Pewnie większość z Was uzna mnie za wariatkę, ale ja naprawdę jestem
b.szczęśliwa i dumna z mojego synka(prawie 3-latka!), który pożegnał się
niedawno z pieluchami! Myślałam, że nigdy nie przestanie ich nosić bo był
bardzo negatywnie nastawiony i bał się usiąść na nocnik (do dzisiaj nie siada
tylko załatwia wszystko na stojąco

). Mały potrafił kontrolować potrzeby
fizjologiczne dopiero w drugim półroczu 3 roku życia (puszczałam go na
golaska i obserwowałam jak się zachowuje) i kiedy już był gotowy to wzięłam
się za niego "ostro" i problem rozwiązaliśmy w ciągu 2 dni. Nie było żadnej
wpadki, nie zakładamy pieluch ani na spacer ani też w nocy - tu jestem
szczególnie dumna! Dlatego też nie rozumiem tej całej nagonki na dzieciaki
chodzące w pampersach. Przecież dzieci są różne, w różnym wieku dojrzewają i
opanowują pewne czynności. My byliśmy traktowani okropnie. Mały był ciągle
ośmieszany i krytykowany. "Nie dostaniesz ciasteczka bo nie sikasz na
nocnik", "nie możesz obejrzeć bajki bo ciągle sikasz w pampersa". "Jesteś
opóźniony i nienormalny", "Musisz się z niego wyśmiewać to w końcu zrozumie".
Każda impreza rodzinna to był horror. I po co to wszystko? Nikogo przecież
nie błagałam o pieniądze na pieluchy. Dzięki takim życzliwym osobom dorobiłam
się tylko siwych włosów, nieprzespanych nocy i niepotrzebnie wylanych
łez. ...mamuśki nie dajcie się i przede wszystkim bez stresów i niepokoju
czekajcie na tak wyczekiwane słowa: "chcę siusiać"

Pozdrawiam serdecznie!