Dodaj do ulubionych

Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie

28.06.05, 15:16
Co robić, jak pomóc?
Poznalam niedawno dziewczyne, która ma dziecko w wieku mojego synka-16
miesięcy.Poznalam ją na dlugch 2 godzinnych spacerach z psem.Ja zawsze z
synkiem i psem, ona tylko z psem.Nigdy podczas naszej spacerowej znajomosci
nie zdradzila się,że ma dziecko. Dopiero po ok. tyg. znajomosci zaprosia mnie
do siebie do domu, mówiąc,że ma niespodziankę I wtedy z 2 pokoju wyszla ze
swoją córeczką.
dziewczynka wyglądaa troszkę "dziwnie". Bardzo szeroko ma rozstawione nóżki i
chodząc kolysze się na boki. Mam wrażenie,że ma malego zeza. Cale cialko
bardzo sztyne, a paluszki w rączkach ma mocno skrzyzowane i zaciśnięte...
Moja nowo poznana koleżanka zaprosia mnie do maleńkiego, idealnie czystego
pokoju malutkiej, w której stoi lozeczko i kojec. Opowiadala,że ona nie ma
najmniejszych problemów z malą, bo ta caly dzień siedzi lub lezy w kojcu i
bawi się pluszakami.wlacza jej tylko radi,żeby grala muzyka, a potem zamyka
jej pokój i zajmuje się (mama) swoimi sprawami. Min. wychodzia ze mną , lub
sama na 2 godzinne spacery, zostawiając malą samą w domu-bo tatus pracuje
zagranica i wpada do domu raz na 2 miesiące, wiec mala go praktycznie nie zna.
Moj synuś, rówwieśnik malej, jest bardzo żywym dzieckiem, biega, otwiera
szafki, poznaje świat, smiej się, wszedzie go pelno. Moja koleżanka
stwierdzila,że taki on niegrzeczny i mamisynek, bo go tak ciągle sciskam i
caluje. Wczoraj wpadla do mnie wieczorem, 1 raz ze swoja coreczka, bo taqki
by wmój warunek.Dziewczynka przez 2 godz. siedziala na tapczanie, kiwala się
na boki, albo opodskakiwala na siedząco, albo uderzala glowa w parapet.Mam
cieszyla się,że taka jej coreczka grzeczna, ze nie ma z nia takich problemow
jak ja ze swoim synem, ktorego ciągle trzeba pilnować....W ciągu 2 godzinnej
wizyty u nas ani razu jej nie przytulila.
Mala idzie spać ok. godz. 21, wsatej nastepnego dnai o ok. 11,12 w poludnie.
Potem bawi się w kojcu.Je obiade3k i o 16 idzie spać na 2 godziny. Wsatej o
18 , bawi się w kojcu i znów idzie spać.
Moja koleżanka nawet nie wie za bardzo kiedy śpi, a kiedy sie bawi, bo rzadko
zagląda do jej pokoiku. Zagadnęlam ją ostatnio o szczepieniach dzieci, ale
nie byla mi wsatnie nic na ten temat powiedzieć, więc mam watpliwości, że
mala wogole zagląda do lekarza i jest szczepiona.
Potwornir żal mi malej, nie wiem jak pomóc. Czy wytlumaczyc nowej znajomej,że
tak się nie wychowuje dzieci.
Co myślicie o tym wszystkim?

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • syla27 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 28.06.05, 15:25
      to jakiś horror, nie możesz tego tak zostawić, idź moze do opieki społecznej,
      przedstaw sytuację i poproś o pomoc, nie wiem gdzie jeszcze można się z tym
      udać, a moze najpierw porozmawiaj z tą nową znajomą, i spróbuj wytłumaczyć, ze
      właśnie zachowanie jej córeczki jest nienormalne. Takie dzieci, jak przecież
      piszezsz, są żywe i ciekawe świata. Piszesz, ze dziecko buja się na boczki - z
      tego co wiem tak zachowują się dzieci w domach dzicka, gdzie pozbawione są
      czułości i bliskości. Z pewnością nie możesz zostawić tej Małej. Spróbuj coś z
      tym zrobić. Pomóż temu dziecku
      • betty_julcia Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 28.06.05, 15:27
        Dokładnie. Tak zachowują się dzieci z chorobą sierocą, bujają się, uderzają główką. Co to znaczy że ta dziewucha chodzi z psem na spacer a dziecka nie weźmie ze sobą. To jest jakiś horror. To jest skrajne zaniedbanie!
        ------------------------------------------------------
        Betty to mama a to jestem ja:
        GWIAZDECZKA
        • mara_76 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 11.07.05, 22:21
          betty_julcia napisała:

          > Dokładnie. Tak zachowują się dzieci z chorobą sierocą, bujają się, uderzają
          głó
          > wką.
          Jesteście troszeczkę w błędzie jak nie w duzym. Jak zwykle mnóstwo bełkotliwego
          krakania. Dziecko na 99% jest dzieckiem w jakimś stopniu autystycznym. Ma
          typowe wszelkie cechy dziecka autystycznego, sztywność ciała, kiwanie, własny
          świat, brak kontaktu z otoczeniem uderzanie ciałem. AUTYZM!! i nie piep.. o
          chorobie sierocej jeśli nie macie pojęcia na czym ona polega!! Widziałyście
          kiedyś dziecko z choroba sieroca które się nie ganie do ludzi?? NIE?? Ja też
          nie. Chcecie o czymś mówic polecam wycieczke do sierocińca!! Mądrale.. Pomocy
          PRZEDE WSZYSTKIM potrzebuje MATKA bo to ONA jest ZAGUBIONA W TEJ SYTUACJI. Ona
          ucieka od problemu który ją już dawno przerósł.
          • nikita333 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 16.07.05, 12:37
            A co, dziecko autystycznie to nie potrzebuje matki, przytulenia i opieki, można
            je samo zostawić sobie? Matka napewno potrzebuje pomocy, ale przede wszystkim
            chyba trzeba jej coś uświadomiś, bo zdaje się, że ona zupełnie nie wie, że z jej
            dzieckiem dzieje się coś niedobrego (albo nie dopuszcza do siebie tej myśli),
            wygląda, jakby była zadowolona, że ma takie niekłopotliwe dziecko. Może nie
            zdaje sobie sprawy.... w każdym razie z tą dziewczyną jest coś nie tak, skoro
            jest zadowolona (?) z tej sytuacji, ktoś powinien się zająć i nią, i dzieckiem.

            pozdrawiam
            Gośka
            • nikita333 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 16.07.05, 12:39
              Aha, chciałam jeszcze dodać, że pozostawianie tak małego dziecka w domu bez
              opieki jest w naszym kraju karalne.
      • anetina Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 28.06.05, 15:27
        dołączam się do syla27

        daj znać jakiemuś urzędowi, pomocy społecznej, nie wiem, gdzie
        dziecko potrzebuje pomocy

        a może jest jakaś rodzina tej dziewczyny?
        a jej mąż?

        możesz dać radę się z nimi skontaktować?????????????????????
        • anonim37 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 30.06.05, 22:07
          Potwierdzam odpowiedzi innych dziewczyn zgłoś to jak najszybciej do jakiejś
          opieki bo naprawdę szkoda dziecka nie zastanawiaj się i prosze nie olewaj
          tego!!!
    • betty_julcia Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 28.06.05, 15:25
      Boże! Przecież ona kaleczy dziecko. Mało tego że powinnać porozmawiać, tej sprawy po prostu nie można zostawić bo z twojego opisu wynika że dziecko jest zaniedbane. Przecież nie chodzi tylko o to żeby dać jeść... Ale z twojego opisu także wynika że jest chyba chore te paluszki itd... Nie pytałaś jej? Dziewczyna jest nieźle zacofana.
      ------------------------------------------------------
      Betty to mama a to jestem ja:
      GWIAZDECZKA
      • tojae Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 29.06.05, 11:55
        wydaje mi sie ze ta twoja spacerowa znajoma moze miec sama problemy na podlozu
        psychicznym, zglos sprawe jak najszybciej w opiece spolecznej
    • pia_ Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 28.06.05, 15:31
      Mam wrażenie że ta młoda mama albo nie jest w pełni zdrowia psychicznego, albo
      też jest całkowicie nie nieświadoma jak należy zajmować się dzieckiem.
      Podejrzewam, że nie ma nikogo bliskiego, kto by ją nauczył opieki nad małą, a
      sama nawet nie wpadnie na to, aby poczytać jakąś książkę na ten temat, gazetę
      itp. Mam wrażenie, że dziecko już ma początki choroby sierocej, jak tak dalej
      pójdzie moze być opóźniona w rozwoju psychicznym i fizycznym. Jeśli naprawdę
      nie ma nikogo bliskiego, krewnych itp, możesz spróbować Ja uświadamiać, jak
      należy się zajmować malutką. To czy Cię posłucha to inna sprawa, ostatecznie
      należy powiadomić odpowiednie władze. Przecież dla tego dziecko przebywanie w
      tym domu = najgorszym sierocińcom. Teraz przynajmniej są pogotowia rodzinne,
      domy zastępcze itp, a tam zawsze dziecko może liczyć na czyjąś uwagę i
      przytulenie.
      • anka1 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 28.06.05, 15:34
        matko kochana to sie nadaje do zawiadomienia opieki spolecznej albo jakiejs
        innej instytucji. dziecko ma wyrazne objawy choroby sierocej. czy masz jakies
        namiary na ojca dziecka ? czy on wie co sie z malenstwem dzieje ?
        czy matka na pewno ma wszystko w porzadku z glowa ?
    • katklos Re:Przerażajace ....n/t 28.06.05, 15:39
    • syla27 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 28.06.05, 15:41
      jak można wyjść z psem a dziecko zostawić somosobie, w głowie się nie mieści
      • texus Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 28.06.05, 15:55
        Bardzo cię proszę abyś nie zostawiła tej sprawy tak jak jest. Postaraj się
        zrobić mały wywiad na własną rękę i ewentualnie powiadomić kogo trzeba. Wydaje
        mi się, że ta dziewczyna nie jest zrównoważona psychicznie i podejrzewam nawet,
        że znęcała się nad małą jak była niemowlęciem, stąd ciałko dziewczynki może
        mieć te deformacje. Jest to dziwna osoba i jeszcze raz bardzo proszę abyś tego
        tak nie zostawiła i w miarę możliwości pisała tutaj co się aktualnie dzieje z
        dzieckiem.
        • gusia29 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 28.06.05, 16:45
          O matko! Tlumaczenie, ze mloda i nie wie jak sie zajac dzieckiem jest dobre na
          pare pierwszych dni po porodzie, kiedy naprawde nie wiesz co jest grane ale to
          dziecko ma 16 miesiecy!!!!
          Powinnas sie skontaktowac z jakas instytucja zajmujaca sie takimi przypdakami,
          bo nie mysle, ze Twoje tlumaczenie jej, ze robi zle pomoze, gdyz ona mysli, ze
          to jest calkiem w porzadku.
    • miss_jumbo Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 28.06.05, 17:25
      >> Co myślicie o tym wszystkim?

