Córeczka niespełna 3 latka złapała w żłobku ospę.
Lekarz polecił standardowo puder płynny, który spełniał swoją role dopóki miała 4 kropki na brzuszku. Po pięciu dniach wysypało ją tak, że smarowałam ją otwartą dłonią na biało (by szybko bo dzieci tego nie lubią, a na buzi to już wogóle..) w zasadzie kropek było średnio dużo.
Nie polecam pudru gdy kropki zaczynają pękać wtedy kategorycznie należy go odstawić. (zapycha rany a nie leczy). Zmieniłam leczenie. Zaczęłam ją kąpać dwa razy dziennie w małej ilości nadmanganianu potasu i zero pudru. Właściwie wyglądało to jak kąpiel księżniczki w różowej wodzie a raczej polewanie ciałka. I pełen sukces po kolejnych kilku dniach rany zagoiły się praktycznie całkowicie a córce przynosiło to niesamowitą ulgę. A tam gdzie zastosowałam puder ma największe rany. Zdecydowałam się też kupić Octanilin żel około 40 zł(leczy rany i zapobiega bliznom) którym smarowałam ją po kąpieli. Smarowałam całe ciałko włącznie z włosami i miejscami intymnymi, wcześniej gdy nie miałam żelu a ukoić swędzenie psikałam octaniseptem i smarowałam fenistilem bo tylko to miałam w domu. U nas na szczęście obyło się z jednodniową gorączką i po jednej dawce nurofenu jak ręką odjął. I w zasadzie po wysypie ospy minął tydzień i zostało tylko kilka ranek we włosach bo tam nie zdecydowałam się polewać blond czuprynki fioletowym nadmanganianem

SZczerze nie polecam pudru!!