dziś: 10 miesięczniak chory, płacze sporo, wymaga noszenia, długiego usypiania, po 15 min. drzemki kaszel go wybudza i od nowa

, do tego 3,5 latek chodzący za mną krok w krok, nawijający oczywiście cały czas też, przez to uśpic młodszego ciężko, wymagający mojej obecności ciągle, z zabawą samemu w pokoju oj ciężko. jak przyszła babcia to wyje wniebogłosy że ona ma wyjśc z jego pokoju i ma przyjść mama, usypiająca młodszego obok w pokoju

(a jak jest bez mamy u babci to super się z nią bawi). jak mama w łazience to beczy pod drzwiami jakby go ze skóry obdzierali. tata wraca z pracy, bawić się on z tatą nie będzie, tylko z padającą ze zmęczenia mamą. o co chodzi? czy 3,5 roczku to już nie za duże na lęk separacyjny? w przedszkolu jest ok (teraz nie chodzi bo też chory). moje dziecko mnie wykańcza, szczególnie jak ktoś pojawia się na horyzoncie...