      Wakacje się zaczęły i treści w postach przybywa tongue_out.
    • anyamama to jakis horror! 28.06.05, 19:37
      witaj,
      ja tez apeluje do Ciebie zebys tego tak nie zostawila!!
      niestety, wyglada na to, ze matka przejawia wobec malej postawe odrzucajaca,
      zaniedbuje ja, a mala ma juz zaawansowana chorobe sieroca!!! dziewczyny maja
      racje- trzeba to zglosic do opieki spolecznej. zaryzykowalabym nawet
      zgloszenie tego do sadu rodzinnego, bo takie zahowanie wobec dziecka jest
      podstawa do interwencji!!1sprobuj sie skontaktowac z jakims psychologiem- bo to
      one obydwie potrzebuja specjalistycznej pomocy. pozdrawiam cieplutko i pisz co
      udalo Ci sie wskurac! naprawe sie przejelamsad(
      • aka10 Re: to jakis horror! 28.06.05, 21:12
        Matka musi byc chora psychicznie.Zastanawiam sie tez,czy dziecku jakichs
        srodkow nie podaje,ze jest az tak spokojne.Normalne dziecko nie wysiedzi
        spokojnie tylu godzin w kojcu.Uwazam,ze matka nadaje sie na leczenie,a dziecko
        do rodziny zastepczej i to natychmiast.Pozdrawiam.
    • edka05 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 28.06.05, 21:16
      Koniecznie coś musisz z tym zrobić, mam dwoje dzieci i oboje byli są bardzo
      żywi i ciekawi świata. Dziewczynka zachowuje się tak jakby pogodziła się ze
      swoim więziennym losem. Przecież dzieci domagają się zainteresowania płaczem
      albo krzykiem. Matka chyba od urodzenia nie reagowała na dziecko. Nic dziwnego,
      ze dziecko się kołysze na boki, a kiedy ono ma trenować chodzenie ? Jest po
      prostu opóźnione w rozwoju dzięki swojej matce. Czy ta matka zdaje sobie
      sprawe, że krzywdzi swoje dziecko ?! Zgłoś tą sprawę do MOPSU, zanim dziecko w
      autyzm popadnie i zamknie się we własnym świecie.
    • barponia Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 28.06.05, 21:29
      o rany - czytając nie wierzyłam ze zyje w 21 wieku, napisz z jakiego jestes
      miasta moze moglabym pomoc w jakis sposob?
    • izia30 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 28.06.05, 21:45
      zglos to do pomocy spolecznej, ta krowa nie powinna moc zajmowac sie dzieckim.
    • antonina_74 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 28.06.05, 22:21
      Myślę że ta dziewczyna kompletnie nie ma pojęcia jak zajmować się dzieckiem i
      życie ją całkowicie przerosło. Czy ona ma krewnych, bliskich, mamę, ciotkę,
      kogokolwiek od kogo mogłaby się nauczyć jak zajmować dzieckiem? Czy jest sposób
      dotarcia do męża? Bo pozostawiona sama sobie z dzieckiem, nie umiejąc się nim
      zajmować, kompletnie sobie nie radzi. Zgadzam się z poprzedniczkami że
      dziewczynka pewnie jest tak traktowana od początku i w tej chwili jest
      pogodzona z losem, ma chorobę sierocą. koszmar. W głowie się nie mieści...
      Ale dobrze że jesteś Ty, możesz odegrać rolę w życiu tej dziewczyny, rolę
      nauczycielki, pokaż jej jak zajmować się aktywnie córeczką, umów na
      szczepienia, wytłumacz że to nie twoje dziecko jest "niegrzeczne" tylko
      normalne na ten wiek, i że dziecko poznaje świat czego nie może robić siedząc w
      kojcu... może trafi, a jak nie, jak nie uda się dotrzeć do rodziny, to zawiadom
      jakieś organizacje, pomoc społeczną, kuratora... to nie może dłużej trwać bo
      wyrośnie mały Kaspar Hauser... strasznie mi żal tej dziewczynki...
      • stynka2 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 28.06.05, 22:34
        Malika, proszę pomóż tej biednej dziewczynce, to co opisałaś to niewyobrażalny
        koszmar, błagam zrób wszystko, żeby jej pomóc. Nie wierzę, że jakiekolwiek
        rozmowy z matką dziecka coś tu pomogą, zainteresuj tym dzieckiem kogo się da,
        można nagłośnić tę sprawę, są programy interwencyjne w telewizji. Marcin Wrona
        z tvn zajmuje sie podobnymi sprawami i pisz koniecznie co się dzieje z tym
        dzieckiem.
        • antonina_74 tylko nie Marcin Wrona! 28.06.05, 23:40
          Dajcież spokój, wszystko tylko nie telewizja i jeszcze ta upiorna hiena Marcin
          Wrona sad Zrobią program w stylu "psychopatka katowała córkę", ustawią sąsiadów
          w kółeczko, każdy obgada i zniszczą życie dziecku i matce. A nie o to chodzi
          tylko o to żeby nauczyć mamę normalnie zajmować się dzieckiem, zorganizować
          pomoc, wsparcie psychiczne, edukację, leczenie, a nie palanta z kamerą który
          napiętnuje matkę na całe życie!
    • e_magnolia Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 28.06.05, 22:38
      wstrząsające! nic nowego nie napiszę, ale zanim gdzieś to zgłosisz spróbujmy
      się dowiedzieć, jak skutecznie pomóc temu dziecku, gdzie uderzyć, aby reakcja
      na krzywdę tej dziewczynki była natychmiastowa, napisz skąd jesteś spróbuję sie
      czegoś dowiedzieć u znajomej która pracuje w osrodku adopcyjnym, zadzwonię
      jutro z samego rana,, koniecznie napisz skąd jesteś
    • marta76 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 28.06.05, 22:52
      Przeczytałam ten post i będę chyba miała koszmary w nocy.To się nie mieści w
      głowie.Mam nadzieję,że ten wątek to jakiś makabryczny żart.Jeżeli nie to po
      pierwsze nie nazywałabym tej osoby swoją koleżanką,po drugie jest chyba
      psychiczna i nie wpuściłabym jej za próg mojego mieszkania i uciekała jak
      najdalej na spacerach, po trzecie i najważniejsze zgłosiła to do opieki
      społecznej.Juz samo to,że nie szczepi coś jest nie tak,może wogle nie ma tego
      męża i nawet dziecka nie zgłosiła do lekarza.
      To jakiś horror.
      [/url]

      src="lilypie.com/baby4/020304/1/2/1/+1" alt="Lilypie Baby Ticker"
      border="0" /></a>
      • ekan13 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 28.06.05, 23:06
        Ja mam nadzieję, że to jednak niesmaczny żart, to jedyny post Maliki...
    • linkaha25 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 28.06.05, 23:08
      Boze to co piszesz jest straszne, tak bardzo mi zal tego dziecka. moim zdaniem
      powinnaś zgłosić to co wiesz, widziałaś np. do osrodka pomocy społecznej. nie
      wiem dkładnie jak to wszystko wyglada, ale musisz zgłosic, ze jest taka
      rodzina, ze niepokoi Cie zachowanie matki i dziecka. nie mozesz tego zostawić. z
      tego co opisujesz dziecko ma wzmożone napięcie mięsniowe, potrzebne są specjalne
      ćwiczenia, nie wspominjąć o jej autystycznym bujaniu sie .Boze az mi serce
      szybciej bije, jak o tym pomysle. poza tym , jesli udało Cie sie wzbudzić jej
      zaufanie moze jakoś delikatnie pokaż jej, ze jej dziecko też wymaga miłości,
      tulenia. mozesz przecież wziąść to dziecko na rączki,zapropoować jkaieś wspólne
      zabawy.Pomóż mu .prosze.z resztą ta kobieta też wymaga pomocy, nie wydaje misie
      aby człwoiek o zdrowych zmyslach zostawiał dziecko w domu, zamykał w pokoju. to
      dziecko jest zaniedbane emocjonalnie, jego rózwój jest na pewno upośledzony.
      jest jeszcze sznasa i musisz ją wykożystac.
      • syla27 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 29.06.05, 07:50
        Malijka odezwij się, bo zaczynamy podejrzewać, ze to prowokacja
        • mamakochana Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 29.06.05, 08:47
          Ja też bardzo cię porszę o interwencję w tej sprawie. I daj znać z jakiego
          jesteś miasta. Może razem uda się jakoś pomóc.
    • k1w0 DZIWCZYNY SPOKOJNIE.... 29.06.05, 09:57
      Tak jak już kilka osób zauważyło zaczęły się wakacje i niektóre młode panienki
      nie wyjechały jeszcze na wczasy.....
      Myślę, że będziemy mieć teraz do czynienia z wieloma takimi "wprawkami
      pisarskimi"....

      Pozdrawiam
    • barponia Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 29.06.05, 09:59
      Malika - naprawde odezwij sie - skad jestes - chcemy jej pomoc ale nie wiemy
      jak
      • babsee Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 29.06.05, 10:12
        Znaczy:żarcik?Bogu dzięki, bo się zdolowalam tą historią.A na dwór może byście
        wyszły,zamiast w necie głupoty wypisywać?Lato jest.Upał.Na basen idżcie.
      • malika76 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 29.06.05, 10:13
        Drogie Mamy,
        przykro mi,żepotraktowałyście te sprawe jako głupi zart. Trzeba być chyba
        chorym równie mocno jak moja nowo poznana "koleżanka", żeby zażartować w ten
        sposób.

        Wczoraj po pracy wyszłam z moim synkiem na spacer (i z psem).Spotkałam znowu te
        dziewczynę, tylko z psem...Była godzina 18.15 dziewczynka już poszła spać pół
        godziny wcześniej, bo była bardzo zmeczona-ponoc były na długim spacerze i
        padła.Tylko ja tez chodzę z synkiem na długie spacery ale ten tyle nie spi...

        dzowniłam wczoraj do pogotowia dziecięcego i do rzecznika praw dziecka,
        oddziały szczecińskie (mieszkam wlasnie w Szczecinie), osoby z którymi
        rozmawiałam były przejete sprawą, ale chyba mniej niz ja...Powiedziały,że mam
        póki co sama spróbować z ta laska porozmawiać, a jak to nie da skutku, to mam
        dzwonić we wrześniu, bo -treaz jest przerwa wakacyjna!!!! i wszystkie wnioski
        będą rozpatrywane po wakacjach...
        Tyle ode mnie.Będe pisała o kolejnych wydarzeniach i jeszcze raz -to nie jest
        durny dowcip.
        • katka74 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 29.06.05, 10:24
          Moim zdaniem jeśli tylko czujesz sie na siłach, powinnaś jak najwęcj zacząć
          przebywać z ta dziewczyną i próbowac uświadmiać jej jak powinna zachowywać sie
          normalna matka i normalne dziecko. Niech obserwuje Ciebie, jeśli zobaczysz że
          nic do niej nie trafia to może rzeczywiście sama jest chora psychicznie i tu juz
          nic nie pomożesz, trzeba będzie tę sprawę oddać instytucjom do tego
          przeznaczonym. Trzeba tez zainteresować sie jej rodziną, może oni cos pomogą.
          Przeraziłam sie losem tego dziecka, trzeba działać koniecznie!!!
          Pisz jak sie sprawy toczą...
          Pozdrawiam i siły Ci życzę, bo to trudny problem
          Kasia
          P.s a posądzaniem o żart sie nie przejmuj, było tu już tyle upiornych i durnych
          postów że dziewczyny stały się czujne!
        • k1w0 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 29.06.05, 10:24
          Proszę Cię o podanie numerów telefonu do tych Instytucji.
          Chetnie do nich zadzwonię.
          • stynka2 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 29.06.05, 11:00
            W naszym chorym kraju nie liczyłabym na zainteresowanie instytucji, większość z
            nich ma dokładnie gdzieś los dzieci, wypowiadają się dopiero wtedy gdy jakieś
            dziecko zostanie zakatowane na śmierć. Zauważcie, że wieloma dziećmi interesują
            się dopiero po nagłośnieniu sprawy w mediach. Więc może jednak warto? Cały czas
            zakładam, że ta historia jest prawdziwa...
            • mamakochana Przerwa wakacyjna? 29.06.05, 11:22
              A co to przepraszam szkoła jakaś jest? No zagotowało się we mnie. Co mają
              wakacje do pracy tego typu instytucji?
              Ja myślę że podanie numeru telefonu byłoby jak najbardziej stosowne. Może po
              zmasowanym ataku Pani zapomniałyby o wakacjach;-(
              Zgroza.
        • miss_jumbo Niebieska Linia 29.06.05, 12:12
          Jakoś do końca nie chce mi sie wierzyć w twoją opowieść, ale proponuję żebyś
          zadzwoniła do Niebieskiej Lini, tam nie mają przerwy wakacyjnej i pewnie coś
          doradzą, bo takie podejście tej mamy kwalifikuje się jako przemoc domowa, czyli
          zaniedbanie.
          cytat:
          "Zaniedbywanie dziecka to niezaspokojenie jego podstawowych potrzeb zarówno
          fizycznych (właściwe odżywianie, ubieranie, ochrona zdrowia, edukacja), jak i
          psychicznych (poczucie bezpieczeństwa, miłość rodzicielska, troska)."
          cytat:
          "Jeśli jesteś ofiarą, sprawcą lub świadkiem przemocy domowej, to pod tymi
          numerami telefonów uzyskasz pomoc:
          PŁATNY: (0 22) 666 00 60 od poniedziałku do piątku w godz.: 10:00-18:00.
          PŁATNY PIERWSZY IMPULS: 0 801 1200 02 pon - sob: 10:00-22:00, nd i św: 10:00-
          16:00.

