kaja5
25.06.05, 12:28
Jestem na etapie odstawiania dziecka (skończony roczek) od piersi.Oboje
bardzo to przezywamy.Wczoraj cały dzień nie dostało cyca i wieczorem ok.20
zasneło również bez cyca. Byłam bardzo zadowolona. Jednak mała obudziła sie
ok.22, zaczeła płakać, pierw troszkę, a później coraz mocniej. Na widok
kubka - niekapka zamiast cycusia dostawała histerii.Płakała bez ustanku ok.20
minut. Szlochała straszliwie (nie zanosiła się). Jednak te jej szlochanie to
było takie, zę wygladało tak jakby z trudem powietrze łapała. Zachowywała sie
strasznie histerycznie. Mój mąż zaczął na mnie krzyczeć: "daj jej cyca, nie
widzisz że tchu nie może zlapać!". Wbrew sobie uległam mężowi, dałam cyca,
momentalnie przestała płakac. Jednak gdy zasneła to jeszcze przez dobrą
godzine słychać było szlochanie. Mąż zaczął mi później mówic, ze on nie mógł
na to patrzeć, że ona nie mogła złapać oddechu (nie zanosiła sie, tylko tak
okropnie szlochała!)i nie chce mieć jej na sumieniu. Byłam strasznie zła, bo
wiem, ze jak bedę tak ulegać to nigdy nie odstawie jej od cyca.
Czy to możliwe, by dziecko zmarło w wyniku takiego płaczu, czy mój mąż
przesadza?Czy przestało by w końcu płakac?Moze jak by sie strasznie tym
płaczem zmęczyła to by w końcu zasneła?Co o tym sądzicie?CZy dobrze zrobiłam,
ze jej uległam?Czy gdybym nie uległa to stało by sie coś złego?