wkurzylam sie dzisiaj na maxa - boze , dlaczego wlasciciele wielikch psow sa
pieprz... ignorantami i nie zakladaja im kagancow !!!
sytuacja :
godzina 11 , warszawa , pusto , wszyscy na wakacjach lub w pracy , bardzo
cieplo , zaraz bedzie upal ,jestem na spacerze z dziecmi , ide do piekarni po
bulki - piekarnia jest bardzo mala , miesci sie w malym budynku w ksztalcie
grzybka ,zostawiam 9-mies. corke na zewnatrz w wozku wszedzie sa okna -
widze , co mala robi , nie ma nikogo ani w srodku ( oprocz kasjerki )ani na
zewnatrz ,starsza corka wchodzi ze mna , wybieram trzy bulki i chleb ,
widze , ze do piekarni wchodzi dziewczyna mniej wiecej w moim wieku ) patrze
za okno :
dziewczyna przywiazala do murku swojego pieska rotweillera , na przeciwko
wozka z moja corka , "piesek" oczywiscie bez kaganca , momentalnie
zaciekawila go mala w wozku , wychodze na zewnatrz , zeby odstawic wozek ,
slysze pisk , moje dziecko glosno sie cieszy , ze piesek zdejmuje jej
skarpetke z nozki ,rotweiller ma skarpetke mojej corki w zebach , poczym
upuszcza ja na ziemie , " pani "pieska wola ....!
( imie 'pieska") : "skarpetka nie jest do zabawy ", czy cos rownie
infantylnego , kasjerka zwraca jej uwage , ze taki duzy pies i bez
kaganca , "pani" pieska kupuje cwiartke chleba pelnoziarnistego i mowi , ze
piesek "nie zrobi krzywdy , on lubi dzieci ". nastepnie odwiazuje
swoja "psinke" i oddala sie .
to wszystko dzialo sie bardzo szybko , trwalo chyba trzy minuty ...
podnosze skarpetke z ziemi , dziecko mam juz dawno na rekach , kasjerka
mowi , ze lubi zwierzeta i nie ma nic przeciwko itd , tylko ze strach
pomyslec , co by bylo , gdyby ten pies rozjuszyl sie piskiem mojej corki i
zapragnal ja ugryzc lub zrobic jej krzywde ...
wiem , wiem , co zaraz napiszecie - powinnam wejsc z wozkiem do srodka i po
sprawie - no i tak pewnie zrobie nastepnym razem - jednak ta piekarnia jest
naprawde mikroskopijnych rozmiarow , tak , ze jesli postawie tam wozek i
wejde , to zmiescza sie jeszcze dwie osoby - moja corka i kasjerka

))
poniewaz piekarnia jest w okraglym budynku , to ma naokolo okna i wszystko
widac , poza tymw srodku nie bylo klientow , na zewnatrz tez nikogo dopoki
nie pokazala sie ta pańcia z pieskiem .
generalnie , to gdyby piesek byl w zlym humorze , to moglby nawet odgryzc
stopke mojej corce .
dodam , ze starsza corka ( 2 latka )zawsze lubila psy dopoki jeden glupi
kundel ( bez kaganca , a jakze ), wiekszy od niej nie obszczekal jej ze
wszystkich stron . rownie glupia "pani "tego kundla powiedziala do mojej
corki mniej wiecej " nie boj sie lalaczko , on lubi dzieci ". please , nie
wciskajcie mi kitu w stylu : " on lubi dzieci , nie zrobi krzywdy " . w koncu
to tylko zwierze .
co o tym myslicie ? o wychodzeniu na spacer z psami bez kagancow ?
pzdr.