          Telefoniczne dyżury prawne:
          poniedziałek 19.00 - 21.00, środa 18.00 - 22.00, czwartek 11.00 - 14.00
          Numer telefonu: 666-28-50"
          www.niebieskalinia.pl/







    • mamakochana A poza tym... 29.06.05, 11:23
      Dla mnie już nie jest normalne że dziecko śpi (powiedzmy) a ona spaceruje.
      Jakoś noigdy nie wpadłam na pomysł żeby wyskoczyć z mężem jak Mała zaśnie.
      Kurde! Co można zrobić?
      • stynka2 Re: A poza tym... 29.06.05, 11:26
        A jeśli chodzi o pozostawianie dziecka bez opieki - jest to ewidentna sprawa
        dla policji, może od tego zacząć?
        • bei tej mamie trzeba pomóc 29.06.05, 11:32
          - sorrki, jeśli po kims powtórzę, ale maluch nie pozwala na lekture
          wypowiedzi...



          trzeba jej pomóc zajmować się PRAW"IDLOWO dzieckiem...żyje w nieświadomosci, ze
          ta grzecznosć to moze efekt innego tepa rozwoju córeczki...


          a moze TY...jestes jej koleżanką......moze tak powolutku zasugeruj wizytę u
          lekarza....i pokaz jej...przychodząc w gosci czy ja goszcząc z dzieckiem- jak
          powinno sie postepowac z maluszkiem...Twój przykłąd jezt godny
          naśladowania....pokaz jej tę dobrą miłosć....
      • mamakochana Re: A poza tym... 29.06.05, 11:29
        Ja właśnie nie wiem czy policja to najlepszy pomysł... chociaż może chcoiaż
        spowodowaliby przebadanie dziecka i matki?
        Pytanie do autorki postu: Czy ta dziewczyna wydaje Ci się normalna? Tak jak z
        nią rozmawiasz to jakie masz odczucia?
      • korneliap Re: A poza tym... 29.06.05, 11:29
        straszne Chyba najpierw powinnas porozmawiac z ta dziewczyna ze robi straszna
        krzywde dziecku. Jak nie pomoze szukac gdzies dalej pomocy.

        Nie zostawiaj tego swojemu tokowi!Pomoz im
        • malika76 Re: A poza tym... 29.06.05, 11:43
          dziewczyny, laska wydaje mi się po prostu leniwa...ciągle zmęczona, chyba
          brakuje jej kontaktu z innymi ludźmi.Ma bardzo blisko rodziców i siostrę.Co
          tydzień, w piętek rano, oddaje córkę swoim rodzicom i odbiera ją w niedzielę
          wieczorem.Jak twierdzi inaczej by zwariowala, nie mogąc odpocząć sobie od
          dziecka (tylko po czy pytam, jak mala tylko śpi lub lezy w tym kojcu).
          Mowi mi,że jestem wariatka,że jezdze na weekendy lub wakacje z mężem i z maym,
          ona dziecko zawsze choćby sąsiadce zostawia, bo przeciez przy dziecku wogole
          nie da się wypocząć.
          W przyszlym tygodniu wraca na kilka tyg. do domu jej mąż. Jada na urlop na
          Teneryfę, ale bez malej oczywiście. Więc ten tatuś tez chyba nie lepszy-mój mąż
          gdyby nie widzial synka przez kilka miesięcy, to potem wracając do domu na
          krótki czas z pewnościa nie oddalby dziecka dziadkom.

          Sluchajcie, pytacie po co ja kogoś takiego wpuszczam do domu. Gdybym zerwala z
          nią kontakt w zaden sposob nie mogabym na nia wplynąć, czy pokazać jak
          wyglądają normalne, zdrowe relacje rodzice-dziecko.
          • mamakochana Re: A poza tym... 29.06.05, 11:48
            Teraz to już w ogóle osłupiałam. Tzn. że rodzinka jest wszystkiego świadoma i
            uznaje to za normę? Matka czy siostra widząc to dziecko nie stwierdza że coś
            jest nie tak?
            W takim razie interweniowałabym gdzieś dalej. Tutaj nic nie da pokazywanie.
            Moim zdaniem tej malutkiej będzie lepiej gdziekolwiek. Przecież od matki nie ma
            ani zainteresowania ani czułości ani miłości.

            No ryczeć mi się chce.

            A panna nie jest normalna, po tym co napisałaś nie mam wątpliwości.

            I zastanawiam się czy temn mąż i ta Teneryfa to nie jakieś zmyślone historyjki.
            • syla27 Re: A poza tym... 29.06.05, 12:18
              Ta cała rodzinka jakaś dziwna, słów brakuje. A tym Panią z tej instytucji
              zrobiłabym karczemną awanturę. Tragedia pod nosem się rozgrywa, a one nic.
              Potem trafi to do telewizji i będzie, że one nic nie wiedziały i zgonią jeszcze
              na otoczenie, że nikt nic nie zauważył i nie ragował. Wszyscy przecież oglądamy
              takie programy w telewizji, każdy się lituje i nie może zrozumieć jak mozna
              było do czegoś takiego dopuścić, a one właśnie dopuszczeją do czegoś takiego.
              Jeśli czas Ci pozwala, to wybierz się tam i porozmawiaj trochę ostrzej z tymi
              Paniami. Takie dziecko nie ma wakacji od takiego traktowania.
              • sheenaz Re: A poza tym... 29.06.05, 13:03
                Jezu!
                nie zostawiaj tego tak!!!!!!
                tego nie można tak zostawić!!!!!!!!
                po tym co piszesz o tej calej rodzinie nie wydaje mi się, ze ona jest chora
                psychicznie, a jedynie wredna!!!! tak jak i mąż, siostra, rodzice!!!!!!!!
                z tym trzeba coś zrobić!!!!!!!!! z jakiego miasta jesteś????????
                Boże, rób coś!!!!!!!!
                • yen74 Pomogę 29.06.05, 13:31
                  Co prawda nie mieszkam w Szczecinie, ale w Koszalinie, ale mam możliwość, aby
                  pomóc tej dziewczynce. Jeśli chcesz chętnie pomogę w kontakcie z instytucjami
                  albo dam ci namiary na szczecińskie placówki. Napisz na priv.
                  Pozdrawiam.
    • e_magnolia już wiem jak skutecznie pomóc!!! 29.06.05, 13:50
      malika tak naprawde, to tylko ty możesz pomóc temu dziecku, rozmawiałam właśnie
      z koleżanka z ośrodka adopcyjnego, która przedstawiła mi procedurę
      organizowania pomocy takim dzieciom, musisz napisać pismo do miejskiego ośrodka
      pomocy rodzinie, w którym dokładnie opisujesz zjawisko, stan dziecka i wszystko
      to co cię niepokoi, na dole pisma piszesz do wiadomości: sąd rodziny i skąłdasz
      je także do sądu, musisz tylko ustalić dokładnie komórkę która zajmuje sie
      waszą dzielicą, czyli jaki to jest wydział, pisma te najlepiej złożyć osobiście
      za potwierdzeniem odbioru na kopii, sąd wysle kuratora rodzinnego, pomoć miejmy
      nadzieję ruszy, musisz jednak podac dane matki i adres zamieszkania oraz
      podpisać się, dobrze byłoby gdybyś podała swój numer telefonu,myslę, ze zalezy
      ci na pomocy temu dziecku i się podpiszesz, nie zapytałam się jak to jest z
      anonimami, ale większość instytucji ich nie rozpatruje wcale!!! aha i jeszcze
      jedno czym szczegółowiej tym lepiej, ratuj to dzieciątko!!! tylko w tobie
      nadzieja!!!
      --
      pozdrawiamy
      marta i Staś (14.06.2004)
    • e_magnolia Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 29.06.05, 14:17
      a i jeszce jedno przyszło mi do głowy może zamieśc ten watek na forum
      regionalnym- szczecin, moze tam ktoś pomoże pomócsmile
    • edka05 do Maliki 29.06.05, 14:55
      Słuchaj, ja też jestem ze Szczecina. Mam synka - 20 miesięcy. Jakbyś chciała
      się spotkać i pogadać to napisz do mnie na priv. Mieszkam w centrum, niedaleko
      parku przy szpitalu MSW. Myślę, że telefon do rzecznika praw dziecka nie
      wystarczy. Trzeba by było iść poprostu do MOPSU, oni nie mają przerwy
      wakacyjnej i idą poprostu na wywiad. Napisz do mnie koniecznie, może wspólnymi
      siłami coś wymyślimy. Pozdrawiam, Edyta
      • anka1 Re: do Maliki 29.06.05, 15:26
        Dziewczyny dzialajcie, prosze ! tak mi szkoda tego Maluszka.gdybym byla blizej
        tez wlaczylabym sie do pomocy. a tak to moge za Was i za Mala kciuki trzymac ...
    • mygdula Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 29.06.05, 20:24
      Malika bardzo dobrze że utrzymujesz z nia kontakt, możesz "zarazić" ją zdrowym
      podejściem do bycia mamą i opieki nad małą. Boże jak to przeczytałąm to się
      popłakałam... sytuacja jest bardzo trudna bo z jednej strony nie wiadomo czy ta
      dziewczyna jest zdrowa psychicznie a po drugie wydaję mi się że malutka ma
      chorobę sierocą i jakieś inne dolegliwośći i powinna zostać obejżana przez
      lekarza. Że już o jej rozwoju emocjonalnym nie wspomnę. Może jakoś uda ci sie w
      luźniej rozmowie zachęcić tę dziewczynę do wspólnych spacerów z małą i Tobą (o
      ile masz na to ochotę) albo na wypad na plac zabaw lub nie wiem wspólne czytanie
      książeczek , no kurde nie wiem co tu można wymyśleć. Ja mieszkam w kołobrzegu.
      czasami bywam w szczecinie bo mieszka tam moja siostra. Może masz jakiś pomysł i
      może ja mogłabym jakoś pomóc. Jeśli chciałabyś ze mną pogadać to zapraszam na
      priva. Jeśli tylko będę mogłą jakoś pomóc to zrobię to. Może razem wykombinujemy
      jak wybrnąc z tej sytuacji. Czekam na jakieś wiadomości. Trzymaj się.
    • k1w0 Podaj numery telefonu 29.06.05, 20:59
      Przed południem prosiłam Cię o podanie numerów telefonu do instytucji z którymi
      się wczoraj kontaktowałaś.
      Nadal czekam.
      • guinda Re: Podaj numery telefonu 29.06.05, 22:22
        Boze, jestem w szoku! Naprawde ciezko mnie wzruszyc ale teraz nawet nie wiem co
        napisac! To jest razace zaniedbanie ze strony tej "kolezanki", powinien sie
        ktos tym zajac. Mysle ze do ciebie nalezy ten pierwszy krok. Jada na wakacje na
        teneryfe a o wlasnym dziecku nie pomysla. Kurde dlaczego ten swiat jest taki
        okrutny?? Jak ma na imie ta dziewczynka? Wiem ze to teraz malo istotne ale
        chcialabym wiedziec.
        • gag10 ROZMAWIAŁAM Z RZECZNIKIEM 30.06.05, 10:44
          Coś mi sie jednak wydaje, że Malika nas prowokuje. Przed chileczką rozmawiałam
          z rzecznikiem praw dziecka w Szczecinie /tez stąd jestem/ Pani Rzecznik nie
          słyszała nigdy o takiej sprawie, wcześniej rozmawiałam z Paniami w jej biurze i
          też nikt z nimi na ten temat nie rozmawiał. Zaprzeczyła jakoby była jakaś
          przerwa wakacyjna i wykazała duże zainteresowanie. Podałam jej namiary do
          całego postu i powiedziała że sprawdzi całą sprawe oraz skontaktuje się emailem
          z Malik. Prosiła tez o kontakt gdyby udało nam sie czegoś dowiedzieć. Poza tym
          pogotowie dziecięce o którym piszesz jest w Szczecinie przy Policji, więc też
          nie chce mi się wierzyć że mają wakacje. Oj nieładnie, chyba jednak niektórym
          się nudzi.
          • k1w0 Re: ROZMAWIAŁAM Z RZECZNIKIEM 30.06.05, 11:13
            Ja też rozmawiałam z Rzecznikiem Praw Dziecka w Szczecinie wczoraj.
            Nie przedstawiałam sprawy aby nie zamącić, natomiast dowiedziałam się,
            że "przerwa wakacyjna" to jakaś bzdura i nie ma czegoś takiego jak przyjmowanie
            wniosków od września.
            Dlatego usilnie starałam się dowiedzieć o numery telefonu od Maliki do
            instytucji do których rzekomo dzwoniła ....

            Przypuszczam, że panienka chciała nas raczyć nowymi rewelacjami przez całe
            wakacje i dlatego wymyśliła sobie "przerwę wakacyjną" i zapewniała, że będzie
            się na bierząco kontaktować !
            • stynka2 To chore!!! 30.06.05, 11:31
              Trzeba być naprawdę chorą osoba, że coś takiego napiasać. Mnóstwo osób przejęło
              się losem tej dziewczynki i chciało jej pomóc. Da się namierzyć jakoś autorkę
              wątku? Przez takie ograniczone osoby jak Malika, wkrótce nikt już nie będzie
              reagował na krzywdę wyrządzaną dzieciom, bo każdy będzie się najpierw
              zastanawiał, czy go ktoś nie wpuszcza w maliny...
    • krolis11 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 30.06.05, 10:59
      Po przeczytaniu wszystkich tych postów mam jednak wrażenie, że to bardzo głupi
      żart.
      Jeżeli mam rację to ta "panienka" powinna wyjechać na wakacje,może jej sie
      poukłada w głowie.
      Przecież w innym razie powinna od razu reagować, bez zadawania pytania na forum.
      Bardzo głupi żart!
      Pozdrawiam
      Gabrysia
      • syla27 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 30.06.05, 11:31
        to, że dziewczyna nie odpowiada na każdy post, jest chyba dowodem, ze jednak
        reaguje. A to, ze pisze z prośbą o rade to chyba normalne. W pierwszym odruchu
        też z pewnością poprosiłabym o radę.
        • polka3 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 30.06.05, 12:05
          Dziewczyny nie macie na kogo naskakiwać to wybrałyście sobie mMlikę.Łatwo dobre
          rady dawać i oczerniać. Może w przeciwieństwie do Was dziewczyna nie siedzi
          cały czas przy necie, bo zajmuje się tez dzieckiem.Sprawa nie jest taka łatwa,
          żeby ją tak krótko ocenić.
          Co do instytucji nie sądze by panie się przyznały nawet jeżeli mają cos na
          sumieniu.Poza tym Malika mogła dzwonić do innego miejsca.Instytucji takich jest
          do groma i trochę...
          Usiadła dziewczyna i zmyśla sobie historyjki???Zła na świecie nie ma,są tylko
          mamy pełne fantazji....
          Litości
          • krolis11 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 01.07.05, 14:01
            Ja nie zamierzam przepraszać, bo w dalszym ciągu uważąm, że jednak powinna się
            tym zająć fachowa instytucja.
            Sądzę, że ta dziewczyna, która żle zajmuje się dzieckiem nie pozwoli nic
            przyjąć do siebie. Same się zastanówcie, gdybyście były przekonane, że dobrze
            robicie, a ktoś wam powie, że nie, to tez uznałybyście, że wtyka nos w nie
            swoje sprawy. Jej może pomóc, jeżeli to prawda, tylko jakaś instytucja.
            A co do szczepień to nie takie proste, bo szpital też wysyła zawiadomienie to
            przychodni o nowym pacjencie. I wtedy jeżeli ktoś nie zgłasza się na
            szczepienie to przychodnia ma ogromne problemy.
            A i jesczcz jedno, ja nie siedze w necie, mam tylko chwile wolnego w pracy i
            wtedy pisze. A swoje dziecko zabieram na spacer codziennie i jak wracam do domu
            to jesteśmy tylko razem.
            To na tyle, i nie zmieniam zdania.
            A afer jest dużo i ja w takiej sytuacji napewno bym coś zrobiła od razu, przy
            okazji pytając na forum, chyba że zagrażałoby to mojemu dziecku w jakiś sposób.
            Pozdrawiam
        • malika76 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 30.06.05, 12:06
          Drogie Mamy,
          przykro mi,że kolejny raz uslyszalma,że się nudzę i wymyslam.
          Nie moga ciagle wisieć w Internecie-raz bo pracuję i mam ogromnie dużo pracy,
          dwa, w domu jestem poźno, a poza tym mam chwilowo niesprawny komputer.

          Ostatni raz powtarzam, nic nie wymyslilam, bo nie mam ochoty na takie glupie
          zarty. Liczylam na Wasze opinie jak pomoc, co zrobić, ale wzbudzajac takie
          podejrzenia, rezygnuje z dalszych kontaktow z tym forum, postaram sie malej
          pomoc wspolnie z ludzmi z mojego biura.

          W sparwie moich telefonow do instytucji , 27.06 rozmawialam z pogotoweim
          dziecięcym w Szczecinie- 8213012, a tam uzyskalam tel do , jak sie wyrazil Pan
          z pogotowia-rzecznika praw dziecka, telefonu akurat tutaj nie pamiętam, mam w
          domu-tam odebrala pani, informujaca mnie,że jak najbardziej pomogą, ale po
          wakacjach, bo zaczynają wakacyjna przerwę.Nie wiem, być może ta instytucja
          nazywa się inaczej, może pan w pogotowiu coś przekrecil.

          Dla tych pań, ktore choc troche mi ufają, po raz ostatni piszę-wczoraj wybralam
          się na rozmowe do tej dziewczyny, najdelikatniej jak moglam mowiąc jej, ze robi
          źle..Oczywiście , tak jak podejrzewalam, wzbudzilo to tylko jej gniew i
          kompletny barak zrozumienia moich sugestii. Odpowiadala,że porównuje jej corke
          do swojego syna, a tego robić nie wolno, bo każde dziecko inaczej się rozwija.
          tlumaczyla, że przeciez zabiera ja na spaceru, wiec to,że wiekszość czasu w
          domu spedza w kojcu, to nic zlego, bo lubi tam być.Ze kiedyś lekarze mowili ,że
          niezdrowe są chodziki, a teraz dla odmiany plata bzdury o kojcach.
          Ze mala zawsze duzo spala i jej lekarz twierdzi,że nie ma w tym nic zlego. A na
          koniec dodala, ze jest juz bvardzo zmeczona jejej wychowywaniem i nie powinna
          miec dzieci. Pozdrawiam
          • polka3 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 30.06.05, 12:16
            Malika nie przejmuj sie napascia podejrzliwych z tego (i innych forów)forum.Mam
            wrazenie,ze część osób tutaj tylko czeka,żeby komuś dowalić.I to jest chore...
            Pozdrawiam Cię, nie miałm wątypliwości,ze mówisz prawdę...
            Mam nadzieje,że sprawa tej niuni jakoś się wyprostuje..
            Smutna to historia i niestety wcale nierzadko się takie zdarzają...
            • gag10 Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 30.06.05, 12:34
              Nikt nie chce nikomu dowalić ale nie można sie dziwić, ze po aferach które się
              na forum działy niektórzy sa nieufni. Zadzwoniłam do Pani rzecznik również po
              to żeby jej sprawę przedstawić. Jeżeli to jest prawda to przepraszam ale pomimo
              to żałuję że to nie jest prowokacja wtedy przynajmniej dziewczynka nie
              cierpiałaby przy takiej matce. Malik daj znać jeśli Pani rzecznik sie do Ciebie
              odezwie. Pozdrawiam.
            • k1w0 do polka3 30.06.05, 13:25
              Wybacz ale nie mam zamiaru nikomu "dowalać" nigdy nie czekam na sensacje na
              forum, mam za dużo lat na takie "zabawy". Wykonałam z Krakowa kilka telefonów
              do Szczecina. Kilka dziewczyn z okolic Szczecina zaoferowało swoją pomoc ale
              malika nie skontaktowała się z nimi ... więc jak na razie nie pozostaje mi nic
              innego jak nie wierzyć.
          • ewasuwek Re: Życie w kojcu malej dziewczynki -dlugie 30.06.05, 12:36
            malika ja Ci wierzę...
            proszę Cię pomóż tej dziewczynce...
            daj znań w przyszłości jak potoczy się sprawa.

            Ewa
            • korneliap jezeli to prawda 30.06.05, 12:45
              to działajcie. Zal mi tego dziecka
    • migotka2000 SZOK!!!! 30.06.05, 12:53
      Przeżyłam szok czytając Twój post!
      Ne czytałam co napisały inne mamy, pewnie wszystko co normalnie myślące osoby
      mogą sądzić o takiej patologii.
      No Twoim miejscu nie bawiłabym siew dyplomację , tylko powiadomiła opiekę
      społeczną.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka