antonina_74
22.07.04, 17:04
Wakacje, Kuba nie w przedszkolu, ja z dwójką dzieci w domu i... szlag mnie
jasny trafia.
Jak jedno kupę to drugie siku. Jedno pije mleko to drugie chce kanapkę. Jedno
śpi to z drugim trzeba się bawić. jak Zosia śpi to Kuba akurat musi do kompa,
na spacer czy cokolwiek czego akurat nie może. Jak Zosia nie śpi to wieczny
wrzask, mamo, ona mi dotyka, mamo, zabierz ją.
Spacery w takim upale z konieczności krótkie. Kuba z rowerem na którym nie
umie jeździć, ja z Zosią w wózku. Plac zabaw pełen upiornych dwulatków i ich
równie upiornych matek. Moje dzieci im przeszkadzają bo jedno za duże i na
pewno zrobi krzywdę, drugie za małe i trzeba na nie uważać. Wieczne konflikty
i wrzask, moich oczywiście, i potępiające spojrzenia.
W sklepie - młodsze wyje bo siedzi w wózku, starsze domaga się setki rzeczy
których nie mogę/nie chcę mu kupić.
Koszmar jakiś.
Skończyło się tak że włączyłam cartoon network i mam chwilę spokoju... ale po
takim dniu z dwojgiem jestem tak zmęczona jakbym tonę węgla przewaliła, a tu
jeszcze pranie, sprzątanie, gotowanie...
Jak wy sobie radzicie, czy mnie czegoś brak w charakterze czy czasem też
macie dosyć??? A może nie powinnam mieć dzieci skoro nawet własne
doprowadzają mnie czasem do szału...
Pozdrawiam,
Antonina
mama Kuby (4,10) i Zosi (9 m-cy)