Dodaj do ulubionych

Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dziecko??

03.05.14, 21:26
Drogie mamy!
nie wiem czy jest tu ktoś kto mnie zrozumie, ale może jednak....
mam 5 latka, żywego, ruchliwego, niegrzecznego....
Który,( co moim zdaniem jest typowe dla dzieci w tym wieku) nie potrafi dzieli się ukochanymi smakołykami z innymi, nie słucha mnie natychmiast jak coś powiem, buntuje się jak czegoś zabronie, potrafi oddać komuś jak ktoś go uderzy, jak mu się coś nie podoba wyje jak wóz strażacki, wspina się po czym się da, czasami wleci do kogoś na podwórko bez pytania., nie potrafi wyleżeć w przedszkolu godziny na leżaku..
Dla mnie to normalne, i staram się nad tym pracować.

Ale wiele osób z mojego otoczenia ostro krytykuje dzieci, w tym moje też. Że są niegrzeczne, że źle wychowane, że nie słuchają mamusi i wszystkich dorosłych, że nie zachowują się jak szablonowe grzeczniutkie ciche dzieci. że najlepiej to przydałoby się za to dziecko ostro wziąć, bo rozwydrzone, rozpuszczone...

Co Wy uważacie na ten temat? Czy jest tak tylko w Polsce?

Bo już sama nie wiem kto tu ma rację....
Obserwuj wątek
    • mamma_2012 Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 03.05.14, 22:14
      Zachowania, które opisałaś mogą być charakterystyczne dla dziecka w tym wieku, mogą świadczyć o poważnych błędach rodziców czy też pewnych deficytach dziecka.
      Żeby powiedxieć coś więcej zwyczajnie brakuje informacji.
      Proonuję ćwiczenie polegające na wyobrażeniu dobie jak mogą czuć się dzieci i dorośli przebywający w towarzystwie Twojego synka, jak Ty i Twoje dziecko czulibyście się w towarzystwie takiej osoby.
      • mysz1978 Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 03.05.14, 22:57
        miedzy "szablonym, cichym, grzeczniukim dzieckiem" a rozkrzyczanym, nieposlusznym itp itd dzieckiem (uogolniam - nie mowie, ze Twoje jest takie) jest bardzo szeroki wachlarz zachowan raczej akceptowanych spolecznie. No i wiele zalezy od wieku - o ile trzylatkowi mozna wiecej wybaczyc "bo jest jeszcze maly", to pieciolatkowi wg. wielu ludzi juz nie wszystko ujdzie plazem.

        Z moich obserwacji - bylam przez rok w UK i wydaje mi sie, ze tam zdecydowanie na wiecej dzieciom sie pozwala (i raczej sie ichnie krytykuje), te, ktore ja mialam okazje poznac byly bardziej "rozpuszczone" i potem jako nastolatki byly wrecz chamskie robiac niemozebny syf na stolikach i dookola nich w McDonaldsie, wrzeszczac w autobusach i kladac nogi na siedzeniach itd itp. Jakies 10 lat temu w Polsce takich zachowan u nastolatkow nie zauwazalam, ale moze czasy sie zmienily... Nie jezdze autobusami i nie bywam w MsDonaldsie, wiec nie wiem wink
    • iziula1 Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 03.05.14, 22:53
      judytka01 napisała:
      Drogie mamy!> nie wiem czy jest tu ktoś kto mnie zrozumie, ale może jednak....
      > mam 5 latka, żywego, ruchliwego, niegrzecznego....> Który,( co moim zdaniem jest typowe dla dzieci w tym wieku) nie potrafi dzieli > się ukochanymi smakołykami z innymi, nie słucha mnie natychmiast jak coś powiem> , buntuje się jak czegoś zabronie, potrafi oddać komuś jak ktoś go uderzy, jak> mu się coś nie podoba wyje jak wóz strażacki, wspina się po czym się da, czasa> mi wleci do kogoś na podwórko bez pytania., nie potrafi wyleżeć w przedszkolu g> odziny na leżaku..
      > Dla mnie to normalne, i staram się nad tym pracować.

      Skoro dla ciebie to normalne zachowanie dziecka w tym okresie to dlaczego chcesz nad tym pracować?
      A może mimo tego co napisałaś sama jednak wiesz,że niektóre zachowania nalezy korygować?


      > Ale wiele osób z mojego otoczenia ostro krytykuje dzieci, w tym moje też. Że są
      > niegrzeczne, że źle wychowane, że nie słuchają mamusi i wszystkich dorosłych,
      > że nie zachowują się jak szablonowe grzeczniutkie ciche dzieci. że najlepiej to
      > przydałoby się za to dziecko ostro wziąć, bo rozwydrzone, rozpuszczone...

      Czasem warto rozważyc uwagi osób postronnych, szczególnie jeśli sie powtarzają. Bo może jednak coś jest na rzeczy.
      To tak jak w powiedzeniu, jeśli 4 osoby mówią ci że jesteś koniem to odwróć się i sprawdz czy masz ogon wink

      > Co Wy uważacie na ten temat? Czy jest tak tylko w Polsce?

      Nie , nie tylko w Polsce. Nas spotkała kilkakrotnie sytuacja,że głośne zachowanie moich dzieci na basenie hotelowym przeszkadzało niemieckim turystom, natomiast to samo zachowanie wywoływało uśmiech na twarzach Włochów smile

      > Bo już sama nie wiem kto tu ma rację....

      Za mało danych by osadzac kto ma rację. Podaj przykład konkretnego zachowania dziecka.
    • kwiat_w_kratke Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 04.05.14, 00:28
      > Ale wiele osób z mojego otoczenia ostro krytykuje dzieci, w tym moje też. Że są
      > niegrzeczne, że źle wychowane,


      Jeżeli wiele osób mówi o Twoim dziecku, że jest źle wychowane, to może istotnie jest ono źle wychowane. Mnie trudno jest ocenić, musiałabym zobaczyć je w akcji.
      Ja mogę tylko tyle powiedzieć, że moja najmłodsza córka ma 5 lat i nie wbiega do obcych ludzi na podwórko bez pytania. Owszem, robiła tak, ale gdy miała ze dwa lata. A wycie jak wóz strażacki, gdy się coś nie podoba? Takie zachowanie znowu kojarzy mi się z typowym dwulatkiem, ale pięciolatek?... shock Nie zauważyłam, żeby któreś z pięciolatków w zerówce mojej córki wyło, gdy coś mu nie podpasuje. Jeżeli faktycznie Twój synek tak się zachowuje, to na Twoim miejscu byłabym jednak poważnie zaniepokojona jego rozwojem. Chyba że trochę przesadziłaś w swoim opisie.

      > Co Wy uważacie na ten temat? Czy jest tak tylko w Polsce?

      Nie wiem, czy Twoje dziecko jest krytykowane tylko w Polsce. Bo moje dzieci raczej krytykowane specjalnie nie są. A jeżeli już - to raczej ze słusznych powodów, gdy coś nabroją - co im się od czasu do czasu zdarza. Obojętnie - w Polsce czy gdziekolwiek indziej.
    • koza_w_rajtuzach Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 04.05.14, 07:26
      Nie znam Twojego dziecka ani otoczenia w jakim się obracasz.
      Wg opisu z Twojego syna może być niezły gagatek, ale też nie musi być, bo każdemu zdarza się źle zachować i jeśli Twój syn oprócz tego wszystkiego odczuwa empatię, troszczy się o innych, nie zawsze buntuje się, często nie sprawia żadnych kłopotów to wg mnie jest w normie, ale jeśli cały czas jest nadpobudliwy, egoistyczny, zbuntowany itd. to może być to jakiś większy problem, ale też może z tego wyrosnąć.

      Też mam 5-latka. Nie zawsze chce się dzielić, choć wie, że trzeba i przeważnie to robi. Osobiście jestem zdania, że dziecko powinno umieć się dzielić, w innym wypadku jest egoistą, a to przecież nie jest pożądana cecha charakteru. Za rok nasze dzieci pójdą do szkoły i nie wyobrażam sobie, że mój syn miałby nie pożyczyć komuś ołówka, temperówki czy czegoś tam jeszcze, uznałabym to za spory błąd wychowawczy gdyby tak postępował.
      Mój syn nie buntuje się. Tzn. zdarza mu się uciekać ze śmiechem jak mu mówię "chodź, idziemy na dwór", ale jak zobaczy, że zaczynam się denerwować to zaraz wraca. Zdarza mu się narozrabiać, ale wtedy przeprasza i czuje skruchę. Nie wchodzi na czyjąś posesję, bo wie, że nie wolno. Kiedy coś mówię to w 99% słucha. W ogóle to on nigdy nie miał żadnych buntów dwulatka, trzylatka itd., choć oczywiście nie wszystko zawsze mu się podoba, no i czasem bywa płaczkiem, za bardzo się niekiedy przejmuje. Zdarza mu się walnąć jakieś dziecko w uniesieniu, ale coraz rzadziej na szczęście i mam nadzieję, że niedługo w ogóle nie będzie miało to miejsca. Leżakowania w przedszkolu nie lubił i nie spał, ale leżał, bo wiedział, że takie są zasady. Z siostrą o 3 lata starszą bardzo się kocha i nie wyobraża sobie życia bez niej i akurat z nią to zawsze wszystkim się podzieli, myśli o niej, troszczy się.
      • annubis74 Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 04.05.14, 22:10
        > Też mam 5-latka. Nie zawsze chce się dzielić, choć wie, że trzeba i przeważnie
        > to robi. Osobiście jestem zdania, że dziecko powinno umieć się dzielić, w innym
        > wypadku jest egoistą, a to przecież nie jest pożądana cecha charakteru.

        i tak i nie... powiedziałabym że warto wychować dziecko w duchu "zdrowego egoizmu" który chroni przed rozdaniem zabawek na prawo i lewo bez otrzymania niczego w zamian. początkowo też uczyłam dziecko sztuki dzielenia się i pozostawało często z pustymi rękami bez mozliwości korzystania z własnych zabawek. później musiałam ją uczyć sztuki odmawiania i negocjacji warunków
    • mia_siochi Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 04.05.14, 09:14
      Nie wiem czy to normalne zachowanie 5 latka, mój 3 latek się tak nie zachowuje, może jak będzie miał 5 to zacznie.
      Natomiast wiem, że nie lubię takich gagatków i ograniczam z nim styczność. Ale to ja, inni może mają więcej cierpliwości.
    • pustadyskietka Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 04.05.14, 11:37
      W sumie pytanie bylo czy tak tez jest w innych krajach. Poniewaz mialam tu ludzi z innych krajów w gosci i rozmawialismy o tym i owym, tez miedzy innymi o wychowaniu dzieci, to musze powiedziec, ze polska przybliza sie w wychowaniu do zachodnich standrdów w negatywnym kaj i tez w pozytywnym tego slowa znaczeniu.
      Z jednej strony rosnie przekonanie ze mozliwie szeroka wolnosc dla diecka jest absolutnie niezbedna ale(!) tylko we wlasnym zakresie odpowiedzialnosci dziecka. To znaczy tak dlugo jak dziecko nie wyrzadza szkody innym dziecia jest to okay. Ale jezeli chodzi o wychowanie socjalne dziecka to jest ta wolnosc w sumie czesto ograniczana na zasadzie " moje dziecko jest baaardzooo specjalne i lepsze od innych i z innymi sie nie zadaje ".
      Pozatym sa duze róznice tez w tym o jakim kraju mówimy. Goscie z niemiec mówili ze u nich czesto wystepuje ostra agresja co do dzieci i bardzo duza czesc spoleczenstwa najchetniej zlikwidowalaby dzieci z otoczenia. Francuzi zato mówili ze u nich jest spojzenie na dzieci duzo bardziej wyluzowane.
      • judytka01 więc przykład z życia 04.05.14, 17:55
        No właśnie martwi mnie to co napisała tu jedna z mam.
        że ogranicza spotkania z dzieckiem które jest niezłym gagadkiem. To jest przykre, że po jednej wpadce niektóre matki potrafią skreślić takiego delikwenta, któremu zdarzyło sie że go emocje poniosły.
        Prosze Was drogie mamy nie bądzcie takie surowe....
        Ale podaje przykład.
        Ostatnio młodszy o rok chłopiec poczęstował się tiktakami młodego, nie pytając go o to wcześniej (wiadomo za mały żeby się pytać) na co syn właśnie zaczął wyć jak syrena i zalewać się łzami.
        Wiem że rodzice tego młodszego już byli nieźle zirytowani zachowaniem syna.
        Trochę mi syna nawet żal po tej akcji, bo wiem że znajomi się już nie będą chcieli dłuuuugo spotkać po kilku takich akcjach, a syn naprawde lubi towarzystwo dzieci, tylko że niestety ma problemy z dogadaniem się z innymi.
        • camel_3d Re: więc przykład z życia 04.05.14, 18:45
          no jak o tik taka wyl jak syrena to normalne to nie jest..ale trudno sie dziwic, skoro ktos mu gwizdnal cukierka bez pytania. moze po praostu do tej pory to wycie tolerowalas? bo np ja nie toleruje wycia i krzyku. mlody ma prawo byc wkurzony, smutny, moze plakac ale bez wrzysku i wycia o byle co..... i pewnie tez bylby smiutny o cos....ale bez wycia jak syrena.

