Mamy dwójki (i więcej), doradźcie...
Dzieciaki (4,5 i 2,5) są naprawdę fajnym rodzeństwem, ale o ile w pojedynkę każde z nich potrafi się skupić na spokojnej aktywności, o tyle we dwójkę mają skłonność do nakręcania się. Zaczynają biegać, krzyczeć, śmiać się, tarzać. Bardzo trudno wówczas do nich dotrzeć z jakimkolwiek komunikatem. Próby rozdzielenia fizycznego kończą się awanturą.
Druga kwestia, która mnie martwi: wydaje się, że dzieciaki często szukają fizycznej konfrontacji ze sobą. Nie biją się (na ogół

), ale ciągają, tarzają, Młody się "wiesza" na Starszej, Starsza próbuje podciąć nogi Młodszemu. Wszystko niby w atmosferze śmiechu, ale jakoś nie wygląda to dla mnie "normalnie". A może przesadzam?