Z góry przepraszam za bycie wyrodną matką
Słuchajcie, kiedy dzieci ogarniają sikanie? Ja się pytam poważnie. Mam dziecko-labradora. Młoda ma 3,5 roku. Rozprasza się, robi milion rzeczy od postanowienia "chcę siki" do faktycznego pójścia do łazienki. Albo zapomina się w zabawie i generalnie olewa temat, w sensie dosłownym, po prostu siusia w spodnie. Jeżeli już pójdzie sama do kibelka, to po pierwsze mówi nam, że chce siku i czeka aż jej pozwolę? Powiem, że ma iść? Czy oczekuje mojej asysty? Aprobaty? Ja nie wiem, nie ogarniam tego. W jakim wieku dzieci PO PROSTU idą do toalety? Kiedy już królewna pójdzie, to sieeedzi i sieeeedzi, śpiewa itp, albo - jeżeli to jest nasza łazienka w sypialni - bierze nasze rzeczy i się nimi bawi (ostatnio skaleczyła się golarką). I potrafi tak siedzieć pół godziny, nie ma opcji, że po prostu pójdzie siusiu, wytrze się, umyje rączki i cześć.
W nocy sama się budzi i przychodzi na siusiu, w sumie rzadko przesiaduje w łazience Bóg wie ile, najczęściej historia szybka i mało burzliwa.
O co mi chodzi, oprócz tego, że nie ogarniam robienia z sikania przedstawienia, atrakcji itp. Nie będę ukrywać, że zarówno przesiadywanie w łazience, moczenie w dzień przez nieuwagę, ale też dłuuuugie jedzenie, dłuuuugie ubieranie po prostu dezorganizuje mi dzień. Nie zawsze, jasne. Ale czasami obiad stoi na stole, albo trzeba w miarę szybko gdzieś wyjść (przedszkole, lekarz, wyjazd do dziadków, whatever) albo zrobić coś we w miarę sensownym czasie. I muszę jeszcze upilnować młodszego, który rozpiernicza cały wszechświat, od kwietnia będzie trzecie dziecko.
Ja już nie daję rady, serio. WIEM, że mam małe dzieci, że one są naprawdę małe. Ale czy mam jakiekolwiek szanse na współpracę w kwestiach organizacyjnych? Czy muszę czekać cierpliwie do osiągnięcia 30-tki przez moje dzieci?

Może to tylko ogólne zmęczenie matczynego materiału, a może wkurza mnie w moich dzieciach to samo, co wkurzało moich rodziców we mnie te prawie 30 lat temu, głowy nie dam...
Aha, mamy minutnik, trenujemy szybsze ubieranie się do przedszkola. Opcja "pójdziesz do przedszkola w piżamie" przy tych temperaturach to raczej nie argument. Poza tym, że to już zahacza o znęcanie się jak dla mnie. Moje dziecko NIE KUMA po co robić cokolwiek "po prostu". Ja niestety nie pamiętam prozaicznych czynności z wczesnego dzieciństwa i nie mam nawet jak sie odnieść, czy byłam taka sama, czy nie...