          coz.... nie znam twojego dziecka...i albo jest normalne tylko tak to wszytsko brzmo, albo faktycznie zawalilac gdziec cos. w wychowaniu i dziecko tak dziwnie reaguje..bo z opisow to reaguje dziwnie...
          • judytka01 Re: więc przykład z życia 04.05.14, 19:18
            camel_3d napisał:

            > bo np ja nie toleruje wycia i krzyku.

            Czyli co robisz w takich sytuacjach??
            Bo na syna upomnienie typu: nie wyj jak syrena, bo inni nie mają ochoty tego słuchać,
            nie pomaga.

            >
            • camel_3d Re: więc przykład z życia 04.05.14, 19:53
              judytka01 napisała:

              > camel_3d napisał:
              >
              > > bo np ja nie toleruje wycia i krzyku.
              >
              > Czyli co robisz w takich sytuacjach??

              nie wiem co byl zrobil, bo wycie nie zdarza sie od kilku lat.... ostatni raz ywyl kiedy mial jakies trzy lata.. tzn wlasnie takie wycie bo czegos nie dostal... po prostu mialem inny spsob, ktory dziala...polecam..moze ci pomize..a moze nie...

              kiedy möody cos chcial, a wiedzialem ze nie dostanie i skonczy sie to rykiem i wyciem mowilem, zeb yjuz sie polozyl na podlodzie i zaczal machac nogami i wyc.. pytal kilka razy czemu... wiec mowie, zedlatego, ze czegos tam nie dostanie luby zakis inny powod.

              masz 5 latka wiec pewnei jeszcze zrozumie...

              a.. fakt...odwalil raz scene z wrzaskiem kolo 5 roku zycia, bo mial spac isc. wzialem aparat nagralem go i ..jak sie uspokoil to mu pokazalem. bardzo glupi mu bylo. i to byl jedyny raz...
          • annubis74 Re: więc przykład z życia 04.05.14, 22:15
            bez przesady - dzieci (tak jak dorośli) moga mieć gorszy dzień kiedy człowieka wkurza wszystko.
            Moja córka na pewnym etapie wykształciła sobie swoją specyficzną (też irytującą) broń - wpadanie we łzy - kiedy coś sie dzieje nie po jej myśli, kiedy ktoś jej coś zabierze lub kiedy nie chce się z kimś podzielić. Nie zawsze jej uzywa ale są takie dni kiedy wyje dosłownie o wszystko. najlepszy sposób to ignorować a przede wszystkim nie dawać się wciagnąć w rozgrywki miedzy dzieciakami
            • camel_3d Re: więc przykład z życia 05.05.14, 12:02
              wiesz..wpadanie we lzy jest ok..mlody tez tak ma. Po prostu nie musi tlumic zlosci czy smutku. Ale wpadanie we lzy a dziki krtzyk jak syrena to roznica...

              tzn o ile ten krzyk jest sporadyczny to ok..ale jezeli przy byle okazji bo cos sie nei podoba to juz w wieku 5 lat jest definitywnie brakiem wychowania lub dziwny przypadlosic charakteru.
              • szamanta Re: więc przykład z życia 05.05.14, 13:19
                camel_3d napisał:

                > wiesz..wpadanie we lzy jest ok..mlody tez tak ma. Po prostu nie musi tlumic zlo
                > sci czy smutku. Ale wpadanie we lzy a dziki krtzyk jak syrena to roznica...
                >
                > tzn o ile ten krzyk jest sporadyczny to ok..ale jezeli przy byle okazji bo cos
                > sie nei podoba to juz w wieku 5 lat jest definitywnie brakiem wychowania lub d
                > ziwny przypadlosic charakteru.

                Oczywiście ze tak, to trzeba różnicować miedzy jednym a drugim co wyżej opisales, a nie później bulwersem rzucać , ze wszystko dookoła ludzie mają okropne zdanie o takim dziecku, czemu się nie dziwie , z palca sobie ludzie takiej opinii nie wyssali, zaś na podstawie obserwacji jak 5 latek się zachowuje i co wyprawia , na pewno na 5 latka to nie jest norma zachowawcza , zaś brak wychowania .
                To chyba ze dziecko ma autyzm i aspergera inne zaburzenia, to co innego , a tu piszemy o zdrowym 5 latku, który piórkami obrósł za zgoda mamci i tatusia ( o ile ten drugi rodzic w ogóle dopuszczany jest do dyscyplinowania i wychowywania dziecka)
              • annubis74 Re: więc przykład z życia 05.05.14, 17:06
                myślę ze to dokładnie to samo - jedni płaczą - bo nie mają pomysłu na rozwiązanie problemu, inni wrzeszczą - moim zdaniem to dokładnie dwa sposoby rozładowania napiecia, emocji, pokazania niezadowolenia. Ty dopuszczasz jedne - bo Twoje dziecko tak robi a drugi uważasz za niedopuzczalny - bo Twoje dziecko tak nie robi
        • mayaalex Re: więc przykład z życia 04.05.14, 21:20
          ja mam dwulatka i nie znam sie na pieciolatkach - ale wolalabym, zeby moje mlodsze dziecko trafialo na pieciolatki wyjace po akcji zabrania im czegokolwiek niz np tlukace takiego gagatka smile
          nie do konca jestem zwolenniczka takiego bezwarunkowego dzielenia sie wszystkim (moze dlatego, ze moi rodzice zawsze kazali mi sie dzielic, nawet jesli ewidentnie nie mieli racji).
        • annubis74 Re: więc przykład z życia 04.05.14, 22:21
          po pierwsze rodzice tego młodszego chłopca powinni go pouczyć że nieładnie jest sie częstować cukierkami nie pytając o zgodę
          myślę że wiele dzieci ma czasem problem z dogadaniem się z rówieśnikami nawet jeśli lubią ich towarzystwo. ważne aby pomóc dzieciom w nawiazywaniu relacji i rozwiazywaniu problemów ale też nie wcinać sie nadmiernie
          moja córka ma 2 kumpleki z placu zabwa bardzo się wszystkie lubią, umawiamy się z rodzicami na wspólne wyjścia i spacery - problem polega na tym że jesli obecne są 2 bawias ie fantastycznie - jeśli pojawi się 3 - często zaczynaja się kłotnie i konflikty. Nie dajemy się wciągać w te skargi, problemy i konflikty - tłumaczymy dzieciom że muszą sie dogadać - negocjować, ustalać coś wspólnie, dojść do porozumienia, a najlepiej działa sugestia że możemy przecież iśc do domu - każdy do swojego smile
          • camel_3d Re: więc przykład z życia 05.05.14, 12:03
            no powinni..choc dzieci sa rozne. .CXzasem spontanicznie dziecko cos zobi.. szczegolnie 3-4 latek.. Ale 5 latek powinien juz wiedziec, ze dziki wrzask to raczej nie tedy drogasmile

            choc faktycznie mlody, jak i jego koledzy w wieku 4 lat raczej nie zabierali sobie bez pytania niczego co nalezalo do innych.
            • annubis74 Re: więc przykład z życia 05.05.14, 17:10
              ale nie chodzi tu o dzieci - tylko o rodziców. Moje dziecko jest uczone że cudzych rzeczy nie bierze się bez pytania - wszystko jedno - słodyczy czy zabawek. Bez przypominania pamieta aby zapytać czy moze się pobawić czyjąś zabawką. Tak samo ze słodyczami - czeka aż ktoś ją poczęstuje, nie naprasza się, nie mówiąc juz o wyżeraniu komuś słodkości bez pytania. Gdyby inne dziecko zjadao jej cukierki bez pytania byłaby wściekła. Uważam ze tu przede wszystkim rodzice drugiego chłopczyka się nie popisali. gdyby zareagowalio właściwie - moze nie byłoby wrzasku
    • camel_3d no...ja sie nie dziwie...ze krytykuja. 04.05.14, 18:39
      bo 5 latek to juz potrafi sie podzielic smakolaykiem, potrafi wysiedziec spokojnie...spac nie musi..ale powinien sie cicho zachowywac, nie mowic, ze 5 latek juz raczej nie wyje jak syrena..wleci na podworko? jak...? rzucacie nim czy jak? czy otwiera furtke i wchodzi? bo jezeli tak..to raczej nie jest to kulturalne...albo nie zna zasad, albo jest zle wychowany..albo do tej pory nie musial zwracac uwagi na ogrodzenia.


      > Co Wy uważacie na ten temat? Czy jest tak tylko w Polsce?
      >


      mieszkam w Niemczech i tu takie zachowania sa uwazane za oznake braku wychowania...sa tolerowane w przypadku 2-3 latkow ..aleo 5 latek..raczej juz powinien wiele z tych rzeczy potrafic.
      • jematkajakichmalo Re: no...ja sie nie dziwie...ze krytykuja. 10.05.14, 18:50
        No chyba, ze to pieciolatek z adhs...

        Wycie jak woz strazacki (??!!), wspinanie sie na co popadnie i wbieganie do kogos na posesje... to naprawde nie jest normalne dla dziecka w tym wieku.
        Jasne, ze dziecko moze byc niegrzeczne, ale sa jakies granice, ktorych juz powinno byc swiadome.
      • alpepe Re: no...ja sie nie dziwie...ze krytykuja. 07.07.14, 11:10
        też mieszkam w Niemczech i niektóre bachory są rozpuszczone tu jak dziadowski bicz, a ich rodzice są nimi zachwyceni i niby zwracają uwagę, ale nieskutecznie.
        NIe wiem, camel, czy czytałeś ostatnio, jak chyba we Friedrichshain facet najechał dziecko pięcio- lub sześcioletnie, jak wyjeżdżał z posesji, bo gnojek położył się na chodniku i kierowca nie miał szans go widzieć. Rodzice powinni dostać po sto batów na goły tyłek, że smarka nie nauczyli, że chodnik to nie miejsce na takie zabawy.
    • mia_siochi Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 04.05.14, 19:23
      To, że nie potrafi wyleżeć na leżakowaniu wcale mnie nie dziwi. Mój nie sypia w południe od 2 roku życia, w przedszkolu spać nie muszą, te co nie chcą układają na przykład puzzle w tym czasie.
      Że nie słucha- to akurat normalne, tak już do późnej starości będzie tongue_out
      Ale wbieganie komuś na podwórko nie mieści mi się w głowie, wybacz. To 5 latek, a nie durny 2 latek.
      Tak samo wycie- nie toleruję. Może się wkurzać, złościć, tupać, cokolwiek. Ale wycia znieść nie mogę.
      5 latek jest już na tyle komunikatywny, że potrafi wyartykułować, że coś chce, albo że mu sie nie nie podoba. Nie musi wyć.
      Dzielić się niczym nie musi, to już kwestia waszego podejścia. Ja mojego uczę, że warto się dzielić. Raz on sie podzieli, innym razem ktoś go poczęstuje.Ale też nie zmuszam jak nie chce.
    • aleksandra1357 Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 04.05.14, 21:33
      Sama mam dosyć, hm, "żywego" 5-latka, ale raz w kościele spotkałam matkę z 5-latkiem, który biegał po kościele i krzyczał, jeździł samochodzikami. Ludzie byli zgorszeni, ja też. A ta matka mówi do mnie potem, że ludzie są jacyś dziwni, bo nie potrafią zaakceptować normalnych zachowań dziecka. Tej matce w głowie się nie mieściło, że od 5-latka można już wymagać, żeby w kościele mówił szeptem i nie biegał.
      Ale jestem też przeciwna zbytniemu tłamszeniu dzieci i wiecznego napominania: "Nie biegaj, niegrzeczny jesteś, nie krzycz, nie szarp, nie śmiej się, nie skacz, nie ruszaj się".

      Każdy musi znaleźć złoty środek.
      • judytka01 Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 04.05.14, 22:04
        aleksandra1357 napisała:

        > raz w kościele spotkałam matkę z 5-la
        > tkiem, który biegał po kościele i krzyczał, jeździł samochodzikami. Ludzie byli
        > zgorszeni, ja też.
        to zależy od tego jak rodzice postrzegają rzeczywistośc.

        Dla mnie taka sytuacja też jest nie dopuszczalna. Tzn wychodzę z założenia że kościół nie jest miejscem w którym się biega, właśnie ze względu na szacunek dla innych ludzi.


        > Ale jestem też przeciwna zbytniemu tłamszeniu dzieci i wiecznego napominania: "
        > Nie biegaj, niegrzeczny jesteś, nie krzycz, nie szarp, nie śmiej się, nie skacz
        > , nie ruszaj się".

        Dokładnie. Dla mnie granicą wolności mojego dziecka jest wolność drugiej osoby.
        Ale jednak w Polsce, wiele osób nadal uważa że dziecko ma słuchać bezwarunkowo dorosłych, ma się nie sprzeciwiać gdy coś mu się nie podoba.
        Jak dla mnie sprzeciwiać się może, ale obrażać kogoś już nie.


    • mayaalex Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 04.05.14, 21:33
      mam troche doswiadczen z poludniowoeuropejskim podejsciem do dzieci (Wlochy, Hiszpania i Turcja) i rzeczywiscie mam wrazenie, ze dzieciom tam wiecej wolno, wiecej jest ich tez w przestrzeni publicznej, bardziej uczestnicza w zyciu codziennym doroslych. i moze sa glosniejsze i bardziej uciazliwe - i jest to tolerowane - ale wiezi rodzinne na poludniu jednak sa przy takim wychowaniu silniejsze, wiec moze cos za cos?
      i co mi sie bardzo podoba - wszyscy sie dziecmi zachwycaja, zagaduja do nich, glaszcza po glowkach, etc.
      bardzo by mnie zdenerowalo krytykowanie mojego dziecka przez rodzine lub znajomych - ja im dzieci nie usiluje wychowac wiec i tego oczekuje od innych (poza oczywistymi sytuacjami typu moje dziecko wali inne lopatka po glowie - wtedy lopatke zabiera ten, kto jest blizej i juz, choc na szczescie na razie z takim zachowaniem u niego sie nie spotkalam).
      • judytka01 Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 04.05.14, 22:16
        mayaalex napisała:

        > rzeczywiscie mam wrazenie, ze dzieciom tam wiecej wolno,

        u nas mam wrażenie że ludzie, nawet rodzina bacznie obserwują dziecko, jak sędzia, kontrolując, jak to dziecko się zachowuje i czy można go zakwalifikować do grzecznego, czy nie grzecznego. Rzadko kiedy ktoś na jakąś gafę dziecko powie " to jeszcze dziecko"
        Oczywiście nie mówię tu o skrajnych zachowaniach.

        > ecej jest ich tez w przestrzeni publicznej, bardziej uczestnicza w zyciu codzie
        > nnym doroslych.

        U nas dzieci są tylko mile widziane w przedszkolach i na placach zabaw niestety.

        > i co mi sie bardzo podoba - wszyscy sie dziecmi zachwycaja, zagaduja do nich, g
        > laszcza po glowkach, etc.

        No właśnie.... ja nawet sama nie pamiętam ze swojego dzieciństwa, żeby których wujek czy ciocia powiedzieli coś miłego, czy pochwalili za coś.

        > bardzo by mnie zdenerowalo krytykowanie mojego dziecka przez rodzine

        Ja się kilka razy spotkałam z tym jak znajomi opowiadają o innych dzieciach ich znajomych, że niegrzeczne rozbrykane, że oni to sobie by na to w życiu nie pozwolili.

        Widocznie coś jest na rzeczy w tej polskiej mentalności, a czarna pedagogika, nadal zbiera obfite plony.
        • camel_3d mysle, ze przesadzisz... 04.05.14, 23:26
          mysle, ze po prostu czasy sie zmeinily i dzieci moga wiecej. ALE...i tu wazne..zmeinily si etez matki ..i nie daj boze skrytykowac zachowanie dziecka ..no oczy by wydrapaly.. A szkoda..
          Nie jestem fanem kompletneg olewania wychowania..ale jestem fanem obowiazywania regul..

          i np nie znosze, jak dzieci po restauracji sie paletaja lub begaja.
          Moje nie moze. Zreszta chodze do restauracji gdzie nie ma kacikow zabaw i bieganie nie jest mile widziane

          mlody nie moze odejsc od stolu dopoki nie skonczymy posilku. Ale tez nie chodze do restauracji zeby siedziec godzinami. Kiedy zapowiada sie dluzsze posiedzenie i rozmowa po obiedzie, dziecko ma obowiazek zapytania sie czy moze odejsc.

          itd

          Jest sporo regul, ktre musi przestrzegac... i tyle. Kiedy rozmwiam ze znjomymi nie moze mi przerywacsmile tzn moze mi dac znac, ze chce cos powiedziec i wie, ze musi chwile zaczekac. Wkurze mnie kiedy dzeicko podchodzi i rodzic od razu przerwa rozmowe i zaczyna z dzeickiem cos tam gderac. Uwazam, ze dziecko , jak i dorosly musza wiedziec, ze nie ladnie jest przerywac romwy innych osob. Ale dziecko musi tez wiedziec, ze zaraz sie niem zajme, jezeli np skoncze sluchac co mowi druga osoba. Wtedy rzepraszam te osobe na chwile i pytam dzeicko o co chodzi..itd... tak samo, jezeli rozmawiam z dzeickiem, nie lubie kiedy jakis dorosly uwaza, ze dzeicko jest malo wazne i wcina sie w rozmowe.

          Jak pisalem wczewniej.. nie znam twjego dziecka, ani ciebie..i nie wiem jak to wyglada w rzeczywistosci..ale jezei juz iles razy slyszalas, ze dziecko nie zachowuje sie poprawne..to moze cos w tym byc. Moze nie nauczyls go zasad dobrego wychowania i teraz troche starasz sie znalezsc poparcie, ze to ok.. To byloby ok w wieku 2-3 lat..ale 5 latek juz powinien znac troche regul... mim zdaniem.
          • judytka01 Re: mysle, ze przesadzisz... 04.05.14, 23:37
            Różnica pomiędzy mądrze wychowującą matką od tej drugiej, jest taka, że mądra matka wie kiedy jej dziecko jest niegrzeczne. Ja wiem, kiedy moje dziecko przekracza granice i robię coś z tym. Ale nie lubię tego, ocenia mnie, czy syna po jakimś tam złym zachowaniu.

            A propo restauracji, to nie lubie miejsc gdzie dzieci mogą tylko grzecznie siedzieć. Dla mnie to jest tłumienie dziecięcej spontaniczności. Jeżeli dziecko niczego nie nie niszczy i nikomu nie przeszkadza to dlaczego nie może sobie pobiegać?

            Chociaż zgadzam się z tobą, że odrobina konstruktywnej krytyki jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
            • mama_kotula Re: mysle, ze przesadzisz... 05.05.14, 07:26
              Cytat
              A propo restauracji, to nie lubie miejsc gdzie dzieci mogą tylko grzecznie siedzieć. Dla mnie to jest tłumienie dziecięcej spontaniczności. Jeżeli dziecko niczego nie nie niszczy i nikomu nie przeszkadza to dlaczego nie może sobie pobiegać?


              Zupełnie zgadzam się, że większości dzieci ciezko jest wysiedzieć dłużej niż kilka, kilkanascie minut.
              Natomiast powiem tak: są miejsca, kiedy to wysiedzenie jest wymagane, niezaleznie od dziecięcej "spontaniczności". jak to nazywasz. Wyboru dokonuje rodzic, prawda? Można dziecka w takie miejsca nie brać, póki nie będzie w stanie usiedzieć na tyłku. Albo, jeśli nie chce nam się dziecka zabawiać. Bierzemy wtedy do McD, puszczamy dziecko na zjeżdżalnię i sobie przybiega co kilkadziesiąt sekund na gryza hamburgera i łyk szejka.

              Wydaje mi sie, że jednak restauracja (choć to pewnie tez zalezy od restauracji, ale zakładam że mówimy w tej chwili o standardowej restuaracji, nie o McD, KFC czy knajpce z salą zabaw dla dzieci) - nie jest miejscem, gdzie tę osławioną spontaniczność pięciolatek powinien wyrażać akurat bieganiem. PIĘCIOLATEK. Nie dwulatek.
              Piszesz: jeśli nikomu nie przeszkadza - jak to sprawdzisz?
              Postaw się w sytuacji człowieka, który przyszedł do restauracji pocelebrować posiłek. Nie jest w tym pomocne biegające za plecami dziecko.

              Ja serio jestem nieco w szoku, bo - o ile mówimy o dziecku niezaburzonym, ale do tego zaraz wrócimy - to akurat te kilkanaście minut oczekiwania na posiłek bez problemu można pięciolatkowi zająć zabawą, w której może wyrazić swoją, jak to było... dziecięcą spontaniczność. Zabawą przy stoliku, grą słowną, kolorowanką chociażby. To nie jest godzina, kiedy trzeba wysiedzieć z buzią w ciup, to nie jest szkoła.
              I widzisz, generalnie masz wyjście - możesz dziecko zabierać tylko w miejsca, gdzie można wesoło pobiegać między stolikami. Problem tylko taki, skąd dziecko się dowie, że istnieją też inne miejsca - i, kiedy w końcu się w takim znajdzie, czy go to nie przerośnie.
              Dla mnie restauracja jest miejscem, gdzie dziecko sie socjalizuje. Nie chodzi mi o to, aby usiąść przy stoliku i puścić dziecię wolno, niech sobie pobiega - nie, chodzi o to, aby dziecko uczestniczyło w wydarzeniu tak, jak tego wymaga kultura, życie w społeczeństwie. I wiadomo, że nie będę od 2-latka wymagać, aby poczekał 40 minut na zupę. Ale już 10 minut owszem, w tym czasie mogę go zająć, pokazać otoczenie, powiedzieć, co będziemy robić, co to za miejsce, w jakim celu tu przyszliśmy, tu jest widelec, pomacaj sobie, tu jest talerzyk, zobacz, ludzie tam jedzą, my też będziemy, tu jest karta dań, gdzie jest napisane, co możemy zjeść.

              Jak najbardziej się zgadzam, że dorośli bardzo często przesadzają z "ustawianiem", "musztrowaniem" dziecka, mam wrażenie, że robią to na wszelki wypadek poniekąd, na wszelki wypadek mówią "nie, nie możesz", "nie, nie rób tak" - obserwując z przestrachem reakcję otoczenia.
              Dlatego wolę jednak wyjść z pozycji: tak, możesz. Tak, zrobimy to.
              Problem polega na tym, że trzeba to jednak nieco wypośrodkować.
              Pozwalam dziecku leżeć plackiem na chodniku, ku zdziwieniu przechodniów. Podnoszę dziecko jednak, jesli akurat blokuje przejście.
              Pozwalam dziecku skakać w kałuży. Proszę o przerwę, jesli akurat ktoś przechodzi, jak przejdzie - kontynuujemy skakanie.
              Od kwietnia do października dziecko chodzi na boso, bez skarpet, i tak, pozwalam na to, z reguły nie przejmując się współspacerowiczami. Niemniej parę razy byłam w sytuacji, kiedy mama miała wyraźny problem z dzieckiem na okoliczność naszych bosych stóp - starałam sie wtedy, w miarę możliwości, nie kłuć po oczach (nie dotyczy sytuacji, kiedy słyszałam "natychmiast proszę założyc dziecku buty, bo moja też teraz chce ściągać! albo mojej tłumaczyc proszę to teraz!", bo w takich przypadkach włącza mi się niestety agresor).

              Ciężko mi jednak zaakceptować pięciolatka wbiegającego radośnie na cudzą posesję. Oby nie trafił tam kiedyś na psa, który będzie bronił terenu.

              Natomiast nieco mi się lampka czerwona zaświeca, jak opisujesz nadmierne reakcje emocjonalne, nadruchliwość, kompletną olewkę na reguły. Jak u syna wyglądają relacje z innymi dziećmi, empatia itp? W jaki sposób się bawi?
              Bo to, co opisałam wyżej, stosowałam równiez do starszych dzieci - pozwalanie na wyrażanie się spontaniczne, na bycie dzieckiem, z jednoczesnym wskazywaniem na granice innych osób - u starszych moich nie działało w ogóle, ku mojej rozpaczy. Potem okazało się, że mają rozmaite zaburzenia w rozwoju społecznym i emocjonalnym.
            • mia_siochi Re: mysle, ze przesadzisz... 05.05.14, 07:33
              judytka01 napisała:

              Jak kelner wyleje spontanicznie gorącą zupę na głowę Twojego dziecka to inaczej będziesz śpiewać.
              Biegające (poza kącikiem zabaw ewentualnym) po restauracji dzieci są NIEDOPUSZCZALNE ze względu na ICH bezpieczeństwo. Ręce mi opadają jak rodzice cali dumni puszczają dzieciaka "niech sobie pobiega co to komu przeszkadza" a kelner z gorącymi potrawami musi się między tymi uroczymi dzieciaczkami prześlizgiwać.
              Podobnie w sklepach typu castorama- jak trzeba być ograniczonym, żeby nie rozumieć, ze dzieciaka trzeba trzymać za rękę, bo np. może sobie na łeb coś ciężkiego zwalić? A potem płacz i zgrzytanie zębów, bo nikt nie zauważył jak poszedł w kąt i wypił Kreta...



              judytka01 napisała:



              >
              > A propo restauracji, to nie lubie miejsc gdzie dzieci mogą tylko grzecznie sied
              > zieć. Dla mnie to jest tłumienie dziecięcej spontaniczności. Jeżeli dziecko nic
              > zego nie nie niszczy i nikomu nie przeszkadza to dlaczego nie może sobie pobieg
              > ać?
              • mia_siochi errata 05.05.14, 07:34
                tak miało być:



                Jak kelner wyleje spontanicznie gorącą zupę na głowę Twojego dziecka to inaczej będziesz śpiewać.
                Biegające (poza kącikiem zabaw ewentualnym) po restauracji dzieci są NIEDOPUSZCZALNE ze względu na ICH bezpieczeństwo. Ręce mi opadają jak rodzice cali dumni puszczają dzieciaka "niech sobie pobiega co to komu przeszkadza" a kelner z gorącymi potrawami musi się między tymi uroczymi dzieciaczkami prześlizgiwać.
                Podobnie w sklepach typu castorama- jak trzeba być ograniczonym, żeby nie rozumieć, ze dzieciaka trzeba trzymać za rękę, bo np. może sobie na łeb coś ciężkiego zwalić? A potem płacz i zgrzytanie zębów, bo nikt nie zauważył jak poszedł w kąt i wypił Kreta...





                judytka01 napisała:
                >
                > A propo restauracji, to nie lubie miejsc gdzie dzieci mogą tylko grzecznie sied
                > zieć. Dla mnie to jest tłumienie dziecięcej spontaniczności. Jeżeli dziecko nic
                > zego nie nie niszczy i nikomu nie przeszkadza to dlaczego nie może sobie pobieg
                > ać?
            • camel_3d ???? 05.05.14, 09:09
              >eżeli dziecko nic
              > zego nie nie niszczy i nikomu nie przeszkadza to dlaczego nie może sobie pobieg
              > ać?

              no to jakby samozaprzeczenie...
              skad wiesz, ze nikomu nie przeszkadza bieganie?

              chyb ze jest to faktyzcnei restauracja, gdzei przychodza rodziny z dziecmi i faktyzcnei nie ma problemu z bieganiem.

              Choc przyznaje, ze w PL rzadziej widuje biegajace dzieci po restauracji niz w Niemczech.
            • camel_3d roznica 09.07.14, 09:53
              judytka01 napisała:

              > Różnica pomiędzy mądrze wychowującą matką od tej drugiej, jest taka, że mądra m
              > atka wie kiedy jej dziecko jest niegrzeczne.

              a powiedz szczerze, ktora matka pprzyzna sie, ze jest niemadra i zle wychowuje? zadna..
              kazda jest madra i madrze wychowuje..i co gorsza...90% zjadlo juz wszytskie rozumysmile))
            • batutka Re: mysle, ze przesadzisz... 10.07.14, 20:20
              judytka01 napisała:


              > A propo restauracji, to nie lubie miejsc gdzie dzieci mogą tylko grzecznie sied
              > zieć. Dla mnie to jest tłumienie dziecięcej spontaniczności. Jeżeli dziecko nic
              > zego nie nie niszczy i nikomu nie przeszkadza to dlaczego nie może sobie pobieg
              > ać?

              Że co, że jak??? Pozwalasz dziecku biegać po restauracji i jeszcze masz nadzieję,że to może nie przeszkadzać?
              No to już mam jasny obraz wychowania dziecka...
              Jeśli dla ciebie wymaganie, żeby pięciolatek siedział grzecznie w restauracji i nie biegał jest przejawem tłumienia dziecięcej spontaniczności to gratuluję - wychowuj tak dalej dziecko i zbieraj żniwa...
        • zjawa1 judytka01 04.05.14, 23:48
          Demonizujesz klimat i popadasz w skrajności w skrajność.
          To, że ty masz takie traumatyczne przeżycia: ,,nie chwalili Cie w rodzinie" itp. nie oznacza wcale, że taka jest cała Polska!
          A to, że krytykuje się zachowania rozbrykanych dzieciaków świadczy tylko o tym, że te dzieci faktycznie takie są na skutek braku asertywności ich rodziców, którzy pozwalają wejść sobie na głowe.
          A już skrajne przypadki tego tematu często widzę w tym, że tacy ludzie więcej oczekują od swych psów niż od dzieci prawie 3-letnich i w górę wiekowo.
          To są największe absurdy z jakimi ostatnimi czasy miałam do czynienia.
          Trzy latek rozdeptywał celowo ślimaki jak kamienie, mamuśla nie reagował. Mój syn, który wraz z kolegą ratowali je ze łzami w oczach wzywali nas na pomoc. A co na to mamuśia małego zwyrodnialca-nic, stwierdziła, że Kubuś jest ,, malutki i nie rozumie".
          Często usprawiedliwiają takie zachowania niedorozwojem swych dzieci? Bo sama tego pojąć nie mogę.
          • judytka01 Re: judytka01 04.05.14, 23:54
            mój syn nie pozwala skrzywdzić nawet pająka. Po prostu mylisz mnie z innym typem matki.
            • zjawa1 Re: judytka01 05.05.14, 00:07
              Ja nie pisałam o Tobie! Podałam tylko skrajny przykład sytuacji którą ostatnio miałam wątpliwą przyjemność widzieć.
              Wkurza mnie to, że rodzinki często więcej oczekują od swojego psa niż od dziecka i czynią to ostatnie jakby upośledzone.
              Zauważ, że co raz więcej rodziców nie reaguje, a jak ktoś obcy zareaguje na naganne zachowanie swych dzieci, to odpowiadają, że ,,dziecko jest małe, nie rozumie" itp.
              Dojrzały rodzic odpowie:,, Przepraszam i zwróci swemu dziecku uwagę".
              A nie będzie robić z własnej pociechy dziecka niekumatego.
              Mnie też kilka razy zdarzyło się, że ktoś zareagował na zachowanie mojego syna.
              Przeprosiłam i zwróciłam mu uwagę.
              Szanuje innych ludzi i ich poglądy oraz prawo do swobody. Nie uważam, że mój syn jest 7 cudem natury jak część rodziców.
              • judytka01 Re: judytka01 05.05.14, 00:16
                Zresztą nic się nie stanie jeśli już nawet rocznemu dziecku powie się że nie wolno np ciągnąć kota za ogon, bo nigdy nie jest za wcześnie żeby się o tym dowiedziało. Przecież nawet gdy maleńkie dziecko chce przyłożyć rękę do gorącego pieca, to rodzic powie, "NIE WOLNO", i nikt nie powie że jest za małe na ten zakaz.
                Myślę że poczucie wolności i swobody, którą mamy w obecnych czasach, nie zawsze jest dobrze rozumiana i może iść w złym kierunku, jeśli ktoś nie zastanowi się głebiej nad tym co dziecku wolno robić, a czego nie.
                • ponponka1 Re: judytka01 05.05.14, 13:10
                  judytka01 napisała:

                  > Zresztą nic się nie stanie jeśli już nawet rocznemu dziecku powie się że nie wo
                  > lno np ciągnąć kota za ogon, bo nigdy nie jest za wcześnie żeby się o tym dowie
                  > działo. Przecież nawet gdy maleńkie dziecko chce przyłożyć rękę do gorącego pie
                  > ca, to rodzic powie, "NIE WOLNO", i nikt nie powie że jest za małe na ten zaka
                  > z.


                  Nie mowie sie NIE WOLNO. No bo co to za informacja dla roczniaka, ba nawet 5-latka. Mowi sie, ze kota boli, ze jak jak wlozysz reke w gorace to bedzie bolalo. Ze nie wchodzi sie na cudze podworka bo ktos moze chce odpoczac/moze byc tam zly pies/bo to nie jest miejsce by wchodzi bez pytania.

                  Skoro ty mowisz caly czas NIE WOLNO to jak ma sie dziecko nauczyc zycia?
                  > Myślę że poczucie wolności i swobody, którą mamy w obecnych czasach, nie zawsze
                  > jest dobrze rozumiana i może iść w złym kierunku, jeśli ktoś nie zastanowi się
                  > głebiej nad tym co dziecku wolno robić, a czego nie.
    • bea-luz Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 04.05.14, 22:20
      Matki nigdy nie krytykuję, że źle wychowała, że to, że tamto. Nie mam takiego prawa dopóki mnie nie zapyta bo ja nie żyję jej życiem i nie wiem co tak naprawdę dzieje się w domu.

      ALE kiedy przychodzi taka mama z dzieckiem już rozumnym (czyli np 5 letnim) i dziecko się zachowuje, moim zdaniem, nieodpowiednio to zwracam mu uwagę. Dyskretnie, spokojnie, bez obrażania, mówię, że "u cioci" (bo tak na mnie dzieci moich koleżanek mówią) nie wyciąga się wszystkich książek bez pytania, nie włącza się pralki i nie wchodzi się z butami do łóżeczka mojego dziecka. I takie małe rozumne człowieczę bez problemu przyswaja taką informację i dalej wszyscy są szczęśliwi.

      Natomiast dużo mi mówi jeżeli mama lub tato nie reagują na zachowanie dziecka dopóki ja nie zwrócę uwagi. Uważam, że to powinno być zadanie rodziców a nie gospodarzy.
      • bea-luz Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 04.05.14, 22:22
        Ano właśnie, w innych krajach. Z tego co zauważyłam to w UK jest właśnie tak, że jeżeli się zwraca uwagę to jeżeli dziecko zachowuje się ze szkodą dla innych- dorosłych lub dzieci.
    • judytka01 albo taka sytuacja 04.05.14, 22:24
      Co prawda ta sytuacja nie dotyczyła zachowania syna, ale bardziej zastanowiło mnie jak ja powinnam zareagować.

      Syn bawił się z dziećmi znajomych na podwórku. W pewnym momencie chcieli wchodzić na drzewo.
      Ja - osobiście po ocenie sytuacji, na ile jest to niebezpieczne, pozwalam na takie zabawy
      Dzieciom znajomych absolutnie nie wolno było. No i w końcu znajomi zaczęli też zabraniać mojemu dziecku, bo ich dzieciom było żal, że mój wchodzi.
      Sama mam problemy z asertywnościom, i naprawde nie wiedziałam jak wybrnąć z tej sytuacji, tym bardziej że syn do mnie wołał: mama prawde że mogę?
      • camel_3d to zalezy... 04.05.14, 23:15
        od tego czyje drzewosmile))

        jak drzewo u znajomyhc..to mog sobie nie zyczyc zeby dzieci uczyly sie na nie wspinac...i zeby inne dziecko im pokazywalo jak sie wchodzi..

        jezei drzewo o ciebie..to masz jak najbardziej praw do tego, zeby twoje dziecko lazilo po nim jak chce i ile chce...

        ja mam kanape w domu i ogolnei dzieci maja szllaban skakania po niej. Moje i inne tez..choc jesz duza i nadaje sie do skakaniasmile))
        nawet przy innych rodzicach mowie, ze kanapa nie jest do skakania i prosze o zejscie.

        duzo zachowan zalezy od sytuacji..

        twoje dzewo...ty decydujesz
        drzewo znajomych- oni decyduja
        drzewo w parku..ty decydujesz smile)
        • judytka01 Re: to zalezy... 04.05.14, 23:27
          camel_3d napisał:

          > od tego czyje drzewosmile))
          >
          > jak drzewo u znajomyhc..to mog sobie nie zyczyc zeby dzieci uczyly sie na nie w
          > spinac...i zeby inne dziecko im pokazywalo jak sie wchodzi..
          >
          > jezei drzewo o ciebie..to masz jak najbardziej praw do tego, zeby twoje dziecko
          > lazilo po nim jak chce i ile chce...

          Akurat "to" drzewko było neutralne, sama nie wiem dlaczego tak trudno mi się było przełamać i powiedzieć, że moje dziecko może. Sama się wkurzam na siebie, zawiodłam młodego sad
        • zjawa1 Re: to zalezy... 04.05.14, 23:36
          Jeśli chcesz szczerej odpowiedzi to proszę Cię bardzo!
          Zrozumiałe jest, że skoro masz takie dziecko to jest to dla Ciebie subiektywnie normalne.
          Co innego masz myśleć? Tak jest najwygodniej.
          Ja mam inne dziecko i dla mnie zachowania które opisujesz nie są normalne.
          Jednak winy nie upatruje docelowo w Twoim dziecku tylko w Tobie.
          Dziecko zachowuje się tak, jak rodzic je wychowuje.
          Skoro Ty nie reagujesz na pewne zachowania-które co gorsza- są wg. Ciebie ,,normalne" to jakim cudem dziecko ma zachowywać się inaczej?
          Nie wyznaczasz granic, norm, nie kontrolujesz tego, co dziecko robi i swą biernością dajesz przyzwolenie na podobne zachowania.
          Przypuszczam, że ludzi irytuje fakt iż to Ty nie reagujesz na to co robi dziecko!
          Szanuj prywatność , spokój innych ludzi to nie będziesz miała dylematów.
          • judytka01 Re: to zalezy... 04.05.14, 23:51
            Zgadzam sie z tobą.
            zazwyczaj tak jest że jak są problemy z dzieckiem to wina rodziców.
            chciałam to jednak zweryfikować z waszymi opiniami. Bo nie wiem czy ja popełniam błąd pozwalając dziecku, na pewne reakcje emocjonalne, czy może nasze społeczeństwo jest zbyt surowe.
            stąd też tytuł wątku, chciałam mieć szersze spojrzenie na sytuacje, a nie tylko nasze polskie.
            • zjawa1 Re: judyta 05.05.14, 00:00
              Sama musisz ocenic .
              Wiadomo, zdarza się i dziecko ma prawo robić różne, dziwne rzeczy, wybryki. Na tym polega poznawanie świata itp. Jednak ja uważam, że 5-latek powinien znać podstawowe normy społeczne typu ,,wtargnięcie komuś na jego terytorium".
              A co, do ,,dzielenia się"!!!
              Jak dla mnie to sorry ale idiotyzm kompletny!
              W tym zachowaniu u Twojego dziecka nie widze absolutnie nic dziwnego!
              Jeśli nie ma ochoty czymś się dzielić, to niech się nie dzieli. I tyle.
              Pod tym względem mamy faktycznie chore klimaty w Polsce.
              Dzieci już od najmłodszych lat nakłania się do zachowań typowo komunistycznych:,,zawsze należy się dzielić z każdym i ze wszystkim". Totalny ansurd. A gdzie nauka o zachowaniu autonomii własnego ja? Gdzie budowa asertywności?
              W jasnej d... To są chyba pozostałości po PRL-usmile i Związku Radzieckimsmile
              Ja mówie zawsze tak synowi:,, jeśli masz ochotę i chcesz to dziel się, jeśli jednak nie dzieliś się z X czy Y to nie oczekuj, żeby on się z Tobą dzielił, być może też nie ma na to ochoty jak Ty". I tyle w tym temacie.
              • judytka01 Re: judyta 05.05.14, 00:04
                zjawa1 napisała:
                >
                > Ja mówie zawsze tak synowi:,, jeśli masz ochotę i chcesz to dziel się, jeśli je
                > dnak nie dzieliś się z X czy Y to nie oczekuj, żeby on się z Tobą dzielił, być
                > może też nie ma na to ochoty jak Ty". I tyle w tym temacie.

                Dzięki wykorzystam w przyszłości.
        • ponponka1 A propos kanapy i roznych regul 05.05.14, 13:19
          U mnie nie ma skakania nie dlataego, ze kanapa nie jest do skakania ale ze mozna w czasie skakania spasc. A co sie stanie jak sie spadnie to zalezy na co sie wpadnie.

          Moja byla u sasiadow. Tam dzieci moga skakac (nie wiedzialam). Moja 5 latka skakala z nimi (typowe - jak inni to i ja). No i spadla. Uderzyla o rog stolu i rozciela sobie luk brwiowy. Na szczescie obylo sie bez szycia bo rana choc gleboka to krotka. Za to bylo klejenie na pogotowiu - juz nie platruja maja taki klej. "Bonusem" byl dwutygodniowy szlaban na basen - zeby nie moczyc rany. Zabolalo bardziej niz samo uderzenie. Teraz nie tylko wie, ze nie wolno skakac bo mama tak mowi, ze to moze sie roznie skonczyc. Teraz juz wie jak to boli. Maly sasiadow widzial to i teraz podobno juz nie skacze wink
          • judytka01 Re: A propos kanapy i roznych regul 05.05.14, 15:07
            ponponka1 napisała:

            > U mnie nie ma skakania nie dlataego, ze kanapa nie jest do skakania ale ze mozn
            > a w czasie skakania spasc. A co sie stanie jak sie spadnie to zalezy na co sie
            > wpadnie.
            >

            To jest twoje zdanie. Ja mam inne. u mnie skakać wolno. Gdy się przewróci i zaboli to wtedy poczuje że musi na siebie uważać.
            Dla mnie to bardzo WAŻNA lekcja w życiu.
            Wtedy nie wsiądzie do auta po pijanemu i nie bedzei jechać z niewiadomą prędkością, bo bedzie wiedział że ma ciało, które może boleć.

            > Moja byla u sasiadow. Tam dzieci moga skakac (nie wiedzialam). Moja 5 latka ska
            > kala z nimi (typowe - jak inni to i ja). No i spadla. Uderzyla o rog stolu i ro
            > zciela sobie luk brwiowy.
            Spadła tak nieszczęśliwie bo pewnie skakała poraz pierwszy w życiu i nie potrafi tego robić, nie potrafi tak skakać żeby sobie kżywdy nie zrobić
            O właśnie mi się wiersz Tuwima przypomniał smile właśnie o kózce co skakała, mama poczytaj sobie.
            Pewnie się ze mną nie zgodzisz, ale wielu psychologów uważa, że dzieci powinny ponosić odrobinę ryzyka ale i jednocześnie odpowiedzialności za siebie.

            Ja zawsze oceniam sytuacje. Jeśli drzewo jest na wysokośc 1,5 m to wchodz sobie na nie, jeśli upadek grozi czymś znacznie poważniejszym to już nie pozwalam.
            • mama_kotula Re: A propos kanapy i roznych regul 05.05.14, 19:19
              Cytat
              u mnie skakać wolno. Gdy się przewróci i zaboli to wtedy poczuje że musi na siebie uważać.
              Dla mnie to bardzo WAŻNA lekcja w życiu.
              Wtedy nie wsiądzie do auta po pijanemu i nie bedzei jechać z niewiadomą prędkością, bo bedzie wiedział że ma ciało, które może boleć.


              Tak, fajnie to tak działa. Szkoda tylko że nie działa.
              Naprawdę widzisz tu jakikolwiek zwiazek? Zanim to dziecko wsiądzie do auta po pijanemu, minie paręnaście ładnych latek, w ciagu których dowie się, że ma ciało, które czasem boli. I co z tego?

              Natomiast dość prawdopodobna jest sytuacja "mogę skakać po kanapie u sąsiadów, bo umiem przecież, nic mi się nie stanie, sąsiadów zasady bezpieczeństwa mogę mieć w tyłku" -> zatem mogę wsiąść po pijanemu za kierownicę, bo przecież umiem jeździć, nie?
              Tu nie chodzi o umiejętności, tu chodzi o przestrzeganie zasad smile. Po pijanemu się nie jeździ, bo zagraża to nie tylko tobie, ale przede wszystkim innym. Ty sobie rób co chcesz ze swoim ciałem, ale ja nie mam gwarancji, że jadąc po pijaku nie walniesz we mnie. Po to są te przepisy stworzone przede wszystkim.

              Wiem, z czym macie problem - z socjalizacją, po prostu. I nie mam na myśli wypaczonej definicji socjalizacji pt. przebywanie w grupie rówieśniczej - chodzi mi o uspołecznianie, przekazywanie norm, wartości i zasad liczących się w danej społeczności czy społeczeństwie.
              • judytka01 Re: A propos kanapy i roznych regul 05.05.14, 19:44
                mama_kotula napisała:
                >
                > Tak, fajnie to tak działa. Szkoda tylko że nie działa.
                > Naprawdę widzisz tu jakikolwiek zwiazek? Zanim to dziecko wsiądzie do auta po p
                > ijanemu, minie paręnaście ładnych latek, w ciagu których dowie się, że ma ciało
                > , które czasem boli. I co z tego?

                Może mój przykład jest za bardzo dalekowzroczny. Ale będę go bronić, bo poniekąd przesłanie jest w oby dwóch przypadkach taki sam. Po prostu że należy na siebie uważać i nie przekraczać pewnych granic bezpiedczeństwa.
                >
                > Natomiast dość prawdopodobna jest sytuacja "mogę skakać po kanapie u sąsiadów,
                > bo umiem przecież, nic mi się nie stanie, sąsiadów zasady bezpieczeństwa mogę m
                > ieć w tyłku"
                To nie jest moje zdanie i szanuje zasady u sąsiadów, jeżeli oni sobie tego nieżyczą to nie ma skakania

                > obie rób co chcesz ze swoim ciałem, ale ja nie mam gwarancji, że jadąc po pijak
                > u nie walniesz we mnie. Po to są te przepisy stworzone przede wszystkim.
                >
                > Wiem, z czym macie problem - z socjalizacją, po prostu. I nie mam na myśli wypa
                > czonej definicji socjalizacji pt. przebywanie w grupie rówieśniczej - chodzi mi
                > o uspołecznianie, przekazywanie norm, wartości i zasad liczących się w danej s
                > połeczności czy społeczeństwie.

                Nie nie mam problemu z zauważaniem zasad funkcjonujących w naszym społeczeństwie.
      • mama_kotula Re: albo taka sytuacja 04.05.14, 23:40
        Cytat
        naprawde nie wiedziałam jak wybrnąć z tej sytuacji, tym bardziej że syn do mnie wołał: mama prawde że mogę?


        Wykorzystać tę sytuację do nauki empatii i powiedzieć "Kurcze, chłopie, ja wiem, że ty bys chciał i wiem, że potrafisz. I zwykle ci pozwalam się na to drzewo wspinać. Ale patrz, Józek i Franka nie mogą. I chyba jest im przykro. Nie wiem, czy ja bym chciała, aby moim przyjaciołom było przykro. Co powiesz, aby tym razem pobawić się w statek piracki na drabinkach?".

        I poczekać na reakcję dziecka. Zgodzi się, bądź zaprotestuje. Wtedy konsekwentnie podążyć za decyzją dziecka. Natomiast zaproponować alternatywę, wskazać na odczucia innych.

        • judytka01 Re: albo taka sytuacja 04.05.14, 23:46
          kopara mi opadała.... no tak, przecież można to też było tak załatwić, wilk syty i owca cała...
          szkoda żem taka nie kumata mama...
          • zjawa1 Re: albo taka sytuacja 04.05.14, 23:51
            judytka01 napisała:

            > kopara mi opadała.... no tak, przecież można to też było tak załatwić, wilk syt
            > y i owca cała...
            > szkoda żem taka nie kumata mama...

            Otóż to! To nie wina tych dzieci ale ich rodziców. Niestety posiadanie dziecka to bardzo duża odpowiedzialność. Trzeba dorosnąć!
          • mama_kotula Re: albo taka sytuacja 05.05.14, 06:52
            Masz jedno dziecko. Prawda?
            Niemniej i tak mi ciężko uwierzyć, że nigdy nie byłaś w sytuacji, kiedy trzeba było (warto było) postawić dziecku granice uncertain
    • ichi51e Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 05.05.14, 08:25
      Nie wiem czy po za pl tez tak jest ale u nas to paranoja jakas big_grin mam dziecko 21msieczne. Od conajmniej pol roku slysze pytania o odpieluchowanie (jeszcze nie? Sadzac! Leniwy jest) mowe (nie mowi jak mowi? Gluchy!) spanie (czemu nie sam? Rozpuszczony!)jedzenie (za malo/za duzo je no i czemu ciagle na cycu?! Zaspokajam sie w ten sposob?)oraz ogolnie czemu nie bawi sie sam, czemu caly czas chce do mamy (rozpuszczony!) czemu nie chce do cioci? (Przymusic!) no i czemu ciagle noszony (wymusza!)
      Nauczylam sie zlewac sle co ciekawe celuja sie w tym osoby ktore o dzieciach nic nie wiedza przewaznie...
      • az-82 Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 05.05.14, 08:39
        Nie mam 5-latka, nie wiem jak jest w innych krajach, ale wiem, że mnie strasznie irytują takie dzieci, które nie umieją się zachować. Wiem, że dziecko to dziecko, ale krzyczenie i bieganie w miejscach do tego nieodpowiednich, włażenie komuś na podwórko bez zaproszenia i bez powodu (jeśli przypadkiem wpadła piłka, to rozumiem, ale tak bez powodu, to nie) uważam za nieakceptowalne.

        Ja mojemu dziecku od początku stawiam pewne granice i póki co młoda to akceptuje. Zobaczymy, co będzie dalej wink Jeśli dziecko nie umie się w jakimś miejscu zachować, to znaczy że nie dorosło, żeby je tam zabierać. Moja bez problemu wysiedzi w kościele przez tę godzinę bez biegania, bez gadania, bez zabawek i bez jedzenia. Gdyby nie potrafiła, to byśmy jej nie zabierali, tylko byśmy poczekali, aż dorośnie i będzie potrafiła wytrzymać.
      • mia_siochi Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 05.05.14, 08:39
        "wymusza" i "niegrzeczny" każę zdefiniować smile Wszystkie ciotki na tym poległy wink
    • judytka01 reasumując 05.05.14, 12:03
      Dzięki Wam bardzo za wszystkie uwagi.

      Po przemyśleniu tematu doszłam do pewnych wniosków i musze nałożyć kilka poprawek na wychowywanie:

      1. Granice - łatwo je wyznaczyć jeśli za punkt odniesienia wybierze się dobro zarówno swoje jak i innych. Będę pozwalała na zabawy i spontaniczność w miejscach gdzie jest to dozwolone.

      2. Na złe zachowania typu obrażanie kogoś będę ostro reagować i nie pobłażać im.

      3. w kwestii dzielenia się to asertywność jest tu dobrym sposobem na wyznaczenia granicy.

      Oczywiście jest dużo sytuacji w których ja jako matka naprawde nie wiem co zrobić, dlatego właśnie cieszy mnie krytyka bo pozwala mi zmienić swoje postępowanie z dzieckiem.

      Ale i tak mam nadzieje że jako matki, ciocie czy sąsiadki nabierzemy troche dystansu dla dzieci, bardziej starając się je "wspólnie wychować" poprzez delikatne uwagi, czy też wyrażenie zdania na temat złych zachowań u dziecka. Najlepiej to po prostyu dać takiemu dziecku kilka szans na poprawę, a nie od razu zakwalifikować go jako gagadka i skreślać go na wieki z listy znajomych wink
      • camel_3d Re: reasumując 05.05.14, 13:12

        > 1. Granice - łatwo je wyznaczyć jeśli za punkt odniesienia wybierze się dobro z
        > arówno swoje jak i innych. Będę pozwalała na zabawy i spontaniczność w miejscac
        > h gdzie jest to dozwolone.

        latwo wyznaczyc, ale utrzymac je juz gorzej smile) na poczatku bedzie trudno..na mur beton bedzie konczylo sie to scenami..jezeli faktyzcnie robi takowesmile


        > 2. Na złe zachowania typu obrażanie kogoś będę ostro reagować i nie pobłażać im

        ostro moze nie..ale reagowac.. przypominac, zawstydzac...


        > 3. w kwestii dzielenia się to asertywność jest tu dobrym sposobem na wyznaczeni
        > a granicy.

        z tym jest tak, ze mozna sie dzielic a nie trzeba...wazne, zeby nie robic z tego powodu scen.


        > Oczywiście jest dużo sytuacji w których ja jako matka naprawde nie wiem co zrob
        > ić, dlatego właśnie cieszy mnie krytyka bo pozwala mi zmienić swoje postępowani
        > e z dzieckiem.

        najlatwiej po prostu postawic sie w sytuacji innych ludzi. czy np tobie przeszkadzalobvy gdybys chciala porozmawiac z kolezanka, a jej dziecko by ciagle cos chcialo, krzyczalo itd...

        W sumei warto tez byc otwartym na krytyke o ile ma ona sens.. bo je tez obrywam krytyczne uwagi od rodzidziny, ze kiedys to bylo inaczej, a ze inne dzieci to sie potrafia pol dnia same bawic..i takie tam... no trezba miec sitko w uszach i po prosztu to co istotne faktyzcnie akceptowac, a co mniej istotne kulturalnie przecedzicsmile))

        Z tym skreslaniem to jest tak, ze ja tez bym raczej unikal np zapraszania kogos z dzieckiem, ktore by mimo uwag skakalo po kanapie czy cos tam..

        Koledze mlodego powiedzialem, ze u nas si enie mowic "gow-o" i ze mnei sie to nie podoba. Wiec jakos to zaakceptowal i juz sie pilnuje. Poza tym..czasem jesttez u mnei jego mama..i podczas kolacji on ciagle chcialby wstacsmile i zanim zdazy mowie, zeby zaczekal bo jeszcze nie wszytscy zjedli. Na poczatku mama troche zaskoczona byla, ale teraz raczej przyjmuje to z usmiechem, bo jej mlody nagle musi wysiedziec. smile)

        trzymaj sie i nie wprowadzaj wszytskich granic na raz..raczej powolismile
      • makurokurosek Re: reasumując 05.05.14, 21:56
        > Ale i tak mam nadzieje że jako matki, ciocie czy sąsiadki nabierzemy troche dys
        > tansu dla dzieci, bardziej starając się je "wspólnie wychować" poprzez delikatn
        > e uwagi, czy też wyrażenie zdania na temat złych zachowań u dziecka.

        W tym wywodzie zapomniałaś dodać, że przeciętna polska ematka nie jest nastolatką i etap idealizmu ma już dawno za sobą. Większość ematek jest zapracowanych i wracając do domu mysli o swoim dziecku i nie ma ani sił, ani chęci by wspólnie z tobą ponosić trud wychowania twojego dziecka. Tak naprawdę większość ludzi ma dokładnie gdzieś powody dla których jakieś dziecko jest agresywne, aspołeczne, krzykliwe czy co tam jeszcze. Nikogo nie interesuje to że zachowanie tego dziecka jest wynikiem rozwodu rodziców, alkoholizmu rodziców czy innych problemów w domu, tudzież dysfunkcji . Każdy po pracy chce spędzić miło czas i nie ma ochoty wnikać w problemy wychowawcze innych ludzi, stąd większość ludzi woli unikać aspołecznego dziecka niż się z nim męczyć i wpływać na jego socjalizację.
        • judytka01 Re: reasumując 05.05.14, 22:01
          makurokurosek napisała:

          > W tym wywodzie zapomniałaś dodać, że przeciętna polska ematka nie jest nastolat
          > ką i etap idealizmu ma już dawno za sobą. Większość ematek jest zapracowanych i
          > wracając do domu mysli o swoim dziecku i nie ma ani sił, ani chęci by wspólnie
          > z tobą ponosić trud wychowania twojego dziecka. Tak naprawdę większość ludzi m
          > a dokładnie gdzieś powody dla których jakieś dziecko jest agresywne, aspołeczne
          > , krzykliwe czy co tam jeszcze. Nikogo nie interesuje to że zachowanie tego dzi
          > ecka jest wynikiem rozwodu rodziców, alkoholizmu rodziców czy innych problemó
          > w w domu, tudzież dysfunkcji . Każdy po pracy chce spędzić miło czas i nie ma o
          > choty wnikać w problemy wychowawcze innych ludzi, stąd większość ludzi woli uni
          > kać aspołecznego dziecka niż się z nim męczyć i wpływać na jego socjalizację.


          I właśnie dlatego stajemy się coraz bardziej smotnym i nieczułym społeczeństwem. A nasze dzieci żyją w tym społeczeństwie i z braku towarzyszy do zabawy siedzą przed ekranami. Ale kogo to obchodzi, skoro w końcu mama ma swój upragniony spokój po pracy.
          • makurokurosek Re: reasumując 05.05.14, 22:14
            A nasze dzieci żyją w tym społeczeństwie i z braku towarzyszy do zabawy sied
            > zą przed ekranami.

            Unikanie kontaktu z dziećmi aspołecznymi nie jest równoznaczne z unikaniem kontaktu z dziećmi. Ot, dzieci aspołeczne sa po prostu odrzucane, z wiekiem to odrzucenie staje się coraz bardziej widoczne, aż dochodzi do izolacji takiego dziecka przez grupę rówieśników. Co jest bardzo często widoczne już w początkowych klasach szkoły podstawowej. Z wiekiem takie dziecko staje się niezrozumianym przez otoczenie outsiderem, szkoda tylko że nie jest to wybór dziecka, a jedynie konsekwencja błędów rodziców outsidera.

            "Ale kogo to obchodzi, skoro w końcu mama ma swój upragniony
            > spokój po pracy.

            Postaw sobie to pytanie. Kogo obchodzą powody dla których twoje dziecko zachowuje się w sposób nieakceptowalny. Po co przeciętna matka ma tracić siły i czas na psychoanalizę twojej sytuacji rodzinnej , po co ma odbierać swojemu dziecku tan czas by zająć się twoimi problemami. Potrzebujesz pomocy to idz do psychologa, psychoterapeuty. Nie oczekuj od postronnych ludzi, że rzucą swoje sprawy, swoje życie i swoje dzieci by wnikać w twoją sytuację rodzinną i pomóc ci się ogarnąć.
          • hanna26 Re: reasumując 05.05.14, 22:19
            > I właśnie dlatego stajemy się coraz bardziej smotnym i nieczułym społeczeństwem
            > . A nasze dzieci żyją w tym społeczeństwie i z braku towarzyszy do zabawy sied
            > zą przed ekranami. Ale kogo to obchodzi, skoro w końcu mama ma swój upragniony
            > spokój po pracy


            Wszystko Ci się pomieszało.
            W tej chwili nie mówimy o żadnych "naszych dzieciach", ale o Twoim niewychowanym dziecku, które jak rozumiem jest powszechnie krytykowane za to, że zachowuje się jak rozwydrzony dwulatek, a nie jak rozumiejący już sporo pięciolatek. Przykro, że w związku z tym znajomi się od Was odsuwają, ale musisz sama zabrać się wreszcie za wychowanie, nikt za Ciebie tej pracy nie podejmie.
    • ichi51e Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 05.05.14, 12:16
      Mnie tam bardziej zastanawia dlaczego konsekwentnie w tym watku uzywa sie formy "gagadek"...
      • mama_kotula Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 05.05.14, 12:42
        ichi51e napisała:

        > Mnie tam bardziej zastanawia dlaczego konsekwentnie w tym watku uzywa sie formy
        > "gagadek"...

        Bo zawiera w sobie sugestywny zlepek "gad" wink
      • mia_siochi Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 05.05.14, 21:44
        ichi51e napisała:

        > Mnie tam bardziej zastanawia dlaczego konsekwentnie w tym watku uzywa sie formy
        > "gagadek"...

        Bo wszyscy uprzejmie starają się nie użyć określenia "rozwydrzony bachor", mimo że ciśnie się na usta?
        • kj-78 Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 05.05.14, 23:14
          Ale to chyba gagaTek!
    • szamanta Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 05.05.14, 13:00
      Jak czytam zachowanie twojego 5 latka to od razu na myśl pierwsze co przychodzi to typowy wypust bezstresowo wychowany, wszystko mu wolno ,dziecko totalnie bezkarne, robta co chceta , zero dyscypliny, zero ,bo dla ciebie to normalne ,ze 5 latek biega po restauracji nie zdając sobie sprawy kobieto jakie zagrożenie dla siebie niesie (poślizgniecie sie na podłodze i rozwalenie głowy o kant stołu, wpadniecie na kelnera z gorącymi daniami i napojami ,dopiero bylyby pretensje do całego swiata, kiedy dziecku kuku sobie zrobiło )i zapewne przeszkadzając innym latanie wokół stolików pozostałych konsumentów, zakladasz odgórnie ze przecież to nikomu nie przeszkadza jak 5-6 latek biega sobie miedzy stolikami, no przecież twoje dzidzi każdy musi uwielbiać, restauracja to nie bawialnia
      Dla ciebie to jest normlane przez 5 latka wparowywanie na czyjejś obce podwórko bez pytania co jest totalnym przegięciem jak na wiek twojego syna , to nie 2 latek który ma prawo jeszcze nie mieć wpojonych zasad, ze puka się ,dzwoni a nie wchodzi na obcy teren ( jak czyjs pies kiedy się rzuci na twojego syna to pretensje do całego swata będziesz mieć)
      Po szafkach komodach w obcym domu tez grzebie szperając w każdej polce? zapewne tak, przecież dziecko takie ciekawe świata, lub wchodzi do wszystkich mieszkań nie pukając drzwi? prawdopodobne, jak nie ma zahamowana z wejściem na czyjeś opcje podwórko bez pytania, tak wiec wparowanie jak do obory do czyjegoś mieszkania tez nie powinno budzic wątpliwości, no jasne, dla ciebie to normalka
      Wydzieranie japy w wniebogłosy ,bo cos mu się nie podoba i każdy musi wysłuchiwać w otoczeniu syncia jego syreny z decybelami młota pneumatycznego tez jest wspaniałym zachowanie rozwydrzonego bachora .. straszne, straszne i fatalne co ty opisujesz
      .
      Masz totalnie rozpuszczonego dzieciaka, który nie wie co to dyscyplina, absorbującego małego tyrana , całkowicie bezkarnego robiącego co chce ,co mu się podoba nie licząc się z nikim innym w jego otoczeniu. Dla ciebie to są normalne zachowania 5 latka, dla mnie i u mnie 2 latek już był na bieżąco przyśrubowywany z takimi breweriami, regularnie eliminowalo się jego samowolkę zapędy, a co dopiero 5 latanie dziecko, ktore nie ma prawa takich ceregieli wyprawiać.

      Jako rodzic bardzo ostro i rygorystycznie podchodziłam do dzieci w tym wieku za takie zachowania, bardzo i słusznie , nie zachowują się jak banda rozdartych smarkaczy typu robta co chceta, nie maja takiego prawa i to respektują. Jestem doba mama, ale wymagająca i surową w kluczowych sprawach , w mało istotnych liberalną.

      Sama napisałaś ,ze masz niegrzeczne dziecko ,lecz te zachowania dla ciebie to norma, nonsens, to jest efekt braku dyscypliny, braku karcenia ,efekt dawania mu samowolki i wolnej reki ,bo dziecku wszystko wolno. Idealny przykład dzieciak bezstresowo wychowanego
      Widziałam wielokrotnie jak takie dzieci potrafiły umęczyć w ciągu 5 minut ,osoby które przebywały w ich towarzystwie, w gościach, pozostawało brać nogi i wiać ,bo się wytrzymać nie dalo, co 5 latek czy 7 latek potrafił wyczyniać, a mamcia dumna uważające za 7 cudo swiata syncia rozpuszczonego jak dziadkowski bicz , zamiast odpowiednio go do pionu postawić za to co wyczynia
    • makurokurosek Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 05.05.14, 21:35
      Za takowe zachowanie, nie krytykuję dziecka ale jego rodziców. Wybacz ale pięciolatek to nie debil by nie mógł zrozumieć podstawowych zasad współżycia w grupie.
    • minerwamcg Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 07.05.14, 23:35
      Co innego, kiedy niepożądane zachowania się czasem zdarzają, a co innego, kiedy występują nagminnie i w dużym natężeniu. Sporadyczne zareagowanie wrzaskiem jest czymś innym od permanentnego wycia o wszystko, niesłuchanie poleceń też inaczej wygląda, kiedy występuje czasem i nie dotyczy rzeczy istotnych, podobnie jak czym innym jest wspinanie się w parku na ławki, drzewa i poręcze, a czym innym na meble w cudzym domu.
      Wszystkie te zachowania jednak powinny być korygowane, ponieważ wychowujemy dzieci do życia między ludźmi. Można uznać za normalne, że czasem się zdarzą - ale nie jest normalne, że dziecko te rzeczy po prostu robi i rodzice na to nie reagują albo reagują nieskutecznie.
      Oczywiste jest też, że osoby postronne inaczej przyjmują jednorazowy wybryk dziecka ogólnie grzecznego, niż nieustanne zakłócanie spokoju przy braku reakcji rodziców. W każdym razie na pewno większą sympatię budzą rodzice usiłujący inteligentnie ograniczyć uciążliwość swojej pociechy dla otoczenia, niż rodzice zachwyceni własnym dzieckiem i oburzeni na cały świat, że się nie chce zachwycać razem z nimi.
      Nie twierdzę w żadnym wypadku, że Autorka wątku należy do tych drugich i nie wyciągam żadnych wniosków (szamanta, pojechałaś po bandzie, dlaczego przypisujesz dziecku Autorki wątku zachowania a jej samej intencje i reakcje, o których ta bynajmniej nie wspomina?), ale nie sposób nie zastanowić się, czy krytykujący przypadkiem nie mają racji.
      • judytka01 Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 08.05.14, 21:05
        minerwamcg

        Chyba najtrafniej oceniłaś sytuacje. Jesteś pedagogiem? Bo znasz się na rzeczy smile
        Faktycznie jest tak jak piszesz, syn sporadycznie, w zasadzie coraz rzadziej miewa złe zachowanie. Dziś przez dwie godziny bawił się kolegą, potrafił asertywnie powiedzieć, gdy nie chciał czegoś robić co kolega narzucał, dobrze się razem dogadywali, bez kłótni. Także jestem zadowolona.
        Osoby krytykujące w moim otoczeniu, są to zazwyczaj najmniej doświadczone w temacie, jakieś ciotki co to żelazną ręką wychowywały swoje dzieci, albo przesadnie wymagające matki, które wymagają od swoich dzieci żeby nie płakały jak się przewrócą.
        A propo niektórych wpisów, to nie przejmuje się nimi i nie biore ich sobie do serca. Znam moje dziecko, wiem jak próbuje je wychować i wiem że mnie to nie dotyczy.

        • minerwamcg Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 08.05.14, 23:34
          > Chyba najtrafniej oceniłaś sytuacje. Jesteś pedagogiem?

          Nie smile Mam dziecko. Normalne do wypęku, raz cudowne, raz nieznośne. Pięcioletnie, ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu - z chwilami zdumiewającej dojrzałości, i z zagraniami tak beznadziejnymi, że ręce opadają. Problem jest tylko w proporcjach, żeby tych pożądanych było coraz więcej, a niewłaściwych coraz mniej.
        • aga677 Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 04.07.14, 15:40
          Po przeczytanu wielu wpisow, stwierdzam, ze jest jeszcze wiele do zrobienia w kierunku zmiany toku myslenia i postepowania polskich rodzicow w stosunku do dzieci. Dzieci, to sa zywe istoty, ktore w jakis sposob potrzebuja sie wyrazic, a to jak to robia jest odzwierciedleniem NASZEGO zachowania/postepowania w stosunku do nich. 99% obecnych rodzicow bylo wychowywanych w stylu autokratycznym ( "bo ja tak powiedzialem/am i tak ma byc", "bo tak i juz" lub "dzieci i ryby glosu nie maja"), co teraz zutuje na nasze podejscie do naszych wlasnych dzieci i to samo przekazujemy im. Co niektorzy rodzice tutaj, nazywaja to "zelaznymi zasadami", co jest guzik prawda i do niczego dobrego nie prowadzi. Dlatego dzieci sie buntuja i probuja swoim zachowaniem pokazac, ze sa i w pewien sposob zwrocic na siebie uwage czy to rodzicow czy obcych ludzi. Jedyne, jak zwyklismy to okreslac to, to ze sa niegrzeczne. Dziecko to nie jest tresowany pies, ze powiesz mu "siad" i ono to natychmiast zrobi.
          Ty najlepiej znasz swojego syna i najlepiej wiesz w jaki sposob on sie zachowuje, w jakich sytuacjach, wsrod jakich ludzi. Ja uwazam, ze jest z nim wszystko w porzadku, tylko Ty musisz troche popracowac nad relacja z nim. Nie jest Ci potrzebna zadna krytyka od obcych ludzi czy babc, dziadkow, ciotek. Absolutnie NIE. A juz nie daj Boze, krytykowac, zawstydzac, ponizac czy porownywac dziecko publicznie!!! Jezeli poszlabys do psychologa dzieciego i powiedziala, ze masz problem z synem bo jest niegrzeczny, nie slucha sie itp. itd To na bank pierwsza Ty bedziesz wzieta na rozmowe, zeby ocenic Twoje podejscie do dziecka.
          Jezeli chcesz cokolwiek zmienic w zachowaniu Twojego syna i poprawic na lepsze to ja odsylam do bardzo dobrych ksiazek "Trening umiejetnosci wychowawczych" dla rodzicow i specjalistow. Autorzy: Malgorzata Calusinska, Wojciech Malinowski oraz "Jak mowic, zeby dzieci nas sluchaly. Jak sluchac, zeby dzieci do nas mowily" Autorki: Adele Faber, Elaine Mazlish.
          Sama jestem mama 5 latka, mialam podobna sytuacje. Przerabialam wiele metod, wiele sposobow, wiele zszarpanych nerwow. Ale grunt to przejzec na oczy, zmienic co nieco, przestac sluchac durnych ludzi i bedzie wszystko OK. Po przestudiowaniu wielu ksiazek na ten temat, te dwie, ktore wymienilam sa najlepsze, najlepiej opisuja podejscie i rozwiazanie problemow wychowawszych. Zycze Ci powodzenia, cierpliwosci, wytrwalosci i milej lektury.

          • camel_3d Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 04.07.14, 17:54
            w sumie sie ciezko dziwic, ze tyle rozwydrzonych bachorow biega, skoro mamusie uwazaja, ze dzici maja zaawsze racje, a innym wara ....
            • aga677 Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 04.07.14, 19:46
              Sorry ale rozwin sie jakos bo tak nijak sie ma twoja wypowiedz. Rozumiem, ze uwazasz sie za specjaliste od wychowywania cudzych dzieci??
          • kakaduszka35 Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 07.07.14, 22:37
            Aga 677 zgadzam sie z Tobą w 100% .przeraża mnie coraz bardziej świat i ludzie .Traktują swoje dzieci jak dosłownie psy ,Tresuja je jak na jakimś szkoleniu treserskim !.Przerażające !.Sama ma córkę 4 letnia i daje jej cały ogrom uczuć ,zabawy ,uśmiechu i absolutnie nie zabranianie jej robić pewnych zachowań przecież to tylko dziecko oczywiście jeśli słyszę że przekracza granicę w autobusie ,czy innych miejscach publicznych to reauje tłumacząc tylko żeby Mowila cichszym tonem i wtedy pyta dlaczego i mówię ,że czasami moze komuś przeszkadzać tak głośny ton mówienia i rozumie w 100 % i zaczyna mówić ciszej ale na 3 min i znowu podnosi głos smile wiec znowu powtarzam lub probuje ja czyms zainteresować czym innym .My mieszkamy w Anglii i tu dzieci zachowują sie jak małpy lub gorzej ,brak jakich granic,kultury po prostu dzicz jest z tych dzieci i dlatego za rok wracamy do Polski bo nie wyobrażam sobie wychowywać dziecka pośród takiego dziwactwa jak tu jest.Syf ,wszy w szkołach,zero szacunku di ludzi ,nauczycieli choć pokolenie starsze jest wspaniałe .Co do Polski to mam wrażenie ,że każdy obserwuje jak sędzia jak napisalas i ocenia pod każdym kontem czego nie nawidze i Ci ludzie którzy nawet tu na forum używają sformuowan mówiąc o dzieciach :bachory itd jesteście okropni nigdy nie zaslugujecie na to aby miec choć jedno dziecko .I przestańcie wszyscy w piepszac sie w czyjeś życie i wsadzcie nosy w swoje życie i zacznijcie dawać swoim dzieciom więcej czasu ,miłości ,uśmiechu ,i zabaw bo te czasy sa straszne !!! szkoda mi tych dzieci teraz
            • camel_3d Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 09.07.14, 07:54
              e czasy sa straszne? tyle swobody co teraz dzieci nie mialy nigdy.
              z jednej strny przeszkadza ci, ze dzieci w uk nie maja granic...no ale jak sie w takim srodowisku i okolicy mieszka..

              z drugiej nie podoba ci sie tresowanie i narzekanie w polsce na dzieci..


              to czego ty chesz???
              • kakaduszka35 Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 09.07.14, 15:58
                Wiesz przede wszystkim chce abyś wsadzila nos w swoje życie ! A po drugie nie mówię o dzieciach angielskixh bo biorę przykład z mojej okolicy kobieta tylko poruszam sie codziennie autobusami po między dwoma miastami i wszędzie tak jest.Po prostu oni sa inaczej wychowywanie niż nasze dzieci !.A co do Polski to wszyscy maja najwięcej do powiedzenia o innych a nie widzą siebie i swoich zachowań .To pokolenie młode po prostu sie pogubilo przez chory swiat .Technologia zniszczy człowieka i jego serce .Dziecko jest tylko dzieckiem ma prawo do różnych zachowań ale obcy którzy widzą przez 5 min lub nawet godz jakieś zle zachowanie ocenia juz go bez skrupolow że używając karygodnych słów ! Że zwyrodnialec,bachor itd.Okropne ! Polskie dzieci wychowywane w Polsce sa napewno lepsze niż wychowywane tu nawet nasze !.Widzę zachowania Polskich dzieci i Litewskich,Lotyskich i znam język rosyjski wiec wiem co mówią i o czym to jest przerażające bo robią sie takie same jak tez z padologii angielskiej ! ale czyją to wina dziecka?- nie ! Rodziców bo nie maja czasu dla nich bo pracuje po 12 godz .Wolą małemu dziecku kupić tableta żeby sam sie sobą zajął/la vo jest zmęczona a później zastanawiają sie dlaczego ona/on taki jest smirkzok do czego to zmierza wszystko .Za 20 lat bedzie totalna masakra ,biedne dzieci bez
                • camel_3d Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 09.07.14, 22:22
                  wiesz co.... pitolisz glupoty, jak najeta.. przykro mi to mowic..ale wrzucasz nagle wszytskie dzeici do jednego wora. Angielskie - be, polski - cacy... Angielsy rodzice be, polscy - cacy...

                  A juz z tym wychowaniem, ze polskie w Polsce sa lepsze to na prawde przesadzilas.
                  Nie wiem w czym sa lepsze polskie, od tych w UK..moze po prostu za duzo tam autobusami jezdzisz i spotykasz tylko takie szare strefy. ALbo masz do czynienia wylacznie z patologia.. Wiec sie nie dziwie, ze masz takie zdanie.

                  co do reszty sie zgadzam... wielu rodzicow kupuje dzeicku tableta zeby sie "edukowalo"..albo zeby sie poprostu odwalilo i zeby rodzic mial spokoj...

                  Moze jakbys sie pokrecila wsrod klasy sredniej to bys zmienila podejscie, ale oni nie jezdza autobusami...
              • kakaduszka35 Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 09.07.14, 16:07
                Dzieci bez dzieciństwa .A wkurza mnie to ,że jak jestem w Polsce na urlopie to sie tyle nasluchan od innych że -"tej to dzieck takie i owskie "albo "a ta to zobacz jak ubrala to dzieck " .Nikt nie widzi swoich błędów tylko innych.Polacy kochają nauczać i pouczać i krytykować ! A najlepiej jak sie wejdzie na FB Pabu Zawadzkiej Ooo tam można zobaczyć jakie mamusie inne sa mądre i pouczaja mamy które maja inny sposób wychowania lub popenia jakiś błąd to wtedy sa jak wilki które dostały przyjęte .Ręce opadają !Dlaczego nie maja prawa popełniać tych błędów tylko w taki sposób sie uczą byc mama .Nie zapominajmy o tym
                • camel_3d Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 09.07.14, 22:26
                  dokladnie to samo masz w UK, NIemczech czy innych panstwach...

                  Ale skoro ci ta Polska nie odpowiada, to zostan tam, gdzie jestes... ale skoro ci tam nie odpowiadaja dzeici, to wyjedz...


                  Mnie w Pl irytuje tylko jedna rzecz..pranie mozgu religia od malenkosci, obowiazkowe lekcje religii w szkole.(bez mala obowiazkowe) i patologiczne wrecz nauczynia martyrologii historycznej... a to sie przeklada na wychowanie dzieci.. bogobojne i historycznie zwichrowane...
    • mamcia2014 Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 08.05.14, 08:54
      skoro WSZYSCY dookoła mówią, że twoje dziecko jest niewychowane i niegrzeczne to może się zastanów, czy rzeczywiście tak jest. Co innego, gdyby to mówiła 1 osoba ale skoro wiekszość osób z twojego otoczenia zwraca ci na to uwagę to widocznie musi tak być.
    • kjut Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 09.07.14, 16:37
      Ostatnio miałam do czynienia z takim "normalnym" czterolatkiem. Tez mi próbowano udowodnić, że to "normalne w tym wieku". Wierzyłam gdy włączał wycie za każdym razem gdy mój syn tylko zbliżał się do jego zabawek (dotykac nie pozwalałam, czasem tylko nie zdążyłam zareagować zanim w ogóle zaczął w tamtą stronę się przemieszczać), gdy przerywał rozmowę moja z jego mamą, a gdy ta mówiła "poczekaj chwilę" on zaczynał krzyczeć "już już juz juz juz. ..." itd, albo gdy piszczał "nie mogę słuchać tego płaczu, niech przestanie! " gdy tylko mój syn trochę marudził. Przestałam wierzyć, że to typowe dla takiego dziecka, gdy zamachnął się na mojego syna i potem gdy urządził histerię na placu zabaw, bo pewna dziewczynka tez chciała zjechać ze zjeżdżalni. Stwierdziłam z całą pewnością, że to wina rodziców, gdy mama chłopca co prawda przeprosiła za próbę uderzenia, ale zaraz dodała "taki z niego choleryk czasem", a potem jego ojciec na stwierdzenie mojego męża "słyszałem, że ostatnio K. próbował uderzyć mojego J." odpowiedział "oj tam. Żebyś wiedział co on w przedszkolu wyprawia, już we wszystkich kątach stali! ". Swoją drogą dużo mnie kosztowało, żeby temu facetowi nie wygarnąć.
      W dodatku, o ja niedobra!, nie rozumiem biednego czterolatka i ograniczyłam kontakty. No cóż.
    • mama-ola Re: Czy tylko w Polsce wszyscy tak krytykują dzie 10.07.14, 10:45
      Też mam pięciolatka.
      Jak siedzi w autobusie, to sobie macha nogami. To normalne u żywego dziecka. Na co ja mówię spokojnie: "uważaj, żebyś pana niechcący nie kopnął", i delikatnie kładę mu swoją rękę na nóżkach, żeby je przytrzymać. Nie sugeruję dziecku, że jest niegrzeczne albo że ma przestać; zwracam mu tylko uwagę na to, że nie można innych kopnąć, nawet niechcący.
      Jeszcze się nie spotkałam z negatywną reakcją ludzi wokół. Wręcz przeciwnie - uśmiechają się do nas. Myślę, że to dlatego, że reaguję i mówię synowi, jak trzeba się zachować.
      Myślę, że naraziłabym się na krytykę, gdybym zostawiła to samo sobie, bo... taka uroda pięciolatka, że macha nogami.
      Ja nic nie zwalam na karb tego, że "coś jest typowe dla dziecka w tym wieku". Od tego jest mama, żeby powiedzieć i pokazać, co jest akceptowalne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka