echtom 09.11.07, 17:20 Czy ktoś może wie, jak w praktyce wygląda nadzór kuratora nad dzieckiem, które nagminnie opuszcza szkołę, oraz nadzór nad dysfunkcyjną rodziną tego dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
annakate Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 18:39 Kurator może w dowolnym czasie (między 7 rano a 21) składać wizyty w domu kontrolując sytuację, rozmawiając z rodzicami i dzieckiem, udzielając wskazówek. Współpracuje także ze szkoła - pedagogiem, wychowawcą. Może rodzinie podpowiadać i kierować na terapie rodzinną itp, może zobowiązać do zapisania dziecka na świetlicę, zajęcia wyrównawcze, podjęcia współpracy ze specjalistą. ma jak nazwa wskazuje nadzorować sytuację, nie ma "twardych" kompetencji nakazowych ale ze swoich działań zdaje relację sędziemu kontrolującemu przebieg postepwoania wykonawczego - sędzia już może pewne działania rodzicom nakazać. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 18:59 Dzięki. A czy kurator zapowiada te wizyty czy robi nalot? Odpowiedz Link Zgłoś
harrypotter Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 21:25 To zalezy. Zazwyczaj dzwoni wczesnij i mowi ze dzis przyjedzie i zeby byc, wiec lepiej zrob sobie identyfikacje numeru takie wizyty sa bardzo nieprzyjemne. Ile lat ma skazany na kuratora?? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 22:00 A na czym polega nieprzyjemność wizyt? Odpowiedz Link Zgłoś
harrypotter Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 22:33 Le to tyle samo co ja mialam no wiesz to chyba nie jest przyjemnie jak jakas obca osoba ci wydzwania, wparowoje do domu i chce wszytsko wiedzec i widzec To jeszcze zalezy jaki ci sie kurator zdarzy, raczej baba bo faetow do tekiej pracy nie cignie Jak jest to dziecko nie chodzace do szkoly z tzw. dobrego domu, ze nie zadna malina to bedze milsza Bedze chciala gadac i z toba i dzieciakiem To sa naprawde meczacy ludzie no i chce przychodzic co miesiac bleeee Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 22:39 A ja mam wrażenie, że w szkole jest szczególnie karana za to, że z dobrego domu - prawdziwej patologii odpuszczają, dopóki nie ukradnie lub nie zabije. Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 22:44 no i co ten kurator ma niby zdzialac?to jest bez sensu? Odpowiedz Link Zgłoś
harrypotter Wredna szkola ]:-) 09.11.07, 22:54 Mnie to samo zrobili, meline to kochaja a jak pokarzesz troche kultury to sie rozszerdza, udawali ze dabaja o mnie i do sadu mnie wyslali z rodzian, chamstwo, wybic komus oko mozna, palic i pic mozna, ale nie chodzic do szkoly to straszne przestepstwo Zadne mi tam dbanie o ludzi wysylanie ich do sadu Trafila wam sie chamska szkola, trzeba zmienic Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Wredna szkola ]:-) 09.11.07, 22:57 Nie warto - ostatnia klasa. Najgorzej, że uczą tam osoby, które pamiętają mnie z lat szkolnych jako wzorową uczennicę i nie mogą się pogodzić z tym, ze mam takie nieudane dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
epreis nieudane dzieci? 18.11.07, 20:22 hm... nic dziwnego,że dzieci stwarzają ci problem skoro własna matka zamiast dać się za nie pokroić na forum uważa je za nieudane. też nie chciałoby mi się starać bo niby po co skoro już je skreśliłaś... Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: nieudane dzieci? 18.11.07, 20:32 A tu akurat przytaczam opinię szkoły, nie moją. A co do tego krojenia, to przesadzasz - jak się orientuję, w większości wątków na tym forum matki skarżą się na dzieci i problemy z nimi, a nie bronią ich własną piersią przed całym światem. Odpowiedz Link Zgłoś
epreis Re: nieudane dzieci? 18.11.07, 21:35 hmm..dziwnie to odbierasz, ja czytając te wątki odbieram to tak,że mamy proszą o radę i pomoc ale nie skarzą się na własne dzieci. nie idealizuję bycia matką, choć mój synek nie jest łobuzem też ma gorsze dni ale mimo wszystko dla mnie zawsze jest kochany i najlepszy i mimo,że jest dużo młodszy od twoich dzieci i narazie nie mam problemów ze szkoła to wiem,że żadna szkoła nie wmówi mi,że jest nieudany. co wcale nie znaczy,że twierdze,że twoją winą są błędy twojego dziecka bo tak nie uważam. twoja córka jest odrębną, właściwie dorosłą osobą i jak sama piszesz i uważasz (pewnie słusznie) zrobiłaś wszystko co mogłaś by wychować ją porządnie. i ona pewnie jest właśnie taka porządna tylko musi jeszcze dojrzeć..wagary to nie morderstwo, a kurator? no współczuje pewnie nie będę szczęśliwa gdy kiedyś zapuka do moich drzwi..ale może dzięki temu ona zrozumie,że wszystko ma swoje konsekwencje? piszesz, że ona mści się bo uważa że kochasz bardziej starszą córkę od niej choć ty wiesz,że tak nie jest... hm..sama jestetm matką 2 letniego chłopczyka i na drugie czekam, narazie mimo,że drugie jest wypragnione i zaplanowane nie umiem go pokochać..mam nadzieję,że mi minie..pomyśl obiektywnie, może rzeczywiście ona mogła czuć się gorzej??? ja jestem matką ale też córką i ciągle mnie boli,że wg mojej mamy nigdy nie dorastałam bratu do pięt..i nadal nie dorosłam.on zdobył więcej doświadczeń- tych dobrych i tych złych (raz wrócił z eskortą policji do domu) bo wiedział że mama i tak go kocha, ja bałam się nawet prosić o pozwolenie wyjścia na dyskotekę żeby przypadkiwem nie przestała mnie kochać zupełnie... nie oceniam cię i nie myślę że odpowiadasz za sytuację twojego dziecka...zrozum tylko, że to jest twoje dziecko i niech inni mówią co chcą ale mimo wielu wad powinno być mimo wszystko najważniejsze..zwłaszcza, że jak piszesz poza tobą nie ma nikogo.. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: nieudane dzieci? 18.11.07, 22:20 ..pomyśl obiek > tywnie, może rzeczywiście ona mogła czuć się gorzej??? Epreis, ja rozumiem, że ona mogła czuć się gorzej - tylko trudno mi to ocenić z mojej perspektywy, zwłaszcza, że sama nie miałam rodzeństwa. Jedna rzecz jest pewna - z pierwszym dzieckiem przeżywa się bardziej emocjonalnie wszystkie "pierwsze razy", z drugim już spokojniej, bo ma się doświadczenie - a to może być odbierane przez młodsze jako mniejsze zainteresowanie. Pewnie podświadomie porównywałam córki w dzieciństwie i młodsza mogła czuć się gorsza. Teraz tego nie robię - dostrzegam, że ma zupełnie inną osobowość, zainteresowania i aspiracje niż starsza i lubię (tak, lubię, bo że kocham, to oczywiste) ją taką, jaka jest. Mam nadzieję, że kiedyś to zobaczy i doceni i nawiążemy lepszy kontakt - choć ze starszą przychodzi mi to łatwiej ze względu na podobieństwo charakterów. Odpowiedz Link Zgłoś
epreis Re: nieudane dzieci? 18.11.07, 23:54 myślę, że będzie dobrze...kiedyś zrozumie..każdy z nas przeżywa pewien czas kiedy się buntuje- jedni mocniej inni słabiej, myślę, że nie powinnaś bagatelizować tego co się dzieje ale robić wielkiego problemu też nie..szkoła zawsze była dla uczniów problemem a prawdę mówiąc z dzisiejszej szkoł też chyba zaczęłabym uciekać. nie chcę nic ci radzić, napewno jesteś świetną matką i znajdziesz wyjście z tej sytuacji takie,że za parę lat będziesz z córką śmiała się z gorszego etapu jej życia a twoja córka jeszcze nie raz zaskoczy cię swoją dojrzałością i pokaże, że twój trud włożony w jej wychowanie nie pódzie na marne.. po prostu wydawało mi sie, że ty uważasz swoje dzieci za nieudane skoro sprawiają ci tyle kłopotów a to bardzo mi się nie spodobało..czasem nie jest łatwo. Mój synek ma dopiero 2 latka i większych problemów nie stwarza ale są dni gdy mam ochotę go rozszarpać, choć jednocześńie dałabym się za niego pokroić...dosłownie-pokroić...powodzenia życzę Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: nieudane dzieci? 19.11.07, 00:06 > po prostu wydawało mi sie, że ty uważasz swoje dzieci za nieudane skoro sprawia > ją ci tyle kłopotów Nie, ja bardzo cenię moje dzieci za ich zalety, tylko denerwuje mnie, że przez nastoletnią głupiznę stwarzają tyle niepotrzebnych problemów dla siebie i dla mnie. I jestem tym zwyczajnie zaskoczona, bo w dzieciństwie nie sprawiały jakichś drastycznych kłopotów i nic nie zapowiadało takiego obrotu sprawy. Myślę, że punktem zwrotnym w mojej relacji z dziećmi była nasza przeprowadzka do dziadków do miasta 5 lat temu - wtedy zaczęły się pierwsze problemy, a okres dojrzewania jeszcze je nasilił. Ale przeszłości i tamtej dramatycznej decyzji już nie zmienię, więc musimy ruszyć z punktu wyjścia, w jakim jesteśmy teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
epreis Re: nieudane dzieci? 19.11.07, 00:17 nigdy nie popełniałaś błędów? może nie na taką skalę ale każdemu się zdarzają.. > I jestem tym zwyczajnie zaskoczona, > bo w dzieciństwie nie sprawiały jakichś drastycznych kłopotów i nic > nie zapowiadało takiego obrotu sprawy. hmm... teraz właśnie zrozumiałam (i chyba nie tylko ja) znaczenie "małe dzieci mały kłopot, dużę dzieci duży kłopot" prawdą jest że mam ogromną nadzieję, że nigdy nie będę musiała być na twoim miejscu, że wierzę iż moje dzieci bezboleśnie przejdą okres buntu ale..narazie to tylko nadzieje, nie będę ci więc nic radzić skoro nie bardzo mam własne doświadczenie a obserwowane zachowanie rodziców zbuntowanych dzieci mi znajomych nie podobało mi się ale hm..być może się mylę...to przeszłości już nie zmienisz ale jeśli twoja córka zrozumie to co mówisz- że akceptujesz ją taką jaką jest i kochasz bezwarunkowo to ta gorzka bo gorzka historia wyjdzie wam wszystkim tylko na dobre Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: nieudane dzieci? 19.11.07, 00:24 Napisz trochę więcej o zachowaniach rodziców zbuntowanych dzieci, które Ci się nie podobają - może będzie to dla mnie wskazówka, jak uniknąć kolejnych błędów. Odpowiedz Link Zgłoś
epreis Re: nieudane dzieci? 19.11.07, 00:40 właściwie najlepiej znam dwie skrajne postawy, każda moim zdaniem jest beznadziejna.. wg moich rodziców to musi być rygor, totalny.. mój brat jak wrócił zalany i się rzucał dostał parę razy w twarz od mamy i miał zrozumieć,to taki przykład a żeby uogólnić - zero tolerancji dla jakiejkolwiek formy odbiegającej od ich wyobrażeń i stosują to do wszystkiego nie tylko buntujących się nastolatków. w pewnym sensie działa bo tak naprawdę żadne z nas za dużo takich wybryków nie miało ale za dobrze też się nie czułam bo np wg mojej mamy wyjazd od niemiec jako au-pair to jakas pomyłka bo jak ja nie sprzątam u siebie w pokoju to ona się wstydzić za mnie u kogoś nie będzie. poza tym- ja muszę iść na studia (chciałam po maturze pojechać i zostać w niemczech, tam skończyć studia) no to zostałam, poszłam na studia jakieś takieś..potem zaszłam w ciąże z chłopakiem którego ciągle bardzo kocham..ale studia rzuciłam bo nie wyobrażałam sobie godziny spędzonej z dala od mojego dziecka - do dziś mamusia nie może przeżyćm ojego braku ambicji i lenistwa, nie jest w stanie zrozumieć że studia nie zając w końcu je skończę ale teraz dla siebie nie dla nich. może dlatego tak bardzo kocham swoje dziecko bo dało mi siłę by walczyć o siebie. drugi przykłąd moja teściowa - skrajnie odmienne poglądy, wg niej jeśli ona nie skończy szkoły za dziecka (prawie dosłownie) i ono nie będzie chciało się uczyć, zacznie wagarować itp itd to będzie jej porażka..więc gdy jej córką w niedzielę o północy przychodzi z zadaniem z matematyki na jutro bo nie chciało jej się wczesniej odrabiać a teraz jest zmęczona to mamusia siada i odrabia, ania przynosi temat na wypracowanie mamusia siada i pisze bo ania nie umie tak dobrze.praca wymagająca kreatywności? wiersz, plakat, rysunek, coś na technikę? ania nie umie, nie ma talentu robi to ania.. oprócz ani miała dwóch synów, oboje mają już swoje rodziny (jeden z nich moją ) ale jej polityka wychowawcza była podobna - najlepiej zrobić coś za dziecko bo nikt nie zrobi tego lepiej od niej, no i mamy anię która od wrzesnia idzie do liceum a ma problem ze zrobieniem jajecznicy, wstawieniem pralki, poskłądaniem ubrania ( znacie nastolatkę, która nie umie poskłądać prania bo NIGDY w życiu tego nie robiła?) mój brat nie skończył podstawówki a gdyby musiał sam ugotowałby obiad.. ania niedawno zaczęła sama odgrzewać...sprząta w pokoju u ani mamusia ale ma w tym cel- trzeba sprawdzić czy nie ma narkotyków...a z drugiej strony założmy, godzina powrotu do domu - 18.30, słowa ani przy wyjściu- zobaczę czy wrócę. wraca o 20 i mówi - daj pieniądze bo chcę pić. teściowa- kompot w kuchni stoi, ania- nie lubię kompotu.teści-nie dam ci pieniędzy, no to ania bierze portfel wyćiaga pieniądze idzie do sklepu kupuje napój gazowany..a moja teściówka heh..myślałam,że padnę- jak będzie cię gardło bolało to nawet się do mnie nie odzywaj...i wiele wiele wiele takich sytuacji. gorsze oceny w szkole - teśc daje szlaban, jest marynarzem wypływa w rejs, teściowa szlaban kończy jak zamykają się za nim drzwi...strasznie kocha swoje dziecko ale ...nadgorliwość gorsza od faszyzmu, jakby mogła to by za swoje dzieci życie przeżyła...a tak też nie można..nienawidzę prosić jej o pomoc bo ona sama nigdy nie poprosi a jak chcę coś zrobić i mówię, że ona tez nam pomogła nie raz to słysze- obowiązek rodzica...aż mdli mnie i to nie tylko wtedy gdy jestem w ciąży... Odpowiedz Link Zgłoś
epreis Re: nieudane dzieci? 19.11.07, 00:50 trochę mi głupio, nie chcę nikogo krytykowac, nie wiadomo przed czym mnie życie postawi i jak się zachowam ale po prostu takie mi naszło skojarzenie, moi rodzice i moja teściowa ( mówię ona, bo teść rzadko bywa w domu i sam mi się zwierzał,że niewielki ma wpływ na ich wychowanie) to jak czarne i białe...te przykłądy są mi najbliższe ale nie raz to widziałam..nienawidze jak rodzice albo szufladkują dzieci- dopóki nie sprawiasz kłopotów to cię kocham albo takich którzy z własnych dzieci robię społecznie upośledzonych... pewnie nie ma rodziców idealnych, ale wydaje mi się, właściwie jestem pewna żę wychowanie nie może być czarne i białe że jest coś pośrodku jakaś pigułka szczęścia, któa sprawia,że można być szczęśliwym, kochać i być kochanym mimo problemów...zastanów się co bezie najlepsze dla twojej rodziny, może powinniście odpocząć gdzieś? wyjechać albo całą rodziną na kilka dni, albo ty z cóką jeżeli tylko z nią masz taki problem...nie doradzę ci jak matka bo nie wiem jeszcze co czujesz, ale potrafię sobie wyobrazić co czuje twoja córka... ty możesz być pewna,że ją kochasz ale to nie jest tylko zwykły bunt..albo nie będzie jeżeli ją w tym nie utwierdzisz...to najgorsze co może być dla dziecka zastanawiać się - czemu ja jestem gorsza i mama mnie nie kocha? to zawsze boli gdy czuję się,że jest się niedocenionym...to jużnie pomoże ci w obecnej sprawie, kurator przyjdzie ale może to będzie ostatni twój problem z tą właśnie córką? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: nieudane dzieci? 19.11.07, 07:18 kurator przyjdzie ale może to będzie ostatni twó > j problem z tą właśnie córką? Też mam nadzieję, że się dogadamy. A co do poprzedniego postu - układ u Twoich teściów trochę mi przypomina sytuację w znajomej rodzinie. Ojciec z synem nie rozmawia, tylko wychowuje go szlabanami (często przesadnie surowymi), matka omija je po cichu za jego plecami. Na dzień dzisiejszy efektem tego systemu jest młody krętacz bez charakteru i zasad. Ja mam spore kłopoty wychowawcze z dziećmi, ale wydaje mi się, że w naszych relacjach jest więcej szczerości. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: nieudane dzieci? 19.11.07, 09:05 A jednak nie wróżę szybkiego końca problemów. Moje odważne dziecko postanowiło walczyć z systemem i mimo zapaskudzonej kartoteki i kuratora nad głową odmawia noszenia mundurka, nabijając sobie ujemne punkty z zachowania. Trudno, nie ubiorę jej siłą jak dwulatka. Muszę wyluzować i spokojnie obserwować przebieg wypadków. Gdyby była w porządku jako uczennica, mogłabym na zebraniu szkolnym podważyć sens noszenia mundurków i karania za ich brak - w obecnej sytuacji mój głos jest całkowicie niewiarygodny. Odpowiedz Link Zgłoś
epreis Re: nieudane dzieci? 19.11.07, 10:16 hm..no ma rzeczywiście charakterek, ale przecież to dobrze? gdy będzie starsza i będzie miała problemy nie da sobie w kaszę dmuchać..tak naprawdę to nie jest aż taka poważna sprawa choć rozumiem że twoje subiektywne odczucia są trochę inne i wcale sięnie dziwię bo to nic przyjemnego, niech walczy i wie,że ma w tobie oparcie.dopóki nie bije nauczycieli nei jest źle a te mundurki - tak naprawdę bezsens... przynajmniej w niektórych szkołach i nie dziwię się, że nie chce ich nosić. hm..jak mam być szczera to podoba mi się to ,że walczy nie lubię ludzi którzy zwieszają głowę i pozwalają sobie wmówić wszystko...niech walczy dopóki szkodliwość metod jej walki nie jest zbyt wielka- tak naprawdę narazie ona obrywa...w końcu się uspokoi..jest już za duża żeby mogła wykrzyczeć swój żal inaczej... daj jej trochę czasu, choć nie odpuszczaj zupełnie. nie znam twojej rodziny ale hm, wydaje mi się, że jakaś kara powinna być żeby zrozumiała, że mimo iż o nią będziesz walczyć to mimo wszystko takich zachowań nie akceptujesz... Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: nieudane dzieci? 19.11.07, 10:29 Kara będzie naturalna, czyli konsekwencje - mogę ją wspierać, ale nie ochronię jej przed skutkami łamania szkolnego regulaminu. Gdyby ogólnie była w porządku, pewnie przymknęliby oko na głupi mundurek, ale w tej sytuacji uczepią się wszystkiego i ona o tym wie. Fajnie, że ma charakterek, choć uważam, że w tej sytuacji głupio go manifestuje. Gdyby poszła na kompromis w drobnej sprawie, zakończyłaby w czerwcu szkolną "jazdę obowiązkową" i rozpoczęła bardziej satysfakcjonujący etap edukacyjny. Teraz ryzykuje pozostanie na dłużej w opresyjnym systemie i to na gorszych warunkach - przy większym pechu w ogóle zamknie sobie drogę do dalszej sensownej edukacji. Ale jak dla kogoś życiowym priorytetem jest manifestowanie własnego stylu, musi wliczyć w koszta, że nie wszystkim to się spodoba. Dla mnie mundurek jest sprawą tak moralnie obojętną, że czułabym się śmiesznie, walcząc z nim z uporem godnym lepszej sprawy. Po prostu zupełnie inaczej rozumiem manifestowanie siebie - opakowanie zawsze bylo dla mnie sprawą drugorzędną. Odpowiedz Link Zgłoś
epreis Re: nieudane dzieci? 19.11.07, 11:31 w sumie masz racje ale ona pewnie nie zna innego sposobu na zamanifestowanie własnego niezadowolenia...swoją drogą - pół żartem pół serio może zamiast tłumaczyć nam forumowiczom i rozmawiać z nami..więcej uwagi i zaangażowania poświęcć jej- masz czas na rozmowę z nią?może się mylę ale mam wrażenie, że ciagle jesteś przy komputerze pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: nieudane dzieci? 19.11.07, 11:54 To tylko wrażenie - mam życie pozaforumowe i nie żałuję dzieciom czasu na rozmowy. Do komputera się co jakis czas dosiadam, a w międzyczasie robię co innego Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Wredna szkola ]:-) 09.11.07, 22:58 harrypotter napisał: > Mnie to samo zrobili, meline to kochaja a jak pokarzesz troche > kultury to sie rozszerdza, udawali ze dabaja o mnie i do sadu mnie > wyslali z rodzian, chamstwo, wybic komus oko mozna, palic i pic > mozna, ale nie chodzic do szkoly to straszne przestepstwo > Zadne mi tam dbanie o ludzi wysylanie ich do sadu > Trafila wam sie chamska szkola, trzeba zmienic tak za nic to do sadu nie podaja.cos musialo byc nie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Wredna szkola ]:-) 09.11.07, 22:59 Same wagary wystarczą, by podać do sądu. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigiiemilki Re: Wredna szkola ]:-) 10.11.07, 14:45 konstytucja nakłada na rodzicow obowiazek wychowywania dzieci- czy nam to sie podoba czy nie; szkoła pełni funkcje wspomagajaca ma to kontrolowac i jak zauwazy jakies nieprawidłowosci ma natychmiast reagowac; i jak dziecko opusza lekcje, czyli chodzi na wagary to pedagog jest zobowiazany napisac pismo do szkoły; i juz; ciekawe czy wolałabyc zeby szkoła sie tym nie zainteresowala?a gdyby na tych wagarach z corka cos sie stało, albo gdyby szkoła nie interesowała sie wagarami i knsekwencja tego było powtarzanie klasy. to czy byłabys wtedy zadowolona? i tak corka jak piszesz, dostała szanse, bo przepuszczono ja do klasy III- coz, jak widac tego nie doceniono...teraz sie musi wziac w gars i zaczac chodzic do szkoły; dla mnie to jest proste; Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Wredna szkola ]:-) 10.11.07, 14:57 Nie mam większego żalu do szkoły - muszą trzymać się przepisów i tyle. Bardziej rozgoryczenie, że własne dziecko wrobiło mnie w sprawę sądową, żeby mi dokopać. Trudno, wytrzymam, a jak sama doświadczy nieprzyjemności mieszania sądów i urzędów w sprawy rodzinne, może coś zrozumie. Od dawna robiła mi w szkole i wśród rówieśników czarny PR, przedstawiając mnie jako najgorszą matkę na świecie. Teraz chyba czuje, że przegięła, jest jej głupio i trochę się boi. Podobno czasem najlepsze, co mozna zrobić, to pozwolić dziecku ponieść konsekwencje własnego postepowania. Wywalczyłam jej promocję w czerwcu - zero efektu, więc drugi raz chronić jej nie będę. Czuję się podwójnie rozgoryczona, bo w ostatnich miesiącach więcej się nią zajmowałam i spełniłam jej dwa wielkie marzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 22:58 Kurator ma zdyscyplinować dzieci i niewydolną wychowawczo matkę. Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:01 echtom napisała: > Kurator ma zdyscyplinować dzieci i niewydolną wychowawczo matkę. > no ok,ale nie da sie uniknac tych wizyt w domu ,nie mozna chodzic do tego kuratora np.do sadu?zreszta nie sadze aby to tak dzialalo,taki kurator nie ma czasu latac co miesiac do kogos do domu,takich dzieci pewnie ma sporo,napewno mozna sie jakos z nim dogadac i lepiej aby to byl facet. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:03 Szczerze mówiąc, teraz mi juz wszystko jedno. Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:06 echtom napisała: > Szczerze mówiąc, teraz mi juz wszystko jedno. daj spokoj bedzie dobrze nie moglas wszystkiego przewidziec stalo sie i tyle,nie ma co rozpaczac a juz napewno nie powinnas winic samej siebie,niech ten kurator przychodzi co on ci zrobi nic, poczestujesz go kawa i papa. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:11 Dla mnie to jest klęska - wychowanie dzieci było dla mnie najważniejszym celem życia, a udowodnili mi, że jestem do niczego i musi to zrobić za mnie obcy człowiek. Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:16 echtom napisała: > Dla mnie to jest klęska - wychowanie dzieci było dla mnie > najważniejszym celem życia, a udowodnili mi, że jestem do niczego i > musi to zrobić za mnie obcy człowiek. nie to nie jest twoja kleska,to jest wplyw otoczenia na twoje dziecko,ty nie mialas na to wplywu,zreszta nie zabil nikogo nic sie strasznego nie stalo,a ten caly kurator to tylko wymog sadu,wiesz ile jest dzieci ktore maja kuratora?daj spokoj masz troje dzieci jestes sama,jak mozesz nad wszystkim panowac ,co mialas pietnastolatka za raczke do szkoly prowadzac,przestan prosze. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:18 A ja ciągle słyszę, że co włożysz do walizki, to wyjmiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:21 echtom napisała: > A ja ciągle słyszę, że co włożysz do walizki, to wyjmiesz. to ,to juz wogole jakies bzdury,jezeli bedzie mozliwosc odwolania sie to zrob to,moze jakos uda sie mu papierow nie zasmiecic,bo to chyba gdzies potem zostaje,nie wiem no ale jak jestes karana to masz juz latke. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:24 Nie wiem, jakie liceum przyjmie ją z taką kartoteką. Ale skoro tak bardzo chciała... Miała już kilka ostrzeżeń w II klasie i była świadoma konsekwencji. Cudem zdała do III klasy i niczego to jej nie nauczyło. Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:27 echtom napisała: > Nie wiem, jakie liceum przyjmie ją z taką kartoteką. Ale skoro tak > bardzo chciała... Miała już kilka ostrzeżeń w II klasie i była > świadoma konsekwencji. Cudem zdała do III klasy i niczego to jej nie > nauczyło. rozmawialas z corka znasz powody jej zachowania? moze cos sie dzieje zlego?moze ona ma jakies problemy?moze da sie jakos z tego wybrnac? ja myslalam,ze to chodzi o syna,ale dziewczynak? tu musi cos byc na rzeczy?moze warto ja zabrac na pizze i pogadac tak od serca jak babka z babka?jak sie czegos dowiesz to bedziesz miala jakies argumenty w sadzie. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:20 Żadne dziecko moich znajomych nie ma kuratora. Odpowiedz Link Zgłoś
dobrakobieta3 Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 22:59 I naprawdę uważasz, że to "dobry dom", w którym dziecko nie zna żadnich granic, zasad, odpowiedzialności...? A co to w ogóle jest ten "dobry dom"??? Fantazja. Czy to źle, że ktoś chce pomóc dzieciakowi, który ma niedojrzałych lub niezaradnych rodziców? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:02 To jest dom, w którym samotna matka trojga dzieci (wykształcona, bez nałogów) dała z siebie wszystko, by ich wychować na wartościowych ludzi. Dzieci jednak postanowiły jej udowodnić, że tak się nie da, i dopięły swego. Odpowiedz Link Zgłoś
dobrakobieta3 Re: Kurator rodzinny 10.11.07, 14:15 Moja uwaga była ogólna - do ogólnego stwierdzenia, mocno na wyrost, które padło. Teksty z cyklu: "uwzięła się szkoła, pedagog, dyrektorka..." naprawdę nic nie mówią, wynikają z Twojej bezsilności, nie rozwiązują przecież żadnego problemu. Pewnie łatwiej Ci trochę żyć, pisząc o swoim żalu, ale - taki był właśnie mój "trzeci zamiar": wywołać reakcję i dowiedzieć się konkretów. No i teraz nadal uważam, że pojęcie tzw. "dobrego domu" to literackie uogólnienie, bo nie przesądza ani o zachowaniu dzieci ani o poziomie rodziców. W praniu i tak różnie wychodzi, co potwierdza Twój przykład. Nie jesteś ani złą ani pradwopodobnie niewydolną wychowawczo mamą. Nie szukaj winy w sobie, nie daj jej też sobie wmówić przez dzieci - a to w ich obecnym wieku, nistety, jeszcze często się będzie zdarzało... Rozmawiaj, ale nie gódź się na wszystko i nie przytakuj za cenę spokoju. A jednocześnie - nic krzykiem, awanturą, handlowaniem (zakazy itd.). Masz świetną postawę wobec obecnej sytuacji - córa była o wiele wcześniej ostrzegana, informowana o kosekwencjach jej postępowania, miała niezbędne dane. Robiła co robiła - musi ponieść konsekwencje, nie ma już rady. Jest natomiast nadzieja, że - przy Twoim wsparciu (wsparciu - nie udawaniu, że nie ma problemu) coś zrozumie i da radę pójść krok do przodu. Natomiast, na przykładzie własnej rodziny wiem, że nie da się dzieci zaprogramować ani na pewniaka wychować na absolutnie... właściwe, correct, super-osoby, na jakąkolwiek dobrą miarę. I to też właśnie pojawia się ta główna trudno w pojmowaniu i realizowaniu roli rodzica: do którego momentu wpływać, przejmować się na śmierć i życie, ingerować, jak mocno... A odkąd zacząć wypuszczać z gniazda i pozwolić czasami wznosić się lub opadać... Nie ma recepty. Ale Ty wydajesz się osobą, która to chyba właśnie podobnie widzi i próbujesz, wbre emocjom, tak to poukładać... Będzie pewnie czasami bolało - i Ciebie, i dzieci. To, z jakiegoś powodu, nieodłączna część naszego życia. Na szczęście, to proces, który może przynieść i dobre rowiązania, lepsze dni Nie przeczę, że w Twoim przypadku splot osób-wydarzeń-czasu sprzysiągł się przeciwko Tobie i rodzinie. Niestety, ja też wiem, że tak bywa i to nie jest political science-fiction... Może niepotrzebnie pozwoliłaś, aby córka poszła do szkoły, w której pracują osoby, które znałaś? Wybacz, ale to masakra z założenia. Lecz cóż, stało się. Mleko się rozlało i musicie zacisnąć usta i próbować przez to przebrnąć. Masz rację, ostatnia klasa, kiepska kartoteka, kolejny stres - nie ma sensu zmieniać szkoły. Może, poza wspieraniem i rozmawianiem, jak najbardziej, spróbuj czasami córkę (i chyba pozostałe dzieci także) kopnąć mocniej w tyłki, aby dobitniej dać do zrozumienia, że powoli dochodzą do momentu, kiedy mamusia nie załatwi za nich wszystkiego, nie poda pod nos ani nie uchroni przed wszelkimi niewygodami losu??? To tak, jak z krnąbrnym mężem - trzeba wyjechać na tydzień i nagle, ale zrozumiał, skąd się dotychczas brały czyste, uprasowane koszule czy ugotowane ziemniaki, popłacone rachunki, odebrane dzieci z przedszkola... Wybacz moją wcześniejszą prowokację A kuratora może też spróbuj nie traktować jako to zło ostateczne i obciach... To fajne nie jest, ale... To trochę tak, jak z podejściem ludzi do lekarza-psychiatry i chorych psychicznie... Wstydzimy się, obchodzimy, jak śmierdzące jajo, budujemy mury. A przecież oni po coś są, mają jakieś metody, czemuś służą. NAtomiast sami chorzy nie zawsze są niebezpiecznymi wariatami, lecz nieszczęśliwymi ludźmi. Kurator ma swoją robotę do zrobienia i cóż, od Twojej postawy przy nim też teraz sporo zależy, więc może nie warto się za bardzo stawiać. Bo faktycznie, możesz sporo przegrać. Co nie znaczy, ze - moim zdaniem - musisz się ze wszystkim godzić. Twój własny honor i poczucie godności Ci pomogą, dasz radę Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 10.11.07, 15:05 Nie można było od razu tak po ludzku zagadać? Co do szkoły - najstarsza córka też do niej chodziła, miała kiepską frekwencję, ale nie przeginała, poza tym dobre oceny i mniej pyskaty charakter. Średnia skończyła podstawówkę z czerwonym paskiem, nie sprawiała wcześniej kłopotów wychowawczych i w najczarniejszych scenariuszach nie przewidywałam gimnazjalnej masakry - wagary i średnia 2,5. Hormony chyba Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:04 dobrakobieta3 napisała: > I naprawdę uważasz, że to "dobry dom", w którym dziecko nie zna > żadnich granic, zasad, odpowiedzialności...? A co to w ogóle jest > ten "dobry dom"??? Fantazja. Czy to źle, że ktoś chce pomóc > dzieciakowi, który ma niedojrzałych lub niezaradnych rodziców? dobra dobra,nie przesadzaj ok. sa dobre domy.a rodzice nie na wszystko maja wplyw,ciekawe czy twoje dzieci sa,albo beda takie doskonale.nie taki cel byl tej rozmowy,prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
harrypotter Jak sie nie znasz to nie gadaj 09.11.07, 23:06 Wiesz jak sie czuje 14, 15 latek jak ma sprawe w sadzie tylko z aniechodzenie? Koledzy cpaja, pija, pala, kradna i im nic a ty musisz isc do sadu z rodzicami i masz sprawe?? Czujesz ze caly system jet przeciwko tobie ze bycie uczciwym sie nieoplaca, czekasz na swoja sprawe a obok sa ludzie w w kjdankach, wchodza do innej sali byc moze sa oskarrzeni o zabojstwo a ty jestes kolo nich, jakbyc byl jakims morderca i jeszcze daj ci kuratora jak jakiemus zwyrodnialcowi To nie jest pomoc to jest zemsta pedagoga szkolnego i innych dupkow z danej szkoly Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Jak sie nie znasz to nie gadaj 09.11.07, 23:08 harrypotter napisał: > Wiesz jak sie czuje 14, 15 latek jak ma sprawe w sadzie tylko z > aniechodzenie? > Koledzy cpaja, pija, pala, kradna i im nic a ty musisz isc do sadu z > rodzicami i masz sprawe?? > Czujesz ze caly system jet przeciwko tobie ze bycie uczciwym sie > nieoplaca, czekasz na swoja sprawe a obok sa ludzie w w kjdankach, > wchodza do innej sali byc moze sa oskarrzeni o zabojstwo a ty jestes > kolo nich, jakbyc byl jakims morderca i jeszcze daj ci kuratora jak > jakiemus zwyrodnialcowi > To nie jest pomoc to jest zemsta pedagoga szkolnego i innych dupkow > z danej szkoly > do kogo to bylo bo jak do mnie,to wiesz sama sie zdziwilam,ze za wagary idzie sie do sadu,a wczesniej poprostu nie wiedzialam o co chodzi,sory? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Jak sie nie znasz to nie gadaj 09.11.07, 23:09 A jak się czuje matka tego 15-latka? Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Jak sie nie znasz to nie gadaj 09.11.07, 23:10 echtom napisała: > A jak się czuje matka tego 15-latka? normalnie,wie ,ze starala sie jak mogla,zrobila co w jej mocy i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Jak sie nie znasz to nie gadaj 09.11.07, 23:14 Fajne uczucie - zrobiła, co w jej mocy i g...o z tego wyszło. Odpowiedz Link Zgłoś
1611ab Re: Jak sie nie znasz to nie gadaj 13.11.07, 11:44 Harrypotter grubo przesadzasz Byłam ze swoją córką w sądzie. I nie była to sprawa opuszczania zajęć szkolnych tylko coś znacznie poważniejszego . Nie było żadnych zabójców ani kajdanek. Wydaje mi się , że jesteś takim właśnie kilkunastolatkiem , który jest niezadowolony z faktu, że "system " go "dopadł" i nie może pogodzić się z faktem, że człowiek żyjący w społeczeństwie musi się dostosować do pewnych zasad . W innym wypadku to samo społeczeństwo go odsunie od przywilejów . Nastolatki nie zdają sobie z tego sprawy i są bardzo zdziwione i przerażone kiedy okazuje się , że za swoje czyny trzeba płacić . Czasami walutą jest kurator... Odpowiedz Link Zgłoś
liberata Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:10 Kurator w zasadzie nie może nic, ale sąd może ograniczyć, a nawet odebrać prawa rodzicielskie. Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:11 liberata napisała: > Kurator w zasadzie nie może nic, ale sąd może ograniczyć, a nawet > odebrać prawa rodzicielskie. ale nie za takie bzdury. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:13 Nie wiem - muszą odnotować w raportach jakąś aktywność i sukcesy. Samotna wielodzietna matka to wdzięczny obiekt - kwintesencja patologii. Odpowiedz Link Zgłoś
harrypotter Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:15 ta dobrakobieta3 mnie wku..la ale sie juz uspokilam No w sumie bedze dobrze, na poczatku bedze przychodzic regolarnie dosc zeby przynajmniej raz na 2 miechy wpasc, ale jak skonczy gimnazjum to bedze przychodzic zadziej albo i wogole przestanie Ale to zalezy od kuratorki, szybko sie jej zbyc nie da, drazy swoje z 30 min bedze min Szkoda ze sie nie odwolywalas od decyzji sadu (do 14 dni chyba mozna bylo) Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:17 Nie było jeszcze rozprawy. Nie będę się odwoływać - skoro dziecko z premedytacją mnie w to wrobiło, niech też odczuje nieprzyjemne skutki. Odpowiedz Link Zgłoś
sun_of_the_beach Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:28 O - i to jest właściwe podejście, ty dalej bądź najlepszą matką jaką potrafisz, a dzieciak (czyt. gó..arz) niech zbierze od obcych. Mnie mówiono: Kto nie słuch ojca, matki, ten słucha psiej skóry... Może jak poczuje konsekwencje, da się namówić na wizytę u psychologa? Może tobie samej taka wizyta się przyda? Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:30 sun_of_the_beach napisał: > O - i to jest właściwe podejście, ty dalej bądź najlepszą matką jaką potrafisz, > a dzieciak (czyt. gó..arz) niech zbierze od obcych. Mnie mówiono: Kto nie słuc > h ojca, matki, ten słucha psiej skóry... Może jak poczuje konsekwencje, da się > namówić na wizytę u psychologa? Może tobie samej taka wizyta się przyda? a ja nadal twierdze ,ze cos tu nie gra ,ze cos sie stalo? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:32 Tak, mści się na mnie za to, że w jej pojęciu bardziej kocham starszą córkę. Jesteśmy umówione w poniedziałek na terapię rodzinną. Odpowiedz Link Zgłoś
sun_of_the_beach Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:34 Nawet jak "się stało", to się stało. Teraz trzeba do przodu. Przecież kobita nie zrobiła tego specjalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:37 Dramat w tym, że ja w moim pojęciu kocham wszystkie moje dzieci, a tkwiąc w samym środku, nie umiem na to spojrzeć z zewnątrz. Odpowiedz Link Zgłoś
harrypotter Jaki te 15 latek jest? 09.11.07, 23:34 Leniwy wredny dziekak ktory robi na zlosc matce? Czy moze wrazliwiec ktory nie wytrzymal? Bo jak to drugie to zrob wszytsko zeby kratora nie dostal Pozatym widzisz jacy ludzie sa, byles w sadze, masz kuratora to odrazu mysla ze jakis przestepca Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Jaki te 15 latek jest? 09.11.07, 23:38 Zobaczę, co ona z tym zrobi w najbliższych tygodniach. Dzisiaj było jej głupio i nawet mnie przeprosiła. Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Jaki te 15 latek jest? 09.11.07, 23:41 echtom napisała: > Zobaczę, co ona z tym zrobi w najbliższych tygodniach. Dzisiaj było > jej głupio i nawet mnie przeprosiła. > sama to ona nic nie zrobi ,z tego co napisalas to chyba misisz jej okazac teraz duzo cierpliwosci ,milosci ,zrozumienia,przekonaj ja ,ze nie kochasz starszej corki bardziej,wytlumacz jej,ze wszystkie swoje dzieci kochasz tak samo,bo ona chyba tego nie rozumie,ale ja nie sadze aby to byl powod jej zachowania to wymowka dla ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Jaki te 15 latek jest? 09.11.07, 23:46 Dlaczego wymówka? Sama mi to powiedziała. Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:47 wciska ci bajke o milosci i chce ciebie obarczyc wina,chce abys to ty czula sie winna za cala ta sytuacje ,znany chwyt. Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:54 echtom napisała: > No to jaki może być inny powód? moze ona nie radzi sobie w szkole,i w rezultacie boji sie tam chodzic,moze wpadla w jakies zle srodowisko,ale to tylko gdybanie ,mowie ci idz z nia gdzies pogadaj w cztery oczy,ale tak na spokojnie od serca ,moze sie otworzy przed toba,moze ci zaufa,smieja sie tu ze mnie i z moich metod wychowawczych ,ale ja nadal bede uparcie twierdzic uklad matka i corka ,powinien byc ukladem przyjaciolka z przyjaciolka,tak aby zawsze mozna bylo sobie wszystko powiedzieci dziecko nie balo sie wyznac nawet tych zlych rzeczy ktore sie wydarzyly. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 09.11.07, 23:59 Rozmawiałyśmy długo i mówiła tylko o siostrze i o tym, że ją zaniedbywałam w dzieciństwie. Jest zdolna, nie ma żadnych dysfunkcji i problemów z nauką. Fakt, że wybrała beznadziejną klasę, która jej nie motywuje, ale za nic nie chciała się przenieść do lepszej. Niestety, nie chce, żebyśmy były przyjaciółkami, choć wiele razy próbowałam do niej dotrzeć. Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Kurator rodzinny 10.11.07, 00:05 echtom napisała: > Rozmawiałyśmy długo i mówiła tylko o siostrze i o tym, że ją > zaniedbywałam w dzieciństwie. Jest zdolna, nie ma żadnych dysfunkcji > i problemów z nauką. Fakt, że wybrała beznadziejną klasę, która jej > nie motywuje, ale za nic nie chciała się przenieść do lepszej. > Niestety, nie chce, żebyśmy były przyjaciółkami, choć wiele razy > próbowałam do niej dotrzeć. w takim razie przepraszam,ze ci to mowie,ale na serio jej potrzebny jest psycholog,nie wiem jak mozna matce ktora poswiecila cale swoje zycie dla dzieci tak powiedziec,jakie ona ma podstawy aby cie oceniac,ale to nie zmienia faktu,ze musisz ja ratowac,pomoc jej z tego wszystkiego wyjsc. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 10.11.07, 00:09 Wiem, chodzi do psychologa i zaczynamy terapię rodzinną. Tak czy inaczej, dziękuję Ci za wsparcie! Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Kurator rodzinny 10.11.07, 00:15 echtom napisała: > Wiem, chodzi do psychologa i zaczynamy terapię rodzinną. Tak czy > inaczej, dziękuję Ci za wsparcie! to ja dziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: Kurator rodzinny 10.11.07, 00:23 echtom napisała: > Ale za co? za mila,normalna rozmowe,ja sie tu kloce z ludzmi a nie rozmawiam.pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
donna28 Re: Kurator rodzinny 10.11.07, 09:24 echtom, wracając do Twojego pytania na początku o kuratora, to mój mąż jest kuratorem sądowym i mogę Ci tyle napisać, co wiem. Kurator ma max 10 podopiecznych, więc nie jest to tak, że jest ich nie wiadomo ile. W pierwszym miesiącu po orzeczeniu sądu o nadzorze kuratora musi on przyjść do domu i nawiązać kontakt, to nie może się odbyć gdzieś w sądzie czy gdzie indziej bo w wywiadzie muszą być opisane warunki życia dziecka - jakie mieszkanie, jak ogrzewane, czy ma własny pokój, miejsce do nauki, książki itp Kurator musi niestety uzyskać informację o dochodach i wydatkach rodziny. No i porozmawiać ze wszystkimi (w miarę możliwosci) jej członkami. W wywiadzie jest taki punkt: środowisko rodzinne i rówieśnicze, trzeba to możliwie jak najdokładniej opisać. I w zasadzie tyle. Potem co miesiąc kurator kontaktuje się z rodziną - różnie, najczęściej telefonicznie no i nawiązuje kontakt ze szkołą (pedagog, wychowawca). I co miesiąc pisze takie sprawozdanie z tych kontaktów i na podstawie tego kurator zawodowy (nadzorujący pracę społecznych) podejmuje decyzję - co dalej. Niektórym podopiecznym męża po ok 5-6 miesiącach cofano ten nadzór, jak było wszystko ok - rodzice byli w kontakcie ze szkołą, pilnowali dziecka, dziecko w szkole dostawało w miarę przyzwoite oceny, frekwencja była ok. Jednego zabrali od rodziny i umieścili w poprawczaku. Innego - w ośrodku terapii uzależnień, bo wyszło, że był uzależniony od narkotyków. Różnie. Dużo zalezy od kuratora społecznego, co napisze w sprawozdaniach. Jeśli chodzicie na terapię itd, powinno być ok i za parę miesięcy nadzór cofną. Piszę o tym, bo kilka miesięcy temu mąż dostał podopiecznego, który chyba też niekoniecznie zasłużył na kuratora. Chłopak wprawdzie miał braki we frekwencji, oceny średnie, ale za to reprezentował szkołę w biegach, był w poczcie sztandarowym i generalnie wychodzi,że środowisko rodzinne też ok. Może jego niepolskie pochodzenie zaważyło, trudno ocenić. Po kilku kontaktach mąż w zasadzie dzwoni tylko, by się upewnić, że jest ok, pisze ciągle w sprawozdaniach, że kurator już temu chłopcu niepotrzebny i mają cofnąć nadzór. A tak w ogóle to instytucja kuratora mimo wielu niedociągnięć jest potrzebna. Są rodziny, które naprawdę potrzebują wsparcia, same dzwonią do kuratora, pytają o różne rzeczy. Kiedyś mąż jechał gdzieś tam w nocy, bo ojciec córki nie chciał do domu wpuścić, mała siedziała na klatce i miała tylko komórkę do swojego kuratora. W rodzinach naprawdę dysfunkcyjnych dzieciakowi potrzeba każdego dodatkowego dorosłego, który się o niego troszczy. Nie mówię oczywiście, że w Twojej rodzinie tak jest, ale kurator musi to sprawdzić, bo skąd ma to wiedzieć? Przyjdzie, pogada, taka jego praca... jak miałabyś jakieś dodatkowe pytania pisz na priv Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Dzięki za wyczerpującą odpowiedź 10.11.07, 09:55 Moja córka też udziela się społecznie i zdobywa nagrody w międzyszkolnych konkursach muzycznych, a jednak potraktowano ją jak młodocianą kryminalistkę. Sądzę, że z paru powodów. Po pierwsze, myśli dość niezależnie i zawsze wyraża swoje zdanie. Poza tym jest pod lupą, bo zna mnie dyrektorka szkoły (moja nauczycielka z podstawówki) i matematyczka (koleżanka z liceum). Do tego wychowuję ją sama. Nie obraź się, ale trochę mi przykro, że będzie przychodził wyznaczony przez sąd urzędnik i kontrolował, jak zajmuję się dziećmi. Terapię rodzinną przyjęłam bez oporów, ale tu poczułam się jak menel pod opieką MOPS-u. Odpowiedz Link Zgłoś
annakate w kwestii formalnej 10.11.07, 10:50 kurator kuratorowi nierówny Kurator rodzinny może sie pojawić w następujących sytuacjach: Jeśli ograniczono władze rodzicielską przez nadzór kuratora ( i to trwa max do pełnoletności dziecka) albo jeśli jest nadzór kuratora zastosowany w sprawie z ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich (max do 21 roku życia delikwenta). w obu przypadkach jak idzie ku lepszemu nadzór decyzją sądu może sie skończyć wcześniej - nie określa sie z góry jego czasu trwania (nie "skazuje" sie na nadzór na ileś lat). Kurator na jednorazowy wywiad pojawia sie na wstępnym etapie rozpoznania obu takich spraw na wywiad - jednorazowa wizyta kuratora nie oznacza jeszcze, że będzie na pewno nadzór. na pocieszenie echtom powiem Ci, że działania kuratora bardzo często przynoszą dobry skutek jeśli problemem jest szkoła - dziecko, jesli wie, że jest kontrolowane przez kogoś z zewnątrz i to w dodatku nie wiadomo kiedy mobilizuje się. Powiedz jej, że to od niej najbardziej zależy, jak długo ten nadzór będzie trwał. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: w kwestii formalnej 10.11.07, 11:20 Dzięki, choć dla mnie mizerne pocieszenie, że dziecko odrzuciło mój autorytet, a będzie słuchać obcego człowieka. Boli jak cholera, bo to ja chciałam przekazać dzieciom wszystkie ważne dla mnie wartości, a one to olały. Czy sugerujesz, że mogą mi ograniczyć władzę rodzicielską? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: w kwestii formalnej 10.11.07, 11:24 Zresztą i tak będę miała przechlapane po pierwszej wizycie, bo w domu jest sajgon z powodu niedokończony remont. Będzie miał kurator o czym pisać w sprawozdaniu. A jak za kilka miesięcy zarobię kasę i remont dokończę, będzie mógł odtrąbić sukces, że zmobilizował leniwą menelkę do roboty. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: w kwestii formalnej 10.11.07, 13:34 echtom-u nas kurator pojawił sie z innego powodu-dwa razy w najmniej oczekiwanym momentach. w domu dwoje małych dzieci i syf na podłodze- bo sprzątamy wieczorem albo gdy sie wywracamy. W dodatku córka szykowała sie na dwór w ubraniach tzw podwórkowych bo miała zamiar w piasku sie bawic. Uwierz- nie miało to znaczenia. Znaczenie ma to co ty mówisz, w jaki sposób mówisz, czy dom jest zagrzybiony pełen smrodu, niedopałków papierosa, jak zachowuja sie dzieci wobec ciebie a nie to czy masz remont. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: w kwestii formalnej 10.11.07, 14:06 Dzięki, już kiedyś się przekonałam, że umiesz podnosić ludzi na duchu. Zastanawiam się tylko, czy to nie zależy od osoby kuratora - przyjdzie paniusia na szpileczkach, mająca hopla na punkcie porządku, i przerąbane. Przeżyłam 8 lat temu bardzo nieprzyjemną wizytę takich paniuś z sanepidu - najmłodsze dziecko ugryzł obcy pies i dostawało serię 5 zastrzyków przeciw wściekliźnie. Po 4. zastrzyku paniusie przyszły na kontrolę, czy pilnuję szczepień. I chociaż wszystko było dopilnowane co do dnia, pouczyły mnie na koniec, że jeśli zaniedbam ostatnie szczepienie, może nastąpić zgon dziecka. Do dziś robi mi się nieprzyjemnie, jak to wspomnę. Nie wiem, czy wśród kuratorów nie trafiają się takie chamskie i złośliwe osobniki. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: w kwestii formalnej 10.11.07, 14:15 Ech, no u mnie też w domu czasami nie idzie przejść Zabawki małych w całym domu (ja też w dzieciństwie roznosiłam zabawki wszędzie). No i naczynia myte są jak sie komuś przypomni. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: w kwestii formalnej 10.11.07, 17:37 kuratorem rodzinny nie może zostać każdy. a nie każda paniusia na szpileczkach musi być jędzą Pamietaj żeby nastawić sie do niej pozytywnie-ona nie przychodzi po to by zaszkodzic, ona przychodzi z pewną misją. Jesli zaczniesz na nią warczeć mając w pamięci szpilki z sanepidu to wiadomo że miło nie będzie. Nie bój sie i bądź sobą Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: w kwestii formalnej 10.11.07, 18:07 Pewnie masz rację, ale jak raz się przeżyło chamski nalot urzędasów, to człowiek staje się nieufny. Właściwie nie mam się czego bać - najmłodsze dziecko dziś przypadkiem stłukło szybę, a ja zaczęłam trenować picie. Musimy zadbać o wizerunek dysfunkcyjnej, patologicznej rodziny, żeby kurator się nie rozczarował Nie mogę też zawieść dziecka, które z takim poświęceniem kreowało i kolportowało ten czarny wizerunek. W sumie jest mi obojętne, czy będzie miło czy nie - skoro doszło do tego, że muszę stanąć przed sądem razem z alkoholiczkami, które głodzą i maltretują swoje dzieci, jest mi wszystko jedno, czy dziecko dostanie kuratora, czy ja dożywocie. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: w kwestii formalnej 10.11.07, 19:35 kurator nie przychodzi z nastawieniem-nie powinien . Przychodzi dla dobra dziecka, przychodzi bo ma zgloszony problem. jesteś czysta- olej sprawę i już . zachowaj spokój i bądź uczciwa. Ciekawe jak sie dzieciak twój zachowa bo kurator stara sie przyjść o takiej porze by zastac wszystkich. I nie tyle z tobą będzie gadal co z córką . Co może wyjść jej na dobre w świetle tego co napisałaś : Podobno czasem najlepsze, co mozna zrobić, to pozwolić dziecku ponieść konsekwencje własnego postepowania Mój tata mawiał :gdzie drwa rąbią tam wióry leca. Szanowałam i w zielonych latach i teraz zwłaszcza za brak kontroli nad moim zyciem (kontroli widocznej). Gdy ze szkoły przyniosłam jednego dnia z jednego przedmiotu 3 pały (nauczyciel chciał mnie złamać) nie zrobili NIC i sama musialam zdecydowac czy zostawic to tak jak jest i wlaczyc z nauczycielem czy tez odbic sie i walczyc,Mieli szczesice ze ambitna jestem i wypracowałam sobie 4. Ale dzieki swojemu nie wtrąceniu sie w tą i inne sytuacje wiedziałam że skoro ja nabroję-to ja poniosę konsekwencje Daj znać jak będzie juz po wizycie. Strasznie jestem ciekawa co będzie By dojść do źródła, trzeba płynąć pod prąd Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: w kwestii formalnej 10.11.07, 20:17 Dzięki - ale nie wiem, kiedy będzie wizyta, bo wczoraj dopiero poszło ze szkoły pismo do sądu (albo wyjdzie w poniedziałek). Nie wiem, jak długo potrwa wyznaczenie terminu sprawy. Oczywiście, będę informować na forum zainteresowane osoby o jej przebiegu. Odpowiedz Link Zgłoś
liberata Re: w kwestii formalnej 10.11.07, 21:50 Mam dwie koleżanki kuratorki. Obie bardzo fajne babki. Są młode, nie ze "starego systemu", buzia w ciup i ą, ę. Mają małe dzieci, więc wiedzą jak to jest. Znają życie, mówię ci. I naprawdę starają się pomóc. Wiem, że nazwa kurator bardzo zniechęca, ale nie myśl o nich jak o wysłanniku ręki karzącej, tylko personalnie. Zobaczysz, co to za osoba. Może razem uda wam się wypracować jakiś front działań, żeby córkę zachęcić do współpracy. Bardzo ci współczuję, a jeszcze bardziej twojej córce. Mam nadzieję, że uda się do niej dotrzeć. Pomimo tego co zrobiła i robi, spróbuj okazać jej miłość. Wiem, że łatwo się mówi, a cholernie trudno zrobić (( Prawda jest taka, że najlepsi rodzice czasem niestety ponoszą porażkę wychowawczą. Nie wiń się. Spróbuj ją oswoić. Odpowiedz Link Zgłoś
annakate Re: w kwestii formalnej 10.11.07, 21:59 zapewniam, że kuratorzy takie rzeczy widują, że są w stanie odróznić, czy jest akurat remont czy odwieczny syf, czy dziecko jest akurat na wylocie na podwórko lub świeżo po powrocie z niego, czy wanny nie widziało od miesiąca. Nie desperuj, nie użalaj sie nad sobą tylko zastanów się jak wyjśc na prostą, poważnie porozmawiaj z dzieckiem, jak kurator przyjdzie to będziesz mu już mogła zaprezentować jakieś pomysły Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: w kwestii formalnej 10.11.07, 22:02 annakate napisała: > zapewniam, że kuratorzy takie rzeczy widują, że są w stanie odróznić, czy jest > akurat remont czy odwieczny syf, czy dziecko jest akurat na wylocie na podwórko > lub świeżo po powrocie z niego, czy wanny nie widziało od miesiąca. > Nie desperuj, nie użalaj sie nad sobą tylko zastanów się jak wyjśc na prostą, > poważnie porozmawiaj z dzieckiem, jak kurator przyjdzie to będziesz mu już mogł > a > zaprezentować jakieś pomysły no,tak tylko,ze ta corka nie wiele jej powie,zwali wine na nia,tak jak to juz zrobila,walnie tekst,ze to przez matke wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: w kwestii formalnej 10.11.07, 22:05 Wiesz, kiedy kilkanaście lat temu zostałam sama z trójką małych dzieci, postanowiłam sobie, że nigdy nie będą się czuły gorsze od rówieśników, że w domu nie będzie biedy, że nigdy nie skorzystam z pomocy MOPS-u, że sama wychowam je na dobrych i szczęśliwych ludzi. I po kilkunastu latach heroicznej walki kończę jak przestępca przed sądem. Siedzę pijana przed kompem i wyję z rozpaczy, że całe moje życie poszło w pizd.u. Myślę o ludziach, którzy przez całe lata mnie podziwiali i traktowali jak bohaterkę - jak im teraz spojrzę w oczy? Czuję się śmieciem. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: w kwestii formalnej 10.11.07, 22:08 I po ch... było to wszystko? Mogłam od razu się rozpić i pójść na zasiłek - na to samo by wyszło. Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: w kwestii formalnej 10.11.07, 22:19 ja juz wczoraj wiedzialam,ze ty to tak odbierasz.masz troje dzieci,i masz dla kogo nie pic i byc dobra matka,nie masz racji mowiac,ze nie warto bylo walczyc,twoje dzieci to doceniaja nawet jesli ci tego nie mowia albo teraz nie zdaja sobie z tego sprawy,istotne jest abys ty miala czyste sumienie wobec samej siebie i wiedziala ,ze zrobilas co moglas,naprawde daj spokoj jakos przez to przejdziesz a ta twoja corka kiedys uswiadomi sobie co zrobila w jakiej sytuacji postawila cala twoja rodzine,a ludzmi sie nie przejmuj,jesli cie znaja i znaja twoje cale zycie nie zmienia o tobie zdania,a jesli tak to nie warto sie nimi przejmowac,co pijesz?zaraz tez sobie cos naleje? Odpowiedz Link Zgłoś
liberata Re: w kwestii formalnej 10.11.07, 22:38 Nie pij. W takim stanie emocjonalnym to szybka jazda w dół. Pomyśl o tym jako o zdarzeniu, twój świat się przez to nie zawali. Jeśli będziesz silna, to szybko wyjdziesz na prostą. Alkohol osłabia. Poza tym kurator musi widzieć, że podołasz. Pozdrawiam i trzymam kciuki! Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: w kwestii formalnej 10.11.07, 23:03 Ja przez kilkanaście lat byłam silna i nie do zdarcia i zaprowadziło mnie to donikąd. Teraz mogę wreszcie wyluzować. Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: w kwestii formalnej 10.11.07, 23:25 echtom napisała: > Ja przez kilkanaście lat byłam silna i nie do zdarcia i zaprowadziło > mnie to donikąd. Teraz mogę wreszcie wyluzować. no to wyluzuj,a wszystko samo sie jakos dotrze. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: w kwestii formalnej 10.11.07, 23:56 To działa. Jak mnie dzieci zobaczyły pijaną i spłakaną przed kompem, zaczęły sprzątać pokój i zobowiązały się na piśmie do paru rzeczy, których nie mogłam od nich wyegzekwować od dwóch miesięcy. Trzeba było tak wcześniej Odpowiedz Link Zgłoś
alina66 Re: w kwestii formalnej 14.12.07, 13:19 echtom, mój syn ma 19 lat, mniej więcej więc pamiętam jeszcze o co chodzi ) Całe lata synuś mi opowiadał, że nigdy w zyciu nie chce robić tego, co ja (jestem tłumaczem) , zawód do d..., praca ciężka, a on chce lekko, łatwo i przyjemnie. Włosy na głowie mi się jeżyły i nóż w kieszeni otwierał, takie herezje głosił (oprócz wymienionych inne też). Zdał był maturę i poszedł na studia - NA LINGWISTYKĘ STOSOWANĄ - czyli robi szkołę dla tłumaczy ) Dobrowolnie, bez dyskusji z mamusią (bo ja już zrezygnowałam dawno przed maturą z dyskusji), zapewne po własnych przemyśleniach. Może one po prostu muszą same dojrzeć?? Na uczęszczanie do szkoły naciskałabym jednak drogą perswazji, no bo bez szkoły to trochę sobie zycie komplikuje na przyszłość, i jak już dojrzeje, to będzie jej ciężko. Może do pracy jakiejś ją wysłać we wakacje, żeby zobaczyła, jak to jest jako siła niewykwalifikowana? (Ja tak zrobiłam) Zgadzam się też, że ma jakiś problem Twoja córa - może dasz radę z niej wyciągnąć, o co chodzi? Generalnie to one strasznie skomplikowane są w tym wieku, i trudno jest baaaardzo - mój syn też robił głupoty, miałam wrażenie, że częsciowo to sam nie wiedzial o co mu chodzi. Przeszło tak z rok temu, ale chłopcy później dojrzewają ) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: w kwestii formalnej 14.12.07, 14:22 Ja też jestem tłumaczem) Ale dziewczyn namawiać nie będę - widzę zresztą, że mają trochę inne uzdolnienia i predyspozycje. Co do córy - pojawiła się opcja zmiany klasy, ale mozliwa dopiero od II semestru. Troche późno doszła do wniosku, że jednak klasa ją zniechęca - wczesniej trzymała ją przy niej osoba wychowawczyni, a teraz mają nową, z którą nie ma takiego dobrego kontaktu. Martwie sie, że ona chce powtarzać ten rok, argumentując, że ze słabymi ocenami nie dostanie sie do wybranego liceum. Byłaby szkoda - moze starczy jej jednak sił na końcowy zryw, choć nie wiem, czy koniecznie na to naciskać. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: w kwestii formalnej 10.11.07, 22:48 Nie myśl o ludziach, którzy Cię podziwiali - guzik im do tego. Może podziwiali, ale sami nie przeżywali takich trudności i nie powinni Cię oceniać, a co najwyżej - pomóc. Chromol to, co ktoś sobie pomyśli. Myśl o sobie i swoich dzieciach. Wylej wódę, odpręż się. Jutro jest święto, pewnie nie idziesz do roboty, pójdź do kina na coś odlotowego, jeżeli dzieci będą chciały pójść z Tobą, to je weź, jeśli mają swoje plany (to już duże panny, jak piszesz), to niech się bawią po swojemu. Ubierz się ładnie, pójdź do knajpy i zamów sobie coś dobrego do jedzenia. Bardzo Ci współczuję, ale musisz się pozbierać i zmierzyć z nową sytuacją. Musi się udać, 3maj się, pozdrawiam cieplutko. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: w kwestii formalnej 10.11.07, 22:56 I może w ogóle zacznij od jutra więcej myśleć o sobie, niż o dzieciach. Może odrobina zdrowego egoizmu z Twojej strony im nie zaszkodzi, skoro poświęcanie się nie było najlepszym pomysłem. Może, jak Ty zaczniesz się cenić, to i Twoje dzieci zaczną Cię cenić? A poza tym 3maj się, 3maj się bardzo cieplutko. Musi być kiedyś dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
annakate Re: rusz do przodu 11.11.07, 11:38 Jesli pokazujesz dzieciom, że jak jest problem, to trzeba się urżnąć, siąść i płakać to chyba rzeczywiście jest poważny problem. A co zrobisz jesli jutro Twoja Córka przyjdzie pijana i zacznie ryczeć, że jest uważana za patologię? Dziewczyno, pozbieraj się! Ktoś Ci obiecywał, że z nastolatką będzie zawsze łatwo? To nie jest problem patologicznych rodzin (bo one w tym nie widzą problemu, że dziecko zawala szkołę), w tym momencie to jest problem Twojej rodziny i przestań sie zastanawiać nad tym w jakim jestes towarzystwie, tylko spróbuj znaleźć wyjście! Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: rusz do przodu 11.11.07, 11:54 Zrobiłam to pierwszy raz w ciągu tych 17 lat i, jak wynika z mojego poprzedniego postu, było to dla dziewczyn dużym szokiem. Wzięły się same za konstruktywne działania i raczej nie zamierzają naśladować tego, co zrobiłam wczoraj. Czasem trzeba potężnego wstrząsu, by coś dotarło do egocentrycznych nastoletnich główek. Nie bój się, nie zamierzam powtarzać tego codziennie, bo przestanie działać A co do nastolatki - demoralizacja i łamanie prawa to jednak nie to samo, co "normalne" problemy wieku dojrzewania i konflikt pokoleń. Na to drugie byłam przygotowana, pierwszego w ogóle nie brałam pod uwagę i stąd mój szok. Odpowiedz Link Zgłoś
annakate Re: rusz do przodu 11.11.07, 12:25 To wykorzystaj chwilę trwania w szoku i jak rozumiem ataku wyrzutów sumienia u córki, siadajcie i gadajcie. jeśli problemem była frekwencja, to niech dziecię założy zeszyt obecności i niech nauczyciel na każdej lekcji podpisuje, że była. Jesli coś narozrabiała, naurągała komuś - niech siada i pisze list z przeprosinami, w trzech egzemplarzach - jeden dla pokrzywdzonego, jeden dla dyrekcji szkoły, jeden zostaje w domu, pokażesz temu nieszczęsnemu kuratorowi. jesli ma zaległosci - jutro wędruje do nauczycieli przedmiotu i uzgadnia kiedy, co i w jakiej formie ma pozaliczać. Twoja wizyta w szkole też mile widziana, idź nie tylko do wychowawcy, ale przede wszystkim do pedagoga. I głowa do góry, czasem trzeba zdrowo dupnąć, żeby sie pozbierać. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: rusz do przodu 11.11.07, 13:12 No właśnie wykorzystuję chwilę szoku do działań naprawczych - ona wie, że jeśli do końca semestru będzie miała 100% obecności i pozalicza wszystkie zaległości, jest szansa, że sąd jej odpuści. W szkole byłam przedwczoeaj na zespole wychowawczym (wychowawca, pedagog, rodzic i delikwent), mam stały kontakt. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: rusz do przodu 11.11.07, 15:09 Zaraz, zaraz, dlaczego Ty sie załamujesz? Córka wagaruje. No, niedobrze, ale wagary to nie zbrodnia. Wiele dzieci wagaruje, a winna jest w przeważajacej liczbie wypadków nie matka, tylko szkoła. Sama piszesz, ze córka nie jest zdemoralizowana, że zdobywa nagrody, że szkoła potraktowała ja niesprawiedliwie. Gdzież wiec tu Twoja wina? Że szkoła okazala się nadgorliwa - nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Zastanow sie na zimno - nic dramatycznego tak naprawdę się nie dzeije. Corka ma wyrzuty sumienia. Nic nieodwracalnego nie zaszło. Prócz burzliwego wieku dojrzewania. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: rusz do przodu 11.11.07, 16:15 Szkoła potraktowała ja zgodnie z przepisami - mieli prawo zgłosić sprawę do sądu powyżej 50 godzin nieusprawiedliwionych, upominali, czekali cierpliwie, aż się opamięta, ale niestety doszło do 100, a oni też są kontrolowani i muszą wypełniać nakazane procedury, i ja to rozumiem. Dzieje się coś dramatycznego - córka odrzuca szkołę i edukację, co samo w sobie nie jest dobre, i w dodatku odrzuca ją dlatego, że wie, że dla mnie nauka zawsze była wielką wartością. Chyba każdy rodzic pragnie przekazać swoje wartości dzieciom i cierpi, gdy one je w tak drastyczny sposób odrzucają. Nie mam zwariowanych ambicji i nie wymagam samych szóstek. Gdyby normalnie chodziła do szkoły i miała przeciętne oceny w okolicach 4, nie wymagałabym nadzwyczajnych osiągnięć i czerwonego paska. Wydaje mi się, że od zdolnego dziecka bez deficytów należy wymagać przynajmniej minimum szkolnej przyzwoitości. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: rusz do przodu 11.11.07, 17:45 Co za kretynski przepis, slowo daję. A moze córka odrzuca szkołę, nie Ciebie? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: rusz do przodu 11.11.07, 17:50 A może jedno i drugie? Przemyślała sobie kiedyś, że ja pilnie się uczyłam i pracowałam i wg jej standardów "do niczego w życiu nie doszłam", i postanowiła poszukać alternatywnej drogi do życiowego sukcesu. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: rusz do przodu 11.11.07, 17:52 Kolega moich córek (prawie 19 lat) zakończył edukację na 1. klasie gimnazjum i większej szansy na sukces w jego życiu nie widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: rusz do przodu 11.11.07, 20:14 Mój syn wprawdzie w życiu nie był na wagarach, ale nie uczył się do tego stopnia, ze musiałam go odebrać po pierwszym semestrze z LO i przenieść do prywatnego liceum kupieckiego (a cała rodzina to naukowcy lub pisarze). Nie powiem, bylam załamana. W tym roku, we wrześniu syn obronił w terminie magisterium. Myśli o doktoracie. Dzieci na szczęście dojrzewają. Nie wszystkie oczywiscie, ale bardzo wiele. Ale jak mnie to samo mówiła matka kolegi syna, ktora miała starsze dzieci, to nie wierzylam. Widzialam syna sprzedajacego pietruszke na stoisku. Jesli Cię to pocieszy, to moj ojciec, obecnie prorektor, profesor itd, oblał mature z dwoch przedmiotów. Caly rok grał w brydża, zamiast się uczyc. Matka, autorka ksiązek dla dzieci, ktorej teksty znajdują sie w podręcznikach szkolnych, przechodzila z poprawkami z klasy do klasy. Naprawde, wszystko może jeszcze być zupełnie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: rusz do przodu 11.11.07, 20:29 Dzięki za pocieszenie. Może i będzie dobrze, ale nieprzyjemnie tak nerwy sobie szarpać. Martwi mnie też antyprzykład ich ojca - nie skończył liceum, a zarabia więcej ode mnie. Dla młodej to poważny argument. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Echtom 11.11.07, 21:25 Nie otwieralam tego watku, myslałam, ze dotyczy spraw czysto formalnych, zajrzałam dopiero dzisiaj. Napisalam do Ciebie @. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Dzięki, przeczytałam 11.11.07, 22:10 Ale heca - nie wiedziałam, że mam pocztę gazetową A tam 265 wiadomości! Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb odnośnie poczty... 14.11.07, 11:24 > Ale heca - nie wiedziałam, że mam pocztę gazetową Echto - będąc zalogowana - masz pocztę. Jeżeli nie chcesz jej ciągle sprawdzać, bo na codzien korzystasz z poczty iinego portalu, np. wspomnianej interii - dobrze uaktywnić usługę przekierowania. Wchodzisz na swoją pocztę na gazecie - tam dajesz przeierowanie i podajesz adres na jaki ma przesyłać mejle i od tej pory nie musisz sprawdzać na poczcie gazetowej, bo automat będzie przesyłał pocztę na tę inną... A w sprawie nieobecności - w jednej z klas liceum mialam okres buntu. 100 godzin Twojej córki - to nic porównaniu ze mną. U mnie to się już w tysiącach liczyło. I moja mama mi je usprawiedliwiła... I dzięki temu klasyfikowano mnie, ku wielkiej niechęci mojej ówczesnej wychowawczyni. A pamiętam, że na jednym przedmiocie (geografia to była) była 3 razy w ciągu roku szkolnego: na lekcji, na ostatniej w pierwszym półroczu i na ostatniej w drugim, gdzie zdawałam matriał z całosci. zdałam, i studia skończyłam. Ale rano nie chciało mi sę wstawać, więc do szkoły nie chodziłam. Ale dzięki usprawiedliwieniom, nie było sprawy w sądzie... Pozdrawiam, życząc jednak dogadania się z córą. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: odnośnie poczty... 14.11.07, 11:40 Co do poczty - nie będę przekierowywać, pasuje mi taka osobna tylko do forumowej korespondencji wewnętrznej. Thank you anyway za info. Co do usprawiedliwiania - może nie mam racji, ale jest to coś tak niezgodnego z moim sumieniem, że byłoby mi ciężko, choć pewnie w sytuacji podbramkowej bym się złamała. Na pewno będę bardzo dbała o usprawiedliwianie nieobecności najstarszej - część godzin ma niesłusznie nieusprawiedliwionych, bo chorowała - chciałam to zrobić za cały październik na zebraniu rodziców, a okazało się, że wolno usprawiedliwiać wstecznie tylko za tydzień. Nie wiem, jak mi to umknęło, bo byłam na wszystkich zebraniach i robiłam z nich notatki. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: odnośnie poczty... 14.11.07, 12:40 > niesłusznie nieusprawiedliwionych, bo chorowała - chciałam to zrobić > za cały październik na zebraniu rodziców, a okazało się, że wolno > usprawiedliwiać wstecznie tylko za tydzień a to odgórny jakiś przepis? Na piśmie? Czy jakieś wymysły? Bo u nas jestowa, że lepiej wcześniej zawiadomić, ale nie ma zakazu usprawiedliwiania wstecz... Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: odnośnie poczty... 14.11.07, 12:46 Przepis szkoły - ale mogę spawdzić, czy zwyczajowy, czy wpisany do statutu. W gimnazjum można usprawiedliwiać za bieżący miesiąc i to mnie zmyliło. Odpowiedz Link Zgłoś
zawsze-zosia Re: Kurator rodzinny 12.11.07, 11:43 Trzymam za ciebie kciuki. Widać, że jesteś strasznie przejęta. Przeczytałam Twoje wypowiedzi i wydaje mi się, że strasznie chciałaś dziewczynom wynagrodzić niedostatki rodzinne i byłaś hm... może za dobra? A że dziecko dziecku nierówne, to jedno widzi i docenia, a inne wyprawia jakieś głupie manifestacje. Podjęłaś bardzo mądrą decyzję pozwalając córce ponieść konsekwencje.Ty przetrwasz to jakoś, a na córkę powinno to podziałać jak zimny prysznic. I może spójrz na to tak. Może dobrze, że dzieje się to teraz, bo skoro córa jest taka zbuntowana to za chwilę mogłyby pojawić się dużo gorsze problemy typu alkohol, narkotyki. NIech idzie do sądu, niech zobaczy o co się otarła, może to pomoże? Przejrzy na oczy i szybciej zrozumie, że nie dla Ciebie musi się uczyć.Ty jesteś już wykształcona, a ona swoim zachowaniem (wobec szkoły również) pracuje na własną przyszłość, a nie na Twoją. Pozdrawiam serdecznie i głowa dogóry! Będzie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 12.11.07, 12:33 Dzięki. W ogóle jestem podbudowana, bo dawno nie zebrałam w swoim wątku tylu pozytywnych odpowiedzi - rzeczowych i pełnych życzliwości. Z poprzednich doświadczeń wywnioskowałam, że forumowicze raczej wolą kopać leżącego, a tu takie miłe zaskoczenie)) Odpowiedz Link Zgłoś
joannab-o Re: Kurator rodzinny 14.11.07, 12:10 Miałam w życiu takie sytuacje, że jakies pojedyncze, dramatyczne wydarzenie pozwałało na tak odmienne spojrzenie na siebie nawzajem, że całkowicie zmieniało stosunki. Myślę, że najlepiej byłoby potraktować sytuację z kuratorem nie tak, że Mała sprowadziła na Ciebie nieszczęście, tylko tak, że obie znalazłyscie się w głupiej sytuacji i ten kłopot was jednoczy. Poza tym ja bym nie gadała zbyt wiele i nie odbierała solennych obietnic (oprócz tego, co na pewno wykonalne, czyli, tak jak pisałaś, zero nieobecności), bo mogą być za trudne do spełnienia i doprowadzić stopniowo do popsucia tego co teraz zyskałyście. W ogóle mój sposób to mało słów i akceptacja okazywana działaniem i gestem - dziecko widzi w tym moją wiarę, że samo będzie umiało sprawę przemysleć i samo rozwiazać. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 14.11.07, 12:48 Tak, ja po pierwszym wybuchu w ogóle nie wracam do tej sprawy i młodej nie nękam. Odpowiedz Link Zgłoś
e-ftalo Re: Kurator rodzinny 15.11.07, 16:28 Z tego co piszesz,a czytam twoje posty także w innych wątkach i uwaam ze jestes dobrą matką i ta sytuacja jest bardzo niedobra.Kurator,pedagog szkolny i cała masa "specyjalistuf" powinni sobie pójść w siną dal. Nasz system edukacyjny i sądowy jest całkowicie nieudolny wychowawczo i trzeba sobie to jasno powiedzieć,nie robić złudzeń.Ludzie niby wykształceni,z róznymi dyplomami nie mają takiej rodzinie nic mądrego do powiedzenia,poza tym że mogą zabrać dzieci do domu dziecka(i wiadomo co dalej). A ten cały "pedagog" szkolny który zgłosił dziecko do sądu to skończony cham,ze wcześniej nie porozmawiał z toba ,nie zadzwonił ,tylko narobił ci kłopotu.Taki sukinsyn powinien się trzymać z dala od dzieci i ich rodzin i szkoły-zgłoś to dyrektora szkoły,nie przepuszczaj,a potem do pedagoga niech się tłumaczy. Dlatego twoja córka potrzebuje kogoś kto jej pomoże,kto z nią pogada,np dobrego psychologa,albo inną osobę rozumiejącą sprawy młodzieży i pomoże waszej rodzinie. Poszukaj w ogłoszeniach,może w twojej okolicy działają koła wolontariuszy pomagającym takim młodym zagubionym osobom,jeśli to duze miasto to napewno ktoś się znajdzie.I tylko wśród organizacji pozaządowych można szukać takiej pomocy Życzę powodzenia i nie przejmuj się nieudolnym kuratorem,raz w miesiącu można przezyć i tak nic tu nie zdziała,więc nie sądzę żeby mu sie chciało robić coś z niczego. echtom nie wolno ci tracić pewności siebie.Wychowanie nie jest rzecza łatwą,a co na to wszystko ojciec dziecka,nie pamietam twojej sytuacji,wszak na forum jest wiele osób i nie prowadzę kartoteki każdego użytkownika.Głowa do góry,sam chętnie bym ci pomógł bo masz czas ale pewnie mieszkasz daleko. Kuratora sądowego nie wpisuje się do papierów,chyba że dzecko popełni przestępstwo a niechodzenie do szkoły nie jest przestępstwem nie wolno ci pić,potrzebujesz szybkiej pomocy,spróbuj tak I jeszcze coś ,wydaje mi się że za dużo energii tracisz na forum-zmień ta energię na solidną pracę z córkami. Ani słowa nie powiedziałaś co dokładnie córka robi gdy jej nie ma w domu-moze wpadła w towarzystwo złych ludzi,sprawdź to,masz pełne prawo do ingerencji,bądź twarda jeśli dzieje się coś złego. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 15.11.07, 17:00 Odpowiem pokrótce, bo poruszyłeś dużo spraw. Za tydzień zebranie w szkole i dowiem się, na jakim etapie jest sprawa z sądem i kuratorem. Młoda, odpukać, w tym tygodniu bardzo ładnie chodzi do szkoły. Jest pod opieką szkolnej poradni psychologiczno- pedagogicznej, zaczęłyśmy tam terapię rodzinną. Ojciec dzieci dotąd olewał, ale gdy dowiedział się o kuratorze, postanowił spędzać z nimi więcej czasu. Zobaczymy, co z tego wyniknie. O moje picie się nie martw, to był jednorazowy epizod - w sumie pozytywny, bo wystraszył dzieci i zmobilizował do konstruktywnego działania. Co do forum - wiem, że spędzam na nim za dużo czasu, ale nie wypominaj mi tego, bo w tej chwili jest to dla mnie najbardziej dostępna forma terapii, lepsza niż wielogodzinne wysiadywanie w poczekalni poradni zdrowia psychicznego. A jak córka spędza czas? Najczęściej po prostu zostaje w domu przy komputerze - zwykle wychodzę do pracy wcześniej niż ona do szkoły. Znam jej towarzystwo - cóż, mogła znaleźć sobie lepsze, ale nie jest kryminogenne i z tego, co się orientuję, młoda nie jest podatna na używki i uzależnienia. W przeciwieństwie do starszej ma silną wolę i dlatego walka z nią nie jest najłatwiejszym zadaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
marysia251 Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 04:17 chciałabym jeszcze odnieść się do tej wypowiedzi. Nie wiem, na jakiej podstawie sugeruje się, że jest nieudolny kurator. Jeśli ktoś nie wie, na czym ta praca polega, bo nie był nigdy kuratorem niech nie rzuca takich opinii. A co do oddawania dzieci do domów dziecka, tylko ktoś, kto musiał taki wniosek do sędziego napisać, wie, jak trudno jest to zrobić. Ja mam swoje dziecko, zdarzyło mi się umieszczać w pogotowiu opiekuńczym dziewczynki w wieku podobnym do mojej córki i serce mi pękało, kiedy odjeżdżałam a one nie chciały mnie puścić. Ale i tak było to za późno... Proszę nie oceniać zbyt pochopnie. A na zebraniu szkolnym raczej nie udziela się informacji o tym, na jakim etapie jest sprawa w sądzie, bo szkoła takich informacji nie posiada. Jeśli to się dzieje w Warszawie, a kurator był na wywiadzie w listopadzie, to nie sądze, aby termin ewentualnej rozprawy był wyznaczony w tym roku (a jeszcze jedno, jeśli to sprawa o demoralizację z ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich, to najpierw będzie wyznaczony termin wysłuchania w sądzie i po tym sąd podejmnie decyzję, czy będzie stosował środki wychowawcze i sprawę skieruje na rozprawę. Terminem demoralizacja określa się m. in. wagary, wiem że to słowo przeraża rodziców) Odpowiedz Link Zgłoś
marysia251 Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 04:03 witam postaram coś ci powiedzieć o kuratorze rodzinnym, ponieważ do niedawna byłam zawodowym kuratorem rodzinnym i miałam wiele takich wizyt i nadzorów. Po pierwsze, jak ktoś zaznaczył, to że był kurator na wywiadzie (na pewno zawodowy, społeczni nie robią pierwszych wywiadów)nie znaczy, że będzie stały nadzór. Kurator napisze sprawozdanie, sędzia sie z nim zapozna i podejmie decyję, czy dalej prowadzi postępowanie, czy sprawę umorzy. Jeśli uzna, że trzeba sprawę prowadzić i zastosować jakieś środki wychowawcze, wyznaczy termin rozprawy. Te środki wychowawcze, to niekoniecznie nadzór kuratora, może być upomnienie, zobowiązanie do określonego postępowania, nadzór odpowiedzialny rodziców, może być ocziwście nadzór kuratora. Jeśli do tego dojdzie, nie nastawiaj się do tego od razu źle, pamietaj, że kuartor to człowiek, który ma tez rodzinę, najczęściej, jakieś problemy, a nie jakiś urzędas, który tylko czeka na podknięcie podopiecznego. My wiemy, dlaczego dochodzi do takich sytuacji, spotykamy przeróżne przypadki, staramy się w takich sytuacjach jak twoja wspierać rodzinę, mobilizować do podjęcia działań, które mogą buć pomocne w pokonaniu problemu. Musisz być świadoma, że kurator nie ma złotego środka na młodzież z problemami, musi poznać rodzinę, problem, może sie pomylić, źle ocenić. To w gruncie rzeczy ty najlepiej znasz dziecko, jeśli zaczniesz współpracować z kuratorem, to wszystko będzie lepiej szło. W postanowieniu sądu będzie określona częstotliwość składania sprawozdań, tzn, np co miesiąc lub co 2. Ale to jest dla kuratora, natomiast ile razy w miesiącu kurator przyjdzie do domu, to tylko od niego zależy, może być nawet co kilka dni, jeśli uzna, że tego wymaga sytuacja. Kurator nie powinien uprzedzać o swoich wizytach, zrozum, to nie miałoby sensu. Jest wiele takich spraw, że tylko z zaskoczenia można poznać prawdę. Ponadto, kurator kontaktuje się ze szkoła, zwłaszcza gdy sprawa dotyczy np wagarów, powinien nawiązać kontakt z nieletnim/ nieletnią, jeśli udaje sie dotrzeć do podopiecznego, to pół sukcesu. Najgorszy jest scenariusz, gdy kurator przychodzi, spotyka się z rodzicem, który żali się, co znów nawyprawiał dziaciak, po czym spotyka się z nieletnim i rozlicza, wtedy na pewno nie będzie dobrej współpracy. Proszę mi wierzyć, zdarzało mi się trafiac na bardzo niechętne rodziny, na dzieciaki uciekające z domu przez balkon, gdy mnie widziały, na sytaucje, że ktos nie otwierał drzwi, nie raz nieprzyjemnie mnie potraktowano, czasami, to ja z lękiem pukałam do czyicś drzwi... taka praca. Ale kiedy rodzina widzi, że kurator wyciąga pomocną dłoń, chce wesprzeć i szuka rozwiązania, to najczęściej udaje się coś dobrego zdziałać. Musisz jedank wiedzieć, że nadzór kuratora to nie jest pomoc na tacy, to nie jest załatwianie spraw za ciebie, to nie polega na tym, że kurator chodzi do szkoły i prosi o promocję dla dziecka. Nie będe tu starała się dociekać, co jest powodem takiej sytuacji, nie znam ciebie i twojej rodziny. Na pewno wiele przyczyn do tego doprowadziło, na jedno tylko stwierdzenie sobie pozwolę, dziecko nie rodzi się z gruntu złe, musi mieć "powody", żeby manifestować w taki sposób, najczęściej jest to próba wołania o pomoc lub uwagę. Na pewno kurator będzie sugerował zwrócenie sie do psychologa zajmującego się młodzieżą. Ja wolałam zawsze, żeby najpierw poszedł rodzic, to pomaga, kiedy trzeba w końcu namówić młodego człowieka do pójścia do poradni. Musisz uwierzyć, że nigdy nie jest za późno na polepszanie relacji z dzieckiem. Nie jest tez tak, jak ktoś napisał, że kurator nic nie może. Wręcz przeciwnie, może bardzo dużo, bo sąd nie chodzi do domu podopiecznych tylko kurator i to na jego sprawozdaniach i relacjach bazuje podejmując dalsze decyzje. Kiedy kurator uzna to za konieczne, może wezwać podopiecznego z rodzicem do sądu na rozmowę, może skierować sprawę na posiedzenie wykonawcze do sędziego i wnioskować o rozmowę z sędzią (gdy coś jest nie tak), o zaostrzenie środka, albo też o złagodzenie, np o zmianę częstotliwości skladania sprawozdań na mniejszą, o zmianę środka na łagodniejszy (np z nadzoru kuratora na nadzór rodziców - wtedy to rodzic pisze sprawozdanie i przysyła do sądu). Mam nadzieję, że nawet jak trafi wam się nadzór kuratora to nie będzie dla was straszne doświadczenie, tylko pomocne i że przyniesie pożądanie efekty. A jeszcze jedno, może to być społeczny kurator, tzn. osoba, która na stałe nie pracuje w sądzie, tylko sprawozdania z nadzoru składa kuratorowi zawodowemu, albo kurator zawodowy, który mimo co najmniej 20 własnych nadzorów, jeśłi będzie trzeba znajdzie czas na wizyty pozdrawiam i życzę wytrwałości. Marysia Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 09:43 Dziękuję za obszerną wypowiedź. O problemach z dziećmi i ich przyczynach pisałam obszernie w obu wątkach, więc nie będę się powtarzać. Chcę tylko zaznaczyć, że kuratora jeszcze w naszym domu nie było - szkoła dopiero tydzień temu zgłosiła sprawę wagarów do sądu. Domyślam się, że jej rozpatrzenie może trochę potrwać. Ja się już uspokoiłam i nie przeżywam tego tak bardzo, jak tydzień temu, choć cała sytuacja nie jest dla mnie przyjemna i mam poczucie, że na to wszystko nie zasłużyłam. Cóż, inni uważają inaczej i muszę się do tego dostosować. Nie boję się wizyt kuratora, bo oprócz bałaganu i niedokończonego remontu nie mam nic do ukrycia - chyba że sąd to uzna za wystarczającą przyczynę, by zabrać dzieci do lepszych warunków. PS. Podziwiam, że chciało Ci się pisać o takiej godzinie - jesteś sówką czy piszesz z innej strefy czasowej? Pozdrawiam Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 09:49 echtom-chciałam sie z tobą podzielić pomysłem, który funcjonuje w szkole mojej Teściowej. Mianowicie z inicjatywy nayczycieli i rodziców powstała tam Komisja Społeczna Wychowawcza. Gdy są problemy z jakimiś dzieciakami komisja zbiera sie w składzie : dyrektor szkoły, pedagog, wychowawca, 2policjantów, ktoś z sądu-razem ok. 9osób. Ustawiają w kręgu stoły, zapraszają delikwenta i rozmawiają. Efekty są- widok munduru, groźba sądu i kuratora, mówienie o błedach. Co mi sie w tym podoba- dzieciakowi najbardziej nawet hardemu "mięknie rura" w takiej sytuacji. Dzieciak widzi że A) na serio ktoś sie nim interesuje b) ktoś chce mu pomócc)jego zachowania mogą mieć mocne konsekwencje Może zaproponuj Radzie Rodziców-lub Radzie Szkoły wprowadzenie takiego rozwiązania? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 10:00 W tej szkole funkcjonuje tzw. zespół wychowawczy - tzn. dyrektor, pedagog, wychowawca - bez mundurowych. Właśnie na czymś takim poinformowano mnie o decyzji szkoły w kwestii sądu i kuratora. Ale masz rację - w środę zebranie otwarte w szkole, mogę zaproponować poszerzenie składu. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 10:10 Myślę że to dobry pomysł. Do szkoły o której pisałam przychodzą policjanci z wydziału ds nieletnich. Wiesz-teściowa mówi że to cyrk, odczytywanie dokumentów, mundurowy wymagający odpowiedzi itp. Ale to naprawde działa Odpowiedz Link Zgłoś
marysia251 Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 10:26 witam ponownie pisałam o takiej dziwnej porze, gdyż jestem okropnie przeziębiona i całą sobotę przeleżałam w łóżku i podsypiałam a potem spać mi się nie chciało. Chciałabym się odnieść do wypowiedzi guderianki, dot zespołów wychowawczych w szkołach. To jest świetny pomysł, sama uczestniczyłam w takich zespołach, kiedy pracowałam. Samo grono pedagogiczne to za mało, jeśi dzieciak ma jakis problem szkolny, tzn. wagary, ciągłe nieprzygotowanie itp to znaczy, że uwagi nauczycieli lub pedagoga nie robia na nim wrażenia, bo na pewno były takie wcześniej. Wiem z doświadczenia, że jednak czasami perspektywa sądu trochę stawia do pionu. U mnie na terenie mieliśmy skład: dyrektor, pedagog, wychowawca, policjant do spraw nieletnich (teraz to jest zlikwidowane - o zgrozo!), kurator, pracownik opieki społecznej. Najczęściej zapraszaliśmy dziecko z rodzicem i przedstawialiśmy sytuację, rzeczowo określaliśmy warunki, jakie nieletni lub rodzic muszą spełnić w ramach ostatniej szansy, zanim sprawa wyjdzie ze szkoły. często przynosiło to rezulaty, ale niestety nie zawsze. A z powodu remontu lub bałaganu nikt dzieci nie zabiera, chyba że jest to bałagan, który raz widziałam, ale daję głowę uciąć, że u ciebie w domu zwierzęta nie załatwiają się gdzie popadnie i dzieci nie śpią na podłodze w brudnych szmatach. pozdrawiam) Marysia Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 10:34 Marysia- u teściowej rówież na podobnej zasadzie-rodzic przychodzi z dzieckiem i...często okazuje się że zachowanie dziecka to ewidentne zaniedbanie ze strony rodzica. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 10:36 A z powodu remontu lub bałaganu nikt dzieci nie zabiera, chyba że > jest to bałagan, który raz widziałam, ale daję głowę uciąć, że u > ciebie w domu zwierzęta nie załatwiają się gdzie popadnie i dzieci > nie śpią na podłodze w brudnych szmatach. > A tu się zdziwisz Mamy starą kotkę, której zdarza się czasem nie trafić do kuwety, choć w miarę możliwości sprzątamy na bieżąco. A najstarsze dziecko śpi na materacu na podłodze, bo przy przemeblowaniu nie udało jej się namierzyć takiego łóżka, jakie sobie wymarzyła, a teraz chwilowo nie mam na to kasy. Ale przynajmniej śpi w czystej pościeli Odpowiedz Link Zgłoś
marysia251 Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 11:20 Wiesz Echtom trudno sobie czasami pewne rzeczy wyobrazić, to co ty piszesz o swoim kocie, czy dziecku na materacu, to z pewnością nijak ma się do tego, o czym ja pisałam. (ja z mężem też spałam długo na materacu )Myślę że nie chciałabyś tego zobaczyć, ja widziałam naprawdę różne rzeczy, brud i smród taki, że po przyjściu do domu rozbierałam się do majtek i wszystko prałam, bo śmierdziały mi ciuchy, nieraz wchodząc gdzieś miałam odruch wymiotny, ale to co było tam, przeszło wszelkie moje wyobtrażenia. Więc spokojnie, nie stresuj sie juz tym remontem, tylko uśmiechnij sie do lustra, że chce ci sie pisać do nas i szukac pomocy. To jest dużo. Marysia Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 11:47 No fakt, u nas nie stęchła melina, tylko raczej kulturalny pie.dzielnik. Wszędzie pełno książek, czasopism i płyt DVD, a prócz tego dzieci mają problem z opanowaniem swojej garderoby. W systemie, w jakim żyję - 3 koty + 3 dzieci + dom przyjazny dla dzieci i młodzieży - dbałość o porządek jest zajęciem dość syzyfowym i nie poświęcam na to zbyt wiele godzin swego życia. Problem w tym, jak patrzą na to ludzie z zewnątrz - wspomniałam już, że jeśli sąd przyśle mi na wizję lokalną jakąś kapłankę czystości, mam przechlapane. Normalny człowiek zrozumie. Odpowiedz Link Zgłoś
marysia251 Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 11:08 przeczytałam dopiero cały twój poprzedni wątek, trochę rozjaśniła mi sie sytuacja, ale nadal nie zamierzam nawet próbować stawiać diagnozy twojej rodziny. Napisałaś że miałaś poważny problem z alkoholem. Dla mnie jeśłi ktoś ma odwagę powiedzieć coś takiego, to musiało to być poważne, zazwyczaj bowiem, nawet jak ktos pije 7 razy w tygodniu po kilka godzin, to twierdzi, że pije sporadycznie i problemu nie ma. Jak sobie ztym poradziłaś? Chodziłaś na terapię, masz wszysty esparal? Chodzisz na spotkania AA? Widzisz to że jesteś z dziećmi sama, dodatkowo pojawił się u ciebie problem z alkoholem, to są powody do tego, że rodzina może potrzebować pewnej pomocy, gdyż wasz sytem w pewnym momencie sie zachwiał. W takich sytuacjach każdy członek rodziny zaczyna sie do tego dostosowywać, przyjmuje pewne role, które w generalnie nie powinny być mu przypisane. Myślę, że najlepiej byłoby, gdybyś poszła do dobrej poradni psychologicznej. Mam wrażenie, że problem leży głębiej, niż w wagarach córki, to jest tylko jakiś skutek uboczny. Spróbuj sama odpowiedziec sobie, czy na obecną chwilę ten alkohol nie stanowi problemu, jeśli tak, to od tego trzeba zacząć. Jeśli natomiast nie o to chodzi, to trzeba pewnie zacząć od dobrego psychologa zajmującego się relacjami między rodzicami a dorastającymi dziećmi. Wiem, że rodzicowi ciężko patrzeć na to, że córka czy syn podejmuje decyzje, które naszym zdaniem nie są dla niego dobre.Ale tak jak ktoś napisał, dziewczyną 16 letnią nie da się dyrygować. Im więcej będziesz chodzić za nią i pokazywać, że spędza ci to sen z oczu i tylko tym żyjesz, tym trudniej będzie wam się porozumieć. Na pewno córka musi wiedzieć, że kochasz ją bez względu na to, co będzie, ale jednocześnie ma miec świadomośc że nie akceptujesz pewnych rzeczy, bo masz do tego prawo. Powinna wiedzieć, że pomożesz jej, kiedy ona będzie chciała coś naprawić, zmienić, ale nie wtedy, kiedy trzeba np napisać lewe zwolnienie, żeby nie ujawnić kolejnych wagarów. Długo można byłoby pisać, niestety przez internet nie rozwiążemy problemu. Trzba uwierzyć, że naprawdę trudne sytuacje udaje się rozwiązywać i jest ok. pozdrawiam Marysia Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 11:39 Kobieto, stop, jaki problem z alkoholem?!!! Problem z alkoholem to ja miałam 20 lat temu na studiach. Nie chodziłam na żadną terapię - najpierw usunęłam ze swojego życia główny czynnik stresogenny, potem zaszłam w ciążę i od tamtej pory stałam się niemal abstynentką. Pokazówka, jaką urządziłam tydzień temu, była jednorazowym epizodem i nie zamierzam go powtarzać PS. Alkoholizm mi nie grozi z przyczyn czysto racjonalnych - staram się dbać o linię, a po alkoholu strasznie tyję Odpowiedz Link Zgłoś
marysia251 Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 13:03 Echtom, przepraszam, być może źle doczytałam się, to strasznie długa dyskusja. Być może działa tez pewne skrzywienie zawodowe, więc wybacz. Trzymam kciuki. Marysia Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 14:41 Marysia niestety moje wnioski sa bardzo podobne do twoich, problem w tym, że autora nie widzi żadnego związku miedzy problemami córek a swoimi. Echta nie widzi lub nie chce widzieć, że wagary to tylko skutek głębszego problemu, według niej nie ma żadnego problemu. Echta bunt ma zawsze swoją przyczynę, zwłaszcza tak destrukcyjny bunt. zdziwiło cię, że pisałam o samobójstwach nastolatków i nie widziałaś powiązania z twoimi problemami. Samobójstwo nastolatka to ostatni krzyk o pomoc, tak jak zachowanie twoich córek, nie bierze sie znikąd tylko ma swoją przyczynę. Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 15:28 jeszcze jedno twoje porównanie siebie do patologi przedstawionej przez marysię i brak zrozumienia przyczyn w rożnym traktowaniu dzieci z " domów normalnych " oraz z rodzin patologicznych świadczy o tym, że nigdy nie miałaś kontaktu z rodziną patologiczną, oraz o próbie wybielenia siebie i swoich błędów, bo przecież nie jesteś taka jak patologiczna rodzina . Pomijam już fakt, że dla mnei twoja odpowiedz na post marysi jest całkowicie bezsensowna. poznałam kilka nastolatków z rodzin patologicznych, u kilku z nich w domach faktycznie panował smród, syf i malaria a oni od kołyski musieli nauczyć sie dbać o siebie i swoje rodzeństwo bo nikt za nich tego nie zrobi. To że istnieją takie domy nie oznacza, że pozostali rodzice którzy zapewniają podstawowe warunki bytowe są zwolnieni z ponoszenia konsekwencji i nie ponoszą winy za zachowanie i problemy swoich dzieci. To że nie stworzyłaś takiej rodziny nie oznacza ,że nie ponosisz winy za problemy córki.Problemy twoich córek wynikają z tego co sie dzieje w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 16:07 No dobrze - zdiagnozowałaś, że ponoszę całkowitą i wyłączną winę za problemy moich córek, popełniłam błędy nie do naprawienia - tylko jakie mam z tego faktu wyciągnąć wnioski na przyszłość? PS. Rozumiem, że wyznajesz szkołę, w której matka ponosi 100 % odpowiedzialności za wychowanie dzieci, a ojciec jest z tej funkcji zwolniony. Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 17:12 całkowicie nie rozumiesz tego co piszę, nie napisałam że ponosisz 100% odpowiedzialność za taki stan rzeczy, napisałam jedynie że ty jesteś współodpowiedzialna. Twoje córki to nie pięciolatki abyś mogła nimi kierować, jednak sa pod twoja opieką i powinnaś zareagować na pierwsze oznaki problemu. Sytuacja ciągnie się już prawie rok, a ty nie ruszyłaś z miejsca, nie znasz przyczyn, nie znasz powodów nie poznałaś problemu. Nigdy i nigdzie nie napisałam że ojciec nie ponosi winy, jestem za całkowitym podziałem obowiązków, jednak ty nie mieszkasz z ojcem córek, podjęłaś się samotnego wychowywania dzieci i niestety wiąże się to z większą odpowiedzialnością jaka spoczywa na tobie . Przez cały czas próbuję ci powiedzieć, że problemu należy szukać w najbliższym otoczeniu córek dom, szkoła , znajomi podczas gdy ty przez cały czas próbujesz zrzucić winę na innych,całkowicie odrzucając myśl że sytuacja domowa może mieć wpływ na ten stan rzeczy. Dla ciebie jak sama napisałaś problemy szkolne córek całkowicie nie wynikają z twojej winy, odcięłaś sie od tego tak jakby to jak się zachowujemy zależało tylko od tego w jakim miejscu sie znajdujemy, a nie od tego co przeżywamy, czy co wynieśliśmy z domu. > PS. Rozumiem, że wyznajesz szkołę, w której matka ponosi 100 % > odpowiedzialności za wychowanie dzieci, a ojciec jest z tej funkcji > zwolniony ta wypowiedz świadczy o tym jak bardzo boisz się szukać winy w sobie , jak bardzo boisz sie że po wgłębieniu się w problem będziesz miała sobie coś do zarzucenia. W obecnej chwili nie jest ważne kto popełnił błąd, ważne jest by go odnaleźć zrozumieć i naprawić Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 20:06 Te, Echta- w ogóle do dupy z ciebie matka wiesz? I w ogóle wszystko Twoja wina. I dzieci w afryce przez ciebie wyją z głodu i nawet poprzedni rzad padł przez ciebie Echta. Rozumisz to dżizass ręce mi opadają.. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 20:27 Rozumim, Guderianka. Kurczę, te monsuny, seryjne morderstwa i katastrofa pociągu pod Terespolem to też moja wina. Nie wiem, jak będę żyła z takim obciążeniem - chyba założę kolejny wątek. Właśnie pisałam długą odpowiedź do mojego makurowroga, ale źle klikłam i mi wcięło. W międzyczasie przeczytałam Twój post i stwierdziłam, że sobie odpuszczę. Miałam pecha - w wątku na emamie przypomniałam kobiecie jakieś nieprzyjemne sprawy z młodości i będzie się teraz na mnie mścić do końca świata i po końcu świata. Pewnie czeka z utęsknieniem na wątek, w którym doniosę, że moje córki, o które tak się troszczy, wpadły w alkoholizm, narkomanię, prostytucję i po kilku latach takiego szmatławego życia zrobiły sobie krzywdę. Trudno, takie są skutki uboczne zwierzania się na forum i powinnam być tego świadoma. Pozdrawiam mieszkankę pięknego miasta, w którym rok temu odwiedziłam swoją liczną rodzinę Echta Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 21:08 A jak! ty powinnaś się w piersi bić a nie mieć jeszcze czelność dywagowac. A makurokuura ma dziecko 2 letnie- więc nie potrafi spojrzeć z dystansem, perspektywą na to o czym piszesz. Wybacz jej to. Nie warto sie przejmowac. Ale przynajmniej mozesz byc pewna że masz wierną fankę hehe A jak bedziesz za rok w szczecinie to będziesz miała jedno miejsce do odwiedzenia więcej i jedną kawę do wypicia więcej (nie napiszę że piwo no bo wiesz, wyda sie jaka z nas patologia ) Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 21:13 I pokażesz mi najfajniejsze lumpeksy w mieście - dziewczyny były niepocieszone, że przy napiętym grafiku spotkań rodzinnych (z wyjazdem do Nowogardu) nie zdążyłyśmy w nich poszperać. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 21:49 żałuj byłam ostatnio z kuzynką i wydałam 141zł. Wracałam szczęśliwa-jak na skrzydłach. Tylko wiesz-można łatwo wpaść w nałóg no bo "jak nie kupic bluzeczki HM z 1zł ?" Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 18.11.07, 22:26 Przez parę dni to chyba w nałóg nie wpadnę Fajnie mi się z Tobą gada i aż dziwnie się czuję, gdy pomyślę, że na upartego mogłabyś być moją córką Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Kurator rodzinny 19.11.07, 10:48 napisz mi jeszcze raz nr GG, bo coś mi się nie zgadza. Piszę na priv, ale nie odpowiadasz. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 19.11.07, 10:57 No właśnie odebrałam wczoraj Twojego maila i nie mogłam skumać, o co chodzi. GG podam tutaj: 4550697. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Kurator rodzinny 19.11.07, 11:01 Dzięki, zgubiłam jedną cyfrę, jestem w tym niewprawna Odpowiedz Link Zgłoś
a_gurk Re: Kurator rodzinny 19.11.07, 23:33 Chwila, chwila, sprawa nie dotyczy 7-letniego dziecka tylko 16- letniej pannicy. Moja dwulatka prezentuje juz silny charakter i jak czegos nie chce zrobic, tak naprawde nie chce- np. sikac do nocnika, to nikt i nic jej nie zmusi. A przeciez osoba w wieku 16 lat jest w swoim mniemaniu juz dosc dorosla. Poza tym czy regularne chodzenie do szkoly jest az tak wazne? Wazniejsze wedlug mnie jest poznanie materialu- wystarczy przeczytac podrecznik, a przede wszystkim to czy ktos ma jakas pasje i chce cos osiagnac, czy po prostu machnal reka na wszystko. JA przechorowalam podstawowke i liceum, moja kolezanka w I klasie liceum moze byla na 1/3 godzin wlasnie z powodu chorob. Poszla, zaliczyla material i dostala sie do nastepnej klasy. Dodam, ze liceum bylo z rygorem i poziomem i dzialo sie to przed 1989 rokiem. Skoro corka zalozycielki tej dyskusji udziela sie spolecznie i muzycznie, to oznacza, ze ma hoppy, do czegos dazy i prawdopodobnie taka glupota jak szkola tylko jej w tym przeszkadza. Przeciez szkoly i dzieci bywaja rozne. W szkole najczesciej nie liczy sie indywidualnosc, wlasne zdanie czy styl bycia ( w okreslonych oczywiscie granicach bez agresji w stosunku do innych) tylko sztampa, srednia, przecietnosc, szarowa. Chorych, indywidualistow, kolorowe papugi sie odcina, wyrownuje. Wiem, bywaja rozne placowki edukacyjne. Ale najczesciej brak pieniedzy, zmeczenie, wypalenie zawodowe nauczycieli tworza taki wlasnie system. Wtedy pewne dzieci mowia dosc, bo nie chca zszarzec. Totez ciesz sie zalozycielko forum, ze twoje dzieci to indywidualnosci. Z takich wlasnie osob wyrastaja ludzie wybitni. Szanuj to i sprobuj wysondowac stosunek corki do edukacji. Jezeli chce sie ksztalcic, wspieraj ja nawet wbrew szkole, moze nawet niech ja zmieni w srodku semestru. Niech uczy sie tego, co ja naprawde interesuje, reszte niech po prostu zalicza. Poza tym do wyzszego wyksztalcenia mozna dojsc nawet przez licea zawodowe. I mozna byc wybitnym profesorem ze srednia ocen w liceum 3 (za moich dawnych czasow). Pozdrawiam i zycze powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 20.11.07, 00:04 do czegos dazy i > prawdopodobnie taka glupota jak szkola tylko jej w tym przeszkadza. Tak, ale tę "głupotę" na jakimś poziomie trzeba zaliczyć, żeby potem móc się swobodnie rozwijać. Wkurza mnie, że młodej brakuje instynktu samozachowawczego. Odpowiedz Link Zgłoś
a_gurk Re: Kurator rodzinny 21.11.07, 00:36 Wiem i rozumiem cie. Ja rowniez bym chciala, by moje dzieciatka byly madre, dobre, wyksztalcone i jeszcze dostatnio zyly. Wiem jednak, ze w zyciu uklada sie roznie i moga ujawnic zainteresowania (tudziez bunty), ktore zupelnie zmienia te moje plany. Bo jednak sa to MOJE plany a nie ich. Pomimo wszystko wole miec zadowolonego elektryka samochodowego w osobie mojego syna w przyszlosci, czy sprzedajaca pietruszke na rynku corke, bo jej taka praca odpowiada, niz sfrustrowana, niszczesliwa i ciagnaca na wyciaganych trojach studentke. A sukces wedlug mnie to nie kasa czy wyksztalcenie, a spelnione zycie. Dlatego czytam ksiazki dzieciom i jak ty bede je namawiac na kontynuacje ksztalcenia, ale jesli postawia sie okoniem, to machne reka. Bedzie mnie bolec, bo to boli, jak dziecko nie chce sie uczyc, ale ono tez sie uczy przez konsekwencje swojego postepowania. Wiec moze nie naciskane, po okresie buntu obudzi sie? A moze wlasnie wizyta kuratora bedzie tym zimnym prysznicem? A moze wizyta u psychologa pomoze jej w samookresleniu, w poukladaniu priorytetow? A swoim czarnym PR nie przejmuj sie. Ja mialam etap, kiedy snilo mi sie, ze moja mama stoi nade mna z nozem! Kobiecina, najukochansza z mam, chociaz o silnym charakterze, pewnie by zawalu dostala, gdyby sie o tym dowiedziala. Rozne zwidy kolacza sie po glowach nastolatkow. Mija z wiekiem. Pozdrawiam serdecznie i nie lam sie. Kiedys ciemna dolina sie skonczy. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 21.11.07, 08:30 Ja myślę dokładnie tak samo i nie planuję dzieciom przyszłości. Sto razy wolę, by zostały szczęśliwymi kucharkami czy fryzjerkami niż studiowały pod presją politologię. Nie zależy mi na tym, by chwalić się przed znajomymi tytułami naukowymi moich córek. Nie zależy mi na tym, by robiły karierę i dużą kasę. Ja się tylko nie mogę pogodzić z tym, że w idiotyczny sposób wchodzą przez swój bunt w konflikt z prawem. Jeżeli średnia będzie miała za wagary najniższe sprawowanie, może mieć kłopot nawet z wyborem zawodówki. Kiedys ciemna dolina sie > skonczy. No właśnie problem w tym, że po wydarzeniach z ostatnich tygodni po raz pierwszy w życiu przestałam w to wierzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Kurator rodzinny 21.11.07, 08:45 ekhm-moja starsza od 3lat niezmiennie powtarza że będzie sprzedawać marchewki A co do "najniższego sprawowania". W III klasie LO miałam takowe Mama na dywaniku, wszyscy przerażenie, zachowanie obniżone, zdjęto mnie z funckji przewodniczącej klasy a to wszystko TYLKO dlatego że podczas wycieczki do karpacza wyszłyśmy z koleżankami w nocy przez okno i poszłyśmy na balety. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kurator rodzinny 21.11.07, 08:57 OK, ale najniższe sprawowanie w 3. klasie 4-letniego liceum to nie całkiem to samo, co w 3. klasie 3-letniego gimnazjum, kiedy dokonuje się wyboru szkoły średniej, i to spędza mi sen z powiek. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom PS 20.11.07, 00:08 Ja juz się nawet przy studiach nie upieram - niechby dociągnęła ten obowiązek szkolny do 18. roku życia, a najlepiej do matury, a potem może robić, co chce. A ona woli robić sobie kłopoty w kształceniu podstawowym. Znam parę osób, które rzuciły szkołę, i jakoś nie wyrosły na wielkich ludzi. A nawet jesli w dorosłym życiu coś osiągnęły, to ogromnym kosztem - własnym i cudzym. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: PS-echtom 20.11.07, 09:27 zobacz- czy takie coś nie zblizy nas jeszcze bardziej do siebie ? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=72198930&a=72238559 Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: PS-echtom 20.11.07, 09:51 Potwierdziło się, że pewna pani ma obsesję na moim punkcie, a Ciebie, która tej obsesji nie podziela, automatycznie włączyła w krąg swoich wrogów. Resztę napiszę na priva. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Do wszystkich zainteresowanych 13.12.07, 19:18 Nie z każdym mam kontakt na gg, więc raporty z przebiegu sprawy będę składać na forum. Dziś objawiła się pani kurator - mnie nie było, tylko główna zainteresowana i babcia. Obie są zdegustowane - z ich opisu wynika, że to mało sympatyczna pani w wieku 50+. Prawdopodobnie spotkam się z nią w sobotę, bo od poniedziałku idzie na urlop. Po następnej wizycie napiszę więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
harrypotter Re: Do wszystkich zainteresowanych 14.12.07, 00:01 a nie mowilam, te kuratory tffu Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Do wszystkich zainteresowanych 14.12.07, 08:46 ale przeprowadziła wywiad rodzinny bez twojej obecności?? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Do wszystkich zainteresowanych 14.12.07, 10:22 Nie, tylko ustaliła, jak się ze mną skontaktować i umówić, i skomentowała bałagan. Dostałam też pocztą wezwanie na rozprawę do sądu rodzinnego - na 7 lutego. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom No i była pani kurator 15.12.07, 17:07 Całkiem fajna, rzeczowa, zna życie, bo samotnie wychowywała dwie córki. Szkoła tak udramatyzowała sytuację, ze sędzia kazał jej przeprowadzić wywiad w trybie pilnym, z założeniem, ze trzeba będzie zastosować środki tymczasowe (konkretnie: zabranie dzieci do placówki). Po wywiadzie pani stwierdziła, że żadne drastyczne środki nie są potrzebne i spokojnie można zaczekać do rozprawy 7 lutego. Odpowiedz Link Zgłoś
alina66 Re: Kurator rodzinny 14.12.07, 13:20 echtom, mój syn ma 19 lat, mniej więcej więc pamiętam jeszcze o co chodzi ) Całe lata synuś mi opowiadał, że nigdy w zyciu nie chce robić tego, co ja (jestem tłumaczem) , zawód do d..., praca ciężka, a on chce lekko, łatwo i przyjemnie. Włosy na głowie mi się jeżyły i nóż w kieszeni otwierał, takie herezje głosił (oprócz wymienionych inne też). Zdał był maturę i poszedł na studia - NA LINGWISTYKĘ STOSOWANĄ - czyli robi szkołę dla tłumaczy ) Dobrowolnie, bez dyskusji z mamusią (bo ja już zrezygnowałam dawno przed maturą z dyskusji), zapewne po własnych przemyśleniach. Może one po prostu muszą same dojrzeć?? Na uczęszczanie do szkoły naciskałabym jednak drogą perswazji, no bo bez szkoły to trochę sobie zycie komplikuje na przyszłość, i jak już dojrzeje, to będzie jej ciężko. Może do pracy jakiejś ją wysłać we wakacje, żeby zobaczyła, jak to jest jako siła niewykwalifikowana? (Ja tak zrobiłam) Zgadzam się też, że ma jakiś problem Twoja córa - może dasz radę z niej wyciągnąć, o co chodzi? Generalnie to one strasznie skomplikowane są w tym wieku, i trudno jest baaaardzo - mój syn też robił głupoty, miałam wrażenie, że częsciowo to sam nie wiedzial o co mu chodzi. Przeszło tak z rok temu, ale chłopcy później dojrzewają ) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś