnie. Jakby nauka byla logiczna, ciekawa i spojna - wiedzieliby
                              znacznie więcej.
                              Więc to raczej potwierdza moją teorię.
                          • wiesia140 Re: Do sebaldy 16.08.10, 22:32
                            Verdano

                            Jeśli przedstawiałam jakieś dokumenty , to moim celem nie było zjechanie
                            sebaldy tylko wskazanie , gdzie ma szukać odpowiedzi , bo ja niestety
                            teologiem nie jestem. Założyłam ten wątek , po to ,żeby choć trochę
                            rozwiać jej wątpliwości. Ona posłużyła mi za inspiracje , bo wiem ,że
                            takie wątpliwości ma nie tylko ona. Jeśli sebalda poczuła się urażona ,
                            to niech mi napisze gdzie w którym momencie , bo być może ja to postrzegam
                            inaczej ( jest to też dla mnie ważne jako dyżurującego dziś moderatora).
                          • sulla Re: Do sebaldy 16.08.10, 22:37
                            A nie, to ja się jednak nie zgodzę.

                            Ja mam tak, że jak mi coś zgrzyta np. w kazaniu, to ja lecę do źródła ( w moim
                            wypadku do Pisma najczęściej) i sprawdzam, czy tak jest w istocie. I jeśli widzę
                            sprzeczność, to znaczy, że z pastorem coś nie teges. Tyle, że ja jednak muszę
                            wiedzieć, czy ta sprzeczność jest. To jest coś, co ja próbuję powiedzieć cały
                            czas w tym wątku, że jednak trzeba wiedzieć, przeciwko czemu się występuje. Bo
                            tak mamy dyskusję o tym, jak źle , ze Kościół zmusza kobiety do bycia ofiarami
                            przemocy, gdzie taka sytuacja nie ma miejsca wcale (ale może mieć miejsce w
                            przypadku jakiegoś księdza - i to należy piętnować!). I czym innym jest w takiej
                            sytuacji powiedzieć, że "uważam, że Episkopat powinien inaczej formułować
                            wystąpienia", a czym innym upierać się, ze "katolicka mentalność zakłada
                            stosowanie przemocy".

                            Tak po ludzku - jak ktoś przyjedzie do mnie, i będzie mi mówił, ze np. że ja
                            jestem zarozumiałą świnią, ale mi żadnej konkretnej sytuacji nie poda, albo poda
                            mi taką, że Stefan powiedział, że słyszał, że Zosia widziała jak ja się
                            wywyższam - to jaki to ma sens? To mnie czegoś nauczy, coś mi pokaże? Smiem wątpić.
                            • sebalda Re: Do sebaldy 17.08.10, 10:54
                              Spróbuje najkrócej i dla każdego coś miłegosmile
                              Verdano, dziękuję, trafiłaś nie wiem juz ktory raz w punkt. Bardzo mnie
                              wyręczyłaś, nie umiałam tego tak dobrze wyrazić.
                              Wiesiu, nie czuję się urażona, a juz na 100% nie przez Ciebie, dziękuję za linki
                              i informacje, wklejaj, wklejaj, bardzo sa mi niektóre potrzebne i taki był
                              zamysł wątkusmile
                              Sullo, napisałaś: "> Ja mam tak, że jak mi coś zgrzyta np. w kazaniu, to ja lecę
                              do źródła ( w moim
                              > wypadku do Pisma najczęściej) i sprawdzam, czy tak jest w istocie".
                              I tak właśnie zrobiłam z problemem in vitro. Opisałam to wyżej, jak przeczytałam
                              w internecie uogólnienie na temat ekskomuniki (Nasz dziennik zresztą tego
                              uogólnienia też użył) i nie mogłam uwierzyć, że nie będę mogła przystąpić do
                              komunii, ponieważ z całego serca popieram in vitro. Dotarłam do źródła, czyli
                              komunikatu KEP, który nota bene zniknął ze strony KEP, zupełnie nie rozumiem
                              dlaczego. Odetchnęłam z ulgą, że to tylko lekarze, osoby czynnie biorące udział
                              i ci, ktorzy ustanawiają prawa. Co oczywiście nadal mnie bardzo oburza, ale od
                              początku nie wierzyłam, że Kościól może się aż tak zapędzić z ekskomuniką, bo
                              gdyby było tak, jak napisano w gazetach, że zakaz dla wszystkich popierających,
                              to obawiam się, że kościoły mogłyby się znacznie wyludnić.
                              I teraz niepełne linki dla Ismy, niepełne, bo nie mogę znaleźć, albo to po
                              prostu zniknął ze strony KEP komunikat na temat in vitro. Znalazłam jedynie taki
                              cytat: "Dalej Rada pisze: "Kościół od zawsze broni najsłabszych, a zwłaszcza
                              całkowicie bezbronnych, jakimi są dzieci poczęte (...) Ci, którzy je zabijają, i
                              ci, którzy czynnie uczestniczą w zabijaniu, bądź ustanawiają prawa przeciwko
                              życiu poczętemu, a takim jest życie dziecka w stanie embrionalnym, w ogromnym
                              procencie niszczone w procedurze in vitro, stają w jawnej sprzeczności z
                              nauczaniem Kościoła katolickiego i nie mogą przystępować do Komunii świętej,
                              dopóki nie zmienią swojej postawy".
                              Na stronie KEP pozostało tylko wyjaśnienie ekspertów:
                              www.episkopat.pl/?a=kalendarium_show&id=12556&typ=INFORMACJE
                              Ale to nie to samo. Moją wątpliwość na temat ogłoszenia ekskomuniki dla osób
                              zaangażowanych w in vitro (lekarz, pielęgniarki, laboranci i inni pracownicy,
                              rodzice chyba też?) najlepiej wyraża prof. Bortnowska: "Sądzę, że nie można
                              kogoś odsuwać od sakramentu za poglądy w sprawie, która nie ma charakteru
                              dogmatycznego".
                              Po czym przeczytałam wypowiedż taką:
                              ekai.pl/wydarzenia/komentarze/x29377/komunikat-rady-ds-rodziny-kep-nie-jest-deklaracja-doktrynalna/
                              i utwierdziłam się w przekonaniu, że jednak komunikat na stronie KEP (ten
                              zniknięty) stoi jakoś w sprzeczności z niekórymi aspektami wykladni czy też nie
                              do końca ma charakter dogmatyczny.
                              Jaśniej już nie mogę, więcej z siebie nie wycisnę, jeśli nie zostane tutaj
                              zrozumiana, poddaję się. Sięgnęłam do źródeł, nie wiem, co jeszcze mogę zrobić.
                              Ismo, piszesz, że ja coś twierdzę, że piszę nieprawdę i tak dalej. Przykre to
                              trochę, bowiem zawsze w rozmowach na różnych forach staram się często dodawać
                              określenia: 'moim zdaniem', 'w moim odczuciu', 'tak sądzę', na tym forum robię
                              to jeszcze częściej, ale najwyraźniej dla Ciebie wciąż jeszcze nie dość często.
                              A sprawę braku wyrażanego jasno i przejrzyście zdania w sprawie krzyża przez
                              zwierzchników kościelnych najlepiej, z cytatami, opisała Kim5, za co dziękuję,
                              bo sama trochę opadam z sił w tej dyskusjiwink. Zresztą linki do niektórych
                              enigmatycznych wypowiedzi naszych hierarchów wklejałam już w wątku o krzyzu,
                              zatem nie będę się tutaj powtarzała, jeśli Ci Ismo zależy, polecam tamte moje
                              wypowiedzi.
                              Pozdrawiamsmile
                              • sebalda Re: Do sebaldy 17.08.10, 10:54
                                smile ale mi świetnie wyszło to najkrócejsmile Czy są jakieś kursy zwięzłego pisania?
                                • sulla Re: Do sebaldy 17.08.10, 11:25
                                  Ale Ty się nie poddawaj, Sebaldo, nie tak łatwo. Ty może zauważ, że w tej
                                  dyskusji nie o to chodzi, kto wygra, ani o to, kto tu mądrym jest, a to mniej
                                  mądrym. Tu chodzi o to, żeby wyjaśniać wątpliwości, tak? To tego się nie da
                                  zrobić inaczej, jak tylko szukając konkretnych faktów, konkretnej wykładni,
                                  wyjaśniając kolejne nieścisłości. No tak to jest, że proces dochodzenia do sedna
                                  sprawy jest trudny.

                                  Ty wiesz ile razy mi się zdarzyło, ze z kimś dyskutowałam zaciekle godzinę, żeby
                                  na końcu dojść do wniosku, ze mówimy dokładnie o tym samym, tylko innym
                                  językiem? Dużo razy smile

                                  Czasem naprawdę warto odsunąć na bok emocje, nie brać wszystkiego osobiście,
                                  tylko podrążyć, jeśli temat jest istotny. A wydaje mi się, ze dla Ciebie jest.
                              • isma Re: Do sebaldy 19.08.10, 18:03
                                sebalda napisała:

                                > Spróbuje najkrócej i dla każdego coś miłegosmile

                                Jak dla mnie, nie musi byc milo, za to dobrze byloby, zeby bylo konkretnie i
                                zgodnie z prawda.

                                > I teraz niepełne linki dla Ismy, niepełne, bo nie mogę znaleźć, albo to po
                                > prostu zniknął ze strony KEP komunikat na temat in vitro.

                                Piszesz nieprawde. Nigdzie nie "zniknal". Jest tam, jak był:

                                www.episkopat.pl/?a=dokumentyKEP&doc=2010519_0
                                a można go znalezc w dziesiatkach miejsc w internecie, np. na stronie KAI:
                                ekai.pl/wydarzenia/polska/x29256/duszpasterze-wobec-rozwodow-komunikat-ze-spotkania-rady-ds-rodziny-kep/
                                Jak na osobę, ktora twierdzi, ze dokładnie się w niego wczytywała, słabo szukalas.

                                Znalazłam jedynie tak
                                > i
                                > cytat: "Dalej Rada pisze: "Kościół od zawsze broni najsłabszych, a zwłaszcza
                                > całkowicie bezbronnych, jakimi są dzieci poczęte (...) Ci, którzy je zabijają,
                                > i
                                > ci, którzy czynnie uczestniczą w zabijaniu, bądź ustanawiają prawa przeciwko
                                > życiu poczętemu, a takim jest życie dziecka w stanie embrionalnym, w ogromnym
                                > procencie niszczone w procedurze in vitro, stają w jawnej sprzeczności z
                                > nauczaniem Kościoła katolickiego i nie mogą przystępować do Komunii świętej,
                                > dopóki nie zmienią swojej postawy".
                                > Na stronie KEP pozostało tylko wyjaśnienie ekspertów:
                                > www.episkopat.pl/?a=kalendarium_show&id=12556&typ=INFORMACJE
                                > Ale to nie to samo.

                                I tu już kłamiesz wprost, piszac "na stronie KEP pozostało tylko...", prawda?

                                Moją wątpliwość na temat ogłoszenia ekskomuniki dla osób
                                > zaangażowanych w in vitro (lekarz, pielęgniarki, laboranci i inni pracownicy,
                                > rodzice chyba też?) najlepiej wyraża prof. Bortnowska: "Sądzę, że nie można
                                > kogoś odsuwać od sakramentu za poglądy w sprawie, która nie ma charakteru
                                > dogmatycznego".

                                Tyle że przedmiotem dyskusji mialy nie byc Twoje watpliwosci co do sensownosci
                                tego pogladu, tylko Twoj zarzut ich sprzecznosci z nauczaniem Kosciola, prawda?

                                > Po czym przeczytałam wypowiedż taką:
                                > ekai.pl/wydarzenia/komentarze/x29377/komunikat-rady-ds-rodziny-kep-nie-jest-dek
                                > laracja-doktrynalna/
                                > i utwierdziłam się w przekonaniu, że jednak komunikat na stronie KEP (ten
                                > zniknięty)

                                Powtorzmy trzeci raz klamstwo, a nuz ktos zapamieta...


                                stoi jakoś w sprzeczności z niekórymi aspektami wykladni czy też nie
                                > do końca ma charakter dogmatyczny.

                                Jakimi niektorymi aspektami jakiej nie do konca wykladni?
                                Czy to nie Ty zarzucalas hierachom uzywanie niejasnego jezyka? Jak ocenilabys te
                                swoja wypowiedz? Czy ona jest w duchu mowy ewangelicznej "tak - tak, nie - nie"?

                                A teraz co do meritum. Piszesz wielokrotnie nieprawde, twierdzac, ze zostala
                                ogloszona jakas "ekskomunika". Nikt zadnej ekskomuniki nie oglaszal - czy mam tu
                                wkleic in extenso tresc komunikatu, zebys nie twierdzila, ze "zniknal"? -
                                ekskomunika to jest kara koscielna przewidziana przez prawo kanoniczne za
                                konkretne przestepstwa. Komunikat mowi natomiast o tym, ze osoby czynnie
                                zaangazowane w wykonywanie procedury in vitro W KTOREJ NISZCZONE SA ZARODKI oraz
                                w proces legislacyjny KTORY TO PRZEWIDUJE nie moga przystepowac do Komunii sw.
                                Jak kazda osoba, na ktorej sumieniu ciazy grzech ciezki.
                                Dlaczego - wyjasnia w szczegolach Steczkowiski, w artykule, ktory linkowalam.
                                Gdyby jakies koscielne gremium oglosilo, ze osoby, ktore opuscily Msze sw.
                                niedzielna bez powaznej przyczyny, nie moga przystepowac do Komunii sw., tez bys
                                - chorem z mediami - wykrzykiwala o ekskomunice? Zapewne nie. Ale przy in vitro
                                - jak to efektownie i dramatycznie brzmi, prawda?

                                > Jaśniej już nie mogę, więcej z siebie nie wycisnę, jeśli nie zostane tutaj
                                > zrozumiana, poddaję się. Sięgnęłam do źródeł, nie wiem, co jeszcze mogę zrobić.

                                Zrodla, tj. wypowiedzi KNW dostalas ode mnie, wiec, szczerze mowiac, przypisywac
                                sobie zasluge moglabys, gdybys przywolaniem jakiegos cytatu zdradzila, ze sie z
                                nimi zapoznalas, i bodaj POST FACTUM znalazla cokolwiek, co potwierdza Twoje
                                zarzuty, ze wypowiedzi polskiego Kosciola w tej sprawie sa niezgodne z
                                nauczaniem Kosciola Katolickiego. Poki co, zapewnienia o "siegnieciu" sa nadal
                                goloslowne.


                                > Ismo, piszesz, że ja coś twierdzę, że piszę nieprawdę i tak dalej. Przykre to
                                > trochę, bowiem zawsze w rozmowach na różnych forach staram się często dodawać
                                > określenia: 'moim zdaniem', 'w moim odczuciu', 'tak sądzę', na tym forum robię
                                > to jeszcze częściej, ale najwyraźniej dla Ciebie wciąż jeszcze nie dość często.

                                Mysle, ze zdajesz sobie sprawe, ale zarzut, ze Kościół w Polsce formuluje
                                stanowisko sprzeczne z Magisterium, to jest powazny zarzut, ktory wypada bodaj
                                konkretnie sformulowac, a juz nie mowie, ze udowodnic. Ty ani jednego ani
                                drugiego nie zrobilas.

                                Mysle, ze na zakonczenie warto przywolac fragment z Katechizmu, polecam:

                                2477 Poszanowanie dobrego imienia osób zabrania jakiegokolwiek niesprawiedliwego
                                czynu lub słowa, które mogłyby wyrządzić im krzywdę 221 . Staje się winnym:
                                - pochopnego sądu, kto nawet milcząco uznaje za prawdziwą - bez dostatecznej
                                podstawy - moralną wadę bliźniego;
                                - obmowy, kto bez obiektywnie ważnej przyczyny ujawnia wady i błędy drugiego
                                człowieka osobom, które o tym nie wiedzą 222 ;
                                - oszczerstwa, kto przez wypowiedzi sprzeczne z prawdą szkodzi dobremu imieniu
                                innych i daje okazję do fałszywych sądów na ich temat.

                                2478 W celu uniknięcia wydawania pochopnego sądu każdy powinien zatroszczyć się,
                                by - w takiej mierze, w jakiej to możliwe - interpretować w pozytywnym sensie
                                myśli, słowa i czyny swego bliźniego:

                                Każdy dobry chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi
                                bliźniego niż do jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go,
                                jak on ją rozumie; a jeśli on rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością; a
                                jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby
                                on, dobrze ją rozumiejąc, mógł się ocalić 223 .


                                PS. > A sprawę braku wyrażanego jasno i przejrzyście zdania w sprawie krzyża przez
                                > zwierzchników kościelnych najlepiej, z cytatami, opisała Kim5, za co dziękuję,
                                > bo sama trochę opadam z sił w tej dyskusjiwink. Zresztą linki do niektórych
                                > enigmatycznych wypowiedzi naszych hierarchów wklejałam już w wątku o krzyzu,
                                > zatem nie będę się tutaj powtarzała, jeśli Ci Ismo zależy, polecam tamte moje
                                > wypowiedzi.

                                Alez nie powtarzaj sie. A dyskutowalam z Toba, nie z Kim. Wystarczyloby, gdybys
                                wskazala ten fragment nauczania Kosciola, z ktorym wypowiedzi polskich
                                hierarchow w sprawie krzyza stoja w sprzecznosci.

                                • sebalda Re: Do sebaldy 20.08.10, 12:06
                                  Komunikatu nie mogłam znaleźć, bowiem ilekroć go widziałam, czytałam początek,
                                  gdzie jest napisane, że widodącym tematm było "Duszpasterstwo rodzin do spraw
                                  rozwodów", zatem szukałam dalej, zmyliło mnie to, ale oczywiście nic mnie nie
                                  usprawiedliwa, to niedbalstwo, pośpiech, może jestem nierozgarnięta. Pisałam, że
                                  sięgałam, w czasie przeszłym, bo robiłam to zaraz po ukazaniu się informacji,
                                  wtedy to było na pierwszej stronie KEP i było łatwiej znaleźć.
                                  Napisałam nieprawdę, ale nie celowo, dla mnie to było bardzo irytujące, że nie
                                  moge znaleźć, wpadłam już w lekką paranoję, myśląc, że dziwnym trafem zniknęło.
                                  Biorę całą odpowiedzialność za swoje niedbalstwo i nieuwagę, wolałabym, żeby nie
                                  było to nazywane kłamstwem, chyba że nie obdarza sie tutaj mnie zaufaniem i ktoś
                                  uważa, że mówiłam nieprawde celowo.
                                  A wszystko rozbija się o niejasności. Bardzo rzeczowo tłumaczysz, że zakaz
                                  przystępowania do komunii św. w tym kontekście oznacza najprościej ujmując to,
                                  że osoby zaangażowane w in vitro nie mogą przystąpić do komunii bez
                                  wyspowiadania się z tego ciężkiego grzechu. I to jest absolutnie jasne i
                                  zrozumiałe (nawet gdybym sie sama z tym nie zgadzała, ale to tutaj nieistotne).
                                  Niemniej twierdzę z całą stanowczością, że tak jak to zostało napisane w
                                  komunikacie MOŻE BYĆ zrozumiałe, jako zakaz przyjmowania komunii w ogole: "i
                                  nie mogą przystępować do Komunii świętej, dopóki nie zmienią swojej postawy".
                                  Nie dopóki nie oczyszczą się z grzechu w akcie pokuty, ale dopóki nie zmienią
                                  postawy.
                                  Wyjaśnij mi zatem, Ismo, dlaczego prasa związana z ojcem Rydzykiem,
                                  reprezentantem też Kościoła, na przykład Gazeta Polska czy Nasz dziennik,
                                  napisaly o ekskomunice i to ekskomunice za poparcie in vitro, co właśnie tak
                                  szczególnie mnie zabolało? Dlaczego potem przedstawiciel prawny Kościoła musiał
                                  to prostować? Zatem nie tylko ja, głupia, kłamliwa i, co najgorsze, ośmielająca
                                  się krytykować Kościół, tak odczytałam treść tego komunikatu. W tym przypadku
                                  nie poczuwam się do winy. Musisz Ismo zrozumieć, że nie masz tutaj do czynienia
                                  z osobą wybitnie oświeconą, dociekliwą, mądrą i pełną powagi, ale z przeciętną
                                  katoliczką polską, która chce zrozumieć, ale nie zawsze jej się udaje, dobrze to
                                  wyraziła Verdana, nie będę się powtarzała. Nie dorastam Ci wiedzą i inteligencją
                                  do pięt, ale w moim odczuciu człowiek szanujący innych, próbuje im okazać choć
                                  trochę wyrozumiałości, nawet jak się mylą, błądzą, są nie dość mądrzy. Twój
                                  argument: skoro stawiasz zarzuty, musisz to udokumentować, jest dobry w sądzie,
                                  ale nie w przypadku zagubionej i niepewnej owieczki, ktora ośmiela się wyrazić
                                  zdanie, ale nie jest dość wyposażona, zeby go bronić z taką dociekliwością, jak
                                  się tego od niej wymaga. Ja daję sobie prawo do blędów, Ty najwyraźniej, moim
                                  zdaniem, w tym wątku, nie dajesz.
                                  > Alez nie powtarzaj sie. A dyskutowalam z Toba, nie z Kim. Wystarczyloby, gdybys
                                  > wskazala ten fragment nauczania Kosciola, z ktorym wypowiedzi polskich
                                  > hierarchow w sprawie krzyza stoja w sprzecznosci.
                                  I tu kompletne niezrozumienie. Nie twierdziłam, że wypowiedzi hierarchow stoją w
                                  sprzeczności z nauczaniem Kościoła. To byłoby ogromne, bezsensowne nadużycie.
                                  Uważam, nie twierdzę, że wypowiedzi hierarchów na temat krzyża są między sobą
                                  niespójne, co nie sprzyja poprawie tej trudnej i strasznej sytuacji. Moim
                                  marzeniem jest to, żeby Kościół jasno i wyraźnie powiedział ludziom spod krzyża
                                  i wszyskim, ktorzy ich popierają, żeby w pokoju pozwolili ten krzyż przenieść do
                                  kaplicy katyńskiej. Dostojnicy mowią, że tym ludziom należy się pobłażanie, że
                                  oni są pogubieni, zranieni, że należy się im zrozumienie i należy z nimi
                                  porozmawiać w duchu pokoju, dlaczego zatem żaden dostojnik się tam nie
                                  pofatyguje osobiście, skoro Kościołowi tak zależy na naprawie sytuacji, i nie
                                  powie tym ludziom wprost: Rozumiem Wasze dobre intencje, szanuję je, ale
                                  najlepszym miejscem dla tego krzyża jest kaplica katyńska w kościele sw. Anny,
                                  pozwolcie metropolicie warszawskiemu i harcerzom dokończyć dzieła. Tyle.
                                  Możesz uznać to za tchórzostwo, za akt poddania się Twojej wyższości, za uznanie
                                  mojej winy, ale ja nie mam juz siły z Toba tutaj rozmawiać, róznimy się tak
                                  diametralnie w każdym aspekcie poziomu, charakteru, sposobu patrzenia na świat,
                                  że jakiekolwiek porozumienie jest absolutnie wykluczone. Muszę powiedzieć, że
                                  niezmiernie rzadko mnie to spotyka, z reguły nawet przy dużej różnicy zdań,
                                  gdzieś kiedyś umiem się dogadać niemal z każdym. Cóż, bywa.
                                  A jako motto dla Ciebie wklejam fragment z Twojej ostatniej wypowiedzi, cytat,
                                  ktory Ty umieściłaś dla mnie, chciałabym, żebyś go dokładnie sama też
                                  przeczytała ponownie i może się nad nim wnikliwie zastanowiła:
                                  > Każdy dobry chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi
                                  > bliźniego niż do jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go,
                                  > jak on ją rozumie; a jeśli on rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością; a
                                  > jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby
                                  > on, dobrze ją rozumiejąc, mógł się ocalić 223 .

                                  Zapewne uznasz, że takie właśnie były Twoje intencje, to chlubne, ale jest w tym
                                  fragmencie dla mnie kluczowe słowo: "z miłością".
                                  Pozdrawiamsmile
                                  • sunday Re: Do sebaldy 20.08.10, 15:17
                                    > "...nie mogą przystępować do Komunii świętej, dopóki nie zmienią
                                    > swojej postawy". Nie dopóki nie oczyszczą się z grzechu w akcie
                                    > pokuty, ale dopóki nie zmienią postawy.

                                    Ale to przecież to samo...
                                    • wiesia140 Re: Do sebaldy 20.08.10, 15:30
                                      czyli dopóki nie spełnią warunków spowiedzi, bo to nie może być tak ,że się
                                      wyspowiadają i dalej z pełną premedytacją będą popełniać ten sam grzech

                                      sunday napisał:

                                      Ale to przecież to samo...

                                      tu się zgodzę , to jest to samo , tyle ,że w gazecie , o której pisze
                                      sebalda zostało to nazwane po imieniu.
                                      • sebalda Re: Do sebaldy 20.08.10, 16:19
                                        "Należy pamiętać, że ci którzy je zabijają i ci, którzy czynnie uczestniczą w
                                        zabijaniu", pomijając lekki bezsens tego zdania, zastanawiałam się, czy w to
                                        wlicza się też rodziców, ktorzy zdecydowali się na posiadanie upragnionego
                                        dziecka tą metodą, bo inna nie było to możliwa. No bo oni w sumie też
                                        odpowiadają w jakimś sensie za ewentualne zniszczenie części zarodków. I teraz
                                        jak to jest? Dziecko już się urodziło, sądzę, że tym rodzicom trudno będzie
                                        żałować tej decyzji, bo to oznaczałoby, że musieliby przestać chcieć tego
                                        dziecka, które najczęściej tak upragnione jest wyjątkowo kochane. Zatem jeśli w
                                        spowiedzi wyznają grzech, ale go nie żałują, do końca życia musza zrezygnować z
                                        komunii św?
                                        Albo te wszystkie pielęgniarki, asystentki, laborantki i laboranci, o lekarzach
                                        nie mówię, bo lekarzom łatwiej zmienić pracę, oni wszyscy muszą zrezygnować z
                                        pracy? A co jeśli dla kogoś to piękna praca, uważa, że to misja pomocy ludziom
                                        dotkniętym przez los niepłodnością? I taki czlowiek, o zgrozo, jest katolikiem?
                          • andrzej585858 Re: Do sebaldy 16.08.10, 22:56
                            verdana napisała:

                            > Kosciół - wybaczcie - glosi to co głoszą jego przedstawiciele (nie
                            > mowię, co konkretnie) - bo to dociera do wiernych. I nie ma co
                            > szukać oficjalnych wykladni, pretensję mozna mieć właśnie za to, ze
                            > wierni nie mają pojecia, jak ona brzmi. I nie jest to wina wiernych,
                            > jak sądzę.

                            Trochę jest - niestety. Trudno wyłożyć nauczanie Kościoła zwłaszcza jeżeli
                            chodzi o doktrynę w kazaniu, czy nawet w liście pasterskim. To są tylko
                            drogowskazy.
                            Natomiast, w sprawach dotyczących kwestii społecznych a więc nie objętych
                            doktryną sensu stricto trudno oczekiwać aby wszyscy księża mieli jednakowe
                            zdanie - są takimi samymi obywatelami jak i inni obywatele. Chociaż na pewno
                            waga wypowiedzi bp Michalika czy też Życińskiego będzie inna niż zwyklego
                            kapłana. Tak przy okazji obaj biskupi czasem gdzie indziej kładą akcenty w
                            swoich wypowiedziach, nawet gdy dotyczą tych samych spraw.

                            Nie dziwię sie natomiast że przywoływane przez Sebaldę wypowiedzi hierarchów
                            spotkały się z taką reakcją. Zwłaszcza jeżeli są to pojedyncze zdania -
                            niestety, trzeba z przykrością stwierdzić że coraz częściej zarówno GW jak i TVN
                            dokonują swoistej interpretacji takich wypowiedzi, uznając za głos KOścioła
                            często niezbyt szczęśliwe wypowiedzi poszczególnych biskupów, w dodatku wyrwane
                            z kontekstu.
                            Przypomina mi to następującą wypowiedź o. Zięby:
                            "Ale też kolejny raz powtórzę: zachowajmy miarę rzeczy. Nie powinno się stosować
                            skrajnie różnych ocen podobnych uczynków sprzed wielu lat dlatego tylko, że w
                            jednym przypadku ich sprawcą jest wybitny reżyser, a w innym katolicki duchowny.
                            Nie powinno się też nieuczciwie generalizować i obarczać zbiorową
                            odpowiedzialnością niewinnych ludzi. Z amerykańskich analiz wynika, że problem
                            dotyczy ok. 1,7 proc. kleru. To, rzecz jasna, o 1,7 proc. za dużo, ale nie jest
                            to odsetek wyższy (a raczej niższy) niż w populacji lekarzy, sędziów,
                            nauczycieli, trenerów etc.

                            Problem ten odnosi się także duchownych innych wyznań i religii, ale w tym
                            przypadku – na szczęście – generalizowany nie jest. W Niemczech w ciągu
                            ostatnich 15 lat zgłoszono 210 tysięcy przypadków nadużyć seksualnych, z których
                            94 dotyczą osób bądź instytucji Kościoła katolickiego. Dlaczego w polskich i
                            światowych mediach mówi się prawie wyłącznie o tych 94 przypadkach?"

                            Właśnie - zachować miarę rzeczy.
                            Nic dziwnego że przeciętny wierny, bezustannie atakowany tego typu informacjami,
                            zaczyna podchodzić z nieufnościa do tego co słyszy od swojego proboszcza - nawet
                            w kwestiach doktryny.
                            Teraz powinien sięgnąć do dokumentów źródłowych - tylko czy to robi?
                            O tym powinno się, moim zdaniem, ciągle przypominać - i tutaj owszem jest
                            problem dla naszych duszpasterzy.
                            • kim5 Re: Do sebaldy 17.08.10, 09:42
                              To ja się jeszcze wypowiem jako filolog.
                              Mam poważny - acz niereligijny - zarzut do hierarchów:
                              niejednoznaczny, ezopowy i niezrozumiały dla współczesnego
                              człowieka, a zwłaszcza młodzieży język. Nie pamiętam kto to
                              powiedział: "Mowa jest często źródłem nieporozumień". Wcale się nie
                              dziwię, że Sebalda nie rozumie stanowiska Kościoła, bo język
                              wypowiedzi, zwłaszcza oficjalnych, listów pasterskich, wypowiedzi
                              podczas kazań jest taki, że można rozumieć to na kilka(naście)
                              sposobów. I stąd potem wrażenie, że każdy mówi co innego, albo
                              wszyscy mówią jednym głosem.
                              Próbka:
                              "W wyniku nieprzemyślanych wypowiedzi i politycznie motywowanych
                              działań, miejsce zadumy i jedności Polaków stało się terenem
                              gorszących manifestacji, wywołujących niepokój w całym kraju i
                              zdumienie międzynarodowej opinii publicznej."
                              Co to znaczy:
                              a) Komorowski wezwał do natychmiastowego usunięcia krzyża i stąd ta
                              afera
                              b) Kaczyński powiedział, że ma tam być pomnik, kładł tam wieńce
                              zamiast na grobie, obrońcy nadciągnęli i stąd ta afera.

                              Albo:
                              "Krzyż, który jest znakiem bezgranicznej miłości Boga do człowieka
                              oraz ustawicznym wołaniem o jedność i miłość wśród ludzi, stał się
                              narzędziem politycznego przetargu i niemym świadkiem słów pełnych
                              nienawiści i zacietrzewienia."
                              a) "Hańba", "Żydzi nami rządzą" itp.
                              b) happening internautów

                              "2. Dziękujemy wszystkim ludziom dobrej woli za przejawy szacunku
                              wobec znaków krzyża, gdziekolwiek byłyby ustawiane, ale jednocześnie
                              apelujemy do wszystkich, którym drogi jest ten święty znak zbawienia
                              i którym leży na sercu dobro Ojczyzny, o natychmiastowe zaprzestanie
                              gorszących sporów. "
                              a) Dziękujemy Komorowskiemu, że z szacunkiem chce przenieść krzyż w
                              godne miejsce do kościoła św. Anny ("gdziekolwiek byłyby ustawiane"
                              = krzyż nie musi stać pod Pałacem)
                              b) Dziękujemy Kaczyńskiemu, który chce bronić obecności krzyża w
                              każdym miejscu ("gdziekolwiek byłyby ustawiane" = krzyż może i
                              powinien stać wszędzie).

                              No i najważniejsze:
                              "Dlatego po decyzji władz o uczczeniu pamięci ofiar katastrofy
                              smoleńskiej prosimy o przeniesienie krzyża w godne miejsce,
                              przygotowane w kaplicy katyńskiej Kościoła św. Anny, które stanie
                              się jeszcze jednym miejscem modlitwy i refleksji nad kwietniową
                              tragedią."
                              a) ponieważ rząd już obiecał budowę pomnika na Powązkach, prosimy o
                              nie utrudnianie przeniesienia krzyża
                              b)wzywamy prezydenta do obietnicy, że przed pałacem będzie pomnik, a
                              wówczas będzie możliwe przeprowadzenie krzyża do św. Anny.

                              W zależności od opcji inne wypowiedzi biskupów albo pasują, albo nie.
                              I potem mamy zamęt. I stąd wrażenie, że Kowalczyk albo Głódź mówią
                              to samo, co Episkopat (w zależności od tego, co kto zrozumiał)
                              Nawet w teorii komunikacji, na szkoleniach z przygotowywania
                              prezentacji, exposee, przemówień trąbi się, aby nie używać
                              wieloznacznych sformułowań, bo zwiększamy ryzyko niezrozumienia.
                              Oczywiście, że taka retoryka jest wygodna, bo nie można się za
                              bardzo czepiać, ale potem trudno się dziwić, że wierni nie wiedzą,
                              co hierarchia chce im przekazać.
                              • sulla Re: Do sebaldy 17.08.10, 10:27
                                O, ale czy to znaczy, że przedstawiciele Kościoła powinni mówić wprost
                                "Komorowski jest cacy" albo "Komorowski jest fu"? A to nie jest aby niedozwolone
                                mieszanie się w politykę? wink

                                > Albo:
                                > "Krzyż, który jest znakiem bezgranicznej miłości Boga do człowieka
                                > oraz ustawicznym wołaniem o jedność i miłość wśród ludzi, stał się
                                > narzędziem politycznego przetargu i niemym świadkiem słów pełnych
                                > nenawiści i zacietrzewienia."
                                > a) "Hańba", "Żydzi nami rządzą" itp.
                                > b) happening internautów

                                a może c) - dokładnie to, co zostało napisane?

                                Bo mnie to się wydawało, że w chrześcijaństwie o to chodzi, by potępiać zły
                                czyn, ale nie potępiać człowieka. I dla mnie taka wypowiedź bardzo dobrze tego
                                ducha oddaje - piętnuje złe zachowania po każdej stronie, bo one po każdej
                                stronie są.

                                Ja szczerze mówiąc ten przykład akurat z tymi cytatami to odbieram tak, że
                                oczekujesz iż Kościół nie tyle potępi wykorzystywanie krzyża doc celów
                                politycznych, co potępi jasno którąś ze stron (wiadomo, którą).
                                • sebalda Re: Do sebaldy 17.08.10, 11:03
                                  A ja tak nie odebrałam intencji Kim, że Kościół ma się opowiedzieć za którąś ze
                                  stron. Uważam (moim zdaniem, w mojej opinii, według mnie), że Kościół powienien
                                  zwrócić się od początku bezpośrednio do "obrońców krzyża" i tylko do nich, bo
                                  to w ich gestii pozostaje, czy będzie można sytuację naprawić, aby pozwolili
                                  harcerzom i księżom przenieść krzyż w godne miejsce do kaplicy katyńskiej u św.
                                  Anny. Tyle. Ilu gorszących scen po obu stronach można by uniknąć i jak dawno o
                                  sprawie zapomnieć, gdyby Kościól z takim apelem wystąpił, bez apeli do rządu, do
                                  polityków, bo przecież tylko sami "obrońcy" stają na przeszkodzie tego
                                  przeniesienia, to nie rząd i politycy stoją tam i nie pozwalają na godne
                                  zakończenie sprawy.
                                  • sunday Re: Do sebaldy 17.08.10, 16:49
                                    > przecież tylko sami "obrońcy" stają na przeszkodzie tego
                                    > przeniesienia, to nie rząd i politycy stoją tam i nie pozwalają
                                    > na godne zakończenie sprawy.

                                    No cóż, "obrońcy" też by się tak nie zachowywali, gdyby ich igłą nie kłuto i
                                    jawnie im (i nieżyjącemu prezydentowi) pogardy nie okazywano. Mam wrażenie, że
                                    cała ta afera jest na rękę obecnie rządzącym, bo
                                    1) całkowicie przykryła inne dużo ważniejsze dyskusje i
                                    2) polaryzuje społeczeństwo, co - w ich przekonaniu - sprzyja PO utrzymać
                                    przewagę nad PiS, który nieoczekiwanie okazał się wciąż groźny politycznie.
                                • kim5 Re: Do sebaldy 17.08.10, 11:04
                                  Wypowiadanie się w sprawach politycznych jest mieszaniem się w
                                  politykę. I wcale nie uważam globalnie, że jest to dobre lub złe.
                                  Krzyż przed Pałacem jest sprawą i Kościoła, i państwa. Kościół może
                                  nie mówić nic, może też wypowiedzieć się w tej sprawie. Chodziło mi
                                  tylko o to, żeby powiedział to w sposób jasny ("Niech wasza mowa
                                  będzie prosta"), bo w przeciwnym razie po prostu NIC Z TEGO NIE
                                  WYNIKA i każdy sobie z tego supermarketu bierze to, co chce.

                                  Nie trzeba mówić, że Komorowski jest be czy cacy, można wyraźnie
                                  powiedzieć, że postępowanie X czy Y (jasno określone) nie mieści się
                                  w Katechizmie, nauczaniu kościoła itp. Szczerze powiedziawszy - nie
                                  do końca jestem pewna, jakie jest stanowisko Kościoła: czy krzyż ma
                                  tam stać, jeśli ludzie nie pozwolą go zabrać czy też należy go
                                  przenieść mimo buntu.

                                  Piszesz też, że można rozumieć słowa dokładnie tak, jak zostały
                                  napisane. Czyli jak?

                                  Napisałam specjalnie, że wypowiadam się jako filolog. Wcale nie
                                  oczekuję od Kościoła, że potępi PiS. Nie wiem, skąd ten wniosek. Nie
                                  potrzebuję od Kościoła potwierdzenia moich poglądów.
                                  • sulla Re: Do sebaldy 17.08.10, 11:19
                                    No ja też jestem filolog, tylko klasyczny. To może dlatego mnie ten "archaiczny
                                    język" mniej się wydaje niezrozumiały? wink

                                    Dla mnie akurat ten cytat, który przytoczyłaś, jest jasny.
                                    Możne te słowa rozumieć tak, jak zostały napisane - że w "aferze pałacowej"
                                    (nazwijmy ja tak umownie)krzyż jest obiektem profanacji, manipulacji i gry
                                    politycznej. Bo jest. I nie ma co się łudzić, że tylko jedna osoba czy jedna
                                    grupa tej manipulacji i profanacji dokonuje.

                                    Uważam podobnie jak Sebalda, że dobrze by było, gdyby Kościół się zwrócił od
                                    razu do wiernych i do tej grupki protestujących (to chyba Sebalda pisała o
                                    wykorzystaniu listów pasterskich? to chyba byłby dobry pomysł) i powiedział, że
                                    miejsce krzyża jest w świątyni i że krzyż jest krzyżem Chrystusowym, a nie
                                    symbolem katastrofy. Ja takie głosy zresztą słyszałam, tyle, że nie na Mszy w
                                    kościele, bo na takową jak wiadomo nie uczęszczam.

                                    Może to jest zresztą problem w tej dyskusji, że ja siłą rzeczy czerpię wiedzą na
                                    temat KRK skądinąd, nie od księży w kościele, nie z listów pasterskich, bo z
                                    tymi nie mam kontaktu? No ale co z robić w takim razie? Są owszem głosy, ze
                                    Kościół jest wielkim dyktatorem i pralnią mózgów, nieprawdaż, ale jak widać na
                                    załączonym obrazku jakoś Kościół nie sprawuje mentalnej kontroli nad każdym
                                    kapłanem. To i problem się rodzi.

                                    (ja swojego czasu bywałam gościnnie u św. Anny i nigdy nie słyszałam tam ani
                                    agitacji politycznej, ani archaicznego języka - wiec chyba nie jest tak
                                    całkowicie źle, co?).

                                    Chodziło mi
                                    > tylko o to, żeby powiedział to w sposób jasny ("Niech wasza mowa
                                    > będzie prosta"), bo w przeciwnym razie po prostu NIC Z TEGO NIE
                                    > WYNIKA i każdy sobie z tego supermarketu bierze to, co chce.

                                    No tu możesz taki sam zarzut postawić całemu nauczaniu Chrystusa. O ile mi
                                    wiadomo, to wierzący są zobligowani do używania własnego rozumu także.
                                    • wiesia140 Re:sullo 17.08.10, 12:07
                                      (ja swojego czasu bywałam gościnnie u św. Anny i nigdy nie słyszałam tam ani
                                      agitacji politycznej, ani archaicznego języka - wiec chyba nie jest tak
                                      całkowicie źle, co?)
                                    • wiesia140 Re:sullo 17.08.10, 12:07

                                      (ja swojego czasu bywałam gościnnie u św. Anny i nigdy nie słyszałam tam ani
                                      agitacji politycznej, ani archaicznego języka - wiec chyba nie jest tak
                                      całkowicie źle, co?)
                                      • sulla Re:sullo 17.08.10, 12:21
                                        No ja nigdy słowa nie słyszałam na temat polityki w ogóle. Dużo za to było o
                                        kształtowaniu osobistej relacji z Bogiem. Oczywiście bywałam gościnnie, więc
                                        nie wiem, jak jest tydzień w tydzień. Ale coś nie chce mi się wierzyć, że w KRK
                                        to tylko politykują, co? wink
                            • brucha do Andrzeja w wątku Sebaldy ;o) 17.08.10, 10:13
                              No i mamy kolejny przykład na to jak ten sam tekst może być różnie
                              odebrany przez różne osoby ;o)

                              Całą wypowiedź o.Zięby przeczytałam kiedyś z uwagą. I o ile w części
                              dotyczącej tzw ‘krzyża’ bardzo do mnie trafiła, o tyle ‘pedofilska’
                              końcówka, zacytowana przez Ciebie, zirytowała mnie.
                              Bo jeśli już chcemy ‘zachować miarę rzeczy’ to nie wierzę, że taka
                              osoba jak o.Zięba nie kojarzy, że w całej dyskusji o pedofilii w KK
                              nie tyle chodzi o to, że była/jest i w jakim procencie, ile o to, co
                              KK z tym faktem robił/robi. Gdyby w momencie zaistnienia problem był
                              na bieżąco i właściwie rozwiązany to nie wypływałby po latach i nie
                              uderzał ze zwielokrotnioną siłą. Aż się chce zacytować że ‘..nic nie
                              jest tak ukryte, co by nie miało wyjść na jaw..’ . W KK ktoś kiedyś
                              o tę mądrą przestrogę zignorował, więc niech się teraz potomni nie
                              dziwią, że jest jak jest.

                              ‘ Nie powinno się stosować skrajnie różnych ocen podobnych uczynków
                              sprzed wielu lat dlatego tylko, że w jednym przypadku ich sprawcą
                              jest wybitny reżyser, a w innym katolicki duchowny. ‘
                              No prawda, tylko też widzę to z drugiej strony. W przypadku
                              wspomnianego reżysera prawo kraju gdzie doszło do przestępstwa
                              upomniało się o niego i nic nie przedawniło pomimo wszelkich
                              głosów ‘za a nawet przeciw’. Mam nadzieję, że nasze prawo podejdzie
                              tak samo do innych sprawców podobnych przestępstw niezależnie od
                              podochodzenia, statusu społecznego, wyznania itd. itp.

                              Reżysera różni mu przychylni brali w obronę. Przypomnij sobie
                              jednego biskupa z Poznania, którego też różni mu przychylni brali i
                              biorą w obronę. Zadyma w mediach nt obu panów była wg mnie podobna.
                              A z moich obserwacji (dyskusji w pracy, ze znajomymi) wynika, że ten
                              pierwszy był jednak bardziej obgadany, w dodatku nie spotkałam
                              żadnej osoby, która wzięłaby go w obronę.

                              Dziwi mnie, że autora artykułu dziwi, że w Polsce to akurat księża
                              KK są na świeczniku (pomimo, że statystycznie pedofilią para się
                              taki sam % księży co tych pozostałych). No sorry, ale jeśli ktoś
                              chce być strażnikiem moralności i przesłaniem, które głosi stawia
                              sobie i innym poprzeczkę naprawdę wysoko, to powinien liczyć się z
                              faktem, ze będzie się od niego wymagało więcej niż od statystycznego
                              człowieka. KK jest silnie obecny w życiu publicznym i prywatnym
                              przeciętnego obywatela w Polsce, więc niech nie dziwi fakt, że jego
                              poczynania są skrzętnie śledzone i komentowane.

                              ‘Nie powinno się też nieuczciwie generalizować i obarczać zbiorową
                              odpowiedzialnością niewinnych ludzi. ‘ Nie powinno. Tylko dlaczego w
                              niektórych sytuacjach KK ma być wspólnotą i wszyscy członkowie mają
                              być za tę wspólnotę odpowiedzialni, a w innych to już każdy sam za
                              siebie? Jestem katoliczką i jeśli w mojej wspólnocie dzieje się źle,
                              to ja jako członek tej wspólnoty czuję się w jakiejś części
                              odpowiedzialna za to co się dzieje. I bardzo źle się czuję jeśli
                              dzieje się cos złego, nawet jeśli to zło nie ja generuję. I nie
                              dziele tego na my wierni, oni księża, czy oni pedofile i my
                              pozostali, tylko na my katolicy. I już. I % pedofili w innych
                              wspólnotach średnio mnie w tym wymiarze interesuje.

                              Tak to czuję.
                              Może chaotycznie wyszło, ale akurat wcześniej zwróciłam szczególną
                              uwagę na zacytowany fragment i musiałam dać ujście emocjom.
                              • sebalda Re: In vitro 21.08.10, 11:20
                                Uważam in vitro za cud, który pomaga chorym ludziom urzeczywistnić jedną z
                                największych potrzeb ludzkich, pragnienie posiadania potomstwa. Pozwala połączyć
                                w innym sposób nie mogące tego zrobić komórki (w największym uproszczeniu)
                                kobiety i mężczyzny (bo nie kota i psa), męża i żony, i stworzyć nowe życie.
                                Jest to tak obciążające, trudne, skomplikowane, że w moim odczuciu nie decydują
                                się na to wylącznie ludzie, dla których jest to zachcianka, ale ci, dla których
                                jest to największe pragnienie życia. Dzieci poczęte z takim trudem i tak
                                upragnione, są na ogół wyjątkowo otaczane miłością. Zarodki, które są niszczone,
                                powstały też w wyniku ingerencji sztucznej, inaczej by nie powstały, a ich los w
                                jakimś sensie jest podobny do wszystkich poronionych płodów kobiet, ktore mimo
                                nawrotowych poronień wciąż i wciąż podejmują coraz bardziej rozpaczliwe próby
                                urodzenia upragnionego nade wszystko dziecka. Czy potępiamy taką kobietę? Czy
                                powinniśmy ją potępić? Wie, że naraża swoje dzieci na obumarcie w jej łonie, a
                                mimo to ciągle pokłada nadzieję, że jej się uda. I niejednokrotnie się udaje.
                                Znam taki przypadek, przy czym udana ciąża była bliźniacza, jedno z bliźniąt
                                obumarło, drugie przeżyło i teraz jest oczkiem w głowie rodziców, dziadków i
                                całej rodziny. Ale jedno nie przeżyło, czy ktokolwiek jest winny jego śmierci?
                                Czy o kimkolwiek możemy powiedzieć, że zabił albo przyczynił się bezpośrednio do
                                jego zabicia?
                                Nikt w moje rodzinie nie cierpiał i nie cierpi z tego powodu, nie jestem więc
                                jakoś osobiście zaangażowana w ten problem, niemniej mam w sobie tyle empatii,
                                że bardzo często wczuwam się w sytuację takich małżeństw i wspólczuję im z
                                całego serca, rozumiem ich dążenia i popieram je. Nie jestem podejrzliwa, nie
                                nastawiam się na złą naturę ludzką, która niektórym każe podejrzewać te
                                małżeństwa o chciejstwo i niskie pobudki zaspokojenia kaprysu.
                                Pondato jestem głęboko przekonana, że już wkrótce nauka pójdzie dalej i nie
                                będzie potrzeba narażać zarodków na śmierć. Już teraz wszak rodzice mogą
                                decydować o ilości utworzonych zarodków i na swoją odpowiedzialność podjąć
                                decyzję, że na przyklad powstanie tylko jeden.
                                Mam w sobie za dużo empatii i współczucia dla ludzkiego nieszczęścia, jakim jest
                                bezpłodność, żeby potępić in vitro. Myślę, że nie zmieni tego przeczytanie
                                całych tomów pouczeń, wykładni, książek i apeli Kościoła, nic na to nie poradzę.
                                Ismo, dziękuję za Twój trud, choć wolałabym, żeby wyrażał się bardziej z
                                miłością niż z wykazaniem swojej wyższości. Zapewne nie zdajesz sobie z tego
                                sprawy, ale tak właśnie podchodzisz do rozmówcy nie dość elokwentnego i
                                rozeznanego. Piszę "zapewne", bo nie podejrzewam Cię, że robisz to celowo. To
                                byłoby zbyt smutne. Taka wspaniala katoliczka, a zdarza się jej pogardzać
                                innymi? Nie, to niemożliwe.
                                Niektórzy z Was mogą mnie za mój stosunek do in vitro nazwać ateistką, nie
                                przejmę się tym, bo wiem, co mam w sercu i nikt tego nie może oceniać ani zranić
                                mnie taką oceną.
                                • sebalda Re: In vitro 23.08.10, 17:02
                                  Chciałam tutaj jeszcze poruszyć wiele tematow, ktore mnie nurtują, ale
                                  najwyraźniej z jakichś powodów, mimo najszczerszych chęci drogich moderatorek,
                                  nie jest to tutaj zasadne, pewnie głównie z mojej winy. ALe ponieważ nie daje mi
                                  to wciąż spokoju, skoro zaczęłam o tym rozmawiać, może ktoś mógłby mi podac
                                  adres, wirtualny, gdzie mogłabym sie zwrócić ze swoimi problemami. Polecam sięsmile
                                  I pozdrawiamsmile
                                  • sulla Re: In vitro 23.08.10, 17:18
                                    No dajcież ludziom trochę oddechu. Od kilku dni trzy bycze wątki rozgrzewają
                                    forum do czerwoności, nie wszystko naraz da się obgadać. Tu krzyż, tu in vitro,
                                    tu wątek Otryta - a życie w realu każdy ma jeszcze, nieprawdaż.
                                    • sebalda Re: In vitro 23.08.10, 20:32
                                      Sullo kochana, ja nie dlatego to napisałam, że się niecierpliwie, przysięgam. Ja
                                      naprawdę mam obawy, czy tutaj znajdę zrozumienie, na forum jest zasada, że nie
                                      powinno się krytykować Kościoła, ja tę zasadę szanuję, niektorzy boją się, że
                                      tymi wypowiedziami sieję zgorszenie i te obawy też rozumiem. Nie chcę nikogo
                                      skrzywdzić, zdenerwować, wprowadzić w błąd. Ale też chcę z kimś o tym pogadać,
                                      bo mi ciężko, nawet bardzo. Może jest takie miejsce w sieci, gdzie mogę pisać,
                                      co myślę, nie narażając przy tym nikogo na niepotrzebne stresy. Naprawdę nie
                                      miałam złych intencjismile Dziękuję Sullosmile
                                      • kim5 Re: In vitro 23.08.10, 22:43
                                        Sebaldo, masz mailasmile
                                        • wychowanie-w-wierze R przeniesione posty z watku apel 24.08.10, 12:35
                                          moderator tu wkleja przeniesione posty z wątku apel Sebaldy
                                          • wychowanie-w-wierze Re:post sebaldy 24.08.10, 12:36
                                            Chciałam to podłączyć pod jeden z ostatnich wątków, ale to zbyt ogólny temat,
                                            a w pewnym sensie zbyt ważny.
                                            Otóż chciałam powiedzieć, że choć rozumiem obawy związane z krytyką Kościoła,
                                            to ich nie popieram, uważam bowiem, że z krytyki czasami wynika więcej
                                            dobrego, niż z zamykania ludziom poszukującym ust. Dzięki wątkowi, w ktorym
                                            ośmieliłam się wyrazić wątpliwości na temat stosunku Kościoła do in vitro
                                            dowiedziałam się od podstaw, dlaczego ono jest takie, jakie jest. I
                                            zrozumiałam je (znaczy to stanowisko), co nie oznacza, że się z nim do końca
                                            zgadzam, ale teraz czuję się z tą wiedzą znacznie lepiej.
                                            Usłyszałam ostatnio bardzo mądre w moim odczuciu zdanie: wątpienie jest oznaką
                                            pokory, nie jest dobrze, gdy zna się odpowiedzi na wszystkie pytania.
                                            Uważam, że można dopuścić krytykę Kościoła jako wspólnoty, nie w sensie
                                            nauczania Chrystusowego, bo wspólnotę tworzą ludzie, a ludzie bywają omylni (i
                                            to jest dobre w pewnym sensie), gdyby nie byli, mieliby pokusę bycia równie
                                            ważnymi co Bóg, bo tylko Bóg jest nieomylny.
                                            Zamykanie ust wątpiącym lub czasami niezadowolonym z pewnych poczynań czy słów
                                            dostojników kościelnych nie jest dobre. Rodzi narastającą frustrację,
                                            niewypowiedziane problemy nie zmniejszają się, a wręcz przeciwnie, każdy chyba
                                            czasami tego doświadcza. Pozwólmy zatem ludziom wyrażać opinie, ktore nie
                                            zawsze są wygodne czy przyjemne i Ci z Was, ktorzy potrafią takich pogubionych
                                            wyprowadzić na proste drogi, niech to robią jak najczęściej, tylko może z
                                            odrobiną wyrozumialości, starając się nie wywyższać, bo to też niektorych zraża.
                                            • wychowanie-w-wierze Re:post sebaldy 24.08.10, 12:36
                                              I jeszcze chciałam coś podkreślić. W tym wątku nie mam na myśli spraw
                                              związanych z polityką. Raczej ze sprawami, ktore żywo dotyczą przeciętnego
                                              człowieka, a nie zawsze łatwo je pogodzić z radykalnym (to nie jest obraźliwe
                                              słowo) stanowiskiem Kościoła. Myślę, że takimi tematami są między innymi kwestie
                                              związane z in vitro, z antykoncepcją małżeńską i z kwestiami dotyczącymi
                                              unieważnienia sakramentu małżeństwa czy ekskomuniką dla rozwiedzionych (nie ze
                                              swojej winy), pragnących żyć w zgodzie z sumieniem, czyli dać sobie w życiu
                                              jeszcze jedną szansę.
                                              Docierają do mnie także z tego forum takie głosy, dlatego o tym między innymi
                                              piszę. Jeśli nie mam w tym wszystkim racji, proszę mnie poprawić.
                                              Pozdrawiam wszystkich, ktorzy mają do mnie jeszcze cierpliwość i tych, którzy
                                              nie mają, a mimo to czytają też pozdrawiamsmile
                                              • wychowanie-w-wierze Re:odpowiedź sion 24.08.10, 12:37

                                                Sebelado nie ma w KK czegos takiego jak "uniewaznienie malzenstwa".
                                                Są tylko stwierdzenia zawarcia niewaznie malzenstwa czyli
                                                stwierdzenia ze malzenstwo X i Y od poczatku bylo niewazne, nigdy
                                                nie zaistnialo i nie mialo miejsca. Nie uniewaznia sie malzenstw
                                                waznie zawartych.
                                                • wychowanie-w-wierze Repost capriglione 24.08.10, 12:40
                                                  Jak najbardziej jestem za konstruktywną krytyką.
                                                  Ale nie do końca rozumiem ten zakaz krytykowania Kościoła - czy taki postulat
                                                  się kiedyś pojawił? Ja nieraz zabierałam głos w sprawie swego zupełnego
                                                  niezrozumienia w kwestii zakazu antykoncepcji, in vitro też popierałam w kilku
                                                  dawnych wątkach, i na szczęście nikt mnie z Forum nie usunął! smile)) Ale może
                                                  nieświadomie "zagrożona" byłam? smile

                                                  W moim rozumieniu nie jest to Forum wyłącznie dla tych, którzy akceptują
                                                  wszystko w 100% co Kościoł zaleca. To Forum dla osób chcących wychować dzieci w
                                                  wierze (wątek jak powstawało to Forum). Przecież można wychowywać dzieci w
                                                  wierze w Boga, a nie zgadzać się z niektórymi wytycznymi Kościoła (tu myślę o
                                                  katolickim).
                                                  • wychowanie-w-wierze Re: Repost sion 24.08.10, 12:41
                                                    Sullo nie w tym problem ze sie komus nie podoba krytykowac KK,
                                                    niektore poczynania, wypowiedzi i nauczanie ksiezy czy biskupow. To
                                                    zawsze bylo dopuszczalne na tym forum.
                                                    Chodzi tylko o POZIOM dyskusji, nie o nią samą. Nikt nie podwaza
                                                    faktu ze mozna krytykowac bo krytyka to przejaw używania rozumu smile.
                                                    Tylko że chodzi o poziom wypowiedzi, ton, sugestie i argumenty.
                                                    Mysle ze moze ci byc odrobine trudniej zrozumiec subtelne czasem
                                                    roznice w wypowiedziach ale dla katolikow z dziada pradziada,
                                                    takich swiadomych swej wiary smile one istnieją.
                                                    Dlatego wlasnie nie przyjeli niektórzy wypwoiedzi sebaldy zbyt
                                                    dobrze. Po prostu sebalda buduje swoje przekonania na NIEwiedzy o
                                                    kosciele a nie na wiedzy i faktach. A juz najbardziej dobijające
                                                    jest jej przekonanie ze wiara to tylko bezrozumna moze byc bo tylko
                                                    wtedy nie stawia pytan, wierzy jak dziecko i pokornie jak owieczka
                                                    i widocznie my na forum tacy jestesmy skoro nie mamy takich
                                                    wątpliwosci jak ona ma. A ona o zgrozo zaczela uzywac rozumu no i
                                                    widzi ze cala jej wiara wali sie bo nie da sie pogodzic rozumu i
                                                    wiary.
                                                    Polecam lekture "Fides et ratio" - sebaldzie oczywuscue.
                                                    Sullo?
                                                  • wychowanie-w-wierze Re: post sulli 24.08.10, 12:42
                                                    Sion, czy Ty jesteś pewna, że Ty piszesz do mnie?
                                                  • wychowanie-w-wierze Re: post sulli 24.08.10, 12:43
                                                    Bo odpowiadasz na wątek i post Sebaldy, nie mój smile
                                                  • wychowanie-w-wierze Re: post sion 24.08.10, 12:44
                                                    Żle ze mna, bardzo zle. Widzialam - naprawde! - "sulla"
                                                    zamiast "seblada" smile. Nie pasowalo mi cos w wypowiedzi ale kurcze
                                                    strach sie bac co sie ze mna dzieje. To jest tak czesto jak mam
                                                    maksymalne dawki lekow - sorry i przepraszam i sorry jeszcze raz.
                                                    Naprawde troszke koncentracja nie tego ale zeby omamy wzrokowe?!
                                                  • wychowanie-w-wierze Re: post sulli 24.08.10, 12:44
                                                    Na spokojnie, ja i bez leków potrafię mieć niezłe omsknięcia wink
                                                    Ostatnio przeczytam gdzieś "Hitler" zamiast "Hamlet",
                                                  • wychowanie-w-wierze Re: post sebaldy 24.08.10, 12:45
                                                    sion2 napisała:
                                                    "A ona o zgrozo zaczela uzywac rozumu no i
                                                    widzi ze cala jej wiara wali sie bo nie da sie pogodzic rozumu i
                                                    wiary".

                                                    Dlaczego tak piszesz, Sion2? Myślałam, że jak się kogoś podsumowuje, tak
                                                    dosadnie zwłaszcza, to powinno się poznać dokladnie zdanie tej osoby. Z tej
                                                    wypowiedzi wnoszę, że Z CAŁĄ PEWNOSCIĄ nie zapoznalaś się dokładnie z moimi
                                                    wypowiedziami, co trochę rozumiem, bo dlugie są okropnie, bowiem NIGDY nie
                                                    napisałabyś takiego zdania, gdybyś choć trochę probowala mnie zrozumieć i zadać
                                                    sobie trud wniknięcia w to, co mam do powiedzenia.
                                                    NIGDZIE I NIGDY nie napisałam, że moja wiara się wali. To bardzo brzydkie
                                                    nadużycie i nadinterpretacja z Twojej strony. Czy widzisz różnicę, w tym, że
                                                    ktoś nadal kocha Boga, ale ma wątpliwości co do niektórych interpretacji jego
                                                    przykazań albo poczynań jego pasterzy? To właśnie jest to, o co apeluję w tym
                                                    wątku. Wyrozumiałość dla myślących i mówiących inaczej. Niektórzy to rozumieją,
                                                    niektórzy najwyraźniej nie.
                                                    Nie jestem na tym forum od początku, nie przeczytałam go też od początku, bo to
                                                    nie do zrobienia, jak ma się oprocz tego inne zycie. Poruszyłam najbardziej dla
                                                    mnie trudną sprawę in vitro, zostałam oględnie mowiąc, potraktowana przez
                                                    niektorych bardzo z góry (nie powiem, że nie zasłużyłam trochę), stąd odniosłam
                                                    wrażenie, że na tym forum lepiej nie krytykowąc. I nadal tak myślę, choć dotyczy
                                                    to tylko niektórych uczestników forum.
                                                    Nie wszyscy są tak mądrzy i zorientowani, ale im też należy się szacunek, nawet
                                                    jak błądzą. Nie wszyscy jednak ten szacunek potrafią okazać, a zasłaniają się
                                                    dobrem dyskusji, troską o innych i tak dalej. Wzięłam to za dobrą monetę, ale
                                                    widzę, że nie wszystkich to dotyczy, to smutne.
                                                  • wychowanie-w-wierze Re: post sion 24.08.10, 12:46

                                                    Sebaldo moja wypowiedz nie byla cytowaniem twoich wypowiedzi, nie
                                                    uzylam nigdzie cudzyslowu. Moja wypowiedz obrazuje jak widze twój
                                                    problem - z oczywiscie z pewna dozą ironii takze. Nic na to nie
                                                    poradze ze twoje problemy z odbiorem kosciola sa problemami
                                                    czlowieka nie szukajacego - szczerze i autentycznie - ale czlowieka
                                                    który juz wie lepiej i chce przekonac do swojej racji innych, po to
                                                    aby uspokoic swoje sumienie. tak ciebie odbieram.
                                                    Bylo na forum wielu ludzi wątpiacych, szukajacych ale oni zadaja
                                                    pytania w inny sposob. przede wszystkim rzetelenie, z pokorą pewną
                                                    i maja wrodzony dystans do wszelkich opinii i informacji które za
                                                    źródła maja "jedna pani drugiej pani" " w gazecie napisali" "w
                                                    telewizji pokazali".
                                                    O swoim problemie ze twoja wiara sie zacyzna chwiac jak tylko
                                                    zaczynasz uzywac rozumu pisalas wiele zdan. I w ten sposob
                                                    imputujesz nam, ze skoro my w wiekszosci nie mamy az takich
                                                    problemow z wiara jak ty, to znaczy ze jestesmy bezmyslnymi
                                                    idiotami wierzacymi we wszystko co splynie z ust pana papieza.
                                                    oczywiscie napisalam dosadnie ale niestety cos z takiego myslenia w
                                                    tobie jest.
                                                    Wiara dojrzala jest wiarą ROZUMNĄ, wiara angazuje calego czlowieka,
                                                    w tym takze jego rozum. Tylko ty masz problem z rozroznianiem co
                                                    nalezy do rozumu, co do wiary samej, co do uczuc a co lezy w
                                                    zakresie po prostu inteligentengo zachowania homo sapiens. Mieszaja
                                                    ci sie plaszczyzny a kierujesz sie glownie wiara... w stereotypy,
                                                    krzywdzace czlowieka, religie i kosciol a na koncu ciebie samą bo
                                                    twierdzisz ze wlasnie w nie kaze ci wierzyc kosciol, co jest nie do
                                                    przyjecia wiec odrzucasz... i tak krecisz sie w kolko wokol samej
                                                    siebie.
                                                  • wychowanie-w-wierze Re: post sebaldy 24.08.10, 12:47
                                                    Poddaję się, składam broń, jestem całkowicie bezsilna, piszę pewne rzeczy i mam
                                                    wrażenie, że niektórzy za nic nie mogą zrozumieć, o co mi chodzi. Pociesza mnie
                                                    jedynie, że choć wielu się to nie udaje, to innym jednak tak. Zatem może nie w
                                                    poczuciu klęski, ale w poczuciu bezsilności w dotarciu ze swoimi problemami do
                                                    osób, które nie potrafią zrozumieć moich dobrych intencji, wycofuję się z
                                                    wszelkich dyskusji.
                                                    Jeśli Ty, Sion2, potrafisz ogarnąć Boga rozumem, tak w całości, tak do głębi, to
                                                    pozostaje pogratulować, ja myślałam, że nie udało się to największym filozofom i
                                                    teologom przez wiele wieków. Mam nadzieję, że jakoś to wykorzystujesz w swoim
                                                    życiu, nie tylko napominając bezrozumne i niepokorne istoty.
                                                    Ja, mimo tego co piszesz, nie wiem lepiej i nie chce przekonać do swojej racji
                                                    innych (skąd to podejrzenie, na Boga, z czego to wniosłaś?), mam wątpliwości i
                                                    to one są wyrazem pokory, a nie wywyższenie się ze swoim przekonaniem, że wiem
                                                    wszystko. Podziękowałam Ismie za linki i pouczenia, napisałam, że teraz lepiej
                                                    rozumiem stanowisko Kościoła w sprawie in vitro, choć ośmielam się (o zgrozo)
                                                    miec odmienne, ale je szanuję, właśnie dzięki Ismie, ktora choć w sposób przykry
                                                    dla mnie, zadała sobie trud i mnie uświadomiła. Ile razy mam to napisać, żeby
                                                    niektórzy zauważyli moja pokorę?
                                                    Mówisz, Sion2, że coś komuś imputuję, a czym jest takie zdanie: :Nic na to nie
                                                    > poradze ze twoje problemy z odbiorem kosciola sa problemami
                                                    > czlowieka nie szukajacego - szczerze i autentycznie - ale czlowieka
                                                    > który juz wie lepiej i chce przekonac do swojej racji innych, po to
                                                    > aby uspokoic swoje sumienie. tak ciebie odbieram". Na jakiej podstawie piszesz
                                                    o moim sumieniu? Żeby to zdementować, żeby inni nie sugerowali się Twoim
                                                    odbiorem mnie i dlatego, że już nie mam sił dalej tutaj pisać, więc już nigdzie
                                                    nie rozwinę tego, powiem tylko, że żaden z problemów, które mnie nurtują w
                                                    Kościele, nie dotyczy mnie ani moich bliskich bezpośrednio, nikt nie choruje na
                                                    niepłodność, mam dwoje dzieci zaplanowanych dokładnie i zawsze stosowałam
                                                    naturalne metody antykoncepcji, bowiem moje zdrowie i fizjologia zawsze mi na to
                                                    pozwalały, miałam to szczęście, a o uznanie nieważności małżeństwa też nigdy
                                                    zabiegać nie mam zamiaru. Skądinąd unieważnienie małżeństwa a uznanie jego
                                                    wcześniejszej nieważności jest co najmniej dziwnym różnicowaniem. Po polsku to
                                                    to samo. Ale ok, nie zamierzam dyskutować. Zatem to nie o moje sumienie chodzi,
                                                    co dość nieprzyjemnie mi się tutaj zarzuca. To oczywiście nie jest
                                                    nadinteretacja i uprzedzenie.
                                                    Na koniec muszę jeszcze raz dobitnie i jasno powiedzieć: moja wiara się nie
                                                    chwieje, nie w Boga, ale w dobre intencje niekórych ludzi coraz bardziej,
                                                    niestetysad Co gorsza, ludzi tak pewnych swojej miłości do bliźniego, o ironio.
                                                  • wychowanie-w-wierze Re: post sulli 24.08.10, 12:47
                                                    Sebaldo, ale Ty wcale nie ułatwiasz nam zrozumienia tego, o co ci chodzi. Kiedy
                                                    wrzucasz wiele spraw do jednego worka, kiedy mieszasz różne pojęcia, kiedy
                                                    piszesz tak emocjonalnie, ze ciężko jest odróżnić opinie o faktów, to odbiór
                                                    tego jest naprawdę trudny.
                                                    I nie ma co pisać, ze to nie Ty mas problem z sumieniem, no ale przecież to Ty
                                                    od tak długiego czasu piszesz i piszesz o wszystkim, co twoje sumienie trapi,
                                                    prawda? To Ty się czujesz zła na Kościół, to Ty się czujesz jakoś w swoim
                                                    sumienie rozdarta, sama piszesz, że stosujesz się do zasad, których tak naprawdę
                                                    nie popierasz.

                                                    To ja Ci proponuję teraz małe ćwiczenie. Skończmy na moment z tym, co kto Twoim
                                                    zdaniem powinien, a powiedzmy co Twoim zdaniem powinnaś Ty sama. Bardzo byłam
                                                    ciekawa Twojej odpowiedzi na pytanie "Co to znaczy naśladować Chrystusa".
                                                    Podziel się z nami refleksją, jak Ty realizujesz swoje chrześcijaństwo, skoro
                                                    tak wiele widzisz błędów w jego realizowaniu przez innych. Daj nam świadectwo,
                                                    żebyśmy się mieli na czym oprzeć w takim razie. Daj nam dobry przykład smile

                                                  • wychowanie-w-wierze Re: post sulli 24.08.10, 12:48
                                                    Sebaldo, rozmowy na temat in vitro czy antykoncepcji były na tym forum
                                                    prowadzone od zawsze chyba. Nikt takich rozmów nie zabrania i nie chodzi o
                                                    kneblowanie ust.

                                                    Jednak to jest forum chrześcijańskie i jako chrześcijanie wymagamy od siebie
                                                    więcej, a to znaczy, że musimy nie tylko opierać się na faktach, nie tylko
                                                    szukąc rzetelnych informacji, ale przede wszytskim pisać z rozwagą. Zadawać
                                                    sobie pytanie po co piszę i co chcę osiągnąć, i czy tym co piszę osiągnę to,
                                                    czego chcę.

                                                    Innymi słowy, moderacja od kilku dni apeluje nie o zamiatanie spraw pod dywan,
                                                    ale o nie mordowanie tym dywanem wspólrozmówców.
                                                  • wychowanie-w-wierze Re: post wiesi 24.08.10, 12:49

                                                    Innymi słowy, moderacja od kilku dni apeluje nie o zamiatanie spraw pod dywan,
                                                    ale o nie mordowanie tym dywanem wspólrozmówców.
                                                  • wychowanie-w-wierze Re: post verdany 24.08.10, 12:50
                                                    Niezaleznie od meritum sprawy.
                                                    Dawno nie czytałam tak zabawnego i celnego zdania, jak to ostatnie.
                                                    Czy mozna będzie poprosić Autorke o zgodę na wykorzystywanie go na
                                                    przykład na zajęciach ze studentami?
                                                    --
                                                  • wychowanie-w-wierze Re: post sulli 24.08.10, 12:51
                                                    Proszę bardzo smile Cała przyjemność po mojej stronie smile

                                                  • wychowanie-w-wierze Re: post wiesi 24.08.10, 12:52
                                                    od siebie jeszcze dodam ,że warto się zapoznać się ze stanowiskiem
                                                    kościoła u źródła , wtedy można dokładniej uściślić o co chodzi i tym
                                                    samym uniknąć pisania nieprawdy.

                                                    Pozwólmy zatem ludziom wyrażać opinie, ktore nie
                                                    > zawsze są wygodne czy przyjemne i Ci z Was, ktorzy potrafią takich pogubionych
                                                    > wyprowadzić na proste drogi, niech to robią jak najczęściej, tylko może z
                                                    > odrobiną wyrozumialości, starając się nie wywyższać, bo to też niektorych zraża
                                                    > .

                                                    To zraża każdego , ale każdy ma inny próg wrażliwości, wobec czego co
                                                    dla kogoś jest obraźliwe dla drugiego może nie być

                                                    wszyscy staramy wytłumaczyć ci to najlepiej jak umiemy, nikt nie stara
                                                    się wywyższać
                                                  • wychowanie-w-wierze Re: post kim 24.08.10, 12:52
                                                    No i nie ukrywam, że teraz to się boję odezwać.
                                                    Chciałabym, żeby zasada wyrozumiałości i taktu dotyczyła poglądów z
                                                    różnych stron. Bez walenia cepem pod hasłem rzekomej propagandy i
                                                    polityki nienawiści. Cokolwiek by to nie było - to nie są słowa
                                                    godne chrześcijanina. I nie jest to postawa wobec bliźniego, do
                                                    której ja chciałabym dążyć.
                                                    Przepraszam, jeśli kogokolwiek uraziłam. Nigdy nie było to
                                                    zamierzone.
                                                    Re: Apel
                                                  • wychowanie-w-wierze Re: post wiesi 24.08.10, 12:53
                                                    Mam nadzieję ,że nikt nie będzie tym cepem walił
                                                  • wychowanie-w-wierze Re: post sulli 24.08.10, 12:54
                                                    Kim, nie o to chodzi, żeby się nie odzywać, ale to jest forum religijne,
                                                    chrześcijańskie. Naprawdę kłócić się o to, która partia jest lepsza/gorsza można
                                                    wszędzie w necie. Ale prosimy, nie tutaj. to jest form "wychowanie w wierze" a
                                                    nie "Chrześcijanie w gniewie", no wink
                                                  • otryt Nienawiść polityczna 24.08.10, 14:33
                                                    Kim5 napisała:

                                                    >Bez walenia cepem pod hasłem rzekomej propagandy i
                                                    >polityki nienawiści. Cokolwiek by to nie było -
                                                    >to nie są słowa godne chrześcijanina. I nie jest
                                                    >to postawa wobec bliźniego, do której ja chciałabym dążyć.

                                                    To ja walę tym cepem. Wali nim także redaktor Zbigniew Nosowski –
                                                    naczelny „Więzi” (osoba niezwykle wyważona). Zatroskany o Polskę
                                                    mówi o NIENAWIŚCI POLITYCZNEJ, która niestety jest faktem. Apeluje
                                                    do biskupów, by się tym zajęli. Pojednanie to wielkie zadanie dla
                                                    polskiego Kościoła. Moim skromnym zdaniem, nie ci sieją tę
                                                    nienawiść, którzy ją diagnozują, mówią o niej i przestrzegają przed
                                                    nią. Można zamykać na to zjawisko oczy albo mówić, że jest to temat
                                                    polityczny, którego nie powinno być na naszym forum. Można mówić, że
                                                    naszych dzieci to nie dotyczy (to zdanie do moderacji), lecz one
                                                    niestety żyją w tym, słyszą, czują, choć może nie do końca
                                                    rozumieją, co się dzieje. To temat na styku religii i polityki. Gdy
                                                    dziecko zobaczy w TV awanturę na Krakowskim Przedmieściu powinienem
                                                    chyba wyłączyć telewizor i powiedzieć mu by nie zadawało głupich
                                                    pytań. Lepiej niech odmówi 5 zdrowasiek albo poczyta Małego Gościa
                                                    Niedzielnego. Tak rozumiem stanowisko moderacji, gdy mówi, że jest
                                                    to forum o wychowaniu.



                                                    www.rp.pl/artykul/526324_Nosowski__Kochaj_wroga_politycznego.html


                                                    W całej sprawie najsmutniejsze jest jednak co innego. Od wyborów
                                                    prezydenckich zasadą polskiego życia publicznego coraz bardziej
                                                    ponownie staje się pseudoprzykazanie: „Kochaj bliźniego swego z
                                                    wyjątkiem Tuska/Kaczyńskiego (niepotrzebne skreślić)”. Nienawiść
                                                    polityczna wydaje się tematem w sam raz dla Kościoła. Ale biskupi o
                                                    tym nie mówią…

                                                    Misją Kościoła jest, jak mówi Sobór Watykański II, być sakramentem
                                                    jedności całego rodzaju ludzkiego. Papież Jan Paweł II apelował, by
                                                    uczynić Kościół „domem i szkołą komunii”. Chodzi zatem o
                                                    przezwyciężanie dramatycznie pogłębiających się podziałów i
                                                    nieustanne zadawanie wszystkim zaangażowanym stronom pytania: „Czy
                                                    potrafię kochać bliźniego swego, także oponenta politycznego?”.

                                                    Jest to zadanie Kościoła zarówno w odniesieniu do czynnych
                                                    polityków, którzy rozkręcają mowę nienawiści, jak i wobec ich
                                                    sympatyków, którzy – co pokazują i Krakowskie Przedmieście, i choćby
                                                    wpisy na internetowych forach – potrafią być ostrzejsi od Palikota,
                                                    Macierewicza, Kurskiego i Niesiołowskiego razem wziętych. Także
                                                    wobec publicystów politycznych.

                                                    Niestety, niektórzy duchowni, zamiast szukać dobra wspólnego, za
                                                    swoją misję uznali wręcz wspieranie określonej opcji ideologicznej.
                                                    Zapominają, że katholikos znaczy powszechny. Mówienie o pojednaniu
                                                    uznają za kicz.

                                                  • sulla Re: Nienawiść polityczna 24.08.10, 14:40
                                                    otryt napisał:

                                                    Gdy dziecko zobaczy w TV awanturę na Krakowskim Przedmieściu powinienem
                                                    chyba wyłączyć telewizor i powiedzieć mu by nie zadawało głupich
                                                    pytań. Lepiej niech odmówi 5 zdrowasiek albo poczyta Małego Gościa
                                                    Niedzielnego. Tak rozumiem stanowisko moderacji, gdy mówi, że jest
                                                    to forum o wychowaniu.

                                                    No to źle rozumiesz stanowisko moderacji, Otrycie. Gdy Twoje dziecko zobaczy
                                                    awanturę na Karkowskim Przedmieściu, powiesz mu to, co uznasz za stosowne mu
                                                    powiedzieć. Moderacja nie ingeruje w to, jak wychowujesz swoje dzieci.
                                                  • otryt Re: Nienawiść polityczna 24.08.10, 14:56
                                                    sulla napisała:

                                                    >powiesz mu to, co uznasz za stosowne mu
                                                    >powiedzieć. Moderacja nie ingeruje w to,
                                                    >jak wychowujesz swoje dzieci.

                                                    Ale przedyskutować tego z innymi rodzicami na forum nie będę mogł?
                                                    Temat zakazany, choć wykazałem, że wiąże się zaróno z religią, jak i
                                                    z wychowaniem.

                                                    Temat odpuszczam dlatego, ze wywołał on zbyt silne emocje. I tylko
                                                    dlatego. Były już na WwW tematy jeszcze bardziej rozpalające nasze
                                                    głowy. Pozdrawiam.

                                                  • sulla Re: Nienawiść polityczna 24.08.10, 15:03
                                                    Będziesz mógł przedyskutować na forum to, JAK ROZMAWIAĆ Z DZIEĆMI O POLITYCE.
                                                    Oczywiście, ze tak. Ale nie to, kto jest głupi i brzydki i dlaczego to właśnie
                                                    jest pan/pani/partia/gazeta X.
                                                  • otryt Re: Nienawiść polityczna 24.08.10, 15:14
                                                    A kto mówi prawdę, a kto się z nią mija?

                                                    Czy prawda jest ważnym tematem w życiu? W religii? Czy jakieś
                                                    obszary rzeczywistości, w ktorej żyjemy możemy wyłączyć z naszego
                                                    zainteresowania w kontekście poszukiwania prawdy? Czy prawda dotyczy
                                                    tylko zagadnienia: "czy umyłeś ręce pzred jedzeniem?" a już nie
                                                    dotyczy "Czy Saddam miał broń masowego rażenia czy jej nie miał?"
                                                  • sulla Re: Nienawiść polityczna 24.08.10, 15:18
                                                    Na temat prawdy patrz mój post do Kim poniżej.

                                                    Na temat tego, czemu miało służyć forum "Wychowanie w wierze", patrz apel
                                                    moderacji.
                                                  • sebalda Re: Nienawiść polityczna 24.08.10, 14:45
                                                    Nie przeczytałam jeszcze wklejonego artykułu, ale bardzo podoba mi się ta
                                                    wypowiedź, Otrycie. Bardzo. Też uważam, mając dzieci już naprawdę duże, że
                                                    powinniśmy umiec z nimi rozmawiać na każdy temat, o polityce także. I właśnie w
                                                    duchu zrozumienia, tolerancji, miłości, a nie nienawiści i podziałów. Zamiatać
                                                    problemów pod dywan też nie możemy. Dzieci zadają pytania, musimy umieć im
                                                    odpowiedzieć. Odpowiedzieć tak, by w przyszłości nie dołączyły do grona osób
                                                    zacietrzewionych, rozgoryczonych, zepchniętych na margines, a przez to właśnie
                                                    czasami agresywnych. I mówić o tym dzieci też trzeba nauczyć, żeby same w
                                                    rozmowach z innymi umiały zachować umiar i spokój. To ważne zadanie w wychowaniu
                                                    w duchu chrześcijańskim.
                                                  • sulla Re: Nienawiść polityczna 24.08.10, 14:53
                                                    No to Sebaldo i Otrycie, pokażcie w takim razie, jak Wy rozmawiać z dziećmi o
                                                    polityce. Dajcie dobry przykład, skoro właśnie w takiej intencji piszecie o
                                                    polityce na forum - żeby nauczyć nas wszystkich rozmawiania z dziećmi o polityce smile
                                                  • kim5 Re: Nienawiść polityczna 24.08.10, 15:08
                                                    Artykuł dobry, też go dziś znalazłam.
                                                    Natomiast w sprawie tzw. mowy nienawiści czy polityki nienawiści
                                                    odróżniłabym sprzeciw i krytykę w przypadku złego postępowania (idąc
                                                    tym tropem polityka nienawiści była swego czasu wobec Ceausescu czy
                                                    Stalina - i trudno się dziwić) od najeżdżania bez powodu na
                                                    człowieka, który postępuje dobrze.
                                                    Zacznijmy od oceny podmiotu krytyki, a nie od najeżdżania na tych,
                                                    co krytykują.
                                                    Bo mogą mieć rację.
                                                  • otryt Re: Nienawiść polityczna 24.08.10, 15:06
                                                    Oj, zaświecił promyk nadziei, że i nam uda się porozmawiać miło i
                                                    konstruktywniesmile Mam tu nawet w archiwum posty do Ciebie napisane,
                                                    lecz niewysłane, bo zawsze zastanawiam się długo zanim
                                                    nacisnę "wyślij!". Duzą część wysyłam do lapidarium. Te posty
                                                    dotyczyły słów "zacietrzewienie" i "nienawiść", że coś je łączy, nie
                                                    są jednak synonimami. Pozdrawiam
                                                  • mmk9 Re: Nienawiść polityczna 24.08.10, 15:08
                                                    sebalda napisała:

                                                    Dzieci zadają pytania, musimy umieć im
                                                    > odpowiedzieć. Odpowiedzieć tak, by w przyszłości nie dołączyły do grona osób
                                                    > zacietrzewionych, rozgoryczonych, zepchniętych na margines, a przez to właśnie
                                                    > czasami agresywnych.

                                                    nic na to nie poradzę, Sebaldo, ale znowu mam wrazenie, ze jestes jednostronna.
                                                    Wszyscy wszak wiemy, kto to są ci "zepchnięci na margines". Czy mogłabyś więc
                                                    dodać po "do grona osób zacietrzewionych":
                                                    wykrzykujących "precz z krzyżem", "mohery na stos" i układających krzyż z puszek
                                                    po piwie ?
                                                  • wychowanie-w-wierze Re: Nienawiść polityczna 24.08.10, 15:22
                                                    Proszę o wstrzymanie się od dyskusji politycznych w tym wątku.
                                                    pojawienie się postu politycznego sprawi ,że wątek zostanie zamknięty.
                                                  • wychowanie-w-wierze Re: Nienawiść polityczna 24.08.10, 15:28
                                                    moderacja przedyskutowuje pewną propozycję więc prosimy o wstrzymanie się
                                                  • sebalda Re: Nienawiść polityczna 24.08.10, 15:26
                                                    > nic na to nie poradzę, Sebaldo, ale znowu mam wrazenie, ze jestes jednostronna.
                                                    > Wszyscy wszak wiemy, kto to są ci "zepchnięci na margines". Czy mogłabyś więc
                                                    > dodać po "do grona osób zacietrzewionych":
                                                    > wykrzykujących "precz z krzyżem", "mohery na stos" i układających krzyż z pusze
                                                    > k
                                                    > po piwie ?

                                                    ????????????????????????? Heloł???????????
                                                    To się chyba fachowo nazywa projekcja. Nie miałam na myśli nikogo konkretnego.
                                                    Zacietrzewiony może być człowiek każdej wiary, opcji, przekonań.
    • sulla Propozycja 24.08.10, 12:35
      To ja się ze swoją propozycją do Sebaldy przeniosę:

      Sebaldo. To ja Ci proponuję teraz małe ćwiczenie. Skończmy na moment z tym, co
      kto Twoim
      zdaniem powinien, a powiedzmy co Twoim zdaniem powinnaś Ty sama. Bardzo byłam
      ciekawa Twojej odpowiedzi na pytanie "Co to znaczy naśladować Chrystusa".
      Podziel się z nami refleksją, jak Ty realizujesz swoje chrześcijaństwo, skoro
      tak wiele widzisz błędów w jego realizowaniu przez innych. Daj nam świadectwo,
      żebyśmy się mieli na czym oprzeć w takim razie. Daj nam dobry przykład smile
      • sebalda Re: Propozycja 24.08.10, 12:48
        Wklejam to, co pisałam w wątku Apel, nie wiem, czy w dobrym miejscu:
        Sullo, wybacz, ale ja naprawdę nie mam już siły na dyskusje. Tylko szacunek do
        Ciebie sprawia, że jeszcze odpisuję.
        Najkrócej: rozumieją mnie tutaj osoby, które maja podobne poglądy i problemy,
        nie rozumieją te, które mają poglądy odmienne. Byłabym załamana, gdyby nikt mnie
        nie rozumiał, bo to świadczyłoby o tym, że naprawde piszę niejasno. Napisałam o
        sumieniu, bo to częsty zarzut wobec osób coś kontestujących, bo relatywizm i
        wygodnictwo. Pragnęłam zaznaczyć, że mnie te problemy nie dotyczą bezpośrednio,
        zatem to nie kwestia zagłuszania wyrzutów sumienia, to nie relatywizm moralny,
        tylko głębokie przekonania.
        Jak realizuję swoje chrześcijaństwo: jestem wielką optymistką, wierzę w dobrą
        wolę ludzi, zawsze nastawiam się na początku dobrze, nie jestem podejrzyliwa,
        nie wietrzę postępów, mogę się zrazić do kogoś lub czegoś tylko na podstawie
        złych doświadczeń, gdy ktoś mnie źle potraktuje albo gdy ewidentnie widzę, że
        krzywdzi innych. Jestem wyjątkowo tolerancyjna, i to w tym najlepszym tego słowa
        znaczeniu, nikogo nie potępiam, jeśli nie krzywdzi innych. Kieruję się emocjami,
        ale staram się nie krzywdzić, jeśli ktoś odbierze moje słowa albo czyny jako
        krzywdzące, nigdy nie wynika to z moich celowych działań, czasami może tak
        wyglądać, gdy się bronię, ale to chyba dotyczy większości osób. Umiem
        przepraszać, o tak, naprawdę umiem. Choć tego tutaj może nie okazałam albo nie
        dość wyraźnie nie okazałam, jestem pełna pokory. Piszę zawsze moim zdaniem (tak
        często jak nikt tutaj) albo że się na czymś nie znam, czegoś nie rozumiem. I
        umiem dziękować.
        I jeszcze jestem pełna empatii, czasami aż za bardzo. Przejmuje się problemami
        innych ludzi, często zupełnie obcych, może stąd moje niepogodzenie z niektorymi
        radykalizmami Kościoła, bo ja się pochylam nad ludzkimi slabościami i
        ułomnościami, wczuwam się w nie, choć niektóre z nich mnie nie dotyczą.
        Chcialabym pomagać jak najwięszej liczbie osób, choćby dobrą radą, stąd moja
        obecność na różnych forach kobiecych i dziecięcych.
        Kurcze, znowu za długo. Pamiętajcie, że sami mnie sprowokowaliście do mówienia o
        sobiesmile Ja naprawdę chcę już to jakoś choć z odrobiną honoru zakończyćsmile
        • sulla Re: Propozycja 24.08.10, 12:59
          No wiesz, jak chcesz zakończyć, to oczywiście możesz. Moderacja nie stawi się
          pod Twoimi drzwiami, by Cię siłą do pisania zmuszać wink

          Ale mam jeszcze jedno pytanie. Czy uważasz, że chrześcijaństwo to jest tylko
          postawa etyczna, czy także filozoficzna, poznawcza? Czy uważasz, że
          chrześcijanin realizuje się tylko przez pomaganie innym, czy też przez próbę
          dotarcia do Tego, który jest? Czy "prawda" powinna być wartością dla
          chrześcijanina?
          • sebalda Re: Propozycja 24.08.10, 13:21
            >Czy uważasz, że
            > chrześcijanin realizuje się tylko przez pomaganie innym, czy też przez próbę
            > dotarcia do Tego, który jest? Czy "prawda" powinna być wartością dla
            > chrześcijanina?

            Najważniejsze przykazanie? Przykazanie miłości bliźniego.
            Hurra! To mój najkrótszy postsmile
            • sulla Re: Propozycja 24.08.10, 13:27
              A czy miłość bliźniego może realizować się bez prawdy? Czy można naprawdę kochać
              kogoś bez prawdy? Czy to jest prawdziwa miłość, jeśli się prawdy nie szuka?

              I jeszcze: Najważniejsze DWA przykazania : Przykazanie miłości do Boga i miłości
              bliźniego.

              Miłość bliźniego może realizować ateista. Można być dobrym, pomocnym, przyjaznym
              człowiekiem nie wierząc w Boga. Czy w chrześcijaństwie nie chodzi aby o coś
              jeszcze? O KOGOŚ więcej?
              • kim5 Re: Propozycja 24.08.10, 13:52
                A ja uważam, że najważniejszy jest człowiek, a nie prawda. Bo
                prawdy, całej prawdy, nie mamy możliwości poznać. Zaczynając od
                spraw przyziemnych (jak chociażby jakikolwiek konflikt w rodzinie),
                a na sprawach najważniejszych kończąc (nie wiemy, jaka tak naprawdę
                jest wola Boga). Pamiętajmy, że jedną z podstawowych "wykładni" w
                chrześcijaństwie jest Pismo św. i tu musimy mieć świadomość, że
                żadna z ksiąg nie zachowała się w takiej formie, jak została
                zapisana przez autora natchnionego przez Ducha św.
                Więc trudno do prawdy - takiej nieskażonej - dotrzeć. Dlatego dla
                mnie najważniejsza jest miłość i próba zrozumienia drugiej strony.
                Próba zrozumienia jego racji i założenie, że kieruje się dobrymi
                intencjami. Wystarczy rozejrzeć się dookoła siebie i zobaczyć, że
                ludzie są dobrze, że jest więcej dobra na świecie, że więcej dobra
                od ludzi doświadczamy, niż zła.
                • wiesia140 Re: Propozycja 24.08.10, 13:56
                  Sugerujesz ,że Pan Bóg dopuścił do tego , aby Jego słowo zostało zmienione?
                  • wiesia140 Re: Propozycja 24.08.10, 14:02
                    Biblia była pisana pod natchnieniem Ducha św, miej ty zaufanie do
                    tego Boga.
                  • kim5 Re: Propozycja 24.08.10, 14:03
                    Wiesiu, pisałam pracę magisterską m.in. z Biblii (konkretnie z
                    księgi Hioba). Takie są literackie fakty. To nie były czasy płyt CD
                    i ksero. Księgi były przepisywane ręcznie, niestety na przestrzeni
                    lat były wprowadzane zmiany, również merytoryczne. Część zmian była
                    wynikiem zwykłych ludzkich błędów podczas przepisywania, niektóre
                    zmiany były wprowadzane celowo, aby dostosować Biblię do potrzeb
                    aktualnej "polityki" (stąd wynikają m.in. różnice merytoryczne w St.
                    Testamencie).
                    Nie jestem teologiem, pracę pisałam z literaturoznawstwa, więc nie
                    wnikałam zbyt w aspekt duchowy.
                    Pytasz, czy Bóg na to pozwolił? Przecież człowiek ma wolną wolę. Nie
                    wiem, czy te zmiany dokonały się zgodnie z Bożą wolą, nie wiem.
                • sebalda Re: Propozycja 24.08.10, 14:11
                  Amensmile To do Kimsmile
                  Dla mnie człowiek dobry jest lepszym chrześcijaninem niż najbardziej
                  wykształcony, najlepiej zorientowany w kwestiach teologicznych człowiek oderwany
                  od innych, pewien swoich jedynie słusznych racji i niepotrafiący się powstrzymać
                  od pouczającego, a czasami napuszonego tonu w rozmowach z mniej zorientowanymi.
                  Dobry i ludzki jest lepszy niż znający większy zakres prawdy, ale niepotrafiący
                  jej przenieść na grunt zrozumienia dla ludzkich słabości i ułomności.
                  Najcudowniejszą przypowieścią w całej Ewangelii jest dla mnie przypowieść o synu
                  marnotrawnymsmile
                  I chyba z tego mojego podejścia do zasad chrześcijaństwa biorą się moje
                  wszystkie niezgody. Dla jednych prawda, dla drugich miłość.
                  • wychowanie-w-wierze Re: Propozycja 24.08.10, 14:20
                    dyskusje na temat Biblii zostały przeniesione do wątku biblijnego ,
                    wszystkich zainteresowanych tą tematyką moderator prosi o przeniesienie
                    się tam
                  • sulla Re: Propozycja 24.08.10, 14:22
                    A widzisz, ja uważam, ze nie ma prawdziwej miłości bez prawdy. To jak z żona
                    alkoholika. Jej się wydaje, że ona kocha męża, kiedy mu podaje kolejną butelkę
                    piwa. Wypiera ze świadomości fakt, że mąż ma problem. Ale tak naprawdę kocha
                    swoje wyobrażenie o mężu, a nie prawdziwego męża - z jego problemem. Ona wcale
                    mu nie pomaga, pozwalając mu niszczyć samego siebie.

                    Jeżeli Bóg jest prawdą, w przecież twierdzisz, że wierzysz w Boga, to nie można
                    Go odsuwać z pola widzenia. Trzeba się pytac siebie czy to co robię jest Dobre w
                    oczach Boga, czy to co robię jest właściwe. Trzeba dążyć do poznania prawdy.

                    Ja już pisałam - po owocach ich poznacie. Owoce opierania się tylko na władnych
                    emocjach i wyobrażeniach są aż nadto widoczne na forum w w ostatnich dniach.
                    • kim5 Re: Propozycja 24.08.10, 14:48
                      Sullo, no to pójdźmy dalej. Ta żona alkoholika powinna go wyrzucić z
                      domu i pozwolić dotknąć dna, czy też powinna mu ufać i wspierać
                      każdą obietnicę, że to ostatni raz.
                      Moim zdaniem w tej sytuacji nie ma jednej prawdy.
                      Bo nikt Ci nie powie, co jest najlepsze w tej sytuacji nie tylko dla
                      męża, ale i dla żony oraz dzieci.
                      Czy dzieci mają przeżywać każdy wzlot i upadek ojca, czy powinny
                      wychowywać się bez ojca, ale za to w spokoju.
                      Gdzie tu leży prawda? Co jest dobre? Bo ja nie wiem, szczerze
                      powiem, nie wiem.
                      Mój były mąż traktował mnie w sposób, który można nazwać gnębieniem
                      psychicznym. Jakie jest dobre wyjście w takiej sytuacji? Przetrwać?
                      Uciec? Znieczulić się?
                      • sulla Re: Propozycja 24.08.10, 15:01
                        > Sullo, no to pójdźmy dalej. Ta żona alkoholika powinna go wyrzucić z
                        > domu i pozwolić dotknąć dna, czy też powinna mu ufać i wspierać
                        > każdą obietnicę, że to ostatni raz.

                        A to każdy terapeuta Ci odpowie. Nie można pomóc komuś, kto sam nie chce sobie
                        pomóc. A żeby chciał sam sobie pomóc, to musi mieć świadomość, ze ma problem.

                        > Bo nikt Ci nie powie, co jest najlepsze w tej sytuacji nie tylko dla
                        > męża, ale i dla żony oraz dzieci.
                        > Czy dzieci mają przeżywać każdy wzlot i upadek ojca, czy powinny
                        > wychowywać się bez ojca, ale za to w spokoju.
                        > Gdzie tu leży prawda? Co jest dobre? Bo ja nie wiem, szczerze
                        > powiem, nie wiem.
                        > Mój były mąż traktował mnie w sposób, który można nazwać gnębieniem
                        > psychicznym. Jakie jest dobre wyjście w takiej sytuacji? Przetrwać?
                        > Uciec? Znieczulić się?

                        Kim, kochana, ja mam wrażenie, że nierozumienie tu sięga zenitu. Ty metaforę
                        bierzesz za case study. Gdzież ja piszę o tym, że "prawda" to znaczy "jedno
                        rozwiązanie na wszystkie sytuacje"? Prawda to znaczy Bóg! Kiedy się Boga
                        traktuje abstrakcyjnie, jako siłę, która "gdzieś tam coś tam jakoś", to moim
                        zdaniem coś jest grubo nie w porządku. Jeśli chrześcijanin mówi, ze prawdy nie
                        ma, to czym jest dla chrześcijaństwo? Wzorem umeblowania z Ikei? Opcją dekoracji
                        wnętrza?B

                        Co ja próbuje powiedzieć, to ze chrześcijanin powinien postrzegać drugiego
                        człowieka w perspektywie Boga, powinien w tym drugim człowieku właśnie Boga
                        widzieć. Nie zatrzymywać się na swoich wyobrażeniach i emocjach. Szukać
                        głębiej, aż do istoty tego, kim jest każdy człowiek. Tam dopiero można dostrzec
                        prawdziwą równość każdego, jako Bożego stworzenia. Nie ma chrześcijaństwa bez
                        prawdy.
                        • kim5 Re: Propozycja 24.08.10, 15:10
                          A to przepraszam, zawęziłam pojmowanie prawdy.
                          Masz oczywiście rację.
                          Popieram całą sobą.
                  • isma Re: Propozycja 24.08.10, 17:56
                    O jakiz piekny opis sceny z faryzeuszem i celnikiem a rebours: Boze, jak dobrze,
                    ze nie jestem jako ten uczony w Pismie wink)).

                    A bycie chrzescijaninem to chyba nie polega na wybieraniu sobie
                    "najcudowniejszych przypowiesci". W Pismie świętym tez sa takie frazy, jak te
                    czytane ostatniej niedzieli: "trwajciez w karnosci" albo ze przez ciasna brame
                    nie wejda "dopuszczajacy sie niesprawiedliwosci"...

                    A sprawiedliwosc, niestety, domaga sie prawdy...
                  • sion2 do sebaldy o stw.niewaznosci malzenstwa 24.08.10, 19:50
                    Sebaldo zanim jeszcze napiszę o malzenstwie - piekny przyklad
                    podajesz z tym synem marnotrawnym tylko że widzisz on uznał swoją
                    winę i nie domagał sie niczego od ojca, stanął przed nim w pokorze
                    i prawdzie. Czy masz taką samą postawę? nie twierdzę że ja ją mam
                    oczywiscie...
                    Naprawde twoje myslenie jest w jakis taki sposób wyrazane ze trudno
                    uwierzyc ze ty serio traktujesz Kosciol. Podajesz argumenty jak np.
                    biskupi przekręcaja nauke Jezusa, Kosciol odszedl od ewangelii,
                    Kosciol sam nie wie co chce bo kazdy biskup mowi co innego na jakis
                    temat itp które swiadcza o głebokim niezrozumieniu fundamentalnych
                    spraw zwiazanych z dojrzałą wiarą. Obrazasz sie że ci przypisujemy
                    jakies intencje podczas gdy sama takze nieustannie to robisz i
                    przeinaczasz wypowiedzi. Na przyklad mnie zarzucasz ze twierdze iz
                    Boga mozna zrozumiec do konca, pojąc i ogarnąc rozumem. Niczego
                    takiego nie napisalam!

                    A wracajac do sprawy stwierdznia niewaznie zawartego malzenstwa.
                    Oczywiscie ze to cos ZUPELNIE INNEGO niz uniewaznienie malzenstwa.
                    Róznica jest fumdamentalna.
                    Uniewaznienie malzenstwa to byloby wtedy gdyby X i Y zawarli wazne
                    małzenstwo, swiadomie, dobrowolnie i w milosci, z pelna
                    odpowiedzialnoscia za to co robia - po prostu ważnie zawarli
                    malzenstwo. Nastepnie po ilus tam latach by mieli taki kryzys ze
                    postanpowili sie rozejsc i poszli do sądu biskupiego aby im dano
                    uniewaznienie malzenstwa. Biskup by ich wysluchal i wreczyl papier
                    ze od tej chwili nie sa juz mężem i żona i sa wolni i moga sobie
                    robic co chca i zawierac kolejne małżenstwa. to byłoby
                    UNIEWAZNIENIE MAŁŻENSTWA. ale czegos takiego NIE MA w wyznaniu
                    katolickim. malzenstwo waznie zawarte jest nierozerwalne az do
                    smierci któregos z małzonkow.

                    Kosciół natomiast dopuszcza STWIERDZENIE NIEWAZNOSCI MAŁZENSTWA,
                    pod scisle okreslonymi warunkami i w wyjkatkowych sytuacjach.
                    Czasami po latach trwania w małzenstwie okazuje sie że zostało ono
                    NIEWAZNIE ZAWARTE bo żeby bylo wazne to np zaden z malzonkow nie
                    moze oszukiwac drugiego co do swoich uzaleznien, chorób,
                    niepłodnosci lub innych powaznych obciążen - nie moze byc sytuacji
                    że X poslubia Y innego niz jest w rzeczywistosci bo ten zataił
                    przed nią że np. ma juz slub cywilny i dziecko na drugim koncu
                    Polski albo udawal ze chce miec dzieci podczas gdy wszyscy w
                    rodzinie wiedza ze od dziecinstwa mowil ze nigdy dzieci nie bedzie
                    miec albo ze leczy sie na schizofrenie itp. itd. Wtedy mimo że
                    formalnie slub sie odbyl to jedna strona zostala oszukana,
                    wprowadzona w błąd i w zwiazku z tym nie został spełniony warunek
                    katolickiego slubu: malzenstwo musi byc zawarte swiadomie, bez
                    przymusu i dobrowolnie. W zwiazku z tym NIGDY NIE ZAISTNIALO i
                    wlasnie tego po dlugim procesie dowodzi sąd biskupi i często orzeka
                    że małzenstwo X i Y było NIEWAZNIE ZAWARTE i w zwiazku z tym sa
                    wolni bo małzenstwo nigdy nie mialo miejsca według nauki
                    katolickiej.
                    Czy teraz rozmiesz czy nadal bedziesz mi zarzucac czepianie sie
                    słowek?
                    • wiesia140 Re: do sebaldy o stw.niewaznosci malzenstwa 24.08.10, 20:09
                      nistety mnie też zabrakło pokory
                    • sebalda Re: do sebaldy o stw.niewaznosci malzenstwa 24.08.10, 21:16
                      Pozwolę sobie pominąć milczeniem wszystkie wywody pod moim adresem, bo już dawno
                      powinnam to zrobić, zupełnie nie rozumiem, jak moglam tak długo liczyć na
                      zrozumienie przez niektóre osoby, to kolejny przykład mojej naiwności i wiary w
                      dobre chęci wszystkich osób. Moja wina.
                      Wiem, jaka jest różnica między w unieważnieniem malżeństwa a uznaniem jego
                      nieważności, choć dla niezorientowanego brzmi to dość jednoznacznie. Wiem też,
                      jak to często przebiega w praktyce. Z reguły to ten silniejszy, sprytniejszy,
                      wykorzystuje naiwność i dobrą wolę porzuconej strony i wygrywa sprawę. Z reguły
                      bita i poniżana kobieta, ktora ucieka od oprawcy nawet nie wie o takiej
                      możliwości, a nawet wiedząc, nie jest w stanie przeprowadzić takiego
                      postępowania. I jest skazana, nie ze swojej winy, na porzucenie jakiejkolwiek
                      nadziei na nowe, szczęśliwe życie i zapewnienie dobrego ojca swoim dzieciom, bo
                      jest wszak możliwość, że spotka takiego jeszcze na swojej drodze, podczas gdy
                      obrotny i sprytny mężczyzna, który porzucił żonę, a potem spotkał inną kobietę
                      (lub nawet nie potem, a w czasie trwania pierwszego małżeństwa), takie uznanie
                      nieważności małżeństwa może przeprowadzić. Ja wiem, to niegodne i nieuczciwe,
                      ale to on może ponownie wejść w związek małżeński i spokojnie (w jego pokrętnym
                      sumieniu) przystępować do komunii św.
                      Co może zrobić kobieta bita i gnębiona przez męża? Jakie jest rozwiązanie dla niej?
                      • wiesia140 Re: do sebaldy o stw.niewaznosci malzenstwa 24.08.10, 21:23
                        Sebaldo już kiedyś o to pytałaś i napisałam ci ,że kościół dopuszcza
                        separację, a co ma zrobić dalej zgłosić się do państwa , prokuratury,
                        wrzuć w sobie w wyszukiwarkę i znajdziesz ten wątek , wszyscy ci juz tam
                        odpowiedzieli
                      • sulla Re: do sebaldy o stw.niewaznosci malzenstwa 24.08.10, 21:27
                        Z reguły
                        > bita i poniżana kobieta, ktora ucieka od oprawcy nawet nie wie o takiej
                        > możliwości, a nawet wiedząc, nie jest w stanie przeprowadzić takiego
                        > postępowania. I jest skazana, nie ze swojej winy, na porzucenie jakiejkolwiek
                        > nadziei na nowe, szczęśliwe życie i zapewnienie dobrego ojca swoim dzieciom, bo
                        > jest wszak możliwość, że spotka takiego jeszcze na swojej drodze, podczas gdy
                        > obrotny i sprytny mężczyzna, który porzucił żonę, a potem spotkał inną kobietę
                        > (lub nawet nie potem, a w czasie trwania pierwszego małżeństwa), takie uznanie
                        > nieważności małżeństwa może przeprowadzić.

                        Ale zaraz zaraz. Niechże mnie ktoś kompetentny oświeci. Jeśli się uznaje
                        małżeństwo za nieważne, czyli że nigdy go nie było po prostu, to znaczy, że
                        obydwoje nie-małżonkowie mogą wejść w związek małżeński z kimś innym, czyż nie?
                        To już chyba u nas w tym względzie jest restrykcyjniej o tyle, że osoba, która
                        ma za sobą tylko małżeństwo cywilne (przez KE-A uznawane za wazne) i rozwód
                        orzeczony ze swojej winy, slubu kościelnego z kimś innym raczej nie dostanie.

                        I w ogole nie rozumiem, czemu to bita żona nie wie, że małzerństow można
                        uniewaznić, a mąż bijący wie. Co to, kobiety jakieś głupsze są?
                        Niedoinformowane? O co chodzi?

                        Kobieta bita i gnębiona przez męża może przede wszystkim wystąpić o separację. A
                        następnie o unieważnienie małżeństwa, jeśli zachodzą przesłanki do unieważnienia.
                        • wiesia140 Re: do sebaldy o stw.niewaznosci malzenstwa 24.08.10, 21:35
                          Sullo zaraz ci podeślę prawo kanoniczne
                        • sebalda Re: do sebaldy o stw.niewaznosci malzenstwa 24.08.10, 21:48
                          > I w ogole nie rozumiem, czemu to bita żona nie wie, że małzerństow można
                          > uniewaznić, a mąż bijący wie. Co to, kobiety jakieś głupsze są?
                          > Niedoinformowane? O co chodzi?
                          Sullo, naprawdę nie znasz historii z życia wziętych, o prostych, biednych,
                          wywodzących się z rodzin patologicznych, DDA o niemal zerowym poczuciu własnej
                          wartosci, ktore nigdy nie będą w stanie przeprowadzić postępowania? A jestem
                          przekonana, że niektore z nich naprawdę o nim nie wiedzą. Pisałam bita kobieta i
                          sprytny mężczyzna, bo taki model jednak przeważa, nie ja to wymyśliłam, choć
                          oczywiście bywa odwrotnie. Kto wie, czy te proporcje obecnie się nie przesuwają
                          nawet.
                          > Kobieta bita i gnębiona przez męża może przede wszystkim wystąpić o separację.
                          > A
                          > następnie o unieważnienie małżeństwa, jeśli zachodzą przesłanki do unieważnieni
                          > a.
                          Zobacz, wpadłaś w tę samą pułapkę, napisałaś "unieważnienie małżeństwa". Czy
                          jeśli kobieta wychodzi za mąż, wie, że mąż lubi czasami wypić piwo, czasami bywa
                          trochę hałaśliwy po nim, raz nawet zdarzyło mu się powiedzieć do niej w nerwach
                          brzydko, ale poza tym wydaje się ją bardzo kochać, ona kocha jego, bo tak bardzo
                          chce kogoś kochać, wychodzi za niego za mąż, a po jakimś czasie okazuje się, że
                          mąż pije bardzo dużo i często, wyzywa ją od najgorszych, wreszcie bije, zdarza
                          mu się też uderzyć jeszcze małe dziecko, jakie ona ma wyjście? Na jakiej
                          podstawie zostanie uznana nieważność małżeństwa? Separacja, super. Ale ta sam
                          kobieta, po dwoch latach spotyka cudownego chłopaka, dobrego, katolika,
                          łagodnego, kochającego, a przede wszystkim kochającego jej dziecko. Co wtedy?
                          To sytuacja hipotetyczna, nie znam nikogo takiego, żeby nie było, że jestem
                          stronniczawink
                          A o sprytnym mężczyźnie, ktory przeprowadził uznanie nieważności małżeństwa (do
                          konca życia już się nauczę) pisała tu jednak stała forumowiczka, w tym wątku
                          nawet tę sprawę przywoływała, także nie muszę wymyślać historii, jakich zresztą
                          wiele. Jedną podobną bardzo znam z opowiadania dobrze mi znanej osoby. Równie
                          przykra jak opisywana tutaj, przykra dla tej drugiej, oszukanej strony.
                          A, jeszcze jedno. Gdy jeden z małżonków przeprowadzi z sukcesem uznanie
                          nieważności małżeństwa, ta druga strona wie, że w postępowaniu użył podstępnie
                          nieprawdziwych argumentow, ale nie ma siły walczyć, to czy ta osoba (ta uczciwa)
                          może ponownie przystąpic do sakramentu małżeństwa, czy ma resztę życia spędzić
                          samotnie? Zakładając, że ani unieważnienie ani rozpad małżeństwa nie nastąpiły z
                          jej winy?
                          • wiesia140 Re: do sebaldy o stw.niewaznosci malzenstwa 24.08.10, 21:56
                            Unieważnienie nie jest rozwodem, lecz oficjalnym stwierdzeniem przez odpowiednią
                            władzę kościelną, że małżeństwo od początku było nieważne, np. dlatego, że
                            zostało zawarte pod przymusem lub przez osoby niepoczytalne, np. poważnie chore
                            umysłowo: dlatego, że osoby decydujące się na ślub nie chciały zawrzeć
                            małżeństwa wymaganego przez Chrystusa, np. nie chciały się zobowiązać do
                            wzajemnej wierności, nie pragnęły zawrzeć związku na całe życie, wykluczały z
                            góry potomstwo; dlatego że zaistniała jakaś przeszkoda uniemożliwiająca zawarcie
                            małżeństwa, np. dana osoba już była związana węzłem małżeńskim, co jednak zataiła.
                          • sulla Re: do sebaldy o stw.niewaznosci malzenstwa 24.08.10, 22:05
                            Sullo, naprawdę nie znasz historii z życia wziętych, o prostych, biednych,
                            > wywodzących się z rodzin patologicznych, DDA o niemal zerowym poczuciu własnej
                            > wartosci, ktore nigdy nie będą w stanie przeprowadzić postępowania?

                            No ale one nie będą w stanie przeprowadzić nawet rozwody cywilnego, bo są w
                            katastrofalnej sytuacji psychicznie zazwyczaj. A nie dlatego, że Kościół zezwala
                            na unieważnianie małżeństwa bijącym mężczyznom, a bitym kobietom już nie zezwala.

                            Czy
                            > jeśli kobieta wychodzi za mąż, wie, że mąż lubi czasami wypić piwo, czasami byw
                            > a
                            > trochę hałaśliwy po nim, raz nawet zdarzyło mu się powiedzieć do niej w nerwach
                            > brzydko, ale poza tym wydaje się ją bardzo kochać, ona kocha jego, bo tak bardz
                            > o
                            > chce kogoś kochać, wychodzi za niego za mąż, a po jakimś czasie okazuje się, że
                            > mąż pije bardzo dużo i często, wyzywa ją od najgorszych, wreszcie bije, zdarza
                            > mu się też uderzyć jeszcze małe dziecko, jakie ona ma wyjście? Na jakiej
                            > podstawie zostanie uznana nieważność małżeństwa?

                            A tego to ja nie wiem. To jako żywo się rozstrzyga indywidualnie w każdym
                            przypadku.
                            Gdy jeden z małżonków przeprowadzi z sukcesem uznanie
                            > nieważności małżeństwa, ta druga strona wie, że w postępowaniu użył podstępnie
                            > nieprawdziwych argumentow, ale nie ma siły walczyć, to czy ta osoba (ta uczciwa
                            > )
                            > może ponownie przystąpic do sakramentu małżeństwa, czy ma resztę życia spędzić
                            > samotnie? Zakładając, że ani unieważnienie ani rozpad małżeństwa nie nastąpiły
                            > z
                            > jej winy?

                            Nadal - skoro małżeństwo zostanie uznane za nieważne, to i kobieta i mężczyzna
                            maja prawo wejść w sakramentalny związek z kimś innym, tak czy nie? Jeśli zaś
                            jedna strona wie, że druga kłamała, by małżeństwo uniewąznić, to jest problem.
                            Tylko, że to nie jest akurat wina Kościoła.

                            Sebalda, Ty chyba jednej rzeczy nie rozumiesz. W twoim Kościele małżeństwo to
                            jest sakrament. Sakramentu nie da się anulować ani przerwać, ani zastąpić
                            następnym (dlatego się nie powtarza chrztu np.). Można co najwyżej stwierdzić,
                            ze on nigdy nie zaistniał. To, że np. KE-A ma inna nieco "politykę" dotyczącą
                            małżeństw wynika z tego, że dla protestantów istnieją tylko dwa sakramenty -
                            chrzest i eucharystia. Małżeństwo nie jest sakramentem, dlatego np. uznaje się
                            za ważny ślub cywilny i dlatego po rozwodzie cywilnym można wziąć ponowny ślub
                            cywilny, ale! kościelny tylko za zgodą biskupa po rozpatrzeniu sprawy. A
                            "polityka" KRK wynika z sakramentalnego charakteru małżeństwa w katolicyzmie.

                            I dalej, Kościół nie zabrania wejść w ponowny związek tak naprawdę, żaden ksiądz
                            nie wejdzie Ci do domu i nie przepędzi drugiego męża. Kościół nie dopuszcza do
                            komunii osób żyjących w niesakramentalnych związkach. To może być problem
                            teologiczny do rozważenia, a nie to, że "Kościół zabrania rozwodów".
                          • sion2 Re: do sebaldy o stw.niewaznosci malzenstwa 24.08.10, 22:12

                            Sebaldo dlaczego jestes taka przewrotna? dlaczego zalezy ci za
                            wszelka cene na wykazaniu wszem i wobec jaki to paskudny jest
                            kosciol katolicki i jak bładzi i jaki nielogiczny jest?

                            ja ci napisalam jakie jest prawo koscielne czyli jak kosciol widzi
                            dana sprawe a on widzi rowne szanse dla kazdej z płci, obojetne czy
                            kobieta gnębi mężczyzne i go oszukuje czy na odwrót, co ma do tego
                            prawo kanonuczne?
                            czy uwazasz ze ksieza powinni kontrole sprawowac w rodzinach i
                            sprawdzac czy aby gdzie kobieta w komórce nie jest wieziona? to
                            zaraz napiszesz ze sie kosciol za bardzo wtraca w zycie prywatne!

                            zarowno kobieta, jak i mezczyzna ma takie samo prawo do wszczęcia
                            procesu a po drugie to proces nie samemu sie prowadzi ale prowadza
                            go prawnicy koscielni

                            przesladowana i gnębiona kobieta ma prawo do separacji, do
                            kolejnego malzenstwa jesli poprzednie waznie zawarte bylo,
                            faktycznie nie
                            • wiesia140 Re: do sebaldy o stw.niewaznosci malzenstwa 24.08.10, 22:15
                              Ta dyskusja do niczego nie prowadzi, poważnie zastanawiam się nad
                              zamknięciem wątku i zaraz go chyba zamknę.
                              • sebalda Re: do sebaldy o stw.niewaznosci malzenstwa 24.08.10, 22:51
                                Może jeszcze zdążę. Nie wykazuję, jaki Kościół jest zły i paskudny, dlaczego
                                taki wniosek i dlaczego tylko niekótrych osób? W kwestii prawa do uznania
                                nieważności małżenstwa widzę pewne luki, o tym pisała Kim5 na własnym
                                przykladzie, tyle. Wiem, że są przypadki ludzi uczciwych, ale nieporadnych
                                życiowo, równocześnie przypadku sprytnych krętaczy i to oni te luki
                                wykorzystują. Jak to rozwiązać, jak mi Bóg miły, nie wiem.
                                Dlaczego wątek ma być zamknięty? Nie rozmawiamy już o polityce, nie rozumiem
                                tutejszego podejścia do dyskusji, wybaczcie. I z tego, w moim odczuciu dla
                                niektorych może wyniknąć więcej zła niż dobra. Ale to moja opinia.
                            • verdana Re: do sebaldy o stw.niewaznosci malzenstwa 24.08.10, 22:42
                              Mój wujek jest nieochrzczony i niewierzacy.
                              Moja ciotka chciała mieć ślun koscielny. Wzięli zatem (w tajemnicy
                              przed rodziną) ślub za dyspensą.
                              Po kilkunastu latach rozwiedli się.
                              Ciotka uzyskała uniewaznienie ślubu na podstawie tego, ze muj wujek
                              ZMUSIŁ ja do małżenstwa. Zmusił - do ślubu, ktorego nie chciał,
                              który ukrywał przed rodzina i ktory dla niego był nieistotny?
                              Proboszcz parafii św. Satnislawa na Żoliborzu, u ktorego zeznania
                              składała moja matka, nie krył, co mysli o tej sprawie. A był to
                              czlowiek niezwykle zasłuzony, wybitny - i ktory naprawdę nie musiał
                              zwierzać się nawet nie parafiance z tego, co sadzi o tego typu
                              naginaniau prawa.
              • andrzej585858 Re: Propozycja 24.08.10, 18:50
                sulla napisała:

                >
                > Miłość bliźniego może realizować ateista. Można być dobrym, pomocnym, przyjazny
                > m
                > człowiekiem nie wierząc w Boga. Czy w chrześcijaństwie nie chodzi aby o coś
                > jeszcze? O KOGOŚ więcej?

                Bardzo dobre stwierdzenie.
                Coś mi to przypomniało - wszędzie zarówno w religii jak i ateizmie istnieje
                zagrożenie dogmatyzmem, żeby nawet nie powiedzieć fanatyzmem.
                Pozwolę sobie na zacytowanie ateistów. Oto jak jeden z filozofów-ateistów
                skomentował działalność propagatora ateizmu Richarda Dawkinsa autora bardzo
                popularnej obecnie książki "Bóg urojony":

                "Nie potrzebujemy odruchowego ateizmu, ale poważnego zmagania się z zagadnieniem
                - żadnemu z was nie hce się poważnie badać chrześcijaństwa i na serio zająć się
                jego myślą. Twierdzenie, iż chrześcijaństwo to po prostu mroczna siła zła - jak
                to czyni Richard Dawkins - jest zwyczajnie głupie i groteskowo niemoralne. Co
                więcej, toczymy walkę i musimy w tym celu pozyskiwać sojuszników, a nie zrażać
                do siebie wszystkich ludzi dobrej woli".

                Ateista poucza ateistę jak postępować a oto drugi przykład wypowiedź p, prof.
                Marii Szyszkowskiej która jest w pewien sposób symbole antyklerykalizmu a która
                potrafi jednak na swoim blogu napisać nastepujące słowa:


                "Państwo świeckie to przeciwieństwo państwa wyznaniowego. W państwie świeckim
                zdecydowanie dominują ateiści. W państwie wyznaniowym, którym nieoczekiwanie
                stała się Polska, dominują katolicy. Wyznawcy innych religii chrześcijańskich i
                niechrześcijańskich w swej części są dyskryminowani, albo część wyznań nie ma
                przywilejów, które przyznano kościołowi katolickiemu. Jeżeli poważnie traktujemy
                demokrację, to państwo nie może być rzecznikiem żadnego światopoglądu; ani
                religijnego, ani ateistycznego. Demokracja zaczyna się wtedy, gdy społeczeństwo
                jest obywatelskie, to znaczy przede wszystkim wieloświatopoglądowe. Taki też
                charakter powinna mieć telewizja publiczna.


                Uważam więc, że należy szanować tych, którzy chcą modlić się przed krzyżem,
                który postawili przed pałacem swojego Prezydenta. "

                Ludzie o poglądach tak bardzo odległych od religijnych potrafią szanować
                drugiego człowieka i szukać dróg wspólnych dla wszystkich - a przecież w
                chrześcijaństwie jak to pięknie napisała Sulla chodzi o coś więcej.

                O KOGOŚ więcej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka