Dodaj do ulubionych

"Mądrość" pediatrów

14.03.05, 15:42
Jakie "najmądrzejsze" rady syszeliście od swoich pediatrów. ja słyszałam
następujące: Rocznemu dziecku może Pani dać aspirynę (absurd! do 12 roku
życia nie podaje się aspiryny) i na pewno wy też spotkałyście się z podibnymi
radami. Piszcie.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: "Mądrość" pediatrów 14.03.05, 16:01
      Nie dostałaś aspiryny lub polopiryny w dziecinstwie? Kiedyś niemowlętom dawano
      wycofany już piramidon w czopkach i też działało. Ja bym dała o ile nie
      uczulone.
      Moja pediatra z nadgorliwości dała skierowanie do neurologa. Uznałam, że
      przesadza ale poszłam z dzieckiem. Obadano malucha i stwierdzono, że jest ok.
      • princessa7 Re: "Mądrość" pediatrów 14.03.05, 16:18
        A moja jak miał kolki w niemowlęctwie wysłała do chirurga, bo podejrzewała
        jakieś zapalenie jelita czy coś.
      • aszar.kari Re: "Mądrość" pediatrów 14.03.05, 17:41
        triss_merigold6 napisała:

        > Nie dostałaś aspiryny lub polopiryny w dziecinstwie? Kiedyś niemowlętom
        dawano
        > wycofany już piramidon w czopkach i też działało. Ja bym dała o ile nie
        > uczulone.

        Blad, blad, blad!!! Naprawde aspiryna potrafi wyrzadzic nieodwracalne szkody
        dzieciom (tu, gdzie mieszkam zalecane jest niepodawanie jej do 16 roku zycia!) -
        to, ze kiedys robiono rozne rzeczy, nie znaczy ze nie nalezy wyciagac wnioskow
        z tragedii, ktore mialy miejsce i wciaz moga miec:
        www.reyessyndrome.org/
        Ja tez wszystko raczej "na spokoj" ale akurat aspiryna dla dzieci no naprawde
        kompletnie niepotrzebne ryzyko!
        Obysmy tylko zdrowi byli,
        Aszar
      • aleksandrynka Re: "Mądrość" pediatrów 15.03.05, 11:15
        to nie chodzi o uczulenia, tylko o możliwośc wystąpienia pewnej choroby, coś z
        watrobą. Niestety, mam kiepską pamięć do takich nazw, ale uwierz, nie bez
        przyczyny nie zaleca się dawania dzieciom aspiryny.
        • 510a Re: "Mądrość" pediatrów 17.03.05, 22:04
          Aspiryna powoduje u dzieci uszkodzenia wątroby i mózgu, to się nazywa (o ile
          dobrze pamiętam) zespół Reya
      • wieczna-gosia Re: "Mądrość" pediatrów 15.03.05, 15:24
        no dobra dobra triss, owszem dostawalam.
        Co nie zmienia faktu ze znam 2 dzieci chorych na syndrom Rye'a.

        Ja podziekuje- w czasach gdy nam serwowano aspiryne, piramidon i tabletki z
        krzyzykiem na zachodzi juz obowiazywal zakaz dawania aspiryny dziecuiom ponizej
        12 lat.
      • wieczna-gosia poza tym triss... 15.03.05, 15:28
        za naszych czasoe- umowmy sie- nie bylo CZEGO podac. Jak dziecko ma 41 i leci
        przez rece, drgawek dostaje to wiadomo ze sie czlowiek nie wahal wink Teraz
        panadfol, ibuprofen w tylu posyaciach ze bayera mozna spokojnie na polke odlozyc wink
        • maniakow Re: poza tym triss... 16.03.05, 12:53
          Oj, a moja córka (11 msc) 4 dni temu miała właśnie 40 st. i nic nie było w
          stanie zbić tej temp. a nawet rosła - dałam Apap, Panadol, Eferalgan w
          czopkach, robiłam okłady i nic, a dziecko leci z rąk. No i pani doktor
          poradziła dać 1/4 czopka Pyralgin! i przyznam się, że dałam i wreszcie temp.
          spadła do 37,5. Uważam, że lekarka postąpiła mądrze - chodzi mi o takie skrajne
          przypadki. A w szpitalu to się nawet nie paćkają, jak coś nie pomaga dla dzieci
          to dają leki dla dorosłych.
          • wieczna-gosia Re: poza tym triss... 16.03.05, 14:59
            apap panadol i eferalgan wszystkie zawieraja panadol.

            Na moje dzieci, tak jak i na mnie panadol nie dziala. Tez pare razy zaliczylam
            pyralgine dopoki nie wprowadzono Ibuprofenu- sprobuj- u nas dziala. Po panadolu
            goraczka nie sopada po ibuprofenie jedzie w dol winda wink
            • catalinka Re: poza tym triss... 19.03.05, 13:31
              A moja jest uczulona na Ibuprofen i mam kłopot, bo w czwartek przy anginie całą
              noc miała prawie 40 stopni. Jakoś dotrwaliśmy, ale Pyralgin był przygotowany i
              to z pozwoleniem lekarki.
              Pozdrawiam
              Kasia
              • lola211 Re: poza tym triss... 19.03.05, 14:26
                A próbowalas schladzac mokrymi recznikami?
          • lola211 Re: s propos pyralginy 19.03.05, 14:24
            Nie chce jej demonizowac, moja corka dostawala ja w szpitalu dozylnie na zbicie
            wysokiej goraczki, pomoglo, z tym ze kazano obserwowac dziecko, od wczoraj wiem
            dlaczego.Mialam 40 st. goraczki, nie pomógl zaden paracetamol, maz kupic mi
            pyralgine(bo pamietalam, ze dziecko to bralo i byla skuteczna).Wzielam,
            goraczka owszem spadla, tylko ze ja zaczelam sie dusic!Mialam trudnosci w
            oddychaniu i slablam.Prawdopodobnie wystapil obrzek, maz wezwal pogotowie
            (jechalo 10 min.), dowloklam sie do sasiadki pielegniarki ktora szybko
            wstrzyknela mi dawke leku odczulajacego.To bylo straszne, gdyby jej nie bylo
            akurat w tym czasie moglabym juz zejsc z tego swiata.Dodam, ze nie mam w
            wywiadzie reakcji uczuleniowych, no moze troche puchne po uzadleniu osy, ale
            poza tym ok.
            Dla mnie ten lek jest "spalony".
            Sasiadka twierdzi, ze co i rusz przyjmuja na oddzial osoby, ktore źle
            zareagowaly na pyralgine.
            • magan5 Re: s propos pyralginy 26.03.05, 19:56
              ja również kilka lat temu mało się nie wyprawiłam na tamten świat po
              pyralginie..i jest to u mnie w rodzinie niemalże "dziedziczne" ( mama tak ma,
              babcia..) wiec w życiu młodemu tego nie podam.natomiast panadol w czopkach
              działa na niego całkiem "przyjemnie"..fakt ze największa temperatura jaką
              zbijałam to 38,7...i mam nadzieję ze na tym sie skończy..pozdrawiam
          • kol.3 Re: poza tym triss... 23.03.05, 23:05
            Przecież od dawna wiadomo, że panadol i apap na gorączkę prawie nie pomagają,
            natomiast pyralgin owszem.
    • chwojka Re: "Mądrość" pediatrów 14.03.05, 17:13
      Mnie przeraża powszechne stosowanie leków p/astmatycznych i sterydowych do
      leczenia infekcji wirusowych u dzieci. Rozmawiając z innymi mamami zauważam, że
      dzieci dostają ten sam zestaw leków " na przeziębienie" niezależnie od tego czy
      są alergikami czy nie ( leki wziewne za sterydem, krople na katar ze sterydem
      itp. ). A tak na marginesie leki te są zazwyczaj produkowane przez tę samą f-mę
      farmaceutyczną.
      • princessa7 Re: "Mądrość" pediatrów 14.03.05, 17:15
        Dlaczego przez tę samą firmę farmaceutyczną? bo lekarze mają umowy z
        przedstawicielami handlowymi
        • lola211 Re: "Mądrość" pediatrów 14.03.05, 17:23
          Mnie prawde mowiac malo to obchodzi, dla mnie jest wazne, ze lek
          pomogl.Niestety steryd, ale wcale pochopnie go nie zapisano, przedtem
          przypisywano nam rozne mniej inwazyjne , ale poprawy zero.
          Ja tam swojej pediatrze ufam, zawsze pomoze, nawet w razie czego mam tel.
          domowy jakby co(skorzystalam tylko raz).Czasem dostaje od niej jakies
          preparaty, ktore otrzymuje od przedstawicieli medycznych.
          Jakos nie przypominam sobie glupich porad.
          • princessa7 Re: "Mądrość" pediatrów 14.03.05, 17:30
            Nie przypominasz sobie głupich porad, bo trafiłaś na dobrego pediatrę. Ja
            niestety byłam już u około 7, bo tak często zmieniają się w przychodni i
            niestety przeszłam już i te antypatyczne i te niekompetentne i te bezczelne
            (takie które pożyczały drobne pieniążki na przykład) i niestety, ale uważam że
            lekarze nie mogą być dla ludzi autorytetem, bo jest człowiek lekarzem. Szacunek
            lekarz uzyskuje jeśli ma duzo pacjentów, jeśłi jest naprawde dobry i jeśli nei
            jest przerzucany z przychodni do przychodni. A wierz mi o dobrego lekarza
            bardzo trudno, rodzice często nie wiedzą nawet dlaczego ich dzieciom wykonuje
            sie niektóre badania (bo nie pytają, bo ślepo ufają) , widziałam to bo byłam po
            tej drugiej stronie i bardzo żal mi dzieci.
            • lola211 Re: "Mądrość" pediatrów 14.03.05, 17:41
              Widac mam duzo szczescia.Od urodzenia córki przetestowalam w przychodzi 3
              pediatrow, naprawde mialam problem, ktora wybrac na stale.Kompetentne,
              zyczliwe, kontaktowe.Ja nie wyjde z gabinetu, poki mi wszystkiego nie wyjasni,
              niektore wrecz czynily to zbyt szczególowo jak na moje potrzeby.
              Natomiast mam zastrzezenia do specjalistow, z jednym- facetem- ciezko sie
              dogadac.
      • zzz12 Re: "Mądrość" pediatrów 16.03.05, 14:25
        A mnie przeraza czytanie takich bzdur, jakie wypisujesz. Istnieje cos takiego
        (moze w Polsce nie jest to uznane jako jednostka chorobowa, ale na Zachodzie i
        owszem) jak "astma przeziebieniowa", czyli sklonnosc do wystepowania objawow
        zapalenia oskrzeli z dusznoscia w przebiegu infekcji wirusowych. W Polsce
        nagminnie leczy sie to dziesiatkami antybiotykow, z rozna skutecznoscia,
        podczas gdy jesli zakwalifikuje sie taka chorobe jako "astme przeziebieniowa",
        leczenie z wyboru przypomina leczenie astmy (czyli sterydy i inne leki
        p/astmatyczne wziewnie). Takie dziecko wcale nie musi miec astmy na co dzien,
        ani nie musi byc alergikiem, po prostu w taki sposob (spazmem oskrzeli) reaguje
        na infekcje wirusowe. W okresie zdrowia nie musi zazywac w zwiazku z tym
        zadnych lekow.A Ty doszukujesz sie spisku, bo leki te sa produkowane przez
        jedna firme..wiele z tych lekow jest chronionych patentem i dopoki ta ochrona
        nie wygasnie, zadna inna firma nie moze wyprodukowac tanszego generyku.
    • lola211 Re: "Mądrość" pediatrów 14.03.05, 17:19
      Jest w aptece fervex dla dzieci, mozna go stosowac u 6latkow, z tego co
      pamietam ma w skladzie salicylany.
    • zona_mi Re: "Mądrość" pediatrów 14.03.05, 21:21
      Przypadek "znakomitego fachowca", z którym miałam okazję się spotkać nie
      dotyczy wprawdzie pediatry, ale chirurga na oddziale dziecięcym. Otóż ten
      człowiek usiłował wmówić nam, że wyciągnięcie drzazgi spod paznokcia
      ośmiomiesięcznego dziecka można zrobić jedynie W ZNIECZULENIU OGÓLNYM.
      To był horror. Nie bedę tu opisywać (długa historia), zrobię to kiedyś w jakimś
      wątku, albo prześlę zainteresowanym smile
      Pozdrawiam.
    • ewitek01 Re: "Mądrość" pediatrów 14.03.05, 22:33
      wg najnowszych badań zespół Reya może wystąpić nawet do 18 roku życia
    • wilma_flinstone moze nie ten watek ale ... 15.03.05, 09:00
      tak apropos lekarzy , widze ze panie maja duzo doswiadczen i dlatego pytam. moj
      synek ma naczyniaka na karku(stwierdzono roznymi badaniami ze to na pewno
      naczyniak). i chirurg powiedzial (jak maly mial 8 mmies.) ze mamy przyjsc za pol
      roku i jak nic sie nie zmieni to bedzie go usuwal. sad . czy to konieczne zeby
      14-miesiecznemu dziecku usuwac naczyniaka?? czy nie mozna jeszcze troche poczekac??
      • driadea Naczyniaki 15.03.05, 09:37
        Wejdź na to forum, tam się wiele dowiesz:
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20428
    • matkatina Re: "Mądrość" pediatrów 15.03.05, 09:09
      Z tego co wiem, naczyniaków nie usuwa się, a napewno nie tak wcześnie. Jest
      zresztą gdzies na portalu g.wyborczej forum poświęcone naczyniakom, poszukaj,
      tam odpowiedzą Ci napewno. A co do głupoty lekarzy: moje starsze dziecko przez
      cały pierwszy rok życia było faszerowane Furaginem z polecenia lekarki z
      Poradni Nefrologicznej. Po roku skonsultowałam tą decyzję z inną poradnią i
      okazało się, że takie ilości bakterii, jakie występowały w moczu mojej córki
      uznaje się za zanieczyszenia i NIE PODAJE się ŻADNYCH leków. Wyobrażacie sobie?
      Moje dziecko zżarło ileś tam opakowań Furaginu zupełnie niepotrzebie.
      • aniajan Re: "Mądrość" pediatrów 17.03.05, 11:18
        U tak małych dzieci (do 12 miesięcy) mocz się wręcz wyjaławia więc nie miej za
        złe tej pani doktor, że kazała podawac Furagin. Kiedyś panowało zdanie że
        rzeczywiście przy małym stężeniu nic się nie robi i większość z tamtejszych
        dzieci przypłaciła to schorzeniami nerek w dorosłym życiu.
        Wiem to od mojej Pani doktor która jest specjalistą neonatologiem i do której
        mam duże zaufanie. Sama wahałam się między zdaniem tej właśnie Pani doktor a
        pediatry z przychodni, która uważała, że "przeleczam" dziecko.

        Ania mama Łukasza (20 mies.)
    • matilda2003 Re: "Mądrość" pediatrów 15.03.05, 09:23
      Witajcie!
      Ja na szczescie mam wspaniała pediatre. Chodze prywatnie, bo przetestowałam
      wszystkie w poradni i dziekuje wiecej nie skorzystam.
      Ale mialam nie miłe doświadczenie na pogotowiu dla dzieci.
      Mojej córeczkce wtedy 9-cio miesięcznej, zrobiły sie na raczkach , na
      paluszkach ,obok paznokci robne wypryski. Była niedziela. Ona miała to bardzo
      zaognione, wiec pojechałam na pogotowie. "Miły" Pan chirurg obwiązał córeczce
      obie rączki bandażami, robiąc cos na styl rekawic bokserskich i kazał te
      opatrunki trzymac przez tydzien i polewac riwanolem. Na moje pytanie jak
      dziecko ma funkcjonowac , jak ma sie bawic, kapac - odpowiedział ze mam jej to
      wytłumaczyc. 9-cio miesiecznemu dziecku!!!
      Moja córka juz za chwile miała te raczki w buzi i na siłe chciała zerwac te
      opatrunki.
      Zrobiłam to sama i pojechałam do mojej pediatry. Okazało sie ze to jakas
      odmiana grąkowca pęcherzykowatego i trzeba leczyć antybiotykiem.
      Jowita - mama 15-sto miesięcznej Matyldzi

      • agamama123 Re: "Mądrość" pediatrów 15.03.05, 10:02
        Nam Bardzo Mądra Pani Doktor kiedy usłyszelismy, ze nie możemy zostać na noc z
        dzieckiem w szpitalu a mały sam nie zaśnie powiedziała, że szpital ma czopki z
        luminalu i każde dziecko po tym zasypia.
        A chirurg widząc przepuklinę pępkową naszego synka natychmiast zakleił ją
        plastrem, zakazał odklejać przez 2 tyg., i nie pozwolił kąpać malucha. Sama
        odkleiłam ten plaster w 2 dobie kiedy dookoła plastra zrobił się rumień. Pod
        spodeb była już brzydka ranka, którą potem 3 tyg. leczyliśmy.
        A i jeszcze jeden przypadek. W szpitalu razem z nami na sali leżała
        dziewczynka. Jej mama zaczęła się skarżyć, że jak ją karmi to mała sinieje.
        Odpowiedź była krótka - nie karmić!!!!!
        • dianka2 Re: "Mądrość" pediatrów 15.03.05, 11:31
          U mojego Mikołaja pani doktor stwierdziła zapalenie ucha - miał wysoką gorączkę
          i żadnych innych objawów przez 4 dni. Okazało się że miał zapalenie stawu i
          podejrzenie posocznicy. Był potem trzy tygodnie w szpitalu.
      • anetakm1 Re: "Mądrość" pediatrów 15.03.05, 13:56
        a w jakim mieście mieszka tak wspaniały lekarz? Może w Warszawie?
    • izia30 Re: "Mądrość" pediatrów 15.03.05, 11:51
      a ja mam doskonałą lekarkę, która dała mi nawet telefon domowy, kom órkowy, mam
      do niej pełne zaufanie, przy każdej wizycie ucinamy sobie długą pogawędke o
      zdrowiu małej, diecie, skórze o wszystkim co małej dotyczy. jak pierwszy raz
      poszłam do niej z dzienniczkiem i zaczęłam się spowiadać ze swego postępowania,
      spojrzała na mnie z zachwytem i stwierdziła ze chciałaby mieć do czynienia tylko
      z takimi zdyscyplinowanymi mamusiami. jest bardzo miła i uczynna, nawet jak
      przechodzi koło placu zabaw to pyta znajome mamy co u ich pociech.
      • anetakm1 Re: "Mądrość" pediatrów 15.03.05, 13:57
        w jakim mieście mieszkasz? Może mogłabym skorzystać z usług tak dobrego
        pediatry?
    • pszczolka Re: "Mądrość" pediatrów 15.03.05, 14:05
      Witamsmile
      oj my sie z Julia nachodziliśmy do pediatrów bo była niejadlkiem, potem miałą
      anemię itp.
      Pani kazałą podawać witamine B w tabletkach - 3 miesiecznemu dziecku...na
      dodatek poradziła by podawać tabletkę i popijać wodą, a nie mieszać z pokarmami
      bo to inaczej działa...tylko które 3 miesieczne dziecko połknie tabletke?

      Kolejna Pani przepisała na anemię (wynikajaca z niejedzenia) kwas foliowy
      i....dziecko przestało wogóle jeść- w ulotce jak byk jest napisane- ZMNIEJSZA
      ŁAKNIENIE. Przestało jesć więc mimo, ze połykało tablety morfologia się
      pogarszała.

      Następna znów niejadkowi, który pił też mało przepisała masę syropów...wyszło
      około 100 ml dziennie...i poradziła "jakoś to podawać".

      Pani neurolog natomiast badała odruchy dziecka(odruch Babińskiego- ten na
      stópkach) nie zdejmując małej rajstop i skarpet, a potem wmawiałą, ze
      zdcieckiem jest coś nie tak.
      Pozdrawiamy.
      Maja i Julia.
    • wieczna-gosia Re: "Mądrość" pediatrów 15.03.05, 15:27
      wszystkie dzieci mam za chude.

      Przy pierwszym dziecku bylam objezdzana za karmienie piersia (tak tak byly takie
      czasy) i ze nie dokarmiam, moje dziecko chciano wziac do szpitala, jakies
      badania moczu, krwi, hocki klocki.

      Teraz poszlam szczepi przemka, ktory od pierwszego miesiaca zycia kreci sie
      ponizej 5 centyla. I sie pytam czy jego waga i wzrost nie sa niepokojace. "Taka
      jego uroda" slysze. A najsmieszniejsze jest to ze Ania grubsza byla wink)
      • polibius Re: "Mądrość" pediatrów 15.03.05, 20:28
        Kochana.. Nie pisz, że kiedyś były takie czasy. Nawet teraz mamy takich Mądrych
        pediatrów. Kiedy Anusia miała 4 miesięce ( a było to raptem 8 miesięcy temu) p.
        doktor w przychodni powiedziała, ze Ania za mało przybiera na wadze, gdyż
        przybieranie w dolnej granicy normy, to przybieranie nieprawodłowe. Miałam
        odstawiać niunię od piersi ( ciekawe jak, nie potrafiła pić z butelki) i podać
        jej NAN. Bardzo szybko przeniosłam się do prywatnej wspaniełej p. doktor, która
        popatrzyła się na mnie jak na wariatkę i powiedziała, ze po takich rodzicach (
        oboje jesteśmy dłudzy i chudzi) dziecko nie może być zapasione,.
    • michmaja Re: "Mądrość" pediatrów 16.03.05, 13:36
      Gdy mojemu, dwuletniemu wówczas, Miśkowi ukruszyła się górna jedynka, najpierw
      spytałam pediatrę co z tym zrobić, przejęta, że jak się popsuje to będzie po
      zębie. Na to pani doktor odrzekła, ze nie mam się martwić, bo to przecież tylko
      mleczak, nawet jak się popsuje, to i tak sam kiedyś wypadnie, a leczyc nie ma
      powodu, bo mlecznych zębów się nie leczy - przecież wypadają. Poszlismy do
      dentysty,ukoił nasze obawy, ukruszenie się wyrównało, a dentysta regularnie
      ogląda mleczne zęby (już) pięciolatka.
    • domil Re: "Mądrość" pediatrów 16.03.05, 14:18
      A na moje narzekania, że synek (wtedy 9 mies.) nie chce "słoiczkowego"
      jedzenia, lekarz poradził, żeby doprawiać ... octem (!), bo to mdłe jakieś.
    • jagienkaa Re: "Mądrość" pediatrów 16.03.05, 15:05
      ja i tak wam zazdroszczęsmile tutaj w Anglii pediatrzy to tylko w szpitalach są, z
      wszystkimi chorobami się chodzi o lekarza rodzinnego (rada dla roczniaka:
      antybiotyk może pani rozpuścić dla niego nawet w coca coli). Na 5 wizyt
      (przeziębienie) tylko raz osłuchali mi synka. Od pewnego czasu przestałam
      chodzić ze zwykłymi przeziębieniami, katarami czy temperaturą do lekarza. Na
      wszystko daje się paracetamol.
      • mifka Re: "Mądrość" pediatrów 20.03.05, 21:08
        ja tam sie przekonalam do angielskich lekarzy choc na pocztku bylam zaskoczona.
        oczywiscie sa rozni ale generalnie ciesze sie, ze mojego dziecka nie faszeruje
        sie tysiacem zbednych lekow jak to nagminnie czyni sie w polsce. uwazam ze
        metoda eliminacji prawdopodobienstwa choroby poprzez zadanie tysiaca pytan i
        badania krwi jest lepsza niz okreslanie na co dziecko jest chore z objawow
        zewnetrznych i przepisywanie pieciu czy szesciu lekarstw gdy lekarz nie ma stu
        procentowej jakosci co jest grane (w polsce na przyklad trzykrotnie stwierdzono
        u mnie w dziecinstwie... swinke). jesli gp ma powazne podejrzenia co do dziecka
        albo poprosimy o skierowanie do pediatry nie ma zadnego problemu. a pediatra w
        anglii bardzo sie rozni od tego w polsce. rozmawia ze mna o wszystkich swoich
        podejrzeniach, nie udaje ze od razu wie co jest grane,zanim zdecyduje o leku
        wysyla na szczegolowe badania (ktore robi sie na miejscu), zadaje tysiace pytan
        nie tylko odnosnie problemu, z ktorym przyszlam ale interesuje sie oglnie
        rozwojem dziecka. potrafi doradzic alternatywne drogi leczenia i co
        najwazniejsze ustala ze mna jaki lek podac (informuje o dzialaniach i skutkach,
        mowi np jak czesto dany lek jest stosowany ).
        w polsce "przelecialam" szesciu pediatrow w dwoch przychodniach i jeden
        prywatny i zadnego nie polecam (jeden nawet przepisal noworodkowi Elocom na
        skaze bialkowa do stosowania na twarzy!). tutaj bylam u dwoch i obaj byli
        wspaniali.
        zgadzam sie natomiast z przesadnym stosowaniem paracetamolu.
    • izia30 Re: "Mądrość" pediatrów 17.03.05, 10:06
      podaję namiary na swoją lekarke.
      warszawa, przychodnia przy ulicy Wrocławskiej (Bemowo) ale ta stara a nie
      rodzinna (nowa) (dokładnego adresu nie pamietam), doktor Szeworska-Szarek. tel
      do przychodni 638 23 33 (centrala należy prosić z dziećmi). przyjmuje codziennie
      o niemal każdej porze
    • falka32 Re: "Mądrość" pediatrów 17.03.05, 11:49
      Jam iałam przygodę z panią pediatrą ze znanej warszawskiej prywatnej kliniki,
      która akurat mieszka niedaleko mnie i przyjmuje prywatnie. Kiedy mój syn miał
      jakies 3-4 lata, miał długotrwałą infekcję rozwinięta ze zwykłego
      przeziębienia, którą pani doktór leczyła najpier jednym antybiotykiem, potem
      drugim. Przy którejś wizycie zapytana, czy nic mnei nie niepokoi w zachowaniu
      dziecka, odpowiedziełam, ze nie, tylko że żal mi go, bo kaszle w nocy cały czas
      i przez to nie może spać. Na to pani doktór zawołała "Nie może spac? To ja pani
      już pisze na to lekarstwo" - i wiecie co przepisała? HYDROKSYZYNĘ.
      Podziękowałam jej i powiedziałam, ze na ten kaszel to pomaga też herbatka z
      rumianku...
    • anek.anek Re: "Mądrość" pediatrów 17.03.05, 12:36
      Ja pediatrę, która leczy nas prywatnie mogłabym wychwalać pod niebiosa, ale ci
      z państwowej przychodni podpadli mi już dwa razy i to w identycznej w sumie
      sprawie.
      Chodziliśmy prywatnie na konsultacje i gipsowanie stóp dziecka. Ortopeda
      założył w jednym ze szpitali państwową poradnię ortopedyczną i tam nas
      zaprosił. Potrzebne było skierowanie. Dla nas finansowo to miała być wielka
      ulga bo każda wizyta prywatna i gipsy to było łącznie 200 zł! co tydzień na
      poczatku, później co dwa tygodnie. Lekarz i tak był super, bo zrezygnował ze
      swojego wynagrodzenia, płacilismy tylko prywatnej przychodni za gipsy i usługę
      pomniejszoną o jego wynagrodzenie.
      Napisał karteczkę, opisał problem z tym poszłam do przychodni i ... spotkałam
      się z odmową. Pediatra powiedziała, że to ona ona będzie decydować, czy to
      dziecku potrzebne czy nie. Musiałam przyjść jeszcze raz ciągnać dziecko w
      gipsie, cała dokumentację z już dwóch m-cy leczenia!. Zgodziła się dopiero po
      tym, jak przy niej zadzwoniłam do ortopedy i on wyłuszczył pani doktor problem.
      Szlag mnie trafił, bo nie mogłam podobno od razu zmienić lekarza (jest
      ograniczenie czasowe, najczęściej chyba co pół roku można zmieniaćsad
      A jak w końcu udało się zmienić, to pojawił się jakiś czas temu problem z
      pieprzykiem na głowie. A raczej znamieniem. Znowu sytuacja podobna: najpierw
      wizyta u chirurga, który przyjął nas bez skierowania, zdecydował o zabiegu
      (czego się spodziewałam, bo to dziwne znamię było). Nie stać nas akurat było na
      to żeby robić to prywatnie, więc znowu pognałam do nowego już pediatry. Od razu
      z dzieckiem, żeby sobie obejrzał. Powiedział, że nie widzi potreby i
      skierowania do chirurga nie da.
      Musiałam odczekać kolejne 2 m-ce aż będę mogła pediatrę zmienić, w tym
      czasie "pieprzyk" z 1 cm średnicy urósł do ponad 3 cm, i kolejny pediatra jak
      go zobaczył, to bez żadnego mojego proszenia od razu wypisał skierowanie do
      chirurga.
    • kjask Re: "Mądrość" pediatrów 17.03.05, 15:00
      Pani dyplomowany pediatra, neurolog i psycholog dziecięcy w jednym [ ! ]
      powiedziała gdy synek - wcześniak na piersi - miał 7 miesięcy, że ma 4 kg
      nadwagi wink
      Pediatra od szcepień na to, że tylko 1 kg a pediatra prowadzący, że u takiego
      niemowlaka [zwłaszcza karmionego piersią ] nie ma pojęcia nadwagi bo jak
      zacznie się ruszać to się może szybko zmienić.
      • nikita333 Re: "Mądrość" pediatrów 18.03.05, 09:57
        A nam od pierwszych miesięcy życia dziecka wmawiano, że ma anemię. Dostawał na
        to leki. Tak zdecydowała lekarz w renomowanym warszawskim szpitalu. Potem
        pediatra to podchwycił i Filip przez parę miesięcy faszerowany był niewiadomo
        po co, tym bardziej, że żelazo miał w porządku. Później trafiliśmu do innego
        szpitala i przy okazji wyszła sprawa tej anemii - lekarz się bardzo zdziwił
        oglądając wyniki badań, na podstawie których stwierdzono anemię. Powiedział
        nam, że dla noworodka takie parametry to norma i nie ma potrzeby żadnego
        leczenie, kazał natychmiast odstawić wszelkie paskudztwa, które pchałam w niego
        przez miesiące... no i jak to jest, że lekarka w szpitalu i pediatra nie
        wiedzą, jakie są normy jeśli chodzi o badania krwi u noworodka? Horror...

        pozdrawiam
        nikita
        • mastercook Re: "Mądrość" pediatrów 18.03.05, 14:50
          Mój syn , gdy był osiemnastomiesięcznym bobaskiem( wcześniak, więć ciągle
          walczyliśmy z anemia i kilogramami), trafił do szpitala na Działdowska w
          Warszawie z rozpoznanym zapaleniem płuc. Po dwóch tygodniach męki, kroplówek z
          antybiotykami ( o ilwe pamietam były dwa), wypisano nas ze szpitala, bo nie
          było żadnych postępów w leczeniu! Przepisano nam Klacid do domu i ...tyle. Po
          kilku dniach stosowania leku dziecko nadal kasłało i nie było poprawy!
          Trafilismy na Szaserów, do dr Kalickiego. Przebadał synka, zapisał mu leki
          wziewne( nie pamietam co)i po DWÓCH dawkach kaszel ustał całkowicie! Po
          tygodniu leczenia, gdy trzeba było naprawiać"mądrość" lekarzy z Działdowskiej(
          zwłaszcza jednej z lekarek!)mój syn wrócił do domu zdrowy! Dwa tygodnie żył
          przyczepiony do kroplówki, a ja usłyszałam, że to błąd w sztuce! Ludzie co za
          lekarzy dzisiaj mamy?! Za masło!
          • nikita333 Re: "Mądrość" pediatrów 19.03.05, 10:53
            Ja mam też bardzo pozytywne wrażenia ze szpitala na Szaserów i naprawdę
            polecam, jeśli kiedyś (nikomu nie życzę), będziecie musiały wybrać szpital.
    • reni_78 Re: "Mądrość" pediatrów 19.03.05, 20:58
      Przewijając dziecko /7mcy/ zauważyłam w jego pachwinie wielki szary guz, a
      skóra na całym ciele była jakby brudna, podrapana i zaczerwieniona.
      Czym prędzej poszłam do przychodni. Mojej Pani pediatry nie było. Weszłam do
      gabinetu tej, która akurat była. Po obejrzeniu dziecka usłyszałam:
      1/ "jeśli Pani uważa, że tam był wogóle jakiś guz, to może się Pani przejść do
      chirurga" - ale już musiałam wyprosić skierowanie
      2/ "a co ja mogę Pani poradzić? poprostu trzeba umyć dziecko!"

      Pojechałam na Izbę Przyjęć Szpitala Dziecięcego. Zajęli się tam nami wspaniale.
      Syn miał od razu robione usg i analizę moczu. Miał konsultację chirurgiczną i
      pediatryczno-hematologiczno-onkologiczną. Zalecone kontrole po jakimś czasie,
      nie tylko u swojej Pani pediatry, ale także u lekarzy w przychodni
      przyszpitalnej. Na Izbie czuliśmy się wprost wspaniale. A lekarze, przede
      wszystkim ze mną ROZMAWIALI!
      Co się okazało:
      1/ guz a owszem, węzełki chłonne, sam początek infekcji i dlatego są
      powiększone, szybko zauważone dzięki temu iż dziecko jest szczupłe (obecnie
      10mcy, 8kg i 70cm)
      2/ silny odczyn alergiczny, najprawdopodobniej po zjedzonej przeze mnie
      mandarynce lub wypitym przez dziecko soku wiśniowym (moja pomyłka słoików) lub
      też po jednym i drugim

      od razu lekarze mi wyjaśnili z jakimi konsekwencjami w obu przypadkach mogę się
      liczyć i na co mam zwracać szczególną uwagę, jak pomóc doraźnie dziecku w
      konkretnych sytuacjach, a kiedy natychmiast zgłosić się do szpitala - dostałam
      prawie cały wykład o alergiach i ich powikłaniach




      ta sama "mądra" Pani doktor - dyżur na dzieciach zdrowych w trakcie urlopu
      naszej Pani pediatry - radziła w lipcu i sierpniu podawać dziecku codziennie 2
      kropelki vit.D3 wiedząc, że dziecko dostaje 1ml MultiTabs dla niemowląt czyli
      400j.m. vit.D3 dziennie argumentując "bo co ty się na tym słonku tej witaminki
      ponałykasz?"


      żeby było śmieszniej, ta Pani doktor ma najwięcej małych pacjentów z naszego
      osiedla i okolic - bardzo trudno się do niej dostać


      pozdrawiam
      i życzę, by każda z nas, mam, miała swój rozum

    • golabek1 Re: "Mądrość" pediatrów 21.03.05, 12:26
      kiedy mają Córka miała ok. 1,5 m-ca, byliśmy na wizycie w przychodni i zamiast
      naszej Pani dr była inna na zastępstwie. Ponieważ Mała urodziła się z niską
      waga urodzeniową i w pierwszym m-cu przytyła 1,5 kg, ta Pani kazała nam
      ODCHUDZAĆ dziecko, bo za dużo przytyła i nie karmić piersią na żądanie tylko 5-
      6 razy na dobę/
      niezła prawda?

      Kasia
    • asientos Re: "Mądrość" pediatrów 21.03.05, 21:32
      Podcinaliśmy córci więzadełko. Miała 4 i pół miecha, najpierw lekarz wydał
      diagnozę przez telefon, potem ją zmienił. Po zabiegu wychodzi i mówi: jaka ona
      chuda, proszę jej dawać herbatkę z rumiankiem, bo i naczej będzie miała
      krzywicę. Podobno gdzieś to czytał w jakimś podręczniku medycyny, pytanie tylko
      z którego roku. Dodam, że córa jest 25 centyl i tylko mlekołak.
      • kasssannndra asientos 21.03.05, 21:52
        asientos napisała:

        > Podcinaliśmy córci więzadełko

        A cóż to takiego to więzadełko???
        • asientos Re: asientos 22.03.05, 18:14
          ta błonka co trzyma jęzor na uwięzi wink Języczek jest mało ruchliwy i
          dzieiaczek może seplenić. Kazano nam sprawdzić czy od końca więzadełka do
          koniuszka języka jest więcej niż 5 mm, jeśli nie to trzeba podciąć. O tym i tak
          decyduje lekarz. Zabieg króciutki w znieczuleniu miejscowym (przynajmniej u
          Mowlaka - 5 m-cy).
          Pozdrawiam
          • kasssannndra Re: asientos 22.03.05, 18:21
            No tak myślałam, ze chodzi o skrócone wędzidełko jezyka.Mój brat miał też
            skrócone wedzidełko,ale mu sie rozciągneło i podcinanie nie było konieczne.
            • asientos Re: asientos 24.03.05, 19:46
              No proszę! mam do czynienia z osobą zaznajomioną z tematem. Tyle osób mnie
              pytało o wędziedełko, że tobie też tłumaczyłam jak "krowie na rowie" -
              przepraszam bardzo. Mój brat przygotowywał się do zabiegu podcięcia wędzidełka
              ale górnego - przy wardze. W przeddzień poszedł na rowerek i potem z dumą nam
              pokazywał "swój zabieg" - wygrzmocił się aż miło i sobie sam "podciął".
              Pozdrawiam, asia
    • ursgmo Re: "Mądrość" pediatrów 22.03.05, 21:48
      princessa7 napisała:

      > Jakie "najmądrzejsze" rady syszeliście od swoich pediatrów. ja słyszałam
      > następujące: Rocznemu dziecku może Pani dać aspirynę (absurd! do 12 roku
      > życia nie podaje się aspiryny) i na pewno wy też spotkałyście się z podibnymi
      > radami. Piszcie.

      Z dokałdnie tą samą radą wystepuje bardzo często bratowa mojego męża ,
      pielęgniarka na pediatrii !!!! ta i kilka innych jej opinni na różne medyczne
      tematy przerażają mnie i utwierdzają w przekonaniu o niedouczeniu naszej służby
      zdrowia .Znam ją 10 lat i ani razu nie słyszałam żeby była na jakimkolwiek
      szkoleniu czy się dokształcała w jakiś sposób !!
      • e5121 Re: "Mądrość" pediatrów 23.03.05, 18:59
        A moja doktor jest super.Wreszcie przy drugim dziecku znalazłam dobrego lekarza.
        Jestem zachwycona.Mogę dzwonić na komórkę jak mam problem,zadawac pytania ile
        tylko chcę. Mój czteroletni syn powiedział: jaka miła pani doktor.I o to chodzi.
        Przyjmuje swoich pacjentów jak jest w przychodni choć nie ma w tym czasie
        dyżuru. Super.
        • agamama123 Re: "Mądrość" pediatrów 23.03.05, 21:41
          A nasza pediatra po każdym wejściu do gabinetu zachwyca się książeczką zdrowia
          mojego synka " bo takie ma śliczne różowe kartki".
          • grzalka Re: "Mądrość" pediatrów 25.03.05, 10:02
            agamama123 napisała:

            > A nasza pediatra po każdym wejściu do gabinetu zachwyca się książeczką
            zdrowia
            > mojego synka " bo takie ma śliczne różowe kartki".

            No i co z tego?
            • aleksandrynka Re: "Mądrość" pediatrów 25.03.05, 12:24
              no i może synek miło się czuje, po prostu...
            • agamama123 Re: "Mądrość" pediatrów 25.03.05, 12:34
              Napisałam tak o tej książeczce bo jest to zawsze najważniejszy punkt wizyty.
              Bez względu na dolegliwości malucha zawsze najpierw jest zachwyt różowymi
              karteczkami. Ja mówię o temperaturze, wysypce itp a ona "a u nas w szpitalu
              takich nie dają".
    • eccia0102 Re: "Mądrość" pediatrów 14.05.05, 11:41
      Poszłam z mala do pediatry bo przez trzy dni gorączkowała 38'5 Temperatury nie
      dało sie zbić niczym,więc pani doktor po zbadaniu dziecka oswiadczyła"dziecko
      ma Angine i poczatkowe zapalenie oskrzeli" dała antybiotyk w zastrzyku Po dwóch
      dniach przyjmowania lekarstwa temperatura spadla do 36,6 i pojawila sie
      wysypka.Udalam sie z dzieckiem do tej samej pani doktor i po zbadaniu dziecka
      usłyszałam"co za idiota przepisał antybiotyk na gorączke trydniową' to ja jej
      mówie ze ona.Pani doktor zajrzała w karte i oswiadczyła "no wie pani kazdy sie
      moze pomylic".Okazało sie ze dziecko nie potrzebowało antybiotyku bo miała
      tylko gorączke trzydniową,zadnej anginy czy zapalenia oskrzeli.Od tamtej pory
      szerokim Lukiem omijamy tą panią doktor. Pozdrawiam Edyta i Amelka
    • steffa Re: "Mądrość" pediatrów 14.05.05, 13:24
      Już ktoś tu coś pisał o luminalu. Ja poszłam ze swoim 3 miesięcznym wtedy synem
      do neurologa, bo to była standardowa wizyta przy niskiej wadze urodzeniowej.
      Syn przez pierwsze miesiąca swojego życia był mega-wymagający, dużo płakał,
      ciągle wrzeszczał. Nic mu nie dolegało, taka jego 'uroda'. Pani neurolog
      przepisała mi (jemu) luminal, bo "on sobie pośpi, a pani
      odpocznie"....................
      • estusia Re: "Mądrość" pediatrów 14.05.05, 14:42
        my do dobrego pediatry jeździmy aż do Białegostoku (130 km od nas), jest ona
        specjalistką od czego innego,ale zastepuje nam wiekszośc innych specjalistów,
        mozemy dzwonic w kazdej chwili i o kazdej porze,a ona zawsze nam poradzi i
        pomoze (ale zrymowałam smile
        pozdrawiamy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka